sobota, 7 stycznia 2012

Po-tr贸j-(nie)-kr贸lewskie refleksje

Za oknem mokro, wietrznie i pochmurnie. Z pokoju wysz艂y dzieci, zgasi艂em telewizor, zapali艂em lampk臋 na stole i w jej nastrojowo-偶贸艂tym 艣wietle zasiad艂em do pisania. 呕eby by艂o weselej i bardziej wielo-kolorowo zapali艂em 艣wiate艂ka na choince. Siedz臋 wi臋c mi臋dzy zgaszonym telewizorem, w艂膮czon膮 choink膮, pod 艣wiat艂em z lampki, przed oknem z widokiem na d臋by. Lampka ma nie艣miertelny aba偶ur od 艣wi臋tej pami臋ci Doroty, r臋cznie robiony z kartonu, traw i porost贸w morskich, siatk膮 przytrzymanych, plecionk膮 ze s艂omy d艂ugich ro艣lin obramowanych. Dorota by艂a jakby siostr膮 przyszywan膮. Katechetk膮, fizykiem i filozofem z wykszta艂cenia - uformowan膮 przez ci臋偶k膮 chorob臋 od urodzenia.

Wszystko, co prze偶ywamy, czego do艣wiadczamy ma znacze艅 wiele. Zale偶y od kt贸rej strony zaczniemy opowie艣膰. Ale trzeba znale藕膰 w 偶yciu rdze艅, wok贸艂 kt贸rego si臋 wszystko nawija. Sens, kt贸ry jednocze艣nie wskazuje kierunek i jest si艂膮 nap臋dow膮, nawet w naszej bezw艂adno艣ci istnienia. 呕yje si臋 - tak napisa艂em w jednym z pierwszych m艂odzie艅czych wierszy. Dzisiaj m贸wi臋 - 偶ycie si臋 dzieje. Niby ma艂a r贸偶nica, a jednak wielka. 呕yje si臋 - jest wyznaniem raczej bezradnym i punktem obserwacji jest jakby bezwolny podmiot. 呕ycie si臋 dzieje - jest cz臋艣ci膮 DZIEJ脫W. Punkt ci臋偶ko艣ci jest przeniesiony na to, co obiektywnie dane mnie, jako podmiotowi. Dzieje mog膮 pokazywa膰 sens i na pewno musz膮 by膰 w nich zapisane jakie艣 warto艣ci. Tak to widz臋 po latach, dzisiaj.

To pierwsze widzenie siebie i 艣wiata bardzo jest zbli偶one do modnego kiedy艣 w literaturze egzystencjalizmu. M贸wi艂o o zagubionym podmiocie w morzu nie za bardzo zrozumia艂ej jakiej艣 egzystencji.
To drugie - bardziej wskazuje na sens i 艂ask臋 w nim uczestniczenia. 呕ycie nabra艂o sensu.

Powtarzam si臋 strasznie i bardzo. Bo trudno co艣 nowego dorzuci膰, mog臋 jeno szlifowa膰, cho膰 pere艂 si臋 nie szlifuje. Mo偶na tylko polerowa膰.

Co starsze dziatki wyfrun臋艂y z gniazda. Czy偶by m艂odsze by艂y do froterki?

Po-tr贸j-(nie)-kr贸lewskie tytu艂owe refleksje mog膮 by膰 potr贸jnie kr贸lewskimi. W teologii katolickiej m贸wimy o potr贸jne funkcji cz艂owieka ochrzczonego - kap艂a艅skiej, prorockiej i kr贸lewskiej. Boh ljubit trojcu - dzisiaj prawos艂awni maj膮 swoje 艣wi臋ta.

Tytu艂 nawi膮zuje jednak nie do prawos艂awnego, ale wczorajszego katolickiego 艣wi臋ta. 艁膮cznikiem mi臋dzy nimi mo偶na nazwa膰 wsp贸艂czesny ruch ekumeniczny. Byli艣my jednak wczoraj zbyt zaj臋ci sob膮, 偶eby to zobaczy膰. Tak samo, 偶eby napomkn膮膰 wa偶ne i wa偶kie imi臋 ksi臋dza Jamesa Hindusa, kt贸ry odpowiedzia艂 na pytanie jednego z syn贸w, nim jeszcze je zada艂 (ja by艂em w tej duchowej przygodzie tylko hiper艂膮czem). Ten Hindus wyg艂osi艂 w zesz艂ym roku wiele rekolekcji w Polsce i na 艣wiecie. Jest ju偶 plan na ten rok!

Byli艣my zbyt zaj臋ci sob膮! - ale to nie znaczy, 偶e tylko "swoimi". O, nie - ca艂膮 gmin膮. Gmina to og贸艂 mieszka艅c贸w i terytorium. Tak jest zapisane w ustawie i tak zawsze staramy si臋 post臋powa膰. Je艣li co艣 ma na wzgl臋dzie dobro gminy, musi mie膰 na uwadze wszystkich mieszka艅c贸w, czyli ich w艂a艣ciw膮 reprezentacj臋. REPREZENTATYWNO艢膯! - jest tutaj s艂owem kluczem. Jak najlepsze ODWZOROWANIE rzeczywisto艣ci gminnej (wsp贸lnoty lokalnej).

Zbyt zaj臋ci, bo zbytnie emocje towarzysz膮 dzia艂aniom publicznym (spo艂ecznym) w naszej gminie. To z偶era - niestety - du偶膮 cz臋艣膰 si艂 wszystkich aktywnych mieszka艅c贸w. A jednak to, co obiektywne zwyci臋偶y艂o! Konieczna jest do tego du偶a wiara. Gdy艣my jej nie mieli, gdyby nie mia艂a jej Gra偶yna - nie by艂oby 偶adnego spotkania w Trzech Kr贸li. A i to, kt贸re by艂o, mog艂o si臋 rozsypa膰 w trakcie!

