czwartek, 11 sierpnia 2011

Z sufitu









"From early morning, today, a strange power has been pushing me to action, not giving me a moment's peace."(?-569,Dec.15,1935 ;-)

Kiedy wstajesz zamulony - co przywraca ci zr贸wnowa偶one spojrzenie?
Kiedy strasznie du偶o si臋 dzieje i nie jeste艣 w stanie ogarn膮膰 - co ci臋 porz膮dkuje?
Jaka jest wewn臋trzna si艂a, do kt贸rej si臋 odwo艂ujesz? Co przyzywasz na pomoc? Ja si臋 wtedy modl臋. Modlitwa to taki 艣wiadomy akt cz艂owieka, w kt贸rym przywo艂ujemy ca艂y sens naszego 偶ycia (i ca艂ego bytu). Modlitwa, jak i ca艂a religia, m贸wi tyle偶 o Bogu, co o cz艂owieku. Jest/s膮 tyle偶 teologiczne, co i antropologiczne. Odpowiada to nauce o bosko-ludzkiej naturze Jezusa z Nazaretu. Ja j膮 podzielam w ca艂ej ewangelicznej (o艣wieconej) rozci膮g艂o艣ci. Owszem zdaj臋 sobie spraw臋, jak historyczne, zwyczajowe interpretacje, obrasta艂y ludzkimi formu艂kami, fr臋dzlami, staropolskimi "kutasami" itp. To s膮 pierwsze przeszkody w wierze. Nie dziwi臋 si臋 ludziom. Dlaczego mieliby wierzy膰 we fr臋dzle? Tylko prawda jest pi臋kna. Czasem zwyczaje, ale to raczej dla etnograf贸w. Zwyczajna mi艂o艣膰 (serdeczno艣膰) jest w religii i w 偶yciu - najwa偶niejsza. Nie zast膮pi膮 jej najpi臋kniejsze formu艂ki liturgiczne i popularnie-modlitewne.

“Place your mind before the mirror of eternity! Place your soul in the brilliance of glory! And transform your entire being into the image of the Godhead Itself through contemplation." (?-1194-1253 ;-)

Pisz臋 sobie i muzom, bom wsta艂 rano (Francesco odje偶d偶a艂, jedzie z Ol膮 do Cz臋stochowy, to jej prywatna pielgrzymka przed wyjazdem do Afganistanu, gdybym by艂 ojcem, to pewnie sam po艂o偶y艂bym si臋 krzy偶em i le偶a艂 do powrotu). Bom wsta艂 rano w艂a艣nie taki. Wczoraj postawione sobie pytanie, po do艣wiadczeniu osobistym, zwyczajnym, jakich ka偶dy dzie艅 niesie du偶o, z cerkwii pw. Przemienienia Pa艅skiego na G贸rze Grabarce - jest ci膮gle aktualne. Domaga si臋 ode mnie (i mnie podobnych) odpowiedzi. Pr贸by odpowiedzi:

- By艂em ju偶 zm臋czony. Wszyscy byli. Przysypiali w samochodzie. Weszli艣my na g贸r臋 Grabark臋 po schodach (dla tego nie korzystam z wjazdu dla samochod贸w), by si臋 wspi膮膰. Zasiedli艣my w modlitewnym p贸艂mroku. Samo siedzenie nie dawa艂o mi spokoju. Ikonostas te偶 nie. Odpoczynek przyszed艂 z g贸ry, z sufitu. Z malowide艂. P贸藕niej tak偶e ze 艣cian. Czy jestem heretykiem? 呕adne formy nie powinny zniewala膰 ludzkiego ducha. Czy偶 podobna, by i Duch Bo偶y by艂 zniewolony mi艂osierdziem? Czasem lubimy u偶ywa膰 j臋zyka absurd贸w. Nie, nie. Nie jest to moja droga. B贸g jest wolnym duchem. I cz艂owiek jest wolnym duchem. Wolno艣膰 jest ci膮gle nie wyczerpanym 藕r贸d艂em.

Kto, co - daje mi spok贸j i wszystko? Pytanie nie nowe. Ponad 2.5 tysi膮ca lat temu tak na nie odpowiadali - "The Lord gives his people strength. The Lord blesses them with peace (Ps.29.11).

