poniedzia艂ek, 23 maja 2011

Tylko trzy punkty!




1. Najpi臋kniejsze dzi艣 by艂y katechezy, na kt贸rych uczniowie klas 4,5,6 dali swoje odpowiedzi na pytanie o "znaczenie zachowania "na modlitwie" na ca艂e 偶ycie i na ca艂y 艣wiat." REWELACJA. Ale ich katalog przedstawi臋 jutro. Jak do偶yj臋 - jak mawiaj膮 m膮drzy ludzie w moim wieku :-)
No i jeszcze: dwie dziewczynki z klasy trzeciej w imieniu ca艂ej klasy podzi臋kowa艂y mi za uroczysto艣膰 Rocznicy I Komunii 艣wi臋tej. No, no, no - anim si臋 spodziewa艂. Ba, ju偶 si臋 przyzwyczai艂em ;-) Aktualnie tocz臋 wr臋cz heroiczny b贸j o pami臋膰 chwalebnych wydarze艅 w najnowszych dziejach gminy. Niczym g艂os wo艂aj膮cego na pustyni :(

2. Nowe technologie w nauczaniu. Na prezentacj臋 i decyzj臋 o zakupie tablicy interaktywnej (przeno艣nej) czeka艂em dwa lata, od czasu ostatniego English Teaching Market, w kt贸rym uczestniczy艂em (a nawet prezentowa艂em nasz projekt "Angielski u so艂tysa"). W Starych Jab艂onkach tablice by艂y ju偶 wcze艣niej. Nie chodzi o modny gad偶et. Chodzi o nowe technologie edukacyjne, o NLP itd. Tablice s膮 cz臋艣ci膮 nowych metod i budowanych na nich podr臋cznikach. Tablica sta艂a si臋 cz臋艣ci膮 metody i podr臋cznika, 偶adnym luksusem. Oczywi艣cie, tak dzia艂amy, je艣li jeste艣my g艂odni nowoczesnych koncepcji cz艂owieka. To wymaga poniek膮d uczciwego obrachunku i ostatecznego rozstania si臋 z martwymi koncepcjami "kolektywnej mentalno艣ci" i zwi膮zanej z nim pedagogiki. Dzieli je przepa艣膰.
Pewnie, 偶e mieli艣my Janusza Korczaka, ale i on zosta艂 zepchni臋ty na margines najpierw przez hitlerowskie Niemcy, a p贸藕niej, ju偶 po zagazowaniu wraz dzie膰mi (!) w nieodleg艂ej Treblince, przez z艂owieszcz膮 ideologi臋 PRL, czyli marksistowski materializm. Ale - do kogo ta mowa? 呕adna w艂adza nie podejmie tematu, bo za du偶o mo偶e straci膰 wyborc贸w w starszym (czyli moim) pokoleniu. Resentymenty w nim ci膮gle s膮 偶ywe.

3. Rewelacyjny jest wiersz Marysi o kotku, na jaki艣 konkurs. Jej pierwszy i wymuszony! No, no, no!

niedziela, 22 maja 2011

Nie ma wolno艣ci we Wszech艣wiecie bez osoby ludzkiej!




Rocznica I Komunii pokaza艂a- en passant - hierarchi臋 warto艣ci, kt贸r膮 buduj臋, tak lub inaczej, od 30 lat w Strach贸wce. Nie ja si臋 licz臋 - lecz warto艣ci, kt贸rym s艂u偶臋, kt贸rym odda艂em si臋 na s艂u偶b臋: Solidarno艣膰, samorz膮d, katecheza.
Ja - nie musz臋 si臋 nikomu podoba膰, moja praca - powinna.

Nie dbam o to, co zewn臋trzne. Czasem si臋 tym bawi臋, czasem prowokuj臋. Id臋 do 艣rodka. Chc臋 i艣膰 do g艂臋bi. DO ISTOTY RZECZY.

Czwartek, pi膮tek, sobota - Mar贸z (nieformalny Kongres Wsi Polskiej), wieczorem w sobot臋 - spotkanie i wsp贸lnota sto艂u w go艣cinnym, nowo postawionym, w艣r贸d starych sosen, drewnianym domu Gra偶yny i Krzysztofa Kalinowskich w Nowym Jadowie, niedziela - rocznica, a Gra偶yna pojecha艂a z Renat膮, m艂odzie偶膮 i dzie膰mi na wiejski festyn w gminie Gr臋bk贸w. "Kto pracowa艂 na mi艂o艣膰, ten potem z mi艂o艣ci膮 pracowa膰 b臋dzie...".

Zdj臋cia z rocznicy da艂em na Fb.
Teraz pisz臋 par臋 s艂贸w, 偶eby wr贸ci膰 do rutyny, a za plecami gra telewizor. S艂ucham 艣cie偶ki d藕wi臋kowej filmu dokumentalnego o Papie偶u (odc. 7 i 8). Rabin opowiada zdarzenie z 偶ycia Kardyna艂a Wojty艂y. Rodzina, kt贸ra przechowa艂a 偶ydowskie dziecko w czasie wojny, przyprowadzi艂o je do kardyna艂a, 偶eby je ochrzci艂, bo jego rodziice zgin臋li. Wojty艂a pyta - "a czego by chcieli dla tego dziecka jego rodzice?". Uczciwi ludzie odpowiedzieli - "chcieli, 偶eby m贸g艂 偶y膰 w 偶ydowskim otoczeniu". - "To ja go nie ochrzcz臋".
Ci膮g dalszy tej opowie艣ci - kto艣 spyta艂 papie偶a, czy to prawdziwe zdarzenie? Odpowiedzia艂 tylko - "on teraz mieszka w Brooklynie". Po 34 latach wiedzia艂, co si臋 dalej dzieje z doros艂ym cz艂owiekiem, kt贸rego nie ochrzci艂. Rabin doda艂 jeszcze, 偶e "papie偶 nigdy nie chrzci艂 呕yd贸w w podobnych sytuacjach - "oni i tak juz tyle wycierpieli, stracili rodzic贸w!".

A w innej opowie艣ci jest pokrewna sytuacja. - Przyszed艂 do kurii na ulic臋 Franciszka艅sk膮 w Krakowie syn Romana Ingardena powiedzie膰 tylko, 偶e jego ojciec umar艂. Ojciec by艂 s艂awnym filozofem, ale nie nazbyt praktykuj膮cym katolikiem. Kardyna艂 Wojty艂a wpad艂 mu w s艂owo - "to ja go pochowam".
Oto przyk艂ady s艂u偶by cz艂owiekowi - nie zwyczajom, tradycjom i "u艣wi臋conej" praktyce wi臋kszo艣ci znanych nam ludzi ko艣cio艂a. Karol Wojty艂a przej膮艂 si臋 cz艂owiekiem - osob膮 - jedynym bytem we Wszech艣wiecie obdarzonym wolno艣ci膮. Przej膮艂 si臋 nauk膮 Soboru. Jako papie偶 powtarza艂 - "cz艂owiek jest droga Ko艣cio艂a". Nie odwrotnie - jak czynem, mniej mo偶e s艂owami, pragnie narzuci膰 艣wiatu (lokalnie i globalnie) wielu hierarch贸w wielu religii i wyzna艅 mniejszego i wi臋kszego kalibru.