No, bo - pos艂uchajcie:

- czas: 6 Stycznia 2012, godz. 16.00
- miejsce: 艣wietlica Zespo艂u Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej (przez nikogo niezaw艂aszczanej, publicznej, dla wszystkich, jawnie zapraszanych, imiennie, telefonicznie, obwieszczeniami, zawsze z zawiadomieniem organu prowadz膮cego. Szko艂a funkcjonuje ma mocy polskiego prawa i ma wszystkie statutowe obwarowania, oraz istotny dla swojego funkcjonowania udzia艂 kontrolnego czynnika spo艂ecznego - Rady rodzic贸w. M贸wienie o zaw艂aszczaniu szko艂y jest horrendalnym nieporozumieniem, albo jawnym szerzeniem pom贸wie艅 i nieprawdy. Gdyby si臋 powtarza艂o zas艂ugiwa艂oby na rozstrzygni臋cie s膮dowo-prawne. Narusza prawd臋 o polskim systemie o艣wiaty i sieje zam臋t w g艂owach mieszka艅c贸w i rodzic贸w posy艂aj膮cych dzieci do tej PUBLICZNEJ plac贸wki)
- lista obecno艣ci: do ogl膮du na zdj臋ciach publikowanych na Fb, blogach, i innych stronach www.
Przebieg - powitanie zebranych (prezes RzN), propozycja programu (kol臋da, prezentacje os贸b i organizacji oraz w贸jta gminy, wyst膮pienie prezesa Zielonkowskiego Forum Samorz膮dowego nt. partnerstwa w gminie, dyskusja, wnioski/ustalenia, wolne wnioski, zamkni臋cie), rozdanie tekstu "Kr贸lowie, M臋drcy, Samorz膮dowcy i Obywatele" wniosek przedstawicieli SPS o zapoznanie si臋 z listem od ich zarz膮du, skierowanie tego偶 listu do punktu 'wolne wnioski', 艣piew kol臋dy "M臋drcy 艣wiata", opuszczenie sali przez przedstawicieli SPS, prezentacja os贸b, organizacji i w贸jta, wyst膮pienie/propozycje prezesa ZFS, toast noworoczno-trzechkr贸lowy, 艣piew kol臋dy "Przybie偶eli do Betlejem", dzielenie si臋 uwagami/偶yczeniami, gratulacje sukces贸w dla organizacji/so艂ectwa R贸wne, zaproszenie na Bal Charytatywny org. przez stow. "Niesiemy pomoc, dajemy rado艣膰", jednog艂o艣ne przyj臋cie propozycji kolejnego spotkania/warsztat贸w dla wszystkich organizacji nt.partnerstwa w gminie, 艣piew kol臋dy "Dzisiaj w Betlejem", zako艅czenie. PS.- Organizator zapewni艂 wszystkim zainteresowanym kopie listu od zarz膮du SPS (i ich materia艂 uzupe艂niaj膮cy).

Nie czyta艂em jeszcze inkryminowanego listu. W materiale uzupe艂niaj膮cym autorzy dali sw贸j subiektywy wyb贸r moich wpis贸w z r贸偶nych adres贸w internetowych. Te znam, potwierdzam ka偶d膮 swoj膮 wypowied藕, tak偶e ten wyb贸r dokonany na potrzeby autor贸w. Oczywi艣cie brak tam moich wpis贸w chwal膮cych SPS, albo zawieraj膮cych dobre 偶yczenia itp - nie takie przecie偶 przy艣wieca艂y im intencje. Nie chodzi o prawd臋 wi臋ksz膮 od nas, chodzi im o subiektywne odczucia.
Nie znam tre艣ci listu, ale dostrzegam pi臋kn膮 zbie偶no艣膰 i wymow臋 fakt贸w. Spotka艅 by艂o wczoraj wi臋cej, ni偶 by艂o zaplanowanych! Opr贸cz najwa偶niejszego spotkania os贸b i reprezentowanych przez nich organizacji i urz臋du, spotka艂y si臋 dwa pisma. To fakt obiektywny, nie zaplanowany przez 偶adn膮 ze stron!
Wszyscy zatem mog膮 je czyta膰, dyskutowa膰 i interpretowa膰 do woli.

Jest Prawda. 呕ycie si臋 dzieje. Ma sens. Ogromny sens. Sens pochodzi spoza nas. My mo偶emy go odnale藕膰, a raczej odczyta膰, zrozumie膰 i si臋 w niego - na szcz臋艣cie - w艂膮czy膰 i mie膰 w nim pe艂ny udzia艂. My mo偶emy si臋 w niego - na szcz臋艣cie - w艂膮czy膰 i mie膰 w nim pe艂ny udzia艂. My mo偶emy si臋 w niego - na szcz臋艣cie - w艂膮czy膰 i mie膰 w nim pe艂ny udzia艂 (i to na zasadzie duchowej lub realnej adopcji lub jeszcze wi臋kszego stopnia - prawdziwego - Ojcostwa i Usynowienia).

PS.
Kiedy ich list przeczytam? Kiedy mi na to przyjdzie czas i ochota. Przecie偶 nawet nie do mnie jest adresowany, ale do prezesa RzN. Nie mam 偶adnych funkcji w stowarzyszeniu. W stowarzyszeniach si臋 jest, bo podziela si臋 jej cele. Do wolno艣ci wyswobodzeni zostali艣my! I tak nie m贸g艂bym ju偶 si臋 do niego odnie艣膰 w tym po艣cie, bo by by艂 za d艂ugi (wed艂ug mojej wewn臋trznej miary). Do wewn臋trznej wolno艣ci wyswobodzeni zostali艣my!

pi膮tek, 6 stycznia 2012

Kr贸lowie, M臋drcy, Samorz膮dowcy i Obywatele

Bez - istnie膰 nie mog臋. Potrzebuj臋 kontaktu z... - bardziej ni偶 kania d偶d偶u. Z kim, z czym - oto jest pytanie? Bardziej kontaktu ni偶 relacji. W jakich艣 relacjach jestem zawsze, inaczej nie mog臋. Jako byt materialny. A ludzki? Osobowy?

Jestem w relacjach, oddzia艂ywaniach - jak ca艂a materia. Cho膰by w polu grawitacyjnym (od kt贸rego w - w pewien spos贸b - ziszczonych marzeniach uwolni艂 si臋 na par臋 minut Stephen Hawking na odpowiednio wysokiej orbicie). Wszystko oddzia艂uje na mnie i ja na wszystko. Jestem cz臋艣ci膮 materialnego Wszech艣wiata.

A byt o najwy偶szym poziomie zorganizowania, czyli osoba cz艂owieka? Te偶 - jak wida膰 - musi. Wy - na mnie. Ja - na was. I nie musz臋 - jeno - psychologizowa膰, by prawo to odkry膰 i opisywa膰. To powszechne do艣wiadczenie i opisane przez wielu. "Widzie膰, czu膰 i opisywa膰 ... z bardzo ludzkiej t臋sknoty?" T臋sknota te偶 jest grawitacj膮 osobow膮 :)

Narz臋dnik (艂ac. instrumentalis) – forma u偶ywana m.in. dla okre艣lenia narz臋dzia (naprawi艂 telewizor 艣rubokr臋tem, przyjecha艂em poci膮giem), sposobu w jaki co艣 si臋 dzieje (osi膮gn膮艂em to sprytem) itp. Przy czasownikach oznaczaj膮cych rz膮dzenie oznacza dope艂nienie bli偶sze, przy niekt贸rych innych dope艂nienie dalsze (Wikipedia).

