seksualno艣膰 jako jeden z korzeni biografii
grafika wygenerowana przez AI
Mam dzisiaj jeden tek艣cik. Wydzieli艂 si臋 chyba nowy w膮tek. Niby jest osadzony w ca艂o艣ci, ale ma szczeg贸lny smaczek i wielk膮 wag臋, pomimo lekkiego tonu. Nie wiedzia艂em tak偶e, czy wpisa膰 go tutaj, w "艢wiadomo艣膰 i algorytmy" czy do "Fenomenologii Jezusa". Pasuje chyba do obydwu. Ostatecznie da艂em tutaj.
"Religia i… seksualno艣膰" to 贸w temat/w膮tek. Pojawia艂 si臋 ju偶 przy wielu okazjach, ale jakby pobocznie, a moim zdaniem trzeba go potraktowa膰 frontalnie. Jest wa偶ny dla ka偶dej/ka偶dego wychowanego w religijnej rodzinie/tradycji. Od dzieci艅stwa, po staro艣膰. Dotychczasowy wyk艂ad seksualno艣ci/cielesno艣ci cz艂owieka religia traktuje niedostatecznie, a wr臋cz 藕le. I tak by膰 musi, skoro przewa偶aj膮ca liczba autor贸w i praktyk贸w (dusz-pasterzy) jest duchownymi. Zdarzaj膮 si臋 lekarze, nawet seksuolodzy, kt贸rzy zostaj膮 ksi臋偶mi/zakonnikami, ale to wyj膮tki i chyba nie wa偶膮 nad ca艂o艣ci膮 wyk艂ady/przekazu doktryny katolickiej. My艣l臋 o ojcu Karol Meissnerze OSB (lekarz/zakonnik, cho膰 nie by艂 seksuologiem, uznawany by艂 za wybitnego eksperta i wyk艂adowc臋 w dziedzinie psychologii p艂ciowo艣ci). Co prawda inaczej jest w prawos艂awiu i protestantyzmie, ale nie znam ich nauk. Kiep, kto w dzieci艅stwie i m艂odo艣ci rozeznaje si臋 w zawi艂o艣ciach t艂umacze艅 chowania religijnego, warunkowanego ukszta艂towaniem wychow贸w/rodzic贸w i r贸偶niastych ksi臋偶y/katechet贸w/spowiednik贸w.
IIe trzeba dorosn膮膰 ciele艣nie, a g艂贸wnie duchowo-intelektualne, 偶eby machn膮膰 r臋k膮 na te zawi艂o艣ci i wymagania jakby z sufitu i zdaniu si臋 na w艂asny rozum/sumienie i praktyk臋 - dyktowane do艣wiadczalnie/namacalnie przez w艂asny organizm/osobowo艣膰/偶ycie w ciele sekualanym/p艂ciowym, dzi臋ki Bogu.
Biedny, kto nie doro艣nie do owego "machni臋cia r臋k膮". Uff. Ci膮gle chyba przewa偶a ten ksi臋偶owsko "tradsowy" ton zacofanego, tyle偶 co nieszczerego (bo nie autentycznego, na w艂asnym 艣wiadectwie zbudowanego) nauczania. Bez szczero艣ci, zwi膮zanej jak naj艣ci艣lej z w艂asnym 艣wiadectwie - jst to fa艂szywe, oby jak najwcze艣niej pot艂uc o kant dupy.
