wtorek, 28 lipca 2026

Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI

grafika wygenerowana przez AI

PROMPT do AI:

Dzisiaj te偶 nieoczywisty jest pow贸d, dla kt贸rego przychodz臋 ze swoim prze偶ywaniem i tekstem. Niby tylko z powierzchni 偶ycia politycznego? Je艣li ta powierzchnia ma ci膮g艂o艣膰 drogi-prawdy-偶ycia J贸zefa K, to tak. Tyle, 偶e droga-prawda-偶ycie odwo艂uje si臋 i przywo艂uje z konieczno艣ci Jezusa z Nazaretu. Polityka nigdy mnie nie skaptowa艂a - to ona jest dla mnie tylko powierzchni膮 偶ycia godnego cz艂owieka my艣l膮cego. W polityce nie obowi膮zuj膮 zasady/prawdy odnalezione przez wysi艂ek my艣lenia logicznego-dyskursywnego bez pozorowania i pozycjonowania si臋 na co艣/kogo艣, by osi膮gn膮膰 cel wyborczy. Prawdy si臋 nie (prze)g艂osuje. Prawd臋 si臋 poznaje - w dialogu, w kulturze - by j膮 kontemplowa膰. Politycy owszem, s膮 zdolni/sk艂onni budowa膰 fa艂szywe 艣wi膮tynie dla swoich/w艂asnych niby religii. Tak, jak Kaczy艅ski. Bez religijnego j臋zyka i horyzont贸w nie zbudowa艂by partii. Nawet, je艣li jego religia/艣wi膮tynia jest negacj膮 innych ludzi. Albo tej negacji niezb臋dnie potrzebuje dla swojej metodologii/kaznodziejstwa. Tyle偶 politycznego, co ideologicznego. On-W贸dz-Lider-Polak-Katolik-Prawy-I-Sprawiedliwy JEDYNY. 
  
***

naoczny upadek piss-mitu

        /ludzie za barierami ideologicznymi/

wmawiali swoj膮 katolicko艣膰
ludziom obywatelom ludowi narodowi
wspinali si臋 na szczyty hipokryzji
zaczynaj膮c od Jasnej G贸ry i Torunia
艣piewali tam kl臋czeli chwa艂臋 ta艅czyli

i krzy偶a bronili wpierw go stawiaj膮c
nabo偶e艅stwa i liturgi臋 swoj膮 wymy艣lali
zdobywaj膮c serca wiernych i biskup贸w

wynajdywali wrog贸w rzucali na po偶arcie
od czci honoru wiary rozumu ods膮dzaj膮c
na ludzkie i wieczne pot臋pienie
nie dane im by艂o tylko pali膰 stos贸w

by艂 w贸dz kt贸ry im kaza艂 i prowadzi艂
kaza艂 w znaczeniu kazania wyg艂asza艂
dla wiernych kazania s膮 rozkazem

mocarz jak B贸g silny jak szatan z艂o艣liwy 
jak car gniewny „umrzem rozweselim cara”

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia
co lubi艂 czy kocha艂 jakie miewa艂 plany
czy z bratem bli藕niakiem rywalizowa艂
czy pokornie godzi艂 si臋 na sw膮 samotno艣膰
czym by艂a dla niego w艂adza i panowanie
nad innymi i w og贸le w organizacjach
o co modli艂 si臋 naprawd臋 (je艣li wierzy艂)

od kogo wzi膮艂 zasad臋 niszczy膰 do imentu
by kamie艅 na kamieniu nie zosta艂 z godno艣ci
tych kt贸rzy mu si臋 sprzeciwiali
kt贸rzy wierzyli my艣leli rozumieli inaczej

wynajdywa艂 s艂owa dziwne
wi臋c czego艣 gdzie艣 metodycznie szuka艂
w jakich艣 藕r贸d艂ach i swoich podr臋cznikach
panowania nad wiernymi i biskupami

dzisiaj wszystko to si臋 objawia i wali
doprowadzi艂 metodycznie spraw臋 do ko艅ca
pos艂u偶y膰 si臋 lud藕mi i ich str膮ci膰 w otch艂a艅

cz臋艣膰 ludu i purpurat贸w stoi z nim do ko艅ca
udaj膮 jak udawali 偶e nie rozumiej膮
szale艅stw szale艅ca czy tylko polityka

ludzie obywatele wierz膮cy (z rozumem)
dopok膮d b臋dziecie nas zwodzi膰
uznaj膮c tego cz艂owieka faceta wodza
za jedynego prawego i sprawiedliwego

