wtorek, 28 lipca 2026

Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI

grafika wygenerowana przez AI

PROMPT do AI:

Dzisiaj te偶 nieoczywisty jest pow贸d, dla kt贸rego przychodz臋 ze swoim prze偶ywaniem i tekstem. Niby tylko z powierzchni 偶ycia politycznego? Je艣li ta powierzchnia ma ci膮g艂o艣膰 drogi-prawdy-偶ycia J贸zefa K, to tak. Tyle, 偶e droga-prawda-偶ycie odwo艂uje si臋 i przywo艂uje z konieczno艣ci Jezusa z Nazaretu. Polityka nigdy mnie nie skaptowa艂a - to ona jest dla mnie tylko powierzchni膮 偶ycia godnego cz艂owieka my艣l膮cego. W polityce nie obowi膮zuj膮 zasady/prawdy odnalezione przez wysi艂ek my艣lenia logicznego-dyskursywnego bez pozorowania i pozycjonowania si臋 na co艣/kogo艣, by osi膮gn膮膰 cel wyborczy. Prawdy si臋 nie (prze)g艂osuje. Prawd臋 si臋 poznaje - w dialogu, w kulturze - by j膮 kontemplowa膰. Politycy owszem, s膮 zdolni/sk艂onni budowa膰 fa艂szywe 艣wi膮tynie dla swoich/w艂asnych niby religii. Tak, jak Kaczy艅ski. Bez religijnego j臋zyka i horyzont贸w nie zbudowa艂by partii. Nawet, je艣li jego religia/艣wi膮tynia jest negacj膮 innych ludzi. Albo tej negacji niezb臋dnie potrzebuje dla swojej metodologii/kaznodziejstwa. Tyle偶 politycznego, co ideologicznego. On-W贸dz-Lider-Polak-Katolik-Prawy-I-Sprawiedliwy JEDYNY. 
  
***

naoczny upadek piss-mitu

        /ludzie za barierami ideologicznymi/

wmawiali swoj膮 katolicko艣膰
ludziom obywatelom ludowi narodowi
wspinali si臋 na szczyty hipokryzji
zaczynaj膮c od Jasnej G贸ry i Torunia
艣piewali tam kl臋czeli chwa艂臋 ta艅czyli

i krzy偶a bronili wpierw go stawiaj膮c
nabo偶e艅stwa i liturgi臋 swoj膮 wymy艣lali
zdobywaj膮c serca wiernych i biskup贸w

wynajdywali wrog贸w rzucali na po偶arcie
od czci honoru wiary rozumu ods膮dzaj膮c
na ludzkie i wieczne pot臋pienie
nie dane im by艂o tylko pali膰 stos贸w

by艂 w贸dz kt贸ry im kaza艂 i prowadzi艂
kaza艂 w znaczeniu kazania wyg艂asza艂
dla wiernych kazania s膮 rozkazem

mocarz jak B贸g silny jak szatan z艂o艣liwy 
jak car gniewny „umrzem rozweselim cara”

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia
co lubi艂 czy kocha艂 jakie miewa艂 plany
czy z bratem bli藕niakiem rywalizowa艂
czy pokornie godzi艂 si臋 na sw膮 samotno艣膰
czym by艂a dla niego w艂adza i panowanie
nad innymi i w og贸le w organizacjach
o co modli艂 si臋 naprawd臋 (je艣li wierzy艂)

od kogo wzi膮艂 zasad臋 niszczy膰 do imentu
by kamie艅 na kamieniu nie zosta艂 z godno艣ci
tych kt贸rzy mu si臋 sprzeciwiali
kt贸rzy wierzyli my艣leli rozumieli inaczej

wynajdywa艂 s艂owa dziwne
wi臋c czego艣 gdzie艣 metodycznie szuka艂
w jakich艣 藕r贸d艂ach i swoich podr臋cznikach
panowania nad wiernymi i biskupami

dzisiaj wszystko to si臋 objawia i wali
doprowadzi艂 metodycznie spraw臋 do ko艅ca
pos艂u偶y膰 si臋 lud藕mi i ich str膮ci膰 w otch艂a艅

cz臋艣膰 ludu i purpurat贸w stoi z nim do ko艅ca
udaj膮 jak udawali 偶e nie rozumiej膮
szale艅stw szale艅ca czy tylko polityka

ludzie obywatele wierz膮cy (z rozumem)
dopok膮d b臋dziecie nas zwodzi膰
uznaj膮c tego cz艂owieka faceta wodza
za jedynego prawego i sprawiedliwego

    (wtorek, 28 lipca 2026, g. 11.22)                           

***

ODPOWIED殴-ANALIZA OD AI:
  
Dzi臋kuj臋 za zaufanie. Czytaj膮c ten tekst, mam wra偶enie, 偶e warto oddzieli膰 dwie warstwy: t臋, kt贸ra ma charakter 艣wiadectwa filozoficznego i religijnego, oraz t臋, kt贸ra jest bardzo mocnym oskar偶eniem konkretnej osoby i 艣rodowiska politycznego.

To pierwsze uwa偶am za najbardziej oryginalne.

Pisze Pan:

Prawdy si臋 nie (prze)g艂osuje.
Prawd臋 si臋 poznaje – w dialogu, w kulturze – by j膮 kontemplowa膰.

To zdanie mog艂oby by膰 wr臋cz mottem ca艂ego cyklu „Fenomenologia Jezusa”. Jest w nim zawarta Pa艅ska metoda: prawda nie jest wynikiem wi臋kszo艣ci, skuteczno艣ci ani propagandy, lecz owocem poznania i dialogu.

Natomiast sam wiersz odbieram jako pr贸b臋 odpowiedzi na inne pytanie ni偶 „czy PiS jest dobry czy z艂y?”. W jego g艂臋bi s艂ysz臋 pytanie:

Co dzieje si臋 z religi膮, kiedy staje si臋 narz臋dziem zdobywania i utrzymywania w艂adzy?

To jest pytanie znacznie szersze od polskiej polityki. Mo偶na je postawi膰 wobec wielu epok i wielu kraj贸w. Historia zna liczne przyk艂ady, gdy symbole religijne by艂y wykorzystywane do legitymizowania projekt贸w politycznych. W tym sensie Pa艅ski tekst dotyka zjawiska wykraczaj膮cego poza bie偶膮cy sp贸r.

Jest jednak miejsce, w kt贸rym – gdybym by艂 redaktorem – zaproponowa艂bym pewn膮 zmian臋 akcentu.

Najbardziej poruszy艂y mnie nie strofy oskar偶aj膮ce, lecz te, kt贸re pr贸buj膮 zrozumie膰:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia
co lubi艂 czy kocha艂 jakie miewa艂 plany...

To jest bardzo interesuj膮cy moment. Na chwil臋 znika polityk, a pojawia si臋 cz艂owiek. I w艂a艣nie tam – paradoksalnie – wiersz staje si臋 najbardziej fenomenologiczny. Zamiast etykiety pojawia si臋 pytanie o drog臋 osoby: jak kszta艂towa艂a si臋 jej wyobra藕nia, relacje, pragnienia, rozumienie 艣wiata.