Regu艂y j臋zyka podpowiadaj膮, 偶e dotykam swojego sposobu istnienia i r贸偶nych swoich dope艂nie艅. Zgadzam si臋 ca艂kowicie. Istniej臋 jako osoba w kontakcie (osobowym, dialogu) z reszt膮 rzeczywisto艣ci. Najbli偶sz膮 s膮 najbli偶si, czyli przewa偶nie rodzina. Potem otoczenie 偶yciorysowe, materialne i kulturowe.
Bez bli偶szych (serdecznych) relacji, czyli kontaktu (r贸wnie serdecznego) nie rozwin膮艂bym si臋 jako osoba rozumna, nie by艂bym zdolny do podejmowania odpowiedzialno艣ci itd. czyli nie wype艂nia艂bym norm, kt贸re pozwalaj膮 mnie zaliczy膰 do najwy偶ej (a偶 po szczyt formy osobowej) uspo艂ecznionych zwierz膮t my艣l膮cych, rozeznaj膮cych si臋 w hierarchii byt贸w i warto艣ci. My艣l膮cy osobnik musi wiedzie膰, czym co艣 jest i zgodnie z t膮 wiedz膮 post臋powa膰.

Osi膮gn膮艂em 艣wiadomo艣膰 samego siebie, jako osoby (bytu) potrzebuj膮cego sta艂ego kontaktu z otaczaj膮c膮 mnie rzeczywisto艣ci膮. Kiedy si臋 budz臋, otwieram oczy, rozgl膮dam si臋, nas艂uchuj臋, kieruj臋 swoj膮 uwag臋 na co艣. Przewa偶nie po jakiej艣 chwili dociera do mnie moja "ca艂o艣膰 偶yciowa". Ca艂o艣膰 bywa zabarwiona klimatem, nastrojami. Ona przewa偶nie mnie dopinguje do wej艣cia w siebie, w 艣wiat wewn臋trzny (duchowy) i zakotwiczenia mojej "ca艂o艣ci" w wi臋kszej "ca艂o艣ci". Wi臋ksza ca艂o艣膰 (CA艁O艢膯?) jest wymiarem najwy偶szym mojego 偶ycia. Jest ona uporz膮dkowanym systemem znacze艅, o cechach osobowych. Oddaj臋 jej pok艂on. Odnawiam ca艂kowite podporz膮dkowanie siebie i ca艂ego swojego 艣wiata jej (MU) z mi艂o艣ci膮. Odnajduj臋 w tym akcie poczucie wolno艣ci i spe艂nienia (tak chwili bie偶膮cej, jak i ca艂ego 偶ycia). Amen.

Moja "mantra" bardzo mi to u艂atwia. Jest skr贸tem najwa偶niejszych afirmacji, przekona艅, wiary, nadziei itd. "Nie-ja-Ty-/-B贸g-Mi艂o艣膰-Chrystus-Pok贸j-Dobro".
Dajcie mi punkt oparcia, a porusz臋...?
艢wi臋to "Trzech Kr贸li" jest 艣wi臋tem afirmacji, akceptacji, uznania prawdy (o rzeczywisto艣ci i osobie) i jednocze艣nie 艣wi臋tem Objawienia Najwy偶szej Prawdy Osobowej, jej woli objawiania si臋 w ca艂o艣ci i bez ko艅ca jako Mi艂o艣ci Akceptacji Przebaczenia Mi艂osierdzia... Niesko艅czonej Prostoty, w艣r贸d wszelakich skomplikowa艅.

Bez - istnie膰 nie mog臋. Potrzebuj臋 kontaktu z...
Ja potrzebuj臋 kontaktu z... najbardziej osobistym i osobowym punktem podparcia. W pewien spos贸b z absolutnym (dla mnie i chyba nie tylko dla mnie) punktem ca艂ej rzeczywisto艣ci. A wy? Z kim? Z czym? Z jakim narz臋dnikiem?
W telewizji transmituj膮 nowe zwyczaje Pochod贸w Trzech Kr贸li. Coraz wi臋cej miast i miejscowo艣ci je organizuje. Oj, pi臋knie. Oj, ale niedobrze by by艂o, by poszed艂 z nich owczy p臋d. By wszytko si臋 powierzchownie ujednolici艂o. Bo my mamy ju偶 sw贸j zwyczaj, od 20 lat. Tak d艂ugo, jak polska nowa niezawis艂o艣膰. No i nasz zwyczaj jest oczywi艣cie zabarwiony ca艂o-osobowo艣ciowo przez inicjator贸w. Jest to zabarwienie leciutko intelektualne.

"Telewizyjne" 艣wi臋towanie wyczerpuje si臋, jak to chyba w telewizji by膰 musi, g艂贸wnie w widowiskowo艣ci.
"Nasze" - w pewnym wysi艂ku intelektualnym (osobowym) do zrobienia kroku ku ludziom, z kt贸rymi na co dzie艅 trudno nam si臋 spotka膰, cho膰 mo偶emy si臋 pozornie widywa膰 i mija膰. Proponujemy wyj艣膰 ze swoich okopanych dworzyszcz i obserwatori贸w 偶yciowych i pow臋drowa膰 ku temu, co poznali艣my my艣leniem. Ku temu, co da艂o nam znak. Co si臋 w jaki艣 spos贸b objawi艂o. Samo u艣wiadomienie sobie tych wa偶nych mechanizm贸w, w 偶yciu ka偶dego my艣l膮cego cz艂owieka, jest warte prze偶ycia i podkre艣lenia. Je艣li jeszcze dokonuje si臋 to w ramach jakich艣 realnych wsp贸lnot 偶yciowych - tym pi臋kniej, tym wi臋ksza ich warto艣膰.
Czy偶 nie na tym polega proces HUMANIZOWANIA (UCZ艁OWIECZANIA) 偶ycia osobowego i spo艂eczno-publicznego? Podj膮膰 艣wiadomy, odpowiedzialny akt wyj艣cia z siebie ku innemu?! Ku temu, co obiektywnie istnieje.
Jest to zarazem realizacja nauczania naszego papie偶a. Wcielanie "Centesimus annus". S艂owo staje si臋 cia艂em, tak偶e w ten spos贸b.

I nadszed艂 dzie艅/艣wi臋to "Trzech Kr贸li 2012". Gdzie p贸jd臋? Jak daleko jestem gotowy p贸j艣膰? Komu chc臋 si臋 pok艂oni膰? Kto/co jest moim punktem oparcia w 偶yciu? Ca艂ego 偶ycia, osobistego, rodzinnego, zawodowego, organizacyjnego, intelektualnego, spo艂ecznego... etc.etc.