Przysz艂o do mnie na g贸rze z sufitu - estetyk膮, kolorowym rytmem. Kto艣 w艂o偶y艂 serdeczn膮 prac臋. Kto艣 mi us艂u偶y艂. Nam wszystkim, kt贸rzy tu przyje偶d偶amy, przychodzimy, wspinamy si臋. Religia jest stra偶nikiem ludzkiego ducha. Jest stra偶nikiem prawdy, kt贸ra zrodzi艂a si臋 w dialogicznej przestrzeni mi臋dzy 艣miertelnikami a nie艣miertelnym. Kto艣 wk艂ada serdeczn膮 prac臋. Duch jest nie艣miertelny, cho膰 nawet 艣miertelno艣膰 i nie艣miertelno艣膰 bywa r贸偶nie definiowana. 艢mier膰 stwierdza艂o si臋 kiedy艣 lusterkiem, p贸藕niej prac膮 serca, teraz prac膮 m贸zgu. Mo偶e kiedy艣 jeszcze inaczej. To jasne, 偶e ci膮gle b臋d膮 dokonywane odkrycia. Tylko cz艂owiek i B贸g pozostan膮 niezmienni. In偶ynierii na ten teren wst臋p wzbroniony.

W telewizji zn贸w b臋d膮 dzisiaj pokazywa膰 tabelki i kolory parkiet贸w gie艂dowych. Nawet nie zaj膮kn膮 si臋, 偶e t艂umacz膮 艣wiat od strony 艂opaty, a nie ogrodnika. Stworzyli艣my narz臋dzia, a one zaczynaj膮 nami rz膮dzi膰, tzn. politycy i medialni spekulanci (swoj膮 prac臋 traktuj膮 g艂贸wnie jako 藕r贸d艂o dochod贸w) chc膮 nas odda膰 w ich wszechw艂adz臋. Z humanizmem ma to niewiele wsp贸lnego. Nie trzeba wkracza膰 a偶 na grunt teologii.

***

Ogl膮dam transmisj臋 obrad angielskiego parlamentu! Dyskusja brytyjskiego premiera z pos艂ami w polskiej telewizji publicznej! Do czego dosz艂o. To dobre. Otwarto艣膰 spo艂ecze艅stw sta艂a si臋 znakiem kulturowym. Ka偶dy widz w miasteczku, wsi, lub metropolii mo偶e zobaczy膰, czego nale偶y oczekiwa膰 od rz膮dz膮cych. Jaki poziom rozumienia rzeczywisto艣ci jest niezb臋dny, by porywa膰 si臋 na rz膮dzenie innymi. Tak, dzia艂acz (polityk) rz膮dowy, jak i samorz膮dowy, musi mie膰 wiedz臋 o "spo艂ecze艅stwie". Pytanie tylko, na jakich podr臋cznikach zdobywan膮? Czy jest w niej r贸wnowaga wiedzy o osobie, wsp贸lnocie, kulturze. Oby czas ignorant贸w nigdy nie powr贸ci艂.

Dzisiaj czas u艂o偶y艂 taki scenariusz - najpierw dyskusja w parlamencie angielskim, po niej pogrzeb Andrzeja Leppera. Na tym si臋 jednak ani dzie艅, ani 艣wiat nie ko艅czy. 艢wiat si臋 dalej kr臋ci, 偶ycie si臋 toczy, my jeste艣my. Z tym samym g艂odem sensu, mi艂o艣ci, przyja藕ni. Nie wolno budowa膰 nowych mur贸w mi臋dzy narodami i lud藕mi. Potrzebujemy dw贸ch p艂uc. Europa potrzebuje dw贸ch p艂uc (Wschodu i Zachodu). Ko艣ci贸艂 te偶. I dw贸ch skrzyde艂, wiary i rozumu. Tak m贸wi艂 JPII. Kto naucza inaczej, nie rozumie ani misji ko艣cio艂a, ani "naszego ukochanego papie偶a", ani dobra Polski, Europy, 艣wiata i ka偶dego z nas. Zw艂aszcza m艂odych. Sp贸jrzcie, pod zamkiem w Liwie spotkali艣my ("przypadkiem"?) skaut贸w z Anglii. Pocz臋stowali nas groch贸wk膮. Bawili si臋 tak samo, jak my w Jadwisinie, Rozalinie, Annopolu...
Przy ognisku w Annopolu, m艂odzi Polacy 艣piewaj膮 po w艂osku, a W艂osi po polsku. Nauczyli si臋 w try miga.

