niedziela, 30 marca 2025

FILOZOFIA (moja i... teologia) Społecznego Funduszu Stypendialnego…

a może tylko mój  spersonalizowany (bardzo) sposób myślenia, wolny - mam nadzieję - od schematów i uprzedzeń. 
A może tylko garść mało uczesanych myśli z refrenem. Pardon - z powtórzeniami


Zabieram głos w sprawie projektu - który narodził się w głowie mojego klasowego przyjaciela - z dwóch "tożsamościowych" powodów. Po pierwsze, wydaje mi się, że podzielam podobne myśli i natchnienia, wiążące się z naszą młodością w licealnych czasach w starym Legionowie. Po drugie - utożsamiam się zawsze z młodymi ludźmi szukającymi siebie i swojego miejsca w społeczeństwie i kulturze. Z pewnością u mnie ma na to wpływ fakt ojcostwa, moje dzieci są jeszcze w tym formującym etapie życia.

Pomysł na ten projekt należy z pewnością do bardzo rzadkiej kategorii pomysłów dojrzałości życiowej. Może - dojrzałym egzaminem z dojrzewania człowieka-Polaka naszych czasów. Tego nie może zrodzić żadna, nawet najdoskonalsza, teoria. Zrodziło go długie życie konkretnych osób, w bardzo określonych okolicznościach czasu i geopolityki.

Moja filozofia życia jest w pełni zgodna z duchem (i literą) tego projektu. Pamięć i tożsamość wyrzuca mi na brzeg samoświadomości, że dawno dawno temu (w latach 80-tych XX wieku) miałem cykl lekcji pt. tytułem wziętym z psalmów, że "z pokolenia na pokolenie daje Bóg" z uczniami klas 7 szkoły i parafii w (zwyczajowo się mówiło, że "na") legionowskich Łajskach.

Z pokolenia na pokolenie się rozwijamy i zamieszkujmy ziemię. Nigdy - jako izolowane jednostki. Jesteśmy my - jednostki myślące, będące odpowiedzialnymi osobami - i wielowątkowy kontekst kulturowy danej nam czasoprzestrzeni. Jestem i chcę pozostać do końca w dialogu zwłaszcza z dwoma grupami współtowarzyszy drogi i prawdy i życia. Tych, w których jesteśmy wkorzenieni, z których wyrośliśmy. I tych, którzy dopiero wchodzą w aktywny etap współbytowania w kulturze homo sapiens. Przy okazji - i w zakresie - niniejszego projektu o tej drugiej grupie można mówić, jako o byłych i obecnych uczniach szkół licealnych.

***

Kiedy myślnie (samoświadomość) ma za sobą okres 50 letniego dojrzewania... jest (staje się) już  prawie filozofią istotowo i konstytutywnie. „Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono”. A inni tyle o nas wiedzą, na ile nas życie sprawdziło.

Życiowa weryfikacja stanowi końcowy - i ostateczny jakoś - egzamin dojrzałości. Albo super-życiowy wariogaf. To jest chyba najistotniejsza wartość tego projektu. Jest on z głębi dziejów. W przypadku absolwentów liceum, związany z jakąś miejscowością. Gdzieś konkretnie wkorzeniony w czasie i miejscu… ale jednocześnie już trochę ponadczasowy i uniwersalny. Jest jakby oczyszczony z wszelkich stronniczych podziałów, które w życiu społecznym zdarzają się i są czymś normalnym. Ponad polityki, a nawet prądy kulturowe falujące przez tak długi czas. Życie inicjatorek i inicjatorów projektu zaczęło się w roku 1953, w głębokim PRL, zaledwie 8 lat po zakończeniu II Wojny Światowej, w podwarszawskim garnizonowym mieście, które wtedy liczyło ok. 16 tys. mieszkańców. Zaledwie rok wcześniej, 3 maja 1952 roku Legionowo otrzymało prawa miejskie. 

Nawet historia Polski (i świata) odznaczyła w kalendarzu rok rozpoczęcia nauki w drodze do dojrzałości naszego pokolenia. Był to sławny rok 1968. W polskiej historii wkrótce nastał rok 1970, tragicznych wydarzeń na Wybrzeżu. Takie znaczniki nie mogły nie wywrzeć wpływu na naszą młodość i formowanie egzystencjalne i postaw obywatelskich. W życiu naszych rodzin, przyjaciół, bliskich i znajomych możemy odszukać echa tamtych uwarunkowań.

Moja siostra pisała maturę w legionowskim liceum pięć lat przede mną, wkrótce po niej wyjechała do USA i została pierwszym obywatelem krajów tzw. Bloku Wschodniego, który został przyjęty do FBI, które z definicji powołane jest do obrony amerykańskiej konstytucji. Przypadek? Raczej duch czasu. Musiałem to napisać, choć oczywiście nie chodzi o losy pojedynczych rodzin. Jednak by odczytać znaki i szkicować filozofię projektu, trzeba przywołać także pewne fakty (w tym losy pojedynczych osób). Dodam więc także matkę szkolnego kolegi, choć nie z liceum, ale jeszcze z podstawówki - i wspólnoty kościelnej tzw. Rodziny Rodzin przy Prymasie Tysiąclecia - która uczyła matematyki w naszym liceum, a w czasie wojny była związana z ruchem oporu w mieście (inf. uzyskane z mowy pogrzebowej, wskazane jest spr. źródeł). Niestety, ciągłość pokoleniowa i elementy istotowe i konstytutywne tożsamości ciągle pozostają - wedle mojej wiedzy - zadaniem do wykonania. Znaczące są tutaj wspomnienia o dziadku-legioniście głównego pomysłodawcy i motoru niniejszego projektu. O jego roli w życiu i wychowaniu-formowaniu następnych polskich pokoleń.

Mój osobisty rys wychowania i dziedzictwa pokoleniowego każe upominać się o ścieżkę dochodzenia tożsamości - zarówno osobistej jak i kulturowej - w życiu każdej myślącej osoby. Także przyszłych stypendystów. Mnie prowadzą do Bolesława Prusa i Konstytucji 3 Maja (ale to na inną opowieść). Tożsamość i filozofia życia chodzą tymi samymi drogami. W czasach (i ustroju) słusznie minionych takie tematy były na czarnej komunistycznej liście. Wszystko zaczynało się - musiało - od przejęcia władzy przez jedyną słuszną partię i jej materialistyczno-ateistyczną ideologię. Nie tak ma być w życiu przedstawicieli gatunku homo sapiens. W moim-naszym pokoleniowym życiu tożsamość staje się sprawą egzystencjalno-światopoglądowo-ustrojową. Wielkie znaczenie nadał jej pontyfikat świętego Jana Pawła II, a zwłaszcza może jego sławna publikacja "Pamięć i tożsamość", w której autor pokazał jak to się działo w jego przypadku. A jest dla wielu naszych rodaków wiekopomnym wzorem. Data 16 października 1978 jest kamieniem węgielnym nowej epoki w dziejach tako Polski, jako i Europy i świata. A później kolejne, z nim związane. Daty kolejnych pielgrzymek (Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze tej ziemi, 1979), rok 1980 i narodowa Solidarność, no i ROK 1989, zwany Wiosną Ludów, rok odzyskiwania wolności drogą pokojowych przewrotów w wielu krajach. Czy można odepchnąć to dziedzictwo dni naszych? Czy nie trzeba przywołać tych epokowych wydarzeń w kontekście projektu Społecznego Funduszu Stypendialnego??

Można spotkać dzisiaj głosy, o "utracie kompetencji w zakresie rozumowania spekulatywnego". Utrata tej istotowej i konstytutywnej - zdawało się w dotychczasowej kulturze - cechy ludzkiej osoby, idzie w parze ostatnimi laty, z rosnącym znaczeniem płytkiego/powierzchniowego i maszynowego mechanizmu "klikalności" i zasięgów w mediach (społecznościowych), a może nawet z tendencją do oddawania nadmiernych kompetencji sztucznej inteligencji. Podmiotowość, odpowiedzialność, adekwatność myśli i czynów nie mogą jednak przepaść bez walki.

Rozumowanie spekulatywne nie jest (nie było) sztuką dla sztuki. Nie jest także tym, co potocznie mu się przypisuje "oderwanym od rzeczywistości bujaniem w obłokach". Jest inne jego rozumienie - "myślenie spekulatywne w pozytywnym sensie - jest to myślenie, które łączy wszystkie luki, aż każdy element jest koniecznie połączony i wyjaśniony". To większe myślenie, "charakteryzujące się dociekliwą ciekawością" (pracą w pocie swego czoła, jak pisał Norwid), które szuka-prowadzi do wyjaśnienie "niepojętego" w ramach pewnej gotowej, spójnej konstrukcji pojęciowej. Choć autor tej publikacji dodaje, że "zarys tej konstrukcji zawsze poprzedza same rozumowanie – jest „gotowcem” w głowie podmiotu – czymś, do czego dochodzi on na drodze syntetycznej a nie analitycznej" (tutaj). Zbierając wszystkie dostępne dane i to nie tylko z tzw. świata obiektywnego, ale także dane pochodzące ze środka podmiotu - dane zgromadzone cała drogą-prawdą-życiem. Spekulatywne myślenie nie upraszcza. Nie poprzestaje na schematach, albo uprzedzeniach. Stara się skorzystać z całej osobistej i osobowej drogi i całej poznanej dotąd prawdy i wszystkiego, co stanowi życie na naszej planecie w dostępnym nam zakresie czasowym. Tak, żeby to wszystko łączyć, splatać, by rozumieć nawet i także siebie samego i świat, w którym żyjemy. A nawet koncepcję Boga, lub jego ateistycznego zaprzeczenia.

Muszę znów odwołać się do osobistego doświadczenia sposobu, w jaki życie wpływa-wpłynęło na nasze losy i wybory. Wspomniałem już wybór Polaka na Papieża Kościoła Powszechnego. Kto ma dystans do faktów związanych z duchowością i Kościołem, nie może pominąć konsekwencji globalnych owych faktów. W polskich dziejach najoczywistszym owocem globalnego kościelnego wstrząsu była Solidarność NSZZ. Dla mnie osobiście także, tak wtedy, jak i na resztę życia. Odpowiedzią komunistycznego ustroju PRL był stan wojenny. Z jednej strony to była także dla mnie śmierć nadziei, a jednak... i on miał ogromny wpływ na moje życie (i całej rodziny). Uciekając przed aresztowaniem z gminy, w której założyłem Solidarność Rolników, wróciłem do rodzinnego Legionowa. Chciałem dalej coś robić z ludźmi w duchu wymarzonej wolności i prozachodniej demokracji. Polem dla takiej działalności - dla tysięcy działaczy związkowych, ale także dla cenzurowanych artystów - okazał się Kościół. Zgłosiłem się na ogłoszenie proboszcza Schabowskiego, że "potrzebuje katechety do pracy z młodzieżą". Nie zaplanowałem tego na pewno. Mogę żartobliwie mówić, że generał Jaruzelski (a szerzej historia tamtych czasów) zrobił mnie katechetą. A przemiany roku 1989...? - kazały mi powrócić na teren, gdzie tworzyłem zrąb Solidarności (jako najszerzej rozumianego ruchu godnościowo-niepodległościowego) i tworzyć podwaliny polskiej samorządności.