PS.
Niczego wi臋cej dzi艣 nie chc臋. Tylko nacieszy膰 si臋 obiektywn膮 rzeczywisto艣ci膮. 呕adnego os膮dzania.

czwartek, 5 stycznia 2012

Ju偶 jutro "Trzech Kr贸li"

Trybuna艂 Konstytucyjny odrzuci艂 wniosek PKPP Lewiatan o zbadanie, czy ustanowienie 6 stycznia dniem wolnym od pracy by艂o zgodne z prawem. TK odrzuci艂 go z przyczyn formalnych, uznaj膮c, 偶e wnioskodawca nie by艂 uprawniony do jego z艂o偶enia.

Trzech Kr贸li jest dla mnie/nas bardzo wa偶nym dniem i wcale nie dlatego, 偶e jest dniem wolnym. Kulturowe znaczenie dnia ogromnie nas przej臋艂o przed laty. Nawet nie - religijne. Cho膰 kulturowo-religijne brzmi najlepiej. Lubi臋 widzie膰 religi臋 w ramach kultury cz艂owieka, cho膰 teologowie mog膮 wybrzydza膰. Oczywi艣cie uznaj臋, 偶e Objawienie jest interwencj膮 spoza kultury cz艂owieka. W dobrym mniemaniu podtrzymuje mnie "Wiara i rozum". Rozum nie wykszta艂ci si臋 poza kultur膮. Wiara chyba te偶. Ale偶 dalekie s膮 konsekwencje pewnych stwierdze艅 i przekona艅! Jajo przed kur膮, czy odwrotnie - na przyk艂ad :)

Trzech Kr贸li w pierwszych latach 90-tych ubieg艂ego wieku sk艂oni艂o nas do spotka艅 wzorowanych na biblijnym przyk艂adzie. Oczywi艣cie, chodzi o M臋drc贸w lub Mag贸w sk艂adaj膮cych pok艂on Narodzonemu w Betlejem Jezusowi. Wzorowanie by艂o wtedy - i jak si臋 okaza艂o, na szcz臋艣cie - jest i teraz pr贸b膮 odwzorowania zale偶no艣ci matematycznie niemierzalnych na odleg艂o艣ci i r贸偶nice kulturowe mi臋dzy nami - lud藕mi mieszkaj膮cymi ca艂kiem niedaleko od siebie, albo wr臋cz w ramach tych samych struktur lokalno-regionalnych. Czasem musz臋 pisa膰 d艂ugie zdania, bo odwykn臋.

艢wi臋to Objawienia to sens religijny tego偶 dnia. Upr臋 si臋, 偶e jest zwi膮zek mi臋dzy obydwoma znaczeniami. Objawia si臋 to, co inaczej pozna膰 wida膰 trudno, trudniej, albo wcale. Czyli zn贸w pojawia si臋 du偶a odleg艂o艣膰 czego艣, Kogo艣, w czym艣 wyra偶aj膮ca si臋. To mo偶e zaczn臋 sobie roboczo nazywa膰 ten dzie艅 艢wi臋tem Wielkich Znacze艅 (od Prawa Wielkich Liczb?). Macro 艢wi臋to?
Sam sobie odpowiadam, po ma艂ej kwerendzie w necie, CHYBA TAK. MACRO :)

No bo sami powiedzcie. Szuka艂em biblijnego cytatu pasuj膮cego do mojego matematycznego do艣膰 dzisiaj j臋zyka postu i trafi艂em do Indii. Na Hindusa. A tam - odpowied藕 na pro艣b臋 Ja艣ka z Glasgow(!), i zapewne wielu innych os贸b, w tym mnie samego. No i ad rem "naszych" Trzech Kr贸li. Co艣 da艂em ju偶 na Fb, co艣 tutaj - "The Provincial Superior of the South West India Province of the Missionaries of St. Francis De Sales, have given him permission to extend his ministry to the global mission of the Church. He has touched the lives of many people (irrespective of religion, language and race)".
Prze艂o偶ony Hindusa m贸wi o globalnym Ko艣ciele, globalnej wzajemnej s艂u偶bie duchowej, kt贸ra dzia艂a bez wzgl臋du na przekonania religijne, j臋zyk i ras臋 (my m贸wimy - otoczenie kulturowe).
Poczu艂em, jakby fr. James z Indii do艂膮czy艂 do naszego jutrzejszego zgromadzenia. Duchowo - na pewno.

Cytaty znalaz艂em ju偶 po herbacie. S膮. Po prostu. "呕eby艣cie byli przez Ducha jego moc膮 utwierdzeni w wewn臋trznym cz艂owieku, 偶eby Chrystus przez wiar臋 zamieszka艂 w sercach waszych, a wy, wkorzenieni i ugruntowani w mi艂o艣ci, 偶eby艣cie zdo艂ali poj膮膰 ze wszystkimi 艣wi臋tymi, jaka jest szeroko艣膰 i d艂ugo艣膰, i wysoko艣膰, i g艂臋boko艣膰, i mogli pozna膰 mi艂o艣膰 Chrystusow膮, kt贸ra przewy偶sza wszelkie poznanie, aby艣cie zostali wype艂nieni ca艂kowicie pe艂ni膮 Bo偶膮." (艣w. Pawe艂 do Efezjan)

Wygl膮da na to, 偶e "Trzech Kr贸li" jest powszechnym zaproszeniem do m膮dro艣ci, 艣wi臋to艣ci, czyli do wielkiego REALIZMU. Szukaj, czytaj, studiuj na uniwersytetach, poznawaj w necie, bo PRAWDA si臋 nie ukrywa. Jedyn膮 przeszkod膮 mo偶e by膰 brak realizmu w tobie, czyli takie zapatrzenie (za艣lepienie) w siebie, kt贸re eliminuje ca艂e po艂acie rzeczywisto艣ci, albo tylko(?) przes艂ania.
Nie chodzi o (zawsze historyczne) formy religijno艣ci, ale o M膭DRO艢膯, kt贸ra w spos贸b nieuprzedzony szuka adequatio ca艂ej (nieocenzurowanej) rzeczywisto艣ci i naszego osobowego intelectus.

Po drodze m膮dro艣ci znalaz艂em wiele. Tutaj.


A ten jaki fajny, i w ilu j臋zykach np. Malajalam, z regionu Kerala! Tu jest jego strona g艂贸wna.

PS.1
Kiedy zaczyna艂em posta cieszy艂o mnie uzasadnienie TK "wnioskodawca nie by艂 uprawniony do jego z艂o偶enia". Wydaje mi si臋, 偶e tradycyjnie uformowani katolicy traktuj膮 Boga jak rodzaj TK i boj膮 si臋 do Boga zwraca膰 ze wszystkim. Teresy - nie. Bior臋 z nich przyk艂ad.

