sobota, 18 czerwca 2011

Odnowione oblicze Polski




Wyje偶d偶aj膮c do Augustowa na XIII Forum Animator贸w Spo艂ecznych wyzna艂em na blogu i na Facebooku wiar臋 w dobro i w istot臋 rzeczy. Wracam jeszcze bardziej wzmocniony tym, co zobaczy艂em. Jest lepiej ni偶 m贸g艂bym przypuszcza膰. Zobaczy艂em Polsk臋 z odnowionym obliczem. Cuda si臋 spe艂niaj膮 na naszych oczach. Nieprzerwanie od 16 pa藕dziernika 1978 roku. Etapami by艂a Solidarno艣膰, 4 czerwca 1989, reforma samorz膮dowa, cz艂onkostwo w Unii Europejskiej, nowe polityki spo艂eczne (partycypacyjny model demokracji), beatyfikacja Karola Wojty艂y, cz艂owieka, kt贸ry by艂 papie偶em.
呕y艂em w tym czasie, patrzy艂em, dotyka艂em w艂asnymi r臋koma.

Wiem, co ze mn膮 si臋 sta艂o 16.10.1978. W Augustowie us艂ysza艂em, co sta艂o si臋 z niekt贸rymi (w niekt贸rych) na spotkaniu z papie偶em w E艂ku, w Drohiczynie... Ile dobra si臋 zainspirowa艂o. Ile ziaren pad艂o na grunt urodzajny. Wzesz艂o. Wydaje plon wielokrotny. Stokrotny?
Forum odbywa艂o si臋 w Augustowie w starym o艣rodku "Oficerski Yacht Club". Zesp贸l budynk贸w zaliczony jest do zabytk贸w. Powsta艂 w 1934/5 roku. W o艣rodku odpoczywali m.in. Walery S艂awek, Janusz J臋drzejewicz, Edward Rydz-艢mig艂y i J贸zef Beck. W marcu 1938 odby艂a si臋 w nim konferencja polsko-litewska, poprzedzaj膮ca nawi膮zanie stosunk贸w dyplomatycznych.
Po II wojnie 艣wiatowej w obiekcie ulokowano Wojskowy Dom Wypoczynkowy. Obecnie mie艣ci si臋 w nim o艣rodek turystyczny o nazwie Oficerski Yacht Club R.P. Pacific WDW.

Dzisiaj o艣rodek szczyci si臋 pobytem jeszcze wi臋kszego Go艣cia, w 1999 przebywa艂 w nim Jan Pawe艂 II. Upami臋tniaj膮 to zdj臋cia i pomnik na nabrze偶u - g艂az z tablic膮 oraz fotel (marmurowa kopia), na kt贸rym papie偶 czeka艂 p贸艂 godziny na statek 呕eglugi Augustowskiej. Nad tym miejscem powiewaj膮 na wieczn膮 rzeczy pami膮tk臋 trzy flagi: bia艂o-czerwona z god艂em narodowym, bia艂o-偶贸艂ta z herbem papieskim i bia艂o-niebieska.

Siedzia艂em/siedzieli艣my w marmurowym fotelu dumania. P艂yn臋li艣my tym samym statkiem, z kajut膮-muzeum-kapliczk膮, w kt贸rej modli艂 si臋 papie偶. Wsz臋dzie Go napotykali艣my w czasie pobytu i rejsu. Kapitan opowiada艂, snu艂 wspomnienia. Siedzia艂em na dziobie statku, w miejscu papieskim i patrzy艂em jego oczami na jeziora, na Ziemi臋 Suwalsk膮, na Polsk臋, na dzieje, na 偶ycie. Przypomnia艂 mi si臋 wiersz z czas贸w m艂odo艣ci (lipiec 1978).

Zapatrzenie

na Mazury
na maki
na pola
na 艢niardwy

na harcerskim obozie
naoko艂o ogniska
zapatrzony komendant z kolanami pod brod膮
zapatrzeni harcerze w ogie艅
zapatrzeni harcerze w komendanta

na Mazury
na maki
na pola
na komendanta
na harcerzy
na ogie艅
na oddale

Taki wtedy by艂em, taki jestem dzisiaj. W mi臋dzyczasie by艂 pontyfikat Jana Paw艂a II i najnowsza historia Polski. Widzia艂em, jak umia艂em wsp贸艂tworzy艂em. Dzisiaj widzia艂em, 偶e ziarno pad艂o na grunt urodzajny. Powtarzam si臋. Przybywa nowych element贸w. Polska przemienia si臋 pod tchnieniem ducha, tak偶e z wykorzystaniem funduszy europejskich.

PS.
W istocie rzeczy jest wszystko.

艣roda, 15 czerwca 2011

Istota rzeczy

W istocie rzeczy. W sobie, w rzeczach w艂a艣nie, w ca艂o艣ci. W istocie jest - z definicji - to, co najwa偶niejsze. Jest. JEST. Ono jest zawsze cudownie mi艂osne mi艂osiernie. Nic - tylko szuka膰. Nic - tylko si臋 cieszy膰.

Filozofia te偶 prowadzi do Boga. Amen.

wtorek, 14 czerwca 2011

Prawda (osoba) niewygodna dla w艂adzy



Grecka sentencja z czas贸w staro偶ytnych "Cz艂owiek miar膮 wszystkich rzeczy", kt贸rej nadaje si臋 r贸偶ne interpretacje, nigdy mn膮 nie zaw艂adn臋艂a. 艁adna i tyle. A偶 si臋 dziwi臋 samemu sobie, oboj臋tno艣ci (?), brakowi wyczucia (?). Wi臋cej miejsca dawa艂em p贸藕niej personalizmowi, fenomenologii, dialogiczno艣ci. Prawda o "cz艂owieku-miarze" bardziej dosz艂a do mnie w zasadzie antropicznej w kosmologii, ale te偶 nie a偶, 偶eby o艣lepi艂a. I dopiero w nauce Jana Paw艂a. W dw贸ch ods艂onach. Najpierw na podw贸rku filozoficznym (etyka), p贸藕niej ko艣cielnym - "Cz艂owiek jest drog膮 ko艣cio艂a". W spos贸b pe艂ny i o艣lepiaj膮cy w nauczaniu spo艂ecznym ("Centessimus annus"). A w nim ta prawda (droga) musia艂a zago艣ci膰 bardzo, bardzo dawno.