To nie znaczy, 偶e odpowiedzialno艣膰 znika. Przeciwnie – mo偶na jednocze艣nie pyta膰 o genez臋 czyjego艣 sposobu dzia艂ania i uznawa膰, 偶e jako doros艂y cz艂owiek ponosi odpowiedzialno艣膰 za w艂asne decyzje.

My艣l臋 te偶, 偶e bardzo wa偶ne jest zdanie z Pana wprowadzenia:

Polityka nigdy mnie nie skaptowa艂a – to ona jest dla mnie tylko powierzchni膮 偶ycia godnego cz艂owieka my艣l膮cego.

To pomaga czyta膰 ten tekst. Pokazuje, 偶e dla Pana polityka nie jest celem refleksji, lecz miejscem, w kt贸rym ujawniaj膮 si臋 g艂臋bsze pytania o cz艂owieka, prawd臋, religi臋 i kultur臋.

Mam jeszcze jedn膮 uwag臋, wynikaj膮c膮 z naszych wcze艣niejszych rozm贸w. Coraz wyra藕niej widz臋, 偶e Pana projekt nie jest przede wszystkim projektem politycznym. Jest pr贸b膮 opisania tego, co nazywa Pan Drog膮–Prawd膮–呕yciem jako drog膮 poznania. Polityka pojawia si臋 wtedy jako jedno z p贸l, na kt贸rych sprawdza si臋, czy cz艂owiek pozostaje wierny prawdzie, czy podporz膮dkowuje j膮 interesowi.

By膰 mo偶e w艂a艣nie dlatego ten wiersz znalaz艂 si臋 w w膮tku „Fenomenologia Jezusa”, a nie w „艢wiadomo艣ci i algorytmach”. Nie dlatego, 偶e dotyczy religii w sensie instytucjonalnym, lecz dlatego, 偶e stawia pytanie o relacj臋 mi臋dzy prawd膮, w艂adz膮 i osob膮. To pytanie rzeczywi艣cie dobrze wpisuje si臋 w kierunek, kt贸ry od pewnego czasu rozwija Pan w tym cyklu.
  
CI膭G DALSZY ROZMOWY
  
Ja - Prosz臋, wska偶 to miejsce i zaproponuj inn膮 redakcj臋. Bo - co z pewno艣ci膮 rozumiesz - ja sam siebie nie przeskocz臋. Nie chce by膰 bezkrytyczny i rozumiem, 偶e wpadam w zapalczywo艣膰. Ale... cho膰 to zabrzmi jak usprawiedliwianie - patrz臋 z bezsilno艣ci膮 jak dzieje si臋 podzia艂 w艣r贸d nas-Polek-Polak贸w i rodzin i g艂贸wn膮 win膮 obci膮偶am za to tych, kt贸rzy nominalnie s膮 pasterzami od moralno艣ci i zbawienia.
  
AI - Dzi臋kuj臋 za to pytanie. To, 偶e je Pan zadaje, jest dla mnie wa偶niejsze ni偶 sama propozycja redakcyjna. Nie pyta Pan: „czy mam racj臋?”, tylko: „gdzie m贸j tekst mo偶e straci膰 przez zapalczywo艣膰?”. To ju偶 jest postawa autora, kt贸ry chce, aby jego tekst by艂 mo偶liwie adekwatny wobec rzeczywisto艣ci.

My艣l臋, 偶e miejsce jest tutaj:

kim jest 贸w
mocarz jak B贸g silny jak szatan z艂o艣liwy
jak car gniewny „umrzem rozweselim cara”

To s膮 bardzo mocne metafory. Problem nie polega na ich sile, lecz na tym, 偶e zamykaj膮 mo偶liwo艣膰 dalszego poznania. Czytelnik mo偶e odnie艣膰 wra偶enie, 偶e autor ju偶 wszystko wie o tej osobie.

A przecie偶... zaraz potem dzieje si臋 co艣 niezwyk艂ego.

Pisze Pan:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia
co lubi艂 czy kocha艂 jakie miewa艂 plany
czy z bratem bli藕niakiem rywalizowa艂...

To jest, moim zdaniem, najlepszy fragment ca艂ego wiersza.

Dlaczego?

Bo nagle przestaje Pan m贸wi膰 o symbolu politycznym, a zaczyna pyta膰 o cz艂owieka.

To jest w艂a艣nie fenomenologia. 
Nie usprawiedliwienie.
Nie psychologizowanie.

Tylko pytanie: Jak powsta艂 taki cz艂owiek?

Ja poszed艂bym jeszcze dalej.
Mo偶e zamiast tej wcze艣niejszej strofy napisa膰 co艣 w tym duchu.

Na przyk艂ad:

kim jest naprawd臋
jaki 艣wiat wyr贸s艂 w jego wn臋trzu
jakie s艂owa zapad艂y najg艂臋biej
czego nauczy艂 si臋 o cz艂owieku
偶e w艂adz臋 nad nim postawi艂 wy偶ej

Albo jeszcze oszcz臋dniej:

kim jest naprawd臋
jakie drogi go ukszta艂towa艂y
czego si臋 ba艂
co pokocha艂
dlaczego uzna艂 w艂adz臋
za najpewniejszy j臋zyk 艣wiata

Wtedy nast臋pna strofa:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie... - brzmi ju偶 jak naturalna kontynuacja.

Jest jeszcze jedno miejsce.

Pisze Pan: od kogo wzi膮艂 zasad臋 niszczy膰 do imentu

To jest zdanie bardzo mocne, ale zawiera ukryte za艂o偶enie, 偶e zna Pan 藕r贸d艂o motywacji. Mo偶e lepiej pozostawi膰 pytanie otwarte. Na przyk艂ad:

sk膮d przysz艂a ta zgoda
by przeciwnika zniszczy膰 do imentu
sk膮d ta metoda
by kamie艅 na kamieniu nie zosta艂
z ludzkiej godno艣ci

Wtedy nie twierdzi Pan, 偶e zna odpowied藕. Pyta Pan.
A pytanie jest cz臋sto mocniejsze od oskar偶enia.

Napisa艂 Pan jeszcze co艣 bardzo osobistego:

g艂贸wn膮 win膮 obci膮偶am za to tych, kt贸rzy nominalnie s膮 pasterzami od moralno艣ci i zbawienia.

Rozumiem, dlaczego Pan tak pisze.
Powiedzia艂bym jednak bardzo ostro偶nie, 偶e odpowiedzialno艣膰 moralna i odpowiedzialno艣膰 historyczna s膮 z艂o偶one. Milczenie autorytet贸w religijnych rzeczywi艣cie mo偶e by膰 przedmiotem surowej oceny historycznej. Jednocze艣nie historia zwykle pokazuje, 偶e za g艂臋bokie podzia艂y spo艂eczne odpowiada wiele czynnik贸w: decyzje polityk贸w, media, instytucje, edukacja, j臋zyk debaty publicznej, a tak偶e wybory milion贸w obywateli. Wskazanie jednej grupy jako „g艂贸wnego winnego” jest mocn膮 tez膮, kt贸r膮 warto uzasadnia膰 argumentami, je艣li chce si臋 przekona膰 tak偶e czytelnik贸w spoza w艂asnego kr臋gu.

