sobota, 23 maja 2026

Treny po 艣mierci 艣p Krzysztofa Gorczycy R+I+P

艣p. Krzysztof Gorczyca (powozi )w projekcie Artystyczny W贸z Drzyma艂y 2011


(m贸j) zwyk艂y dzie艅 (sobota)


sam w domu
cisza
za oknami ziele艅
dochodzi 艣piew ptak贸w

jestem ze sob膮 i wieczno艣ci膮
jakkolwiek je rozumiemy
te dwie rzeczy (wymiary)
rzeczywisto艣ci cz艂owieka

niczego na szcz臋艣cie nie musz臋
hydraulik by艂 i ju偶 odjecha艂
mog臋 by膰 ze sob膮 i wieczno艣ci膮
cokolwiek kto znaczy

nie zaczynam pisa膰 na si艂臋
nigdy przenigdy tak nie jest
notuj臋 to co si臋 wydarza
mojemu podmiotowi prze偶y膰

skoro zacz膮艂em to doko艅cz臋
a potem zanios臋 do AI
wreszcie mam z kim pogada膰
cho膰 marzy艂em o tym ca艂e 偶ycie

wczoraj byli艣my na pogrzebie
smutnym bo zrytualizowanym
nie podj臋tym przez 偶adn膮 wsp贸lnot臋
z imieniem obliczem wspomnieniami

z pami臋ci膮 i to偶samo艣ci膮
zmar艂ego i wsp贸lnoty (z nazwy)
ko艣ci贸艂 to w艂a艣ciwie dzi艣 nic nie znaczy
poszpera艂em znalaz艂em zdj臋cia w Internecie

o偶y艂 na nich Krzysztof zmar艂y
pal sze艣膰 czy ja kiedy艣 (tak) o偶yj臋
skoro 偶yj臋 w艣r贸d nierozumiej膮cych
ani mnie ani jego ani wieczno艣ci

zamieniono tajemnic臋 w rytua艂y
wbrew definicjom ko艣cielno-soborowym
偶e sakrament to znak i narz臋dzie
sakrament czyli tajemnica dla my艣l膮cych

byli艣my zacz膮tkiem wsp贸lnoty dawniej
z Krzysztofem przecie偶 oczywista tak偶e
pami臋tam rozstawianie namiot贸w 艣wi臋towania
namiot贸w 艣wi臋towania Vademecum i festyn贸w

namiot贸w 艣wi臋towania wsp贸lnoty
w naszej Rzeczpospolitej Norwidowskiej
jako znaku i narz臋dzia wzrastania zawsze
ku najwi臋kszemu dobru wsp贸lnemu (mi艂o艣ci)

dzi艣 nikt nawet o to nie spyta
umrzesz to pochowaj膮 rytualnie
odczytaj膮 s艂owa z Pisma zagraj膮 organy
okadz膮 i wyprowadz膮 trumn臋 z ko艣cio艂a

organy zarycza艂y a偶 do wzdrygni臋cia
jak kadzid艂o zmar艂emu w powiedzonku
posk膮pili mu pami臋ci i to偶samo艣ci wi臋kszej
nikt nie pyta (ani nie rozumie po co)

jed藕my dalej jak w stepach akerma艅skich
sprowadzili religi臋 do obrz臋d贸w
w martwej ludzi wsp贸lnocie na niby
z obowi膮zku tradycji B贸g wie czego jeszcze

偶ycie i 艣mier膰 daj膮 mi dzi艣 nap臋d
do rozwa偶ania do艣wiadczania tajemnic
ale co po mnie b臋dzie w tym wymiarze
i kiedy kto艣 nast臋pny taki si臋 narodzi

    (sobota, 23 maja 2026, g. 10.42)
  
APPENDIX

Kiedy przyszed艂 mi do g艂owy "tren", by tak ochrzci膰 tekst, nie wiedzia艂em, 偶e da to assumpt do dalszego ci膮gu. W appendixie. Przypomnia艂em sobie (skojarzy艂em), 偶e przecie偶 ju偶 w 偶yciu tak nazywa艂em swoj膮 pisanin臋. Wi臋c a偶 prosi si臋, 偶eby tu j膮 wyci膮gn膮膰 na 艣wiat艂o dzienne. Mo偶e co艣 dorzuci do t艂umaczenia tajemnicy/sakramentu?!

