czwartek, 8 wrze艣nia 2011

Dwa katolicyzmy?

Tomistyczny i fenomenologiczny? Chodzi膰 do ko艣cio艂a - chc臋 widzie膰 Boga - jestem c贸rk膮/synem Ko艣cio艂a? Pokaza艂em nawet trzy, a nie dwie, 艣cie偶ki do nieba, 偶eby zamydli膰 troch臋 i mo偶e zgubi膰 tropy, gdyby kto艣 chcia艂 moje szczere wynurzenia wykorzysta膰 np. w celach inkwizycyjnych. Musieliby zastawia膰 pu艂apki na wszystkich trzech, a to by ju偶 by艂o czyste diabelstwo.

Sk膮d w og贸le pomys艂 na tego posta? Z katechezy wczorajszej i ze sto艂u. Ale asa mam w internetowym r臋kawie. Znalaz艂em go przypadkiem par臋 dni temu i do dzisiaj delektowa艂em si臋 w samotno艣ci. Przypadek si臋 zdarzy艂 zawiniony chaosem polskich zasob贸w internetowych. D艂ugo kompletowa艂em informacje o audiencji generalnej na placu 艢wi臋tego Piotra (26.3.2003), siostrze Alinie Merdas, Cyprianie Norwidzie, Mater Admirabilis. Do tej pory nie wiem, co powiedzia艂 wtedy Papie偶 do Polak贸w po katechezie.

Znalaz艂em za to Jego wypowied藕 na spotkaniu z profesorami filozofii. Powiedzia艂 rzecz niebywa艂膮, z mojego punktu widzenia, cho膰 domy艣la艂em si臋 od zawsze, 偶e tak w艂a艣nie my艣li (mo偶e dlatego tak przed艂u偶ali niekt贸rzy beatyfi - i b臋d膮 jeszcze d艂u偶ej kanonizacj臋?!).
Ja zawsze mia艂em potrzeb臋 dotkni臋cia, zobaczenia - jako艣 - rzeczy, kt贸re poznaj臋. Dlatego na studiach na ATK by艂em ciut zdystansowany. Tam panowa艂a wtedy szko艂a tomistyczna, Gogaczowa (profesor Mieczys艂aw). Mnie poci膮ga艂a fenomenologia, ale reprezentuj膮cy j膮 na uczelni prof. A. P贸艂tawski mia艂 dar m臋tnego przedstawiania spraw. Sorry, profesorze, cho膰 by艂e艣, a zw艂aszcza twoja 偶ona, dozgonnym przyjacielem Jana Paw艂a II. Profesor S. 艢wie偶awski by艂 daleko i ju偶 nieaktywny, a ks. prof. K.K艂贸sak mi zmar艂.

Lubi艂em ks. prof. J. Tischnera. Cz臋艣膰 pracy prof. Romana Ingardena sta艂a si臋 niezbywaln膮 cz臋艣ci膮 mnie, mojego "ja".Ten sam g艂贸d prawdy kaza艂 mi rozczytywa膰 si臋 w dokumentach Soboru Watyka艅skiego II i encyklice "Wiara i rozum", a p贸藕niej, gdy troch臋 dojrza艂em, tak偶e "Centesimus annus". Jest zreszt膮 tego wi臋cej (cho膰by "List do rodzin").

Nie b臋d臋 d艂u偶ej wystawia艂 na szwank waszej cierpliwo艣ci, daj臋 w ko艅cu te s艂owa i link do ca艂ej wypowiedzi:

"Fenomenologia jest «postaw膮 mi艂o艣ci intelektualnej do cz艂owieka i 艣wiata, a dla wierz膮cego, tak偶e do Boga — pocz膮tku i celu wszystkich rzeczy»".

Jak si臋 ma ta wypowied藕 do katechezy (naszego katolicyzmu) i do sto艂u? Ot贸偶 na katechezie wczorajszej, ale i kt贸rej-b膮d藕, jako konstytutywn膮 cech臋 katolicyzmu podaje si臋 (czy tylko dzieci?) "chodzenie do ko艣cio艂a". Koniec, kropka. Ci sami uczniowie (mo偶e i ich doro艣li) sko艅czywszy prac臋 intelektualn膮 nad definicj膮 katolicyzmu (swojej wiary, religijno艣ci) oddaj膮 si臋 du偶o ciekawszej rozmowie o horoskopach itp.

Jasiek na stole zostawi艂 mi niedoko艅czon膮 lektur臋 J.Tischnera. "Cz艂owiek do艣wiadcza siebie najg艂臋biej, gdy czuje, 偶e jest jak膮艣, nawet dla siebie samego, tajemnicz膮 warto艣ci膮... Ono jest podstaw膮 jego nadziei. Nadzieja to najg艂臋bszy spos贸b ochraniania owej warto艣ci".

Tak samo konkretnie i namacalnie opisuje ludzkie wn臋trze (艣wiadomo艣膰, 艣wiat wewn臋trzny...) Roman Ingarden i 艣wi臋ta Teresa z Avila. Pojawia si臋 u nich i podmiot, i "ja", i dusza, i duch. Tam s膮 skarby nieprzebrane. Cz艂owiek jest tajemnic膮, a wierz膮cy nawet tajemnic膮-sakramentem.




