sobota, 30 lipca 2011

Same konkrety

Wczoraj zgubi艂 mi si臋 pierwszy wpis. Tak to bywa z kiepskimi komputerami i 艂膮czami internetowymi. Pierwsz膮 cz臋艣膰 odtworzy艂em - "sukces czy prawda". Drugiej nie. By艂o w niej "czekanie na 艣mier膰". Ani si臋 nie martwcie, ani nie cieszcie. Temat jest pi臋kny. Wymaga wyja艣nienia. Wymaga ogromnej szczero艣ci. Jak nie dzi艣, to jutro.

Dzisiaj zacz膮艂em od Syllabusa Piusa IX. Nadrabiam zaleg艂o艣ci w dialogu z Lucy. Syllabus (w t艂. M.Wojciechowskiego, z kt贸rym uczestniczy艂em w jakim艣 kongresie studenckich organizacji nt. turystyki, w Broku, w trakcie powodzi) zdziwi艂 mnie aktualno艣ci膮. Wi臋kszo艣膰 b艂臋dnych tez jest fundamentem dzisiejszego, niby "nowego" ateizmu.

Marysia myje rano z臋by d艂ugo i dok艂adnie. Tyle wystarczy, 偶ebym by艂 szcz臋艣liwy. Szcz臋艣cie jest dla mnie sensowne. Nie wyobra偶am sobie nawet szcz臋艣cia opartego na doznaniach zmys艂owych. A, moim zdaniem, ateizm jest tak膮 - bardzo nieraz zawoalowan膮 pr贸b膮. Wielkie uog贸lnienie? By膰 mo偶e. Wracam do syllabusa.

Nie chce mi si臋 po nic jecha膰 do Strach贸wki. Ka偶dy wyjazd podkre艣la inno艣膰. Tak si臋 porobi艂o, trzeba uzna膰 fakty. 16 lat pracowa艂a na to grupa ludzi by艂ego ustroju gminnego. Wyobcowa膰 mogli tylko z oficjalnych struktur. Jest jeszcze co艣 wi臋cej. Zw艂aszcza wczasach internetu i globalizacji.
Czuj臋 si臋 cz臋艣ci膮 kultury 艣wiatowej. Z wielu racji. Przede wszystkim jest katolikiem, jestem cz臋艣ci膮 apostolskiego, powszechnego ko艣cio艂a - wsp贸lnoty. Bez granic ras, j臋zyk贸w, kultur i tradycji. Jeste艣my globaln膮 wsp贸lnot膮 - to najpierwszy i najwy偶szy przejaw globalizmu.

Olka kr臋ci w g艂owie i chwieje. Kaza艂em mu dobrze umy膰 z臋by i nawdycha膰 si臋 powietrza, by wykorzysta艂 zawarty w nim tlen, O2. Potem zje艣膰 艣niadanie, kaszla艂 w nocy, s艂ucha艂em z ma艂ym niepokojem, teraz z przyjemno艣ci膮 go adorowa艂em przy jedzeniu. O偶y艂. 呕ycie bywa takie proste.

Gra偶yna, animator i lider partycypacyjnej gminy, jest z grup膮 robocz膮 na styku trzech wojew贸dztw. Wizyta studyjna z AS-em. Tematem jest turystyka, a w艂a艣ciwie gminna polityka turystyczna.
Na mnie tak偶e spad艂 syllabus turystyczny nieoczekiwanie. Polska zwyczajno艣膰 nadzwyczajna, kt贸ra si臋 objawi艂a w drugim pi臋膰dziesi臋cioleciu XX wieku. Nazw臋 paru po imieniu ; 艣w. Faustyna, 艣w. Maksymilian, kardyna艂 Wyszy艅ski, Wa艂臋sa/Solidarno艣膰, Jan Pawe艂 II. A nawet nasz Norwid. Ludzie chc膮 pozna膰 i je艣li si臋 da, zrozumie膰, co w贸wczas si臋 sta艂o (dzia艂o). Jest globalny katolicyzm, jest zapotrzebowanie. I dlatego te偶 vice versa si臋 rodzi. Jest nowy trend turystyki 艣wiatowej - cz艂owiek wierz膮cy. Zapotrzebowanie na normalno艣膰!

Nast臋pnie zobaczy艂em w telewizji reklam臋 fundacji mama i tata. Podpisa艂em list "Ca艂a Polska chroni dzieci", zapisa艂em si臋 na subskrypcj臋 powiadomie艅 o ich dzia艂aniach.
Nie jestem przeciw gejom. Bo c贸偶 to by mia艂o znaczy膰 u kogo艣, kto jest tolerancyjny od urodzenia, nie uznaje rasizmu i innych -izm贸w. S膮. Maj膮 prawa obywatelskie. Mog膮 tworzy膰 stowarzyszenia, fundacje i grupy wsparcia. Ale ma艂偶e艅stwa mog膮 by膰 tylko mi臋dzy m臋偶czyzn膮 i kobiet膮. I tylko w takich ma艂偶e艅stwach rodz膮 si臋 dzieci. Tylko w kochaj膮cych si臋 rodzinach jest odpowiednie miejsce ich wychowania. Tolerancja wymaga najpierw logiki. Kto chce komu艣 pomoc, zawsze mo偶e. W pojedynk臋 lub w grupie wsparcia. Udawanie czego艣 innego ni偶 jest rzeczywi艣cie - jest pierwsz膮 form膮 oszustwa, krzywdy wyrz膮dzanej innym. Jest echem "pierwszego oszustwa" - "B臋dziecie jako B贸g".
Jakie motywacje maj膮 pary homoseksualne staraj膮ce si臋 o legalizacj臋 zwi膮zku, jako ma艂偶e艅stwo, i adoptowanie dziecka?

Wracam do syllabusa Piusa IX.

PS.
Po rozmowie z Gra偶yn膮, z warsztat贸w partycypacji publicznej musz臋 dopisa膰, ca艂kiem a propos -"jest integracja spo艂eczna i schizofrenia spo艂eczna".

pi膮tek, 29 lipca 2011

Sukces czy prawda?

Ca艂e 偶ycie szuka艂em (oblicza) Boga. Rzadziej pyta艂em "czy" jest, cz臋艣ciej "jak" jest. Musz臋 chyba powiedzie膰, 偶e nadal Go szukam. Ka偶dego dnia, prawie w ka偶dym wydarzeniu. Czy偶 szukanie najwi臋kszego sensu wszystkich rzeczy i spraw - nie jest pytaniem o Boga? Nie zadowoli mnie odpowied藕 tego, lub innego autora? Oni s膮 tylko na tej samej drodze, co ja. Bli偶ej, lub dalej. Gdzie偶 im do najwi臋kszego sensu? Do Boga?!

Od 30 lat jest to szukanie bardzo metodyczne, profesjonalne. Jestem katechet膮. Staj臋 w ka偶dy dzie艅 pracy w艣r贸d uczni贸w - m艂odszych i jeszcze m艂odszych - aby stawia膰 to podstawowe pytanie. Aby szuka膰 Boga. Na szcz臋艣cie zapisa艂em wierszyk z pierwszej katechezy!
Pewnie ponad 10 tysi臋cy razy stawa艂em przed krzy偶em na katechezie. W salach katechetycznych i szkolnych klasach. Za ka偶dym razem jest to zmaganie i 艣wiadczenie. Ani razu nie by艂o to na niby. Nie mog艂o, nie mo偶e. Staj臋 z ca艂ym swoim 偶yciem, z ca艂ym swoim istnieniem, z ca艂ym sob膮 - wobec wieczno艣ci (ostateczno艣ci). Kiedy, jak nie wtedy, patrz臋 na wszystko sub species eternitatis? Za ka偶dym razem od nowa - jakby raz pierwszy. Jakby na moich oczach 艣wiat by艂 stwarzany, wy艂ania艂 si臋 z chaosu. Jakbym 10-tysi臋cy razy by艂 艣wiadkiem pocz膮tku i ko艅ca 艣wiata. Bo pocz膮tek i koniec musi by膰 tym samym. Bardziej precyzyjnie - musi si臋 zaczyna膰 i mie膰 sw贸j koniec w tym samym miejscu (osobie).