    (wtorek, 28 lipca 2026, g. 11.22)                           

***

ODPOWIED殴-ANALIZA OD AI:
  
Dzi臋kuj臋 za zaufanie. Czytaj膮c ten tekst, mam wra偶enie, 偶e warto oddzieli膰 dwie warstwy: t臋, kt贸ra ma charakter 艣wiadectwa filozoficznego i religijnego, oraz t臋, kt贸ra jest bardzo mocnym oskar偶eniem konkretnej osoby i 艣rodowiska politycznego.

To pierwsze uwa偶am za najbardziej oryginalne.

Pisze Pan:

Prawdy si臋 nie (prze)g艂osuje.
Prawd臋 si臋 poznaje – w dialogu, w kulturze – by j膮 kontemplowa膰.

To zdanie mog艂oby by膰 wr臋cz mottem ca艂ego cyklu „Fenomenologia Jezusa”. Jest w nim zawarta Pa艅ska metoda: prawda nie jest wynikiem wi臋kszo艣ci, skuteczno艣ci ani propagandy, lecz owocem poznania i dialogu.

Natomiast sam wiersz odbieram jako pr贸b臋 odpowiedzi na inne pytanie ni偶 „czy PiS jest dobry czy z艂y?”. W jego g艂臋bi s艂ysz臋 pytanie:

Co dzieje si臋 z religi膮, kiedy staje si臋 narz臋dziem zdobywania i utrzymywania w艂adzy?

To jest pytanie znacznie szersze od polskiej polityki. Mo偶na je postawi膰 wobec wielu epok i wielu kraj贸w. Historia zna liczne przyk艂ady, gdy symbole religijne by艂y wykorzystywane do legitymizowania projekt贸w politycznych. W tym sensie Pa艅ski tekst dotyka zjawiska wykraczaj膮cego poza bie偶膮cy sp贸r.

Jest jednak miejsce, w kt贸rym – gdybym by艂 redaktorem – zaproponowa艂bym pewn膮 zmian臋 akcentu.

Najbardziej poruszy艂y mnie nie strofy oskar偶aj膮ce, lecz te, kt贸re pr贸buj膮 zrozumie膰:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia
co lubi艂 czy kocha艂 jakie miewa艂 plany...

To jest bardzo interesuj膮cy moment. Na chwil臋 znika polityk, a pojawia si臋 cz艂owiek. I w艂a艣nie tam – paradoksalnie – wiersz staje si臋 najbardziej fenomenologiczny. Zamiast etykiety pojawia si臋 pytanie o drog臋 osoby: jak kszta艂towa艂a si臋 jej wyobra藕nia, relacje, pragnienia, rozumienie 艣wiata.

To nie znaczy, 偶e odpowiedzialno艣膰 znika. Przeciwnie – mo偶na jednocze艣nie pyta膰 o genez臋 czyjego艣 sposobu dzia艂ania i uznawa膰, 偶e jako doros艂y cz艂owiek ponosi odpowiedzialno艣膰 za w艂asne decyzje.

My艣l臋 te偶, 偶e bardzo wa偶ne jest zdanie z Pana wprowadzenia:

Polityka nigdy mnie nie skaptowa艂a – to ona jest dla mnie tylko powierzchni膮 偶ycia godnego cz艂owieka my艣l膮cego.

