niedziela, 29 maja 2011

Theatrum Graecum





Jaki jestem szcz臋艣liwy, gdy pisz臋. Jak mi jest 藕le po za tym. Panie Bo偶e, dzi臋kuj臋 Ci za Internet. I za moja teologi臋 Internetu. Rozumiem go i przyjmuj臋 jako rozszerzaj膮cy, coraz bardziej powszechny dost臋p do prawdy. Wr臋cz - do objawiania si臋 prawdy. Mo偶emy si臋 w艂膮czy膰 w ten proces, dziel膮c si臋 sob膮. "Jak ma艂o jest ludzi pragn膮cych si臋 objawi膰".

Do szko艂y dotarli艣my dzi艣 piechotk膮, potem "gimbusem". Natura i krzy偶 przydro偶ny nam towarzyszy艂y. Katechezy da艂y mi dzi艣 trzy impulsy. Pierwszy - klasa 4 podchwyci艂a i popar艂a pomys艂 Theatrum Graecum na szkolnym festynie w niedziel臋.
Historia pomys艂u:
Na sesji "Open Space" w Mar贸zie zg艂osi艂em temat "Jak dyskutowa膰 w gminach na temat warto艣ci i jedno艣ci". Na stanowisko numer 9, jakie zosta艂o mi przydzielone, zg艂osi艂y si臋 dwie panie trenerki (ratunkowo?). Us艂ysza艂em od nich wiele ciekawych spostrze偶e艅 i pomys艂贸w. Jednym z nich by艂 a la teatr grecki, aby lekko, w bia艂ych szatach wr贸ci膰 do pocz膮tk贸w pomys艂u na demokracj臋 i wprowadzi膰 wielkie tematy w t艂um na ulicach, w zgromadzenia na festynach. Mo偶e w ludzi opuszczaj膮cych sale obrad i ko艣cio艂y? Mamy festyn, wprowadzamy. Uczniowie do moich podpowiedzi bia艂ych szat z prze艣cierade艂 dorzucili bia艂e alby po-komunijne. Wystarczy tabliczka z has艂owo potraktowana warto艣ci膮, mo偶e par臋 li艣ci laurowych na g艂ow臋 i mo偶na wyj艣膰 na scen臋. Ale jak wci膮gn膮膰 ludzi do gry i zabawy? Czekamy na pomys艂y. Jest pomys艂, 偶eby gospodarz tematu, warto艣膰-has艂o, mia艂 blok i co艣 do pisania i malowania. Kto b臋dzie chcia艂, b臋dzie m贸g艂 si臋 wpisa膰, lub narysowa膰. A na koniec ka偶dy b臋dzie m贸g艂 zag艂osowa膰 na wybrane warto艣ci. Pewnie, 偶e mo偶na prowadzi膰 dyskusje i pojedynki wok贸艂 gospodarzy hase艂, ale czy znale藕liby si臋 ch臋tni?

We wszystkich klasach klaruje si臋 nasza modlitwa. Najwa偶niejsz膮 spraw膮 staje si臋 w niej zachowanie, nie s艂owa. S艂贸w mo偶na nauczy膰 papug臋. Ale papugi nie nauczymy modli膰 si臋. Zachowanie - to cz艂owiek. To dno jego serca, to jego podstawowe wyznanie wobec Warto艣ci Najwy偶szej.

Temat ostatnich katechez ewoluowa艂 od "Festyn - gry i zabawy nt. warto艣ci" do "Historia dobra dooko艂a". Pokaza艂em filmiki, kt贸re obrazuj膮 nasz膮 najnowsz膮 histori臋. Z ostatniego roku. Poruszaj膮ce! Pod wp艂ywem tych lekcji zg艂osi艂em pomys艂 na festyn - "Seans filmik贸w z 偶ycia naszych rodzin, szko艂y, gminy, parafii". JEST DOBRO. JEST PRAWDA. JEST SZCZ臉艢CIE Z NICH WYNIKAJ膭CE. Warto艣ci i pi臋kno dooko艂a uskrzydli艂o mnie. Chodzi艂em po korytarzu z wysoko podniesiona g艂ow膮 i 艣piewem w duszy.

Rada Pedagogiczna te偶 by艂a dobra. Najpierw prezentacja Sebastiana na interaktywnej przeno艣nej "bia艂ej tablicy". Brawo, brawo! Potem o festynie. Kto zg艂asza艂 pomys艂, mia艂 by膰 jego gospodarzem (mo偶e dobra膰 sobie wolontariuszy). Zdumia艂em si臋 w domu s艂ysz膮c, 偶e kto艣, kogo nie b臋dzie na festynie zg艂asza艂 pomys艂y nie informuj膮c o nieobecno艣ci. Czuj臋 si臋 oszukany. Ka偶dy g艂os na posiedzeniu rady bra艂em serio i z g贸ry si臋 cieszy艂em. Jak wyrugowa膰 fa艂sz i gr臋 pozor贸w z naszego 偶ycia?

Wielka - niedzielna - obietnica Ducha Prawdy i Pocieszyciela

Nie-dzielna Obietnica

Kiedy patrz臋 na ludzi w ko艣ciele, np. na mszy 艣wi臋tej w 艁agiewnikach w niedzielnej telewizji o godz. 7.00, to zadaj臋 sobie pytania. Co my艣l膮? Co czuj膮? Jak 偶yj膮? Jak wierz膮? Itd. itd.
Dzisiaj za o艂tarzem stoi postawny, pewny siebie, przystojny ksi膮dz. Elegancko celebruje. "Na ko艣ciele" niedzielnie ubrani ludzie i ludziska. Jedni wygl膮daj膮 na zasobnych (wi臋kszo艣膰), inni zwykli, przeci臋tni. Na ch贸rze sprawny w palcach i g艂osie m艂ody organista. Kamerzysta wy艂apuje twarze, 艂adn膮 siostr臋 w okularach. Druga jest zasmarkana, wyciera nos. W 艂awkach przykuwa uwag臋 dryblas w 艣rednim wieku, spod pachy wystaje mu du偶o starszy, malutki. W艣r贸d stoj膮cych w drzwiach akurat kto艣 si臋 strasznie rozziewa艂. Z rana?