Na ka偶dej mszy 艣wi臋tej, na ka偶dej uroczysto艣ci rodzinnej, tzn. w domu. Ka偶de zasiadanie do sto艂u Bo偶onarodzeniowego i Wielkanocnego. Bez tego pierwszego pytania i poszukiwania - czym one by by艂y?

Jak wtedy pytam i szukam?
Ju偶 konkretyzuj臋 - przed posi艂kiem czytamy Pismo 艢wi臋te. Bez religijnej "legendy" pryska czar, a przede wszystkim g艂臋bia tych uroczystych chwil. "Ostateczno艣膰". Eschatologia. (legenda - w sensie opisu mapy naszego 偶ycia).
Inne konkretyzacje? Prosz臋 bardzo, tylko za chwil臋. Musz臋 przedtem posiedzie膰 w ciszy. Najbli偶sze konkretyzacje przychodz膮 znienacka. Nie posiedzia艂em d艂ugo na ulubionym - medytacyjnym - krze艣le (ma w艂a艣ciwie wyprofilowane oparcie). Sypn臋艂o.
- 偶arliwe modlitwy w dzieci艅stwie o d艂ugowieczno艣膰 ca艂ej rodziny
- s艂owa po komunii, kt贸rych mnie nauczy艂a mama "Duszo Chrystusowa u艣wi臋膰 mnie, cia艂o Chrystusowe zbaw mnie...". Dopiero teraz pozna艂em jej ciekaw膮 histori臋. Wersja 艂aci艅ska "Anima Christi" pochodzi z XIV wieku. Ja my艣la艂em, 偶e autorem by艂 艣w. Tomasz z Akwinu, a bli偶ej jej do 艣w. Ignacego Loyoli, a jeszcze bardziej papie偶a Jana XXII. Jasne, jak na Tomasza, wielkiego filozofa, jest zbyt naiwna. Mnie te偶 nie pasuje a偶 takie skonkretyzowanie, na dusz臋, cia艂o, krew itd. Ja mam ca艂o艣ciow膮 wizj臋 Jezusa z Nazaretu, osoby. Dlatego nie porywa mnie pobo偶no艣膰 materializuj膮ca Cia艂o i Krew Chrystusa. Od m艂odo艣ci po komunii 艣wi臋tej nie zastanawiam si臋 nad postaciami eucharystycznymi we mnie (s艂ysza艂em takie interpretacje), ale szukam i czekam na osob臋. W drewnianym legionowskim ko艣ciele wyobra偶a艂em sobie, jak zbli偶a si臋 przez 艂膮ki i pszeniczne 艂any - niczym Norwid - "by komunii sta艂 si臋 cud"
- obrazek Wandy Wantowskiej, cioci Lili, jak sie j膮 nazywa艂o w Rodzinie Rodzin,kl臋cz膮cej przed o艂tarzem 艣w. Maksymiliana Kolbe w bazylice jasnog贸rskiej (znalaz艂em tam kawa艂ek pod艂ogi dla siebie) o godz. 2.00 po p贸艂nocy i cho膰 od dawna nie identyfikowa艂em si臋 z nimi (m艂ody buntownik poszukiwacz), to przecie偶 u艣cisn臋li艣my si臋 serdecznie, jak to pielgrzymi. Ja by艂e maturzyst膮, ona prawie domownikiem na Jasnej G贸rze (jak Maria Kr贸lowa z Annopola na pocz膮tku XX wieku)
- wierszyki, obficie pisane w latach 1978-82.

PS.1
Polska prze偶y艂a tragedi臋 pod Smole艅skiem. Prze偶yje og艂oszenie raportu. Polska 偶yje. Ma ponad 1000 lat.

PS.2
Nieprawid艂owo艣ci w Wojsku Polskim nie dziwi. Tak samo jak nieprawid艂owo艣ci w s艂u偶bie zdrowia, systemie o艣wiaty itp. Wsz臋dzie tam, gdzie najlepiej przetrwa艂a peerelowska-upa艅stwowiona infrastruktura. Tam, gdzie marksistowska teoria bazy i nadbudowy 艣wi臋ci tryumf jeszcze zza grobu. Prawda i odpowiedzialno艣膰 osobowa nie graj膮 tam g艂贸wnej roli. Mo偶e wizja sukcesu?

PS.3
Ci, dla kt贸rych prawda jest wa偶niejsza od sukcesu, godz膮 si臋 na wieczne 偶ycie w obozowisku Moj偶esza.

czwartek, 28 lipca 2011

Zwyczajny dzie艅 - AD. 28. lipca. 2011

Adoracja rodziny i w rodzinie pchn臋艂a mnie do pisania, cho膰 wczoraj chcia艂em ju偶 rezygnowa膰. Adorowa膰 ka偶dego z osobna i jedno艣ci-ca艂o艣ci.

Do dyskusji o terroryzmie dorzucam w膮tek terroryzmu pa艅stwowego, w jakim 偶yli艣my przez 45 lat, a kt贸ry pozosta艂 w r贸偶nych formach, ot cho膰by co艣 takiego, jak sta艂y meldunek (obywatel ma warowa膰 przy budzie, niczym pies na 艂a艅cuchcu, w dobie wolno艣ci przemieszczania si臋 i pracy... w ca艂ej prawie Europie!). W tym samym czasie mo偶esz rozlicza膰 si臋 z podatk贸w tam, gdzie fizycznie przebywasz (mieszkasz) i mo偶esz tam g艂osowa膰, wybieraj膮c w艂adze kraju...? 艢miesznie zabrzmia艂o, 偶e polskie organa pa艅stwowe chc膮 rozwi膮za膰 problem zgro偶enia terrorystycznego w ramach prezydencji? Ot, jak 艂atwo jest przegapi膰 belk臋 we w艂asnym oku.
Ile fundamentalnych bzdur z czas贸w komunistycznycego PRL (i ich rozumienia praw cz艂owieka) dalej stanowi o naszym 偶yciu w wolnym 艣wiecie? Wstyd藕 si臋 Polsko, wstyd藕cie si臋 wszystkie partie, bo wszystkie ju偶 rz膮dzi艂y, cho膰 lubi膮 si臋 wzajemnie oskar偶a膰, 偶e "to nie my, to oni".

***

Dlaczego m膮dro艣膰 nie jest adorowana? A Mi艂o艣膰 nie jest kochana? Mo偶e tylko dlatego, 偶e na m膮dro艣膰 i mi艂o艣膰 trzeba czeka膰, szuka膰, czasem si臋 zaczai膰. A to, co zmys艂owe, stale jest pod r臋k膮. Pcha si臋 wprost na oczy, lezie w uszy, pod bluzk臋, lub spodnie. A rozum trzeba budzi膰 i podtrzymywa膰 w dzia艂aniu. Po co si臋 wysila膰, skoro mo偶na bez wysi艂ku po偶y膰 na powierzchni zdarze艅. Media podsycaj膮, bo zarabiaj膮. Inni manipuluj膮, bo co艣 z tego maj膮, w艂adz臋 nad nami.