"W uj臋ciu Karola Wojty艂y, osoba jest podstawowym punktem odniesienia wszelkiej etyki, gdy偶 jako jedyny byt w 艣wiecie jest "kim艣", podczas gdy wszystkie inne byty s膮 "czym艣" ("Mi艂o艣膰 i odpowiedzialno艣膰", "Osoba i czyn"). Zasad臋 t臋 nazywamy norm膮 personalistyczn膮.
Jak to dobrze, 偶e by艂 Sob贸r Watyka艅ski II - umocni艂 stopy Karola Wojty艂y na drodze poznania (teorii, odkry膰, do艣wiadcze艅 osobistych i historyczno-eklezjalnych). A mo偶e te偶 ubezpieczy艂 (i np. nie zosta艂 wyrzucony z ko艣cio艂a). Ale jestem pewny, 偶e w Polsce i tak daleko by mu nie dali wyp艂yn膮膰. Jak to dobrze, 偶e kardyna艂owie wybrali go papie偶em. Teraz jego nauki s膮 powszechnie dost臋pne (i obowi膮zuj膮ce niejako) jako encykliki. W艣r贸d nich "Wiara i rozum". Dzi臋ki temu i mnie nie wykln膮 z ko艣cio艂a.

Raczej wykln膮 mnie z ziemskich organizacji spo艂eczno-politycznych. Osoba jako miara, jako fundament cywilizacji wsp贸艂czesnej, nie pasuje przecie偶 偶adnemu w艂adcy. Ka偶dy rz膮dz膮cy (od samorz膮du i stowarzysze艅 poczynaj膮c) chce mie膰 niezdefiniowany margines wolno艣ci na w艂asne pomys艂y. Nawet idea partycypacji publicznej jest wielu nie w smak. I to zaledwie po dwudziestu latach wolnej Polski i reform ustrojowych (w tym samorz膮dowej).

Nauka ma jednak jaki艣 wp艂yw i konsekwencje na polu 偶ycia spo艂ecznego. Najwa偶niejsz膮 jest to, 偶e w og贸le jest prawda. W powszechnym dzia艂aniu post臋pujemy jednak tak, jakby jej nie by艂o. Jakby艣my szli po omacku i czasem tylko jaki艣 genialny przyw贸dca znajduje drog臋. Jest raczej tak, 偶e to przyw贸dcy prawdy nie znaj膮, bo s膮 ma艂o na ni膮 wyczuleni, a cz臋sto jej niech臋tni (przyk艂ad: partycypacja). Smutna to rzeczywisto艣膰. Wystarczy w艂膮czy膰 telewizor, albo wzi膮膰 gazet臋, 偶eby si臋 o tym przekona膰.
BEZ PRAWDY NIE MA WOLNO艢CI. To te偶 z JPII. Ja tylko powtarzam za mistrzem, ale i to wystarczy, 偶eby mnie nie lubi膰. To kolejna smutna nie-prawda w rodzie Polak贸w w XXI wieku. Slogan "nasz ukochany papie偶" ci膮gle jest przecie偶 u wszystkich aktywnych spo艂eczno-politycznie na tapecie.

Jak obrzydliwie brzmi, i jak膮 pod艂膮 ma wymow臋, forma wypowiedzi w艂adzy (jakiej b膮d藕, od najni偶szych do najwy偶szych stanowisk) "ja wam zrobi艂em, ja wam da艂em, ja...". Mo偶e tak m贸wi膰 co najwy偶ej prezes prywatnej firmy. Nigdy za艣 kto艣 sprawuj膮cy w艂adz臋 lub funkcj臋 na mocy wyboru lub powierzenia.
Jaka si臋 za tym kryje filozofia cz艂owieka, dzia艂ania itd.? Czy ich deklaratywny (a jak偶e) szacunek dla drugiego cz艂owieka jest prawdziwy, czy oszukany? Ci na pewno za mn膮 nie przepadaj膮.
W kwestiach w艂adzy wol臋 j臋zyk wsp贸lnotowy. We wsp贸lnocie m贸wi si臋: zrobili艣my, ja s艂u偶臋 jak umiem, z ca艂ych si艂 i mo偶liwo艣ci, moich ludzkich warto艣ci i uzdolnie艅... (co zreszt膮 ka偶dy przed wyborami obiecuje).

Wszystko si臋 bierze z natury cz艂owieka. Z osoby. Trzeba opiera膰 si臋 nie na ideologiach, ale na prawdzie o cz艂owieku. Trzeba mie膰 poprawn膮 koncepcj臋 osoby ludzkiej.
Najwy偶sz膮 form膮 realizacji osoby jest "bezinteresowny dar z siebie dla innych" (K.Wojty艂a). Dobrowolne oddanie si臋 dla wytwarzania dobra, prawdy i pi臋kna, bo w贸wczas dopiero prawdziwie spe艂nia si臋 nasze istnienie (R.Ingarden). Cz艂owiek w imi臋 mi艂o艣ci i dobroci nie powinien da膰 艣mierci panowa膰 nad swoimi my艣lami (T.Mann). List臋 mo偶na wyd艂u偶a膰 - Cyprian Norwid, Albert Schweitzer, Matka Teresa z Kalkuty, Andrzej Madej...
Pos艂usze艅stwo prawdzie o Bogu i cz艂owieku jest pierwszym warunkiem wolno艣ci, pozwala cz艂owiekowi uporz膮dkowa膰 w艂asne potrzeby, w艂asne pragnienia i sposoby ich zaspokajania wed艂ug w艂a艣ciwej hierarchii. Jest prawd膮 obiektywn膮, 偶e Ko艣ci贸艂 konsekwentnie i systematycznie przyczynia si臋 do ubogacenia godno艣ci cz艂owieka i pozostaje "znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej".