Pozosta艂e zdj臋cia te偶 s膮 bardzo patriotyczne i kultowe. Jak i zako艅czenie ogniska i ca艂ej wizyty, czyli wsp贸lnie sp臋dzonego czasu (polsko-w艂oskich warsztat贸w antropologicznych). Opr贸cz zdj臋膰 pozostanie tak偶e ich wpis (Francesco) w ksi臋dze pami膮tkowej w Korczewie. Wpis o tajemnicy ludzkiej pami臋ci o wielkich postaciach, zdarzeniach i miejscach naszej kultury, kt贸rej odt膮d tak偶e oni b臋d膮 kustoszami.
Wok贸艂 ogniska stan臋li艣my w kr臋gu splecionych d艂oni. Wyrecytowali艣my psalm 91 w przek艂adzie "ojca polskiej poezji" Jana z Czarnolasu. Za艣piewali艣my "Cichy zapada zmierzch". Jak ka偶dego dnia na koloniach CARITAS.

艣roda, 10 sierpnia 2011

Zn贸w



Zn贸w jeste艣my razem. Andrzej wr贸ci艂 z Bieszczad贸w, z pieszego obozu pod kierownictwem p.Paw艂a Stysia.
Zn贸w byli艣my w Treblince, Korczewie, Drohiczynie i na 艢wi臋tej G贸rze Grabarce.
Zn贸w by艂y niespodzianki. Nowe ksi膮偶ki w Korczewie, nabo偶e艅stwo si贸str w cerkwi, grupa skaut贸w z Anglii pod zamkiem w Liwie.

Jutro mam odpowiedzie膰 na pytanie, co mi pomog艂o w cerkwi.

Zdj臋cia uwidaczniaj膮 wczorajsze ogl膮danie spadaj膮cych gwiazd w b艂oto. I rozmow臋 z Ol膮, kt贸ra dojecha艂a z Warszawy. Jest znajom膮 Francesca z Erasmusa w Kopenhadze. Nied艂ugo wyje偶d偶a do pracy dziennikarskiej w Kabulu.

Teraz trwa w najlepsze wiecz贸r z gitar膮 i piosenkami z wielu 艣piewnik贸w i j臋zyk贸w.

wtorek, 9 sierpnia 2011

'Dzi艣' i jego sprawy




Chcia艂bym pisa膰 o r贸偶nych sprawach, w kt贸rych tkwi臋 od dawna. Ale nie mog臋. Musia艂bym zada膰 sobie gwa艂t. Bo jest dzi艣 i jego sprawy. Zawsze najbardziej jeste艣my na samym ko艅cu aktualno艣ci. To jest nasz koniec szpilki istnienia. Sto偶ka czasu? Pr贸buj臋 czyta膰 tajemnic臋 bytu najbardziej dzisiejszego - to jest zawsze odkrywcze i dla mnie. Mog臋 powiedzie膰, 偶e biegn臋 do klawiatury, 偶eby dowiedzie膰 si臋, co w trawie wszechistnienia piszczy. Medytacja jest inn膮 艣cie偶k膮 dost臋pu. A gdzie w tym wszystkim jest miejsce na Boga? On mnie do tego punktu (偶ycia i istnienia) doprowadzi艂. Jest w ca艂ej kulturze, kt贸ra mnie uformowa艂a. Jak wielki to kawa艂 kultury? W Europie ogromny. Nasza kultura a偶 dyszy notacjami Bo偶ej Wieczno艣ci, Mi艂osierdzia, 呕ycia i Zmartwychwstania. Tylko niekt贸rzy ich nie znaj膮. Wielu nie dopuszcza tej wiedzy do siebie. Ja ni膮 oddycham.

W艂osi przyjechali. Do Ja艣ka. Ricardo, Matteo i Francesco. S膮 ogniwem 艂a艅cucha jego spotka艅 i pozna艅. Wczoraj stali si臋 r贸wnie偶 naszego. Posiedzieli艣my przy stole, pogadali, pos艂uchali, po艣piewali. Teraz staj膮 si臋 ogniwem Rozalina i wszystkich uczestnik贸w "Wozu Drzyma艂y II".
Wszystko si臋 dzieje przez przypadek, albo z wyroku Opatrzno艣ci. Matteo i Francesco studiuj膮 antropologi臋. Ricardo - nauki polityczne, ale m贸wi, 偶e powinien ju偶 dosta膰 tytu艂 honorowy z antropologii, ze wzgl臋du na ci膮g艂e przebywanie w ich gronie. Ciesz臋 si臋, 偶e m贸j Roman Ingarden ma w tym spotkaniu co艣 do powiedzenia. Wuj Aleksander Jackowski te偶 zaistnia艂 w rozmowie.