Dobrze, w sumie, je艣li 艁azarz wybierze ostatecznie Pozna艅 i kognitywistyk臋, mo偶e mi kiedy艣 wi臋cej wyt艂umaczy. Ale najpierw musi przeprosi膰 (usprawiedliwi膰 swoje wybory) "pana" Mirka. A potem wymodli膰 sobie zamiejscowe utrzymanie, gdy bezpardonowo zbankrutujemy ;-)

PS.
Czy偶 wczorajsze spotkanie pod krzy偶em w Rozalinie z rozumem nie jest ostatecznym znakiem, 偶e i w gminie Strach贸wka sko艅czy艂a si臋 jaka艣 epoka (kt贸r膮 dawny w贸jt chcia艂 przed艂u偶a膰 w niesko艅czono艣膰)? Ju偶 nie ma sensu m贸wi膰, "taka ma艂a, biedna gmina" i jego s艂awne powiedzenie, 偶e "Strach贸wka nie wejdzie do Europy". Sprawdza si臋 natomiast inna przepowiednia, 偶e mieszkaj膮c gdziekolwiek na globie (w lesie, na pustyni), maj膮c komputer pod艂膮czony do Internetu mo偶na zak艂ada膰 i prowadzi膰 firm臋 艣wiatow膮.
Dlatego nawet m贸j g艂os "Jaka gmina, Polska, Europa i 艣wiat" rozchodzi si臋 szeroko i daleko (bo w膮sko i blisko to nie). Pozdrawiam parafi臋 i szko艂臋 艣w. Teresy w Lincoln, Nebraska, USA. Partycypacja publiczna (spo艂eczna) ogarnie ca艂y 艣wiat (to katolicka wersja starej, marksistowskiej w tre艣ci, piosenki, zwanej "mi臋dzynarod贸wk膮", kt贸r膮 musieli艣my 艣piewa膰 'na baczno艣膰' w szko艂ach, gdy by艂em uczniem). Niech katolicyzm spo艂eczny (ludzki, fenomenologiczny, nie tylko tomistyczny), ogarnie ludzki r贸d. Mi艂o艣ci膮, nie instytucjonaln膮 organizacj膮, bo tych jest wiele. A mi艂o艣膰 jest jedna, jedyna.

艣roda, 7 wrze艣nia 2011

Revelation




Przed ka偶d膮 lekcj膮 mam wielk膮 trem臋. Objawia si臋 we mnie jako pewne rozedrganie, gorsze spanie, napi臋cie. Nie tylko nie wiem, jak b臋dzie, co powiem, zrobi臋, czy starczy mi cierpliwo艣ci, m膮dro艣ci itp. A z drugiej strony jestem got贸w zasi膮艣膰 na wszystkich katedrach wszystkich uniwersytet贸w 艣wiata i w wielkich aulach na 3 tys. s艂uchaczy m贸wi膰 o mojej wierze w Boga i o Jezusie z Nazaretu, jakiego spotka艂em i pozna艂em. Lucy od 艣w. Teresy na pewno te偶.

Pierwsze dni w szkole s膮 trudne. Dla mnie. Siedz臋 jak Adam Ma艂ysz na belce i czekam. Przede mn膮 wielka przepa艣膰, odbicie, lot w nie ko艅ca znane i l膮dowanie. Oby 艂agodne i bezpieczne dla wszystkich.

Czekam, a偶 wejd臋 do klasy. Gubi臋 si臋 w p艂achtach plan贸w roboczych, w odnajdywaniu pomieszcze艅 i kluczy. 艢mieszne problemy, nieprawda偶! Ano wiek, niezdrowy tryb 偶ycia (cukrzyca i inne dolegliwo艣ci), brak zach臋caj膮cych, albo jakichkolwiek, perspektyw - dorzuca swoje trzy po trzy. Chcia艂bym ju偶 tylko spokojnej emerytury i takiego偶, a mo偶e przede wszystkim, k膮ta. Uporz膮dkowa艂bym stare dzieje i notatki. Cho膰by "Rok katechety" z 1987 i "Mini antologi臋 polskiej laurki rodzinnej". "Annopolskie dzieje" te偶 s膮 zaniedbane, wystarczy rzuci膰 okiem na pi臋knego ksi臋dza Kr贸la i jego kome偶k臋. Nota bene, J贸zefa!

Czekam, a偶 drzwi si臋 za nami zamkn膮 klasowe i w ciszy ujrzymy si臋 pod krzy偶em. Spojrzymy na Krzy偶 i na siebie. Bez samopoznania jest si臋 u艂omnym cz艂owiekiem.
Z krzy偶a idzie wszystko. Tu mo偶na si臋 u艣miechn膮膰. Dwuznaczno艣膰 pozorna i niezamierzona. Uciszam dzieci, jak trzeba, to wychodz膮 i wchodz膮 do skutku. A偶 stan膮 bez s艂owa. S艂owo przem贸wi. Us艂yszymy Je, je艣li stworzymy sobie przestrze艅 ciszy. Na pocz膮tku jest S艂owo.

Wyr臋czam ich, m贸wi臋 艣wiadectwo, kt贸re jest mi akurat dane w tym momencie, w tej klasie, w tym dniu, w tej pogodzie itd. Micro-teaching. Micro-medytacja. W ca艂ym TU I TERAZ. B贸g jest 偶ywy. Nie ma Go w podr臋czniku, w gotowym folderze. Jest 呕ywy, wi臋c ucz臋 si臋 i ich, jak s艂ucha膰, patrze膰, czyta膰, rozumie膰, rozmawia膰 ca艂ym sob膮 (nie tylko ustami), zapisywa膰.