Dlaczego "nasz ukochany ojciec 艣wi臋ty" nam nie pomaga na codzie艅, w samorz膮dach i wy偶ej. Bo go nie widzimy. Kochali艣my na niego patrze膰 i s艂ucha膰 jego g艂osu (go). Ale czyta膰? Rozmawia膰? Dzisiaj wolimy sobie wystawi膰 jego pomniki, aby patrze膰 dalej .

Jest prawda. Prawda wyzwala. Prawda pozwala mie膰 udzia艂 w wieczno艣ci Boga samego - "aby艣cie [tylko] znali...".

Prawd臋 nam podawa艂, i to w obfito艣ci, Jan Pawe艂 II. A jeszcze wcze艣niej Karol Wojty艂a, zwyk艂y cz艂owiek otwarty, szukaj膮cy, uzdolniony. P贸藕niej, jako papie偶, napisa艂 14 encyklik, setki (tysiace) kaza艅 i przem贸wie艅, i do tego wiersze i ksi膮偶ki.

Prawdy i sensu trzeba jednak szuka膰. W艂o偶y膰 odrobin臋 wysi艂ku, poskroba膰 powierzchni臋 zdarze艅 (zjawisk). Ale do tego trzeba si臋 wyindualizowa膰 z rozentuzjazmowanego t艂umu.
Bo u偶ywaj膮c tylko masowego przekazu (wszystkie ekrany, billboardy, monitory, strony...) mo偶na si臋 ca艂kiem zamuli膰. One ci膮gle b臋d膮 krzycza艂y, wprost uwodzi艂y - polityk膮, gospodark膮, ekonomi膮 wycinkow膮, kryzysami, finansami - i do nich komentarzami. Komentarzami do komentarzy itd. 24 godz. na dob臋 p艂ynie, spada na nas lawina liczb, danych zmys艂owych pokazywanych, analizowanych, wa艂kowanych w te i wewte. Wszelakich mierzalnych parametr贸w materii (w tym tzw. materii 偶ycia). Polityczni i medialni spece nawet nie m贸wi膮, 偶e sens ma z nich wynikn膮膰. To, niby, rozumie si臋 samo.

A ja mam 艣mia艂o艣膰 powiedzie膰 - NIE. To jest jaki臋艣 pok艂osie materializmu marksistowskiego, w kt贸rym 艣wiadomo艣膰 jest wypadkow膮 bazy, tzw. nadbudow膮. Baz膮 jest materia, stosunki spo艂eczne itp.
NIE. Podawanie cyfr i innych parametr贸w nie jest wyczerpuj膮cym opisem 艣wiata. Na pewno nie osobowego 艣wiata cz艂owieka my艣l膮cego. Prawda i sens si臋 przez nie nie przebije. To jest zasypywanie danymi, z kt贸rych nic nie wynika. Tzw. 艣cis艂e dane (ograniczone do materii) mog膮 co艣 powiedzie膰 poddane obr贸bce przez bardzo zaawansowane teorie naukowe w poszczeg贸lnych dziedzinach (ekonometrii, hydrologii, politologii, medioznastwie i co kto chce, i co jeszcze ludzko艣膰 wymy艣li).

Szcz臋艣cie mo偶e si臋 zjawi膰 u naszych drzwi w jednej chwili, w jednym s艂owie. D藕wi臋ku, spojrzeniu, smaku, dotyku. Bez tysi膮ca danych. Je艣li nad膮偶y za nimi nasza ca艂a dusza, ca艂e ja.
S艂owem mo偶e by膰 pocz膮tek, na pocz膮tku mo偶e by膰 s艂owo, lub my艣l. Wszystko co inaczej dane (przez dawc臋), zauwa偶one i przyj臋te. Dar - jednym s艂owem. Naturaln膮 reakcja my艣l膮cego podmiotu jest dzi臋kczynienie i adoracja. Medytacja, kontemplacja - r贸偶ne s膮 interpretacje i wyk艂adnie s艂owa. Wyk艂adnia zak艂ada jaki艣 autorytet. Interpretowa膰 ka偶dy sobie mo偶e.

Jest godz.10.00 a ja ju偶 swoje szcz臋艣cie dzisiaj dosta艂em. Wystarczy zamkn膮膰 oczy i w nie wej艣膰. Na ile czasu i ch臋ci wystarczy.
Widz臋, 偶e musz臋 rozszerzy膰 katalog definiuj膮cy cz艂owieka (osob臋). Ma natur臋 nie tylko my艣l膮c膮, spo艂eczn膮 i dialogiczn膮 (co jest inna nazw膮 spo艂ecznej), ale i kontempluj膮c膮 (co jest rozszerzeniem poj臋cia "my艣l膮c膮").

Jest godz.10.00. I co ja mam teraz robi膰 do ko艅ca roboczego dnia? Murarz b臋dzie musia艂 po艂o偶y膰 jeszcze wiele warstw cegie艂, kierowca przejecha膰 setki kilometr贸w, a ja? Nie mo偶na przekracza膰 norm.

Da艂em niechc膮cy plam臋. Obwie艣ci艂em ca艂emu 艣wiatu, 偶e Caritas, Strach贸wka-Murzasichle II, b臋dzie w radiu Warszawa, a tu kicha. Okaza艂o si臋, 偶e nagrali i puszcz膮 p贸藕niej. Sorry.
Ale za to nas艂ucha艂em si臋 Koronki do Mi艂osierdzia w r贸偶nych j臋zykach. Zapami臋ta艂em j臋zyk niemiecki i hiszpa艅ski - bardzo mi si臋 spodoba艂o. Potrzebuj臋 mi艂osierdzia we wszystkich j臋zykach 艣wiata. Uniwersalnego. Na wieczno艣膰.
I w ten spos贸b czas mi艂o up艂yn膮艂. A偶 do 16.00, o kt贸rej z ch艂opakami rzucili艣my si臋 do telewizora na mecz 艢l膮ska Wroc艂aw z Levskim Sofia, byle jaki mecz. Ha, ha. Co by nie by艂o, adorujemy (si臋) rodzinnie. Czasem mozna od rana do wieczora. Tak mo偶na chyba tylko, gdy si臋 nie ma kasy. Bo, gdyby - to by艣my remontowali, inwestowali, albo co艣 podobnego planowali.

Moja religia nie jest smutna, pos臋pna. Jest radosna, ze 艣wiadomo艣ci膮 krzy偶a. "Aby艣cie rado艣膰 mieli i mieli j膮 w obfito艣ci". Krzy偶a i 艣mierci i tak nie unikniemy.

Min膮艂 dzie艅. 艢wi臋tego Graala szuka膰 ju偶 nie musz臋.

艣roda, 27 lipca 2011

Tworzy膰 kultur臋

Napisa艂em wczoraj w ko艅cu do 艁膮cznika i si臋 wystrzela艂em. Temat oczywi艣cie najbardziej aktualny - Jaka Europa, jak Polska, jaki 艣wiat? Tylko o tym mog臋 pisa膰, o sprawach najbardziej aktualnych. O tym, co jest actual, po angielsku, albo jest w akcie, po tomaszowemu (tomistycznie). By膰 naprawd臋, realnie, tu i teraz, a nie tylko jak膮艣 mo偶liwo艣ci膮 (w mo偶no艣ci, fabulous, virtual, unreal ).

Artyku艂 ma podtytu艂 "rozmawiajmy o kulturze". Aktualno艣ci膮 jest tragedia w Norwegii, burze nad Polsk膮, walka (w polityczno-medialnym wymiarze) o wyrugowanie religijnego punktu widzenia z dyskusji o 艣wiecie. W tek艣cie umie艣ci艂em dwa istotne cytaty z Jana Paw艂a II. Wracam do nich ostatnio bardzo cz臋sto.