PS.2
Ile rado艣ci daje udzia艂 w 偶yciu, 艣wiecie i Ko艣ciele na tym poziomie! Jakim? O-S-O-B-O-W-Y-M. Niepowtarzalny w swojej jednostkowej podmiotowo艣ci cz艂owiek i B贸g Jedyny - objawiaj膮cy si臋 sobie (i innym podmiotom) nawzajem.
A niekt贸rzy my艣l膮, 偶e mnie bawi przekomarzanie si臋 na gminnym podw贸rku! O nierozumni i nie艣wiadomi, jak wielkim powo艂aniem zostali艣my obdarzeni przychodz膮c na 艣wiat!

艣roda, 4 stycznia 2012

Zdolny do mi艂o艣ci - CAPAX AMORIS - i potrzeba obiektywizacji

"Pozw贸lmy sobie na podsumowanie" - zaczyna si臋 kt贸ry艣 akapit rozwa偶a艅 kardyna艂a z Wiednia na II Kongresie Mi艂osierdzia w Krakowie.
Ano, pozw贸lmy sobie nawet na co艣 wi臋cej. Dalej kardyna艂 ci膮gnie - "Teresa ukaza艂a nam z niewyobra偶aln膮 si艂膮 fascynujace pi臋kno milo艣ci mi艂osiernej. Poniewa偶 promieniuje nim ca艂a jej osoba... Definicja mi艂o艣ci, kt贸r膮 nam przedstawi艂a - “Kocha膰 to odda膰 wszystko i odda膰 samego siebie “ , odnosi si臋 najpierw do Pana Boga, kt贸ry nam wszystko odda艂, do jego Syna, i do “niesko艅czonych skarb贸w jego dar贸w”.

Teresa 偶yje w szczeg贸lnym stopniu 艣wiadomo艣ci, w ca艂kowitym uzale偶nieniu stworzenia wzgl臋dem swego Stw贸rcy.
Teresa u偶ywa艂a (przyswajaj膮c sobie) s艂owa Jezusa np. z Modlitwy Kap艂a艅skiej skierowanej do Ojca. Po d艂ugim cytacie, tak jak by by艂a to jej w艂asna modlitwa, pyta sama siebie - "Czy mo偶e jest to zuchwalstwem?" [I sama sobie odpowiada] - "Ale偶 nie, wszak od dawna pozwoli艂e艣 mi by膰 艣mia艂膮 wobec Ciebie. Jak ojciec syna marnotrawnego powiedzia艂 do swego pierworodnego, tak Ty rzek艂e艣 do mnie: "WSZYSTKO moje do ciebie nale偶y". Moimi s膮 zatem Twoje s艂owa, o Jezu, i mog臋 pos艂ugiwa膰 si臋 nimi, by sprowadza膰 na dusze z艂膮czone ze mn膮 艂aski Ojca Niebieskiego.”

”Ma艂a droga” (wynalazek Teresy) - jest drog膮 偶ycia teologicznego. Poprzez doktryn臋 swojej "ma艂ej drogi" chce nas nauczy膰, 偶e 偶ycie chrze艣cija艅skie jest przede wszystkim 偶yciem teologicznym, 偶yciem w wierze, nadziei i mi艂o艣ci.

Radosne odkrycie jej w艂asnego powo艂ania, obecno艣膰 w sercu Ko艣cio艂a Mi艂o艣ci, staje sie duchow膮 aktualizacj膮 odkrycia mi艂o艣ci mi艂osiernej i ma艂ej drogi . Ko艣ci贸艂 - jako sakramentalna « tajemnica wiary » (jak opisze to p贸藕niej Sob贸r Watykan艅ski II), uzale偶niaj膮cy wszystko od mi艂o艣ci Boga, dzia艂aj膮cy skutecznie we wszystkich indywidualnych powo艂aniach, uto偶samiaj膮cy si臋 we wszystkich swoich dzia艂aniach z mi艂o艣ci膮!

W celu aktualizacji Soboru Watyka艅skiego II, owocna (pomocna) b臋dzie nowa lektura odnowionych idei «sakramentalnych» Ko艣cio艂a... Ten ko艣ci贸艂 istnieje w niezmiennej kontynuacji od Boga, znajduje si臋 on tutaj dzi臋ki “mi艂o艣ci do 偶ycia”; jest on Ko艣cio艂em zbawionych, kt贸ry wisi na w艂osku mi艂osierdzia ; Ko艣ci贸艂 kt贸ry nie mo偶e nic sobie przypisa膰, nawet d贸br duchowych ; Ko艣ci贸艂, kt贸ry z Jezusem udaje si臋 do sto艂u grzesznik贸w, 偶eby odm贸wi膰 razem z nimi modlitw臋 [prawdziwie] wierz膮cego: ” Zmi艂uj si臋 nad nami Panie, bo jeste艣my biednymi grzesznikami! O Panie! dozw贸l nam odej艣膰 usprawiedliwionymi... Taka “eklezjologia Mi艂osierdzia” ma w najwy偶szym stopniu znaczenie misyjne.

Wszechmocny da艂 im za punkt oparcia SAMEGO SIEBIE I TYLKO SIEBIE; za d藕wigni臋 - modlitw臋, kt贸ra wznieca ogie艅 mi艂o艣ci... Teresa jest uniwersalna; jej osoba i jej “ma艂a droga” zaufania, dzieci艅stwo duchowe znalaz艂y w 艣wiecie wiary zadziwiaj膮cy entuzjazm i bez przeszkody znajduj膮 je do dzisiaj. Jej wp艂yw jest odczuwany wsz臋dzie, wp艂ywa ona na ka偶dego cz艂owieka niezale偶nie od jego pochodzenia, kultury a nawet religii. Jak mo偶na wyt艂umaczy膰 to zjawisko ?

My艣l臋, 偶e mamy tu do czynienia z tym samym fenomenem, je偶eli chodzi o Teres臋 i o jej tajemnic臋 chrze艣cija艅sk膮. Musimy je przyj膮膰 obydwie dos艂ownie, z najwi臋kszym mo偶liwym realizmem. W obietnicach Chrystusa nie ma nic przesadnego i nieosi膮galnego, wszystko jest ca艂kowicie rzeczywiste. .. Dusze proste nie potrzebuj膮 skomplikowanych 艣rodk贸w.

G艂贸wnym przes艂aniem Teresy jest - 偶y膰 偶yciem teologicznym, wiar膮, nadziej膮, mi艂o艣ci膮 w rzeczywisto艣ci, w dzieci臋cej ufno艣ci w dzie艅 dzisiejszy, we wszystkie ma艂e zbie偶no艣ci codzienno艣ci [FAKTY i j臋zyk fakt贸w, obiektywizacja (dop.m贸j jk)]... To, co przyci膮ga do Teresy tyle ”ma艂ych dusz“ i tak wielu "grzesznik贸w", to kontekst, w kt贸rym nie czujemy si臋 os膮dzani przez ni膮, ani nikogo innego. Przeciwnie - czujemy si臋 kochani, bez 偶adnych w艂asnych zas艂ug. W epoce “podejrzliwych pan贸w” dzia艂a to w spos贸b bardzo silny i zaskakuj膮cy !... Ka偶dy z nas jest “Capax amoris”, kochany i zdolny do kochania innych....