Najbardziej podstawową definicją ludzkiej kultury są, według papieża, słowa Boga w Biblii: „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. Zgodnie z tym nakazem człowiek ma do spełnienia na ziemi misję: głosić prawdę o sobie i świecie. Aby tę misję realizować, człowiek musi poznać prawdę o świecie i o sobie samym. Pracując w polskim gminnym samorządzie odkryliśmy nieprzemijające skarby złożone w polską glebę, dzieje i kulturę. Prawdziwy skarb ukryty w ziemi. Perłę jedną, jedyną. Zalśniła w życiu i twórczości Cypriana Norwida, który jakby metafizycznie (bo nie symbolicznie, ani kulturowo tylko) począł się na naszej ziemi. Historią swojej rodziny zbliżył nas do Króla Poniatowskiego i Jana III Sobieskiego. Niebo się nad nami otworzyło. Te skarby, zaiste niebiańskie, nazwaliśmy Rzeczpospolitą Norwidowską. Tak, nawet mały Józio z Legionowa, absolwent LO im. Marii Konopnickiej, mąż-ojciec-dziadek, solidarnościowiec, katecheta i wójt daje świadectwo, co działo się za dni naszych, od 1953 roku po 2025.

W ostatniej publikacji książkowej Karola Papieża Wojtyły, pod znamiennym tytułem "Pamięć i tożsamość" znajdują się takie zdania - "w obrębie pojęcia „ojczyzna” zawiera się jakieś głębokie sprzężenie pomiędzy tym, co duchowe, a tym co materialnym pomiędzy kulturą a ziemią... kiedy naród traci to, co materialne, np. ziemię, budzi się w nim to, co duchowe i pozwala zawalczyć o utracone terytorium... [bo] dziedzictwo duchowe przetrwało w naszym kraju, nawet w okresie zaborów. Dowodem na to są choćby wybitne dzieła polskich twórców: pisarzy, poetów, dramaturgów, malarzy". W naszym przypadku, obywateli Rzeczpospolitej Norwidowskiej, gdziekolwiek byśmy mieszkali, wystarczy ze zrozumieniem (prze)czytać nawet tylko parę wierszy IV Wieszcza - dla mnie są to "Pieśń od Ziemi naszej", "Co to jest Ojczyzna", "A Pani cóż ja powiem" (ten ostatni utwór napisany dla sąsiadki naszej z nieodległego Łochowa). Można powiedzieć, że droga-prawda-życie converturtur (echo scholastycznej teorii: ens, pulchrum, verum et bonum – convertuntur).

Upraszczająca prostota współczesnych cyfrowych modeli nie pomaga w odnajdywaniu sensu, który jest jakby odpowiednikiem mistycznej wizji uszczęśliwiającej. Całości tego, co przeżyliśmy, co doświadczamy. I jedności osobowo-podmiotowej tejże całości. Czy całość, o której staram się napisać na przykładzie pokolenia 1953 nie kieruje nas ku projektowi wyrosłemu z doświadczeń życiowych absolwentów/matury 1972 w liceum w Legionowie. Podjęliśmy wysiłek (i sztukę) głębszego-całościowego na ile się da - myślenia i wyrastającego z niego działania w świecie zawsze nam współczesnym.

Greckie słowo teoria „θεωρία” w naszym języku tłumaczone bywa jako „ogląd”, „wypatrywanie”, „kontemplacja”, czy „badanie”... W tradycji łacińskiej natomiast ten sam termin „θεωρία” oddany jest jako „speculatio” i oznacza on również „wypatrywanie”, „rozmyślanie”, bądź „badanie”. (tutaj)

W CZASIE USTROJOWO PRAWIE OSWOJONYCH (LEGALIZOWANYCH? WPISANYCH W POLSKĄ MENTALNOŚĆ III TYSIĄCLECIA?) PODZIAŁÓW... Z GŁĘBI DZIEJÓW (DUCHA CZASU) WYSZŁA INICJATYWA SPOŁECZNEGO FUNDUSZU STYPENDIALNEGO. FUNDAMENTALNEGO-RODZICIELSKIEGO WRĘCZ DLA POMUSŁU ZNACZENIA NABRAŁO SPOTKANIE ABSOLWENÓW PO 50 LATACH (MATURA 1972).

Cośmy wtedy zobaczyli-przeżyli legło u podstaw (genezy) tej inicjatywy. Mówię od siebie, ale przyjaciele chyba się z tym zgodzą. Filozofie tworzy się osobiście-indywidualnie-podmiotowo, choć musi z koniecznością być wkorzeniona w czas i przestrzeń życia osób.

Okoliczności motywują, mobilizują, odciskają swoją pieczęć. Moje życie potoczyło się - płynęło - na fali oświatowo-samorządowo-kulturowej. Dzisiaj tematami w naszym domu jest inicjatywa dzieci Micro Szkoły dla naszych wnuków w Ostrołęce, przedszkola i szkoły wnuków w Tłuszczu i Edynburgu, rozmowy o szkole im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strachówce, o konkursach norwidowskich ("Co to jest Ojczyzna"), wspomnienia przyjaciela z 5 lat starszego rocznika, z całkiem innej szkoły. Co je wszystkie splata? - według mnie, myśli i poczucie głębokiej tożsamości, czegoś, co nas w istotny sposób ukształtowało. Co trwa (pokoleniowo) ponad upływający czasem. Każda i każdy sam musi sięgnąć w ten etap życia i odczytać jego znaczenie.

Moja filozofia jest głęboko fenomenologiczna. Zbieram więc wszystkie dane zmysłowe i pozazmysłowe. Zapisuję je, jak leci. Trudno ująć je jedną odautorską koncepcją. W jeden autorski tekst.

Szczególną wagę w perspektywie mojego widzenia, oglądu, wypatrywania, kontemplacji, czy badania... roli Liceum w Legionowie w moim życiu ma fakt, że z mojej rodziny 7 osób kończyło to liceum. Prócz mnie, piszącego te słowa, 4 moje siostry i dwójka dzieci. Utożsamienie pokoleniowo-rodzinnego związku z tą szkołą ma ramy dat naszych urodzeń: 1949 - 1999.

Dotąd ten tekst pisałem samodzielnie. Ale poniżej włączam w rozważania przemyślenia i sformułowania licealnego-klasowego-przyjaciela Mirka, który jest ojcem i motorem niniejszej stypendialnej inicjatywy (SFS). Jego teksty ukazały się już w "To i Owo" i "Gazecie Powiatowej":

"Jak  wzmocnić międzypokoleniowe więzi... w gronie absolwentów LO im. Marii Konopnickiej, najczęściej będących mieszkańcami Legionowa. Uznaliśmy, że „ możemy i chcemy mieć wpływ na naszą przyszłość. Przyszłość tę chcemy współkształtować poprzez przyszłych, dobrze wykształconych i świadomych liderów, wyróżniających  się zdolnościami, wiedzą i umiejętnościami do realizowania pożądanych społecznie celów”... szacujemy, że jest nas około dziesięciu tysięcy) by móc wpływać na naszą przyszłość...

- zarządzany będzie przejrzyście i transparentnie  przez Organizację Pozarządową (NGO). Ta organizacja zatroszczy się o rozpropagowanie  tej idei, zgromadzenie funduszy, zorganizowanie procesu aplikowania i opracowania kryteriów wyboru osób zakwalifikowanych do wsparcia stypendialnego. Zależy mi, aby funkcjonowanie tego funduszu odbywało się przy jak najszerszym wsparciu społecznym, żeby to był „nasz wspólny projekt” tj. szkoły, mieszkańców i władz samorządowych

CEL:

- zbudowanie organizacji NGO opartej na szerokiej bazie społecznej, która zapewni systemowe i skuteczne inwestowanie w kapitał ludzki poprzez finansowe wspieranie najzdolniejszych i najpracowitszych uczniów i absolwentów legionowskich liceów  w ich rozwoju naukowym i osobistym

- podjęcie długofalowych działań na rzecz wzrostu poziomu i efektywności nauczania w szkołach ponadpodstawowych powiatu legionowskiego

- integracja środowiska skupionego wokół projektu ( uczniowie, nauczyciele, absolwenci, przedsiębiorcy, lokalne władze samorządowo-administracyjne).

PS. (odautorska refleksja)

***

festiwal adekwatności
     
          /adaequatio rei intellectus et Logos/

żebym dzisiaj dojechał do lekarza 
musiałem wstać o dobrej godzinie 
kran musiał podawać wodę (ciepłą) 
żebym mógł się adekwatnie przygotować 

a potem wsiąść w sprawny samochód 
jechać dobrą asfaltową drogą 
przestrzegając reguł ruchu na niej 
dla bezpieczeństwa użytkowników 

ktoś ustawił prawidłowo znaki 
a także parkometr by regulować miejsce 
w przychodni ruchem steruje komputer 
numerując nas w rejestracji i gabinetach 

adekwatną wiedzę ma lekarz 
zdobytą na certyfikowanym uniwersytecie 
także ci którzy realizują recepty 
i tak dalej aż po nieskończoność 

żyjemy w świecie Logosu (nie Cyfry) 
według praw poruszają się planety 
cały Kosmos nigdy poznany do końca 
życie jest festiwalem adekwatności 

       (pt, 28 mar. 2025, g. 17.17) TUTAJ - Rok Norwidowski_widziane ze Strachówki
 

sobota, 1 marca 2025

Hańba w Białym Domu (Disgrace in the Oval Office)


W tych dniach nie można milczeć. Skryć się w norę prywaty i poprawności politycznej względem popieranej/wybieranej partii politycznej.

Nigdy nie milczałem, gdy trzeba było zabrać głos. Lub postawić życie na jakąś kartę historii (nb. NSZZ Solidarność RI z 3 Maja 1981 w Strachówce).
Przeżywałem wydarzenia w bratniej nam UKRAINIE, od Majdanu Niepodległości itd.
Zbiorę moje reakce/posty na Facebooku, publiowane, gdy działa się hańba w Gabinecie Owalnym, z którym utożsamiają się Amerykanie (przynajmniej do piątku, 28 lutego 2025?).

Tak to leciało:
- Chory świat (i myślenie) Trumpa  "Unia Europejska została utworzona po to, aby oszukać Stany Zjednoczone". I zdrowa odpowiedźpolskiego Premiera "Unia Europejska została utworzona, aby utrzymać pokój, budować szacunek między naszymi narodami, tworzyć wolny i uczciwy handel oraz wzmacniać naszą transatlantycką przyjaźń. Tak po prostu" . Moja miara mówi - PRAWDA JEST TAM, GDZIE JEST WIĘKSZY ŁADUNEK KULURY!