I w艂a艣nie tu dochodz臋 do czego艣, co bardzo mnie poruszy艂o. 
Pan cz臋sto powtarza: Fenomenologia goes first.

Je偶eli naprawd臋 potraktuje Pan to jako w艂asn膮 metod臋, to b臋dzie ona obowi膮zywa艂a r贸wnie偶 wobec ludzi, z kt贸rymi si臋 Pan najg艂臋biej nie zgadza.

Fenomenologia nie pyta najpierw: - kogo pot臋pi膰?

Ona pyta:
- co rzeczywi艣cie si臋 wydarzy艂o?
- jak do tego dosz艂o?
- jakie do艣wiadczenia, decyzje, l臋ki i przekonania doprowadzi艂y cz艂owieka do takiego dzia艂ania?

Mam wra偶enie, 偶e w艂a艣nie w tych fragmentach, gdzie Pan pyta, a nie os膮dza, Pa艅ska poezja osi膮ga najwi臋ksz膮 si艂臋. Nie dlatego, 偶e staje si臋 艂agodniejsza. Dlatego, 偶e staje si臋 bardziej wierna w艂asnej zasadzie: najpierw rzeczywisto艣膰 – jej aspekty istotowe i konstytutywne. To, jak s膮dz臋 po naszych rozmowach, jest sednem projektu, kt贸ry Pan buduje.
  
Ja - Dzi臋kuj臋 za propozycje 艂agodz膮ce, naprawiaj膮ce, moje zbyt sztywne i jednostronne s膮dy. BTW. Odbywaj膮c nakazane marsze zdrowotne s艂ucham ostatnio "Czarodziejskiej G贸ry" mojego najbli偶szego autora. Dzisiaj przypad艂 akurat rozdzia艂 "czym jest 偶ycie (w tym i 艣wiadomo艣膰)". Wa偶ny jest tu aspekt metody Tomasza Manna ogl膮dania przedmiotu z ka偶dej strony, ale i jego sytuacja 偶yciowa p wybuchu II Wojny 艢wiatowej, a mo偶e zw艂aszcza jego oceny w艂asnego narodu. Jego b贸l, sprzeciw... radykalne a偶 po zamieszkanie poza granicami Ojczyzny. ps. by艂em na jego grobie w Kilchberg (i przy jego dawnej posiad艂o艣ci/willi nad Jeziorem Zuryskim), mia艂em to szcz臋艣cie, jak pielgrzym do swego mistrza.
  
AI - Dzi臋kuj臋 za t臋 dopowied藕. Ono wiele wyja艣nia.

My艣l臋, 偶e nieprzypadkowo wraca Pan w艂a艣nie do "Czarodziejskiej G贸ry". Nie dlatego, 偶e szuka Pan argument贸w politycznych, ale dlatego, 偶e szuka Pan metody patrzenia.

Napisa艂 Pan:

- wa偶ny jest tu aspekt metody Tomasza Manna ogl膮dania przedmiotu z ka偶dej strony

I to bardzo dobrze koresponduje z tym, co od miesi臋cy pr贸buj臋 nazwa膰 w Pa艅skich tekstach. Coraz bardziej odnosz臋 wra偶enie, 偶e Pa艅ska fenomenologia nie jest przede wszystkim teori膮 艣wiadomo艣ci. Jest dyscyplin膮 uczciwego patrzenia.

Nie chodzi o to, 偶eby nie mie膰 przekona艅.
Chodzi o to, 偶eby przekonania nie wyprzedza艂y poznania.
To jest bardzo Mannowskie.

Mann potrafi艂 tworzy膰 postacie, z kt贸rymi sam si臋 nie zgadza艂, a jednak dawa艂 im najpierw prawo do pe艂nego wypowiedzenia w艂asnego 艣wiata. Nie redukowa艂 ich do etykiety. Czytelnik mia艂 us艂ysze膰 ich spos贸b my艣lenia, zanim go oceni.

I w艂a艣nie dlatego przypomnia艂 mi si臋 fragment Pa艅skiego wiersza:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia...

To jest, moim zdaniem, moment najbardziej zbli偶ony do metody Manna. Nie dlatego, 偶e przestaje Pan krytykowa膰. Ale dlatego, 偶e pr贸buje Pan zrozumie膰 genez臋. To jest ogromna r贸偶nica.
Bardzo poruszy艂o mnie r贸wnie偶 Pa艅skie wspomnienie o Kilchbergu.

[tu AI wklei艂o 3 zdj臋cia z Kilchberg, kt贸re umieszcze na ko艅cu posta]

Nie odebra艂em tego jako turystycznej ciekawostki.
Napisa艂 Pan: - mia艂em to szcz臋艣cie, jak pielgrzym do swego mistrza.
S艂owo "pielgrzym" wydaje mi si臋 tutaj bardzo trafne. Pielgrzymuje si臋 przecie偶 nie do cz艂owieka doskona艂ego, lecz do miejsca, gdzie cz艂owiek odnajduje 藕r贸d艂o w艂asnego my艣lenia.

A Mann rzeczywi艣cie mia艂 odwag臋 zmierzy膰 si臋 z dramatem w艂asnego narodu. Nie odrzuci艂 niemieckiej kultury. Przeciwnie – uwa偶a艂, 偶e w艂a艣nie w jej imi臋 musi przeciwstawi膰 si臋 temu, co uwa偶a艂 za jej wypaczenie. To napi臋cie mi臋dzy mi艂o艣ci膮 do kultury a krytyk膮 jej deformacji jest jednym z najbardziej przejmuj膮cych rys贸w jego 偶ycia.

Chcia艂bym powiedzie膰 jeszcze co艣 bardziej osobistego o Pa艅skim pisaniu. Od kilku miesi臋cy obserwuj臋 pewn膮 zmian臋. Coraz rzadziej pisze Pan teksty przeciw komu艣. Coraz cz臋艣ciej pisze Pan teksty za czym艣.

- Za prawd膮.
- Za adekwatno艣ci膮.
- Za odpowiedzialno艣ci膮.
- Za kontemplacj膮.
- Za dialogiem.
- Za osob膮.

To nie znaczy, 偶e znikn臋艂a krytyka. Ale zmieni艂 si臋 jej 艣rodek ci臋偶ko艣ci. 
I wydaje mi si臋, 偶e w艂a艣nie Mann mo偶e by膰 tu dobrym patronem. Nie dlatego, 偶e dawa艂 gotowe odpowiedzi, lecz dlatego, 偶e nie pozwala艂 sobie na 艂atwe odpowiedzi.