Religia, ko艣ci贸艂 te偶 s膮 tylko drog膮. Maj膮 s艂u偶y膰 cz艂owiekowi - rozpo艣ciera膰 przed nim dywan poza czas i przestrze艅, do nieba. Cz艂owiek - osoba - i tylko cz艂owiek - jest wolny! Wolno艣膰 pozwala mu transcendowa膰 w艂asne (liczne) s艂abo艣ci, ma艂o艣ci i ograniczenia! M贸wi膮c j臋zykiem Objawienia, jest stworzony na "obraz i podobie艅stwo Bo偶e", jest Jego dzieckiem, dziedzicem, domownikiem - jest wi臋kszy ni偶 wszelka religia! Ko艣ci贸艂 jest wed艂ug nauki wiary "mistycznym cia艂em Chrystusa". Ko艣cio艂em my jeste艣my, po艂膮czeni (i w艂膮czeni) mistycznym cia艂em. "Oto Cia艂o Chrystusa" - dzisiaj (22.maja.2011) us艂ysza艂o i przyj臋艂o w komunii miliony os贸b.

A my, obywatele tego 艣wiata, pr贸bujemy woln膮 osob臋 podporz膮dkowa膰 na wiele sposob贸w!

PS.
Gra偶yna wr贸ci艂a z dzie膰mi. Do艂o偶y艂em zdj臋cie z 呕arn贸wki. Jest ekumenicznie, pasuje do wcze艣niejszego tekstu :-)

pi膮tek, 20 maja 2011

Mar贸z 2011

Spotkania w Mar贸zie to istny Kongres Wsi Polskiej. Du偶o si臋 dzieje na p艂aszczy藕nie my艣lenia o wsi/ W tym roku - "Przysz艂o艣膰, m艂odzie偶, wie艣, wyzwania".Zg艂aszam pomys艂 budowania jedno艣ci - zintegrowanej wsp贸lnoty lokalnej. 呕yjemy w ramach pewnej okre艣lonej grupy rodzin. Wiele spraw mamy wsp贸lnych, ale jeszcze nie by艂o wsp贸lnego spotkania rad: gminnej, szkolnej, parafialnej... Do roboty jest maaaaaas臋 :)My nie we藕miemy stowarzyszenia Rzeczpospolita Norwidowska ze sob膮 do groby >)

wtorek, 17 maja 2011

Osoba i transcendencja

1. Cz艂owiek, a raczej osoba transcenduje siebie w kierunku coraz wy偶szych warto艣ci.
2. Czy nie my艣licie, 偶e mimo to strasznie ma艂o wko艂o w tzw. "naszym 艣wiecie" wymiaru osobowego? Tylko same funkcje, stanowiska, tematy, przedmioty, dzienniki, sprawozdawczo艣膰, statystyki, oficjalno艣ci, media, polityka i sp艂aszczony obraz 艣wiata - co kto robi, zrobi艂, albo planuje.
Czy nie jeste艣my ci膮gle szkieletami lud贸w? Czy nie jeste艣my ci膮gle tylko projektem przysz艂ej spo艂eczno艣ci "przepalonej sumieniem (na d艂oni)"?

Tylko osoba my艣li, wsp贸艂-czuje i podejmuje odpowiedzialno艣膰. Osoba - czyli kto, co?

Czy to, co najwa偶niejsze ci膮gle nie jest skryte, przykryte skorup膮 tego, co ustalone konwencjami spo艂ecznymi, mniejszego i wy偶szego kalibru?

Co jest u nas na wierzchu?

Opisz osob臋 w sobie, nie funkcjonariusza z pracy (ucznia, studenta), albo prywatnie w艂a艣ciciela posesji (czyli tzw. domu). Dom - to pokolenia. To historia 偶ycia, warto艣ci, sukces贸w i pora偶ek na drodze, aby by膰 sob膮 (cz艂owiekiem-osob膮). Domu tak偶e nie da si臋 pomy艣le膰 bez transcendencji (nie jest tylko realizacj膮 bud偶etu domowego). Szkoda, 偶e za 偶ycia nikt ju偶 ze mn膮 o tym nie porozmawia, nie wypada, albo "nie potrafi臋".

Takie by艂y dzi艣 tematy katechez. Klasa V szuka艂a punkt贸w stycznych u dw贸ch autor贸w: Karola Wojty艂y (fragment "Stanis艂aw") i Cypriana Norwida ("Do Stanis艂awy Hornowskiej"... z 艁ochowa). Jest ich wiele.
Klasa VI definiowa艂a osob臋. Maja wiedz臋 w tym zakresie z nauki o j臋zyku i literaturze (podmiot - wykonawca czynno艣ci), pr贸bowali艣my wej艣膰 na grunt realizmu poznawczego. Wszystko przez modlitw臋, od kt贸rej zaczynam katechezy od 29 lat. Cisza, medytacja, 偶ycie i 艣wiat wewn臋trzny. Katecheza, przynajmniej jej pocz膮tek zawsze jest zaproszeniem do kt贸rej艣 z komnat twierdzy wewn臋trznej (艣w. Teresa z Avila).
Klasa IV by艂a zaproszona, aby odkry膰 w sobie Giotta, Tycjana lub Murilla, ilustrowaniem jakiego艣 imienia Matki Bo偶ej Loreta艅skiej.
Klasa "0" i I-sza s膮 theatrum same z siebie. TWIERDZ臉, 呕E TU WSZYSTKO SI臉 ZACZYNA W PEDAGOGICE. JE艢LI NIE NAUCZYMY ICH W WIEKU 6-7 LAT JAK ZACHOWA膯 SI臉 NA MODLITWIE - WOBEC BOGA - TO NIE NAUCZYMY P脫殴NIEJ JAK SI臉 ZACHOWA膯 WOBEC DRUGIEGO CZ艁OWIEKA I OBOWI膭ZK脫W. Trzecia ma swoja rocznic臋.

Dobrze, 偶e jest Internet! "Poprzestawanie na tym, co stanowi nasze naturalne obdarowanie, bez kt贸rego nie by艂oby w og贸le cz艂owieka, nie tylko 偶e stanowi艂oby zaprzeczenie tego, kim w swojej istocie jest cz艂owiek – jako zdolny do niemal nieograniczonego wykraczania poza to, co jemu wrodzone, ale w istocie sprowadzi艂oby 艣wiat do bardzo „p艂askiej” i bezbarwnej rzeczywisto艣ci." (tutaj, zaprzyja藕nij si臋 z Soborem).

Jak wygl膮da ten porz膮dek rzeczy w Centessimus annus? Wracam do niej, powtarzam, cytuj臋. I jeszcze nie raz, a偶 uporz膮dkuj臋 ten wielotakt i wkuj臋 na blach臋 :)
0) JEST PRAWDA - to fundament.
1) osoba
2) szukanie prawdy
3) stosunek do 偶ycia, 艣mierci itd.
4) stowarzyszenia, aby ucz艂owieczy膰, od-anonimowa膰, nada膰 osobowy charakter
5) tym, co pomaga si臋 uzewn臋trzni膰 jest religia - przez uwewn臋trznienie! - z jednoczesnym zaproszeniem do wsp贸lnoty!!!!