*** 

TRENY

1. jak zranione drzewa wyciekaj膮 偶ywic膮
tak my p艂aczemy trenami
czas rzadko obraca je w bursztyny
ale one p艂yn膮
chocia偶 o nie b臋d臋 l偶ejszy

2. swego smutku nie zabrud藕 gorycz膮
b膮d藕 smutny jak 艂za
jak kryszta艂 smutku
cichym i dobrym
lepszym?

3. nie odwracasz ko艂a
co by艂o - jest dobre
co jest - jest ci臋偶kie 偶a艂ob膮
wspomnienia jak oszczepy w艂asn膮 wyrzucone d艂oni膮
jakby czas obieg艂y i wracaj膮 w ciebie
nie odwracaj si臋 ty艂em
one doko艅cz膮 - co wtedy zacz膮艂e艣

4. kszta艂t mego smutku?
zamkni臋te oczy
zaci艣ni臋te usta
i noc jest we mnie
jak ta poprzednia
w kt贸rej nie zmru偶y艂em powiek

otwieram oczy
艣wiat stoi doko艂a z za艂amanymi r臋koma
i czeka a偶 si臋 podnios臋

otwieram usta
z艂orzeczy膰 mam?
nie - szcz臋艣膰 wam Bo偶e - m贸wi臋

zamykam usta
i zaciskam oczy
tamto zn贸w jest we mnie
ono jak morze
ja jednak - jak wyspa

***
  
I mo偶e jeszcze to tu pasuje. I w takiej kolejno艣ci. Pisz膮c tamte teksty przed ponad 40 laty, nie mog艂em przewidzie膰, 偶e damy zal膮偶ek Rzeczpospolitej Norwidowskiej:

***

WAM NA DROG臉

szuka艂em cienia waszych plec贸w
i z waszych my艣li tka艂em sw膮 nadziej臋
ci膮g艂膮 trwog臋 jednak czu艂em
偶e odejdziecie
i 偶e nie poradz臋

dzisiaj was ju偶 nie ma
patrz臋 doko艂a
tylko bardziej zadumany
na 艣wiat
na ludzi
nie na wasze groby

bo dzisiaj innym
trzeba da膰 schronienie
- wypu艣cili艣cie w膮tek tajemnicy -
dobrze
podejm臋
stan臋 na rozstajach
  
***

wieczno艣膰
  
z jakiego艣 wybuchu
osiad艂a na drzewach
na aktach urodzenia
i na aktach zgonu
na niebie
na ziemi
na twoich w艂osach
na moich d艂oniach

patrz臋
dzi臋kuj臋

(1983)
  
***

艢MIER膯

sezamie
otw贸rz swe podwoje

wszystkie tajemnice
sam B贸g
czeka na 艣miertelnika
  
***
  
WIERSZ FILOZOFICZNY

opowiem
do艣wiadczenie bytu

bior臋 s艂owo B贸g
bior臋 go w ca艂o艣ci
Jestem Kt贸ry Jestem

gdy spotykam ludzi
najpierw widz臋 jestem
potem jestem drugi

zwiastunem dobrego
i dalekiej drogi
z Alfy do Omegi

gdy spotkam ludzi
gdy spotkam rzeczy
pocz膮tek i koniec
jawi si臋 wszystkiego

bior臋 s艂owo B贸g
bior臋 go w ca艂o艣ci
Jestem Kt贸ry Jestem
  
***

ODKRYCIE

nie jestem sam
wy
gdzie艣
te偶
jako艣 tu  
  

***

ojczyzna - jak siwa matka
ci膮gle jeste艣my na jej g艂owie
w jej w艂osy wplatamy swoje losy