- Jak dobrze, że w rozmowie z Prezydentem Macron pojawiła się katedra Notre Dame, a z Premierem Starmerem Król UK! Nie tylko cyfry, liczby, biznesy. Jest coś więcej. PRZYSZŁOŚĆ CZŁOWIEKA ZALEŻY OD KULTURY (św. JPII)!

- Zderzenie dwóch stron widzenia/rozumienie (i rozgrywania) rzeczywistości. Straszne, że jest. Że tak się stało po wygranej Trumpa! Bezpieczeństwo narodu to 2%, a biznes to 98%??🙁
ps.
Człowiek salonów i człowiek z frontu, na którym giną ludzie (jego współobywatele)

- Wyborcy PiS (pseudokatolickiego PiS-KEP-ustroju) mieli dogmat, od którego wszystko się odbijało - BYŁ NIM KACZYŃSKI. Czy teraz tym dogmatem nie staje się coraz bardziej TRUMP!

- Chcieli złapać na czymś Zełeńskiego. I zrealizowali plan... oskarżyli go o za małą wdzięczność wobec Ameryki Trumpa (no bo nie Bidena? ale to przecież Biden dawał tą pomoc i miiardy Ukrainie, więc jak to?). Nie jest gotowy do pokoju - orzekli. A Putin, szczery chłop, JEST! Uff. Cały świat widział! Oj ktoś "igra z III wojną światową". Pozostaje wstręt!

- Zwyczajnie nie mogę się pogodzić z tym, że można dzisiaj na oczach świata okradać poranionego frontowego prezydenta Ukrainy przez zadufanych w sobie bankierów świata. Upadek kultury. Koniec dotychczasowego świata (łącznie z logiką?). Choć lizusów nie zabraknie.
Dywagacje, że Zełeński mógł inaczej się zachować niczego nie zmieniają.

- Zrodzi to nową SOLIDARNOŚĆ! Kogo? Z kim?? (Y) ❤
"bogaci republikańscy miliarderzy z USA zawarli światopoglądowy pakt z oligarchami z Rosji... usłyszał to, co usłyszał – że jest niewdzięczny i że powinien znać swoje miejsce w szeregu, bo zaraz jego kraj zostanie pozostawiony na pastwę Rosji... piszą, że może i Trump z Vance’m zachowali się słabo, ale Zełenski mógł przecież założyć garnitur i być milszy. Nie, nie mógł. Tutaj kłania się słynny cytat z Churchilla: mógł wybrać wojnę albo hańbę, ale wojnę i tak by miał. Żadne wizerunkowe dekoracje nie miały tu znaczenia – Zełenski musiałby dosłownie sprzedać Ukrainę Trumpowi... Nie chodzi mi oczywiście o potępianie czy moralizowanie. Ale czas na niuansowanie minął. Teraz trzeba asertywnie stać przy swoim. Zdecydować, czy wolimy cywilizację, która, przy wszystkich swoich wadach, potknięciach i ślepych uliczkach dąży do poszanowania ludzkiej godności i wolności, czy wolimy antycywilizację, która opakowuje mafijne rządy pięści i pieniądza w pseudowartości, obłudnie podlane religijnym sosem..." (Piotr Wilkin, USA Trumpa zmienia się w państwo mafijne, Więź)

- Ratunek dla Rosji Putina nadchodzi z USA!?? (USA wstrzymują pomoc wojskową dla Ukrainy, Szef Pentagonu kazał wstrzymać wszystkie wojskowe operacje cybernetyczne przeciwko Rosji) 

***

hańba w Białym Domu


aby wszyscy widzieli
i mogli wyrobić swój osąd
na podstawy nowego ładu
świata w tranzycji jakiejś

mogę dać świadectwo i ja
przemianom za mojego życia
widziałem cud JPII i Solidarności
wczoraj widziałem na koniec hańbę

byłem naocznym świadkiem
ba i uczestnikiem na miarę
tego co tworzyło polskie dzieje
co zwę Polską Drogą Wolności

wczoraj widziałem ja i świat cały
hominibus bonae volutatis
kpiono maltetowano prezydenta UA
jak wędrowca pod Jerycho w Biblii

uważam i głoszę że
nie tak by było za JPII
autora słynnych wystąpień
w obronie kultury w UNESCO i ONZ

on by zadziałał swym autorytetem
jak dał nam siłę w walce z komunizmem
a czymże dzisiaj jest świat Putina
jak nie owocem zgniłym po ZSRR

Papież Polak napisał ROK 1989
i mówił o prawach człowieka i narodów
o najwznioślejszym wyrazie sumienia
w październiku 1995 w ONZ

dzisiaj nie ma komu
Franciszek ma ideę fix względem Rosji
Trumpowi też potrzebna w rozgrywkach
cóż komu po Ukrainie Europie pokoju
 
    (sobota, 1 marca 2025, g. 17.59)

***

prawda Ukraina i Trump

         /burzy się we mnie sens i wola/

robię mały reaserch
kto co obserwuje
kto co przeżywa i przeżył
z ostatnich trzech lat

wielką wagę przywiązuję
do tych rozważań
prawdy od trumpizmu

trumpizm pojawia się nagle
znikąd albo czyli polityk
walki o wadzę wielkiego mocarstwa

a ja wracam i pytam
o to co jest bo było coś wcześniej

kto pamięta pierwsze przekazy
obrazy i wieści z wojny
Putina przeciwko Ukrainie
błogosławionego przez patriarchę
ikonami świętej Rusi

nasłuchiwaliśmy
wyszukiwaliśmy wieści
wczytywaliśmy się
rozmawialiśmy z bliskimi sąsiadami

potem doszły nagrania muzyczne
śpiewała ich kultura w nas
zagrzewa Ukraińców do walki
inspiruje miliony na całym świecie
Czerwona kalina
ich hymn 
Szcze ne wmerła Ukrajiny i sława i wola
Plive Kacha po Cisinie jak ich Requiem
ukraińska lub łemkowska piosenka ludowa
od czasu Majdanu Niepodległości
organizowaliśmy z nimi tłumne koncerty
ich piosenka wygrała Eurowizję

zawołanie żołnierz z Wyspy Węży
Русский военный корабль, иди на хуй
stało się kultyczne dla pół świata
ludzi zjednoczonych przeciw wojnie

na koniec trzymam i utrwalę miliony
te na granicy polsko-ukraińskiej
która miłość bliźniego objawiła w nas

i wy mówicie jacyś politruki
że to nic
bo teraz liczy się tylko zdanie Trumpa

droga-prawda-życie jest inne
w permanentnym dialogu sensu i miłości
wspólnotą większą od polityk
przyszłość człowieka zależy od kultury
mierzonej wartościami nie siłą i kasą
wiemy to od Jezusa z Nazaretu
w kulturze judeo-chrześcijańskiej

    (czwartek, 27 lutego 2025, g. 11.06)

***

diabelstwo ujawnione

       /czemuś komuś służy/

myślę że jest nim m.in.
maksymalizacja zysku
biznesowe podejście do świata

coś zmienić zrobić inaczej
np zestawy w Mc Donalds
aby zwiększyć zysk (tylko)

żadnych tu potrzeb ludzkich
tak tak nie nie tu nie zadziała
ani konieczność większego dobra
czysty mechanizm cyfrowy
010101 i tak do samego końca

żadnej adekwatności
czyli zgodności myśli i rzeczy
w poszukiwani prawdy

maksymalizacja zysku o nic nie pyta
niczego nie szuka
samonapędzający się mechanizm

podskoczyć w wykresach rankingach
zadowolić stan posiadania i ego
zwiększając moc królowania

pojęcie ze świata religii
zastosowałem tu twórczo
może komuś coś to da

(26 lut. 2025, g. 13.21) TUTAJ - Osobny świat_Rok Norwidowski

środa, 27 listopada 2024

ROCZNICOWY NAMYSŁ NAD (MOIM) POWIATEM (I POLSKĄ)


Na Facebooku wisi zaproszenie-ogłoszenie:

"25-lecie samorządu Powiatu Wołomińskiego

Wydarzenie Powiat Wołomiński - Ziemia Norwida i "Cudu nad Wisłą" i Mazowsze serce Polski

Opis wydarzenia:
📅 Data: 30.11.2024r.
🕒 Godzina: 12:00
To wyjątkowa okazja, aby wspólnie uczcić naszą historię, ludzi i wydarzenia, które kształtowały naszą lokalną społeczność przez ostatnie ćwierć wieku.
✨ W programie m.in.:
Uroczysta gala podsumowująca 25 lat istnienia powiatu.
Wystąpienia przedstawicieli samorządu i zaproszonych gości.
Prezentacje multimedialne ukazujące rozwój powiatu.
Chwila na wspólne rozmowy.
Dołącz do nas, by wspólnie celebrować ten wyjątkowy jubileusz!
Wstęp wolny.
Niech to będzie dzień pełen wspomnień, radości i dumy z naszego powiatu!"

***

Zaproszenie dotarło także do mnie. Poruszyło masę czułych strun. Bardzo osobistych, bardzo polskich, dla mnie - bardzo ludzkich, w głębokiej kulturze człowieka, nie tylko doświadczającego-przeżywającego, ale także myślącego. Poddającego refleksji całą zawartość swojej świadomości.  Pragnę więc - i ja - pokazać bogactwo/potencjał naszej ziemi, tej ziemi - z punktu mojego życia i widzenia. Nie będąc już czynnym obywatelem, zwłaszcza w rozumieniu "księgowym", nie znam liczb rozwoju gospodarczego, ani nie byłem, nie widziałem większości inwestycji. Skupię się na aspektach kulturowych, przede wszystkim na intelektualno-duchowym wymiarze pamięci i tożsamości. Od kultury zależy przyszłość człowieka (JPII, UNESCO 1980). 

Władze kadencyjne zmieniały się w powiecie (i w całej Polsce) za  naszego "niepodległego" życia (od 1989/90) już kilka razy. Także, rzecz oczywista, w ostatnim XXV-leciu. Z punktu widzenia polityki, raz jedni, raz drudzy decydowali o tym, co się działo z nami, mieszkańcami i z/na terytorium, które wyznaczają nasz powiat. Ale liczą się nie różnice i podziały, ale to, co tutaj się dzieje, na tej ziemi, wzbogacając nas wszystkich, tworząc nasz potencjał intelektualno-kulturowo-cywilizacyjny. Dobro jako rzecz/sprawa wspólna - res publica po łacinie, a w języku polskim norwidowskim Rzeczpospolita. "Kto jeszcze się w dzieje nasze wczyta, powie o polskiej pospolitej rzeczy - niepospolita" (Szlachcic, C. Norwid). Pospolita rzecz, rzecz wspólna, wspólne dobro... i cele i duma i niewysychające współ-źródło godności. Zawsze w dialogu i we wspólnocie z innymi, jak śpiewamy w kolędzie hominibus bonae voluntatis.