ad. 0) - B贸g, Objawienie, prawda naukowa i 偶yciowa. "Pos艂usze艅stwo prawdzie o Bogu i cz艂owieku jest pierwszym warunkiem wolno艣ci."
ad. 1) - "Z racji godno艣ci swojej wszyscy ludzie, poniewa偶 s膮 osobami, czyli istotami wyposa偶onymi w rozum i woln膮 wol臋, a tym samym w osobist膮 odpowiedzialno艣膰, nagleni s膮 w艂asn膮 sw膮 natur膮, a tak偶e obowi膮zani moralnie do szukania prawdy, przede wszystkim w dziedzinie religii. Obowi膮zani s膮 te偶 trwa膰 przy poznanej prawdzie i ca艂e swoje 偶ycie uk艂ada膰 wed艂ug wymaga艅 prawdy." (Sob.Vat.II)
ad. 2) - "Cz艂owiek jest przede wszystkim istot膮, kt贸ra szuka prawdy, usi艂uje ni膮 偶y膰 i pog艂臋bia膰 j膮 w dialogu, kt贸ry obejmuje dawne i przysz艂e pokolenia”. Poszukiwanie prawdy charakteryzuje te偶 kultur臋 narodu i jest procesem odnawiaj膮cym si臋 w ka偶dym pokoleniu. Dlatego pierwsz膮 i najwa偶niejsz膮 jest praca, kt贸ra dokonuje si臋 w ludzkim sercu. Ka偶dy cz艂owiek buduje w艂asn膮 przysz艂o艣膰 i wp艂ywa na losy innych ludzi, w zale偶no艣ci od tego, jak pojmuje siebie samego i swoje przeznaczenia (!!!). 呕aden cz艂owiek nie mo偶e twierdzi膰, 偶e nie wp艂ywa i nie jest odpowiedzialny za los drugiego cz艂owieka, swego brata"
ad. 3) - Wszystko si臋 bierze z natury cz艂owieka. Z osoby. Trzeba opiera膰 si臋 nie na ideologiach, ale na prawdzie o cz艂owieku. Trzeba mie膰 poprawn膮 koncepcj臋 osoby ludzkiej...„opr贸cz praw, kt贸re cz艂owiek nabywa w艂asn膮 prac膮, istniej膮 takie, kt贸re nie maj膮 zwi膮zku z 偶adnym wykonanym przeze艅 dzie艂em, lecz wywodz膮 si臋 z jego zasadniczej godno艣ci jako osoby (stworzonej na obraz i podobie艅stwo Boga).”
Nie mo偶na zrozumie膰 cz艂owieka, analizuj膮c jedynie jego aktywno艣膰 gospodarcz膮, przynale偶no艣膰 klasow膮 i polityczne pogl膮dy. 呕eby zrozumie膰 cz艂owieka trzeba wej艣膰 na pole kultury, j臋zyka, historii. Trzeba przemy艣le膰 postawy przyjmowane „wobec podstawowych fakt贸w egzystencjalnych, takich jak narodziny, mi艂o艣膰, praca, 艣mier膰. Osi膮 ka偶dej kultury jest postawa cz艂owieka wobec najwi臋kszej tajemnicy: tajemnicy Boga”. Kultury narod贸w s膮 r贸偶nymi odpowiedziami na pytanie o sens osobistej egzystencji. Cz艂owiek jest wa偶niejszy ni偶 kapita艂, inwestycje i polityka. Tylko osoby, z samo艣wiadomo艣ci膮 siebie i sensu swojej egzystencji mog膮 by膰 liderami w spo艂ecze艅stwie! (moje, jk)
Z poprawnej koncepcji osoby ludzkiej wywodzi si臋 zar贸wno dobro wsp贸lne, kt贸re „nie tylko prawem najwy偶szym jest dla w艂adzy; ale jego 藕r贸d艂em i celem”, a tak偶e i to, 偶e zgodnie z prawem natury „wszelka w艂adza powinna mie膰 na oku nie interes os贸b rz膮dy sprawuj膮cych, ale dobro tych, kt贸rzy s膮 jej poddani”. Tu wszystko si臋 zaczyna (niczym w symbolicznych i uniwersalnych Wadowicach). Pa艅stwo nazywamy "rzecz膮 pospolit膮", bo 艂膮czy ludzi z sob膮 dla dobra pospolitego, czyli powszechnego (艣w. Tomasz z Akwinu). Taka jest nauka zar贸wno filozofii, jak i wiary chrze艣cija艅skiej.
Nawet Ko艣ci贸艂 musi ci膮gle pami臋ta膰, 偶e - „cz艂owiek jest pierwsz膮 drog膮, po kt贸rej winien kroczy膰 Ko艣ci贸艂 w wype艂nianiu swojego pos艂annictwa".
ad. 4) - "Trzeba uzna膰 w ca艂o艣ci prawa ludzkiego sumienia, zwi膮zanego tylko prawd膮, czy to naturaln膮, czy te偶 objawion膮. Uznanie tych praw stanowi pierwsz膮 zasad臋 wszelkiego porz膮dku politycznego, prawdziwie wolnego... Wa偶na rol臋 spe艂niaj膮 stowarzyszenia, kt贸re uruchamiaj膮 swojego rodzaju system solidarno艣ci, a tak偶e inne tzw. spo艂eczno艣ci po艣rednie. Dojrzewaj膮 one jako prawdziwe wsp贸lnoty os贸b i umacniaj膮 tkank臋 spo艂eczn膮, zapobiegaj膮c jej degradacji, jak膮 jest anonimowo艣膰 i bezosobowe umasowienie... Osoba ludzka 偶yje i "podmiotowo艣膰 spo艂ecze艅stwa" wzrasta wtedy, kiedy wiele r贸偶nych relacji wzajemnie si臋 ze sob膮 splata. Cz臋sto jednostka dusi si臋 dzi艣 pomi臋dzy dwoma biegunami: Pa艅stwem i rynkiem... zapomina si臋, 偶e ani rynek, ani Pa艅stwo nie s膮 celem mi臋dzyludzkiego wsp贸艂偶ycia, bowiem ono samo w sobie posiada szczeg贸ln膮 warto艣膰, kt贸rej Pa艅stwo i rynek maj膮 s艂u偶y膰".
Rynek w przypadku samorz膮du mo偶na zast膮pi膰 s艂owem "inwestycje", inwestycje w gminie nie mog膮 przes艂oni膰 bardziej podstawowych poziom贸w rozwoju.
Cz艂owiek poprzez prac臋 nie tylko zmienia przyrod臋, ale tak偶e urzeczywistnia siebie jako cz艂owieka, a nawet poniek膮d "staje si臋 bardziej cz艂owiekiem". Dzi臋ki temu "dochodzi do g艂osu pierwsze艅stwo podmiotowego znaczenia pracy przed przedmiotowym", to znaczy przed wynikami ekonomicznymi. I dlatego "praca jest dla cz艂owieka, a nie cz艂owiek dla pracy". Trzeba te偶 rozr贸偶nia膰 przedmiotowe i podmiotowe podej艣cie w dziedzinie religii. Religia tez jest dla ludzi, a nie ludzie dla religii. Papie偶 m贸wi gdzie indziej o sensotw贸rczej funkcji pracy (a ja dopisuje natychmiast sensotw贸rcz膮 rol臋 religii). Drug膮 jej funkcj膮 jest wsp贸lnototw贸rczo艣膰 (i zn贸w zar贸wno w dziedzinie pracy, jak i religii). Praca jednoczy i tworzy wsp贸lnot臋. Prac膮 jest tak偶e wsp贸艂decydowanie - partycypacja spo艂eczna (praca w sercu i w pocie swego czo艂a).