Nie jest to wiedza teoretyczna i spekulatywna, jak lubi膮 to niekt贸rzy podkre艣la膰 - aby j膮 zmarginalizowa膰. Ma ogromne znaczenie praktyczne. Zdolno艣膰 rozpoznawania w por臋 potrzeb innych ludzi oraz sposob贸w ich zaspokojenia jest przecie偶 wa偶nym 藕r贸d艂em bogactwa wsp贸艂czesnego spo艂ecze艅stwa. To s膮 zdrowe korzenie ekonomii. Okre艣laj膮c nowe potrzeby i nowe sposoby ich zaspokajania, koniecznie nale偶y si臋 kierowa膰 integraln膮 wizj膮 cz艂owieka, kt贸ra ogarnia wszystkie wymiary jego istnienia! Wszystkie te wymiary musz膮 funkcjonowa膰 i by膰 widoczne (nie tylko deklaratywnie) w ka偶dym z nas - ludzi w艂adzy, nauki, najwi臋kszych w hierarchii spo艂ecznej i w niej najmniejszych. U wszystkich w艂adz cz艂owiek powinien spotka膰 si臋 z pomoc膮 w autentycznej i konkretnej realizacji swojej osobowo艣ci. Po to organizujemy si臋 (tak lub inaczej) we wsp贸lnoty lokalne, pa艅stwowe, stowarzyszenia, instytucje w艂adzy i s艂u偶by.
Im wy偶sze stanowisko, ranga - tym wi臋ksza odpowiedzialno艣膰 za innych. Je艣li cz艂owiek sprawuj膮cy w艂adz臋 zaniedba, albo wyrzeknie si臋 postawy bezinteresownej, szlachetnej, wra偶liwej, 艂atwo zmienia si臋 w tyrana dla innych. Nie ma wtedy ani demokracji, ani zdrowej ekonomii. Nie m贸wi膮c o turystyce. Wszystkie te dziedziny mog膮 by膰 budowane tylko w oparciu o poprawn膮 koncepcj臋 osoby ludzkiej. Tylko wtedy mnie, tobie, ka偶demu innemu b臋dzie dobrze we wsp贸lnocie lokalnej. Wtedy go艣cie b臋d膮 wali膰 do nas drzwiami i oknami.

Czyje to zdania - "Demokracja wymaga spe艂nienia koniecznych warunk贸w, jakich wymaga promocja zar贸wno poszczeg贸lnych os贸b, przez wychowanie i formacj臋 w duchu prawdziwych idea艂贸w, jak i "podmiotowo艣ci" spo艂ecze艅stwa, przez tworzenie struktur uczestnictwa [partycypacja] oraz wsp贸艂odpowiedzialno艣ci. Nie mo偶e za艣 demokracja sprzyja膰 powstawaniu w膮skich grup kierowniczych"? Nie moje i nie ministra w kancelarii prezydenta. To - oczywi艣cie - Jan Pawe艂 II.
Niewygodne dla ka偶dej w艂adzy, nieprawda偶?!

Ale w przeciwnym razie gro偶膮 nam gorsze rzeczy - "sytuacja, w kt贸rej nie istnieje 偶adna ostateczna prawda, b臋d膮ca przewodnikiem dla dzia艂alno艣ci politycznej [samorz膮dowej] i nadaj膮ca jej kierunek, 艂atwo prowadzi do instrumentalizacji idei i przekona艅 dla cel贸w, jakie stawia sobie w艂adza. Demokracja bez warto艣ci 艂atwo si臋 przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm.
Totalitaryzm zawsze rodzi si臋 z negacji obiektywnej prawdy: je偶eli nie istnieje prawda transcendentna, przez pos艂usze艅stwo kt贸rej cz艂owiek zdobywa sw膮 pe艂n膮 to偶samo艣膰, to nie istnieje te偶 偶adna pewna zasada, gwarantuj膮ca sprawiedliwe stosunki pomi臋dzy lud藕mi."

呕eby zrozumie膰 cz艂owieka trzeba wej艣膰 na pole kultury, j臋zyka, historii. Trzeba przemy艣le膰 postawy przyjmowane „wobec podstawowych fakt贸w egzystencjalnych, takich jak narodziny, mi艂o艣膰, praca, 艣mier膰." Trzeba pyta膰 o sens osobistej egzystencji, o swoje jedyne i niepowtarzalne przeznaczenie. Wielk膮 cz臋艣膰 odpowiedzi wynosi si臋 z w艂asnej rodziny (i przenosi je w do nowej, za艂o偶onej przez siebie i do sfer 偶ycia, w kt贸rych pe艂ni sie r贸偶ne role spo艂eczne). Pierwsz膮 i podstawow膮 kom贸rk膮 "e k o l o g i i l u d z k i e j", jest rodzina. W niej cz艂owiek otrzymuje pierwsze i decyduj膮ce wyobra偶enia zwi膮zane z prawd膮 i dobrem. W niej uczy si臋, co znaczy kocha膰 i by膰 kochanym, a wi臋c co konkretnie znaczy by膰 osob膮."
A osi膮 ka偶dej kultury jest postawa cz艂owieka wobec najwi臋kszej tajemnicy: tajemnicy Boga!
Kochani ludzie w艂adzy. Samorz膮dowcy, rz膮dowcy, pos艂owie, senatorowie, dyrektorzy, nauczyciele (w艂adza nad uczniami), rodzice (w艂adza rodzicielska), ksi臋偶a (w艂adza nad duszami) itd. itp. Ludzie sztuk wszelakich. Je艣li nie dajecie pozna膰 swoich odpowiedzi i poszukiwa艅 na te pytania, to jeste艣cie szarlatanami. Oj, nie b臋dziecie mnie lubi膰. Ale zauwa偶cie, 偶e na wiele sposob贸w jestem jednym z was. Wszystko to zatem odnosi si臋 tak偶e do mnie.
A jest to nauka Jana Paw艂a.

Przechodz膮c na podw贸rko gminne, trzeba zastosowa膰 te same rady, jakie papie偶 dawa艂 krajom wychodz膮cym z komunizmu - "na drodze rozwoju przede wszystkim trzeba podj膮膰 ogromny wysi艂ek odbudowy moralnej". Trwanie w niedom贸wieniach i zafa艂szowaniach z poprzedniej epoki k艂adziemy sobie sami k艂ody pod nogi.
Nieprawda podkopuje nasze 偶ycie i ca艂y nasz 艣wiat. Zamykanie oczu prowadzi do zderzenia ze s艂upem. Kto zaprzeczy, 偶e wypaczeniu ulega艂y wtedy podstawowe cnoty takie jak prawdom贸wno艣膰, wiarygodno艣膰, otwarto艣膰, zdolno艣膰 do podmiotowego my艣lenia, warto艣ciowania i podejmowania odpowiedzialno艣ci. Konieczna jest cierpliwa odbudowa materialna i moralna.

