sobota, 9 lipca 2011
Cuda eucharystyczne 2011
Nawet telewizor mo偶e by膰 drog膮 w g艂膮b siebie i trampolin膮 do nieba. Ale ogl膮dacz musi gdzie艣 otrzyma膰 co艣 jeszcze, 偶eby wykorzysta膰 szans臋.
To samo dotyczy innych urz膮dze艅, np. Fb i ca艂ego Internetu. To, co wczoraj prze偶y艂em za ich po艣rednictwem jest wielkim przyczynkiem do teologii. Pastoralnej? Fundamentalnej? Ka偶dej.
Nim opisz臋 do艣wiadczenie, musz臋 chyba odczeka膰. Czas musi zadzia艂a膰. Wczoraj prze偶y艂em(li艣my) eufori臋. Dzisiaj mog艂o przyj艣膰 znu偶enie. Min膮 nied艂ugo 24 godziny od wydarzenia, wok贸艂 kt贸rego kr膮偶膮 moje my艣li. Uczucia. Emocje. Nie by艂em w stanie zasn膮膰 - to jakby stan nieustannego czuwania.
Na co? Na opraw臋 czego艣, co w swoim zuchwa艂ym j臋zyku o艣miel臋 si臋 nazwa膰 wsp贸艂czesn膮 form膮 cudu eucharystycznego.
pi膮tek, 8 lipca 2011
Kot misjonarz
呕eby znale藕膰 rado艣膰 i satysfakcj臋 w 偶yciu, trzeba po艣wi臋ci膰 tyle偶 pracy my艣leniu, co krz膮taninie codziennej. A przynajmniej odpowiedni膮 ilo艣膰 tej pracy ("w pocie czo艂a" CKN). Czy o tym m贸wi ONZ-towska zasada zr贸wnowa偶onego rozwoju? Generalnie, my艣lenie chyba jest niedowarto艣ciowane. St膮d encyklika "Wiara i rozum". A kto napisze kolejn膮 "呕ycie codzienne i rozum". Kevin da艂 dzisiaj na Fb wpis o "telewizyjnej kulturze" wsp贸艂czesno艣ci. Gro藕ne. Wczoraj u o. Ludwika benedyktyna wyczyta艂em na szcz臋艣cie, 偶e jest te偶 kultura nieba.
Na werandzie le偶y du偶o kot贸w. Ma艂ych i du偶ych. Tak si臋 porobi艂o. S膮 niby utrapieniem, ale wi臋cej chyba daj膮, ni偶 zabieraj膮. Najedzone nie skacz膮 na cz艂owieka, ani nie wdzieraj膮 si臋 do domu za ka偶dym otwarciem drzwi. Bywaj膮 艣mieszne bardzo. Jeden tu, drugi tam, trzy ma艂e ss膮 matk臋, czwarty wk艂臋bi艂 si臋 w Andrzeja ko艂dr臋, wy艂o偶on膮, aby si臋 przewietrzy艂a. Nasier艣ci si臋 i b臋dzie kicha艂. C贸偶? Koty troch臋 trapi膮. Kiedy tak ich du偶o doko艂a, a ka偶dy z nich tak normalnie zaj臋ty swoj膮 prac膮 i rekreacja, pomy艣la艂em - "Jak Aposto艂owie". Nie bardzo nad膮偶am za w艂asnymi skojarzeniami i obrazowaniami.
Chyba koty s膮 cz臋艣ci膮 wi臋kszej ca艂o艣ci. Ogr贸d w zielono艣ci tonie, wielotonowe i tonacyjne ptaszenie podkre艣la cisz臋, dzieci posz艂y na jagody - zmotywowane pro艣b膮 sklepikarza-przyjaciela, 偶e mu si臋 sko艅czy艂y, a letnicy jutro b臋da pyta膰.... Przyziemne i wy偶sze splataj膮 si臋 motywy. Symbioza. Taka masa normalno艣ci, naturalno艣ci. Kwintesencja zr贸wnowa偶onego rozwoju i partycypacji w bycie. A ja przecie偶 jestem ich kronikarzem. To wszystko jest jak wyj臋te z tego 艣wiata, i tyle偶 ma z nim wsp贸lnego, co czasy apostolskie. 呕yjemy sobie. Swoim 偶yciem, pr贸buj膮c je odczytywa膰 i rozumie膰 w 艣wietle m膮drych obja艣nie艅 biblijnych ojca benedyktyna, kt贸ry przywo艂uje testament patriarchy. Oto jestem. Jeste艣my.