W pocz膮tkach naszej cywilizacji, po tzw. rewolucji neolitycznej o bogactwie decydowa艂o posiadanie ziemi, p贸藕niej r贸偶ne inne formy w艂asno艣ci. W naszych czasach nabiera znaczenia w艂asno艣膰 wiedzy, techniki i umiej臋tno艣ci. Dzi艣 bogactwo kraj贸w uprzemys艂owionych polega o wiele bardziej na tym typie w艂asno艣ci i pracy ani偶eli na zasobach naturalnych. Dlatego zdolno艣膰 rozpoznawania w por臋 potrzeb innych ludzi oraz sposob贸w (tak偶e produkcyjnych) najlepszego ich zaspokojenia jest wa偶nym 藕r贸d艂em bogactwa wsp贸艂czesnego spo艂ecze艅stwa. Coraz cz臋艣ciej m贸wimy o kapitale ludzkim i kapitale spo艂ecznym. Dochodzi wreszcie do naszej 艣wiadomo艣ci, 偶e g艂贸wnym bogactwem cz艂owieka jest - wraz z ziemi膮 - sam cz艂owiek. To w艂a艣nie jego inteligencja pozwala odkry膰 mo偶liwo艣ci produkcyjne ziemi i r贸偶norakie sposoby zaspokojenia ludzkich potrzeb. To jego zdyscyplinowana praca i solidarne wsp贸艂dzia艂anie z innymi umo偶liwia tworzenie szerszych i godnych zaufania wsp贸lnot 偶ycia i pracy, maj膮cych dokonywa膰 przekszta艂ce艅 艣rodowiska naturalnego i 艣rodowiska spo艂ecznego. Proces ten wymaga zaanga偶owania tak wa偶nych cn贸t, jak rzetelno艣膰, pracowito艣膰, roztropno艣膰 w podejmowaniu uzasadnionego ryzyka, wiarygodno艣膰 i wierno艣膰 w relacjach mi臋dzyosobowych, m臋stwo we wprowadzaniu w 偶ycie decyzji trudnych i bolesnych.
Je艣li cz艂owiek zaniedba, albo wr臋cz wyrzeknie si臋 postawy bezinteresownej, szlachetnej, wra偶liwej na warto艣ci estetyczne, kt贸ra si臋 rodzi z zachwytu dla istnienia i dla pi臋kna, oraz pozwala odczytywa膰 w rzeczach widzialnych przes艂anie niewidzialnego Boga, kt贸ry je stworzy艂, 艂atwo zmienia si臋 w tyrana dla innych.
Demokracja bez warto艣ci 艂atwo si臋 przemienia w jawny lub zakamuflowany totalitaryzm.

Istnieje te偶 zbiorowa odpowiedzialno艣膰 za popieranie rozwoju!! (JPII)
Trzeba podj膮膰 ogromny wysi艂ek wzajemnego zrozumienia, poznania i uwra偶liwienia sumie艅
Rozwoju nie nale偶y ponadto pojmowa膰 w znaczeniu wy艂膮cznie gospodarczym, ale w sensie integralnie ludzkim. Jego celem nie jest tylko zr贸wnanie poziomu 偶ycia ale tworzenie solidarn膮 prac膮 偶ycia bardziej godnego, konkretne przyczynianie si臋 do umocnienia godno艣ci i rozwoju uzdolnie艅 tw贸rczych ka偶dej poszczeg贸lnej osoby, jej zdolno艣ci do odpowiedzi na w艂asne powo艂anie. Szczytem rozwoju jest zatem mo偶liwo艣膰 korzystania z prawa-obowi膮zku szukania Boga, poznawania Go i 偶ycia zgodnie z tym poznaniem.
W imi臋 sprawiedliwo艣ci i prawdy nie wolno dopu艣ci膰 do tego, aby podstawowe ludzkie potrzeby pozosta艂y nie zaspokojone. Konieczne jest udzielenie ludziom potrzebuj膮cym pomocy w zdobywaniu wiedzy, we w艂膮czaniu si臋 w system wzajemnych powi膮za艅, w rozwini臋ciu odpowiednich nawyk贸w, kt贸re pozwol膮 im lepiej wykorzysta膰 w艂asne zdolno艣ci i zasoby.

U papie偶a mo偶emy znale藕膰 艣wiat艂o do rozumienia naszej misji w samorz膮dach, wsp贸lnotach, stowarzyszeniach, w pa艅stwie. Papie偶 prezentuje ze wszech miar nowoczesne my艣lenie.
Poprzez decyzje dotycz膮ce produkcji i konsumpcji ujawnia si臋 okre艣lona kultura jako og贸lna koncepcja 偶ycia. Okre艣laj膮c nowe potrzeby i nowe sposoby ich zaspokajania, koniecznie nale偶y si臋 kierowa膰 integraln膮 wizj膮 cz艂owieka, kt贸ra ogarnia wszystkie wymiary jego istnienia i kt贸ra wymiary materialne i instynktowne podporz膮dkowuje wewn臋trznym i duchowym. Natomiast odwo艂ywanie si臋 bezpo艣rednio do jego instynkt贸w i ignorowanie na r贸偶ne sposoby jego wolnej i 艣wiadomej natury osobowej mo偶e prowadzi膰 do wytworzenia nawyk贸w konsumpcyjnych i styl贸w 偶ycia obiektywnie niegodziwych lub szkodliwych dla fizycznego i duchowego zdrowia.
W samym systemie gospodarczym nie ma kryteri贸w pozwalaj膮cych na poprawne odr贸偶nienie nowych i doskonalszych form zaspokajania ludzkich potrzeb od potrzeb sztucznie stwarzanych, przeszkadzaj膮cych kszta艂towaniu si臋 dojrza艂ej osobowo艣ci. Dlatego pilnie potrzebna jest tu wielka praca na polu wychowania i kultury.
Ka偶da decyzja o inwestowaniu, czyli o daniu jakiej艣 spo艂eczno艣ci okazji do dowarto艣ciowania jej pracy, p艂ynie r贸wnie偶 z postawy ludzkiej sympatii i zaufania do Opatrzno艣ci.
Czasem cz艂owiek wik艂a si臋 w sie膰 fa艂szywych i powierzchownych satysfakcji, podczas gdy powinien spotka膰 si臋 z pomoc膮 w autentycznej i konkretnej realizacji swojej osobowo艣ci.
ad. 5) - "Zar贸wno jednostki jak i ca艂e spo艂eczno艣ci poszukuj膮c w艂asnej to偶samo艣ci i sensu 偶ycia odkrywaj膮 religijne korzenie kultury swych narod贸w oraz sam膮 „osob臋 Jezusa, jako adekwatn膮 egzystencjalnie odpowied藕 na pragnienie dobra, prawdy i 偶ycia, obecne w sercu ka偶dego cz艂owieka”.

Lekcewa偶enie natury cz艂owieka, stworzonego dla wolno艣ci jest niedozwolone z punktu widzenia etycznego (i praktycznie niemo偶liwe).

Kim jest zatem cz艂owiek? Jak staje si臋 pe艂n膮, dojrza艂膮 jednostk膮 ludzk膮? Wszystko wskazuje i prowadzi do rodziny. Jest ona pierwsz膮 i podstawow膮 kom贸rk膮 "ekologii ludzkiej", w kt贸rej cz艂owiek otrzymuje pierwsze i decyduj膮ce wyobra偶enia zwi膮zane z prawd膮 i dobrem, uczy si臋, co znaczy kocha膰 i by膰 kochanym, a wi臋c co konkretnie znaczy by膰 osob膮. Rodzina oparta na ma艂偶e艅stwie, gdzie „wzajemny dar z samego siebie, m臋偶czyzny i kobiety, stwarza takie 艣rodowisko 偶ycia, w kt贸rym dziecko mo偶e si臋 urodzi膰 i rozwija膰 swe mo偶liwo艣ci, nabywaj膮c 艣wiadomo艣ci w艂asnej godno艣ci i przygotowa膰 si臋 do podj臋cia swego jedynego i niepowtarzalnego przeznaczenia”. Rodzina jest „sanktuarium 偶ycia.” Jest ona 艣wi臋ta: jest miejscem, w kt贸rym 偶ycie, dar Boga, mo偶e w spos贸b w艂a艣ciwy by膰 przyj臋te i chronione przed licznymi atakami, na kt贸re jest ono nieustannie nara偶one i mo偶e rozwija膰 si臋 zgodnie z wymogami prawdziwego ludzkiego wzrostu. Wbrew tak zwanej kulturze 艣mierci, rodzina stanowi o艣rodek kultury 偶ycia Nie jest to jednak model powszechny. Cz臋sto cz艂owiek sk艂ania si臋 do traktowania siebie samego i w艂asnego 偶ycia bardziej jako „zespo艂u dozna艅, kt贸rych nale偶y do艣wiadczy膰, ani偶eli dzie艂a, kt贸re ma wype艂ni膰.” St膮d si臋 wywodzi brak wolno艣ci. (r贸偶ne zniewolenia).