Opisuj臋 to, co widz膮 oczy. Siostrzyczki usadzone rz臋dem z zamkni臋tymi powiekami - zag艂臋bione w siebie po Komunii 艣wi臋tej – jak na mustrze niebieskiej.
Ilu obecnych w ko艣ciele (i przed telewizorami) da艂oby si臋 spyta膰 o sprawy duchowe? Czy to s膮 rzeczywi艣cie "siostry i braci", jak zwraca si臋 do nich ksi膮dz? Na koniec cytuje Cypriana Norwida – "Nie miecz, nie tarcz – broni膮 J臋zyka, lecz - arcydzie艂a!". Zastosowa艂 je - s艂owa - do Ducha 艢wi臋tego. Dzi艣 Ewangelia zapowiada Zes艂anie Ducha Kreatora i Pocieszyciela. Mistrza nad mistrzami - On nas wszystkiego nauczy.

Dzisiaj jednym z Jego dar贸w jest Internet. Prowadzenie bloga pobudza do nieustannego my艣lenia. Otacza mnie 艣wiat bod藕c贸w i znak贸w. Spojrz臋 tu, tam - dzia艂a jak nak艂ucie albo tkni臋cie – rodzi si臋 refleksja. Pisz臋. Tak bardzo bym chcia艂 rozmawia膰 o tym egzystencjalnym wymiarze 偶ycia, ale tak trudno znale藕膰 rozm贸wc贸w! Wymiar codzienno-ekonomiczno-problemowo-plotkarski zdominowa艂 艣wiat.

Medialna codzienno艣膰

Na pewno 45 lat PRL nie by艂o czasem kultury dialogicznej. By艂o mono-logo-kultur膮. Kultur膮? Czy w og贸le mo偶na rozdzieli膰 kultur臋 i wolno艣膰? Czy nie trzeba stworzy膰 jakiego艣 innego poj臋cia? M贸wi艂o si臋 wtedy o drugim obiegu kultury. Wi臋c mo偶e by艂a oficjalna „niby-mowa” i kultura w drugim obiegu? Dziwacznie brzmi, ale co艣 w tym jest. To co艣, to gigantyczny fa艂sz, kt贸rego 艣wiadomo艣ci nie ma dzi艣 powszechnie.
Pustynia – to miejsce bez wody i widocznego 偶ycia biologicznego (jest w drugim obiegu). PRL i ca艂y system komunistyczny – by艂 pustyni膮 (prawdy). Je艣li prawdy, to i moralno艣ci. Nie mo偶na ich rozdzieli膰. Cz艂owiek, wolno艣膰, prawda, moralno艣膰, kultura. Komunizm by艂 metod膮 rozerwania tego, co jest podstawa strukturaln膮 cywilizacji (偶ycia) cz艂owieka na Ziemi. Nic dziwnego, 偶e Boga traktowa艂 jako swojego najwi臋kszego wroga. Albo-albo. K艂ad臋 przed tob膮 偶ycie i 艣mier膰.

I co dzi艣 mamy? Pok艂osie.

Pan Marek Jurek powiedzia艂 w radio, 偶e czu艂 si臋 za偶enowany, kiedy prezydent Obama nazwa艂 Polsk臋 liderem w tej cz臋艣ci Europy i wspomnia艂 sukces „zielonej wyspy” w czasie kryzysu. Szanuje Marka Jurka wi臋c m贸wi臋, 偶e to niemoralne. Gdyby dystansowa艂 si臋 wobec takiej wypowiedzi w ustach Kadafiego lub 艁ukaszenki, rozumia艂bym. Ale odcinanie si臋 od wypowiedzi przyjaciela – tak wszyscy nazywaj膮 Ameryk臋 i ich demokratycznych prezydent贸w – musi mie膰 偶elazne podstawy, bo to zarzucanie ob艂udy. Ja nie podejrzewam przyjaci贸艂 o ob艂ud臋, wi臋c m贸wi臋 marsza艂kowi Jurkowi – „ta wypowied藕 jest niemoralna”.
Moralno艣膰 – to cz艂owiek. Wymiar cz艂owieka decyduje o poziomie polityki. Cz艂owiek samo-si臋-degraduj膮cy jest g艂贸wnym problemem polskiej (艣wiatowej?) polityki. W Polsce mo偶na jeszcze t艂umaczy膰, 偶e to pok艂osie. Bo je艣li przytrafia si臋 nawet Markowi Jurkowi! On si臋 pewnie po艂apie, jako艣 z tego wybrnie, ale inni?

Prawda nie jest kochana, prawda nie jest kochana (tzn. i Cz艂owiek i B贸g) - krzyczmy w niebo-g艂osy. Wypro艣my sobie ducha prawdy i pocieszenia.

sobota, 28 maja 2011

Duchowy wzrost z pomoc膮 Internetu

Cz艂owiek dzia艂a zgodnie ze swoim poznaniem (rozr贸偶nianiem byt贸w). Na drodze mojego poznawania siebie i 艣wiata pojawi艂o si臋 pytanie "lecz po co dano mi dusz臋" - dawno, dawno temu, kiedy jeszcze pisa艂em wierszyki, zwane katechezami dla niepoznaki. Ostatnio pyta艂em, "czym r贸偶ni膮 si臋 prze偶ycia psychiczne od duchowych?" Intuicyjnie wyczuwam, 偶e musi by膰 r贸偶nica. Psychiczne sa reakcja na bod藕ce z tego swiata, duchowe nie z tego.
Dlaczego ewolucjoni艣ci maj膮 tak膮 s艂ab膮 wiar臋 w swoj膮 dyscyplin臋 naukow膮 i nie mog膮 uzna膰, 偶e ewolucyjnie mog膮 si臋 wykszta艂ci膰 struktury do rozpoznawania bod藕c贸w "nie z tego swiata"?