"Wojna, (…) kt贸r膮 w jej najgro藕niejszej postaci trzeba by艂o przetrwa膰 (…) wymaga艂a od nas nie tylko hartu i odwagi (…), ale i niezachwianej postawy moralnej. Ta za艣 wymaga艂a od nas zdobycia si臋 na ostateczny wysi艂ek wyja艣nienia sobie pogl膮du na 艣wiat, zako艅czenia z tym wymigiwaniem si臋 od decyzji teoretycznych, kt贸re by艂o tak charakterystyczne dla XX wieku. Z tych wewn臋trznych, w najg艂臋bszym sensie praktycznych potrzeb osobistego 偶ycia duchowego wyp艂yn臋艂a wola rozstrzygni臋cia, kt贸ra pozwoli艂a mi napisa膰 t臋 ksi膮偶k臋. Praca nad ni膮 zreszt膮 umo偶liwi艂a mi duchowe przetrwanie czas贸w mo偶e najci臋偶szych."(R.Ingarden, Sp贸r o istnienie 艣wiata, t.1)

"Dzi艣" nie musi niczego wymy艣la膰. Po prostu jest. S膮 W艂osi. Ruszy艂 "W贸z Drzyma艂y". Tak wysz艂o samo. Jazda wozem konnym wzbogaci ich kulturowe spotkanie z Polsk膮. A nas wzbogaci egzystencjalnie. Jedni to zauwa偶膮, inni nie. Wot, szto!

poniedzia艂ek, 8 sierpnia 2011

Relacje z 偶ycia (na kartkach)

Musz臋 pisa膰. To m贸j ulubiony kontakt z Logosem. Nie musi by膰 powie艣膰, wystarczy akt strzelisty. Ka偶dy, to podejmie t臋 misj臋, dostaje porcjami dawk臋 do zapisywania (sprawo-zdawania). Tyle, ile trzeba? Tyle, ile jest w stanie przerobi膰? A mo偶e jego wsp贸艂cze艣ni? Nawet Jezus nie m贸wi艂 wszystkiego - "bo by艣cie nie zrozumieli." Kto艣 ustala za nas. Moj膮 powinno艣ci膮 si臋 odt膮d staje - "odpowiednie da膰 rzeczy s艂owo."

Olek z Marysi膮 ogl膮da kresk贸wk臋. Lubi臋 to. Zdali do sz贸stej klasy, ale jeszcze im si臋 w g艂owach nie poprzekr臋ca艂o. Kole偶ankom, na g艂upie tematy, Marysia potrafi powiedzie膰 - "o czym wy m贸wicie, to nie dla nas, jeste艣my jeszcze dzie膰mi..." - sprawo-zda艂a nam ich wychowawczyni. Jeszcze o wszystko w domu pytaj膮. A w Murzasichlu, po mszalnym kazaniu powiedzieli mamie - "przecie偶 tata m贸wi [uczy] inaczej". Bogu niech b臋d膮 dzi臋ki. Rodzice s膮 pierwszymi nauczycielami dzieci. Tak偶e w dziedzinie wiary. Cz艂owiek jest drog膮 ko艣cio艂a, nie - ko艣ci贸艂 drog膮 cz艂owieka. Jak niewielu wierz膮cych chce przemy艣le膰 t臋 prawd臋.

Relacja 1:
Wiatr z wysoka 偶yciem i 艣mierci膮 mnie dotyka. Szumi w ga艂臋ziach drzew, przygina trawy i zio艂a, podrywa piasek. Zawiewaj膮 dalekie wspomnienia z innych odpust贸w. Dlaczego 偶yciem? Dlaczego 艣mierci膮? Bo zamykam oczy i nurkuj臋 g艂臋boooooko. Po kres.
Odpust Przemienienia Pa艅skiego w Sulejowie to tak偶e pielgrzymka w g艂膮b ko艣cio艂a. By艂y chwile zamkni臋tych oczu i wewn臋trznej ciszy. Otwiera si臋 wtedy 艣wiat bezkresny zza zamkni臋tymi oczami. Wtedy niewa偶ne, gdzie jestem i ile to trwa.
Stoimy na zewn膮trz 艣wi膮tyni (ale nie ko艣cio艂a!). Nikt nie b臋dzie nam m贸wi艂, gdzie mamy sta膰. Kto, jakim cyrklem ma wykre艣li膰 promie艅 艣wi臋to艣ci? Tam podszed艂 do nas Antoni, cz艂owiek-proboszcz z serdecznym u艣miechem. W tym jest zbawienie. Cz艂owiek jest drog膮 艣wi臋to艣ci, nie mury i przedsionki. Tam s膮 mo偶e dobre ch臋ci kaznodziej贸w, ale du偶o wi臋cej przed-soborowych przes膮d贸w. Starszych, ni偶 bardzo stary testament. A wy id藕cie i g艂o艣cie dobr膮 nowin臋 o zbawieniu, nie pot臋pie(a)niu. Wy! id藕cie. Nie relikwie i feretrony.