W hierarchii warto艣ci spo艂ecznych najpierw jest osoba, nierozerwalnie zwi膮zana z rodzin膮. Potem dopiero id膮 r贸偶ne wsp贸lnoty i spo艂eczno艣ci, w kt贸rych ka偶dy z nas realizuje si臋 jako cz艂owiek. To za艣 zale偶y od tego, czy wzrasta jego udzia艂 w autentycznej i solidarnej wsp贸lnocie, czy te偶 si臋 pog艂臋bia izolacja w z艂o偶onym uk艂adzie stosunk贸w, w kt贸rych panuje bezwzgl臋dna rywalizacja i wyobcowanie, w kt贸rych cz艂owiek traktowany jest nie jako cel, ale jedynie jako 艣rodek dla czyich艣 (b膮d藕 grupowych) interes贸w.
Poj臋cie alienacji da si臋 zastosowa膰 tak偶e do wizji chrze艣cija艅skiej - alienacja polega na odwr贸ceniu relacji 艣rodk贸w i cel贸w. W takiej fa艂szywej sytuacji cz艂owiek, nie uznaj膮c warto艣ci i wielko艣ci osoby w samym sobie i w bli藕nim, pozbawia si臋 mo偶liwo艣ci prze偶ycia w pe艂ni w艂asnego cz艂owiecze艅stwa. Taki cz艂owiek nie nawi膮zuje relacji solidarno艣ci i wsp贸lnoty z innymi lud藕mi (dla kt贸rej zosta艂 stworzony). Cz艂owiek staje si臋 naprawd臋 sob膮 poprzez wolny dar z siebie samego.

Cz艂owiek jest obdarzony "zdolno艣ci膮 transcendencji" jako osoba. Mo偶na do tego doj艣膰 w艂asnym rozumem, jak Roman Ingarden w „Ksi膮偶eczce o cz艂owieku” („jestem si艂膮, kt贸ra sama siebie tworzy... je艣li odda si臋 dobrowolnie na wytwarzania dobra, pi臋kna i prawdy – w贸wczas dopiero istnieje”).
Bardzo wyobcowany jest cz艂owiek, kt贸ry nie chce wyj艣膰 poza samego siebie, uczyni膰 z siebie daru ani stworzy膰 autentycznej ludzkiej wsp贸lnoty, Cz艂owiek, kt贸ry troszczy si臋 wy艂膮cznie albo g艂贸wnie o to, by mie膰 i u偶ywa膰, niezdolny ju偶 do opanowywania w艂asnych instynkt贸w i nami臋tno艣ci oraz do podporz膮dkowania ich sobie przez pos艂usze艅stwo prawdzie. Taki cz艂owiek nie mo偶e by膰 wolny. Pos艂usze艅stwo prawdzie o Bogu i cz艂owieku jest pierwszym warunkiem wolno艣ci, pozwala cz艂owiekowi uporz膮dkowa膰 w艂asne potrzeby, w艂asne pragnienia i sposoby ich zaspokajania wed艂ug w艂a艣ciwej hierarchii. Tak, by posiadanie rzeczy pomaga艂o mu wzrasta膰.

Nauki humanistyczne i filozofia pomagaj膮 zrozumie膰 samego siebie, tak偶e jako "istot臋 spo艂eczn膮". Pomagaj膮 r贸wnie偶 wyja艣ni膰, na czym polega centralna rola cz艂owieka w spo艂ecze艅stwie. Ale tak naprawd臋 tylko wiara objawia mu w pe艂ni jego prawdziw膮 to偶samo艣膰 i w艂a艣nie z niej wyrasta nauka spo艂eczna Ko艣cio艂a. Ko艣ci贸艂 stara si臋 wykorzystywa膰 dorobek nauk przyrodniczych i filozofii. Ko艣ci贸艂 objawia cz艂owieka samemu sobie i pragnie towarzyszy膰 mu na drodze zbawienia, "zdolno艣膰 rozumienia cz艂owieka" czerpie z Bo偶ego Objawienia.
"Aby pozna膰 cz艂owieka, cz艂owieka prawdziwego, cz艂owieka integralnego, trzeba pozna膰 Boga", m贸wi艂 papie偶 Pawe艂 VI, a 艣wi臋ta Katarzyna ze Sieny (wsp贸艂-patronka Europy) wyra偶a艂a w modlitwie t臋 sam膮 my艣l: "W Twojej naturze, wieczne B贸stwo, poznam moj膮 natur臋".

Antropologia chrze艣cija艅ska jest zatem w istocie jednym z dzia艂贸w teologii; z tej samej racji nauka spo艂eczna Ko艣cio艂a, zajmuj膮c si臋 cz艂owiekiem, interesuj膮c si臋 nim samym i jego sposobem post臋powania w 艣wiecie, "nale偶y (...) do dziedziny (...) teologii, zw艂aszcza teologii moralnej" (JPII) . Wniosek st膮d prosty, 偶e „rozwi膮zanie aktualnych problem贸w ludzkiego wsp贸艂偶ycia wymaga uwzgl臋dnienia ich wymiaru teologicznego”. Inne systemy zamykaj膮 go w egoizmie, we w艂asnych, ciasnych granicach i po偶膮daniach zmys艂owo-instynktownych, co ostatecznie jemu samemu i innym..... Ko艣ci贸艂 konsekwentnie i systematycznie przyczynia si臋 do ubogacenia godno艣ci cz艂owieka i pozostaje "znakiem i zabezpieczeniem transcendentnego charakteru osoby ludzkiej".

Rozumie膰 my艣l膮cego dwunoga (cd. 艂a偶enia po Warszawie)

Kto chce szuka膰 prawdy, niech zapomni o wszystkim innym. My艣l nawija si臋 na ko艂owrotek 艣wiadomo艣ci bez przerwy. Trudno zajmowa膰 si臋 czym艣 drugim. A je艣li, to je艣li s艂u偶y. Mog臋, je艣li mog臋, kosi膰 traw臋, je艣li znowu mog臋 porzuci膰 kosiark臋 w ka偶dej chwili i biec do komputera, albo do notatnika z celulozy, byle chy偶o. My艣lenie staje si臋 fizjologi膮.

Wi臋c kiedy 40 lat temu mia艂em intuicj臋, 偶e mo偶e by膰 inaczej, i ju偶 po 40-tce mo偶na si臋 zaj膮膰 pisaniem, to by艂em w b艂臋dzie. Dopiero na emeryturze, w domu starc贸w, lub w grobie. Kiedy istota i istnienie stan膮 si臋 - tak, lub inaczej - jednym. Nie mo偶na s艂u偶y膰 Bogu i mamonie.

Skaza艂em si臋 na 艂a偶enie przez Warszaw臋 rozmy艣lnie. Chcia艂em jej do艣wiadczy膰. To znaczy czego艣 innego przez d艂u偶sz膮 chwil臋, ni偶 siedzenia dzie艅 w dzie艅 w krzakach. M艂odo艣膰 w niej i szlaki znaczy艂y wiele, rysowa艂y m贸j kontur.
Nie ustali艂em trasy. Wiedzia艂em dok膮d mam doj艣膰, na kt贸r膮 godzin臋. I mniej wi臋cej sk膮d. Reszta sama wysz艂a.