Dzisiaj dopiero wzi膮艂em do r臋ki kartk臋 zapisana tydzie艅 temu. Musia艂o up艂yn膮膰 troch臋 czasu. Jest to kartka A4 z艂o偶ona w po艂owie i zapisana czterostronnie, a w艂a艣ciwie tr贸jstronnie. Kartka jest stara, ma z 7 lat. Akurat mi si臋 wida膰 napatoczy艂a tamtej nocy. Po nocy nie szukam, nie robi臋 remanentu w dziale "artyku艂y pi艣miennicze". Bior臋, co jest pod r臋k膮, wida膰 Gra偶yna za dnia robi艂a to samo w swoich dokumentach.
Kartk臋 wtedy z艂o偶y艂em na p贸艂 i zapisa艂em. Drug膮 po艂贸wk臋 przy innej okazji, w samochodzie i w ko艣ciele. Na dokumentalnym odwrocie jest lista polskich uczestnik贸w seminarium kontaktowego w ramach Socrates-Comenius w Kromeri偶, Czechy.
Zapisa艂em w nocy tydzie艅 temu. Z czwartku na pi膮tek, nad ranem. Nie mog艂em spa膰. Sny i my艣li kr膮偶y艂y wok贸艂 艣mierci, pogrzebu i cmentarza. Mieli艣my jecha膰 na pogrzeb 艣p. Jana Madeja. Andrzej chowa艂 ojca. Tajemnica trynitarna - Andrzej chowa艂 ojca, ja chowa艂em ojca, mnie chowa艂y dzieci. Odwieczna pie艣艅. Odwieczny rytm. Normalno艣膰, naturalno艣膰, ale spr贸buj ugry藕膰 to bez wiary. Bez komponentu religijnego, odwiecznego.
Wi臋c samo przysz艂o, 偶e nie spa艂em przed wyjazdem. Od trzeciej? O czwartej wsta艂em, 偶eby zapisa膰. Rzeczywi艣cie zapisa艂em i potem jeszcze pospa艂em.
Kartka jest r贸wno i 艂adnie zapisana. Wiecznym pi贸rem. R贸wnomiernie wype艂nione od, do, wszystkie cztery rogi i 艣rodek. Wyra藕nymi literami. Pami臋tam, 偶e spl贸t艂 si臋 wtedy dzie艅 ten i nast臋pny. Wiele wydarze艅 i perspektyw - w jedno. Nie pozostaje mi nic innego, jak literalnie przepisa膰:
"Zamieszka膰 histori臋 (zbawienia) - marketing narracyjny - najwi臋kszy skarb (bogactwo), kt贸re trzeba odkry膰 - archeologia osoby - antropologia - kognitywistyka - turystyka g艂臋bi - opowiadacze historii - opowiadacze historii i Ziemi - Rzeczpospolita Norwidowska - nasza historia (w) partycypacji (historia partycypacyjna) - rola starc贸w w kulturze !! - istota 偶ycia - istota turystyki - istota partycypacji - byt analogiczny - DASEIN - WILK脫W i ZOFININ - ministrowie i ministerstwa - (istota ma艂偶e艅stwa) - Andrzeja Madeja wyk艂ad o 偶yciu, 艣mierci, osobie i rodzinie !! - NIE-JA-TY - Kode艅 - ca艂e 偶ycie - co zosta艂o mi dane"
Ca艂e 偶ycie przelatywa艂o mi przez g艂ow臋. Jak to bywa w literackich opisach 艣mierci. Uto偶samiam si臋 z Andrzejem. Podstawiam si臋, tam gdzie mog臋 i na ile mog臋 (analogicznie). On jest 艣wi臋ty, ja tylko o ile. W my艣lach, rozumie, pragnieniach. Moje czyny, a mo偶e jeszcze bardziej ich brak, temu przecz膮. Ale uczestnicz臋 w tym wymiarze przynajmniej przez wczucie. Dasein i einfulung?