Dusza i warto艣ci z tej samej pochodz膮 parafii. Tak mi si臋 wydaje. Wpadamy na nie co i rusz, mo偶e najbardziej w domu, kt贸ry jest kopert膮 na te mi艂osne li艣ciki bytu. Zw艂aszcza od byt贸w najwy偶szych. W duszy i warto艣ciach jest taki blask prawdy, 偶e mog臋 si臋 w nie zapatrze膰, gdzie b膮d藕, gdzie dopadnie. Czasem, o zgrozo, wioz臋 je samochodem siedz膮c za kierownic膮. Ale i tak, my艣l膮c o duszy i warto艣ciach jest si臋 blisko Boga. Cho膰 uczciwie przyznaj臋, 偶e czasem bywam blisko, ale bardziej poj臋ciowo, ni偶 osobowo. Cho膰 staram si臋 bardzo, bardzo osobowo.

Czy takie rozwa偶ania maj膮 praktyczne znaczenie w 偶yciu? Oczywi艣cie! Nie mog艂em zosta膰 np. mistrzem protoko艂u w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Nie interesuje mnie por贸wnywanie cudzych zachowa艅. Nie nadaj臋 si臋 do sprawdzania tego co, kto, kiedy, gdzie i dlaczego. Interesuje i determinuje mnie niepowtarzalno艣膰 w艂asnego istnienia i to, co, kto, kiedy, gdzie i dlaczego - wobec spraw ostetecznych. Interesuj膮, determinuj膮 sprawy, kt贸re si臋 dziej膮 we Wszech艣wiecie wobec Ostateczno艣ci. Tam maj膮 siedzib臋 i dusza i warto艣ci.

Siedz臋 sobie przed klawiatur膮, to i owo sprawdzam w Internecie. Tak wpad艂em na wyk艂ad profesora Anrzeja P贸艂tawskiego. M贸g艂bym przed laty pr贸bowa膰 szuka膰 w nim promotora, po 艣mierci Kazimierza K艂贸sak, ale nie by艂em a偶 tak zdeterminowany. Andrzej P贸艂tawski nie nale偶y do najbardziej zrozumia艂ych. Mo偶ecie sami si臋 przekona膰 por贸wnuj膮c moje streszczenie jego wyk艂adu z orygina艂em. Ale za to uzna艂em tekst za na tyle ciekawy i wa偶ny, 偶e pod jego wp艂ywem za艂o偶y艂em now膮 stron臋 na moim "Osobnym 艣wiecie" pt. filozofia cz艂owieka. Tam mnie szukajcie :-)

pi膮tek, 27 maja 2011

Natura prze偶y膰 duchowych

Zadaj臋 sobie pytanie - czym si臋 r贸偶ni膮 prze偶ycia psychiczne od duchowych? Intuicyjnie wyczuwam, 偶e musi by膰 r贸偶nica.

Moje intuicje maj膮 d艂ugie korzenie. Najpierw by艂y lektury tekst贸w ks. profesora Kazimierza K艂贸saka o metafizycznym i przyrodniczym pochodzeniu duszy ludzkiej. Szeroko otwiera艂em oczy, 偶e w og贸le mo偶na prowadzi膰 takie badania. P贸藕niej - nie wiem jaka by艂a kolejno艣膰, Roman Ingarden chyba przed 艣w. Teres膮 z Avila. Oboje wywarli na mnie wielkie wra偶enie. Byli moim poznawczym prze艂omem. Roman Ingarden opisem 艣wiadomo艣ci, w kt贸rej jest miejsce na wi臋cej struktur, ni偶 podejrzewamy. Nie ma wi臋c co si臋 k艂贸ci膰 o dusz臋, bo dla ka偶dego ch臋tnego jest kupa roboty w tym zakresie.
艢wi臋ta Teresa zaskoczy艂a mnie rozr贸偶nieniem duszy i ducha w opisie w艂asnych najg艂臋bszych prze偶y膰.
Ostatnimi lekturami, kt贸re pobudzaj膮 b膮d藕 utwierdzaj膮 moje my艣lenie o duszy, duchu, ciele, istocie i naturze cz艂owieka-osoby s膮 dokumenty Jana Paw艂a II (z drugiej r臋ki i przelotnie, tak偶e 艣w. Edyty Stein).

Mam te偶 swoje do艣wiadczenia 藕r贸d艂owe. Nie m贸wi膮 one mo偶e wprost o duszy, ale s膮 z natury psychiczno-duchowe. Prze偶ycie kode艅skie (o prostocie, niez艂o偶ono艣ci Boga) nie by艂o pewnie najpierwsze, cho膰 nale偶y do najmocniejszych. Sny s膮 cz臋艣ci膮 mojego duchowo-poznawczego bogactwa - "Nim przyjdzie kto艣, pierwszy wyjd臋 ja...".

Ciekawe 艣wiat艂o daje analiza ludzkiego czynu. Jeste艣my ich autorami, ale i one nas tworz膮 (w r贸偶nym oczywi艣cie stopniu). Z czynem wi膮偶e si臋 odpowiedzialno艣膰 - i zn贸w jeste艣my na polu duchowym (etycznym? jeszcze jakim艣 innym?).

Ze zdziwieniem odkrywam, 偶e pytanie o dusz臋 - i nie pamietam co tam jeszcze - wrzucone do Google kieruje mnie do "Osobnego 艣wiata" do "Ziarna filozoficznego". Pisz膮c i publikuj膮c na blogu codziennie zapominam co by艂o wcze艣niej. Ale osoba musi pozosta膰 ta偶 sama! Mam nadziej臋, 偶e tak jest. Musie膰 i mie膰 nadziej臋 zarazem!

Najnowsze moje obserwacje (senne?) s膮 takie, 偶e prze偶ycia psychiczne maj膮 charakter - 偶e tak powiem - "dynamiczny", a duchowe - raczej "statyczny". Trudno mi da膰 opis precyzyjny (j臋zyk). Mam wra偶enie, 偶e prze偶ycia psychiczne "si臋 dziej膮" w nas, a duchowe "s膮". Psychiczne maj膮 jakie艣 czasowe umiejscowienie (pocz膮tek, przebieg, zako艅czenie), duchowe - spadaj膮 na nas i s膮 w nas, wskazuj膮c poza nas, cho膰 mog膮 by膰 czym艣 przygotowane, zainicjowane, wywo艂ane. Klasycznych zale偶no艣ci czasowych trudno si臋 w nich doszuka膰. One nas jakby wyjmuj膮 z czasu. Na pewno nie czujemy si臋 ich autorami, a przeciwnie, czujemy, 偶e one wyrastaj膮 z innej rzeczywisto艣ci i nas z ni膮 kontaktuj膮. Jak膮 rzeczywisto艣ci膮? Wiemy, 偶e duchow膮. Reszta jest spraw膮 rozumu, wiary i do艣wiadcze艅 innych ludzi od tysi臋cy lat. Pierwsze opisy znajdujemy w Biblii.