Ulic臋 Grzybowsk膮 wyci膮gn膮艂em z bardzo starej pami臋ci, ponad 50-letniej. Papieskie znaki - z m艂odo艣ci. Gmach "Pasty" pomyli艂 mi si臋 z gmachem Poczty G艂贸wnej, tzn, jego topografia. "Gmach by艂 wzniesiony w technologii 偶elbetowej, szkieletowej. Jak na owe czasy by艂a to bardzo nowoczesna konstrukcja. Gmach swoim wygl膮dem przypomina艂 gotycko-roma艅sk膮 wie偶臋." Znak "Polski Walcz膮cej" znalaz艂 si臋 nagle przed moimi oczami nie w tym miejscu co si臋 spodziewa艂em. Oprzytomnia艂em. Ca艂a reszta by艂a tam gdzie trzeba. Przez jaki艣 czas by艂em innym cz艂owiekiem, cho膰 r贸wnie nikomu niepotrzebnym. Zawalidrog膮 poniek膮d - "wchodzi mi pan pod nogi". Musia艂em jednak wykona膰 zadanie. Gra偶yna nie mog艂a, prowadzi艂a zebranie og贸lne dla rodzic贸w w Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Musia艂em dopi膰 kielich upokorzenia. Nawet w liceum mia艂 by膰 przecie偶 dzie艅 otwarty nie dla dziadk贸w, tylko ojc贸w i matek. Trudno, tak wysz艂o.

Zapach konwalii w lokalu "na rogu" obok kawy Latte, pisanie wiecznym pi贸rem, przygl膮danie si臋 ludziom, 偶ycie z nimi cho膰 w taki szczero-eko-pokr臋tny spos贸b, sprawia mi jeszcze przyjemno艣膰. Intelektualn膮. Pyta艂bym wszystkich o to samo, o 偶ycie w jakim艣 rysie (rycie?), o 艣mier膰, o rodzin臋, dlaczego ten m膮偶, ta 偶ona, dlaczego sam, sama, i mo偶e - co robi膮 dzieci... A taki siedzi, patrzy jak id膮, siedzi i siedzi, id膮 i id膮.

Aleja Solidarno艣ci sta艂a si臋 d艂u偶szym rozdzia艂em 偶ywej ksi膮偶ki 偶ywej biblioteki. Szuka艂em starej jad艂odajni, znalaz艂em "Teatr Kamienica". Wzi膮艂em wszystkie prospekty. W domu poczytam.
Kupi艂em bu艂ki z oliwk膮, kie艂bas臋 jak膮艣 tam, podsuszan膮, kt贸rej nie ma jeszcze w katalogu, oczywi艣cie z promocji, i kefir. Zestaw jak za dawnych lat.
Usiad艂em na 艂awce przed kinem "Muran贸w", tak jak siada艂em w innych stolicach, Pary偶u, Londynie, Nowym Yorku i tak samo jad艂em i patrzy艂em przed siebie. Ca艂e 偶ycie chcia艂em zrozumie膰 co siedzi w ssaku dwuno偶nym wszystko偶ernym. Tylko ten gatunek jest obdarzony rozumem. Mam zdolno艣膰 my艣lenia - po co - dlaczego - nad sob膮 i ca艂膮 reszt膮. Samo艣wiadomo艣膰 nie daje mi spocz膮膰 ani na chwil臋 w moim wszechczasie. Czy to jest Broadway, Piccadily, Champs-Elysee, wiejska dr贸偶ka i polna 艣cie偶ka.
Mijali mnie ludzie jeszcze starsi ode mnie, pani z drug膮 pod r臋k臋, kt贸ra艣 musia艂a mie膰 wi臋cej ni偶 dziewi臋膰dziesi膮t, bo inaczej ile mia艂a ta pierwsza, i artystka z kartonowym blokiem, teczk膮, bardzo du偶ego formatu, i Youppie w garniturze na rowerze, i nie youppie, i... Jaki b臋dzie ich wiecz贸r i dzie艅 nast臋pny? Za ka偶dym zostaj臋 zastyg艂ym spojrzeniem.
Ale chcia艂em ju偶 by膰 w domu przed telewizorem, m贸wi膰 Olku, Andrzeju nie k艂贸膰cie si臋, Marysiu nie wrzeszcz, albo najlepiej wyjd藕cie i zamknijcie drzwi za sob膮. Pewnie bym najpierw nim usiad艂, sprawdzi艂 co si臋 dzieje na blogu i na Facebooku.

Sko艅czy艂em po偶ywa膰, wsta艂em, ruszy艂em przed siebie.
Min膮艂em miejsce gdzie mieszka艂 Cyprian Norwid w 1836, kiedy mu prababka ze Strach贸wki umar艂a. M艂ody by艂, 15-letni. Zaraz za s膮siada miejsce ma ko艣ci贸艂 reformowanych ewangelik贸w, w kt贸rym to ko艣ciele odbywa艂y si臋 nabo偶e艅stwa ekumeniczne, kiedy jeszcze m艂odym po Taize si臋 chcia艂o budowa膰 lepszy 艣wiat. Tam si臋 spotyka艂o biskupa, Polaka i innych. Polak dzi艣 chyba dobrze zarabia, bywa nagradzany. W臋dzonego w臋gorza od nich (chyba 艣lubnego) jedli艣my z Andrzejem Madejem jad膮c PKP z Warszawy-Zielonki do Lubli艅ca na ewangelizacyjne rekolekcje nied艂ugo po zab贸jstwie ksi臋dza Popie艂uszki. Daty pami臋tam, bo wiersz mu napisa艂em, o dnie mulistym zalewu pod W艂oc艂awkiem.

Doszed艂em do celu po艣redniego, przesuwanego ko艣cio艂a. To by艂a sensacja w tamtych czasach, a ojciec pracowa艂 w Instytucie Techniki Budowlanej (ko艣ci贸艂 Narodzenia Naj艣wi臋tszej Maryi Panny z 30 listopada na 1 grudnia 1962 zosta艂 przesuni臋ty o 21 metr贸w). Mia艂em wtedy 9 lat. Czeka艂em na jego powr贸t z Warszawy na ulicy Ko艣ciuszki 26m5 w Legionowie i wypija艂em przynajmniej p贸艂 litra mleka, kt贸re dostawa艂 w pracy. P贸藕niej czeka艂em na "Express wieczorny" i jakie艣 powie艣ci w odcinkach, chyba pami臋tam co艣 o Montevideo, albo inna Andrzeja Wydrzy艅skiego. W soboty wieczorami s艂ucha艂o si臋 w radio "Matysiak贸w".

Ko艣ci贸艂 - o wielkie dziwo - otwarty. Siwy, starszy ode mnie odprawia艂 swoja prywatna drog臋 krzy偶ow膮. Jak nasz papie偶, codziennie? Mo偶e 偶ona mu zmar艂a, mo偶e ma inne 艣wiat艂o wewn臋trzne. Mi艂e, w tym samotnym 艣wiecie, mi臋dzy Pa艅stwem a Rynkiem, nigdy nie jest sam. Chce wsp贸艂-nie艣膰 krzy偶. Mo偶e po to mu ko艣ci贸艂 przestawili?
Ja odwrotnie, w m艂odo艣ci, chodz膮c po Warszawie do ko艣cio艂贸w zachodzi艂em. Czasem na spowiednika trafi艂em. Czasem godzina ciszy ratowa艂a m贸j 艣wiat. Nie posiedzia艂em tym razem, fizjologia (po kie艂basie promocyjnej z pieca?) mnie pogoni艂a do "Poniat贸wki" pr臋dzej ni偶 my艣la艂em. Zd膮偶y艂em, oni maj膮 ten ko艣ci贸艂 "naPrawd臋" pod bokiem (proponuj臋 str贸偶om j臋zyka polskiego tak膮 pisowni臋 na sta艂e, co艣 musi by膰 Sta艂e i z Wielkiej Litery!).