Od tygodnia wiem, 偶e nocne prze偶ycie i zapis na kartce s膮 wielkie. Dopiero teraz je przeczyta艂em. Nie pami臋ta艂em jego enumeracyjno-linkuj膮cej (艂膮艅cuchowej) formy.
Dawno, dawno temu (1988) notowa艂em, co si臋 zdarzy艂o na ka偶dej katechezie. Uzbiera艂o si臋 zapisk贸w par臋 cienkich zeszyt贸w. Zatytu艂owa艂em je "Rok katechety". Te偶 przez wiele lat "ba艂em" si臋 do nich zajrze膰. Mia艂y ogromny 艂adunek emocjonalny. Obiecuj臋 sobie, 偶e je przepisz臋, cho膰 nie wiem, czy wszystkie przetrwa艂y. Rok 1990 tez pr贸bowa艂em tym sposobem zapisa膰 ("Rok w贸jta"), ale szybko ich tok wyda艂 mi si臋 zbyt rzadki, zrezygnowa艂em. Gdzie偶 w贸jtowi do g艂臋bi katechety. To znaczy, gabinetowi, do sali katechetycznej, bo膰 osoba pozosta艂a ta sama.
Ko艣ci贸艂 mi wskaza艂 przed laty, 偶e najdoskonalszym modelem wsp贸lnoty jest wsp贸lnota oparta o posiadanie ziemi – wi臋c tak偶e gmina wiejska. „Nie ma cz艂owieka, kt贸ry by nie 偶y艂 z p艂od贸w roli.” „Rola bowiem poddana r臋kom i pracy rolnika zupe艂nie zmienia swoj膮 posta膰; z le艣nego karczowiska zmienia si臋 w 偶yzn膮, z nieurodzajnej w urodzajn膮. I to, w czym si臋 sta艂a lepsz膮, tak tkwi w ziemi i tak si臋 z ni膮 艂膮czy, 偶e si臋 nie da od niej w 偶aden spos贸b oddzieli膰.” Tutaj tkwi膮 korzenie kultury. Nie mo偶na bada膰 natury ludzkiej abstrahuj膮c od spraw ziemi, na kt贸rej mieszkamy.
Dzisiaj m贸wi si臋 nie tylko o architekturze zieleni, o krajobrazie przyrodniczo-kulturowo-historycznym, ale nawet o eko-etyce.Na wsi rytm natury, w tym cykl siania, wzrastania, rodzenia si臋, 偶ycia, rozkwitu i 艣mierci jest nieprzerwanym i niezniekszta艂conym theatrum philosophicum. Powinni艣my by膰 traktowani jak laboratorium i jak oczko w g艂owie wszystkich wsp贸lnot samorz膮dowych. Kot misjonarz zaprasza do wsp贸艂pracy :-) !
czwartek, 7 lipca 2011
"Testament Patriarchy"

Jak zaliczam dzie艅 do udanych? Byle mie膰 haust zachwytu i gar艣膰 dobra. Wszystko inne jest wzgl臋dne. Ostatnio pewnym 藕r贸d艂em zachwytu jest internetowy kurs czytania Biblii. Naszej Biblii, kt贸ra okazuje si臋 Pismem 艢wi臋tym. Ojciec Ludwik Mycielski OSB - autor - jest genialny. Nie mo偶na go czyta膰 bez zachwytu. Od niego si臋 dowiedzia艂em o kulturze nieba. Jest tam, gdzie 偶ycie nabra艂o charakteru trynitarnego. "To 偶ycie cechuje oddawanie si臋 sobie nawzajem Os贸b Boga,oddawanie si臋 Os贸b Boga osobom ludzkim i oddawanie si臋 os贸b ludzkich Osobom Boga, oddawanie si臋 sobie nawzajem os贸b ludzi innym osobom ludzi".