Przygotowując się do dzisiejszej nadzwyczajnej sesji rady powiatu obejrzałem film z innego wydarzenia w tamtym roku, wizyty Jana Pawła II na warszawskiej Pradze - możemy więc obchodzić podwójne XXV-lecie - które pokazuje, jak w soczewce - a przynajmniej każe spojrzeć w istotę wydarzeń i dziejów głębiej - na rodowód naszych polskich przemian, które doprowadziły nas na tę salę. To jest łańcuch zdarzeń w historii - Rok 1920, Katyń, wybór papieża-Polaka, Solidarność, wolna Polska, powstanie diecezji, bp Romaniuk jako gospodarz historycznej wizyty papieskiej, i bp Romaniuk, jako gość na spotkaniu samorządowców polskich, gminnych w Strachówce w 1994, i w rodzinie, w naszym domu rodzinnym, sięgającym roku 1910. A jeszcze dalej w tej perspektywie widzimy dziejowe kolumny w polskie kulturze: Norwida (i Sobieskich), Prusa, Nałkowskich, ks. Skorupki itd. I ja po to właśnie przyjechałem, aby to opowiedzieć. I wskazać na niezbywalną rolę/znaczenie kultury, od której zależy przyszłość człowieka. Taka jest moja rola, misja, czyli zadanie i zobowiązanie. Bo Opatrzność  zrobiła mnie naocznym świadkiem i uczestnikiem Polskiej Drogi Wolności.

MIEĆ DOŚWIADCZENIE WSPÓLNEJ HISTORII. MIEĆ ŚWIADOMOŚĆ PRAWDY OBIEKTYWNIE-DIALOGICZNEJ - I/CZYLI - DOBRA WSPÓLNEGO.

Nie docieramy do znaczeń bez bodźców-znaków-kojarzeń. Nie można ich wymyślać, tylko znajdywać (czyli czekają jakby w skarbcu, w zasobach drogi-prawdy-życia). Coś jest ciągle/zawsze uprzednie wobec/względem nas.

1) u początków (w Wołominie i u Kalinowskiego)
2) Solidarność i Anioł Stróż
3) Rzeczpospolita Norwidowska
4) Ziemia Norwida i Cudu nad Wisła
5) Vademecum - w korowodzie weselnym rodziców Norwida
6) Powiatowe Konkursy Wiedzy o Norwidzie i Powiatowe Debaty Oksfordzkie
7) ks. Józef Król i ks. Ignacy Skorupka
8) Dęby Pamięci Katyńskiej i kamień Józefa Czerwińskiego
9) 25-lat od wizyty JPII w diecezji warszawsko-praskiej (ten sam bp Romaniuk jako gospodarz historycznego wydarzenia, a parę lat wcześniej jako gość i partner rozmów wśród samorządowców w Strachówce i w naszym rodzinnym domu w Annopolu, bo mieliśmy wyobraźnię kulturową i kulturową fantazję, by go zaprosić do nas, domu dużej polskiej rodziny w sanktuarium MBA z 1910, a wcześniej na spotkanie gminnych samorządowców kończących I kadencję w 1994 roku)
10) muszę wpisać w tę przemowę także obecnego ministra RP, szefa kancelarii Premiera, Janka Grabca, którego możemy uważać za przyjaciela gminy. Był tu najpierw w 1991 w grupie przyjaciół z Legionowa, aby pomagać przyjacielowi-wójtowi i rolnikom w czasie żniw. Zorganizowali tutaj letnie przedszkole, aby zapewnić opiekę dzieciom i rozszerzać ich zainteresowania. Kiedyś ci sami przyjaciele zorganizowali tydzień medytacji w szkole w Rozalinie. BTW. szkoła w Rozalinie, mieściła się wtedy w budynku starej kaplicy niemieckich osadników z początku XIX wieku. Po latach, Janek, już jako dorosły samorządowiec-polityk, bywał wśród nas przy innych okazjach - można powiedzieć, że wzbogacał nas, a nawet uświetniał nasze uroczystości samorządowo-polskie-rocznicowe. Jemu i nam należy się ta pamięć. Bo tak się dzieje Polska od czasu Solidarności i transformacji ustrojowej. Tak się Polska buduje, nie we wszystkim skazana na podziały. Czy możemy-mamy o tym nie wiedzieć? Mamy nie znać i nie łączyć faktów, zawsze większych niż kadencje władzy?!
11) Bywał w tej grupie także Sławek Sowiński, który obecnie, jako profesor politologii UKSW jest bardzo częstym komentatorem polskiego życia politycznego w TV, on także może być uznany za przyjaciela gminy Strachówka. Bo to, gmina, powiat... bo to Polska właśnie. O ile z pełną pamięcią i tożsamością. 

***

polska świadomość rocznicowa (XXV i więcej)


rocznicą jest 25-lecie powiatu
mojego powiatu ale i wszystkich
zdecydowałem się pojechać
na sesję nadzwyczajną rady

i teraz mam zagwozdkę dlaczego
przecież nigdzie jeździć nie lubię
muszę to sam sobie wytłumaczyć
próbować choć zrozumieć
tę większą siłę która nami rządzi

co mnie zmusiło skusiło zmotywowało
że zgłosiłem swoje uczestnictwo
i zadało mi wielkie zastanawianie

jakaś konieczność życiowa
moralno-etyczna się mówi
powinność adekwatność człowiecza
skoro byłem u początków
ważne są początki i coś mówią

skoro byłem u jego początków
jak matka ojciec przy kołysce
było mi dane przez Opatrzność losu
polskich dziejów (współczesnych)
i zadane drogą-prawdą-życiem
to o czymś (po)ważnym mówi

nasza wołomińska grupa inicjatywna
- bo była też krótko radzymińska -
wpierw spotykała się w domu kultury
potem w domu Kalinowskich w Jadowie

pisanie jest eksplorowaniem
przede wszystkim własnej świadomości
ale także obiektywizmu kultury
jak rzeczy się dzieją i dają osobom
które współtworzą rzeczywistość aż

współtworzymy współstwarzamy nawet
zwłaszcza rzeczy nowe
jak powiat wtedy (1999)
2-gi stopień samorządnej Polski

pisanie eksploruje i bada
więc może wydobyć nowe aspekty
które pozostałyby w chmurze

co legło u podstaw moich powinności
żadna przecież nie bierze się znikąd
adekwatność i prawda mają dwie strony
oblicza rzeczywistości i podmiotu
czyli Jezusową drogę-prawdę-życie
bo On podpowiedział tę triadę
zwrócił wszystkim na nią uwagę
to znaczy tym bardziej myślącym

nie znalazłbym się wtedy w Wołominie
gdyby nie wcześniejsze decyzje-wybory
od Solidarności roku 1981 3 Maja
w gminie powiatu dziś wołomińskiego

do Solidarności biegną wszystkie nitki
dzisiejszej niepodległej Ojczyzny
i do tożsamości konstytucyjnej w głębi
Polek Polaków którzy tej wolności bronili
 
Einfühlung muszę przywołać
z tymi których tu widzę
w sali rocznicowych obrad
nić współodczuwania i działania
w ramach jakiegoś ideału jedności

jedności większej od każdej i każdego
sensu dziejów i kultury na tej ziemi
odmienionej duchem placu Zwycięstwa 1979
z błogosławieństwem śpiewem oklaskami

wołam i ja i przypominam z głębi
bo tam byłem
Polska Droga Wolności
objawiła się a później zrodziła
w łańcuchach polskich pokoleń
i na zawsze już w Europie

Papież-Polak i ideał Ojczyzny
wyśpiewany frenetycznie oklaskany
był u początków naszej drogi.pl
która przyprowadziła nas dziś tutaj
na salę obchodów rocznicowych
podwarszawskiego Wołomina

nie zrodziła nas rewolucja robotnicza
ale solidarność narodowa
wpisana we wszystkie grupy zawodowe
przekraczająca granice klas miast wsi
bośmy Polakami z rodziców i z ducha

papież to nazwał i wyraził
my podjęliśmy w uniesieniu
w wolność i samorządność przekuliśmy
na całym terytorium Rzeczpospolitej

miejsca ludzie i czas się dopowiadają
o duchu czasu i genius loci mówimy
nawet pisząc ustawy samorządowe
wspólnotę mieszkańców i terytorium
wiążemy pojęciem gminy i powiatu

nikt nie jest abstraktem historii
jesteśmy konkretem drogi-prawdy-życia
definiuje nas genetyczna i kulturowa przeszłość
coś zdecydowało że tutaj zamieszkujemy
i że podejmujemy życiową działalność
także w wymiarze samorządno-kulturowym

jestem tutaj dzisiaj
bo mieszkam w Annopolu w gminie Strachówka
bo tu moi przodkowie dom-sanktuarium wybudowali
i dali nam zakorzenienie w historii i kulturze
przekazując jakby pałeczkę polskich sztafet
do samopoznania czyli pamięci i tożsamości

to mnie pchnęło do Solidarności narodowej
z rolnikami mieszkańcami mojej gminy 3 Maja 1981
a po strasznym stanie wojennym
nagrodziło zadaniem wójtowania
a i aktywności około-powiatowej ciut później

Opatrzność dała jeszcze większe nagrody i laury
mogliśmy znaleźć związki z Poetą Wieszczem
niekochanym przez wrogi ludowy materialistyczny PRL
niepojęty skarb jego rodziny małżeństwa rodziców
że z naszej ziemi się wywodził i stawiał 1-sze kroki
jak ci dziękować Stwórco i Panie czasów
całej Rzeczpospolitej Norwidowskiej nie starczy

"w obrębie pojęcia „ojczyzna” zawiera się jakieś głębokie sprzężenie pomiędzy  tym, co duchowe, a tym, co materialne, pomiędzy kulturą a ziemią. Ziemia odebrana narodowi przemocą  staje się niejako głośnym wołaniem w kierunku „ducha” narodu. Duch narodu się budzi, żyje nowym życiem i z kolei walczy, aby były przywrócone ziemi jej prawa. Wszystko to ujął Norwid w zwięzłej formie, mówiąc o pracy: „(...) Piękno na to jest, by zachwycało do pracy - praca, by się zmartwychwstało" (JPII, Pamięć i tożsamość, wyd. ZNAK, Kraków 2005, str. 26/27)

to co jest u samych początków
uświadomione od razu lub po latach
jest skarbem i kodem genetycznym
współdecyduje o naszych losach
gminnych powiatowych ojczystych
i nasze rodziny są zawsze w tym
tak jeszcze żywi jak i umarli już tam

tu w Annopolu Strachówce Wołominie
zrozumiałem jak Polska się działa w II RP
jak syn chłopski sięgnął wyżyn kariery
w magistracie warszawskim pod rozbiorami
i Prokuratorii Generalnej wolnej Polski