PS.
艢wiat oddycha demokratycznym p艂ucem i innymi warto艣ciami. Dzisiaj Warszawa 偶yje wielk膮 polityk膮 mi臋dzynarodow膮, a wszystkie (?) gminy w Polsce Dniem Samorz膮du Lokalnego. Krew mnie zalewa, 偶e tego nie rozumiej膮 moi krajanie z samorz膮du, kt贸rego jestem - z mocy ustawy samorz膮dowej - cz艂onkiem, i pod kt贸ry k艂ad艂em z innymi podwaliny. Komu zale偶y dzisiaj na podzia艂ach? Odsy艂am do uchwa艂y sejmowej, kt贸ra taki wymiar nada艂a ka偶demu 27 majowi w polskim kalendarzu. Jestem/jeste艣my cz臋艣ci膮 tej wa偶nej daty. 艢wi臋towali艣my-wsp贸艂tworzyli艣my histori臋 samorz膮du 27 maja 1990 roku.
To ju偶 nie jest sprawa Solidarno艣ci, kt贸rej nie wszyscy musz膮 lubi膰, ale samorz膮du, do kt贸rego wszyscy si臋 przyznaj膮. TO JEST SPRAWA NASZEJ WOLNO艢CI (i uczciwo艣ci). NASZEJ PAMI臉CI I TO呕SAMO艢CI.
Dzisiaj jeste艣my nie po drodze w艂adzy (a偶 trudno nazwa膰 j膮 samorz膮dow膮)! Wrz贸d, im d艂u偶ej wzbiera, tym gorsz膮 ko艅czy sie chorob膮. Zwyk艂a, ludzka rozmowa kombatant贸w wolno艣ci i demokracji z tymi, kt贸rzy czuj膮 si臋 odpowiedzialni za kszta艂t 偶ycia wsp贸lnego na samym dole polskiej rodziny samorz膮dowej, dawno zako艅czy艂aby si臋 obop贸ln膮 zgod膮 i satysfakcj膮 (dobrem wsp贸lnym) - bo inaczej by膰 nie mo偶e w wolnej Polsce.

czwartek, 26 maja 2011

Dziad i baba w odcinkach (1)

J贸zef Kraszewski by艂 bardzo p艂odny i miewa艂 dobre pomys艂y. Bior臋 od niego nie tylko ch臋膰 na "star膮 ba艣艅", ale i na "dziada z bab膮". W odcinkach, gdzie偶by inaczej. Z moja p艂odno艣ci膮?

Baba m贸wi - "chcia艂abym umiera膰 w domu". To dziad jej odpowiada - "to si臋 nie chowaj i wyjd藕 po ni膮. Wystarczy, 偶eby艣 tylko otworzy艂a drzwi, dy膰 puka." Zn贸w si臋 posprzeczali.

Tak si臋 sk艂ada, 偶e s艂ysza艂em ich wcze艣niejsze rozmowy. Du偶o wcze艣niejsze. By艂y bardzo ciekawe. Nawet ja nie mog艂em im odm贸wi膰 rozumno艣ci.