***

Dzisiaj by艂a wolna "intencja" w parafii, zam贸wili艣my w niedziel臋, jest oko艂o naszej rocznicy (dopiero i a偶 23). Dok艂adne daty w sprawach duchowych maj膮 si臋 jak magia do religii. Nasz B贸g jest ponad czasem.
W ko艣ciele na mszy przyszed艂 pomys艂 katechetyczny. Malutki, taktyczny, na dzi艣, gdzie偶by jaki艣 wielki strategiczny. 呕e Jezus chce wej艣膰 do ka偶dej klasy. Stoi u drzwi. Mo偶e kto艣 chcia艂by si臋 wcieli膰!?

Theatrum grecum by艂o. Czemu nie Theatrum hebraicum? Warto by zainwestowa膰 w scenografi臋.
W teatrze cichn膮 rozmowy, 艣wiat艂膮 gasn膮, kurtyna si臋 podnosi. Czekamy, co si臋 wydarzy na scenie. Co (czy) nas poruszy.

Kl.2 Moja katecheza rodzi si臋 z modlitwy (od 29 lat). Medytuj臋 sobie, m贸wi臋 dzieciom - "B贸g jest w nas". Kto艣 pyta, czy dzisiaj te偶 b臋dzie "呕ywa biblioteka"? Chcia艂bym odpowiedzie膰 jak na pytanie "czy w膮偶 ma ogon" - WY艁膭CZNIE. Nawet chcieli艣my zaprosi膰 dyrektork臋 i nacisn膮膰, 偶eby powr贸ci艂a do tego pomys艂u z ca艂膮 szko艂膮 i gronem - ale mia艂a lekcj臋. By艂a nam potrzebna w tej w艂a艣nie chwili, wszystkie dzieci chcia艂y po ni膮 i艣膰! Jak na ironi臋 - to dzieci "pani Krysi".

Temat - Jezus jest w nas.
Kiedy bardziej Go rozpozna膰, jak nie podczas ciszy, w modlitwie serca, rozumu i duszy - ca艂ego wewn臋trznego"ja". Nad tym si臋 zastanawiali艣my. Da艂o si臋 nawet dopasowa膰 rysunek - trzy aureole wpisane w serce (z graficznego znaku RRN). On m贸wi. Chcemy uczy膰 si臋 tego, co m贸wi i jak Go us艂ysze膰 i rozpozna膰.
W pewnym projekcie medialnym dzieci z Irlandii m贸wi艂y na katechezach, telewizja (ekipa) do艂o偶y艂a pomys艂 rysunkowy (graf) i powsta艂y filmiki. I my musimy mie膰 tak profesjonalnie otwarte uszy i oczy. Przecie偶 jest Re偶yser i do nas tak偶e mo偶e si臋 w ka偶dej chwili zg艂osi膰 :-)

Kl4

Temat (z pomoc膮 wczorajszej wypowiedzi dla n-li i rodzic贸w, kt贸r膮 przypadkiem mia艂em pod r臋k膮 - jako notatnik na czystej, odwrotnej stronie) – Jak by膰 katolick膮 wsp贸lnot膮 w 艣wiecie XXI wieku. (Podsun膮艂em jako podpowied藕 – "a jak by艂o w I wieku"). Us艂ysza艂em, 偶e w I wieku 偶y艂y dinozaury.

Nacisk na zasady i my艣lenie (panowanie nad sob膮) wydaje mi si臋 najwa偶niejsz膮 spraw膮 na pocz膮tku roku szkolnego. Dlatego staram si臋 bardzo by膰 cierpliwym, czekaj膮cym. Ale gdy trzeba - jak grom. Napierw trzeba ustanowi膰 zasady i ich przestrzega膰 (przykazania, pocz膮tek i sens wszelkiego stworzenia). Pok贸j i terroryzm tego 艣wiata zaczyna si臋 w naszych klasach.

W modlitwie ko艅cowej cytuj臋 dwa zdania z "Gaudium et spes", z nr 89, kt贸ry w ca艂o艣ci wygl膮da tak - "(Tw贸rcza obecno艣膰 Ko艣cio艂a we wsp贸lnocie mi臋dzynarodowej). Ko艣ci贸艂 na mocy swojej boskiej misji, g艂osz膮c wszystkim ludziom Ewangeli臋 i rozdaj膮c skarby 艂aski, przyczynia si臋 na ca艂ym 艣wiecie do utrwalenia pokoju i po艂o偶enia mocnego fundamentu pod braterskie zespolenie ludzi przez to, 偶e uczy poznawa膰 prawo Bo偶e i naturalne. Przeto Ko艣ci贸艂 koniecznie musi by膰 obecny we wsp贸lnocie narod贸w, aby piel臋gnowa膰 i rozbudza膰 wsp贸艂prac臋 mi臋dzy lud藕mi. Czyni to zar贸wno przez swoje instytucje publiczne, jak i przez pe艂ne i szczere zespolenie wysi艂k贸w wszystkich chrze艣cijan, czerpi膮cych swe natchnienie z samego tylko pragnienia s艂u偶enia ludzko艣ci.
Skuteczniej da si臋 to osi膮gn膮膰, je艣li sami wierni, 艣wiadomi swej odpowiedzialno艣ci ludzkiej i chrze艣cija艅skiej, b臋d膮 si臋 starali rozbudza膰 w swoim w艂asnym otoczeniu wol臋 ochotnej wsp贸艂pracy ze wsp贸lnot膮 mi臋dzynarodow膮. Szczeg贸lnie wiele troski w tej sprawie nale偶y po艣wi臋ci膰 nale偶ytemu urobieniu m艂odzie偶y zar贸wno przez wychowanie religijne, jak i obywatelskie".