Jakie to proste, gdy si臋 wr贸ci do 藕r贸d艂a i odcedzi to, co bardzo, bardzo ludzkie.

Relacja 2:
Wy si臋 dzielicie z nami Bogiem przez swoj膮 kap艂a艅sk膮 pos艂ug臋. Ja te偶 chc臋 si臋 z wami podzieli膰 Bogiem, kt贸ry jest we mnie. 呕yj膮cy cz艂owiek jest chwa艂膮 Bo偶膮. Cz艂owiek jest drog膮 Ko艣cio艂a. Religia jest dla (wzrastania) cz艂owieka.

W naszym odpustowym zgromadzeniu (zwo艂aniu - ecclesiae) zabrzmia艂a greka - Kyrie elejson, Christe elejson - w litanii o Przemienieniu.

Robi臋 na odpu艣cie r贸偶norodne obserwacje - psychologiczne, historyczne, teologiczne, socjologiczne... - cz艂owiek nie przestaje by膰 homo sapiens w 偶adnych okoliczno艣ciach. I tak ma by膰.

Dobrze, 偶e ksi臋偶a si臋 zje偶d偶aj膮 przy takich okazjach. Dobrze, 偶e chocia偶 tak ich co艣 艂膮czy na chwil臋. Ludzie si臋 schodz膮, cho膰 coraz mniej licznie. Nie dziwi臋 si臋, to przebrzmia艂a forma. I zakurzone sztandary i feretrony. Mnie to ju偶 dawno nie bawi. Tym bardziej, nie pog艂臋bia duchowo.
Wydobywajmy ze skarbca rzeczy stare i nowe. Szkoda, 偶e tych nowych nie wida膰.

Relacja 3 (stara, zapomniana, mo偶e z poprzedniej pielgrzymki do Sulej贸wka, znaleziona przypadkiem w portfelu):
Dlaczego (tak偶e moje) pisanie jest wa偶ne? Bo wobec kogo艣 (艣wiata) nazywa i wypowiada swoje my艣li - siebie, byt nie znany. Taki obowi膮zek ci膮偶y (?) na stworzeniu. "Przyprowadza艂 wszystko... a oni (na)dawali imi臋". Mog臋 nazywa膰, musz臋 nazywa膰 i ja.
Musz臋 pisaniem si臋ga膰 jak najg艂臋biej. Religia jest najg艂臋bsz膮 duchowo rzeczywisto艣ci膮. Kulturowo. Psychologicznie. Filozoficznie.

W tym dialogu (nie zapominajmy ani na chwil臋, 偶e dialogiczny jest B贸g w Trzech Osobach) daj臋 si臋 ca艂y. Taki, jaki jestem. I co i jak my艣l臋.

Jakim dziwem jest, 偶e jestem. 呕e przez 58 lat obrot贸w sfer niebieskich patrz臋, poznaj臋,uczestnicz臋 w bycie Bytu Wiecznego. Wiecie, wiemy, 偶e to nie sama materia. Przecie偶 niezale偶nie od wiary i niewiary wszyscy (wykszta艂ceni) pos艂uguj膮 si臋 wyra偶eniem "kultura niematerialna" itp. Mog艂o mnie nie by膰?

Dzisiaj na pewno 偶yj臋 ju偶 tylko dzi臋ki mi艂o艣ci. 呕yj臋 te偶 jeszcze na ko艅cu w艂asnych my艣li. Istniej臋 te偶 chyba tylko na ko艅cu woli Boga.
Wykluczany w r贸偶ny spos贸b z 偶ycia publicznego (wybory innych ludzi), spo艂ecznego (tak膮 maj膮 si艂臋, w ten spos贸b wybrani, sprawuj膮cy w艂adz臋)... Co i po co jeszcze chcie膰?
Warte podkre艣lenia - 呕yj臋 dzi臋ki mi艂o艣ci (innych).