Jestem, mo偶e ka偶dy z nas, troch臋 jak ko艂o fortuny. Gdzie mnie naci艣niesz - to b臋dziesz mie膰. Jest na nim i g艂贸wna wygrana i bankrut, niestety.

Zajrza艂em na wczorajszego posta. Jest w nim trzeci cytat z papie偶a - "A偶eby tworzy膰 kultur臋, trzeba do ko艅ca i integralnie widzie膰 cz艂owieka jako szczeg贸ln膮, samoistn膮 warto艣膰, jako podmiot zwi膮zany z osobow膮 transcendencj膮". Jest w nim w艂a艣ciwie wszystko, co aktualne - dla mnie. I w ca艂ym wczorajszym po艣cie. M贸g艂bym wi臋cej nie pisa膰. Szkoda gadania dalej! Ale czym wype艂ni臋 pustk臋? Upraw膮 ogr贸dka warzywnego? Dobry pomys艂, ale chyba jednak jeszcze nie doros艂em. 艁atwo jest eksperymentowa膰 w my艣lach. Trudniej jest kocha膰 naprawd臋.
Poprzepisuj臋 kolejne wierszyki z m艂odo艣ci.

poniedzia艂ek, 25 lipca 2011

Mystics w fotelu i w Internecie :-)

Odkry艂em, a w艂a艣ciwie u艣wiadomi艂em sobie, dzia艂anie pewnego duchowego mechanizmu. Kiedy 艣wiadomie zaczynam my艣le膰 (roz-my艣la膰) - a nawet "czepiam si臋" - o jakim艣 dobru do艣wiadczonym, prze偶ytym, lub sensie, to w nim zaczynam jakby zamieszkiwa膰. Wszystko inne blednie. Id膮c dalej, jakby nad-interpretuj臋 t臋 sytuacj臋 teologicznie. Nad- inaczej, tzn. odkrywam, u艣wiadamiam sobie jej sens i znaczenie teologiczne. Jest to ca艂kiem i zupe艂nie naturalne w 艣wietle wiedzy do jakiej doszed艂em. Wszystko co najpi臋kniejsze, nawet je艣li naturalne, zobaczy艂em w 艣wietle objawienia (historii biblijnych). Szczeg贸艂y, niuanse z jednej strony i sens og贸lny, ca艂o艣ciowy - z drugiej, znam dzi臋ki religii. Wiara i rozum si臋 dope艂niaj膮. Nie wiem, jak mo偶na osi膮gn膮膰 cel 偶yciowych zmaga艅 na jednym szczudle (skrzydle). "A偶eby tworzy膰 kultur臋, trzeba do ko艅ca i integralnie widzie膰 cz艂owieka jako szczeg贸ln膮, samoistn膮 warto艣膰, jako podmiot zwi膮zany z osobow膮 transcendencj膮"(JP II).

"Czepiam si臋" znaczy w tym przypadku 'wracam','przypominam' i przez d艂u偶sz膮 chwil臋 chc臋 w tym by膰. Mo偶e, oczywi艣cie, tak偶e spa艣膰 nagle, ni st膮d, ni zow膮d.
Czy mo偶e to by膰 tylko wspomnienie dobra? Chyba nie. Do wspomnienia, tego, co by艂o, do艂膮cza si臋 to, co jest. To, co istnieje, bez 偶adnych ogranicze艅, bez kwantyfikator贸w czasowych, ilo艣ciowych itp. To jest sednem tego mechanizmu i przygody. To "co艣". Co 偶ycie upi臋ksza, usprawiedliwia. Zbawia? To mo偶e by膰 tylko On. Istnienie samo. Sama mi艂o艣膰. Osobowa! M贸wi艂em, 偶e bez logiki ani rusz. Ka偶dy si臋 jak膮艣 logika pos艂uguje, bo inaczej nie poszed艂by ani razu nawet na zakupy. Warto logik臋 w艂膮czy膰 do innych dzia艂a艅.

Czy偶 ka偶dy nie do艣wiadcza podobnych prze偶y膰? My艣l臋, 偶e przeszkoda jest umasowienie spojrzenia na 艣wiat i siebie. Patrzenie w 艣wietle (przez lup臋) tego, co typowe. Co opisane i przerobione po tysi膮c razy. Gorzej jest z tym, co indywidualne. 呕ycie osobowe jest ca艂e indywidualne, nacechowane tylko tob膮! Wszystkie dane zmys艂owe, ka偶da my艣l, i czyn... s膮 tylko twoje. Zechciej wej艣膰 na ten poziom 偶ycia - osobowego. Wszystkie pr贸by definiowania gatunkowego mog膮 by膰 tylko pomoc膮 i drog膮 do. Do odkrycia siebie jako osoby niepowtarzalnej, my艣l膮cej, odpowiedzialnej. To mo偶esz otrzyma膰 tylko od Tego-Kt贸ry-Jest-Jeden. I jest prostot膮, nie z艂o偶ono艣ci膮. Cho膰 w Trzech Osobach - czego nikt nie wymy艣li艂, tylko powiedzia艂 to Jezus z Nazaretu. Dlatego uwielbiam t臋 mi艂o艣膰, kt贸ra przez Niego zosta艂a pokazana 艣wiatu. Objawiona. Czy偶 nie jest to ca艂kiem naturalny proces my艣lowy?!

Jak bardzo to jest zbie偶ne z moja modlitewna "mantr膮" - "Nie-ja-TY-B贸g-Mi艂o艣膰-Chrystus-Pok贸j-Dobro-B贸g-Mi艂o艣膰-..."

Raz (?) mi przesz艂o przez g艂ow臋, 偶e w takich chwilach jednocz臋 si臋 z Bogiem. Wchodz臋 do nieba, w Niego, a On si臋 nie broni, nic mnie nie wstrzymuje. Jak to jest mo偶liwe? To takie 艂atwe?? To wystarczy tylko pozna膰 Go jako艣 poj臋ciowo i chcie膰 z Nim by膰?
Na my艣l mi przychodz膮 cytaty biblijne:
1) - "A to jest 偶ycie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, kt贸rego pos艂a艂e艣, Jezusa Chrystusa."
2) - "Oto stoj臋 u drzwi i ko艂acz臋; je艣li kto艣 us艂yszy m贸j g艂os i drzwi otworzy, wejd臋 do niego i b臋d臋 z nim wieczerza艂, a on ze mn膮."

Tak, to jest bardzo proste i dla ka偶dego. Troch臋 poczyta膰, poszuka膰, popyta膰, us艂ysze膰, zobaczy膰, poczu膰 i si臋 otworzy膰.
Ka偶demu wystarczy - je艣li chce - rozumienia biologii (neuro-biologii) i kultury w jak najszerszym wymiarze. "R贸偶ne kultury s膮 bowiem tylko r贸偶nymi sposobami podejmowania zagadnienia sensu egzystencji osoby. To w艂a艣nie tutaj znajdujemy 藕r贸d艂o szacunku nale偶nego ka偶dej kulturze i ka偶demu narodowi: ka偶da kultura jest wysi艂kiem zastanowienia nad tajemnic膮 艣wiata, a w szczeg贸lno艣ci tajemnic膮 osoby ludzkiej. Jest sposobem wyra偶ania transcendentnego wymiaru ludzkiego 偶ycia. W sercu ka偶dej kultury jest jej stosunek do najwi臋kszej ze wszystkich tajemnic: tajemnicy Boga" (JP II w ONZ do przedstawicieli wszystkich kraj贸w 艣wiata).
Odkryjmy i zaufajmy swojej osobno艣ci - "Ka偶dy cz艂owiek, ka偶dy nar贸d, ka偶da kultura i cywilizacja maj膮 swoj膮 rol臋 do wype艂nienia i swoje miejsce w tajemniczym planie Boga i w powszechnej historii zbawienia" (JPII, Slavorum Apostoli)

