<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387</id><updated>2012-01-30T11:18:07.887-08:00</updated><category term='Wszechświat (zdj z Hubble&apos;a)'/><category term='kosmologia'/><title type='text'>Osobny świat</title><subtitle type='html'></subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>733</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-1291122906450112548</id><published>2012-01-30T10:42:00.000-08:00</published><updated>2012-01-30T11:18:07.902-08:00</updated><title type='text'>Myślenie stoi przed działaniem</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-hGsLEFk1qug/TybeC6sOCFI/AAAAAAAACMc/CXXklhtNyv0/s1600/warszawa_stadion_otwarcie012012pap648.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 226px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hGsLEFk1qug/TybeC6sOCFI/AAAAAAAACMc/CXXklhtNyv0/s400/warszawa_stadion_otwarcie012012pap648.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703490119807141970" /&gt;&lt;/a&gt;Lepiej, żeby wartko płynęło, ale nie doczekaliśmy się jeszcze tego etapu rozwoju kultury światowej. Upłynęło dużo czasu od śmierci świętego Jana z wyspy Patmos - który to rozumiał do cna - ale nie świętujemy tych rocznic. A szkoda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Na początku było Słowo" - napisał Jan. Stwierdził tylko to, co było, co jest i co będzie zawsze regułą i mądrością. Zawsze na początku jest słowo, koncepcja, myślenie. Potem idzie reszta. Trzeba stanąć i pomyśleć, żeby pójść dalej. Trzeba się narodzić dla realnego i w realnym świecie. Najpierw jest myślenie. Koncepcja (jej przeciwieństwem jest anty-koncepcja). Niestety są powody, by nazwać nasze czasy czasami anty-koncepcji. Biologicznej? Logicznej? Kosmologicznej? Jeszcze jakiejś? W miejsce koncepcji che się wprowadzić przypadek, albo do-wolność (wolność człowieka ponad prawa natury).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie w świecie człowieka ta sama reguła i mądrość, to samo prawo jest u źródeł naszych stowarzyszeń, gmin, państw i relacji między państwami. Także w małżeństwie i rodzinie (zakochanie? - małżeństwa jest tylko pre-ambułą). Słowo jest wyznaniem, nazwaniem i zobowiązaniem. Kto na początku nie chce wypowiedzieć słowa jest partnerem nie wiary-godnym. Wiara i rozum także na tym polu zawsze orzą razem. Powinny! Jeśli tak nie jest - dochodzi do tragedii. Nieporozumienia to najlżejszy wymiar kary w bez-sensownych działaniach. Słowo, koncepcja, myślenie prowadzą do sensu. Ich brak??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W stowarzyszeniach, gminach, państwach i jakichkolwiek legalnych organizacjach u podstaw są statuty, konstytucje, ustawy, regulaminy, wartości, cele, procedury... Bez nich organizacje są uzurpatorami prowadzącymi wcześniej lub później do tragedii. Zło nie śpi. Czyha na przemądrzałych głupków, którzy chcą działać bez wypowiedzenia Słowa. Bez myślenia, albo z utajnionym myśleniem. Są &lt;span style="font-style:italic;"&gt;par excellence&lt;/span&gt; oszustami. Są wyznawcami zła, albo wprost synami Złego. Komunizm światowy i jego upadek przed 22 latami jest jednym z ostatnich tego przykładów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobro się nigdy nie ukrywa. Nie po to jest, by pod korcem stało. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Naturą Najwyższego Dobra jest Objawianie&lt;/span&gt;. By w jasności stanąć i być dla wszystkich. Z nim tylko można iść przez globalne i kosmiczne ciemności losu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za nami jest 45 lat systemu reglamentowanego intelektu i anty-inteligenckiej polityki. Myślenie miało zaniknąć całkowicie na rzecz pełnego posłuszeństwa partii proletariacko-chłopskiej (z nazwy). Należeli do niej także generałowie, ale nawet generalicja nie była już wtedy inteligencją. Wszystko prawie było wynaturzone. Ślubując Partii wyrzekali się "zawstydzającego" przymiotu gatunkowego rozumności i wolności osobowej. Rządziły masy. Raczej ciemne masy. Formowały one dwa pokolenia. Nie formowały myślenia. Wprost przeciwnie, bardzo dbały, aby się nie rozwinęło. Starali się, jak mogli, zwalczyć także w człowieku instynkt wolności. Dawny ustrój szedł na całość - przeczył Bogu i wolnej osobie człowieka. W ogóle - osobie. Wyrugował Boga, osobę i sumienie zarówno z teorii, jak i z działania. Masy (partyjne) rządziły za pomocą kija (siły - MO, SB, ORMO) i propagandy. Przysłowiowe marchewki nie były w użyciu, a te uprawiane przez rolników były kontraktowane i wywożone do bratnich narodów Związku Radzieckiego (ZSRR - Związek Socjalistycznych Republik Radzieckich). Trzeba przypominać fakty, założenia, a nawet nazwy tamtego ustroju (PRL), bo się łapię na tym, że tłumacząc dzieciom realia filmu Kogel-mogel (1988), używam niezrozumiałych pojęć. - Widzisz? Pan profesor jeździ małym fiatem, a prywaciarz zachodnim samochodem. - Połapałem się i zacząłem wyjaśniać wyjaśnienia - Zachodem nazywało się wtedy wszystko, co było po drugiej stronie żelaznej kurtyny, my byliśmy Wschodem, a prywaciarz to...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musimy chyba w szkołach zacząć na poważnie uczyć historii najnowszej, bo chyba nieświadomie masakrujemy młode umysły. Wyalienowujemy - inne pojęcie z marksistowskiego języka PRL. Zacznijmy od języka polskiego z czasów PRL. TO NIE BYŁ JĘZYK POLSKI, TO BYŁ JĘZYK MARKSISTOWSKI. A WŁAŚCIWIE NIBY-MOWA O NIBY RZECZYWISTOŚCI. W sumie - mało śmieszne. Tragiczne i niestety mało uświadamiane po 22 latach transformacji ustrojowej. Propaganda jest anty-myśleniem, bo buduje na elementach niejawnych. Jej założeniem i strategią jest osiągać (narzucić) swoje cele manipulując prawdziwymi i nieprawdziwymi stwierdzeniami i przemilczeniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Strachówce mieliśmy dodatkowo, już w Polsce samorządowej, 16 lat rządów anty-inteligenckiego wójta. Wnioski nasuwają się same. Długo chyba będziemy czekać na normalizację nienormalnej sytuacji (nie tylko na płaszczyźnie polityki), której można nadać symboliczne imię i oblicze "Stan Tymiński". Z tego stanu nie wychodzi się bez bólu i fundamentalnych sporów. Nie wolno pominąć, przeskoczyć nauki o prawdziwym realizmie. Musimy się &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;od podstaw uczyć prawdziwego realizmu&lt;/span&gt;! Słowo po słowie. Zdanie po zdaniu. Pojęcie po pojęciu. Koncepcja po koncepcji. Przyczyna - skutek. Skutek po przyczynie! Żeby wyjść z niby rzeczywistości po-marksistowskiego (po-peerelowskiego) &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;niby realizmu&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że moje rozważania dotyczą całej Polski i połowy Europy, a nie tylko gminy Strachówka. To, że piszę w prasie lokalnej nie znaczy, że o lokalnych problemach. Publikuję jednak przede wszystkim w Internecie, medium najbardziej światowym ze wszystkich. Globalnym! O zagadnieniach uniwersalnych. Należę wszak do wyklętej w PRL i dotąd nie zrehabilitowanej grupy inteligenckiej (nie wiem jak wielkiej, ale bardzo, potwornie(!) ważnej w każdym normalnym społeczeństwie). Bez inteligencji nie może być żadnego rozwoju, ani postępu. Bo myślenie musi &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;iść&lt;/span&gt; przed każdym działaniem.&lt;br /&gt;Zdaję sobie sprawę, że dzisiaj bardziej powinienem być w Brukseli niż pisać w Strachówce. Znam swoją wartość. Niczym diament wdeptany w błoto, a może jeszcze bardziej w rękach szklarza. He, he, he ;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przecież w społeczeństwie obywatelskim, w &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Spo%C5%82ecze%C5%84stwo_informacyjne"&gt;społeczeństwie informacyjnym&lt;/a&gt; (w epoce(!) ICT, cywilizacji informacyjnej), w czasach i w kraju, które ustawowo chce wprowadzić demokrację partycypacyjną, czeka mnie jeszcze wspaniała przyszłość. Jeśli dożyję :(&lt;br /&gt;Nawet następnym &lt;a href="http://nanotechnologia.republika.pl/spoleczenstwo_informatyczne.html"&gt;Tofflerom&lt;/a&gt; nie uda się przewidzieć wszystkiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wielkie musiało być nasze piątkowe spotkanie w Urzędzie Gminy Strachówka, skoro zmusza do myślenia ciągle i ciągle i ciągle. W odpowiednim miejscu i w odpowiedniej godzinie dziejów znalazło się sześć właściwych osób. Parytet nie był zachowany (2 do 4), ale dwa pokolenia, różne doświadczenia życiowe, różny udział w najnowszych dziejach Polski, Europy i świata, różne grupy zawodowe i społeczne (przedsiębiorcy, samorządowcy, nauczyciele, katecheci, politycy samorządowi, przedstawiciele rodzin wielodzietnych, prasa lokalna, ludzie na stanowiskach i zwykli zjadacze chleba) - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dały fundament&lt;/span&gt; dyskusji mocno zakorzenionej w realnym świecie nas wszystkich (na pewno naszej gminy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli coś żyje, to daje znaki życia. Zalążki, kiełki, liście, łodygi, oddech, procesy trawienne, albo ogólnie metabolizm biologiczno-informacyjny (jego główne rezultaty i produkty uboczne). Takie jest życie. &lt;br /&gt;Więc niech anonimowi czytelnicy i nie-anonimowi suflerzy mówią, że sieję nienawiść, a ja będę robił swoje, według programu, który napisało mi życie (Samo Życie), a ja go nie odrzuciłem, nie odwróciłem głowy. Przez całe życie śmiem patrzeć prosto w oczy nie takim jak wy. W oblicze Opatrzności i Przeznaczenia. Już w roku 1979(?) zanim zostałem katechetą, a tym bardziej nim miałem przyjemność zamieszkać z rodziną wśród anonimów napisałem w wierszu -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"jedni mówią szalony&lt;br /&gt;drudzy mówią że głupi&lt;br /&gt;a ja bym chciał na tacy kelnera&lt;br /&gt;miłość wnieść między ludzi&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale mam serce za trwożne&lt;br /&gt;uśmiech zbyt nieśmiały&lt;br /&gt;postawę niegodna&lt;br /&gt;przeszłość nie świetlaną&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;niech ja wezmę że szalony i głupi&lt;br /&gt;a wy potraficie - a wy resztę zróbcie"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na naszych oczach realizuje się otwarte społeczeństwo informacyjne. Mieliśmy spotkanie z Profesorem Harvardem Mikołajem Piskorskim, wybitnym znawcą portali społecznościowych i ich wszelakich oddziaływań na zachowania i działalność ludzi. W trakcie spotkania łączyliśmy się z naszym absolwentem-studentem Uniwersytetu w Glasgow. Nie brakuje nam rozumienia dzisiejszego świata i technologii. Z udziałem Internetu zrodziła się korespondencja uczniów i nas z Ameryką. Mamy nadzieję na jej rozwój i rozliczne życiowe odgałęzienia. Na naszych oczach rodzi się nowy świat. Na "naszych uszach" rodzi się nowy język przekazywania Ewangelii.&lt;br /&gt;W ostatnich dniach jestem pod wrażeniem lawinowo rosnącej liczby znajomych na Facebooku z kręgu dojrzałych osób, ludzi konsekrowanych z Polski i świata. Na naszych oczach (także "fejsbukowych") rodzą się w ten sposób nowe (gminne i globalne zarazem) elity. Dziwić to może tylko ludzi stojących z tyłu za swoimi czasami, często bez ich winy, czasem z wielką winą.&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-tXXlLOBBYmw/TybspxxiqvI/AAAAAAAAFug/RVtaB4BO6Oo/s1600/Dobkow_UNESCO_CENTRE.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 245px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-tXXlLOBBYmw/TybspxxiqvI/AAAAAAAAFug/RVtaB4BO6Oo/s400/Dobkow_UNESCO_CENTRE.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703506180591233778" /&gt;&lt;/a&gt;Kolejny raz jesteśmy w czołówce zmian (JPII, Solidarność, I Kadencja Samorządnej Polski, przejęcie oświaty, komputeryzacja Urzędu Gminy, Gminne Spotkania Oświatowe 1991-94, Szkoła z Klasą, Socrates-Comenius, Rzeczpospolita Norwidowska, Ocenianie Kształtujące, SUS - Szkoła Ucząca Się, Vademecum, program partycypacji publicznej "Decydujmy Razem", program LIDERZY Polsko-Amerykańskiej Fundacji Wolności, warsztaty "Making the change happen" z naciskiem na AI- &lt;a href="http://appreciativeinquiry.case.edu/"&gt;Appreciative Inquiry&lt;/a&gt;, osobiste blogi "Osobny świat", "Wieśniak Jasiek w Europie", "Pamiętnik warszawskiego licealisty", "Czas poznania", "Caritas-Murzasichle", "Wóz Drzymały", "Mimochodem" i &lt;a href="http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446"&gt;masę innych&lt;/a&gt;. Za nami poszli inni: SPS, KGW itd. To też nie powinno dziwić - chrześcijanie mogą być &lt;span style="font-style:italic;"&gt;au courant&lt;/span&gt; nie tylko z duchem czasu, ale z samym Duchem Świętym :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Więc do roboty. Każdy według swojego powołania i możliwości. Kochane anonimy, możecie mi zorganizować wieczór autorski - będziemy mogli się lepiej poznać :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-1291122906450112548?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/1291122906450112548/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/myslenie-stoi-przed-dziaaniem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1291122906450112548'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1291122906450112548'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/myslenie-stoi-przed-dziaaniem.html' title='Myślenie stoi przed działaniem'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hGsLEFk1qug/TybeC6sOCFI/AAAAAAAACMc/CXXklhtNyv0/s72-c/warszawa_stadion_otwarcie012012pap648.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-5961357251926014278</id><published>2012-01-29T07:53:00.000-08:00</published><updated>2012-01-29T10:20:37.668-08:00</updated><title type='text'>Roz-liczenie dobra (i po trochu zła)</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Q1BK5v5oB8E/TyVsRfwQKgI/AAAAAAAAFtw/hd-cgvbu954/s1600/DSC_0126.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Q1BK5v5oB8E/TyVsRfwQKgI/AAAAAAAAFtw/hd-cgvbu954/s400/DSC_0126.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703083550972062210" /&gt;&lt;/a&gt;Przede wszystkim chcę nazwać dobro. Tylko dobro zbawia. Ale zbawia od zła. Nie da się nie wspomnieć o złu, czyli grzechu. Poznacie zbawienie przez odpuszczenie grzechów. Trzeba roz-liczyć każde dobro i zło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego snuję takie (katechetyczne) rozważania? Jako ciąg dalszy wczorajszego posta. Jestem w nieustannym z wami dialogu. Kim jest ten świat, który nazywam "z wami"? To, na inną okazję, choć zakładam, ze się rozumiemy. &lt;br /&gt;Dziwaczny trochę jest ten dialog, jak nasze życie w gminie i w Polsce 2012. Są nieliczni, którzy coś mówią, bo intensywnie próbują zrozumieć rzeczywistość swojego życia. I jest przytłaczająca większość, która milczy publicznie, być może mówiąc w jakichś małych gronach. Dlaczego milczą? Nie tak znowu tajemnicze powody wielkiego milczenia rodaków są składową moich rozmyślań. W czasie głośnych manifestacji w sprawie NON-Acta (NIE-Działania?) takie pytania nabierają podwójnego znaczenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Snuję, snuć muszę z racji wykształcenia i wykonywanego zawodu, oraz życiorysu. Snując - daję obraz człowieka z pewnego znaczącego bardzo pokolenia w oceanie innych ludzi, innych pokoleń.&lt;br /&gt;Snując - chcę znaleźć nić wspólną, która przeplata wszystkie pokolenia. Nawet w czasach postrzępionej materii historii, znaczeń i sumień.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak mi się wydaje, nasza cywilizacja jest wyznaczona rozumieniem "dobrego i złego." To jest podstawowe rozróżnienie, które tworzy nasze życie. Na poziomie ludowym i uniwersalnym (akademickim).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tę podstawową miarę należy przykładać do naszego sporu (sporu wszystkich sporów), również do wczorajszego posta. Próbuję roz-liczyć dobro i zło. Dobro, by owocowało. Zło, by rozpoznane, zostało odrzucone i już nie szkodziło (niszczyło) więcej.&lt;br /&gt;To, co napisałem i co robię ciągle, nie jest nauką akademicką. Jest moim autorskim obrazem zdarzeń i spraw. Autorskim, to nie znaczy, że wolnym od zasad, wymyślonym. Jestem autorem jakoś wykształconym, z jakimś doświadczeniem, z talentami od Boga i natury. Jestem autorem z krwi i kości, nie z soli i roli. Jako autor jestem ukształtowany przez to wszystko, co w sposób wolny, świadomy (osobowy) poznałem, przemyślałem, przyjąłem, uznałem. Jestem też ciągle sam kształtowany przez innych, których uważam za swoich mistrzów i przez kochane(ych) przeze mnie w sposób wolny i świadomy autorytety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokazywanie swoich mistrzów i autorytetów i gotowość rozmawiania o nich. Czy, m.in., nie na tym polega miłość? A nie na gołosłownych deklaracjach? Ten rodzaj obawiania także wiele o nas mówi. O każdym!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Między Niebem i Ziemią (TVP1) - wtrąca swoje trzy ewangeliczne grosze w proces pisania tego posta - o szukaniu nowego języka w kościele. Językiem Ewangelii nie jest podlizywanie się młodzieży lub zwolennikom prezesa jakiejś partii, ale zdarzenia. Ewangelię przekazuje się wydarzeniami (o. Jan Góra). Skończyło się przekazywanie wiary językiem teologii - zdaje sobie z tego sprawę także papież B16. Mówi o tym w programie red. Marka Zająca o.Jan i biskup Grzegorz Ryś. Dzielę się tym telewizyjnym wydarzeniem z siostrą Tadeusz Heleną z Kamerunu, która właśnie zaakceptowała mnie (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;my request&lt;/span&gt;) na Facebooku. Facebook jest także miejscem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wydarzeń spotkania z drugim człowiekiem&lt;/span&gt;, o ile ten drugi nie kryje się za maskami i półsłówkami półprawd. O ile rozumie coś z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;epifanii twarzy&lt;/span&gt; (face=twarz, oblicze). Dzielę się swoją &lt;a href="http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=3217685327442&amp;id=1425648298&amp;notif_t=wall"&gt;szaloną radością&lt;/a&gt; w tym zamkniętym gminnym i bardzo polskim (po PRL) świecie. Jan Góra (poznałem w Taize w 1979 lub 1980) zapowiada na koniec Lednicę. Tematem będzie miłosierdzie. Uczestnicy dostaną "dzienniczek" &lt;span style="font-style:italic;"&gt;a la&lt;/span&gt; siostra Faustyna święta Kowalska. Ale - broń Boże - bez dewocyjnej okładki. Religia jest życiem, nie pobożnym ględzeniem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje pisanie też jest życiem - biegam po każdym zdaniu do pieca, jednego, drugiego lub trzeciego i walczę o każdy stopień w skali Celsjusza. I o każdą myśl, która do mnie przychodzi. Biada mi, gdybym ich nie zapisał. I jakaś bia(e)da wam, gdybyście nie poznali tego fragmentu prawdy o świecie (swoim!! - w jakiejś mierze - świecie). Wszyscyśmy w tej samej sieci, o ile daliśmy się w nią złapać. W sieć Boga osobowego, Prawdy, Drogi i Życia. Prawdy Osobowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja szukam prawdy i się nią szczerze dzielę - a &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wy mówicie, że nienawiść sieję&lt;/span&gt;. To nie może być równocześnie prawdą. Te dwa sformułowania nie mogą być jednocześnie prawdziwe! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Właśnie to, co powoduje, że nie mogą (nie są) jednocześnie prawdziwe - jest najważniejsze w tym sporze. Sporze sporów. To coś, sięga samego dna podziałów. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nasz spór sięga &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;podstaw naszej etyki&lt;/span&gt;, tego, jak definiujemy dobro i zło.&lt;/span&gt; I oczywiście podstaw naszego realizmu.&lt;br /&gt;Żeby rozmawiać o dobru i złu w życiu naszej tzw. wspólnoty lokalnej nie trzeba mieć akademickiego wykształcenia. Bo inaczej nie moglibyśmy w większości przyjąć chrztu, ani pozostałych sakramentów. To nie jest teologia - to nasze życie. Rozejrzyjmy się po naszym świecie, 99% mieszkańców przyjmuje księdza po kolędzie i mówi o sobie, że jest osobą wierzącą. Wiara to nie teoria. Wiara i rozum zawsze muszą iść w parze - od opublikowania encykliki "ukochanego" Jana Pawła II zostało to wpisane w kanon prawd wiary (rozumnej), nie tylko dewocyjnej. Twarda jest moja mowa. Musi, bom &lt;span style="font-style:italic;"&gt;homo sapiens sapiens&lt;/span&gt;. Katecheta!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem ostatnio wiele notatek, które przepadły - nie będę opisywał męki z naszym połączeniem internetowym. Coś się porobiło.&lt;br /&gt;Ale gdybym miał wszystkie notatki i te i inne i dowolnie je tasował i układał i tak wynik zawsze wyjdzie ten sam. Całe moje życie cięte i tasowane według dat, wydarzeń, miejsc, spotkań i osób itd. i składane w całość - da ten sam wynik. Nie wiedziałem dotąd (do dzisiaj?), choć może przeczuwałem, że tak jest. Znam łacińską sentencję "ens et verum convertuntur", czyli, że to, co istnieje, jest przeniknięte prawdą. Są zamienne. Chcę, żeby były też &lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/2011/02/decydujmy-razem-o-miosci.html"&gt;zamienne z moim blogiem&lt;/a&gt; :)&lt;br /&gt;Mogę podstawić pod &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ens&lt;/span&gt; mój byt osobowy (moje życie) a pod &lt;span style="font-style:italic;"&gt;verum&lt;/span&gt; sens życia (prawie zamknięta prawdę o czyimś życiu, o jego CAŁOŚCI). Wydarzenia całego mojego życia zbiegają się (konwertują) w ostatecznym sensie. W tym leży też tajemnica tożsamości. Jestem gatunkowo, istotowo, fizycznie i psychologicznie itd. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ten sam&lt;/span&gt;. Po drodze trzeba oczywiście trochę pobłądzić, nieustannie szukać, pytać, podejmować małe i wielkie decyzje i być zdecydowanym ponosić całkowitą za nie odpowiedzialność. Czyli, w skrócie, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;być dojrzałą osobą&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wymyślam siebie i nie ułożyłem swojego życiorysu, żeby drażnić kilku anonimowych mieszkańców mojej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kochanej gminy&lt;/span&gt;. Życiorys się pisze sam, z niewielką naszą ingerencją. Nie piszę - żeby anonimów obrażać. Takie myślenie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;mnie&lt;/span&gt; obraża. &lt;br /&gt;Żyję, żeby osiągnąć pełnię. Pełnię Osobową. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jestem człowiekiem zbawionym przez życie, działalność, słowa, śmierć i zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;Jeśli miałbym się czymś kierować w pisaniu, to jedynie najwyższymi celami, na przykład Nagrodą Nobla, a nie kilkoma anonimowymi mieszkańcami mojej gminy Strachówki. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;He, he!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamknięty w ścianach domu bywam w-niebo-brany. Zrobię parę kroków, od ściany do ściany, od stołu do okna i z powrotem. Rzucam okiem za okno. Lubię to, co widzę. Miewam i inne przyjemności: zakazane jedzenie, zalecane spanie i ukochane pisanie. W cudownym towarzystwie! &lt;a href="http://www.wezel.salezjanie.pl/slowo/index.php?id=56&amp;numer_strony=2"&gt;Pieśń je/ją/ich opisuje&lt;/a&gt;. Nawet przodków na ścianie. Jakże się zdziwiłem, że szukając adresu strony z tekstem tej pieśni w Internecie zostałem skierowany do własnego &lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/2011/01/causeway-znaczy-grobla.html"&gt;posta sprzed roku&lt;/a&gt;. A "któż by się spodziewała po łotrze, że" wszędzie go pełno." Że już &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;się zobiektywizował i basta&lt;/span&gt;. W piosence Maryli Rodowicz jest "że coś z prawdy do niego dotrze". Dotarło! To nie ja mam problem być &lt;span style="font-style:italic;"&gt;au courant&lt;/span&gt; z piosenkami o życiu, tylko moja Strachóweczka. Tak się tutaj mówi - Kapaonka, Ołdaczka, Łapeczka, taki folklor :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I w niebo jest się branym, nie wiesz kiedy i jak. To przychodzi, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jak adwent&lt;/span&gt;. I błogosławiony jest zawsze ten, kto przychodzi w imię "pańskie". A ja całe życie żegnam się w imię pańskie i uczę tego dzieci. "W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego." Jakby tego wyznania było mało, dodaję jeszcze "niech tak się stanie na pewno. Amen". &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wiara rozumna jest wniebowzięciem za życia&lt;/span&gt;. I nie trzeba się odrywać od swego życia. Przeciwnie, trzeba je właśnie zamieszkać. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Homo sum, humani nihil...&lt;/span&gt;. Nie da się wniebowstąpić bez pełnego wcielenia-zamieszkania. Tylko w świecie myślącej osoby jest niebo. I dla niej. Nie domyślajcie się teologicznej dwuznaczności. Skazują się na piekło ci, którzy tak myślą. Kto dopyta, ochoczo dopowiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OevGm2Dz1Bw/TyVsp1BRRPI/AAAAAAAAFt8/uXRfRU6hHZ0/s1600/DSC_0183.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-OevGm2Dz1Bw/TyVsp1BRRPI/AAAAAAAAFt8/uXRfRU6hHZ0/s200/DSC_0183.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5703083968997442802" /&gt;&lt;/a&gt;Zdjęcie górne pożyczyłem sobie z wczorajszego wyjazdu "Decydujmy Razem" ze Strachówki, pod  wodzą rzutkiego organizatora animatora gminnego i dyrektorki z RzN w jednej osobie. Biblijna "Dzielna niewiasta" nie miałaby nic przeciwko temu, żeby Grażynie pogratulować. W Strachóweczce o to trudno.&lt;br /&gt;Zdjęcie drugie przekonuje, że i za oknem dzieją się u nas ciekawe rzeczy. Przyszły w nocy dziki i zryły nam połowę ogrodu. Do dzików nie mam żalu :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-5961357251926014278?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/5961357251926014278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/roz-liczenie-dobra-i-po-trochu-za.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/5961357251926014278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/5961357251926014278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/roz-liczenie-dobra-i-po-trochu-za.html' title='Roz-liczenie dobra (i po trochu zła)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Q1BK5v5oB8E/TyVsRfwQKgI/AAAAAAAAFtw/hd-cgvbu954/s72-c/DSC_0126.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-6494832184836999870</id><published>2012-01-28T12:04:00.000-08:00</published><updated>2012-01-28T14:07:22.420-08:00</updated><title type='text'>Jaka przyszłość - jakie myślenie (raczej odwrotnie)</title><content type='html'>Ciągnie się we mnie wczorajsze spotkanie. W nocy i w dzień. Dymią emocje. Rozum obraca argumenty, wspomnienia, fakty i słowa w te i wewte. Zdam trochę sprawę, choć długo, z tego, co we mnie trwa po. Wyszedłem poobijany. Bo chociaż ustaliliśmy termin nowego początku, to... przecież się to wszystko dzieje nie w jakiejś gminie w Polsce powiatowej, ale w mojej gminie, z którą się przed laty zrosłem na śmierć i życie - bólem, nadzieją, wielkością historii i wydarzeń z lat Solidarności, I Kadencji Samorządu i Norwidowego zachwycenia, upokorzeniami, lekceważeniem, niezrozumieniem, pogardą.&lt;br /&gt;Znów z ofiary robią przestępcę. Jak przed laty. Skąd my to znamy? Nie tylko to. Także zamiłowanie do "grubej kreski" i pomieszanie zatwardziałości lub nijakości z patriotyzmem, korzyści własnych, lojalności wobec kogoś na stanowisku z przyjaźnią, układy rodzinne z braterstwem duchowym itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomieszanie pojęć i odwrócenie znaczeń jest dla grupki osób w naszej gminie (nie tylko) codziennością. Jest widać ich życiem. Przykładem jest wczoraj, dziś i jutro. Dzisiaj pojechało z Grażyna 17 osób do ludzi, których gdy zobaczyłem przed laty w telewizji, szczęka mi opadła i od zaraz chciałem widzieć, gościć w Strachówce. Łączy nas miłość do chleba. Może pomogą nam zrozumieć i lepiej promować nasz produkt - Chleb Norwidowski.&lt;br /&gt;Dziś pojechało 17 osób. Bywały wyjazdy, gdy na liście było 50 mieszkańców Strachówki. Jeździliśmy pielgrzymkowo, turystycznie i szkoleniowo. Rzadko wracał ktoś niezadowolony. To tylko procent Grażyny działalności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem ktoś przyjdzie do kogoś, ucho mu zakropli trucizną, xero przyniesie, uprzejmie doniesie na bliźniego swego i... I co? Świat się od intencji donosicieli zmienia? Nie. Świat jest ten sam. Dobry. Dobrych ludzi. Nie można głosić teorii pseudo-politologicznych pod wpływem donosicieli. To jest niesmaczne i wstyd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze większy wstyd, gdy trzeba mówić o grobach powstańców w Kątach Wielgich i Boruczy. Tego dotyczył tytuł posta sprzed trzech dni (25.stycznia). &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na szczęście są groby&lt;/span&gt;. Kombatanci we współpracy z istniejącą jeszcze wtedy szkołą w Kątach Wielgich i starosta Konrad Rytel zainicjowali świętowanie polskiej pamięci i patriotyzmu pod koniec marca (rocznica potyczki, w której zginęli). Stały się ważnym miejscem dla powiatu i gminy (w takiej kolejności). Teraz, z inicjatywy Piotra Orzechowskiego (najpierw jako przewodniczącego Rady Gminy, teraz wójta) doszedł również gminny zwyczaj "ogniska" pamięci w rocznicę wybuchu Powstania Styczniowego.&lt;br /&gt;Przy okazji jest przypominany fakt, że na grobach podczas okupacji składali przyrzeczenie żołnierze Armii Krajowej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy myślicie, że gdybyśmy wiedzieli o grobach w czasie Solidarności, to byśmy ich nie czcili i na nich nie ślubowali? - To nic nie zrozumieliście. To wcale mnie nie znacie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na grobach, w początkach powiatowych uroczystości rocznicowych i kształtowania postaw i edukacji patriotycznej otrzymałem z rąk starosty wraz z przyjaciółmi m.in. Krzysztofem Kalinowskim i Adamem Balą medal Rady Pamięci Walk i Męczeństwa. Legitymacja ma numer 14027 i imieninową datę 19.3.2004.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł tamtego posta nawiązuje do sytuacji powstańców, który przeżyli walki, a nawet tych, którzy wracali z zesłania na Syberię. Nie byli noszeni na rękach. Represje zrobiły swoje. Na tę tematykę zwróciła mi uwagę dr Zofia Dambek. Niewiele na razie znalazłem w Internecie, będę szukał. Ale już to, co znalazłem, wzmaga myślenie. W programie olimpiady z języka polskiego były kiedyś takie zagadnienia:&lt;br /&gt;- powstanie styczniowe jako przeżycie pokoleniowe; powstanie jako sacrum, powstanie jako trauma; powstanie jako ofiara i całopalenie; powstanie jako misja; powstanie jako prefiguracja i spełnienie polskiego losu; powstanie jako próba odwrócenia historycznej karty; spór o powstanie a „sprawa polska”; psychiczna kondycja społeczeństwa niesuwerennego: syndrom anomii (rozbicie więzi społecznych), syndrom oblężonej twierdzy (konserwowania przeszłości); podwójna moralność wobec „swoich” i wobec „obcych”; pozytywistyczny projekt przetrwania czasów niewoli; propagowanie jawności; stosunek pozytywistów do działań nielegalnych; zwalczanie podwójnej moralności; nieporozumienia wokół tego programu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było o czym myśleć, pisać, mówić po powstaniu styczniowym. A po Powstaniu Solidarnościowym? A po 16 latach Łapki? O tych, którzy próbują przemilczeć temat Powstania Solidarnościowego (nawet z pomocą Powstania Styczniowego) można zastosować zwroty &lt;a href="http://niniwa2.cba.pl/slawa_i_infamia_1.htm"&gt;z innego tekstu&lt;/a&gt; zmagającego się z trudnym tematem sławy i infamii po II Wojnie Światowej i po PRL - "Kojarzy się nie tyle ze zdradą zasadniczych wartości, ile z brakiem cnót cywilnych i dobrego gustu." Bo my w 1980/81 roku "wzięliśmy na siebie reprezentowanie kultury polskiej... [i ciągłości wolnościowych pragnień i tradycji patriotycznych]". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj anonimowi tchórze i "kolaboranci" chcą, abym ucichł i nie opowiadał patriotycznych historii! NIE! Ja należę do powstańczej tradycji. 14 grudnia 1981 roku śpiewaliśmy na przekór stanu wojennego "Nigdy z królami nie będziem w aliansach, nigdy przed mocą nie ugniemy szyi...".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kim są ci, wobec których mam zamilknąć? Co zrobili dla gminy i dla Polski?&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ucichnę i nie potrzebuję waszego pozwolenia do pisania! Przeciwnie - oczekuję szacunku i oficjalnego "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zrehabilitowania&lt;/span&gt;" mnie i całego ruchu Solidarności RI w naszej gminie! Żeby wypowiadane słowa i oficjalne działania organów samorządowych w mojej gminie były w zgodzie z faktami i z duchem Polski. Żebyśmy nie żyli w dwóch gminach, z dwoma wizjami Polski, patriotyzmu, demokracji i całej przyszłości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Normalną rzeczą jest, że ktoś powie o mnie "wspaniały człowiek, duży umysł, charyzmatyczny katecheta", a inny, że "jestem świnią, oczerniam ludzi i gorszę". &lt;span style="font-style:italic;"&gt;De gustibus non est disputandum.&lt;/span&gt; O gustach nie dyskutują rozumni ludzie. O faktach? Tak. Głupi, niestety, rozwodzą się o gustach, przemilczając fakty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mistrz kłamliwej propagandy ma zagorzałych wyznawców i może chodzić po gminie z podniesioną głową. Przegrany wójt-satrapa może nawet wejść na sesję Rady Gminy i pouczać obecnych. Ironia historii! Ironia losu! To może by tak jeszcze zainscenizować powtórkę stanu wojennego? Dopiero mogliby niektórzy sobie poużywać! To był przecież raj dla donosicieli i ludzi bez charakteru. Czy tego też nie wolno dzisiaj w mojej gminie powiedzieć?&lt;br /&gt;Cztery kadencje (legalnie) samorządowe to szmat czasu, cała epoka. Rządził człowiek, który wcielał system zwany wójto-kracją (szukajcie śladów w Internecie). On i jego ekipy wykluczyły mnie z życia publicznego. Przetrwałem w szkole najpierw dzięki Adamowi, potem Emili i w obecnej Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Tego nie chcą słyszeć jego sympatycy, "spadkobiercy" i cyniczni gracze (chcą przejąć schedę) chcą swój pogląd i ocenę narzucić za plecami, anonimowo wszystkim intrygując w ramach istniejących instytucji i pozostałości po swoim przywódcy. MAM PRAWO DO SWOICH OCEN - wy macie swoje prawa i nikt wam ich nie zabiera.&lt;br /&gt;Co się nie udało Łapce, dzisiaj chcą dokończyć cudzymi rękami. Przetrwałem Łapkę, dzisiaj (tzn. po 5 grudnia 2010) czekałem na słowa prawdy, na rehabilitację, ale gdzie tam. Więc, aż żyć mi się tu nie chce (nb. olimp.jp). &lt;br /&gt;Gotowi są zniszczyć człowieka, w jakiś sposób zabić, ale nie chcą słyszeć nawet słowa o swojej odpowiedzialności za 16 lat piekła dla innych. Nie chcą też, by ofiara sama opowiedziała swoją historię. Czy chodzi im tylko o samopoczucie? Chyba to byłoby zbyt mało. Nie można chyba być aż tak infantylnym, cynicznym? Chodzi im zawsze o władzę, pieniądze i oznaki poważania wśród sąsiadów (poklask).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda ma w ich gminie, Polsce, świecie milczeć. Ach, jak chcieliby prawdy zakazać. "Zdrada" ich dotyka do żywego, są OBURZENI. Jest ich niewielu, ale chcieliby rządzić całością. Ich opinie są szeptane, tu i tam, powtarzane w koło, by zabić jeszcze raz swoich przeciwników. Rzadziej prawda się przebije, niż promień Słońca w grudniu? Mimo, że publiczna? Jeśli tak jest, to tylko dzięki propagandzie. Widocznie mają dostęp do właściwego ucha. I tyle tylko niech będzie ich satysfakcji, ich racji i ich przyszłości. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Zwycięży normalność&lt;/span&gt;. Czego misjonarz, patriota, katecheta, dobry człowiek... nie dokona za życia, dokończą jego kości w grobie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten, który zatrzymał gminę w rozwoju, a wepchnął w stan cywilizacyjnego zastoju, mnie wykluczył, Grażynę chciał zastopować w służbie i karierze nauczycielskiej, szkołę chciał zniszczyć... dzisiaj chciałby z pomocą swoich sympatyków i spadkobierców wyznaczać poziom myślenia i przyszłość gminy! Ten numer nie przejdzie. Inna już epoka, choć część ludzi tych samych. Możecie sobie o mnie gadać - oczywiście anonimowo i za plecami - co chcecie, nastaje czas demokracji partycypacyjnej. Kto chce brać udział w życiu wspólnoty pod własnym imieniem i obliczem, ma miejsce gwarantowane ustawami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie może być prorokiem we własnej wsi i gminie. Wolą Barabaszy. Rozumiem, ale i tak boli. Mnie wykluczyli, na nas nastawali i nastają, hakera nasłali, anonimami do prokuratury szczują! Ale ustalili między sobą (za swoim przywódcą), że to ja mam być tym "niedobrym". Tak ma wyglądać poprawność polityczna w gminie.&lt;br /&gt;Inne paradoksy? Proszę bardz0 - naszymi osiągnięciami szczyci się gmina, za Rzeczpospolitą Norwidowską nagrody przyznają - ale to my (według obowiązującej propagandy) źli jesteśmy!!! &lt;br /&gt;A co z tradycyjnym (i sprawdzonym przez wieki) myśleniem przyczynowo-skutkowym? Jest dobro - są jakieś jego źródła (osobowe) i przyczyny!&lt;br /&gt;Chwalą daleko, blisko zgrzytają zębami. CZY RZĄDZIC MA NAMI PARANOJA? Przecież, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jakie myślenie - taka przyszłość!&lt;/span&gt; Tylko prawdziwi geniusze mogą wymyślić nowe (systemy) logiki. W każdej dziedzinie działalności publicznej najpierw trzeba zdać egzamin z myślenia. Potem z działania. Wypaczone myślenie zawsze prowadziło do dramatów i tragedii społecznych.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Ciekawe, przed kim się tłumaczę? Przed wysokim sanhedrynem anonimów! Przed zagubionymi Piłatami, którzy pozornie pytają "co to jest prawda?", ale nie próbując nawet zrozumieć odpowiedzi, chwilę potem umywają ręce. Niech tłum ma, czego chce.&lt;br /&gt;Te słowa też pewnie wyciągną donosiciele z lubością, wydrukują, odbiją na ksero. To rutynowa działalność dzisiejszych Judaszów. A niech sobie i komu chcą drukują, kserują, donoszą. To ich sposób na satysfakcję z byle jakiego życia.&lt;br /&gt;Każdy się może nawrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli o nich piszę, to nie ze względu na nich, ale na tych, którzy im wierzą i się przejmują ich usłużną przysługą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gmina jest normalna w swojej większości. Zgniłe są tylko kręgi donosicieli. Te, zazwyczaj albo się tuczą przy władzy, albo są odpędzane. TO JEST ZAGROŻENIE DEMOKRACJI. Donosiciele w pobliżu władzy są bardzo złym znakiem. Z jakim przestajesz, takim się stajesz. Ludowa mądrość to zna. Warto przypomnieć. Byle nie miały pokrycia kolejne porzekadła-przysłowia - "jaki pan, taki kram" i "swój znajdzie swego" itp. Boże broń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak ma nie boleć, kiedy ludzie ważni w gminnym świecie powtarzają niesprawiedliwe głupstwa, jakby mówili o pętaku, który im się plącze pod nogami. A ci, którzy nic nie wiedzą, nic nie rozumieją i nie chcą rozumieć przytakują - tak, tak. I na pewno kadzą.&lt;br /&gt;To nie jest jednak ich kapturowy sąd nad Kapaonem, ale nad 30-stoma latami najnowszej historii. Odreagowują transformację ustrojowo-kulturową?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy ja obrażam kogoś, żyjącego na roli? Zajrzyjcie na strony www "Ziarno Solidarności". Postawiłem im pomnik. Mój ojciec ich witał "odwiecznym wyznaniem..." i pisał im wiersze okolicznościowe. Kompromituję katechetów polskich? Zajrzyjcie do "List do papieża". Prawie sakralizuję tę grupę. Przedstawiam w złym świetle Strachówkę? Przeczytajcie "List od Rzeczpospolitej Norwidowskiej do Papieża o Jego błogosławieństwo". Za mój obraz naszej gminy dają odznaczenia. Fakty, fakty, fakty. Słowa, słowa, słowa. Jak można wszystko postawić na głowie?!&lt;br /&gt;"Bo nie poznają się na wielkim mali, pierwej nim zginie" (CKN).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jest się czym przejmować? TAK - skoro to mówią i w kółko powtarzają ważni ludzi w społeczności lokalnej. I skoro cała reszta milczy. Nie płaczcie nade mną, ale nad sobą i nad dziećmi swoimi. Ślepi przewodnicy tłumów. Obłudnicy. &lt;br /&gt;I co? Znów kogoś obraziłem? To za to mnie wyklinacie? Nawet gdybym nie wyśmiał kolejnych anonimów i tak byście robili swoje. Człowiek jest, kim jest, a nie tym, co anonimowo mówi i donosi. Czyny idą za nami -&lt;br /&gt;Za mną? Pragnienia i ideały wyrażone w wierszach, Solidarność, wolność, demokracja, samorządność, 30 lat katechizowania,  Rzeczpospolita Norwidowska, jasne poglądy opublikowane wobec całego świata i Kościoła, a przede wszystkim RODZINA. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I po co ja to piszę? Ci, co znają - wiedzą. Anonimów się nie czyta, ani nie słucha. Więc po co? &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Na świadectwo czasom, ludziom, sobie samemu i wieczności.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trwają jeszcze ferie. Reklamy w telewizji, reportaże i inne programy zachęcają do wypoczynku w górach, na nartach, w saunach itd. Wszystko nie dla nas. Nic właściwie nie jest dla nas. Dla bankrutów z marginesu społecznego wykluczenia? To także jest kontekst propagandowych igraszek z nami tych, którzy się dobrze mają w gminie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anty-demokratycznym anonimom marzy się, żeby nakazać mi administracyjnie milczenia. Zmusić do milczenia działając za plecami, anonimowo, może w cztery oczy i w podobnie skrytych układach. &lt;br /&gt;Demokracja posługuje się innymi środkami - debatą publiczną, dyskusją w mediach, konferencją popularno-naukową w salach Urzędu Gminy lub w świetlicy wiejskiej w remizie OSP. Ta ostatnia organizacja powinna być zainteresowana podobnymi działaniami, nawiązującymi do roku 1918 odzyskania niepodległości przez Polskę i  ich powstania w gminie. Wszyscy są ciekawi. Nie ma lepszych i gorszych okresów dla historyka. Każdej prawdy (nie ma innej, jak tylko obiektywna, intersubiektywnie sprawdzalna) trzeba wysłuchać i przyjąć. Najpierw są fakty, potem dopiero idą interpretacje. Wszyscy byliby zadowoleni.&lt;br /&gt;Jest tyle pól i płaszczyzn i wód spokojnych i łąk zielonych i możliwości współdziałania!! Oczywiście tylko z tymi, którzy rozumieją i chcą odbudowywać społeczeństwo obywatelskie demokratycznymi metodami, a nie za pomocą anty-demokratycznego nakazów i zakazów. Kochalibyście mnie, gdybym wam kadził? Kadzidełka są na wolnym rynku, każdy może kupić i kadzić do woli. Osoby kupić nie można - może się rozwijać tylko w środowisku prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawda może się objawić tylko w świetle. Zakulisowo działają tylko anty-chrysty, synowie ciemności. Jak ma łączyć coś, co się ukrywa! Jak was musi uwierać logika! Prawda was parzy, światło oślepia, a zaproszenie do publicznej dyskusji przyprawia pewnie o ból zębów.&lt;br /&gt;Jaką więc przyszłość byście nam zgotowali? Nie ma żadnej przyszłości dla gminy w ciemności, za plecami innych mieszkańców, w braterskich (rodzinnych) układach fałszu i przemilczeń. Tak było przez 45 lat PRL, potem przez 16 lat straconych kadencji samorządowych. Takie myślenie już udowodniło, że niczego nie rozwija i nie ma przyszłości - więc  myślmy pozytywnie, że &lt;span style="font-style:italic;"&gt;to se ne vrati&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nie próbujcie na siłę w każdej sytuacji i do każdego bohatera tej literatury faktu podkładać realne osoby. Tekst ma dawać do myślenia - ludu mój - a nie ferować wyroki. Nie wolno mi tylko nikogo obrażać, ani ubliżać - czego się skutecznie, jak mniemam, wystrzegam.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-6494832184836999870?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/6494832184836999870/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/jaka-przyszosc-jakie-myslenie-raczej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6494832184836999870'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6494832184836999870'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/jaka-przyszosc-jakie-myslenie-raczej.html' title='Jaka przyszłość - jakie myślenie (raczej odwrotnie)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-6366352361720359758</id><published>2012-01-26T09:20:00.000-08:00</published><updated>2012-01-27T23:53:37.929-08:00</updated><title type='text'>Ważne spotkanie i moja Ojczyzna (albo odwrotnie)</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;Prawdo, Ojczyzno moja&lt;br /&gt;Ty jesteś jak zdrowie&lt;br /&gt;ile Cię cenić trzeba&lt;br /&gt;ten tylko się dowie&lt;br /&gt;kto się w Tobie zakochał&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;Wiedza nie jest jeszcze prawdą. Zwłaszcza wiedza nabyta w locie, mimochodem, na prędce. Prawda musi w głębi nas, w procesie myślenia (świadomego użycia rozumu), zostać nacechowana osobowo. Nabrać niemalże cech osobowych. Zostać opieczętowana jakimś świadomym podmiotem. A może przyporządkowana jakiemuś strumieniowi świadomości? Prawda nie jest też dogmatem. Dogmat jest spoza obszaru potocznego rozumienia prawdy, choć to może szokować niektórych w pierwszej chwili. Czy w świetle encykliki "Wiara i rozum" może funkcjonować podział na prawdy wiary i prawdy rozumu? Według mnie, nie. Prawda jest niepodzielna, choć jest odkrywana etapami. Prawdę trzeba przyjąć w akcie osobowym. Nie ma osoby, która mogłaby przyjąć całą prawdę, bo każdy człowiek jest ograniczony na wiele sposobów (np. czaso-przestrzennie). Dogmat - to prawda szczególnego rodzaju, na inną okazję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiedzę zdobywamy na różne sposoby. Od dzieciństwa, poprzez etap szkolny, akademicki, cało-zawodowo-życiowy, po śmierć, albo demencję starczą. Źródła wiedzy są zarówno na zewnątrz nas i w nas. Wiedza staje się prawdą w nas i dla nas, gdy przejdzie jakiś proces uwewnętrznienia. Kiedy zejdzie na najgłębszy poziom człowieka-osoby. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Adequatio rei et intelectus&lt;/span&gt; jeszcze bardziej odpowiada w zwykłym życiu każdego z nas "adequatio" realnej wiedzy i realnego osobowego rozumu w nas, niż "adequtio" abstrakcyjnej "rei" i abstrakcyjnego "intelectus (w ogóle)".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Choć to rozumowanie może się wydawać nazbyt filozoficzne, to chcę zapewnić o jego bardzo praktycznych, życiowych (prywatnych i społecznych) konsekwencjach. Działanie w oparciu o wiedzę często tylko potoczną, "pokątną", "zauszną" i nieokreślonego pochodzenia, rodzić może napięcia, frustracje, a nawet nieodwracalne błędy. To samo działanie w oparciu o prawdę (osobowo przemyślaną, nacechowaną), daje lepsze rezultaty. Możemy je lepiej przewidzieć i lepiej tłumaczyć, przekazywać w zrozumiałej formie, a nawet okazując szacunek (paradoksalnie?) bardziej sobie i innym. Prawda łagodzi obyczaje bardziej niż muzyka i konwenanse. Co nie powinno w końcu dziwić - prawda ma aspekt etyczny. Chodzi o postępowanie osoby, a nie robota. Ratyfikacja prawdy odbywa się przed trybunałem rozumu lub sumienia. Wyćwiczony rozum wspomaga sumienie. Wyostrzone sumienie może skutecznie działać i zastąpić słabo wykształcony rozum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo prawda ma komponent osobowy! Bo musi przejść przez osobowe rozumowanie i akceptację, której towarzyszy uzgodnienie (przyporządkowanie) z systemem wartości istniejących (funkcjonujących w nas) powszechnie i niezależnie od jednego podmiotu. Systemu wartości normalny człowiek nie wymyśla, przyjmuje z zewnątrz, mniej lub bardziej świadomie i krytycznie. Wymyślanie systemu wartości cechuje osobowości patologiczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz bardziej chyba widać, że znaczenie lub waga moich postów nie dotyczy lokalnych konfliktów i historii. Są one tylko materią życiową piszącego (przeżywającego, poddającego obróbce rozumnego myślenia) podmiotu.&lt;br /&gt;Chyba w każdym moim poście jest jakaś myśl nowa &lt;a href="http://portalwiedzy.onet.pl/49879,,,,hermeneutyka,haslo.html"&gt;hermeneutycznie&lt;/a&gt;. Zrobię małą próbę wykazania:&lt;br /&gt;- "Życie" przez małą i dużą literę" i "Życie się dzieje... i to we wspólnocie"(26.1.2012)&lt;br /&gt;- "Pokutuje w nas zerwane ogniwo" i "Mam uczestnictwo w sensie. Sens współtworzę." (25.1.2012)&lt;br /&gt;- „osobowa” wizja życia wspólnego" (23.1.2012)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie do mnie należy egzegeza własnego bloga.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdemu z nas dano kredyt (nieograniczony) do poznania prawdy. Prawda wymaga od &lt;span style="font-weight: bold; font-style: italic;"&gt;homo sapiens&lt;/span&gt; pracy intelektualnej - co do tego pełna zgoda. Nie każdy chce ją wykonać, więc prawda nie jest w powszechnym obiegu między nami. Być może jest za to zbyt dużo wiedzy (nieuporządkowanej, czyli szumu informacyjnego). Praca wkładana w myślenie, mająca siłę zamieniania wiedzy w prawdę, może zaowocować miłością intelektualną do świata, człowieka (i Boga - dla ludzi wierzących)(JPII). To, z pomocą papieża, moja późna filozofia życia i poznania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj napisałem - "Tyle tu filozofii, a chodzi o prostą, choć niezwykłą w naszym obecnym życiu, sytuację - zaproszenie na spotkanie w gminie na temat przyszłości lokalnego koła  Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej.&lt;br /&gt;Sprawa niby prosta i oczywista od 5 grudnia 2010, a jednak po ponad rocznym czekaniu - niezwykła. Cieszy."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spotkanie było mocne, szczere, dobre. Znalazło się sześć właściwych osób we właściwym miejscu, o właściwej godzinie. Jest szansa na ożywienie Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej w gminie. Dobrze, że nikt nie starał się owijać niczego w bawełnę. Było więc i walnięcie w stół i wyjście z sali. No, prawie wyjście. Tylko otworzyłem drzwi. Chciałem wyjść, albo wybiec i ochłonąć na mrozie, ale tak "skoczyli" na mnie, że mi rozum wrócił w pół drogi.&lt;br /&gt;Nie spodziewajcie się po mnie półsłówek, szeptania za plecami, spiskowania, układania się w "cztery oczy" lub - nie daj nigdy Boże - fałszu. STAJĘ W PRAWDZIE. Staram się jak mogę i potrafię. Z całą wiarą, rozumem, emocjami. Zaczynając od siebie. I tego oczekuję, choć nie wymagam, od innych. Każdy na swój &lt;span style="font-style:italic;"&gt;szcziot&lt;/span&gt;, byle szczerze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kartce napisałem sobie i położyłem przed oczami "aby nie było za dużo tego, co już było." By nie zamienić się w sąd. By była równowaga historii i przyszłości. OBIEKTYWIZACJA!! Pilnowałem się, mimo wszystko. Bo nie o mnie chodzi, tylko o rozwój gminy. W moim życiu? Od ponad 30 lat. O to zawsze jestem gotów się kłócić. Z całym światem, gdyby była taka potrzeba. Prawda daje się &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;w-e-r-y-f-i-k-o-w-a-ć&lt;/span&gt;, zwłaszcza w społecznym działaniu. Są statuty, uchwalone programy, cele, założenia, &lt;a href="http://wswm.org.pl/wswm/kim-jestesmy/"&gt;system wartości&lt;/a&gt;. Nawet Kapaon nie może (i nie chce i nie musi) niczego narzucać. Nawet Kapaon/Kapaony są za pełnym przestrzeganiem wewnątrz-organizacyjnego prawa. Tam jest wszystko, co jest potrzebne do sensownego i sprawiedliwego życia we wspólnocie lokalnej i ponad. Wiem, bo uczestniczyłem w obu częściach Zjazdu Programowego MWS.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozstaliśmy się uściśnięciem ręki i z nadzieją na "walne" w niedługim czasie. Ale dyskusja musi trwać. Nie może być martwych ciągów wielomiesięcznych. Zresztą powiatowa MWS zaskoczy was pozytywnie jeszcze niejednym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj pisałem o życiu i wspólnocie. W kontekście Wspólnoty - "Dzisiaj Życie rozbłysło w telefonie - jutro jest spotkanie w sprawie Wspólnoty Samorządowej. To jest Życie. To się wiąże z tym, co było, tym, co jest i tym, co będzie w naszym życiu: moim, Grażyny, gminy... powiatu, Mazowsza. Trzeba rozumieć Życie!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba rozumieć Życie. Trzeba rozumieć wspólnotę. Rozumienie warunkuje metody działania, nie odwrotnie :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Fotoreportera nie było :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-6366352361720359758?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/6366352361720359758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/prawdo-ojczyzno-moja-ty-jestes-jak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6366352361720359758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6366352361720359758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/prawdo-ojczyzno-moja-ty-jestes-jak.html' title='Ważne spotkanie i moja Ojczyzna (albo odwrotnie)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-178766645942804382</id><published>2012-01-26T00:43:00.001-08:00</published><updated>2012-01-26T08:59:02.665-08:00</updated><title type='text'>Życie się dzieje... i to we wspólnocie</title><content type='html'>Czasem siedzę i czekam. Na życie. Nie jest to czekanie na Godota, na pewno nadejdzie. Kiedy czekam - wiem, że nadejdzie. Co? Życie. Jakaś wiadomość, sytuacja, coś, co angażuje w bieg spraw. I tak w kółko. Od, do. Bo życie się dzieje. My? Reagujemy. W metodyce nauczania języków obcych dostrzeli to nie tak dawno. Zmienił się meta-język, w rozmowie dostrzega się nie tyle wypowiedź i odpowiedź, co wypowiedź i reakcję. Zareagować poprawnie, to nie znaczy odpowiedzieć poprawnie gramatycznie. W życiu i w rozmowie nie chodzi o poprawność gramatyczną (zwyczajową, obyczajową, rytualną...) ale o adekwatność. "Odpowiednie dać rzeczy słowo"... i zachowanie. Ot, Norwid jest pomocny w każdej prawie sytuacji. Norwid, czyli człowiek myślący, nawet w pocie czoła. &lt;br /&gt;Wydawałoby się, że być człowiekiem myślącym w sytuacjach, które stają przed nami - to nie jest wygórowane oczekiwanie od &lt;span style="font-style:italic;"&gt;homo sapiens sapiens&lt;/span&gt;! &lt;br /&gt;Być człowiekiem raczej niż odgrywać przypisane nam role, powinno być zasadą wychowania ustawicznego. Role muszą pełnić rolę służebną naszemu życiu. W naszym osobowym - przepięknym - dramacie. O cudownej - bywa, że trudnej - dramaturgii. Od poczęcia, do śmierci. Kto pomija moment poczęcia, pisząc swój życiorys, to niech się wykastruje (lepiej nie, bo samo-okaleczanie to potworny grzech), albo wyjałowi i nie rozprawia zbyt lekko o seksie. Konsekwencja w logice, a logika w konsekwencji mają dopełnienie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle tu filozofii, a chodzi o prostą, choć niezwykłą w naszym obecnym życiu, sytuację - zaproszenie na spotkanie w gminie na temat przyszłości lokalnej grupy Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej. &lt;br /&gt;Sprawa niby prosta i oczywista od 5 grudnia 2010, a jednak po ponad rocznym czekaniu - niezwykła. Cieszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamulony się przeważnie budzę, ale wiem, że przemycie oczu, łyk kawy i coś nadejdzie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Modlitwa&lt;/span&gt; - nie pacierz, bo go nie pamiętam, został w zamierzchłym dzieciństwie, bo jeśli takowy był (pewnie był), to strasznie dawno przeszedł w rachunek sumienia, potem w rachunek dobra i "mantrę" (Nie-ja-Ty-Bóg-Miłość-Chrystus-Pokój-Dobro) - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zawsze daje życie&lt;/span&gt;.&lt;span style="font-style:italic;"&gt;Hypotheses non fingo.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Kiedy mówię lub piszę 'życie', nie mam na myśli pracy (funkcji) organów i narządów biologicznych. Powinno być rozróżnienie choćby w pisowni. "Życie" przez małą i dużą literę. Przez dużą? Wiadomo, że chodzi o człowieka. A człowiek to świat cielesny, psychiczny, duchowy, kultura, wspólnota... wiara i rozum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet w zamuleniu porankowym wiem, że życie rozbłyśnie. Bo Życie potrzebuje światła. Życie tylko w jakimś świetle można obserwować i nim się cieszyć. Jakimś? No tak, każdy sobie jakieś zapala. Ja mam światło Ducha Świętego, Którego poznałem na kartach Biblii i w Życiu Kościoła, które stało się i moim Życiem. Tego nie da się już rozdzielić. Tajemnica to wielka, a ja wam powiadam... to samo. Z własnego już doświadczenia, nie tylko z przekazu ludzi i autorów, którym ufam. Ba, których kocham.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj Życie rozbłysło w telefonie - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jutro jest spotkanie w sprawie Wspólnoty Samorządowej&lt;/span&gt;. To jest Życie. To się wiąże z tym, co było, tym, co jest i tym, co będzie w naszym życiu: moim, Grażyny, gminy... powiatu, Mazowsza. Trzeba rozumieć Życie! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj było dla nas (Grażyny, mnie...) wielkim przeżyciem przyjazd "Stoczni" na wywiad z Grażyną-liderką PAFW i na badanie społeczności lokalnej, w której lider ze szkoły liderów działa. Dzisiaj coś z tego dzieje się w domu - "młode obywatelki" ustalają plan działań z dyrektorką-liderką (ze szkoły... itd.) Ja swoją pracę-powinność też wypełniłem, napisałem pierwszy felieton do "Faktów". Życie się dzieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie się dzieje. Nie wymyśliliśmy go, dostaliśmy go jako ogromny DAR. Ciągle jednak, nawet w XXI wieku jakże mało jest ludzi, którzy uznają tę prawdę. &lt;br /&gt;Możemy w nim, a raczej w Nim - skoro Życie piszę z dużej litery - uczestniczyć na równych prawach wynikających z RÓWNEJ GODNOŚCI (jeśli się bawić słowami, to GOD-ność przedkładam niepomiernie wyżej od GOD-ota). MÓJ BÓG ZAWSZE NADCHODZI. &lt;br /&gt;Godność, która nam przysługuje, jest najwyższym mandatem wszystkich naszych ludzkich praw i spraw! Możemy w Życiu uczestniczyć, mieć udział, współtworzyć - kultura jest warunkiem ludzkiego życia osobowego. Jan Paweł II mówił o kulturze życia i kulturze śmierci - ZALEŻNIE OD NASZYCH WYBORÓW I DZIAŁANIA. &lt;br /&gt;Możemy dawać świadectwo Życiu. Właśnie to czynię na tym blogu. Właśnie teraz. I to daje mi poczucie spełniania obowiązku, powinności moralnej, egzystencjalnej. Spełniam i czuję się wypełniony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli ktoś (w Strachówce) uważa, że źle piszę lub głoszę nieprawdę, niech pokaże, punkt po punkcie, w którym miejscu. Ba, które słowo! Z uwagą przyjmę każde zastrzeżenie. Lecz jeśli mówię prawdę i używam słów adekwatnie, to dlaczego mnie bijecie oskarżeniami i plotką?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-L78f1KC236w/TyFEaw_JKsI/AAAAAAAAFtg/Iey07uZ9tjQ/s1600/polska_prezydencja.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-L78f1KC236w/TyFEaw_JKsI/AAAAAAAAFtg/Iey07uZ9tjQ/s400/polska_prezydencja.