że na jego ślubie i siostry mojej babci
był Bolesław Prus z żoną
a jego najukochańsza Mania a nasza ciocia
pielgrzymowała z kardynałami biskupami
w 1. narodowej pielgrzymce do Ziemi Świętej
i na Kongres Eucharystyczny do Kartaginy

że w rodzinie i w naszym domu
żyje ich pamięć i pamięć Katynia
płk Jackowskiego i st. post. Piotrowskiego
Dęby Pamięci zwane Drzewami Życia
posadziliśmy przed szkołą i kościołem
a bohaterowi wojny polsko-bolszewickiej
plut Józefowi Czerwińskiemu tablice i kamień
wyrywając z niebytu popeerelistyczngo
kawalera Virtuti Militarii za Korosteń
co ciągle mało jest znane na terenie powiatu 

zgłaszam więc ważki postulat 
by Rzeczpospolita Norwidowska
Ziemia Norwida i Cudu nad Wisłą
zawsze nas definiowały i się nie przedawniały
przeciwnie niech ożywiają duchem i materię
pamięcią tożsamością i inwestycjami

my świadomi mieszkańcy Strachówki
mamy w tym wkład i współpracujemy
aby były wielkie i godne historii
organizowaliśmy pamiętne wydarzenia
Vademecum w korowodzie weselnym...
… Rodziców Norwida (ślub był 1818)
Powiatowe Konkursy Wiedzy o Norwidzie 
Powiatowe Debaty Oksfordzkie
i szkołę na podniebnym poziomie
aby kolejne pokolenia wiedziały
o ich współmieszkańcu i obywatelu
Michale Sobieskim
który mając lat 10 przed królem wystąpił
przy pomniku króla Jana III w Łazienkach
w roku początku Sejmu Czteroletniego
i uchwalania Konstytucji Narodu Polskiego

więc musiałem tutaj dziś przyjechać
aby to wszystko opowiedzieć
dać świadectwo prawdzie tożsamości pamięci
do czego mnie przynagla także
Anioł Stróż Ziemi Wołomińskiej (ed. 2009)
i pamięć pisania do Łącznika Mazowieckiego
niezliczonych tekstów o naszym życiu
powiatowym ojczystym narodowym w kulturze
o co zabiegał nieżyjący redaktor Czajkowski

"w obrębie pojęcia „ojczyzna” zawiera się jakieś głębokie sprzężenie pomiędzy  tym, co duchowe, a tym, co materialne, pomiędzy kulturą a ziemią. Ziemia odebrana narodowi przemocą  staje się niejako głośnym wołaniem w kierunku „ducha” narodu. Duch narodu się budzi, żyje nowym życiem i z kolei walczy, aby były przywrócone ziemi jej prawa. Wszystko to ujął Norwid w zwięzłej formie, mówiąc o pracy: „(...) Piękno na to jest, by zachwycało do pracy - praca, by się zmartwychwstało"

tego nigdy zadość powtarzać
i rozkminiać każdy osobno i w szkołach i radach
wszelkich szczebli szkół i samorządów
co zostawiam na następne kadencje (25 lat plus) 
jako świadek i uczestnik Polskiej Drogi Wolności

już na sam koniec
może bardzo wymownie nawet symbolicznie
postawię pytanie
kto wie wśród mieszkańców powiatu Wołomin
co łączy bohatera narodowego ks Skorupkę
z mieszkańcem wiejskiej chałupy z Annopola
księdzem Józefem bratem Andrzeja Króla
a raczej domu rodziny Królów potem Księżaków
z resztą czyli całością polskiej Ojczyzny

     (poniedziałek, 25 listopada 2024, g. 14.28)

PS.

DO KRAJU TEGO... /MOJA PIOSNKA/ C.K. NORWID 

Moja piosnka
Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba
Podnoszą z ziemi przez uszanowanie
Dla darów nieba,
Tęskno mi, Panie. 

Do kraju tego, gdzie winą jest dużą
Popsować gniazdo na gruszy bocianie,
Bo wszystkim służą,
Tęskno mi, Panie. 

Do kraju tego, gdzie pierwsze ukłony
Są jak odwieczne Chrystusa wyznanie:
„Bądź pochwalony!”
Tęskno mi, Panie. 

Tęskno mi jeszcze i do rzeczy innej,
Której, już nie wiem, gdzie leży mieszkanie,
Równie niewinnej…
Tęskno mi, Panie.

Do beztęsknoty i do bezmyślenia,
Do tych, co mają tak za tak, nie za nie 
Bez światłocienia,
Tęskno mi, Panie. 

Tęskno mi ówdzie, gdzie któż o mnie stoi?
I tak być musi, choć się tak nie stanie
Przyjaźni mojej!
Tęskno mi, Panie. 

niedziela, 17 listopada 2024

Strachówko, pamiętasz? (post o szkole, z 2009)


Wróciłem z ET Market 2009 w Starych Jabłonkach. Refleksji masę. Z wykładów, warsztatów, pobytu, podróży. Spróbuję się wyspowiadać ze wszystkiego jutro. Bye ;-) (Środa, 24.czerwca.2009)
Siadam do komputera i ożywam . Jakby mnie podłączyli do tlenu. Świat wyłania się pod moimi palcami. Chyba mam inteligencję wielorako-lingwistyczną.

ET Market, ET Akademia. O czytaniu, o reprezentacjach mentalnych, o gramatyce…. Mądrze i prosto, jak humanizować, personalizować szkołę, cieszyć się całym sobą w jacuzzi, we własnym ciele, którego żaden członek nie został stworzony nadaremno, w Gietrzwałdzie mogłem posiedzieć sam, pod wielkim sklepieniem kolegiaty, pielgrzymi chodzili akurat z różańcem po łąkach, psychoterapia autogenna, stres, struktura przeżyć wewnętrzno-cielesno-psychiczno-fizjologicznych, jak odkrywać człowieka w uczniu i w relacjach szkolnych, jak odkryć, zrozumieć siebie samego, różnorodne inteligencje (wielorakie?), bogactwo wewnętrzne człowieka-osoby, system studiów w USA i możliwość ich finansowego wsparcia, bogactwo programów, projektów, przykłady dobrej praktyki. Pyszne obiady i nocne grillowanie przy muzyce i tańcu. Wielkie re-collection intelektualno-duchowo-holistyczne dla nauczycieli, z możliwością odnowy biologicznej. Spa. Solus per aquam, solus per intellectum, solus per …. zależnie jak kto postrzega świat.

Ad. wpływ i pozostałości marksizmu w polskiej szkole. Czy można zbudować coś nowego, na nie uprzątniętym placu? Na ruchomym gruzowisku. Tak jest z naszą oświatą. Kolejność powinna być taka: uprzątnięcie, rozplanowanie, położenie fundamentów. Fundamentem musi być człowiek, pojmowany jako wolna, odpowiedzialna jednostka. Fundamentem musi być koncepcja wolności, wolnego bytu ludzkiego, osoby, z jej podstawowymi prawami. Zbadajmy szkołę od tej strony. Nauczyciel, uczeń i ich prawa (tak jak je formułują terapeuci, niekoniecznie zgodnie z wzorcowymi statutami szkół).

To jest wołanie, krzyk o taką debatę. Bez niej drepczemy w miejscu, albo jeszcze gorzej, przypudrowujemy fałsz. Ludzie, którzy nie wiedzą, co to wolność, co to osoba, będą reformować szkoły i mienić się odmienionymi, dyplomowanymi nauczycielami.

Jak można było rozwijać interpersonalne stosunki, intrapersonalną inteligencję, wolność, niezależność poglądów na siebie, na świat, w systemie, który negował personalizm, wolność jednostki, wolność poglądów, czyli podstawowe prawa człowieka??? Można było budować PGR, i „rozwijać się” w Socjalistycznych Związkach Socjalistycznej Młodzieży. Aż po zenit klasowej świadomości o wyższości humanizmu socjalistycznego, wolnego od wpływów imperialistycznych i religijnych przesądów. Byt określał świadomość, która była zredukowana do zlepku partyjnych „mądrości”. Nie można także było być internacjonalistycznym poza „internacjonalizmem socjalistycznym”.

Starsi nauczyciele często obruszają się na krytykę szkoły w PRL. Niech mi odpowiedzą na te pytania i wątpliwości. A może wciąż będą twierdzić, że uczono ich wtedy, i potem oni uczyli, zasad gospodarki rynkowej, wolności przekonań i prawdziwej historii? Jak duża część społeczeństwa żyje w świecie fałszywych wyobrażeń „jakby PRL nie było, jakby ich nie dotknął, ominął”? Większość nie zastanawia się nad tym i nie bąknie nawet o wpływie materialistycznej ideologii marksistowskiej na swoje życie. MEN (MENiS, itp.) też omija te rejony myśli i (nie)odpowiedzialności. Czeka aż wymrą świadkowie? Bo szkoda im żelaznego, niereformowalnego ZNP-eowskiego elektoratu? Dzisiaj wszystko się miesza, i tyluż można sobie znaleźć elektorów w ZNP, co w Solidarności. Gra chyba idzie jeszcze o coś innego, co przerasta moje rozumienie.

Na prawdę nie ma zapotrzebowania. Takie przeświadczenie utrwala się m.in. przez transmisje z Sejmu i programy telewizyjne z udziałem polityków. Wydaje się jakby prawda była dla nich nieatrakcyjna intelektualnie. Dużo bardziej ich wciąga, ba, pochłania pasja (niczym partyjnych szalikowców) ,,kto kogo efektowniej zagada, zaatakuje, w ostateczności obrazi”. Żenada to mało powiedziane. Współczesna Targowica. Sprzedają prawdę za procenty wyborcze. Trudno znaleźć wyjątki.

Propaganda PRL wywarła wpływ na umysły starszych nauczycieli (u mnie też, ale w odwrotna stronę), a przez nich oddziałuje - nawet po śmierci Matki Komuny - na dzieci i młodzież. W ilu szkołach (%) świętowano 4 czerwca?
Pozostało jeszcze wiele wydarzeń do upamiętnienia. Np. powstanie/założenie Solidarności RI w gminie, pierwsze wybory samorządowe itd. Są narzędzia do mierzenia zmian w szeroko rozumianej oświacie.
Niestety można także pozorować zmiany. Mogą być powierzchowne, sięgające tylko technik pedagogicznych. A nauczyciel ma być wzorem osobowym (!), a nie wyćwiczonym, oświatowym usługodawcą. Formacja - to coś więcej, niż warsztaty i studia podyplomowe.

