M贸j realizm i rachunek dobra id膮 w parze. S膮 wprost uzale偶nione.
Jezus z Nazaretu nauczy艂 mnie patrzenia na 艣wiat. To, co dzi臋ki Niemu zobaczy艂em i odkry艂em otwiera mnie na dobro bardziej ni偶 na z艂o, brzydot臋 i grzech.
To, co pozna艂em w ci膮gu d艂ugiego 艣wiadomego, 艣wiadomie poszukuj膮cego 偶ycia jest ogromnym skarbem. Zw艂aszcza w dzisiejszym medialnie skrzywionym (sp艂aszczonym) pop-kultur膮 艣wiecie. Przyk艂ad? W mediach (pop-kulturze politycznie nie tyle poprawnej, co zafa艂szowanej) zwi膮zki homoseksualne to taka sama "norma" jak zwyczajna normalno艣膰, a dla ogromnej wi臋kszo艣ci ludzi i ich zdrowo-rozs膮dkowego os膮du to margines lub wyj膮tek, kt贸ry ma prawo si臋 zdarzy膰 jak w ka偶dym wielkim zbiorze. Ma prawo si臋 zdarzy膰 odchylenie od normy. Krzywa Gaussa. Maj膮 prawo czu膰 si臋 bezpiecznie, a nawet wed艂ug najwy偶szych norm etycznych, maj膮 prawo by膰 kochani i czu膰 si臋 kochanymi. Ale nikt nie ma prawa (nie maj膮 prawa) oczekiwa膰, 偶e te odst臋pstwa stan膮 si臋 regu艂膮. To jest wprowadzanie rachunku absurdu i nieprawdo-podobie艅stwa do zwyczajnego 偶ycia. To jest niszczenie kultury cz艂owieka w globalnym 艣wiecie. Czyli niszczenie 艣wiata. Rodzaj samozag艂ady.
To, czego si臋 dowiedzia艂em o 艣wiecie i cz艂owieku z Bogiem (w poj臋ciu biblijnym) jest cz臋艣ci膮 mnie. Zabieram t臋 "ca艂o艣膰" widzenia i sensu, gdziekolwiek jestem. Hipotetycznie tak偶e w miejsca ogromnych katastrof, kl臋k 偶ywio艂owych, do pracowni i laboratori贸w naukowych, a nawet w 艣wiaty r贸wnoleg艂e i za-艣wiaty. Nie znam innego cz艂owieka. Nie znam innego 艣wiata cz艂owieka, ani jego kultury, w najwy偶szych przejawach i rozumieniu. To jest m贸j realizm i rachunek dobra. Najwi臋kszego dobra, jakie pozna艂em. Mi艂o艣膰, a偶 po 艣mier膰 za drugiego cz艂owieka. DOBRO W 艢WIECIE CZ艁OWIEKA JEST A呕 TAK REALNE! DOBRZE, 呕E JESTE艢. JESTE艢MY ZBAWIENI OD Z艁A, OD GRZECHU, JE艢LI UWIERZYMY, TO ZNACZY, JE艢LI PRZYJMIEMY TEN DAR, JE艢LI STANIEMY W PRAWDZIE O 艢WIECIE ZBAWIONYM, JE艢LI SAMI NIE CHCEMY STA膯 SI臉 BOGAMI DLA INNYCH I SIEBIE SAMEGO!
M贸j realizm nie zna granic. Je艣li w poszukiwaniu prawdy drogi wiod膮 do biskupa, Watykanu, Prezydenta RP, czy w jakie艣 inne rejony, r贸wnie wysokie, lub "rzeczy innej, kt贸rej ju偶 nie wiem, gdzie le偶y mieszkanie, r贸wnie niewinnej", to p贸jd臋. Do Boga samego. Taka jest przecie偶 GODNO艢膯 OSOBY LUDZKIEJ. Nieograniczona, jak Boga samego, na Kt贸rego obraz zosta艂a stworzona. Kt贸rego obraz zawiera. W sobie nosi. Je艣li tej samo-艣wiadomo艣ci i wysi艂ku nie zaniedba (jakby napisa艂 R.Ingarden).
M贸j realizm nie stawia barier, nie dzieli ludzi, nie wyklucza nikogo. W sprawie Rzeczpospolitej Norwidowskiej jestem za jak najwi臋kszym uspo艂ecznieniem, na ca艂膮 Polsk臋 i umi臋dzynarodowieniem, na ca艂膮 Europ臋 i 艣wiat. Wieszcz, jak prorok - jest dobrem wsp贸lnym. Rzeczpospolita? Z samej nazwy jest rzecz膮 powszechn膮, "pospolit膮", wsp贸ln膮.
Dobrze, 偶e gmina jest w programie promuj膮cym partycypacj臋 publiczn膮 w projekcie "Decydujmy razem". 艢mia艂o pisz臋 z wielkich liter "Decydujmy Razem". W Strach贸wce nawet w dw贸jnas贸b - bo i rzecz-pospolita i partycypacja. 呕eby to dobro dostrzec i nim si臋 cieszy膰, wystarczy rozszerzy膰 swoje my艣lenie. Sw贸j katolicyzm, sw贸j 艣wiatopogl膮d, swoje rozumienie siebie, Polski, 艣wiata. Trzeba nam wszystkim p贸j艣膰 o krok dalej, nawet dalej ni偶 Szko艂a Ucz膮ca Si臋 i Edukacja Przez Ca艂e 呕ycie. A 艣wi臋to nasze b臋dzie trwa艂o bez ko艅ca - jak mawia艂 艣p. brat Roger Schutz, za艂o偶yciel ekumenicznej wsp贸lnoty w Taize. Dopowiada艂 zarazem, 偶e prostota 偶ycia, zaufanie, go艣cinno艣膰 i przejrzysto艣膰 s膮 najlepszymi sposobami jego uciele艣nienia.
L.Miller powiedzia艂 na ich dzisiejszym "lewicowym" zje藕dzie co艣, co napisa艂em sobie w swoim "katolickim" notatniku 20 lat temu, 偶e partia powinna powstawa膰 z konkret贸w 偶ycia publiczno-narodowego. My艣l taka wtedy mi przysz艂a, bo u艣wiadomi艂em sobie powinno艣膰 moraln膮 dzi臋kczynienia za fakty, kt贸re zdarzy艂y si臋 w 偶yciu wsp贸艂czesnych Polak贸w: Jan Pawe艂 II, Solidarno艣膰, upadek komunizmu i odzyskanie niepodleg艂o艣ci (1989). My艣l przysz艂a pewnie w zwi膮zku z intensywniejszym procesem 偶ycia wewn臋trznego nawet w pracy samorz膮dowca, pod wp艂ywem obrazu w TV ze spotkania w Domu Literata w Warszawie z Czes艂awem Mi艂oszem i recytacj膮 fragmentu jego utworu "dlaczego nie 艣piewamy hymnu dzi臋kczynienia...?". Na ekranie mign臋艂a mi tak偶e posta膰 Andrzeja Madeja. Jego obecno艣膰 tam, gdzie poruszano temat dzi臋kczynienia, zapami臋ta艂em r贸wnie mocno, a mo偶e jeszcze bardziej. On jest wi臋kszym piewc膮 dzi臋kczynienia, nawet od Mi艂osza, Herberta i innych poet贸w.
Wtedy zrodzi艂 si臋 we mnie pomys艂 na Parti臋 Dzi臋kczynienia - w gabinecie w贸jta I Kadencji gminy Strach贸wki (dzisiaj jest w nim sekretariat).
Taki jest m贸j realizm. Nie sta艂 si臋 on - niestety - realizmem mojej gminy, ani Polski.
Gdybym codziennie nie zastanawia艂 si臋, czym jest dobro i dzi臋kczynienie, i jak膮 rol臋 pe艂ni膮 w "ludzkim" 艣wiecie cz艂owieka, oraz, gdybym nie modli艂 si臋 "zawodowo" w tym duchu dwa dni w tygodniu we wsp贸lnocie z uczniami (chyba z wi臋kszo艣ci膮), by艂bym gorszym cz艂owiekiem. Jeszcze gorszym - pewnie dopowiedz膮 moi oponenci :)
sobota, 21 stycznia 2012
pi膮tek, 20 stycznia 2012
Rachunek dobra
Wielki pok贸j i wype艂nienie przychodzi na mnie po sko艅czeniu i opublikowaniu post贸w. Tak by艂o tak偶e wczoraj. To jakbym proklamowa艂 wyznanie wiary, albo bardzo wa偶ny testament. M贸j testament, ani nowy, ani stary, cho膰 taki, kt贸ry m贸g艂by by膰 ostatecznym. Zrodzony i zbudowany na obydwu pisanych z wielkich liter - Nowym i Starym.
Modlitwa wieczorna, kradziona telewizji, ma wiele do zaoferowania. 呕e np. cisza daje prosty pocz膮tek podmiotowemu aspektowi wiary. Tylko wolitywno-pami臋ciowy nie starcza. Wola mo偶e przek艂ada膰 si臋 na pos艂usze艅stwo, daj膮c impuls codziennej (lub cz臋stej inaczej) modlitwy. Uruchomiona przez podmiot pami臋膰 pos艂usznie wyrecytuje znane teksty modlitewne. Ale gdzie jest rozum i samo艣wiadomo艣膰 w tej tradycyjnej metodzie?
Praktyka rachunku sumienia na koniec dnia jest lepszym mechanizmem 偶ycia wewn臋trznego, zmusza do intensywniejszego u偶ycia rozumu. Ale ma te偶 inne konsekwencje antropologiczno-teologiczne. Ustawia, polaryzuje relacje mi臋dzy mn膮 a Bogiem g艂贸wnie w p艂aszczy藕nie z艂a, s艂abo艣ci, winy, grzechu. Tak偶e oczywi艣cie przebaczenia, uwolnienia od grzechu, czyli zbawienia. Niew膮tpliwie.
A jednak w moim 偶yciu wa偶n膮 cezur膮 sta艂o si臋 przej艣cie z rachunku sumienia na rachunek dnia, kt贸ry g艂贸wnie koncentruje si臋 na dobru. Kiedy szukam pocz膮tk贸w i zrozumienia tego przej艣cia, to lokowa艂bym je w lekturze 艣w. Teresy z Avila, spotkaniu Andrzeja Madeja, OMI i mojej katechezie. Teresa pokaza艂a, 偶e B贸g jest bardzo na co dzie艅, a nie tylko w procesji Bo偶ego Cia艂a i innych 艣wi膮tecznych obrz臋dach i zwyczajach. Szkoda, 偶e jej prosta recepta, "wystarczy 15 minut dziennie modlitwy my艣lnej, aby osi膮gn膮膰 艣wi臋to艣膰" nie jest szerzej popularyzowana. Andrzej? "Dobrze, 偶e jeste艣" - to jeden z jego pierwszych tomik贸w. Katechezy? Co was dzisiaj dobrego spotka艂o? Najpierw uczniowie m贸wili, 偶e nic, by podprowadzeni pod 艣wiat艂o, odkrywali skarby.
Rachunek dobra powinien by膰 jawny. Dobro broni si臋 samo. Dlatego si臋 ujawnia, a nie chowa przed nami. Dlatego zbawienie jest ofert膮 (darem) dla wszystkich. Co艣 jednak pozostaje dla nas do zrobienia. Uzna膰 i wyzna膰.
Ot, prosty przyk艂ad. Dajmy na to, 偶e uczestniczymy w jakim艣 zdarzeniu (spotkaniu, konferencji, forum, szkoleniu...). Ka偶dy dostaje (otrzymuje darmowo i na swoj膮 miar臋) jakie艣 odwzorowanie zdarzenia i unosi w sobie. Ka偶dy dostaje nawet gotowe formu艂y poj臋ciowo-j臋zykowe zapisuj膮ce zdarzenie. Katastrofa nast臋puje zaraz potem. Nie troszczymy si臋 wystarczaj膮co o dar. Nie staramy si臋 wiernie przechowa膰 (cho膰 w glinianym naczyniu). A kiedy z obowi膮zku, powinno艣ci, lub na czyj膮艣 pro艣b臋 staramy si臋 zrobi膰 notatk臋 do publikacji (objawienia) - to zaczynamy szuka膰 swoich w艂asnych s艂贸w i pomys艂贸w na zrelacjonowanie sprawy. Nieszcz臋艣cie. Niewierno艣膰 nieu艣wiadomiona i niezamierzona. Przecie偶 dostali艣my lepsz膮, najlepsz膮 form臋 i formu艂y. Dlaczego kopiecie swoje sztuczne cysterny, kiedy dostali艣cie dost臋p do 藕r贸de艂? Wystarczy nie przepu艣ci膰 mi臋dzy palcami wody 偶ycia. 艢wiat艂a?
Gra偶yna pojecha艂a na Subregionalne Forum partycypacji publicznej w ramach "Decydujmy Razem", ja pracowa艂em w domu. To jest praca! Jezus z Nazaretu te偶 nie mia艂 umowy o prac臋, ani wynegocjowanych warunk贸w p艂acy. 呕adnej p艂acy. A pracy?!
Zaj膮艂em si臋 dzisiaj z rana spraw膮 wynikaj膮c膮 z korespondencji z Lucy i jej Lincoln, Nebraska, USA. Cz臋艣ci膮 tej duchowo-kulturowej wymiany (dialogu dw贸ch cywilizacji) stali si臋 i s膮 uczniowie ze szk贸艂 艣w. Teresy, tam, i Rzeczpospolitej Norwidowskiej, tu. Mi臋dzy doros艂ymi pad艂o pytanie o RRN, czyli Ruch Rodzin Nazareta艅skich, znany w Ameryce jako FNM, The Families of Nazareth Movement.