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701913829844789954" /&gt;&lt;/a&gt;Prawda ma chyba formę korpuskularno-falową. Język fizyki bywa pomocny, tak jak i teologii. Nie ma lepszych i gorszych nauk, czy naukowego podejścia. Liczy się tylko uczciwość, a nawet miłość intelektualna :)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Choć wierzę, że prawda jest ciągła, to odbieram ją kwantowo. Po odebraniu swojej porcji (działki), jakbym się wyłączał. Koniec i basta. Coś w rodzaju zmęczenia, wyczerpania, ale i ogromnego zadowolenia nachodzi na mnie. W takim stanie, niezależnie od pory dnia, siadam w fotelu i czekam. Na następne połączenie z... , albo na odbiór prawd płynących ze strony rzeczywistości zewnętrznej, jak i wewnętrznej. A nawet idę spać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Dobrze jest wiedzieć / że ktoś, gdzieś / o tej samej porze też / choćby tylko jest" (&lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/p/wierszyki.html"&gt;Cień Opatrzności&lt;/a&gt;). I czeka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wspólnota dodaje sił i wzmaga częstotliwość osobowych połączeń. Na tym polu zarówno natura, jak i Bóg są zupełnie zgodni. "Spodobało się Bogu zbawić nas we wspólnocie". Gdybyż zrozumieli to politycy! I oby chcieli pytać o radę tych, którzy coś z tajemnicy wspólnoty pojęli. Moglibyśmy czasem czekać razem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-178766645942804382?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/178766645942804382/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zycie-sie-dzieje-i-to-we-wspolnocie.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/178766645942804382'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/178766645942804382'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zycie-sie-dzieje-i-to-we-wspolnocie.html' title='Życie się dzieje... i to we wspólnocie'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-L78f1KC236w/TyFEaw_JKsI/AAAAAAAAFtg/Iey07uZ9tjQ/s72-c/polska_prezydencja.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-2101111403143734815</id><published>2012-01-25T05:49:00.000-08:00</published><updated>2012-01-25T05:50:13.374-08:00</updated><title type='text'>Zerwane ogniwo, albo powstańcy w infamii</title><content type='html'>Rzadko się zdarza, żebym nie opublikował posta "z dnia". "Wyłom" mogą spowodować bardzo realne okoliczności zewnętrzne lub równie realne wewnętrzne (przepraszam i dziękuję za 143 wejścia na blog). Wczoraj było to chyba zmęczenie emocjonalne. Tytuł pozostanie zagadką. Pasuje do notatek z wczoraj. Ale i dzisiaj nie jest od rzeczy i powinien dawać do myślenia. Tego jeszcze nie było. Dzisiejszy post z wczorajszym tytułem i coś w zawieszeniu. Górnopolska konrepublika? - też mógłby być :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rankiem, bo odwoziła po drodze Helę, Grażyna wyjechała wczoraj na sesję  Rady Gminy. To pewien rytuał w życiu publicznym gminy i naszej rodziny i zawsze podnosi nam ciśnienie. Na początku inaczej Grażynie, inaczej mnie - co zrozumiałe, ale kiedy wróci, to już podobnie. &lt;br /&gt;Z rana dostałem też oficjalną informację o nagrodzie dla wójta Piotrka za naszą (10-letnią już) Rzeczpospolitą Norwidowską. Wysłałem - oczywiście - serdeczne gratulacje. Dałem też stosowny wpis i link na Facebooku - portalu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;par excellence&lt;/span&gt; społecznościowym. Nie mogę się powstrzymać od zacytowania go w całości:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szczerze&lt;/span&gt; gratuluję, Piotrze. Cieszy, że sukces Rzeczpospolitej Norwidowskiej jest sukcesem Polski (Polskim Sukcesem) i jest dostrzeżony przez różne gremia. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TERAZ CZAS NA POWAŻNĄ DYSKUSJĘ TAKŻE WE WŁASNEJ GMINIE&lt;/span&gt;. W Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej zaczynając, w mediach, a na sali konferencyjnej UG Strachówka... permanentnie. Nie może w niej zabraknąć rozdziału o Solidarności RI z roku 1981, bo wtedy naprawdę się zaczęły przekształcenia mentalno-kulturowe w naszej gminie, bez których nie byłoby RzN i innych sukcesów. "Nie byłoby wolności bez Solidarności", co wiedzą już nasze dzieci. Bo - "Co to jest Ojczyzna?"(CKN) :)&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-A9AWTkvZqSU/Tx_9y6nvViI/AAAAAAAAFs8/oUizLoHHMvw/s1600/Akademia_Polskiego_Sukcesu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-A9AWTkvZqSU/Tx_9y6nvViI/AAAAAAAAFs8/oUizLoHHMvw/s400/Akademia_Polskiego_Sukcesu.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701554704445560354" /&gt;&lt;/a&gt;Nie mogę nie powiedzieć także o radości, która we mnie wstępuje na myśl, że teraz wójt Piotr musi /;-)/ przyjść do Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej, aby pokazać uczniom i nam medal, certyfikat i opowiedzieć o uroczystości w Galerii Porczyńskich (Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II)! Szczerze chcę też wierzyć, że wójt już nigdy nie powtórzy złych, niesprawiedliwych i głupich słów wymyślonych przez zawistnych o Grażynie, że jest złym organizatorom, złym gospodarzem i złym nauczycielem, któremu trzeba podkręcać śrubę - skoro w wielkiej mierze za jej talenty organizacyjne, pracę gospodarza szkoły im. RzN oraz nauczyciela i wychowawcy (setki godzin pracy "społecznej" - przy I-szych Komuniach, scholi szkolno-parafialnej, kolonijnego Caritasu, imprez, szkoleń, spotkań ponad-pokoleniowych i pielgrzymek, udziału w sesjach, konferencjach, programach np. PiS, "Decydujmy Razem", a nawet malowania ścian) - może się cieszyć z wielkiego wyróżnienia w &lt;a href="http://www.facebook.com/media/set/?set=a.311765622197893.68137.177761892264934&amp;type=3"&gt;doborowym towarzystwie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grażyna dwa lata temu także dostała wyróżnienie - "Mazowiecki Laur Kobiety 2011", więc skoro w gminie źli, zawistni ludzie gadają o niej takie rzeczy, to pewnie znajdą się i tacy, którzy będą źle patrzyli i mówili także o wójcie. Mądrzy ludzie nic sobie z tego nie robią. Chcą rozmawiać nawet ze złymi, byle ci wyrzekli się kłamstw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet teraz, kiedy o tym piszę, czuję wielkie emocje. Najwyższy czas (po 17 aż latach!) na prawdę i sprawiedliwość, na miarę srebrnego medalu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Akademii Gminnego i Polskiego Sukcesu&lt;/span&gt;, czyż nie?!  &lt;br /&gt;Gdyby nie strategiczna decyzja o startowaniu w wyborach 2010, już dziś pewnie Grażyna (i my, jako "cała zła" rodzina) byłaby wdeptana w błoto, a Strachówka nie uczestniczyłaby w programie partycypacji publicznej "Decydujmy Razem". Wcale nie ma pewności, jak wyglądałaby też sprawa Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Przykład potraktowania w gminie SOLIDARNOŚCI RI Z 1981 roku krzyczy wielkimi literami! Mały wyłom został zrobiony (wymuszony) tylko w 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. O dyskusji na temat historii najnowszej i związanej z nią mentalności (tożsamości) ani słychu, ani widu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże ja jestem niewygodny dla dużej części (niedemokratycznej, zakłamanej) grupy mieszkańców! Ciągle nazywam rzeczy po imieniu. Ciągle upominam się o głośne, publiczne wyznanie prawdy i dyskusję na temat dobra wspólnego. Można mnie znienawidzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje życie nie zależy od czegoś tam. Od humoru, nastroju, ambicji, posiadanych dóbr materialnych, zajmowanych stanowisk, złej pogody lub braku perspektyw. Oczywiście to wszystko ma wpływ. Na poziomie biologicznym ciut-ciut, bardziej na psychicznym i dla otoczenia. Ale nie od tego zależy moje życie. Bo jak inaczej mówić? Moje co? Sens życia? Tak, sens też, ale wolę 'całe życie', 'samo życie'. Życie osobowo przeżywane, w większej części &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bardzo&lt;/span&gt; świadomie. A nie - przeważnie nieuświadomione - takie lub inne procesy życiowe moich organów, narządów. To wyróżnia człowieka  Kosmosie. Wśród wszystkich BYTÓW. Wyróżnia, odróżnia! Zbrodnią przeciwko człowiekowi (analogia do tzw. kłamstwa oświęcimskiego) jest traktowanie go jako jednego z mnogich bytów. &lt;br /&gt;Przez to, że jestem bytem świadomym siebie i swego istnienia - JESTEM INNY (ale nie obcy). &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mam uczestnictwo w sensie. Sens współtworzę&lt;/span&gt;. Moje organy mogłyby pracować w innym człowieku (dla innej osoby). Moja świadomość siebie i swego istnienia - NIE. Mogę pomóc innym swoją świadomością, gdy z wnętrza siebie, powiem kim jestem. Kiedy się podzielę sobą (swoją samoświadomością). Jestem, który jestem - mogę analogicznie stwierdzić, jako człowiek wierzący w Boga Biblii. Nikt Go nigdy nie widział. Bo co miałby zobaczyć? Swój obraz? Obłok niewiedzy...? Nie ma wiary bez myślenia. Nie ma osoby świadomej, bez myślenia. Ani obywatela, ani członka jakiejś wspólnoty. Wspólnotę trzeba świadomie przyjąć, jako dar. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Siebie trzeba przyjąć jako dar&lt;/span&gt;. Ogromna to tajemnica.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki kłopot "z tym jednym zagubionym [w Kosmosie Wieczności] życiem". Chyba się zwijam, bo tak pisałem sobie przed wielu wielu laty w &lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/p/wierszyki.html"&gt;wierszykach&lt;/a&gt;. W trakcie swojego osobowego rozwoju. JESTEM BYTEM OSOBOWYM-ZBAWIONYM - PRZYJĄŁEM SENS, NAJWIĘKSZY Z MOŻLIWYCH.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W telewizji śniadaniowe trwa rozmowa z panią magister pedagogiki na wózku. Magda dostała piękną twarz i bardzo zdeformowane ciało. Jest gwiazdą foto-modelingu (obrzydliwe słowo, mnie kojarzy się... z plasteliną). Rozmawiają szczerze o pragnieniu (prawdziwej, a jest inna?) miłości. Nie mogę nie myśleć o Dorocie, o znajomości, przyjaźni, a nawet jej wyznaniu miłości do mnie. Osobowe relacje - czym są? Ja się wtedy zdziwiłem - coś w rodzaju "jak ona mogła". Przecież biologicznie uważałem się za "z innego, zdrowo uformowanego, świata". "Rozstaliśmy się" na kilka lat. Przyjaźń zwyciężyła. Skorzystała z niej cała rodzina, jeździliśmy na pamiętne "spotkania u Doroty" także z dorastającymi dziećmi. Rozmawiało się na nich o życiu, wierze i rozumie. Dorota była magistrem fizyki i filozofii, uczyła religii i wychowywała dzieci i młodzież dotknięte podobną chorobą. Prowadziła dostosowany dla niej samochód. Choroba ją odwołała z posługi, równo z życiem. Jest jednak dalej w mojej/naszej pamięci i świadomości, a najbardziej w świetle, które rzuca - własnoręcznie przez nią wykonany - abażur na lampę, bardziej dzienną, niż nocną.&lt;br /&gt;Zbrodnią (kłamstwem) byłoby, gdybym o tym nie pisał. Żyjemy, by dawać świadectwo człowiekowi, który mieszka w nas. I tylko w nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele jest ideologii, które chcą widzieć ludzi w kryjówkach, wychodzących z nich tylko na masowe nabożeństwa lub czyny społeczne. Jak zabraknie oficjalnych ideologii, sami je tworzymy. Stają się nimi nasze rezydencje, mody, poprawności polityczne, sąsiedzko-środowiskowe pułapy. Pokutuje w nas zerwane ogniwo. Stary to mechanizm - "jak mało jest ludzi i jak niewiele pragnących..." - dawać świadectwo, napisał Norwid. Dawanie świadectwa to przecież jego, nasze - i Boga samego - objawienie. O dziwo, dając (świadectwo) - napełniam się. Staję się pełniejszy. Mogę nawet strawestować tytuł znanego filmu "Dać świadectwo i umrzeć!".&lt;br /&gt;Jaka więc siła zrywa łańcuch sensu i prawdy? Życia w sensie? Znam tylko jedną odpowiedź - GRZECH, definiowany wszak w religii jako &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sensu stricte&lt;/span&gt; zerwanie więzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku stycznia Lucy z Ameryki spytała o Ruch Rodzin Nazaretańskich, znany u nich jako FNM. Skierowałem pytanie do dwóch wysoko funkcyjnych w Ruchu księży i małżeństwa animatorów, ale nie dostałem odpowiedzi. Napisałem do ks. biskupa odpowiedzialnego za Ruch w ramach Konferencji Episkopatu Polski. Biskup odpowiedział. Jestem mu serdecznie wdzięczny, już nie tylko ze względu na Amerykę, ale także ze względu na obraz polskiego kościoła na dole. Niestety brak dialogu, to jedno z głównych doświadczeń polskiego katolika. Brak odpowiedzi, brak dialogu kształtuje także aktywność (lub jej brak) i inne postawy społeczne.&lt;br /&gt;Nie powinno być dołów i góry w kościele, w rozumieniu wspólnoty wiary. Czuję się bratem wszystkich(!) wierzących w Jezusa z Nazaretu. Taki kościół &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nqYWunyKOI8"&gt;z "żywych kamieni"&lt;/a&gt; buduje Andrzej Madej, gdziekolwiek go władza (Duch Święty, Papież) skieruje. Obecnie jest przełożonym kościoła w Turkmenistanie. Apostołem Turkmenów i ich współbraci. Jestem wdzięczny biskupowi Andrzejowi z diecezji wrocławskiej, który odpowiedział na mail brata z Annopola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczucie wspólnoty wiary i katolickiej obecności w świecie cudownie wzmacnia Internet. Przykład Lincoln w Nebrasce, Lucy, Lisa, Shelly, Rachel, Ann i inni! &lt;br /&gt;A dzisiejszy post na &lt;a href="http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10150710476449186&amp;id=702279185&amp;notif_t=like"&gt;statusie Kevina&lt;/a&gt;, który namawia ludzi do podzielenia się ulubionym cytatem z nauczania świętego Pawła! Kiedyś poprosiłem go o świadectwo życia, wiary i problemów. Jego (ich) świadectwo stało się częścią mojej katechezy. Wasze dzieci w szkole Rzeczpospolitej Norwidowskiej formuje cały świat wiary, cały świat otwartego katolicyzmu - na miarę mojego zrozumienia i możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ukrywam także, że bardzo bym chciał nawiązać rozmowę i dyskusję z gminną i powiatową elitą (czy trzeba rozróżniać świecką i konsekrowaną?) o najważniejszej i najpiękniejszej (nawet jeśli trudnej) prawdzie naszego życia wspólnego w gminie, powiecie, Polsce, Europie, świecie i Kościele. Co nie znaczy, że chcę się wywyższać ponad prostych ludzi, bo przecież wśród nich zakorzeniona jest nasza &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;REPUBLIKA&lt;/span&gt; (vide: Moja piosnka, Kolebka pieśni... naszego wieszcza)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;"W zależności od koncepcji i przyjętych kryteriów delimitacji liczba ludności zamieszkującej konurbację [górnośląską] wynosi od 2,2 mln do 3,5 mln osób."&lt;br /&gt;A nasza &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;górnopolska konrepublika&lt;/span&gt;?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-2101111403143734815?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/2101111403143734815/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zerwane-ogniwo-albo-powstancy-w-infamii_25.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2101111403143734815'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2101111403143734815'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zerwane-ogniwo-albo-powstancy-w-infamii_25.html' title='Zerwane ogniwo, albo powstańcy w infamii'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-A9AWTkvZqSU/Tx_9y6nvViI/AAAAAAAAFs8/oUizLoHHMvw/s72-c/Akademia_Polskiego_Sukcesu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-1823901595034642372</id><published>2012-01-24T00:50:00.000-08:00</published><updated>2012-01-25T05:47:33.931-08:00</updated><title type='text'>Zerwane ogniwo, albo powstańcy w infamii</title><content type='html'>Rzadko się zdarza, żebym nie opublikował posta "z dnia". "Wyłom" mogą spowodować bardzo realne okoliczności zewnętrzne lub równie realne wewnętrzne (przepraszam i dziękuję za 143 wejścia na blog). Wczoraj było to chyba zmęczenie emocjonalne. Tytuł pozostanie zagadką. Pasuje do notatek z wczoraj. Ale i dzisiaj nie jest od rzeczy i powinien dawać do myślenia. Tego jeszcze nie było. Dzisiejszy post z wczorajszym tytułem i coś w zawieszeniu. Górnopolska konrepublika? - też mógłby być :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rankiem, bo odwoziła po drodze Helę, Grażyna wyjechała wczoraj na sesję  Rady Gminy. To pewien rytuał w życiu publicznym gminy i naszej rodziny i zawsze podnosi nam ciśnienie. Na początku inaczej Grażynie, inaczej mnie - co zrozumiałe, ale kiedy wróci, to już podobnie. &lt;br /&gt;Z rana dostałem też oficjalną informację o nagrodzie dla wójta Piotrka za naszą (10-letnią już) Rzeczpospolitą Norwidowską. Wysłałem - oczywiście - serdeczne gratulacje. Dałem też stosowny wpis i link na Facebooku - portalu &lt;span style="font-style:italic;"&gt;par excellence&lt;/span&gt; społecznościowym. Nie mogę się powstrzymać od zacytowania go w całości:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"&lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Szczerze&lt;/span&gt; gratuluję, Piotrze. Cieszy, że sukces Rzeczpospolitej Norwidowskiej jest sukcesem Polski (Polskim Sukcesem) i jest dostrzeżony przez różne gremia. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TERAZ CZAS NA POWAŻNĄ DYSKUSJĘ TAKŻE WE WŁASNEJ GMINIE&lt;/span&gt;. W Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej zaczynając, w mediach, a na sali konferencyjnej UG Strachówka... permanentnie. Nie może w niej zabraknąć rozdziału o Solidarności RI z roku 1981, bo wtedy naprawdę się zaczęły przekształcenia mentalno-kulturowe w naszej gminie, bez których nie byłoby RzN i innych sukcesów. "Nie byłoby wolności bez Solidarności", co wiedzą już nasze dzieci. Bo - "Co to jest Ojczyzna?"(CKN) :)&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-A9AWTkvZqSU/Tx_9y6nvViI/AAAAAAAAFs8/oUizLoHHMvw/s1600/Akademia_Polskiego_Sukcesu.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-A9AWTkvZqSU/Tx_9y6nvViI/AAAAAAAAFs8/oUizLoHHMvw/s400/Akademia_Polskiego_Sukcesu.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701554704445560354" /&gt;&lt;/a&gt;Nie mogę nie powiedzieć także o radości, która we mnie wstępuje na myśl, że teraz wójt Piotr musi /;-)/ przyjść do Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej, aby pokazać uczniom i nam medal, certyfikat i opowiedzieć o uroczystości w Galerii Porczyńskich (Muzeum Kolekcji im. Jana Pawła II)! Szczerze chcę też wierzyć, że wójt już nigdy nie powtórzy złych, niesprawiedliwych i głupich słów wymyślonych przez zawistnych o Grażynie, że jest złym organizatorom, złym gospodarzem i złym nauczycielem, któremu trzeba podkręcać śrubę - skoro w wielkiej mierze za jej talenty organizacyjne, pracę gospodarza szkoły im. RzN oraz nauczyciela i wychowawcy (setki godzin pracy "społecznej" - przy I-szych Komuniach, scholi szkolno-parafialnej, kolonijnego Caritasu, imprez, szkoleń, spotkań ponad-pokoleniowych i pielgrzymek, udziału w sesjach, konferencjach, programach np. PiS, "Decydujmy Razem", a nawet malowania ścian) - może się cieszyć z wielkiego wyróżnienia w &lt;a href="http://www.facebook.com/media/set/?set=a.311765622197893.68137.177761892264934&amp;type=3"&gt;doborowym towarzystwie&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grażyna dwa lata temu także dostała wyróżnienie - "Mazowiecki Laur Kobiety 2011", więc skoro w gminie źli, zawistni ludzie gadają o niej takie rzeczy, to pewnie znajdą się i tacy, którzy będą źle patrzyli i mówili także o wójcie. Mądrzy ludzie nic sobie z tego nie robią. Chcą rozmawiać nawet ze złymi, byle ci wyrzekli się kłamstw.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet teraz, kiedy o tym piszę, czuję wielkie emocje. Najwyższy czas (po 17 aż latach!) na prawdę i sprawiedliwość, na miarę srebrnego medalu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Akademii Gminnego i Polskiego Sukcesu&lt;/span&gt;, czyż nie?!  &lt;br /&gt;Gdyby nie strategiczna decyzja o startowaniu w wyborach 2010, już dziś pewnie Grażyna (i my, jako "cała zła" rodzina) byłaby wdeptana w błoto, a Strachówka nie uczestniczyłaby w programie partycypacji publicznej "Decydujmy Razem". Wcale nie ma pewności, jak wyglądałaby też sprawa Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Przykład potraktowania w gminie SOLIDARNOŚCI RI Z 1981 roku krzyczy wielkimi literami! Mały wyłom został zrobiony (wymuszony) tylko w 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. O dyskusji na temat historii najnowszej i związanej z nią mentalności (tożsamości) ani słychu, ani widu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakże ja jestem niewygodny dla dużej części (niedemokratycznej, zakłamanej) grupy mieszkańców! Ciągle nazywam rzeczy po imieniu. Ciągle upominam się o głośne, publiczne wyznanie prawdy i dyskusję na temat dobra wspólnego. Można mnie znienawidzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje życie nie zależy od czegoś tam. Od humoru, nastroju, ambicji, posiadanych dóbr materialnych, zajmowanych stanowisk, złej pogody lub braku perspektyw. Oczywiście to wszystko ma wpływ. Na poziomie biologicznym ciut-ciut, bardziej na psychicznym i dla otoczenia. Ale nie od tego zależy moje życie. Bo jak inaczej mówić? Moje co? Sens życia? Tak, sens też, ale wolę 'całe życie', 'samo życie'. Życie osobowo przeżywane, w większej części &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bardzo&lt;/span&gt; świadomie. A nie - przeważnie nieuświadomione - takie lub inne procesy życiowe moich organów, narządów. To wyróżnia człowieka  Kosmosie. Wśród wszystkich BYTÓW. Wyróżnia, odróżnia! Zbrodnią przeciwko człowiekowi (analogia do tzw. kłamstwa oświęcimskiego) jest traktowanie go jako jednego z mnogich bytów. &lt;br /&gt;Przez to, że jestem bytem świadomym siebie i swego istnienia - JESTEM INNY (ale nie obcy). &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mam uczestnictwo w sensie. Sens współtworzę&lt;/span&gt;. Moje organy mogłyby pracować w innym człowieku (dla innej osoby). Moja świadomość siebie i swego istnienia - NIE. Mogę pomóc innym swoją świadomością, gdy z wnętrza siebie, powiem kim jestem. Kiedy się podzielę sobą (swoją samoświadomością). Jestem, który jestem - mogę analogicznie stwierdzić, jako człowiek wierzący w Boga Biblii. Nikt Go nigdy nie widział. Bo co miałby zobaczyć? Swój obraz? Obłok niewiedzy...? Nie ma wiary bez myślenia. Nie ma osoby świadomej, bez myślenia. Ani obywatela, ani członka jakiejś wspólnoty. Wspólnotę trzeba świadomie przyjąć, jako dar. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Siebie trzeba przyjąć jako dar&lt;/span&gt;. Ogromna to tajemnica.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki kłopot "z tym jednym zagubionym [w Kosmosie Wieczności] życiem". Chyba się zwijam, bo tak pisałem sobie przed wielu wielu laty w &lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/p/wierszyki.html"&gt;wierszykach&lt;/a&gt;. W trakcie swojego osobowego rozwoju. JESTEM BYTEM OSOBOWYM-ZBAWIONYM - PRZYJĄŁEM SENS, NAJWIĘKSZY Z MOŻLIWYCH.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W telewizji śniadaniowe trwa rozmowa z panią magister pedagogiki na wózku. Magda dostała piękną twarz i bardzo zdeformowane ciało. Jest gwiazdą foto-modelingu (obrzydliwe słowo, mnie kojarzy się... z plasteliną). Rozmawiają szczerze o pragnieniu (prawdziwej, a jest inna?) miłości. Nie mogę nie myśleć o Dorocie, o znajomości, przyjaźni, a nawet jej wyznaniu miłości do mnie. Osobowe relacje - czym są? Ja się wtedy zdziwiłem - coś w rodzaju "jak ona mogła". Przecież biologicznie uważałem się za "z innego, zdrowo uformowanego, świata". "Rozstaliśmy się" na kilka lat. Przyjaźń zwyciężyła. Skorzystała z niej cała rodzina, jeździliśmy na pamiętne "spotkania u Doroty" także z dorastającymi dziećmi. Rozmawiało się na nich o życiu, wierze i rozumie. Dorota była magistrem fizyki i filozofii, uczyła religii i wychowywała dzieci i młodzież dotknięte podobną chorobą. Prowadziła dostosowany dla niej samochód. Choroba ją odwołała z posługi, równo z życiem. Jest jednak dalej w mojej/naszej pamięci i świadomości, a najbardziej w świetle, które rzuca - własnoręcznie przez nią wykonany - abażur na lampę, bardziej dzienną, niż nocną.&lt;br /&gt;Zbrodnią (kłamstwem) byłoby, gdybym o tym nie pisał. Żyjemy, by dawać świadectwo człowiekowi, który mieszka w nas. I tylko w nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele jest ideologii, które chcą widzieć ludzi w kryjówkach, wychodzących z nich tylko na masowe nabożeństwa lub czyny społeczne. Jak zabraknie oficjalnych ideologii, sami je tworzymy. Stają się nimi nasze rezydencje, mody, poprawności polityczne, sąsiedzko-środowiskowe pułapy. Pokutuje w nas zerwane ogniwo. Stary to mechanizm - "jak mało jest ludzi i jak niewiele pragnących..." - dawać świadectwo, napisał Norwid. Dawanie świadectwa to przecież jego, nasze - i Boga samego - objawienie. O dziwo, dając (świadectwo) - napełniam się. Staję się pełniejszy. Mogę nawet strawestować tytuł znanego filmu "Dać świadectwo i umrzeć!".&lt;br /&gt;Jaka więc siła zrywa łańcuch sensu i prawdy? Życia w sensie? Znam tylko jedną odpowiedź - GRZECH, definiowany wszak w religii jako &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sensu stricte&lt;/span&gt; zerwanie więzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku stycznia Lucy z Ameryki spytała o Ruch Rodzin Nazaretańskich, znany u nich jako FNM. Skierowałem pytanie do dwóch wysoko funkcyjnych w Ruchu księży i małżeństwa animatorów, ale nie dostałem odpowiedzi. Napisałem do ks. biskupa odpowiedzialnego za Ruch w ramach Konferencji Episkopatu Polski. Biskup odpowiedział. Jestem mu serdecznie wdzięczny, już nie tylko ze względu na Amerykę, ale także ze względu na obraz polskiego kościoła na dole. Niestety brak dialogu, to jedno z głównych doświadczeń polskiego katolika. Brak odpowiedzi, brak dialogu kształtuje także aktywność (lub jej brak) i inne postawy społeczne.&lt;br /&gt;Nie powinno być dołów i góry w kościele, w rozumieniu wspólnoty wiary. Czuję się bratem wszystkich(!) wierzących w Jezusa z Nazaretu. Taki kościół &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nqYWunyKOI8"&gt;z "żywych kamieni"&lt;/a&gt; buduje Andrzej Madej, gdziekolwiek go władza (Duch Święty, Papież) skieruje. Obecnie jest przełożonym kościoła w Turkmenistanie. Apostołem Turkmenów i ich współbraci. Jestem wdzięczny biskupowi Andrzejowi z diecezji wrocławskiej, który odpowiedział na mail brata z Annopola.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poczucie wspólnoty wiary i katolickiej obecności w świecie cudownie wzmacnia Internet. Przykład Lincoln w Nebrasce, Lucy, Lisa, Shelly, Rachel, Ann i inni! &lt;br /&gt;A dzisiejszy post na &lt;a href="http://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=10150710476449186&amp;id=702279185&amp;notif_t=like"&gt;statusie Kevina&lt;/a&gt;, który namawia ludzi do podzielenia się ulubionym cytatem z nauczania świętego Pawła! Kiedyś poprosiłem go o świadectwo życia, wiary i problemów. Jego (ich) świadectwo stało się częścią mojej katechezy. Wasze dzieci w szkole Rzeczpospolitej Norwidowskiej formuje cały świat wiary, cały świat otwartego katolicyzmu - na miarę mojego zrozumienia i możliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ukrywam także, że bardzo bym chciał nawiązać rozmowę i dyskusję z gminną i powiatową elitą (czy trzeba rozróżniać świecką i konsekrowaną?) o najważniejszej i najpiękniejszej (nawet jeśli trudnej) prawdzie naszego życia wspólnego w gminie, powiecie, Polsce, Europie, świecie i Kościele. Co nie znaczy, że chcę się wywyższać ponad prostych ludzi, bo przecież wśród nich zakorzeniona jest nasza &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;REPUBLIKA&lt;/span&gt; (vide: Moja piosnka, Kolebka pieśni... naszego wieszcza)!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;"W zależności od koncepcji i przyjętych kryteriów delimitacji liczba ludności zamieszkującej konurbację [górnośląską] wynosi od 2,2 mln do 3,5 mln osób."&lt;br /&gt;A nasza &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;górnopolska konrepublika&lt;/span&gt;?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-1823901595034642372?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/1823901595034642372/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zerwane-ogniwo-albo-powstancy-w-infamii.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1823901595034642372'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1823901595034642372'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zerwane-ogniwo-albo-powstancy-w-infamii.html' title='Zerwane ogniwo, albo powstańcy w infamii'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-A9AWTkvZqSU/Tx_9y6nvViI/AAAAAAAAFs8/oUizLoHHMvw/s72-c/Akademia_Polskiego_Sukcesu.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-4722439852106829389</id><published>2012-01-23T09:28:00.000-08:00</published><updated>2012-01-23T12:08:19.867-08:00</updated><title type='text'>Rozliczenie niedzieli, stowarzyszeń, prezesów... życia (?)</title><content type='html'>Każda chwila może odkryć niebo, jak i przynieść zwątpienie. Zwątpienie to może za mocne słowo. Chodzi mi o zamęt raczej, taki, który wdziera się z naszą zasługą. Heli się nie podoba, że dałem zdjęcia na Facebooku, Andrzejowi tako-jako, wizyty rodzinne też niosą napięcia, bo my ich nie odwiedzamy w realu, a oni nas w Internecie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to dobrze mieć punkty oparcia, chociaż w dziedzinie czystej wiary mówi się o opuszczeniu podpórek, oprócz Boga samego.&lt;br /&gt;Niemniej ja mam. Leży na stole obok, bo korzystałem do poprzedniego posta, Księga Soborowa. Sama obwoluta dobrze mi robi. Jest oparciem pamięć o Janie Pawle II, który oparty o Biblię i Sobór zmieniał świat. Jest Andrzej Madej, który zaufał drodze i poszedł i doszedł na kraniec świata z dobrą nowiną o Dobrej Nowinie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będę musiał się rozliczyć z Grażyną, ze sobą, z dziećmi. Ale - o dziwo - sama perspektywa takiego rozliczenia przynosi coś ożywczego. Bo jest prawda. Są cele. Są kryteria obiektywne. Prawda nie zależy od nas. Ani jej kryteria. Powtarzam się. Ale czy to, że mogę powtarzać w ten sam sposób, to że działa ten dobrze naoliwiony mechanizm - to jest coś z dużej litery. Coś. Transcendencja wyzwala z ograniczeń (więzienia?) immanencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Grażyną - bo wszystko zrobiła wspaniale, smacznie, dużo, i miała za sobą wspaniały tydzień (wt. - prof Piskorski, śr.- Pałac Chrzęsne, czw. - komisja oświaty, pt.- Subregionalne Forum DR...), a jakby nie czuła należnej dumy i zadowolenia i chciała jeszcze trawę malować "bo gości jadą pany"... a tfu, z taką staropolską logiką i sprawiedliwością :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze sobą już mnie rozliczyła księga soborowa i reszta wnętrza osobowo-czynnego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z dziećmi? Sprawdzę humor Heli, może przejdzie do jutra? Jasiek miał super dzień wczoraj, obiecał coś napisać. Zosia zbiera czwórki i piątki, z młodzieżą przeżywamy mecze, biegi i skoki, Łazarz sobie radzi, choć "Czas poznania" przestał mu na blogu cykać - nie powinno być źle! Życie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;się&lt;/span&gt; dzieje, życie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;się&lt;/span&gt; toczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czwórka naszych dzieci nie robiła 18-tek!!! Zostały jeszcze dwa takie terminy w życiu rodzinnym, żeby wystawić końcową „szóstkę z plusem”. Komu? Trzeba koniecznie pomyśleć nad tymi faktami. To nie jest manifestacja, ani ich ulubiony sposób przeżywania młodości.&lt;br /&gt;Kto zrozumie te fakty i będzie dumny z nich (nas?), to może nawet pożyczę pieniądze i odwiedzę kogo-bądź pod wskazanym adresem z kwiatami. Bronię swojego prawa do odrębności. Piszę o tym w „Osobnym świecie”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że dzisiaj bardziej trzeba rozmawiać z naszymi dorosłymi dziećmi, żeby zrozumieć Kapaonów. Ja, mąż, chcę tylko upomnieć się – i będę to robił do końca – o godność i niebywałe zasługi żony, matki, dyrektorki, prezesa, społecznika, a nawet autora (bloga). Będę to robił nawet wobec rodziny. Więc, z łaski Bożej i z uwagi na kult Jego Miłosierdzia, trochę więcej zrozumienia i podziwu nie będzie nie na miejscu lub nieuzasadnione, a bardzo ułatwi nasze stosunki.  &lt;br /&gt;Jak z radością pewnie postrzegliście, nie jestem ograniczony w uszczypliwościach do władz Strachówki, radnej-koleżanki-nauczycielki straszącej Grażynę i mnie sądami, do jakiegoś anonima, przez którego oskarżenia zmuszony byłem jeździć po certyfikat niekaralności do Sądu w Warszawie, czy do innej organizacji i jej autora („pana Jacka”) piszącego do Grażyny „czułe słówka”, które zacytuję dosłownie - „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;nie załatwienie przez Panią tak poważnej sprawy, jak zaktualizowanie danych w KRS dotyczących składu Członków Zarządu w tej organizacji, którą Pani kieruje w okresie ponad półtora roku stawia Panią w złym świetle jako Prezesa Stowarzyszenia i Urzędnika Państwowego&lt;/span&gt;”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam inne wyczucie światła. W złym świetle stawia się kto inny. Pamiętam, jak półtora roku temu kierowani szczerą chęcią i wspaniałomyślnym pragnieniem współpracy ze wszystkimi aktywnymi mieszkańcami gminy zaproponowaliśmy w/w Jackowi funkcję w zarządzie Stowarzyszenia Rzeczpospolita Norwidowska. Bez żadnych podtekstów, bo przecież nie mogliśmy źle życzyć stowarzyszeniu. W/w Jacek propozycję dobrowolnie przyjął i pozwolił się wybrać. Coś się jednak potem wydarzyło w życiu gminnym i wkrótce w/w Jacek postanowił się wycofać i pozwolił się wybrać prezesem innego stowarzyszenia, nie informując nas o tym. Nie czepialiśmy się, nie rozgłaszaliśmy. My nie z takich (małostkowych i małodusznych). Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem i z normalnym rozumieniem dobra stowarzyszenia (tego lub tamtego) odwołaliśmy formalnie w/w Jacka by „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;dla swojego spokoju&lt;/span&gt;”  nie czuł już „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;obowiązku pełnienia funkcji Członka Zarządu Rzeczpospolitej Norwidowskiej&lt;/span&gt;”. &lt;br /&gt;Pomimo nie zawinionego przez nas zamieszania, nie czuliśmy się „&lt;span style="font-style:italic;"&gt;zmuszeni z tą sprawą zgłosić osobiście do organów sprawujących „Nadzór nad stowarzyszeniami” w celu załatwienia tej nie cierpiącej zwłoki sprawy&lt;/span&gt;.”&lt;br /&gt;Nie powołujemy się także w korespondencji między nami na podstawę prawną. W ogóle dalecy jesteśmy od instytucjonalizowania relacji w ramach wspólnoty lokalnej. Stosujemy zasadę „tylko tyle instytucji, ile to absolutnie niezbędne”. Nauka społeczna (nie tylko Kościoła) mówi o pomocniczości państwa (jego praw i instytucji). My budujemy stowarzyszenie, samorząd, wspólnotę lokalną na relacjach osobowych. Taka jest nasza wiara, taka też „osobowa” wizja życia wspólnego. Od zawsze, poprzez Solidarność, wspólnotę wiary, ideałów i całej działalności Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Powiem nawet prywatnie, że od czasów PRL mam obrzydzenie  do języka urzędowego, urzędów, niby-mowy, szczególnie tam, gdzie jest on zupełnie zbędny.&lt;br /&gt;Lubię autora (”pana Jacka”), ale uważam, że grubo przesadził. Gra nie fair. Trzeba przynajmniej mierzyć tą samą miarą nas i siebie samego. Nie można wytykać belki w oczach sąsiadki, nie widząc źdźbła u siebie, albo odwrotnie :-)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-4722439852106829389?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/4722439852106829389/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/rozliczenie-niedzieli-stowarzyszen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4722439852106829389'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4722439852106829389'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/rozliczenie-niedzieli-stowarzyszen.html' title='Rozliczenie niedzieli, stowarzyszeń, prezesów... życia (?)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-84161258859860100</id><published>2012-01-22T09:48:00.000-08:00</published><updated>2012-01-22T10:20:40.992-08:00</updated><title type='text'>Realizm Jezusa, filozofia i teologia ze Strachówki</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-K4EXS8zf7HE/TxxRfOmS07I/AAAAAAAAFsk/9iHKEi66yFw/s1600/DSC_0145.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-K4EXS8zf7HE/TxxRfOmS07I/AAAAAAAAFsk/9iHKEi66yFw/s400/DSC_0145.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700520825280713650" /&gt;&lt;/a&gt;W Ogrodzie Oliwnym w scenie aresztowania padają słowa Aresztowanego do Piotra przyjaciela - "schowaj swój miecz". Jezus zachował spokój i realizm. Dobrze oceniał sytuację. Po pierwsze - to byłaby nierówna walka. Po drugie - czy mogła cokolwiek znaczyć w perspektywie czasu! Jezus widzi łatwo przewidywalny w tamtej scenie dramatu dalszy ciąg historii. Poddaje się temu, co konieczne i lepsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można czytać i  interpretować Ewangelie tak, jak każdy tekst. Należąc do jakiejś kultury, jesteśmy nią kształtowani. Bierzemy pod uwagę jej zdobycze, podpowiedzi, język, standardy itd. Należąc do wspólnoty wyznawców Jezusa korzystamy także z wypracowanych przez wieki interpretacji Kościoła, który ma swoich teologów, filozofów i świętych. Ma też swoje instytucje. Obrósł w instytucje i tradycje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W życiu ludzi i w dziejach bywają chwile i wydarzenia o szczególnym znaczeniu. Chcę zwrócić uwagę na jedną z nich - na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;naukę o osobie Soboru Watykańskiego II&lt;/span&gt;. Według mnie jest to istna rewolucja kulturowa. Osoba nie jest odkryciem soboru. W różny sposób była obecna w kulturze przed nim. Doczekała się nawet własnej nauki - personalizmu. A jednak uważam, że sobór odegrał szczególną rolę w jej wywyższeniu. W pewien sposób można mówić o jej sakralizacji w ujęciu soborowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kardynał Wojtyła też tak widział Sobór - ""Deklaracja o wolności religijnej" i Konstytucja Duszpasterska Kościoła "Gaudium et spes" stanowią całość w myśleniu soborowym poprzez jeden główny przedmiot... &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przedmiotem tym jest osoba ludzka&lt;/span&gt;" (1968). I dalej "wydaje się, że wraz z tymi dokumentami znajdujemy się na jakiejś płaszczyźnie najbardziej podstawowej dla myślenia soborowego... która jest jakby wypadkową współczesności".&lt;br /&gt;Jeżeli w naszych czasach jesteśmy świadkami rodzenia się moralności (i etyki), "personalistycznej" to Sobór Watykański II był przy ich narodzinach. (tamże) &lt;br /&gt;Dołożę od siebie także spójną naukę społeczną kościoła, wyłożoną "personalistycznie" (miejscami filozoficznie, miejscami poetycko) w encyklikach społecznych Jana Pawła II.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po 15 latach od udziału (współtworzeniu) Soboru i 10 latach od napisania powyższych  słów wstępu do polskiego wydania dokumentów soborowych, Karol Wojtyła - jako papież, który pozostał człowiekiem - stawał wobec ludzkich nadziei, rozpaczy, oczekiwań w świecie współczesnym. Sam nie mógł rozwiązać problemów całego świata i Ludzkości. Mógł tylko cytować Jezusa z Nazaretu, wskazywać na Niego i celebrować Jego mistyczną (sakramentalną) obecność i działanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Realizm Jezusa jest większy&lt;/span&gt; niż nasz realizm i niż realizm świętych papieży.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pisząc bloga daję mimochodem jakąś swoją filozofię i teologię. Są one rozrzucone po różnych postach. To są moje pierwszoplanowe tematy, a bardziej płaszczyzny rozgrywania się ludzkiego dramatu lub perspektywy i scena życia. Nie dramatyzm, a dramaturgia w jasnym (pogodnym) świetle wiary i rozumu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta filozofia i teologia byłyby lepsze, czyli bardziej wypracowane lub wypolerowane, gdyby był jakikolwiek odgłos dyskusji z współ-mieszkańcami globu (gminy). Dialog jest froterką. Połysk odbija światło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy personalizm jest anty-instytucjonalny? I czym się różni religijność osobowa (aspekt podmiotowy) od instytucjonalnej (nacisk na pośredniość, pośredniczenie poprzez zwyczaje, tradycje i hierarchię, także tzw. władzy "duchowej")?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za Wikipedią - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"An institution is any structure or mechanism of social order and cooperation governing the behavior of a set of individuals within a given human community. Institutions are identified with a social purpose and permanence, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;transcending individual human lives&lt;/span&gt; and intentions, and with the making and enforcing of rules governing cooperative human behavior.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The term "&lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Institution"&gt;institution&lt;/a&gt;" is commonly applied to customs and behavior patterns important to a society, as well as to particular formal organizations of government and public service. As structures and mechanisms of social order among humans, institutions are one of the principal objects of study in the social sciences, such as political science, anthropology, economics, and sociology... theorists tend to acknowledge socio-cultural &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Sociology_of_religion"&gt;reification of religious practice&lt;/a&gt;... reification is generally &lt;a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Reification_(fallacy)"&gt;accepted in literature&lt;/a&gt; and other forms of discourse where reified abstractions are understood to be intended metaphorically... In rhetoric, it may be sometimes difficult to determine if reification was used correctly or incorrectly."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytat z polskiego odpowiednika stron dotyczących pojęcia "instytucja", "instytucjonalne" - "&lt;a href="http://www.sgh.waw.pl/katedry/kaso/download/Organizacje%20i%20instytucje.pdf"&gt;tutaj&lt;/a&gt;" - &lt;br /&gt;Pojęcie "instytucja" - odnosi się do zachowań ludzkich i ich regulacji, ujęcie ich w pewne wzory i trwałe sposoby działania (w imieniu grupy i służące zaspokojeniu jakichś istotnych potrzeb grupy (instytucje ekonomiczne, polityczne, kulturalne czy religijne)&lt;br /&gt;- z podejściem instytucjonalnym wiążą się wartości, normy, symbole, rytuały itp. &lt;br /&gt;- pojęcie instytucji przesuwa uwagę na kulturowy wymiar procesu regulacji: na sens i znaczenie, jakie dana społeczność nadaje różnego rodzaju zachowaniom&lt;br /&gt;- instytucjonalizacja - występuje po pewnym okresie istnienia organizacji w wyniku nawarstwienia się tradycji, a także jako rezultat świadomych zabiegów przywódców, wykształca swoje symbole i rytuały – służy to socjalizacji członów organizacji &lt;br /&gt;- instytucjonalizacja wzmacnia niezawodność, a zatem i przewidywalność zachowań organizacyjnych, zmniejsza konflikty wewnętrzne, staje się narzędziem kontroli społecznej"  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raport opracowany na podstawie badań Instytutu Statystycznego Kościoła Katolickiego w Polsce przyznaje, że słabością naszego życia religijnego jest strona intelektualna wiary. Męczę się, bo nie widzę, żeby wiedza instytucjonalnego kościoła przekładała się na wysiłki programów duszpasterskich i życie lokalnych wspólnot wiary (parafie). Wzmocnienie tej strony religijności i kościelności jest  jednym z istotnych warunków, bym kończył ten etap życia w pokoju. Instytucje nie zbawią. Zbawia Osoba, Jezus z Nazaretu. Można Go spotkać i poznać z pomocą instytucji, ale zrozumieć i chcieć naśladować można tylko na poziomie życia osobowego (podmiotowy aspekt wiary).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół posoborowy, osobowa wiara, z mocnym akcentowaniem jej podmiotowego aspektu, używający w duszpasterstwie parafialnym takiego zestawu pojęć i związanych z nimi działań - samoświadomość Jezusa, kościoła i siebie samego, osoba, personalizm, wspólnota, tożsamość, identyfikacja, ludzka egzystencja, trwanie w autentycznym dialogu z ludźmi żyjącymi na terenie parafii (czyli z całym światem, broń Boże jednopartyjnym), poszanowanie każdej myśli ludzkiej (bo "taka jest droga dochodzenia do prawdy"(JPII)) - MA OGROMNĄ ATRAKCYJNOŚĆ W KULTURZE CZŁOWIEKA WSZYSTKICH WIEKÓW (attract to - przyciągać, nie uwodzić).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamiast o Soborowej nauce o osobie usłyszałem dzisiaj niestety o &lt;a href="http://www.se.pl/wydarzenia/kraj/legionowo-ksiadz-zrobil-dziecko-17-latce-i-kazal-je-usunac_222578.html"&gt;skandalu&lt;/a&gt; w mojej byłej parafii, w której katechizowałem parę lat. Nie mówcie, że nie można pokazywać trędowatych w naszej wspólnocie wierzących. Tacy też są, choć mam nadzieję, że więcej ich jest w tej zarozumiałej (butnej) grupie, nie w tej soborowo-wspólnotowo-mądrej-osobowej i pokornej. Wspólnota i prawda o (o)sobie może być (jest) pomocą wielką.&lt;br /&gt;Soborowy, wieczny kościół z żywych kamieni też dzisiaj znalazłem. Podpowiedział Jasiek, z Glasgow. Sam też doświadczył takiego. Zajrzyjcie tutaj &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nqYWunyKOI8"&gt;na Youtube&lt;/a&gt; żeby odnowić wiarę i miłość. Za takich, jak ten z Legionowa trzeba się tylko modlić. Ale jaki kościół jest w naszej wsi, gminie, mieście - ZALEŻY OD NAS I OD ODWAGI NASZEJ WIARY I DZIAŁAŃ (także w Internecie).&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-O0O8VjUHQk8/TxxTPManqkI/AAAAAAAAFsw/r42SH5NetmY/s1600/DSC_0132.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-O0O8VjUHQk8/TxxTPManqkI/AAAAAAAAFsw/r42SH5NetmY/s400/DSC_0132.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5700522748840225346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Hela skończyła 18 lat. Pamiętam tamtą noc i szklankę na drodze do Mińska Mazowieckiego, gdzie przyszła na świat. Zastanawiałem się, czy wracać po nocy do domu. Z radości jednak wróciłem po lodzie, żeby podzielić się z "resztą" szczęściem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-84161258859860100?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/84161258859860100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/realizm-jezusa-filozofia-i-teologia-ze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/84161258859860100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/84161258859860100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/realizm-jezusa-filozofia-i-teologia-ze.html' title='Realizm Jezusa, filozofia i teologia ze Strachówki'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-K4EXS8zf7HE/TxxRfOmS07I/AAAAAAAAFsk/9iHKEi66yFw/s72-c/DSC_0145.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-2640479988047920649</id><published>2012-01-21T09:30:00.001-08:00</published><updated>2012-01-21T09:30:59.822-08:00</updated><title type='text'>Mój realizm</title><content type='html'>Mój realizm i rachunek dobra idą w parze. Są wprost uzależnione.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus z Nazaretu nauczył mnie patrzenia na świat. To, co dzięki Niemu  zobaczyłem i odkryłem otwiera mnie na dobro bardziej niż na zło, brzydotę i grzech.&lt;br /&gt;To, co poznałem w ciągu długiego świadomego, świadomie poszukującego życia jest ogromnym skarbem. Zwłaszcza w dzisiejszym medialnie skrzywionym (spłaszczonym) pop-kulturą świecie. Przykład? W mediach (pop-kulturze politycznie nie tyle poprawnej, co zafałszowanej) związki homoseksualne to taka sama "norma" jak zwyczajna normalność, a dla ogromnej większości ludzi  i ich zdrowo-rozsądkowego osądu to margines lub wyjątek, który ma prawo się zdarzyć jak w każdym wielkim zbiorze. Ma prawo się zdarzyć odchylenie od normy. Krzywa Gaussa. Mają prawo czuć się bezpiecznie, a nawet według najwyższych norm etycznych, mają prawo być kochani i czuć się kochanymi. Ale nikt nie ma prawa (nie mają prawa) oczekiwać, że te odstępstwa staną się regułą. To jest wprowadzanie rachunku absurdu i nieprawdo-podobieństwa do zwyczajnego życia. To jest niszczenie kultury człowieka w globalnym świecie. Czyli niszczenie świata. Rodzaj &lt;span style="font-style:italic;"&gt;samozagłady&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, czego się dowiedziałem o świecie i człowieku z Bogiem (w pojęciu biblijnym) jest częścią mnie. Zabieram tę "całość" widzenia i sensu, gdziekolwiek jestem. Hipotetycznie także w miejsca ogromnych katastrof, klęk żywiołowych, do pracowni i laboratoriów naukowych, a nawet w światy równoległe i za-światy. Nie znam innego człowieka. Nie znam innego świata człowieka, ani jego kultury, w najwyższych przejawach i rozumieniu. To jest mój realizm i rachunek dobra. Największego dobra, jakie poznałem. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Miłość, aż po śmierć za drugiego człowieka&lt;/span&gt;. DOBRO W ŚWIECIE CZŁOWIEKA JEST AŻ TAK REALNE! &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;DOBRZE, ŻE JESTEŚ&lt;/span&gt;. JESTEŚMY ZBAWIENI OD ZŁA, OD GRZECHU, JEŚLI UWIERZYMY, TO ZNACZY, JEŚLI PRZYJMIEMY TEN DAR, JEŚLI STANIEMY W PRAWDZIE O ŚWIECIE ZBAWIONYM, JEŚLI SAMI NIE CHCEMY STAĆ SIĘ BOGAMI DLA INNYCH I SIEBIE SAMEGO!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój realizm nie zna granic. Jeśli w poszukiwaniu prawdy drogi wiodą do biskupa, Watykanu, Prezydenta RP, czy w jakieś inne rejony, równie wysokie, lub "rzeczy innej, której już nie wiem, gdzie leży mieszkanie, równie niewinnej", to pójdę. Do Boga samego. Taka jest przecież GODNOŚĆ OSOBY LUDZKIEJ. Nieograniczona, jak Boga samego, na Którego obraz została stworzona. Którego obraz zawiera. W sobie nosi. Jeśli tej samo-świadomości i wysiłku nie zaniedba (jakby napisał R.Ingarden).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój realizm nie stawia barier, nie dzieli ludzi, nie wyklucza nikogo. W sprawie Rzeczpospolitej Norwidowskiej jestem za jak największym uspołecznieniem, na całą Polskę i umiędzynarodowieniem, na całą Europę i świat. Wieszcz, jak prorok - jest dobrem wspólnym. Rzeczpospolita? Z samej nazwy jest rzeczą powszechną, "pospolitą", wspólną.&lt;br /&gt;Dobrze, że gmina jest w programie promującym partycypację publiczną w projekcie "Decydujmy razem". Śmiało piszę z wielkich liter "Decydujmy Razem". W Strachówce nawet w dwójnasób - bo i rzecz-pospolita i partycypacja. Żeby to dobro dostrzec i nim się cieszyć, wystarczy rozszerzyć swoje myślenie. Swój katolicyzm, swój światopogląd, swoje rozumienie siebie, Polski, świata. Trzeba nam wszystkim pójść o krok dalej, nawet dalej niż Szkoła Ucząca Się i Edukacja Przez Całe Życie. A święto nasze będzie trwało bez końca - jak mawiał śp. brat Roger Schutz, założyciel ekumenicznej wspólnoty w Taize. Dopowiadał zarazem, że prostota życia, zaufanie, gościnność i przejrzystość są najlepszymi sposobami jego ucieleśnienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;L.Miller powiedział na ich dzisiejszym "lewicowym" zjeździe coś, co napisałem sobie w swoim "katolickim" notatniku 20 lat temu, że partia powinna powstawać z konkretów życia publiczno-narodowego. Myśl taka wtedy mi przyszła, bo uświadomiłem sobie powinność moralną dziękczynienia za fakty, które zdarzyły się w życiu współczesnych Polaków: Jan Paweł II, Solidarność, upadek komunizmu i odzyskanie niepodległości (1989). Myśl przyszła pewnie w związku z intensywniejszym procesem życia wewnętrznego nawet w pracy samorządowca, pod wpływem obrazu w TV ze spotkania w Domu Literata w Warszawie z Czesławem Miłoszem i recytacją fragmentu jego utworu "dlaczego nie śpiewamy hymnu dziękczynienia...?". Na ekranie mignęła mi także postać Andrzeja Madeja. Jego obecność tam, gdzie poruszano temat dziękczynienia, zapamiętałem równie mocno, a może jeszcze bardziej. On jest większym &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;piewcą dziękczynienia&lt;/span&gt;, nawet od Miłosza, Herberta i innych poetów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy zrodził się we mnie pomysł na Partię Dziękczynienia - w gabinecie wójta I Kadencji gminy Strachówki (dzisiaj jest w nim sekretariat). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taki jest mój realizm. Nie stał się on - niestety - realizmem mojej gminy, ani Polski. &lt;br /&gt;Gdybym codziennie nie zastanawiał się, czym jest dobro i dziękczynienie, i jaką rolę pełnią w "ludzkim" świecie człowieka, oraz, gdybym nie modlił się "zawodowo" w tym duchu dwa dni w tygodniu we wspólnocie z uczniami (chyba z większością), byłbym gorszym człowiekiem. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jeszcze gorszym&lt;/span&gt; - pewnie dopowiedzą moi oponenci :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-2640479988047920649?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/2640479988047920649/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/moj-realizm.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2640479988047920649'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2640479988047920649'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/moj-realizm.html' title='Mój realizm'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-8269554432180616609</id><published>2012-01-20T10:20:00.000-08:00</published><updated>2012-01-20T10:31:04.839-08:00</updated><title type='text'>Rachunek dobra</title><content type='html'>Wielki pokój i wypełnienie przychodzi na mnie po skończeniu i opublikowaniu postów. Tak było także wczoraj. To jakbym proklamował wyznanie wiary, albo bardzo ważny testament. Mój testament, ani nowy, ani stary, choć taki, który mógłby być ostatecznym. Zrodzony i zbudowany na obydwu pisanych z wielkich liter - Nowym i Starym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa wieczorna, kradziona telewizji, ma wiele do zaoferowania. Że np. cisza daje prosty początek podmiotowemu aspektowi wiary. Tylko wolitywno-pamięciowy nie starcza. Wola może przekładać się na posłuszeństwo, dając impuls codziennej (lub częstej inaczej) modlitwy. Uruchomiona przez podmiot pamięć posłusznie wyrecytuje znane teksty modlitewne. Ale gdzie jest rozum i samoświadomość w tej tradycyjnej metodzie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Praktyka rachunku sumienia na koniec dnia jest lepszym mechanizmem życia wewnętrznego, zmusza do intensywniejszego użycia rozumu. Ale ma też inne konsekwencje antropologiczno-teologiczne. Ustawia, polaryzuje relacje między mną a Bogiem głównie w płaszczyźnie zła, słabości, winy, grzechu. Także oczywiście przebaczenia, uwolnienia od grzechu, czyli zbawienia. Niewątpliwie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak w moim życiu ważną cezurą stało się przejście z rachunku sumienia na rachunek dnia, który głównie koncentruje się na dobru. Kiedy szukam początków i zrozumienia tego przejścia, to lokowałbym je w lekturze św. Teresy z Avila, spotkaniu Andrzeja Madeja, OMI i mojej katechezie. Teresa pokazała, że Bóg jest bardzo na co dzień, a nie tylko w procesji Bożego Ciała i innych świątecznych obrzędach i zwyczajach. Szkoda, że jej prosta recepta, "wystarczy 15 minut dziennie modlitwy myślnej, aby osiągnąć świętość" nie jest szerzej popularyzowana. Andrzej? "Dobrze, że jesteś" - to jeden z jego pierwszych tomików. Katechezy? Co was dzisiaj dobrego spotkało? Najpierw uczniowie mówili, że nic, by podprowadzeni pod światło, odkrywali skarby.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rachunek dobra powinien być jawny. Dobro broni się samo. Dlatego się &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ujawnia&lt;/span&gt;, a nie chowa przed nami. Dlatego zbawienie jest ofertą (darem) dla wszystkich. Coś jednak pozostaje dla nas do zrobienia. Uznać i wyznać.&lt;br /&gt;Ot, prosty przykład. Dajmy na to, że uczestniczymy w jakimś zdarzeniu (spotkaniu, konferencji, forum, szkoleniu...). Każdy dostaje (otrzymuje darmowo i na swoją miarę) jakieś odwzorowanie zdarzenia i unosi w sobie. Każdy dostaje nawet gotowe formuły pojęciowo-językowe zapisujące zdarzenie. Katastrofa następuje zaraz potem. Nie troszczymy się wystarczająco o dar. Nie staramy się wiernie przechować (choć w glinianym naczyniu). A kiedy z obowiązku, powinności, lub na czyjąś prośbę staramy się zrobić notatkę do publikacji (objawienia) - to zaczynamy szukać swoich własnych słów i pomysłów na zrelacjonowanie sprawy. Nieszczęście. Niewierność nieuświadomiona i niezamierzona. Przecież dostaliśmy lepszą, najlepszą formę i formuły. Dlaczego kopiecie swoje sztuczne cysterny, kiedy dostaliście dostęp do źródeł? Wystarczy nie przepuścić między palcami wody życia. Światła?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grażyna pojechała na Subregionalne Forum partycypacji publicznej w ramach "Decydujmy Razem", ja pracowałem w domu. To jest praca! Jezus z Nazaretu też nie miał umowy o pracę, ani wynegocjowanych warunków płacy. Żadnej płacy. A pracy?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zająłem się dzisiaj z rana sprawą wynikającą z korespondencji z Lucy i jej Lincoln, Nebraska, USA. Częścią tej duchowo-kulturowej wymiany (dialogu dwóch cywilizacji) stali się i są uczniowie ze szkół św. Teresy, tam, i Rzeczpospolitej Norwidowskiej, tu. Między dorosłymi padło pytanie o RRN, czyli &lt;a href="http://www.rrn.info.pl/"&gt;Ruch Rodzin Nazaretańskich&lt;/a&gt;, znany w Ameryce jako FNM, &lt;a href="http://www.familiesofnazareth.us/about.php"&gt;The Families of Nazareth Movement&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałem odpowiedzieć na pytanie o RRN/FNM najlepiej, jak umiem. Niestety, nie udało się sporządzić rachunku dobra. Wysłałem maile do dwóch księży, odpowiedzialnych, każdy w innym zakresie, za Ruch oraz do pary animatorów diecezjalnych. Adresów nie musiałem szpiegować. Wziąłem z oficjalnej strony archidiecezji. Od 4 stycznia nie dostałem odpowiedzi. Wstyd mi przed Lucy, Nebraską i kościołem w USA. Nawet przed świętą Teresą, która patronuje parafii i szkole w Lincoln, oraz Ruchowi. Ona mogła prowadzić "życie ukryte", &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;łaska - nie&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co wiedziałem, oraz fakt braku odpowiedzi opisałem w mailu do Ameryki. Muszę jednak odpowiedzieć jednoznacznie, z całą szczerością i wiedzą, jaką uda mi się zgromadzić. Nie spocznę, to nie tylko sprawa prywatnej korespondencji paru osób. To sprawa jasności i jawności w Jednym, Powszechnym i Apostolskim Kościele. Jeden jest Bóg, Prawda, jedna jest wspólnota szukających sprawiedliwości i zbawienia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Napisałem dzisiaj do biskupa, który jest pełnomocnikiem Episkopatu Polski do spraw Ruchu RN. Zdałem sprawę. Jeśli on odpowie, że mam poprzestać, tak odpowiem Lucy i moja rola się skończy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rachunek dobra jest wymagający moralnie. Prawda nie jest niczyją własnością. Upominam się o nią w życiu tzw. wspólnoty lokalnej żyjącej w Strachówce, w szkole i całej Rzeczpospolitej Norwidowskiej (choćby głośnej "Krzywdy" dawnych mieszkańców tzw. Wspólnoty Mieszkaniowej w budynku gminnym, doktora z Jadowa...), w powiecie, Polsce, w kościele lokalnym i powszechnym. Nie możemy milczeć w sprawach publicznych (świeckich i kościelnych). Każdy z ochrzczonych otrzymał udział w kapłańskiej, prorockiej i królewskiej misji Jezusa z Nazaretu. "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bądź wierny. Idź&lt;/span&gt;!".