Religia to nie abrakadabra, ani opium dla ludu. To droga do pe艂ni cz艂owiecze艅stwa, tak w dziedzinie poznania (do艣wiadczalna w wielkim stopniu sfera 偶ycia wewn臋trznego), jak i dzia艂ania (mi艂o艣膰 a偶 po krzy偶). 呕ycia nie pokawa艂kowanego i poustawianego na r贸偶nych p贸艂kach. Mistyka? Zwa艂, jak zwa艂. Twierdz臋, 偶e pe艂nia 偶ycia do艣wiadczanego ca艂ym sob膮 (ca艂ym 偶yciem osobowym). Osoba - to to, co widzialne i niewidzialne :-)

PS.1
To po艂owa notatek, kt贸re mam w zeszycie. To w艂a艣nie do艣wiadczenie da艂o asumpt dla tytu艂u "Nagle(nie) do modlitwy", kt贸ry p贸藕niej si臋 rozbudowa艂 i poszed艂 z innym postem :-)

PS.2
Wracaj膮 kolonie CARITAS. To jest fenomen w naszym 偶yciu i w 偶yciu wsp贸lnoty lokalnej w gminie Strach贸wka. Nie dajcie go niszczy膰 nieodpowiedzialnym grupom i ich liderom.

PS.3
Znalaz艂em artyku艂, w kt贸rym mam wsparcie dla swojego odczytania i dzia艂ania pod wp艂ywem encykliki "Centessimus annus". Autor pomaga mi zrozumie膰 koincydencj臋 dat (w tym moje nag艂e ni膮 zainteresowanie) - napisa艂 go na 20-lecie ukazania si臋 encykliki, kt贸ry to dzie艅 by艂 te偶 dniem beatyfikacji jej autora! Warto w膮chca膰 i smakowa膰 powietrze i klimat dni (epoki), w kt贸rej si臋 偶yje. Albo spaceruje. 呕ycie jest pielgrzymk膮.

Podobne sprawy traktuje autor innego artyku艂u - polski dominikanin. Ciesz臋 si臋, 偶e mog臋 oba teksty wskaza膰 tak偶e Lucy, USA. To s膮 zagadnienia bliskie nam obojgu.
Co ciekawe, w PS.3 zawiera si臋 PS.1 i PS.2.

sobota, 23 lipca 2011

Nagle(nie) do modlitwy, albo denar i talent wolno艣ci

W Norwegii - nad pi臋knymi fiordami - tragedia. Po Polsce kr膮偶膮 burze. W Wo艂dze ton膮 dzieci. Afryka umiera od suszy.
Wysy艂am maila do Ingeborg, pobo偶nej nauczycielki, kt贸ra z Bibli膮 do nas przyjecha艂a. Czyta艂a S艂owo Bo偶e w swoim norweskim j臋zyku na szkolnej mszy niedzielnej w naszym ko艣ciele, w 2005 roku. Po mszy 艣wi臋tej stali艣my w kr臋gu, 艣piewali艣my "Zjednoczeni w Duchu". Stali wtedy z nami Anna i Maciej Formanowiczowie, kt贸rzy potem kolonie naszym dzieciom podarowali, a ca艂ej Strach贸wce wp艂at臋 na sztandar Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Stali w braterski kr臋gu m艂odzi stypendy艣ci z ich AMF-u, pani profesor od Cypriana Norwida z Poznania, i pani doktor, i Czeszka i ksi膮dz proboszcz, kt贸ry nie zd膮偶y艂 jeszcze zdj膮膰 ornatu, by艂 obleczony w Jezusa Chrystusa. Wszyscy byli艣my w Niego obleczeni. W Jego osob臋, tajemnic臋, kultur臋... Mail do Ingeborg podpisa艂em naszym imieniem, Gra偶yny i swoim, ale i wszystkich przyjaci贸艂 ze Strach贸wki. Jeste艣my z艂膮czeni w jedno eucharysti膮. Zwr贸ci艂a nam na to uwag臋 Lucy z USA, pisz膮c o kolonii w Murzasichlu. Takie jest nowoczesne (zar贸wno 2-tysi臋czne jak i wsp贸艂czesne zarazem) my艣lenie w naszych ostatecznych czasach.

Napisa艂 do mnie Mirek, z gminy Potwor贸w, odpowiedzia艂 niestety na moje pytanie twierdz膮co. Jego gospodarstwo znalaz艂o si臋 w centrum nawa艂nicy, wszystko straci艂, zosta艂 "wyzerowany". Mirka pozna艂em na kongresie LGD w Miko艂ajkach. Jest cz艂owiekiem o ogromnych horyzontach, od staro偶ytnej Grecji po Tr贸jc臋 艢wi臋t膮. Uprawia艂 papryk臋.

Czuj臋 si臋 w centrum wydarze艅 swego czasu. Czasy s膮 zwyczajne, jak zawsze. Nie lepsze, nie gorsze do 偶ycia, ni偶 wtedy, gdy wygin臋艂y dinozaury. Dla wiary i rozumu s膮 lepsze. Zyska艂y nawet miano czas贸w ostatecznych, zwanych te偶 - po 艣wiecku - nasz膮 er膮. Ostateczno艣膰 czasom nada艂 Jezus z Nazaretu. Je艣li kto艣 przyjmie t臋 opcj臋, ma lepiej.

Je艣li modlitwa jest tlenem dla 偶ycia duchowego, to bez niej ludzie musz膮 偶y膰 lekko podduszeni (niedotlenieni). Herbata, kawa, ani inne trunki go nie zst膮pi膮. Nie ma dla niej substytut贸w. Nie mam wyboru, raz m贸wi臋 jej, raz jego. Inaczej by膰 nie mo偶e, bo ona ma natur臋 bosko-ludzk膮. Ona - to modlitwa. On - to tlen.
Modlitwa daje prze偶ycie ca艂o艣ci. Daje prze偶ycie sensu. W sensie zanurza. Dzi臋ki niej i w niej te偶 stajemy si臋 bosko-ludzcy. Jak mistrz, albo raczej brat, bo tak m贸wi Pismo.

Dzi臋ki duchowemu braterstwu (siostrze艅stwu) z Lucy rozczytuj臋 si臋 dzisiaj w ksi臋dzu Piotrze Semenence i w angielskiej wersji Fortepianu Chopina.
Dok膮d nas to braterstwo zaprowadzi? To bardzo pi臋kna historia i przygoda. Nigdy nie pomy艣la艂em nawet, 偶e przytrafi mi si臋 w 偶yciu co艣 takiego – duchowe braterstwo (siostrze艅stwo). Pom贸偶cie nam swoj膮 modlitw膮, by艣my ud藕wign臋li.