Dam par臋 przyk艂ad贸w katolicko-katechetyczno-dusz-pastersko-kaznodziejskich zawi艂o艣ci (tylko w tym zakresie):
"seksualno艣膰 jest uznawana za dar, ale jej realizacja wymaga poszanowania dw贸ch wymiar贸w: jednocz膮cego i prokreacyjnego", "W tradycji chrze艣cija艅skiej nieczysto艣膰 to jeden z siedmiu grzech贸w g艂贸wnych. Oznacza ona nieuporz膮dkowane po偶膮danie i wszelkie my艣li, s艂owa lub czyny sprzeczne z cnot膮 czysto艣ci, kt贸re najcz臋艣ciej dotycz膮 sfery seksualnej, ale odnosz膮 si臋 tak偶e do og贸lnej intencji i moralno艣ci. Sfera seksualna obejmuje wszelkie akty seksualne podejmowane poza ma艂偶e艅stwem (np. cudzo艂贸stwo, zdrada), jak r贸wnie偶 czyny uznawane za niezgodne z natur膮 lub w艂asn膮 godno艣ci膮 (np. masturbacja, pornografia, akty homoseksualne). Intencja i my艣li: Grzechem nieczysto艣ci s膮 r贸wnie偶 rozmy艣lne po偶膮dliwe my艣li czy spojrzenia, je艣li towarzyszy im 艣wiadoma zgoda woli. Relacje: Obejmuje wszelkie formy przedmiotowego traktowania drugiego cz艂owieka (np. gwa艂t, molestowanie, prostytucja). Konsekwencje duchowe, a jak偶e (a intelektualno-osobowo艣ciowo-to偶samo艣ciowo itd?) - w teologii chrze艣cija艅skiej nieczysto艣膰 jest uznawana za grzech ci臋偶ki (艣miertelny), o ile zosta艂 pope艂niony z pe艂n膮 艣wiadomo艣ci膮 i dobrowoln膮 zgod膮. Oznacza to zerwanie relacji z Bogiem i wymaga sakramentalnej spowiedzi". Itd. itp.
S艂owa-s艂owa-s艂owa tych, kt贸rym cielesno艣膰 sta艂a si臋 ciasn膮 bram膮. Za ciasn膮 przewa偶nie i inaczej by膰 nie mo偶e. Z pewno艣ci膮 s膮 jakie艣 wybitne jednostki, odciele艣niony wr臋cz, albo mi艂osno-mistycznie i l臋kowo rygorystyczne do samookalecze艅 nawet? Btw. - chc膮cym nie dzieje si臋 krzywda! Kto ma uszy do s艂uchania, rozum do rozumowania itd. niech s艂ucha, czyta, patrzy, my艣li...
Trafi艂em jakim艣 przypadkiem do Japonii, daleko od chrze艣cija艅skiego 艣wiata. Jakiego艣 dziwne s艂owo wpad艂o w oko, szuka艂em znaczenie itd. A偶 po jakie艣 odniesienia w badaniach na uniwersytecie w Amsterdamie i cytowania w Cambridge University Press. Wi臋c...??
Wracam do w艂asnej Drogi-Prawdy-呕ycia jako niezawodnego kompasu. Tyle musia艂em 偶y膰, do艣wiadczy膰, prze偶y膰, przemy艣le膰, pozbiera膰 - w ca艂o艣膰 z nale偶n膮 do niej jedno艣ci膮 podmiotowo-osobow膮. Ufff. A mog艂em si臋 rozdrobni膰, pogubi膰... zaniecha膰 wysi艂ku, o czym pisa艂 Ingarden w „Cz艂owiek i czas”!
"Filozof wskazuje w wskazanym tek艣cie, 偶e cz艂owiek i jego wolno艣膰 nie s膮 dane raz na zawsze – trwaj膮 i mog膮 istnie膰 tylko dzi臋ki nieustannemu, tw贸rczemu dzia艂aniu... Cz艂owiek „niewoli zar贸d藕 sama w sobie znajduje, je艣li si臋 odpr臋偶y, je艣li wysi艂ku zaniecha”. Bez tw贸rczego zaanga偶owania cz艂owiek staje si臋 wi臋藕niem zewn臋trznych si艂 lub w艂asnego egoizmu. Rezygnacja z cz艂owiecze艅stwa: Ingarden uwa偶a艂 natur臋 ludzk膮 za nieustanny wysi艂ek przekraczania „zwierz臋co艣ci” i wznoszenia si臋 ku cz艂owiecze艅stwu. Odpuszczenie tego trudu oznacza cofni臋cie si臋 w rozwoju. Zanik warto艣ci: Wolno艣膰 i podmiotowo艣膰 istniej膮 tylko wtedy, gdy dobrowolnie oddajemy si臋 wytwarzaniu dobra, prawdy i pi臋kna. Bez tego wysi艂ku cz艂owiek zatraca sens istnienia."