"Wiesz babo - m贸wi艂 dziad - gdyby co do czego, to nie wie藕 mnie do szpitala. Ja bym chcia艂 tutaj."
- Znowu zaczynasz - obruszy艂a si臋. Nie chc臋 tego s艂ucha膰.
- Ale pos艂uchaj-偶e tym razem. Wcale si臋 ju偶 nie wybieram, chc臋 ci tylko obja艣ni膰.
- 呕e艣 taki samolub i nie my艣lisz o nas? Dzi臋kuj臋-膰 za takie obja艣nienia. Nieraz ju偶 pr贸bowa艂e艣.
- Alem obmy艣li艂 znowu wszystko od pocz膮tku, pos艂uchaj mnie prosz臋. Zda mi si臋, 偶e to ca艂kiem nowe.
- Znam twe nowo艣ci, jak twe z艂ote gody, kt贸re艣 obiecywa艂, a wysz艂y parciane, taki艣 ty mi nowy.
- Cha, cha, cha - z艂oty i parciany! Oj, babo, babo - daj mi pos艂uchanie.
- A gadaj se, gadaj.
- No wreszcie. Kwiatami ust moich ci臋 obsypi臋. - Wiesz, czemu chc臋 doma? Bo to i dom tw贸j przecie. Bo艣my go razem tworzyli. Tylko mury by艂y gdy艣my si臋 wprowadzili. No i historia, duchy przodk贸w. Reszt臋 偶e艣my sami zrobili. Razem!- babo moja babo. Czy to nie pi臋kniejsze ni偶 poz艂ota jednego dnia? Go艣ciom na wy偶erk臋, a nam na zgryzot臋? Wieczne kwiaty ci sypi臋 pod stopy.
- W g臋bie!
- W g臋bie i g臋b膮, bom cz艂owiek rozumny. Co my艣l臋, to powiem. Po to膰 g臋by mamy. Nie tylko prze偶uwacze my, ale przemy艣liwacze najsamprz贸d. My艣l臋 i my艣l臋. 呕e dom stworzyli艣my najlepszy, jaki potrafili艣my. I dlatego w domu chcia艂bym umiera膰. Tu wszystkiego dotykam, czym 偶y艂em. Tu rozumu doszed艂em wy偶yny. Tu warto艣ci le偶膮 na pod艂odze i wisz膮 oprawne na 艣cianach. Spaceruj膮 alejkami, modl膮 si臋 pod figur膮 Matki Bo偶ej Annopolskiej. ONE S膭 BARDZIEJ OD NAS. Tu doszed艂em i si臋 domodli艂em rozumienia tak 偶ycia, jak 艣mierci. Tam gdzie艣 daleko, a nawet i blisko, jest 艣wiat zepsuty i wyzi臋biony przepisami, biurokratycznymi - czasem i po trupach - 艣cie偶kami kariery, marmurami bank贸w, ZUS-贸w i KRUS-贸w, obcy. Tu - przedsionek nieba. Wy艣cie艂any aksamitem mi艂o艣ci, wiary, nadziei, prawdy, pi臋kna nieprzemijaj膮cego, wierno艣ci, pokory, przebaczenia i mi艂osierdzia.
- Tym mnie nie wzruszysz. Chociam - musz臋 przyzna膰 - troch臋-膰 poruszona. Jam te偶 z cia艂a, krwi, ducha, wiary i rozumu. Przecie偶 wiesz dziadu, 偶e i ja nie znosz臋 艣wiata zimnego. Brrr, jak nim si臋 brzydz臋, pod ko艂dr膮 d艂ugo si臋 rozgrzewam. Do mej modlitwy codziennie dodaj臋 - "od urz臋das贸w zachowaj nas Panie".
- A widzisz, 偶e艣my si臋 spotkali. Co do mnie, to ja nawet 偶y膰 bym w艣r贸d nich nie potrafi艂. 呕y膰 tylko mog艂em, 偶y膰 tylko umia艂em w ludzkim 艣wiecie, przyjaznych ludzi, znanych i nieznanych. Przyjaznych s膮siad贸w, ludzi przyjaznych w urz臋dach i na urz臋dach i przedstawicieli - od do艂u do g贸ry - wszystkich instytucji. A c贸偶 dopiero w naszej - panie i panowie - gminie i wszystkich, gdziekolwiek ich siedziba, dzia艂aj膮cych na rzecz wsi. Ka偶dy najpierw i przede wszystkim musi by膰 cz艂owiekiem, o s o b 膮 - skarbnic膮 warto艣ci, p贸藕niej dopiero gra膰 ka偶d膮 inn膮 rol臋, tego z piecz膮tkami i bardzo wa偶nym podpisem, co to du偶o mo偶e.
- Litani膮 do mnie gadasz?
- A tak, litani膮. Ty tez zdrowa艣kami sypiesz pod naszym progiem i hen, a偶 do dzieci daleko gdzie艣 w 艣wiecie. Taka kolej rzeczy. Takie nasze rodzicielskie powinno艣ci. Takie nasze szcz臋艣cie, nieprawda偶, babo.
- Ty mnie ani z w艂osem, ani bez w艂os贸w i pod, g艂aska膰 nie musisz. Co prawda, to prawda. Nie we wszystkim musimy si臋 k艂贸ci膰.
- Ale偶 nigdy w 艣wiecie, wiesz, 偶e ju偶 my艣l臋 o brylantowych...
- Ju偶 nie ko艅cz.
- Ale to ci powiem, bo musz臋, 偶e nasze warto艣ci zawsze nosz臋 przy sobie, albo taczkami wo偶臋.
- Mo偶esz nawet wozem i tym swoim samo-chodzikiem.
- Tak w艂a艣nie. Bo one za mn膮, przede mn膮 i we mnie. Ach, jak lekko z nimi przyjdzie mi kiedy艣 umiera膰.

PS.
Wr贸ci艂em do pierwotnego tytu艂u. B臋d膮 nast臋pne odcinki. Je艣li dziad do偶yje.

艣roda, 25 maja 2011

Zakalec z rodzynkiem

Dzie艅 szed艂 po grudzie. 艁up, 艂up. Kolejne katechezy odmierza艂y mi czas brukowcami w blaszanej klepsydrze. Nie mog艂em wydrukowa膰 kororololowanki, ani w pokoju nauczycielskim, komputer pada艂, zostawa艂a sama klepsydra na ekranie, ani w gabinecie dyrektorskim. Troch臋 kl膮艂em pod nosem. W "zer贸wce" odegra艂em przedstawienie moich m膮k przed komputerami, dzieciom si臋 podoba艂o, za艣miewa艂y si臋 ponad swoj膮 wytrzyma艂o艣膰. Do艂o偶y艂em "Kr贸l Karol kupi艂 kr贸lowej Karolinie itd". To艣my j臋zyk wsp贸lnie 艂amali. No i nauczy艂em je imienia naszej parafii: WNMP.

W pi膮tej dosta艂em rodzynk臋 (wida膰 jest dwup艂ciowa). Mila wesz艂a z nowina, 偶e spotkali wczoraj w Niepokalanowie ksi臋dza Mieczys艂awa Iwanickiego. Je藕dzi艂y komunijne z ksi臋dzem i obstaw膮. By艂y proboszcz strachowski przekaza艂 pozdrowienia, Mila je poda艂a. Klasie wyja艣ni艂em, kim by艂. 呕e bez niego nie by艂oby Solidarno艣ci w gminie. Bo najpierw do niego si臋 uda艂em, czy warto i trzeba. Trzeba! Z jego b艂ogos艂awie艅stwem ruszy艂em od wsi do wsi, od domu, do domu. On mia艂 wielki autorytet, zna艂 wie艣 i jej potrzeby. By艂 bardzo duchowym cz艂owiekiem. On zapali艂 nas kazaniem 3 Maja 1981 roku. I kaza艂 przyj艣膰 zaraz po spotkaniu, tak czeka艂 i 偶y艂 Solidarno艣ci膮.
To powiedzia艂em dzieciom. I doda艂em - "A dzisiaj - jak na razie - nadaremno upominam si臋 o pami臋膰 i to偶samo艣膰 gminy i tamtych wydarze艅". Czy偶by ludzie chcieli si臋 wyprze膰 pami臋ci i o ukochanym proboszczu, po kt贸rym d艂ugo 艂zy nie obsycha艂y?

W domu epizod z klasy przypomnia艂 mi Olek, pytaj膮c - "kim by艂 ten ksi膮dz, o kt贸rym nam opowiada艂e艣?". Czy dawno by艂 przed ksi臋dzem Antonim? To ty zak艂ada艂e艣 Solidarno艣膰? Normalne s膮 pytania dziecka, normalne moje zapomnienie o sprawie i teraz o niej pisanie. Nienormalne jest milczenie (ignorowanie w艂asnej najpi臋kniejszej historii najnowszej) wsp贸lnoty samorz膮dowej!