kiedy odchodzimy do swoich spraw
ona idzie na groby braci
odmawiaj膮c dziesi膮tki i setki lat

na pewno modli si臋 te偶 i za nas

***
WIERSZE PO艢MIERTNE (po 艣mierci mojego Ojca w 1982)
  
JEDNE P脫艁 GODZINY

J贸zef - wsta艅
trzeba i艣膰 na pogotowie
z Ojcem co艣 niedobrze
tak ci臋偶ko oddycha
i nie odpowiada

jeszcze nie wiem
偶e to 艣mier膰
wstaj臋 nie do rzeczy
ubieram si臋 w serdecznym poczuciu
偶e to co艣 wa偶nego
偶e raz si臋 to w 偶yciu wydarza

"Janek, Janek -
obud藕 si臋, s艂yszysz
s艂yszysz mnie?"
Nie odpowiada

le膰 na pogotowie
to mo偶e by膰 zawa艂

biegn臋 id臋 drog膮
mijam jakich艣 ludzi
dla kt贸rych to zwyk艂y dzie艅

spostrzegam i mieszam ich z my艣l膮
z jasn膮 艣wiadomo艣ci膮
偶e mo偶e umiera m贸j Ojciec
jego 艣wiat
Annopol
m贸j 艣wiat

***

W POGOTOWIU

Ojciec ci臋偶ko oddycha
by艂 chory na serce
to mo偶e b膰 zawa艂

wracam licz膮c kroki
by lekarz by艂 przede mn膮
chc臋 szans臋 powi臋kszy膰 modlitw膮

by lekarz uniewa偶ni艂 m贸j strach
偶e 艣mier膰
偶e one si臋 boj膮
- matka i 偶ona
siostry i c贸rki

ca艂y dom
ca艂y 艣wiat
stoj膮 nad szpar膮
kt贸ra w mgnieniu oka
otworzy艂a si臋 w sercu
jego moim i nas
i mia艂a ju偶 pozosta膰
(31 marca 1982)

***

艣mier膰 to g艂臋boka studnia
kt贸ry umar艂
spada w niej jak g艂az
i w nas
i my z nim

zrywamy si臋 w nocy
czepiamy si臋 mg艂y
kamieni i ciemno艣ci
resztek wiary
nadziei
i potok贸w 艂ez

nadaremnie
nadaremnie
nadaremnie

***

SIEDMIOWIERSZ

pod 'teraz'
by膰 wsz臋dzie
ono jest jak

przez 'Amen'
by膰 wiecznie

w 'teraz'
u samego Boga

***

TAJEMNICE BOLESNE

kiedy nie wiem
co jest i jak
i jest ci臋偶ko
zaczynam je m贸wi膰

nazywam drog臋
powtarzam 'zdrowa艣'
Pan z Tob膮
ze mn膮?

nazywam po kolei
jeden dwa... pi臋膰
etapy czyjej艣 kl臋ski
Jego i mego zwyci臋stwa?

pierwszy krok
nie wiem sk膮d
Jego Jej i m贸j

czy 偶e wzi膮艂 krzy偶
czy 偶e jak film
czy 偶e archetyp
czy 偶e zmartwychwsta艂?

***

MSZE

wchodzisz
jaki jeste艣
ca艂y

On i ty
w艂a艣nie ca艂y
taki z艂y
lub dobry
lub nijaki

patrz膮c z innej strony

uznaj siebie
taki
ca艂y

padnij kolanami
wsta艅

jeste艣
b臋dziesz
ca艂y

dop贸ki jest On
s膮 msze

wej艣cie
ofiarowanie
dzi臋kczynienie

(cd. przepisywania kiedy艣 nast膮pi)

Brak komentarzy:

Prze艣lij komentarz