Chcia艂em odpowiedzie膰 na pytanie o RRN/FNM najlepiej, jak umiem. Niestety, nie uda艂o si臋 sporz膮dzi膰 rachunku dobra. Wys艂a艂em maile do dw贸ch ksi臋偶y, odpowiedzialnych, ka偶dy w innym zakresie, za Ruch oraz do pary animator贸w diecezjalnych. Adres贸w nie musia艂em szpiegowa膰. Wzi膮艂em z oficjalnej strony archidiecezji. Od 4 stycznia nie dosta艂em odpowiedzi. Wstyd mi przed Lucy, Nebrask膮 i ko艣cio艂em w USA. Nawet przed 艣wi臋t膮 Teres膮, kt贸ra patronuje parafii i szkole w Lincoln, oraz Ruchowi. Ona mog艂a prowadzi膰 "偶ycie ukryte", 艂aska - nie.
To, co wiedzia艂em, oraz fakt braku odpowiedzi opisa艂em w mailu do Ameryki. Musz臋 jednak odpowiedzie膰 jednoznacznie, z ca艂膮 szczero艣ci膮 i wiedz膮, jak膮 uda mi si臋 zgromadzi膰. Nie spoczn臋, to nie tylko sprawa prywatnej korespondencji paru os贸b. To sprawa jasno艣ci i jawno艣ci w Jednym, Powszechnym i Apostolskim Ko艣ciele. Jeden jest B贸g, Prawda, jedna jest wsp贸lnota szukaj膮cych sprawiedliwo艣ci i zbawienia.
Napisa艂em dzisiaj do biskupa, kt贸ry jest pe艂nomocnikiem Episkopatu Polski do spraw Ruchu RN. Zda艂em spraw臋. Je艣li on odpowie, 偶e mam poprzesta膰, tak odpowiem Lucy i moja rola si臋 sko艅czy.
Rachunek dobra jest wymagaj膮cy moralnie. Prawda nie jest niczyj膮 w艂asno艣ci膮. Upominam si臋 o ni膮 w 偶yciu tzw. wsp贸lnoty lokalnej 偶yj膮cej w Strach贸wce, w szkole i ca艂ej Rzeczpospolitej Norwidowskiej (cho膰by g艂o艣nej "Krzywdy" dawnych mieszka艅c贸w tzw. Wsp贸lnoty Mieszkaniowej w budynku gminnym, doktora z Jadowa...), w powiecie, Polsce, w ko艣ciele lokalnym i powszechnym. Nie mo偶emy milcze膰 w sprawach publicznych (艣wieckich i ko艣cielnych). Ka偶dy z ochrzczonych otrzyma艂 udzia艂 w kap艂a艅skiej, prorockiej i kr贸lewskiej misji Jezusa z Nazaretu. "B膮d藕 wierny. Id藕!".
Rachunek dobra musi w moim przypadku obj膮膰 i dziedzictwo Solidarno艣ci i bilans 30 lat katechizowania w Ko艣ciele Katolickim w Polsce. Staram si臋 by膰 wierny, od pocz膮tku, do ko艅ca. Dopok膮d id臋.
Modlitwa wieczorna, kradziona telewizji, ma wiele do zaoferowania. 呕e np. cisza daje prosty pocz膮tek podmiotowemu aspektowi wiary. Tylko wolitywno-pami臋ciowy nie starcza. Wola mo偶e przek艂ada膰 si臋 na pos艂usze艅stwo, daj膮c impuls codziennej (lub cz臋stej inaczej) modlitwy. Uruchomiona przez podmiot pami臋膰 pos艂usznie wyrecytuje znane teksty modlitewne. Ale gdzie jest rozum i samo艣wiadomo艣膰 w tej tradycyjnej metodzie?
Praktyka rachunku sumienia na koniec dnia jest lepszym mechanizmem 偶ycia wewn臋trznego, zmusza do intensywniejszego u偶ycia rozumu. Ale ma te偶 inne konsekwencje antropologiczno-teologiczne. Ustawia, polaryzuje relacje mi臋dzy mn膮 a Bogiem g艂贸wnie w p艂aszczy藕nie z艂a, s艂abo艣ci, winy, grzechu. Tak偶e oczywi艣cie przebaczenia, uwolnienia od grzechu, czyli zbawienia. Niew膮tpliwie.
A jednak w moim 偶yciu wa偶n膮 cezur膮 sta艂o si臋 przej艣cie z rachunku sumienia na rachunek dnia, kt贸ry g艂贸wnie koncentruje si臋 na dobru. Kiedy szukam pocz膮tk贸w i zrozumienia tego przej艣cia, to lokowa艂bym je w lekturze 艣w. Teresy z Avila, spotkaniu Andrzeja Madeja, OMI i mojej katechezie. Teresa pokaza艂a, 偶e B贸g jest bardzo na co dzie艅, a nie tylko w procesji Bo偶ego Cia艂a i innych 艣wi膮tecznych obrz臋dach i zwyczajach. Szkoda, 偶e jej prosta recepta, "wystarczy 15 minut dziennie modlitwy my艣lnej, aby osi膮gn膮膰 艣wi臋to艣膰" nie jest szerzej popularyzowana. Andrzej? "Dobrze, 偶e jeste艣" - to jeden z jego pierwszych tomik贸w. Katechezy? Co was dzisiaj dobrego spotka艂o? Najpierw uczniowie m贸wili, 偶e nic, by podprowadzeni pod 艣wiat艂o, odkrywali skarby.
Rachunek dobra powinien by膰 jawny. Dobro broni si臋 samo. Dlatego si臋 ujawnia, a nie chowa przed nami. Dlatego zbawienie jest ofert膮 (darem) dla wszystkich. Co艣 jednak pozostaje dla nas do zrobienia. Uzna膰 i wyzna膰.
Ot, prosty przyk艂ad. Dajmy na to, 偶e uczestniczymy w jakim艣 zdarzeniu (spotkaniu, konferencji, forum, szkoleniu...). Ka偶dy dostaje (otrzymuje darmowo i na swoj膮 miar臋) jakie艣 odwzorowanie zdarzenia i unosi w sobie. Ka偶dy dostaje nawet gotowe formu艂y poj臋ciowo-j臋zykowe zapisuj膮ce zdarzenie. Katastrofa nast臋puje zaraz potem. Nie troszczymy si臋 wystarczaj膮co o dar. Nie staramy si臋 wiernie przechowa膰 (cho膰 w glinianym naczyniu). A kiedy z obowi膮zku, powinno艣ci, lub na czyj膮艣 pro艣b臋 staramy si臋 zrobi膰 notatk臋 do publikacji (objawienia) - to zaczynamy szuka膰 swoich w艂asnych s艂贸w i pomys艂贸w na zrelacjonowanie sprawy. Nieszcz臋艣cie. Niewierno艣膰 nieu艣wiadomiona i niezamierzona. Przecie偶 dostali艣my lepsz膮, najlepsz膮 form臋 i formu艂y. Dlaczego kopiecie swoje sztuczne cysterny, kiedy dostali艣cie dost臋p do 藕r贸de艂? Wystarczy nie przepu艣ci膰 mi臋dzy palcami wody 偶ycia. 艢wiat艂a?
Gra偶yna pojecha艂a na Subregionalne Forum partycypacji publicznej w ramach "Decydujmy Razem", ja pracowa艂em w domu. To jest praca! Jezus z Nazaretu te偶 nie mia艂 umowy o prac臋, ani wynegocjowanych warunk贸w p艂acy. 呕adnej p艂acy. A pracy?!
Zaj膮艂em si臋 dzisiaj z rana spraw膮 wynikaj膮c膮 z korespondencji z Lucy i jej Lincoln, Nebraska, USA. Cz臋艣ci膮 tej duchowo-kulturowej wymiany (dialogu dw贸ch cywilizacji) stali si臋 i s膮 uczniowie ze szk贸艂 艣w. Teresy, tam, i Rzeczpospolitej Norwidowskiej, tu. Mi臋dzy doros艂ymi pad艂o pytanie o RRN, czyli Ruch Rodzin Nazareta艅skich, znany w Ameryce jako FNM, The Families of Nazareth Movement.
Chcia艂em odpowiedzie膰 na pytanie o RRN/FNM najlepiej, jak umiem. Niestety, nie uda艂o si臋 sporz膮dzi膰 rachunku dobra. Wys艂a艂em maile do dw贸ch ksi臋偶y, odpowiedzialnych, ka偶dy w innym zakresie, za Ruch oraz do pary animator贸w diecezjalnych. Adres贸w nie musia艂em szpiegowa膰. Wzi膮艂em z oficjalnej strony archidiecezji. Od 4 stycznia nie dosta艂em odpowiedzi. Wstyd mi przed Lucy, Nebrask膮 i ko艣cio艂em w USA. Nawet przed 艣wi臋t膮 Teres膮, kt贸ra patronuje parafii i szkole w Lincoln, oraz Ruchowi. Ona mog艂a prowadzi膰 "偶ycie ukryte", 艂aska - nie.
To, co wiedzia艂em, oraz fakt braku odpowiedzi opisa艂em w mailu do Ameryki. Musz臋 jednak odpowiedzie膰 jednoznacznie, z ca艂膮 szczero艣ci膮 i wiedz膮, jak膮 uda mi si臋 zgromadzi膰. Nie spoczn臋, to nie tylko sprawa prywatnej korespondencji paru os贸b. To sprawa jasno艣ci i jawno艣ci w Jednym, Powszechnym i Apostolskim Ko艣ciele. Jeden jest B贸g, Prawda, jedna jest wsp贸lnota szukaj膮cych sprawiedliwo艣ci i zbawienia.
Napisa艂em dzisiaj do biskupa, kt贸ry jest pe艂nomocnikiem Episkopatu Polski do spraw Ruchu RN. Zda艂em spraw臋. Je艣li on odpowie, 偶e mam poprzesta膰, tak odpowiem Lucy i moja rola si臋 sko艅czy.
Rachunek dobra jest wymagaj膮cy moralnie. Prawda nie jest niczyj膮 w艂asno艣ci膮. Upominam si臋 o ni膮 w 偶yciu tzw. wsp贸lnoty lokalnej 偶yj膮cej w Strach贸wce, w szkole i ca艂ej Rzeczpospolitej Norwidowskiej (cho膰by g艂o艣nej "Krzywdy" dawnych mieszka艅c贸w tzw. Wsp贸lnoty Mieszkaniowej w budynku gminnym, doktora z Jadowa...), w powiecie, Polsce, w ko艣ciele lokalnym i powszechnym. Nie mo偶emy milcze膰 w sprawach publicznych (艣wieckich i ko艣cielnych). Ka偶dy z ochrzczonych otrzyma艂 udzia艂 w kap艂a艅skiej, prorockiej i kr贸lewskiej misji Jezusa z Nazaretu. "B膮d藕 wierny. Id藕!".
Rachunek dobra musi w moim przypadku obj膮膰 i dziedzictwo Solidarno艣ci i bilans 30 lat katechizowania w Ko艣ciele Katolickim w Polsce. Staram si臋 by膰 wierny, od pocz膮tku, do ko艅ca. Dopok膮d id臋.
czwartek, 19 stycznia 2012
Jeste艣my zbawieni
呕ycie si臋 dzieje. Gra偶yna pojecha艂a na posiedzenie komisji o艣wiaty Rady Gminy. Zobaczymy, jaka wr贸ci. 呕ycie si臋 dzieje, ale niekt贸rzy nie chc膮 si臋 mu podda膰, ale chc膮 go sobie podporz膮dkowa膰. O nierozumni. To ma sens religijny, ostateczny. Bo albo si臋 wierzy w prawd臋 obiektywn膮, albo tylko we w艂asne plany. Boga w nich by膰 wtedy nie mo偶e. Prawda si臋 nie ukrywa - objawia. O-B-J-A-W-I-A.
Prawdy nie wymy艣lam. Odkrywam. Przyjmuj臋. Wiemy to od pierwszych pocz膮tk贸w. Masz tu wszystko, ale "Z drzewa poznania dobra i z艂a nie wolno ci je艣膰". Tamci, pierwsi, nie mieli zakazu cieszenia si臋 tymi owocami! Mieli tylko zakaz prywatyzowania owoc贸w poznania dobrego i z艂ego, dewastowania.
Pisz臋 w k贸艂ko i na okr膮g艂o o tym samym. TAK JEST. To nie moje pisanie ma b艂yszcze膰 oryginalno艣ci膮, tylko (intryguj膮ce) pi臋kno RZECZYWISTO艢CI. W miar臋 jak si臋 przede mn膮 ods艂ania i mi si臋 daje (lub na odwr贸t), co ju偶 w samym zapisie przybiera form臋 aktu, zachwycam si臋 i opisuj臋. Czy kto艣 liczy i zarzuca powtarzalno艣膰 akt贸w ma艂偶e艅skich? Jestem za艣lubiony prawdzie i rzeczywisto艣ci - bo si臋 urodzi艂em, zapozna艂em (pomy艣la艂em) i zaakceptowa艂em. Powiedzia艂em jej Amen, Tak.
Nudzi mnie wi臋kszo艣膰 film贸w, seriali, program贸w (艣niadaniowo-kolacyjnych) i dyskusji, bo nie szukaj膮 i nie s艂u偶膮 prawdzie, tylko swoim koncepcjom (celom, za艂o偶eniom) - przewa偶nie komercyjnym, albo politycznym. Kto prawdzie s艂u偶y, nigdy mnie nie nudzi. To wida膰, s艂ucha膰 i czu膰 od razu. Artystyczne, naukowe, prawdziwie religijne dzia艂ania "odpowiednie daj膮c rzeczy s艂owo" nigdy nie nu偶膮.