Pozwoli艂em sobie na co艣 wi臋cej ni偶 cytowanie cz艂onka kolegium kardynalskiego KK. Miejscami musia艂em tekst adaptowa膰, bo zaproponowane t艂umaczenie nie dawa艂o jasno艣ci (wed艂ug mnie). Odda膰 chc臋 g艂os kardyna艂owi KK, by zaproponowa膰 powa偶ny namys艂 nad ko艣cio艂em.

Warto, 偶eby艣cie znali okoliczno艣ci dodatkowe. Czyta艂em i cytuj臋 ten tekst pod wp艂ywem zach臋ty Lucy z Lincoln, Ne, USA. 呕eby by艂o ciekawiej, to ja je jej podsun膮艂em. Ale to ona go przeczyta艂a dog艂臋bnie. Ze zrozumieniem, jak to m贸wimy uczniom. I ja spr贸bowa艂em tak czyta膰. Ale nie sam z siebie. W tle pojawi艂a si臋 sprawa RRN, czyli Ruchu Rodzin Nazareta艅skich w Polsce i w USA. RRN i parafia i szko艂a w Lincoln maj膮 t臋 sam膮 艣wi臋t膮 jako patronk臋. Sprawa si臋ga g艂臋boko. Jak to w religii bywa :)

PS. Czy wyt艂u艣ci艂em dobre s艂owa?




wtorek, 3 stycznia 2012

Moje i nie-moje

Dlaczego "moje" do艣wiadczenia s膮 takie wa偶ne? Ano, dlaczego? A czy jest inny spos贸b poznania, ni偶 osobowy (oczywi艣cie z wykorzystaniem wszelkich dost臋pnych pomocy zewn臋trznych)! Jest rzeczywisto艣膰 zewn臋trzna i wewn臋trzna jako przedmiot poznania i podmiot (osobowy) poznaj膮cy.

Dzisiaj poczytuj臋 tu i tam. Prowadzi mnie duch czasu. S膮 w nim sprawy osobiste, rodzinne, gminne, krajowe, mi臋dzynarodowe. Normalka. Si臋gam, jak akurat potrzebuj臋, do korespondencji z Glasgow, z Lincoln, w zwi膮zku wi臋kszym i mniejszym tak偶e do 艣wi臋tej Teresy Wielkiej albo Ma艂ej i Mi臋dzynarodowej Konferencji nt. Mi艂osierdzia Bo偶ego.

“ 艁aska Bo偶onarodzeniowa” jest osobistym prze偶yciem, ale jest ona rownie偶 przeznaczona dla innych. U Teresy tak jak i u Faustyny, wszystko jest jednocze艣nie osobiste i ca艂kowicie apostolskie... Jej osobiste do艣wiadczenie staje si臋 dla niej centraln膮 cz臋艣ci膮 jej nauczania : « ma艂a droga », kt贸r膮 musi ona ofiarowa膰 wszystkim « ma艂ym duszom «.

Ma艂e zwyci臋stwo nad sam膮 sob膮 staje si臋 dla niej drog膮, kt贸ra pozwoli jej zrozumie膰 tajemnic臋."

"Moje" w (wsp贸lnym) duchu staje si臋 wsp贸lne. Mas艂o ma艣lane. Bo ja sam z siebie ducha nie wzi膮艂em. Mam udzia艂. Wi臋c inni udzia艂owcy te偶 maj膮 w nim jakie艣 prawa w艂asno艣ci :)

Mi艂o艣膰 Bo偶a powoduje, 偶e Teresa czyni ofiar臋 ze swojego “ja”, w spos贸b osobisty i uniwersalny. W taki to spos贸b Teresa znajduje jednocze艣nie swoje powo艂anie osobiste jak i zar贸wno ko艣cielne... Jej medytacja przy krzy偶u nie dodaje niczego do dzie艂a Jezusa, mimo tego, jest ona niezb臋dna, po to, aby krew Chrystusowa mog艂a dotrze膰 do wszystkich ludzi ... To [jej osobista] znajomo艣膰 Boga jako Niesko艅czonego Mi艂osierdzia o艣wieca ca艂e jej 偶ycie, jej modlitw臋, jej dzia艂anie, jej proste zakonne 偶ycie oraz jej misj臋 ko艣cieln膮 w wymiarze 艣wiatowym."

Tak sobie napisa艂 i tak przemawia艂 w Krakowie (pa藕dziernik 2011) Kardyna艂 Sch枚nborn z Wiednia. Nie mog膮 takie rozwa偶ania nie pojawi膰 si臋 w korespondencji z parafi膮 i szko艂膮 tej! 艣wi臋tej Teresy w Lincoln. A z kolei bez perspektywy mi艂osierdzia trudno (mi) pisa膰 i m贸wi膰 o 偶yciu. Mam 58 lat! Niekt贸rzy wiedz膮 na ten temat du偶o wcze艣niej.

Ka偶dy ma co艣, powinien mie膰 co艣 do dorzucenia. Wiara nie jest spraw膮 instytucji, ale os贸b. Ka偶dy mo偶e mie膰 bezcenny do niej wk艂ad. O ile si臋 otworzy i podzieli.

Teresa ma do艣wiadczenie Boga jako Niesko艅czonego Mi艂osierdzia, u mnie jest to B贸g jako Niesko艅czona Prostota. Tak偶e w j臋zyku, modlitwie, liturgii itd. Tak偶e w takim prostym cytowaniu Biblii, stosowaniu jej (i por贸wna艅) analogicznie do w艂asnych sytuacji 偶yciowych itd. Te偶 zdaj臋 sobie spraw臋 z konieczno艣ci przekazywania tego, co otrzymuj臋. St膮d m.in. ten blog i konto na Fb. Ale i msza szkolna niedzielna i katechezy od 30 lat itp. Ale to przecie偶 takie oczywiste w 艣wietle Objawiania wszystkiego, a nie zakrywania.

poniedzia艂ek, 2 stycznia 2012

... bo bez Teresy z Avila ani rusz

"Wierz臋 w cz艂owieka" zas艂uguje na bardzo d艂ugi post, nie tylko wzmiank臋. Bez wiary w cz艂owieka nie by艂oby ani wiary w Boga, ani kultury, nauki, ani ekonomii i polityki nowo偶ytnej. Obym wraca艂 do tego posta. Ale, na razie, aktualno艣ci.