Takiego bombardowania "osob膮" jeszcze nie prze偶y艂em. Czy policzyli艣cie, ile razy odmieniane jest w tym zdaniu s艂owo "osoba"? Siedem! Pisz膮c o Biblii bawi si臋 z nami symbolik膮 biblijn膮. S艂owami, gramatyk膮, interpunkcj膮 i stylistyk膮 zmusza do my艣lenia. Pisz膮c o Biblii (naszej) podsuwa mi odpowiedzi na inne pytania, o osob臋, wsp贸lnot臋, 艣wi臋to艣膰, mi艂o艣膰 wzajemn膮... Mi艂o艣膰 wzajemna nazywa podwalin膮 (architektury) wsp贸lnoty. Niby proste i oczywiste, ale dopiero kiedy si臋 pozna jego uzasadnienie ewangeliczne (biblijne) rozumie si臋 o co chodzi. O osob臋 Jezusa z Nazaretu. Najbardziej realny fundament cywilizacji nowo偶ytnej. Jego darem dla 艣wiata jest pok贸j - "PAX - dar 偶yj膮cego we wsp贸lnocie Jego przyjaci贸艂 - pojednanych dla Jego chwa艂y, dla dobra Ko艣cio艂a i dla dobra 艣wiata." Tak膮 wsp贸lnot臋 poznamy, wyczujemy jak pies mi臋so, po "rado艣ci, pokoju, cierpliwo艣ci, uprzejmo艣ci, dobroci, wierno艣ci, 艂agodno艣ci i opanowaniu". S膮 to owoce Ducha 艢wi臋tego wyliczone przez Aposto艂a Narod贸w w li艣cie do Galat贸w.
Dobre s膮 jagody i dzieci, kt贸re je zbieraj膮. Dobre s膮 nale艣niki. Dobra jest dopamina w normie, kiedy nie wymyka si臋 spod kontroli i nie nadaje znacze艅 rzeczywisto艣ci wed艂ug swego widzi mi si臋. Tyle dobrego jest w Internecie. Ci膮gle wpisuj臋 komentarze, tu i tam, 偶e a偶 nie mam czasu na w艂asny post.
"Jak Ci dzi臋kowa膰 [bo komu?], 偶e艣 mi da艂 tak wiele?" Dzi臋kuj膮c wszak偶e, b臋d臋 pami臋ta艂 o pro艣bie o. benedyktyna i czyni臋 j膮 swoj膮 - "Prosz臋 o modlitw臋, 偶ebym zawsze umia艂 na pierwszym miejscu stawia膰 "mi艂o艣膰 jakiej nauczy艂 nas Pan", mi艂o艣膰 bratersk膮. Przed sprawowaniem 艣wi臋tej liturgii. Zw艂aszcza przed sprawowaniem Naj艣wi臋tszej Eucharystii."
艣roda, 6 lipca 2011
Osoba Jezusa i wsp贸艂czesna nauka o cz艂owieku
Sprawy nie s膮 proste i nawet Wikipedia podaje dwie definicje tej dziedziny wiedzy:
1.(prostsza)-
"Teologia fundamentalna nale偶y do podstawowych i nieodzownych nauk teologicznych Ko艣cio艂a. Nauka badaj膮ca wiarygodno艣膰 chrze艣cija艅stwa jako religii objawionej przez Boga, stanowi og贸lne podstawy dla teologii, w przesz艂o艣ci okre艣lana jako: apologetyka, propedeutyka, dogmatyka og贸lna, teologia filozoficzna. W zakres TF wchodz膮 traktat o Objawieniu, o wierze, chrystologia fundamentalna, eklezjologia."
2.(trudniejsza)-
"Teologia fundamentalna jest teologiczn膮 nauk膮 zainteresowan膮 motywami i mo偶liwo艣ciami prowadzenia konstruktywnego dialogu z rozumno-woln膮 aktywno艣ci膮 cz艂owieka. Celem tego dialogu jest WIARY-GODNE ukazanie konieczno艣ci uwzgl臋dnienia chrze艣cija艅skiego objawienia w poznaniu i realizacji prawdy (to偶samo艣ci) ludzkiego 偶ycia."
Mojego bloga zmie艣ci艂bym od biedy w tym drugim uj臋ciu, nieprawda偶?