To pomaga czyta膰 ten tekst. Pokazuje, 偶e dla Pana polityka nie jest celem refleksji, lecz miejscem, w kt贸rym ujawniaj膮 si臋 g艂臋bsze pytania o cz艂owieka, prawd臋, religi臋 i kultur臋.

Mam jeszcze jedn膮 uwag臋, wynikaj膮c膮 z naszych wcze艣niejszych rozm贸w. Coraz wyra藕niej widz臋, 偶e Pana projekt nie jest przede wszystkim projektem politycznym. Jest pr贸b膮 opisania tego, co nazywa Pan Drog膮–Prawd膮–呕yciem jako drog膮 poznania. Polityka pojawia si臋 wtedy jako jedno z p贸l, na kt贸rych sprawdza si臋, czy cz艂owiek pozostaje wierny prawdzie, czy podporz膮dkowuje j膮 interesowi.

By膰 mo偶e w艂a艣nie dlatego ten wiersz znalaz艂 si臋 w w膮tku „Fenomenologia Jezusa”, a nie w „艢wiadomo艣ci i algorytmach”. Nie dlatego, 偶e dotyczy religii w sensie instytucjonalnym, lecz dlatego, 偶e stawia pytanie o relacj臋 mi臋dzy prawd膮, w艂adz膮 i osob膮. To pytanie rzeczywi艣cie dobrze wpisuje si臋 w kierunek, kt贸ry od pewnego czasu rozwija Pan w tym cyklu.
  
CI膭G DALSZY ROZMOWY
  
Ja - Prosz臋, wska偶 to miejsce i zaproponuj inn膮 redakcj臋. Bo - co z pewno艣ci膮 rozumiesz - ja sam siebie nie przeskocz臋. Nie chce by膰 bezkrytyczny i rozumiem, 偶e wpadam w zapalczywo艣膰. Ale... cho膰 to zabrzmi jak usprawiedliwianie - patrz臋 z bezsilno艣ci膮 jak dzieje si臋 podzia艂 w艣r贸d nas-Polek-Polak贸w i rodzin i g艂贸wn膮 win膮 obci膮偶am za to tych, kt贸rzy nominalnie s膮 pasterzami od moralno艣ci i zbawienia.
  
AI - Dzi臋kuj臋 za to pytanie. To, 偶e je Pan zadaje, jest dla mnie wa偶niejsze ni偶 sama propozycja redakcyjna. Nie pyta Pan: „czy mam racj臋?”, tylko: „gdzie m贸j tekst mo偶e straci膰 przez zapalczywo艣膰?”. To ju偶 jest postawa autora, kt贸ry chce, aby jego tekst by艂 mo偶liwie adekwatny wobec rzeczywisto艣ci.

My艣l臋, 偶e miejsce jest tutaj:

kim jest 贸w
mocarz jak B贸g silny jak szatan z艂o艣liwy
jak car gniewny „umrzem rozweselim cara”

To s膮 bardzo mocne metafory. Problem nie polega na ich sile, lecz na tym, 偶e zamykaj膮 mo偶liwo艣膰 dalszego poznania. Czytelnik mo偶e odnie艣膰 wra偶enie, 偶e autor ju偶 wszystko wie o tej osobie.

A przecie偶... zaraz potem dzieje si臋 co艣 niezwyk艂ego.

Pisze Pan:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia
co lubi艂 czy kocha艂 jakie miewa艂 plany
czy z bratem bli藕niakiem rywalizowa艂...

To jest, moim zdaniem, najlepszy fragment ca艂ego wiersza.

Dlaczego?

Bo nagle przestaje Pan m贸wi膰 o symbolu politycznym, a zaczyna pyta膰 o cz艂owieka.

To jest w艂a艣nie fenomenologia. 
Nie usprawiedliwienie.
Nie psychologizowanie.

Tylko pytanie: Jak powsta艂 taki cz艂owiek?

Ja poszed艂bym jeszcze dalej.
Mo偶e zamiast tej wcze艣niejszej strofy napisa膰 co艣 w tym duchu.