Komercyjnie i politycznie motywowane produkcje deformuj膮 obraz 艣wiata. Nadaj膮 prawa obywatelskie temu, co pato-logiczne: chorobom, defektom, zachciankom itd.itp. Kosztem tego, co normalne (logiczne): pi臋kna, dobra, mi艂o艣ci, prawdy, normie...
Nie chc臋 i nie m贸wi臋, 偶e choroba, wyj膮tek, odst臋pstwo od normy nie zas艂uguje na zainteresowanie i nag艂a艣nianie. Powiem zdecydowanie i wprost, wszystko, co istnieje zas艂uguje na zainteresowanie, a ka偶da osoba ludzka zas艂uguje na MI艁O艢膯. W ka偶dej rzeczy mo偶emy odkry膰 co艣 wa偶nego, istotnego, zas艂uguj膮cego na wszechstronne poznanie. W ka偶dej osobie niepowtarzaln膮 GODNO艢膯.
Ka偶da rzecz i ka偶da osoba ma to, co ISTOTOWE I KONSTYTUTYWNE i to, co przypadkowe, zmienne. Chodzi mi TYLKO I A呕, by nie m膮ci膰 ludziom w g艂owach i nie tworzy膰 wra偶enia, 偶e wszystko jest tak samo wa偶ne. Wyj膮tk贸w nie r贸bcie regu艂膮. Cz臋艣ci - ca艂o艣ci膮.
呕eby w ostateczno艣ci, to, co przypadkowe i zmienne nie decydowa艂o o naszym obrazie 艣wiata, samego siebie, a dla ludzi wierz膮cych, o ostatecznym sensie i przeznaczeniu (nie rozumianego wszak jak determinacja mechanistyczna).
Cz艂owieku - JEST PRAWDA A TY JESTE艢 WOLN膭 OSOB膭. Masz wolno艣膰 poznania i cieszenia si臋 tym, co istotowe, konstytutywne, ostateczne. W ka偶dym miejscu i o ka偶dej porze. To jest i musi by膰 zawsze w ka偶dej rzeczy i w ka偶dym cz艂owieku - bo s膮, bo istniej膮! Zauwa偶, ciesz si臋! Niech ci臋 nie os艂abiaj膮 (nie okradaj膮) uj臋cia przelotne, resztkowe, chwilowe, wyj膮tkowe przemijaj膮c膮 wyj膮tkowo艣ci膮, 艣mieciowe wprost. WARUNKIEM JEST CHYBA ZNALEZIENIE S-T-A-艁-E-G-O PUNKTU W SOBIE! Ale przecie偶 to powinno by膰 naj艂atwiejsze - jeste艣 sob膮, swoim gospodarzem, podmiotem wszystkich swoich prze偶y膰 艣wiadomych. Znajd藕 siebie. Znajd藕 SIEBIE. Wejd藕 tam, b膮d藕 cz臋sto.
Jeste艣 zbawiony. Sta膰 ci臋 na mi艂o艣膰 emocjonaln膮 i na mi艂o艣膰 intelektualn膮. Zbawienie jest ca艂o艣ciowe i nieprzemijaj膮ce.
呕ycie si臋 dzieje. Gra偶yna jest na posiedzeniu komisji o艣wiaty RG. O艣wiata te偶 si臋 dzieje. I kultura si臋 dzieje. Kr膮偶y na Facebooku Cyprian Norwid i jego Rzeczpospolita po Mazowszu i Polsce! Nie mo偶na 偶adnej z tych dziedzin nikomu podporz膮dkowa膰. Niczyim interesom. Ani os贸b, ani instytucji, ani organizacji. O艣wiata jest najbardziej nara偶ona na podporz膮dkowanie - pa艅stwu, samorz膮dom, ideologiom, samo-rz膮dcom. Ale i ona - dzi臋ki dzielnym ludziom - potrafi si臋 broni膰. PAMI臉TAJMY, 偶e w Strach贸wce musieli艣my broni膰 szko艂y przed likwidacj膮, potem prawa do skorzystania z praw obywatelskich, by Gra偶yna mog艂a wystartowa膰 w konkursie na dyrektora (a wcze艣niej by doszed艂 do skutku konkurs z Emil膮). PAMI臉TAJMY O W艁ASNEJ HISTORII. PAMI臉膯 I TO呕SAMO艢膯 to punkty sta艂e jak fundament tej gminnej budowli.
Dzisiaj szko艂a Rzeczpospolita Norwidowska rozs艂awia gmin臋 i jest znana w wojew贸dztwie i dalej.
Ale nawet ta szko艂a musi ci膮gle przypomina膰 o swoim istnieniu i roli w spo艂eczno艣ci lokalnej. Niepoj臋te! I to jeszcze przed nauczycielk膮 tej偶e szko艂y!! I przed innymi zorganizowanymi si艂ami niech臋tnymi uzna膰 realia 偶ycia spo艂eczno-publicznego!! O to posz艂o w s艂awetnym sporze o tzw. op艂atek 16 grudnia w OSP. Przecie nie o zaszczyty, nie o u艣cisk d艂oni prezesa, nie o "klap臋, go藕dzik, bu藕k臋", o pokazanie si臋, ani pocz臋stunek. Nasze istnienie zawdzi臋czamy Stw贸rcy, rodzicom i w艂asnym decyzjom 偶yciowym, a nie 偶yczliwym - lub nie - wsp贸艂mieszka艅com.
Chodzi o gmin臋! O DOBRO WSP脫LNE. O rozumienie wsp贸lnoty lokalnej, samorz膮dno艣ci, demokracji, o艣wiaty, kultury... osoby cz艂owieka i prawdy. O REALIZM, jako podstawy 偶ycia wsp贸lnego. Jednym z przeciwie艅stw realizmu jest chciejstwo, m膮drze zwane woluntaryzmem. "B贸g wam powiedzia艂... ja sam b臋d臋 was pas艂, a INNY m贸wi... bierzcie i jedzcie to, co sami wymy艣licie i co sami chcecie" - historia, kt贸ra powtarza i rozgrywa si臋 w 偶yciu ka偶dego z nas, nim wybierzemy Zbawienie.
My wybieramy inn膮 eucharysti臋, kt贸ra jest dzi臋kczynieniem za to, co jest i co jest nam podawane. Wierzymy te偶 w to, co wsp贸lne i powszechne. W Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮, budowan膮 na tw贸rczo艣ci, 偶yciu i zwi膮zkach rodzinnych jednego z najwi臋kszych chrze艣cija艅skich my艣licieli Europy. To on stawia nam nieustannie pytania:
- jak by膰 cz艂owiekiem
- prawdy szuka膰 w sobie
- jak kocha膰 Boga
- co to jest Ojczyzna
To on zachwyca swoim zachwyceniem Polsk膮 wzi臋t膮 t臋cz膮 zachwytu od zarania dziej贸w. Szukamy jej w sobie i dooko艂a. Zachwytu nigdy do艣膰. Pi臋knem, dobrem, prawd膮. Ale ich nie brakuje. S膮 na ka偶dej rzeczy i w ka偶dej osobie. Jeste艣my zbawieni. W艂贸偶my troch臋 pracy - Zmartwychwstaniemy.
Pisz臋, bo 偶yj臋. Pisz臋, nie 偶eby ubli偶a膰, ale 偶eby broni膰. Broni臋 prawdy. Broni臋 realizmu. To s膮 bardzo realne fakty naszego 偶ycia wsp贸lnego. One nas wsp贸艂okre艣laj膮, s膮 materi膮 naszego 偶ycia osobistego, rodzinnego, szkolnego, gminnego, religijno-ko艣cielnego. 呕ycie jest jedno艣ci膮 psycho-cielesno-duchowo-biologiczno-naukowo-filozoficzno-teologiczno-prywatno-rodzinno-publiczno-samorz膮dowo-zawodowo... Wewn臋trzne rozdarcia tej jedno艣ci to objawy chorobowe (schizo...). Basta.
Czym jest Zesp贸艂 Szk贸艂 w Strach贸wce i Rzeczpospolita Norwidowska dla wszystkich nieuprzedzonych (za艣lepionych? zak艂amanych?) os贸b jest proste i oczywiste. Szko艂a i RzN s膮 skarbem dla gminy, Mazowsza i dalej. Ci, kt贸rzy dla w艂asnych interes贸w i ambicjonalnych skrzywie艅 chc膮 im szkodzi膰 - przechodz膮, przechodz膮, a偶 przemin膮, przepadn膮 w z艂ej s艂awie. "Pozostanie poezja i dobro膰, i wi臋cej nic".
Prawdy nie wymy艣lam. Odkrywam. Przyjmuj臋. Wiemy to od pierwszych pocz膮tk贸w. Masz tu wszystko, ale "Z drzewa poznania dobra i z艂a nie wolno ci je艣膰". Tamci, pierwsi, nie mieli zakazu cieszenia si臋 tymi owocami! Mieli tylko zakaz prywatyzowania owoc贸w poznania dobrego i z艂ego, dewastowania.
Pisz臋 w k贸艂ko i na okr膮g艂o o tym samym. TAK JEST. To nie moje pisanie ma b艂yszcze膰 oryginalno艣ci膮, tylko (intryguj膮ce) pi臋kno RZECZYWISTO艢CI. W miar臋 jak si臋 przede mn膮 ods艂ania i mi si臋 daje (lub na odwr贸t), co ju偶 w samym zapisie przybiera form臋 aktu, zachwycam si臋 i opisuj臋. Czy kto艣 liczy i zarzuca powtarzalno艣膰 akt贸w ma艂偶e艅skich? Jestem za艣lubiony prawdzie i rzeczywisto艣ci - bo si臋 urodzi艂em, zapozna艂em (pomy艣la艂em) i zaakceptowa艂em. Powiedzia艂em jej Amen, Tak.
Nudzi mnie wi臋kszo艣膰 film贸w, seriali, program贸w (艣niadaniowo-kolacyjnych) i dyskusji, bo nie szukaj膮 i nie s艂u偶膮 prawdzie, tylko swoim koncepcjom (celom, za艂o偶eniom) - przewa偶nie komercyjnym, albo politycznym. Kto prawdzie s艂u偶y, nigdy mnie nie nudzi. To wida膰, s艂ucha膰 i czu膰 od razu. Artystyczne, naukowe, prawdziwie religijne dzia艂ania "odpowiednie daj膮c rzeczy s艂owo" nigdy nie nu偶膮.
Komercyjnie i politycznie motywowane produkcje deformuj膮 obraz 艣wiata. Nadaj膮 prawa obywatelskie temu, co pato-logiczne: chorobom, defektom, zachciankom itd.itp. Kosztem tego, co normalne (logiczne): pi臋kna, dobra, mi艂o艣ci, prawdy, normie...
Nie chc臋 i nie m贸wi臋, 偶e choroba, wyj膮tek, odst臋pstwo od normy nie zas艂uguje na zainteresowanie i nag艂a艣nianie. Powiem zdecydowanie i wprost, wszystko, co istnieje zas艂uguje na zainteresowanie, a ka偶da osoba ludzka zas艂uguje na MI艁O艢膯. W ka偶dej rzeczy mo偶emy odkry膰 co艣 wa偶nego, istotnego, zas艂uguj膮cego na wszechstronne poznanie. W ka偶dej osobie niepowtarzaln膮 GODNO艢膯.
Ka偶da rzecz i ka偶da osoba ma to, co ISTOTOWE I KONSTYTUTYWNE i to, co przypadkowe, zmienne. Chodzi mi TYLKO I A呕, by nie m膮ci膰 ludziom w g艂owach i nie tworzy膰 wra偶enia, 偶e wszystko jest tak samo wa偶ne. Wyj膮tk贸w nie r贸bcie regu艂膮. Cz臋艣ci - ca艂o艣ci膮.
呕eby w ostateczno艣ci, to, co przypadkowe i zmienne nie decydowa艂o o naszym obrazie 艣wiata, samego siebie, a dla ludzi wierz膮cych, o ostatecznym sensie i przeznaczeniu (nie rozumianego wszak jak determinacja mechanistyczna).
Cz艂owieku - JEST PRAWDA A TY JESTE艢 WOLN膭 OSOB膭. Masz wolno艣膰 poznania i cieszenia si臋 tym, co istotowe, konstytutywne, ostateczne. W ka偶dym miejscu i o ka偶dej porze. To jest i musi by膰 zawsze w ka偶dej rzeczy i w ka偶dym cz艂owieku - bo s膮, bo istniej膮! Zauwa偶, ciesz si臋! Niech ci臋 nie os艂abiaj膮 (nie okradaj膮) uj臋cia przelotne, resztkowe, chwilowe, wyj膮tkowe przemijaj膮c膮 wyj膮tkowo艣ci膮, 艣mieciowe wprost. WARUNKIEM JEST CHYBA ZNALEZIENIE S-T-A-艁-E-G-O PUNKTU W SOBIE! Ale przecie偶 to powinno by膰 naj艂atwiejsze - jeste艣 sob膮, swoim gospodarzem, podmiotem wszystkich swoich prze偶y膰 艣wiadomych. Znajd藕 siebie. Znajd藕 SIEBIE. Wejd藕 tam, b膮d藕 cz臋sto.
Jeste艣 zbawiony. Sta膰 ci臋 na mi艂o艣膰 emocjonaln膮 i na mi艂o艣膰 intelektualn膮. Zbawienie jest ca艂o艣ciowe i nieprzemijaj膮ce.