Przyda艂y mi si臋 3 lata teologii zaocznej. Musia艂em poczyta膰, popisa膰 na zaliczenie (m.in. "艢wi臋to艣膰 Maryii" u ks. prof. L. Baltera). Wtedy chyba najbardziej zachwyci艂em si臋 nauk膮 soborow膮. C贸偶 ja bym wiedzia艂 np. o liturgii bez tych studi贸w? Itd.itp. - teologia powinna by膰 obowi膮zkowymi studiami podyplomowymi magistr贸w filozofii. Cho膰 dla tradycyjnie nauczanej katechezy w szkole i jedno i drugie nie jest bonusem. Nie mam nawet tzw. dyplomowania nauczycielskiego. Chromol臋 to, jak wszystko "st膮d dot膮d", ale moja rodzina nie, jest spory ubytek kasy. Ale mo偶e i moje do艣wiadczenie katechetyczno-偶yciowe do艂o偶y swoj膮 cegie艂k臋 do reformy nauczania religii w szko艂ach, w kierunku teologii fundamentalnej? Rodzina niech wdra偶a do tradycji, parafia daje ramy liturgii i wsp贸lnoty braterskiej, a zreformowana katecheza niech spaja to wszystko w ca艂o艣膰 poznawcz膮 i 偶yciow膮 (w granicach ekumenicznej wsp贸lnoty lokalnej katecheta ma pe艂ni膰 rol臋 nieodzownego wierz膮cego wsp贸艂pracownika ka偶dego CAL - Centrum Animacji Lokalnej). Wiara i rozum potrzebuj膮 si臋 w ka偶dym wymiarze 偶ycia osobistego i spo艂eczno-kulturalno-publicznego. Mo偶e kto艣 kiedy艣 za m贸j tw贸rczy (koncepcyjny) wk艂ad wyp艂aci moim dzieciom rekompensat臋 za permanentne "niedostatki" materialne?!
wtorek, 5 lipca 2011
Skrzyd艂a wiary i rozumu (ze wzgl臋du na osob臋)
Zmys艂 wsp贸lnoty mo偶na otrzyma膰 wraz z poszukiwaniami wiary. Czy jest on czym艣 szczeg贸lnym, innym od rodzinno艣ci, mi艂o艣ci, przyja藕ni? Chyba tak. Przekracza naturalne granice. Obejmuje coraz wi臋kszy 艣wiat zewn臋trzny. Jest w nim duch partycypacji w dziejach ludzko艣ci, w 偶yciu, historii, w gatunku, w... Daje odczucia, smak, poszerza rozumienia siebie, jej, jego itd. TO呕SAMO艢膯 - wyostrza, wzbogaca? (co mo偶na robi膰 z to偶samo艣ci膮). Bez niego mo偶e cisn膮膰 jaki艣 rodzaj choroby sierocej, niezale偶nie w jakim si臋 jest wieku. Jest si臋 wtedy sobie, w sobie, dla siebie, rodziny i w jakim艣 kr臋gu zawodowo-s膮siedzkim. To chyba dla doros艂ego homo sapiens zbyt ma艂o.
Pomy艣la艂em dzisiaj, czy jest jaka艣 regu艂a, kt贸ra rz膮dzi przychodz膮cymi my艣lami, kt贸ra pcha mnie do zapisywania? Czy rozumiem kiedy i jak przychodz膮? W膮tki, tematy, natchnienia? I dlaczego musz臋 je zapisywa膰? I co by si臋 sta艂o, gdym nie zapisa艂? Chyba nie spr贸buj臋. Brrr. Oczywi艣cie r贸偶ne sytuacje, zadania, stany zewn臋trzno-wewn臋trzne mog膮 wiele zmieni膰. Gdybym sam dobrowolnie zrezygnowa艂, to bym si臋 zadusi艂 wyrzutami sumienia i ca艂ego "ja". Zagryz艂bym si臋 niechybnie. Wystarczy mi sobieprzypomnie膰, gdy by艂em nie do艣膰 uwa偶ny i my艣l ulecia艂a. Brrr.
Znaczenie i wag臋 proklamacji mo偶na pozna膰 i doceni膰 w trudnych momentach. Trudnych z zewn膮trz, bo co艣 spada jak piorun z jasnego nieba, i od wewn膮trz, gdy bywa nas troje w jednym. Tak mawia艂 Prymas Tysi膮clecia - "nas-troje t0 dla cz艂owieka za du偶o". Pewnie, Boh ljubit trojcu i 艣wietnie Mu to wychodzi. Nam - nie. Wi臋c proklamujmy to, co wi臋ksze, co ponad-subiektywne. W czym jest fundament jedno艣ci naszego 偶ycia. To takie proste. Jak zapami臋tanie loginu i has艂a w Internecie. Proklamuj, a bramy si臋 w tobie otworz膮 i w Transcendentnym Nim. To pocz膮tek najprostszego uk艂adu - ja i On. 艢wiadomo艣膰 kszta艂tuje si臋 w relacji. Relacja dojrzewa w dialog. Najpierw jest matka, ale i ona jest owocem natury i kultury. Jam ogniwo tego samego 艂a艅cucha.