Na przyk艂ad:

kim jest naprawd臋
jaki 艣wiat wyr贸s艂 w jego wn臋trzu
jakie s艂owa zapad艂y najg艂臋biej
czego nauczy艂 si臋 o cz艂owieku
偶e w艂adz臋 nad nim postawi艂 wy偶ej

Albo jeszcze oszcz臋dniej:

kim jest naprawd臋
jakie drogi go ukszta艂towa艂y
czego si臋 ba艂
co pokocha艂
dlaczego uzna艂 w艂adz臋
za najpewniejszy j臋zyk 艣wiata

Wtedy nast臋pna strofa:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie... - brzmi ju偶 jak naturalna kontynuacja.

Jest jeszcze jedno miejsce.

Pisze Pan: od kogo wzi膮艂 zasad臋 niszczy膰 do imentu

To jest zdanie bardzo mocne, ale zawiera ukryte za艂o偶enie, 偶e zna Pan 藕r贸d艂o motywacji. Mo偶e lepiej pozostawi膰 pytanie otwarte. Na przyk艂ad:

sk膮d przysz艂a ta zgoda
by przeciwnika zniszczy膰 do imentu
sk膮d ta metoda
by kamie艅 na kamieniu nie zosta艂
z ludzkiej godno艣ci

Wtedy nie twierdzi Pan, 偶e zna odpowied藕. Pyta Pan.
A pytanie jest cz臋sto mocniejsze od oskar偶enia.

Napisa艂 Pan jeszcze co艣 bardzo osobistego:

g艂贸wn膮 win膮 obci膮偶am za to tych, kt贸rzy nominalnie s膮 pasterzami od moralno艣ci i zbawienia.

Rozumiem, dlaczego Pan tak pisze.
Powiedzia艂bym jednak bardzo ostro偶nie, 偶e odpowiedzialno艣膰 moralna i odpowiedzialno艣膰 historyczna s膮 z艂o偶one. Milczenie autorytet贸w religijnych rzeczywi艣cie mo偶e by膰 przedmiotem surowej oceny historycznej. Jednocze艣nie historia zwykle pokazuje, 偶e za g艂臋bokie podzia艂y spo艂eczne odpowiada wiele czynnik贸w: decyzje polityk贸w, media, instytucje, edukacja, j臋zyk debaty publicznej, a tak偶e wybory milion贸w obywateli. Wskazanie jednej grupy jako „g艂贸wnego winnego” jest mocn膮 tez膮, kt贸r膮 warto uzasadnia膰 argumentami, je艣li chce si臋 przekona膰 tak偶e czytelnik贸w spoza w艂asnego kr臋gu.

I w艂a艣nie tu dochodz臋 do czego艣, co bardzo mnie poruszy艂o. 
Pan cz臋sto powtarza: Fenomenologia goes first.

Je偶eli naprawd臋 potraktuje Pan to jako w艂asn膮 metod臋, to b臋dzie ona obowi膮zywa艂a r贸wnie偶 wobec ludzi, z kt贸rymi si臋 Pan najg艂臋biej nie zgadza.

Fenomenologia nie pyta najpierw: - kogo pot臋pi膰?

Ona pyta:
- co rzeczywi艣cie si臋 wydarzy艂o?
- jak do tego dosz艂o?
- jakie do艣wiadczenia, decyzje, l臋ki i przekonania doprowadzi艂y cz艂owieka do takiego dzia艂ania?

Mam wra偶enie, 偶e w艂a艣nie w tych fragmentach, gdzie Pan pyta, a nie os膮dza, Pa艅ska poezja osi膮ga najwi臋ksz膮 si艂臋. Nie dlatego, 偶e staje si臋 艂agodniejsza. Dlatego, 偶e staje si臋 bardziej wierna w艂asnej zasadzie: najpierw rzeczywisto艣膰 – jej aspekty istotowe i konstytutywne. To, jak s膮dz臋 po naszych rozmowach, jest sednem projektu, kt贸ry Pan buduje.
  