Kto zaprzeczy, 偶e przez 16 lat gmina zosta艂a wp臋dzona w zacofanie i jest daleko za innymi. Ale jest dziedzina - Zesp贸艂 Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej - kt贸ra opar艂a si臋 presji i dzi艣 rozs艂awia gmin臋 w powiecie i dalej?! Czy obecna w艂adza rozumie, ile jej wszyscy zawdzi臋czamy? Czy rozumie to samorz膮d i ca艂e spo艂ecze艅stwo? W膮tpi臋!
Dzisiaj te偶 zmagamy si臋 z realnymi wyzwaniami - i chcemy im sprosta膰 - przed kt贸rymi stoi 艣wiat XXI wieku. W globalnej gospodarce i kulturze odwo艂ywanie si臋 bezpo艣rednio do instynkt贸w cz艂owieka (konsumenta) i ignorowanie jego wolnej i 艣wiadomej natury osobowej prowadzi do nawyk贸w (konsumpcyjnych) i styl贸w 偶ycia obiektywnie niegodziwych i szkodliwych dla fizycznego i duchowego zdrowia. Prowadzi do traktowania siebie samego i w艂asnego 偶ycia bardziej jako „zespo艂u dozna艅, kt贸rych nale偶y do艣wiadczy膰, ani偶eli dzie艂a, kt贸re ma wype艂ni膰.” St膮d si臋 wywodzi brak wolno艣ci i zagro偶enia r贸偶nymi na艂ogami. Obserwujemy to na co dzie艅 w swojej pracy pedagogicznej. Tak偶e jako rodzice. Dopowiem jako katecheta, dlaczego jest religia w szkole. Bo poszukuj膮c w艂asnej to偶samo艣ci i sensu 偶ycia odkrywamy religijne korzenie kultury swych narod贸w, w kt贸rej wychowujemy najpierw siebie, nast臋pnie dzieci i uczni贸w.
Przed szko艂a stoj膮 ogromne zadania. Ale dlaczego nie mamy odpowiedniego wsparcia innych struktur w艂adzy samorz膮dowej i pa艅stwowej? Nie ma nawet na ten temat powa偶nej dyskusji! To s膮 problemy nas wszystkich!!!
TO S膭 PROBLEMY KULTUROWE I CYWILIZACYJNE XXI WIEKU.

Papie偶 uczy艂, 偶e "trzeba tworzy膰 takie style 偶ycia, w kt贸rych szukanie prawdy, pi臋kna i dobra, oraz wsp贸lnota ludzi d膮偶膮cych do wsp贸lnego rozwoju by艂yby elementami decyduj膮cymi o wyborze jako艣ci konsumpcji, oszcz臋dno艣ci i inwestycji". I, 偶e r贸wnie偶 decyzja o takiej a nie innej inwestycji, w danej dziedzinie produkcji, a nie w innej, jest zawsze wyborem moralnym i kulturowym (tak偶e wyrazem sympatii i zaufania do Opatrzno艣ci).

W wielu dziedzinach nie da si臋 nadrobi膰 zaleg艂o艣ci. Przemilczanie nie pomaga ani mobilizacji do podj臋cia wyzwa艅, ani do odbudowania jedno艣ci. Jest prawda! Jest si臋 czym kierowa膰, zw艂aszcza w kraju nad Wis艂膮, w Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Ponad 1000 lat chrze艣cija艅skiej kultury i jej zwie艅czenie Jan Pawe艂 II daj膮 jasne wskazania. "Rozwoju nie nale偶y pojmowa膰 w znaczeniu wy艂膮cznie gospodarczym, ale w sensie integralnie ludzkim. Jego celem nie jest tylko zr贸wnanie poziomu 偶ycia ale tworzenie solidarn膮 prac膮 偶ycia bardziej godnego, przyczynianie si臋 do umocnienia godno艣ci i rozwoju uzdolnie艅 tw贸rczych ka偶dej poszczeg贸lnej osoby, jej zdolno艣ci do odpowiedzi na w艂asne powo艂anie. Szczytem rozwoju jest zatem mo偶liwo艣膰 korzystania z prawa/obowi膮zku szukania Boga, poznawania Go i 偶ycia zgodnie z tym poznaniem". Tylko, 偶e tak trudno publicznie si臋 do tego przyzna膰 i powiedzie膰 "amen".

PS.
Usun膮艂em zdj臋cie, bo kto艣 mi zwr贸ci艂 uwag臋, 偶e mo偶e nada膰 wyd藕wi臋k pretensjonalny, 偶e czepiam si臋 kogo艣 z imienia i nazwiska. Bro艅 Bo偶e. Tekst jest szalenie og贸lny, o w艂adzy wszystkich czas贸w. O naturze cz艂owieka. Jak encyklika. Potrzebowa艂em zdj臋膰 z jak膮艣 reprezentacj膮 w艂adzy wszelakiej. Takie tylko mia艂em. Zostawi艂em jedno, z sob膮 na pierwszym planie - chcia艂bym uczestniczy膰 w takich debatach publicznych. Na ka偶dym szczeblu.
Je艣li konkret, to tylko naszej historii. Ten jest ewidentny.

poniedzia艂ek, 13 czerwca 2011

Czego uczy katecheta

Delikatna to dla mnie kwestia. Broni臋 si臋 przed indoktrynacj膮, cho膰 wprowadzam w nauk臋 ko艣cio艂a. Nie chc臋 jednak niczego wmawia膰 (molestowa膰 doktrynalnie). Staram si臋 przekazywa膰 zdrow膮 nauk臋 dla ducha i cia艂a. Dla ca艂ego cz艂owieka. Nauk臋 do艣wiadczaln膮, potwierdzon膮 przez pokolenia. Nauk臋 zbudowana na dw贸ch skrzyd艂ach, na kt贸rych duch ludzki wznosi si臋 do kontemplacji prawdy. Tymi skrzyd艂ami s膮 wiara i rozum. Nierozdzielone uprzedzeniami i pseudo-dogmatami (pseudonauki).

Przekazuj臋 to, w co sam wierz臋 i czego sam ca艂e 偶ycie szukam. Co jest w zgodzie z soborowa nauk膮 ko艣cio艂a i wiar膮 (oczekiwaniami) rodzic贸w, w kt贸rej wychowani s膮 uczniowie. Nauka, kt贸r膮 przekazuj臋 musi odpowiada膰 (broni膰 si臋) na pytania najdociekliwszego dziecka, student贸w w Glasgow i Bolonii i na wszystkich kontynentach. Nigdy nie powiedzia艂em "masz w to wierzy膰 i ju偶". Przeciwnie, m贸wi艂em za 艣w. Augustynem - "nie ma wiary bez my艣lenia". A za 艣w. Hieronimem - "nieznajomo艣膰 Pisma 艢wi臋tego to nieznajomo艣膰 Chrystusa". Czytaj, my艣l, musisz te偶 spotka膰 samego siebie na tej drodze. Bo prawdziwa religia jest osobowym spotkaniem cz艂owieka z Bogiem. To cz艂owiek jest drog膮 ko艣cio艂a. Wolna osoba my艣l膮c膮, obdarzona niezwyk艂膮 godno艣ci膮 i zdolna do ponoszenia odpowiedzialno艣ci za swoje czyny i decyzje. Ile razy ju偶 to powt贸rzy艂em! - ale chyba nigdy za wiele.