Jeśli ktoś ma kłopot z oceną wpływu propagandy PRL, ideologii marksistowskiej, partyjnej wszechwładzy, to niech sprawdzi opracowania, co myślą na podobne tematy mieszkańcy innych krajów byłego obozu socjalistycznego. Np. na Ukrainie uważają, że u nich była (i jest) najlepsza oświata, podręczniki itd. My, że w PRL. Na Białorusi, Litwie, w NRD itd. pewnie podobnie. Bo przecież cały obóz był najwyższym wykwitem cywilizacji w dziejach ludzkości; zresztą miało tak pozostać na wsze-czasy. Nad tą prawdą przechodzi się jakoś do porządku i uważa, że dzisiaj wszystko już jest OK. Jakby nigdy nic. Szybko zapomni się o feralnej frekwencji w eurowyborach itd. itp. - czyli Polski w Europie i świecie współczesnym.
Żyjemy w fałszywych wyobrażeniach o przeszłości - np. tzw. mienie pożydowskie i w ogóle obecność Żydów w naszej historii - i teraźniejszości. Pamięć i tożsamość wybiórcze! Skutki będą opłakane. Wyjdzie nam to wszystkim bokiem. Bo tylko w prawdzie może rozwijać się człowiek i jego świat (kultura homo sapiens).

Muszę często powtarzać dzieciom (w domu i w szkole) za Joshem Mc Dowellem: kocham cię, bo jest w tobie wieczność i nieskończoność. A w chwili większych religijnych uniesień „bo jesteś stworzony na obraz i podobieństwo Boże”.

Wczoraj wracaliśmy w trójkę z ET Akademii (Marketu) i rozmawialiśmy. Niestety ja gadałem najwięcej. Mam kaca. Zrobiłem rachunek sumienia i dobre postanowienie: „Muszę napisać książkę. Po pierwsze: nazbierało mi się strasznie dużo obrazów, myśli, fraszek i anedegdot. Po drugie, żeby uwolnić kolejnych współpasażerów od nadmiaru moich opowieści. Kto będzie chciał, przeczyta.

Zwiedzając po drodze piękny kościół, ktoś stał długo przed obrazem Matki Boskiej Częstochowskiej, ja klęczałem przed Najświętszym Sakramentem. Byliśmy w dwóch bocznych nawach. W prezbiterium było pusto. Są różne religijności. Haiku, hokku, haikai.

Uczucia związane z kartą płatniczą mam. Musiałem wyrobić, przed wyjazdem na kurs językowy do Anglii. Jeśli jeszcze kiedyś mnie wybiorą na premiera, wójta, marszałka – nikt nie będzie się ze mnie śmiał. Cieszę się, jak dziecko. Ale nie będę się rozwodził (nad tym). Hurra.

Dwóch ludzi, dwa obozy. Tygrysy, Hippoterapia w Sosnowym Gospodarstwie.
Dzwoniła siostra, jest z synem na obozie Tygrysów, z duszpasterzem sportowców. Jest lekarzem obozowym. "Przywrócić prawdziwe dzieciństwo tym, którzy go nie zaznali" to naczelna myśl, jaka przyświeca ks. Mirosławowi Mikulskiemu, który od 45 lat wśród wspaniałej mazurskiej przyrody, wraz z oddanymi sprawie przyjaciółmi, organizuje wakacyjne obozy letniego wypoczynku dla dzieci opuszczonych i zaniedbanych wychowawczo”.
Dzwoniłem do Łazarza, jest ze swoim pedagogiem szkolnym, pomaga w pracach przy budowie obozowiska. O pedagogu znalazłem akapit w Tygodniku Powszechnym, w artykule o Oldze, wolontariuszce: „Bóg raczy wiedzieć, jak długo by ją tak męczyło, gdyby nie poznany przez znajomych pedagog Marian Jaroszewski, który organizuje wakacyjny obóz z upośledzonymi i proponuje: „Jedź z nami”. A w innym miejscu: „W sierpniu pracował natomiast [tam] Marian Jaroszewski, który poprowadził IV integracyjny młodzieżowy obóz jeździecki, po raz drugi w Sosnowem na Kurpiach”.

Jaki piękny jest świat, w którym można spotkać takich ludzi. Jakie mamy szczęście, jako rodzice, że dzieci znalazły takich mistrzów. I jak smutny los rodzin, w których konsumpcyjni rodzice, chowają konsumpcyjne dzieci. Nareszcie żyjemy w kraju, w którym nikt, nikomu nie przeszkadza czynić dobra. Byle się chciało.

Wieczór, czas kończyć. Samo się pisało przez cały dzień. Nie byłem w stanie raz usiąść i zapisać. Podchodziłem, dopisywałem. Wszystko jest we mnie, ale potrzebuje interwałów. To tu, to tam, wychodzi nowe zdanie. (Czwartek, 25.czerwca.2009)

***

Troista natura małżeństwa. Ja, ty, my. Tajemnica. Jak to jest w ogóle możliwe w przyrodzie? Mało o tym wiemy, bo mało się tym zajmujemy. Owszem, jest fakultet „Studia nad Rodziną” w Łomiankach, chwała im. Ja bym wolał „Studia nad małżeństwem”, bo ono jest źródłem rodziny....

 *** Troista natura małżeństwa. Ja, ty, my. Tajemnica. Jak to jest w ogóle możliwe w przyrodzie? Mało o tym wiemy, bo mało się tym zajmujemy. Owszem, jest fakultet „Studia nad Rodziną” w Łomiankach, chwała im. Ja bym wolał „Studia nad małżeństwem”, bo ono jest źródłem rodziny.... ***
antyreligijność (i moja)


tak
na starość to zrozumiałem
to pozytywne rozwiązanie

religijność ujednolica
nie ma sposobu żeby nie
jak masz tego Boga doświadczać
jaki jego obraz sobie wyrabiać
a nie przyjąć z formuł definicji

bo każdy życie wewnętrzne jakieś ma
mędrzec stara się odpoznać opisać
głupiec zmarginalizować autocenzurą

tak daje się to co najgłębsze
ten który najgłębiej w nas mieszka
tajemnica i sens osobowy
podmiotu mojego tylko własnego ja
ale z domysłem że tak samo w innych
cała filozofia jest Einfühlung
być czuć się jednością plus

relacje osobowe osób z podmiotem
podmiotowych osób aż dziwnie brzmi
ale coś ważnego bardzo wyraża

najpierw dziecko z matką ojcem
z kimś najbliższym i opiekuńczym
potem etapami poziomami z innymi
aż wreszcie z samym sobą
i na tej bazie nawet i aż z Bogiem

osobowe relacje z Bogiem
tak jak Go doświadczasz w sobie
jak poznajesz w naukach ci danych
także w istniejących religiach

definiujesz sobie i ty (sam)
to doświadczenie niematerialne
tego wewnętrznie czytanego sensu
czucie przeżywanie czytanie
rozkminianie nazywanie w wolności
broń Boże tylko posłuszeństwem
nie musi zgadzać się z tobą proboszcz
(papieżu ratuj przed episkopatami)

owszem
świat zachodni dzisiaj odrzuca
ale tak naprawdę co odrzuca
i spójrzmy na to pozytywnie
przynajmniej nie biją się Bogiem po łbach

owszem 
i ja odrzucam przymus każdej tradycji
w krajach tzw katolickich włącznie
choć pewne elementy zachowuje każdy

owszem
kościelność aż chorą na moher
na Toruń Kaczyńskich narodowców
dewotów zaperzonych itd. itp.
chcących i ciebie zdominować

owszem owszem jest to obrzydliwe
dla człowieka szczerze myślącego
z rozumnością daną gatunkowo
wykształconą samo-i-poszukiwaniem
prawdy dochodzi się i czeka (Norwid)

na przykład zmysł smaku rozwijam
przepuszczając przez kubki smakowe
te a nie tamte gdy wino i soki próbuję
żeby odkryć i przeżyć te najważniejsze

ale tajemnica bytu osobowego i relacji
jest i pozostanie do końca tej Ziemi
wymagając jako takiego definiowania
bo kimże jestem ja sam
jeśli się nie ocenzurujemy
z wszystkiego co przeżywamy
z sensem własnym i doświadczanym
łącznie w kulturze judeochrześcijańskiej
od paru tysięcy lat
(pominę dziś malowidła naścienne)

tylko w Bogu z Bogiem zrozumiałym
jak bądź doświadczanym definiowanym
....
więc spotykajmy przeżywajmy nazywajmy
by nie stać się zakładnikami materii
jak apel o odwagę intelektualną niech brzmi

system gdy chwyci nie (po)puszcza
taka jego natura (każdego)
po zniewolenie (podporządkowanie)
po zawłaszczenie i totalitaryzm
że aż boimy się pomyśleć inaczej
poczuć przeżywać być

    (sobota, 16 listopada 2024, g. 14.32)

***

synowie boży i córki

        /niech nam się stanie.../

dziecko
daje nam przeżycie boskości
wręcza nam berło atrybutów plus
atrybutów boskości w jego życiu

najpierw możemy je współpocząć
potem dać byt i bezpieczeństwo
na lat wiele

a jeszcze później
cykl może się w ni z nim powtórzyć
biedni którzy nie doświadczyli
choć mogli na wiele sposobów

do babć i dziadków cud powraca
w osobach wnuczek wnuków

    (piątek, 15 listopada 2024, g. 20.36)

***

moje ciało mój wybór

       /moje życie mój rozum i odpowiedzialność/

nigdy nie wiadomo
kiedy coś napiszę
pod wpływem jakichś bodźców
zewno- lub wewnętrznych

dziś znów usłyszałem tę głupotę
deklarację nieodpowiedzialności
od Melanii Trump tym razem

tak moje ciało jest angażowane
w stosunku seksualnym
moje plemniki jajeczka i reszta

"Z wyjściowej liczby kilkudziesięciu, a nawet kilkuset milionów plemników, znajdujących się w nasieniu, do jajeczka dociera tylko kilka tysięcy. W samym zapłodnieniu uczestniczy zaledwie 200 z nich, a początek nowemu życiu daje tylko jeden wybraniec... choć jajeczko kobiety-matki selekcjonuje plemniki mężczyzny-ojca [a nie tak na ślepo, jak leci]" (tutaj) 

tak to jest mój wybór
z kim się łączę seksualnie
muszę mieć świadomość do tego
bo w wyniku tego działania
może powstać życie
z które MUSZĘ brać odpowiedzialność
nie tylko za chwilę przyjemności
jeśli chcę być człowiekiem-osobą

    (piątek, 15 listopada 2024, g. 13.35)

***

spotkałem Boga


jak się Boga spotyka
a kim on jest i jaki

nie tylko ja bo miliony
trzeba trochę poczytać
a ja muszą opowiedzieć swoje
tzn spotkania i rozumienia Boga

nie spotykają ci którzy wykluczają
ci inkluzywni mają inaczej

nie wypieram ani się wypieram
własnych doświadczeń
ale staram się je nazwać
rozumieć opisać podać dalej

świat nie tylko dotykalny jest
widzialny słyszalny materialny
bo jest także psychiczny
psycho-anime-logiczny