呕ycie si臋 dzieje. Gra偶yna jest na posiedzeniu komisji o艣wiaty RG. O艣wiata te偶 si臋 dzieje. I kultura si臋 dzieje. Kr膮偶y na Facebooku Cyprian Norwid i jego Rzeczpospolita po Mazowszu i Polsce! Nie mo偶na 偶adnej z tych dziedzin nikomu podporz膮dkowa膰. Niczyim interesom. Ani os贸b, ani instytucji, ani organizacji. O艣wiata jest najbardziej nara偶ona na podporz膮dkowanie - pa艅stwu, samorz膮dom, ideologiom, samo-rz膮dcom. Ale i ona - dzi臋ki dzielnym ludziom - potrafi si臋 broni膰. PAMI臉TAJMY, 偶e w Strach贸wce musieli艣my broni膰 szko艂y przed likwidacj膮, potem prawa do skorzystania z praw obywatelskich, by Gra偶yna mog艂a wystartowa膰 w konkursie na dyrektora (a wcze艣niej by doszed艂 do skutku konkurs z Emil膮). PAMI臉TAJMY O W艁ASNEJ HISTORII. PAMI臉膯 I TO呕SAMO艢膯 to punkty sta艂e jak fundament tej gminnej budowli.
Dzisiaj szko艂a Rzeczpospolita Norwidowska rozs艂awia gmin臋 i jest znana w wojew贸dztwie i dalej.
Ale nawet ta szko艂a musi ci膮gle przypomina膰 o swoim istnieniu i roli w spo艂eczno艣ci lokalnej. Niepoj臋te! I to jeszcze przed nauczycielk膮 tej偶e szko艂y!! I przed innymi zorganizowanymi si艂ami niech臋tnymi uzna膰 realia 偶ycia spo艂eczno-publicznego!! O to posz艂o w s艂awetnym sporze o tzw. op艂atek 16 grudnia w OSP. Przecie nie o zaszczyty, nie o u艣cisk d艂oni prezesa, nie o "klap臋, go藕dzik, bu藕k臋", o pokazanie si臋, ani pocz臋stunek. Nasze istnienie zawdzi臋czamy Stw贸rcy, rodzicom i w艂asnym decyzjom 偶yciowym, a nie 偶yczliwym - lub nie - wsp贸艂mieszka艅com.
Chodzi o gmin臋! O DOBRO WSP脫LNE. O rozumienie wsp贸lnoty lokalnej, samorz膮dno艣ci, demokracji, o艣wiaty, kultury... osoby cz艂owieka i prawdy. O REALIZM, jako podstawy 偶ycia wsp贸lnego. Jednym z przeciwie艅stw realizmu jest chciejstwo, m膮drze zwane woluntaryzmem. "B贸g wam powiedzia艂... ja sam b臋d臋 was pas艂, a INNY m贸wi... bierzcie i jedzcie to, co sami wymy艣licie i co sami chcecie" - historia, kt贸ra powtarza i rozgrywa si臋 w 偶yciu ka偶dego z nas, nim wybierzemy Zbawienie.
My wybieramy inn膮 eucharysti臋, kt贸ra jest dzi臋kczynieniem za to, co jest i co jest nam podawane. Wierzymy te偶 w to, co wsp贸lne i powszechne. W Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮, budowan膮 na tw贸rczo艣ci, 偶yciu i zwi膮zkach rodzinnych jednego z najwi臋kszych chrze艣cija艅skich my艣licieli Europy. To on stawia nam nieustannie pytania:
- jak by膰 cz艂owiekiem
- prawdy szuka膰 w sobie
- jak kocha膰 Boga
- co to jest Ojczyzna
To on zachwyca swoim zachwyceniem Polsk膮 wzi臋t膮 t臋cz膮 zachwytu od zarania dziej贸w. Szukamy jej w sobie i dooko艂a. Zachwytu nigdy do艣膰. Pi臋knem, dobrem, prawd膮. Ale ich nie brakuje. S膮 na ka偶dej rzeczy i w ka偶dej osobie. Jeste艣my zbawieni. W艂贸偶my troch臋 pracy - Zmartwychwstaniemy.
Pisz臋, bo 偶yj臋. Pisz臋, nie 偶eby ubli偶a膰, ale 偶eby broni膰. Broni臋 prawdy. Broni臋 realizmu. To s膮 bardzo realne fakty naszego 偶ycia wsp贸lnego. One nas wsp贸艂okre艣laj膮, s膮 materi膮 naszego 偶ycia osobistego, rodzinnego, szkolnego, gminnego, religijno-ko艣cielnego. 呕ycie jest jedno艣ci膮 psycho-cielesno-duchowo-biologiczno-naukowo-filozoficzno-teologiczno-prywatno-rodzinno-publiczno-samorz膮dowo-zawodowo... Wewn臋trzne rozdarcia tej jedno艣ci to objawy chorobowe (schizo...). Basta.
Czym jest Zesp贸艂 Szk贸艂 w Strach贸wce i Rzeczpospolita Norwidowska dla wszystkich nieuprzedzonych (za艣lepionych? zak艂amanych?) os贸b jest proste i oczywiste. Szko艂a i RzN s膮 skarbem dla gminy, Mazowsza i dalej. Ci, kt贸rzy dla w艂asnych interes贸w i ambicjonalnych skrzywie艅 chc膮 im szkodzi膰 - przechodz膮, przechodz膮, a偶 przemin膮, przepadn膮 w z艂ej s艂awie. "Pozostanie poezja i dobro膰, i wi臋cej nic".
艣roda, 18 stycznia 2012
Prawda, intelekt lub p贸艂 (+ gnoti te auton)
Nawet kiedy podpieram si臋 nosem, ostatkiem si艂 powiem "Wierz臋 w Boga Ojca Wszechmog膮cego i Jezusa...". Oczywi艣cie, 偶e wol臋 t臋 sam膮 rzeczywisto艣膰 wyzna膰 i nazwa膰 swoimi s艂owami, stosuj膮c j臋zyk i wiedz臋 dzisiaj mi dost臋pn膮, ale gdy si艂 brakuje naj艂atwiej pos艂u偶y膰 si臋 s艂owami i formu艂ami, kt贸re dojrzewa艂y wieki i s膮 "u艣wi臋cone" kolegialnymi decyzjami pokole艅.
Taka jest moja wiara rozumna. Wiara i rozum s膮 par膮 skrzyde艂, kt贸re wyros艂y mi w 偶yciu do艣膰 d艂ugim. Wol臋 modli膰 si臋 rzeczywisto艣ci膮 ciszy wewn臋trznej, ni偶 s艂贸w powtarzaniem. Moja modlitwa jest nazywaniem rzeczywisto艣ci wewn臋trznie mi danej, do艣wiadczalnej i do艣wiadczanej, zakorzenionej i zanurzonej w tym, co naturalne, kultur膮 dope艂nione. 艁aska buduje na naturze. Nieprawda偶? Nie buja w ob艂okach. Wciela si臋. Duch uciele艣niony, cia艂o uduchowione - oto, kim jest zjawiskowo do艣wiadczany cz艂owiek (do艣wiadczalnie nam dany).
Dlaczego nie rozmawiamy o 艣mierci? Bo si臋 jej boimy. Bo dzia艂a depresyjnie. Bo... nie wiemy, co powiedzie膰. Szkoda, dochodz臋 do wniosku dzisiaj. Szkoda tych, kt贸rzy pomarli. Szkoda tych, kt贸rzy umr膮. Czyli wszystkich. Rozumiem nauki mistrza (TM), 偶e "nie mo偶na jej da膰 panowa膰 nad naszymi my艣lami. W imi臋 mi艂o艣ci i dobroci." Ale w imi臋 wiary i rozumu powinni艣my o niej sporo rozmawia膰. Szkoda takiego wielkiego pola kultury. Jak przejm膮 je ca艂kowicie np. szatani艣ci albo inne sekty, gorzko po偶a艂ujemy.
Bo gdy - mog臋 m贸wi膰 tylko o sobie - sobie i wam umr臋, to c贸偶 kt贸偶 straci? Ja prawie nic, opr贸cz oddechu i kr膮偶enia i co艣 tam, co艣 tam. Wy? Te偶 chyba niewiele, skoro nie chcecie o tym rozmawia膰. Wyci膮gam tylko wnioski z waszego milczenia. Gdy Jezus z Nazaretu wchodzi艂 w rozmowach na te tematy, te偶 s艂ysza艂 "nie m贸w takich rzeczy, Ciebie to nie spotka itd." Co odpowiada艂? "Id藕 precz szatanie", jakby odp臋dza艂 wszystkie przysz艂e szata艅skie sekciarstwo.
W ka偶dym razie ja, skoro 偶yj臋, chc臋 tworzy膰 kultur臋, a nie jej ulega膰, tzn. jej panuj膮cej formule, zwanej pop-kultur膮, bo ta przez wielkie "K" niczego si臋 nie l臋ka. Jest po prostu sob膮 - czyli sztuki, nauki i dobra (mi艂o艣ci) bezstronnym (nie stronniczym w kt贸r膮艣 stron臋) realizmem. "Robi" to, co do ka偶dej dziedziny nale偶y.
Id臋 sobie przez 偶ycie, 偶artuj臋 przy byle okazji. Tak偶e dzisiaj. Wyg艂upiam si臋 z dzieciakami. Wiadomo, 偶e ja i ka偶dy inny kiedy艣 umrze, ale skoro mo偶emy tak sobie - ca艂kiem naturalnie i na luzie - 偶artowa膰, to i to przysz艂e zdarzenie nie mo偶e by膰 takie z艂e, jak si臋 je przedstawia. W ka偶dym razie to przysz艂e i najbardziej pewne(!) ze wszystkich pewnych zdarze艅 nie psuje nam 偶ar贸w, sk艂onno艣ci do nich, ani dobrego humoru na d艂u偶ej.
A 偶ycie w pe艂ni (szczero艣ci) niesie tak nieoczekiwane doznania i m膮dro艣膰! Cho膰by my艣li po wczorajszym spotkaniu w Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej z prof. M.J. Piskorskim z Harvardu,
a dzisiaj z dr Zosi膮 Dambek z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu.
Jeste艣my na szerokiej drodze... ludzkiej kultury: Sobiescy, Norwidy, Harvard, Rzeczpospolita Norwidowska... partycypacja publiczna (Solidarno艣膰 i wyros艂a na niej samorz膮dno艣膰) i dalej, dalej, dalej... Przechodzimy, przechodzimy. Przystajemy w Najwi臋kszym Muzeum przed najwi臋kszym arcydzie艂em 呕ycia na chwil臋 i odchodzimy, robi膮c miejsce dla kolejnych pokole艅.
呕ycie w pe艂ni (szczero艣ci) jest tak膮 rzadko艣ci膮! Wi臋kszo艣膰 uwa偶a je wprost za niemo偶liwe i nierealne. Przytoczy膰 mog膮 (mo偶ecie) w ka偶dym niemal momencie mas臋 argument贸w. To znaczy wed艂ug nich (was) to s膮 argumenty, bo wed艂ug mnie - sorry - to s膮 艣mieci.
Ich (wasza) argumentacja jest u fundament贸w 艣mieciowego 艣wiata i 偶ycia na 艣mieciowym poziomie. Wasz rating jest na 艣mieciowym poziomie. Bo jak mie膰 zaufanie do kogo艣, kto g艂osi programowo brak szczero艣ci? Szczero艣膰, to nie ekshibicjonizm. 呕eby odr贸偶ni膰 jedno od drugiego trzeba jakich艣 bardzo g艂臋bokich uzasadnie艅 etycznych. Ba, ale kto je przytacza (czyni)?
"Pierwszym i podstawowym 藕r贸d艂em filozofii Karola Wojty艂y jest do艣wiadczenie, 艣ci艣lej: do艣wiadczenie cz艂owieka" (tutaj). "Do艣wiadczeniu cz艂owieka, czyli wgl膮d w cz艂owieka!! Na pocz膮tku liczy si臋 tylko do艣wiadczenie, tylko wgl膮d. Jest to do艣wiadczenie 艣wiata i zarazem siebie w nim - poprzez kontrast z nim. [...] Do艣wiadczenie to, wgl膮d (Einsicht), wyprzedza pogl膮d (Ansicht) i na 艣wiat, i na cz艂owieka, wyprzedza 艣wiatopogl膮d" (ks.prof. T.Stycze艅!;)
"Cz艂owiek nigdy nie do艣wiadcza czego艣 poza sob膮, nie do艣wiadczaj膮c w jaki艣 spos贸b siebie w tym do艣wiadczeniu... Refleksja (i 艣wiadomo艣膰 jako taka) istnieje tylko o tyle i tylko dlatego, 偶e istnieje obiektywna rzeczywisto艣膰, z kt贸r膮 podmiot wchodzi w kontakt poznawczy." (tam偶e) - bez przes膮dzania, ani nawet bez wypowiadania si臋 na temat sposobu istnienia obiektywnej rzeczywisto艣ci. Dla do艣wiadczania siebie nie maj膮 wi臋kszego znaczenia teorie fizyki, astro-fizyki, kosmologii itd. - czy ta rzeczywisto艣膰 ma u pod艂o偶a cz膮stki elementarne materii, pola oddzia艂ywa艅, kwanty, fotony, grawitacje... Mog膮 to by膰 teorie strum, M-teorie, teoria wszystkiego.
Cz艂owiek do艣wiadcza siebie jako osoby wolnej, jako podmiotu czyn贸w, zdolnego do wzi臋cia za nie odpowiedzialno艣ci, poszukuj膮cej sensu, relacji osobowych z innymi osobami. Cz艂owiek obdarzony jest zmys艂em etycznym, wra偶liwo艣ci膮 na pi臋kno, dobro i prawd臋. Ich poszukuje ca艂e 偶ycie, ca艂ym sob膮. Od zawsze, albo odk膮d 艣ledzimy naukowo jego losy. "Tam bowiem, gdzie w gr臋 wchodz膮 sprawy dobrego 偶ycia, naprawd臋 nowe bywa tylko to, co fa艂szywe"(R.Spaemann, jw).