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rachunek dobra musi w moim przypadku objąć i dziedzictwo Solidarności i bilans 30 lat katechizowania w Kościele Katolickim w Polsce. Staram się być wierny, od początku, do końca. Dopokąd idę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-8269554432180616609?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/8269554432180616609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/rachunek-dobra.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8269554432180616609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8269554432180616609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/rachunek-dobra.html' title='Rachunek dobra'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-4685303235023100956</id><published>2012-01-19T10:59:00.000-08:00</published><updated>2012-01-19T11:14:25.585-08:00</updated><title type='text'>Jesteśmy zbawieni</title><content type='html'>Życie się dzieje. Grażyna pojechała na posiedzenie komisji oświaty Rady Gminy. Zobaczymy, jaka wróci. Życie się dzieje, ale niektórzy nie chcą się mu poddać, ale chcą go sobie podporządkować. O nierozumni. To ma sens religijny, ostateczny. Bo albo się wierzy w prawdę obiektywną, albo tylko we własne plany. Boga w nich być wtedy nie może. Prawda się nie ukrywa - objawia. O-B-J-A-W-I-A.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdy nie wymyślam. Odkrywam. Przyjmuję. Wiemy to od pierwszych początków. Masz tu wszystko, ale "Z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść".  Tamci, pierwsi, nie mieli zakazu cieszenia się tymi owocami! Mieli tylko zakaz prywatyzowania owoców poznania dobrego i złego, dewastowania.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę w kółko i na okrągło o tym samym. TAK JEST. To nie moje pisanie ma błyszczeć oryginalnością, tylko (intrygujące) piękno RZECZYWISTOŚCI. W miarę jak się przede mną odsłania i mi się daje (lub na odwrót), co już w samym zapisie przybiera formę aktu, zachwycam się i opisuję. Czy ktoś liczy i zarzuca powtarzalność aktów małżeńskich? Jestem zaślubiony prawdzie i rzeczywistości - bo się urodziłem, zapoznałem (pomyślałem) i zaakceptowałem. Powiedziałem jej Amen, Tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nudzi mnie większość filmów, seriali, programów (śniadaniowo-kolacyjnych) i dyskusji, bo nie szukają i nie służą prawdzie, tylko swoim koncepcjom (celom, założeniom) - przeważnie komercyjnym, albo politycznym. Kto prawdzie służy, nigdy mnie nie nudzi. To widać, słuchać i czuć od razu. Artystyczne, naukowe, prawdziwie religijne działania "odpowiednie dając rzeczy słowo" nigdy nie nużą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Komercyjnie i politycznie motywowane produkcje deformują obraz świata. Nadają prawa obywatelskie temu, co pato-logiczne: chorobom, defektom, zachciankom itd.itp. Kosztem tego, co normalne (logiczne): piękna, dobra, miłości, prawdy, normie... &lt;br /&gt;Nie chcę i nie mówię, że choroba, wyjątek, odstępstwo od normy nie zasługuje na zainteresowanie i nagłaśnianie. Powiem zdecydowanie i wprost, wszystko, co istnieje zasługuje na zainteresowanie, a każda osoba ludzka zasługuje na MIŁOŚĆ. W każdej rzeczy możemy odkryć coś ważnego, istotnego, zasługującego na wszechstronne poznanie. W każdej osobie niepowtarzalną GODNOŚĆ.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każda rzecz i każda osoba ma to, co ISTOTOWE I KONSTYTUTYWNE i to, co przypadkowe, zmienne. Chodzi mi TYLKO I AŻ, by nie mącić ludziom w głowach i nie tworzyć wrażenia, że wszystko jest tak samo ważne. Wyjątków nie róbcie regułą. Części - całością. &lt;br /&gt;Żeby w ostateczności, to, co przypadkowe i zmienne nie decydowało o naszym obrazie świata, samego siebie, a dla ludzi wierzących, o ostatecznym sensie i przeznaczeniu (nie rozumianego wszak jak determinacja mechanistyczna).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowieku - JEST PRAWDA A TY JESTEŚ WOLNĄ OSOBĄ. Masz wolność poznania i cieszenia się tym, co istotowe, konstytutywne, ostateczne. W każdym miejscu i o każdej porze. To jest i musi być zawsze w każdej rzeczy i w każdym człowieku - bo są, bo istnieją! Zauważ, ciesz się! Niech cię nie osłabiają (nie okradają) ujęcia przelotne, resztkowe, chwilowe, wyjątkowe przemijającą wyjątkowością, śmieciowe wprost. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WARUNKIEM JEST CHYBA ZNALEZIENIE S-T-A-Ł-E-G-O PUNKTU W SOBIE!&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; Ale przecież to powinno być najłatwiejsze - jesteś sobą, swoim gospodarzem, podmiotem wszystkich swoich przeżyć świadomych. Znajdź siebie. Znajdź SIEBIE. Wejdź tam, bądź często.&lt;br /&gt;Jesteś zbawiony. Stać cię na miłość emocjonalną i na miłość intelektualną. Zbawienie jest całościowe i nieprzemijające.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie się dzieje. Grażyna jest na posiedzeniu komisji oświaty RG. Oświata też się dzieje. I kultura się dzieje. Krąży na Facebooku Cyprian Norwid i jego Rzeczpospolita po Mazowszu i Polsce! Nie można żadnej z tych dziedzin nikomu podporządkować. Niczyim interesom. Ani osób, ani instytucji, ani organizacji. Oświata jest najbardziej narażona na podporządkowanie - państwu, samorządom, ideologiom, samo-rządcom. Ale i ona - dzięki dzielnym ludziom - potrafi się bronić. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PAMIĘTAJMY&lt;/span&gt;, że w Strachówce musieliśmy bronić szkoły przed likwidacją, potem prawa do skorzystania z praw obywatelskich, by Grażyna mogła wystartować w konkursie na dyrektora (a wcześniej by doszedł do skutku konkurs z Emilą). PAMIĘTAJMY O WŁASNEJ HISTORII. PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ to punkty stałe jak fundament tej gminnej budowli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj szkoła Rzeczpospolita Norwidowska rozsławia gminę i jest znana w województwie i dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nawet ta szkoła musi ciągle przypominać o swoim istnieniu i roli w społeczności lokalnej. Niepojęte! I to jeszcze przed nauczycielką tejże szkoły!! I przed innymi zorganizowanymi siłami niechętnymi uznać realia życia społeczno-publicznego!! O to poszło w sławetnym sporze o tzw. opłatek 16 grudnia w OSP. Przecie nie o zaszczyty, nie o uścisk dłoni prezesa, nie o "klapę, goździk, buźkę", o pokazanie się, ani poczęstunek. Nasze istnienie zawdzięczamy Stwórcy, rodzicom i własnym decyzjom życiowym, a nie życzliwym - lub nie - współmieszkańcom.&lt;br /&gt;Chodzi o gminę! &lt;a href="http://www.facebook.com/profile.php?id=100000304238765"&gt;O DOBRO WSPÓLNE&lt;/a&gt;. O rozumienie wspólnoty lokalnej, samorządności, demokracji, oświaty, kultury... osoby człowieka i prawdy. O REALIZM, jako podstawy życia wspólnego. Jednym z przeciwieństw realizmu jest chciejstwo, mądrze zwane woluntaryzmem. "Bóg wam powiedział... ja sam będę was pasł, a INNY mówi... bierzcie i jedzcie to, co sami wymyślicie i co sami chcecie" - historia, która powtarza i rozgrywa się w życiu każdego z nas, nim wybierzemy Zbawienie. &lt;br /&gt;My wybieramy inną eucharystię, która jest dziękczynieniem za to, co jest i co jest nam podawane. Wierzymy też w to, co wspólne i powszechne. W Rzeczpospolitą Norwidowską, budowaną na twórczości, życiu i związkach rodzinnych jednego z największych chrześcijańskich myślicieli Europy. To on stawia nam nieustannie pytania:&lt;br /&gt;- jak być człowiekiem&lt;br /&gt;- prawdy szukać w sobie&lt;br /&gt;- jak kochać Boga&lt;br /&gt;- co to jest Ojczyzna&lt;br /&gt;To on zachwyca swoim zachwyceniem Polską wziętą tęczą zachwytu od zarania dziejów. Szukamy jej w sobie i dookoła. Zachwytu nigdy dość. Pięknem, dobrem, prawdą. Ale ich nie brakuje. Są na każdej rzeczy i w każdej osobie. Jesteśmy zbawieni. Włóżmy trochę pracy - Zmartwychwstaniemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę, bo żyję. Piszę, nie żeby ubliżać, ale żeby bronić. Bronię prawdy. Bronię realizmu. To są bardzo realne fakty naszego życia wspólnego. One nas współokreślają, są materią naszego życia osobistego, rodzinnego, szkolnego, gminnego, religijno-kościelnego. Życie jest jednością psycho-cielesno-duchowo-biologiczno-naukowo-filozoficzno-teologiczno-prywatno-rodzinno-publiczno-samorządowo-zawodowo... Wewnętrzne rozdarcia tej jedności to objawy chorobowe (schizo...). Basta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest Zespół Szkół w Strachówce i Rzeczpospolita Norwidowska dla wszystkich nieuprzedzonych (zaślepionych? zakłamanych?) osób jest proste i oczywiste. Szkoła i RzN są skarbem dla gminy, Mazowsza i dalej. Ci, którzy dla własnych interesów i ambicjonalnych skrzywień chcą im szkodzić - przechodzą, przechodzą, aż przeminą, przepadną w złej sławie. "Pozostanie poezja i dobroć, i więcej nic".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-4685303235023100956?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/4685303235023100956/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/jestesmy-zbawieni.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4685303235023100956'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4685303235023100956'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/jestesmy-zbawieni.html' title='Jesteśmy zbawieni'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-2381145340997241429</id><published>2012-01-18T09:13:00.000-08:00</published><updated>2012-01-18T09:26:17.353-08:00</updated><title type='text'>Prawda, intelekt lub pół (+ gnoti te auton)</title><content type='html'>Nawet kiedy podpieram się nosem, ostatkiem sił powiem "Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego i Jezusa...". Oczywiście, że wolę tę samą rzeczywistość wyznać i nazwać swoimi słowami, stosując język i wiedzę dzisiaj mi dostępną, ale gdy sił brakuje najłatwiej posłużyć się słowami i formułami, które dojrzewały wieki i są "uświęcone" kolegialnymi decyzjami pokoleń.&lt;br /&gt;Taka jest moja wiara rozumna. Wiara i rozum są parą skrzydeł, które wyrosły mi w życiu dość długim. Wolę modlić się rzeczywistością ciszy wewnętrznej, niż słów powtarzaniem. Moja modlitwa jest nazywaniem rzeczywistości wewnętrznie mi danej, doświadczalnej i doświadczanej, zakorzenionej i zanurzonej w tym, co naturalne, kulturą dopełnione. Łaska buduje na naturze. Nieprawdaż? Nie buja w obłokach. Wciela się. Duch ucieleśniony, ciało uduchowione - oto, kim jest zjawiskowo doświadczany człowiek (doświadczalnie nam dany).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego nie rozmawiamy o śmierci? Bo się jej boimy. Bo działa depresyjnie. Bo... nie wiemy, co powiedzieć. Szkoda, dochodzę do wniosku dzisiaj. Szkoda tych, którzy pomarli. Szkoda tych, którzy umrą. Czyli wszystkich. Rozumiem nauki mistrza (TM), że "nie można jej dać panować nad naszymi myślami. W imię miłości i dobroci." Ale w imię wiary i rozumu powinniśmy o niej sporo rozmawiać. Szkoda takiego wielkiego pola kultury. Jak przejmą je całkowicie np. szataniści albo inne sekty, gorzko pożałujemy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo gdy - mogę mówić tylko o sobie - sobie i wam umrę, to cóż któż straci? Ja prawie nic, oprócz oddechu i krążenia i coś tam, coś tam. Wy? Też chyba niewiele, skoro nie chcecie o tym rozmawiać. Wyciągam tylko wnioski z waszego milczenia. Gdy Jezus z Nazaretu wchodził w rozmowach na te tematy, też słyszał "nie mów takich rzeczy, Ciebie to nie spotka itd." Co odpowiadał? "Idź precz szatanie", jakby odpędzał wszystkie przyszłe szatańskie sekciarstwo.&lt;br /&gt;W każdym razie ja, skoro żyję, chcę tworzyć kulturę, a nie jej ulegać, tzn. jej panującej formule, zwanej pop-kulturą, bo ta przez wielkie "K" niczego się nie lęka. Jest po prostu sobą - czyli sztuki, nauki i dobra (miłości) bezstronnym (nie stronniczym w którąś stronę) realizmem. "Robi" to, co do każdej dziedziny należy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę sobie przez życie, żartuję przy byle okazji. Także dzisiaj. Wygłupiam się z dzieciakami. Wiadomo, że ja i każdy inny kiedyś umrze, ale skoro możemy tak sobie - całkiem naturalnie i na luzie - żartować, to i to przyszłe zdarzenie nie może być takie złe, jak się je przedstawia. W każdym razie to przyszłe i najbardziej pewne(!) ze wszystkich pewnych zdarzeń nie psuje nam żarów, skłonności do nich, ani dobrego humoru na dłużej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A życie w pełni (szczerości) niesie tak nieoczekiwane doznania i mądrość! Choćby myśli po wczorajszym spotkaniu w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej z prof. M.J. Piskorskim z Harvardu, &lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ZXZuMeyDSbs/Txb3WtjxQUI/AAAAAAAAFr8/ng1fyAFPuXE/s1600/DSC_0059.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 133px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ZXZuMeyDSbs/Txb3WtjxQUI/AAAAAAAAFr8/ng1fyAFPuXE/s200/DSC_0059.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699014348042748226" /&gt;&lt;/a&gt;a dzisiaj z dr Zosią Dambek z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.&lt;br /&gt;Jesteśmy na szerokiej drodze... ludzkiej kultury: Sobiescy, Norwidy, Harvard, Rzeczpospolita Norwidowska... partycypacja publiczna (Solidarność i wyrosła na niej samorządność) i dalej, dalej, dalej... Przechodzimy, przechodzimy. Przystajemy w Największym Muzeum przed największym arcydziełem Życia na chwilę i odchodzimy, robiąc miejsce dla kolejnych pokoleń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Życie w pełni (szczerości) jest taką rzadkością! Większość uważa je wprost za niemożliwe i nierealne. Przytoczyć mogą (możecie) w każdym niemal momencie masę argumentów. To znaczy według nich (was) to są argumenty, bo według mnie - sorry - to są śmieci.&lt;br /&gt;Ich (wasza) argumentacja jest u fundamentów śmieciowego świata i życia na śmieciowym poziomie. Wasz rating jest na śmieciowym poziomie. Bo jak mieć zaufanie do kogoś, kto głosi programowo brak szczerości? Szczerość, to nie ekshibicjonizm. Żeby odróżnić jedno od drugiego trzeba jakichś bardzo głębokich uzasadnień etycznych. Ba, ale kto je przytacza (czyni)?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Pierwszym i podstawowym źródłem filozofii Karola Wojtyły jest doświadczenie, ściślej: doświadczenie człowieka" (&lt;a href="http://jan-pawel-2.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=31:roda-filozofii-karola-wojtyy&amp;amp;catid=10&amp;amp;Itemid=2"&gt;tutaj&lt;/a&gt;). "Doświadczeniu człowieka, czyli wgląd w człowieka!! Na początku liczy się tylko doświadczenie, tylko wgląd. Jest to doświadczenie świata i zarazem siebie w nim - poprzez kontrast z nim. [...] Doświadczenie to, wgląd (Einsicht), wyprzedza pogląd (Ansicht) i na świat, i na człowieka, wyprzedza światopogląd" (ks.prof. T.Styczeń!;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Człowiek nigdy nie doświadcza czegoś poza sobą, nie doświadczając w jakiś sposób siebie w tym doświadczeniu... Refleksja (i świadomość jako taka) istnieje tylko o tyle i tylko dlatego, że istnieje obiektywna rzeczywistość, z którą podmiot wchodzi w kontakt poznawczy." (tamże) - bez przesądzania, ani nawet bez wypowiadania się na temat sposobu istnienia obiektywnej rzeczywistości. Dla doświadczania siebie nie mają większego znaczenia teorie fizyki, astro-fizyki, kosmologii itd. - czy ta rzeczywistość ma u podłoża cząstki elementarne materii, pola oddziaływań, kwanty, fotony, grawitacje... Mogą to być teorie strum, M-teorie, teoria wszystkiego.&lt;br /&gt;Człowiek doświadcza siebie jako osoby wolnej, jako podmiotu czynów, zdolnego do wzięcia za nie odpowiedzialności, poszukującej sensu, relacji osobowych z innymi osobami. Człowiek obdarzony jest zmysłem etycznym, wrażliwością na piękno, dobro i prawdę. Ich poszukuje całe życie, całym sobą. Od zawsze, albo odkąd śledzimy naukowo jego losy. "Tam bowiem, gdzie w grę wchodzą sprawy dobrego życia, naprawdę nowe bywa tylko to, co fałszywe"(R.Spaemann, jw).&lt;br /&gt;Taka jest moja wiara i rozum. Niektórzy lubią je rozdzielać, albo zawieszać jedną lub drugą sprawność (siłę) poznawczą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Nic się nie zdziała, o ile intelekt nie dojrzał do intelektualnej intuicji bytu"&lt;/span&gt;(J.Maritain,jw).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karol Wojtyła skupia się na antropologii i etyce. Całą jego intelektualną działalność - twórczość filozoficzną, teologiczną i literacką - charakteryzuje głębokie pragnienie zrozumienia, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kim jest człowiek&lt;/span&gt; (jw). Za to Go kochaliśmy. Nie dzielił swojego życia na służbowe i prywatne. Będąc Papieżem pozostał Człowiekiem.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-uMIk-CXkIuc/Txb8DKkGa0I/AAAAAAAAFsU/RW3AkFV4uV0/s1600/DSC_0090.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-uMIk-CXkIuc/Txb8DKkGa0I/AAAAAAAAFsU/RW3AkFV4uV0/s400/DSC_0090.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699019509789518658" /&gt;&lt;/a&gt;Na moim blogu staram się pokazać inną oczywistość, że starając się zrozumieć siebie, na bazie własnego doświadczenia (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;gnoti te auton&lt;/span&gt;), musimy wskazywać na konkrety życiowe! Abstrahowanie na siłę od nich jest jednym ze źródeł owego nieszczęsnego braku szczerości w naszym wspólnym życiu. Zamilczając, przemilczając - dajemy pole "niestworzonym historiom i teoriom", wręcz kłamstwu. Dlatego na moim blogu jest obficie Strachówka, jej historia dalsza i bliższa i osoby mi współczesne. Nie żyję abstrakcją, ale realnymi sprawami, realnymi zdarzeniami, realnymi relacjami osobowymi i przedmiotowymi. Dlatego też jedno z odkryć mojego pisania kryje (bądź ujawnia) w stwierdzenie, że najgłębszy spór z moimi koleżankami (&lt;span style="font-style:italic;"&gt;ladies first&lt;/span&gt;),kolegami, współmieszkańcami daje się określić jako &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;spór o pojęcie REALIZMU&lt;/span&gt; w naszym życiu zbiorowym (tzw. wspólnoty lokalnej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam zamiaru nikogo prostować, ani jego poglądów. Można prostować niedokładne pomiary (dane), niedokładne wypowiedzi... Ale ma to sens JEDYNIE NA WSPÓLNEJ PŁASZCZYŹNIE Z "PROSTOWANĄ RZECZYWISTOŚCIĄ." Oszustwem i manipulacją jest twierdzenie, że chce się coś wyjaśnić i "wyprostować" za plecami rzeczonej (oskarżanej, prostowanej) rzeczywistości (osób, autorów wypowiedzi, zainteresowanych itd). Wszelkie "ad rem", polemiki (prostowania) powinny - z definicji - mieć związek (styk, współobecność...) z daną "rem", lub autorem. Powinno się je toczyć na ogólnodostępnej (publicznej) stronie, tablicy, ścianie, gazecie, posiedzeniu Rady Pedagogicznej, sesji Rady Gminy, Forum Współpracy(!?) NGO, itd. Tysiąc jest możliwości. Na pewno mija się to z sensem, gdyby miało się dokonywać na specjalnych blogach i kontach Fb, na których, jako regułę, ktoś stosuje częstą zmianę poglądów, wpisów, (auto)kasowania wypowiedzi i postów!!??&lt;br /&gt;Idąc w dalsze rejony można mówić o rozrywaniu związku przyczynowo-skutkowego, czyli jednego z podstawowych aksjomatów naszego świata i jego poznawania (struktura rzeczywistości przedmiotowo-osobowej, realizm poznawczy). &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Basta.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko pół-żartem, pół-serio powiem, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;to&lt;/span&gt; (jw) już nam nie wypada ani w gminie, ani w szkole, ani w całej Rzeczpospolitej Norwidowskiej, odkąd gościliśmy przedstawiciela kultury Harvardu. Każde wydarzenie ma jakieś (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;poważne i realne&lt;/span&gt;) konsekwencje. Spotkanie z profesorem M.Piskorskim MUSI wyznaczać nowe standardy naszej działalności pedagogiczno-wychowawczej, a także wszelkiej działalności publicznej. Przez wzgląd na szacunek dla prawdy, intelektu lub nawet ich połowy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-jKfq5iUwCQE/Txb69MD54PI/AAAAAAAAFsI/bcvsgexMUSs/s1600/DSC_0083.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 133px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-jKfq5iUwCQE/Txb69MD54PI/AAAAAAAAFsI/bcvsgexMUSs/s200/DSC_0083.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5699018307600507122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Życie pędzi. Świat się kręci. Wszechświat się rozszerza. Nie ma czasu, ani miejsca pod stopami do zmarnowania. Wydarzenie w Pałacu Chrzęsnym nakręca nową przygodę. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Kultura norwidowska chce się nami zaopiekować. Rozszerzyć oddziaływania. Służyć pojednaniu na wyższym poziome. Na orbicie "Pax et Bonum", lub mówiąc za wieszczem - "Poezji i Dobra".&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-2381145340997241429?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/2381145340997241429/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/prawda-intelekt-lub-po-gnoti-te-auton.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2381145340997241429'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2381145340997241429'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/prawda-intelekt-lub-po-gnoti-te-auton.html' title='Prawda, intelekt lub pół (+ gnoti te auton)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ZXZuMeyDSbs/Txb3WtjxQUI/AAAAAAAAFr8/ng1fyAFPuXE/s72-c/DSC_0059.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-6965587481326022697</id><published>2012-01-17T08:46:00.000-08:00</published><updated>2012-01-17T08:59:25.486-08:00</updated><title type='text'>Pieśń o niebycie zbawionym</title><content type='html'>&lt;div&gt;Nad ranem (5.00) przeleciał mi przez głowę cały podręcznik - propedeutyka filozofii życia. Jestem w niebycie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czasami mnie nachodzą (nawiedzają) złote myśli, jak ta, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dzisiaj trzeba być trochę wirtualnym, żeby się urealnić&lt;/span&gt;. I ta, że Lucy jaśnieje dla mnie adoracją po drugiej stronie ulicy, w kościele w Lincoln. Ale kogo to poza mną obchodzi. Że wszyscy jakoś istniejemy (żyjemy) na różnych poziomach realności straszliwej. Że niby się widzimy, ale nie komunikujemy, poza widocznością powłok zewnętrzności. Cóż mi po takiej waszej obecności. Jakby was nie było dla mnie, a mnie - dla was. Różne realności. Żeby bardziej być dla siebie realnie, trzeba jakoś także być dla siebie... wirtualnie. "&lt;a href="http://techsty.art.pl/hipertekst/cyberprzestrzen/vritekst.htm"&gt;Hipertekst&lt;/a&gt; - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;jest naprawdę hiper- tekstem, auto - refleksyjnym odzwierciedleniem wirtualnej natury tekstualności".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie, nie, to nie jest majaczenie. Kryje się za tym zabawnym dla wielu językiem, straszna pustka nieobecności. Wzajemnej, mam nadzieję. Bo straszne by było, gdybym tylko ja odczuwał wasz brak, a wy mnie w ogóle. Jak jakieś formy wymyślone przez innego Twórcę. I obdarzone innymi parametrami istnienia. Prawdziwego istnienia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Albo, że... - ale ja dla waszego dobrego samopoczucia nie zamilknę, bo bym się unicestwił, a nie mam takiego prawa od swego Stworzyciela i Zbawcy. Życie wirtualne u mnie (dla mnie) jest jakąś formą objawienia. Czyli życia uduchowionego. Mam życie duchowe i tak, jak potrafię, daję (mu) świadectwo. Nazywam najprostsze formy, przejawy - najprostszymi wyrazami. Jak w propedeutyce. Objawiam się innym i w ten sposób całemu istnieniu inteligencji światowej. Tylko tak jestem. Bo inaczej nie mogę, nie stać mnie. Nie mam biletów odpowiedniego banku narodowego do waszego życia. Żyjemy zatem w różnych realnościach. Mnie nie  ma dla was, a was dla mnie. Ja jestem tutaj, a wy tam. Kościół niby nas gromadzi obok siebie czasem, ale w dzisiejszym wydaniu życia parafialnego kiwniemy sobie tylko głowami na mszy, no może jeszcze czasem podamy rękę. Więcej się sobą nie przejmiemy przecie. Nie ma nas nawet tam.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lucy jest, bo napisała, że idzie na drugą stronę ulicy bardziej być. Być bardzo uważnie przed tabernakulum. Przed Tym Który Jest. Tylko w Nim jet Istnienie. Inne istnienie - inna ekonomia.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Wczoraj zasypiałem przy abstrakcji wielkiej. W programie Lisa rozmawiały ikony... albo malowane lale. O stanie wojennym. Z prawdziwym życiem to nie miało wiele wspólnego. Ot, świat medialnie wyobcowany. Dwie reprezentacje grały przeciwko sobie. Jedni o stanie wojennym nie mieli nic dobrego do powiedzenia, "obrzydliwości stanu wojennego" (Jan Lityński), ale go bronili(?!). Inni, druga reprezentacja,  też mówili swoje. Dla mnie tam miejsca nie było prawie wcale. A dla innych zwykłych ludzi? Nie wiem, nie mówią.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dla mnie stan wojenny był, był, był. Przede wszystkim, niestety, był. Był obrzydliwością, nie wiem jak mógłbym bronić. Nie mogę robić z siebie półgłówka. Nie wiem, dlaczego mam wchodzić w cudze buty i myśleć jak czuł się generał, co u niego jest prawdziwe itd. i dlaczego mam stawać po jego stronie i bronić jego samopoczucia. Widać, że o czym innym mówili. O coś innego im chodzi. Ale Lis nie zapytał, o co. Od dawna nie pytają o rzeczywiste sprawy, ale o wymyślone. Ja wiem, co u mnie jest prawdziwe.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dla mnie sąd swoim sądem, to znaczy pani sędzia/sędzina nazwała moje poczucie sprawiedliwości. Panie Janie Lityński, czy obrzydliwość nie jest obrzydliwa? Tylko tyle i aż powiedziała sędzia. Paragrafy i wymiar kary to nie są święte krowy, nie my mamy im służyć, ale one nam. Aby każdą obrzydliwość nazwać adekwatnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie zdzierżę kolejnej wirtualnej dyskusji o stanie wojennym, tak, jak zdefiniował ją wtedy generał WJ. Czekam i czekam na dyskusję o POCZUCIU SPRAWIEDLIWOŚCI. Sąd swoim sądem uratował mój świat pod tym względem, a to jest coś dużo więcej niż powtarzanie od 30 lat generalskiej gadki o &lt;b&gt;jego&lt;/b&gt; poczuciu historii, honoru i sprawiedliwości. Jego już mam dość  - też od 30 lat. Starczy. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Chwatit&lt;/span&gt;. Dajcie dojść do głosu normalnym ludziom, których życiorysy się powyginały przez jego stan wojenny. A komunizm i tak padł, jak paść miał. Więc generał poniósł klęskę. Do tego się nigdy nie przyzna. Jego generalska mać. Dajcie już mu spokój, nie zapraszajcie do studia, nie znęcajcie się nad nami. My też chcemy w spokoju umrzeć. W wolnym świecie, wbrew generałowi (nawet z i pomimo Okrągłego Stołu). Oczywiście mógł wybrać drogę &lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 16px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Nicolae &lt;/span&gt;&lt;em style="font-style: normal; line-height: 16px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Ceauşescu,&lt;/em&gt;&lt;/span&gt; ale na szczęście tego nie zrobił, nikt mu przecież inteligencji nie odmawia. Teraz Rosjanie mają podobny kłopot z Władymirem Putinem. Tak to widzę.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;GODZ.11.00, ZS im. RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ - &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;HISTORYCZNA WIZYTA &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-ngSA8aOl0OU/TxWB0bRvCzI/AAAAAAAAFrw/M86Iy-NKK_Q/s1600/DSC_0140.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ngSA8aOl0OU/TxWB0bRvCzI/AAAAAAAAFrw/M86Iy-NKK_Q/s400/DSC_0140.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5698603641182554930" /&gt;&lt;/a&gt;Wykonało się. Stało się. Bogu Wszechmogącemu niech będą wielkie dzięki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Doszła do skutku wizyta profesora Jana Mikołaja Piskorskiego z Harvard Business School w Zespole Szkół Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Treść, klimat, forma - znaczyły kulturę Harvardu. Cóż tu więcej pisać? TO WIELKA MARKA ŚWIATOWA. Cudem jest w oczach naszych, że przedstawiciele naszych uczniów, absolwentów (za pomocą Facebooka także z Glasgow), nauczycieli, z dyrektorką i ze mną, najmniejszym ze sług sług Bożych, mogliśmy dostać lekcję kultury Harvardu.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może dla kogoś to było tylko ciekawe spotkanie. Dla mnie "wyczerpuje znamiona" faktu teologicznego. Przeświadcza (kolejne moje dziwne słowo) mnie o dobru, które roztacza nad nami ramiona. Obejmuje nas prawdą i miłością. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;C'est la Providence&lt;/span&gt; - to jest forma doświadczenia Opatrzności Bożej nad nami - Mądrości na wyciągnięcie ręki, więc powtarzam "wykonało się". Jezus tak mówił, mogę i ja. Tak widzę sprawy tego świata. Dlatego po takich wydarzeniach mogę spokojnie położyć się pod drzewem jak prorok i zasnąć na każdych warunkach, od minuty, przez godzinę, miesiąc &lt;a href="http://wierszowisko.waw.pl/opracowania/Cyprian_Kamil_Norwid/52_5229"&gt;i chwila i rok&lt;/a&gt;, po wieczność. Norwid patrzył i rozumiał podobnie :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niech się więcej wypowiedzą inni. Ja poczekam. Mnie już macie dość, i dosyć.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;"Myślę, że ów podział na wirtualną i realną rzeczywistość, jest po części podyktowany niewystarczającą i zbyt zawężoną refleksją nad tym, &lt;a href="http://www.tezeusz.pl/forum/forum_entry.php?id=853&amp;amp;page=0&amp;amp;category=all&amp;amp;order=time"&gt;czym jest Internet&lt;/a&gt; w dzisiejszym świecie. Pojawiają się różnego rodzaju analizy, ale głównie zdominowane przez czynniki ekonomiczno-marketingowe, tudzież można się spotkać z jakimiś socjologicznymi badaniami. Wciąż za mało reflektuje się nad Internetem od strony antropologiczno-metafizycznej." &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-6965587481326022697?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/6965587481326022697/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/piesn-o-niebycie-zbawionym.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6965587481326022697'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6965587481326022697'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/piesn-o-niebycie-zbawionym.html' title='Pieśń o niebycie zbawionym'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ngSA8aOl0OU/TxWB0bRvCzI/AAAAAAAAFrw/M86Iy-NKK_Q/s72-c/DSC_0140.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-3283932511153188144</id><published>2012-01-16T01:59:00.000-08:00</published><updated>2012-01-16T09:42:46.343-08:00</updated><title type='text'>Mądrość w zasięgu ręki</title><content type='html'>"Żołnierz strzela, Pan Bóg kule nosi".&lt;br /&gt;Dzisiaj też zajęło mnie co innego, niż pisanie posta. Między innymi pasjonująca lektura profesora i o &lt;a href="http://www.facebook.com/events/144821055633341/"&gt;profesorze Mikołaju Piskorskim&lt;/a&gt; i kulturze Harvardu. Wdałem się w lekką polemikę z nie-szczęsnymi wpisami na Facebooku po spotkaniu w Urzędzie Gminy z prof. z Harvardu, na które nie zaproszono nikogo z norwidowskiej szkoły. Pozwalają one lepiej rozumieć istotę wewnątrz-gminnego sporu. O kształt świata, demokracji, istotę osoby, przejrzystość działań publicznych itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc na zaległości znów mam mało czasu, a jeszcze bardziej sił. Praca z komputerem i Internetem w naszych warunkach technicznych bardzo męczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;1)&lt;/span&gt; - W sobotę 14 stycznia spotkała się część mojej dawnej klasy pierwszej szkoły podstawowej nr.3 w Legionowie. Po pięćdziesięciu latach. Fajny pomysł, no nie. Niestety, beze mnie. Nie stać mnie na taki luksus. Finansowo, sprzętowo, organizacyjnie. Musiałbym mieć z 200 złp na koszty związane z wyjazdem, plus tak ok. 300 złp luźno leżące w kieszeni, portfelu lub na stole. Te drugie, aby być spokojnym w razie niespodziewanych wydatków, typu "coś się stało z ponad 27 letnim samochodem, a trzeba go szybko - od ręki - doprowadzić do sprawności, albo wyskoczyły jakieś pilne potrzeby domowo-rodzinne." Ponieważ nie mam(y) ani 200, ani dodatkowych 300, siedziałem w domu, pilnowałem ognia w piecu i kończyłem posta. Stać nas tylko na bez-kosztowy udział w życiu społeczno-towarzysko-publicznym. Basta. Kolegów i koleżanki pozdrawiam serdecznie i jestem do usług... w Internecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naszą wychowawczynią była Aniela Zawadzka, jak dzisiejsza celebrytka telewizyjna "Niania" - też od wychowania. Zachowuję ją we wdzięcznej pamięci, zapamiętałem najlepiej tę, w czapce, berecie lub chustce na głowie, wychodzącą po mszy świętej na godz. 8.00 w starym, drewnianym kościele "na górce". Nawet jako licealiści chodziliśmy na tę mszę sporą grupą i uważaliśmy ją za swoją mszę szkolną. Dawna wychowawczyni - widać - też. Tak ją pamiętam, to ją unieśmiertelniło w mojej pamięci i modlitwie. Minęło tylko 50 lat od pierwszego spotkania :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;2)&lt;/span&gt; - Jakie są obowiązki społecznych zastępców w różnych instytucjach i organizacjach? Jeśli się pomylę to mnie poprawcie:&lt;br /&gt;- bywać na zwoływanych posiedzeniach różnych ciał statutowych&lt;br /&gt;- czytać, zapoznawać się z przedkładanymi dokumentami, w ostateczności także podpisywać&lt;br /&gt;- zabierać głos w dyskusjach (sprawach) i na tematy, które są im znane&lt;br /&gt;- być zdolnym (prawnie) i gotowym (moralnie i...) ponosić konsekwencje swoich decyzji, podpisów i działań&lt;br /&gt;- korzystać z możliwości siedzenia cicho, gdy jest mowa o sprawach, które są znane głównie etatowym dyrektorom, prezesom, wójtom lub innym członkom ciał statutowych będących na etacie&lt;br /&gt;- podejmować wyznaczone statutem zadania w razie nieobecności (innych niemożności) etatowych prezesów, dyrektorów, wójtów itd., których to właśnie są zastępcami społecznymi&lt;br /&gt;- być w permanentnej  i radosnej gotowości odejścia z zaszczytnej funkcji i przekazania jej w ręce kolejnego społecznika :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie to proste i oczywiste. Przecież społeczni zastępcy nie mogą śledzić bieżącej działalności swoich instytucji i organizacji tak, jak etatowi. Nie mogą znać wszystkich pism, rozporządzeń, rachunków, rozmów telefonicznych, w cztery oczy i podczas "lunchów biznesowych" itp.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie bądźmy śmieszni z szybkimi plotkami i ciężkimi oskarżeniami. NIE BĄDŹ ŚMIESZNY/ŚMIESZNA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;3)&lt;/span&gt; - Mam przed sobą "bulwersujące" oświadczenie doktora Wojciecha Strzałkowskiego z Poradni Lekarza Rodzinnego W Jadowie. Chociaż adresowane jest tylko do mieszkańców sąsiedniej gminy, czuję się w powinności moralnej do zabrania głosu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzecz idzie o mieszkanie zajmowane przez doktora w budynku dawnego Ośrodka Zdrowia w (norwidowskim) Sulejowie. Według nowych planów Rady Gminy w Jadowie ma być ten budynek przekształcony w "lokal socjalny".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jest moją rolą doradzanie czegokolwiek komukolwiek. Nie znam ani motywacji, ani możliwości lokalowych sąsiedniej gminy.&lt;br /&gt;Pragnę tylko stanąć przy doktorze Wojciechu w odruchu solidarności. Jestem osobiście poruszony jego sytuacją, bo nie tylko jest naszym lekarzem rodzinnym odkąd powstała ta specjalność i poszedł tą nową drogą doktor Wojciech, ale towarzyszy on w pewien (równoległy) sposób całemu życiu naszej rodziny na tym terenie. Równoległość wyraża się na przykład w obecności na sali Urzędu Gminy w Jadowie 22 lata temu, gdy był wybierany Wójt I Kadencji. Objeżdżałem takie wydarzenia w towarzystwie posła Sejmu X Kadencji (tzw. Kontraktowego, z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wałęsie) Krzyśka Szymańskiego z Korytnicy (napisałem Krzyśka, nie Krzysztofa, bo razem organizowaliśmy NSZZ RI Solidarność w swoich gminach, w ramach dawnego województwa siedleckiego).&lt;br /&gt;Po zamieszaniu w takcie wyboru doktor wyraźnie poruszony podszedł do nas zamienić parę słów. Wszak Krzysiek był reprezentantem najwyższej władzy ustawodawczej Polski.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem, już sam jako wójt Strachówki, jeździłem do doktora Strzałkowskiego do sulejowskiego ośrodka konsultować sprawy gminnej służby zdrowia. Był dla mnie autorytetem.&lt;br /&gt;Najważniejszą bodaj rolę odegrał doktor w czasach, gdy rodziły się nam kolejne dzieci. Sama świadomość, że pod bokiem jest "specjalista z Warszawy" (z praktyką chirurga dziecięcego) dawało nam spokój i uciszało obawy o zdrowie naszych noworodków i niemowląt. Nieraz pędziliśmy na złamanie karku, by doktor zobaczył, zbadał, uzdrowił nasze maluchy i nasz rodzicielski strach. Najbardziej dramatyczna była nagła wizyta po upadku trzyletniego Jaśka skronią na gałkę drążka zmiany biegu w "Ładzie", po gwałtownym hamowaniu na drodze w Rozalinie, gdy nam koń wyskoczył zza drzew. Gdyby nie dziesięć minut do doktora Strzałkowskiego w Sulejowie umarłbym pewnie na zawał serca. Doktor zbadał, wytłumaczył budowę czaszki, uspokoił.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Są weselsze epizody. Przy jakiejś wizycie, o charakterze bardziej prywatnym Wojciech namówił nas na przyjęcie od niego małego kotka, "który bardzo uwrażliwia dzieci i uczy ich delikatności". Nie lubiliśmy kotów, ale doktorowi się nie odmawia. Odtąd stale mamy kilka, aktualnie siedem i bardzo je kochamy :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doktor leczył i "uzdrawiał" nas, dzisiaj tym wyznaniem chciałbym choć trochę zmniejszyć jego stres. Mogę tylko wierzyć, że władze ustawodawcze zaprzyjaźnionej gminy w sąsiedztwie wezmą wszystko pod uwagę i znajdą dobre rozwiązanie. Także we wspólnocie samorządowej najwyższą racją działania jest &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;godność osoby&lt;/span&gt; mieszkańca. Każdego, wielce zasłużonego tym bardziej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt nie może milczeć, jeśli jest mu coś wiadomym w sprawach publicznych. Osoba publiczna jest sprawą publiczną z definicji. "Jak chcielibyście, żeby wam czyniono, wy czyńcie".&lt;br /&gt;Wiem po sobie, jak boli milczenie tzw. życzliwych "cichych obserwatorów" czyichś/naszych mniejszych lub większych dramatów życiowych. Tak patrzę na tę sprawę - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;sprawę DOMU&lt;/span&gt;, w którym doktor zamieszkuje już prawie 25 lat. Właśnie wypadło Jego srebrne wesele z Jadowem, w Jadowie, i dla Jadowa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;4)&lt;/span&gt; - sprawa NORWIDIANA.PL, za sprawą ostatniego posta o Papieżu kochającym Cypriana Norwida czystą, wielką miłością zostawiam na inny raz. Wybaczcie piechocie, czasem zdziera za szybko zelówki i pióro :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-3283932511153188144?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/3283932511153188144/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/madrosc-w-zasiegu-reki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/3283932511153188144'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/3283932511153188144'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/madrosc-w-zasiegu-reki.html' title='Mądrość w zasięgu ręki'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-8262460310066195288</id><published>2012-01-15T09:27:00.000-08:00</published><updated>2012-01-16T01:53:51.164-08:00</updated><title type='text'>Kim jest człowiek, że o nim wciąż piszę :)</title><content type='html'>Napisałem message do Lucy. Ile radości może być w wypełnieniu powinności. Dostałem message od niej, czas był na moją odpowiedź. Jak w szachach lub warcabach. Jeden na jeden. Mój ruch, twój ruch. Dopóki nie wykonam powinności, czuję się źle. A nie zawsze mam tyle wewnętrznej mocy, by myśleć i pisać w obcym języku.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dzisiaj się zmobilizowałem. I o dziwo się rozpisałem. Mogłem się wygadać. O wszystkich naszych sprawach. Rozszerza się spectrum poruszanych zagadnień. Może wkrótce obejmiemy myślą cały świat :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To bardzo cieszy. Daje ogromną satysfakcję. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ale radość, satysfakcja - to nie wszystko. To zdecydowanie za mało, za płytko. Bo gdyby się wszystko kończyło na tym poziomie doznań, to miałbym nie lada kłopot. Jest wieczór, a ja nie napisałem posta na swój blog. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na szczęście, człowiek ma więcej poziomów przeżywania. Mamy więcej możliwości doświadczania rzeczywistości.  Na więcej sposobów uczestniczymy  w egzystencji. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Kiedy kliknąłem "wyślij" odpowiedź do Lucy poczułem jakby mi wyrosły skrzydła. Chętnie pojechałem z Andrzejem po Helę do Jadowa po śliskiej drodze. A co tam. Nawet kroki stawiam na śniegu inaczej, pewnie, mocno, pewnie, mocno, pewnie. Lżej się oddycha i żyje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po pierwsze - spełniłem powinność etyczną.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po drugie - wypisałem się do środka.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po trzecie - poruszyłem wszystko, co istotne w naszym życiu: osobistym, rodzinnym, duchowym, społecznym, gminno-narodowo-globalnie (demokracja, partycypacja, prostota, modlitwa i jej rola w dzieciństwie i na "starość"...)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po czwarte - to, co w głowie, w sercu, w duszy wyrażone w poczucie pełnego zaufania, jedności, szczerości, wiary, nadziei, miłości, intelektualnego oglądu siebie, świata, kościoła - jest właśnie tym, w czym wypełnia się gatunkowa istota człowieka myślącego i osobowa WIELKOŚĆ (godność) człowieka uczestniczącego w życiu Trójcy Świętej.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jest i po piąte - wyrażenie do końca siebie w pełnej szczerości i uczciwości intelektualnej komunikuje nas z wyższą rzeczywistością, z przyszłością, z Bogiem?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;Boże, dlaczego tak mało jest ludzi i prawie nie ma pragnących się objawić. Wiedział to Cyprian Norwid 150 lat temu. Czy dzisiaj jest inaczej? Pomimo Internetu! &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;Jak dobrze, że jest Ameryka, Nebraska, Lincoln, Lucy. I Facebook, na którym się spotkaliśmy.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;U nas, paradoksalnie pojawił się blog, na którym koleżanka z pracy chce rozliczać swojego dyrektora i prostować jej myśli i opinie wyrażone szczerze, osobiście i publicznie. Zamiast chorych ambicji i zamiarów "prostowania" kogoś, trzeba raczej być równie szczerym, osobistym i publicznym, w wyrażaniu swoich poglądów. &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;Jaka przepaść nas dzieli w rozumieniu demokracji, społeczeństwa obywatelskiego, jawności działań publicznych i przede wszystkim kultury życia publicznego i ludzkiej przyzwoitości. Zamiast tego mamy "prostownika". Dwadzieścia parę lat temu prostowali nawet sumienia.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;To nie wszystko, o czym chciałbym dziś napisać. Od wczoraj odkładam temat 50 Rocznicy Pewnej Klasy 1-szej w Szkole Podstawowej nr.3 w Legionowie. Rzadko się chyba coś takiego obchodzi, no nie? Może jeszcze o wielkiej robocie, którą robi &lt;a href="http://norwidiana.blogspot.com/"&gt;NORWIDIANA.pl&lt;/a&gt;, co odzywa się echem na moim profilu Facebooka. A także temat "zastępca społeczny w różnych firmach, instytucjach i organizacjach". Śmieszne, ale prawdziwe. Niektórzy chwalą się swoją ignorancją.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;Dopisuję, po niewczasie - musze wypowiedzieć swoje zdanie w tzw. sprawie doktora Strzałkowskiego, sprawie, które jest znana powszechnie w okolicy dzięki kolportowanym przez niego ulotkach. To także moja powinność moralna - jestem pacjentem doktora od kilkunastu lat.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: -webkit-auto;"&gt;Ale to może jutro. Dobranoc :)&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-8262460310066195288?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/8262460310066195288/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/kim-jest-czowiek-ze-o-nim-wciaz-pisze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8262460310066195288'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8262460310066195288'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/kim-jest-czowiek-ze-o-nim-wciaz-pisze.html' title='Kim jest człowiek, że o nim wciąż piszę :)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-751486347362996504</id><published>2012-01-14T11:17:00.000-08:00</published><updated>2012-01-14T11:20:01.363-08:00</updated><title type='text'>Jaka Polska, jaka gmina, jaka wspólnota?</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-obJURs_oZh4/TxHUSBQ3ErI/AAAAAAAAFrk/RWBjsbFyDs4/s1600/800px-Pomnik_Jana_III_Sobieskiego.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-obJURs_oZh4/TxHUSBQ3ErI/AAAAAAAAFrk/RWBjsbFyDs4/s400/800px-Pomnik_Jana_III_Sobieskiego.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5697568409642275506" /&gt;&lt;/a&gt;W czasach po-PRL-owskiej rzeczywistości możliwych konfuzji moralnych nam nie brak. Za mało przyznajemy, że pomieszanie prawie musi być stanem permanentnym naszego życia publicznego. Jakiej więc Polski - spytam - czujecie się dzisiaj obywatelami? Ktoś to już wszystko przeżywał przed nami. Przede mną na pewno. "Dzisiejszej Polski obywatelem nie jestem, tylko trochę-przeszłej i dużo-przyszłej” - napisał. Wygląda na to, jakby Cyprian Norwid wcielił się na chwilę we mnie, aby postawić pytania rozstrzygające. O czym? To oddzielne pytanie :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Na pomieszanie są - na górze i na dole - warunki wyśmienite. Ale czy ono musi wśród nas królować? Czy nie można mu powiedzieć "dość" siłą wiary, rozumu iprawa? &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jak głęboko może mieszać w naszym życiu? W życiu konkretnych grup społecznych, wspólnot samorządowych, wielkich i małych zakładów pracy (np. szkołach)... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy pomieszanie pojęć w debacie publicznej musi prowadzić do upodlenia? Do fałszowania, aż po zwycięstwo kłamstwa prawie urzędowego i oczekiwania, że mu wszyscy przyklaskiwać będą?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zniszczyć i upodlić gminy, ani Ojczyzny nikt nie zdoła w pojedynkę, bez współdziałania innych mieszkańców, obywateli i to nie współdziałania przypadkowego, częściowego,  ale bez współdziałania świadomego, czerpiącego z tego korzyści. Dzieje się tak, bo żeby zniszczyć jakąś wspólnotę trzeba świadomie i celowo zniszczyć to, co stanowi o tej wspólnocie. Norwid - &lt;a href="http://www.tygodnik.com.pl/numer/2739/norwid.html"&gt;dalej&lt;/a&gt; - mówi, że chodzi o miłość ("narody, będąc dziełem miłości - naprzód natchnionej, a potem miłości uświadomionej - wymagają logicznie, ażeby miłość zaprzeczyła siebie samą, jeżeli ma być dzieło ich znicestwienia dokonanym"). Tym bardziej, iż "żadne działanie bez zamiłowania nie może osiągnąć swojej pełni" - jak jeszcze napisał wieszcz. Wieszcz, to więcej niż klasyk. Z nimi się nie dyskutuje :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie da się więc być samorządowcem, nie zastanawiając się, co tworzy wspólnotę lokalną, której chce służyć (albo, od czego broń nas Boże, na której chce zarobić, lub zrobić karierę). &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ustawową wspólnotę samorządową tworzy z nas fakt zamieszkiwania na danym terenie. Prawie, na pierwszy rzyt oka, tylko tyle.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Odpowiednie przepisy prawne mówią co prawda jeszcze o wspólnych interesach, potrzebach publicznych, o organach smorządowych, które &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;są podporządkowane&lt;/span&gt; danej wspólnocie i które reprezentują jej interesy. Prawdziwą siłę i możliwości prawne wspólnoty samorządowej pokazuje zapis o referendum - "członkowie wspólnoty samorządowej mogą decydować, w drodze referendum, o sprawach dotyczących tej wspólnoty... w tym o odwołaniu jej oraganów wybieranych w poszechnych wyborach".&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dawno jednak zrozumiałem, po latach bycia i doświadczania wspólnot religijnych, coś zupełnie niezwykłego, że dla prawdziwej wspólnoty najważniejszy jest Dawca, a nie statuty, regulaminy, procedury. Człowiek, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;tylko człowiek i aż człowiek&lt;/span&gt; może stać się członkiem wspólnoty przez przyjęcie całym sobą (przez całkowite uznanie, podporządkowanie, akceptację, miłość) daru, jakim jest wspólnota. Wygląda jak masło maślane, ale opisuje sferę duchową, więc nie dziwi, że nie ma innych (odpowiednich) pojęć. Wspólnota powstaje przez przyjęcie daru, a nie przez podpisy pod deklaracją. Przez deklaracje powstają związki, grupy, stowarzyszenia itd. We wsólnocie samorządowej jest coś z pradziwej wspólnoty - dobrowolne przyjęcie (decyzja, zgoda) na zamieszkaiwanie danego terytorium. W konsekwencji udział w ich wspólnych dobrach - ziemia, krajobraz, zasoby naturalne, historia, kultura...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oczywiście, że w zakres prawa stanowionego większość wymienionych aspektów wspólnoty nie wchodzi. Ich przyjęcie, akceptacja, miłość jest sprawą dobrowolną. Dlatego pojęcie wspólnoty może być stosowane do jednostek podziału administracyjnego kraju tylko analogicznie. Zresztą - niestety - mało kogo obchodzi rozumienie pojęcia wspólnoty. Większość woli pozostawać (i żyć) na powierzchni zjawisk.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W prawdziwej wspólnocie nie ma nic przypadkowego, decyzje są wynikiem wspólnoty duchowej (Ducha), z której wynika rozumienie, wartości, cele, nawet wewnętrzne czucie tej rzeczywistości (rodzaj zjednoczenia). W prawdziwej wspólnocie można odkryć niezwykły wymiar &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JEDNOŚCI i PROSTOTY&lt;/span&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To oczywiście jest stan idealny. Postawmy sobie pytanie - po co wszystko w życiu robimy? To znaczy to, co najważniejsze! Z miłości - powiedziałby Norwid. Dla prawdy samej, tylko prawdy i wyłącznie prawdy - ja powiem. Nie dla pieniędzy, nie dla kariery, nie dla popularności, czy pozycji w gminie. Ten, kto wierzy w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Prawdę Obiektywną i Ostateczną&lt;/span&gt; nie poniża się dla i do niskich celów i nie zdradza ideałów. Bo poniżałby w ten sposób sam siebie i zdradzał zarówno siebie i Prawdę Ostateczną. Szkoda czasu i atłasu, żeby to ciągle tłumaczyć, wyjaśniać itd. Zrozumie - kto w Boga wierzy. Kto nie wierzy - jego sprawa.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jakiej więc Polski i gminy czujecie się dzisiaj obywatelami?&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy tej, która "pielgrzymowała" z kościoła w Jadowie i wieszała krzyż w OSP w Jadwisinie, modlitwami rozpoczynała zebrania "powstańcze", kiedy powstawała wśród nas Polska zwyczajna, solidarna, normalna, od-wieczna (966 - chrzest Polski), która miała odwagę i detrminację wystąpić przeciw władzy totalitarnego państwa, aby uzyskać pomieszczenia na Ośrodek Zdrowia, która miała odwagę i determinację, aby powiedzieć PRL-owskiemu wojewodzie i jedynej rządzącej rzeczywiście wtedy partii PZPR - NIE - i odrzucić ich kandydata na naczelnika gminy, a później, już w wolnej Polsce, odkrywa naszą najpiękniejszą przeszłość, znajduje ścieżki do najwspanialszych kart historii, sięgających Króla Jana III - obrońcy chrześcijańskiej Europy, odsłonięcia pomnika tego króla z udziałem mieszkańca Strachówki - wuja C.Norwida (1788), sięga prac Sejmu Wielkiego, który uchwalił Konstytucję 3 Maja (1791), Hilarię i Józefa Sobieskich i całą Rzeczpospolitą Norwidowską, a w jej nieogarnionych granicach "Polskę odmienionych kołodziejów, wziętą tęczą zachwytu"...&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy tę, która nie chce mówić o swoich ideałach, w ogóle prawie nie chce mówić o sobie, ani brać udziału w debacie publicznej o wspólnym życiu na wspólnym terytorium i odwołuje się głównie do czasów, organizacji i tradycji czterdziesto-pięcio-lecia powojennego. Która owszem, świętuje fakt powstania OSP w 1918 roku, ale odwraca się plecami do pełnej tradycji i kultury II RP i nie jest ciekawa postaci z tamtego okresu, które żyły na naszym terenie i po których zostały zapiski, pamiętniki i inne pamiątki.&lt;/div&gt;&lt;div&gt; &lt;/div&gt;&lt;div&gt;To jest ostatecznie sprawa REALIZMU. W takim świecie żyjemy, w takiej Polsce, takiej gminie, w takiej szkole pracujemy, jak sobie odpowiadamy na te pytanie cały mm swoim życiem, a nie słowami na zamkniętych uroczystościach, swoich blogach, czy z koleżankami. Kim jesteśmy my sami, w co wierzymy, kim jest człowiek, czym się kierujemy -  nie da się obejść tych pytań. Także w życiu publicznym! Od odpowiedzi na nie zależy wspólne życie, życie wspólnoty. To nie jest (tylko) filozofia - to przede wszystkim my sami. Nasze życie. Kto odrzuci te pytania, staje na bardzo niebezpiecznej granicy, a nawet wprost nad przepaścią. Bez tych pytań, człowiek zaprzecza definicji własnego człowieczeństwa. &lt;i&gt;Homo sapiens&lt;/i&gt;! Homo sapiens będący Polakiem, posługujący się językiem, mową polską, w której te wszystkie pytania są zakorzenione. Jak i cała kultura człowieka jest zakorzeniona w mowie. W słowie. Na początku naszego człowieczeństwa jest słowo. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;"Na początku było Słowo."&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Może być pożytek publiczny także z mojego wykształcenia (patrz C.Norwid, List do Sokołowskiego). Ktoś musi się upominać o etyczną stronę życia w czasach poddanych różnym ekonomikom. Nierównoważne traktowanie nauki i w ogóle wiedzy w życiu publicznym może prowadzić nie tylko do konfliktów, ale nawet do katastrof. Dziwne, że w sprawach lotniczych (od wypadków lotniczych wszyscy Polacy stali się specjalistami) bierze się pod uwagę najdrobniejsze szczegóły, a w życiu publicznym traktuje się jeszcze bardziej skomplikowane sprawy bardzo "z grubsza", żeby nie powiedzieć gruboskórnie. Oto jedno ze źródeł nieporozumień i niepowodzeń w naszym życiu wspólnym. A &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wydawałoby się&lt;/span&gt;, że w czasach wielkiego sukcesu nauki, ba, w czasach, które zrodziły się w dużej mierze na uniwersytetach, w naukowych pracowniach, laboratoriach, warsztatach (nb. Dumny Rok Polaków z Marii Curie-Skłodowskiej) takich głupstw popełniać nie można. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy my nie żyjemy w wielkim publicznym błędzie? A może nawet w publicznym grzechu?! Okazuje się, że w jednych dziedzinach można sobie radzić, a w innych być analfabetą. Niby nic odkrywczego, ale tylko wtedy, gdy się z tego "okrycia" wyciąga wnioski. Jeśli się ich nie wyciąga, ta moja odkrywczość krzyczy wielkimi literami. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JEST PRAWDA - NIE ŻYJMY W CIEMNOŚCIACH.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Sąd Rejonowy w Warszawie nie rozstrzygnie (za nas) wszystkich watpliwości. Pytajmy o naszą własną zdolność rozróżniania, oceniania - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;co jest czym&lt;/span&gt; (to początek mądrości i filozofii). Żeby zmierzyć i ocenić rzeczywistość trzeba sięgnąć do Ducha Prawdy Ponadczasowej. Nie uzależnionego do własnego życiorysu, poglądów i nawet szczerych (być może) chęci.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy jest Duch Prawdy Ponadczasowej i czy można Go poznać - to są właściwe warunki brzegowe dyskusji.  &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja głoszę co i rusz i pogrubiam, wytłuszczam, piszę wielką literą, że &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JEST PRAWDA&lt;/span&gt;.  I że sama chce się OBJAWIAĆ. Czy to znaczy, że mnie trzeba słuchać jak prawdy objawionej? Oczywiście, nie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Prawda Ponadczasowa nie jest niczyją własnością. Nie ma nic z subiektywności. Nie można jej także zawłaszczyć. Ma do niej dostęp każdy, kto jej szuka. Na przykład historia (także najnowsza) gminy jest do poznania z dokumentów, relacji świadków itd. Nie wolno jej ograniczać do wybranych faktów i dat. Owszem, można, należy i trzeba sięgnąć do wiedzy i metod ekspertów. Po to jest m.in. właśnie społeczeństwo obywatelskie. I ma ono ku temu możliwości - ustrojowe, prawne, finansowe, strukturalno-organizacyjne, intelektualne itd. Czegóż więc brakuje? &lt;b&gt;CHĘCI.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niestety oprócz braku chęci życia w świetle jest też chyba dziwaczna chęć życia w mroku niedopowiedzeń, bo to komuś/czemuś służy lepiej. Skoro nie można prawdy oczekiwać od tych, którzy (trzy)mają władzę, trzeba poszukać możliwości w NGO-sach i mediach, główne internetowych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Każdy człowiek identyfikuje się jakoś z jakimś sposobem widzenia świata. Z jakąś epoką np. komunistyczną, czyli PRL-em, albo post-komunistyczną, czyli naszą (wolnościowo-samorządowo). Wiele tych 'jakoś', ale nie chcę generalizować, niech zostanie 'jakiś' procent na wyjątki. Czyjeś przywiązanie do czegoś, aż po identyfikację, nie jest zupełnie zakryte przed otoczeniem, przed im współczesnymi. To nie jest całkiem tajna charakterystyka osób.  Nasze identyfikacje są widoczne w naszych decyzjach i sposobie myślenia. To często słychać, widać i czuć. Na szczęście - bo niektórzy bardzo lubią tworzyć wrażenie i żyć w przeświadczeniu, że są tajni łamane przez poufne i reszta Ludzkości dowie się tego, co trzymają w zakamarkach (serca?), tylko wtedy, gdy im osobiście ogłoszą.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Tak jest w wielkich sprawach narodowych i pokoleniowych (stan wojenny i gen.W.J.) i tak jest w małej skali, np. gminno-szkolnej, przedszkolnej, parafialnej itd. Jeśli ktoś mówi, że z wielką radością i łatwością współpracuje ze wszystkimi, w domyśle "szanuje", a nie ma kontaktu z kolegami i koleżankami w zakładzie pracy, a nawet głosuje przeciwko ich (wspólnotowym) ustaleniom, to jest to przykład myślenia życzeniowego i "niby-mowy". Była też używana okresowo nazwa "woluntaryzm", z przykładami zmiany biegu rzek w ZSRR, albo budową jeziora na środku pustyni przez Turkmenbaszę. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Realizm jest weryfikowalny! Prawda ma walor (jest?)  intersubiektywnej weryfikowalności. Prawda nie należy do nikogo, ani pana Ziutka, Rysia, ani pani Grażynki, Krysieńki itd.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Rozmawiajmy zatem, traktując się poważnie, wiedząc, że nasze procesy myślowe się odsłaniają przez nasze decyzje, słowa, czyny... Na szczęście. Prawda się obiektywizuje. Nikt nie jest pępkiem świata, ani nawet gminy. &lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ktoś, kto nie jest wewnętrznie wolny, nawet gdyby zaczął pisać na wielu blogach - prawdy nie powie. Widać, ma jakieś genetyczne defekty. Prawda i wolność mają wspólne korzenie. Nie ma wolności bez prawdy i odwrotnie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;PS.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Pojawił się nowy blog na naszym terenie. Nowy blog ma ambicje &lt;a href="http://strachowka-radna.blogspot.com/"&gt;"prostownika"&lt;/a&gt;, chce prostować wszystkie pozostałe blogi - jak pierścień, który rządzi wszystkimi innymi pierścieniami władzy. Choć to wzór z kochanego JRR Tolkiena, to wolałbym, że prostowanie odbywało się według standardów "mojej" Polski, czyli w dialogu (publicznym) z udziałem "prostownika" i "prostowanego". Na Urząd Kontroli Prasy i Wydawnictw, który prostował wypowiedzi wolnych ludzi reaguję wyjątkową odrazą. Najlepszą formą prostowania jest... własna szczerość. Niech każdy dzieli się szczerze swoimi poglądami (sobą!), a nie prostuje wypowiedzi innych ludzi!!! Dość - uzurpatorów.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-751486347362996504?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/751486347362996504/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/jaka-polska-jaka-gmina-jaka-wspolnota.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/751486347362996504'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/751486347362996504'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/jaka-polska-jaka-gmina-jaka-wspolnota.html' title='Jaka Polska, jaka gmina, jaka wspólnota?'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-obJURs_oZh4/TxHUSBQ3ErI/AAAAAAAAFrk/RWBjsbFyDs4/s72-c/800px-Pomnik_Jana_III_Sobieskiego.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-1690475613904382779</id><published>2012-01-13T10:00:00.001-08:00</published><updated>2012-01-13T10:00:57.147-08:00</updated><title type='text'>Walka o ideały, czy mieszanie dobrego i złego?</title><content type='html'>Ciężkie jest to pisanie. Także dla mnie. Nie jest lekko pisać krytycznie o innych. Ale, jak może zauważyliście, zapisuję także ciężkie własne przeżycia. O coś tu ważnego chodzi. Nie o obrażanie, ale i nie o ple,ple,ple. Idzie o prawdę. To jest walka (spór? - za słabo) o IDEAŁY. Ani o stanowiska, ani o karierę, ani o korzyści majątkowe.&lt;br /&gt;O TO - JAKI JEST NASZ ŚWIAT. NIE GDZIEŚ DALEKO, ZA GÓRAMI I LASAMI, ALE WE WŁASNEJ GMINIE, WSI, SZKOLE, PARAFII.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzeba nazywać ideały, którymi się kierujemy. Ideał wspólnoty, gminy, władzy samorządowej, Ojczyzny, szkoły, wychowania, dialogu (społecznego), rodziny, osoby...&lt;br /&gt;A kiedy już wreszcie nazwiemy, trzeba ich bronić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja już chyba wszystkie nazwałem, opublikowałem lub zrobili to za mnie inni. Wystarczy sięgnąć pod wskazywane wiele razy adresy internetowe lub do biblioteki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bogu dzięki, że napisałem wczoraj, i że napisałem szybko. Przeżyłem, co przeżyłem i dałem temu świadectwo. Bo za chwilę tak w bagienku medialnie zaczęli mieszać, że obrzydzenie wróciło.&lt;br /&gt;Redaktor Marek Czyż program w TVP Info na temat wyroku w/s stanu wojennego zaczyna od kabaretu Adama Słomki (dawny KPN), potem szuka jakichś paradoksów sądowniczych itd. Powinni go skierować na scenę, a nie do poważnej redakcji.&lt;br /&gt;Program ratuje prof. Antoni Dudek - "Jest w Polsce część społeczeństwa, która ma prawo domagać się wyroku sądu w sprawie stanu wojennego". Jan Lityński współgra z redaktorem - "ważniejsze od sądu jest zadośćuczynienie ofiarom". Czyli komu i jak? Nie jest mu łatwo skryć irytację za sloganami. Wstyd mi, że to doradca prezydenta. Jest tak wewnętrznie skłócony, że nie może czasami wymówić słowa.&lt;br /&gt;Zadośćuczynienie? Też jestem za, ale niech się wysili i powie, jak on to widzi. I czy dostrzega problemem takich ludzi jak ja? A moje życie - jak wynagrodzi? Nie, jemu chodzi tylko o rozmydlenia sprawy, żeby osłaniać generałów i jakąś nienazwaną wizję życia i Polski. On też nie nazywa ideałów. Robi tym ohydne wrażenie. Oleksemu trudno się dziwić. Wyrok Sądu trafił "w - nokautujący - punkt" także jego życiorysu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dlaczego prawie (podkreślam "prawie") nikt nie mówi o tym wśród moich kolegów i koleżanek w pracy, w sąsiedztwie, w samorządzie, w kościele (bo nie trzeba mówić za mnie, tylko ze mną rozmawiać!), skazując mnie/nas na przemilczenie w naszych wspólnotach lokalnych? Jak ofiary molestowania, gwałtu! Dlaczego? Dlaczego? Dlaczego? Jakby uznano już powszechnie, że ofiary molestowania, gwałtu, mobbingu itp. zasługują na zrozumienie i zadośćuczynienie, a my nie. Bo jest za wielu? Czy jesteśmy niewygodni ze względu na różne poprawności polityczne o zasięgu krajowym lub lokalnym. A może jak śmieci na wysypisku historii. To idźcie krok dalej i napiszcie nam w widocznym miejscu tak, jak po wojnie pisano żołnierzom AK!! Napiszcie coś fikuśnego, biorąc za wzór "Zaplute karły". Wy - orły, bohaterowie, herosi. Wy, czyli nikt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdybym nagle zamilkł, to już nikt wam prawdy o tym czasie (jak znana "piosenka dla córki") w gminie i w Polsce nie powie. Nie poznacie ani własnej historii, ani tożsamości, ani odczuć "ofiar inaczej" stanu wojennego i zabitej nadziei. To nie są przenośnie. To nasze życie. Przyjrzyjcie się ze zrozumieniem rysunkom naszych uczniów na gazetce zrobionej na XXX-rocznicę stanu wojennego! Czy to tylko plamy barwne i szarości? JA JĄ BIORĘ DOSŁOWNIE. JA TAM WSZĘDZIE ODNAJDUJĘ SIEBIE! PRZED CZOŁGAMI, PISTOLETAMI, ROZJEŻDŻANA JEST MOJA NADZIEJĄ I IDEAŁY, KTÓRE MNIE JAK PIELGRZYMA IDEAŁÓW I WOLNOŚCI PROWADZIŁY PO DROGACH I BEZDROŻACH GMINY STRACHÓWKA, OD WSI DO WSI, OD CHAŁUPY DO CHAŁUPY (DZISIEJSZYCH REZYDENCJI JESZCZE NIE BYŁO), OD TWARZY DO TWARZY, OD OBLICZA DO OBLICZA, OD SŁOWA DO SŁOWA, OD UŚCISKU DŁONI DO UŚCISKU DŁONI, OD PODPISU POD DEKLARACJĄ CZŁONKOWSKĄ SOLIDARNOŚCI DO PODPISU, OD PIEŚNI DO PIEŚNI, OD MODLITWY DO MODLITWY. KIEDYŚ PRZESZLIŚMY W PROCESJI Z KOŚCIOŁA W JADOWIE DO ŚWIETLICY OSP W JADWISINIE NIOSĄC NA OZDOBNEJ PODUSZCE POŚWIĘCONY KRZYŻ. A WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ W KOŚCIELE W STRACHÓWCE I ŚWIETLICY OSP 3 MAJA 1981 ROKU (GDZIE DZISIAJ JESTEM UWAŻANY ZA PERSONA NON GRATA!).&lt;br /&gt;Jak myślicie, co bardziej boli, tamten fałsz, czy dzisiejszy? A może oba fałsze są takie same!!! Nowa Strachówka chce dzisiaj powstać na siłę, jako relikt starego ustroju. Skansen pomieszania pojęć. Nie chce wrócić do norwidowskiego, chopinowskiego i mojego (z 1981) ideału wziętego tęczą zachwytu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, ilu nas. Tylko uczeń liceum w Łochowie mnie znalazł i poprosił o materiały i wspomnienia ze stanu polsko-jaruzelskiej wojny z narodem. Nie, wy nie macie zielonego pojęcia, jak się czuje człowiek, któremu zabito nadzieję, młodość, które chciał dać na całopalenie dla Polski w tej gminie. W Strachówce. Uwierzyliście Kazikowi Łapce, w jego świadectwo o mnie i o tamtych czasach. On wam skutecznie pomieszał pojęcia. Potem pewnie zajęliście serca i umysły budową i wykańczaniem rezydencji. Bo kto by wytrzymał ciągłe wracanie do tamtych dni i lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie uwierzyliście w moje życie. Więc nigdy nie będziecie wiedzieli, co czułem. Nie pisałem wtedy wierszy, robiłem tylko notatki. I co czują inni. Więc mówię także za nich. To mój obowiązek i powinność. Jestem osobowym dowodem historycznym (ubecja miała osobowe źródła informacji). Jestem dowodem -to podpowiedź dla studentów kognitywistyki. Co i ile może się zapisać w osobie ludzkiej!?&lt;br /&gt;Muszę wchodzić w te buty. By Ojczyzna, która odwraca się do nas plecami w naszych znajomych, władzy i przyjaciołach ze wspólnoty lokalnej, jeszcze kiedyś nabrała znaczenia. By mogła się kiedyś rozpoznać. W późnych wnukach. Czujemy się zdradzeni (zabici w pewien sposób) po dwakroć. Jak wyśpiewać, opisać gorycz, żal przyrządzony nam przez wspólnoty lokalne???????!!!!!!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zadanie moralne najpierw, a dopiero później literackie, historyczne, artystyczne...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak, chcę i życzę sobie, ale jeszcze bardziej oponentom, żeby zderzyli się z prawdą o człowieku zapisaną także w mieszkańcu, który żyje pośród nich, na ich terenie, który jest prawie całkiem podległy ich jurysdykcji (prawnej i szeptanej). A oni, jako władza z mandatem lub tylko w rozumieniu przenośnym mają przedłożyć mnie/nam motywy życia i nadziei. Nie mogę odpuścić im tylko dlatego, że oni się źle czują nagabywani o tak wielkie sprawy i nie chcą, nie potrafią sobie z tym obowiązkiem poradzić. Wiją się jak węgorze, piskorze, żeby uniknąć takich pytań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się uniknąć. Kto podjął się władzy (albo nauczania następnych pokoleń i odpowiedzialności za każde wypowiedziane i nie wypowiedziane słowo) musi sprostać jej zadaniom, albo zrezygnować. Nie ma przymusu sprawowania władzy (dusz). A chcącemu - wszak nie dzieje się krzywda! Ja nie gryzę, ja tylko chcę uczciwego dialogu, służby prawdzie i wyciągania konsekwencji z faktów.&lt;br /&gt;Bo po kiego licha uczyć o Konradach Wallenrodach, marszałkach, królach i prezydentach? Po kiego śpiewać rzewne pieśni patriotyczne? Taki żart? Zwyczaj? Szukanie źdźbła w czyimś oku nie dostrzegając belek, a nawet rusztowania historii własnej gminy? Łapka wam wszystko wyjaśnił i wytłumaczył?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obrońcy stanu wojennego (i wszelkich śliskich spraw) chętnie malują przed nami grozę, co by było, gdyby nie generał. Jaką przemoc i okrucieństwa szykowała Solidarność. Jakie straszne wisiało nad Polską zagrożenie wewnętrzne!! I ta bzdura znalazła wielki posłuch. Pracowała na to propaganda 1981-89, a i później nigdy nie zanikła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to posłuchajcie mojej "propagandy", albo ośmiu błogosławieństw:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;1)&lt;/span&gt; - rok 1979 (przed Solidarnością!), 1-sza pielgrzymka papieska. Miliony przyszły na place. Ważną rolę odegrała Kościelna Służba Porządkowa. Zapewniała pokój, spokój, ład,modlitewną atmosferę, kórej nie burzyła zachowania stadne, czego obawiała się MO. Odbyłem rozmowę-spór z jednym z oficerów. Ja byłem tzw. dowódcą odcinka na Krakowskim Przedmieściu, z wejściem na Plac Zwycięstwa od ulicy Trębackiej, on - dowódcą sił milicyjnych. My mieliśmy zapewniać porządek, oni byli do pomocy. Takie były ustalenia wysokich stron.&lt;br /&gt;W sporze poszło o rozumienie pojęć. On ostrzegał przed tłumem, ja wierzyłem w pielgrzymów. Po zakończeniu uroczystości, podczas których &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;Polska Pielgrzymów&lt;/span&gt; zwyciężyła tłum i dała początek &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;Wielkiej Historii Solidarności Narodowej&lt;/span&gt; podeszliśmy do siebie (nie pamiętam, kto zrobił pierwszy krok) i podaliśmy sobie ręce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;2)&lt;/span&gt; - rok 1980 - Stocznia Gdańska i inne miejsca strajków - sami robotnicy wprowadzili zakaz i zapewnili ścisłą kontrolę zapobiegającą wnoszeniu alkoholu. &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;Zamiast&lt;/span&gt; alkoholu - były msze św. polowe i konfesjonały!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;3)&lt;/span&gt; - rok 1980 polegał też między innymi na tym, że Polacy zaczęli sobie okazywać najlepsze uczucia. Życzliwość i zwykła ludzka solidarność zaczęła zwyciężać w zwykłych, codziennych sytuacjach (motorniczy wstrzymywał tramwaj przy ul. Stawki, bo dostrzegł z daleka spóźnionego pasażera). Serce się radowało widząc, robotników, którzy poczuli się prawdziwymi i dumnymi gospodarzami swoich zakładów pracy (Zajezdnia MZK przy Dw. Gdańskim).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;4)&lt;/span&gt; - rok 1981 - w naszej gminie Zarząd Gminny NSZZ RI Solidarność poczuł swoją godność i odpowiedzialność. Rolnik rolnikowi oddawał przydział na "eternit". Janek Kalinowski szedł ronić bezbronnego Kowalskiego z Grabszczyzny, którego oszukała nomenklatura w SKR w kolejności usług itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;5)&lt;/span&gt; - za przykładem robotników i doradzającej im inteligencji wszystkie grupy społeczne i zawodowe zaczynają się jednoczyć i współpracować. Odbywa się Kongres Rektorów Wyższych Uczelni i Kongres Kultury Polskiej. Odradza się dumny i uduchowiony My-Naród.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;6)&lt;/span&gt; - rok 1983 - Pokojowa Nagroda Nobla dla Lecha Wałęsy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;7)&lt;/span&gt; - 15 listopada 1989 - "My naród! Oto słowa, od których chcę zacząć moje przemówienie..."(Lech Wałęsa w Kongresie Stanów Zjednoczonych)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;8)&lt;/span&gt; - rok 2012 - Sąd wydaje wyrok na twórców stanu wojennego - &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;"Winni"&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakim &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;ŁAJDACTWEM&lt;/span&gt; generała W.Jaruzelskiego było podawanie jako motywu wprowadzenia stanu wojennego zagrożenia wewnętrznego. To JEGO PROPAGANDA zrobiła z nas (Solidarności) &lt;span style="font-style: italic; "&gt;"wieszatieli"&lt;/span&gt;. Pod tym względem bardziej trzeba go porównywać do Goebbelsa niż do bohatera narodowego. Kretyni propagandziści robili z nas nie 10 milionów Polaków, którzy chcą godnie żyć, ale 10 milionów potencjalnego zagrożenia życia. Diabelskie s(uper?)..syny.&lt;br /&gt;Z cichych bohaterów, którzy stawali się odpowiedzialnymi gospodarzami kraju "generał-bohater" zrobił zwyrodnialców, a z przestępców trzymających władzę - bohaterów. &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;Na pomieszanie dobrego i złego.&lt;/span&gt; Tym się zapisał w polskich dziejach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;Gdyby była taka potrzeba Solidarność potrafiłaby (potrafilibyśmy) utrzymać porządek. Stawaliśmy się przecież wolnymi ludźmi, gospodarzami miejsc pracy i zamieszkania. &lt;span&gt;I całego kraju!&lt;/span&gt;.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Grupa przestępcza pod kierunkiem generała Wojciecha Jaruzelskiego!!!" Nie mogę wprost uwierzyć, że doczekałem tych słów.&lt;br /&gt;A w głowach połowy Polaków generał to "Kat zrobiony na ofiarę". Mistrzostwo propagandy. Prof. Andrzej Friszke mówił, że gen. zawsze umiał się "wymiksować", więc kopalnia Wujek, to nie jego sprawa, inne ofiary stanu wojenneo, to nie on, wszystko to były nieszczęśliwe wypadki, z którymi on nie miał nic wspólnego. Zresztą on przecież przeprosił! Umie zyskiwać sobie współczucie i litość - choćby takimi zdaniami - "jako Sybirak i żołnierz frontowy ciężkie próby mam już za sobą, więc tej [sądowej] się nie boi" - czytaj - on jest ponad sądem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W opinii generała, sąd demokratycznej Polski powinien na kwestię stanu wojennego spojrzeć "obiektywnie i wielostronnie". Najlepiej pewnie, żeby od jednej ze stron jego książek. Czy nie jest blefem, a nawet jawną kpiną, kiedy dalej mówi (on, chory na raka 88-letni starzec zwalniany z innych procesów ze względu na zaświadczenia lekarskie, które przedkładał) - "że prędzej czy później to postępowanie zostanie wznowione, a wtedy on powie, co sądzi o stanie wojennym." Muszę więc powtórzyć, że to jest jednak zakłamany starzec - super manipulator. Skończy raczej haniebnie a nie z honorem. Taką stawiam diagnozę. Ma ciągle szansę, ale czy skorzysta?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;WALKA (spór) O IDEAŁY czy...&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Uznaje winnym popełnienia zbrodni komunistycznej... Działania przeciwko interesowi publicznemu, ograniczania wolności... naruszenia tajemnicy korespondencji... itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytając w przerwach pisania bloga różne strony w Internecie zatrzymałem się na Facebooku ojca Ksawerego Knotze - "ludzie potrzebują konkretu, a nie zakamuflowanej informacji, z której muszą wnioskować, o co chodzi. Obok konkretu potrzebują też duchowości i o tym nie wolno zapominać. Pan mówi, że ja przełamuję tabu, a ja odpowiadam: w moim przekazie wszystko jest skomponowane harmonijnie. Pan Bóg, tworzenie więzi, duchowość, ale i konkrety życia seksualnego. Mówię o życiu seksualnym, jakie ono jest, a nie o takim, jakie sobie ktoś wyobraża."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wy mówicie, że naruszam lokalne tabu, a ja odpowiadam... jak ojciec Knotz. Tyle, że nie o seksie, a o życiu lokalnej wspólnoty samorządowej żyjącej (pracującej) w Strachówce. Myślę, że wszystko u mnie jest skomponowane harmonijnie, tak jak życie dyktuje. Są fakty z zewnątrz, z mediów, jest moje przeżywanie i świadectwo z wnętrza, jest duchowość, tworzenie więzi i konkrety z naszego życia szkolnego i gminnego.&lt;br /&gt;Miałem odczucie, że wczorajszy post oprócz mnie, miał współautorów - sąd rejonowy w Warszawie i wójta organizującego spotkanie z profesorem i studentami Harvardu, bez zaproszenia kogokolwiek ze szkoły Rzeczpospolitej Norwidowskiej, która rozsławia i ma rozsławiać na wieki gminę. Takich para-doksów zarówno tworzyć jak i przemilcząć nie wolno. Bo i tak nie pobijemy "para-nienormalnych" ze znanego kabaretu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wojciech Jaruzelski, Czesław Kiszczak, Florian Siwicki i Tadeusz Tuczapski stanowili związek przestępczy o charakterze zbrojnym, który przygotował i z zaskoczenia doprowadził do nielegalnego wprowadzenia stanu wojennego w PRL... Faktycznym motywem wprowadzenia stanu wojennego było zachowanie partyjnego systemu ustrojowego i osobistej pozycji w hierarchii partii i państwa... Jaruzelski i Kiszczak są przestępcami, którzy doprowadzili do śmierci wielu ludzi, do rozbicia tysięcy rodzin, do zatrzymania rozwoju cywilizacyjnego kraju... Ile ludzkich losów zostało złamanych? Kto policzy dziesiątki tysięcy tych, którzy nie byli wielkimi bohaterami, którzy po prostu stracili pracę, musieli wyjechać za granicę. Kto policzy tych, którym złamano życie, &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;o których dzisiaj nikt nie pamięta&lt;/span&gt;... Dobrze, że ten wyrok zapadł. Wierzę, że słowa z uzasadnienia sędziów &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;przejdą do podręczników&lt;/span&gt;. Że następne pokolenia nie będą już miały wątpliwości, że zło jest złem, &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;kto walczył o wolność w Polsce, a kto ją dławił. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie da się bowiem budować praworządnego państwa, jeśli ludzie odpowiedzialni za tak straszne rzeczy chodzą w glorii ludzi honoru. " (To są cytaty z art.Igora Janke na wp.pl)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak ja potrzebuję takich słów i takich ludzi, którzy mówią to głośno. PUBLICZNIE. Ile znaczy dobre słowo! Jestem wdzięczny ojcu salezjaninowi z Ziemi Świętej, niektórym publicystom i profesorom. Słowo od &lt;a href="http://hehodos.blogspot.com/"&gt;Jakuba Ruszniaka&lt;/a&gt; miało dzisiaj dla mnie ogromne znaczenie. Usłyszał mój jęk i wołanie. Jedyny. A u nas??&lt;br /&gt;Jak brakuje mi/nam dobrego słowa. Jak wy nic nie rozumiecie! Boże! Wylewacie łzy nad mogiłami powstańców 1863, 1944, a nam żałujecie (z zawiści?, kompleksów? nieśmiałości?) nawet słowa! Aż słowa! Bo słowo - to człowiek! Nie musicie podzielać naszych poglądów. Oczekujemy tylko od rodaków dobrego słowa. Słowa zrozumienia - choć ktoś, kto nie uczestniczył&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;całym sobą&lt;/span&gt; w tamtych zdarzeniach, nie zrozumie do końca. Można to porównać chyba tylko do przeżyć na pogrzebie ojca, matki, współmałżonka lub dziecka. Nie chcemy dla siebie hołdów, ale jakimś zrządzeniem losu W NAS (też) JEST POLSKA.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piszę skokowo, kwantowo, w miarę dochodzących bodźców i przeżyć wewnętrznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polityka zmienia optykę radykalnie. O dziwo, Jarosław Kaczyński po wyroku sądu jest głównie niezadowolony niskim wymiarem kary. Dziwi mnie taka małostkowość i to bardzo. Jak bardzo należymy do innych światów. Panie prezesie, niech pan się skupi na pozytywnym wydźwięku, że w ogóle zostali uznani winnymi. Pan, jak widać, też nie rozumie takich ludzi, jak ja. Ja przeżywam ogromne po- i (wz)ruszenie, do szpiku kości, tym właśnie wyrokiem. Nie obchodzi mnie w ogóle kara. Wyrok sądu to jest jednak jakaś forma - i nieoczekiwana już prawie przeze mnie - zadośćuczynienia. Sąd przywraca na chwilę poczucie sprawiedliwości. To jest także obrona historii, która z wielką i tajemniczą siłą cofa mnie o trzydzieści lat - w przeżywaniu swojego czasu, swojego życia. Utwierdza mnie pan, Prezesie, że i ja ze swoją odrębnością jestem potrzebny. Bo, jak widać, wyrażam to, co dla wielu niedostrzegalne. Nie jestem sam, ale nie ma nas też wielu. W skali lokalnej jesteśmy chyba unikatami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Wciąż znaczna część społeczeństwa wierzy w zapewnienia generała, ufa, że jego decyzja była niezbędna. Bez wątpienia to &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;największy życiowy triumf&lt;/span&gt; generała. To skutki propagandy, która wtłaczała Polakom do głowy, że stan wojenny był koniecznością. Dziś wiemy, że było inaczej - mówi w rozmowie z wp.pl dr Łukasz Kamiński, prezes IPN. A mówienie tylko o 16 ofiarach stanu wojennego tez jest kłamstwem propagandy stanu wojennego!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dalej pyta wp.pl - "Co straciliśmy jako naród?"&lt;br /&gt;- Ogromny potencjał jakim była społeczna nadzieja i entuzjazm. Entuzjazm nie powrócił nawet w 1989 roku, gdy odzyskaliśmy wolność i brakuje nam go do dziś. Nie mamy zapału do publicznego działania oraz przekonania, że warto troszczyć się o wspólne sprawy.&lt;br /&gt;- A czy można mówić, że był jakikolwiek pozytywny efekt wprowadzenia stanu wojennego?&lt;br /&gt;- Ile byśmy nie szukali, nie znaleźlibyśmy &lt;span style="font-weight: bold; "&gt;nic pozytywnego&lt;/span&gt;. Nic.&lt;br /&gt;Myślę, że wielu ludziom wciąż trudno zmierzyć się ze świadomością, że stan wojenny nie miał żadnego uzasadnienia. Bo co to oznacza w praktyce? Że 13 grudnia trzeba było mu się sprzeciwić, a jak wiemy, nie wszyscy mieli taką odwagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziwi mnie, gdy słyszę, że generał przeprasza, a potem dodaje, że zrobiłby to jeszcze raz. Gdzie tu żal i uznanie swojej winy? Nie wierzę w szczerość takich przeprosin.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tłumaczy, że wprowadzenie stanu wojennego było jedynym wyjściem z ciężkiej sytuacji i rzekomo jedyną drogą do zapanowania nad chaosem. A prawda jest taka, że w 1981 roku mieliśmy do czynienia z najbardziej niezwykłym, nie tylko dziejach Polski, ale i całego świata, samoorganizującym się ruchem społecznym, wielką chęcią społeczeństwa do wzięcia odpowiedzialności za własne losy. Stan wojenny odebrał ludziom w Polsce tę szansę."(dr Ł.Kamiński)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-1690475613904382779?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/1690475613904382779/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/walka-o-ideay-czy-mieszanie-dobrego-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1690475613904382779'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1690475613904382779'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/walka-o-ideay-czy-mieszanie-dobrego-i.html' title='Walka o ideały, czy mieszanie dobrego i złego?'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-915524732115679602</id><published>2012-01-12T10:23:00.000-08:00</published><updated>2012-01-12T10:28:19.422-08:00</updated><title type='text'>Teraźniejszość, przeszłość i przyszłość</title><content type='html'>Kolejność w tytule nie jest pomyłką. Żeby rozumieć teraźniejszość, trzeba znać przeszłość i być otwartym na przyszłość. Nawet więcej - żeby być prawdziwie teraźniejszym trzeba znać i rozumieć (choć jako-tako) przeszłość i być wychylonym ku przyszłości. "Pamięć i tożsamość" warunkują zdrowie i normalność tak osoby ludzkiej, jak i społeczeństw (małych i wielkich).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie żyjemy w ciemnościach. Nie spowija nas nieprzenikniona mgła. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JEST PRAWDA&lt;/span&gt;. Który to już raz piszę i podkreślam. Człowiek wierzący w Boga chrześcijan musi wierzyć w prawdę obiektywną, istniejącą poza nim, aczkolwiek uwzględniającą jego osobowy charakter, interes i wkład w jedną wielką rzeczywistość prawdy (prawdę o rzeczywistości). Z takiej postawy wiary rozumnej płyną ogromne, porządkujące świat implikacje - wierzę, potrzebuję, nie boję się dyskutować i szukać wraz ze wszystkimi zainteresowanymi prawdy o tej cząstce rzeczywistości, której jestem faktyczną i istotną częścią. Dzielę tę wiarę z innymi, szukam wraz z nimi. Nie da się dyskusji prowadzić w pojedynkę, albo z kimś, ale niejawnie, bądź ukradkiem. Można to nazwać dogadywaniem się, tworzeniem niejawnych (tajnych) układów itp. A we mnie nie ma ani krztyny wiary i sympatii dla spiskowych teorii dziejów. Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego... czyli w (wszech)moc (wszech)prawdy obiektywnej i jej - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jego&lt;/span&gt; - jawność. Wierzę w Objawienie, nie w zaciemnianie (brrr. w Ciemność samą lub w ciemne moce).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozmowy prywatne mogą być tylko wstępem do jawnego, publicznego poszukiwania. Rozmowy prywatne są przeważnie niezobowiązujące wobec dobra wspólnego (paradoksalnie, zobowiązują natomiast w pewnym zakresie do zachowania dyskrecji).&lt;br /&gt;Każdy może mieć poglądy, jakie chce. Nawet jeśli dzieli się nimi w prywatnych rozmowach, nie mają one większego wpływu na życie wspólne. W demokracji (w wolnym kraju) jesteśmy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;współodpowiedzialni za kształt życia wspólnego&lt;/span&gt; ( wspólnot lokalnych, zawodowych, środowiskowych). Bez naszego publicznie wyrażonego zdania (poglądu, stanowiska) wspólnota obarczona jest jakąś słabością, za którą też ponosimy odpowiedzialność.&lt;br /&gt;Nie wszystko da się ująć w regulaminy, statuty itd. i nie ma takiej potrzeby. To byłaby tyrania biurokracji. Ale to nie znaczy, że nie mamy dzielić się opiniami na nieokreślone przepisami sfery życia. Istnieją wszak choćby kodeksy honorowe, zdrowo-rozsądkowa przyzwoitość i opinia publiczna. NIE MA OPINII PUBLICZNEJ BEZ PUBLICZNEGO WYRAŻANIA SĄDÓW, OPINII, POGLĄDÓW.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy może dobrze funkcjonować wspólnota lokalna bez opinii publicznej? Czy może dobrze funkcjonować demokracja bez wolnych mediów? Czy w braku opinii publicznej (wolnych mediów, zastępowanych często na terenach wiejskich przez urzędowe biuletyny) demokracja nie wyhamowała na granicy gmin wiejskich? &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Oto są pytania!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze głębsze uzasadnienia płyną ze strony nauki wiary - "Spodobało się Bogu zbawić nas we wspólnocie"! Nie osobno. Nie prywatnie. Wspólnotowo - publicznie (już czuję jak niektórzy się burzą na mój język, filozoficzno-popularno-teologiczno-publiczno-publicystyczny). Nie można rozdzielać postawy życiowej na sfery - zawodowo-publiczną, prywatno-rodzinną, religijną pomiędzy, moralno-nie-wiadomo-jaką. Życie jest jedno. Człowiek jest jednością psycho-fizyczno-duchową. O JEDNOŚCI mówi się nazbyt rzadko. Kiedyś jedność narodową zapewniał monarcha, religia (kultura), potem partia, a dzisiaj? Tylko język i sport?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko to, co zgłoszone jako pozytywny wkład w dobro wspólne lub do opinii publicznej w postaci pomysłów (za które gotowym się jest wziąć pełną odpowiedzialność), opinii, sądów, poglądów itp. ma istotny wpływ na życie wspólne. Nie mają takiego waloru sądy i opinie wyrażana tylko (PRYWATNIE) w wąskim gronie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozróżnienie na PRYWATNE I PUBLICZNE (WSPÓLNE) ma tu szerokie zastosowanie. Na tym polega m.in. idea Rzeczpospolitej! Norwidowskiej!&lt;br /&gt;"Wobec bogactwa refleksji Norwida na temat społeczeństwa, miejsca i roli w nim człowieka, obywatela, na temat działań obywatelskich..." (Z.Trojanowiczowa) - nie możemy sobie przechodzić ot, tak sobie, jakby nam nie zależało na coraz lepszym rozumieniu ... SAMYCH SIEBIE. Bo przecież idea, którą nazwaliśmy szkołę - żyje. Nie jest tylko ciekawym pomysłem. Stała się naszym życiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obywatel Norwid poparłby nasze działania na rzecz społeczeństwa obywatelskiego. Stawiał pewne warunki, przy spełnieniu których jest sens SERIO (z pełną odpowiedzialnością) wziąć udział w życiu publicznym.&lt;br /&gt;1) - jasne zasady reprezentacji (struktury organizacyjne)&lt;br /&gt;2) - istnienie opinii publicznej (mediów publicznych) "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Dziennika", aby kontrola i opinia jawna ożywiały się&lt;/span&gt;"&lt;br /&gt;3) - Jakiegoś "&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Odeonu" lub "Klubu", aby osobistości  znać się, znosić i cenić umiały"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;4) - sprawiedliwości, jasności, jawności finansowania i wsparcia &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"banku - pożyczalnego", aby praca oparcie godne znajdowała"&lt;/span&gt; (Kalendarz życia i twórczości CKN,t.2,s.546)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odważę się powiedzieć - żeby odkryć Rzeczpospolitą Norwidowską trzeba było pewnej kon-... współ... widzenia, odczuwania, rozumienia rzeczywistości w ogóle i narodowej w szczególności. Bez tego kon-... współ-... łatwo jest przegapić pewne wątki i ich wieczną AKTUALNOŚĆ. Aktualizacja w filozofii klasycznej to przejście z możności do aktu (istnienia). To, co jest w potencji się urzeczywistnia. Właśnie na naszych oczach. Tu i teraz. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj, w gminie odzyskiwanej dla demokratycznych zasad życia, staje problem "własności nie tylko intelektualnej" pojęcia i manifestacji Rzeczpospolitej Norwidowskie. I bardzo dobrze. Trzeba sobie pewne sprawy coraz lepiej uświadamiać, by rządziła nami jasność, a nie ciemność.&lt;br /&gt;1) - Najpierw było (narodziło się) pojęcie Rzeczpospolitej Norwidowskiej.&lt;br /&gt;2) - Potem były działania w duchu RzN, czyli odczytywanie w tym świetle poety i pomysły unieśmiertelnienia tej idei - m.in. w postaci "Vade-mecum, w korowodzie weselnym rodziców Norwida."&lt;br /&gt;3) - Starania o nazwanie szkoły tym imieniem (po rozmowie z prof. Z.Trojanowiczową) -zwieńczone hymnem, uchwałą Rady Gminy (i uroczystością z tej okazji) i sztandarem&lt;br /&gt;4) - Powstanie Stowarzyszenia RzN&lt;br /&gt;5) - Liczne artykuły w prasie, relacje w telewizji, konkursy o zasięgu powiatowym, a nawet umiędzynarodowienie przez udział w konferencji LGD w Madrycie itd. (autorstwo wielu podmiotów)&lt;br /&gt;6) - Dzięki wszystkim wymienionym i nie wymienionym działaniom Rzeczpospolita Norwidowska stała się rozpoznawalną marką. I coraz bardziej pożądaną przez różne podmioty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytuacja RzN w gminie też się zmienia. Od negacji za czasów "starego" wójta Kazimierza Łapki, do pełnej afirmacji w obecnej kadencji "nowego-młodego" wójta Piotra Orzechowskiego. W tym kontekście muszę wspomnieć jeszcze "najstarszego" wójta Józefa K, ciągle bardzo aktywnego i obecnego w życiu gminy, głównie za pośrednictwem Internetu. Ten najstarszy strzeże pamięci o poecie i jego Rzeczypospolitej jak źrenicy oka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Konieczne jest przemyślenie, publiczne przedyskutowanie i uregulowanie prawne. Wystąpiliśmy w związku z tym o zastrzeżenie znaku RzN. Każdy może organizować konferencje na jej temat. Każdy - pisać artykuły i robić filmy. O szkole Rzeczpospolitej Norwidowskiej będą robić programy. To pewne. Każdy może się przysłużyć wspólnej sprawie. Tym bardziej warto się spotykać i dyskutować - co jest naszym dobrem wspólnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jednak pewnikiem ("oczywistą oczywistością" według klasyka), że jeśli ktoś chce dyskutować o pojęciu Rzeczpospolitej Norwidowskiej to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MUSI&lt;/span&gt; się skontaktować ze mną, dopóki żyję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;***&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;                                                                                   &lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;WYROK SĄDU REJONOWEGO W WARSZAWIE&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt; W SPRAWIE TWÓRCÓW STANU WOJENNEGO&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;  &lt;div style="text-align: center;"&gt;(gen. W.Jaruzelski jakby zaocznie, bo wyłączony)&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;"Będąc funkcjonariuszem państwa komunistycznego..." - brzmi sentencja sądu. My nawet boimy się używać takiego słownictwa! Omijamy takie sformułowania, starając się być bardziej poprawni politycznie od... A Sąd poszedł dalej, i więcej i jeszcze mocniej - "Na mocy ustawy o powołaniu IPN, Komisji do badania i ścigania &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zbrodni przeciwko narodowi polskiemu"!!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A jednak sąd to powiedział!&lt;/span&gt; I skazał - "Uznaje winnym popełnienia zbrodni komunistycznej... Działania przeciwko interesowi publicznemu, ograniczania wolności... naruszenia tajemnicy korespondencji... itd.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Aby nikt nie myślał, że bezkarnie może przyłączać się kiedykolwiek do jakiejkolwiek formy bezprawnej władzy.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając wyroku czuję drżenie na całym ciele. Przychodzi zadośćuczynienie. Gdybym był na miejscu sądu i musiał odczytywać wyrok, to nie byłbym w stanie.&lt;br /&gt;CZY KTOKOLWIEK ROZUMIE MOJE UCZUCIA. Czy tak stwardniało wasze serce, że wykrzywiacie twarz w grymasie niesmaku, że jeszcze w ogóle się odzywam??? Czy tak daliście się otumanić, że nie jesteście czuć tego, co ja, przez chwilę czuć razem ze mną? Co my? Co wszyscy, którzy 3o lat temu wzięli udział w historii Ojczyzny (i Europy), która przyniosła nam i innym państwom wolność? Nie czujecie? To jak nazwać ten stan polskiego ducha? Marnością? Małością? Podłością? Naprawdę nie jesteście poczuć tego, co ja teraz czuję. Kiedy ryczę jak wół, jak małe cielę, nie zwracając uwagi, czy ktoś patrzy, czy nie? Godziny mijają, a ja nie mogę opanować wzruszenia i drżenia do szpiku kości. Czy wy rozumiecie, że to nie zemsta, chęć odwetu itd. - tylko moje życie! Całe prawie życie! Nasze życie! Nasza wolność! Nasza Rzeczpospolita Norwidowska! Polska od zarania dziejów, wzięta tęczą zachwytu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśleliście, że minęło 30 lat, że nic nie czuję, że wszystko to już było? Nie, to się dzieje teraz, we mnie. Trzydzieści lat się dzieje teraz we mnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Włączyłem kolorowe światełka na choince, zgasiłem światło i słuchałem z rosnącym wzruszeniem ustnego uzasadnienia sądu. Sprawiedliwość po 30 latach! Wtedy też była choinka, goła, naga, bez ozdób, tylko ze znaczkami Solidarności. Trzy miesiące później zmarł na atak serca (wylew?) śp. Ojciec. W stanie wojennym przeżyliśmy ostatnią z nim i najsmutniejszą wigilię. Ale potem jeszcze - na szczęście - pierwszy wspólny, z rodzicami, opłatek na sali katechetycznej, z rodzącą się grupą modlitewną. Diabeł nas nie pokonał!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj też mną pogardzają. Łapka, a Piotrek? Wczoraj podobno byli studenci z Harvardu w gminie. W gminie? Nie, w Urzędzie Gminy. Kto tak jeszcze rozumie gminę?! Przecież gmina według ustawy - to nie wójt i jego urząd. A uczniowie, którzy czekali w szkole?  TO DLA NIEGO NIE GMINA? Oj, jeśli się szybko nie spotkamy i sobie nie wytłumaczymy świata, w kórym obydwaj żyjemy, to się już na ziemi nie spotkamy. Będziemy żyli na dwóch innych planetach. My we współczesności, on/oni...?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ten wyrok położy koniec powszechnemu u nas milczeniu w sprawach publicznych. Może znaczy więcej niż znaczy. Może aż - koniec fałszu w naszym życiu? Koniec zdrad, mniejszego zła i krętactw. Niech się wrogowie jednoczą przeciw nam i tej prawdzie - co nie nowa. Ten wyrok daje nam skrzydła, takiej malutkiej, ludzkiej (w znaczeniu historii) nieśmiertelności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słucham sądu jak błogosławionego (po latach) papieża Jana Pawła II w czasie Jego pielgrzymek do kraju - naszej wspólnej Ojczyzny (przez duże "O"). Pomiatany przez dawną władzę i obecną szemraną propagandę dostaję i ja NALEŻNĄ MI SPRAWIEDLIWOŚĆ. Może tylko w ten sposób. Dzisiaj. Przez chwilę. Jakąś rekompensatę za lata! - niesprawiedliwych posądzeń, oskarżeń i łapkowej propagandy, która mnie/nas prawie zabiła.&lt;br /&gt;Oficjalnie się mówi o zwycięstwie propagandy w Polsce w okresie 1981-89, tj. ośmiu lat - od Solidarności do Okrągłego Stołu i wolnych wyborów. A Łapka rządził i uprawiał swoją "zabójczą" propagandę przez 16 lat! Czy ktoś się nad tym zastanawia? Jeśli osiem lat jaruzelszczyzny zmasakrowało polską mentalność, to jak nazwać to, co z naszą gminną mentalnością zrobiło 16 lat łapszczyzny?&lt;br /&gt;Czy wiecie co się teraz we mnie kłębi? Ile upokorzeń musiałem przełknąć przez 17 lat, do dzisiaj. Zdrajcy i prawdziwe zera (rockowe "mniej niż zero") chodziły z podniesioną głową i bez wyrzutów sumienia czerpali różne korzyści. Urządzali się i swoje rodziny. Chełpili się ze swojej nieprawości. Śmiechem nad krzywdą naszą wybuchając.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie całą WRON-ę uznają przestępczym związkiem zbrojnym. Boże! - doczekałem, doczekaliśmy. Nie wiedziałem, że to takie ważne, nie rozumiałem ofiar oczekujących sprawiedliwości po latach. Aż stawiam sobie pytanie - "Czy ożyję jeszcze?" Nie, nie przez wasze decyzje wyborcze, dziękuję, PAS, schowajcie swoje kartki. Czy i ja dostąpię rehabilitacji na terenie swojej gminy? - na przewidzianym dla mnie przez Opatrzność i wybranego osobistą decyzją życiową kawałku Ojczyzny. Czy moja rodzina, żona-dyrektor Zespołu Szkół imieniem Rzeczpospolitej Norwidowskiej doczeka sprawiedliwości (i przeprosin za "złego organizatora, gospodarza i pracownika"). Czy ci ludzie, widząc klęskę moralną dawnego ustroju, potwierdzoną po 30-stu latach wyrokiem sądu, pójdą po rozum do głowy i rozpoczną z nami normalną rozmowę na odwiecznych prawach mądrości, moralności i prawdy? Czy pójdą w zaparte  na zatracenie... za kolejne ileś lat? Przed jakimś innym sądem? Sąd wiary, rozumu i historii nikogo nie ominie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta kobieta - SĘDZIA SĄDU REJONOWEGO - rosła w moich oczach do wymiaru całej POLSKI. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Polsko, Ojczyzno moja&lt;/span&gt;. To było także jak przywracanie logiki. Na przykład w sprawie Stanisława Kani. Widziałem, jak słuchał o sobie - z odwróconej pozycji i roli - i musiał uznać prawdę, którą jemu sąd czytał, a nie tę, do której są przyzwyczajeni wszyscy władcy (wtedy i jak widać na własnym podwórku niestety dzisiaj) tylko tej prawdy, którą sami mówią, albo którą im kadzą służalczy urzędnicy. "Jak pan pięknie mówił, jak pan pięknie wypadł, jak pan dobrze to zorganizował...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Naprawdę, nie widzicie we mnie sponiewieranego człowieka, który stracił wszystko, szacunek, pozycję społeczną, nie tylko w gminie, nawet w kościele, rolę patrioty-kombatanta-reformatora, a w konsekwencji i naturalny zapał życia. Nie, wy widzieliście nienawistnego Kapaona, który szkaluje Kazika, Kryśkę, Piotrka, proboszcza, biskupa i chyba cały stworzony świat. Ślepi. Głupi przewodnicy ludu.&lt;br /&gt;Wy nie tylko nie widzicie prawdy we mnie. Chyba nawet człowieka! Wy mnie dobijaliście bezlitosnym, bezwzględnym przemilczaniem. Ja daję siebie na blogu. Wy nic. Naprawdę myślicie, że ja nic nie czuję, że już jestem martwy? Żyję. Czuję. Bardzo czuję. Wasze milczenie dudni we mnie jak piach z łopaty grabarza rzucany na trumnę. Nikt się nie wyrywał, jak dotąd, żeby powiedzieć mi przed dzisiejszym wyrokiem sądu, że to ja miałem rację w walce o wolną Strachówkę i Polskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nikt z władz samorządowych (Rada Gminy i Wójt) ze mną nie rozmawiał do tej pory, ani o historii Solidarności, ani o Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Uważam to za całkowicie niezrozumiałe. Horrendalnie niezrozumiale. Ja chcę i jestem gotowy rozmawiać w pełnym świetle i publicznie o teraźniejszości, przeszłości i przyszłości. Zaoczne "rozmowy" nie służą przyjaźni.&lt;br /&gt;Szczerze nie rozumiem, jak można czuć się samorządowcem i nie mieć naturalnej ciekawości własnej gminy (to ogół mieszkańców i terytorium). Bez tego na pewno nie można jej dobrze służyć. Jej - czyli sobie i nam, wszystkim mieszkańcom, ich dziejom i terytorium, na którym zamieszkują. Moim zdaniem przyczyną tego stanu rzeczy jest uleganie jakimś uprzedzeniom, fobiom lub, co byłoby dużo gorsze, wyrachowanym planom kariery samorządowo-politycznej.&lt;br /&gt;W prawdziwym dialogu społecznym bierze się pod uwagę nawet &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;przeszłe i przyszłe&lt;/span&gt; pokolenia (JPII). Wyrok sądu po 30-stu latach jest znakiem. Biłbym w dzwony. Może odrodzi się nowa, myśląca, dzieląca się sobą, służebna, nie karierowiczowska Polska?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj możliwości wyrażania swoich opinii są nieporównywalnie większe niż w przeszłości. Warunkiem jednak zawsze jest WOLNY CZŁOWIEK, a nie środki techniczne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ZAPEWNIENIE I ZOBOWIĄZANIE&lt;/span&gt; - dzisiaj potoczyła się we mnie lawina. Za sprawą sądu i Harvardu (czyli w jakiś sposób zdrady dzieci, młodzieży i nauczycieli w szkole i w ten sposób zdrady własnej gminy). Słowo Harvard znaczy wiele w świecie. Tak jak w Anglii prawie wstają na słowo Oxford, tak w Ameryce na słowo Harvard. A studenci takich uczelni należą do elit intelektualnych, co znaczy, że także etycznie. Ich standardy nakazują wprost iść do małej wiejskiej szkoły. Im mniejsza - tym bardziej. I im mniej mają czasu - tymbardziej. Raczej zrezygnują z oficjeli i może nawet &lt;span style="font-style:italic;"&gt;lunchu&lt;/span&gt;. A do 12/13 letnich uczniów, którzy korespondują z rówieśnikami w Lincoln, w stanie Nebraska!!?? To się nie mieści w głowie. Jakimi ludźmi wójt się otacza? Jakich ma doradców? Wystarczy matura, żeby to rozumieć. Byłby ambaras, gdyby się okazało, że któryś ze studentów jest z Nebraski, albo ma tam znajomych, przyjaciół, rodzinę. To się nie mieści w samorządowej, europejskiej i amerykańskiej głowie. Czy ktoś dzieci, młodzież ze szkoły w Strachówce i w Lincoln, Ne, USA i nas mieszkańców - za to przeprosi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jestem dzisiaj &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bezpardonowy&lt;/span&gt;. Ale konstruktywny. I nie tylko ja. Solidarność, wolna Polska, Rzeczpospolita Norwidowska są dowodem naszej kreatywności i miłości małej i wielkiej Ojczyzny. Nic jeszcze straconego. Możemy razem budować przyszłość gminy, szkoły i nowego pokolenia. W rozmowie nikogo nie ugryzę. Ale lepiej mieć argumenty, a nie slogany. Propagandy nie znoszę, jestem od kilkudziesięciu lat na nią uczulony.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-915524732115679602?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/915524732115679602/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/terazniejszosc-przeszosc-i-przyszosc.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/915524732115679602'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/915524732115679602'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/terazniejszosc-przeszosc-i-przyszosc.html' title='Teraźniejszość, przeszłość i przyszłość'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-8500340502726832718</id><published>2012-01-11T11:29:00.000-08:00</published><updated>2012-01-11T12:34:24.423-08:00</updated><title type='text'>Wielka Rada, wielkie rady</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-yMtqoGpuqv8/Tw3yJbQSmII/AAAAAAAAFrY/F18mTUGRqPM/s1600/DSC_0111.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-yMtqoGpuqv8/Tw3yJbQSmII/AAAAAAAAFrY/F18mTUGRqPM/s400/DSC_0111.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696475347442374786" /&gt;&lt;/a&gt;To był dobry dzień, choć z łykiem piołunowej nalewki na koniec. Dobro? Głównie na katechezach. I po lekcjach – na posiedzeniu tzw. rady klasyfikacyjnej, pedagogów z przedstawicielami samorządu uczniowskiego. Piołunem smakują wrażenia Grażyny z jakichś spotkań i rozmów z dnia. Ale niech ona to sama przedestuluje, to nie mój świat, choć konsekwencje spadają na cały dom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.3&lt;/span&gt;                                                                                                            Modlitwa prowadzi myśli i działania. „Stajemy w ciszy przed krzyżem” - to moje zaklęcia na początku każdej lekcji. Ale od poniedziałku, patrząc na krzyż, widzę więcej. Więc chcę naprowadzić dzieci na szersze drogi widzenia (i rozumienia). &lt;br /&gt;- Dlaczego krzyż?                                                                                                    - Czego uczy krzyż?                                                                                  Nie chodzi o kształt. I nie o słowa, kiedy go robimy na sobie lub w powietrzu, od czoła, przez ramiona i mostek swojej klatki piersiowej. Chodzi o całe życie Jezusa. O całego Jezusa. O całego Boga. Przypominamy sobie przy okazji, w czyjej reprezentacji gramy. W czyim imieniu siebie r-o-z-p-o-z-n-a-j-e-m-y. Czyim imieniem siebie znaczymy, nazywamy. A potem filmy na Youtube dają okazję uczyć się czegoś od artystów-reżyserów i kolegów-uczniów z dalekiego świata, na ten sam temat, chrztu Jezusa w Jordanie. Nikt nie żyje dla siebie i nie umiera dla siebie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.6&lt;/span&gt;                                                                                                  Modlitwa staje się wprowadzeniem do seansu. Czy filmiki podpowiedzą, czym ma być uwarunkowana modlitwa lub podparta. Czy jest jakieś pewne dla niej rusztowanie?&lt;br /&gt;Filmiki lecą jeden za drugim. Czuję się w międzyczasie jakbym odbył  międzykontynentalny lot ponaddźwiękowy. To jest wyzwanie dla obu półkul – czym jest chrzest? Co mówi i opowiada chrzest Jezusa w Jordanie? Wyślę Lucy do Ameryki spis tego, co oglądamy. Trafia w sedno.&lt;br /&gt;Modlitwa na zakończenie różni się od wszystkich poprzednich. Jest bez znaków i słów, &lt;b&gt;jako wewnętrzna chęć &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.1&lt;/span&gt;                                                                                                                 Kto powiedział, że największe prawdy odkrywa się w rozmowie z profesorami? Moi uczniowie z klasy 1-szej byli partnerami dla mojego największego dzisiejszego „olśnienia”, że chrzest to obmycie. Chrzest – obmycie, oczyszczenie. Może to nic nowego w katechizmie, ale w moim/naszym kontekście to było olśnienie. Kontekstem były katechezy w szkole w Strachówce. Musiały dotrzeć głównie do uczniów, nie do mnie. Im coś podpowiedzieć, zachęcić do życia przemyślanego.  Na jednym z filmów jest chłopiec w ich wieku, w wielkim zamyśleniu. Im najbardziej się spodobał pomysł jakichś zagranicznych gimnazjalistów na zrobienie teatrzyku chrzcielnego z pomocą lalek, szmatek, sznurków, papieru i kredek. To podpowiedź na ferie. Byle znaleźli zrozumienie i pomoc wśród koleżanek, kolegów i w rodzinie.&lt;br /&gt;Zostaję w klasie na przerwie z myślami: Jezus nie potrzebował żadnego oczyszczenia, więc po co poszedł do Jana, do Jordanu? Daje do myślenia. „Ja” - mówi w jednym z ujęć - „też chcę wypełnić Prawo”. Nie chciał stać ponad? Nie chciał być postrzegany jako „ten obcy”? Czy tak? Czy na pewno? Dlaczego??&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Religia – to m.in. czytanie znaków i całej rzeczywistości człowieka.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;Czy katecheta może nie czytać i nie wyjaśniać znaków współczesności?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.4&lt;/span&gt;                                                                                                               W tej sali mam dostęp do Internetu, jest więc nowy film, a w nim nowe ujęcie, nowy pomysł. Jezus pod wodą, wynurza się w świetle, z którego płynie głos - „To jest mój Syn umiłowany”. Snop światło obejmuje także Jana. Dręczy mnie pytanie - co więcej mówi: krzyż, czy chrzest? Można dyskutować. Historia pierwszych wieków chrześcijaństwa i chrześcijańskiej ikonografii położyła nacisk na krzyż. Z wielką rolą świętego Pawła – Apostoła narodów. Ale krzyż to nie kształt lub forma. &lt;b&gt;Jedyną formą w tym sensie i kształtem jest Jezus&lt;/b&gt; – całe Jego życie, słowa, działalność, śmierć i zmartwychwstanie – CAŁOŚĆ. Ku niej zwraca się człowiek w modlitwie – nie do samego kształtu krzyża. Oczywiście symbolika i teologia krzyża bardzo się rozrosła i poszła w głąb rozumienia tajemnicy zbawienia.&lt;br /&gt;Patrząc dzisiaj z uczniami na krzyż rozszerzyłem widzenie.&lt;br /&gt;Muszę na chwilę wrócić do wczorajszych akapitów o śmierci. Trudno mi o niej nie wspomnieć. Wyjaśnienie tego „przymusu” wyda się większości zaskakujące. Skoro tyle światła dostaję teraz, na każdej prawie katechezie, że pewne (bardzo stare i czasem niby oczywiste) sprawy widzę jakby po raz pierwszy - to coś, Ktoś musiał się przybliżyć. Proste? Naprawdę to nie jest zwykła ciągłość spraw życiowych. Bardziej życie po życiu. W jakimś dodatkowym świetle widzę wszystko. MUSZĘ o tym mówić i dawać świadectwo. Może wszyscy tak mają, ale mało kto chce mówić i pisać. Bardzo mało takich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Religia – czytanie znaków i całej rzeczywistości człowieka.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W tym świetle niektóre sprawy naszej wspólnoty, w której odbywa się ta katechizacja wydają się prostsze, niż myślimy. Wszystko musi być po prostu tym, czym jest. Instytucje i ludzie, np. dyrektor szkoły – dyrektorem szkoły, nauczyciel – nauczycielem, polityk - politykiem, radny - radnym itd. I działać zgodnie z tym, czym lub kim jest. Określają to przepisy ustawy, regulaminy. Inaczej – dana instytucja lub osoba sprzeniewierza się prawu i staje się kłamcą (bo zakłamują rzeczywistość społeczną).  Kiedy wszystko jest tym, czym jest i wypełnia swoje zadanie - jest &lt;b&gt;pokój!&lt;/b&gt; Konflikty i wojny rodzą się z pomieszania znaczeń (pojęć). &lt;b&gt;Prawda jest warunkiem pokoju&lt;/b&gt;. Każda rzecz niesie swoją prawdę. "Kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu – wszystko jest na swoim miejscu." Bóg jest prawdą ostateczną. Mijanie się z prawdą – mija się z Bogiem. To nie jest tylko temat katechetyczny, ale przede wszystkim  - najbardziej z życiowych życiowy.&lt;br /&gt;Mam odczucie, że strasznie zadomowiło się wśród nas, że u nas – wiele z tego, co normalne i zwyczajne w obiektywnym świetle (świecie) - niekoniecznie. Że u nas, nie tylko – jak w dowcipie - pewne ustawy się nie przyjmą, ale także pewne prawdy. Nienormalne „prawo” rządziło 16 lat, to może tak u nas już być musi zawsze. Że „prawda nie zawsze prawda znaczy, a sprawiedliwość – sprawiedliwość”. Nawet historia – historię. I będziemy się wynaturzać, przystając raczej do bajki „O nagim królu”, niż do Polski i Europy XXI wieku. Widząc i wiedząc, że jest inaczej, będziemy powtarzać, dla świętego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;status quo&lt;/span&gt; (spokoju?), że niech tak będzie, po co upominać się ciągle o prawdę i tak to nic nie da. Taki uwspółcześniony cytat z „Wesela” - na siłę robić wrażenie, że u nas „polska wieś spokojna”.&lt;br /&gt;Ja się na to nie zgodzę. To mój katechetyczny i ludzki obowiązek. Wołać w porę i nie w porę, że król jest nagi.&lt;br /&gt;Wierzę, że nawet pierwszoklasiści sprowadzą mnie na drogę odkryć istotowych, konstytutywych, gdybym dla świętego spokoju chciał ich kiedykolwiek zdradzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.5&lt;/span&gt;                                                                                              Ja mam się umniejszać, a On być coraz ważniejszy. Tak mówił święty Jan, patrząc za odchodzącym znad Jordanu Jezusem. Ja też tak chcę mówić, powtarzać za „patronem” Adwentu. Najpierw swoim dzieciom, ale także tym, w których dostrzegę ducha służby duchowi czasu (w prawdzie).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;b&gt;Rada Pedagogiczna (klasyfikacyjna)&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-kTRnXVN7IIc/Tw3v2FS-xMI/AAAAAAAAFrM/JJ-5XRLk4as/s1600/DSC_0116.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-kTRnXVN7IIc/Tw3v2FS-xMI/AAAAAAAAFrM/JJ-5XRLk4as/s400/DSC_0116.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5696472816107308226" /&gt;&lt;/a&gt;Zakazano nam urzędowo prowadzenia pokątnych rozmów, niezdyscyplinowania i robienia pod stołem swoich robótek. Ukradkiem zapisałem tylko parę ważnych spostrzeżeń.&lt;br /&gt;- Że nasze posiedzenie robiło imponujące wrażenie. Fachowości,  wychowawczej dojrzałości, troski o dobre wyważenie sądów. Ważną  rolę odgrywa obecność i wypowiedzi uczniów z samorządu. Są częścią szkolnej  demokracji.&lt;br /&gt;- Że widać efekty długiej drogi samokształcenia i doskonalenia się Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej (Szkoła z Klasą,  SUS, OK-czyli tzw. Ocenianie Kształtujące, wiele różnych warsztatów szkoleniowych i kursów wszelakich)&lt;br /&gt;- Słuchając kolejnych charakterystyk klas i uczniów – o ich stopniu rozwoju lub „dziecinności”, różnicach emocjonalnych itd. zastanawiam się nad rolą religii w szkole. Staram się wyobrazić ich sobie  bez tych lekcji z modlitwą, nawet jeśli z ciągłym uciszaniem, z utrwalaniem obecności &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;świętości&lt;/span&gt; w naszym życiu (osobistym, rodzinnym, kościelnym, szkolnym, narodowym...), z filmikami, z dawaniem do zastanowienia, bo – "Nie ma wiary bez myślenia"(św. Augustyn). Lekcje religia  mają, może rzadko, ale przecież, wielkie punkty zaczepienia dla każdej ludzkiej duszy – bez względu na wiek. Sięgamy „najgłębiej, tam, gdzie jesteśmy najwrażliwsi, najlepsi, gdzie  leżą nasze najgłębsze oczekiwania”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak czegoś mi coraz bardziej brakuje na naszej (tylko dzisiejszej?) Radzie. Im głębiej wchodziliśmy w sprawy wychowawczo-pedagogiczne, tym bardziej doskwierał mi ten brak. Analizujemy jaka jest sytuacja w klasie, jaka w poszczególnych  przedmiotach, pod względem zachowania i wyników nauczania, widzimy  ich zależność od sytuacji społeczno-środowiskowej. Ale skoro mamy coraz większą świadomość złożoności osoby człowieka (ucznia) i rozlicznych oddziaływań, które go kształtują – to...&lt;br /&gt;To nie wolno nam pominąć „stosunków społecznych”, jakby to powiedzieli marksiści. Gdzie jest podobna analiza sytuacja oświaty i szkoły w gminie, oddziaływań i współpracy z pozostałymi instytucjami. Trzeba brać pod uwagę całe otoczenie, w którym funkcjonuje szkoła. Analiza musi być pełna!!! Nie wolno nie dyskutować o całej naszej rzeczywistości społeczno-publicznej. Tylko najbardziej całościowa prawda (na ile to możliwe) jest pełną prawdą. Musimy po nią sięgać, w &lt;b&gt;imię miłości intelektualnej uczniów, w ogóle człowieka, świata i Boga. &lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dostrzegam - co najmniej - dziwność sytuacji, gdy mając radną w gronie pedagogicznym, nie mamy przejrzystego obrazu spraw gminnych. Ten brak, milczenie radnej, trzeba przedyskutować i doprowadzić do normalności. Poseł ziemi wołomińskiej nie może nie reprezentować powiatu wołomińskiego, a radna pracująca w szkole nie może nie reprezentować interesów (stanowiska) szkoły w Radzie Gminy, a Rady Gminy w zespole szkolnym. Brak jawności (szczerości) musi rodzić głębokie napięcia i pęknięcia. A może nawet konfliktów i wojny. Kiedy podczas dyskusji nad ocenami z zachowania uczniów pojawiały się problemy, jedna z nauczycielek (p.Iza) odczytywała zapis z dokumentu „kryteria ocen...”. Tam było czarno na białym, co należało zrobić. Tak samo musimy postępowac w sprawach społeczno-publicznych. Są zapisy ustawowe, jest tekst roty, którą ślubują osoby podejmujące służbę publiczną. Chcącemu nie dzieje się krzywda, to jego obowiązek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;W wielkim zamęcie, w jakim żyjemy na skutek takich, a nie innych wyborów samorządowych mieszkańców od 17 lat, jedynie modlitwa i nagłe olśnienia (katechetyczne) przynoszą pełny pokój i dają siłę, by trwać. Być wiernym wartościom i iść naprzód. Wierząc w prawdę. A prawda was wyzwoli.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-8500340502726832718?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/8500340502726832718/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/wielka-rada-wielkie-rady.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8500340502726832718'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8500340502726832718'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/wielka-rada-wielkie-rady.html' title='Wielka Rada, wielkie rady'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-yMtqoGpuqv8/Tw3yJbQSmII/AAAAAAAAFrY/F18mTUGRqPM/s72-c/DSC_0111.