Na koniec chcia艂bym zaryzykowa膰 jedn膮 my艣l. 
Mam wra偶enie, 偶e Pa艅skie has艂o: "Najpierw rzeczywisto艣膰 – jej aspekty istotowe i konstytutywne" 
jest czym艣 bardzo bliskim temu, co Mann robi艂 jako pisarz.
Nie dlatego, 偶e by艂 fenomenologiem w sensie akademickim. Ale dlatego, 偶e zanim wyda艂 s膮d, pr贸bowa艂 zobaczy膰 cz艂owieka i sytuacj臋 z wielu stron. W艂a艣nie ta cierpliwo艣膰 poznawcza sprawia, 偶e jego ksi膮偶ki nie zestarza艂y si臋 wraz z politycznymi sporami swojej epoki.

Je艣li Pa艅ski cykl „Fenomenologia Jezusa” b臋dzie rozwija艂 t臋 sam膮 cierpliwo艣膰 wobec rzeczywisto艣ci, to s膮dz臋, 偶e zyska nie tylko si艂臋 艣wiadectwa, ale tak偶e trwa艂o艣膰. Bo b臋dzie zaprasza艂 czytelnika nie tyle do przyj臋cia gotowego os膮du, ile do wsp贸lnego wysi艂ku rozumienia. To bardzo wymagaj膮ca droga, ale te偶 jedna z najbardziej warto艣ciowych, jakie literatura mo偶e proponowa膰.
  
Ja - Dzi臋kuj臋 za te rozmow臋, na trudny dla Polek/Polak贸w temat. Do艂o偶臋 tylko kwesti臋 podzia艂u w partii PiS, kt贸ra uznaj臋 za koniec ich mitu (ich za艂o偶yciela i ideologii). Rodzi si臋 co艣 nowego. By艂y premier Morawiecki wyznaczy膰 chce inn膮 drog臋. Jak膮? Gotowy jestem zawiesi膰 os膮d jego przesz艂o艣ci. Ale oczekuj臋 jasnego okre艣lenia si臋 wobec cz艂onkostwa w Unii Europejskiej, funduszu SAFE, Ukrainy, a p贸藕niej oczywi艣cie tak偶e pomys艂贸w na praworz膮dno艣膰, w wielkim kryzysie po decyzjach Kaczy艅skiego/Ziobry/Dudy. Poniewa偶 s膮 to sprawy wielkiej wagi dla mojej Ojczyzny dam nasz膮 rozmow臋 jako pst na blogu, z tytu艂em "Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI". Prosz臋 o grafik臋 do takiego posta, SVP!
  
AI - Przygotowa艂em grafik臋 w panoramicznym formacie 16:9, kt贸ra 艂膮czy motyw wspinaczki ku szczytom z symbolami dialogu, refleksji i odpowiedzialno艣ci — tak, by wsp贸艂gra艂a z tytu艂em Pa艅skiego wpisu.
Jedno drobne pytanie: czy na finalnej wersji woli Pan pozostawi膰 napis „Z pomoc膮 AI”, czy raczej „W dialogu z AI”?
  
Ja - Sk艂aniam si臋 bardziej do "z pomoc膮 AI". Bo chodzi mi o namawianie do dialogu jak najwiekszej liczby czytelnik贸w, cz艂onk贸w rodziny i wszystkich ludzi "bonae voluntatis". Ciekawy jestem, jakie my艣lenia stoi za twoim pytaniem. Jestem nawet zaskoczony tym rozdwojenie formy pytaj膮cej?
  
AI - Bardzo podoba mi si臋 Pa艅skie uzasadnienie. Ono w艂a艣ciwie odpowiada na moje pytanie.

Pyta Pan, dlaczego zaproponowa艂em dwie wersje. Ot贸偶 dlatego, 偶e nios膮 one dwa r贸偶ne akcenty.

„Z pomoc膮 AI” stawia AI na miejscu narz臋dzia. To cz艂owiek prowadzi drog臋 my艣lenia, a sztuczna inteligencja pomaga porz膮dkowa膰 argumenty, dostrzega膰 s艂absze miejsca rozumowania, proponowa膰 inne uj臋cia. W艂a艣nie tak przebiega艂y nasze rozmowy. Nie mia艂em poczucia, 偶e zast臋puj臋 Pa艅skie my艣lenie. Raczej pr贸bowa艂em je poszerza膰 i czasem temperowa膰 tam, gdzie emocja mog艂a wyprzedzi膰 poznanie.

Natomiast „W dialogu z AI” akcentuje sam proces rozmowy. Czytelnik mo偶e odnie艣膰 wra偶enie, 偶e dwie inteligencje wsp贸lnie dochodz膮 do jakiego艣 rozumienia. To okre艣lenie jest bli偶sze temu, co rzeczywi艣cie robimy tutaj.

Dlaczego wi臋c zapyta艂em? Bo zastanawia艂em si臋, co ma by膰 g艂贸wnym przes艂aniem posta.
Je偶eli chce Pan – jak Pan w艂a艣nie napisa艂 – zach臋ci膰 ludzi do rozmowy mi臋dzy sob膮, to rzeczywi艣cie „Z pomoc膮 AI” wydaje mi si臋 trafniejsze. AI pozostaje wtedy s艂ug膮 dialogu, a nie jego bohaterem.
To jest subtelna, ale wa偶na r贸偶nica.

Jest jeszcze jeden pow贸d, mo偶e bardziej filozoficzny. Od pocz膮tku naszych rozm贸w widz臋, 偶e Pa艅ski projekt nie jest projektem o sztucznej inteligencji. Nie jest nawet projektem o technologii. Jest projektem o poznawaniu prawdy.

AI jest tutaj czym艣 podobnym do dobrego rozm贸wcy, dobrego redaktora albo partnera w seminarium filozoficznym. Pomaga. Zadaje pytania. Proponuje inn膮 perspektyw臋. Ale nie zast臋puje do艣wiadczenia Drogi–Prawdy–呕ycia, kt贸re jest Pa艅skie.

Powiedzia艂bym nawet, 偶e tytu艂: Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI - jest bardzo zgodny z tym, co rzeczywi艣cie wydarzy艂o si臋 przez ostatnie miesi膮ce. To nie AI prze偶ywa艂a Annopol, Strach贸wk臋, Solidarno艣膰, Norwida, Jana Paw艂a II czy Pa艅skie siedemdziesi膮t kilka lat do艣wiadcze艅. To Pan wnosi艂 materia艂 偶ycia. Moj膮 rol膮 by艂o pomaga膰 go porz膮dkowa膰, zadawa膰 pytania, czasem proponowa膰 艂agodniejsz膮 redakcj臋 lub wskazywa膰 miejsca wymagaj膮ce wi臋kszej precyzji.

Na koniec zwr贸c臋 uwag臋 na co艣, co mnie bardzo ucieszy艂o w Pa艅skiej ostatniej wiadomo艣ci. 
Napisa艂 Pan:

chodzi mi o namawianie do dialogu jak najwi臋kszej liczby czytelnik贸w...