JAK呕E MAM NIE DZI臉KOWA膯, BA - SK艁ADA膯 DZI臉KCZYNIENIA, 呕E DANE MI BY艁O SPOTKA膯 INGARDENA NA DRODZE INTELEKTUALNYCH POSZUKIWA艃.
Wracam do w艂asnej Drogi-Prawdy-呕ycia jako niezawodnego kompasu - czyli na pocz膮tek tego wpisu/prompta. Chyba i "艢wiadomo艣膰 i algorytmy" i "Fenomenologia Jezusa" mog膮 pomie艣ci膰 rozwa偶ania wyros艂e z tego jednego 偶yciem podyktowanego tekstu wersowanego.
Jako w pierwotnej dla natury cz艂owieka seksualno艣ci, tako i we wt贸rnej - w procesie rozwoju osobniczego - religii, cz艂owiek musi kierowa膰 si臋 rozumno艣ci膮 - cech膮/atrybutem gatunkowym. Cz艂owiek ma w swoim gatunkowym (istotowym i konstytutywnym) wyposa偶eniu si艂臋/moc/zdolno艣膰 do przezwyci臋偶ania siebie samego. W ka偶dej dziedzinie 偶yciowo danej i zadanej. Czyli tak偶e seksualno艣ci, ale nie r贸bmy z niej czubka spraw cz艂owieczych w kulturze i cywilizacji.
***
religia i… seksualno艣膰
temat zaiste dla dziadka
kto z m艂odych si臋 odwa偶y
we mnie ju偶 mieszka staro艣膰
Hans Castorp i Raskolnikow
wszystko ju偶 jest opowiedziane
najgorsze 偶e tak ma艂o prawdy
od naszego dzieci艅stwa
przez m艂odo艣膰 durn膮 jurn膮 chmurn膮
a przecie偶 powinna by膰 w blasku
religijno艣膰 strasznie zaciemni艂a
przynajmniej w moim przypadku
(艣miem twierdzi膰 ze ca艂ych pokole艅)
Tworz膮c straszliwe zas艂ony
owijaj膮c grzechem nasz膮 cielesno艣膰
gdzie偶e艣 o 艣wiat艂o przepad艂o na d艂ugo
polsko-katolickiej tradycji przesz艂o艣ci
rodzin wr臋cz um臋czonych l臋kiem
偶e dzieci pob艂膮dz膮 i wpadn膮 w sieci
w to co 艣wiatowe i dla nich obrzyd艂e
nie nie obrzyd艂e jest normalne 偶ycie
cz艂owieka seksualnie wcielonego
najpierw jest seksualno艣膰 normalnie
a p贸藕niej d艂ugo nic i religijno艣膰
o ile zostanie przekazana i przyj臋ta
przewrotno艣膰 zmienia kolej rzeczy
powinno by膰 seksualno艣膰 i religia
kto艣 kogo艣 musi chcie膰 i sp艂odzi膰
potem d艂ugo wychowywa膰 w kulturze
du偶o trzeba naczyta膰 obejrze膰 pornos贸w
bardziej lub mnie literacko doskona艂ych
to nie przyjdzie z Biblii ani objawienia
偶ycie jest 偶ycie potem wszelka religia
czego ksi膮dz w konfesjonale nie powie
ale przecie偶 sam te偶 jakie艣 偶ycie prowadzi
we wszystkich aspektach wymiarach
nie tylko nakazanych doktryn膮 i tradycj膮
(pt. 12 cze. 2026, g. 12.31) TU-> ROK NORWIDOWSKI ZAWSZE - widziane ze Strach贸wki (2.)
***
ODPOWIED殴-ANALIZA OD AI:
Dziadku J贸ziu,
- ten tekst wyda艂 mi si臋 wa偶ny w艂a艣nie dlatego, 偶e nie jest ju偶 tylko rozwa偶aniem o religii ani tylko o seksualno艣ci. Jest pr贸b膮 odzyskania proporcji mi臋dzy nimi.