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-6563530415794486864</id><published>2012-01-10T10:33:00.000-08:00</published><updated>2012-01-10T11:35:48.840-08:00</updated><title type='text'>Śmierć, życie i dobre towarzystwo</title><content type='html'>Ciekawa rzecz, wektory mi się pozamieniały. Lęk przed śmiercią zmniejszył się u mnie pod wpływem tego, co było, a nie tego, co będzie. A było to tak. Bałem się jej, bałem w dzieciństwie. Przyznawałem się do tego już nie raz. Modliłem się wtedy o 150 lat dla całej rodziny. Głupi, ale ja głupi byłem, jak byłem mały. Dzisiaj bym się modlił, żeby nie żyć za długo. No bo rodzina i tak już powoli wymiera, wymarła. A nawet gdyby wszyscy mieli żyć 150 lat, to cóż za dziwolągi i samotniki by z nas były. Brr, dziękuję.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem było raczej długie życie. A z dwa lata temu przyszło błogie poczucie, że co najważniejsze już mam, więc niczego więcej nie potrzebuję, by rzec "dokonało się, wypełniło". Wszystko, co teraz, to jak życie po życiu. Nawet ostatnie święta Bożego Narodzenia przeżywałem jakby "na siłę".&lt;br /&gt;Jestem jeszcze trochę potrzebny najmłodszym dzieciom, starszym? - proporcjonalnie do wieku coraz mniej.&lt;br /&gt;Ze spraw społeczno-zawodowych pozostało mi wywiązać się z obowiązku świadczenia pracy na rzecz pracodawcy, a głównie "Zleceniodawcy" i opisać w miarę rzetelnie do końca historię pewnego Józefa K. na wzór jakiegoś kołka w płocie. Ot, to są wszystkie moje w dramie pozostałości. Z reszty wyślizgiwały mnie kolejne kadencje "samorządowców", a nawet duszpasterzy i oczywiście permanentny stan zapaści finansów rodzinnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakby na zamówienie tego posta dzisiaj ma się odbyć spotkanie Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej, której też byłem cząstką od początku. To znaczy w pewien sposób nawet sprzed powstania powiatu wołomińskiego. Ponieważ spotkanie ma mieć charakter od-świętny, więc nie pojechałem. Gotów jestem jednak nawet teraz wziąć udział w każdym wydarzeniu, w którym będzie chodziło o definiowanie prawdy, celów i programów działania.&lt;br /&gt;Dlatego byłem na dwóch częściach zjazdu tej organizacji, mam z nich mandaty i powinienem być w protokołach, bo gdy jestem, staram się - jak wiecie - zabierać głos w ważnych sprawach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie jestem w stanie wyobrazić sobie siebie w świątecznym gronie, nie daj Boże może - do tego - składania życzeń, gdy w naszej gminie od początku obecnej kadencji nie odbyło się żadne spotkanie w/w wspólnoty. POZORY RZECZY MNIE NIE INTERESUJĄ - INTERESUJE MNIE RZECZY ISTOTA.&lt;br /&gt;Pozory rzeczy są wszak po stronie przeciwnej do tej, którą miłuję całym sobą, całe życie, która zapewnia pokój mojej duszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No dobra, było jak było i jest jak jest, ale... Ma to swoje teologiczno-duszpasterskie implikacje.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Po pierwsze&lt;/span&gt; - nie sądzę (bym się tym niepokoił), że to nie nadzieja życia wiecznego mnie trzyma przy życiu, wierze, nadziei i miłości, ale to co było. Bo także to, co było, jest nie do wytłumaczenia bez Siły Najwyższej i to Osobowej. Bo to, co było ma taką moc dla mnie, także dlatego, że jest wypełnieniem sensu, który zakorzeniony jest w Prawdzie Objawionej. O Dobru Najwyższym, grzechu, przebaczeniu. O podporządkowaniu Wielkiemu Sensowi, Który niczego nie chce w nas zniszczyć, ale wprost przeciwnie, chce wszystko zachować i wynieść na wyżyny. Lepszego określenia niż ZBAWIENIE nie znajdziemy. Jestem zbawiony. I to jest ta prawda, która śmierć oddala. Lęk przed śmiercią można z nią i dzięki niej pokonać. Z Jezusem, w Jezusie z Nazaretu, który udowodnił przez wieki, że może być światłem, drogą i życiem dla każdego. Pomimo wszystkich przewrotów kopernikańskich i E=mc.itd... do kwadratu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;Nie będzie po drugie i trzecie.&lt;/b&gt; Podczas, gdy większość szuka (jakiejś) własnej korzyści i chwały, ja szukam całe życie prawdy i sensu. I znalazłem. Jestem usatysfakcjonowany. Oczywiście, po drodze musiałem żyć pełnią życia. Osobisto-religijnego, rodzinnego, społecznego. Na niej miałem historyczne szczęście - żyłem w epoce Jana Pawła II i Solidarności. W kościele posoborowym, choć nie dla wszystkich, niestety. Doczekałem wolności na wszystkich dostępnych poziomach: myślenia, politycznej i religijnej. "Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli". Wyzwoliła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co myślę o Polsce i jakiej chcę Ojczyzny - zawarte jest w wynurzeniach młodego idealisty zakładającego Solidarność w gminie. Są dostępne dla każdego pod tytułem "&lt;a href="http://www.goldenline.pl/forum/1726246/ziarno-solidarnosci/?hl=Ziarno%20Solidarno%C5%9Bci"&gt;Ziarno Solidarności&lt;/a&gt;"(1981). Co myślę o Kościele - jest pod tytułem "&lt;a href="http://www.goldenline.pl/forum/1713676/list-do-papieza"&gt;List do Papieża&lt;/a&gt;"(1985). Co o katechezie - w wywiadzie z katechetą w 1-szym numerze "Odpowiedzialność i czyn"(1/1988). Co o osobie, samorządzie i stowarzyszeniach - na &lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/p/o-wspolnocie-samorzadowej.html"&gt;podstronach&lt;/a&gt; tego bloga. Co (jak w pigułce) o oświacie - w liście od Rzeczpospolitej Norwidowskiej do papieża z prośba o błogosławieństwo i w 200 artykułach do prasy lokalnej, nie wspominając o ponad tysiącu postów na blogach. Nie mam nic do ukrycia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy znacie poglądy wszystkich rządzących samorządowców? W tym radnej-nauczycielki, którą jedna z jej specjalności pedagogicznych wprost obliguje (też do kwadratu?) do jasnego zajmowania stanowiska w sprawach publicznych i prezentowania go w sposób zrozumiały uczniom, kolegom i koleżankom nauczycielom, rodzicom i wszystkim mieszkańcom?! Samorządowiec i pedagog musi żyć i działać w REALNEJ rzeczywistości. Zresztą - jak każda myśląca i odpowiedzialna OSOBA. Inaczej tę rzeczywistość (społeczną, szkolną...)  zaciemnia i fałszuje.&lt;br /&gt;Czy upominanie się o prawdę i jawność naszego życia wspólnego (poglądy sprawujących władzę i tzw. opinii publicznej) na terenie gminy nazwiecie obrażaniem, pozbawianiem szacunku, poniżaniem itp? To czego życzycie sobie, własnym dzieciom, krewnym, sąsiadom...? Życia na pół gwizdka, w fałszywych uśmiechach i rozmowach milknących na widok "nie-swojego". Czy zdajecie sobie sprawę z konsekwencji?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Blog jest zapisem rzeczywistości zewnętrzno-wewnętrznej autora. Częścią mojego (dzisiejszego) świata stały się posty na blogach innych osób. Korzystam z pracy Adama Cedro, który wpadł na genialnie prosty pomysł pod nazwą &lt;a href="http://norwidiana.blogspot.com/"&gt;norwidiana.pl&lt;/a&gt; Tu się mogą spotkać miłośnicy, a także oponenci (jak dotąd się nie ujawnili) polskiego czwartego wieszcza.&lt;br /&gt;W poście z 7 stycznia znalazłem wisienki do dzisiejszego tortu :-)&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;1)&lt;/b&gt;  &lt;a href="http://instytutbenjamenta.blogspot.com/2011/11/literackie-i-malarskie-autoportrety.html"&gt;Literackie i malarskie autoportrety&lt;/a&gt;, a w domu mamy do tego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pendant&lt;/span&gt; w postaci zdjęcia wyyysokiego artysty-malarza i duuużo niższego artysty-antropologa kultury, wuja Jackowskiego, w rozmowie za pan-bat, w Sopotach, 1938. "Nikt nigdy nie dał mi tyle, co Józio... Był dla mnie tym, czym w Braciach Karamazow starzec Zosima dla Aloszy. Autorytetem, guru, przewodnikiem duchowym... Szacunek dla rozmówcy kazał mu być nieraz ostrym w sądach, szacunek dla przedmiotów, codziennej sytuacji - traktować temat tak, jakby bł naznaczony &lt;span style="font-style:italic;"&gt;sacrum&lt;/span&gt;... Widzę w tym konsekwencję, której źródłem był stosunek do świata, do ludzi. Niechęć do pocztówkowej ładności wiązała się z przekonaniem, że nie ma rzeczy, która nie "mówiła", nie odbijała w sobie świata.&lt;br /&gt;To moje wielkie szczęście, że na drodze życia spotykałem ludzi tak wspaniałych, jak Józio. Kochałem go jak ojca, bo i był moim duchowym ojcem... Między mną a Józiem był Ludwik Hering. Najbliższy wtedy mu człowiek, kochany i podziwiany, i jeden z najdroższych dla mnie, wtedy - a zwłaszcza w okresie powojennym".&lt;br /&gt;Dałem fragment z autobiograficznej książki wuja "Jacka" pt. "Na skróty". Warto do niej sięgać co i rusz. Dla Kapaonów to święty obowiązek. Jest tam przecież także Annopol i Jadów i ciocia Mania i wujek Adzik i... kawałek rozbitego lustra, w którym się możemy przeglądać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;b&gt;2)&lt;/b&gt; A pod drugim adresem ze strony Adama Cedro jest &lt;a href="http://www.towarzystwoliterackie.pl/page/2/"&gt;Towarzystwo Literackie im. Cypriana Norwida&lt;/a&gt;. Z niej także dam długie cytaty:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Bez trudu można zauważyć związek pomiędzy dziejami kraju a kreacją stowarzyszeń: przełom renesansowy, ożywienie oświecenia, Wielka Emigracja, rozwój swobód w Galicji czy odwilż po „polskim październiku”. Wolność człowieka domaga się swobody stowarzyszeń. Dziś z tej swobody korzystamy."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Imię Cypriana Norwida, poety z urodzenia mazowieckiego, a przez swe dzieło i drogę życia – „całkowitego” Polaka i twórcę o śródziemnomorskiej genealogii filozoficznej i artystycznej, to imię wskazuje na zamiar wykroczenia poza skądinąd mające niemały walor intencje lokalne."&lt;br /&gt;... Ramy Towarzystwa otwieramy dla przyjaciół polszczyzny, gdziekolwiek przebywają... Powstanie naszego Towarzystwa wiąże się – a nie jest to koincydencja przypadkowa – z projektem DOM PISARZY EUROPY... Myślimy o podjęciu kontaktów ze stowarzyszeniami w Polsce: z Fundacją „Pogranicze”...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najkrócej zatem rzecz ujmując, chcemy współtworzyć warunki dla wymiany twórców, dzieł, obrazów kultury na różnych szczeblach jej lokalności i ogólności. Jak to rzekł Norwid, podnosić ludowe do ludzkości...&lt;br /&gt;Pragnę też wyrazić podziękowania Urzędowi Marszałka Województwa Małopolskiego za akceptację i finansowanie projektu DOMU PISARZY EUROPY, jednego z pierwszych o takiej naturze przedsięwzięcia w III Rzeczypospolitej...".&lt;br /&gt;***&lt;br /&gt;No i jeszcze coś całkiem &lt;span style="font-style:italic;"&gt;ad rem&lt;/span&gt;. Oglądałem rozmowę z czeskim autorem - Ekonomia dobra i zła, według Thomasa Sedlacka. Oj, jak potrzebna jest jej znajomość.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak i coraz lepsza znajomość naszego wieszcza, którego strofą -&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;"Jakby starożytna która Cnota,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W dom modrzewiowy wiejski&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Wchodząc, rzekła do siebie:&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;“O d r o d z i ł a m   s i ę  w  n i e b i e&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;I   s t a ł y   m i  s i ę   a r f ą  –  w r o t a&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;W s t ę g ą  –  ś c i e ż k a…"&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;- zakończył &lt;a href="http://www.swobodasandecka.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;task=blogsection&amp;amp;id=31&amp;amp;Itemid=187"&gt;PT. Prezes&lt;/a&gt; Towarzystwa Literackiego przemówienie w czerwcu 2010. W odpowiedzi na mojego maila umieścił dobre słowo także dla nas wszystkich - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„świetna nazwa szkoły”&lt;/span&gt;! Już się z wzajemnością pozapraszaliśmy - my jego do Rzeczpospolitej Norwidowskiej, on nas pod Wierchomlę. Takie tempo zdarza się tylko wśród bytów duchowych!&lt;div&gt;Czy my, mieszkańcy Strachówki – szczególnie władza samorządowa - wystarczająco wierzymy w siłę poezji, wiejskiej wspólnoty i naszej szkoły? Czy chcemy grać na tej harfie i iść wspólnie tą ścieżką do dalekiego, wysokiego celu?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Podczas gdy jedne struktury się de-generują i zaniżają swoje ideały, inne - na szczęście - w tym samym czasie się generują i zapraszają... aż pod niebiosa.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-6563530415794486864?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/6563530415794486864/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/smierc-zycie-i-dobre-towarzystwo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6563530415794486864'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6563530415794486864'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/smierc-zycie-i-dobre-towarzystwo.html' title='Śmierć, życie i dobre towarzystwo'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-1537741871014640617</id><published>2012-01-09T07:58:00.001-08:00</published><updated>2012-01-09T12:34:07.896-08:00</updated><title type='text'>ZAWŁASZCZANIE I NADAWANIE ZNACZEŃ</title><content type='html'>Dzień katechetyczny, jak ostatnio często się zdarza, wyniósł mnie pod niebiosa. Myślę, że chronologiczny zapis dnia wytłumaczy to zjawisko. Ponieważ znam ich treść i rytm i wymowę, wytłumaczę na samym wstępie, że nie mam zamiaru personifikować zła, choć często można będzie odnieść takie wrażenie. Nie. Ale chcę wskazać zło i zachęcić do jego bezpardonowego nazwania i wyrzucenia z naszego życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa i zachowanie podczas niej niektórych uczniów wyznaczyło mi cały dzień. Samo przyszło, przez ucznia zbyt głośnego, lekce-sobie-ważącego słowa i znaki. Musiałem przerwać modlitwę i zaczynaliśmy od nowa. Żeby nie za głośno, nie za cicho, bez wygłupów - ze zrozumieniem. Spojrzeć ze zrozumieniem na znak krzyża! Wymówić ze zrozumieniem proste słowa, w imię Ojca i Syna itd.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jeszcze nie rozumiałem, jak wielka zaczyna się dla mnie katecheza. Usiedli,okolicznościowe gadu-gadu dla nawiązania rozmowy i budowania klimatu pogodnego przedpołudnia. Że jeszcze tylko parę dni i będą musieli udać się na dwutygodniowy obowiązkowy odpoczynek. Tak zarządziło ministerstwo oświaty. Wcale się tym nie przejęli, a tym bardziej wystraszyli :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozłożyłem więc swój tabor, włączyłem laptopa (kapci i pilota nie wziąłem, byłem w sandałach, jak przystoi katechecie :). Zagadnąłem jeszcze o niedzieli, robiło się coraz bardziej katechetycznie, a była to niedziela Chrztu Pańskiego, jak nomenklaturowo (taka kościelna niby-mowa) napisano w kalendarzu liturgicznym, a co tłumaczymy na normalne wspomnienie chrztu Jezusa z Nazaretu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo by tłumaczyć, dlaczego pół świata się wczoraj zastanawiało nad znaczeniem chrztu (Jezusa). Podprowadziłem, rozdałem stosowne obrazki i... wrócił znak krzyża, który tak szlifowaliśmy na początku. Miało to być tylko wprowadzenie, zainteresowanie rysunkiem, który miał zwizualizować i utrwalić wielką tajemnicę chrztu w głowach 8-latków.&lt;br /&gt;Dostali pytanie - co ma wspólnego chrzest ze znakiem krzyża? Myślą, rozmawiają w parach - tak, po raz pierwszy, na tak poważny temat. "No bo" - podpowiadam - "jak wygląda chrzest?". I poszło, jak lawina. - Ksiądz polewa głowę delikwenta i wymawia dobrze wypolerowane przez wieki słowa. Acha, polewając głowinę malucha stara się na niej zrobić mokry znak krzyża. W imię Najwyższego! I największych przeznaczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumiałem wreszcie, że krok po kroku będę dzisiaj prowadzony do celu, od znaku do znaku, od sensu do sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni malują, a ja mogę zrobić wpis o zawłaszczeniu szkoły. Co za paralele!! Ano, nie daje mi to spokoju od rana, a właściwie od samych Trzech Króli. Już rano czułem zimne dreszcze na myśl o wyjeździe, a właściwie o wkroczeniu między podzielone, także przez reprezentację, w szkole światy. Niby pęknięcie nieznaczne, jednoosobowe jakby, ale skutki straszne. Mrożą krew w żyłach. Bo rysują dwa światy znaczeń, a to jest jakaś forma społecznej schizofrenii. I dwa różne realizmy. Dwa sposoby rozumienia świata. Nie jakiegoś dalekiego, za górami, za lasami, ale naszego, gminnego (a raczej wiejsko-sołeckiego). Co to może obchodzić kogoś z dalszych, choć naszych, stron. To klimacik bardzo lokalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo co to właściwie znaczy - zawłaszczyć szkołę publiczną o nazwie Zespół Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce? &lt;br /&gt;Nie można żyć w rzeczywistości, której się nie rozumie, a ja nie rozumiem co to znaczy. Próbuję przełożyć sobie ten zwrot na język potoczny. Że ktoś, jakaś osoba lub parę osób nie chce wpuścić innych na teren szkoły? Robią sobie na jej terenie prywatne imprezy? Nie znam takich sytuacji. Przecież organ prowadzący by na to nie pozwolił. Ani Rada Rodziców. W Radzie Pedagogicznej też są odważni nauczyciele, którzy by tego nie zdzierżyli, jest nawet w ich gronie radna. Nie, musi być jakieś inne wytłumaczenie tego absurdalnego oskarżenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To znaczy, że może coś jest nie tak w dokumentach? Ale co? Może nazwa została gwałtem wymuszona? Najpierw na nauczycielach, rodzicach i uczniach, a potem na radnych Rady Gminy, którzy taką podjęli uchwałę? Może hymn szkoły został narzucony? Może sztandar? Może któreś ślubowanie klasy 1 zostało zawłaszczone przez grupę rodziców? A może to rodzice gimnazjalistów? Ale o co chodzi - jeśli nie o dokumenty i uroczystości różne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absurdy są z definicji niewytłumaczalne. Ale nie mogę ich lekceważyć, gdy dotykają serca mojej gminy. Trzeba przeanalizować ich wymowę dalszą, głębszą, niszczycielską. Coś strasznego się za tym kryje. Co się za tym kryje??&lt;br /&gt;Pewnie całkiem inny człowiek, świat, realizm, sens... Dotarło wreszcie do mnie, jak głęboka jest ta rana i jak bardzo musiał ich zaboleć uroczysty apel 13 grudnia, w 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OMX6Hyr1ekA/TwtIpYKgM1I/AAAAAAAAFrA/JsOvkw4Y7p4/s1600/DSC_0102.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 366px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-OMX6Hyr1ekA/TwtIpYKgM1I/AAAAAAAAFrA/JsOvkw4Y7p4/s400/DSC_0102.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695726029438464850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.4&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I znów modlitwa ułożyła temat i punkty do zeszytu. Kazałem dobrze patrzeć na znak krzyża na ścianie. Niby tak samo, jak w klasie 2-giej, a jednak inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;T - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chrzest Jezusa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Widzieć, słyszeć... wszystko&lt;br /&gt;2. Rozumieć znaki&lt;br /&gt;3. Znak krzyża&lt;br /&gt;4. Co to znaczy "robić coś w czyimś imieniu (w czyjeś imię")?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbowaliśmy zobaczyć chrzest Jezusa w Jordanie.  Oprócz Jezusa widzimy tam Jana z przezwiskiem-nazwiskiem "Chrzciciel", słyszymy fale i tłum i coś jeszcze, inne znaki, na ziemi, wodzie i w powietrzu (to samo można inaczej wyrazić - na ziemi i niebie).&lt;br /&gt;To były inne znaki niż podczas naszego chrztu. Ludzie wtedy nie mogli rozumieć krzyża, nie mogliby rozumieć wyznania "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" itd. Co mogli więc widzieć, słyszeć? Niby gołąb, niby słowa z nieba.... A jednak Jezus dał znak swoim chrztem "na odpuszczenie grzechów."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Człowiek mądry i człowiek wierzący powini rozumieć znaki" - takie rozmyślania snułem po drodze z klasy do klasy.&lt;br /&gt;Jezus, Apostołowie, a potem chrześcijanie zmienili znaczenie wielu wcześniejszych znaków, lub nadali nowe znaczenie dawnym. Czy główną zmianą nie jest znak, że żyją i wszystko chcą robić świadomie w czyimś imieniu? Najpierw w imieniu swego Mistrza, ale także - w kolejnych pokoleniach - Tego, Którego Jezus nauczył ich uważać za Ojca. Bo tak im powiedział ktoś bardzo dobry, sprawiedliwy, wiarygodny. Kto więcej wiedział, rozumiał, mógł i chciał ich tym wszystkim obdarować!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solidarność i Rzeczpospolita Norwidowska też są znakiem i też zmieniły wiele znaków, a raczej zmieniły całą naszą rzeczywistość w gminie. A Solidarność zmieniła sytuację w całym kraju i prawie w połowie Europy. Rzeczpospolita Norwidowska pozwala nam głębiej rozumieć znaczenie swojej miejscowości w historii Polski i nie tylko, działalność dydaktyczno-wychowawczą szkoły, możliwości duszpasterskie kościoła o znaczeniu krajowym, różnych organizacji gminnych i ponad-gminnych, a i samych siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesamowite, jak te rozważania wiążą się (nierozdzielnie!) z moją katechezą od 30 lat. &lt;br /&gt;Historia to tak posplątywała, że nie da się już rozdzielić. Zamiłowanie do C.Norwida z lat licealnych, Taize, Europa, Jan Paweł II, Solidarność, stan wojenny, katecheza, filozofia, samorząd, szkoła, Rzeczpospolita Norwidowska. Da się to tylko wytłumaczyć z pomocą Kogoś-Kto-Nadaje-Sens-Życiu-i-Historii. Nowy sens w pełni jest możliwy od czasów Jezusa z Nazaretu. Ja to tylko odkrywam, nie wymyśliłem przecież ani lat 1980/81, 1989, 1990-94, RzN, rodziny, Annopola, Prusa, Katynia, Rodziny Rodzin, Prymasa Tysiąclecia, nawet bp Kazimierza Romaniuka i abp Henryka Hosera z całym Caritasem. Nie wymyśliłem ani roku, ani minuty bodajże. Oczywiście, także - ani punktu na mapie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasi wrogowie (osobowi lub nie, instytucjonalni lub nie)  mają pecha. Bo jest szkoła. Bo szkoła uczy myśleć. Bo na katechezie uczymy się i staramy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rozumieć rzeczywistość&lt;/span&gt;. Całą rzeczywistość, bo tylko tak można zrozumieć miejsce wiary i kościoła w naszym życiu. Katecheza musi zabijać zabobon i magię (w naszym życiu i w życiu naszych wspólnot). Nie tylko widzieć powierzchnię zdarzeń. Powierzchowne widzenie świata i własnej gminy jest naszym głównym przeciwnikiem, ba, nawet wrogiem. Nie osoby. Biedni są ludzie, którzy nie rozumieją rzeczywistości, w której żyją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę po korytarzu i rozmyślam o słowach i znakach jakie dostałem. Jak to wszystko wiąże się z gorzką refleksją o znaku "RzN" i "S" - że sprzeciwiać im się będą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę w pokoju nauczycielskim na gazetkę z 13 grudnia i znów dochodzi do mnie straszna wymowa (bez)myślnie wypowiadanych opinii, że ktoś zawłaszcza szkołę!!! Powiedzcie kto - pewnie bałwany, tumany, diabelskie nasienia! Powiedzcie im, że szkołą Rzeczpospolitej Norwidowskiej rządzi prawo uchwalone przez polski parlament. Szkołą RzN rządzi wierność Polsce, polskiemu prawu i historii. Powiedzcie im tak - "Diabelskie nasienia, jakim diabelskim prawem robicie zarzut z tego, że jesteśmy wierni historii, prawdzie, Polsce od zarania dziejów, krzyżowi i kościołowi. Że odwołujemy się do wieszcza, jednego z największych chrześcijańskich myślicieli Europy (JPII), na domniemanym i wymodlonym błogosławieństwie papieskim, na słowach "kto pracował na miłość...", na osiągnięciach współczesnych nauk pedagogicznych, na wielkiej pracy nauczycieli, którzy wkładają serce w to, co robią, w godzinach pracy i po nich. Rzeczpospolita Norwidowska wychowuje dumnych obywateli Polski i Europy! Stara się wychować dobrych, jak najlepszych i rozumnie wierzących w Boga Jezusa Chrystusa i Jego Samego i Ducha Świętego.&lt;br /&gt;Potrafią do dostrzec i docenić ludzie i instytucje z zewnątrz. Hańba, że podgryzają i walczą z tym jacyś mieszkańcy Strachówki. Hańba wam - złorzeczący i zło zamierzający w sercach swoich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hańba władzy, która z jednej strony powołuje się na osiągnięcia szkoły RzN i robi sobie z nich wieniec laurowy, a z drugiej strony powtarza pustosłowie o złej dyrektorce - złym organizatorze, złym gospodarzu, złym pracowniku-nauczycielu. Gdyby raz, można machnąć ręką. Powtarzanie wielokrotne oburza. To niech władza idzie na całość i powie otwarcie i publicznie, że dyrektorka, za której kadencji to wszystko się zdarzyło, jest największym złem tej gminy. NIECH POWIEDZĄ JEJ TO W TWARZ, PUBLICZNIE, NA SESJI RADY GMINY, NA KTÓRE DYREKTOR GRAŻYNA KAPAON PRZYCHODZI Z PODNIESIONĄ GŁOWĄ, GOTOWA ODPOWIEDZIEĆ NA WSZYSTKIE PYTANIA.&lt;br /&gt;Rzeczpospolita Norwidowska - o tchórze - zbudowała swoją pozycję i swój obraz w powiecie, na Mazowszu i dalej, na pełnej jawności swoich ideałów, zamierzeń i działań. Hańba tchórzom. W nich diabeł, ojciec wszelkiego kłamstwa, ma swój pełny tryumf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak niewielu rozumie krzyż. Co to znaczy rozumieć krzyż? Według mnie, nie to, co piszą w gazetach tzw. obrońcy krzyży. Według mnie to znaczy - zastanawiać się nieustannie nad znaczeniem, które kiedyś powstało, zrodziło się, ale żyje i się zmienia. To znaczy - pytać i rozumieć, czym jest rysunek poprzecznych belek, albo zbite deski, czym były kiedyś przed naszą erą, czyli przed narodzeniem, życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa. Jak znak hańby zmienia się w znak święt? To nie tylko dotyczy krzyża. Także chrztu, a może całej rzeczywistości? Kiedy patrzymy na krzyż, to musimy widzieć także zmianę znaczeń. To, co&lt;br /&gt;przed, Tego-Który-Jest-Na-Nim, i to, co potem w ciągu 2 tys. lat do krzyża przywiązano, przybito, przypisano. Jest o czym myśleć. Ale jak wielu z nas lubi i praktykuje mdlitwę myślną, modlitwę odpocznienia itd. które sięgają źródeł znaczeń? Wiele jest nazw i rozumień modlitwy (zajrzyj do św. Teresy z Avila, doktora, profesora Kościoła). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl."0"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy lubią Boże Narodzenie. Lubimy śpiewać kolędy. Po co się narodził Jezus?&lt;br /&gt;Dzisiaj w Betlejem, Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, byście radość mieli, i mieli je w obfitości. Szczęście jest takie proste. Jest dobro i zło. Przeważnie łatwo je rozróżnić. Święty Ignacy Loyola umiał to robić. Zauważył, że często to, co mu przynosi przyjemność, rodzi potem wyrzuty sumienia. Robi się potem głupio i źle. I odwrotnie, że kiedy zrobi coś za namową rozumu i wiary, z lekkim ociąganiem, pokonując siebie, to potem, jako skutek długo trwa w nim szczęście i pokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus się urodził, aby nas zbawić od złego. Od grzechu. Przez przebaczenie wraca do nas pokój i szczęście.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;***&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Przechodząc z jednej części szkoły do drugiej snuję swoje gorzkie rozmyślania. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;To refren&lt;/span&gt;. Gmina się przyznaje do RzN, czyli czegoś, co ją rozsławia? To może też zawłaszcza. Władza, która się identyfikuje z RzN i się tym słusznie chwali wobec całego świata - zawłaszcza? A może każdy konkurs powiatowy organizowany przez Zespół (Gimnazjum i Szkoła Podstawowa), który rozsławia szkołę i gminę - też zawłaszcza?&lt;br /&gt;Czy my (ktoś?) w tej gminie naprawdę upadliśmy na głowę i nam (komuś) całkiem rozum odjęło?&lt;br /&gt;Ktoś diabelski, kto to wymyślił, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;chce odzyskać&lt;/span&gt; zapewne tę zawłaszczoną szkołę, chlubę gminy od wielu lat. Jak to przyjemnie przyjść na gotowe! Może chce tylko zmienić nazwę, napisać swój hymn, zrobić własny sztandar?  Były już przecież pomysły przenoszenie szkoły - czyli mówiąc wprost, pomysł zniszczenia szkoły. Wszystkim despotom, którzy chcą rządzić ludźmi niepodzielnie ta szkoła bardzo przeszkadza - od wielu lat. Głośno tego nigdy nie powiedzą. Boją się. To są krętacze, nie mają odwagi głośno powiedzieć swoich prawdziwych poglądów. Ale w ciemnych zakamarkach swej duszy snują pewnie plany jak się pozbyć problemu. A to przenieść do Rozalina, a to szerzyć pomówienia, rozsiewać plotki i oskarżenia dyrektorki Grażyny o to, że jest złym gospodarzem, złym organizatorem i leniem, któremu się nie chce uczyć. Tak, tak. Mają (bez)czelność wymyślać i powtarzać takie bzdury. Kpią sobie z rozumu i pomiatają ludźmi o zdrowych zmysłach, zdolnymi do odróżniania dobra od zła. Proszę bardzo, niech leń, zły organizator i zły gospodarz - nie ważne w jakiej randze i na jakim stanowisku - np. wojewody, wójta, prezesa, ministra a nawet premiera, przyjdzie i osiągnie tyle, co ta dyrekorka! Zespół Szkół im.RzN i Vademecum (które rozsławia także gminę i jej gminne władze!) wystawiły już jej pomnik. A co będzie pomnikiem tych wojewodów, wójtów, prezesów, ministrów, premierów? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.1&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chcą (przynajmniej niektórzy) rysować z tablicy/ekranu. No to daję biblijną technikę ilustracyjną Annie Vallotton, potem pokazuję malarstwo światowe i sceny ze sławnych filmów Pasoliniego, Zefirellego &lt;a href="http://www.youtube.com/results?search_query=The+Christ%27s+baptism&amp;oq=The+Christ%27s+baptism&amp;aq=f&amp;aqi=&amp;aql=&amp;gs_sm=e&amp;gs_upl=1205795l1222291l0l1224116l20l20l0l9l1l0l858l3003l2-1.4.1.0.1l7l0"&gt;na Yotube&lt;/a&gt; na temat chrztu Jezusa. Jak zwiększają się możliwości nauczyciela-katechety, gdy jest dostęp do Internetu i możliwość wyświetlenia na dużym ekranie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W modlitwie końcowej dziękujemy za to, że możemy rysować, oglądać obrazy wielkich malarzy, i filmów na temat Jezusa. Że możemy lepiej rozuieć siebie, świat, kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy nie po to jest religia&lt;/span&gt; (w szkole). Czy bez religii w programie nauczania szkoła może inkulturować w pełni uczniów? I otwierać najszersze perspektywy rozumienia, świadomości, RALIZMU, realistycznego spojrzenia na świat. Czy nie jest zrozumiałe, że dyktatorzy chcą zapanowac nad religią (Henryk VII, Rewolucja Francuska, hitleryzm, komunizm...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.6&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Część klasy pisze test z historii, więc druga część dostała rysunki z angielską wersją &lt;br /&gt;ewangelii o chrzcie Jezusa. Szukamy zrozumienia, szukamy znaczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.5&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;T - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gramy w reprezentacji Boga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie jest chyba ostateczne znaczenie "mówić, działać (żyć) w czyimś imieniu". W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.&lt;br /&gt;Rozliczam się z wszystkich obietnic i zobowiązań wobec klas(y). Kto zrobił prezentację i zaprezentował ją wobec klasy, kto czytał modlitwę powszechną lub niósł coś w procesji z darami na mszach szkolnych niedzielnych, kto pełnił posługę ministranta... &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Słowo - to człowiek.&lt;/span&gt; Słowem można wzmacniać swój honor albo go tracić. Słowo ma wielką moc, sięga dna duszy. "Z obfitości serca usta mówią!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ZAWŁASZCZANIA I NADAWANIE ZNACZEŃ&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katecheza zawsze jest zanurzona w dzień dzisiejszy człowieka. Nie ma religi(jności) poza rzeczywistością bardzo doczesną. Wcielenie ma taki właśnie sens. Katechizacja też musi iść tym tropem. Musi odkryć swoje wcielenie w dzień codzienny nauczanych i nauczającego, czyli wspólnoty, w której jest realizowana katechizacja (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;element nowej ewangelizacji&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;Katecheza szkolna daje przyczynek do ostatecznych uzasadnień rzeczywistości doświadczanej (przeżywanej) przez daną wspólnotę wiary (lokalną).&lt;br /&gt;Płytki anty-intelektualizm nie przejdzie. Nie po takiej katechezie (jak dzisiejsza) - upominającej się o sens zmian w myśleniu człowieka na skutek działania Boga. Ona nie jest tylko moja. Ona jest znakiem danym z wysoka.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Miejsce w życiu publicznym gminy należy się nam z samej definicji gminy, kultury, tożsamości, wspólnoty - chyba przede wszystkim. Bo II RP (i Katyń), Solidarność, I Kadencja Samorządu w Polsce, i aktywność religijna w kościelnej wspólnocie od zawsze, bo Rzeczpospolita Norwidowska, bo dyrektor szkoły, bo... Wszystkie te etapy dziejów i poziomy życia publiczno-społeczno-kulturalnego mają wspólny mianownik - godność osoby ludzkiej, wolność słowa, przekonań, stowarzyszeń itd. (w których to dziedzinach mamy niejakie zasługi). &lt;br /&gt;Jak nazwać tych, którzy próbuję i próbują i próbują przypinać nam etykietki despotów, egoistów, kłamców, zawłaszczaczy własnych czynów i poglądów itd? To nie jest śmieszność. To ignorancja intelektualna i duchowe zaprzaństwo, które szkodzi gminie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-1537741871014640617?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/1537741871014640617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zawaszczanie-i-nadawanie-znaczen_09.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1537741871014640617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1537741871014640617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zawaszczanie-i-nadawanie-znaczen_09.html' title='ZAWŁASZCZANIE I NADAWANIE ZNACZEŃ'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-OMX6Hyr1ekA/TwtIpYKgM1I/AAAAAAAAFrA/JsOvkw4Y7p4/s72-c/DSC_0102.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-2730646215084509338</id><published>2012-01-09T07:58:00.000-08:00</published><updated>2012-01-09T12:12:38.350-08:00</updated><title type='text'>ZAWŁASZCZANIE I NADAWANIE ZNACZEŃ</title><content type='html'>Dzień katechetyczny, jak ostatnio często się zdarza, wyniósł mnie pod niebiosa. Myślę, że chronologiczny zapis dnia wytłumaczy to zjawisko. Ponieważ znam ich treść i rytm i wymowę, wytłumaczę na samym wstępie, że nie mam zamiaru personifikować zła, choć często można będzie odnieść takie wrażenie. Nie. Ale chcę wskazać zło i zachęcić do jego bezpardonowego nazwania i wyrzucenia z naszego życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.2&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Modlitwa i zachowanie podczas niej niektórych uczniów wyznaczyło mi cały dzień. Samo przyszło, przez ucznia zbyt głośnego, lekce-sobie-ważącego słowa i znaki. Musiałem przerwać modlitwę i zaczynaliśmy od nowa. Żeby nie za głośno, nie za cicho, bez wygłupów - ze zrozumieniem. Spojrzeć ze zrozumieniem na znak krzyża! Wymówić ze zrozumieniem proste słowa, w imię Ojca i Syna itd.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jeszcze nie rozumiałem, jak wielka zaczyna się dla mnie katecheza. Usiedli,okolicznościowe gadu-gadu dla nawiązania rozmowy i budowania klimatu pogodnego przedpołudnia. Że jeszcze tylko parę dni i będą musieli udać się na dwutygodniowy obowiązkowy odpoczynek. Tak zarządziło ministerstwo oświaty. Wcale się tym nie przejęli, a tym bardziej wystraszyli :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozłożyłem więc swój tabor, włączyłem laptopa (kapci i pilota nie wziąłem, byłem w sandałach, jak przystoi katechecie :). Zagadnąłem jeszcze o niedzieli, robiło się coraz bardziej katechetycznie, a była to niedziela Chrztu Pańskiego, jak nomenklaturowo (taka kościelna niby-mowa) napisano w kalendarzu liturgicznym, a co tłumaczymy na normalne wspomnienie chrztu Jezusa z Nazaretu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Długo by tłumaczyć, dlaczego pół świata się wczoraj zastanawiało nad znaczeniem chrztu (Jezusa). Podprowadziłem, rozdałem stosowne obrazki i... wrócił znak krzyża, który tak szlifowaliśmy na początku. Miało to być tylko wprowadzenie, zainteresowanie rysunkiem, który miał zwizualizować i utrwalić wielką tajemnicę chrztu w głowach 8-latków.&lt;br /&gt;Dostali pytanie - co ma wspólnego chrzest ze znakiem krzyża? Myślą, rozmawiają w parach - tak, po raz pierwszy, na tak poważny temat. "No bo" - podpowiadam - "jak wygląda chrzest?". I poszło, jak lawina. - Ksiądz polewa głowę delikwenta i wymawia dobrze wypolerowane przez wieki słowa. Acha, polewając głowinę malucha stara się na niej zrobić mokry znak krzyża. W imię Najwyższego! I największych przeznaczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zrozumiałem wreszcie, że krok po kroku będę dzisiaj prowadzony do celu, od znaku do znaku, od sensu do sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oni malują, a ja mogę zrobić wpis o zawłaszczeniu szkoły. Co za paralele!! Ano, nie daje mi to spokoju od rana, a właściwie od samych Trzech Króli. Już rano czułem zimne dreszcze na myśl o wyjeździe, a właściwie o wkroczeniu między podzielone, także przez reprezentację, w szkole światy. Niby pęknięcie nieznaczne, jednoosobowe jakby, ale skutki straszne. Mrożą krew w żyłach. Bo rysują dwa światy znaczeń, a to jest jakaś forma społecznej schizofrenii. I dwa różne realizmy. Dwa sposoby rozumienia świata. Nie jakiegoś dalekiego, za górami, za lasami, ale naszego, gminnego (a raczej wiejsko-sołeckiego). Co to może obchodzić kogoś z dalszych, choć naszych, stron. To klimacik bardzo lokalny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo co to właściwie znaczy - zawłaszczyć szkołę publiczną o nazwie Zespół Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce? &lt;br /&gt;Nie można żyć w rzeczywistości, której się nie rozumie, a ja nie rozumiem co to znaczy. Próbuję przełożyć sobie ten zwrot na język potoczny. Że ktoś, jakaś osoba lub parę osób nie chce wpuścić innych na teren szkoły? Robią sobie na jej terenie prywatne imprezy? Nie znam takich sytuacji. Przecież organ prowadzący by na to nie pozwolił. Ani Rada Rodziców. W Radzie Pedagogicznej też są odważni nauczyciele, którzy by tego nie zdzierżyli, jest nawet w ich gronie radna. Nie, musi być jakieś inne wytłumaczenie tego absurdalnego oskarżenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To znaczy, że może coś jest nie tak w dokumentach? Ale co? Może nazwa została gwałtem wymuszona? Najpierw na nauczycielach, rodzicach i uczniach, a potem na radnych Rady Gminy, którzy taką podjęli uchwałę? Może hymn szkoły został narzucony? Może sztandar? Może któreś ślubowanie klasy 1 zostało zawłaszczone przez grupę rodziców? A może to rodzice gimnazjalistów? Ale o co chodzi - jeśli nie o dokumenty i uroczystości różne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Absurdy są z definicji niewytłumaczalne. Ale nie mogę ich lekceważyć, gdy dotykają serca mojej gminy. Trzeba przeanalizować ich wymowę dalszą, głębszą, niszczycielską. Coś strasznego się za tym kryje. Co się za tym kryje??&lt;br /&gt;Pewnie całkiem inny człowiek, świat, realizm, sens... Dotarło wreszcie do mnie, jak głęboka jest ta rana i jak bardzo musiał ich zaboleć uroczysty apel 13 grudnia, w 30 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego w Polsce!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-OMX6Hyr1ekA/TwtIpYKgM1I/AAAAAAAAFrA/JsOvkw4Y7p4/s1600/DSC_0102.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 366px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-OMX6Hyr1ekA/TwtIpYKgM1I/AAAAAAAAFrA/JsOvkw4Y7p4/s400/DSC_0102.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5695726029438464850" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.4&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;I znów modlitwa ułożyła temat i punkty do zeszytu. Kazałem dobrze patrzeć na znak krzyża na ścianie. Niby tak samo, jak w klasie 2-giej, a jednak inaczej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;T - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Chrzest Jezusa&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Widzieć, słyszeć... wszystko&lt;br /&gt;2. Rozumieć znaki&lt;br /&gt;3. Znak krzyża&lt;br /&gt;4. Co to znaczy "robić coś w czyimś imieniu (w czyjeś imię")?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbowaliśmy zobaczyć chrzest Jezusa w Jordanie.  Oprócz Jezusa widzimy tam Jana z przezwiskiem-nazwiskiem "Chrzciciel", słyszymy fale i tłum i coś jeszcze, inne znaki, na ziemi, wodzie i w powietrzu (to samo można inaczej wyrazić - na ziemi i niebie).&lt;br /&gt;To były inne znaki niż podczas naszego chrztu. Ludzie wtedy nie mogli rozumieć krzyża, nie mogliby rozumieć wyznania "w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego" itd. Co mogli więc widzieć, słyszeć? Niby gołąb, niby słowa z nieba.... A jednak Jezus dał znak swoim chrztem "na odpuszczenie grzechów."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Człowiek mądry i człowiek wierzący powini rozumieć znaki" - takie rozmyślania snułem po drodze z klasy do klasy.&lt;br /&gt;Jezus, Apostołowie, a potem chrześcijanie zmienili znaczenie wielu wcześniejszych znaków, lub nadali nowe znaczenie dawnym. Czy główną zmianą nie jest znak, że żyją i wszystko chcą robić świadomie w czyimś imieniu? Najpierw w imieniu swego Mistrza, ale także - w kolejnych pokoleniach - Tego, Którego Jezus nauczył ich uważać za Ojca. Bo tak im powiedział ktoś bardzo dobry, sprawiedliwy, wiarygodny. Kto więcej wiedział, rozumiał, mógł i chciał ich tym wszystkim obdarować!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Solidarność i Rzeczpospolita Norwidowska też są znakiem i też zmieniły wiele znaków, a raczej zmieniły całą naszą rzeczywistość w gminie. A Solidarność zmieniła sytuację w całym kraju i prawie w połowie Europy. Rzeczpospolita Norwidowska pozwala nam głębiej rozumieć znaczenie swojej miejscowości w historii Polski i nie tylko, działalność dydaktyczno-wychowawczą szkoły, możliwości duszpasterskie kościoła o znaczeniu krajowym, różnych organizacji gminnych i ponad-gminnych, a i samych siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niesamowite, jak te rozważania wiążą się (nierozdzielnie!) z moją katechezą od 30 lat. &lt;br /&gt;Historia to tak posplątywała, że nie da się już rozdzielić. Zamiłowanie do C.Norwida z lat licealnych, Taize, Europa, Jan Paweł II, Solidarność, stan wojenny, katecheza, filozofia, samorząd, szkoła, Rzeczpospolita Norwidowska. Da się to tylko wytłumaczyć z pomocą Kogoś-Kto-Nadaje-Sens-Życiu-i-Historii. Nowy sens w pełni jest możliwy od czasów Jezusa z Nazaretu. Ja to tylko odkrywam, nie wymyśliłem przecież ani lat 1980/81, 1989, 1990-94, RzN, rodziny, Annopola, Prusa, Katynia, Rodziny Rodzin, Prymasa Tysiąclecia, nawet bp Kazimierza Romaniuka i abp Henryka Hosera z całym Caritasem. Nie wymyśliłem ani roku, ani minuty bodajże. Oczywiście, także - ani punktu na mapie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nasi wrogowie (osobowi lub nie, instytucjonalni lub nie)  mają pecha. Bo jest szkoła. Bo szkoła uczy myśleć. Bo na katechezie uczymy się i staramy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;rozumieć rzeczywistość&lt;/span&gt;. Całą rzeczywistość, bo tylko tak można zrozumieć miejsce wiary i kościoła w naszym życiu. Katecheza musi zabijać zabobon i magię (w naszym życiu i w życiu naszych wspólnot). Nie tylko widzieć powierzchnię zdarzeń. Powierzchowne widzenie świata i własnej gminy jest naszym głównym przeciwnikiem, ba, nawet wrogiem. Nie osoby. Biedni są ludzie, którzy nie rozumieją rzeczywistości, w której żyją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idę po korytarzu i rozmyślam o słowach i znakach jakie dostałem. Jak to wszystko wiąże się z gorzką refleksją o znaku "RzN" i "S" - że sprzeciwiać im się będą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Patrzę w pokoju nauczycielskim na gazetkę z 13 grudnia i znów dochodzi do mnie straszna wymowa (bez)myślnie wypowiadanych opinii, że ktoś zawłaszcza szkołę!!! Powiedzcie kto - pewnie bałwany, tumany, diabelskie nasienia! Powiedzcie im, że szkołą Rzeczpospolitej Norwidowskiej rządzi prawo uchwalone przez polski parlament. Szkołą RzN rządzi wierność Polsce, polskiemu prawu i historii. Powiedzcie im tak - "Diabelskie nasienia, jakim diabelskim prawem robicie zarzut z tego, że jesteśmy wierni historii, prawdzie, Polsce od zarania dziejów, krzyżowi i kościołowi. Że odwołujemy się do wieszcza, jednego z największych chrześcijańskich myślicieli Europy (JPII), na domniemanym i wymodlonym błogosławieństwie papieskim, na słowach "kto pracował na miłość...", na osiągnięciach współczesnych nauk pedagogicznych, na wielkiej pracy nauczycieli, którzy wkładają serce w to, co robią, w godzinach pracy i po nich. Rzeczpospolita Norwidowska wychowuje dumnych obywateli Polski i Europy! Stara się wychować dobrych, jak najlepszych i rozumnie wierzących w Boga Jezusa Chrystusa i Jego Samego i Ducha Świętego.&lt;br /&gt;Potrafią do dostrzec i docenić ludzie i instytucje z zewnątrz. Hańba, że podgryzają i walczą z tym jacyś mieszkańcy Strachówki. Hańba wam - złorzeczący i zło zamierzający w sercach swoich.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hańba władzy, która z jednej strony powołuje się na osiągnięcia szkoły RzN i robi sobie z nich wieniec laurowy, a z drugiej strony powtarza pustosłowie o złej dyrektorce - złym organizatorze, złym gospodarzu, złym pracowniku-nauczycielu. Gdyby raz, można machnąć ręką. Powtarzanie wielokrotne oburza. To niech władza idzie na całość i powie otwarcie i publicznie, że dyrektorka, za której kadencji to wszystko się zdarzyło, jest największym złem tej gminy. NIECH POWIEDZĄ JEJ TO W TWARZ, PUBLICZNIE, NA SESJI RADY GMINY, NA KTÓRE DYREKTOR GRAŻYNA KAPAON PRZYCHODZI Z PODNIESIONĄ GŁOWĄ, GOTOWA ODPOWIEDZIEĆ NA WSZYSTKIE PYTANIA.&lt;br /&gt;Rzeczpospolita Norwidowska - o tchórze - zbudowała swoją pozycję i swój obraz w powiecie, na Mazowszu i dalej, na pełnej jawności swoich ideałów, zamierzeń i działań. Hańba tchórzom. W nich diabeł, ojciec wszelkiego kłamstwa, ma swój pełny tryumf.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak niewielu rozumie krzyż. Co to znaczy rozumieć krzyż? Według mnie, nie to, co piszą w gazetach tzw. obrońcy krzyży. Według mnie to znaczy - zastanawiać się nieustannie nad znaczeniem, które kiedyś powstało, zrodziło się, ale żyje i się zmienia. To znaczy - pytać i rozumieć, czym jest rysunek poprzecznych belek, albo zbite deski, czym były kiedyś przed naszą erą, czyli przed narodzeniem, życiem, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa. Jak znak hańby zmienia się w znak święt? To nie tylko dotyczy krzyża. Także chrztu, a może całej rzeczywistości? Kiedy patrzymy na krzyż, to musimy widzieć także zmianę znaczeń. To, co&lt;br /&gt;przed, Tego-Który-Jest-Na-Nim, i to, co potem w ciągu 2 tys. lat do krzyża przywiązano, przybito, przypisano. Jest o czym myśleć. Ale jak wielu z nas lubi i praktykuje mdlitwę myślną, modlitwę odpocznienia itd. które sięgają źródeł znaczeń? Wiele jest nazw i rozumień modlitwy (zajrzyj do św. Teresy z Avila, doktora, profesora Kościoła). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl."0"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy lubią Boże Narodzenie. Lubimy śpiewać kolędy. Po co się narodził Jezus?&lt;br /&gt;Dzisiaj w Betlejem, Chrystus się rodzi, nas oswobodzi, byście radość mieli, i mieli je w obfitości. Szczęście jest takie proste. Jest dobro i zło. Przeważnie łatwo je rozróżnić. Święty Ignacy Loyola umiał to robić. Zauważył, że często to, co mu przynosi przyjemność, rodzi potem wyrzuty sumienia. Robi się potem głupio i źle. I odwrotnie, że kiedy zrobi coś za namową rozumu i wiary, z lekkim ociąganiem, pokonując siebie, to potem, jako skutek długo trwa w nim szczęście i pokój.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus się urodził, aby nas zbawić od złego. Od grzechu. Przez przebaczenie wraca do nas pokój i szczęście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Przechodząc z jednej części szkoły do drugiej snuję swoje gorzkie rozmyślania. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;To refren&lt;/span&gt;. Gmina się przyznaje do RzN, czyli czegoś, co ją rozsławia? To może też zawłaszcza. Władza, która się identyfikuje z RzN i się tym słusznie chwali wobec całego świata - zawłaszcza? A może każdy konkurs powiatowy organizowany przez Zespół (Gimnazjum i Szkoła Podstawowa), który rozsławia szkołę i gminę - też zawłaszcza?&lt;br /&gt;Czy my (ktoś?) w tej gminie naprawdę upadliśmy na głowę i nam (komuś) całkiem rozum odjęło?&lt;br /&gt;Ktoś diabelski, kto to wymyślił, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;chce odzyskać&lt;/span&gt; zapewne tę zawłaszczoną szkołę, chlubę gminy od wielu lat. Jak to przyjemnie przyjść na gotowe! Może chce tylko zmienić nazwę, napisać swój hymn, zrobić własny sztandar?  Były już przecież pomysły przenoszenie szkoły - czyli mówiąc wprost, pomysł zniszczenia szkoły. Wszystkim despotom, którzy chcą rządzić ludźmi niepodzielnie ta szkoła bardzo przeszkadza - od wielu lat. Głośno tego nigdy nie powiedzą. Boją się. To są krętacze, nie mają odwagi głośno powiedzieć swoich prawdziwych poglądów. Ale w ciemnych zakamarkach swej duszy snują pewnie plany jak się pozbyć problemu. A to przenieść do Rozalina, a to szerzyć pomówienia, rozsiewać plotki i oskarżenia dyrektorki Grażyny o to, że jest złym gospodarzem, złym organizatorem i leniem, któremu się nie chce uczyć. Tak, tak. Mają (bez)czelność wymyślać i powtarzać takie bzdury. Kpią sobie z rozumu i pomiatają ludźmi o zdrowych zmysłach, zdolnymi do odróżniania dobra od zła. Proszę bardzo, niech leń, zły organizator i zły gospodarz - nie ważne w jakiej randze i na jakim stanowisku - np. wojewody, wójta, prezesa, ministra a nawet premiera, przyjdzie i osiągnie tyle, co ta dyrekorka! Zespół Szkół im.RzN i Vademecum (które rozsławia także gminę i jej gminne władze!) wystawiły już jej pomnik. A co będzie pomnikiem tych wojewodów, wójtów, prezesów, ministrów, premierów? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.1&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chcą (przynajmniej niektórzy) rysować z tablicy/ekranu. No to daję biblijną technikę ilustracyjną Annie Vallotton, potem pokazuję malarstwo światowe i sceny ze sławnych filmów, Pasorella, Zefirelli na temat chrztu Jezusa. Jak zwiększają się możliwości nauczyciela-katechety, gdy jest dostęp do Internetu i możliwość wyświetlenia na dużym ekranie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W modlitwie końcowej dziękujemy za to, że możemy rysować, oglądać obrazy wielkich malarzy, i filmów na temat Jezusa. Że możemy lepiej rozuieć siebie, świat, kościół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Czy nie po to jest religia&lt;/span&gt; (w szkole). Czy bez religii w programie nauczania szkoła może inkulturować w pełni uczniów? I otwierać najszersze perspektywy rozumienia, świadomości, RALIZMU, realistycznego spojrzenia na świat. Czy nie jest zrozumiałe, że dyktatorzy chcą zapanowac nad religią (Henryk VII, Rewolucja Francuska, hitleryzm, komunizm...).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.6&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Część klasy pisze test z historii, więc druga część dostała rysunki z angielską wersją &lt;br /&gt;ewangelii o chrzcie Jezusa. Szukamy zrozumienia, szukamy znaczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kl.5&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;T - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gramy w reprezentacji Boga&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie jest chyba ostateczne znaczenie "mówić, działać (żyć) w czyimś imieniu". W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.&lt;br /&gt;Rozliczam się z wszystkich obietnic i zobowiązań wobec klas(y). Kto zrobił prezentację i zaprezentował ją wobec klasy, kto czytał modlitwę powszechną lub niósł coś w procesji z darami na mszach szkolnych niedzielnych, kto pełnił posługę ministranta... &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Słowo - to człowiek.&lt;/span&gt; Słowem można wzmacniać swój honor albo go tracić. Słowo ma wielką moc, sięga dna duszy. "Z obfitości serca usta mówią!"&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ZAWŁASZCZANIA I NADAWANIE ZNACZEŃ&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katecheza zawsze jest zanurzona w dzień dzisiejszy człowieka. Nie ma religi(jności) poza rzeczywistością bardzo doczesną. Wcielenie ma taki właśnie sens. Katechizacja też musi iść tym tropem. Musi odkryć swoje wcielenie w dzień codzienny nauczanych i nauczającego, czyli wspólnoty, w której jest realizowana katechizacja (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;element nowej ewangelizacji&lt;/span&gt;).&lt;br /&gt;Katecheza szkolna daje przyczynek do ostatecznych uzasadnień rzeczywistości doświadczanej (przeżywanej) przez daną wspólnotę wiary (lokalną).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miejsce w życiu publicznym gminy należy się nam z samej definicji gminy, kultury, tożsamości, wspólnoty - chyba przede wszystkim. Bo II RP (i Katyń), Solidarność, I Kadencja Samorządu w Polsce, i aktywność religijna w kościelnej wspólnocie od zawsze, bo Rzeczpospolita Norwidowska, bo dyrektor szkoły, bo... Wszystkie te etapy dziejów i poziomy życia publiczno-społeczno-kulturalnego mają wspólny mianownik - godność osoby ludzkiej, wolność słowa, przekonań, stowarzyszeń itd. (w których to dziedzinach mamy niejakie zasługi). &lt;br /&gt;Jak nazwać tych, którzy próbuję i próbują i próbują przypinać nam etykietki despotów, egoistów, kłamców, zawłaszczaczy własnych czynów i poglądów itd? To nie jest śmieszność. To ignorancja intelektualna i duchowe zaprzaństwo, które szkodzi gminie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-2730646215084509338?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/2730646215084509338/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zawaszczanie-i-nadawanie-znaczen.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2730646215084509338'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2730646215084509338'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zawaszczanie-i-nadawanie-znaczen.html' title='ZAWŁASZCZANIE I NADAWANIE ZNACZEŃ'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-OMX6Hyr1ekA/TwtIpYKgM1I/AAAAAAAAFrA/JsOvkw4Y7p4/s72-c/DSC_0102.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-1136400305094407301</id><published>2012-01-08T02:35:00.000-08:00</published><updated>2012-01-08T07:51:25.112-08:00</updated><title type='text'>W stronę dialogu</title><content type='html'>Na stronie &lt;a href="http://www.facebook.com/myslimy"&gt;"Myślimy"&lt;/a&gt; przyjaciela syna z licealnej klasy, który pozwala mi asystować w necie ich przyjaźni i być w jakiejś mierze uczestnikiem ich intelektualnych poszukiwań, jest pytanie - "Ciekawe czy ktoś czytał..." i podany jest adres artykułu-recenzji. Przeczytałem z zainteresowaniem. Poniżej są jego duże fragmenty, a w nich zarys poglądów autora recenzji (Jerzy Ładyka) i omawianej książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Religijność bywa różna. Taka, która współistnieje z rozumnością, i inna, która od rozumności się uchyla... Nikt nie kwestionuje faktu istnienia autentycznych postaw religijności. Przyznać jednak trzeba, że nie sposób określić na ile i w ilu przypadkach człowiek religijny nawiązuje bezpośredni kontakt z Bogiem. Reguła jest taka, że z prawdą Bożą zapoznaje się za pośrednictwem (może tylko z pomocą?) innych. Swą wiarę kształtuje pod wpływem przekazów i interpretacji wcześniej dokonanych. I przyswaja ich treści w sposób świadomy. Z czego wynika, że w myśleniu ludzi wierzących jest, obok wiary, jako przeżycia emocjonalnego również rozum. Właśnie rozum religijny, nastawiony w kontakcie z autorytetem do poznawania treści, które aprobuje w wewnętrznym odruchu wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chrześcijanin, zdaniem autorki [Uta Ranke Heinemann], otrzymuje prawdę z drugiej ręki, zgodnie z uchwałą soborową: „Tego, co Bóg objawił naucza Kościół katolicki". I jest to prawda cenzurowana. Bóg chrześcijanina jest więc także Bogiem ocenzurowanym... Kościół aprobuje wierzenie, odrzuca myślenie. Wyrządza krzywdę tym, którzy chcą wierzyć i wierzą zgodnie ze swoją miarą, ale nie chcą pozbawiać się człowieczeństwa, którego znakiem jest zdolność rozumowania. Kościół zarazem szkodzi swemu dziełu ewangelizacji, odpychając ludzi dlatego tylko, że pragną pozostawać sobą — istotami rozumnymi, obdarzonymi sumieniem...&lt;br /&gt;W toku odtwarzania a właściwie tworzenia obrazu życia Jezusa dokonywała się charakterystyczna transformacja. Otóż, w miarę upływu czasu odsuwała się w cień istotna treść nauki Jezusa a na pierwszy plan wysuwały się fantastyczne pomysły, będące w istocie substytutami prawdy, upiększeniami, baśniami. Ich piękno i niezwykłość miały spełnić funkcję przyciągającą — jakby treść słów Jezusa i Jego postawa nie były dostatecznie przekonywujące. Rozrastały się, ze szkodą dla rzeczywistego cudu objawionego właśnie przez „zwyczajność" Jezusa, wątki ingerencji niebiańskich mocy w Jego życiorysie. Miało to stanowić decydujący argument o boskości Jezusa i Jego nieziemskim rodowodzie.&lt;br /&gt;W swych analizach, rzetelnych, ale i bezlitosnych wobec wszelkiego bezsensu, skupia się autorka na wiadomościach uznanych w tradycji kościelnej za aksjomaty. Wyniki są szokujące. Naruszają utrwalone stereotypy mentalności katechetycznej, która aktywność religijną umieszcza w sferze deklaracji, gestów, obrzędów, wyrafinowanej liturgii — słowem, w sferze zewnętrzności kontrolowanej skrupulatnie i bezwzględnie przez Kościół. Uta Ranke Heinemann wyraża dążenia tych, którym chodzi o przywrócenie chrześcijaństwu idei odnowy poprzez &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;indywidualne przeżycia wiary&lt;/span&gt; i ujawnienia jej w postaci uczynków — dobroci i miłości...&lt;br /&gt;Jest to przecież teologiczna schizofrenia jeśli dobry katolik może powiedzieć, więcej — powinien powiedzieć: Jezus jest potomkiem Dawida, a nie wolno mu powiedzieć: Jezus jest synem Józefa". Teologowie sprawnie posługują się legendami, między które wprowadzają zwykłe absurdy („Przedstawiają narodziny Jezusa jako rezultat dziewiczego poczęcia, a mimo to, na końcu łańcucha genealogicznego nie występuje matka ale mężczyzna, który w dodatku wcale nie ma być Jego rzeczywistym ojcem")...”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podoba mi się takie spojrzenie na sprawę wiary i religii (Kościoła), choć nie utożsamiam się z każdym stwierdzeniem autorów. Lubię wiarę i rozum idące razem przez życie człowieka rozumnego.&lt;br /&gt;Najbardziej zapamiętam fakt z genealogii Jezusa, od Dawida z przeskoczeniem przez ogniwo Józefa. Będę pytał o to biblistów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ma wiary bez myślenia. Bez myślenia z religii robi się magia, a z wiary - zabobon.