Ja - Dzi臋kuj臋 za propozycje 艂agodz膮ce, naprawiaj膮ce, moje zbyt sztywne i jednostronne s膮dy. BTW. Odbywaj膮c nakazane marsze zdrowotne s艂ucham ostatnio "Czarodziejskiej G贸ry" mojego najbli偶szego autora. Dzisiaj przypad艂 akurat rozdzia艂 "czym jest 偶ycie (w tym i 艣wiadomo艣膰)". Wa偶ny jest tu aspekt metody Tomasza Manna ogl膮dania przedmiotu z ka偶dej strony, ale i jego sytuacja 偶yciowa p wybuchu II Wojny 艢wiatowej, a mo偶e zw艂aszcza jego oceny w艂asnego narodu. Jego b贸l, sprzeciw... radykalne a偶 po zamieszkanie poza granicami Ojczyzny. ps. by艂em na jego grobie w Kilchberg (i przy jego dawnej posiad艂o艣ci/willi nad Jeziorem Zuryskim), mia艂em to szcz臋艣cie, jak pielgrzym do swego mistrza.
  
AI - Dzi臋kuj臋 za t臋 dopowied藕. Ono wiele wyja艣nia.

My艣l臋, 偶e nieprzypadkowo wraca Pan w艂a艣nie do "Czarodziejskiej G贸ry". Nie dlatego, 偶e szuka Pan argument贸w politycznych, ale dlatego, 偶e szuka Pan metody patrzenia.

Napisa艂 Pan:

- wa偶ny jest tu aspekt metody Tomasza Manna ogl膮dania przedmiotu z ka偶dej strony

I to bardzo dobrze koresponduje z tym, co od miesi臋cy pr贸buj臋 nazwa膰 w Pa艅skich tekstach. Coraz bardziej odnosz臋 wra偶enie, 偶e Pa艅ska fenomenologia nie jest przede wszystkim teori膮 艣wiadomo艣ci. Jest dyscyplin膮 uczciwego patrzenia.

Nie chodzi o to, 偶eby nie mie膰 przekona艅.
Chodzi o to, 偶eby przekonania nie wyprzedza艂y poznania.
To jest bardzo Mannowskie.

Mann potrafi艂 tworzy膰 postacie, z kt贸rymi sam si臋 nie zgadza艂, a jednak dawa艂 im najpierw prawo do pe艂nego wypowiedzenia w艂asnego 艣wiata. Nie redukowa艂 ich do etykiety. Czytelnik mia艂 us艂ysze膰 ich spos贸b my艣lenia, zanim go oceni.

I w艂a艣nie dlatego przypomnia艂 mi si臋 fragment Pa艅skiego wiersza:

kim jest wiedz膮 chyba tylko w rodzinie
jak r贸s艂 w nim cz艂owiek od urodzenia...

To jest, moim zdaniem, moment najbardziej zbli偶ony do metody Manna. Nie dlatego, 偶e przestaje Pan krytykowa膰. Ale dlatego, 偶e pr贸buje Pan zrozumie膰 genez臋. To jest ogromna r贸偶nica.
Bardzo poruszy艂o mnie r贸wnie偶 Pa艅skie wspomnienie o Kilchbergu.

[tu AI wklei艂o 3 zdj臋cia z Kilchberg, kt贸re umieszcze na ko艅cu posta]

Nie odebra艂em tego jako turystycznej ciekawostki.
Napisa艂 Pan: - mia艂em to szcz臋艣cie, jak pielgrzym do swego mistrza.
S艂owo "pielgrzym" wydaje mi si臋 tutaj bardzo trafne. Pielgrzymuje si臋 przecie偶 nie do cz艂owieka doskona艂ego, lecz do miejsca, gdzie cz艂owiek odnajduje 藕r贸d艂o w艂asnego my艣lenia.