Taka jest moja wiara i rozum. Niekt贸rzy lubi膮 je rozdziela膰, albo zawiesza膰 jedn膮 lub drug膮 sprawno艣膰 (si艂臋) poznawcz膮.
"Nic si臋 nie zdzia艂a, o ile intelekt nie dojrza艂 do intelektualnej intuicji bytu"(J.Maritain,jw).
Karol Wojty艂a skupia si臋 na antropologii i etyce. Ca艂膮 jego intelektualn膮 dzia艂alno艣膰 - tw贸rczo艣膰 filozoficzn膮, teologiczn膮 i literack膮 - charakteryzuje g艂臋bokie pragnienie zrozumienia, kim jest cz艂owiek (jw). Za to Go kochali艣my. Nie dzieli艂 swojego 偶ycia na s艂u偶bowe i prywatne. B臋d膮c Papie偶em pozosta艂 Cz艂owiekiem.
Na moim blogu staram si臋 pokaza膰 inn膮 oczywisto艣膰, 偶e staraj膮c si臋 zrozumie膰 siebie, na bazie w艂asnego do艣wiadczenia (gnoti te auton), musimy wskazywa膰 na konkrety 偶yciowe! Abstrahowanie na si艂臋 od nich jest jednym ze 藕r贸de艂 owego nieszcz臋snego braku szczero艣ci w naszym wsp贸lnym 偶yciu. Zamilczaj膮c, przemilczaj膮c - dajemy pole "niestworzonym historiom i teoriom", wr臋cz k艂amstwu. Dlatego na moim blogu jest obficie Strach贸wka, jej historia dalsza i bli偶sza i osoby mi wsp贸艂czesne. Nie 偶yj臋 abstrakcj膮, ale realnymi sprawami, realnymi zdarzeniami, realnymi relacjami osobowymi i przedmiotowymi. Dlatego te偶 jedno z odkry膰 mojego pisania kryje (b膮d藕 ujawnia) w stwierdzenie, 偶e najg艂臋bszy sp贸r z moimi kole偶ankami (ladies first),kolegami, wsp贸艂mieszka艅cami daje si臋 okre艣li膰 jako sp贸r o poj臋cie REALIZMU w naszym 偶yciu zbiorowym (tzw. wsp贸lnoty lokalnej).
Nie mam zamiaru nikogo prostowa膰, ani jego pogl膮d贸w. Mo偶na prostowa膰 niedok艂adne pomiary (dane), niedok艂adne wypowiedzi... Ale ma to sens JEDYNIE NA WSP脫LNEJ P艁ASZCZY殴NIE Z "PROSTOWAN膭 RZECZYWISTO艢CI膭." Oszustwem i manipulacj膮 jest twierdzenie, 偶e chce si臋 co艣 wyja艣ni膰 i "wyprostowa膰" za plecami rzeczonej (oskar偶anej, prostowanej) rzeczywisto艣ci (os贸b, autor贸w wypowiedzi, zainteresowanych itd). Wszelkie "ad rem", polemiki (prostowania) powinny - z definicji - mie膰 zwi膮zek (styk, wsp贸艂obecno艣膰...) z dan膮 "rem", lub autorem. Powinno si臋 je toczy膰 na og贸lnodost臋pnej (publicznej) stronie, tablicy, 艣cianie, gazecie, posiedzeniu Rady Pedagogicznej, sesji Rady Gminy, Forum Wsp贸艂pracy(!?) NGO, itd. Tysi膮c jest mo偶liwo艣ci. Na pewno mija si臋 to z sensem, gdyby mia艂o si臋 dokonywa膰 na specjalnych blogach i kontach Fb, na kt贸rych, jako regu艂臋, kto艣 stosuje cz臋st膮 zmian臋 pogl膮d贸w, wpis贸w, (auto)kasowania wypowiedzi i post贸w!!??
Id膮c w dalsze rejony mo偶na m贸wi膰 o rozrywaniu zwi膮zku przyczynowo-skutkowego, czyli jednego z podstawowych aksjomat贸w naszego 艣wiata i jego poznawania (struktura rzeczywisto艣ci przedmiotowo-osobowej, realizm poznawczy). Basta.
Tylko p贸艂-偶artem, p贸艂-serio powiem, 偶e to (jw) ju偶 nam nie wypada ani w gminie, ani w szkole, ani w ca艂ej Rzeczpospolitej Norwidowskiej, odk膮d go艣cili艣my przedstawiciela kultury Harvardu. Ka偶de wydarzenie ma jakie艣 (powa偶ne i realne) konsekwencje. Spotkanie z profesorem M.Piskorskim MUSI wyznacza膰 nowe standardy naszej dzia艂alno艣ci pedagogiczno-wychowawczej, a tak偶e wszelkiej dzia艂alno艣ci publicznej. Przez wzgl膮d na szacunek dla prawdy, intelektu lub nawet ich po艂owy :)

Taka jest moja wiara rozumna. Wiara i rozum s膮 par膮 skrzyde艂, kt贸re wyros艂y mi w 偶yciu do艣膰 d艂ugim. Wol臋 modli膰 si臋 rzeczywisto艣ci膮 ciszy wewn臋trznej, ni偶 s艂贸w powtarzaniem. Moja modlitwa jest nazywaniem rzeczywisto艣ci wewn臋trznie mi danej, do艣wiadczalnej i do艣wiadczanej, zakorzenionej i zanurzonej w tym, co naturalne, kultur膮 dope艂nione. 艁aska buduje na naturze. Nieprawda偶? Nie buja w ob艂okach. Wciela si臋. Duch uciele艣niony, cia艂o uduchowione - oto, kim jest zjawiskowo do艣wiadczany cz艂owiek (do艣wiadczalnie nam dany).
Dlaczego nie rozmawiamy o 艣mierci? Bo si臋 jej boimy. Bo dzia艂a depresyjnie. Bo... nie wiemy, co powiedzie膰. Szkoda, dochodz臋 do wniosku dzisiaj. Szkoda tych, kt贸rzy pomarli. Szkoda tych, kt贸rzy umr膮. Czyli wszystkich. Rozumiem nauki mistrza (TM), 偶e "nie mo偶na jej da膰 panowa膰 nad naszymi my艣lami. W imi臋 mi艂o艣ci i dobroci." Ale w imi臋 wiary i rozumu powinni艣my o niej sporo rozmawia膰. Szkoda takiego wielkiego pola kultury. Jak przejm膮 je ca艂kowicie np. szatani艣ci albo inne sekty, gorzko po偶a艂ujemy.
Bo gdy - mog臋 m贸wi膰 tylko o sobie - sobie i wam umr臋, to c贸偶 kt贸偶 straci? Ja prawie nic, opr贸cz oddechu i kr膮偶enia i co艣 tam, co艣 tam. Wy? Te偶 chyba niewiele, skoro nie chcecie o tym rozmawia膰. Wyci膮gam tylko wnioski z waszego milczenia. Gdy Jezus z Nazaretu wchodzi艂 w rozmowach na te tematy, te偶 s艂ysza艂 "nie m贸w takich rzeczy, Ciebie to nie spotka itd." Co odpowiada艂? "Id藕 precz szatanie", jakby odp臋dza艂 wszystkie przysz艂e szata艅skie sekciarstwo.
W ka偶dym razie ja, skoro 偶yj臋, chc臋 tworzy膰 kultur臋, a nie jej ulega膰, tzn. jej panuj膮cej formule, zwanej pop-kultur膮, bo ta przez wielkie "K" niczego si臋 nie l臋ka. Jest po prostu sob膮 - czyli sztuki, nauki i dobra (mi艂o艣ci) bezstronnym (nie stronniczym w kt贸r膮艣 stron臋) realizmem. "Robi" to, co do ka偶dej dziedziny nale偶y.
Id臋 sobie przez 偶ycie, 偶artuj臋 przy byle okazji. Tak偶e dzisiaj. Wyg艂upiam si臋 z dzieciakami. Wiadomo, 偶e ja i ka偶dy inny kiedy艣 umrze, ale skoro mo偶emy tak sobie - ca艂kiem naturalnie i na luzie - 偶artowa膰, to i to przysz艂e zdarzenie nie mo偶e by膰 takie z艂e, jak si臋 je przedstawia. W ka偶dym razie to przysz艂e i najbardziej pewne(!) ze wszystkich pewnych zdarze艅 nie psuje nam 偶ar贸w, sk艂onno艣ci do nich, ani dobrego humoru na d艂u偶ej.
A 偶ycie w pe艂ni (szczero艣ci) niesie tak nieoczekiwane doznania i m膮dro艣膰! Cho膰by my艣li po wczorajszym spotkaniu w Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej z prof. M.J. Piskorskim z Harvardu,
Jeste艣my na szerokiej drodze... ludzkiej kultury: Sobiescy, Norwidy, Harvard, Rzeczpospolita Norwidowska... partycypacja publiczna (Solidarno艣膰 i wyros艂a na niej samorz膮dno艣膰) i dalej, dalej, dalej... Przechodzimy, przechodzimy. Przystajemy w Najwi臋kszym Muzeum przed najwi臋kszym arcydzie艂em 呕ycia na chwil臋 i odchodzimy, robi膮c miejsce dla kolejnych pokole艅.
呕ycie w pe艂ni (szczero艣ci) jest tak膮 rzadko艣ci膮! Wi臋kszo艣膰 uwa偶a je wprost za niemo偶liwe i nierealne. Przytoczy膰 mog膮 (mo偶ecie) w ka偶dym niemal momencie mas臋 argument贸w. To znaczy wed艂ug nich (was) to s膮 argumenty, bo wed艂ug mnie - sorry - to s膮 艣mieci.
Ich (wasza) argumentacja jest u fundament贸w 艣mieciowego 艣wiata i 偶ycia na 艣mieciowym poziomie. Wasz rating jest na 艣mieciowym poziomie. Bo jak mie膰 zaufanie do kogo艣, kto g艂osi programowo brak szczero艣ci? Szczero艣膰, to nie ekshibicjonizm. 呕eby odr贸偶ni膰 jedno od drugiego trzeba jakich艣 bardzo g艂臋bokich uzasadnie艅 etycznych. Ba, ale kto je przytacza (czyni)?
"Pierwszym i podstawowym 藕r贸d艂em filozofii Karola Wojty艂y jest do艣wiadczenie, 艣ci艣lej: do艣wiadczenie cz艂owieka" (tutaj). "Do艣wiadczeniu cz艂owieka, czyli wgl膮d w cz艂owieka!! Na pocz膮tku liczy si臋 tylko do艣wiadczenie, tylko wgl膮d. Jest to do艣wiadczenie 艣wiata i zarazem siebie w nim - poprzez kontrast z nim. [...] Do艣wiadczenie to, wgl膮d (Einsicht), wyprzedza pogl膮d (Ansicht) i na 艣wiat, i na cz艂owieka, wyprzedza 艣wiatopogl膮d" (ks.prof. T.Stycze艅!;)
"Cz艂owiek nigdy nie do艣wiadcza czego艣 poza sob膮, nie do艣wiadczaj膮c w jaki艣 spos贸b siebie w tym do艣wiadczeniu... Refleksja (i 艣wiadomo艣膰 jako taka) istnieje tylko o tyle i tylko dlatego, 偶e istnieje obiektywna rzeczywisto艣膰, z kt贸r膮 podmiot wchodzi w kontakt poznawczy." (tam偶e) - bez przes膮dzania, ani nawet bez wypowiadania si臋 na temat sposobu istnienia obiektywnej rzeczywisto艣ci. Dla do艣wiadczania siebie nie maj膮 wi臋kszego znaczenia teorie fizyki, astro-fizyki, kosmologii itd. - czy ta rzeczywisto艣膰 ma u pod艂o偶a cz膮stki elementarne materii, pola oddzia艂ywa艅, kwanty, fotony, grawitacje... Mog膮 to by膰 teorie strum, M-teorie, teoria wszystkiego.
Cz艂owiek do艣wiadcza siebie jako osoby wolnej, jako podmiotu czyn贸w, zdolnego do wzi臋cia za nie odpowiedzialno艣ci, poszukuj膮cej sensu, relacji osobowych z innymi osobami. Cz艂owiek obdarzony jest zmys艂em etycznym, wra偶liwo艣ci膮 na pi臋kno, dobro i prawd臋. Ich poszukuje ca艂e 偶ycie, ca艂ym sob膮. Od zawsze, albo odk膮d 艣ledzimy naukowo jego losy. "Tam bowiem, gdzie w gr臋 wchodz膮 sprawy dobrego 偶ycia, naprawd臋 nowe bywa tylko to, co fa艂szywe"(R.Spaemann, jw).
Taka jest moja wiara i rozum. Niekt贸rzy lubi膮 je rozdziela膰, albo zawiesza膰 jedn膮 lub drug膮 sprawno艣膰 (si艂臋) poznawcz膮.
"Nic si臋 nie zdzia艂a, o ile intelekt nie dojrza艂 do intelektualnej intuicji bytu"(J.Maritain,jw).
Karol Wojty艂a skupia si臋 na antropologii i etyce. Ca艂膮 jego intelektualn膮 dzia艂alno艣膰 - tw贸rczo艣膰 filozoficzn膮, teologiczn膮 i literack膮 - charakteryzuje g艂臋bokie pragnienie zrozumienia, kim jest cz艂owiek (jw). Za to Go kochali艣my. Nie dzieli艂 swojego 偶ycia na s艂u偶bowe i prywatne. B臋d膮c Papie偶em pozosta艂 Cz艂owiekiem.