***

Klasie 5 pokaza艂em jeszcze chitony i przypomnia艂em lekcje sprzed dw贸ch lat "O m膮drych Grekach i g艂upiej reklamie". O ich pytaniach - co jest co i po co? Czym co艣 jest i dlaczego - inaczej m贸wi膮c. O bytach i warto艣ciach. Na przyk艂ad o demokracji.

Klasie sz贸stej chcia艂em pokaza膰 ich w艂asne wypowiedzi z poniedzia艂ku, kt贸re s膮 (wisz膮) w Internecie. Nie dali. Nic na si艂臋. Przypomnia艂em tylko nauk臋 o kole m艂y艅skim na szyi. Lepiej by nam by艂o, ni偶 gdy niszczymy dobro.

Na koniec cichej lekcji (kiedy si臋 przestrasz膮, albo chc膮 przez chwil臋) potrafi膮 by膰 mili, kulturalni, dobrze wychowani (?) - stan膮艂em przed krzy偶em, pierwszy raz tu偶 przed nim, nie na ko艅cu sali. Nie chcia艂em na nich patrze膰. Szuka艂em ratunku w krzy偶u. Kl臋kn膮艂em. M贸g艂bym nawet pa艣膰 krzy偶em i ziemi臋 ca艂owa膰. Wyszed艂em. Bez s艂owa. Nie patrzy艂em na nich, gdy wychodzili.

W klasie 1-szej, 4-tej, 3-ciej cierpia艂em. Najpierw, bo nie ma sprz臋tu, kt贸ry pozwoli艂by u偶y膰 audiowizualnych materia艂贸w bezkolizyjnie. Ale, a to gniazdko za daleko, a to nie ma rolet do zaciemnienia, a to to i tamto. Ka偶de niepowodzenie denerwuje bo wzmaga 艣miechy, rechoty i inne diabelstwo. Denerwuje wida膰 mnie, ich i diab艂a. Albo diabe艂 si臋 najbardziej 艣mieje. Niech to licho we藕mie.

M艂odsi powinni przyj艣膰 uczy膰 w szkole. Niech oni szukaj膮 wsp贸lnego j臋zyka i metod. Dajcie mi ju偶 spok贸j. Chc臋 odej艣膰 w 艣wiat bajek Kraszewskiego. By艂 sobie dziad... i 艣mier膰, kt贸ra szuka艂a do niego dost臋pu. Przez komin, albo klas臋.

PS.
Drog臋 do nas wie艣 zacz臋艂a robi膰. Bardzo si臋 cieszymy. To zobowi膮zuje. To z funduszu so艂eckiego. Czy gmina co艣 dorzuci?

wtorek, 24 maja 2011

Dzieci i m艂odzie偶 m贸wi膮 o Bogu i 艣wiecie

Wszyscy wyjechali do pracy i szko艂y. Zapad艂a cisza, wychwalam j膮 bez umiaru, zostaj臋 sam na sam z prawd膮.

Wype艂ni臋 teraz obietnic臋 dana wczoraj. Spisz臋 wypowiedzi uczni贸w. Mo偶e stan膮 si臋 zal膮偶kiem mojego mini-podr臋cznika katechetycznego i naszego szkolnego kodeksu?

"DLACZEGO ZACHOWANIE 'NA MODLITWIE' MA WP艁YW NA CA艁E 呕YCIE I NA CA艁Y 艢WIAT?"

Klasa 4:
- bo 艣wiat i modlitwa to co innego
- bo modlimy si臋 do Boga ca艂ego 艣wiata, a nie tylko pojedynczego cz艂owieka
- bo modlitwa to nasz 艣wiat
- bo B贸g stworzy艂 zar贸wno nas, jak i 艣wiat
- bo jak zachowujesz si臋 na modlitwie, tak zawsze
- bo B贸g wszystko s艂yszy i karze za z艂o
- bo modlitwa jest bardzo wa偶na
- bo je艣li nie umie,my modli膰 si臋 w ciszy, to nie b臋dziemy umieli 偶y膰 w spokoju
- bo rozmawiamy z Bogiem i poznajemy Go w modlitwie
- bo kto nie szanuje Boga, nie b臋dzie szanowa艂 ludzi
- to nasz 艣wiat, musimy go szanowa膰, bo B贸g go stworzy艂
- modlimy si臋 za ca艂y 艣wiat i ca艂e 偶ycie
- bo potrzebujemy Go, zw艂aszcza w chorobie