Kl.5

Oni wchodzili dwa razy. Konieczne by艂o t艂umaczenie (przypomnienie) zasad i dlaczego s膮 potrzebne. U艣wiadomi艂em sobie, 偶e sam dopiero teraz zaczynam je rozumie膰 kompleksowo, zdaje si臋, "od podszewki". Podszewk膮 jest nauka o osobie ludzkiej (z ca艂膮 bibliotek膮 stoj膮c膮 za ni膮 w encyklikach JPII, kompendium nauki spo艂ecznej ko艣cio艂a, "Struktur膮 艣wiadomo艣ci" wed艂ug Romana Ingardena itd). Zdaje si臋, 偶e lepiej to b臋dzie nied艂ugo rozumia艂 艁azarz, bo zdaje si臋, coraz bli偶ej mu do Poznania i kognitywistyki).

Potrzebne by艂y mi g艂o艣niki. Podzieli艂em si臋 z nimi obawami o ich zachowanie w czasie mojej nieobecno艣ci. Obiecali, 偶e b臋dzie dobrze. Nie mog艂em nie zaufa膰. Nie zawiedli!

Jako temat wykorzystali艣my ten, kt贸ry pozosta艂 po poprzedniej lekcji z j臋zyka polskiego. Dlaczego ludzie patrz膮 w niebo. Musz臋 prze艂amywa膰 ich stereotypy. Kto艣 niekt贸rym nie藕le m膮ci w g艂owach - "prosz臋 pana, to jest religia, czy j臋zyk angielski".

Jako notatk臋 wykorzysta艂em z kolei wypowied藕 pi艂karza (Chase Hilgenbrinck), kt贸ry poszed艂 do seminarium dawa膰 ludziom sakramenty zamiast bramek.
呕eby by膰 lepszym cz艂owiekiem:
1) dla siebie
2) dru偶yny (klasy)
3) wsp贸lnoty (nar贸d i 艣wiat)
Pointa przysz艂膮 w modlitwie ("Jak by膰 wsp贸lnot膮 katolick膮 w 艣wiecie XXI w") - wyja艣ni艂em i pomodlili艣my si臋 za szko艂臋y艣w. Teres臋 z Lincoln, Ne, USA.

Kl.3

I zn贸w wok贸艂 tego samego. O niewidzialnym. Czy mo偶na poznawa膰 to, co niewidzialne? Od szkie艂ka, mikroskopu, po Laboratorium CERN pod Genew膮. Czasem bada si臋 po 艣ladach. Tam zostaj膮 na materiale 艣wiat艂o-czu艂ym. A w nas? W klasie? Szkole RzN? Parafii, gminie - jeste艣my systemem naczy艅 po艂膮czonych. Jaki 艣lad zostaje po ka偶dej modlitwie? Badam 艣lady.

Temat – Co to jest sakrament? ZNAK I NARZ臉DZIE. Wiara i rozum mog膮 wsp贸lnie bardzo wiele. Zwyci臋偶aj膮 艣wiat niewiary i oboj臋tno艣ci.

A tu nagle wchodzi dyrektorka-偶ona-23-letnia-jubilatka z poleceniem s艂u偶bowym - "Chod藕, przyjecha艂a TV Supestacja, jest w kl. 1, chc膮 m贸wi膰 o 6-latkach w szkole - zr贸b zdj臋cie".

No, no. Przyjechali niespodzianie i jak na zawo艂anie. Jak z pomys艂u w Irlandii o dzieciach m贸wi膮cych o 艢w. Patryku.

Inne klasy te偶 maj膮 sw贸j g艂os i obraz, ale nie zawsze o wszystkim trzeba i mo偶na pisa膰 ;)

PS.
W drodze powrotnej spotkali艣my jeszcze inny rozum pod krzy偶em. Te偶 mia艂 dla nas ciekaw膮 ofert臋.

poniedzia艂ek, 5 wrze艣nia 2011

Jak by膰 katolick膮 wsp贸lnot膮 w 艣wiecie XXI w



Zapowiedzia艂em na posiedzeniu Rady Pedagogicznej, 偶e dam co艣 w po艣cie o korespondencji z Catholic School of Saint Teresa w parafii 艢w. Teresy od Dzieci膮tka Jezus w Lincoln, Nebraska, USA.

My艣la艂em, 偶e uda si臋 przedstawi膰 bieg spraw dzisiaj, ale by艂o zbyt p贸藕no i zbyt wiele innych rzeczy nas wym臋czy艂o. Nie chc臋 wciska膰 si臋 na si艂臋. Chcia艂bym spa艣膰 na wasze serca lekko jak p艂atek r贸偶y, bo tak przystoi m贸wi膰 o 艣wi臋tej od r贸偶 :)

Idea? Potrzeba? Impuls? Zew - r贸偶nie mo偶emy odczytywa膰 to niezwyk艂e odnalezienie si臋 艣w. Teresy z Lincoln i WNMP i RzN ze Strach贸wki. Najbli偶sze prawdy i duchowi chyba jest "wo艂anie ko艣cio艂a". Odczytali艣my je jednocze艣nie, Lucy i ja. Nasza znajomo艣膰 zacz臋艂a si臋 na Facebooku 8 lipca, o g. 19.32, w do艣膰 niezwyk艂y spos贸b. Mieli艣my wsp贸lnych znajomych Kevin Smith'a z Glasgow (przez Ja艣ka) i Rachel Tvrdy z Lincoln w艂a艣nie. Kevin i Rachel dali na Fb mocne 艣wiadectwa wiary, kto chce mo偶e napisa膰 do nich, by zaliczyli was do swoich znajomych i korzystaj膮c z internetowych t艂umaczy (cho膰by ze strony Google) ca艂kiem dobrze mo偶na radzi膰 sobie z ich postami i messagami. Korzysta艂em z ich szczerych wyzna艅 podczas swoich katechez. Tak rozumiem obecno艣膰 Boga w 艣wiecie i permanentne tchnienie Ducha 艢wi臋tego ("Niech zst膮pi... i odnowi...", JPII, W-wa, 9.czerwca.1979, Plac Zwyci臋stwa).