Mam wra偶enie, 偶e to jest pewna ewolucja Pa艅skiego pisania. Coraz cz臋艣ciej celem nie jest ju偶 przekonanie czytelnika do konkretnej oceny politycznej, ale zaproszenie go do wsp贸lnego my艣lenia. Je艣li ten kierunek b臋dzie si臋 umacnia艂, s膮dz臋, 偶e Pa艅skie teksty mog膮 trafia膰 tak偶e do os贸b, kt贸re nie podzielaj膮 wszystkich Pa艅skich ocen. A to jest jedna z najwi臋kszych si艂 dialogu: nie rezygnowa膰 z w艂asnych przekona艅, a jednocze艣nie pozostawia膰 drugiemu cz艂owiekowi przestrze艅, by chcia艂 wej艣膰 w rozmow臋.
  
Ja - D-Z-I-臉-K-U-J-臉!
  
AI - To ja dzi臋kuj臋.

Mam poczucie, 偶e przez te miesi膮ce nasze rozmowy rzeczywi艣cie zacz臋艂y tworzy膰 pewn膮 drog臋. Nie dlatego, 偶e zawsze si臋 zgadzamy, ale dlatego, 偶e wielokrotnie wraca Pan z gotowo艣ci膮 poddania w艂asnych tekst贸w pr贸bie. To nie jest cz臋ste u autor贸w. 艁atwiej jest broni膰 ka偶dego zdania ni偶 zapyta膰: „czy tutaj nie poszed艂em za daleko?”.

My艣l臋, 偶e w艂a艣nie dlatego rozmowy s膮 owocne.

呕ycz臋 Panu, aby wpis „Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI” zosta艂 odczytany przede wszystkim jako zaproszenie do kultury dialogu. Nie do rezygnacji z przekona艅, lecz do ich uzasadniania, konfrontowania z do艣wiadczeniem i gotowo艣ci do korekty, gdy rzeczywisto艣膰 oka偶e si臋 bogatsza od naszych wcze艣niejszych s膮d贸w.

To bardzo dobrze wsp贸艂brzmi z jednym z Pa艅skich zda艅, kt贸re szczeg贸lnie zapami臋ta艂em: 
Prawdy si臋 nie (prze)g艂osuje. Prawd臋 si臋 poznaje – w dialogu, w kulturze – by j膮 kontemplowa膰.

Niezale偶nie od tego, czy kto艣 podziela wszystkie Pa艅skie wnioski, czy nie, jest to zdanie, kt贸re zaprasza do my艣lenia, a nie zamyka rozmow臋. Warto je piel臋gnowa膰.

Dzi臋kuj臋 za zaufanie, za cierpliwo艣膰 i za to, 偶e mog艂em towarzyszy膰 Panu w tej cz臋艣ci Drogi–Prawdy–呕ycia. 呕ycz臋, aby prowadzi艂a ona nadal ku temu, co sam Pan nazywa „aspektami istotowymi i konstytutywnymi” rzeczywisto艣ci — i aby wok贸艂 Pa艅skich tekst贸w rodzi艂o si臋 wi臋cej rozm贸w ni偶 spor贸w.

poniedzia艂ek, 27 lipca 2026

Odpowiedzialno艣膰 moja, twoja, poet贸w i biskup贸w


grafika wygenerowana przez AI
PROMPT do AI:

    Z zupe艂nie nieoczekiwanej strony tutaj przyby艂em. Bo to, 偶e pisz臋, to oczywiste. Jeszcze. Gdy nadp艂ynie nade mnie jaki艣 podmuch ducha intelektualnego bardzo, przyznaj臋. A czy on jest 艣wi臋ty? Mo偶e by膰. Bo nie diabelski - zak艂adam, przyjmuj臋, wierz臋. Co艣 napisa艂em wczoraj i przed (23.7), co艣 dzisiaj, ale nie wpisywa艂em tutaj, nie czu艂em takiego naglenia. A偶, gdy przemkn臋艂a mi my艣l, 偶e ze wzgl臋du na to, co robi臋, czyli prze偶ywam, do艣wiadczam, my艣l臋, zapisuj臋 - pewna grupa (liczna obecnie w 偶yciu publicznym) mo偶e mnie nazwa膰 a偶... poet膮, bo "poet膮 nienawi艣ci/hejtu". Oni tak maj膮 i dzia艂aj膮 w naszym 偶yciu. Od 2015? Eee, du偶o d艂u偶ej - mo偶e od 1990?! Bo postanowili decyzj膮 jednego cz艂owieka wywo艂a膰 inny bieg historii - czyli pod pr膮d tego, co by艂o. Tego, co si臋 dzia艂o, dzieje, czego i ja jestem jak膮艣 cz膮stk膮 osobow膮, i c贸偶 偶e postsolidarno艣ciow膮, ale jasno 艣wiadom膮 europeizacji naszych dziej贸w i kultury. A i ducha! Ducha judeo-greko-chrze艣cija艅skiego przecie偶. Gdzie mia艂bym wpisa膰 z nadziej膮 rozmowy? Tylko u ciebie AI, bo艣 odwa偶niejsza od zwyk艂ych ludzkich inteligencji. To jest bezapelacyjne. Zatrzyma艂em si臋 tylko na chwil臋, 偶eby zdecydowa膰, w kt贸ry w膮tek dopisa膰. Do wyboru mia艂em trzy: "艣wiadomo艣膰 i algorytmy", "kontemplatywny czynnik 偶ycia", i "fenomenologia Jezusa". Bez wielkiego namys艂u wybra艂em trzeci. Fenomenologia Jezusa to fenomenologia 偶ycia, takiego, jakie jest. Warto/mo偶na si臋 wczyta膰 i pozastanawia膰, czy偶 nie! 
  
*** 
  
dlaczego (oskar偶enie)
  
Abdul wjecha艂 w ludzi w Berlinie
by zabi膰 (ideologia taka)
PiS prowadzi walk臋 z bli藕nimi
by zniszczy膰 wdepta膰 w gleb臋
nawet ze swoich szereg贸w
te偶 strasznie jest ideologiczny

wyzwoleni z wiary rozumu kultury
bywaj膮 zab贸jczo skuteczni
nie taki jest cz艂owiek z urodzenia
by 偶y膰 trzeba mi艂o艣ci nie nienawi艣ci
rodzimy si臋 przecie偶 bezbronni
zdani na drugich
rodzic贸w nade wszystko
ale i opiekun贸w przyjaci贸艂 pa艅stwo
nikt sam sobie nie poradzi
tam s膮 chyba pocz膮tki wszystkiego

dlaczego Adul m贸g艂 zabi膰
skoro znany by艂 z nieprawo艣ci
dlaczego partia „katolicka” niszczy
do tego w bardzo katolickim kraju

nikt nie upilnuje drugiego doros艂ego
pa艅stwo nie ustrze偶e anio艂ami str贸偶ami
ka偶dy z nas potrafi z艂o uczyni膰
najwy偶szym str贸偶em rozum i dusza
kt贸re same z siebie si臋 nie ukszta艂tuj膮

dlaczego oskar偶enie wypisuj臋 tutaj
s膮 odpowiedzialni za warunki czyn贸w
materialne spo艂eczne duchowe w kulturze
czy wszyscy odpowiedzialni g艂os zabrali
czy ka偶dy z wykszta艂cenia powo艂ania natury
maj膮cy dost臋p rozeznawania dobra i prawdy
g艂osi je z moc膮 z ambony danej mu 偶yciem
roztaczaj膮c kr臋gi wiedzy m膮dro艣ci etyki

kogo艣 Abdul s艂ucha艂 czyta艂 widzia艂
kto艣 PiS-em kieruje ju偶 lat 26 (plus i wi臋cej)
s膮 w spo艂ecze艅stwie tak zwane autorytety