W tym duchu ko艅czymy katechezy tegoroczne. Ci臋偶kie to godziny i minuty. Rado艣膰 przynosz膮 kr贸tkie chwile, tak jak dzisiaj w modlitwie na koniec w klasie czwartej - "Dzi臋kujemy za wszystkich, kt贸rzy wiedz膮, 偶e s膮 w 偶yciu wa偶ne, wielkie warto艣ci. Za to, 偶e czasem o nich my艣l膮. Za to, 偶e w ciszy podczas modlitwy ka偶dy mo偶e si臋 nad nimi zastanowi膰. Za to, 偶e ka偶dy mo偶e dzi臋ki temu by膰 dobrym i szcz臋艣liwym cz艂owiekiem i da膰 rado艣膰 innym. Ci, kt贸rzy szukaj膮 wielkich warto艣ci s膮 skarbem 艣wiata. S膮 szans膮 dla innych na dobrych przyjaci贸艂" - w czasie tej kr贸tkiej medytacji uciszali si臋 coraz bardziej. W spos贸b zauwa偶alny i odczuwalny. Amen.

W klasie pierwszej i trzeciej robi艂em ma艂y bilans roku. "Czego si臋 nauczyli艣cie? Co zapami臋tacie?". M贸wi膮 o ciszy w modlitwie, kt贸ra mo偶e by膰 odpoczynkiem. "Tak, najwa偶niejsze jest zachowanie podczas modlitwy. Nie s艂owa. S艂贸w mo偶e nauczy膰 si臋 papuga, ale ona nigdy nie b臋dzie si臋 modli膰". Powtarzam pewne kwestie, kt贸rych nauczy艂o nas katechetyczne 偶ycie w katechetycznej wsp贸lnocie. Zachowanie - to cz艂owiek. To panowanie nad sob膮, by znale藕膰 co艣 wi臋cej. By poznawa膰 to, co niewidzialne. Blisko, bliziute艅ko - w nas. W modlitwie ucz臋 si臋 tak samo siebie, jak i dzia艂ania ducha. A mo偶e nawet samego Ducha 艢wi臋tego. Warto. To pewna droga do szcz臋艣liwego 偶ycia.
"Braterstwo ludom dam, gdy 艂zy osusz臋, bo wiem co w艂asno艣膰 ma, co 艣cierpie膰 musz臋 - bo ju偶 si臋 znam". Nie, Norwida maluchom tym razem daruj臋. Za gor膮co, trzeci膮 cz臋艣膰 lekcji niech sp臋dz膮 na dworze, na nowiutkim placu zabaw.

Siedz臋 i patrz臋 jak si臋 bawi膮. My艣l臋. Tego nie da si臋 odstawi膰. A jak si臋 obraca w艣r贸d my艣li, a mo偶e i one mn膮 - to trzeba pisa膰. Nie warto ich chowa膰 przed innymi i z nimi zej艣膰 z tego 艣wiata. Wi臋c pisz臋. 呕ycie w pewnym momencie staje si臋 偶niwami.

niedziela, 12 czerwca 2011

Pod dzia艂aniem ducha



Zes艂anie Ducha 艢wi臋tego sp臋dzili艣my u solenizanta Antoniego, proboszcza Sulej贸wka, pod tym samym wezwaniem.

Wiedzia艂em jakim艣 o艣rodkiem p贸艂kul m贸zgowych (s艂uchem wewn臋trznym i g艂osem), 偶e musimy jecha膰. Tak niewiele bywamy. Tak wa偶na jest ta 艣cie偶ka, bardzo, bardzo ko艣cielna, cho膰 wcale nie powszechna - wyznaczona zaproszeniami kochanego by艂ego. Szesna艣cie lat si臋 poznawali艣my (odkrywali艣my) w parafii WNMP w Strach贸wce. Poznali艣my go, jako gospodarza, szczerego cz艂owieka. Nigdy si臋 nie z艂o艣ci! Bardzo go艣cinnego. Przyjaznego. Z wzajemno艣ci膮.

Ko艣ci贸艂 w Sulejowie wypi臋knia艂 pod jego r臋k膮. Ludzie widz膮, doceniaj膮, wychwalaj膮.

Cieszy艂em si臋 przed wyjazdem, no, mo偶e by艂em w pogodnym oczekiwaniu. Przynajmniej na 艂adnej mszy b臋dziemy. A ju偶 wyjazd z prawdziwym samorz膮dowcem (tytu艂 honorowy i historycznie mu przynale偶ny, by艂 wzorem radnego powiatowego) Krzysztofem jest warto艣ci膮 sam膮 w sobie. I tak by艂o. Uroczysto艣膰 zwyczajowa, prosta, przewidywalna, lekko ceremonialna, ale pobo偶na. Wybrzmiewaj膮 tytu艂y - ze strony ko艣cielnej pra艂at, ksi膮dz doktor itd. Ze strony 艣wiatowej: minister, profesor, burmistrz, prezes itp. Procedury s膮 zachowane, podkre艣laj膮 rang臋 艣wi臋ta i os贸b.

Kazanie g艂osi艂 ksi膮dz doktor Piotr. Znamy go, oazowicz, s艂u偶y艂 w parafii 艂ochowskiej, mia艂 kiedy艣 u nas rekolekcje, w szkole przedstawi艂 z m艂odzie偶膮 pantomim臋. Potem studia doktoranckie na KUL, teraz jest w Soko艂owie. Dzisiaj okoliczno艣ciowo wyja艣ni艂 zasady odpustowe, na艣wietli艂 spraw臋 Ducha 艢wi臋tego, z艂o偶y艂 nale偶ne homage 艣wi臋temu Antoniemu. Amen.

Po mszy by艂a procesja i adresy imieninowe dla ksi臋dza solenizanta od zadowolonych grup parafian. Niezadowolonych nie by艂o.