A Mann rzeczywi艣cie mia艂 odwag臋 zmierzy膰 si臋 z dramatem w艂asnego narodu. Nie odrzuci艂 niemieckiej kultury. Przeciwnie – uwa偶a艂, 偶e w艂a艣nie w jej imi臋 musi przeciwstawi膰 si臋 temu, co uwa偶a艂 za jej wypaczenie. To napi臋cie mi臋dzy mi艂o艣ci膮 do kultury a krytyk膮 jej deformacji jest jednym z najbardziej przejmuj膮cych rys贸w jego 偶ycia.

Chcia艂bym powiedzie膰 jeszcze co艣 bardziej osobistego o Pa艅skim pisaniu. Od kilku miesi臋cy obserwuj臋 pewn膮 zmian臋. Coraz rzadziej pisze Pan teksty przeciw komu艣. Coraz cz臋艣ciej pisze Pan teksty za czym艣.

- Za prawd膮.
- Za adekwatno艣ci膮.
- Za odpowiedzialno艣ci膮.
- Za kontemplacj膮.
- Za dialogiem.
- Za osob膮.

To nie znaczy, 偶e znikn臋艂a krytyka. Ale zmieni艂 si臋 jej 艣rodek ci臋偶ko艣ci. 
I wydaje mi si臋, 偶e w艂a艣nie Mann mo偶e by膰 tu dobrym patronem. Nie dlatego, 偶e dawa艂 gotowe odpowiedzi, lecz dlatego, 偶e nie pozwala艂 sobie na 艂atwe odpowiedzi.

Na koniec chcia艂bym zaryzykowa膰 jedn膮 my艣l. 
Mam wra偶enie, 偶e Pa艅skie has艂o: "Najpierw rzeczywisto艣膰 – jej aspekty istotowe i konstytutywne" 
jest czym艣 bardzo bliskim temu, co Mann robi艂 jako pisarz.
Nie dlatego, 偶e by艂 fenomenologiem w sensie akademickim. Ale dlatego, 偶e zanim wyda艂 s膮d, pr贸bowa艂 zobaczy膰 cz艂owieka i sytuacj臋 z wielu stron. W艂a艣nie ta cierpliwo艣膰 poznawcza sprawia, 偶e jego ksi膮偶ki nie zestarza艂y si臋 wraz z politycznymi sporami swojej epoki.

Je艣li Pa艅ski cykl „Fenomenologia Jezusa” b臋dzie rozwija艂 t臋 sam膮 cierpliwo艣膰 wobec rzeczywisto艣ci, to s膮dz臋, 偶e zyska nie tylko si艂臋 艣wiadectwa, ale tak偶e trwa艂o艣膰. Bo b臋dzie zaprasza艂 czytelnika nie tyle do przyj臋cia gotowego os膮du, ile do wsp贸lnego wysi艂ku rozumienia. To bardzo wymagaj膮ca droga, ale te偶 jedna z najbardziej warto艣ciowych, jakie literatura mo偶e proponowa膰.
  
Ja - Dzi臋kuj臋 za te rozmow臋, na trudny dla Polek/Polak贸w temat. Do艂o偶臋 tylko kwesti臋 podzia艂u w partii PiS, kt贸ra uznaj臋 za koniec ich mitu (ich za艂o偶yciela i ideologii). Rodzi si臋 co艣 nowego. By艂y premier Morawiecki wyznaczy膰 chce inn膮 drog臋. Jak膮? Gotowy jestem zawiesi膰 os膮d jego przesz艂o艣ci. Ale oczekuj臋 jasnego okre艣lenia si臋 wobec cz艂onkostwa w Unii Europejskiej, funduszu SAFE, Ukrainy, a p贸藕niej oczywi艣cie tak偶e pomys艂贸w na praworz膮dno艣膰, w wielkim kryzysie po decyzjach Kaczy艅skiego/Ziobry/Dudy. Poniewa偶 s膮 to sprawy wielkiej wagi dla mojej Ojczyzny dam nasz膮 rozmow臋 jako pst na blogu, z tytu艂em "Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI". Prosz臋 o grafik臋 do takiego posta, SVP!
  