Nie mam zamiaru nikogo prostowa膰, ani jego pogl膮d贸w. Mo偶na prostowa膰 niedok艂adne pomiary (dane), niedok艂adne wypowiedzi... Ale ma to sens JEDYNIE NA WSP脫LNEJ P艁ASZCZY殴NIE Z "PROSTOWAN膭 RZECZYWISTO艢CI膭." Oszustwem i manipulacj膮 jest twierdzenie, 偶e chce si臋 co艣 wyja艣ni膰 i "wyprostowa膰" za plecami rzeczonej (oskar偶anej, prostowanej) rzeczywisto艣ci (os贸b, autor贸w wypowiedzi, zainteresowanych itd). Wszelkie "ad rem", polemiki (prostowania) powinny - z definicji - mie膰 zwi膮zek (styk, wsp贸艂obecno艣膰...) z dan膮 "rem", lub autorem. Powinno si臋 je toczy膰 na og贸lnodost臋pnej (publicznej) stronie, tablicy, 艣cianie, gazecie, posiedzeniu Rady Pedagogicznej, sesji Rady Gminy, Forum Wsp贸艂pracy(!?) NGO, itd. Tysi膮c jest mo偶liwo艣ci. Na pewno mija si臋 to z sensem, gdyby mia艂o si臋 dokonywa膰 na specjalnych blogach i kontach Fb, na kt贸rych, jako regu艂臋, kto艣 stosuje cz臋st膮 zmian臋 pogl膮d贸w, wpis贸w, (auto)kasowania wypowiedzi i post贸w!!??
Id膮c w dalsze rejony mo偶na m贸wi膰 o rozrywaniu zwi膮zku przyczynowo-skutkowego, czyli jednego z podstawowych aksjomat贸w naszego 艣wiata i jego poznawania (struktura rzeczywisto艣ci przedmiotowo-osobowej, realizm poznawczy). Basta.
Tylko p贸艂-偶artem, p贸艂-serio powiem, 偶e to (jw) ju偶 nam nie wypada ani w gminie, ani w szkole, ani w ca艂ej Rzeczpospolitej Norwidowskiej, odk膮d go艣cili艣my przedstawiciela kultury Harvardu. Ka偶de wydarzenie ma jakie艣 (powa偶ne i realne) konsekwencje. Spotkanie z profesorem M.Piskorskim MUSI wyznacza膰 nowe standardy naszej dzia艂alno艣ci pedagogiczno-wychowawczej, a tak偶e wszelkiej dzia艂alno艣ci publicznej. Przez wzgl膮d na szacunek dla prawdy, intelektu lub nawet ich po艂owy :)
呕ycie p臋dzi. 艢wiat si臋 kr臋ci. Wszech艣wiat si臋 rozszerza. Nie ma czasu, ani miejsca pod stopami do zmarnowania. Wydarzenie w Pa艂acu Chrz臋snym nakr臋ca now膮 przygod臋.
Kultura norwidowska chce si臋 nami zaopiekowa膰. Rozszerzy膰 oddzia艂ywania. S艂u偶y膰 pojednaniu na wy偶szym poziome. Na orbicie "Pax et Bonum", lub m贸wi膮c za wieszczem - "Poezji i Dobra".
wtorek, 17 stycznia 2012
Pie艣艅 o niebycie zbawionym
Nad ranem (5.00) przelecia艂 mi przez g艂ow臋 ca艂y podr臋cznik - propedeutyka filozofii 偶ycia. Jestem w niebycie.
Czasami mnie nachodz膮 (nawiedzaj膮) z艂ote my艣li, jak ta, 偶e dzisiaj trzeba by膰 troch臋 wirtualnym, 偶eby si臋 urealni膰. I ta, 偶e Lucy ja艣nieje dla mnie adoracj膮 po drugiej stronie ulicy, w ko艣ciele w Lincoln. Ale kogo to poza mn膮 obchodzi. 呕e wszyscy jako艣 istniejemy (偶yjemy) na r贸偶nych poziomach realno艣ci straszliwej. 呕e niby si臋 widzimy, ale nie komunikujemy, poza widoczno艣ci膮 pow艂ok zewn臋trzno艣ci. C贸偶 mi po takiej waszej obecno艣ci. Jakby was nie by艂o dla mnie, a mnie - dla was. R贸偶ne realno艣ci. 呕eby bardziej by膰 dla siebie realnie, trzeba jako艣 tak偶e by膰 dla siebie... wirtualnie. "Hipertekst - jest naprawd臋 hiper- tekstem, auto - refleksyjnym odzwierciedleniem wirtualnej natury tekstualno艣ci".
Nie, nie, to nie jest majaczenie. Kryje si臋 za tym zabawnym dla wielu j臋zykiem, straszna pustka nieobecno艣ci. Wzajemnej, mam nadziej臋. Bo straszne by by艂o, gdybym tylko ja odczuwa艂 wasz brak, a wy mnie w og贸le. Jak jakie艣 formy wymy艣lone przez innego Tw贸rc臋. I obdarzone innymi parametrami istnienia. Prawdziwego istnienia.
Albo, 偶e... - ale ja dla waszego dobrego samopoczucia nie zamilkn臋, bo bym si臋 unicestwi艂, a nie mam takiego prawa od swego Stworzyciela i Zbawcy. 呕ycie wirtualne u mnie (dla mnie) jest jak膮艣 form膮 objawienia. Czyli 偶ycia uduchowionego. Mam 偶ycie duchowe i tak, jak potrafi臋, daj臋 (mu) 艣wiadectwo. Nazywam najprostsze formy, przejawy - najprostszymi wyrazami. Jak w propedeutyce. Objawiam si臋 innym i w ten spos贸b ca艂emu istnieniu inteligencji 艣wiatowej. Tylko tak jestem. Bo inaczej nie mog臋, nie sta膰 mnie. Nie mam bilet贸w odpowiedniego banku narodowego do waszego 偶ycia. 呕yjemy zatem w r贸偶nych realno艣ciach. Mnie nie ma dla was, a was dla mnie. Ja jestem tutaj, a wy tam. Ko艣ci贸艂 niby nas gromadzi obok siebie czasem, ale w dzisiejszym wydaniu 偶ycia parafialnego kiwniemy sobie tylko g艂owami na mszy, no mo偶e jeszcze czasem podamy r臋k臋. Wi臋cej si臋 sob膮 nie przejmiemy przecie. Nie ma nas nawet tam.
Lucy jest, bo napisa艂a, 偶e idzie na drug膮 stron臋 ulicy bardziej by膰. By膰 bardzo uwa偶nie przed tabernakulum. Przed Tym Kt贸ry Jest. Tylko w Nim jet Istnienie. Inne istnienie - inna ekonomia.
Wczoraj zasypia艂em przy abstrakcji wielkiej. W programie Lisa rozmawia艂y ikony... albo malowane lale. O stanie wojennym. Z prawdziwym 偶yciem to nie mia艂o wiele wsp贸lnego. Ot, 艣wiat medialnie wyobcowany. Dwie reprezentacje gra艂y przeciwko sobie. Jedni o stanie wojennym nie mieli nic dobrego do powiedzenia, "obrzydliwo艣ci stanu wojennego" (Jan Lity艅ski), ale go bronili(?!). Inni, druga reprezentacja, te偶 m贸wili swoje. Dla mnie tam miejsca nie by艂o prawie wcale. A dla innych zwyk艂ych ludzi? Nie wiem, nie m贸wi膮.
Dla mnie stan wojenny by艂, by艂, by艂. Przede wszystkim, niestety, by艂. By艂 obrzydliwo艣ci膮, nie wiem jak m贸g艂bym broni膰. Nie mog臋 robi膰 z siebie p贸艂g艂贸wka. Nie wiem, dlaczego mam wchodzi膰 w cudze buty i my艣le膰 jak czu艂 si臋 genera艂, co u niego jest prawdziwe itd. i dlaczego mam stawa膰 po jego stronie i broni膰 jego samopoczucia. Wida膰, 偶e o czym innym m贸wili. O co艣 innego im chodzi. Ale Lis nie zapyta艂, o co. Od dawna nie pytaj膮 o rzeczywiste sprawy, ale o wymy艣lone. Ja wiem, co u mnie jest prawdziwe.
Dla mnie s膮d swoim s膮dem, to znaczy pani s臋dzia/s臋dzina nazwa艂a moje poczucie sprawiedliwo艣ci. Panie Janie Lity艅ski, czy obrzydliwo艣膰 nie jest obrzydliwa? Tylko tyle i a偶 powiedzia艂a s臋dzia. Paragrafy i wymiar kary to nie s膮 艣wi臋te krowy, nie my mamy im s艂u偶y膰, ale one nam. Aby ka偶d膮 obrzydliwo艣膰 nazwa膰 adekwatnie.
Nie zdzier偶臋 kolejnej wirtualnej dyskusji o stanie wojennym, tak, jak zdefiniowa艂 j膮 wtedy genera艂 WJ. Czekam i czekam na dyskusj臋 o POCZUCIU SPRAWIEDLIWO艢CI. S膮d swoim s膮dem uratowa艂 m贸j 艣wiat pod tym wzgl臋dem, a to jest co艣 du偶o wi臋cej ni偶 powtarzanie od 30 lat generalskiej gadki o jego poczuciu historii, honoru i sprawiedliwo艣ci. Jego ju偶 mam do艣膰 - te偶 od 30 lat. Starczy. Chwatit. Dajcie doj艣膰 do g艂osu normalnym ludziom, kt贸rych 偶yciorysy si臋 powygina艂y przez jego stan wojenny. A komunizm i tak pad艂, jak pa艣膰 mia艂. Wi臋c genera艂 poni贸s艂 kl臋sk臋. Do tego si臋 nigdy nie przyzna. Jego generalska ma膰. Dajcie ju偶 mu spok贸j, nie zapraszajcie do studia, nie zn臋cajcie si臋 nad nami. My te偶 chcemy w spokoju umrze膰. W wolnym 艣wiecie, wbrew genera艂owi (nawet z i pomimo Okr膮g艂ego Sto艂u). Oczywi艣cie m贸g艂 wybra膰 drog臋 Nicolae Ceau艧escu, ale na szcz臋艣cie tego nie zrobi艂, nikt mu przecie偶 inteligencji nie odmawia. Teraz Rosjanie maj膮 podobny k艂opot z W艂adymirem Putinem. Tak to widz臋.
GODZ.11.00, ZS im. RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ -
Dosz艂a do skutku wizyta profesora Jana Miko艂aja Piskorskiego z Harvard Business School w Zespole Szk贸艂 Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strach贸wce.
Tre艣膰, klimat, forma - znaczy艂y kultur臋 Harvardu. C贸偶 tu wi臋cej pisa膰? TO WIELKA MARKA 艢WIATOWA. Cudem jest w oczach naszych, 偶e przedstawiciele naszych uczni贸w, absolwent贸w (za pomoc膮 Facebooka tak偶e z Glasgow), nauczycieli, z dyrektork膮 i ze mn膮, najmniejszym ze s艂ug s艂ug Bo偶ych, mogli艣my dosta膰 lekcj臋 kultury Harvardu.
Mo偶e dla kogo艣 to by艂o tylko ciekawe spotkanie. Dla mnie "wyczerpuje znamiona" faktu teologicznego. Prze艣wiadcza (kolejne moje dziwne s艂owo) mnie o dobru, kt贸re roztacza nad nami ramiona. Obejmuje nas prawd膮 i mi艂o艣ci膮. C'est la Providence - to jest forma do艣wiadczenia Opatrzno艣ci Bo偶ej nad nami - M膮dro艣ci na wyci膮gni臋cie r臋ki, wi臋c powtarzam "wykona艂o si臋". Jezus tak m贸wi艂, mog臋 i ja. Tak widz臋 sprawy tego 艣wiata. Dlatego po takich wydarzeniach mog臋 spokojnie po艂o偶y膰 si臋 pod drzewem jak prorok i zasn膮膰 na ka偶dych warunkach, od minuty, przez godzin臋, miesi膮c i chwila i rok, po wieczno艣膰. Norwid patrzy艂 i rozumia艂 podobnie :)
Niech si臋 wi臋cej wypowiedz膮 inni. Ja poczekam. Mnie ju偶 macie do艣膰, i dosy膰.
PS.
"My艣l臋, 偶e 贸w podzia艂 na wirtualn膮 i realn膮 rzeczywisto艣膰, jest po cz臋艣ci podyktowany niewystarczaj膮c膮 i zbyt zaw臋偶on膮 refleksj膮 nad tym, czym jest Internet w dzisiejszym 艣wiecie. Pojawiaj膮 si臋 r贸偶nego rodzaju analizy, ale g艂贸wnie zdominowane przez czynniki ekonomiczno-marketingowe, tudzie偶 mo偶na si臋 spotka膰 z jakimi艣 socjologicznymi badaniami. Wci膮偶 za ma艂o reflektuje si臋 nad Internetem od strony antropologiczno-metafizycznej."
poniedzia艂ek, 16 stycznia 2012
M膮dro艣膰 w zasi臋gu r臋ki
"呕o艂nierz strzela, Pan B贸g kule nosi".
Dzisiaj te偶 zaj臋艂o mnie co innego, ni偶 pisanie posta. Mi臋dzy innymi pasjonuj膮ca lektura profesora i o profesorze Miko艂aju Piskorskim i kulturze Harvardu. Wda艂em si臋 w lekk膮 polemik臋 z nie-szcz臋snymi wpisami na Facebooku po spotkaniu w Urz臋dzie Gminy z prof. z Harvardu, na kt贸re nie zaproszono nikogo z norwidowskiej szko艂y. Pozwalaj膮 one lepiej rozumie膰 istot臋 wewn膮trz-gminnego sporu. O kszta艂t 艣wiata, demokracji, istot臋 osoby, przejrzysto艣膰 dzia艂a艅 publicznych itd.