Relacja 4 (le偶a艂a na stole, nie mia艂em czasu wcze艣niej jej przepisa膰):
Ma艂偶e艅stwo katolickie i rodzina staj膮 si臋 coraz bardziej osamotnionym znakiem Boga niewidzialnego w 艣wiecie. Jej konstytuwnymi atrybutami s膮 JEDNO艢膯 i WIERNO艢膯 PRZYRZECZENIOM (PRZYMIERZU). Obie warto艣ci s膮 zapodmiotowane w osobach, nie w instytucji. Obie s膮 najpierwszymi poznanymi przymiotami Boga.

Ko艣ci贸艂, niestety, coraz mniej jest takim znakiem. Podzielony (nie tylko na wyznania), zinstytucjonalizowany, oparty na funkcjonariuszach.
Rozejrzyjmy si臋 wok贸艂 siebie. Tzw. wsp贸lnoty ko艣cielne (parafie) opieraj膮 si臋 nie na relacjach osobowych, ale formalnych, 偶eby nie rzec urz臋dniczych (atrapy wsp贸lnot). "S膮" w nich sprawowane sakramenty, w kt贸rych "si臋" uczestniczy. Taki ko艣ci贸艂 nie mia艂by szans przetrwania nawet stu lat po 艣mierci Jezusa. Taki - powsta艂 w czasie sojuszu tronu z o艂tarzem. W spo艂ecze艅stwie obywatelskim nie porywa, bardzo tr膮ci anachronizmem, jak feretron.
MY CHCEMY - W RAMACH WSP脫LNOTY KO艢CIO艁A - RELACJI BUDOWANYCH W OPARCIU O OSOBIST膭 (I OSOBOW膭) WIAR臉 (RELACJ臉 Z JEZUSEM Z NAZARETU).

Mo偶e nie do偶yj臋, ale jestem pewny, 偶e nadejdzie takie wydarzenie, jak "艢wiatowy Kongres Katolik贸w (艢wieckich?)". Oby to by艂 wsp贸lny kongres katolik贸w (艣wieckich i duchownych). Albo duchowni stan膮 si臋 cz臋艣ci膮 tego 艣wiata (偶ycia wsp贸lnot), albo niech stworz膮 jedno wielkie zgromadzenie duchownych klauzurowych. B臋dziemy chodzi膰 do nich na rekolekcje. Po m膮dro艣膰, a jeszcze bardziej po 艣wi臋to艣膰. Instytucji mamy do艣膰.

Relacja 5:
Tyle dobra i m膮dro艣ci doko艂a, 偶e nie przerobi臋, nawet do w艂asnej 艣mierci :)

niedziela, 7 sierpnia 2011

艢wi臋to, ornat i stu艂a Przemienienia



W dw贸ch zaprzyja藕nionych parafiach by艂 dzi艣 odpust. W Trawach i Sulej贸wku. Siostra z szwagrem, c贸rkami i Ja艣kiem 艣mign臋li do Traw. My - do Sulej贸wka. Nuc膮c po drodze - "a mo偶e by艣my tak najmilsi wpadli na dzie艅 do...". Cudo.

Na mszy zrodzi艂 si臋 w nas rozd藕wi臋k decyzyjny. Czy st贸艂 dzisiaj tak jak zawsze jest zastawiony? Rozgl膮dali艣my si臋 za wsp贸lnymi znajomymi. Nie by艂o. Mo偶e co艣 nie tak? Mo偶e jaka艣 zmiana zwyczaj贸w?
Na wszelki wypadek postanowili艣my zostawi膰 ksi臋偶y samych. Niech sobie od nas odpoczn膮. A my - od upa艂u i duchoty, niesprzyjaj膮cej biesiadowaniu. Eh! 呕egnaj Sulej贸wku.

Ale i tak odebra艂em swoj膮 dawk臋 艂aski. Zanurkowa艂em w ko艣ci贸艂. Odby艂em pielgrzymk臋. By艂y chwile zamkni臋tych oczu i ciszy wewn臋trznej. Na stoj膮co! Zgodnie z moj膮 filozofi膮 i teologi膮, mia艂em wi臋c wszystko.

Jakie to wa偶ne, gdy ksi膮dz sam podejdzie do cz艂owieka. Antoni taki jest! Wszystko mu b臋dzie odpuszczone.
Wyj膮tkowa 艂aska czasem mo偶e przyj艣膰 na liturgii. W serdecznym spotkaniu z cz艂owiekiem - zawsze! Oby偶 to by艂o wskazanie synodalne, albo rozkaz papie偶a. 艢wiat by艂by zbawiony. Moc膮 Zmartwychwsta艂ego Jezusa, za po艣rednictwem ko艣cio艂a.