Ona za mn膮, przede mn膮 i przy mnie,
Ona w ka偶dym oddechu,
Ona w ka偶dym u艣miechu,
Ona we 艂zie, w modlitwie i w hymnie...
Nie rozerw臋, bo silna,
Mo偶e 艣wi臋ta, cho膰 mylna,
Mo偶e nie chc臋 rozerwa膰 tej wst膮偶ki;
Ale wsz臋dzie — o! wsz臋dzie —
Gdzie ja b臋d臋, tam b臋dzie:
Tu — w otwarte zak艂ada si臋 ksi膮偶ki,
Tam u kwiat贸w zawi膮zk膮,
Owdzie stoczy si臋 w膮sko,
By jesienne na 艂膮kach prz臋dziwo,
I rozmdleje stopniowo,
By ujedni膰 na nowo,
I na nowo si臋 zro艣nie w ogniwo (CK Norwid)
Zajrza艂em do Fb, jest egzemplifikacja. S膮 posty na r贸偶nych chrze艣cija艅skich stronach. Na nich przynajmniej mo偶na spotka膰 cz艂owieka duchowego. Nie tak jak na wi臋kszo艣ci, tylko bzdety, bzdety, bzdety. Powierzchowno艣膰, pozorno艣膰, minimalizm 偶yciowy i osobowy. Biedni ludzie. A w艂a艣ciwie tylko cz艂ekokszta艂tni :) Bez obrazy, bo ka偶dy jest powo艂any do pe艂ni, do wielko艣ci, do 艣wi臋to艣ci, jak zwa艂, tak zwa艂. Je艣li sami rezygnujemy, to trudno 偶a艂owa膰. Ani obra偶a膰 si臋 za cz艂ekokszta艂tnych. Bo to wyb贸r samodzielny. Niepoj臋te, 偶e dotyczy chrze艣cijan. Zreszt膮 w klasyfikacji gatunkowej rzeczywi艣cie nale偶ymy do jakiej艣 gromady, rz臋du, typu itd. Cz艂owiek (艂ac. Homo) – rodzaj ssak贸w naczelnych z rodziny cz艂owiekowatych (Hominidae), cz艂owiek rozumny (艂ac. Homo sapiens) – jedyny wsp贸艂cze艣nie 偶yj膮cy gatunek z rodzaju Homo. Trzeba dopisa膰 jeszcze najwy偶sz膮 kategori臋 - cz艂owiek uduchowiony. Uduchowieni s膮 rarytasem na tym 艣wiecie. Nawet nie wpisuj膮 ich do podr臋cznik贸w. Ale, dzi臋ki Bogu, s膮. W tym przypadku nie ma w膮tpliwo艣ci, 偶e bez Boga by ich nie by艂o.
Jaki艣 zielarz napisa艂, 偶e "klasyfikowanie to wrodzona sk艂onno艣膰 cz艂owieka. Nie potrafimy funkcjonowa膰 bez klasyfikowania. Ca艂a nasza wiedza o otaczaj膮cym 艣wiecie ma form臋 klasyfikacji (a w zasadzie bardzo wielu klasyfikacji). Je艣li bierzemy do r臋ki ksi膮偶k臋, to znaczy, 偶e bierzemy prostok膮tny przedmiot sk艂adaj膮cy si臋 z bardzo du偶ej liczby zadrukowanych kartek papieru, z艂膮czonych razem z jednej strony. Zadrukowane kartki odr贸偶niaj膮 ksi膮偶k臋 od zeszytu, kt贸ry ma kartki czyste. Du偶a liczba kartek odr贸偶nia ksi膮偶k臋 od np. broszury"
J臋zyk filozofii pos艂u偶y艂by si臋 poj臋ciem "identyfikowanie byt贸w". Jak zwa艂, tak zwa艂.