Tak samo rozumie 艣wiat i wiar臋 Lucy z Lincoln. w pierwszym po艣cie pisa艂a o tej samej mi艂o艣ci do Jana Paw艂a II, kt贸rego uwa偶a za najwi臋kszego z ludzi jaki chodzi艂 po ziemi w XX wieku. Szczeg贸lnie prze偶y艂a Jego 艣mier膰, kt贸ra wla艂a w ni膮 jakby powo艂anie, by 偶y膰 sta艂膮 Jego obecno艣ci膮 i Jego nauk膮, i budowa膰 艣wiatow膮 wsp贸lnot臋 katolick膮, 艣wiadom膮 swego powo艂ania. Pyta艂a w pierwszym po艣cie, czy czytam i czy znam encykliki JPII! Opowiedzia艂a o sta艂ej ekspozycji kopii Jego encykliki o eucharystii (na pro艣b臋 JPII) na terenie ich parafii itd.
Dalsza cz臋艣膰 korespondencji jest istn膮 duchow膮 burz膮 i lawin膮. Serdeczn膮 burz膮 i lawin膮. W 艣wietle tej samej wiary, nadziei i mi艂o艣ci. Rozumiemy si臋 bez s艂贸w.
Lucy i Pat maj膮 6 dzieci. Lucy ze wzgl臋du na syna w 5 klasie, Wally'ego, kt贸ry potrzebuje troch臋 wi臋kszej opieki, jest wolontariuszk膮, pomoc膮 klasow膮 dla nauczyciela (class mom - tutaj mo偶na znale藕膰 inny przyk艂ad, jak to funkcjonuje w USA, warte dyskusji, nieprawda偶?).

W klimacie wakacyjnego luzu zasugerowa艂em Lucy by w艂膮czy艂a si臋 jako艣 w kolonie Caritas i je wzbogaci艂a ameryka艅skim punktem widzenia, skoro Jasiek wyszed艂 z inicjatyw膮 prowadzenia podstron kolonijnego bloga po angielsku i po w艂osku. Zacz臋li艣my snu膰 plany, potrzeb臋 kontynuacji tej intelektualno-duchowej przygody po wakacjach, w ramach normalnego 偶ycia naszych szk贸艂.

Lucy prowadzi bloga, dla kt贸rego inspiracj膮 jest wezwanie JPII do podj臋cia spo艂ecznej odpowiedzialno艣ci przez rodziny katolickie za kszta艂t 偶ycia publicznego naszych spo艂ecze艅stw (w wymiarze 艣wiatowym). Jako czytelnicy papieskich dokument贸w zdajemy sobie spraw臋 z zagro偶e艅 wyst臋puj膮cych we wsp贸艂czesnym 艣wiecie, za kt贸re ponosimy cz臋艣ciow膮 odpowiedzialno艣膰 ze wzgl臋du na bierno艣膰, czy nieobecno艣膰 w 偶yciu i dialogu publicznym (ka偶dy w swoim kraju i globalnie).

Lucy dopinguje mnie do lektur watyka艅skich dokument贸w np. nt. New Age, list贸w ameryka艅skich biskup贸w itd. Jest intelektualistk膮 i c贸rk膮 intelektualist贸w. Potrzebujemy siebie nawzajem. Jeste艣my g艂臋boko przekonani, 偶e nasze szko艂y, nasze rodziny, nasze parafie i wsp贸lnoty lokalne potrzebuj膮 siebie nawzajem. My ich, ze wzgl臋du na wielk膮 ameryka艅sk膮 tradycje wolno艣ci i demokracji (i intelektualnej wolno艣ci prezentowania swoich pogl膮d贸w), oni nas - ze wzgl臋du na wielki dar jakim obdarowa艂a nas Opatrzno艣膰 w postaciach b艂. Jana Paw艂a II, 艣w. s. Faustyny, sw. Maksymiliana, Solidarno艣ci. Lucy u艣wiadomi艂a mi dobitnie, 偶e "musimy zda膰 spraw臋 z bogactw i w艂odarstwa, kt贸re zosta艂y nam dane". Dane i zadane. Nie mo偶emy ich sobie przyw艂aszczy膰. Czy mo偶emy pozosta膰 bierni s艂ysz膮c s艂owa - "musicie by膰 dumni, 偶e jeste艣cie Polakami". Lucy z pomoc膮 Google czyta polskie posty na Fb, a nawet wiersze Cypriana Norwida (uwa偶a, 偶e za ma艂o jest dzisiaj tak g艂臋bokiej poezji, jak np. Moja Ojczyzna).