Klasa 5:
- zachowanie na modlitwie decyduje o naszym og贸lnym zachowaniu. Dobrze wychowany umie zachowa膰 si臋 na lekcji i umiemy panowa膰 nad sob膮
- zachowanie na modlitwie wp艂ywa na 偶ycie, bo na niej odkrywamy sw贸j 艣wiat wewn臋trzny. Je艣li mo偶emy si臋 skupi膰 i odpowiednio zachowa膰, to mo偶e go odkryjemy i b臋dziemy mogli si臋 dzieli膰 swoj膮 wiar膮, tym odkryciem z ca艂ym 艣wiatem. Je艣li jak najwi臋cej os贸b odkryje to, co ma w 艣rodku to 艣wiat mo偶e zmieni si臋 na lepsze
- zachowanie podczas modlitwy jest wa偶ne, poniewa偶 to znaczy, 偶e odnosi si臋 z szacunkiem do Pana Jezusa... kto nie, to i Jezusa nie ma... a 偶ycie bez Jezusa jest bez sensu i jest szare
- modlitwa jest wp艂ywem na ca艂e 偶ycie, poniewa偶 jest najwa偶niejsz膮 cz臋艣ci膮 naszego 偶ycia. Ka偶dy powinien rozmawia膰 na jej temat. Ca艂y 艣wiat ma swoje religie, ka偶dy na sw贸j spos贸b modli si臋. Modlitwa zmienia 艣wiat na lepsze. Po modlitwie wszyscy maja oczyszczon膮 dusz臋. Ka偶dy potrafi rozmawia膰 z Bogiem!
- ja my艣l臋, 偶e jest najwa偶niejsza, bo modlimy si臋 do Boga. Modlitwa jest na ca艂e 偶ycie. Wieczorem si臋 modlimy, w niedziel臋 chodzimy do ko艣cio艂a, 偶eby porozmawia膰 z Bogiem
- B贸g jest najwa偶niejszym rozm贸wc膮 na 艣wiecie. Ma ogromny wp艂yw na ludzi, bo ludzie okazuj膮 Mu szacunek. Niekt贸rzy kpi膮 sobie z Niego, ale nie wyjdzie im to na dobre. B贸g odp艂aci. Bez modlitwy nie umieliby艣my rozmawia膰 z Bogiem.Modlitw膮 przekazujemy Bogu to, co naprawd臋 czujemy. Ona nam pomaga, stajemy si臋 lepsi.
- bo modlitwa jest bardzo wa偶na w 偶yciu i na ca艂ym 艣wiecie, bo to jest modlitwa do Boga
- modlitwa zmienia nasze 偶ycie. Modlitwa to sens naszego 偶ycia. Jest potrzebna do rozmowy z Bogiem
- bo jak cz艂owiek zachowuje si臋 na modlitwie to wida膰 jak szanuje Jezusa, Boga i jakim jest chrze艣cijaninem. Je艣li zachowuje si臋 藕le, to jakby nie chcia艂 rozmawia膰 z Bogiem. Gdyby ca艂y 艣wiat przy modlitwie zachowywa艂 si臋 藕le - to by nikt nie wierzy艂 w Boga.
- poniewa偶 modlitwa to nasze 偶ycie i bez modlitwy niczego si臋 nie osi膮gnie w 偶yciu religijnym. Modlitwa daje nam mo偶liwo艣膰 spojrzenia w swoja dusz臋.
- modlitwa mia艂a wp艂yw negatywny
bo nikt nie wiedzia艂 co napisa膰
albo wymy艣li膰.
Nikomu nic si臋 nie chcia艂o
bo ca艂y 艣wiat nic nie powiedzia艂.
Chyba nikt na 艣wiecie
nie wie o modlitwie i religii
i modlitwa jest wp艂ywem na
ca艂e 偶ycie
- zachowanie na modlitwie jest bardzo wa偶ne. Jest potrzebne w 偶yciu. Jest potrzebne ca艂emu 艣wiatu. Bardzo pomaga wszystkim. Jest pomocna.
- zachowanie na modlitwie ma taki wp艂yw - jak na modlitwie jeste艣my powa偶ni i spokojni, to przez ca艂e 偶ycie b臋dziemy tacy, jak i w modlitwie.

Klasa 6:
- ma wp艂yw, poniewa偶 modlitwa to rozmowa z Bogiem. Dzi臋ki niej jeste艣my z Bogiem jedno艣ci膮. On jest wszechmog膮cy.
- jak jedna iskra mo偶e si臋 przerodzi膰 w po偶ar, tak jedno zachowanie powtarzane codziennie, kszta艂tuje charakter. Je艣li jakie艣 zachowanie powtarza si臋 w milionach os贸b, to te zachowania kszta艂tuj膮 ca艂y 艣wiat. Rozmowa z Panem Bogiem podczas modlitwy mo偶e pozosta膰 nam w pami臋ci, jako jedno z najwspanialszych dozna艅.
- B贸g jest wszechmog膮cy i daje nam na to odpowied藕 w modlitwie. Czujemy si臋 z Nim jedno艣ci膮.
- poniewa偶 zachowanie na modlitwie pomaga si臋 skoncentrowa膰 na dalszej pracy. Mo偶na posiedzie膰 troch臋 w ciszy, nie u偶ywaj膮c s艂贸w. Mo偶na dotrze膰 do Boga i powi臋kszy膰 swoj膮 wiar臋. Dzi臋ki modlitwie pokazujemy, jakimi jeste艣my lud藕mi. Okazujemy szacunek samemu Bogu.
- gdy si臋 wyg艂upiamy podczas modlitwy to oznacza, 偶e "olewamy" Pana Boga, a B贸g zrobi艂 dla nas tyle wspania艂ych rzeczy, m.in. odda艂 swoje 偶ycie za nas
- kto wierzy w Bogato l偶ej mu si臋 modli膰 i jest mu l偶ej na duszy
- podczas modlitwy trzeba si臋 skoncentrowa膰. Modlitwa pomaga si臋 koncentrowa膰. Kto nie umie podczas modlitwy, to mo偶e do ko艅ca 偶ycia b臋dzie taki. Z艂e my艣li o modlitwie to z艂e my艣li o Bogu. Normalni - okazuj膮 szacunek do Boga i modlitwy i do ko艅ca 偶ycia b臋d膮 normalni. Nie wszyscy.
- gdy cz艂owiek nie potrafi zachowa膰 ciszy i skupienia podczas modlitwy to niszczy 艣wiat i swoje 偶ycie. Gorszy ludzi, wywo艂uje nieszcz臋艣cia. Wp艂ywa to na jego wiar臋 i ludzi go otaczaj膮cych.
- ma znaczenie w dalszym naszym 偶yciu, poniewa偶, je艣li kto艣 widzi jak si臋 zachowujemy, my艣li od razu jak g艂臋boka, lub p艂ytka jest nasza wiara w Boga. My艣l臋, 偶e ludzie, kt贸rzy na modlitwie zachowuj膮 si臋 "jak barany" nie wiedz膮 co to znaczy MODLITWA.
- podczas modlitwy uczymy si臋 o Bogu. I nie po to Jezus umiera艂 na krzy偶u, 偶eby nikt z nas nie umia艂 podczas modlitwy tego uszanowa膰 (偶e B贸g cierpia艂 za nasze grzechy).
- Chrystus nie lubi patrze膰 na 偶ycie tego cz艂owieka, lecz na ca艂y 艣wiat
- kto rozmawia podczas modlitwy pokazuje pogard臋 dla Boga. Gdy kto艣 kpi i przeszkadza innym - robi krzywd臋 sobie i ludziom wok贸艂 siebie.Wi臋c on niszczy w艂asny obraz Boga w sobie, ale i nie daje szansy pomodli膰 si臋 innym. A poniewa偶 zbiorowa modlitwa jest najwa偶niejsza... nie psujmy jej sobie i innym.
- poniewa偶 B贸g mo偶e nas ukara膰 w niebie
- modlitwa ze z艂ym zachowaniem nie jest modlitw膮. Gdy cz艂owiek 藕le si臋 wtedy zachowuje obra偶a Pana Boga i p贸藕niej Pan B贸g karze ludzi. Cz艂owiek powinien si臋 modli膰 w ciszy. Trzeba wiedzie膰 (rozumie膰) jak si臋 zachowa膰 w czasie modlitwy. To ma wp艂yw na ca艂e 偶ycie i ca艂y 艣wiat, bo modlitwa to rozmowa z Panem Bogiem. Modlitwa w ciszy 艣wiadczy o cz艂owieku.
- bo gdy si臋 dobrze nie zachowujemy to B贸g mo偶e nie przyj膮膰 nas do nieba, do raju
- kto 艣mieje si臋, rozmawia i przeszkadza okazuje pogard臋 do Boga. B贸g rozmawia z nami w czasie modlitwy. Ka偶dy powinien si臋 modli膰 i prosi膰 Go o pomoc.
- poniewa偶 B贸g nas wys艂uchuje i stara si臋 zrozumie膰. Najgorsze jest, 偶e nie zawsze ka偶dy umie si臋 modli膰. Niekt贸rzy my艣l膮 - "a co tam modlitwa, wol臋 si臋 powyg艂upia膰".
- dlatego, 偶e czasami nie jest si臋 艣wiadomym tego, co si臋 robi i nie kontrolujemy si臋 wtedy.