Du偶o m贸g艂bym jescze pisa膰, ale niewielu jest, kt贸rzy zrozumiej膮. I jest ju偶 p贸藕no.

PS.
Beato, spe艂ni艂o si臋 oczekiwanie wyra偶one przy ognisku w rocznic臋 wybuchu powstania. Cho膰 innej osobie :)

sobota, 6 sierpnia 2011

Tyyyyyyle dobrego :)))



Znalaz艂em na Facebooku, na profilu UNESCO Initiative Centre, mas臋 zaprosze艅 na ciekawe mi臋dzynarodowe szkolenia, warsztaty itd. Tylko wybiera膰, przebiera膰. Byle byc m艂odym cz艂owiekiem z otwartym umys艂em. Rusz si臋 m艂oda Strach贸wko. Daj zmian臋 w sztafecie pokole艅. Nikt nie mo偶e narzeka膰 na brak szans. Poni偶sza informacja dotyczy szkolenia na 艁otwie, prowadzonym przez Seana, Anglika mieszkaj膮cego w Polsce, kt贸ry zna Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮, bo uczy艂 mnie dykcji "My Country"(Moja Ojczyzna, C.Norwida), kt贸r膮 odwa偶y艂em si臋 powiedzie膰 na festynie w Dobkowie (pod wielkim zielonym plakatem z wieszczem i wierzbami- logo RzN i szko艂y).

Success: when all the other parts are there, the path to success is much clearer!
Join us on this course and you could get the SPARKS you need to ignite your work.
SPARKS stands for Support-People+Animate+Realise+Knowledge=Success
Support: to help build confidence so participants can share together and feel safe to try new things.
People: understanding yourself and others, and communicating with them about ideas, hopes, needs etc.

Dobro p艂ynie wielk膮 fal膮. Zalewa wprost nas. Dzie艅 na Fb zaczynam od dziesi膮tek stron i tekst贸w z bogactwa 2 tysi臋cy lat ko艣cio艂a i chrze艣cija艅stwa.
Message z USA, od Lucy otwieraj膮 mnie na sprawy ko艣cio艂a w 艣wiecie. Potrzebujemy siebie. My Lincoln z Nebraski, oni naszej RzN. Czytamy dzisiejszy ko艣ci贸艂 i swoje w nim miejsce przez konkret naszych rodzin, parafii, szk贸艂, kolonii letnich Caritas... Lucy otwiera mi oczy na dokumenty watyka艅skie i artyku艂 biskupa Filadelfii. Chcia艂bym dzieli膰 si臋 nimi z wami - bo jestem kochany.

PS.
Szko艂a odkrywania skarb贸w w swojej wsi rozpoczyna zaj臋cia we wtorek.

pi膮tek, 5 sierpnia 2011

Co w nas jest i sk膮d

Jednak spr贸buje co艣 napisa膰. 呕ona Gra偶yna wyjecha艂a z domu. To wa偶ny czynnik sprzyjaj膮cy. Czemu? Bo jej obecno艣膰, to tak偶e namacalno艣膰 problem贸w 偶yciowych - brak lod贸wki, zepsuty kran, 艣mieci pod nogami, albo tym podobne. Mniejszego i grubszego kalibru. Ona jest ich wykrzyknikiem. Nie da si臋 zepchn膮膰 gdzie艣. Za firan臋 艣wiadomego ogl膮du okolnego 艣wiata, w zakamarki sumienia itp.

Gdy wyjedzie troszczy膰 si臋 o nasz byt, zostaj臋 sam w wieczno艣ci spraw. Rozmawiam z nimi, jakby nigdy nic. Jestem za pan brat. Sumienie wtedy nie gryzie, bo mam 艣wiadomo艣膰, 偶e te偶 za艂atwiam wa偶ne sprawy cz艂owieka. O kt贸rych inni milcz膮. A mo偶e nie wiedz膮? Biedni zaganiani, nie daj膮 przystanku my艣lom. Chyba chodz臋 po alejach niewidocznych ogrod贸w, 艂膮kach anielskich. Zielonych pastwiskach? Chyba tak, bo zapachy i py艂ki same do mnie zlatuj膮.
Chodz臋 po obrze偶ach, ale jednak ludzkich spraw. Wa偶nych ludzkich spraw. Dobrze opisane - mog膮 by膰 u偶yteczne. Byle dobrze. A do tego trzeba warunk贸w ciszy i jakiej艣 samotno艣ci.