&lt;br /&gt;Podkreśliłem "indywidualne przeżycia wiary", bo to mój "konik" od wczesnej młodości lub nawet późnego dzieciństwa (6/7 klasa?). Największe wsparcie dostałem dużo później od św. Teresy z Avila, Andrzeja Madeja i Jana Pawła II. Cypriana Norwida także zaliczam do moich apostołów (Do Emira Abd el-Kadera, Śmierć, a w pewien sposób także I List co mnie doszedł z Europy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Według mnie rozumność wiary leży u początków rozumnie rozwiniętej (dojrzałej) osoby i społeczeństwa. Bez rozumności wiary mamy zabobonne osoby i społeczeństwo, pomimo oficjalnie deklarowanej religijności. Dlatego uważam, że współczesne problemy Polaków (Polski) biorą się nie tylko z komunistycznego dziedzictwa (PRL). Chyba trudniej osiągnąć rozumną wiarę niż odrzucić post-komunistyczne deformacje w życiu osobowym, społecznym i publicznym. Te drugie powoli rozpłyną się pod wpływem zmian, które niesie czas. Nad rozumnością w ogóle, a w religii jeszcze bardziej, trzeba się napracować. To nie jest kwestia wydania nowego podręcznika, albo katechizmu. Za tym idą struktury, formy społeczne, zwyczaje, (cała) kultura, pokolenia i pokolenia. Nawet wiekopomny Sobór Watykański II nie dał (jeszcze) rady zmienić nastawień całej masy biskupów, księży, a co za tym idzie pewnie seminariów, a zwłaszcza praktyki życia kościelnego. Cóż więc mówić o masach,owczarni, czy jak kto zwał (nie lekceważę ich, ale nie pozwolę lekceważyć także problemu - stąd mój język!).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I od razu przechodzę z problemów wiary, myślenia, kościoła - na teren gminy Strachówka, mojej gminy, ważnego kawałka mojej Polski!&lt;br /&gt;I ja i Grażyna (moja dyrektorka, prezes i żona) daliśmy wyraz swoim przeżyciom ze spotkania w Trzech Króli na swoich blogach. Grażyna &lt;a href="http://gkapaon.blogspot.com/"&gt;dołączyła list&lt;/a&gt; od Stowarzyszenia Przyjaciół Strachówki (piszę wszystko z wielkiej litery!) Ważne, że w Trzech Króli spotkali sie różni ludzie, różne stowarzyszenia i organizacje, a nawet różne pisma i stanowiska. Nasze życie publiczne nabiera rumieńców. Bogu niech będą dzięki!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W katolickim programie telewizyjnym "Między Niebem i Ziemią" wysłuchałem dyskusji na temat tzw. "kolędy", czyli chodzenia księży po mieszkaniach parafian. Grono dyskutantów było reprezentatywne - muzyk, ksiądz, aktorka i psycholog społeczny. Prowadził dyskusję redktor Marek Zając - jeden z moich ulubionych! Spojrzeniem psychologii społecznej patrzyła w studio dr Maria Rogaczewska (specjalizuje się w badaniach jakościowych dotyczących roli Kościoła i religii w sferze publicznej, kapitału społecznego w społeczeństwach postkomunistycznych, a także w badaniach ewaluacyjnych i strategicznych dla instytucji polityki społecznej i trzeciego sektora w Polsce), którą poznałem w Marózie, na Ogólnopolskim Forum Organizacji Działających na Wsi. Ona, wraz z prof. Anną Giza-Poleszczuk uratowały mój temat w dyskusji Open Space. Zaproponowałem "Jak rozmawiać o wartościach w gminie?" Z podpowiedzi obu pań skorzystaliśmy już na &lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/2011/06/mam-duze-zalegosci.html"&gt;festynie rodzinnym&lt;/a&gt;. Wierzę, że będą kolejne etapy, rozdziały, książki. A nawet prace licencjackie, magisterskie. Doktorskie?&lt;br /&gt;Jakie to ważne, żeby takie rozmowy odbywały się w każdej wspólnocie lokalnej, z udziałem samorządowców, oświatowców, duszpasterzy, rolników, artystów, lekarzy i wszystkich chętnych. Ależ pięknie zarysowałaby się wtedy przestrzeń publiczna, opinia publiczna - zwał, jak zwał. Gmina wyznaczałaby (osiągałaby) swój górny pułap. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto z nas ma odwagę mówić głośno, co myśli np. o kolędzie? Ja pamiętam te z dzieciństwa, gdy był to element życia publicznego. Jako dzieci czekaliśmy, wypatrywaliśmy księdza w białej komży w perspektywie ulicy Kościuszki w Legionowie. Nic po za tym. Może jeszcze czuliśmy niepokój ze względu na nieszczęsne zeszyty z religii i odpytywanie z katechizmu. W obecnym miejscu zamieszkania lubiliśmy, gdy przychodził znajomy ksiądz z Jadowa. Pamiętam ks. ks. Tadeusza, Andrzeja, Marka, a najczęściej był to dziekan, ks. Marian. Mieliśmy o czym rozmawiać. Wiele nas łączyło, zarówno w wizji kościoła, jak i działalności duszpastersko-publicznej. Z wieloma z nich mieliśmy regularny kontakt w ramach spotkań oświatowych, "perełki" samorządowej-gminnej polityki szkolno-wychowawczej. Eh, gdzie te czasy. Dzisiaj nic nas nie łączy z parafią w Jadowie, dlatego nie lubimy kolędy (do nich należy tzw. przywilej kolędowania na naszym terenie, choć granice parafii dawno się zmieniły).&lt;br /&gt;Kolęda jest taka, jak cała działalność parafii. Albo jest, albo jest fikcją.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dialog ma swoje punkty brzegowe. Na siłę się nie da.&lt;br /&gt;Jeśli nie ma gotowości uznania prawdy - nie ma dialogu, nawet jeśli padają w rozmowie ustnej lub "na pisma", wiele słów. W cywilizowanym świecie zostało wprowadzone pojęcie "kłamstwa oświęcimskiego", obwarowane zapisami prawnymi. Niektórzy analogicznie mówią o "katyńskim". W naszej gminie, równie analogicznie trzeba wprowadzić pojęcie "kłamstwa solidarnościowego". Kto neguje prawdę, z tym dialog jest niemożliwy (bo jego miejsce może być nawet w więzieniu:). Kto neguje prawdę, ten sam się wyklucza ze wszystkich prawie wspólnot. Ten wprowadza też zgrzyt, fałsz, a nawet niepokój i lęk, co podkreślali niektórzy uczestnicy spotkania w Trzech Króli. Bardzo potrzebni są wtedy specjaliści, aby przynieść właściwą diagnozę i lekarstwo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czekam na swój "kultowy" film "Ranczo w dolinie", sięgający czasów kolędy na Kościuszki.&lt;br /&gt;Co do języka - łatwo jest każdemu krytykować, ale proszę o zamienniki. Obiecuję, że rozważę i będę próbował zastosować. O takie mechanizmy łatwiej w rozmowie bezpośredniej, można wtedy wiele spraw uzgodnić "na gorąco" i przyjąć wspólne reguły debat.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-1136400305094407301?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/1136400305094407301/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/w-strone-dialogu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1136400305094407301'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1136400305094407301'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/w-strone-dialogu.html' title='W stronę dialogu'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-6425206562127040096</id><published>2012-01-07T03:50:00.000-08:00</published><updated>2012-01-07T07:44:58.657-08:00</updated><title type='text'>Po-trój-(nie)-królewskie refleksje</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-zVWAayMN4LM/TwhhtRmA76I/AAAAAAAAFqo/OQsxULN5A_s/s1600/DSC_0060.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-zVWAayMN4LM/TwhhtRmA76I/AAAAAAAAFqo/OQsxULN5A_s/s400/DSC_0060.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694909159254847394" /&gt;&lt;/a&gt;Za oknem mokro, wietrznie i pochmurnie. Z pokoju wyszły dzieci, zgasiłem telewizor, zapaliłem lampkę na stole i w jej nastrojowo-żółtym świetle zasiadłem do pisania. Żeby było weselej i bardziej wielo-kolorowo zapaliłem światełka na choince. Siedzę więc między zgaszonym telewizorem, włączoną choinką, pod światłem z lampki, przed oknem z widokiem na dęby. Lampka ma nieśmiertelny abażur od świętej pamięci Doroty, ręcznie robiony z kartonu, traw i porostów morskich, siatką przytrzymanych, plecionką ze słomy długich roślin obramowanych. Dorota była jakby siostrą przyszywaną. Katechetką, fizykiem i filozofem z wykształcenia - uformowaną przez ciężką chorobę od urodzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wszystko, co przeżywamy, czego doświadczamy ma znaczeń wiele. Zależy od której strony zaczniemy opowieść. Ale trzeba znaleźć w życiu rdzeń, wokół którego się wszystko nawija. Sens, który jednocześnie wskazuje kierunek i jest siłą napędową, nawet w naszej bezwładności istnienia. Żyje się - tak napisałem w jednym z pierwszych młodzieńczych wierszy. Dzisiaj mówię - życie się dzieje. Niby mała różnica, a jednak wielka. Żyje się - jest wyznaniem raczej bezradnym i punktem obserwacji jest jakby bezwolny podmiot. Życie się dzieje - jest częścią DZIEJÓW. Punkt ciężkości jest przeniesiony na to, co obiektywnie dane mnie, jako podmiotowi. Dzieje mogą pokazywać sens i na pewno muszą być w nich zapisane jakieś wartości. Tak to widzę po latach, dzisiaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To pierwsze widzenie siebie i świata bardzo jest zbliżone do modnego kiedyś  w literaturze egzystencjalizmu. Mówiło o zagubionym podmiocie w morzu nie za bardzo zrozumiałej jakiejś egzystencji.&lt;br /&gt;To drugie - bardziej wskazuje na sens i łaskę w nim uczestniczenia. Życie nabrało sensu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powtarzam się strasznie i bardzo. Bo trudno coś nowego dorzucić, mogę jeno szlifować, choć pereł się nie szlifuje. Można tylko polerować.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co starsze dziatki wyfrunęły z gniazda. Czyżby młodsze były do froterki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po-trój-(nie)-królewskie tytułowe refleksje mogą być potrójnie królewskimi. W teologii katolickiej mówimy o potrójne funkcji człowieka ochrzczonego - kapłańskiej, prorockiej i królewskiej. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Boh ljubit trojcu&lt;/span&gt; - dzisiaj prawosławni mają swoje święta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tytuł nawiązuje jednak nie do prawosławnego, ale wczorajszego katolickiego święta. Łącznikiem między nimi można nazwać współczesny ruch ekumeniczny. Byliśmy jednak wczoraj zbyt zajęci sobą, żeby to zobaczyć. Tak samo, żeby napomknąć ważne i ważkie imię księdza Jamesa Hindusa, który odpowiedział na pytanie jednego z synów, nim jeszcze je zadał (ja byłem w tej duchowej przygodzie tylko hiperłączem). Ten Hindus wygłosił w zeszłym roku wiele rekolekcji w Polsce i na świecie. &lt;a href="http://www.jmanjackal.net/pol/polretir.php"&gt;Jest już plan na ten rok&lt;/a&gt;!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byliśmy zbyt zajęci sobą! - ale to nie znaczy, że tylko "swoimi". O, nie - całą gminą. Gmina to ogół mieszkańców i terytorium. Tak jest zapisane w ustawie i tak zawsze staramy się postępować. Jeśli coś ma na względzie dobro gminy, musi mieć na uwadze wszystkich mieszkańców, czyli ich właściwą reprezentację. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;REPREZENTATYWNOŚĆ!&lt;/span&gt; - jest tutaj słowem kluczem. Jak najlepsze &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ODWZOROWANIE&lt;/span&gt; rzeczywistości gminnej (wspólnoty lokalnej).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zbyt zajęci, bo zbytnie emocje towarzyszą działaniom publicznym (społecznym) w naszej gminie. To zżera - niestety - dużą część sił wszystkich aktywnych mieszkańców. A jednak to, co &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;obiektywne&lt;/span&gt; zwyciężyło! Konieczna jest do tego duża wiara. Gdyśmy jej nie mieli, gdyby nie miała jej Grażyna - nie byłoby żadnego spotkania w Trzech Króli. A i to, które było, mogło się rozsypać w trakcie!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;No, bo - posłuchajcie&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;czas&lt;/span&gt;: 6 Stycznia 2012, godz. 16.00&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;miejsce&lt;/span&gt;: świetlica Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej (przez nikogo niezawłaszczanej, publicznej, dla wszystkich, jawnie zapraszanych, imiennie, telefonicznie, obwieszczeniami, zawsze z zawiadomieniem organu prowadzącego. Szkoła funkcjonuje ma mocy polskiego prawa i ma wszystkie statutowe obwarowania, oraz istotny dla swojego funkcjonowania udział kontrolnego czynnika społecznego - Rady rodziców. Mówienie o zawłaszczaniu szkoły jest horrendalnym nieporozumieniem, albo jawnym szerzeniem pomówień i nieprawdy. Gdyby się powtarzało zasługiwałoby na rozstrzygnięcie sądowo-prawne. Narusza prawdę o polskim systemie oświaty i sieje zamęt w głowach mieszkańców i rodziców posyłających dzieci do tej &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PUBLICZNEJ&lt;/span&gt; placówki)&lt;br /&gt;- &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;lista obecności&lt;/span&gt;: do oglądu na zdjęciach publikowanych na Fb, blogach, i innych stronach www.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-V-WaePBLF_k/TwhiaKoQCtI/AAAAAAAAFq0/W-1JoEj4LTo/s1600/DSC_0062.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-V-WaePBLF_k/TwhiaKoQCtI/AAAAAAAAFq0/W-1JoEj4LTo/s400/DSC_0062.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694909930479291090" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Przebieg&lt;/span&gt; - powitanie zebranych (prezes RzN), propozycja programu (kolęda, prezentacje osób i organizacji oraz wójta gminy, wystąpienie prezesa Zielonkowskiego Forum Samorządowego nt. partnerstwa w gminie, dyskusja, wnioski/ustalenia, wolne wnioski, zamknięcie), rozdanie tekstu &lt;a href="http://strachowka.blogspot.com/2012/01/krolowie-medrcy-samorzadowcy-i.html"&gt;"Królowie, Mędrcy, Samorządowcy i Obywatele"&lt;/a&gt; wniosek przedstawicieli SPS o zapoznanie się z listem od ich zarządu, skierowanie tegoż listu do punktu 'wolne wnioski', śpiew kolędy "Mędrcy świata", opuszczenie sali przez przedstawicieli SPS, prezentacja osób, organizacji i wójta, wystąpienie/propozycje prezesa ZFS, toast noworoczno-trzechkrólowy, śpiew kolędy "Przybieżeli do Betlejem", dzielenie się uwagami/życzeniami, gratulacje sukcesów dla organizacji/sołectwa Równe, zaproszenie na Bal Charytatywny org. przez stow. "Niesiemy pomoc, dajemy radość", jednogłośne przyjęcie propozycji kolejnego spotkania/warsztatów dla &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wszystkich&lt;/span&gt; organizacji nt.partnerstwa w gminie, śpiew kolędy "Dzisiaj w Betlejem", zakończenie. PS.- Organizator zapewnił wszystkim zainteresowanym kopie listu od zarządu SPS (i ich materiał uzupełniający).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie czytałem jeszcze &lt;span style="font-style:italic;"&gt;inkryminowanego&lt;/span&gt; listu. W materiale uzupełniającym autorzy dali swój subiektywy wybór moich wpisów z różnych adresów internetowych. Te znam, potwierdzam każdą swoją wypowiedź, także ten wybór dokonany na potrzeby autorów. Oczywiście brak tam moich wpisów chwalących SPS, albo zawierających dobre życzenia itp - nie takie przecież przyświecały im intencje. Nie chodzi o prawdę większą od nas, chodzi im o subiektywne odczucia.&lt;br /&gt;Nie znam treści listu, ale dostrzegam piękną zbieżność i wymowę faktów. Spotkań było wczoraj więcej, niż było zaplanowanych! Oprócz &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;najważniejszego&lt;/span&gt; spotkania osób i reprezentowanych przez nich organizacji i urzędu, spotkały się dwa pisma. To fakt obiektywny, nie zaplanowany przez żadną ze stron! &lt;br /&gt;Wszyscy zatem  mogą je czytać, dyskutować i interpretować do woli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest Prawda. Życie się dzieje. Ma sens. Ogromny sens. Sens pochodzi spoza nas. My możemy go odnaleźć, a raczej odczytać, zrozumieć i się w niego - na szczęście - włączyć i mieć w nim pełny udział. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;My możemy się w niego - na szczęście - włączyć i mieć w nim pełny udział&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;My możemy się w niego - na szczęście - włączyć i mieć w nim pełny udział&lt;/span&gt; (i to na zasadzie duchowej lub realnej adopcji lub jeszcze większego stopnia - prawdziwego - Ojcostwa i Usynowienia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Kiedy ich list przeczytam? Kiedy mi na to przyjdzie czas i ochota. Przecież nawet nie do mnie jest adresowany, ale do prezesa RzN. Nie mam żadnych funkcji w stowarzyszeniu. W stowarzyszeniach się jest, bo podziela się jej cele. Do wolności wyswobodzeni zostaliśmy! I tak nie mógłbym już się do niego odnieść w tym poście, bo by był za długi (według mojej wewnętrznej miary). Do &lt;a href="http://mateusz.pl/rodzina/mw-tpw.htm"&gt;wewnętrznej wolności&lt;/a&gt; wyswobodzeni zostaliśmy!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-6425206562127040096?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/6425206562127040096/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/po-troj-nie-krolewskie-refleksje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6425206562127040096'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/6425206562127040096'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/po-troj-nie-krolewskie-refleksje.html' title='Po-trój-(nie)-królewskie refleksje'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-zVWAayMN4LM/TwhhtRmA76I/AAAAAAAAFqo/OQsxULN5A_s/s72-c/DSC_0060.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-2870648037277754954</id><published>2012-01-06T05:45:00.000-08:00</published><updated>2012-01-06T06:13:18.395-08:00</updated><title type='text'>Królowie, Mędrcy, Samorządowcy i Obywatele</title><content type='html'>&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-gVBLlR7weYY/TwbilrFpmgI/AAAAAAAAFqE/yffJd8L7xZQ/s1600/images%2B%252824%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 164px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-gVBLlR7weYY/TwbilrFpmgI/AAAAAAAAFqE/yffJd8L7xZQ/s200/images%2B%252824%2529.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694487915706030594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bez - &lt;/span&gt;&lt;span&gt;istnieć nie mogę.&lt;/span&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; Potrzebuję kontaktu z...&lt;/span&gt; - bardziej niż kania dżdżu. Z kim, z czym - oto jest pytanie? Bardziej kontaktu niż relacji. W jakichś relacjach jestem zawsze, inaczej nie mogę. Jako byt materialny. A ludzki? Osobowy? &lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;Jestem w relacjach, oddziaływaniach - jak cała materia. Choćby w polu grawitacyjnym (od którego w - w pewien sposób - ziszczonych marzeniach uwolnił się na parę minut Stephen Hawking na odpowiednio wysokiej orbicie). Wszystko oddziałuje na mnie i ja na wszystko. Jestem częścią materialnego Wszechświata.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;A byt o najwyższym poziomie zorganizowania, czyli osoba człowieka? Też - jak widać - musi. Wy - na mnie. Ja - na was. I nie muszę - jeno - psychologizować, by prawo to odkryć i opisywać. To powszechne doświadczenie i opisane przez wielu. "Widzieć, czuć i opisywać ... z bardzo ludzkiej tęsknoty?" Tęsknota też jest grawitacją osobową :)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;b style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Narzędnik&lt;/b&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt; (&lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%81acina" title="Łacina" style="text-decoration: none; background-image: none; background-attachment: initial; background-origin: initial; background-clip: initial; background-color: rgb(255, 255, 255); line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span&gt;łac.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt; &lt;/span&gt;&lt;i style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;instrumentalis&lt;/i&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;) – forma używana m.in. dla określenia narzędzia (&lt;/span&gt;&lt;i style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;naprawił telewizor &lt;b&gt;śrubokrętem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;, &lt;/span&gt;&lt;i style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;przyjechałem &lt;b&gt;pociągiem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;), sposobu w jaki coś się dzieje (&lt;/span&gt;&lt;i style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;osiągnąłem to &lt;b&gt;sprytem&lt;/b&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;) itp. Przy czasownikach oznaczających rządzenie oznacza &lt;/span&gt;&lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Dope%C5%82nienie_(j%C4%99zykoznawstwo)" title="Dopełnienie (językoznawstwo)" style="text-decoration: none; background-image: none; background-attachment: initial; background-origin: initial; background-clip: initial; background-color: rgb(255, 255, 255); line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span&gt;dopełnienie&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt; bliższe&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;, przy niektórych innych dopełnienie dalsze &lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;(Wikipedia).&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Reguły języka podpowiadają, że dotykam swojego sposobu istnienia i różnych swoich dopełnień. Zgadzam się całkowicie. Istnieję jako osoba w kontakcie (osobowym, dialogu) z resztą rzeczywistości. Najbliższą są najbliżsi, czyli przeważnie rodzina. Potem otoczenie życiorysowe, materialne i kulturowe.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Bez bliższych (serdecznych) relacji, czyli kontaktu (równie serdecznego) nie rozwinąłbym się jako osoba rozumna, nie byłbym zdolny do podejmowania odpowiedzialności itd. czyli nie wypełniałbym norm, które pozwalają mnie zaliczyć do najwyżej (aż po szczyt formy osobowej) uspołecznionych zwierząt myślących, rozeznających się w hierarchii bytów i wartości. Myślący osobnik musi wiedzieć, &lt;b&gt;czym coś jest&lt;/b&gt; i zgodnie z tą wiedzą postępować.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Osiągnąłem świadomość samego siebie, jako osoby (bytu) potrzebującego stałego kontaktu z otaczającą mnie rzeczywistością. Kiedy się budzę, otwieram oczy, rozglądam się, nasłuchuję, kieruję swoją uwagę na coś. Przeważnie po jakiejś chwili dociera do mnie moja "całość życiowa". Całość bywa zabarwiona klimatem, nastrojami. Ona przeważnie mnie dopinguje do wejścia w siebie, w świat wewnętrzny (duchowy) i zakotwiczenia mojej "całości" w większej "całości". Większa całość (CAŁOŚĆ?)  jest wymiarem najwyższym mojego życia. Jest ona uporządkowanym systemem znaczeń, o cechach osobowych. Oddaję jej pokłon. Odnawiam całkowite podporządkowanie siebie i całego swojego świata jej (MU) z miłością. Odnajduję w tym akcie poczucie wolności i spełnienia (tak chwili bieżącej, jak i całego życia). Amen.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Moja "mantra" bardzo mi to ułatwia. Jest skrótem najważniejszych afirmacji, przekonań, wiary, nadziei itd. "Nie-ja-Ty-/-Bóg-Miłość-Chrystus-Pokój-Dobro".&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Dajcie mi punkt oparcia, a poruszę...?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Święto "Trzech Króli" jest świętem afirmacji, akceptacji, uznania prawdy (o rzeczywistości i osobie) i jednocześnie świętem Objawienia Najwyższej Prawdy Osobowej, jej woli objawiania się w całości i bez końca jako Miłości Akceptacji Przebaczenia Miłosierdzia... Nieskończonej Prostoty, wśród wszelakich skomplikowań.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="line-height: 20px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;Bez - &lt;/b&gt;istnieć nie mogę.&lt;b&gt; Potrzebuję kontaktu z...&lt;/b&gt; &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ja potrzebuję kontaktu z... najbardziej osobistym i osobowym punktem podparcia. W pewien sposób z absolutnym (dla mnie i chyba nie tylko dla mnie) punktem całej rzeczywistości. A wy? Z kim? Z czym? Z jakim narzędnikiem?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W telewizji transmitują nowe zwyczaje Pochodów Trzech Króli. Coraz więcej miast i miejscowości je organizuje. Oj, pięknie. Oj, ale niedobrze by było, by poszedł z nich owczy pęd. By wszytko się powierzchownie ujednoliciło. Bo my mamy już swój zwyczaj, od 20 lat. Tak długo, jak polska &lt;b&gt;nowa niezawisłość&lt;/b&gt;. No i nasz zwyczaj jest oczywiście zabarwiony cało-osobowościowo przez inicjatorów. Jest to zabarwienie leciutko intelektualne.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt; &lt;div&gt;"Telewizyjne" świętowanie wyczerpuje się, jak to chyba w telewizji być musi, głównie w widowiskowości.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-RBICCbzwXgs/Twbi6NirATI/AAAAAAAAFqQ/TrGGSocXj9A/s1600/images%2B%252823%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 138px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-RBICCbzwXgs/Twbi6NirATI/AAAAAAAAFqQ/TrGGSocXj9A/s200/images%2B%252823%2529.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5694488268551946546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;"Nasze" - w pewnym wysiłku intelektualnym (osobowym) do zrobienia kroku ku ludziom, z którymi na co dzień trudno nam się spotkać, choć możemy się pozornie widywać i mijać. Proponujemy wyjść ze swoich okopanych dworzyszcz i obserwatoriów życiowych i powędrować ku temu, co poznaliśmy myśleniem. Ku temu, co dało nam znak. Co się w jakiś sposób objawiło. Samo uświadomienie sobie tych ważnych mechanizmów, w życiu każdego myślącego człowieka, jest warte przeżycia i podkreślenia.                              Jeśli jeszcze dokonuje się to w ramach jakichś realnych wspólnot życiowych - tym piękniej, tym większa ich wartość. &lt;/div&gt;Czyż nie na tym polega proces &lt;b&gt;HUMANIZOWANIA (UCZŁOWIECZANIA)&lt;/b&gt; życia osobowego i społeczno-publicznego? Podjąć świadomy, odpowiedzialny akt wyjścia z siebie ku innemu?! Ku temu, co obiektywnie istnieje.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jest to zarazem realizacja nauczania naszego papieża. Wcielanie "Centesimus annus". Słowo staje się ciałem, także w ten sposób.&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I nadszedł dzień/święto "Trzech Króli 2012". Gdzie pójdę? Jak daleko jestem gotowy pójść? Komu chcę się pokłonić? Kto/co jest moim punktem oparcia w życiu? Całego życia, osobistego, rodzinnego, zawodowego, organizacyjnego, intelektualnego, społecznego... etc.etc.&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;PS.&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Niczego więcej dziś nie chcę. Tylko nacieszyć się obiektywną rzeczywistością. Żadnego osądzania. &lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-2870648037277754954?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/2870648037277754954/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/krolowie-medrcy-samorzadowcy-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2870648037277754954'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2870648037277754954'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/krolowie-medrcy-samorzadowcy-i.html' title='Królowie, Mędrcy, Samorządowcy i Obywatele'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-gVBLlR7weYY/TwbilrFpmgI/AAAAAAAAFqE/yffJd8L7xZQ/s72-c/images%2B%252824%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-2346354960485819672</id><published>2012-01-05T02:57:00.000-08:00</published><updated>2012-01-05T09:29:04.449-08:00</updated><title type='text'>Już jutro "Trzech Króli"</title><content type='html'>&lt;span  &gt;&lt;span style="margin-top: 0px; margin-right: 0px; margin-bottom: 0px; margin-left: 0px; padding-top: 0px; padding-right: 0px; padding-bottom: 0px; padding-left: 0px; border-top-width: 0px; border-right-width: 0px; border-bottom-width: 0px; border-left-width: 0px; border-style: initial; border-color: initial; border-image: initial; outline-width: 0px; outline-style: initial; outline-color: initial; vertical-align: baseline; background-image: initial; background-attachment: initial; background-origin: initial; background-clip: initial; background-color: rgb(255, 255, 255); color: rgb(47, 47, 47); line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; "&gt;Trybunał Konstytucyjny odrzucił wniosek PKPP Lewiatan o zbadanie, czy ustanowienie 6 stycznia dniem wolnym od pracy było zgodne z prawem. &lt;/span&gt;&lt;span style="color: rgb(47, 47, 47); line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;TK odrzucił go z przyczyn formalnych, uznając, że wnioskodawca nie był uprawniony do jego złożenia.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="color: rgb(47, 47, 47); line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="color: rgb(47, 47, 47); line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Trzech Króli jest dla mnie/nas bardzo ważnym dniem i wcale nie dlatego, że jest dniem wolnym. Kulturowe znaczenie dnia ogromnie nas przejęło przed laty. Nawet nie - religijne. Choć kulturowo-religijne brzmi najlepiej. Lubię widzieć religię w ramach kultury człowieka, choć teologowie mogą wybrzydzać. Oczywiście uznaję, że Objawienie jest interwencją spoza kultury człowieka. W dobrym &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: rgb(255, 255, 255); color: rgb(47, 47, 47); font-family: 'times new roman'; font-size: medium; line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; "&gt;mniemaniu &lt;/span&gt;&lt;span style="background-color: rgb(255, 255, 255); color: rgb(47, 47, 47); line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; font-family: 'times new roman'; font-size: medium; "&gt;podtrzymuje mnie  "Wiara i rozum". Rozum nie wykształci się poza kulturą. Wiara chyba też. Ależ dalekie są konsekwencje pewnych stwierdzeń i przekonań! Jajo przed kurą, czy odwrotnie - na przykład :)&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="color: rgb(47, 47, 47); line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Trzech Króli w pierwszych latach 90-tych ubiegłego wieku skłoniło nas do spotkań wzorowanych na biblijnym przykładzie. Oczywiście, chodzi o Mędrców lub Magów składających pokłon Narodzonemu w Betlejem Jezusowi. Wzorowanie było wtedy - i jak się okazało, na szczęście - jest i teraz próbą odwzorowania zależności matematycznie niemierzalnych na odległości i różnice kulturowe między nami - ludźmi mieszkającymi całkiem niedaleko od siebie, albo wręcz w ramach tych samych struktur lokalno-regionalnych. Czasem muszę pisać długie zdania, bo odwyknę.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Święto Objawienia to sens religijny tegoż dnia. Uprę się, że jest związek między obydwoma znaczeniami. Objawia się to, co inaczej poznać widać trudno, trudniej, albo wcale. Czyli znów pojawia się duża odległość czegoś, Kogoś, w czymś wyrażająca się. To może zacznę sobie roboczo nazywać ten dzień Świętem Wielkich Znaczeń (od Prawa Wielkich Liczb?). Macro Święto?&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;Sam sobie odpowiadam, po małej kwerendzie w necie, CHYBA TAK. MACRO :)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;No bo sami powiedzcie. Szukałem biblijnego cytatu pasującego do mojego matematycznego dość dzisiaj języka postu i trafiłem do Indii. Na Hindusa. A tam - odpowiedź na prośbę Jaśka z Glasgow(!), i zapewne wielu innych osób, w tym mnie samego. No i &lt;i&gt;ad rem&lt;/i&gt; "naszych" Trzech Króli. Coś dałem już na Fb, coś tutaj -&lt;/span&gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt; &lt;/span&gt;"The Provincial Superior of the South West India Province of the Missionaries of St. Francis De Sales, have given him permission to extend his ministry to the global mission of the Church. He has touched the lives of many people (irrespective of religion, language and race)".&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;Przełożony Hindusa mówi o globalnym Kościele, globalnej wzajemnej służbie duchowej, która działa bez względu na przekonania religijne, język i rasę (my mówimy - otoczenie kulturowe).&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;Poczułem, jakby fr. James z Indii dołączył do naszego jutrzejszego zgromadzenia. Duchowo - na pewno.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;Cytaty znalazłem już po herbacie. Są. Po prostu. "Ż&lt;i style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span lang="PL"&gt;ebyście byli przez Ducha jego mocą utwierdzeni w wewnętrznym człowieku, ż&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span lang="PL"&gt;eby Chrystus przez wiarę zamieszkał w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w miłości, żebyście z&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;i style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span lang="PL"&gt;dołali pojąć ze wszystkimi świętymi, jaka jest szerokość i długość, i wysokość, i głębokość, i&lt;/span&gt;&lt;/i&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;i&gt; mogli poznać miłość Chrystusową, która przewyższa wszelkie poznanie, abyście zostali wypełnieni całkowicie pełnią Bożą." &lt;/i&gt;(św. Paweł do Efezjan)&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span  &gt;Wygląda na to, że "Trzech Króli" jest powszechnym zaproszeniem do mądrości, świętości, czyli do wielkiego REALIZMU. Szukaj, czytaj, studiuj na uniwersytetach, poznawaj w necie, bo PRAWDA się nie ukrywa. Jedyną przeszkodą może być brak realizmu w tobie, czyli takie zapatrzenie (zaślepienie) w siebie, które eliminuje całe połacie rzeczywistości, albo tylko(?) przesłania.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;span lang="PL"&gt;&lt;span  &gt;Nie chodzi o (zawsze historyczne) formy religijności, ale o MĄDROŚĆ, która w sposób nieuprzedzony szuka &lt;i&gt;adequatio&lt;/i&gt; całej (nieocenzurowanej) rzeczywistości i naszego osobowego &lt;i&gt;intelectus&lt;/i&gt;.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;span style="line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;Po drodze mądrości znalazłem wiele. &lt;a href="http://sfd.kuria.lublin.pl/index.php?option=com_content&amp;amp;view=article&amp;amp;id=2039:gfgdf&amp;amp;catid=13:lectio-divina&amp;amp;Itemid=38"&gt;Tutaj.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;a href="http://ratunek.jasnagora.pl/index.html"&gt;&lt;span   &gt;I tutaj.&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;A &lt;a href="http://www.jmanjackal.net/pol/polpers.htm"&gt;ten jaki fajny&lt;/a&gt;, i w ilu językach np. Malajalam, z regionu Kerala!  &lt;a href="http://www.jmanjackal.net/index.htm"&gt;Tu&lt;/a&gt; jest jego strona główna. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;span  &gt;PS.1&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;Kiedy zaczynałem posta cieszyło mnie uzasadnienie TK "&lt;i&gt;&lt;span style="background-color: rgb(255, 255, 255); line-height: 17px; text-align: -webkit-auto; "&gt;wnioskodawca nie był uprawniony do jego złożenia".&lt;/span&gt; &lt;/i&gt;Wydaje mi się, że tradycyjnie uformowani katolicy traktują Boga jak rodzaj TK i boją się do Boga zwracać ze wszystkim. Teresy - nie. Biorę z nich przykład. &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;&lt;span  &gt;PS.2&lt;/span&gt;&lt;/b&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;Ile radości daje udział w życiu, świecie i Kościele na tym poziomie!&lt;b&gt; &lt;/b&gt;Jakim?&lt;b&gt; O-S-O-B-O-W-Y-M. &lt;/b&gt;Niepowtarzalny w swojej jednostkowej podmiotowości człowiek i Bóg Jedyny - objawiający się sobie (i innym podmiotom) nawzajem.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span  &gt;A niektórzy myślą, że mnie bawi przekomarzanie się na gminnym podwórku! O nierozumni i nieświadomi, jak wielkim powołaniem zostaliśmy obdarzeni przychodząc na świat!&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-2346354960485819672?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/2346354960485819672/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/juz-jutro-trzech-kroli.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2346354960485819672'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2346354960485819672'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/juz-jutro-trzech-kroli.html' title='Już jutro &quot;Trzech Króli&quot;'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-5740393482739971126</id><published>2012-01-04T03:33:00.000-08:00</published><updated>2012-01-04T10:24:02.935-08:00</updated><title type='text'>Zdolny do miłości - CAPAX  AMORIS - i potrzeba obiektywizacji</title><content type='html'>&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span&gt;&lt;div&gt;"Pozwólmy sobie na podsumowanie"&lt;i&gt; - zaczyna się któryś akapit rozważań kardynała z Wiednia na II Kongresie Miłosierdzia w Krakowie.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;Ano, pozwólmy sobie nawet na coś więcej. Dalej kardynał ciągnie&lt;i&gt; - "Teresa ukazała nam z niewyobrażalną siłą fascynujace piękno milości miłosiernej. Ponieważ promieniuje nim cała jej osoba... Definicja miłości, którą nam przedstawiła - “Kochać to oddać wszystko i oddać samego siebie “ , odnosi się najpierw do Pana Boga, który nam wszystko oddał, do jego Syna, i do “nieskończonych skarbów jego darów”.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Teresa żyje w &lt;b&gt;szczególnym stopniu świadomości&lt;/b&gt;, w całkowitym uzależnieniu stworzenia względem swego Stwórcy.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Teresa używała (przyswajając sobie) słowa Jezusa np. z Modlitwy Kapłańskiej skierowanej do Ojca. Po długim cytacie, tak jak by była to jej własna modlitwa, pyta sama siebie - "Czy może jest to zuchwalstwem?" [I sama sobie odpowiada] - "Ależ nie, wszak od dawna pozwoliłeś mi być śmiałą wobec Ciebie. Jak ojciec syna marnotrawnego powiedział do swego pierworodnego, tak Ty rzekłeś do mnie: "WSZYSTKO moje do ciebie należy". Moimi są zatem Twoje słowa, o Jezu, i mogę posługiwać się nimi, by sprowadzać na dusze złączone ze mną łaski Ojca Niebieskiego.”&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;&lt;br /&gt;&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;”Mała droga” (wynalazek Teresy) - jest &lt;b&gt;drogą życia teologicznego&lt;/b&gt;. Poprzez doktrynę swojej "małej drogi" chce nas nauczyć, że życie chrześcijańskie jest przede wszystkim życiem teologicznym, życiem w wierze, nadziei i miłości.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;&lt;em&gt; Radosne odkrycie jej własnego powołania, obecność w sercu &lt;b&gt;Kościoła Miłości&lt;/b&gt;, staje sie duchową aktualizacją odkrycia miłości miłosiernej i małej drogi . Kościół - jako sakramentalna « tajemnica wiary »  (jak opisze &lt;/em&gt;&lt;em&gt; to &lt;/em&gt;&lt;em&gt;później Sobór Watykanński II), uzależniający wszystko od miłości Boga, działający&lt;strong&gt; &lt;/strong&gt;skutecznie we &lt;b&gt;wszystkich indywidualnych powołaniach&lt;/b&gt;, utożsamiający się we wszystkich swoich działaniach z miłością!&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;&lt;em&gt;W celu aktualizacji Soboru Watykańskiego II, owocna (pomocna) będzie nowa lektura &lt;b&gt;odnowionych idei «sakramentalnych»&lt;/b&gt; Kościoła... &lt;/em&gt;&lt;em&gt;Ten kościół istnieje w niezmiennej kontynuacji od Boga, znajduje się on tutaj dzięki &lt;b&gt;“miłości do życia”&lt;/b&gt;; jest on Kościołem zbawionych, który &lt;b&gt;wisi na włosku&lt;/b&gt; miłosierdzia ; &lt;b&gt;Kościół który nie może nic sobie przypisać&lt;/b&gt;, nawet dóbr duchowych ; Kościół, który z Jezusem udaje się do stołu grzeszników, żeby odmówić razem z nimi modlitwę [prawdziwie] wierzącego&lt;em&gt;: ” Zmiłuj się nad nami Panie, bo jesteśmy biednymi grzesznikami! O Panie! dozwól nam odejść usprawiedliwionymi...                                                                               T&lt;/em&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;aka “&lt;b&gt;eklezjologia Miłosierdzia&lt;/b&gt;” ma &lt;/em&gt;&lt;em&gt; w najwyższym stopniu &lt;/em&gt;&lt;em&gt;znaczenie misyjne.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;&lt;em&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;&lt;em&gt;&lt;span&gt; &lt;/span&gt;Wszechmocny dał im za punkt oparcia SAMEGO SIEBIE I TYLKO SIEBIE; za dźwignię - modlitwę, która wznieca ogień miłości...                                                                                          &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em style="text-align: justify; "&gt;Teresa jest uniwersalna; jej osoba i jej “mała droga” zaufania, dzieciństwo duchowe znalazły w świecie wiary zadziwiający entuzjazm i bez przeszkody znajdują je do dzisiaj. Jej wpływ jest odczuwany wszędzie, wpływa ona na każdego człowieka niezależnie od jego pochodzenia, kultury a nawet religii. &lt;b&gt;Jak można wytłumaczyć to zjawisko ?&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="background-color: rgb(255, 255, 255); text-align: justify; "&gt;&lt;span&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;&lt;em&gt;Myślę, że mamy tu do czynienia z tym samym fenomenem, jeżeli chodzi o Teresę i o jej tajemnicę chrześcijańską. Musimy je przyjąć obydwie dosłownie, z &lt;b&gt;największym możliwym realizmem. &lt;/b&gt;W obietnicach Chrystusa nie ma nic przesadnego i nieosiągalnego, wszystko jest całkowicie rzeczywiste. .. &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;em style="text-align: -webkit-auto; "&gt; Dusze proste nie potrzebują skomplikowanych środków.&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="background-color: rgb(255, 255, 255); text-align: justify; "&gt;&lt;span&gt;&lt;em style="text-align: -webkit-auto; "&gt;Głównym przesłaniem Teresy jest - żyć życiem teologicznym, wiarą, nadzieją, miłością w rzeczywistości, w dziecięcej &lt;b&gt;ufności w dzień dzisiejszy&lt;/b&gt;, we wszystkie małe zbieżności codzienności [&lt;b&gt;FAKTY i język faktów, obiektywizacja&lt;/b&gt; (dop.mój jk)]...                                              &lt;/em&gt;&lt;span lang="EN-US" style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;em&gt;To, co przyciąga do Teresy tyle ”małych dusz“ i tak wielu "grzeszników", to kontekst, w którym &lt;b&gt;nie czujemy się os&lt;/b&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;em style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;b&gt;ądzani&lt;/b&gt; przez nią, ani nikogo innego. Przeciwnie - czujemy się kochani, bez żadnych własnych zasług. &lt;b&gt;W epoce “podejrzliwych panów&lt;/b&gt;” działa to w sposób bardzo silny i zaskakujący !...                                                                                                                                      Każdy z nas jest  &lt;/em&gt;&lt;em style="text-align: -webkit-auto; "&gt;“&lt;b&gt;Capax amoris&lt;/b&gt;”, kochany i zdolny do kochania innych.... &lt;/em&gt;&lt;em style="text-align: -webkit-auto; "&gt; &lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="background-color: rgb(255, 255, 255); text-align: justify; "&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;Pozwoliłem sobie na coś więcej niż cytowanie członka kolegium kardynalskiego KK. Miejscami musiałem tekst adaptować, bo zaproponowane tłumaczenie nie dawało jasności (według mnie). Oddać chcę głos kardynałowi KK, by zaproponować poważny namysł nad kościołem.&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="background-color: rgb(255, 255, 255); text-align: justify; "&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;Warto, żebyście znali okoliczności dodatkowe. Czytałem i cytuję ten tekst pod wpływem zachęty Lucy z Lincoln, Ne, USA. Żeby było ciekawiej, to ja je jej podsunąłem. Ale to ona go przeczytała dogłębnie. Ze zrozumieniem, jak to mówimy uczniom. I ja spróbowałem tak czytać. Ale nie sam z siebie. W tle pojawiła się sprawa RRN, czyli Ruchu Rodzin Nazaretańskich w Polsce i w USA. RRN i parafia i szkoła w Lincoln mają tę samą świętą jako patronkę. Sprawa sięga głęboko. Jak to w religii bywa :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="background-color: rgb(255, 255, 255); text-align: justify; "&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;b&gt;PS.                                                                                                                                                         &lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-align: -webkit-auto; "&gt;Czy wytłuściłem dobre słowa?&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; background-color: rgb(255, 255, 255); font-size: medium; text-align: justify; "&gt;&lt;em style="color: rgb(255, 0, 0); text-align: -webkit-auto; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); font-size: medium; "&gt;&lt;em&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="font-family: Arial, Helvetica, sans-serif; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); font-size: medium; "&gt;&lt;em style="text-align: justify; "&gt;&lt;br /&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-5740393482739971126?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/5740393482739971126/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zdolny-do-miosci-capax-amoris-i.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/5740393482739971126'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/5740393482739971126'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/zdolny-do-miosci-capax-amoris-i.html' title='Zdolny do miłości - CAPAX  AMORIS - i potrzeba obiektywizacji'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-8513358796304883124</id><published>2012-01-03T04:16:00.000-08:00</published><updated>2012-01-03T11:19:46.558-08:00</updated><title type='text'>Moje i nie-moje</title><content type='html'>Dlaczego "moje" doświadczenia są takie ważne? Ano, dlaczego? A czy jest inny sposób poznania, niż osobowy (oczywiście z wykorzystaniem wszelkich dostępnych pomocy zewnętrznych)! Jest rzeczywistość zewnętrzna i wewnętrzna jako przedmiot poznania i podmiot (osobowy) poznający.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Dzisiaj poczytuję tu i tam. Prowadzi mnie duch czasu. Są w nim sprawy osobiste, rodzinne, gminne, krajowe, międzynarodowe. Normalka. Sięgam, jak akurat potrzebuję, do korespondencji z Glasgow, z Lincoln, w związku większym i mniejszym także do świętej Teresy Wielkiej albo Małej i Międzynarodowej Konferencji nt. Miłosierdzia Bożego.&lt;div&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;em&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;“ Łaska Bożonarodzeniowa” jest osobistym przeżyciem, ale jest ona rownież przeznaczona dla innych. U Teresy tak jak i u Faustyny, wszystko jest jednocześnie osobiste i całkowicie apostolskie... &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Jej osobiste doświadczenie staje się dla niej centralną  częścią jej nauczania : « mała droga », którą musi ona ofiarować wszystkim « małym duszom «.&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;&lt;em&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Małe zwycięstwo nad samą sobą staje się dla niej drogą, która pozwoli jej zrozumieć tajemnic&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;span&gt;ę."&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;"Moje" w (wspólnym) duchu staje się wspólne. Masło maślane. Bo ja sam z siebie ducha nie wziąłem. Mam udział. Więc inni udziałowcy też mają w nim jakieś prawa własności :)&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;&lt;em style="text-align: justify; "&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Miłość Boża powoduje, że Teresa czyni ofiarę ze swojego “ja”, w sposób osobisty i uniwersalny. W taki to sposób Teresa znajduje jednocześnie swoje powołanie osobiste jak i zarówno kościelne... &lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;em style="text-align: justify; "&gt;Jej medytacja przy krzyżu nie dodaje niczego do dzieła Jezusa, mimo tego, jest ona niezbędna, po to, aby krew Chrystusowa mogła dotrzeć do wszystkich ludzi ... &lt;/em&gt;&lt;span lang="EN-US" style="text-align: justify; "&gt;&lt;em&gt;To [jej osobista] znajomość Boga jako Nieskończonego Miłosierdzia oświeca całe jej życie, jej modlitwę, jej działanie, jej proste zakonne życie oraz jej misję kościeln&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;em style="text-align: justify; "&gt;ą&lt;span lang="EN-US"&gt; w wymiarze światowym."&lt;/span&gt;&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Tak sobie napisał i tak przemawiał w Krakowie (październik 2011) &lt;a href="http://www.worldapostoliccongressonmercy.org/spip.php?article1587"&gt;Kardynał  &lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span&gt;&lt;span&gt;&lt;a href="http://www.worldapostoliccongressonmercy.org/spip.php?article1587"&gt;Schönborn&lt;/a&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt;  z Wiednia. Nie mogą takie rozważania nie pojawić się w korespondencji z parafią i szkołą tej! świętej Teresy w Lincoln. A z kolei bez perspektywy miłosierdzia trudno (mi) pisać i mówić o życiu. Mam 58 lat! Niektórzy wiedzą na ten temat dużo wcześniej.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Każdy ma coś, powinien mieć coś do dorzucenia. Wiara nie jest sprawą instytucji, ale osób. Każdy może mieć bezcenny do niej wkład. O ile się otworzy i podzieli.&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;p class="MsoNormal" style="text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); "&gt;&lt;span&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt;&lt;span lang="EN-US"&gt;Teresa ma doświadczenie &lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt;Boga jako Nieskończonego Miłosierdzia&lt;/span&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt;, u&lt;/span&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt; mnie jest to Bóg jako Nieskończona Prostota. Także w języku, modlitwie, liturgii itd. Także w takim prostym cytowaniu Biblii, stosowaniu jej (i porównań) &lt;/span&gt;&lt;b style="text-align: justify; "&gt;analogicznie&lt;/b&gt;&lt;span style="text-align: justify; "&gt; do własnych sytuacji życiowych itd. Też zdaję sobie sprawę z konieczności przekazywania tego, co otrzymuję. Stąd m.in. ten blog i konto na Fb. Ale i msza szkolna niedzielna i katechezy od 30 lat itp. Ale to przecież takie oczywiste w świetle &lt;b&gt;Objawiania&lt;/b&gt; wszystkiego, a nie &lt;b&gt;zakrywania.&lt;/b&gt;&lt;/span&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-8513358796304883124?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/8513358796304883124/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/moje-i-nie-moje.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8513358796304883124'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/8513358796304883124'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/moje-i-nie-moje.html' title='Moje i nie-moje'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-7343102857565814499</id><published>2012-01-02T09:26:00.000-08:00</published><updated>2012-01-02T11:08:24.598-08:00</updated><title type='text'>... bo bez Teresy z Avila ani rusz</title><content type='html'>&lt;div&gt;"Wierzę w człowieka" zasługuje na bardzo długi post, nie tylko wzmiankę. Bez wiary w człowieka nie byłoby ani wiary w Boga, ani kultury, nauki, ani ekonomii i polityki nowożytnej. Obym wracał do tego posta. Ale, na razie, aktualności.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jesteśmy znokautowani. Zostaliśmy znokautowani. Kiedyś pisałem "jesteśmy bankrutami", dzisiaj jeszcze bardziej, choć stan konta się nie zmienił. Tak to bywa z dorosłymi ludźmi. Można mieć trwałe, niezachwiane przekonania, ale jak los uderzy "w punkt", to nie ma boksera, który by się nie wyłożył. Tak mówią wytrawni komentatorzy. Nawet nasz mistrz Jerzy Kulej padł i czeka na zmiłowanie boskie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Chciałem założyć stronę katechetów na Facebooku, ale jakieś tajemne mechanizmy mi nie pozwalają. Error i error, cóż począć. Trochę się wściec i dać spokój. Poczekam. Przeczekam?&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czy można tak o wszystkim pisać? TRZEBA. Zadam pytanie dodatkowe - co odjąć (ocenzurować) w ewangeliach? Jest ich za dużo, czy za mało? Czy Jezus komuś wzbraniał napisać więcej tekstu? Każda linijka i każde słowo jest tam policzone. I nie będzie odjęta nawet kropka i jota. Tylko pełna przejrzystość pozwala wiedzieć jak najwięcej o drugim. Czy wierzymy w Boga  zasłaniającego, czy objawiającego? Już słyszę, że "ale to o Bogu. Nie porównuj się". Ależ ja tego nie czynię. Twierdzę natomiast z całą mocą, że wiara w Boga objawiającego (się) ma swoje konsekwencje. Chcę być jak On (przynajmniej w tym względzie). Nikogo nie wskazuję, nie demaskuję itd. Ale jeśli ktoś potrafi odczytywać znaki, ten niech wie. Niektórzy bez mojej pomocy zdobywają wiedzę o świecie metafizyki, a inni o człowieku z siatkówki oka, paznokci, albo jakiejś aury. Zakrywacze niech przysiądą fałdów, nim się wezmą za krytykę. I niech pokażą na swoim przykładzie jak dają świadectwo prawdzie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Przejrzystość ma służyć poznaniu prawdy. Nie ma ważniejszej prawdy niż prawda osobowa. Jezus powiedział, że jest "Drogą-Prawdą-i-Życiem". Takie motto przyjął Uniwersytet w Glasgow. Ja nie jestem skrajnym scjentologiem i moim bogiem nie jest bozon Higgsa, ale &lt;b&gt;Bóg O-s-o-b-o-w-y&lt;/b&gt;. &lt;i&gt;Wot, szto.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Więc bez żadnych rygorów z zewnątrz objawiam dalej. Uciekłem wczoraj od noworocznego świata, w poduszkę i sen. Nawet na siłę. Mając przed sobą katechezy, mam obowiązek chronić swego ducha. Przed głupotami, jak i przed rozpaczą. Jak ma katecheta wejść na salę i zacząć modlitwę z uczniami przed krzyżem! Mam wejść niewierzący? Albo zdruzgotany? Biada, gdybym tak zrobił. MUSZĘ CHRONIĆ SWEGO DUCHA. Powinność moralna musi iść przed zachciankami ("bo mi się tak widzi lepiej dla mnie").&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Trzymałem się kurczowo wizji początku katechez na nowy rok. Idę ze świętą Teresą na Youtube i projektem odroczonej strony. OBIEKTYWIZUJ SIĘ KATECHEZO.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Miałem z czym iść do klas.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po pierwsze - f&lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=lwWZuSdACto"&gt;ilmik z hiszpańską wersją wiersza i recytacji&lt;/a&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po drugie - cytat "Człowiek (osoba, dusza) „aby mógł rozmawiać z Ojcem w Niebie i cieszyć się Jego obecnością, nie musi lecieć aż do nieba, ani modlić się głośno. Nie trzeba mu skrzydeł, aby Go znaleźć, wystarczy udać się na samotności i patrzeć i oglądać Go Obecnego we własnym wnętrzu” (św.T.J. "D.d."28.2)&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po trzecie - "Nie bój się, nie lękaj się, Bóg sam wystarcza."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Po czwarte - "Nie trwóż się, nie drżyj..."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Największe zaskoczenie czekało mnie w "zerówce". Jedna z dziewczynek zestawiła fragmenty kolęd z fotograficzną pamięcią. Muzyczną? Chyba inną, bo dobrała fragmenty na podstawie cytatów słownych. Zrobiło to na mnie wrażenie.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W klasie szóstej też były duże odstępstwa. Poszło torem kulturowym, hiszpańsko-języcznym. Odgadywali najpierw nastój i uczucia w recytowanym wierszu, a potem zeszło na piękno w ogóle, ślub 17.12.2011 w San Jeronimo el Real naprzeciwko Muzeum Prado i fragmenty tamtej liturgii słowa. Ministranci się domyślili znaczenia &lt;i&gt;"Primera lectura del libro del Cantar de los Cantares", &lt;/i&gt;&lt;i&gt;"Palabra de Dios", "Segunda lectura de la Primera Carta del Apostol San Pablo a los Corintios", "Lectura del Santo Evangelio segun San Juan"&lt;/i&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Był Madryt w kontekście świętej Teresy z Avila i święta Teresa w kontekście kultury - czyli inkulturacja religijna, od zawsze problem misjonarzy i katechetów.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W klasie piątej z pomocą awantury z Kubą i interwencją dyrektorki była znośna atmosfera. Miałem też większe wyczucie na treść wiersza, ich wrażliwość i metodę dydaktyczną. Zaatakowałem górny pułap - "teraz zadanie dla inteligentnych. Trzeba rozpoznać sytuację zakomunikowaną nieznanym językiem i właściwie zareagować. Nie trzeba (nie wolno) koncentrować się na słowach, bo i tak ich nie znacie. Trzeba wyczuć nastrój i uczucia. Pies podobno to umie. Wy też, na testach z inteligencji, gdy pokazują trójkąty, trapezy itd., i mówią do was językiem różnych innych znaków. I o to chodzi."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Słuchają czujnie. Rozpoznają żal, smutek, aż po łzy, zagrożenie, wielkie pragnienie czegoś, może śmierć, może miłość... &lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Czytam polskie tłumaczenie, najpiękniej jak umiem:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;"Żyję tym życiem, które jest hen, w dali,&lt;br /&gt;Bo miłość całą mą istność objęła.                                                                                                       Ona w mym sercu żarzy się i pali,                                                                                                      Ona mnie z Bogiem w jedno połączyła.                                                                                                 I w Nim me serce, me szczęście zawarte,                                                                                                I On mnie wybrał, i wskazał mi drogę,                                                                                          Wyrył w mej duszy znamię niezatarte:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Ja tym umieram, że umrzeć nie mogę.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Miłość płonąca w głębi serca mego,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Ta miłość, która jest mym życiem, siłą —&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Zamknęła w wnętrzu mym Więźnia Boskiego,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Aby się szczęście moje dopełniło.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Lecz bliskość Jego wzmaga me cierpienia&lt;/div&gt;&lt;div&gt;I mej tęsknoty rozpala pożogę,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Aby Go ujrzeć bez zasłon ni cienia!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Ja tym umieram, że umrzeć nie mogę.&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Jakąż goryczą opływa to życie,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W którym nie mogę ujrzeć swego Pana!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Bo chociaż miłość napawa obficie,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Długa tęsknota, to bolesna rana:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O, zerwij. Panie, te ciężkie kajdany,&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Do życia pełni otwórz mi już drogę:&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Duch mój do Ciebie tęsknotą porwany.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;i&gt;Ja tym umieram, że umrzeć nie mogę!&lt;/i&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;O, życie! ty znasz potęgę miłości..."