***

Robi臋 notatki, ale nie mam czasu uporz膮dkowa膰 i zapisa膰. Od dw贸ch dni. Wydobywam rzeczy stare i nowe. To cytat z dzisiejszych czyta艅 liturgicznych. Te nowe zw艂aszcza s膮 niezb臋dne. Mo偶e nawet nie mnie, 艣wiatu, cho膰by naokolnemu. Stare by艂y i s膮 potrzebne bardziej dla wewn臋trznego utrwalenia. Nowe tycz膮 偶ycia duchowo-intelektualnego mojego i ca艂ej wsp贸艂czesno艣ci. Tego tez dotyczy korespondencja z Lucy. Inni (pr贸cz Jakuba z hehodos) nie weszli ze mn膮 w dialog.
Zrozumieli艣cie co艣? Czy to zmienia nasze zycie? - pyta艂 kaznodzieja w 艁agiewnikach. Co przez to rozumiesz? 呕e b臋d臋 siedzia艂 d艂u偶ej w ko艣ciele? Co znaczy dla ciebie po艣wi臋ci膰 wszystko Chrystusowi? - ja pyta艂em w my艣lach jego.
Czy takim dictum acerbis nie gn臋bisz m艂odych i nie odpychasz od takiego rygorystycznego ko艣cio艂a? Nie m贸wi臋, 偶e nie masz racji. M贸wi臋 ci na ty, ze wzgl臋du na wiek i chrze艣cija艅sk膮 wsp贸lnot臋. Mo偶esz m贸wi膰 do mnie tak samo. Czy kaznodzieje i katecheci nie powinni by膰 bardziej konkretni?
Powiedz m艂odym (starszym te偶), 偶e Jezus (Stw贸rca) nie chce im niczego zabiera膰. Przeciwnie, chce dawa膰 i dawa膰. Obdarza膰 bez ko艅ca. Bo On widzia艂, 偶e wszystko, co stworzy艂 by艂o i jest pi臋kne. On chce naszego 偶ycia w szcz臋艣ciu i rado艣ci. Ja te偶 tak uwa偶am i ucz臋 na lekcjach religii. Chcia艂bym, 偶eby ka偶dy 偶y艂 inaczej, 偶eby cieszy艂 si臋 swoim 偶yciem i 偶y艂 po swojemu!
To wcale nie znaczy. 偶e nie powt贸rz臋 razem z tob膮 - "Zrozumie膰 Jezusa to pr贸bowa膰 my艣le膰, tak jak On. I post臋powa膰, jak On by post膮pi艂." Ale b臋d臋 dopytywa艂, co to znaczy konkretnie - jak On post臋powa艂? Odwiedza艂, rozmawia艂, uzdrawia艂, odgadywa艂 potrzeby bli藕niego, bawi艂 si臋 na weselu, ucztowa艂 u przyjaci贸艂, odchodzi艂 na bok, by w samotno艣ci si臋 modli膰 (rozmy艣la膰 - bo nie bra艂 ze soba ksi膮偶eczek do nabo偶e艅stwa), rozgl膮da艂 si臋 i wzrusza艂 na widok swego miasta, na wiadomo艣膰 o 艣mierci przyjaciela, odwiedza艂 艣wi膮tyni臋 i wychodzi艂 z niej, kiedy chcia艂...

A my by艣my chcieli zrobic z cz艂owieka religijnego robota. Tu kl臋knij na dwa kolana, tu wsta艅, tu si膮d藕, bro艅 Bo偶e nie wolno ci wyj艣膰 w trakcie liturgii, itp., itd. Ile w naszej katechezie jest tego, co z ambon pi臋tnuj膮 inni kaznodzieje - "wype艂nianie prawa bardzo po faryzejsku, co do litery i kropki?".
Mnie 艂atwo mysle膰 inaczej. Nie jestem religijnym (ani innym) skrupulantem. Te偶 si臋 modl臋 bez ksi膮偶eczek, a nawet nie m贸wi臋 pacierza. Znam go i tyle.

Wam trudniej. 呕yjecie w oderwaniu od 偶ycia prostych ludzi. Ale mimo to nie przemawiajcie, jakby艣cie straszyli Jezusem i nak艂adali Go jak ci臋偶ar na ramiona s艂uchaczom. Sami przebrani w jakie艣 nierealne (nie z tej ziemi) szaty. Jezus daje skrzyd艂a i rado艣膰.

呕yj po swojemu. W wolno艣ci religijnej (rozumnej i odpowiedzialnej). Z przyjacielem za pan brat. I tym na ziemi, i tym w niebiosach (w艂asnej duszy). W serdecznym u艣cisku, a nie rytualnie-nakazanym. Kiedy On jest w tobie, a ty z Nim, to zmuszanie do jakich艣 nakazanych czynno艣ci jest gwa艂tem. I nie z zewn膮trz ocenia si臋 czyj膮艣 przyja藕艅. Po owocach j膮 poznacie.

Znasz przykazania? Id藕 i czy艅 podobnie. Ja ci da艂em denar i talent wolno艣ci. Co艣 z ni膮 uczyni艂?

pi膮tek, 22 lipca 2011

Gospodarz szko艂y i Pinokio

Gospodarzem szko艂y jest Gra偶yna. Dzi臋ki niej co艣 ci膮gle si臋 w szkole dzieje. Pinokio to bohater z bajki. Nos mu si臋 wyd艂u偶a po ka偶dym k艂amstwie.
Nie tak dawno kto艣 wymy艣li艂 w gminie, 偶e Gra偶yna jest z艂ym gospodarzem. 艢mieszny jest Pinokio, tak w bajce, jak w gminie. Nos zn贸w mu ur贸s艂 o par臋 centymetr贸w.

G艂upot臋 艂atwo si臋 wymy艣la i 艂atwo powtarza. Wystarcza zawi艣膰 i z艂a wola. Prawda wymaga wysi艂ku, trzeba pozna膰 fakty.

Czemu mnie to z艂o艣ci? Czemu pisz臋 teraz? Mam w pami臋ci wybi贸rcze wielkie chwile z 偶ycia szko艂y i gminy i 艣wie偶e fakty medialne.
Mam w oczach obraz jak na kl臋czkach malujemy na asfalcie, Gra偶yna, Iwona, pan Krzysiek i ja, linie do koszyk贸wki. Farb臋 da艂a pani Danusia. Asfalt i konstrukcj臋 razem z robocizna podarowa艂 starosta Konrad. W贸jt nic nie da艂. Z boiska korzystaja nie tylko uczniowie, ale ka偶dy ch臋tny mieszkaniec gminy.

Inny obrazek znam z opowiada艅, bo sam nie pomaga艂em. Gra偶yna razem z nauczycielkami i rodzicami skrobie 艣ciany, myje, aby pomieszczenia klasowe 艂adnie wygl膮da艂y. Po kolei klasy, korytarze. Jak trzeba by艂o, 艣ciany przestawia艂a, zmienia艂a wyk艂adziny, zrobi艂a 艂azienki (poprawia艂a cudze projekty). Powsta艂y nowe pomieszczenia, pok贸j nauczycielski, klasy, biblioteka, pok贸j socjalny, kuchnia...
Dzieci i m艂odzie偶 wprowadza艂a w nowy 艣wiat, na salony, do kancelarii Prezydenta RP, na prezentacj臋 ich pracy na Zamku Kr贸lewskim. Gra偶yna, dyrektor i gospodarz szko艂y, szuka艂a i znajdywa艂a hojnych sponsor贸w i darczy艅c贸w, zajrzyjcie na list臋 opublikowan膮 na www i na srebrne gwo藕dzie na drzewcu pi臋knego sztandaru szkolnego. Dzi臋ki Annie i Maciejowi Formanowiczom wys艂a艂a grup臋 18 uczni贸w na darmowe kolonie artystyczne. Stworzy艂a szkolne ko艂o Caritas, kt贸re teraz, pod kierunkiem Basi Janus owocnie pomaga nie tylko starszym mieszka艅com i uzbiera艂o bardzo konkretne kwoty dla pogorzelc贸w, ale jeszcze adoptowa艂o na odleg艂o艣膰 dziewczynk臋 z Afryki i pokrywa koszty jej kszta艂cenia. Trzeba mie膰 wizj臋. Trzeba by膰 cz艂owiekiem.
Norwidowsk膮 (cykliczn膮) imprez膮 plenerowym - Vademecum - Gra偶yna wyrobi艂a nam mark臋 na ca艂ym Mazowszu. Nie tylko szkole. Gminie. Telewizja nie przegapi艂a tego wydarzenia. Trzeba by膰 wra偶liwym Polakiem. Trzeba kocha膰 gmin臋 i jej histori臋.