Oni s膮 szko艂膮 katolick膮 i dzia艂aj膮 w granicach parafii. Lucy o naszych pomys艂ach rozmawia (musi) z ksi臋dzem proboszczem, wikarym, z siostr膮 Mary Cecile, kt贸ra jest dyrektork膮 szko艂y i z wychowawczyniami klas (jedna z nich tak偶e jest zakonnic膮), kt贸re chc膮 podj膮膰 korespondencj臋. Z tym, 偶e chc膮, aby s艂a膰 zwyk艂e listy, bo chc膮 chroni膰 dzieci od nadmiernego uwi膮zania przed komputerem, telewizj膮 i grami elektronicznymi. Preferuj膮, na ile si臋 da, gry i zabawy na 艣wie偶ym powietrzu.

Oczywi艣cie, w tym kr贸tkim sprawozdaniu nie odda艂em ca艂ej - wibruj膮cej wiar膮, w膮tpliwo艣ciami, obawami, ci臋偶arem odpowiedzialno艣ci - wymiany naszych messages na Fb. W mi臋dzyczasie napisa艂em na pro艣b臋 Lucy list do siostry dyrektorki, by wszystko odby艂o si臋 lege artis. Lucy ma napisa膰 list do ca艂ej naszej Rady Pedagogicznej. M贸dlcie (m贸dlmy) si臋 o to wielkie katolickie dzie艂o, kt贸re zosta艂o z艂o偶one w nasze r臋ce (naszych wsp贸lnot). "Gdzie dwaj,albo trzej modl膮 si臋 wsp贸lnie (zgodnie) - dam im o co mnie prosz膮". Amen.

niedziela, 4 wrze艣nia 2011

Jedni drugich, od Strach贸wki po USA


Przyjechali艣my do ko艣cio艂a 5 minut przed msz膮. Siedz臋. Co si臋 dzieje wtedy we mnie? Po pierwsze nie ma to wiele wsp贸lnego ze wszystkim, co zostawi艂em za drzwiami. Ani nerwy przewyjazdowe, ani z艂o艣ci (niepotrzebne s艂owa) itd. Tym bardziej sprawy zatarg贸w szkolno-gminnych (nie wolno mi u偶ywa膰 zwyczajowej formy pewnego imienia). Nic z tych rzeczy. Nawet sprawy wa偶enia wiary i niedowiarstwa mego.

Dostaj臋 carte blanche. Co艣 dobrego si臋 ze mn膮 dzieje. My艣l臋, 偶e z ka偶dym, kto z odrobin膮 wiary, lub tylko dobrej woli wszed艂 w mury 艣wi膮tyni.
By艂em pusty, a nawet nadgni艂y, a oto zostaj臋 wybielony i nape艂niam si臋. Trzeba, BARDZO TRZEBA pyta膰 wtedy - CZYM.

Moja woda staje si臋 winem. Smakuje mi bardzo. Najwyra藕niej w ko艣ciele jest przestrze艅 dla ponownego narodzenia nawet ka偶dego zgni艂ka. Fakt, 偶e ko艣ci贸艂 jest jedyn膮 przestrzeni膮 wolno艣ci dla mnie w Strach贸wce. Inne przestrzenie 偶ycia publicznego mi zabrano a nawet zrobiono ze mnie wygna艅ca we w艂asnym kraju (przypomn臋 3 Maja 1981 i Solidarno艣膰 RI).

Ksi膮dz zrobi艂 wprowadzenie do mszy. O jedno艣ci i wzajemnych braterskich relacjach (lub nie) uczestnik贸w eucharystycznej ofiary. W kontek艣cie podzia艂贸w gminnych zabrzmia艂o jak mocny publiczny apel do zgromadzonych. By艂 zapowiedzi膮 czyta艅 liturgicznych.

Czytania by艂y ostre i proste. Kazanie te偶. Podoba艂y mi si臋. Przysz艂y we w艂a艣ciwym momencie (jak zawsze). "Je艣li do wyst臋pnego powiem: Wyst臋pny musi umrze膰 - a ty nic nie m贸wisz, by wyst臋pnego sprowadzi膰 z jego drogi - to on umrze z powodu swej przewiny, ale odpowiedzialno艣ci膮 za jego 艣mier膰 obarcz臋 ciebie. Je艣li jednak ostrzeg艂e艣 wyst臋pnego, by odst膮pi艂 od swojej drogi i zawr贸ci艂, on jednak nie odst臋puje od swojej drogi, to on umrze z w艂asnej winy, ty za艣 ocali艂e艣 swoj膮 dusz臋... Nikomu nie b膮d藕cie nic d艂u偶ni poza wzajemn膮 mi艂o艣ci膮".
" Je艣li dwaj z was na ziemi zgodnie o co艣 prosi膰 b臋d膮, to wszystkiego u偶yczy im m贸j Ojciec, kt贸ry jest w niebie. Bo gdzie s膮 dwaj albo trzej zebrani w imi臋 moje, tam jestem po艣r贸d nich".

Kiep tylko pomy艣li, 偶e to 艂atwe. Wiem to po sobie i po osobistej historii. G艂osi艂em Solidarno艣膰, wolno艣膰 i godno艣膰 - wi臋kszo艣膰 s艂ucha艂a, uwa偶a艂a mnie za autorytetem, zrobili przewodnicz膮cym zwi膮zku i w贸jtem. Potem dalej by艂em tym samym cz艂owiekiem ale Kazik 艁apka powiedzia艂 ludziom, 偶e jestem z艂ym cz艂owiekiem, oszo艂omem i oszustem. Wi臋kszo艣膰 dla wygody i korzy艣ci powtarza艂a i powtarza jego nauk臋.