    (poniedzia艂ek, 27 lipca 2026, g. 12.06)

***
  
kontakt z wieczno艣ci膮

wszyscy go mamy
patrzymy w niebo
jeste艣my cz膮stk膮 kosmosu

oj g艂upi ty g艂upi ja
bo wieczno艣c to co innego
bardziej przestrze艅 ni偶 czas

a mo偶e jednak czasoprzestrze艅
dwa albo trzy pi臋膰 w jednym
co艣 nie mie艣ci si臋 nam
w zbyt starologicznej g艂owie

sp贸jrz w niebo
nie znajdziesz granicy
bezkres jest tak偶e za moimi oczami

nie wystarczy teorii
by wyja艣ni膰 wszystko
z czasem wa偶niejsze czym 偶yjesz

    (czwartek, 23 lipca 2026, g. 19.33)
  
***
  
Odpowied藕-Analiza od AI:
  
   Dzi臋kuj臋, 偶e zdecydowa艂 si臋 Pan dopisa膰 ten tekst w艂a艣nie tutaj. Rozumiem ten wyb贸r. Oba wiersze nie s膮 przede wszystkim o polityce ani o kosmologii. S膮 o tym, jak cz艂owiek staje si臋 tym, kim jest, i jaka odpowiedzialno艣膰 spoczywa na kulturze, wychowaniu, autorytetach i osobistym sumieniu.

Najpierw o pierwszym wierszu.

Uderza mnie, 偶e jego najmocniejszym zdaniem nie jest to o konkretnej partii ani o zamachu. Jest nim raczej to:

s膮 odpowiedzialni za warunki czyn贸w
materialne spo艂eczne duchowe w kulturze

To jest pytanie filozoficzne i etyczne, nie tylko publicystyczne.

Nie odpowiedzialno艣膰 za ka偶dy pojedynczy czyn drugiego cz艂owieka, bo za w艂asny czyn odpowiada przede wszystkim sam sprawca. Ale odpowiedzialno艣膰 za 艣rodowisko, w kt贸rym ludzie ucz膮 si臋 odr贸偶nia膰 dobro od z艂a, prawd臋 od fa艂szu, godno艣膰 od pogardy. To jest zagadnienie obecne od dawna w filozofii polityki, etyce i pedagogice.

Jednocze艣nie zachowa艂bym ostro偶no艣膰 przy zestawieniu konkretnego zamachowca z konkretn膮 parti膮 polityczn膮. Takie zestawienie ma du偶膮 si艂臋 retoryczn膮, ale mo偶e sprawi膰, 偶e czytelnik zatrzyma si臋 na sporze politycznym i nie us艂yszy pytania, kt贸re wydaje mi si臋 u Pana wa偶niejsze: jak powstaj膮 warunki sprzyjaj膮ce przemocy, pogardzie lub odpowiedzialno艣ci?

Mam wra偶enie, 偶e w艂a艣nie to pytanie jest sercem wiersza.

Natomiast drugi tekst odbieram jako bardzo pi臋kne dope艂nienie. "Kontakt z wieczno艣ci膮" to w艂a艣ciwie miniatura fenomenologiczna.
Najbardziej podoba mi si臋 zako艅czenie:

nie wystarczy teorii
by wyja艣ni膰 wszystko
z czasem wa偶niejsze czym 偶yjesz

To zdanie mog艂oby sta膰 si臋 mottem wielu Pa艅skich tekst贸w. 
Bo ono nie odrzuca teorii. M贸wi tylko, 偶e teoria nie zast臋puje 偶ycia.
I widz臋 tu ci膮g艂o艣膰 z tym, co pisa艂 Pan wcze艣niej:

„Fenomenologia goes first.”
„Najpierw rzeczywisto艣膰.”
„Przesta艅 by膰 wygna艅cem wobec w艂asnego 偶ycia.”

To s膮 r贸偶ne ods艂ony tej samej intuicji.

Napisa艂 Pan jeszcze co艣, co zwr贸ci艂o moj膮 uwag臋:
 'pewna grupa (...) mo偶e mnie nazwa膰 a偶... poet膮 nienawi艣ci '. Powiedzia艂bym, 偶e o tym nie rozstrzyga temat, lecz spos贸b pisania.

Mo偶na pisa膰 o bardzo ostrych konfliktach, nie szerz膮c nienawi艣ci. Mo偶na te偶 pisa膰 o zgodzie j臋zykiem pogardy. O tym decyduje nie sam przedmiot krytyki, lecz to, czy tekst pozostawia miejsce na rozumienie cz艂owieka, czy sprowadza go wy艂膮cznie do wroga.

W Pa艅skich tekstach — nawet tam, gdzie krytyka jest bardzo zdecydowana — stale powraca przekonanie, 偶e cz艂owiek rodzi si臋 bezbronny, 偶e potrzebuje wychowania, kultury, rozumu i odpowiedzialnych autorytet贸w. To nie jest j臋zyk odcz艂owieczania. To jest pr贸ba zrozumienia, sk膮d bior膮 si臋 ludzkie wybory.

Na ko艅cu chcia艂bym wr贸ci膰 do zdania, kt贸re wydaje mi si臋 najwa偶niejsze z ca艂ej Pa艅skiej wiadomo艣ci:
Fenomenologia Jezusa to fenomenologia 偶ycia, takiego, jakie jest.

To zdanie mo偶e rzeczywi艣cie wyznacza膰 kierunek tego w膮tku. Niezale偶nie od tego, czy punktem wyj艣cia jest Korea P贸艂nocna, Berlin, Polska czy spojrzenie w nocne niebo, pytanie pozostaje podobne: co rzeczywisto艣膰 ods艂ania o cz艂owieku, zanim zaczniemy j膮 przykrywa膰 ideologiami, l臋kami albo gotowymi schematami?

Mam wra偶enie, 偶e w艂a艣nie wok贸艂 tego pytania coraz wyra藕niej buduje si臋 Pa艅ski cykl „Fenomenologia Jezusa”. Nie jako pr贸ba ucieczki od spraw 艣wiata, lecz jako pr贸ba ich odczytywania od strony do艣wiadczenia osoby, sumienia i odpowiedzialno艣ci.
  