Uczty na plebaniach proboszcza Antoniego s膮 znane szerokiej publiczno艣ci. I ja tam nie raz by艂em, mi贸d i wino pi艂em.

Zadowolony jecha艂em, jeszcze bardziej zadowolony wraca艂em. A to za przyczyn膮 obu bohater贸w dnia - Ducha 艢wi臋tego i Antoniego. Oni to sprawili, 偶e na jednej sali za sto艂em zasiedli liczni znajomi z r贸偶nych sfer, grup spo艂ecznych i gmin. Przypadek (?) sprawi艂, 偶e siedzieli艣my tu偶-tu偶 sto艂u nr.1. Wywi膮za艂a si臋 ciekawa rozmowa z ministrem Olgierdem Dzieko艅skim z kancelarii prezydenta (uczestniczy艂 w konferencji "Decydujmy razem" w hotelu Novotel 31 maja!), burmistrzem Sulej贸wka Arkadiuszem 艢liw膮, gospodarzem i innym sto艂ownikami. O partycypacji publicznej (ustawa przygotowywana przez kancelari臋 prezydenta), samorz膮dzie, szko艂ach, sprawach og贸lnych i szczeg贸艂owych. O naszej rzeczpospolitej tak偶e.

Wr贸ci艂em podbudowany z dw贸ch stron. Ko艣cielno-duchowej - da艂em pos艂uch duchowi i otrzyma艂em wi臋cej, ni偶 m贸g艂bym si臋 spodziewa膰. Pa艅stwowej - minister, kt贸ry daje ucha (i chyba serca) szeptom serdecznym z Rzeczpospolitej Norwidowskiej, umacnia wiar臋 w pa艅stwo. Ile dobra mo偶e wnie艣膰 w dzisiejszy (i zawsze) 艣wiat ko艣ci贸艂, nie s艂owem, nie innymi naukami - go艣cinnymi plebaniami. Jak kiedy艣 nuncjusz Angelo Giuseppe Roncalii (b艂. J23) w skonfliktowanej powojennej Francji. Eh!

Czy mo偶na pomy艣le膰 o tw贸rczych dokonaniach Cypriana Norwida (mistrza sztuk wielu) bez natchnie艅 Ducha 艢wi臋tego? A naszych? Czym偶e jest cz艂owiek-osoba bez Niego? W Nim 藕r贸d艂o 偶ycia, wiary, nadziei, mi艂o艣ci. A to si臋 nam uda艂o!




sobota, 11 czerwca 2011

W艂asny obraz Boga... warunkiem zr贸wnowa偶onego rozwoju





Ka偶dy ma jaki艣 obraz Boga. Mo偶e nie poj臋cie, ale w艂a艣nie obraz. Image. Poj臋cie ma desygnat, tre艣膰 i zakres, obraz kszta艂ty, barwy, t艂a, nawet ramy.

P贸艂 nocy strzeg艂em tego zapisu pod czach膮 (podobno dzisiaj si臋 m贸wi 'pod beretem'). Sens pozosta艂, ale finezja uciek艂a. Nie chcia艂o mi si臋 wstawa膰, mo偶e budzi膰 innych. Przysz艂o pod postaci膮 艂adnego,jasnego obrazka, jak ob艂ok na niebie, zosta艂o mi do艣膰 m臋tnawe poj臋ciowanie (od my艣lenia obrazowego do dyskursywnego, co stanowi zasadnicz膮 zmian臋, my艣lenie wi膮偶e si臋 艣ci艣le z porozumieniem.  W porozumieniu obrazowym - przedmiot porozumienia jest bardziej konkretny i wyobra偶alny, s艂owa maj膮 za zadanie jedynie otwarcie pami臋ci i wyobra藕ni, przywo艂anie odpowiednich skojarze艅 w celu rozbudowy tworzonego obrazu. S艂owa s膮 wtedy mniej wa偶ne ni偶 skojarzenia, kt贸re maj膮 by膰 przywo艂ane. W tym drugim przypadku, podstaw膮 rozumienia staje si臋 nie obraz, ale zdanie). Takie s膮 skutki zwlekania z robieniem notatek, czyli zapisem do艣wiadczenia duchowego.
My艣l, kt贸ra przysz艂a do mnie do poduszki, wi膮偶e si臋 z postaci膮 Jana Paw艂a II. 呕e kiedy on co艣 m贸wi艂 o Bogu, to tak偶e opr贸cz uniwersalnego poj臋cia, by艂o w tym jego osobiste do艣wiadczenie (osobiste prze偶ycie). Mo偶e mamy podobne, ale wyra偶amy inaczej. Lub, co gorsze, przemilczamy. Bo nie wiemy, 偶e i my mo偶emy. Lub, wmawiamy sobie, 偶e nie umiemy. Lub jeszcze co艣 innego.
Pewnie, 偶e papie偶om okoliczno艣ci sprzyjaj膮. Wychodz膮 do tysi臋cy, milion贸w ludzi, musz膮 co艣 powiedzie膰. S膮 do tego przygotowani 偶yciow膮 praktyk膮 i wykszta艂ceniem. Gdyby艣my byli w ich sytuacji, te偶 by艣my co艣 powiedzieli. Albo nie dali si臋 wybra膰. To znaczy ci z nas, kt贸rzy nie wierz膮 w 艂ask臋, kt贸ra si臋 dostaje w potrzebie (艂aska stanu). Po pierwsze, bo艣my osobami. Po drugie, bo艣my chrzest przyj臋li i inne sakramenty.

U papie偶a naszego to dobrze wida膰, bo wiersze pisa艂. Czy my艣licie, 偶e inaczej pisa艂 wiersze ni偶 encykliki? Ja s膮dz臋, 偶e tak samo. Tematyka by艂a inna i metodologia. Jego wiersze by艂y kr贸tsze z natury. Nie musia艂y mie膰 przypis贸w, odno艣nik贸w itd. Co jest wsp贸lnego? Cz艂owiek-osoba wra偶liwa i odpowiedzialna. Obdarzona wieloma talentami. Talent religijny te偶 istnieje. To osoba jest miejscem nieustaj膮cej pracy wewn臋trznej. 呕adna instytucja si臋 do niej nie umywa. W Janie Pawle widzia艂o si臋 przede wszystkim cz艂owieka-osob臋 nie urz膮d, ani funkcje. Musia艂 si臋 napracowa膰, 偶eby tak by艂o. W艂adza i urz臋dy mog膮 by膰 strasznym ci臋偶arem. Wojty艂a Karol obroni艂 prymat osoby. Uff! Ale 偶eby tak by艂o, jak膮 trzeba mie膰 wiar臋 i rozum! Nie ulec 偶adnym naciskom i oczekiwaniom - to偶 sztuka! Bogu dzi臋ki Karol pozosta艂 cz艂owiekiem. Osob膮!