***

Wdzi臋czny jestem za ka偶d膮 wasz膮 wypowied藕. Kuba, tobie tak偶e, za modlitw臋 w chorobie. Czasem zachowa艂em form臋 i pisowni臋, bo te偶 co艣 chc膮 powiedzie膰.
Jestem pod ogromnym wra偶eniem tego, co przeczyta艂em. Czasem wzruszony, bo dotykam wasze duszy. Jest w tym kawa艂 dobrej teologii i antropologii. Nie ba艂bym si臋 przes艂a膰 tego, po opracowaniu, pani profesor Magdalenie 艢rodzie.
My艣l臋, 偶e du偶y udzia艂 w sukcesie tego zadania mia艂o sformu艂owanie zagadnienia. Nie o samej modlitwie, ale o zachowaniu podczas modlitwy ("na modlitwie") i w kontek艣cie :"ca艂o艣ci" 偶ycia i 艣wiata. W ten spos贸b nie by艂o to pytanie katechizmowe, ale egzystencjalne. Nie chodzi o formu艂ki, chodzi o ciebie, o twoje 偶ycie. Zachowanie - to 偶ycie samo! Tylko trup si臋 jako艣 nie zachowuje. 呕yj臋, wi臋c si臋 jako艣 zachowuj臋. Musz膮 si臋 zastanowi膰 "jak" i dlaczego. A kwestia modlitwy stawia mnie w perspektywie wieczno艣ci (wiecznych warto艣ci). Dla niekt贸rych - 艣wi臋to艣ci. I nie chodzi o wyznaniowo艣膰. To pytanie jest warto艣ciowe i zasadne do wszystkich wyzna艅, religii i ludzi niewierz膮cych. Ka偶dy mo偶e stan膮膰 wobec zdarze艅 sensu stricte religijnych, i to gdzie-nie-b膮d藕 na 艣wiecie.

Antropologia, kt贸ra wyziera, a mo偶e i krzyczy, z tych wypowiedzi powinna by膰 dostrze偶ona i przeanalizowana przez ca艂膮 rad臋 pedagogiczna, jak i rodzic贸w. W antropologii trzeba szuka膰 藕r贸de艂 naszych kodeks贸w i wszelkiego prawa. Bez zrozumienia cz艂owieka nie mo偶na wype艂ni膰 swojej misji w 艣wiecie 偶ywych i umar艂ych.

***

Poniewa偶 siedz臋 od d艂u偶szego czasu w Centessimus annus, z powodu mojego fundamentalnego sporu z samorz膮dem lokalnym o pami臋膰 i to偶samo艣膰 naszej gminy, a w tej encyklice wszystkie sprawy osobowo-spo艂eczne sa wy艂o偶one jak na d艂oni, to przytocz臋 po raz kt贸ry艣 niekt贸re jej zapisy. Oto one - warto je przeanalizowa膰 艂膮cznie z antropologia dana w wypowiedziach naszych uczni贸w (Rzeczpospolitej Norwidowskiej).

"Wolno艣膰 jednak w pe艂ni jest dowarto艣ciowana jedynie poprzez przyj臋cie prawdy: w 艣wiecie bez prawdy wolno艣膰 traci swoj膮 tre艣膰, a cz艂owiek zostaje wystawiony na pastw臋 nami臋tno艣ci i uwarunkowa艅 jawnych lub ukrytych... Jestem bowiem pewien, 偶e zar贸wno dzi艣, jak i w przysz艂o艣ci religie odegraj膮 wybitn膮 rol臋 w utrwaleniu pokoju i budowaniu spo艂ecze艅stwa godnego cz艂owieka...
Z drugiej strony, gotowo艣ci do dialogu i do wsp贸艂pracy nale偶y oczekiwa膰 od wszystkich ludzi dobrej woli, a szczeg贸lnie os贸b i grup, kt贸re ponosz膮 konkretn膮 odpowiedzialno艣膰 za sprawy polityczne, gospodarcze i spo艂eczne, zar贸wno na szczeblu krajowym, mi臋dzynarodowym [i samorz膮dowym].... Osoba i spo艂ecze艅stwo potrzebuj膮 nie tylko d贸br [materialnych], ale r贸wnie偶 warto艣ci duchowych i religijnych... Nie mo偶na zrozumie膰 cz艂owieka, analizuj膮c jedynie jego aktywno艣膰 gospodarcz膮, przynale偶no艣膰 klasow膮 i polityczne pogl膮dy. 呕eby zrozumie膰 cz艂owieka trzeba wej艣膰 na pole kultury, j臋zyka, historii. Trzeba przemysle膰 postawy przyjmowane „wobec podstawowych fakt贸w egzystencjalnych, takich jak narodziny, mi艂o艣膰, praca, 艣mier膰. Osi膮 ka偶dej kultury jest postawa cz艂owieka wobec najwi臋kszej tajemnicy: tajemnicy Boga”.