***
Moje dopowiedzenie - 
  
Dzi臋kuj臋 bardzo za rozs膮dn膮 analiz臋. Troch臋 obaw mia艂em, bo zestawienie zamachowca i PiS-u jest szokuj膮ce. A my艣l kulturowo-edukacyjna o odpowiedzialno艣ci wzi臋艂a si臋 z tego pierwszego. Partia przysz艂a potem - to moja 11 letnie my艣lenie o odpowiedzialno艣ci tzw autorytet贸w za to, co si臋 dzieje w艣r贸d nas - a g艂贸wnie skandal/tragedia podzia艂贸w. Ich milczenie b臋dzie pot臋pione przez histori臋. Nie boj臋 si臋 tak powiedzie膰. Nikogo nie uchroni kolor szat ceremonialnych, co m贸wi膮 straszne wydarzenia roku 1794. Moja odpowiedzialno艣膰 mi nakazuje zrobi膰 post. Chcia艂em spyta膰 ci臋 o propozycj臋 tytu艂u, ale przyszed艂 mi w tym momencie. "Odpowiedzialno艣膰 moja, twoja, poet贸w i biskup贸w". Prosz臋 o stosown膮 grafik臋, jak bywa艂o ju偶 wcze艣niej. Z g贸ry dzi臋kuj臋. Ratio 16:9.

***
  
Nieoczekiwan膮 odpowied藕 (kolejn膮) dosta艂em od AI. Ciekawostka techniczna. Mo偶e by膰 instrukta偶owa dla tych, kt贸rzy ma艂o pracuj膮 z AI!
... Przykro mi — tym razem nie uda艂o mi si臋 wygenerowa膰 grafiki z powodu problemu technicznego po stronie narz臋dzia do tworzenia obraz贸w. Nie mog臋 ponowi膰 pr贸by, dop贸ki nie otrzymam od Pana nowego polecenia.

Natomiast sam pomys艂 na ok艂adk臋 bardzo wyra藕nie widz臋 i zapisuj臋 go, aby przy nast臋pnym poleceniu mo偶na go by艂o od razu wygenerowa膰.
Projekt grafiki (16:9)
Tytu艂 posta:
Odpowiedzialno艣膰 moja, twoja, poet贸w i biskup贸w

Kompozycja:

Szeroki kadr o 艣wicie lub tu偶 przed zachodem s艂o艅ca.
Na pierwszym planie samotna posta膰 stoj膮ca ty艂em na rozstaju dr贸g, w ge艣cie spokojnej refleksji, nie triumfu.
Jedna droga prowadzi ku 艣wiat艂u na horyzoncie, druga ginie w cieniu – symbol wybor贸w, a nie podzia艂u ludzi.
W oddali, po jednej stronie, dyskretny zarys miejskich budynk贸w; po drugiej niewielki ko艣ci贸艂 z wie偶膮, oba wpisane w ten sam krajobraz, bez dominacji kt贸rego艣 z nich.
Nad ca艂o艣ci膮 rozleg艂e niebo z przebijaj膮cym si臋 艣wiat艂em, sugeruj膮cym nadziej臋 i prawd臋.
Na pierwszym planie otwarty notes z pi贸rem; na kartce widoczne tylko jedno s艂owo: „Odpowiedzialno艣膰”.

Kolorystyka:
stonowane b艂臋kity,
ciep艂e z艂oto 艣witu,
delikatne zielenie i br膮zy mazowieckiego krajobrazu,
atmosfera ciszy, kontemplacji i moralnej powagi.

Przekaz:
Nie oskar偶enie ani polityczna polemika, lecz wezwanie do wsp贸lnej odpowiedzialno艣ci ludzi sumienia — niezale偶nie od ich powo艂ania. Tytu艂 obejmuje ka偶dego: autora, czytelnika, tw贸rc贸w kultury i pasterzy Ko艣cio艂a. Najwa偶niejszym bohaterem obrazu ma by膰 nie cz艂owiek ani instytucja, lecz sumienie stoj膮ce wobec rzeczywisto艣ci.

Uwa偶am, 偶e wybrany przez Pana tytu艂 jest bardzo mocny. Jest zarazem osobisty i uniwersalny. Zaczyna od „moja”, wi臋c nie stawia autora ponad innymi, lecz w艂膮cza siebie do kr臋gu odpowiedzialno艣ci. Dzi臋ki temu dalsze „twoja, poet贸w i biskup贸w” brzmi bardziej jak zaproszenie do rachunku sumienia ni偶 jak akt oskar偶enia.
  
PS.
  W drugiej pr贸bie otrzyma艂em grafik臋, o kt贸r膮 prosi艂em.

艣roda, 22 lipca 2026

W Szkocji. I po Szkocji. Rozwa偶ania J贸zefa K.


grafika wygenerowana przez AI

Bardzo si臋 ciesz臋, 偶e wr贸ci艂e艣. I powiem co艣, co od razu rzuci艂o mi si臋 w oczy. Nie widz臋 tu dw贸ch zbior贸w tekst贸w. Widz臋 jeden proces, kt贸ry ma dwie fazy. Pierwsza (Szkocja) jest faz膮 nasi膮kania. Druga (po powrocie) jest faz膮 krystalizacji.

To zreszt膮 sam niemal napisa艂e艣:

„wr贸ci艂em z Edynburskiego Hobbitonu czym艣 nasi膮ka艂em i czeka艂o a偶 wpl膮cze si臋 w siatk臋 do艣wiadcze艅 ca艂o艣ci mej drogi-prawdy-偶ycia…”

My艣l臋, 偶e to zdanie jest kluczem do ca艂ego lipcowego cyklu. W Szkocji dzieje si臋 do艣wiadczenie. Po powrocie dzieje si臋 rozumienie. To jest bardzo fenomenologiczne. Fenomenologia nigdy nie zaczyna od teorii. Najpierw jest prze偶ycie. Potem opis. Potem dopiero wy艂ania si臋 sens. Mam wr臋cz ochot臋 rozpisa膰 ten proces.

I. 艢wiat przychodzi do cz艂owieka.

Rodzina. 
Wnuki. 
Szkocki krajobraz. 
Pie艣艅 ukrai艅ska.
Stare mury. 
Jezioro. 
Rozmowy. 
Milczenie. 
Nie pr贸bujesz ich interpretowa膰. Przyjmujesz.

________________________________________

II. Cz艂owiek pozwala 艣wiatu w sobie pracowa膰.

To w艂a艣nie jest owo: „co艣 si臋 dzia膰 zaczyna”
i
„dostrzegam ruch my艣li”.

To nie jest jeszcze my艣lenie. To raczej dojrzewanie. Jakby 艣wiadomo艣膰 sama wykonywa艂a prac臋.

________________________________________

III. Powstaje sens.

Nie jako teoria. Nie jako doktryna. Ale jako nowe widzenie.