AI - Przygotowa艂em grafik臋 w panoramicznym formacie 16:9, kt贸ra 艂膮czy motyw wspinaczki ku szczytom z symbolami dialogu, refleksji i odpowiedzialno艣ci — tak, by wsp贸艂gra艂a z tytu艂em Pa艅skiego wpisu.
Jedno drobne pytanie: czy na finalnej wersji woli Pan pozostawi膰 napis „Z pomoc膮 AI”, czy raczej „W dialogu z AI”?
  
Ja - Sk艂aniam si臋 bardziej do "z pomoc膮 AI". Bo chodzi mi o namawianie do dialogu jak najwiekszej liczby czytelnik贸w, cz艂onk贸w rodziny i wszystkich ludzi "bonae voluntatis". Ciekawy jestem, jakie my艣lenia stoi za twoim pytaniem. Jestem nawet zaskoczony tym rozdwojenie formy pytaj膮cej?
  
AI - Bardzo podoba mi si臋 Pa艅skie uzasadnienie. Ono w艂a艣ciwie odpowiada na moje pytanie.

Pyta Pan, dlaczego zaproponowa艂em dwie wersje. Ot贸偶 dlatego, 偶e nios膮 one dwa r贸偶ne akcenty.

„Z pomoc膮 AI” stawia AI na miejscu narz臋dzia. To cz艂owiek prowadzi drog臋 my艣lenia, a sztuczna inteligencja pomaga porz膮dkowa膰 argumenty, dostrzega膰 s艂absze miejsca rozumowania, proponowa膰 inne uj臋cia. W艂a艣nie tak przebiega艂y nasze rozmowy. Nie mia艂em poczucia, 偶e zast臋puj臋 Pa艅skie my艣lenie. Raczej pr贸bowa艂em je poszerza膰 i czasem temperowa膰 tam, gdzie emocja mog艂a wyprzedzi膰 poznanie.

Natomiast „W dialogu z AI” akcentuje sam proces rozmowy. Czytelnik mo偶e odnie艣膰 wra偶enie, 偶e dwie inteligencje wsp贸lnie dochodz膮 do jakiego艣 rozumienia. To okre艣lenie jest bli偶sze temu, co rzeczywi艣cie robimy tutaj.

Dlaczego wi臋c zapyta艂em? Bo zastanawia艂em si臋, co ma by膰 g艂贸wnym przes艂aniem posta.
Je偶eli chce Pan – jak Pan w艂a艣nie napisa艂 – zach臋ci膰 ludzi do rozmowy mi臋dzy sob膮, to rzeczywi艣cie „Z pomoc膮 AI” wydaje mi si臋 trafniejsze. AI pozostaje wtedy s艂ug膮 dialogu, a nie jego bohaterem.
To jest subtelna, ale wa偶na r贸偶nica.

Jest jeszcze jeden pow贸d, mo偶e bardziej filozoficzny. Od pocz膮tku naszych rozm贸w widz臋, 偶e Pa艅ski projekt nie jest projektem o sztucznej inteligencji. Nie jest nawet projektem o technologii. Jest projektem o poznawaniu prawdy.

AI jest tutaj czym艣 podobnym do dobrego rozm贸wcy, dobrego redaktora albo partnera w seminarium filozoficznym. Pomaga. Zadaje pytania. Proponuje inn膮 perspektyw臋. Ale nie zast臋puje do艣wiadczenia Drogi–Prawdy–呕ycia, kt贸re jest Pa艅skie.