&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;To się nadaje do przerabiania na lekcjach liryki miłosnej. Ja w każdym razie będę z niej  korzystał. Kiedyś się zakochałem w św. Teresie Wielkiej, chciałem jechać do Hiszpanii, śladem jej fundacji, ale bezpieka z beznadziejnego PRL nie dała mi paszportu. Ale tego, że będę czytał długie fragmenty na katechezie w szkole podstawowej, a co bardziej wrażliwe dziewczyny będą chciały sobie zapisywać niektóre zwroty? Tego nie przewidziałem w snach najśmielszych.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Oj, święta Teresa była dzisiaj ratunkiem w cierpieniu. Łaziłem prawie płaczliwy po szkole i kryłem się po kątach, a tu tyle miłości!!! Co se człowiek zasieje, to mu wyrośnie. Przypomnę więc kolejność zdarzeń - (kongenialna) książka o św. Teresie siostry Immakulaty Adamskiej, odrzucone podanie o paszport na wyjazd do Hiszpanii, pięciodniowy pobyt u kamedułów na krakowskich Bielanach i lektura od świtu (może przed) do nocy z przepisywaniem dziesiątek stron (wiersze były z mojego egzemplarza wyrwane), pierwszy obóz nad Jeziorakiem z Andrzejem Madejem, pierwsze moje kazanie podczas jego ostatniej mszy polowej, oczywiście oparte na św. Teresie (nie martwcie się, że coś się kończy itd.), katechezy, rekolekcje u siostry Immakulaty w Gdyni, spowiedź i cd. rekolekcji ignacjańskich u ojca B.Mokrzyckiego w Starej Wsi za   Rzeszowem, wyjazd do USA, ślub, rodzina, dzieci itd.itp. Bez świętej Teresy ani rusz!&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;b&gt;PS&lt;/b&gt;.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;W klasie szóstej wyjaśniłem skąd się bierze u mnie cisza od 30 lat na początku każdej katechezy. "Wystarczy odrobina samotności (i ciszy), aby oglądać Go we własnym wnętrzu".(T.J. D.d 28.2). Prawie wszyscy uczniowie szkoły podstawowej w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej poznali trzy słowa po hiszpańsku "&lt;b&gt;Solo Dios basta&lt;/b&gt;". Szkoda, że ta tradycja katolicyzmu światowego ma w Polsce małe branie.&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-7343102857565814499?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/7343102857565814499/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/bo-bez-teresy-z-avila-ani-rusz_02.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/7343102857565814499'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/7343102857565814499'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/bo-bez-teresy-z-avila-ani-rusz_02.html' title='... bo bez Teresy z Avila ani rusz'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-9061896666465859306</id><published>2012-01-01T04:38:00.000-08:00</published><updated>2012-01-01T09:03:21.494-08:00</updated><title type='text'>Wierzę w człowieka</title><content type='html'>Bałem się wczoraj "na poduszce", że zapomnę. Pocieszające było to, że nie jest to stwierdzenie ni z gruchy ni z pietruchy, ale jest zwieńczeniem pewnych prac nad sobą, swoim blogiem i rozumieniem życia i świata. Natura człowieka stała się zwieńczeniem? Poniekąd. Posłuchajcie mojej opowieści.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;Nie dzisiaj jednak, bo nasz internet nie działa. Może uda się jeszcze wkleić ten ważny cytat i ... dobranoc.&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); font-size: medium; "&gt;Człowiek (osoba, dusza) &lt;i&gt;„aby mógł rozmawiać ze swoim Ojcem niebieskim i cieszyć się obecnością Jego, nie ma potrzeby wzlatywać aż do nieba... nie trzeba m skrzydeł, aby latała szukając Go, ale dość mu udać się na samotność i oglądać Go obecnego we własnym wnętrzu”&lt;/i&gt; (&lt;/span&gt;&lt;i style="font-family: 'Times New Roman'; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); font-size: medium; "&gt;T.J.: D.d. 28, 2&lt;/i&gt;&lt;span style="font-family: 'Times New Roman'; text-align: -webkit-auto; background-color: rgb(255, 255, 255); font-size: medium; "&gt;).&lt;/span&gt; &lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-9061896666465859306?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/9061896666465859306/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/wierze-w-czowieka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/9061896666465859306'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/9061896666465859306'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2012/01/wierze-w-czowieka.html' title='Wierzę w człowieka'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-4083168161659566458</id><published>2011-12-31T11:11:00.001-08:00</published><updated>2011-12-31T11:14:18.105-08:00</updated><title type='text'>Uzasadnienia ostateczne</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-8p-lHg7Y93k/Tv9R-3DU84I/AAAAAAAAFps/AOSOsQRFwi4/s1600/taize3.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 197px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-8p-lHg7Y93k/Tv9R-3DU84I/AAAAAAAAFps/AOSOsQRFwi4/s200/taize3.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692358594391241602" /&gt;&lt;/a&gt;W Berlinie kończy się Spotkanie Młodych, organizowane corocznie przez wspólnotę ekumeniczną z Taize. Czuję się duchowo z nimi związany, są trwałą wartością w moim życiu.&lt;br /&gt;W łączności z nimi organizowaliśmy(łem) lokalne spotkania, w tym duchu. Kiedyś w Legionowie, później także w Strachówce. Bywałem regularnie także u św. Aleksandra w Warszawie, gdzie w podziemiach mieliśmy swoje modlitwy. Z tamtych czasów zapamiętałem Agnieszki: Kuraś, Pawlikiewicz, Grzegorczyk, Cezarego Gawrysia, Marcina Przeciszewskiego, Jedlińskiego, Żurawskiego. Patronowała nam pani Aniela Urbanowicz z pobliskiego mieszkania na Nowym Świecie, której zdjęcie z bratem Roger ciągle mamy, jak nie na ścianie, to na półce. Większość wymienionych osób (nazwisk) jest aktywna i znana w życiu publicznym lub kościelnym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po latach sam muszę pokiwać nad sobą głową z uznaniem i niedowierzaniem, bo zorganizować spotkania i wzajemne pielgrzymki, od parafii do parafii, z grupy do grupy, w Legionowie było z kim, ale żeby w Strachówce porwać się na to, trzeba było być szalonym idealistą - "zagorzałym" wyznawcą &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;JEDNEGO&lt;/span&gt; świata wyznawców i uczniów Jezusa z Nazaretu. Byliśmy wystarczająco szaleni i zagorzali, skoro sprowadziliśmy się jako rodzina z małym Jaśkiem na rękach na wieś, do starego domu, wybudowanego jako letnisko, do którego nie było dojazdu. Jasiek miał parę tygodni/miesięcy, my nie mieliśmy pracy. JAKA SIŁA, JAKIE IDEAŁY nam przyświecały, że porwaliśmy się na coś takiego? - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;POLSKA I KOŚCIÓŁ!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oczywiście było także coś, co nas "wypychało" z Legionowa - brak mieszkania, konieczność wynajmowania. Na chybił trafił określiłbym stosunek sił ciągnąco-wypychających jak 80/20 w procentach, (4/1). Była, pewnie głównie we mnie, wiara, że znajdzie się dla nas (mnie) miejsce (pracy) w łonie Ojczyzny odbudowującej się i odnajdującej swoją tożsamość po komuniźmie. Zakładałem wszak Solidarność w gminie, rozumiałem, czułem, utożsamiałem się z duchem nadchodzących zmian. Nie doceniłem (ciągle nie doceniamy?) jednak spustoszenia, jakie zrobił stan wojenny. We mnie przeżyły ideały Polski Solidarnościowej, Piastowsko-Jagiellońskiej itp. A w ludziach?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie Jan Paweł II, łącznik ponadczasowy, kto wie, jak potoczyłyby się losy Polski i Europy w 1989???&lt;br /&gt;W Nim była moc ponad historyczna z 1978, z której przelał wiele w nas w 1979, 80, że w ogóle powstaliśmy i się uchowaliśmy przez rok! A potem w Nim, jak forma przetrwalnikowa, i dzięki Niemu (zwieńczenie i szczyt Kościoła) zachowaliśmy resztkę wiary, nadziei, miłości (?) i szaleństwa do zmiany świata. Przeciw fałszowi komunizmu. Na wszystkich frontach. Także, a może przede wszystkim, ideologiczno-filozoficznym. Kto nie sięgnął w swoim obrzydzeniu starym systemem do podstaw, czyli fałszywej, zakłamanej, diabelskiej wizji człowieka, umaterializowanego do szpiku kości i &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;w związku z tym&lt;/span&gt; poddawanego krańcowej manipulacji, ten był na powierzchni zmian.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Anty-ludzka ideologia była równocześnie anty-religijna. Walczący ateizm był ich Bogiem i religią.&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Rozumowanie Marksa w tej sprawie można streścić następująco: człowiek nie jest wolny dopóki wierzy w istnienie Boga, więc aby człowieka wyzwolić trzeba zniszczyć religię. Religia jest częścią kultury, a kultura jest zdeterminowana przez ekonomię. Aby zniszczyć kulturę, która zawiera w sobie religię, trzeba zniszczyć system społeczno-gospodarczy, który ją determinuje. Tym systemem jest każda ekonomia oparta na własności prywatnej. Więc aby zniszczyć religię, trzeba zniszczyć ustrój gospodarczy oparty na własności prywatnej. Jedyną drogą do tego celu jest rewolucja. Rewolucja marksistowska ma więc na celu zniszczenie systemu gospodarczego, zbudowanego na własności prywatnej i wprowadzenie systemu gospodarczego, opartego na własności społecznej, czyli komunizm. Komunizm przeto, dla Marksa, przedstawia się jako ustrój laicki, jako system gospodarczy, który wyklucza możliwość istnienia religii i wiary w istnienie Boga . Marksa interesują zagadnienia gospodarcze tylko z punktu widzenia walki z religią z wiarą człowieka w istnienie Boga. Rewolucja przeto, którą planuje ma na celu walkę o wyzwolenie człowieka z wiary w istnienie Boga. Jest to więc rewolucja szatańska...  "Komunizm nie odnawia, lecz niszczy doszczętnie prawdy wieczne, religię i moralność". A w Manuskryptach cytuje zdanie, wzięte z pism Owen'a: "Komunizm zaczyna się zaraz z ateizmem".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytowany autor, &lt;a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Micha%C5%82_Poradowski"&gt;ksiądz prof. Michał Poradowski&lt;/a&gt;, wykazywał dystans do nurtu reform w Kościele, ja przeciwnie, jestem ich zagorzałym po-soborowym zwolennikiem. Autor ma ciekawy życiorys i niebagatelną wiedzę o komunizmie, w którym niejako się specjalizował. Polityczne poglądy są sprawą drugorzędną.&lt;br /&gt;Zaświadczam, że w czasach PRL i światowego komunizmu, które znam, bo przeżyłem świadomie w nich 20 lat (wcześniej byłem ciut za młody na cało-osobowe uwrażliwienie i własne poglądy) na eksponowanym publicznie miejscu był "Kapitał" Karola Marksa, a "Manifest komunistyczny" był dla bardziej wtajemniczonych i "poszukujących".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem od Berlina i Taize, które wstrząsnęło moim życiem, a zatrzymałem się na dłużej na komunizmie! Bo on też odegrał (odgrywa) ważną rolę w moim życiu. Jego fałsz i zakłamanie mnie ciągle jeszcze odrzuca. Już w klasie maturalnej myślałem o podjęciu studiów, które pozwoliłyby mi z nim walczyć. Myślałem o teologii. Wyszła Politechnika i po 4-letnim odroczeniu (2+2) - filozofia. Gdyby nie śmierć ks. prof. K.Kłósaka znalazłbym pewnie swoje miejsce po akademickiej stronie istoty człowieka i ciągnąłbym do dziś. Ale Pan życia i śmierci chciał inaczej. Musiałem pisać od nowa, zaczynać od nowa - w duchu starych anty-komunistycznych przeczuć i przeznaczeń. Ksiądz prof. B.Hałaczek zaproponował mi "Antropologiczne aspekty rewolucji naukowo-technicznej w pismach polskich marksistów". I musiałem zmierzyć się jakby z innej strony ze znienawidzonym ustrojem. Od strony techniki i nauki (po coś jednak ta politechnika była w moim życiu). Ale to tak wygląda tylko z pozoru.&lt;br /&gt;Marksiści fałszowali, zakłamywali wszystko. Nie tylko filozofię, teologię, także naukę i technikę. Wszystko musiało być poddane ideologii. Stworzyli więc puste pojęcie Rewolucji Naukowo-Technicznej. Posługiwali się nim dla dalszego zniewalania umysłów. Bo kto myślał inaczej niż oni, opowiadał się, według nich, przeciwko nauce i osiągnięciom techniki. Bzdura. Ale ich totalitaryzm (nie tylko polityczny, także umysłowo-całościowy) tak działał, że większość ludzi nie była w stanie nawet sobie tego uświadomić. Wiem, bo się trochę naczytałem i narozmawiałem. Nawet promotor był zaskoczony moją tezą, że "nie ma takiego zwierzęcia".&lt;br /&gt;Trik marksistów polegał na "połączeniu z myślnikiem". Przecież nikt nie mógł (nie mogłem i ja, mizerny magistrant) negować wielkiego postępu nauki i techniki. Można nawet mówić o ich rewolucyjnym skoku. Tak, ale wtedy mówmy o rewolucji naukowej i o rewolucji technicznej. Nie można negować także związków między jedną i drugą dziedziną ludzkiej działalności. Ale marksistowska Rewolucja Naukowo-Techniczna to było coś innego. To było (musiało być!!) coś więcej. I właśnie to ich &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;musiało&lt;/span&gt; już zdradza niezdrowy element ich teorii. Każdy element, czy przejaw działalności komunistów był czymś pionierskim, rewolucyjnym i zbawczym. Dzisiaj widzieliśmy jak to samo założenie (jeden z komunistycznych dogmatów) objawia się w zachowaniach ludzi i całych społeczeństw, przy okazji pogrzebu Kim Dzong Ila (wcześniej jego ojca itd).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rewolucja naukowo-techniczna była odkryciem tylko komunistów. Inni czegoś takiego nie stwierdzali, choć mogli cytować i używać pojęcia za swoimi radzieckimi przyjaciółmi. RNT była jakby zobiektywizowanym mechanizmem (ba, nawet pewnym bytem), który dowodził wyższości wszystkiego, co robią komuniści. Wszystkiego, co się dzieje w części świata, którą rządzą ich partie (Z Komitetami Centralnymi i ich nieomylnymi Biurami Politycznymi). Oczywiście w przeciwieństwie do biednych burżuazyjnych społeczeństw, ich demokratycznie wybieranych despotów, w tym także - tak, tak - socjalistycznej nauki  i techniki. Bo ich działalność dostawała wyróżnik "socjalistyczny/komunistyczny". Był więc humanizm socjalistyczny, socjalistyczna demokracja, komunistyczna praworządność. Najwyższą formę uzyskiwało to wszystko u sąsiadów, u Wielkiego Brata, czyli w ZSRR. Oni byli Zeusem, Herą, Trójcą Święta i wcieleniem wszystkich bogów w dziejach Ludzkości. Bo niby w socjalizmie (komunizmie) wszyscy byli równi, ale Związek Radziecki był (musiał być) ponad wszystko. To był podstawowy aksjomat. Z niego należało wysnuwać - i na nim opierać - wszystkie tezy i twierdzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tricki komunistów-marksistów były tak chytre, że masę ludzi nie potrafi ich z siebie strząsnąć i od nich się uwolnić. Niestety.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałem o pewnej metodzie, pozwalającej wykazać pozostałości dawnej ideologii i ustroju, który był jej egzemplifikacją.&lt;br /&gt;Otóż - według mnie - walka rozegrała się na płaszczyźnie wiary i rozumu. Wielką rolę odegrało papiestwo. Leon XIII dostał światło, niezbędne, aby napisać i opublikować encyklikę (każda staje się w pewien sposób źródłem wiary, jako część tzw. uroczystego nauczania papieża, "co w encyklikach wykłada się i z naciskiem podkreśla, to najczęściej już skądinąd do nauki katolickiej należy", PiusXII). Tą encykliką jest "Rerum novarum", czyli rzecz o rzeczach nowych (głównie społecznych). Prześwietlił w niej zamierzenia socjalistów. Zawołał "gore"! Przewidział wszystkie negatywne konsekwencje - polityczne, społeczne i gospodarcze XIX wiecznego socjalizmu - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Oprócz niesprawiedliwości sprowadziłby ten system jeszcze bez wątpienia zamieszanie i przewrót całego ustroju, za czym by przyszła twarda i okrutna niewola obywateli. Otwarłaby się brama zawiściom wzajemnym, swarom i niezgodom; po odjęciu bodźca do pracy jednostkowym talentom i zapobiegliwościom wyschłyby same źródła bogactw; równość zaś, o której marzą socjaliści, nie byłaby czym innym, jak zrównaniem wszystkich ludzi w niedoli. Z tego jasno widać, że się należy ze wszystkich sił przeciwstawić dążności socjalizmu do wspólnego posiadania; zaszkodziłoby ono nawet tym, którym socjaliści chcą pomóc; sprzeciwia się zaś naturalnym prawom jednostek, a wstrząsa ustrojem państwa i powszechnym pokojem."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odtąd wszyscy papieże nawiązują do podjętej przez Leona XIII problematyki w kolejne jej wielkie rocznice. Najsławniejsza jest encyklika JPII wydana w stulecie Rerum novarum, w 1991 pt. "Centesimus annus". I otóż w tym dokumencie widzę papierek lakmusowy na wykazania pozostałości doktryny komunistycznej w umysłach i instytucjach XXI wieku. Proponuję sięgnąć do janowo-pawłowych ostatecznych uzasadnień spraw społecznych. Czyli - do natury człowieka i istoty rzeczy. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Do istotowych i konstytutywnych składowych osoby ludzkiej.&lt;/span&gt; Dokument nie jest wykładem akademickim, nie ma w nim jednej metody. Papież stosował metodę fenomenologiczną i "natchnienia teologicznego" związanego nierozerwalnie z Objawieniem (zastrzegam się, że jestem tylko wiejskim katechetą i piszę na własną odpowiedzialność). Świat zewnętrzno-materialny i wewnętrzno-(duchowo)-osobowy muszą się dopowiadać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto z ludzi przyznających się do wartości i tradycji chrześcijańskich nie chce zaakceptować łańcucha wniosków logicznych wyprowadzanych z pojęcia wolnej osoby, obdarzonej niezwykłą godnością, zdolnej do myślenia i ponoszenia osobistej odpowiedzialności za swoje czyny (a nawet za głoszone publicznie poglądy), a nawet odrzucają wysiłek potrzebny do zapoznania się z nimi i ich zrozumieniem - działa bardziej lub mniej świadomie na rzecz mętnego, pełnego przesądów i nowych "dogmatów" świata - stając się kapłanem lub tylko menedżerem agnostycyzmu i sceptycznego relatywizmu.&lt;br /&gt;Rozsiewają oni także twierdzenia, "że ci, którzy żywią przekonanie, że znają prawdę, i zdecydowanie za nią idą, nie są, z demokratycznego punktu widzenia, godni zaufania, nie godzą się bowiem z tym, że o prawdzie decyduje większość, czy też, że prawda się zmienia w zależności od układów politycznych." (JPII).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Pragnę zwłaszcza, by upowszechniano ją [naukę społ. k-ł] i realizowano w krajach, które po załamaniu się socjalizmu realnego napotykają na wielkie trudności w dziele odbudowy... Stanąć więc każdemu trzeba na właściwym stanowisku i to jak najprędzej, aby odwlekanie leczenia nie uczyniło zła nieuleczalnym"(JPII). Wiedział, czego nam trzeba. Gdzie my, Polska, byśmy byli bez Niego!...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nauka JPII w ogóle nie jest na rękę większości rządzących i aspirujących do liderowania społeczeństwom, nawet jeśli często się posługują wyrażeniem "nasz umiłowany papież". Papież analizował przyczyny upadku komunizmu i dostrzegł, że choć nie istnieje on już jako system, to jednak (komunizm) pozostał w świadomości ludzi jako swoista świecka „religia", pozbawiona pierwiastka boskiego. W ustrojach totalitarnych zmuszano człowieka do poddania się światopoglądowi narzuconemu siłą, a nie wypracowanemu przez wysiłek własnego rozumu i korzystanie z własnej wolności. „Socjalizm realny" unicestwił "podmiotowość" społeczeństwa razem z podmiotowością jednostki. KTÓŻ Z RZĄDZĄCYCH CHCE PODMIOTOWOŚCI JEDNOSTEK (może nie w ogóle, ale jednostek przez siebie rządzonych).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Totalitaryzm, w formie marksistowsko-leninowskiej, utrzymywał, że niektórzy ludzie z racji głębszej znajomości praw rozwoju społeczeństwa, czy kontaktu z najgłębszymi źródłami &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;kolektywnej świadomości&lt;/span&gt; nie mylą się, a zatem mogą sobie rościć prawo do sprawowania władzy absolutnej. Totalitaryzm zawsze rodzi się z negacji obiektywnej prawdy: jeżeli nie istnieje prawda transcendentna, przez posłuszeństwo której człowiek zdobywa swą pełną tożsamość, to nie istnieje też żadna pewna zasada, gwarantująca sprawiedliwe stosunki pomiędzy ludźmi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Błędna koncepcja natury osoby i "podmiotowości" społeczeństwa poprzedniego ustroju brała się z ateizmu. Marksizm zapowiadał, że wykorzeni potrzebę Boga z serca człowieka. Podstawowy błąd socjalizmu &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ma charakter antropologiczny&lt;/span&gt;. Rozpatruje on pojedynczego człowieka jako zwykły element i cząstkę organizmu społecznego. Marksistowski ateizm jest zresztą ściśle związany z oświeceniowym racjonalizmem, który pojmuje rzeczywistość ludzką i społeczną w sposób mechanistyczny. Neguje on najgłębsza intuicję prawdziwej wielkości człowieka, „jego transcendencję wobec świata rzeczy oraz napięcie, jakie odczuwa on w swoim sercu pomiędzy pragnieniem pełni dobra a własną niezdolnością do osiągnięcia go, przede wszystkim zaś zostaje zanegowana wynikająca stąd potrzeba zbawienia” (JPII).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dlatego nie ma innej drogi do przemiany społecznej jak moralność, rozwój kulturalny i demokracja. Tak to widział papież i przedkładał jako propozycję, zwłaszcza krajom postkomunistycznym odciętym przez dziesięciolecia nawet od źródeł własnej kultury.(&lt;a href="http://www.sciaga.pl/tekst/65040-66-doktryny_polityczne_i_ekonomiczne_xix_i_xx_wieku_w_pigulce"&gt;tutaj&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak oto wracam do Strachówki. Moje/nasze ideały wyrastają nie tyle z Jego działalności, co mają wspólne korzenie. Wspólne jest zainteresowanie hiszpańskim mistycyzmem, fenomenologią, myśleniem o źródłach komunistycznego zniewolenia i o tym, jak go zwalczyć. Nie powinno dziwić wysłanie naszego osobistego "posłańca" do Watykanu z listem, w którym była prośba o papieskie błogosławieństwo dla Rzeczpospolitej Norwidowskiej.&lt;br /&gt;Wydestylowaną z papieskiej encykliki nauką o człowieku i prawach jego rozwoju mierzę swoje rozumienie rzeczywistości, swój realizm i zakłamanie tych, którzy nie chcą uznać istnienia (i poznawalności) prawdy obiektywnej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem Berlinem i Taize, znów do nich wrócę. Brat Marek z Taize modlił się z nami w szkole w Rozalinie, w naszym domu i w świetlicy OSP (dzisiaj wiejskiej). Większym jeszcze wyczynem było porwanie się na zaproszenie gości z zewnątrz i namówienie rodzin w gminie, aby ich przyjęły na obiad. Takie mieliśmy ideały. Taka była Strachówka. Ja byłem wtedy na obiedzie na Księżykach, u państwa Czerwińskich (brata Czesława). Innym razem zaprosiliśmy dziewczyny, które spędziły jakiś czas w Taize jako tzw. permanentki. Zawiozłem je do Domu Dziecka w Równym. Szukaliśmy "miejsc nadziei", gdzie wśród cierpień rodzi się dobro.&lt;br /&gt;Spotkania modlitewne w naszym domu i po domach znajomych były sposobem nawiązywania więzi w nowym środowisku. Szczytowym zamierzeniem była grupa pięciu małżeństw, które podjęły trud przedzierania się przez Biblię i wspólnego przeżywania sakramentów. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TO SĄ NAJWIĘKSZA OFIARY ŁAPKOWEJ ZDRADY&lt;/span&gt;. Nie całkiem jednak zwyciężył i nie zabił wszystkich ideałów - powstała Rzeczpospolita Norwidowska (2001) - po 7 latach jego rządów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tam gdzie skarb twój, tam i serce twoje. Na wieki. Niektóre są odkryte, inne czekają. Jest nim Hilaria i Józef Sobiescy, Życie okolicznych dworów w II RP, Maria i Andrzej Królowie,&lt;br /&gt;Solidarność (w tym zapiski z 1981, najgłębsze korzenie "projektu'81"), Dęby pamięci...&lt;br /&gt;Muszę o tym pisać, żeby dzieci i młodzież (i następne pokolenia) poznały ideały jakie nam przyświecały - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wspólnota duchowa&lt;/span&gt;, nie własne plany, interesy i kariery.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-pbwr2R_1jZk/Tv9cQY-SLzI/AAAAAAAABNI/H0Cpi2B8TYc/s1600/Kartka%2Bz%2BKatynia%2B%2528pow%2529_2%2B%25281%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 142px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-pbwr2R_1jZk/Tv9cQY-SLzI/AAAAAAAABNI/H0Cpi2B8TYc/s200/Kartka%2Bz%2BKatynia%2B%2528pow%2529_2%2B%25281%2529.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5692369890670948146" /&gt;&lt;/a&gt;Nie wszystko da się - na szczęście - zniszczyć. Pieśń ujdzie cało. Mamy relikwie, w których Strachówka jest wspomniana. Zaliczam do nich:&lt;br /&gt;1) List Józefa Sobieskiego do żony Hilarii z czasów Sejmu Wielkiego&lt;br /&gt;2) Kartka z Katynia ("Jakże jestem wdzięczny Bogu, że cała moja rodzina żyje i że Muzeum ocalało. Wielkie szczęście, że Zosieńka z najbliższymi pozostała w Annopolu..." - w dolnej części kartki)&lt;br /&gt;3) List Szkoły Rzeczpospolitej Norwidowskiej do Jana Pawła II&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szukajmy jeszcze, dalej, cierpliwie prawdziwych "relikwi" historii i kultury. To jest nowoczesna turystyka historyczno-kulturowa i jej główne szlaki. A dopiero później idą bliny, pierogi i swojska gorzałka. Na deser, do biesiady. Najpierw zawsze trzeba się spotkać, nim się zasiądzie do stołu. Najlepszą okazją i miejscem spotkań są WARTOŚCI. Wtedy Polska jest Polską, i Strachówka jest wtedy najpiękniejsza. Nie dajmy się ściągać w dół. Pnijmy się wciąż w górę, choć wymaga to większego wysiłku.&lt;br /&gt;Warto zadbać o reprodukcje naszych relikwii, aby były eksponowane (i budowały nie tylko naszą tożsamość ale i nasz &lt;span style="font-style:italic;"&gt;image&lt;/span&gt;) na wszystkich publicznych wydarzeniach. Tak jak towarzyszące im smaczne potrawy i napitki. Pamięć i tożsamość są warunkiem rozwoju. Prawda jest warunkiem rozwoju. Nie ma wolności bez prawdy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój Anioł Stróż stoi i adoruje przy tabernakulum w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Strachówce. Wniebowzięte są także nasze ideały. Z nieba przyszły i do nieba zmierzają.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-4083168161659566458?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/4083168161659566458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/uzasadnienia-ostateczne.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4083168161659566458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4083168161659566458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/uzasadnienia-ostateczne.html' title='Uzasadnienia ostateczne'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-8p-lHg7Y93k/Tv9R-3DU84I/AAAAAAAAFps/AOSOsQRFwi4/s72-c/taize3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-3789029570837534290</id><published>2011-12-30T06:02:00.000-08:00</published><updated>2011-12-30T09:26:29.666-08:00</updated><title type='text'>Żeby Polska była Polską, a Strachówka najpiękniejszą Strachówką (2)</title><content type='html'>Kiedy dam mocny wpis, przeżywam. To znaczy, żyję wraz z nim i w nim. Słabszy post tak mnie nie angażuje. Ot, takie spostrzeżenie. Tam twoje serce, gdzie i skarb twój. Można i w drugą stronę, tylko tam  jest skarb prawdziwy, gdzie jest zaangażowane serce (podmiot osobowy). Sercem rozpoznać możemy wartość naszych skarbów.  No, no. Dochodzimy z innej strony do mojej tezy ontologiczno-metafizycznej i gnozeologicznej. Odkąd zaistniał człowiek na ziemi możliwym się stało (i koniecznym) poznanie wszelakie i jest ono zawsze podmiotowo-przedmiotowe. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Adequtio&lt;/span&gt; nie tylko &lt;span style="font-style:italic;"&gt;rei et intelectus&lt;/span&gt; ale także  świata przedmiotowego i osobowego (duchowego?). Nie ma pozaustrojowego poznawania przez człowieka. Instrumenty zewnętrzne są tylko do pomocy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mnie interesuje poznanie istotowe, tzn. tego, co jest (jakoś) ostateczne. Konstytutywnych elementów, a nie drugorzędnych, czy uzupełniających. Czyż wymiar ostateczności w naszym życiu, nie jest wymiarem cudowności?? I czy zarazem nie odsłania zarazem cudownej perspektywy jedności. Ostateczność i jedność zbiegają się!! Może ich analogią jest &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Ens et verum convertuntur!&lt;/span&gt;! &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Np. małżeństwo&lt;/span&gt;. Dano nam &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;klucze królestwa&lt;/span&gt; - każda decyzja podejmowana raz na zawsze ma taki atrybut! A my mamy władzę i możliwości podejmowania decyzji ostatecznych. Dano nam klucze królestwa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy wglądu w takie podejście przedmiotowo-podmiotowe i ostateczne nie daje nam Jezus z Nazaretu?? Przecież On jest ze wszech miar wyjątkowy. Możemy, co więcej, jako Jego uczniowie MAMY się uczyć od Niego i Go naśladować! Próbujmy opowiedzieć (opowiadać) Jezusa w warunkach współczesnej wiedzy o człowieku, kulturze, świecie, kosmologii itd.&lt;br /&gt;W tym związku osobowym (w związku z tym, z tymi relacjami)– także zredefiniować swoje życie!!&lt;br /&gt;Muszę spróbować i ja. Ale już dziś, na samym początku, czy tylko przymierzając się do tego zadania, mogę odpowiedzieć czego żałuję?! Co chciałbym zmienić?! Co chciałbym zrobić (przeżyć) inaczej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;Że dobrowolny dar z siebie, nie był świadomym motywem &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;wszystkich moich działań i decyzji życiowych, &lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;np. w wychowaniu, małżeństwie itd.&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Ale już dziś mogę &lt;span style="font-style:italic;"&gt;za to&lt;/span&gt; (styl.) powiedzieć, że zamiast umierać – chcę iść do nieba. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bo?&lt;/span&gt; I co to za różnica?&lt;br /&gt;Dawno odrzuciłem kategorię kulturową „przemijania”. Zupełnie w inny spsób doświadczam swojego życia. Jako wypełnianie. Coś, co się wypełnia, dochodzi do celu, do swojej pełni, całości (nieba) - a nie działa przeciwko sobie, umierając!&lt;br /&gt;Pójdę do nieba. To nie jest antycypowanie (ani deklarowanie wiedzy, której mieć nie mogę) wyroku sądu ostatecznego, tylko stwierdzenie, że mam świadomość upływającego czasu. Mojego czasu. Mój czas się wypełnia. I, że w związku z tym, nastąpi, w którymś momencie istotna zmiana mojego istnienia.&lt;br /&gt;Nic nadzwyczajnego. Implikacje tej formy określania końca życia biologicznego są nadzwyczajne. Głównie z religijnego punktu widzenia.&lt;br /&gt;1) Jak mówi Jezus (jeszcze krótko i nie będziecie mnie widzieli..., muszę odejść do Ojca itp.)&lt;br /&gt;2) JPII „pozwólcie mi odejść do Domu Ojca”&lt;br /&gt;3) Na przytłaczającej większości pogrzebów kaznodzieje  też używają tej stylistyki „wierzymy, że zmarły...”&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc wierzmy bardziej konsekwentnie – taki jest mój postulat (nie tylko chyba językowy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmiana języka jest konsekwencją wiary i doświadczenia cało-życiowego zewnętrzno-wewnętrznego (osobowego).&lt;br /&gt;Stary sposób nazywania wiązał się pewnie z koncepcją Boga, jako Sędziego Sprawiedliwego i Sądu Ostatecznego. Moja propozycja kładzie nacisk na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W-Pełni-Osobowego-Boga&lt;/span&gt; (i Prostotę), nie instytucjonalnego. Osoba, to nie sąd. Ani sędzia.&lt;br /&gt;Wgłębiając się, wżywając coraz i coraz bardziej w osobowy wymiar istnienia (poza-fizykalny? ponad?) mogę zbliżać się do Osoby. Do Pełnej Osoby, a nie kolejnego bytu we Wszechświecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skoro Jezus w takiej perspektywie mówi o życiu i śmierci? I Papież? I skoro  o tym mówi moje doświadczenia życia osobowego?&lt;br /&gt;Nie wynosimy się w ten sposób nad nikogo, także nad starą koncepcję Boga-Sędziego. Powierzamy się Temu-Samemu-Bogu-Osobowemu całkowicie. Bez lęku. Bez jakiejś formy uprzedmiotowienia, czy zinstytucjonalizowania. Miłość miłości.  Tak przecież doświadczamy Boga. Nawet jako najwięksi grzesznicy. W sytuacjach nawrócenia cóż nas obchodzi sąd? I prawnicze ujęcie Najwyższej Rzeczywistości? Nawet nazwa Najwyższej Rzeczywistości brzmi oschle i zimno.  Nie-osobowo! Ojciec i Dom Ojca - dużo lepiej. Może nowa generacja &lt;span style="font-style:italic;"&gt;homo sapiens sapiens sapiens&lt;/span&gt; (x3) będzie się lepiej wyrażała w cyber języku?!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W którymś momencie pójdę do nieba. Korzystam z języka, logiki i wiedzy wypracowanej przez kulturę, ale nie jestem przez nie zniewolony. Jeśli chcemy używać deterministycznych wizji człowieka, to beze mnie. Ja pójdę do Domu Ojca. Jeśli miałbym zaakceptować jakąś formę determinizmu – to przez całą kulturę człowieka, z religią, jako jej nieodłączną częścią. Wiara i rozum, nigdy rozłącznie. Nie jestem (tylko) cząstką elementarną, ani polem sił. Jestem osobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jezus rozmawia o swoim odejściu do Ojca. Ja też chcę. Bardzo, bardzo, bardzo. Z dziećmi, żoną, przyjaciółmi. Jeszcze bardziej uczłowieczyć nasze relacje, pogłębić, ujezusowić. To inny wątek, a może wariacje na temat, wczorajszych myśli „do poduszki”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety, nie potrafię dzisiaj oddać w pełni źródłowego przeżycia „odchodzenia do Ojca”, tak, jak było mi wczoraj dane „do poduszki”. Było bardziej kontekstowo. W jakimś kontekście uczuć, myśli, wyobrażeń cało-życiowo-osobowo. Musiały być w tym jakieś osobowe relacje. Rodzinne i szerzej? Na pewno. Teraz zostało tylko hasło – „idę do nieba”, zamiast „śmierć? Był świat relacji-więzi-wartości osobowych. Było wejrzenie w... - jest przypominanie, odtwarzanie, rozumowanie.&lt;br /&gt;Chyba najlepszą metodą odnajdywania zagubionych tropów jest powrót za kurtynę. &lt;a href="http://www.twenga.pl/item/opaska-na-oczy-daydream-angels-valdoro-138876/1185167336039674489.html"&gt;„Szmatka”&lt;/a&gt; na oczy, stopery w uszy. Świat duchowy nie znika, zasłaniają go przeważnie  bigosy, przelewy, przecieki, remonty i niedopłaty. Trzeba lekkiego wysiłku, by nim żyć. Medytacja, modlitwa są niezastąpione, by być i korzystać ze swoich wszystkich psycho-cielesno-duchowych wymiarów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spojrzałem na ścianę, na której wiszą trzy wizerunki przodków, portrety wykonane różną techniką, zdjęcie, dagerotyp i szkic w ołówku i pomyślałem - „oni są już w niebie”. Konkretnie są to: śp. ojciec (1912-1982), pradziadek (1847-1917) i Andrzej Król (1870-1952).&lt;br /&gt;W książce biograficznej „Na skróty” wuja-profesora Aleksandra Jackowskiego (syn brata babci Emilii i Marii Królowej) jest taki akapit -&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„W całej okolicy wuja i ciotkę bardzo szanowano za ich dobroć i religijność. Gdy wuj umarł, ciocia zadepeszowała, podając datę pogrzebu. Przyjechałem do Jadowa, wszedłem do kościołą, nabożeństwo już się rozpoczęło. Przycupnąłem obok kuzyna,za ławkami, pod ścianą. Na środku kościoła stał katafalk, udekorowany wieńcami i kwiatami. Ciotunia uśmiechnięta, nie bacząc na modlitwy księdza, co chwila wstawała z krzesła, aby wygładzić jakąś wstążkę, poprawić koronki wystające spod wieka trumny. Była jeszcze bardziej rumiana niż zwykle, wręcz radosna. Podbiegła do mnie, ucałowała w policzek. - Bolunio! Nasz drogi Bolunio przyjechał. A Andziuś już w niebie! W niebie!”&lt;br /&gt;Jej wiara była ufna i niezachwiana, bez śladu wątpliwości. Wszystko było proste. Już wkrótce i ona umrze, pójdzie do nieba i będą odtąd z Andziusiem zawsze razem! Jej konkretną i niezachwianą wiarę zdawał się podzielać ksiądz. Podniósł dłoń, spojrzał w górę i, tak jakby zobaczył tajemny znak pod sklepieniem, skonstatował:&lt;br /&gt;- Dobry był z niego pan. Królem był przecież. Dobry! Dał dwadzieścia siedem sosen na budowę kościoła w Strachówce. I jest już w Niebie.”&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wuj-legenda-rodzinna-profesor miał Aleksander na pierwsze, a Bolesław na drugie. Ponieważ jego ojciec też był Aleksander i dziadek również, zwano go częściej Bolkiem. &lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-DVUmEdJalGU/Tv3Sm7DIBvI/AAAAAAAAFpU/LqCcIn6lIJI/s1600/ks%2BJ%25C3%25B3zef%2BKr%25C3%25B3l.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 134px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-DVUmEdJalGU/Tv3Sm7DIBvI/AAAAAAAAFpU/LqCcIn6lIJI/s200/ks%2BJ%25C3%25B3zef%2BKr%25C3%25B3l.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691937070193837810" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Andrzej Król był jego ojcem chrzestnym (i bratem księdza Józefa, na zdjęciu obok).&lt;/div&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Dzisiaj, mimo że wuj ma 91 lat, można go zwać również Jackiem. Łazarz najczęściej z nas wszystkich wuja odwiedza. Nawet zawozi mu swoje pisanie pod osąd. Dobry jest z niego pan. Król był przecież jego &lt;span style="font-style: italic; "&gt;padrino&lt;/span&gt; (ojciec chrzestny, sekundant życiowy, świadek dokonań, a nawet mecenas i protektor).&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Tekst z wuja książki jest wielo-znaczący, w sensie - wielopoziomowy. Rzuca światło na przed-wojenno- i po-wojenną historię naszej serdecznie od-wiecznie rodzinnej okolicy. Choćby o sosnach na budowę naszego kościoła i tworzoną parafię. Wiele mówi i o naszej sytuacji we współczesnej Strachówce.&lt;br /&gt;Królowie byli powszechnie szanowani. Kapaonowie też.&lt;br /&gt;Dziadek Władysław Kapaon rozsławiał Annopol i okolice wierszami.&lt;div&gt;&lt;br /&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;"Na Mazowszu za Urlami, &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;kędy trakt na Ostrów bieży&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;za lasami i polami &lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;cicha wieś Annopol leży.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Na dojazd utracisz siły,&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;ociężałość, bolą kości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;Za to pobyt tak tu miły&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;jak u Boga Jegomości.&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: center;"&gt;....................."&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-g0ZFdbi8mQA/Tv3T49mGTiI/AAAAAAAAFpg/TKMaeCmS6FE/s1600/Oktawia%2BG%25C5%2582owacka%2Bi%2BEmilia%2BKapaonowa.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 128px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-g0ZFdbi8mQA/Tv3T49mGTiI/AAAAAAAAFpg/TKMaeCmS6FE/s200/Oktawia%2BG%25C5%2582owacka%2Bi%2BEmilia%2BKapaonowa.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691938479626669602" /&gt;&lt;/a&gt;Tak było do 1994 roku. Potem wójt Kazik rozpoczął 16-letnią pracę, by nas szacunku pozbawić, by zerwać związki z II RP i spychać prawdę o historii dalej, dalej,dalej. W połowie mu się udało. Dzisiaj już go nie ma, ale schedę po nim przejęła inna liderka (inni liderzy?). Łączy ich klasowa wiedza o społeczeństwie. I pragmatyzm życiowy - „Dziel, buduj - nawet posługując się fałszem – swoją pozycję i rządź, na ile ci się uda stworzyć twój własny (nie)rząd dusz.”&lt;/div&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Przepraszam, że znów wklejam zdjęcie Emilii Kapaonowej, żony Władysława, z wdową po Bolesławie Prusie przy grobie pisarza. Nie za to należy nam się szacunek, ale za to, kim jesteśmy i co robimy. Zdjęcie tylko pokazuje korzenie. Pokazują istotę sporu między nam - dwie wizje Polski i dwie wizje Strachówki. Ciągłość i łączność z przedwojenną Polską i jej ideałami. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Żeby Polska była Polską&lt;/span&gt;. Żeby przepadły w proch i w pył widma klasowego społeczeństwa po-PRL-owskiego, które zakłamują co i rusz nasze życie publiczne (kontr-rewolucja). I tak Ewangelia zwycięży na końcu czasów.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-3789029570837534290?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/3789029570837534290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/zeby-polska-bya-polska-strachowka_30.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/3789029570837534290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/3789029570837534290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/zeby-polska-bya-polska-strachowka_30.html' title='Żeby Polska była Polską, a Strachówka najpiękniejszą Strachówką (2)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-DVUmEdJalGU/Tv3Sm7DIBvI/AAAAAAAAFpU/LqCcIn6lIJI/s72-c/ks%2BJ%25C3%25B3zef%2BKr%25C3%25B3l.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-5882339000989053667</id><published>2011-12-29T02:50:00.000-08:00</published><updated>2011-12-29T07:11:37.058-08:00</updated><title type='text'>Żeby Polska była Polską, a Strachówka najpiękniejszą Strachówką (1)</title><content type='html'>Będę "do końca" upominał się o całą historię najnowszą gminy Strachówka i jej samorządu. Żeby Polska była Polską.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest piękna Polska, jest piękna Strachówka i piękny świat. Byle człowiek był szczery, wierzył w prawdę i miał jakieś ideały.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacząłem rano coś  pisać w tym duchu. Jedną z okoliczności (natchnień) była dzisiejsza sesja Rady Gminy. Chce się wierzyć w dobrych ludzi, prostolinijnych, także wtedy, gdy podejmują działalność publiczną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Grażyna wróciła z sesji. Nic pięknego nie przyniosła. &lt;a href="http://gkapaon.blogspot.com/"&gt;Jej wpis&lt;/a&gt; wystarczy. Na świadectwo. Do swojego powrócę? Może jutro?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-5882339000989053667?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/5882339000989053667/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/zeby-polska-bya-polska-strachowka.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/5882339000989053667'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/5882339000989053667'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/zeby-polska-bya-polska-strachowka.html' title='Żeby Polska była Polską, a Strachówka najpiękniejszą Strachówką (1)'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-695929396360300426</id><published>2011-12-28T01:12:00.001-08:00</published><updated>2011-12-28T08:17:39.225-08:00</updated><title type='text'>Uparte faraony i Mojżesze</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-SpZre3f-PFA/Tvs-9qq1jSI/AAAAAAAAFpI/a4FunejPSeA/s1600/images%2B%252822%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-SpZre3f-PFA/Tvs-9qq1jSI/AAAAAAAAFpI/a4FunejPSeA/s200/images%2B%252822%2529.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691211783259655458" /&gt;&lt;/a&gt;Mojżesz chodził i prosił faraona (Totmes III?) "wypuść naród mój". Uparte było serce faraona i zbyt dumne, by słuchać proroka. Faraonowie i chyba wszyscy, którzy sprawują władzę "tak mają". Myślą, że wraz z mandatem do wykonywania władzy dostali też mandat nieomylności. A nie ma przecież takiego zapisu w żadnych dokumentach, nawet w konstytucjach. Nieomylność - o dziwo - w większym lub mniejszym stopniu przysługuje ich petentom, prorokom, nawet jeśli tylko w randze katechetów. Bo prorocy i katecheci nie mają żadnych własnych planów i interesów. Mówią tylko to, co im Duch Prawdy i Miłości Odwiecznej i Uniwersalnej głosić pozwala.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczorajszy wpis przeżywałem dość długo. Nawet Grażyna kręci nosem. A ja zastanawiam się nad stosownością połączenia głębi o-b-j-a-w-i-e-n-i-a i pozornej powierzchowności doczesności. Pozornej. Prawda żyje w ciele. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Adequatio rei et intelectus&lt;/span&gt; a nie słyszałem o inteligencjach pozaustrojowych (niczym zakażenie), choć prace nad nią trwają. Sztuczna inteligencja brzmi głupio. Żywa prawda, to jest coś. Nie każdy chwyta (i nie musi) zawiłości mojego myślenia. Kto się zainteresuje, może dopytać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu się zatrzymałem, otworzyłem i przeczytałem wczorajszego posta. Nie znalazłem nic niestosownego. Aluzje do koleżanki-radnej od WOS nie są oburzające. Tchną smutnym realizmem. Oczywiście, zawsze jest możliwość uzgodnienia w &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;publicznej dyskusji&lt;/span&gt; wspólnej wersji historii Strachówki i w ogóle wizji człowieka, kościoła i świata, ale na razie pisujemy na dwóch różnych adresach. Ja na ogólnie dostępnym, ona tylko dla swoich. &lt;br /&gt;Niczego zmieniać nie muszę. Dziś napisałbym tak samo, gdybym dostał podobne natchnienie. Co więcej, muszę nawet pewne zdania powtórzyć", na przykład:&lt;br /&gt;- "Duch może nie przemówi do ciebie przez brata, siostrę, kogoś, albo coś. Ale nie może nie przemówić do ciebie przez ciebie samego! Przez twoje własne myśli, które cię nawiedzają bezustannie. Tylko je złap. Zauważ. Poświęć im trochę namysłu. Napisałem Duch, bo jak mam to powiedzieć? Cyfrowo uobecniająca się kultura? Cyber-kultura? Kwant kultury człowieka (ludzkości)? Niech wymyślają swój język ci, którzy wychowali się z daleka od kultury judeo-chrześcijańskiej. Ja nie muszę. Tkwię w niej po same uszy."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj podobnymi ścieżkami-pułapami-zakolami krążą mój duch i myśli. Czy mogą inaczej? &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Homo sum et nihil humanum... Homo sapiens sum.&lt;/span&gt; Nie mogę nie myśleć. Nie mogę nie być duchem. Tak mniej więcej mawiał CS Lewis "nie - człowiek ma duszę. Człowiek jest duszą,która ma ciało". Po krótkiej chwili zastanowienia - nikt już chyba starego dogmatu bezkrytycznie nie wypowie. "Jestem" - mówi moje wewnętrzne "ja", posługując się dość zewnętrznymi narządami mowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobnie rzecz się ma z samorządowcami. Żeby naprawdę nim być, trzeba czuć całość. Trzeba szukać całości. Ona nie jest ani przestrzenna, ani czasowa. Trzeba wejść w dialog z całą - dostępną poznaniu w żywych świadkach lub pisanych i innych dokumentach - naszą małą ojczyzną! Gmina to ogół mieszkańców i terytorium. NIE WOLNO NIKOGO POMIJAĆ. Trzeba wejść w dialog nawet z przeszłymi pokoleniami i przyszłymi. Kto tego nie rozumie, ten &lt;span style="font-style:italic;"&gt;dupa&lt;/span&gt;, jak mówią młodzi, nie samorządowiec. Nie ma co się obrażać, tylko nawzajem sobie pomagać w rozumieniu tego wielkiego, jak na nasze możliwości, dziedzictwa. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Wot szto!&lt;/span&gt; Kto nie chce uznać tych reguł, tego historia wypluje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gryząc się wczoraj dość, po słowach Grażyny o poście, że może za dużo, że może nie trzeba za każdym razem "jej tykać"... szukałem pokoju. Po pierwsze - mam swoją "mantrę". Po drugie - zasady, m.in. "sąd Boży". Kiep, kto myśli, żem sam sobie sterem, żeglarzem, okrętem. Nie. Uznaję Siłę Wyższą. Szukam obiektywizacji.&lt;br /&gt;Nie ja, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ty&lt;/span&gt;. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ty&lt;/span&gt; mówisz faktami. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Ty&lt;/span&gt; rozstrzygaj, faktami w czasie i przestrzeni. Rzadziej wewnętrznymi. Zbieżna jest ta metoda z "wynalazkiem" świętego Ignacego Loyoli, czyli "rozeznawaniem duchów". Wszystko pochodzi od dobrego, albo złego ducha.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rano odebrałem ciekawy tekst od Jaśka na temat demokracji. Przeczytałem z zainteresowaniem i ekscytacją, bo dotyczy to naszych spraw. Jak być wspólnotą, jak rozumieć i egzekwować demokratyczne reguły życia publicznego, co z partycypacja itd. Całość spojrzenia na samorządność wymaga także uwzględniania wyników badań naukowych. Potem dostałem niespodziewanego maila od Andrzeja. Andrzej jest częścią legendy o początkach samorządu w Strachówce. Ne widzieliśmy się od wieeelu lat. Na Facebooku dostałem potwierdzenie znajomości, tzw. akceptację od posła z Legionowa Zenona Durki. Zenek był dyrektorem MOK. Napisał wstęp do książki Mariusza Kraszewskiego &lt;a href="http://www.doziemiobiecanej.pl/notka/92/majer-kraszan-kraszewski-zal/"&gt;"Żal"&lt;/a&gt;, w której także są epizody wiele mówiące o odzyskiwaniu podmiotowości przez ludzi i całą naszą wspólnotę samorządową. W tym, jak został wyproszony z naszej szkoły przez przyjaciela (obecnego starosty). Żal, że nikogo to z dzisiejszych radnych i władz nie interesuje. Swoją drogą, jak można mieć dobre samopoczucie nie interesując się początkami - czasem wręcz legendarnymi - samorządności we własnej gminie? To nie tylko ignorancja. To szkodnictwo. Mogą przegapić i zmarnować niejedną szansę. Jeśli ktoś się z radnych i władzy odblokuje - jestem do dyspozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po obiedzie firma kurierska przywiozła przesyłkę z Włoch. Matteo, Francesco i Ricardo, podpisując się zbiorczo "Włosi" przypomnieli o sobie. Wzięli udział w sierpniowym projekcie stow. RzN "Wóz Drzymały", zrobiliśmy także naszą tradycyjna trasę turystyki historyczno-kulturowej: Treblinka, Drohiczyn, Korczew, Góra Grabarka. Wzniesiemy za nich noworoczny toast winem "Il Paggio" z Toskanii, szampanem "Blanc de blancs", zagryzając ich sławną babką drożdżową "&lt;a href="http://www.google.pl/search?q=Panettone&amp;hl=pl&amp;prmd=imvns&amp;tbm=isch&amp;tbo=u&amp;source=univ&amp;sa=X&amp;ei=NSf7TrbBN4zIsgaZ2dmvCw&amp;ved=0CEYQsAQ&amp;biw=1366&amp;bih=634"&gt;Panettone&lt;/a&gt;", z okolic Mediolanu, wypiekaną na okres Bożego Narodzenia i Nowego Roku i makaronem "Riccole" z ich sosem pomidorowym i serem "Parmigiano". Będziemy przeżywać Sylwestra bardzo po włosku!&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-0VteOUV1l0k/Tvs5uTfJuVI/AAAAAAAAFo8/cY5hQd6ezkg/s1600/motoff15.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 360px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-0VteOUV1l0k/Tvs5uTfJuVI/AAAAAAAAFo8/cY5hQd6ezkg/s400/motoff15.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5691206021780453714" /&gt;&lt;/a&gt;Jasiek podrzucił popołudniu na Fb link na &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;a href="http://www.taize.fr/pl_rubrique486.html"&gt;Europejskie Spotkanie Młodych&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; w Berlinie. Rozważany jest tam tekst o potrzebie nowej solidarności, w rodzinach, wspólnotach, miastach, wsiach, między krajami i kontynentami. Kijem Wisły nie da się (już) zawrócić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uparty był faraon, uparty był też Mojżesz. On nie przez zatwardziałość serca. On musiał. Bo ilekroć słabł na duchu, Bóg go ponaglał. Czy w tej sytuacji faraony mogą kiedykolwiek wygrać z prorokami? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Ja też będę "do końca" upominał się o całą historię najnowszą gminy Strachówka i jej samorządu. Żeby Polska była Polska także w naszej gminie. Jest to do zrobienia "bez-kosztowo". Wystarczy dobra chęć - do dialogu. Nie warto opierać się zbyt długo Duchowi Prawdy i Miłości Bezkresnej i Uniwersalnej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-695929396360300426?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/695929396360300426/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/uparte-faraony-i-mojzesze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/695929396360300426'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/695929396360300426'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/uparte-faraony-i-mojzesze.html' title='Uparte faraony i Mojżesze'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-SpZre3f-PFA/Tvs-9qq1jSI/AAAAAAAAFpI/a4FunejPSeA/s72-c/images%2B%252822%2529.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-1760747754444057071</id><published>2011-12-27T01:28:00.000-08:00</published><updated>2011-12-27T07:38:13.644-08:00</updated><title type='text'>O-b-j-a-w-i-e-n-i-a</title><content type='html'>Duch może nie przemówi do ciebie przez brata, siostrę, kogoś, albo coś. Ale nie może nie przemówić do ciebie przez ciebie samego! Przez twoje własne myśli, które cię nawiedzają bezustannie. Tylko je złap. Zauważ. Poświęć im trochę namysłu. Napisałem Duch, bo jak mam to powiedzieć? Cyfrowo uobecniająca się kultura? Cyber-kultura? Kwant kultury człowieka (ludzkości)? Niech wymyślają swój język ci, którzy wychowali się z daleka od kultury judeo-chrześcijańskiej. Ja nie muszę. Tkwię w niej po same uszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Te nagłe myśli, nie wiadomo skąd i jak, są bardzo ulotne. Trzeba je szybko zanotować. Są podatne na szybką anihilację. I potem ich nie złapiesz. Może dlatego, że są bardzo osobiste, osobowe, więc znikają wraz ze zmianą osobowego przekroju czasowego? Ja jestem układem dość płynnym (bardzo?). Za chwilę jakiś głos z drugiego pokoju, smak odgrzewanego bigosu, lub coś tam, coś tam, zmieni warunki osobowo-cielesno-duchowo-psycho-coś tam i szukaj wiatru w polu. Kodeksy i katechizmy zostaną, ale ulotności, które bywają ogromne ważne (personalnie najpierw, potem dopiero cywilizacynie-kulturowo) odfruną. Nie mamy nad nimi władzy nieskończonej.&lt;br /&gt;Samo zastanawianie się nad naturą tych myśli (treścią przede wszystkim) jest pasjonujące. One właśnie najbardziej są o-b-j-a-w-i-e-n-i-a-m-i!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy takie myśli objawiające coś istotnego się pojawią, wszystko w wieczności się zanurza i jak psałterza wiersze dom, rodzina itd. powagą ogarniają nas. To jest właściwie niebo. Niebo jakby nas &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zaprasza na wizytę&lt;/span&gt;. Niczego się (więcej) nie chce. Jakby wszystko jest. Jakby wszystko się miało i wszystkim było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No, ale to może tylko ja, podmiot przeżyć, tak mam. Z innych źródeł wiem, że ktoś w tych samych moich przeżyciach widzi piekło i przeżywa męki na swoim Fb. Bidulka, współczuję, ale reguł obiektywnego świata dla niej nie zmienię. Ciekawe, że kiedy katecheta KK (Kościoła Katolickiego) widzi niebo, nauczyciel wiedzy o społeczeństwie widzi piekło. To przejaw &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;klimaciku&lt;/span&gt; bardzo lokalnego.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-96t6xB1Lag8/TvnOFjHv3PI/AAAAAAAAFow/hQT6NLstKLM/s1600/DSC_0314-1.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-96t6xB1Lag8/TvnOFjHv3PI/AAAAAAAAFow/hQT6NLstKLM/s400/DSC_0314-1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690806198881737970" /&gt;&lt;/a&gt;Przy jakiejś wcześniejszej okazji uświadomiłem sobie, że bohaterem tych zapisków jest także dom. Wybudowany na ojcowiźnie Andrzeja, z posagu Marii w 1908 roku. Stawiał majster Grabowski z Zofinina. W 1910 "Matkę Bożą sprowadzili, ideały swe wcielili." "Kapaoni tu wzrastali, pomocy jej doznawali". Itd.itp. Dom w Annopolskim Ogrodzie jest zabytkiem czasów i kultury II RP (oby kiedyś doczekał się remontu). Jeszcze bardziej ludzie, którzy w nim mieszkali, bywali, mieszkają. &lt;br /&gt;W 1980/81 dom w Annopolu był szańcem Solidarności. W latach 1990-94 był miejscem niezliczonych spotkań rodzącej się samorządnej gminy i Ojczyzny. Tak, jako wójt, pojmowałem swoją służbę. Zapraszałem do domu, który akurat wtedy zapełniał się małymi dziećmi (1989, 1990, 1992, 1994), księży, prostych ludzi i elity, aby odrodzić (odtworzyć) normalną wspólnotę lokalną, która, jak całe społeczeństwo została w Polsce zdewastowana przez programowo klasową, chłopo-robotniczą dyktaturę PRL.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Bywali więc u nas na imieninach i przy innych okazjach liczni goście, miejscowi lekarze, okoliczni proboszczowie, małżeństwa z sąsiedztwa spotykały się przy lekturze Biblii. Poseł RP Krzysiek Szymański przywiózł raz nam kartofli, poseł Marian Piłka jadł z nami zupę ogórkową, obecny senator Henryk Górski wpadł, żeby pogadać, a Szymon Kobyliński podziwiał Matkę Bożą w rogu ogrodu. Ojciec Andrzej Madej OMI i Brat Marek z Taize zasiadali przy prostokątnym stole z przedwojennych czasów w gronie duchownych z całej okolicy. Odbywały się msze święte domowe, a nawet spowiedź.&lt;br /&gt;Szczególną rolę odgrywały spotkania w Trzech Króli, z przeciwnikiem, poprzednikiem, z proboszczem Antonim, z przewodniczącym Kazikiem. Przecieraliśmy szlaki pojednania. Wyznaczaliśmy nową SZLACHETNĄ tradycję. Nie byliśmy dla swoich, ale dla całej wspólnoty. To jest, jak na razie niedościgły wzór dla kolejnych samorządowych kadencji i ekip.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wójt nie jest (tylko) urzędnikiem. Ma być sługą wspólnoty. Z jego pomocą (o ile możliwe, także wokół niego) ma krystalizować wspólnota lokalna. To żadna jego &lt;span style="font-style:italic;"&gt;łaskawa&lt;/span&gt; łaska, albo łaskawość. To jego powinność. "Do wszystkich, a w szczególności do tych, którzy w stosunku do innych pełnią różne odpowiedzialne funkcje polityczne, prawne i zawodowe, należy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;troska&lt;/span&gt; o to, by być czujnym sumieniem społeczeństwa i w pierwszym rzędzie &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;świadkami&lt;/span&gt; kulturalnego oraz godnego człowieka &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;współżycia międzyludzkiego&lt;/span&gt;."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Człowiek bowiem dzięki swojemu życiu wewnętrznemu przewyższa cały świat (chciany przez Boga dla niego samego). Z tego powodu ani jego życie, ani rozwój jego myśli, ani jego dobra, ani też ci, którzy współdzielą jego życie osobiste i rodzinne, nie mogą być poddawani niesprawiedliwym ograniczeniom w korzystaniu ze swoich praw i swojej wolności."&lt;br /&gt;Osoba nie może być podporządkowywana realizacji planów narzucanych przez jakąkolwiek władzę, choćby miały one służyć &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;domniemanemu&lt;/span&gt; postępowi wspólnoty obywateli jako całości albo innych osób. Konieczne jest zatem, aby władze publiczne bacznie czuwały, aby żadne ograniczenie wolności lub chociażby zobowiązanie narzucone osobistemu działaniu nie było nigdy krzywdzące dla godności osoby i aby zagwarantowane było zachowanie praw człowieka.&lt;br /&gt;Zaprowadzenie prawdziwego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;ładu moralnego w życiu społecznym&lt;/span&gt; nigdy nie będzie możliwe inaczej, jak tylko przez rozpoczynanie od osób i czynienie z nich punktu odniesienia."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Moje/nasze prawo nie jest uszanowane. Żyjemy w wolnej Polsce, ale ci, którzy przyczynili się do odzyskania wolności nie są szanowani. To jest skandal. Czuję się zdradzony przez własną gminę. Ba, ale nie ja jestem najważniejszy. POLSKA JEST U NAS ZDRADZONA. Jest Rzeczpospolita Norwidowska, dumna ze swojej przeszłości, szukająca korzeni i rozumienia "co to jest Ojczyzna" i jakaś (z wyboru) grupa bez tożsamości, odwołująca się głównie do PRL i tego, co po nim przetrwało.