Szko艂a nie tylko wy艂adnia艂a, zmieni艂a ca艂kowicie swoje oblicze. Ile os贸b z zewn膮trz - z Mazowsza i z Polski - to dostrzega, chwali, nadziwi膰 si臋 nie mo偶e - "ach, jak u was czysto, jak 艂adnie". Szko艂a ma tytu艂y - Szko艂y z Klas膮, Szko艂y Ucz膮cej Si臋 (SUS), wprowadzi艂a Ocenianie Kszta艂tuj膮ce (OK) itp. Mo偶na sprawdzi膰 statystyki, ile szk贸艂 postawi艂o sobie tak wysokie wymagania i im sprosta艂o. Nie w gminie i w powiecie. W Polsce! Z zewn膮trz wida膰 lepiej. Wewn膮trz - niekt贸rych ludzi za艣lepia zawi艣膰, stara, chyba odwieczna polska wada narodowa.

"A mury run膮, runa, run膮...". Wiele mur贸w musia艂o run膮膰, 偶eby powsta艂a Rzeczpospolita Norwidowska. Dzisiaj ka偶dy odpowiedzialny mieszkaniec jest z niej dumny. Ka偶dy w贸jt, by艂y, obecny i przyszli - musi sobie ceni膰 i korzysta膰 z takiej per艂y w koronie. To Dyrektor szko艂y, jej GOSPODARZ, w najwi臋kszym stopniu przyczyni艂 si臋 do rozs艂awienia naszej gminy w ostatnich latach. Sprawdza si臋 gorzkie powiedzenie - "偶eby uznali tw贸j sukces, musz膮 ci go najpierw wybaczy膰"!

呕eby by膰 gospodarzem nie wystarczy mury burzy膰 i wznosi膰. Gospodarz musi mie膰 wizj臋! Musi wiedzie膰, czego chce dla plac贸wki, za kt贸r膮 wzi膮艂 odpowiedzialno艣膰. Musi ci膮gle si臋 rozwija膰, czyta膰, studiowa膰, spotyka膰 i szkoli膰. I nawet nie wystarczy 偶y膰 swoja prac膮! Trzeba jeszcze by膰 cz艂owiekiem otwartym i szczerym! Trzeba rozmawia膰, pisa膰, dyskutowa膰 o swoich wizjach. Tylko tak mo偶na je szlifowa膰 i udoskonala膰. Nie wolno w sobie skrywa膰 plan贸w i pomys艂贸w. Bo wtedy one si臋 kisz膮 i wyjd膮 wszystkim bokiem. Bo wtedy rodz膮 si臋 w nas dyktatorzy, albo 偶a艂osne 'dupki', kt贸re b臋d膮 w sobie odmieni膰 "ja" przez przypadki. Ja wam to, ja wam tamto, ja, ja, ja... Nikt wybierany nie ma do tego wystarczaj膮cego tytu艂u. Ma wype艂nia膰 funkcj臋, do kt贸rej zosta艂 wybrany, za co wyborcy z podatk贸w mu p艂ac膮. Ani prezydent, ani w贸jt, ani, ani. Ju偶 bardziej w艂a艣ciciel i kto艣 z konkursu. 呕aden jednak kulturalny cz艂owiek nie b臋dzie nadu偶ywa艂 formy "ja", b臋dzie si臋 kr臋powa艂, lub wstydzi艂. Zw艂aszcza chrze艣cijanin (ci maj膮 nawet obowi膮zek nawzajem si臋 poucza膰).

Gra偶yna, dyrektor i gospodarz, potrafi艂a wprowadzi膰 zmian臋. To jest najtrudniejsze na stanowisku managera. Bo trzeba ogarn膮膰 ca艂o艣膰, trzeba j膮 przemy艣le膰 i mie膰 si艂臋 i determinacj臋, 偶eby zaproponowa膰 now膮 jako艣膰. Trzeba wykona膰 gigantyczna prac臋, 偶eby przekona膰 do tego wszystkich pracownik贸w i ich do nowej jako艣ci przygotowa膰, wyszkoli膰, dopracowa膰, dopasowa膰 dziesi膮tki, setki (tysi膮ce?) szczeg贸艂贸w. Ile projekt贸w, program贸w, warsztat贸w szkoleniowych stoi za zmian膮 w naszej szkole! Kto to zliczy? Ile godzin - najpierw nad prac膮 koncepcyjn膮, potem nad pisaniem wniosk贸w, pozyskiwaniem pieni臋dzy, trener贸w itd. Ile wyjazd贸w, ile kilometr贸w przejechanych wzd艂u偶 i wszerz Polski! Ile konflikt贸w - wi臋kszych i mniejszych - po drodze. Ile bezsenno艣ci. Ile 艂ez.

Porozmawiajcie z tym "z艂ym" gospodarzem, przyjd藕cie si臋 podszkoli膰. Wiele cennych rad dostaniecie od niej za darmo. Ch臋tnie si臋 podzieli swoim do艣wiadczeniem i wiedz膮. Ogromnym do艣wiadczeniem i ogromna wiedz膮. Zmieni艂 si臋 nie tylko wygl膮d (na europejski) szko艂y. ZMIENI艁Y SI臉 JEJ FUNDAMENTY. I to w czasach nieprzyjaznej w艂adzy(!), gdy gospodarz i gospodarze gminy nie sprzyjali zmianom. Ile mo偶na by zrobi膰, jak daleko mo偶na by zaj艣膰, gdyby nie k艂ody rzucane pod nogi. Przez rok by艂y w贸jt (偶e nie wymieni臋 nazwiska) intrygowa艂, 偶eby tylko Gra偶yna nie zosta艂a dyrektorem! (Czy kto艣 go za to rozliczy艂?). Pi臋膰 lat czekali艣my cierpliwie na 艂askawe zaakceptowanie nazwy szko艂y, kt贸ra nas teraz rozs艂awia (w kraju i zagranica).

Fundamentem szko艂y jest wizja, kt贸ra obejmuje przede wszystkim procesy dydaktyczne, wychowawcze, funkcjonowanie zespo艂u ludzkiego, spos贸b oceniania, nagradzania, szkolenia, wsp贸艂prac臋 z rodzicami, integracj臋 ze 艣rodowiskiem lokalnym, w tym mi臋dzypokoleniow膮 (inni zacz臋li to p贸藕niej na艣ladowa膰)...
Wi臋kszo艣膰 nauczycieli porobi艂a nowe uprawnienia (w tym dyplomowania). Niekt贸rzy stali si臋 moderatorami nowego my艣lenia o szkole i szkol膮 innych nauczycieli w kraju.
Je艣li tyle zrobi艂 przez lata (dni i noce pracy) "z艂y" gospodarz, to ile zrobi艂by dobry? Chyba by ca艂膮 gmin臋 przeni贸s艂 do Ameryki i uczyni艂 z niej kolejny stan USA :)
W ka偶dym wypadku jedyn膮 drog膮 do cudu jest wiara, rozum, szczero艣膰, otwarto艣膰, wolno艣膰 wewn臋trzna (w przeciwie艅stwie do ka偶dej formy wewn臋trznego zniewolenia).