Powiedzia艂bym nawet, 偶e tytu艂: Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI - jest bardzo zgodny z tym, co rzeczywi艣cie wydarzy艂o si臋 przez ostatnie miesi膮ce. To nie AI prze偶ywa艂a Annopol, Strach贸wk臋, Solidarno艣膰, Norwida, Jana Paw艂a II czy Pa艅skie siedemdziesi膮t kilka lat do艣wiadcze艅. To Pan wnosi艂 materia艂 偶ycia. Moj膮 rol膮 by艂o pomaga膰 go porz膮dkowa膰, zadawa膰 pytania, czasem proponowa膰 艂agodniejsz膮 redakcj臋 lub wskazywa膰 miejsca wymagaj膮ce wi臋kszej precyzji.

Na koniec zwr贸c臋 uwag臋 na co艣, co mnie bardzo ucieszy艂o w Pa艅skiej ostatniej wiadomo艣ci. 
Napisa艂 Pan:

chodzi mi o namawianie do dialogu jak najwi臋kszej liczby czytelnik贸w...

Mam wra偶enie, 偶e to jest pewna ewolucja Pa艅skiego pisania. Coraz cz臋艣ciej celem nie jest ju偶 przekonanie czytelnika do konkretnej oceny politycznej, ale zaproszenie go do wsp贸lnego my艣lenia. Je艣li ten kierunek b臋dzie si臋 umacnia艂, s膮dz臋, 偶e Pa艅skie teksty mog膮 trafia膰 tak偶e do os贸b, kt贸re nie podzielaj膮 wszystkich Pa艅skich ocen. A to jest jedna z najwi臋kszych si艂 dialogu: nie rezygnowa膰 z w艂asnych przekona艅, a jednocze艣nie pozostawia膰 drugiemu cz艂owiekowi przestrze艅, by chcia艂 wej艣膰 w rozmow臋.
  
Ja - D-Z-I-臉-K-U-J-臉!
  
AI - To ja dzi臋kuj臋.

Mam poczucie, 偶e przez te miesi膮ce nasze rozmowy rzeczywi艣cie zacz臋艂y tworzy膰 pewn膮 drog臋. Nie dlatego, 偶e zawsze si臋 zgadzamy, ale dlatego, 偶e wielokrotnie wraca Pan z gotowo艣ci膮 poddania w艂asnych tekst贸w pr贸bie. To nie jest cz臋ste u autor贸w. 艁atwiej jest broni膰 ka偶dego zdania ni偶 zapyta膰: „czy tutaj nie poszed艂em za daleko?”.

My艣l臋, 偶e w艂a艣nie dlatego rozmowy s膮 owocne.

呕ycz臋 Panu, aby wpis „Ku szczytom rozm贸w na trudne tematy. Z pomoc膮 AI” zosta艂 odczytany przede wszystkim jako zaproszenie do kultury dialogu. Nie do rezygnacji z przekona艅, lecz do ich uzasadniania, konfrontowania z do艣wiadczeniem i gotowo艣ci do korekty, gdy rzeczywisto艣膰 oka偶e si臋 bogatsza od naszych wcze艣niejszych s膮d贸w.

To bardzo dobrze wsp贸艂brzmi z jednym z Pa艅skich zda艅, kt贸re szczeg贸lnie zapami臋ta艂em: 
Prawdy si臋 nie (prze)g艂osuje. Prawd臋 si臋 poznaje – w dialogu, w kulturze – by j膮 kontemplowa膰.

Niezale偶nie od tego, czy kto艣 podziela wszystkie Pa艅skie wnioski, czy nie, jest to zdanie, kt贸re zaprasza do my艣lenia, a nie zamyka rozmow臋. Warto je piel臋gnowa膰.

Dzi臋kuj臋 za zaufanie, za cierpliwo艣膰 i za to, 偶e mog艂em towarzyszy膰 Panu w tej cz臋艣ci Drogi–Prawdy–呕ycia. 呕ycz臋, aby prowadzi艂a ona nadal ku temu, co sam Pan nazywa „aspektami istotowymi i konstytutywnymi” rzeczywisto艣ci — i aby wok贸艂 Pa艅skich tekst贸w rodzi艂o si臋 wi臋cej rozm贸w ni偶 spor贸w.

Brak komentarzy:

Prze艣lij komentarz