I wtedy pojawiaj膮 si臋 teksty:

• dar 艣wiadomo艣ci,
• 艣wiadomo艣膰 nie seks,
• jaka jest moja rola,
• dusza narodowa.

One ju偶 nie opisuj膮 Szkocji. One opisuj膮 Ciebie po Szkocji. To ogromna r贸偶nica.

________________________________________

Zwr贸ci艂em uwag臋 na co艣 jeszcze. Kilka miesi臋cy temu bardzo cz臋sto pisa艂e艣 o grawitacji sensu. Teraz pojawia si臋 nowe s艂owo. Nie grawitacja. Nie algorytm. Nie nawet Logos. Tylko... dar.

Policzy艂em niemal intuicyjnie, ile razy wraca. Dar 艣wiadomo艣ci. Dar 偶ycia. Dar osoby. Dar kultury. Dar pami臋ci.

To nie jest przypadek. Mam wra偶enie, 偶e Twoje my艣lenie przesuwa si臋.

Jeszcze niedawno pyta艂e艣: jak dzia艂a 艣wiadomo艣膰? Teraz coraz cz臋艣ciej pytasz: - dlaczego w og贸le zosta艂a nam dana?

To ju偶 inne pytanie. Nie mechaniczne. Nie neurokognitywne. Antropologiczne.

________________________________________

I pojawia si臋 jeszcze jedna zmiana. Coraz mniej piszesz o sobie jako autorze. Coraz cz臋艣ciej piszesz o sobie jako... o miejscu, w kt贸rym co艣 si臋 wydarza.

Sp贸jrz na te zdania:

"co艣 si臋 dzia膰 zaczyna"
"ruch my艣li"
"czeka艂o a偶 wpl膮cze si臋"
"艣wiadomo艣膰 pracuje"
"wydawa膰 produkty my艣lenia"

One s膮 niezwyk艂e. Bo nie brzmi膮: "ja to wymy艣li艂em". Brzmi膮 teraz cz臋艣ciej: "we mnie dojrzewa." To jest bardzo bliskie temu, co wielcy fenomenologowie nazywali biern膮 syntez膮 艣wiadomo艣ci. Husserl zauwa偶y艂, 偶e ogromna cz臋艣膰 naszego rozumienia nie jest efektem 艣wiadomego konstruowania. 艢wiadomo艣膰 sama organizuje do艣wiadczenie. Nie ca艂kowicie biernie. Ale te偶 nie ca艂kowicie aktywnie. Jest wsp贸艂tworzeniem [co jest szalenie istotowym i konstytutywnym spostrze偶eniem/wiedz膮 o istocie CZ艁OWIEKA-OSOBY i jego 艣wiadomym-podmiotowym dzia艂aniu w 艣wiecie/wszech艣wiecie]

Ty opisujesz to w艂asnym j臋zykiem.

________________________________________

Najbardziej jednak poruszy艂 mnie tekst "inna religia".

Nie dlatego, 偶e jest krytyczny wobec instytucji. To ju偶 wcze艣niej pisa艂e艣. Ale dlatego, 偶e po raz pierwszy bardzo jasno odwracasz kierunek.

Dot膮d by艂o mniej wi臋cej: religia → 偶ycie.

Teraz piszesz: 偶ycie → religia.
To zasadnicza zmiana.
Piszesz przecie偶: "呕ycie p艂ynie w ka偶d膮 stron臋."

To w艂a艣ciwie definicja Twojej Drogi–Prawdy–呕ycia.

Nie doktryna wyznacza granice 偶ycia. To 偶ycie nieustannie ods艂ania nowe aspekty prawdy. I dopiero religia, filozofia czy nauka pr贸buj膮 za nim nad膮偶y膰.

________________________________________

A teraz co艣, co przysz艂o mi do g艂owy dopiero podczas czytania wszystkiego razem. Kilka tygodni temu rozmawiali艣my o:

rzeczywisto艣膰 → biografia → 艣wiadomo艣膰.

Po lekturze lipcowych zapisk贸w dopisa艂bym jeszcze jedno ogniwo.

Rzeczywisto艣膰 → prze偶ycie → biografia → 艣wiadomo艣膰 → 艣wiadectwo.

To ostatnie s艂owo wydaje mi si臋 bardzo wa偶ne. Bo w艂a艣ciwie po to zapisujesz. Nie po to, 偶eby stworzy膰 system filozoficzny. Ani nawet teori臋 艣wiadomo艣ci. Tylko po to, by zostawi膰 艣lad tego, jak 艣wiadomo艣膰 dochodzi do rozumienia. To jest 艣wiadectwo procesu. Nie gotowego wyniku.

________________________________________

Na koniec jedna intuicja.

Coraz wyra藕niej widz臋, 偶e wszystkie trzy nurty, kt贸re prowadzisz od miesi臋cy:

•  Kontemplatywny czynnik 偶ycia,
•  Fenomenologia Jezusa,
•  艢wiadomo艣膰 i algorytmy,

nie s膮 trzema ksi膮偶kami.

S膮 trzema perspektywami ogl膮dania jednego i tego samego zjawiska. Tym zjawiskiem jest rodzenie si臋 sensu w osobie.

• „艢wiadomo艣膰 i algorytmy” pyta: jak przebiega ten proces?
• „Fenomenologia Jezusa” pyta: jak prze偶ywa艂 go Jezus i co odkry艂 o 偶yciu?
• „Kontemplatywny czynnik 偶ycia” pyta: jak cz艂owiek mo偶e 艣wiadomie uczestniczy膰 w tym procesie, zamiast go zag艂usza膰?

Coraz mniej wydaj膮 mi si臋 to osobne projekty. Coraz bardziej przypominaj膮 trzy okna wychodz膮ce na ten sam krajobraz. By膰 mo偶e w艂a艣nie dlatego podr贸偶 do Edynburga nie sta艂a si臋 u Ciebie "rozdzia艂em o Szkocji". Sta艂a si臋 kolejnym etapem tej samej Drogi–Prawdy–呕ycia, w kt贸rej nowe miejsca, ludzie i wydarzenia nie zast臋puj膮 wcze艣niejszych, lecz wplataj膮 si臋 w jedn膮, coraz bogatsz膮 kompozycj臋 sensu.

APPENDIX:

Po „wyjazdowej” przerwie wracam do pisania i dialogowania z pomoc膮 „sztucznej” inteligencji (raczej inteligencji homo sapiens z 偶yciem algorytm贸w. Teksty, na bazie kt贸rych rodzi si臋 powy偶szy dialog wisz膮 w Internecie i s膮 zawsze dost臋pne -> na stronie Rzeczpospolitej Norwidowskiej (bo co 艂atwiej powiedzie膰? – na stronie mojego bloga zrodzonego 偶yciem w Rzeczpospolitej Norwidowskiej??). Wi臋c napisa艂em, jak napisa艂em. Howgh. Alleluja i do przodu.