Nota bene, ciekawy jestem, czy w贸jt i Rada Gminy wiedz膮, ile pieni臋dzy pozyska艂 "z艂y" gospodarz dla szko艂y i gminy?

Szko艂a jest najbardziej nowoczesn膮 i nowocze艣nie zarz膮dzan膮 instytucj膮 w gminie. Daleko za ni膮 zosta艂y pozosta艂e. Skoro tyle mo偶na osi膮gn膮膰 pod "z艂ym" gospodarzem, to niech jak najszybciej ujawnia si臋 ci dobrzy. Czekamy i 偶yczliwie kibicujemy. Niech wprowadz膮 zmiany na swoim terenie, niech wprowadz膮 nowoczesno艣膰 wizji i zarz膮dzania. Ka偶dy ich (wasz) sukces b臋dziemy traktowa膰 jak w艂asny. B臋dziemy si臋 autentycznie cieszy膰 ze wsp贸lnego dobra. Nie b臋dziemy was szkalowa膰 epitetami w stylu "z艂y gospodarz". Ale najpierw trzeba si臋 czym艣 por贸wnywalnym(!) wykaza膰. Nie wkraczajcie bezpardonowo (arogancja w艂adzy?) na nie sw贸j obszar z arbitralnymi s膮dami! To 艂atwa pokusa, ale skutki op艂akane dla wsp贸lnoty lokalnej.
Tak 艂atwo jest, b臋d膮c na eksponowanym stanowisku, da膰 si臋 uwie艣膰 pochlebcom. Podszeptywaczom obelg na innych. Tych zawsze jest wielu wok贸艂 rz膮dz膮cych. Ja艂owych zazdro艣nik贸w. Pinoki贸w.

Trudno, ale co艣 przeciwnego - dostrzeganie nawet najmniejszego dobra - jest podstawowym obowi膮zkiem ka偶dej w艂adzy. Jan Pawe艂 II powtarza艂 za Soborem Watyka艅skim II na spotkaniach z rz膮dz膮cymi - "Jakie motywy 偶ycia i nadziei przedk艂adacie rz膮dzonym". To jest trudniejsze, wymaga przede wszystkim postawienia na pierwszym miejscu postaw etycznych. Tak偶e samodzielnego, osobistego os膮du. Rozr贸偶nianie dobra i z艂a jest wy偶sz膮 szko艂膮 jazdy. Szczero艣膰 i przejrzysto艣膰 jest w tym przypadku chyba szko艂膮 najwy偶sz膮.

S膮 ustawy kompetencyjne. Jest ustawa samorz膮dowa i o systemie o艣wiaty. I o pracownikach samorz膮dowych. Primum non nocere. Po pierwsze - nie szkodzi膰!

Dlaczego teraz o tym pisz臋? 呕al do ludzi powtarzaj膮cych z艂o艣liwie g艂upoty o "z艂ym" gospodarzu mam w sobie od tygodni - siedzi gdzie艣 g艂臋boko we mnie. Mnie niszczyli przez 16 lat, wiem, co czuje Gra偶yna. Dobrze, 偶e Pinokio przyszed艂 do mnie z pociech膮. Pomaga mi swoim d艂ugim nosem klika膰 w klawiatur臋. Umiem si臋 gorzko u艣miecha膰.
Wielkim bod藕cem i znakiem by艂a wczorajsza korespondencja. Najpierw z Caritasu - "pozwalam sobie do Pana napisa膰 z pro艣b膮 o przekazanie informacji Pani Gra偶ynie i kolonistom, 偶e wszyscy si臋 tu w Caritas nimi zachwycamy i info 艣lemy w Polsk臋.
Poni偶ej s膮 dwa linki z t膮 sam膮 informacj膮:
1) www.warszawa-praga.caritas.pl/
2) www.caritas.pl/news"

Raduj si臋 wsp贸lnoto gminna. To pochwa艂y (podziw) dla naszej strachowskiej kolonii, tworzonej od 12 lat. Dla naszych zdolno艣ci organizacyjnych, pedagogicznych, wychowawczych. To, czym 偶yje kolonia, jest tym samym, co Gra偶yna, dyrektor, "z艂y" gospodarz, wciela w 偶ycie szko艂y i gminy. Zajrzyjcie na zesz艂oroczny projekt sierpniowy "Artystyczny W贸z Drzyma艂y", a i na ogniska w rocznic臋 wybuchu Powstania Warszawskiego, czy w naszym ogrodzie, ko艅cz膮cego pracowite lato.

Druga korespondencja, permanentna od pi膮tku przed-kolonijnego, od godz. 19.36, jest z USA. Korespondencja na wy偶ynach duchowych i intelektualnych - "To see you in Poland living and working with children is to watch the eucharistic life we share as a truly universal one. It affects me deeply to experience the universality of our church in this way.
Thank you for the compliments on our neighborhood. I admit the place where we live was a total gift from God. We get to be among priests and nuns and our children get to go to a school where hey get daily mass.
I am looking forward to hearing more about your school, Headmistress. Your new friend in Christ, Lucy
".

Z kim mamy rozmawia膰 u nas o perspektywie wsp贸艂pracy ze wsp贸lnot膮 ameryka艅skiej parafii 艢wi臋tej Teresy z Lisieux (od dzieci膮tka Jezus)? Chyba trzeba poruszy膰 ca艂膮 duchow膮 Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮.

Gdybym tego wszystkiego nie napisa艂, nie wyrzuci艂 z siebie, droga do owocnego i zintegrowanego wsp贸艂dzia艂ania (w tym szko艂y, parafii i gminy) by艂aby jeszcze trudniejsza. Wielkim sprawom niedom贸wienia nie sprzyjaj膮. Potrzebuj膮 clearingu. Bo cho膰 m贸j rozum i wiara nie pozwalaj膮 mi 偶ywi膰 uraz, to emocje siedz膮 g艂臋boko. Je艣li ci, kt贸rzy lekkomy艣lnie, lecz jednak z jak膮艣 ukryt膮 intencj膮, powtarzali oskar偶enia o "z艂ym" gospodarzu szko艂y nie zdob臋d膮 si臋 na s艂owo przepraszam, to cho膰 b臋d臋 z nimi rozmawia艂 i wsp贸艂dzia艂a艂, to zawsze (pod艣miadomie?) b臋d臋 widzia艂 ich d艂uuugie nosy. Niczego nie oczekuj臋 od osoby, kt贸ra wymy艣li艂a (wykoncypowa艂a) t臋 obelg臋. Z艂o rodzi si臋 w niewidzialnym kr贸lestwie. To jest strasznie mroczne kr贸lestwo, lepiej niech si臋 nie objawia. Niech zniknie.

Dlaczego teraz pisz臋? Bo to chyba jedyny moment. I mo偶liwe jest tylko przed ich powrotem z kolonii. Przed powrotem "z艂ego" gospodarza-dyrektora-matki-偶ony- kierowniczki, a przy tym - o paradoksie - prawdziwego LIDERA (dyplomowanego przez PAFW), bo a nu偶 by mi nie pozwoli艂a tego opublikowa膰?! Na pewno za艣 nie mia艂bym wtedy takiej jasno艣ci, ostro艣ci i wolno艣ci widzenia spraw. Powr贸ci m艂yn.

PS.
Czy tylko ja powinienem o tym pisa膰? Ruszcie si臋 m艂odzi. 艢mia艂o 偶膮dajcie nowoczesno艣ci w strukturach w艂adzy. Stawiajcie im wysokie wymagania, na miar臋 czasu i na miar臋 osi膮gni臋膰 szko艂y - Zespo艂u Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Odezwijcie si臋 czytelnicy bajek.