Od pa艅 profesorek us艂ysza艂em to, co nieraz m贸wimy innym rodzicom (i dziadkom). Dobrze, 偶e cho膰 sie ostrzyg艂em wcze艣niej i ogoli艂em. Jednak g艂owy popio艂em nie mia艂em posypanej. Takiej nie zna艂em 偶adnej swojej c贸rki, ani syna. Cho膰 za ka偶de inaczej, ale dzi臋kowa膰 i martwi膰 si臋 trzeba. Ka偶da s艂abo艣膰 w nich ma korze艅 w moim niedorastaniu do Cz艂owiecze艅stwa, bardzo szumnie i prawdziwie m贸wi膮c. Jest grzech, jest prawda, jest Zbawiciel. Dla ka偶dego z nas. By艂o mi przykro, ale nie dlatego, 偶e musia艂em s艂ucha膰, tylko, 偶e Hela musi przechodzi膰 taki okres w 偶yciu. Daleko j膮 to zaprowadzi, bo wcze艣nie zacz臋艂a kopa膰 si臋 z koniem troja艅skim, kt贸rego ka偶dy ma w sobie. Wobec pa艅 profesorek wyzna艂em w ni膮 wiar臋. Jestem materia艂em na ojca, katechet臋 i dziadka refleksyjnego, nieskorego do pot臋pie艅, rozumiej膮cego Cz艂owieka.

Autokary Dar-Busa wo偶膮 na kierunku wschodnim ludzi zm臋czonych. Podr贸偶y nie towarzysz膮 intelektualne rozmowy. Raczej o wczesnym wstawaniu, wymianie zgni艂ych pod艂贸g, lub nowszych parapet贸w.
Jaki w艣r贸d nas panuje format cz艂owieka, kultura, ludzki wymiar, horyzonty, aspiracje???
Wje偶d偶amy coraz bardziej w ziele艅, wiecz贸r ju偶 si臋 zbli偶a. Inny 艣wiat.
Na rynku w Jadowie, na ulicy ksi臋cia J贸zefa Poniatowskiego wiatr ko艂ysze ga艂臋ziami drzew, ptaki w nich gwi偶d偶膮 i treluj膮 sobie ze wszystkiego. S艂o艅ce ga艣nie na spiczastym obrysie ko艣cio艂a 艣wi臋tego Jakuba. Samochody przeje偶d偶aj膮 co jaki艣 czas. Dwie piekarnie i trzeciej sklep firmowy zapraszaj膮 na 艣wie偶y chleb.

PS.
Dzi臋ki Dorocie Suwalskiej znajomej z Fb trafi艂em na tego bloga. Zaraz wpisa艂em si臋 do jego obserwator贸w.

poniedzia艂ek, 16 maja 2011

Sentymentalne 艂a偶enie po Warszawie (1)

Skoro musia艂em, wykorzysta艂em, zrobi艂em sobie 艂a偶enie po Warszawie. Punkt docelowy - V LO "Poniat贸wka". Wystartowa艂em spod trasy W-Z. Schodami do g贸ry, do ko艣cio艂a 艣w. Anny. Specjalnie zaszed艂em do kaplicy loreta艅skiej. "Wa偶nym elementem jej wystroju s膮 epitafia i tablice pami膮tkowe, po艣wi臋cone mi臋dzy innymi Cyprianowi K. Norwidowi i J贸zefowi Pi艂sudskiemu. Szczeg贸lny charakter maj膮 tablice upami臋tniaj膮ce polski wysi艂ek wojenny, takie jak Pomnik Chwa艂y Kawalerii i Artylerii Konnej WP czy tablica Polskich Si艂 Powietrznych 1939-1945. Swoje epitafium maj膮 w tej kaplicy tak偶e ofiary zbrodni katy艅skiej, a inicjatorem epitafium by艂 przewodnicz膮cy Komitetu Katy艅skiego Stefan Melak, kt贸ry zgin膮艂 w katastrofie pod Smole艅skiem. - To epitafium jest bardzo pi臋kne, poniewa偶 jest konar drzewa, wyci臋te drzewo, pod korzeniami drzewa s膮 czaszki. Przeniesiony krzy偶 spod Pa艂acu Prezydenckiego bardzo dobrze wpisa艂 si臋 w ca艂o艣膰 tej kaplicy - podkre艣li艂 proboszcz ks. Siekierski".

Chcia艂em potem przej艣膰 si臋 moimi ulicami, jeszcze od czas贸w "Lalki" i Boles艂awa Prusa. Zaraz po 艣lubie zrobili艣my sobie z Gra偶yn膮 zdj臋cie pod pomnikiem dzielnego szewca Kili艅skiego (rze藕ba Stanis艂awa Jackowskiego) i pod pomnikiem dziadka Prusa, kt贸remu go艂臋bie wci膮偶 sraj膮 na kapelusz.
Szed艂em wi臋c dzisiaj swoja Warszaw膮. Na przeciwko 艣w. Anny sta艂em w 1979 w szpalerze porz膮dkowych, papie偶 mija艂 nas ocieraj膮c si臋 sutanna :)
Na ulicy Ossoli艅skich by艂 za艣 m贸j odcinek wpuszczania ludzi (pielgrzym贸w) na plac Zwyci臋stwa pami臋tnego 2 czerwca 1979 roku. By艂em odpowiedzialny za ten odcinek z ramienia ko艣cielnego organizatora. W czasie kazania kr膮偶y艂em od Krakowskiego na obrze偶a placu. Tam prze偶y艂em kazanie, a zw艂aszcza wybuchy i d艂ugie salwy oklask贸w i potop religijno-patriotycznych 艣piew贸w. Dzi艣 przy wylocie ulicy stoi namiot "Solidarni" z asysta s艂u偶b porz膮dkowych i policji. Nie przyci膮gn臋li mojej uwagi, niewyra藕ni, nic - co by by艂o w stanie oderwa膰 my艣li od wspomnie艅. C贸偶 to znaczy wobec wielkiej historii Ducha, kt贸ra tam si臋 rozegra艂a.

Pa艂ac prezydencki mijam, jak mija艂em. Tury艣ci zagraniczni robi膮 zdj臋cia zabytku. W bocznej uliczce do Akademii Sztuk Pi臋knych jest plenerowa i czasowa galeria o "Konstytucji 3 Maja". Dobrze mi z ni膮. Polska jest jedna i ma ponad 1000 lat. 呕adna wsp贸艂czesno艣膰 nie mo偶e jej przechwyci膰 dla siebie.
Id臋 a偶 na r贸g Nowego 艢wiata z Alejami Jerozolimskimi, nie tylko ze wzgl臋d贸w katechetycznych, ale 偶eby wypi膰 kaw臋 Latte, bo pami臋tam jej smak od dnia konferencji na XX-lecie naszej samorz膮dno艣ci, kt贸ra odby艂a si臋 w Senacie RP. Mia艂em wej艣ci贸wk臋-zaproszenie przez program Liderzy PAFW, z edycji Gra偶ynowej. Przy kawie czeka艂em wtedy na innych, patrz膮c na palm臋 i de Gaulla, pod kt贸rym byli艣my um贸wieni. Ci膮gnie wilka do lasu i szklanki z bia艂ym spienionym mlekiem.

Laz艂em dalej. Marsza艂kowsk膮 wzd艂u偶 co nieco odnowionych szklanych 艣cian dawnych dom贸w towarowych "Centrum" i 偶a艂osnych pozosta艂o艣ci po najnowocze艣niejszym onegdaj kinie "Relax". Bli偶ej ulicy Sienkiewicza przypomnia艂 mi si臋 ju偶 nieistniej膮cy punkt xero, w kt贸rym odbija艂em program wyborczy do pierwszych wybor贸w samorz膮dowych roku 1990. Kazio pami臋ta艂 w nim o ka偶dej drodze i wsi, podali艣my tez nasze personalia. 呕adnych stref cienia, jawno艣膰 nad jawno艣ci膮, mo偶e tym zwyci臋偶yli艣my? Musia艂em wtedy jecha膰 do Warszawy bo bli偶ej nie mog艂em zrobi膰 odbitek formatu A3. By艂em poniek膮d przyzwyczajony do kursowania na tej trasie, z Warszawy przywozi艂em "bibu艂臋" (od Wie艣ka K臋cika, ul. Rac艂awicka, obok stadionu Gwardii).