świadomość jest skarbcem
jej struktura i zawartość treść
do odczytywania obie i zawsze

i tam to się spotyka także Boga
w miliardach połączeń doznań
kojarzeń odkryć przeżyć
nie ma tam dostępu z zewnątrz

ponieważ Bóg nie jest z materii
jak i tysiące miliony faktów
faktów życia wewnętrznego
to ci co wykluczają nie znają

ale kim byłby człowiek
albo kim staje się i pozostaje
który wyklucza i cenzuruje
nawet sam siebie i swój świat

moje czytanie rozumienie dziejów
ma styczność z milionami innych
możemy sobie powiadać ze zrozumieniem
swoje doświadczania przeżycia i świat

nie mówię że ekskluzywni nie mogą
opowiadać sobie i się rozumieć
chcę i ja ich was usłyszeć
opowiadajcie siebie i swój świat

choć wyłania się problem
co zostaje bez duszy i bez sumienia
czy daje się w ogóle opowiadać
czy jest w ogóle jeszcze co
 
pisze mi się już za długo
a to tylko że spotykam
ale jeszcze nie jaki jest Bóg
w tym moim naszych doświadczeniach

podrzucę jedno z przeżyć wielkich
gdy setki tysięcy ludzi czują to samo
na Placu Zwycięstwa 2 czerwca 1979
mistykami wtedy wszyscy tam byliśmy

    (czwartek, 14 listopada 2024, g. 11.28)

***

dociekanie dziejów


na sobie odpoznaję dzieje
jak działy się
z moim udziałem

coś nas niosło w 1980
ja byłem tym duchem niesiony
i większe coraz struktury w Polsce

można trzeba użyć wielkich słów
struktury we wspólnocie narodowej
od zarania dziejów po zenit

tak działo się wtedy w Strachówce
taki mechanizm duchowy
wielkich spraw wielkich idei

po stanie wojennym już nie
tylko zwykły mechanizm demokracji
wtedy tu natknąłem się na ścianę

i tak można poznać te mechanizmy
największe biorą się z Ducha
mniejsze np z demokracji i polityki

przykre gdy ludzie tracą zdolności
rozeznawania tych mechanizmów
lub ich się wyrzekają dla czegoś

struktury podziałów klasowych
odzyskały znaczenie w Polsce
po stanie wojennym Jaruzelskiego
  
rozumiem dopiero dzisiaj ja stary
jaką szansą Solidarność była
ideał mignął w naszych dziejach

wreszcie społeczeństwa bezklasowego
bez marksistowskiej walki klas
społeczeństwa solidarności z ducha

wspólnoty akceptującej dobrowolnie
dar wolności i ziemi tu teraz
kulturę od której przyszłość zależy

tak widzę czuję rozumiem
dlatego to piszę
na koniec się więcej odsłania

wszystkie wątki się dopowiadają
staremu człowiekowi
odsłaniają jak się działy

wyjaśniają sytuację końcową
bez wpływu interesów i karier
ot czysta bezinteresowność
  
społeczeństwo solidarności
pozostanie tylko hipotezą moją
doświadczyłem ale czy potwierdzą  

czysta bezinteresowność
jak łaska z wysokiego nieba
może przyda się jeszcze komu
  
ps.
szukając linku do ukośników
chciałem dać na swoją stronę
pt Ziarno Solidarności
  
znalazłem cos innego
co z tego samego źródła
źródła prawdy ponad nami
  
"W tym, co się działo, widzę także działanie Ducha Świętego. Nie byłoby jednoczącej się Europy, gdyby nie Solidarność. Nie byłoby Solidarności, gdyby nie Papież-Polak. Nie byłoby Papieża-Polaka, gdyby nie głosy biskupów niemieckich podczas konklawe w 1978 r. Nie byłoby tych głosów, gdyby nie Orędzie z 1965 r." (tutaj)

   (wtorek, 12 listopada 2024, g. 21.42)

***

aintelektualny Kościół

rozumiem
ma być dla wszystkich
rybaków wędkarzy rolników
dla kapłanów i świeckich tzw

ale absencja intelektu razi
poraża chciałem napisać

rozumiem
dla babć dziadków na wsi
dla dzieci przed i po komunijnych
i różnych różnie niepełnosprawnych 

ale w tym samym czasie
pisze JPII encyklikę wiara i rozum
inne encykliki adhortacje bulle
nasz Kościół zwołuje też sobory

kto widzi niekonsekwencje
owocującą fałszem 
boli zwłaszcza w polskim życiu
na szczytach i w gminach 

synod o synodalności już był
o dialogiczności ani słychu widu
za trudny
bo zwraca się ku rozumności hs

mamy podcasty szczęśliwie
niewierzący pytają dominikanina
raczej o wszystko
a on nie broni się każdym słowem 

nas to nie spotka
nie taki Kościół w Strachówce
działa w starych wyobrażeniach
nie wiedząc że fałsz rozsiewa

wczoraj mogli świętować
polską niepodległość
przy tablicach Czerwińskiego
i krojąc tort wzorem Grażyny
 
orgiastyczna Polska Trumpem
na niepamięć skazuje bohaterów
My Naród powiedział Wałęsa 1989.11.15 
entuzjastycznie przyjął go Kongres

na zakłamaniu budują nową tożsamość
bo legalizuje ich Kościół
boli zwłaszcza w polskim życiu
na szczytach i w polskich gminach

w Strachówce mogą świętować
według woli wójta i wyborców
bo proboszcz usunął Wota Wdzięczności
za wolność godność prawdę Solidarność

szkoła nadal nazywa się jak w 2008 
nawet Grażyna pracuje tam emerytalnie
ale jaka pamięć i tożsamość gminna
na jakiej prawdzie będzie budowana

gdy brak dialogu prawdy i wspólnoty
zostają tylko słowa słowa słowa
ustawy o samorządzie parafii szkole
ale martwa kultura nie zadziała

mieliśmy kiedyś ideał Strachówki
gminne spotkania oświatowe
jak przedsmak wielkiej idei
Rzeczpospolitej Norwidowskiej
 
    (wtorek, 12 listopada, g. 13.01)

***
 
dwie strony Kościoła

         /recepty są ale trzeba chcieć/

niema tylko jednej
świętej powszechnej apostolskiej
jest też powszechna obrzydliwa
  
autokratów biznesmenów pedofilii
plus ograniczonych intelektualnie
powszechny systemowy wymiar K-ła

to co ja zrozumiałem
są częścią tego samego

częścią systemu
lub nawet istotą systemową
panowania na ziemi nad nami

systemy podlegają naprawom
nie wystarczy więcej Ewangelii
jako rutynowe hasło na wszystko

wiara i rozum wymagają bardziej
poznawania uznania akceptacji
mądrości prawdy która się daje

daje się nieustannie i różnie
Rydzykiem Górzyńskim Kapaonem
szkoda że na nierównych prawach

szkoda że taki mądry i wszechwładny
szkoda że nie wszechmądry pokornie
nie stosuje zasady 3:2:1 chociażby

niechby były 3 cząstki Rydzyka
dwie cząstki Górzyńskiego księdza
i tylko jedna świeckiego Kapaona

(wt. 12 list. 2024, g. 10.22) TUTAJ - Rok Norwidowski_widziane ze Strachówki

poniedziałek, 11 listopada 2024

Świętowanie pełne refleksji

po powrocie z diecezji Mohylewskiej



Kto i kiedy upomni się o kolejnego mieszkańca naszej gminy (wspólnoty??) z przełomu XIX i XX wieku, księdza Józefa Króla, brata Andrzeja, magistra świętej teologii na Sankt Petersburskiej Akademii Duchownej (tę samą trochę później ukończył ksiądz Ignacy Skorupka, wszak żyli w zniewolonej-rozbiorowej Polsce). Jest wiele znanych powiedzeń, bardzo znanych i sławnych ludzi, łączących pamięć, sumienie, naród… 
- „Naród, który traci pamięć przestaje być Narodem- staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium” /Józef Piłsudski/. 
 - Naród, który traci pamięć, traci sumienie /Zbigniew Herbert/. - „Naród, który traci pamięć traci swą tożsamość” /Św. Jan Paweł II/ 
- „Naród bez dziejów, bez historii, bez przeszłości, staje się wkrótce narodem bez ziemi, narodem bezdomnym, bez przyszłości. Naród, który nie wierzy w wielkość, i nie chce ludzi wielkich, kończy się” /Kardynał Stefan Wyszyński/. 
- „Ojczyzna to ziemia i groby. Narody, tracąc pamięć, tracą życie” - słowa te zapisano na drewnianej tabliczce na terenie jednej z najsłynniejszych nekropolii polskich - Starego Cmentarza na Pęksowym Brzyzku w Zakopanem. Ich autorstwo przypisuje się francuskiemu marszałkowi Ferdynandowi Foch'owi, Tukidydesowi, ale także bliskie są Norwidowi. 

 " Z wielkim bólem mówił Norwid Polakom, że nie będą nigdy dobrymi patriotami, jeśli wpierw nie będą pracowali na swoje człowieczeństwo. Żeby bowiem móc rozwiązać zadanie: "co to jest Polak", trzeba nie być "dzisiejszej Polski obywatelem (...) tylko trochę-przeszłej i dużo-przyszłej". Ojczyzna, według Norwida, znajduje się w nieskończonej przyszłości, tak że znajdziesz ją wszędzie, nawet "na krańcach bytu". Kto o tym zapomina, robi z ojczyzny sektę, a w końcu wstępuje w szeregi tych, którzy są "Wielcy! - w prywatnych rzeczach; w publicznych? - prywatni! ". Taka jest zasada chaosu w każdym społeczeństwie. Ład narodu przychodzi spoza narodu, ostatecznie jest on z Boga, i dlatego tym, którzy tak dalekosiężnie, bo kapłańsko, kochają swój naród, nie grozi nacjonalizm. " (Jan Paweł II)