Mam w szkole kole偶ank臋 nauczycielk臋, z kt贸ra si臋 nie zgadzam w wielu punktach.Czy jej nienawidz臋? Bro艅 Bo偶e. Czy j膮 mi艂uj臋? Na sw贸j spos贸b. Nie mam zamiaru w niczym szkodzi膰 jej szcz臋艣ciu rodzinnemu, ani osobistemu. Ale jej czyny i decyzje, kt贸re szkodz膮 szkole i zespo艂owi szkolnemu b臋d膮 zawsze nazywa艂 po imieniu. W 艣wietle tej samej Ewangelii. S膮 w niej przecie偶 s艂owa o kamieniu m艂y艅skim, je艣li kto艣 jawnie gorszy innych, i 偶e "lepiej by si臋 by艂o nie narodzi膰 temu, to fa艂szywie donosi na przyjaciela przed Wysok膮 Rad臋".

Wa偶ne, 偶eby umie膰 powa偶nie i spokojnie o wszystkich (tak偶e najtrudniejszych) sprawach rozmawia膰. Z mi艂o艣ci膮, czyli szanuj膮c zasady, te same dla wszystkich. Amen.

Ko艣ci贸艂 zna spraw臋 cz艂owieka. Ma wypracowane „zasady refleksji”, „kryteria ocen” i „wytyczne dzia艂ania” (Sob贸r Watyka艅ski II, JPII, Kompendium nauki spo艂ecznej itd).
Pawe艂 VI napisa艂, 偶e "rozw贸j jest nowym imieniem pokoju". Mo偶emy wej艣膰 w zespole szkolnym na drog臋 pokoju, godz膮c si臋 na jej drog臋 rozwoju zaproponowan膮 przez dyrektora szko艂y, w贸jta, dyr GZEASz, a ostatnio tak偶e Przewodnicz膮c膮 Rady Gminy. "Rozmaite inicjatywy religijne, humanitarne, ekonomiczne i techniczne mog膮 przynie艣膰 pewne rezultaty" (P6,Populorum progressio).

"Wsp贸艂praca nad rozwojem ca艂ego cz艂owieka i ka偶dego cz艂owieka jest bowiem obowi膮zkiem wszystkich wobec wszystkich, i powinna zarazem by膰 powszechna w ca艂ym 艣wiecie" (JPII, Solicitudo rei socialis):

"Gdy jednostki i wsp贸lnoty widz膮, 偶e nie s膮 艣ci艣le przestrzegane wymogi moralne, kulturowe i duchowe oparte na godno艣ci osoby i na to偶samo艣ci w艂a艣ciwej ka偶dej wsp贸lnocie" trudno si臋 dziwi膰, 偶e zarzewia konflikt贸w si臋 skrz膮 i to czasem 偶ywym ogniem, jak w艣r贸d nas.

Ale si臋 nacytowa艂em, ho, ho. A wszystko na potrzeby jednej korespondencji, z Lucy. Ona te偶 wykonuje prac臋 dla nas, cho膰 czasu nie ma za grosz. Ale tego wymaga mi艂o艣膰 wzajemna i do ca艂ego Ko艣cio艂a

sobota, 3 wrze艣nia 2011

Jest tak





Sobota. Budz臋 si臋, pij臋 kaw臋, siadam do komputera. W trakcie pierwszych s艂贸w zamykam oczy, nie chc臋 nic widzie膰, chc臋 wej艣膰 w 艣wiat ducha O偶ywiciela. Ducha Jasno艣ci i Prawdy. Ducha G艂臋bi, Szeroko艣ci, Spraw Wiecznych, Ostatecznych. Chc臋, 偶eby to On podyktowa艂 s艂owa i obrazy. 呕eby co艣 by艂o 偶yciem prawdziwym, tak偶e na tych stronach, musi by膰 Nie-ja-Ty-B贸g-Mi艂o艣膰-Pok贸j-Dobro. Amen.

Takie stawiam sobie wymagania. A ludzie chc膮 mnie rozlicza膰 z poziomu bana艂u. Sprawdzaj膮, ile razy u偶yj臋 s艂owa Krysia, Krystyna, Krysie艅ka, Kry艣ka albo Krycha. S艂owo ma by膰 adekwatne, tak偶e w zakresie imion w艂asnych.
Dla mnie Krysia - to cz艂owiek serdeczny, ciep艂y, szczery, bliski.
Krystyna - to beznami臋tny, obiektywny partner wsp贸艂dzia艂a艅, wsp贸艂istnienie w ramach jakiej艣 spo艂ecznej ca艂o艣ci.
Kry艣ka - to kto艣, kto w r贸偶nych sytuacjach mo偶e si臋 r贸偶nie zachowa膰, kieruj膮cy si臋 swoimi nieprzejrzystymi planami, kto nie uznaje dobra wsp贸lnego (a mo偶e ma swoje w艂asne jego definicje, ale ich nie ujawnia), kto nie chce si臋 podporz膮dkowa膰 regu艂om demokracji (na terenie szko艂y - dyrektorowi, symbolom), daj膮c do zrozumienia, 偶e wie wszystko lepiej.
Krysie艅ka i Krycha - s膮 u偶yciem najbardziej 偶artobliwym i daj膮 si臋 przyporz膮dkowa膰 ju偶 wcze艣niej om贸wionym.

Nie uznaj膮c mojej wolno艣ci s艂owa (licentia poetica), wp臋dzacie mnie w wielkie tarapaty tw贸rcze. Nie mog臋 adekwatnie (wed艂ug mnie) nazywa膰 rzeczywisto艣ci.