Py艂 wieczno艣ci z jakiego艣 wybuchu osiad艂 na wszystkim i nadal osiada. Jest i b臋dzie o czym pisa膰 zawsze. Tak wczoraj, jak i dzisiaj, i jutro te偶. Ledwie klikn膮艂em w komputerze "publikuj post", a ju偶 si臋 rozgl膮da艂em na werandzie bytu za kartk臋 i d艂ugopisem. Bo jakby komentarz do w艂asnego bloga przyszed艂 mi do g艂owy - "tak膮 mam natur臋". Bo zn贸w 艣ladem nag艂ej prawdy szcz臋艣cie i zachwyt przeze mnie przelecia艂y. Zadowolenie - to za ma艂o powiedziane. Tak samo spa艣膰 te偶 mo偶e na mnie modlitwa. Tak膮 mam natur臋. Bywali za to na mnie 藕li przyjaciele z grupy modlitewnej przed laty. Bo gdy oni jeszcze chcieli cmoka膰 i si臋 kiwa膰, ja juz zaczyna艂em dzi臋kowa膰 i wielbi膰. Mog臋 w ka偶dej chwili. Zawsze jest za co. Zawsze s膮 powody i okazja. "W ka偶dych okoliczno艣ciach". I tyle. Wychodzi艂em na spacer, by doszli do siebie. I do Stw贸rcy wszystkiego (!). Tak偶e naszego u艂omnego, niesprawnego neuro-psycho-fizyko-bio-duchowego organizmu.

Teraz te偶, w trakcie telewizyjnej transmisji meczu, jest jeszcze co艣 we mnie, opr贸cz sportowych emocji. Wiem to, czuj臋. Na innej 艣cie偶ce dost臋pu zaczynam dochodzi膰.
Jest co艣, co daje (s)pok贸j, satysfakcj臋, zadowolenie. Musz臋 si臋 zag艂臋bi膰 w siebie. Dobrze jest wiedzie膰, co jest w nas, z czego utkane jest 偶ycie. Szkoda przegapi膰 per艂臋 jedn膮, jedyn膮. Szukam:
- chyba to wi膮偶e si臋 z korespondencj膮 z Lucy. Ona jedyna podj臋艂a ze mn膮 dialog serdeczny, dog艂臋bny. W jej s艂owach znalaz艂em dzi艣 intuicyjne (uprzedzaj膮ce my艣l) potwierdzenie moich tez o ko艣ciele wsp贸艂czesnym (i w Polsce i w USA)
- chyba wi膮偶e si臋 ten stan (to co艣) z przepisywanymi wierszykami sprzed 30 lat (jedno艣膰 偶ycia osobowego). Nie my艣la艂em, 偶e kiedy艣 po nie si臋gn臋. I w og贸le, jakim cudem one przetrwa艂y na po偶贸艂k艂ych, rozsypanych kartkach?

Ad. tego, co powy偶ej:
- widz臋 zwi膮zek z ca艂膮 moj膮 filozofi膮 (偶yciow膮) momentu, chwili. MOMENTOLOGIA - TAK. AMEN. W niej (nich) jest wszystko. A nie w ilo艣ci, d艂ugo艣ci trwania, rooooozci膮g艂o艣ci.

JEST CO艢 - mo偶emy w r贸偶ny spos贸b do艣wiadcza膰. W medytacji, adoracji, po komunii 艣wi臋tej... W r贸偶ny spos贸b - zale偶nie od tego, ile wiary i rozumu w to zaanga偶ujemy, dw贸ch skrzyde艂, na kt贸rych duch ludzki wznosi si臋 do kontemplacji prawdy. Con - temple(atio) (wsp贸艂-艣wiatynia). "Czy偶 nie wiecie, 偶e jeste艣cie 艣wiatyni膮?!". Matematycznie mo偶na to wyrazi膰 - jest punkt styczny dw贸ch niesko艅czono艣ci, cz艂owieka i Boga.

Do punkt贸w poszukiwa艅 musz臋 dopisa膰:
- i to, 偶e przysz艂o na meczu
- i to, 偶e teraz zapisana kartka le偶y na stole i je艣li jutro si臋 obudz臋, b臋d臋 ju偶 po艂膮czony z wi臋ksz膮 ca艂o艣ci膮.

Ile cud贸w! 呕yjemy w wielu wymiarach. Tylko kontemplacja jest w stanie je po艂膮czy膰. 呕adna monada. Tylko wsp贸艂-艣wi膮tynia.