Czy nie uwa偶acie, tak jak ja, 偶e do tego w艂a艣nie trzeba mie膰 w艂asny obraz Boga. Swojego Boga! Wojty艂a mia艂. Ciekawe jest tylko - od kiedy. Czy ju偶 wtedy, gdy pisa艂 "Brat naszego Boga", czy p贸藕niej? Czy wtedy, gdy dok艂ada艂 czwart膮 cz臋艣膰 r贸偶a艅ca? Gdy pisa艂 "Wiara i rozum"? Nie, mia艂 pewnie od... . Zapis dziedziczenia wszystkiego we Wszech艣wiecie jest prawomocny od zawsze, zale偶y tylko kiedy dziedzicz膮cy go przyjmie.

Do艣wiadczenia Boga s膮 w艂asne, bo inne by膰 nie mog膮. Niby to jasne, ale s膮dz臋, 偶e dla niewielu oczywiste. Otrzymujemy tak膮 sama wiedz臋, ale do艣wiadczamy po swojemu. Na wiedz臋 nak艂ada si臋 osobowo艣膰, zawsze inna. Je艣li te dwie dziedziny rozwijaj膮 si臋 r贸wnolegle, dochodzi do cudownych do艣wiadcze艅 ka偶dego dnia. Wiedza bez osobowo艣ci czym偶e jest? Osobowo艣膰 nie mo偶e nie szuka膰 wiedzy. Oto wymagania zr贸wnowa偶onego rozwoju.

Dodatek poznawczy:

"Na pocz膮tku by艂o S艂owo". Czy j臋zyk narzuca okre艣lon膮 koncepcj臋 艣wiata? Czy g艂臋bokie i uniwersalne struktury mentalne rz膮dz膮ce my艣l膮 ludzk膮? Czy 藕r贸d艂em termin贸w dotycz膮cych pokrewie艅stwa, chor贸b, nazw ro艣lin etc., s膮 logiczne fundamenty danej kultury? Mo偶e troch臋 tak, troch臋 nie. Szukajmy dalej.
"Przypuszcza si臋, 偶e pierwsz膮 i najbardziej podstawow膮 funkcj膮 wydawania d藕wi臋k贸w (mowy) by艂a komunikacja niezb臋dnych potrzeb i podstawowych zagro偶e艅. By艂a to wi臋c ekspresja g艂odu, strachu, gniewu, kt贸ra oddzia艂ywa艂a na otoczenie, rodzin臋, pobratymc贸w i grup臋 wsp贸艂偶yj膮c膮. Zmierza艂a ona do wyzwolenia ich reakcji i tak膮 rol臋 pierwotnie odgrywa艂a. Tak wi臋c pierwszymi komunikatami by艂yby nie opisy, lecz wyrazy potrzeb, pro艣by, gro藕by, ostrze偶enia, rozkazy. Bardziej wyszukan膮 form膮 komunikacji by艂y opisy poznawcze, nie zwi膮zane bezpo艣rednio z wyrazem potrzeb i z bezpo艣rednim oddzia艂ywaniem na otoczenie. Opis jest komunikatem w swej tre艣ci oderwanym od aktualnie prze偶ywanej potrzeby, a wi臋c do jego wytworzenia konieczna jest umiej臋tno艣膰 abstrahowania od swego aktualnego stanu, zdystansowania si臋 w stosunku do nacisku aktualno艣ci. Jest bardzo cenn膮 偶yciowo form膮, gdy偶 pozwala na spo偶ytkowanie w przysz艂ych sytuacjach zawartej w nim wiedzy i wytworzenie samodzielnego reagowania na sytuacje pewnego typu... W Japonii wytworzy艂a si臋 mowa, prowadz膮ca g艂贸wnie do powstawania lub utrwalania pewnych relacji mi臋dzyludzkich, a w kulturze 艣r贸dziemnomorskiej dominuje model s艂u偶膮cy opisowi rzeczywisto艣ci. " (tam偶e).

"Wiele wskazuje na to, 偶e w okresie od oko艂o 2 milion贸w do 500 tysi臋cy lat temu m贸zg cz艂owieka by艂 za ma艂y i jego anatomia wokalno-s艂uchowa zbyt s艂abo rozwini臋ta, aby ludzie mogli rozwin膮膰 j臋zyk zapewniaj膮cy im otrzymywanie dostatecznej ilo艣ci informacji. Badania neurofizjolog贸w nad budow膮 i funkcjonowaniem m贸zgu wskazuj膮, i偶 j臋zyk odegra艂 kluczow膮 rol臋 w uzyskiwaniu przez cz艂owieka 艣wiadomo艣ci samego siebie i w podejmowaniu, w oparciu o ni膮, okre艣lonego dzia艂ania" (tam偶e)

Na pocz膮tku jest wi臋c s艂owo. Czy negacja Boga nie jest drog膮 do zanegowania ca艂ej kultury? Ca艂ej drogi rozwoju cz艂owieka i jego 艣wiata? Kt贸rym tak si臋 szczycimy, podaj膮c za przyk艂ad koncepcj臋 praw cz艂owieka i obywatela? Przyjmuj膮c osob臋 jako fundament wsp贸艂czesnej cywilizacji powinni艣my (musimy?) zaakceptowa膰 ca艂y jej rodow贸d. Wybi贸rczo艣膰 doprowadzi do p臋kni臋膰, patologii i zniszczenia.

pi膮tek, 10 czerwca 2011

Po drugiej stronie lustra (2)


Ka偶de szkolenie jest po drugiej stronie lustra. Dowiadujemy si臋 czego艣 nowego. Zza nas.
Wyje偶d偶aj膮c do Dworu Franciszk贸w wzi膮艂em do plecaka Lewis Carrolla, bo le偶a艂 na wierzchu. Jeszcze go nie czyta艂em. Sko艅czy艂em na Alicji, w ramach 膰wicze艅 j臋zykowych, w dwuj臋zycznym wydaniu z t艂umaczeniem Roberta Stillera. Lustro wygra艂a Marysia (12) na festynie szkolnym.