Wi臋c na zaleg艂o艣ci zn贸w mam ma艂o czasu, a jeszcze bardziej si艂. Praca z komputerem i Internetem w naszych warunkach technicznych bardzo m臋czy.
1) - W sobot臋 14 stycznia spotka艂a si臋 cz臋艣膰 mojej dawnej klasy pierwszej szko艂y podstawowej nr.3 w Legionowie. Po pi臋膰dziesi臋ciu latach. Fajny pomys艂, no nie. Niestety, beze mnie. Nie sta膰 mnie na taki luksus. Finansowo, sprz臋towo, organizacyjnie. Musia艂bym mie膰 z 200 z艂p na koszty zwi膮zane z wyjazdem, plus tak ok. 300 z艂p lu藕no le偶膮ce w kieszeni, portfelu lub na stole. Te drugie, aby by膰 spokojnym w razie niespodziewanych wydatk贸w, typu "co艣 si臋 sta艂o z ponad 27 letnim samochodem, a trzeba go szybko - od r臋ki - doprowadzi膰 do sprawno艣ci, albo wyskoczy艂y jakie艣 pilne potrzeby domowo-rodzinne." Poniewa偶 nie mam(y) ani 200, ani dodatkowych 300, siedzia艂em w domu, pilnowa艂em ognia w piecu i ko艅czy艂em posta. Sta膰 nas tylko na bez-kosztowy udzia艂 w 偶yciu spo艂eczno-towarzysko-publicznym. Basta. Koleg贸w i kole偶anki pozdrawiam serdecznie i jestem do us艂ug... w Internecie.
Nasz膮 wychowawczyni膮 by艂a Aniela Zawadzka, jak dzisiejsza celebrytka telewizyjna "Niania" - te偶 od wychowania. Zachowuj臋 j膮 we wdzi臋cznej pami臋ci, zapami臋ta艂em najlepiej t臋, w czapce, berecie lub chustce na g艂owie, wychodz膮c膮 po mszy 艣wi臋tej na godz. 8.00 w starym, drewnianym ko艣ciele "na g贸rce". Nawet jako liceali艣ci chodzili艣my na t臋 msz臋 spor膮 grup膮 i uwa偶ali艣my j膮 za swoj膮 msz臋 szkoln膮. Dawna wychowawczyni - wida膰 - te偶. Tak j膮 pami臋tam, to j膮 unie艣miertelni艂o w mojej pami臋ci i modlitwie. Min臋艂o tylko 50 lat od pierwszego spotkania :)
2) - Jakie s膮 obowi膮zki spo艂ecznych zast臋pc贸w w r贸偶nych instytucjach i organizacjach? Je艣li si臋 pomyl臋 to mnie poprawcie:
- bywa膰 na zwo艂ywanych posiedzeniach r贸偶nych cia艂 statutowych
- czyta膰, zapoznawa膰 si臋 z przedk艂adanymi dokumentami, w ostateczno艣ci tak偶e podpisywa膰
- zabiera膰 g艂os w dyskusjach (sprawach) i na tematy, kt贸re s膮 im znane
- by膰 zdolnym (prawnie) i gotowym (moralnie i...) ponosi膰 konsekwencje swoich decyzji, podpis贸w i dzia艂a艅
- korzysta膰 z mo偶liwo艣ci siedzenia cicho, gdy jest mowa o sprawach, kt贸re s膮 znane g艂贸wnie etatowym dyrektorom, prezesom, w贸jtom lub innym cz艂onkom cia艂 statutowych b臋d膮cych na etacie
- podejmowa膰 wyznaczone statutem zadania w razie nieobecno艣ci (innych niemo偶no艣ci) etatowych prezes贸w, dyrektor贸w, w贸jt贸w itd., kt贸rych to w艂a艣nie s膮 zast臋pcami spo艂ecznymi
- by膰 w permanentnej i radosnej gotowo艣ci odej艣cia z zaszczytnej funkcji i przekazania jej w r臋ce kolejnego spo艂ecznika :)
Jakie to proste i oczywiste. Przecie偶 spo艂eczni zast臋pcy nie mog膮 艣ledzi膰 bie偶膮cej dzia艂alno艣ci swoich instytucji i organizacji tak, jak etatowi. Nie mog膮 zna膰 wszystkich pism, rozporz膮dze艅, rachunk贸w, rozm贸w telefonicznych, w cztery oczy i podczas "lunch贸w biznesowych" itp.
Nie b膮d藕my 艣mieszni z szybkimi plotkami i ci臋偶kimi oskar偶eniami. NIE B膭D殴 艢MIESZNY/艢MIESZNA.
3) - Mam przed sob膮 "bulwersuj膮ce" o艣wiadczenie doktora Wojciecha Strza艂kowskiego z Poradni Lekarza Rodzinnego W Jadowie. Chocia偶 adresowane jest tylko do mieszka艅c贸w s膮siedniej gminy, czuj臋 si臋 w powinno艣ci moralnej do zabrania g艂osu.
Rzecz idzie o mieszkanie zajmowane przez doktora w budynku dawnego O艣rodka Zdrowia w (norwidowskim) Sulejowie. Wed艂ug nowych plan贸w Rady Gminy w Jadowie ma by膰 ten budynek przekszta艂cony w "lokal socjalny".
Nie jest moj膮 rol膮 doradzanie czegokolwiek komukolwiek. Nie znam ani motywacji, ani mo偶liwo艣ci lokalowych s膮siedniej gminy.
Pragn臋 tylko stan膮膰 przy doktorze Wojciechu w odruchu solidarno艣ci. Jestem osobi艣cie poruszony jego sytuacj膮, bo nie tylko jest naszym lekarzem rodzinnym odk膮d powsta艂a ta specjalno艣膰 i poszed艂 t膮 now膮 drog膮 doktor Wojciech, ale towarzyszy on w pewien (r贸wnoleg艂y) spos贸b ca艂emu 偶yciu naszej rodziny na tym terenie. R贸wnoleg艂o艣膰 wyra偶a si臋 na przyk艂ad w obecno艣ci na sali Urz臋du Gminy w Jadowie 22 lata temu, gdy by艂 wybierany W贸jt I Kadencji. Obje偶d偶a艂em takie wydarzenia w towarzystwie pos艂a Sejmu X Kadencji (tzw. Kontraktowego, z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wa艂臋sie) Krzy艣ka Szyma艅skiego z Korytnicy (napisa艂em Krzy艣ka, nie Krzysztofa, bo razem organizowali艣my NSZZ RI Solidarno艣膰 w swoich gminach, w ramach dawnego wojew贸dztwa siedleckiego).
Po zamieszaniu w takcie wyboru doktor wyra藕nie poruszony podszed艂 do nas zamieni膰 par臋 s艂贸w. Wszak Krzysiek by艂 reprezentantem najwy偶szej w艂adzy ustawodawczej Polski.
Potem, ju偶 sam jako w贸jt Strach贸wki, je藕dzi艂em do doktora Strza艂kowskiego do sulejowskiego o艣rodka konsultowa膰 sprawy gminnej s艂u偶by zdrowia. By艂 dla mnie autorytetem.
Najwa偶niejsz膮 bodaj rol臋 odegra艂 doktor w czasach, gdy rodzi艂y si臋 nam kolejne dzieci. Sama 艣wiadomo艣膰, 偶e pod bokiem jest "specjalista z Warszawy" (z praktyk膮 chirurga dzieci臋cego) dawa艂o nam spok贸j i ucisza艂o obawy o zdrowie naszych noworodk贸w i niemowl膮t. Nieraz p臋dzili艣my na z艂amanie karku, by doktor zobaczy艂, zbada艂, uzdrowi艂 nasze maluchy i nasz rodzicielski strach. Najbardziej dramatyczna by艂a nag艂a wizyta po upadku trzyletniego Ja艣ka skroni膮 na ga艂k臋 dr膮偶ka zmiany biegu w "艁adzie", po gwa艂townym hamowaniu na drodze w Rozalinie, gdy nam ko艅 wyskoczy艂 zza drzew. Gdyby nie dziesi臋膰 minut do doktora Strza艂kowskiego w Sulejowie umar艂bym pewnie na zawa艂 serca. Doktor zbada艂, wyt艂umaczy艂 budow臋 czaszki, uspokoi艂.
S膮 weselsze epizody. Przy jakiej艣 wizycie, o charakterze bardziej prywatnym Wojciech nam贸wi艂 nas na przyj臋cie od niego ma艂ego kotka, "kt贸ry bardzo uwra偶liwia dzieci i uczy ich delikatno艣ci". Nie lubili艣my kot贸w, ale doktorowi si臋 nie odmawia. Odt膮d stale mamy kilka, aktualnie siedem i bardzo je kochamy :)
Doktor leczy艂 i "uzdrawia艂" nas, dzisiaj tym wyznaniem chcia艂bym cho膰 troch臋 zmniejszy膰 jego stres. Mog臋 tylko wierzy膰, 偶e w艂adze ustawodawcze zaprzyja藕nionej gminy w s膮siedztwie wezm膮 wszystko pod uwag臋 i znajd膮 dobre rozwi膮zanie. Tak偶e we wsp贸lnocie samorz膮dowej najwy偶sz膮 racj膮 dzia艂ania jest godno艣膰 osoby mieszka艅ca. Ka偶dego, wielce zas艂u偶onego tym bardziej.
Nikt nie mo偶e milcze膰, je艣li jest mu co艣 wiadomym w sprawach publicznych. Osoba publiczna jest spraw膮 publiczn膮 z definicji. "Jak chcieliby艣cie, 偶eby wam czyniono, wy czy艅cie".
Wiem po sobie, jak boli milczenie tzw. 偶yczliwych "cichych obserwator贸w" czyich艣/naszych mniejszych lub wi臋kszych dramat贸w 偶yciowych. Tak patrz臋 na t臋 spraw臋 - spraw臋 DOMU, w kt贸rym doktor zamieszkuje ju偶 prawie 25 lat. W艂a艣nie wypad艂o Jego srebrne wesele z Jadowem, w Jadowie, i dla Jadowa.
4) - sprawa NORWIDIANA.PL, za spraw膮 ostatniego posta o Papie偶u kochaj膮cym Cypriana Norwida czyst膮, wielk膮 mi艂o艣ci膮 zostawiam na inny raz. Wybaczcie piechocie, czasem zdziera za szybko zel贸wki i pi贸ro :)
Dzisiaj te偶 zaj臋艂o mnie co innego, ni偶 pisanie posta. Mi臋dzy innymi pasjonuj膮ca lektura profesora i o profesorze Miko艂aju Piskorskim i kulturze Harvardu. Wda艂em si臋 w lekk膮 polemik臋 z nie-szcz臋snymi wpisami na Facebooku po spotkaniu w Urz臋dzie Gminy z prof. z Harvardu, na kt贸re nie zaproszono nikogo z norwidowskiej szko艂y. Pozwalaj膮 one lepiej rozumie膰 istot臋 wewn膮trz-gminnego sporu. O kszta艂t 艣wiata, demokracji, istot臋 osoby, przejrzysto艣膰 dzia艂a艅 publicznych itd.
Wi臋c na zaleg艂o艣ci zn贸w mam ma艂o czasu, a jeszcze bardziej si艂. Praca z komputerem i Internetem w naszych warunkach technicznych bardzo m臋czy.
1) - W sobot臋 14 stycznia spotka艂a si臋 cz臋艣膰 mojej dawnej klasy pierwszej szko艂y podstawowej nr.3 w Legionowie. Po pi臋膰dziesi臋ciu latach. Fajny pomys艂, no nie. Niestety, beze mnie. Nie sta膰 mnie na taki luksus. Finansowo, sprz臋towo, organizacyjnie. Musia艂bym mie膰 z 200 z艂p na koszty zwi膮zane z wyjazdem, plus tak ok. 300 z艂p lu藕no le偶膮ce w kieszeni, portfelu lub na stole. Te drugie, aby by膰 spokojnym w razie niespodziewanych wydatk贸w, typu "co艣 si臋 sta艂o z ponad 27 letnim samochodem, a trzeba go szybko - od r臋ki - doprowadzi膰 do sprawno艣ci, albo wyskoczy艂y jakie艣 pilne potrzeby domowo-rodzinne." Poniewa偶 nie mam(y) ani 200, ani dodatkowych 300, siedzia艂em w domu, pilnowa艂em ognia w piecu i ko艅czy艂em posta. Sta膰 nas tylko na bez-kosztowy udzia艂 w 偶yciu spo艂eczno-towarzysko-publicznym. Basta. Koleg贸w i kole偶anki pozdrawiam serdecznie i jestem do us艂ug... w Internecie.