Skr臋ci艂em w Grzybowsk膮 pod Teatr 呕ydowski i synagog臋 "No偶yk贸w". Eh, wielokulturowo艣膰! I herbata z Edyt膮 Geppert w kawiarence obok, czekaj膮c na film w Instytucie Francuskim (w jego dawnej siedzibie). Ale i inne wspomnienia si臋gaj膮ce sporo jeszcze zniszczonej Warszawy. Pami臋tam jak wracali艣my z Ko艣cio艂a Wszystkich 艢wi臋tych po jakim艣 艣wi膮tecznym (grudniowym?) spotkaniu Rodziny Rodzin. Ciemno, zimno, wietrznie by艂o. W ruinach, spod jakiej艣 ceg艂y magister, p贸藕niejszy profesor wyci膮gn膮艂 czerwony banknot. Nam, dzieciom (6-8 lat) wydawa艂o si臋, 偶e to "ruiny skarb贸w". Przez wiele lat tak my艣la艂em.
Dzi艣 nie ma ju偶 ani tego, co zosta艂 profesorem, ani dw贸ch magistr贸w, a niekt贸rzy s膮 znowu blisko ruiny.

Czasem trzeba pojecha膰 do Warszawy, gdy 偶ycie przymusi. Lubie i艣膰 w艣r贸d innych ludzi, patrze膰, zastanawia膰 si臋 sk膮d, dok膮d, jak 偶yj膮. Mam tak od ma艂ego. Jak kiedy艣 na mo艣cie we Wroc艂awiu. "Ludzie id膮 przez most, z jednego na drugi... a taki siedzi, patrzy jak id膮... Siedzi i siedzi, id膮 i id膮".

Hala Mirowska - gdzie w sali pod spodem, na studium WF Politechniki Warszawskiej, mgr J贸zef Grudkowski wyciska艂 z nas si贸dme poty na si艂owni. Nie by艂o zmi艂uj. Na zaliczenie trzeba by艂o podnie艣膰 tyle a tyle procent swojej wagi. Na sprawdzianach u niego bi艂o si臋 rekordy, bo umia艂 motywowa膰. "Nie cackaj si臋 ze sob膮 - raz, dwa, w g贸r臋". Posz艂o, opu艣膰.

(cdn.)

niedziela, 15 maja 2011

Media do 偶ycia wiecznego





Media graja nam na nerwach. Moje emocje bardzo s膮 zale偶ne od nich. Teraz na przyk艂ad pisz臋 pod dzia艂aniem z艂o艣ci, 偶e nie dzia艂a nam Internet w domu (s艂abiutko). Dzisiaj pracuj臋 i w艂a艣ciwie 偶yj臋 z pomoc膮 Internetu. C贸偶 to za 偶ycie.
„Mi臋dzy Ziemi膮 a Niebem” zapl膮ta艂a si臋 polityka. Mia艂a by膰 rozmowa o Radiu Maryja, ale pose艂 Zbyszek Girzy艅ski natychmiast zrobi艂 wrzutk臋, 偶e „PJN chce si臋 tylko za pomoc膮 tej dyskusji dosta膰 na listy wyborcze PO”(!?) i uniemo偶liwi艂 merytoryczna rozmow臋.
Oni chyba 膰wicz膮, jak zabi膰 (nie dopu艣ci膰) takie rozmowy. Wojtek Reszczy艅ski dorzuci艂 swoje o „prawdziwych Polakach”, co podobno si臋 mierzy mi艂o艣ci膮 do kraju, i sko艅czy艂a si臋 rozmowa o najbardziej kontrowersyjnym radiu (w kategorii gazet r贸wna si臋 z nim pod tym wzgl臋dem tylko Gazeta Wyborcza). Rozumiem pos艂a Zbyszka i redaktora Wojtka, zbyt wiele w najbli偶szych wyborach po艂o偶yli nadziei i rachub w Toruniu.
Tylko Marka Zaj膮ca by艂o mi 偶al. Trzymaj si臋 Marek, lubi臋 ci臋 :)

Media daj膮 te偶 oczekiwane i nieoczekiwane rado艣ci:
1) Najpierw to, 偶e sami mo偶emy publikowa膰! To, 偶e mo偶emy si臋 objawia膰! Cho膰 niestety w rodzie Polak贸w (ho, ho, ho... a na pewno od czas贸w Cypriana Norwida) nie jest to jeszcze popularne. Nawet w XXI wieku, w艣r贸d nam wsp贸艂czesnych, 21 lat po transformacji ustrojowej, ale c贸偶 to jest dla zmian w mentalno艣ci – nie obra偶ajcie si臋 – nad mentalno艣ci膮 personalistyczn膮 ci膮gle ci膮偶y mentalno艣膰 kolektywistyczna (wypadkowa tzw. stosunk贸w produkcji - pomarksistowska kategoria - 艣wiadomo艣膰 zale偶na od „bazy materialno-spo艂ecznej”).
2) Czasem mo偶na przeczyta膰 taki komentarz, jak pod filmikiem z Vademecum z koncertu Rex Gloriae „Gaude Mater Poloniae”. Ile rado艣ci mo偶emy sprawi膰 sobie komentarzami. To jak okazanie 偶yczliwo艣ci u艣miechem na ulicy, a czasem tylko jak prosta odpowied藕 na pozdrowienie. Netykieta jest te偶 miara kanonu wychowawczego i kultury osobistej.
3) Podzieli艂em si臋 chlebem komunijnym i natur膮 z bocianem i sarnami pod lasem, kto艣 dostrzeg艂, dzi臋kuj臋. Ja dostrzeg艂em rado艣膰 z I Komunii w parafii MB Kr贸lowej Polski w Wo艂ominie. Tak 艂atwo czyni膰 艣wiat troch臋 lepszym, Ludzie pokorni powiedz膮 „Ma艂olepszym :)”. Wszystkich chcia艂bym dzisiaj pozdrowi膰, wymieniaj膮c, nie wymieniaj膮c z imienia i nazwiska...
4) Mog臋 偶y膰 w nieustannym dialogu, nie wychodz膮c z domu. Dzi臋kuj臋 wszystkim szczerze i g艂臋boko zaanga偶owanym we wsp贸lnoty samorz膮dowe (czyli gminy), a tak偶e Wsp贸lnocie Samorz膮dowej (czyli stowarzyszeniu), zw艂aszcza tym, kt贸rych nie irytuj臋 za bardzo moim pisaniem, z kt贸rymi tak bardzo chcia艂bym kiedy艣 podj膮膰 powa偶n膮 (nawet teologiczn膮) rozmow臋 na bliskie nam, 偶yj膮cym na dole struktury spo艂eczno-samorz膮dowej tematy.
5) Kto wi膮偶e media, w tym Internet z dost臋pem do pi臋kna, dobra, prawdy? A przez to wp艂ywanie nie tylko na nasz intelekt, ale tak偶e 偶ycie wewn臋trzne? A tym s膮 ex definitione i par excellence! Kochane media. Tak偶e aparat fotograficzny i wieczne pi贸ro. Ka偶da niespodziewana prawda, pi臋kno i dobro zapraszaj膮 do medytacji. A medytacja jest jeszcze lepsz膮 drog膮. W DOBRYCH CZASACH ZYJEMY. Komu mamy dzi臋kowa膰? Rodzicom, przodkom i... B脫G ZAP艁A膯!