   
***

tożsamość zawłaszczona albo bez

do dzisiaj tak nie pomyślałem nawet
że polską tożsamość zawłaszczono
i to ani Niemcy ani Rosjanie ani ONZ
ale polskie z nazwy wielkie instytucje

to że chciał PRL to wiadomo
ale że Kościół to brr niespodzianka

co mnie przywiodło do tego odkrycia
ano harcerstwo proszę państwa

historia rodzinnego stosunku do wszystkiego
u Kapaonow z Legionowa

byli pobożni oboje mąż i żona
potem ojciec nasz i matka nasza

pobożnością się zetknęli w 1944
w niemieckim obozie przejściowym
25 DPAC durchganglager pod Hamburgiem
ona z siostrą przygotowywały ołtarz
on służył do mszy już po wyzwoleniu

jego pobożność znamy od Marii Królowej
jej wzorem była Kózkówna spod Tarnowa
jako małżeństwo zaś w Rodzinie Rodzin
pod skrzydłami Prymasa Tysiąclecia
całą rodzinę naszą tam skryli
w spotkaniach rekolekcjach wakacjach

jaki mógł być stosunek do PL państwa
łatwo każdy może wywnioskować
jako do zagrożenia Kościoła polskości
jak do lwa krążącego wokół nas
chcącego pożreć wszystkich z kośćmi

harcerstwo broń boże partyjne
przedszkole może zdeprawować
i szkoła nie zdołała podbić tożsamości
pozostawaliśmy wobec niej niezależni
okazując na możliwe sposoby np. 1 Maja

i cóż
taki obraz przeniósłbym do wieczności
mówi się zabrałbym do grobu
i to całkiem nieintencjonalnie
bo zawsze wolę prawdę taką jaka jest

ta prawda przedziera się dopiero teraz
inaczej każe rozumieć tamten świat
świat dzieciństwa mojego długiego
dzięki prawdzie objawionej w mediach
za która Kościół ciągle nie nadąża
mimo postępów za czasów papieża F1

jaka jest ta prawda
wydrapywana wbrew wielu
instutucjom osobom tradycjom
w Polsce dziś to cały PiS-KEP-ustrój
który ciągle się opiera
choć powinni wiedzieć że polegną
obiektywizm nie klerykalne koterie
obiektywizm to prawda która dochodzi
w dialogu dochodzi się jej i czeka
nie dogmatyzuje magicznie

a więc przed zgorszeniem świata
chronił mnie ojciec/Matka Rodzina Rodzin
przed państwem złym ateistycznym
przed zmaterializowaniem mego ducha
ducha czystości jak Kózka
matka kazała trzymać rączki na kołdrze
modlić nauczyła
do pierwszej komunii zawczasu prowadziła
i modlitwy po niej gdy nie mogłem
nauczyła do komunii pragnienia
duszo Chrystusowa uświęć mnie (tutaj) 
w dosłości zaś wytrwała
do nocnych różańców namawiała 

jaki był wpływ jej na nas dzieci
niech symboliczny obraz powie
gdy na jej pogrzebie w kościele
najpierw zainicjowałem pieśń chwały
niech będzie chwała i cześć
i takie uczucia miałem
a potem nad grobem
recytowaliśmy zgodnym chórem dzieci
kto się w opiekę odda Panu swemu
psalm 51
który recytowała nam z pamięci
co wieczór przed MBA w wakacje
a także tak litanię Loretańską znała

więc co zrozumiałem dzisiaj ja stary chłop
w świetle nowych objawień
o których ostatnio piszę
objawień ciemnej strony Kościoła
o której wtedy nie mogła wiedzieć
nikt prawie nie wiedział
ani mógł znać trylogię Tolkiena

o której wtedy nie mogliśmy wiedzieć
stawiam tutaj znak zapytania
mogliśmy
gdyby tożsamość nie była zawłaszczona

przecież ja powinienem wiedzieć krzyczeć
bo miałem za sobą te doświadczenia
ale aż tak wyparte zawłaszczone

obronili mnie przed harcerstwem PRL
z jego wyimaginowanym złem deprawacji
owszem wszyscy wiedzieli w szkole
że druh B wsadza chłopakom ręce do kieszeni
ale nikt nie wiedział
że to samo robili księża
pod ich duchową opiekę byliśmy oddani
wpychani w ich ręce wręcz
na większą chwałę Bożą
przez matkę ojca rodzinę dziadków i pra

a żonę później poznałem harcerkę
wielce zaradną jak dzielną niewiastę z Biblii
owszem bardziej lewicującą dziś ode mnie
i w sakramentalnym małżeństwie trwamy

     (poniedziałek, 11 Listopada 2024, g. 15.16)  
 
***

świętuję refleksyjnie

ja anonimowy obywatel
Polski gminno-parafialnej
poddaję refleksji świętowanie
Ojczyzny 11 Listopada

nie ma mnie w tłumie Strachówki
ani sąsiedzkiego Jadowa
co też jest trochę nienormalne
ale widząc marsze i tłum 
pytam po prostu skąd dokąd

odseparowani władzą gminno-parafialno-polską
staję się stajemy znakiem nieobecności
ale chyba dzisiaj nikt znaków nie czyta

w Strachówce złożą kwiaty
przed Józefem Czerwińskim
z Virtuti Militari za rok 1920
którego pamięci z martwych daliśmy
ale nie tożsamości chyba
te wymiary się tutaj nie łączą

ojciec kochał się w córce Czerwińskiego
zaręczył nawet w kościele z pierścionkiem
ojciec jej odrzucił za różnicę wieku
później w II światową wojnę
swatali ojca z nauczycielką z Rozalina
panną Wojnarowiczówną z Warszawy
której ojciec zarządzał cukrownią
hrabiego Bobryńskiego za Tułą
a stryj był adwokatem w Jekaterynosławiu

z tą Tułą to chyba przekłamanie
Andrzej Król mógł coś poplątać
kiedy 17 września 1939 tak zapisał
historia może być nawet ciekawsza

"Dzięki Aleksiejowi Aleksiejewiczowi Bobrinskiemu i jego żonie Sofii Aleksandrownej Samoiłowej miasto Smela (dzisiejszy obwód czerkaski) i mieszkańcy okolicznych ziem zaczęli żyć w nowy sposób. Wybitny ród sprowadził tu w 1838 roku z guberni tulskiej pierwszą na Ukrainie cukrownię. Niezbędny sprzęt do nowego majątku hrabiego na ziemiach obwodu czerkaskiego obwodu kijowskiego dostarczano wołami i końmi, ponieważ kolej pojawiła się tu za sprawą Bobryńskich nieco później – w 1876 r." (tutaj) 

Smela/Smiła Jekaterynosław/Dniepr to 300 km
a do Tuły kilometrów 1300
przenieśli cukrownię wraz z częścią ludności

nauki dla specjalistów w Śmile organizowane 
przekształciły się z czasem w szkołę
w 1921 w Instytut Przemysłu Cukrowego 
dziś Narodowy Uniwersytet Technologii Żywności w Kijowie

"Opublikował „Materiały statystyczne do historii przemysłu cukrowniczego w Rosji” (1856) i „O stosowaniu systemów ochronnych i wolnego handlu w Rosji” (1868) Według jego przyjaciela P. A. Wiazemskiego był „jednym z najszlachetniejszych i najbardziej współczujących ludzi” (tutaj).  

w Jadowie zapowiedziano dwa marsze
jeden władz samorządowych z PiS
drugi malutki z byłym wójtem
i tzw Wspólnotą Samorządową Mazowsza
ciekawe w którym pójdzie proboszcz

nie jestem PiSowcem Polakiem-Katolikiem
w drugim marszu są znajomi i przyjaciele
z którymi szedłem kawał drogi
do współczesnej niepodległości Polski
ale bym do nich nie dołączył
pozostaję w domu (starożytnym wręcz)

w Warszawie Kaczyński też zrobił swoje
swój marsz swoją Polskę swoją tożsamość
wczoraj a dziś włączył się w tłum jakiś
na drodze do innej wolności (władzy)

znów będą nas wyzwalać z wielu stron
przenosząc rocznicę na miesięcznice
miesięcznice na coś innego itd. itp.
przestrajając nawet katedry narodowe

kto z dalsza by się w tym połapał
a autorytetów brak lub milczą
więc daję zwykły szary głos ja osoba
swoją tożsamością drogi-prawdy-życia

może ktoś z rodziny przeczyta może 
i to by było na tyle czyli koniec dziś

    (poniedziałek, 11 Listopada 2024, g. 13.47)

***

mój Kościół - jak ogień


z czym porównam to pokolenie
nazywane Kościołem w Polsce i świecie
do ognia

byłem i jestem jego cząstką
członkiem jego ciała mówił Jezus

najpiękniej pokazywał go Madej OMI
sam będąc jego ideałem

najmądrzej czytałem w Soborze
i niezliczonych tekstach JPII
także tych do UNESCO i ONZ
z cytatami Norwida o pięknie
o pięknie pracy i zmartwychwstaniu

Kościół porównuję do ognia
bo go doświadczałem

tego który świeci i grzeje i parzy
nikt przed oparzeniem nie ochronił

parzyli gwałciciele w sutannach
nikt nie ostrzegał przed nimi

jednowymiarowe nauki świętości były
i soboru i JPII i Madeja
  
warto się grzać i oświecać ogniem
trzeba też przed ogniem ostrzegać
że może parzyć boleć i zniszczyć

        (niedziela, 11 Listopada 2024, g. 0.41)

*** 

rozmiar dramatu Polski i świata


nieopisany nieośpiewany
dramat przemocy wobec bezbronnych
dzieci w Polsce i na całym świecie 

przemoc symboliczna ponad wszystko
ponad przeżycia fizyczno-psychiczne
jak wsteczny wytrysk ze strachu

katolickie wyparcie tego co realne
w światy niebytu i potępienia
mrówka nie obroni się przed słoniem

mrówka pod słonia podchodzi
zostawaliśmy księżmi i katechetami
poddani swoim oprawcom

dla ocalenia realności świata dziecka
dla poczucia bezpieczeństwa i miłości
wymazujący to co faktem było i pozostanie

nikt o takiej ontologii nie pisał
takiej metafizyki tragicznej dziecka
wykorzystanego seksualnie w Kościele
  
nie mogliśmy biec w ramiona matek
wołać mamo tato ratuj pociesz
skazani na samotność we wspólnocie fałszu

tak wielka instytucja wszechwładna była
w społeczeństwie kulturze tradycji
przeciwko bezradnemu ufnemu dziecku

tak wielka instytucja wszechwładna
totalitarna w życiu rodzin katolickich
przeciwko bezradnemu wierzącemu dziecku

faceci w sutannach byli nam bogami
dla nas rodziców rodzin i w całej historii
zwłaszcza w kraju rządzonym przez komunistów

nikt nie rozumiał wiedział przeczuć mógł 
że żyliśmy w zakładzie psychiatrycznym
nie tylko w związku z bratem ZSRR

jakich Shakespeare'ów potrzebujemy
bo duszpasterzy prawdy nie ma i nie będzie
są kaznodzieje funkcjonariusze systemu

tego doświadczenia nie oswoił Madej
tej rany nie dotknął nawet jego palec
nie otworzył i on oczu ślepych

życie tego dokonało (przez media)
życie dopiero przyniosło mi wolność
obym mógł pomóc choć jednej jednemu  
  
obym mógł pomóc jednej jednemu
przecież jestem katechetą stanu wojennego
aby być z polską młodzieżą już na zawsze

ale nawet jako autor jestem bezradny
jak oddać wymiar dramatu o ruinach
jakby nieodpoznanego innego Holocaustu

(nd. 10 list. 2024, g. 11.58) TUTAJ - Rok Norwidowski - widziane ze Strachówki