Nasz膮 wychowawczyni膮 by艂a Aniela Zawadzka, jak dzisiejsza celebrytka telewizyjna "Niania" - te偶 od wychowania. Zachowuj臋 j膮 we wdzi臋cznej pami臋ci, zapami臋ta艂em najlepiej t臋, w czapce, berecie lub chustce na g艂owie, wychodz膮c膮 po mszy 艣wi臋tej na godz. 8.00 w starym, drewnianym ko艣ciele "na g贸rce". Nawet jako liceali艣ci chodzili艣my na t臋 msz臋 spor膮 grup膮 i uwa偶ali艣my j膮 za swoj膮 msz臋 szkoln膮. Dawna wychowawczyni - wida膰 - te偶. Tak j膮 pami臋tam, to j膮 unie艣miertelni艂o w mojej pami臋ci i modlitwie. Min臋艂o tylko 50 lat od pierwszego spotkania :)
2) - Jakie s膮 obowi膮zki spo艂ecznych zast臋pc贸w w r贸偶nych instytucjach i organizacjach? Je艣li si臋 pomyl臋 to mnie poprawcie:
- bywa膰 na zwo艂ywanych posiedzeniach r贸偶nych cia艂 statutowych
- czyta膰, zapoznawa膰 si臋 z przedk艂adanymi dokumentami, w ostateczno艣ci tak偶e podpisywa膰
- zabiera膰 g艂os w dyskusjach (sprawach) i na tematy, kt贸re s膮 im znane
- by膰 zdolnym (prawnie) i gotowym (moralnie i...) ponosi膰 konsekwencje swoich decyzji, podpis贸w i dzia艂a艅
- korzysta膰 z mo偶liwo艣ci siedzenia cicho, gdy jest mowa o sprawach, kt贸re s膮 znane g艂贸wnie etatowym dyrektorom, prezesom, w贸jtom lub innym cz艂onkom cia艂 statutowych b臋d膮cych na etacie
- podejmowa膰 wyznaczone statutem zadania w razie nieobecno艣ci (innych niemo偶no艣ci) etatowych prezes贸w, dyrektor贸w, w贸jt贸w itd., kt贸rych to w艂a艣nie s膮 zast臋pcami spo艂ecznymi
- by膰 w permanentnej i radosnej gotowo艣ci odej艣cia z zaszczytnej funkcji i przekazania jej w r臋ce kolejnego spo艂ecznika :)
Jakie to proste i oczywiste. Przecie偶 spo艂eczni zast臋pcy nie mog膮 艣ledzi膰 bie偶膮cej dzia艂alno艣ci swoich instytucji i organizacji tak, jak etatowi. Nie mog膮 zna膰 wszystkich pism, rozporz膮dze艅, rachunk贸w, rozm贸w telefonicznych, w cztery oczy i podczas "lunch贸w biznesowych" itp.
Nie b膮d藕my 艣mieszni z szybkimi plotkami i ci臋偶kimi oskar偶eniami. NIE B膭D殴 艢MIESZNY/艢MIESZNA.
3) - Mam przed sob膮 "bulwersuj膮ce" o艣wiadczenie doktora Wojciecha Strza艂kowskiego z Poradni Lekarza Rodzinnego W Jadowie. Chocia偶 adresowane jest tylko do mieszka艅c贸w s膮siedniej gminy, czuj臋 si臋 w powinno艣ci moralnej do zabrania g艂osu.
Rzecz idzie o mieszkanie zajmowane przez doktora w budynku dawnego O艣rodka Zdrowia w (norwidowskim) Sulejowie. Wed艂ug nowych plan贸w Rady Gminy w Jadowie ma by膰 ten budynek przekszta艂cony w "lokal socjalny".
Nie jest moj膮 rol膮 doradzanie czegokolwiek komukolwiek. Nie znam ani motywacji, ani mo偶liwo艣ci lokalowych s膮siedniej gminy.
Pragn臋 tylko stan膮膰 przy doktorze Wojciechu w odruchu solidarno艣ci. Jestem osobi艣cie poruszony jego sytuacj膮, bo nie tylko jest naszym lekarzem rodzinnym odk膮d powsta艂a ta specjalno艣膰 i poszed艂 t膮 now膮 drog膮 doktor Wojciech, ale towarzyszy on w pewien (r贸wnoleg艂y) spos贸b ca艂emu 偶yciu naszej rodziny na tym terenie. R贸wnoleg艂o艣膰 wyra偶a si臋 na przyk艂ad w obecno艣ci na sali Urz臋du Gminy w Jadowie 22 lata temu, gdy by艂 wybierany W贸jt I Kadencji. Obje偶d偶a艂em takie wydarzenia w towarzystwie pos艂a Sejmu X Kadencji (tzw. Kontraktowego, z ramienia Komitetu Obywatelskiego przy Lechu Wa艂臋sie) Krzy艣ka Szyma艅skiego z Korytnicy (napisa艂em Krzy艣ka, nie Krzysztofa, bo razem organizowali艣my NSZZ RI Solidarno艣膰 w swoich gminach, w ramach dawnego wojew贸dztwa siedleckiego).
Po zamieszaniu w takcie wyboru doktor wyra藕nie poruszony podszed艂 do nas zamieni膰 par臋 s艂贸w. Wszak Krzysiek by艂 reprezentantem najwy偶szej w艂adzy ustawodawczej Polski.
Potem, ju偶 sam jako w贸jt Strach贸wki, je藕dzi艂em do doktora Strza艂kowskiego do sulejowskiego o艣rodka konsultowa膰 sprawy gminnej s艂u偶by zdrowia. By艂 dla mnie autorytetem.
Najwa偶niejsz膮 bodaj rol臋 odegra艂 doktor w czasach, gdy rodzi艂y si臋 nam kolejne dzieci. Sama 艣wiadomo艣膰, 偶e pod bokiem jest "specjalista z Warszawy" (z praktyk膮 chirurga dzieci臋cego) dawa艂o nam spok贸j i ucisza艂o obawy o zdrowie naszych noworodk贸w i niemowl膮t. Nieraz p臋dzili艣my na z艂amanie karku, by doktor zobaczy艂, zbada艂, uzdrowi艂 nasze maluchy i nasz rodzicielski strach. Najbardziej dramatyczna by艂a nag艂a wizyta po upadku trzyletniego Ja艣ka skroni膮 na ga艂k臋 dr膮偶ka zmiany biegu w "艁adzie", po gwa艂townym hamowaniu na drodze w Rozalinie, gdy nam ko艅 wyskoczy艂 zza drzew. Gdyby nie dziesi臋膰 minut do doktora Strza艂kowskiego w Sulejowie umar艂bym pewnie na zawa艂 serca. Doktor zbada艂, wyt艂umaczy艂 budow臋 czaszki, uspokoi艂.
S膮 weselsze epizody. Przy jakiej艣 wizycie, o charakterze bardziej prywatnym Wojciech nam贸wi艂 nas na przyj臋cie od niego ma艂ego kotka, "kt贸ry bardzo uwra偶liwia dzieci i uczy ich delikatno艣ci". Nie lubili艣my kot贸w, ale doktorowi si臋 nie odmawia. Odt膮d stale mamy kilka, aktualnie siedem i bardzo je kochamy :)
Doktor leczy艂 i "uzdrawia艂" nas, dzisiaj tym wyznaniem chcia艂bym cho膰 troch臋 zmniejszy膰 jego stres. Mog臋 tylko wierzy膰, 偶e w艂adze ustawodawcze zaprzyja藕nionej gminy w s膮siedztwie wezm膮 wszystko pod uwag臋 i znajd膮 dobre rozwi膮zanie. Tak偶e we wsp贸lnocie samorz膮dowej najwy偶sz膮 racj膮 dzia艂ania jest godno艣膰 osoby mieszka艅ca. Ka偶dego, wielce zas艂u偶onego tym bardziej.
Nikt nie mo偶e milcze膰, je艣li jest mu co艣 wiadomym w sprawach publicznych. Osoba publiczna jest spraw膮 publiczn膮 z definicji. "Jak chcieliby艣cie, 偶eby wam czyniono, wy czy艅cie".
Wiem po sobie, jak boli milczenie tzw. 偶yczliwych "cichych obserwator贸w" czyich艣/naszych mniejszych lub wi臋kszych dramat贸w 偶yciowych. Tak patrz臋 na t臋 spraw臋 - spraw臋 DOMU, w kt贸rym doktor zamieszkuje ju偶 prawie 25 lat. W艂a艣nie wypad艂o Jego srebrne wesele z Jadowem, w Jadowie, i dla Jadowa.
4) - sprawa NORWIDIANA.PL, za spraw膮 ostatniego posta o Papie偶u kochaj膮cym Cypriana Norwida czyst膮, wielk膮 mi艂o艣ci膮 zostawiam na inny raz. Wybaczcie piechocie, czasem zdziera za szybko zel贸wki i pi贸ro :)
niedziela, 15 stycznia 2012
Kim jest cz艂owiek, 偶e o nim wci膮偶 pisz臋 :)
Napisa艂em message do Lucy. Ile rado艣ci mo偶e by膰 w wype艂nieniu powinno艣ci. Dosta艂em message od niej, czas by艂 na moj膮 odpowied藕. Jak w szachach lub warcabach. Jeden na jeden. M贸j ruch, tw贸j ruch. Dop贸ki nie wykonam powinno艣ci, czuj臋 si臋 藕le. A nie zawsze mam tyle wewn臋trznej mocy, by my艣le膰 i pisa膰 w obcym j臋zyku.
Dzisiaj si臋 zmobilizowa艂em. I o dziwo si臋 rozpisa艂em. Mog艂em si臋 wygada膰. O wszystkich naszych sprawach. Rozszerza si臋 spectrum poruszanych zagadnie艅. Mo偶e wkr贸tce obejmiemy my艣l膮 ca艂y 艣wiat :)
To bardzo cieszy. Daje ogromn膮 satysfakcj臋.
Ale rado艣膰, satysfakcja - to nie wszystko. To zdecydowanie za ma艂o, za p艂ytko. Bo gdyby si臋 wszystko ko艅czy艂o na tym poziomie dozna艅, to mia艂bym nie lada k艂opot. Jest wiecz贸r, a ja nie napisa艂em posta na sw贸j blog.
Na szcz臋艣cie, cz艂owiek ma wi臋cej poziom贸w prze偶ywania. Mamy wi臋cej mo偶liwo艣ci do艣wiadczania rzeczywisto艣ci. Na wi臋cej sposob贸w uczestniczymy w egzystencji.
Kiedy klikn膮艂em "wy艣lij" odpowied藕 do Lucy poczu艂em jakby mi wyros艂y skrzyd艂a. Ch臋tnie pojecha艂em z Andrzejem po Hel臋 do Jadowa po 艣liskiej drodze. A co tam. Nawet kroki stawiam na 艣niegu inaczej, pewnie, mocno, pewnie, mocno, pewnie. L偶ej si臋 oddycha i 偶yje.
Po pierwsze - spe艂ni艂em powinno艣膰 etyczn膮.
Po drugie - wypisa艂em si臋 do 艣rodka.
Po trzecie - poruszy艂em wszystko, co istotne w naszym 偶yciu: osobistym, rodzinnym, duchowym, spo艂ecznym, gminno-narodowo-globalnie (demokracja, partycypacja, prostota, modlitwa i jej rola w dzieci艅stwie i na "staro艣膰"...)
Po czwarte - to, co w g艂owie, w sercu, w duszy wyra偶one w poczucie pe艂nego zaufania, jedno艣ci, szczero艣ci, wiary, nadziei, mi艂o艣ci, intelektualnego ogl膮du siebie, 艣wiata, ko艣cio艂a - jest w艂a艣nie tym, w czym wype艂nia si臋 gatunkowa istota cz艂owieka my艣l膮cego i osobowa WIELKO艢膯 (godno艣膰) cz艂owieka uczestnicz膮cego w 偶yciu Tr贸jcy 艢wi臋tej.
Jest i po pi膮te - wyra偶enie do ko艅ca siebie w pe艂nej szczero艣ci i uczciwo艣ci intelektualnej komunikuje nas z wy偶sz膮 rzeczywisto艣ci膮, z przysz艂o艣ci膮, z Bogiem?
Bo偶e, dlaczego tak ma艂o jest ludzi i prawie nie ma pragn膮cych si臋 objawi膰. Wiedzia艂 to Cyprian Norwid 150 lat temu. Czy dzisiaj jest inaczej? Pomimo Internetu!
Jak dobrze, 偶e jest Ameryka, Nebraska, Lincoln, Lucy. I Facebook, na kt贸rym si臋 spotkali艣my.
U nas, paradoksalnie pojawi艂 si臋 blog, na kt贸rym kole偶anka z pracy chce rozlicza膰 swojego dyrektora i prostowa膰 jej my艣li i opinie wyra偶one szczerze, osobi艣cie i publicznie. Zamiast chorych ambicji i zamiar贸w "prostowania" kogo艣, trzeba raczej by膰 r贸wnie szczerym, osobistym i publicznym, w wyra偶aniu swoich pogl膮d贸w.
Jaka przepa艣膰 nas dzieli w rozumieniu demokracji, spo艂ecze艅stwa obywatelskiego, jawno艣ci dzia艂a艅 publicznych i przede wszystkim kultury 偶ycia publicznego i ludzkiej przyzwoito艣ci. Zamiast tego mamy "prostownika". Dwadzie艣cia par臋 lat temu prostowali nawet sumienia.
To nie wszystko, o czym chcia艂bym dzi艣 napisa膰. Od wczoraj odk艂adam temat 50 Rocznicy Pewnej Klasy 1-szej w Szkole Podstawowej nr.3 w Legionowie. Rzadko si臋 chyba co艣 takiego obchodzi, no nie? Mo偶e jeszcze o wielkiej robocie, kt贸r膮 robi NORWIDIANA.pl, co odzywa si臋 echem na moim profilu Facebooka. A tak偶e temat "zast臋pca spo艂eczny w r贸偶nych firmach, instytucjach i organizacjach". 艢mieszne, ale prawdziwe. Niekt贸rzy chwal膮 si臋 swoj膮 ignorancj膮.
Dopisuj臋, po niewczasie - musze wypowiedzie膰 swoje zdanie w tzw. sprawie doktora Strza艂kowskiego, sprawie, kt贸re jest znana powszechnie w okolicy dzi臋ki kolportowanym przez niego ulotkach. To tak偶e moja powinno艣膰 moralna - jestem pacjentem doktora od kilkunastu lat.
Ale to mo偶e jutro. Dobranoc :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)