Co nami w 偶yciu kieruje? Oczywi艣cie przypadek. Ten m贸j zn贸w si臋 okaza艂 b艂ogos艂awionym.
Si臋gn膮艂em po ksi膮偶k臋 raz i drugi. Zw艂aszcza ten drugi by艂 brzemienny. By艂em po obrzydliwym telefonie. Dowiedzia艂em si臋, 偶e w tym 艣wiecie nie z艂o jest z艂e, ale ten, kto go nazwie. Brr - jeszcze teraz mn膮 wstrz膮sa. U艣wiadomi艂em sobie kontekst - nowe i stare. Nie powinno si臋 dzwoni膰 podczas szkolenia. Nie m贸wcie takich rzeczy podczas szkole艅. Szkolenia przywracaj膮 wiar臋, 偶e 艣wiat mo偶e by膰 m膮dry, normalny i dobry. Bez ludzi kwa艣nych jak cytryna, albo gorzkich jak wyci艣ni臋ta sk贸rka po cytrynie.
No wi臋c taki telefon jednak przyszed艂 i Alicja z Carrollem by艂a na艅 lekarstwem. Boh ljubit trojcu, wi臋c przysz艂a jeszcze jaszczurka.
Najbardziej zaskoczy艂a mnie jaszczurka. Z samego rana, to znaczy przed 贸sm膮. Le偶a艂a na moich spodniach, na drugim, wolnym 艂贸偶ku. Niby tylko jaszczurka, ale w hotelowo-szkoleniowo-po-telefonicznych okoliczno艣ciach istny cud natury.

- Ale艣 mnie zaskoczy艂a.
- A co, nie wolno. Franciszk贸w jest bardziej m贸j, ni偶 tw贸j.
- Olle, ale艣 i tak mnie zaskoczy艂a i bardzo si臋 z tego, po namy艣le, ciesz臋.
- Co w tym radosnego, to moja zwyczajowa trasa?
- Bo艣 niespodziewana. "Vivre l'inespere" - rozumiesz?
- Chyba nie, nigdy si臋 nie zastanawia艂am.
- Tak膮 ksi膮偶k臋 napisa艂 kiedy艣 kto艣 bardzo dla mnie wa偶ny. Zakonnik.
- A co to jest "zakonnik".
- Nie b臋dziemy wraca膰 ani do Ma艂ego Ksi臋cia, ani do Adama i Ewy, bo pewnie te偶 ich nie znasz.
- No, nie.
- Pomy艣l raczej, czy i ciebie nie zaskoczy艂o, 偶e sobie tak teraz rozmawiamy?
- Nawet bardzo. Nie my艣la艂am, 偶e tak si臋 mn膮 przejmiesz.
- Widzisz, wczoraj by艂em z艂y, bo dosta艂em g艂upi telefon. Nawet w nocy sny mnie m臋czy艂y. 呕e wszystko przewraca si臋 na bakier... i nie pytaj co to bakier.
- Nie pytam. Przecie偶 widzisz, 偶e zamieni艂am si臋 w s艂uch.

Rzeczywi艣cie, le偶a艂a ca艂kiem nieruchomo. Obcyka艂em aparatem z ka偶dej strony. Podk艂ada艂em notatnik ze szkolenia i zegar, 偶eby ja datowa膰 i skalowa膰. Jak kryminalni na miejscu zbrodni, przest臋pstwa. Albo jak "drog贸wka" na miejscu tak zwanego zdarzenia. Lepiej brzmi. Mniej dramatycznie i bardziej adekwatnie. Normalnie. Tak by艂o. To znaczy - zdarzy艂o.

- Wi臋c budz臋 si臋 wymi臋ty jak szmata, a tu ty. Przyznasz, 偶e艣 mnie zaskoczy艂a.
- No dobra, przyznaj臋. Punkt dla mnie.
- Daj臋 ci nawet trzy. Jak kropki na festynie... nie pytaj o festyn. Uj臋艂a艣 mnie jak... zobacz jakie mam wielkie oczy. Owijam ci臋 moim zdziwieniem, owijam siebie, owijam ca艂y 艣wiat, 偶e zapomnia艂em ca艂kiem o g艂upocie, kt贸ra rz膮dzi膰 chce rzeczy-pospolit膮(tymi). Wywracaj膮c wszystko do g贸ry nogami. 呕e z艂y jest ten, kto nazywa z艂o po imieniu. Na przyk艂ad na swoim blogu. Rozumiesz?

Czas by艂 na 艣niadanie. Jaszczurce wr贸ci艂em wolno艣膰 i swobod臋 zielonych przestrzeni. Na 艣niadanie - do ludzi - szed艂em z aparatem w d艂oni. Zaraz im poka偶臋, jakiego z rana mia艂em go艣cia. A mo偶e go艣ci贸w臋?

Kiedy wi臋c drugi raz wzi膮艂em w przerwie ksi膮偶k臋 do r臋ki, by艂em ju偶 innym cz艂owiekiem. Samo przysz艂o! - no nie? Nie. Bo po to s膮 przypadki. Ratuj膮 nas, a czasem nam 偶ycie. Sk膮d przychodz膮? Dok膮d id膮? Trudno znale藕膰 odpowied藕, skoro nawet nad sob膮 rzadko si臋 zastanawiamy. Przypadek jest chyba - tak jak my - cz臋艣ci膮 natury. Jaszczurka na pewno. Ale jest w nas te偶 艣wiat osobowy, kt贸ry sam膮 natur膮 s艂abo si臋 t艂umaczy. Nawet je艣li mi臋dzy nas a jaszczurk臋 w艂o偶ymy miliony lat ewolucji. We mnie jest co艣, czego jaszczur nawet nie zrozumie. Jest 艣wiat duchowy. Wewn臋trzny. 艢wiat spoza natury. Z kultury. A kultura z czego? Zn贸w miliony lat ewolucji zbyt s艂膮bo t艂umacz膮. Do艣wiadczenia ludzi, kt贸rych pozna艂em w Starym bardzo Testamencie wi臋cej mi powiedzia艂y. Mi艂o艣膰 mi wszystko wyja艣ni艂a i ci膮gle chce mi t艂umaczy膰. Dlatego p贸jd臋 za ni膮, gdziekolwiek by prowadzi艂a.

I tak Lewis Carroll powiedzia艂 mi w Dworze Franciszk贸w, pomi臋dzy rozmow膮 z jaszczurk膮, szkoleniem, a 艣niadaniem - chcesz z nimi rozmawia膰, to bierz ze mnie przyk艂ad.