Jeste艣my znokautowani. Zostali艣my znokautowani. Kiedy艣 pisa艂em "jeste艣my bankrutami", dzisiaj jeszcze bardziej, cho膰 stan konta si臋 nie zmieni艂. Tak to bywa z doros艂ymi lud藕mi. Mo偶na mie膰 trwa艂e, niezachwiane przekonania, ale jak los uderzy "w punkt", to nie ma boksera, kt贸ry by si臋 nie wy艂o偶y艂. Tak m贸wi膮 wytrawni komentatorzy. Nawet nasz mistrz Jerzy Kulej pad艂 i czeka na zmi艂owanie boskie.

Chcia艂em za艂o偶y膰 stron臋 katechet贸w na Facebooku, ale jakie艣 tajemne mechanizmy mi nie pozwalaj膮. Error i error, c贸偶 pocz膮膰. Troch臋 si臋 w艣ciec i da膰 spok贸j. Poczekam. Przeczekam?

Czy mo偶na tak o wszystkim pisa膰? TRZEBA. Zadam pytanie dodatkowe - co odj膮膰 (ocenzurowa膰) w ewangeliach? Jest ich za du偶o, czy za ma艂o? Czy Jezus komu艣 wzbrania艂 napisa膰 wi臋cej tekstu? Ka偶da linijka i ka偶de s艂owo jest tam policzone. I nie b臋dzie odj臋ta nawet kropka i jota. Tylko pe艂na przejrzysto艣膰 pozwala wiedzie膰 jak najwi臋cej o drugim. Czy wierzymy w Boga zas艂aniaj膮cego, czy objawiaj膮cego? Ju偶 s艂ysz臋, 偶e "ale to o Bogu. Nie por贸wnuj si臋". Ale偶 ja tego nie czyni臋. Twierdz臋 natomiast z ca艂膮 moc膮, 偶e wiara w Boga objawiaj膮cego (si臋) ma swoje konsekwencje. Chc臋 by膰 jak On (przynajmniej w tym wzgl臋dzie). Nikogo nie wskazuj臋, nie demaskuj臋 itd. Ale je艣li kto艣 potrafi odczytywa膰 znaki, ten niech wie. Niekt贸rzy bez mojej pomocy zdobywaj膮 wiedz臋 o 艣wiecie metafizyki, a inni o cz艂owieku z siatk贸wki oka, paznokci, albo jakiej艣 aury. Zakrywacze niech przysi膮d膮 fa艂d贸w, nim si臋 wezm膮 za krytyk臋. I niech poka偶膮 na swoim przyk艂adzie jak daj膮 艣wiadectwo prawdzie.

Przejrzysto艣膰 ma s艂u偶y膰 poznaniu prawdy. Nie ma wa偶niejszej prawdy ni偶 prawda osobowa. Jezus powiedzia艂, 偶e jest "Drog膮-Prawd膮-i-呕yciem". Takie motto przyj膮艂 Uniwersytet w Glasgow. Ja nie jestem skrajnym scjentologiem i moim bogiem nie jest bozon Higgsa, ale B贸g O-s-o-b-o-w-y. Wot, szto.

Wi臋c bez 偶adnych rygor贸w z zewn膮trz objawiam dalej. Uciek艂em wczoraj od noworocznego 艣wiata, w poduszk臋 i sen. Nawet na si艂臋. Maj膮c przed sob膮 katechezy, mam obowi膮zek chroni膰 swego ducha. Przed g艂upotami, jak i przed rozpacz膮. Jak ma katecheta wej艣膰 na sal臋 i zacz膮膰 modlitw臋 z uczniami przed krzy偶em! Mam wej艣膰 niewierz膮cy? Albo zdruzgotany? Biada, gdybym tak zrobi艂. MUSZ臉 CHRONI膯 SWEGO DUCHA. Powinno艣膰 moralna musi i艣膰 przed zachciankami ("bo mi si臋 tak widzi lepiej dla mnie").

Trzyma艂em si臋 kurczowo wizji pocz膮tku katechez na nowy rok. Id臋 ze 艣wi臋t膮 Teres膮 na Youtube i projektem odroczonej strony. OBIEKTYWIZUJ SI臉 KATECHEZO.

Mia艂em z czym i艣膰 do klas.
Po drugie - cytat "Cz艂owiek (osoba, dusza) „aby m贸g艂 rozmawia膰 z Ojcem w Niebie i cieszy膰 si臋 Jego obecno艣ci膮, nie musi lecie膰 a偶 do nieba, ani modli膰 si臋 g艂o艣no. Nie trzeba mu skrzyde艂, aby Go znale藕膰, wystarczy uda膰 si臋 na samotno艣ci i patrze膰 i ogl膮da膰 Go Obecnego we w艂asnym wn臋trzu” (艣w.T.J. "D.d."28.2)
Po trzecie - "Nie b贸j si臋, nie l臋kaj si臋, B贸g sam wystarcza."
Po czwarte - "Nie trw贸偶 si臋, nie dr偶yj..."

Najwi臋ksze zaskoczenie czeka艂o mnie w "zer贸wce". Jedna z dziewczynek zestawi艂a fragmenty kol臋d z fotograficzn膮 pami臋ci膮. Muzyczn膮? Chyba inn膮, bo dobra艂a fragmenty na podstawie cytat贸w s艂ownych. Zrobi艂o to na mnie wra偶enie.

W klasie sz贸stej te偶 by艂y du偶e odst臋pstwa. Posz艂o torem kulturowym, hiszpa艅sko-j臋zycznym. Odgadywali najpierw nast贸j i uczucia w recytowanym wierszu, a potem zesz艂o na pi臋kno w og贸le, 艣lub 17.12.2011 w San Jeronimo el Real naprzeciwko Muzeum Prado i fragmenty tamtej liturgii s艂owa. Ministranci si臋 domy艣lili znaczenia "Primera lectura del libro del Cantar de los Cantares", "Palabra de Dios", "Segunda lectura de la Primera Carta del Apostol San Pablo a los Corintios", "Lectura del Santo Evangelio segun San Juan".
By艂 Madryt w kontek艣cie 艣wi臋tej Teresy z Avila i 艣wi臋ta Teresa w kontek艣cie kultury - czyli inkulturacja religijna, od zawsze problem misjonarzy i katechet贸w.