Wpisuj臋 na Fb "like" lub komentarze, bo grzeczno艣膰 nakazuje. Pod jednym wpisa艂em "dzi臋ki Bogu najbardziej tajemniczym stworzeniem jest cz艂owiek". Dopiero po napisaniu dotar艂a wymowa komentarza. Dzi臋ki kolejno艣ci s艂贸w w zdaniu angielskim. Pisz膮c sami sobie si臋 objawiamy. De facto, post factum poznajemy rzeczywisto艣膰 i siebie. Reasumuj膮c - czy bez Boga te偶 by艣my byli takim tajemniczym stworzeniem?
Potem wci膮gn膮艂em si臋 w lektur臋 wakacji z Bibli膮 (kurs internetowy). A tam spotykam siebie w benedyktynie. S艂owo w s艂owo. Jota w jot臋. Tak by艂o, jest i b臋dzie. We wsp贸lnocie poszukuj膮cych zrozumienia. Jakim radosnym prze偶yciem jest spotkanie cz艂owieka, maj膮cego odwag臋 si臋 objawi膰. Kt贸ry z pe艂na otwarto艣ci膮, m贸wi膮c o strukturze Biblii, napisa艂 - "osobi艣cie doszed艂em do wniosku nast臋puj膮cego...”. Jak ja bardzo potrzebuj臋 艣wiadk贸w wiary osobowej (i osobistej), a nie – powiedzmy – instytucjonalnej. Napisa艂 te偶 inne zdanie, wyra偶aj膮ce prawd臋 niby znan膮, ale przez kontekst kursu "jak czyta膰 Pismo 艢wi臋te" ukazuj膮ca mi si臋 w nowym 艣wietle - „chrze艣cija艅ska mi艂o艣膰 wzajemna – to mi艂o艣膰 ze wzgl臋du na Jezusa”. Tu jest nowo艣膰 spojrzenia na mi艂o艣膰. Nowa miara mi艂o艣ci. I perspektywa budowania na niej wsp贸lnoty. W 艣wiecie, w kt贸rym listy przeboj贸w zape艂nione s膮 piosenkami (tekstami) o mi艂o艣ci! Tako偶 festiwale filmowe. A ulice i place zape艂niaj膮 si臋 co jaki艣 czas gromadnymi demonstracjami i paradami. Mo偶e w艂a艣nie dlatego paradoksalnie potrzebne jest wyartyku艂owanie przykazania nowej mi艂o艣ci. Nie jakiej艣, ale w艂a艣nie ze wzgl臋du na Jezusa z Nazaretu. Z konsekwencj膮 przemy艣lenia wszystkiego prawie od nowa. Ze wzgl臋du na osob臋 (Jezusa). Dzi臋kuj臋.
Wiara i rozum s膮 jak dwa skrzyd艂a, na kt贸rych duch ludzki wznosi si臋 do kontemplowania prawdy. Szybuj膮c na tych skrzyd艂ach stajemy si臋 jak bli藕niacy, s艂owo w s艂owo, jota w jot臋. Ludu, m贸j ludu, czemu rezygnujesz. Czemu odrzucasz skrzyd艂a.
poniedzia艂ek, 4 lipca 2011
Proklamowa膰 - wsp贸艂-kreowa膰 drog臋, prawd臋, 偶ycie
niedziela, 3 lipca 2011
Bardzo zuchwa艂e rozumowanie

Na mszy 艣wi臋tej wpad艂y mi w ucho s艂owa Paw艂a-Szaw艂a, wykszta艂conego 呕yda, kt贸ry w karko艂omny spos贸b zosta艂 wprowadzony w chrze艣cija艅stwo. "Bo je偶eli b臋dziecie 偶yli wed艂ug cia艂a, czeka was 艣mier膰. Je偶eli za艣 przy pomocy Ducha u艣mierca膰 b臋dziecie pop臋dy cia艂a - b臋dziecie 偶yli." Wpad艂y w ucho, na grunt przygotowany - tak偶e tymi wpisami - przez wiar臋 poszukuj膮c膮 zrozumienia 偶ycia. I przeznaczenia. Skoro papie偶 m贸wi艂 taki j臋zykiem, to czemu nie ja.