Uderzy艂o mnie szczeg贸lnie jedno zdanie:
„najpierw jest seksualno艣膰 normalnie, a p贸藕niej d艂ugo nic i religijno艣膰”.
Oczywi艣cie mo偶na dyskutowa膰 z jego dos艂owno艣ci膮, ale jako fenomenologiczny opis do艣wiadczenia wielu ludzi ono trafia w sedno pewnego napi臋cia.
Bo cz艂owiek nie budzi si臋 najpierw jako teolog.
Nie budzi si臋 jako katolik, protestant, buddysta czy ateista.
Budzi si臋 jako cia艂o.
Jako istota g艂odna, ciekawa, przywi膮zuj膮ca si臋, zakochuj膮ca, prze偶ywaj膮ca l臋k, wstyd, fascynacj臋, po偶膮danie, blisko艣膰.
Dopiero p贸藕niej kultura, wychowanie, religia, filozofia pr贸buj膮 nada膰 temu znaczenie.
I chyba w艂a艣nie przeciwko odwr贸ceniu tej kolejno艣ci buntuje si臋 Tw贸j tekst.
Nie przeciw religii jako takiej.
Przeciw religii, kt贸ra czasem zachowuje si臋 tak, jakby seksualno艣膰 by艂a dodatkiem do doktryny, a nie jednym z fundamentalnych wymiar贸w ludzkiego istnienia.
________________________________________
Jest tu jednak jeszcze drugi poziom, kt贸ry wydaje mi si臋 ciekawszy.
Ty nie bronisz seksualno艣ci dlatego, 偶e „wszystko wolno”.
Przeciwnie.
W ostatnich akapitach wracasz do tego, co powtarzasz od dawna:
rozumno艣膰.
Nie instynkt sam.
Nie pop臋d sam.
Nie nakaz sam.
Lecz cz艂owiek zdolny rozumie膰 siebie.
To jest bardzo ingardenowskie.
Bo u Ingardena wolno艣膰 nie oznacza艂a robienia czegokolwiek.
Oznacza艂a prac臋 nad sob膮.
Wysi艂ek stawania si臋 osob膮.
I dlatego Twoje zako艅czenie:
„cz艂owiek ma w swoim gatunkowym wyposa偶eniu si艂臋/moc/zdolno艣膰 do przezwyci臋偶ania siebie samego”
- brzmi mi znacznie mocniej ni偶 wcze艣niejsze polemiki z katechizmowym j臋zykiem.
Bo tutaj pojawia si臋 pozytywna propozycja.
Nie „odrzu膰my moralno艣膰”.
Ale:
„zrozummy cz艂owieka”... kt贸ry nie jest sam膮 rozumno艣ci膮, ale ca艂o艣ci膮... z biochemicznymi procesami, kt贸re tez maj膮 swoje prawa.
________________________________________
W gruncie rzeczy dostrzegam w tym tek艣cie sp贸r mi臋dzy dwoma sposobami my艣lenia.
Pierwszy mo偶na nazwa膰 normatywnym.
Najpierw jest regu艂a.
Potem cz艂owiek ma si臋 do niej dopasowa膰.
Drugi jest bardziej fenomenologiczny.
Najpierw jest do艣wiadczenie cz艂owieka.
Potem pr贸bujemy zrozumie膰 jego sens, warto艣膰 i kierunek.
Nie oznacza to automatycznie relatywizmu.
Oznacza jedynie zmian臋 punktu wyj艣cia.
I dlatego tak cz臋sto wracasz do fenomenologii.
Bo fenomenolog nie zaczyna od pytania:
„co wolno?”
lecz:
„co w艂a艣ciwie si臋 wydarza?”
________________________________________
Jest jeszcze jeden w膮tek, kt贸ry wydaje mi si臋 bardzo wa偶ny.