&lt;br /&gt;Moje prawo do szacunku i wdzięczności nie jest uszanowane. Czy nie jestem śmieszny i bombastyczny w takim upominaniu się o szacunek i sprawiedliwość?&lt;br /&gt;NIE. Bo nie o mnie tu (tylko) chodzi. To, co się u nas (wśród nas) wydarzyło i w czym miałem szczęście wziąć udział było niepomiernie czymś większym, niż moim dokonaniem. Nie byłem i nie pojawiłem się na historycznej scenie jako naturalny "element" tej gminy. Spadłem z nieba :-) I na mnie to wszystko spadło z nieba. Dałem się porwać i niektórzy z was dali się porwać do czegoś wielkiego. Mnie porwało aż z Francji - z ziemi francuskiej do wymarzonej Polski, która upomniała się o godność i wypowiedziała  bezwolne posłuszeństwo diabelskiemu ustrojowi PRL i światowego komunizmu.&lt;br /&gt;Pozwoliłem się porwać i dałem się przyprowadzić do Annopola i Strachówki. I na początku w pojedynkę stanąć przeciwko zdeprawowanemu 45-letniemu demonowi na małym skrawku Polski. Sam szedłem do sołtysów, ustalałem miejsce i czas zebrania, malowałem plakaty, sam rozwieszałem i wracałem do pustego domu w zdziczałem ogrodzie pod lasem. Porwałem się na ustrój i jego potęgę. Na rowerze zjeździłem całą gminę, po błotach i bezdrożach. W imię ludzkich i patriotycznych ideałów. Miałem 27 lat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie była rutynowa droga i szablonowe działanie. Nie było szablonów, nie mogło być rutyny. BYŁA EKSTREMALNA SZCZEROŚĆ SERCA. JEDNOŚĆ MYŚLI, IDEAŁÓW I CZYNÓW. Jedność zakorzeniona w spójnej wizji Boga, człowieka, prawdy i historii. Nie mogło być mowy o rutynie, bo to my wyznaczyliśmy drogę reszcie Europy Środkowo-Wschodniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dzisiaj specjalista od wiedzy od społeczeństwa raczej na mnie napuści innych i obszczeka za plecami (a na pewno ocenzuruje w Internecie) niż spyta o Polskę, Europę, wolność, samorządność, ideały i tajemniczą JEDNOŚĆ, która spina wszystko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście dla kolejnych pokoleń XXX rocznica wybuchu stanu wojennego stała się przełomem w najnowszej (od 17 lat) historii gminy. Bo historia - o dziwo - daje się dotknąć. Kiedyś odkryłem tę niezwykłą prawdę słuchając opowiadania śp. prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego. Oprowadzał po swoim Białymstoku. Opowiadając dzieciństwo, namalował słowami niezapomniany obraz. Przez plac, na którym się bawił z rówieśnikami, czasem przechodził stary, brodaty człowiek. Biegli za nim, wołając "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;powstaniec&lt;/span&gt;". Chyba z szacunkiem, nie wyobrażam sobie, że ich domowi wychowawcy (nauczyciele wiedzy o społeczeństwie) nie nauczyli ich szacunku dla tych, którzy walczyli o wolność Ojczyzny. Najpierw wydało mi się to niemożliwe, ale sprawdziłem, obliczyłem - zgodziło się. Ryszard Kaczorowski jako kilkuletni chłopak mógł spotykać na ulicach powstańca urodzonego w latach 40-tych XIX wieku. Historii można dotknąć. Chodzę po ulicach Strachówki, chodzą inni, w większości dla współczesnych wolnych rodaków bezimienni. Przynajmniej ja czuję się POWSTAŃCEM. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Mówię więc, że to wstyd i zdrada Polski.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W 1994 roku, w 50-tą rocznicę Akcji Burza, odbyła się uroczystość w szkole w Strachówce (dyrektorem był wtedy Adam Bala) dla kombatantów Armii Krajowej z naszego terenu. Stali w szeregu na środku świetlicy z biało-czerwonymi opaskami na ramieniu. Przed nimi przechodził ich dowódca z lat wojny, członek władz Światowego Związku Żołnierzy AK, i wręczał im awans na wyższy stopień wojskowy. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wzruszające. Byłem dumny z gminy Strachówka, cząstki-miniaturki państwa. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niedojrzałe postawy obywatelskie niszczą nie tylko gminę, ale i Polskę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myśli "objawione" są często początkiem dłuższego pisania. To, co ode mnie, może być wyostrzone jednostronnie i czeka na wypełnienie miejsc częściowo niedookreślonych przez innych i z innych punktów widzenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Cytaty i fragmenty przepisane, choć nie zaznaczone graficznie, pochodzą albo z encyklik JPII, albo z "Kompendium nauki społecznej KK".&lt;br /&gt;Jestem autorem jednego tematu. I tak pewnie będzie, dopóki normalność nie znormalnieje wśród nas :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-1760747754444057071?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/1760747754444057071/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/o-b-j-w-i-e-n-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1760747754444057071'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/1760747754444057071'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/o-b-j-w-i-e-n-i.html' title='O-b-j-a-w-i-e-n-i-a'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-96t6xB1Lag8/TvnOFjHv3PI/AAAAAAAAFow/hQT6NLstKLM/s72-c/DSC_0314-1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-2493552155162627732</id><published>2011-12-26T02:17:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T07:12:36.840-08:00</updated><title type='text'>Powszechne doświadczanie... Boga</title><content type='html'>Nie można Go nie doświadczać. Doświadczamy, nawet nie zdając sobie sprawy. Bo, żeby zdać sobie z czegoś sprawę, trzeba mieć jakieś instrumentarium, trzeba móc rozumieć. Nie ma wiary bez myślenia. Bo tak definiujemy człowieka - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;homo sapiens&lt;/span&gt;. Trzeba umieć ująć w jakieś kategorie poznawcze rzeczywistość (świat), której doświadczamy całym sobą, całe życie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie żyjemy tylko tym, co sami wymyślamy i planujemy. Przeciwnie, większość bodźców dochodzi do nas, nie pytając nas o zdanie. Chyba 99.99% z tego, co przeżyjemy w życiu, jest nam dane. Musimy mieć jakiś sposób ich klasyfikowania. &lt;br /&gt;Pytamy "co słychać", "co tam" itp. we wszystkich chyba językach świata. W tych pytaniach chodzi nam o wszystko, co tyczy drugiej osoby. WSZYSTKO. Co nam zechce ujawnić druga osoba? - to jej sprawa (jej kultury). &lt;br /&gt;Przeważnie odpowiadamy "dobrze". W tej zwyczajowej wymianie zdań (pozdrowień) DOBRO jest więc (przeważnie) podstawowym doświadczaniem świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brat Roger, założyciel wspólnoty w Taize, napisał książeczkę "Vivre l'inespere", "Żyć tym, co niespodziewane". Tak na marginesie, to jest chyba podstawowy sposób, w jaki świat przychodzi do nas. Ale trzeba to rozumieć i zaakceptować, czyli żyć w harmonii ze światem zewnętrznym, czyli... być zwyczajnie mądrym człowiekiem. "Człowiek [bez żadnych kwantyfikatorów] bowiem dzięki swojemu życiu wewnętrznemu przewyższa cały świat."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj usypiałem w podłym nastroju. Przez gminę Strachówkę. Nie całą, ale tę jej część, która mieni się oficjalną, bo piastuje jakieś tytuły i mandaty. Oni tak fałszują nasze wspólne życie, że aż zęby bolą. Łamią podstawowe reguły i jeszcze każą wierzyć w swoje wizje i konstrukcje. TEGO NIE MAJĄ PRAWA OD INNYCH OCZEKIWAĆ. To jest próba łamania sumień. Ostatnio, swoją oficjalną propagandę drukują na karteczkach A4 i rozdają mieszkańcom. Oczywiście bez podpisu, jak największa anonimowość - to jeden z ich znaków rozpoznawczych. A gmina jest w grupie pilotażowej ogólno-polskiego programy partycypacji publicznej "DECYDUJMY RAZEM" (wypracowującego program rozwoju turystyki w gminie!). Z karteczki dowiedziałem się m.in. że 15 grudnia odbyła się konferencja poświęcona szansom, rozwojowi i atrakcyjności powiatu i naszej gminy. Widocznie organizatorzy widzą taką przepaść między inwestycjami a turystyką, że nie czuli obowiązku zaproszenia gminnego animatora "Decydujmy Razem".&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Na karteczce propagandowo-informacyjnej powielają, że 2+2=5 albo 6. Że jak zrobią swoją imprezę, na którą zaproszą swoich gości, to będzie według nich np. "opłatek gminny i poświęcenie wiejskiej świetlicy". Pamiętamy, że dwadzieścia parę lat temu rządzący też robili. Mieli na to hasło "Partia to naród". Utożsamiali część z całością. Gwałcili sumienia i logikę.&lt;br /&gt;A w Europie promują politykę przeciw wykluczeniu! Miał rację były wójt, pod tym względem Strachówka nie weszła do Europy. Może to potrwać jeszcze przez jakiś czas, nie za długi, na szczęście. Nie da się zawrócić kijem Wisły. Część zawsze będzie częścią, całość - całością. 2+3=5, a 2+2=4. Sps jest tylko sps-em, a OSP w Strachówce, tylko OSP w Strachówce. Gmina to ogół mieszkańców, wieś tak samo. Jeśli coś ma być gminne, albo wiejskie, to musi mieć pełną ich reprezentację. Nie jest to takie trudne. Wystarczy mieć aktualny wykaz organizacji i instytucji działających na danym terenie, plus osoby znaczące z różnych innych racji. A jeśli jako główny organizator podpisuje się nauczycielka (&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;WOS!!&lt;/span&gt;) ze Szkoły Rzeczpospolitej Norwidowskiej, to musi zaprosić także reprezentację szkoły! Polska piękna tradycja mówi jeszcze o jednym wolnym miejscu dla niespodziewanego gościa lub wędrowca. Ale trzeba do tego mieć niezablokowany uprzedzeniami rozum i polską duszę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Do wszystkich, a w szczególności do tych, którzy w stosunku do innych pełnią różne odpowiedzialne funkcje polityczne, prawne i zawodowe, należy troska o to, by być czujnym sumieniem społeczeństwa i w pierwszym rzędzie świadkami kulturalnego oraz &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;godnego człowieka współżycia międzyludzkiego&lt;/span&gt;." - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;CZEKAMY!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc, ponieważ jesteśmy wykluczeni na różne sposoby (w tym ekonomicznie) z życia własnej gminy i parafii, trawiłem tę treść i zasypiałem w podłym nastroju. Ale obudziłem się w niebie. Nawet nauczycielka WOS i inni ważni w gminie, nie są w stanie powstrzymać normalnych procesów działających w świecie. Z Facebooka wyjrzała zwyczajna, uśmiechnięta i chrześcijańska twarz CZŁOWIEKA. Camino z Hiszpanii odezwała się zupełnie nieoczekiwanie. Życzy wesołych świąt Bożego Narodzenia i spełnia obietnicę sprzed trzech lat! Daną mi w Canterbury, na wakacyjnym kursie języka angielskiego. Cantebury żyje w cieniu katedry. I jest z tego dumne. I czerpie niezliczone korzyści. Katedry były rozsadnikami kultury i Europy. Przy katedrach powstawały uniwersytety. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Canterbury rozmawiałem z Camino o katechezie. W kontekście katechetycznych doświadczeń własnych dzieci i pracy w szkle. Że jest kiepsko. Piękno życia wewnętrznego (duchowego) nie bardzo chce się spotkać i rozwijać z realiami katechezy. To nie jest problem polski. To jest problem kościelny i światowy. &lt;br /&gt;Camino ma księdza w rodzinie. Był kimś nawet ważnym, pracował w kurii, był sekretarzem biskupa. Prosiłem ją o kontakt ze znajomymi zaangażowanymi w katechezę szkolną. Widocznie nie było łatwo jej znaleźć kogoś z tej grupy spełniającego zarazem warunek jakiej takiej znajomości języka angielskiego.&lt;br /&gt;I właśnie znalazła. I właśnie napisała o nim w Boże Narodzenie! Wykłada socjologię na Uniwersytecie w Leon. Jest jeszcze starszy ode mnie, ale na pewno dużo lepiej wygląda. I pewnie jemu chce się żyć, działać i dzielić mądrością, czego mnie już bardzo mało. W takiej gminie?! W której nikt nie chce słowem nawiązać ze mną dialogu, nie pomagając mi szlifować mojego pisania. Każdy dialog pomaga obu stronom. Zżerają nas 50-letnie zacofanie i wyrosłe na nim kompleksy.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-fOP5V_t3Dhg/TvhoKmRWheI/AAAAAAAAFok/EZyWZOcZcyc/s1600/DSC_0312-1.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-fOP5V_t3Dhg/TvhoKmRWheI/AAAAAAAAFok/EZyWZOcZcyc/s400/DSC_0312-1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690412660463928802" /&gt;&lt;/a&gt;Kijem Wisły nie zawrócisz. Nie zawrócą. Natomiast ja z przyjaciółmi z Lincoln i z Hiszpanii i z przyjaciółmi Łazarza z Poniatówki może - może nadamy światu większy sens, w promieniu naszego dialogicznego istnienia. Przynajmniej rozmawiamy jak ludzie wolni od zabobonów XX wieku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli to, co przychodzi niespodziewanie, ma moc zamienić piekiełko w świętowanie, i jest to potwierdzony życiorysami świętych rytm całego życia, to znaczy, że ten świat jest dobry. Że DOBRO przeważa. Że choć na świecie jest zło, to DOBRO  zwycięży. Dla wierzących jest to dogmat zbawionego świata. Odkupionego Człowieka. Boga mieszkającego między nami i w nas - Emmanuela.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W DRUGI (POLSKI) DZIEŃ BOŻEGO NARODZENIA ŻYCZĘ WSZYSTKIM MIESZKAŃCOM GMINY STRACHÓWKA GODNEGO CZŁOWIEKA WSPÓŁŻYCIA MIĘDZYLUDZKIEGO. (bez otwartego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dla i na wszystkich&lt;/span&gt; szczerego dialogu jest to niemożliwe)&lt;/span&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-2493552155162627732?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/2493552155162627732/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/powszechne-doswiadczanie-boga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2493552155162627732'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/2493552155162627732'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/powszechne-doswiadczanie-boga.html' title='Powszechne doświadczanie... Boga'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-fOP5V_t3Dhg/TvhoKmRWheI/AAAAAAAAFok/EZyWZOcZcyc/s72-c/DSC_0312-1.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-4022537954666150819</id><published>2011-12-25T08:36:00.000-08:00</published><updated>2011-12-25T09:20:08.314-08:00</updated><title type='text'>Równo-czesność</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-pBPQHBbmja8/TvcbE4qCVwI/AAAAAAAAFoM/ex6yba_JgTg/s1600/Przelom_kradziezy_domu_5063171.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 211px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-pBPQHBbmja8/TvcbE4qCVwI/AAAAAAAAFoM/ex6yba_JgTg/s400/Przelom_kradziezy_domu_5063171.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690046424948037378" /&gt;&lt;/a&gt;Siedziałem przy wigilijnym stole, było już na nim pozamiatane, nastał czas kolędowo-post-trawienny, gdy zdałem sobie sprawę z dwupoziomowego przeżycia. Byłem na krześle przy stole, z rodziną, za nimi choinka, a jednocześnie żyłem równie doświadczalnie na poziomie wyższej realności. Coś z tego, co gdy jest dawane, zaraz zapisuję. Było dawane, nie zapisywałem, tylko w tym byłem. Bardziej jakby w refleksji, a raczej odsłonie innego poziomu dziania się tych samych rzeczy. Nic nadzwyczajnego, bo i stół z rodziną wokół i choinką przed oczami, ogólne zadowolenie i błogostan wręcz, jaki przecież rzadko się zdarza i dla którego tak czekamy na święta - to wszystko jest oczekiwane, pożądane, opisane, pokazane itd. na tysiąc sposobów. Głębsze refleksje i zaglądanie za kurtynę spraw też znamy - z kazań, poezji, w ogóle ze sztuki i natchnionych wiarygodnych mówców. Niezwykła była równoczesność. Często podkreślam "tu i teraz", a tym razem było "tu i tam". Oczywiście przy zachowanej jak najbardziej trzeźwej podmiotowości i jak najbardziej pełnej tożsamości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Myślę, że nie ma w tym doświadczeniu niczego nadzwyczajnego i że każdy tak miewa, ale może nie być tak wytrenowany, jak ja, w auto obserwacjach. Ja muszę, bo piszę, albo odwrotnie.&lt;br /&gt;Drugim skarbem wczorajszego dnia są konsekwencje intelektualne spotkania Mizina o 5.00 rano na Facebooku. Wielkość dwufazowa to była. Najpierw w kompie, potem w samo-czuciu i reflektowaniu w pozycji horyzontalnej. Dobrobyt, dobrostan, dobroć, miłość (intelektualna?), nadzieja - wszystko w jednym. Której konsekwencją był post, jego dalszy ciąg.&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-qZakb2K6wmE/TvcTZQVUiyI/AAAAAAAAFoA/XwR5UvRCp-k/s1600/images%2B%252854%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 136px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-qZakb2K6wmE/TvcTZQVUiyI/AAAAAAAAFoA/XwR5UvRCp-k/s200/images%2B%252854%2529.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690037978807962402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To są tylko i aż przepiski z papieża (ew. papieży i soboru). Nie za każdym razem zaznaczam, że cytuję, bo chodzi mi o kwintesencjonalne ujęcie, a nie o dyplom magistra. Chcę Go tak długo czytać, przepisywać, czytać, aż nie uronię niczego i zawsze tak będę mówił, niezależnie, w której części wywodu, a nawet zdania zacznę, albo skończę. Taką ma dla mnie wartość Jego nauka (filozofia człowieka). Aż do UTOŻ-SAMIENIA. Tekst, jego logiczny sens, staje się mną, a ja nim. O, gdybym mógł być niemilknącą tubą tekstów soborowych i na nich wyrosłych tekstów janowo-pawłowych!!! DLACZEGO KOŚCIÓŁ TEGO NIE ROBI? NIE WIEM.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A z wczorajszego-wigilijnego przepisywania zostało mi na wierzchu stwierdzenie, tak naturalne jak i objawione - o biologicznej słabości i kulturowej mocy człowieka. Często mieszają się te płaszczyzny i bywają traktowane jakoś zamiennie. Zależy pewnie od poziomu znajomości obu. Są tacy, którzy tak świetnie znają subtelności poziomu biologicznego, aż do najmniejszych cząstek i oddziaływań, że im wystarczy. Drudzy mogą zaś znać tę drugą stronę kulturową, aż do najdelikatniejszych tchnień ducha i na niej głównie przebywają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do tej pory może było z tą dwoistością jako tako. Ale gdy materialiści pójdą dalej po bozony Higgsa i kto ich tam wie, gdzie, to może nam się gatunek &lt;span style="font-style:italic;"&gt;homo sapiens&lt;/span&gt; tak rozdwoić i wzajemnie wyobcować, że będziemy dla siebie niczym kolejne mutacje. A ja chcę dożyć w ramach jednego gatunku. Z jego osiągnięciami naukowymi, z jego kulturą i przede wszystkim z Bogiem Który Się Nam OBJAWIŁ,  Z JEGO TAJEMNICĄ WCIELENIE, OBECNOŚCI MIĘDZY NAMI, JEGO ZBAWCZEJ OFIARY I Z JEGO MIŁOŚCIĄ MIŁOSIERNĄ. A na ziemi z pokojem w nas i między nami, ze zdolnością poznawczą, z tzw. zdolnością do miłości intelektualnej, aż po współ-odczuwanie, przebywanie, kon-templowanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ze wszystkim, co już napisałem, znów muszę skonkludować - absolutem jaki możemy dotknąć, doświadczyć całym sobą, jest OSOBA I RODZINA. Innych światów poznawać nie chcę. Dziękuję. Nie rozumiem trans-osobowości, związków partnerskich, samotnych matek z wybory itp. To znaczy każdy przypadek zasługiwać może na szacunek (o ile swoim zachowaniem nie przeczy ludzkiej godności i moralności) i pomoc, ale nie na popularyzowanie i równo-uprawnianie. Staram się przy tym mieć szerokie pojęcie normy i dość płynne pojęcie patologii. Dla mnie OSOBA I RODZINA są najwyższą formą i owocem ludzkiej (teologicznie wzbogaconej lub ukierunkowanej) kultury. Amen.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaglądając często do tekstów soborowych dochodzę do bardzo ciekawego wniosku. Że Sobór był poprzednikiem naszej SOLIDARNOŚCI. Biorąc pod uwagę wszystkie różnice. Policzcie, ile razy Sobór mówi o solidarności. Przepiszę tylko odnośniki ze skorowidza wydania dokumentów soborowych przez Pallotinum z 1968 (właśnie tak wygląda obwoluta, zdj. obok).&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8aU4RVrFwsM/Tvcbq7IKw1I/AAAAAAAAFoY/o-3rNiPOe5Q/s1600/Sobor1.jpg"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8aU4RVrFwsM/Tvcbq7IKw1I/AAAAAAAAFoY/o-3rNiPOe5Q/s200/Sobor1.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690047078446318418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;&lt;span style="font-weight: bold; "&gt;SOLIDARNOŚĆ:&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- wypływa z natury ludzkiej i sposobu działania Boga&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- udoskonalona przez Słowo Wcielone słowem i przykładem, modlitwą i śmiercią za wszystkich&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- solidarność trzeba ciągle zwiększać aż osiągnie pełnię w niebie&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- Kościół [jest] braterską wspólnotą solidarności&lt;/div&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;- poczucie solidarności narodów należy popierać i obracać w szczere i prawdziwe poczucie braterstwa&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;Czy solidarność nie jest formą równoczesności? Czy nie jest formą transcendencji? Jedni są ku drugim i z drugimi.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-4022537954666150819?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/4022537954666150819/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/rowno-czesnosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4022537954666150819'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4022537954666150819'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/rowno-czesnosc.html' title='Równo-czesność'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-pBPQHBbmja8/TvcbE4qCVwI/AAAAAAAAFoM/ex6yba_JgTg/s72-c/Przelom_kradziezy_domu_5063171.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-3821544817935524300</id><published>2011-12-24T01:30:00.000-08:00</published><updated>2011-12-24T05:56:32.353-08:00</updated><title type='text'>Lubię to</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-zfkev9xcUBE/TvXZmEw3ldI/AAAAAAAAFn0/OCJUJdavLN8/s1600/Vigil-of-Christmas-300x287.png"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 191px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-zfkev9xcUBE/TvXZmEw3ldI/AAAAAAAAFn0/OCJUJdavLN8/s200/Vigil-of-Christmas-300x287.png" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689692952389457362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;div style="text-align: justify;"&gt;Jak ja lubię takie chwile! Nie, nie wigilie i kalendarzowe Boże Narodzenia, choć je też, bo sprzyjają lekkiemu lub większemu uduchowieniu. Lubię zdarzenia, czyli fakty, które przynoszą wielką treść. Rano coś mnie obudziło lub nie dało spać, wstałem. Była 5.00. Cap laptopa pod pachę i hyc do kuchni. A na Facebooku czeka świeżutkie zaproszenie na fanpage, na stronę "Myślimy". I życzenia - "Chyba powoli wracam do formy... a jeszcze się nawet na dobre nie zaczęły święta! :)&lt;/div&gt;A propos - życzę ciepłych i spokojnych (bo dość już może tej "wesołości"...) Świąt Bożego Narodzenia wszystkim czytelnikom!". Za'like'owałem natychmiast. Ba, żeby na tym się skończyło. Wpłynąłem na szerokiego przestwór oceanu i żeglowałem po stronie &lt;a href="http://myslimy.blogspot.com/2011/12/rzeczywistosc.html"&gt;bloga Mizina. &lt;/a&gt; Tam jest CAŁA RZECZYWISTOŚĆ OSOBOWO-PRZEDMIOTOWA przyjaciela Łazarza z Poniatówki. Kto się z nią nie zapozna będzie bardzo uboższy. Możemy być naprawdę bogaci i ubodzy tylko rzeczywistością, a nie jej ekwiwalentami emitowanymi przez banki narodowe (dzisiaj chyba się mówi 'centralne').&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No więc poczytałem-żeglowałem, wpisałem komentarz, coś tam, coś tam jeszcze i znów byłem dysponowany do snu. Zwłaszcza, że przeziębienie zaczęło mnie trząść. Co tam choroby, skoro cała rzeczywistość się gdzieś rodzi i dopuszcza mnie na świadka!&lt;br /&gt;Tak to na mnie działa. Wtedy się dopiero żyje. I od razu poza czasem, doczesność rozpływa się. Rozmywają się granice między teraz i wiecznie. Tak na mnie działają fakty, które mogę zakwalifikować do kategorii "mowa Boga".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie jest może za częste, spotykać w innych ludziach siebie. Kiedyś najsilniej przeżyłem to przy lekturze Tomasza Manna. Dzisiaj w młodym myślicielu. Wiek nie ma tu w ogóle nic do czynienia. Czyto jest tylko psychologia, czy już ontologia? Skłaniam się ku drugiemu. Czekam nawet na odkrycie lub wysnucie uzasadnione bardzo jakiejś struktury w ludzkim bycie. Może niepotrzebnie, bo może wystarczy ciało, dusza i duch, o których mówią św. Paweł, św. Tresa, a także z innej strony Roman Ingarden. Może bardziej chodzi ni etyle o odkrycie, tylko powszechne uznanie także ze strony nauk filozo-psycho-logiczno-medyczno itd. Badanie mózgu i kognitywistyka mają wiele pracy przed sobą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy odnajduje się tak wiele z własnych przeżyć, pytań, poszukiwań (na przestrzeni dotychczasowego życia) to MUSI wywoływać ważkie refleksje. I samo staje się nowym ważnym doświadczeniem. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;De facto&lt;/span&gt;&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;transcendentnym&lt;/span&gt;. Bez transcendencji ani rusz, przy poznawaniu tak człowieka, jak i świata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-FBlXBCDrvfY/TvXPsfx8k4I/AAAAAAAAFno/PRiLz3SOm8U/s1600/images%2B%252820%2529.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 149px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-FBlXBCDrvfY/TvXPsfx8k4I/AAAAAAAAFno/PRiLz3SOm8U/s200/images%2B%252820%2529.jpg" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689682067604673410" /&gt;&lt;/a&gt;Skutkiem pierwszym porannego doświadczenia (osobistego, więc i osobowego przeżycia) był wielki dar wewnętrznego pokoju, wypełnienia, radości... O jak się wtedy błogo czuję i mogę sobie leżeć, spać, czy nie spać - żadna różnica. Jak spowicie obłokiem sensu. Może jest w tym nawet daleki cień zdarzeń biblijnych? Tak w Starym, jak i w Nowym Testamencie są opisane zdarzenia jak jeden rozpoznaje w drugim kogoś ważnego. Tak, po namyśle, odnajduję w tym głęboki ślad sensu ponadczasowego, może właśnie tę mało rozpoznaną strukturę osobową?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skutkiem drugim jest sięgnięcie do tekstów JPII. Parę miesięcy temu żyłem Jego tekstami o społecznym wymiarze naszego bytowania. Wtedy może najczęściej powtarzałem, że UZNANIE, ŻE JEST PRAWDA, MOŻE BYĆ PODSTAWOWYM WARUNKIEM, OD KTÓREGO ZALEŻY JAKOŚĆ NASZEGO ŻYCIA I JAKOŚĆ NASZYCH WSPÓLNOT. Bez gotowości uznania tej zasady, psu na budę świętowania Bożego Narodzenia (ale to tylko przy okazji, nie chcę nikomu psuć świąt :)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To, co jest poniżej, jest przepisanym fragmentem podstrony "Wspólnota samorządowa". A z kolei to, co jest na niej, jest prawie dokładnie przepisane z encyklik JPII i Soboru Watykańskiego II, który jest nierozpoznanym i nieuznanym do końca fundamentem współczesności.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;***&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Żeby zrozumieć człowieka trzeba wejść na pole kultury, języka, historii. Kultury narodów są różnymi odpowiedziami na pytanie o sens osobistej egzystencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Człowiek stworzony do wolności nosi w sobie słabość wrodzoną, którą można nazwać czystym "naturalizmem", nieprzepracowanym kulturą. Teologia mówi o grzechu pierworodnym, który stale pociąga nas ku złu i sprawia, że potrzebujemy odkupienia. Nauka ta jest integralną częścią chrześcijańskiego Objawienia, ma również dużą wartość hermeneutyczną gdyż pozwala zrozumieć ludzką rzeczywistość. Człowiek dąży do dobra, ale jest również zdolny do zła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kim jest zatem człowiek? Jak staje się pełną, dojrzałą jednostką ludzką? Wszystko wskazuje i prowadzi do rodziny. Jest ona pierwszą i podstawową komórką "ekologii ludzkiej", w której człowiek otrzymuje pierwsze i decydujące wyobrażenia związane z prawdą i dobrem, uczy się, co znaczy kochać i być kochanym, a więc co konkretnie znaczy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;być osobą&lt;/span&gt;. Rodzina oparta na małżeństwie, gdzie „&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;wzajemny dar z samego siebie&lt;/span&gt;, mężczyzny i kobiety, stwarza takie środowisko życia, w którym dziecko może się urodzić i rozwijać swe możliwości, nabywając świadomości własnej godności i przygotować się do podjęcia swego jedynego i niepowtarzalnego przeznaczenia”. Rodzina jest „sanktuarium życia.” Jest ona święta: jest miejscem, w którym życie, dar Boga, może w sposób właściwy być przyjęte i chronione przed licznymi atakami, na które jest ono nieustannie narażone i może rozwijać się zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu. Wbrew tak zwanej kulturze śmierci, rodzina stanowi ośrodek kultury życia. Nie jest to jednak model powszechny. Często człowiek skłania się do traktowania siebie samego i własnego życia bardziej jako „zespołu doznań, których należy doświadczyć, aniżeli dzieła, które ma wypełnić.” Stąd się wywodzi brak wolności. (różne zniewolenia).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;W hierarchii wartości społecznych najpierw jest osoba&lt;/span&gt;, nierozerwalnie związana z rodziną.&lt;br /&gt;Pojęcie alienacji da się zastosować także do chrześcijańskiej wizji człowieka - alienacja polega na odwróceniu relacji środków i celów. W takiej fałszywej sytuacji człowiek, nie uznając wartości i wielkości osoby w samym sobie i w bliźnim, pozbawia się możliwości przeżycia w pełni własnego człowieczeństwa. Taki człowiek nie nawiązuje relacji solidarności i wspólnoty z innymi ludźmi (dla której został stworzony). Człowiek staje się naprawdę sobą poprzez wolny dar z siebie samego. Człowiek jest obdarzony "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zdolnością transcendencji&lt;/span&gt;" jako osoba. Można do tego dojść własnym rozumem, jak Roman Ingarden w „Książeczce o człowieku” („jestem siłą, która sama siebie tworzy... jeśli &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;odda się dobrowolnie&lt;/span&gt; na wytwarzania dobra, piękna i prawdy – wówczas dopiero istnieje”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo wyobcowany jest człowiek, który nie chce wyjść poza samego siebie, uczynić z siebie daru ani stworzyć autentycznej ludzkiej wspólnoty, Człowiek, który troszczy się wyłącznie albo głównie o to, by mieć i używać, niezdolny już do opanowywania własnych instynktów i namiętności oraz do podporządkowania ich sobie przez posłuszeństwo prawdzie. Taki człowiek nie może być wolny. Posłuszeństwo prawdzie o Bogu i człowieku jest pierwszym warunkiem wolności, pozwala człowiekowi uporządkować własne potrzeby, własne pragnienia i sposoby ich zaspokajania według właściwej hierarchii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz częściej mówimy o kapitale ludzkim i kapitale społecznym. Dochodzi wreszcie do naszej świadomości, że głównym bogactwem człowieka jest - wraz z ziemią - sam człowiek. To właśnie jego inteligencja pozwala odkryć możliwości produkcyjne ziemi i różnorakie sposoby zaspokojenia ludzkich potrzeb. To jego zdyscyplinowana praca i solidarne współdziałanie z innymi umożliwia tworzenie szerszych i godnych zaufania wspólnot życia i pracy, mających dokonywać przekształceń środowiska naturalnego i środowiska społecznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Człowiek jest przede wszystkim istotą, która szuka prawdy, usiłuje nią żyć i pogłębiać ją w dialogu, który obejmuje dawne i przyszłe pokolenia”. Poszukiwanie prawdy charakteryzuje też kulturę narodu i jest procesem odnawiającym się w każdym pokoleniu. Dlatego pierwszą i najważniejszą jest praca, która dokonuje się w ludzkim sercu. Każdy człowiek buduje własną przyszłość i wpływa na losy innych ludzi, w zależności od tego, jak pojmuje siebie samego i swoje przeznaczenia. Żaden człowiek nie może twierdzić, że nie wpływa i nie jest odpowiedzialny za los drugiego człowieka, swego brata.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Aby poznać człowieka, człowieka prawdziwego, człowieka integralnego, trzeba poznać Boga", mówił papież Paweł VI, a święta Katarzyna ze Sieny (współ-patronka Europy) wyrażała w modlitwie tę samą myśl: "W Twojej naturze, wieczne Bóstwo, poznam moją naturę".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Antropologia chrześcijańska jest zatem w istocie jednym z działów teologii; z tej samej racji nauka społeczna Kościoła, zajmując się człowiekiem, interesując się nim samym i jego sposobem postępowania w świecie, "należy (...) do dziedziny (...) teologii, zwłaszcza teologii moralnej" (JPII). Wniosek stąd prosty, że „rozwiązanie aktualnych problemów ludzkiego współżycia wymaga uwzględnienia ich wymiaru teologicznego”. Inne systemy zamykają go w egoizmie, we własnych, ciasnych granicach i pożądaniach zmysłowo-instynktownych, co ostatecznie szkodzi jemu samemu i innym. Kościół konsekwentnie i systematycznie przyczynia się do ubogacenia godności człowieka i pozostaje "znakiem i zabezpieczeniem &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;transcendentnego charakteru osoby ludzkiej&lt;/span&gt;".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli człowiek zaniedba, albo wręcz wyrzeknie się postawy bezinteresownej, szlachetnej, wrażliwej na wartości estetyczne, która się rodzi z zachwytu dla istnienia i dla piękna, oraz pozwala odczytywać w rzeczach widzialnych przesłanie niewidzialnego Boga, który je stworzył, łatwo zmienia się w tyrana dla innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół popiera i sprzyja na różne sposoby demokracji. Demokracja wymaga spełnienia koniecznych warunków, jakich wymaga promocja zarówno poszczególnych osób, przez wychowanie i formację w duchu prawdziwych ideałów, jak i "podmiotowości" społeczeństwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa oraz współodpowiedzialności. Nie może zaś demokracja sprzyjać powstawaniu wąskich grup kierowniczych. Takie myślenie jest przejawem skłonności do totalitaryzmu, czego doświadczyliśmy w czasach PRL. Totalitaryzm zawsze rodzi się z negacji obiektywnej prawdy: jeżeli nie istnieje prawda transcendentna, przez posłuszeństwo której człowiek zdobywa swą pełną tożsamość, to nie istnieje też żadna pewna zasada, gwarantująca sprawiedliwe stosunki pomiędzy ludźmi.&lt;br /&gt;Podstawowy błąd socjalizmu typu PRL-owskiego ma charakter antropologiczny. Rozpatruje on pojedynczego człowieka jako zwykły element i cząstkę organizmu społecznego. Marksistowski ateizm jest związany z oświeceniowym racjonalizmem, który pojmuje rzeczywistość ludzką i społeczną w sposób mechanistyczny. Neguje on najgłębsza intuicję prawdziwej wielkości człowieka, „jego transcendencję wobec świata rzeczy oraz napięcie, jakie odczuwa on w swoim sercu pomiędzy pragnieniem pełni dobra a własną niezdolnością do osiągnięcia go, przede wszystkim zaś zostaje zanegowana wynikająca stąd potrzeba zbawienia” (JPII).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Facebook pozwala uczłowieczać świat. W dniu pogrzebu Vaclava Havla dałem świadectwo utożsamiania się z Nim i z pewnym pokoleniem. Lisa z Lincoln dała swoje świadectwo, że jej mama ma wiele publikacji Havla. Przypomniałem sobie, że w Nebrasce zamieszkuje największa populacja Amerykanów czeskiego pochodzenia.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-3821544817935524300?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/3821544817935524300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/lubie-to.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/3821544817935524300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/3821544817935524300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/lubie-to.html' title='Lubię to'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-zfkev9xcUBE/TvXZmEw3ldI/AAAAAAAAFn0/OCJUJdavLN8/s72-c/Vigil-of-Christmas-300x287.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-4677064748675680315</id><published>2011-12-22T01:01:00.000-08:00</published><updated>2011-12-22T09:21:44.791-08:00</updated><title type='text'>Misja madrycka i rozważania o sensie i nienawiści</title><content type='html'>Zgodziłem się, przez telefon, lecieć do Madrytu, a potem się gryzłem. Dawniej bym się nie zastanawiał, a tym bardziej łamał. Dawniej byłem głodny świata na tyle, żeby nie widzieć dwuznaczności i nie mieć za wiele wątpliwości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Musiałem sobie jakoś wytłumaczyć wylot. Po pierwsze, skoro będzie na Polsko-Hiszpańskiej konferencji ambasador Rzeczpospolitej Polskiej, to muszę mu wręczyć "dokument" upoważniający Jego Ekscelencję do reprezentowania również Rzeczpospolitej Norwidowskiej. O takich zaślubinach obu rzeczypospolitych myślę od początku naszej RzN. Miałem więc w Madrycie do wypełnienia poważną misję dyplomatyczną. Mocno się mobilizowałem, żeby przywieźć jakiś pożytek dla innych. Tylko w ten sposób mogłem odsunąć wątpliw- i dwuznaczn-ości. &lt;br /&gt;Obawy, jak przed każdym lotem, pomogły mi pokonać także bardzo proste myśli i obserwacje. Najbardziej, że wypadki wiążą się z odszkodowaniami, a to najprostszy sposób, żeby pomóc żonie i dzieciom. Ja już się naprawdę nażyłem, a przede wszystkim znalazłem sens. No, ale nie mogę życzyć sobie wypadku, ze względu na innych pasażerów, chyba żeby mnie wypchnęli, jak Jonasza.&lt;br /&gt;Pocieszało mnie także, że tego samego dnia premier leci do Strasburga. I inne drobne dobra rozrzucone dokoła. Albo kwitnące. Zakwitł w przeddzień wyjazdu nowy wpis na stronie szkolnej - wizytówka Krzyśka, kolegi z pracy. Wizytówka ciekawa - coś mówi, coś pokazuje. Nawet dużo. Tylko prawda ma taką wagę znaczeniowo-informacyjną. Nie szminki i retusze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W autobusie do dworca lotniczego zaskoczyła mnie ilość publicznych rozmów przez prywatne telefony o prywatnych sprawach. Dziwny paradoks. W sprawach publicznych Polacy milczą (vide mój blog i Fb), a w prywatnych taki ekshibicjonizm! Nie akceptuję tego. Nauczono mnie innej kultury. W sprawach publicznych musisz zająć jasne stanowisko, niezależnie, ile cię to będzie kosztowało. To kwestia rozumienia &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;powinności moralnej&lt;/span&gt;. Natomiast przeciwnie - staram się nie rozmawiać wśród innych, jeśli oni nie rozumieją języka i spraw. Naprawdę, tak mnie wychowywano (nie w domu) i tak rozumiem szacunek dla innych ludzi, nawet mimowolnych świadków moich spraw. Są mi bliższymi lub dalszymi braćmi i siostrami. Takie rozumienie życia (filozofia?) pozwoliło mi kiedyś przeżyć z honorem trudne godziny przesłuchań i wywożenia w nieznane miejsce przez SB. Potrafiłem w nich dojrzeć ludzi, wyobrażałem sobie ich, może po godzinach pracy, może konspiracyjnie biorących ślub kościelny, chrzczących dzieci, może jako moich współ-braci na jakiejś eucharystii, z którymi mógłbym teoretycznie wymienić znak pokoju. A nawet gdyby miało dojść do najgorszego, to mógłbym tylko powtarzać "Panie przebacz im, bo nie wiedzą co czynią". Tak mnie wychowano. Taki przyjąłem najwyższy sens rozumienia i uczestniczenia w życiu prawdziwym, nie na niby. To nie heroizm, to zwyczajność dla kogoś tak wychowanego. Taką siłę ma dom rodzinny i ideały w jego fundamentach. To nie byłby heroizm także dlatego, że takie podejście odwdzięcza się człowiekowi wielką REALNĄ I BARDZO KONKRETNĄ siłą. Wielką REALNĄ pomocą w najcięższych momentach. Nie znam innej. Jak mógłbym zrezygnować z NAJWIĘKSZEJ PRAWDY SWOJEGO ŻYCIA I ŚWIATA CAŁEGO? W imię czego? Świętego spokoju? Lepszych notowań u współmieszkańców mojej gminy i Ojczyzny? Kto tak myśli, musi być strasznie biednym człowiekiem, zagubionym w świecie wartości, a nawet w całym Wszechświecie ludzkich spraw. Zagubionym na własne życzenie, we własnych planach i matactwach.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Nie zrozumiemy życia śmiertelnego i nie pojmiemy jego prawdziwej wartości, jeśli się nie wzniesiemy do poznania drugiego, nieśmiertelnego... [i co] filozofia zapoczątkowała, dopiero Kościół jednak do doskonałości doprowadził”(Leon XIII).&lt;br /&gt;Bo Kościół ma największe możliwości je znaleźć i określić, bo środki, których używa się do poruszenia dusz, otrzymał od niezwykłego &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;przedstawiciela rodzaju ludzkiego&lt;/span&gt;, Jezusa z Nazaretu. „Tylko te środki sięgać mogą aż do najgłębszych tajników serca, i tylko one skłonić mogą człowieka do tego, by był posłuszny głosowi obowiązku, by opanowywał swą pożądliwość, by Boga i bliźniego kochał miłością szczególną i najwyższą, i by mężnie usuwał wszystko, co przeszkadza w drodze cnoty”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zarówno jednostki jak i całe społeczności poszukując własnej tożsamości i sensu życia odkrywają religijne korzenie kultury swych narodów oraz samą „osobę Jezusa, jako adekwatną egzystencjalnie odpowiedź na pragnienie dobra, prawdy i życia, obecne w sercu każdego człowieka”.&lt;br /&gt;Kościół naucza i przypomina, że „Człowiek jest przede wszystkim istotą, która szuka prawdy, usiłuje nią żyć i pogłębiać ją w dialogu, który obejmuje &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;dawne i przyszłe pokolenia”.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pokażcie zatem jak wygląda nasz dialog? Jak pamięć o własnej historii buduje tożsamość mieszkańców Strachówki? Gdzie w gminie można poznać historię najnowszą? Czy Polska jest Polską, zapominając o Solidarności roku 1980/81, pokojowej rewolucji w 1989, pierwszych wolnych wyborach, reformie samorządowej i wyborach do samorządu gminnego z 1990? Czy Polska może być Polską nie wspominając i nie honorując Lecha Wałęsy (pierwszego przewodniczącego Solidarności i pierwszego prezydenta RP) i Tadeusza Mazowieckiego - pierwszego premiera pierwszego nie-komunistycznego rządu?&lt;br /&gt;Czy się to komuś podoba, czy nie, Opatrzność przeznaczyła mi rolę gminnego Wałęsy i Mazowieckiego. &lt;br /&gt;Ja - mogę żyć bez sprawiedliwości, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Strachówka (także RzN)- bez pamięci nie ma tożsamości i traci sens.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie można zrozumieć człowieka, analizując jedynie jego aktywność gospodarczą, przynależność klasową i polityczne poglądy - trzeba wejść na pole kultury, języka, historii. Trzeba przemyśleć jego postawy przyjmowane wobec podstawowych faktów egzystencjalnych, takich jak narodziny, miłość, zagrożenie życia, albo śmierć. W efekcie naszych konkretnych odpowiedzi, wyborów, pracy i zaangażowania w procesy historyczne tworzymy kulturę. Kultury narodów są różnymi odpowiedziami na pytanie o sens osobistej egzystencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Próbowałem te nauki zgłębić życiem i przemyśleć. Nic więc dziwnego, że dzisiaj na mszy potrafię podejść do Kazika albo Kryśki z wyciągniętą dłonią, przekazując na wezwanie kapłana (Jezusa) znak pokoju. NIKOMU ŹLE ŻYCZYĆ NIE POTRAFIĘ. Ale prawdy też nigdy nie zaniecham, co nie ma nic wspólnego z nienawiścią, co tak chętnie jednak mi wmawiają niby-autorytety. Gdyby odbyli nocną podróż z trójką (czwórką) funkcjonariuszy SB, z lufą uwierającą w żebra, to spytałbym ich, jak oni to przeżyli i jak sobie poradzili? Ewentualnie, co im pomogło? W jakie wartości wierzą - ponad zagrożenie życia i strach? Łatwo jest bredzić o nienawiści do Kryśki, Kazika, albo kogoś tam, czegoś tam, co im (tam) ślina na język przyniesie. NIE, PANOWIE I PANIE. JESTEM OCHRZCZONYM CZŁOWIEKIEM, KTÓRY PRZYJĄŁ WSZYSTKIE PRZEWIDZIANE DLA SIEBIE - NA TEN MOMENT ŻYCIA - SAKRAMENTY I TRAKTUJĘ JE - JAK I CAŁE JEDNORAZOWE ŻYCIE WE WSZECHŚWIECIE - CHOLERNIE (ŚMIERTELNIE) POWAŻNIE. Nie idę na łatwizny i skróty, a raczej mielizny intelektualno-duchowe. Na buduję obrazu świata ani relacji z ludźmi na wiejsko-gminnych - zmiennych i przemijających - kliszach pojęciowo-językowych. &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Żadnej nienawiści&lt;/span&gt; - żywić do drugiego człowieka nie jestem w stanie. Przeciwnie - dana mi została miłość prawdy i zdolność do miłości intelektualnej świata, człowieka i Boga (nieliczni są do niej dopuszczeni). Basta, bo bzdury, jakie niby poważni ludzie powtarzają, robią w tym naszym małym świecie, w naszej małej Ojczyźnie &lt;span style="font-style:italic;"&gt;śmieszno i straszno&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W samolocie nagle pojąłem, że nie mam plakatu Rzeczpospolitej Norwidowskiej, gdzieś zawieruszyłem. Nie wiedziałem, kiedy i gdzie. Okazało się, że cztery rzeczy w rękach i prawie rozbieranie się podczas kontroli bezpieczeństwa to zbyt wiele dla mnie. Rozpacz spadła jak grom z nieba. To po co ja tam jadę? Poczułem się jak Niechcicowa na wózku Szymszela uciekająca przed frontem wojennym z Kalińca bez portretu ukochanego Bogumiła. Rozpacz starych ludzi.&lt;br /&gt;A przecież sam dojazd na lotnisko kosztował z 25 zł (śmieszna kwota, nie dla nas), ranne wstawanie Grażyny, dojazd samochodem, a wcześniej pakowanie plakatu z miłością. Więc po co to wszystko?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniał mi się kalendarzowy i znaczeniowy kontekst wyjazdu. Poprzedniego dnia przeżyłem silne emocje w związku z 30 rocznicą stanu wojennego. Piękną uroczystość w szkole, która zdecydowanie byłą czymś dużo większym niż zwykły rocznicowy apel szkolny. To była wielka manifestacja miłości Ojczyzny i prawdy. Dla mnie, punktem kulminacyjnym - niczym atak szczytowy dla himalaisty - był atak z krzesła, jak z obrabiarki w zakładach Waryńskiego 14 grudnia 1981 roku. Atakowałem własną pamięć, emocje, zakłamanie i dulszczyznę niektórych obecnych, przemilczenie - jak zdradę przez własną gminę. Wielkie sprawy działy się i dzieją wśród nas. Mimo &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;maluczkich przemilczywaczy. &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Nowe pokolenie mieszkańców Strachówki dostaje w Zespole Szkół m. Rzeczpospolitej Norwidowskiej paszport do życia w godności, z pełnym obywatelstwem w Europie i świecie. Z początkującą i rozwijającą się przyjaźnią z Lincoln w USA. Tego SAMO-LOTU nie da się już zatrzymać krętaczom i manipulatorom gminną świadomością (podkreślam ich rolę, bo zło nigdy samo się nie dzieje). Ewangelia może być (jest) szkołą realizmu. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Jest przy stole ten, który nas zdradzi".&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-eicILBqJYVA/TvNmipQavcI/AAAAAAAAFnc/WUotkaD7ZFU/s1600/DSC_0045-2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-eicILBqJYVA/TvNmipQavcI/AAAAAAAAFnc/WUotkaD7ZFU/s400/DSC_0045-2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689003499675368898" /&gt;&lt;/a&gt;Na szczęście refleksje, lektury i notatki robione w samolocie pomogły mi odzyskać wiarę w sens wyjazdu. Ciągle powtarzałem sobie pytanie - co przywiozę innym? Jaki pożytek będą mieli inni z mojego pobytu w królewskim Madrycie? No i na szczęście miałem publikacje o Rzeczpospolitej Norwidowskiej "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tu się poznali rodzice Norwida&lt;/span&gt;" - nieoceniony wkład byłego vice-starosty Grzegorza Dudzika w dzieje naszej gminy. Dobro też ma zawsze swoje imię i oblicze. Stosunki dyplomatyczne między Rzeczypospolitymi &lt;a href="http://www.facebook.com/photo.php?v=2890463307096&amp;set=vb.1425648298&amp;type=2&amp;theater"&gt;zostały nawiązane&lt;/a&gt; (chyba przez inkorporację)? Kości zostały rzucone, do następnej wielkiej gry :-)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS.&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Pokażcie mi moją nienawiść, a ja pokażę waszą małość :)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/6553291657197120387-4677064748675680315?l=strachowka.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://strachowka.blogspot.com/feeds/4677064748675680315/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/misja-madrycka-i-rozwazania-o-sensie-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4677064748675680315'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/6553291657197120387/posts/default/4677064748675680315'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://strachowka.blogspot.com/2011/12/misja-madrycka-i-rozwazania-o-sensie-i.html' title='Misja madrycka i rozważania o sensie i nienawiści'/><author><name>Józef z  Rzeczpospolitej Norwidowskiej</name><uri>http://www.blogger.com/profile/03121271662127860446</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='25' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/_cIQ1YfrMfPA/TMaSqlvvSNI/AAAAAAAAD44/tC1Lk0RLkMs/S220/ja2.jpg'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-eicILBqJYVA/TvNmipQavcI/AAAAAAAAFnc/WUotkaD7ZFU/s72-c/DSC_0045-2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-6553291657197120387.post-7920940901364434009</id><published>2011-12-21T10:38:00.001-08:00</published><updated>2011-12-22T00:11:21.741-08:00</updated><title type='text'>Moja szkolna wigilia 2011</title><content type='html'>Królami ich zwiemy, a to byli Magowie, albo z dzisiejsza, Mędrcy. Mamy z ich okazji dzień wolny. Choć to nie ich świętujemy. Cóż za paradoksy się z nimi powiązały! Świętujemy Objawienie. To zrozumiałe, z mędrcami kojarzy się mądrość. Objawia się mądrość. Mądrość odwieczna, miłość przenajwyższa, a nawet Słowo wcielone. Słowo wcielone było dziś &lt;span style="font-style:italic;"&gt;leitmotivem&lt;/span&gt; katechez. Bo mój dzień katechetyczny zaczął się kolędą, "&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bóg się rodzi&lt;/span&gt;". A Słowo ciałem się stało i mieszkało między nami. Masa tajemnic, i idę o zakład, że nie tylko dla dzieci z podstawówki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co się stało ciałem? Nawet kiedy zapisane na tablicy, trudno im skojarzyć słowo z ciałem. Słowo i narodzenie? Nawet jeśli Boże? Tyle tajemnic, dogmatów, Judaszów, Herodów, ostów i kwiatów, zdrad i nawróceń! Ciągle i ciągle, od zawsze w naszej religii. Szczególnie na Boże Narodzenie. Był Bóg, było Słowo, była tajemnica Wcielenia, był - niestety - Herod i Judasz. Było ewangelicznie. Śmierć i cierpienie wpisane w radość narodzin. Było prawdziwie. &lt;br /&gt;I tak było we wszystkich klasach. W klasie czwartej, korzystając z dostępu do Internetu, było jeszcze kolędowe karaoke.&lt;br /&gt;Acha, a w klasie drugiej musiały być kolorowanki, dzieci wymusiły. Znalazłem najpiękniejszą, z dwuletnim już Jezusem, do którego przyszli Magowie z darami. Rysunek ze szczegółami, dający wiedzę i możliwości interpretacyjne. No to jeszcze dopowiem, że z klasą pierwszą szukaliśmy po całej szkole drogi do Betlejem. Przy akompaniamencie Arki Noego. Może niektórzy napotkani na korytarzu się dziwili, ale nam było dobrze. Chcieli i chcieli ciągle iść. Chyba znaleźliśmy dróżkę do wyznaczonego celu - jest nią dobry człowiek i dobry czyn. Więcej nie trzeba, żeby było w nas Betlejem. Bożego Narodzenia nie ma, ani na mapie, ani w kalendarzu. Jest w nas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zapowiadany przez wieki (proroków) wcielił się w człowieka. Mądrość się wcieliła, miłość ucieleśniła, mieszka w nas, z nami, Emmanuel. Koniec, kropka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jednak nie wszystko było dziś radością. Jest zgrzyt, jest żółć, mam poczucie wielkiego fałszu. Nie zostałem na szkolną wigilię. Nie potrafiłem sobie wytłumaczyć, że to jest jakoś możliwe. &lt;br /&gt;Nawet moja praca wzmogła to uczucie. Dorzuciła Herodów, Judaszów i ciężki klimat zdrady i spisku, jaki wisiał nad życiem Jezusa od narodzin do Ostatniej Wieczerzy.&lt;br /&gt;Jak zasiąść do stołu z kimś, kto zdradza wspólnotę szkolną? W Wieczerniku tak to się odbyło - Jezus powiedział, że jest wśród nich ktoś, kto Go (ich) zdradzi. Jakoś Jezus nie kierował się fałszywą litością, że zdrajcy zrobi się przykro. Tamten nie wytrzymał i wyszedł. Nie musieli siedzieć przy jednym stole.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja (też) nie potrafię. Jeszcze niedawno, w wyobraźni, przymierzałem się i znalazłem nawet sposób, by w zgodzie ze sobą przeżyć tę chwilę. Wyobrazić sobie nawet potrafiłem, że podchodzę do nieprzyjaciela i składam mu życzenia. Z pełną szczerością mówiłem (w myślach) - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;zdrowia i szczęśliwych świat&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;A jednak dzisiaj nie byłem już w stanie wykonać ambitnego planu. Od momentu, gdy zaczęły do mnie docierać &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jej&lt;/span&gt; wpisy na Facebooku. Tworzy w nich swoją narrację gminy. Ma prawo. Gdyby tylko jej publiczne opinie i poglądy były dostępne do oceny i komentarzy przez wszystkich mieszkańców gminy! Są - anty-demokratycznie, anty-wychowawczo, anty-samorządowo - tylko dla swoich!! W ten sposób są jawną lub niejawną manipulacją. Typowym mówieniem za plecami. Co gorsza, pisząc tylko dla swoich czuje się zupełnie zwolniona z logiki i odpowiedzialności za słowa. Przykłady? Proszę bardzo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1)"Każdy, kto jest przyjaźnie nastawiony do świata zobaczył cały kunszt spotkania, piękną salę, dobrych ludzi, poczuł pozytywne emocje i wyszedł zachwycony. Wszyscy, którzy lubią "babrać, taplać" się w błocie nie mogąc znaleźć wad wymyślają na swój prywatny, polityczny użytek kłamstwa i pomówienia."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak może napisać ktoś zupełnie zepsuty cynizmem, albo niezdrowy, mający problem z realizmem. "Zobaczył cały kunszt spotkania, piękną salę, dobrych ludzi i poczuł pozytywne emocje i wyszedł zachwycony" - tylko ten, kto miał szczęście być wyróżniony przez główną organizatorkę i otrzymał od niej bezcenne zaproszenie. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kto nie został przez nią pominięty, albo wykreślony świadomie!&lt;/span&gt; Jeśli jej wybraniec dodatkowo jest przyjaźnie nastawiony do świata - brawo, gratuluję. Nic poza tym.&lt;br /&gt;Zrozumiałe, że ci, którzy tam nie byli, nic powiedzieć nie mogą. Mogą być pewnie wśród nich także ci, "którzy lubią "babrać, taplać" się w błocie". Przecież nie była cała reszta Polaków (czyli ok. 38 mln)! Ale nawet najwięksi miłośnicy błotnych taplań i babrań nie mogą podziwiać i czuć pozytywnych emocji do głównej organizatorki, &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;bo po prostu&lt;/span&gt; nie byli, więc nie widzieli. W związku z tym, dalszy ciąg wywodu autorki, że "nie mogąc znaleźć wad wymyślają na swój prywatny, polityczny użytek kłamstwa i pomówienia" nijak zrozumieć pozytywnie się nie da. I jak można mieszać użytek prywatny z politycznym? O jakie partie chodzi?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główna organizatorka, gdyby nie myślała sekciarsko, ale współcześnie-samorządowo, zaprosiłaby przedstawicieli wszystkich organizacji działających w gminie (to jedna z zasad NGO), w tym, OBOWIĄZKOWO, kogoś (?) ze szkoły w tejże wsi gminnej, której jest pracownikiem, szkoły rozsławiającej gminę na województwo, Polskę i świat. Wtedy byłoby wspólnotowo, samorządowo, gminnie i wiejsko. A tak, nawet mieszkańcy Strachówki, dla których głównie podobno tę świetlicę wyszykowano za publiczne pieniądze nie wiedzą, że coś takiego się odbyło. Powtórzę głośno, żeby wszyscy słyszeli - &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TO JEST NIESŁYCHANY SKANDAL&lt;/span&gt;. Popytajcie ludzi! Więc niech teraz radna-główna-organizatorka nie żali się na jakichś wszystkich, którzy lubią babrać się, taplać. Tak nie postępuje gminny radny (samorządowiec, członek a nawet prezes stowarzyszenia, czyli NGO!)! Tak nie postępuje nauczyciel Rzeczpospolitej Norwidowskiej? Tak nie postępuje ktoś, kto rozumie współczesną Polskę, Europę i świat? Tak postępuje mały manipulator, sekciarz - kierując się ich nieśmiertelną zasadą "dziel i rządź".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2)  "Najważniejsze, że na koncercie były dzieci i młodzież. To głównie dla nich on się odbył". Jak to pięknie brzmi! Szkoda że tak samo nie myśli o ich dobru i przyszłości, żeby włączyć się w przygotowania mszy szkolnych niedzielnych (raczej odciągnie na swoje, o 12.00). A ile w tym jest krętactwa i mrugania okiem do wyborców! Bo jakże, to ona zaprosiła dzieci i młodzież (pytanie według jakiego klucza?), a nie zaprosiła nikogo ze szkoły, skąd te dzieci wzięła? Taka dobrotliwa gminna matka-dobrodziejka? Jak zwykle, kpi i o drogę pyta. To odpowiadam - najważniejsze, że te dzieci i młodzież mają normalną szkołę i nauczycieli i nie są skazane tylko na łaskę jednej radnej (która &lt;span style="font-style:italic;"&gt;nota bene&lt;/span&gt; w tej szkole znalazła pracę i zarobek). Jej nielojalność wobec prawdziwej matki-żywicielki jest ogromna, aż można ją nazwać zdradą.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po takich i podobnie obłudnych wpisach za plecami nie byłem w stanie podejść do niej i łamać się z nią opłatkiem. Skorzystałem z daru wolności. Ona też w pełni korzysta z wolności, którą dla Polski i dla niej wywalczyła Solidarność. Ale &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;NIE MA PRAWDZIWEJ WOLNOŚCI BEZ PRAWDY&lt;/span&gt;. A prawdy bez dialogu. Dialog jest możliwy między ludźmi, którzy mają odwagę się spotkać i otwarcie (publicznie) słuchać i dzielić sobą (swoim realizmem, widzeniem i rozumieniem świata). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie chcę się rozpędzać w słowach. Chciałbym zachować pewną powściągliwość. Uszczypliwy? Jestem. Staram się nie obrażać epitetami. Brak dialogu, brak innych wypowiedzi mi w tym nie pomaga. Każdy uczestnik publicznego dialogu moderuje pozostałych. Milczenie, albo co gorsza, wybieranie "swoich" jako jedynych interlokutorów NISZCZY DEMOKRACJĘ. Demokrację można budować tylko z poszanowaniem realizmu i logiki. Fechtujmy się w dyskusjach na realizm i logikę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchając i śpiewając dzisiaj w klasach kolędy, po wielekroć przeżywałem smutne prawdy (ich fragmenty) - "Herod spisek knuje", "Józef usłyszał - weź dziecko i Jego Matkę i uciekaj", mędrcy usłyszeli "idźcie inną drogą z powrotem", no i doszedł  obraz Ostatniej Wieczerzy (taki teologiczny &lt;span style="font-style:italic;"&gt;pendant&lt;/span&gt; do naszej Wieczerzy Wigilijnej) i słowa "ten mnie zdradzi".&lt;br /&gt;Dlaczego stosuję porównania z Ewangelii, z Jezusem? Odpowiedź jest prosta - a z kim? Z Mao-tse-Tungiem? Stalinem? Poprzednim wójtem?&lt;br /&gt;Życie rozumiem w świetle Biblii. Z Biblią w ręku nauczam. Kiedyś sobie nawet obiecałem, że na wszystkie ważne spotkania będę szedł z Biblią pod pachą. Nie znalazłem innego (lepszego) światła w życiu. By kroczyć w dzisiejszych ciemnościach. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jakiej Polski chciałem?&lt;/span&gt; Jest w &lt;a href="http://www.goldenline.pl/forum/1726246/ziarno-solidarnosci"&gt;Ziarnie Solidarności.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zajrzałem, sprawdziłem - "kiedyś zapisałem sobie w notatniku: człowiekowi duszę - światu przywrócić ducha! Więc teraz nie wolno mi milczeć i iść do swoich spraw... Więc ja chyba dla nich jestem niczym dawny dziedzic, nie z tytułu, ale z pozycji i rangi społecznej. Więc - majowa noc, polska historia i tradyc