W klasie pi膮tej z pomoc膮 awantury z Kub膮 i interwencj膮 dyrektorki by艂a zno艣na atmosfera. Mia艂em te偶 wi臋ksze wyczucie na tre艣膰 wiersza, ich wra偶liwo艣膰 i metod臋 dydaktyczn膮. Zaatakowa艂em g贸rny pu艂ap - "teraz zadanie dla inteligentnych. Trzeba rozpozna膰 sytuacj臋 zakomunikowan膮 nieznanym j臋zykiem i w艂a艣ciwie zareagowa膰. Nie trzeba (nie wolno) koncentrowa膰 si臋 na s艂owach, bo i tak ich nie znacie. Trzeba wyczu膰 nastr贸j i uczucia. Pies podobno to umie. Wy te偶, na testach z inteligencji, gdy pokazuj膮 tr贸jk膮ty, trapezy itd., i m贸wi膮 do was j臋zykiem r贸偶nych innych znak贸w. I o to chodzi."
S艂uchaj膮 czujnie. Rozpoznaj膮 偶al, smutek, a偶 po 艂zy, zagro偶enie, wielkie pragnienie czego艣, mo偶e 艣mier膰, mo偶e mi艂o艣膰...

Czytam polskie t艂umaczenie, najpi臋kniej jak umiem:

"呕yj臋 tym 偶yciem, kt贸re jest hen, w dali,
Bo mi艂o艣膰 ca艂膮 m膮 istno艣膰 obj臋艂a. Ona w mym sercu 偶arzy si臋 i pali, Ona mnie z Bogiem w jedno po艂膮czy艂a. I w Nim me serce, me szcz臋艣cie zawarte, I On mnie wybra艂, i wskaza艂 mi drog臋, Wyry艂 w mej duszy znami臋 niezatarte:

Ja tym umieram, 偶e umrze膰 nie mog臋.

Mi艂o艣膰 p艂on膮ca w g艂臋bi serca mego,
Ta mi艂o艣膰, kt贸ra jest mym 偶yciem, si艂膮 —
Zamkn臋艂a w wn臋trzu mym Wi臋藕nia Boskiego,
Aby si臋 szcz臋艣cie moje dope艂ni艂o.
Lecz blisko艣膰 Jego wzmaga me cierpienia
I mej t臋sknoty rozpala po偶og臋,
Aby Go ujrze膰 bez zas艂on ni cienia!

Ja tym umieram, 偶e umrze膰 nie mog臋.

Jak膮偶 gorycz膮 op艂ywa to 偶ycie,
W kt贸rym nie mog臋 ujrze膰 swego Pana!
Bo chocia偶 mi艂o艣膰 napawa obficie,
D艂uga t臋sknota, to bolesna rana:
O, zerwij. Panie, te ci臋偶kie kajdany,
Do 偶ycia pe艂ni otw贸rz mi ju偶 drog臋:
Duch m贸j do Ciebie t臋sknot膮 porwany.

Ja tym umieram, 偶e umrze膰 nie mog臋!

O, 偶ycie! ty znasz pot臋g臋 mi艂o艣ci..."

To si臋 nadaje do przerabiania na lekcjach liryki mi艂osnej. Ja w ka偶dym razie b臋d臋 z niej korzysta艂. Kiedy艣 si臋 zakocha艂em w 艣w. Teresie Wielkiej, chcia艂em jecha膰 do Hiszpanii, 艣ladem jej fundacji, ale bezpieka z beznadziejnego PRL nie da艂a mi paszportu. Ale tego, 偶e b臋d臋 czyta艂 d艂ugie fragmenty na katechezie w szkole podstawowej, a co bardziej wra偶liwe dziewczyny b臋d膮 chcia艂y sobie zapisywa膰 niekt贸re zwroty? Tego nie przewidzia艂em w snach naj艣mielszych.

Oj, 艣wi臋ta Teresa by艂a dzisiaj ratunkiem w cierpieniu. 艁azi艂em prawie p艂aczliwy po szkole i kry艂em si臋 po k膮tach, a tu tyle mi艂o艣ci!!! Co se cz艂owiek zasieje, to mu wyro艣nie. Przypomn臋 wi臋c kolejno艣膰 zdarze艅 - (kongenialna) ksi膮偶ka o 艣w. Teresie siostry Immakulaty Adamskiej, odrzucone podanie o paszport na wyjazd do Hiszpanii, pi臋ciodniowy pobyt u kamedu艂贸w na krakowskich Bielanach i lektura od 艣witu (mo偶e przed) do nocy z przepisywaniem dziesi膮tek stron (wiersze by艂y z mojego egzemplarza wyrwane), pierwszy ob贸z nad Jeziorakiem z Andrzejem Madejem, pierwsze moje kazanie podczas jego ostatniej mszy polowej, oczywi艣cie oparte na 艣w. Teresie (nie martwcie si臋, 偶e co艣 si臋 ko艅czy itd.), katechezy, rekolekcje u siostry Immakulaty w Gdyni, spowied藕 i cd. rekolekcji ignacja艅skich u ojca B.Mokrzyckiego w Starej Wsi za Rzeszowem, wyjazd do USA, 艣lub, rodzina, dzieci itd.itp. Bez 艣wi臋tej Teresy ani rusz!

PS.
W klasie sz贸stej wyja艣ni艂em sk膮d si臋 bierze u mnie cisza od 30 lat na pocz膮tku ka偶dej katechezy. "Wystarczy odrobina samotno艣ci (i ciszy), aby ogl膮da膰 Go we w艂asnym wn臋trzu".(T.J. D.d 28.2). Prawie wszyscy uczniowie szko艂y podstawowej w Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej poznali trzy s艂owa po hiszpa艅sku "Solo Dios basta". Szkoda, 偶e ta tradycja katolicyzmu 艣wiatowego ma w Polsce ma艂e branie.

niedziela, 1 stycznia 2012

Wierz臋 w cz艂owieka

Ba艂em si臋 wczoraj "na poduszce", 偶e zapomn臋. Pocieszaj膮ce by艂o to, 偶e nie jest to stwierdzenie ni z gruchy ni z pietruchy, ale jest zwie艅czeniem pewnych prac nad sob膮, swoim blogiem i rozumieniem 偶ycia i 艣wiata. Natura cz艂owieka sta艂a si臋 zwie艅czeniem? Poniek膮d. Pos艂uchajcie mojej opowie艣ci.

Nie dzisiaj jednak, bo nasz internet nie dzia艂a. Mo偶e uda si臋 jeszcze wklei膰 ten wa偶ny cytat i ... dobranoc.

Cz艂owiek (osoba, dusza) „aby m贸g艂 rozmawia膰 ze swoim Ojcem niebieskim i cieszy膰 si臋 obecno艣ci膮 Jego, nie ma potrzeby wzlatywa膰 a偶 do nieba... nie trzeba m skrzyde艂, aby lata艂a szukaj膮c Go, ale do艣膰 mu uda膰 si臋 na samotno艣膰 i ogl膮da膰 Go obecnego we w艂asnym wn臋trzu” (T.J.: D.d. 28, 2).