Piszesz:
„kto艣 kogo艣 musi chcie膰 i sp艂odzi膰
potem d艂ugo wychowywa膰 w kulturze”
To jest bezpo艣rednie rozwini臋cie Twojego wcze艣niejszego motywu:
„bo kto艣 mnie chcia艂”.
Coraz bardziej widz臋, 偶e ten motyw staje si臋 jednym z centr贸w Twojej Drogi–Prawdy–呕ycia.
Bo seksualno艣膰 pojawia si臋 tutaj nie jako technika ani moralny problem.
Pojawia si臋 jako pocz膮tek relacji.
Pocz膮tek biografii.
Pocz膮tek osoby.
Cz艂owiek nie rodzi si臋 z abstrakcyjnej idei.
Przychodzi przez konkretne ludzkie pragnienie, mi艂o艣膰, przypadek, decyzj臋, nami臋tno艣膰, czasem dramat, czasem wielk膮 nadziej臋.
Potem dopiero zaczyna si臋 jego w艂asna droga ku 艣wiadomo艣ci.
W tym sensie seksualno艣膰 staje si臋 jednym z korzeni biografii.
Tak jak w Twoim wcze艣niejszym schemacie:
rzeczywisto艣膰 → biografia → 艣wiadomo艣膰
tak tutaj mo偶na by dopisa膰 jeszcze g艂臋bsz膮 warstw臋:
pragnienie/wola/intencjonalno艣膰 → narodziny → biografia → 艣wiadomo艣膰
________________________________________
Natomiast ostro偶ny by艂bym wobec jednego tylko zdania:
„du偶o trzeba naczyta膰 obejrze膰 pornos贸w”
Rozumiem ironi臋 i prowokacj臋 literack膮.
Ale gdybym prze艂o偶y艂 to na j臋zyk bardziej filozoficzny, powiedzia艂bym inaczej:
cz艂owiek potrzebuje wiedzy o seksualno艣ci p艂yn膮cej z do艣wiadczenia, rozmowy, psychologii, medycyny, literatury i relacji.
Pornografia mo偶e co艣 pokazywa膰, ale r贸wnie cz臋sto pokazuje fantazje i uproszczenia, a nie rzeczywisto艣膰 ludzkiej blisko艣ci.
Fenomenologicznie rzecz bior膮c, jest raczej przedstawieniem ni偶 do艣wiadczeniem.
________________________________________
Najciekawsze jest jednak co艣 jeszcze.
Od wielu miesi臋cy obserwuj臋, 偶e Twoje teksty przesuwaj膮 艣rodek ci臋偶ko艣ci.
Kiedy艣 cz臋艣ciej pisa艂e艣 o historii, polityce, Ko艣ciele, Norwidzie.
Teraz coraz cz臋艣ciej wracasz do pytania:
jak cz艂owiek staje si臋 sob膮?
I ten tekst o seksualno艣ci jest kolejn膮 ods艂on膮 w艂a艣nie tego pytania.
Nie o seks tutaj naprawd臋 chodzi.
Tak jak wcze艣niej nie o krzy偶 chodzi艂o.
Nie o Stanford.
Nie o AI.
Nie o Ingardena.
To wszystko s膮 punkty wej艣cia do jednego zagadnienia:
Jak rzeczywisto艣膰 prze偶ywana przez cz艂owieka staje si臋 jego w艂asn膮 Drog膮–Prawd膮–呕yciem?
A seksualno艣膰 jest jednym z tych miejsc, gdzie rzeczywisto艣膰 szczeg贸lnie mocno spotyka si臋 z biografi膮.
Dlatego rozumiem, dlaczego uzna艂e艣 ten tekst za wa偶niejszy, ni偶 sugeruje jego lekki, przewrotny tytu艂. W gruncie rzeczy jest on kolejnym rozdzia艂em tej samej wielkiej opowie艣ci, kt贸r膮 od dawna prowadzisz: o cz艂owieku wcielonym, 艣wiadomym, poszukuj膮cym sensu i pr贸buj膮cym nie zagubi膰 jedno艣ci w艂asnego 偶ycia. 馃尶馃摉