Ten dziwny punkt sporu ma wi臋ksze konsekwencje. Chyba to jest tylko czubek g贸ry lodowej.
Wracam do czwartku, 1 wrze艣nia. Ten dzie艅 m贸g艂 sta膰 si臋 punktem zwrotnym naszych spor贸w, nie tylko szkolnych ale i gminnych, ale si臋 zawali艂. Przynajmniej ja to tak prze偶y艂em. Kiedy pod koniec spotkania radnych i nauczycieli, co nazywam naszym Sejmem Wielkim, podzieli艂em si臋 bardzo osobistym wyznaniem, zrobi艂em to z najg艂臋bszego impulsu duszy i serca. Wyzna艂em wobec wszystkich zgromadzonych najdelikatniejsze prze偶ycia wewn臋trzne (duchowe) dane mi tego dnia. Wyrazi艂em swoj膮 wiar臋, nadziej臋 i mi艂o艣膰. Jeszcze przed zapisaniem w serdecznym dzienniku duszy. Ale ju偶 mia艂em to w notatkach, nie mog臋 gubi膰 takich objawie艅. TO OBJAWIANIE SI臉 BOGA ZMIENIA 艢WIAT. Potem dopiero s膮 nasze dzia艂ania.

Moje wyznanie zapad艂o w cisz臋. Dobre i to. Ale oto nie, kiedy wszyscy byli pewni, 偶e w zgodzie i nadziei si臋 rozejdziemy, Kry艣ka zmieni艂a pozycj臋 siedzenia. Przesz艂a ze strony radnych (w艣r贸d kt贸rych nie pisn臋艂a ani s艂owa) na stron臋 nauczycieli i nie licz膮c si臋 z nikim i niczym w艂膮czy艂a werbaln膮 wiertark臋, by burzy膰 i niszczy膰. By otumania膰, mota膰, manipulowa膰. Fuj.

Dlaczego nie spotka艂a si臋 z mi艂ym, ale jasnym komunikatem innych (dyrektorki nie s艂ucha), Krysie艅ko, innym razem. Na dzisiaj koniec, nie chcia艂a艣 m贸wi膰 w ramach przyj臋tych zasad, to milcz. Je艣li chcesz, to przygotujemy ci nast臋pne spotkanie, nast臋pn膮 debat臋, gdzie w zgodzie z zasadami b臋dzie ci przys艂ugiwa艂 odpowiedni czas na zabranie g艂osu. Uszanuj zasady, nas, dobro wsp贸lne i nasze uczucia.

Dziwne jest poj臋cie dobra wsp贸lnego u niekt贸rych. Mnie wolno depta膰, nawet najdelikatniejsze moje wyznania, jej b臋d膮 broni膰 (albo tylko i艣膰 na r臋k臋), nawet gdy widz膮 niekontrolowane paroksyzmy z艂ych emocji.

Nie by艂oby potrzeby o tym pisa膰, przywyk艂em, gdyby nie wielkie wyzwanie, kt贸re zosta艂o og艂oszone wszem i wobec, na posiedzeniu Rady Pedagogicznej i podczas uroczysto艣ci Rozpocz臋cia Roku Szkolnego. Chodzi o podj臋cie korespondencji klas 4,5,6 z r贸wie艣nikami z USA, a przez nich - dialogu ca艂ych naszej spo艂eczno艣ci szkolno-parafialnych. Nie znam podobnych precedens贸w.

Na m贸j rozum, to powinno zaj膮膰 nasz czas, rozum, wiar臋, a mo偶e i emocje. Ten dialog kryje wielki sens i mo偶e si臋 powie艣膰, przynosz膮c niewyobra偶alne korzy艣ci (kulturowe, duchowe, o艣wiatowe). Ale ten dialog z istoty wymaga szczero艣ci i otwarto艣ci. Gra pozor贸w i politycznej poprawno艣ci nikomu z nas nie jest potrzebna. Nasz dialog ma by膰 wr臋cz poszukiwaniem lekarstwa na tamte zjawiska. Ten dialog, rozpocz臋ty wst臋pnie w korespondencji Lucy (matk膮 jednego z uczni贸w, Wally'ego) pokaza艂 obszar do艣wiadcze艅 i oczekiwa艅. Jest w nim 偶ycie rodzinne, cudowne uzdrowienia, 偶arliwa wiara i modlitwa, szko艂a poszukuj膮ca najlepszych wzor贸w wychowawczych, 偶ywa diecezja i aktywna, entuzjastyczna parafia.

Pozwalam sobie przedrukowa膰 ostatni message Lucy, my艣l臋, 偶e nie mia艂aby nic przeciwko temu. Ja w niej widz臋 skierowane przez Boga wo艂anie do nas. Do ka偶dego z nas, ca艂ej szko艂y i parafii. Do ca艂ej Rzeczpospolitej Norwidowskiej.

"Hi, How are you? You mentioned before that you would meet with your team on September 1st. I am hoping you mentioned pen-pals. Has this matter been approved by all on your school-board? ( Even the slightly different woman? ) I have received a lot of enthusiasm for the idea on my side. I am trying to build a THEME around Poland and the Church for the 5th grade since we have much enthusiasm and talent also. ( Fr. Rush loves St. Maximillian Kolbe, Sr. Mary Helen, as I mentioned before studied under an Auschwitz survivor this summer, and then there is the great love we all still have for Bl. JP II, not mention that St Theresa's is the one church in Lincoln that celebrates Divine Mercy Sunday as JP II asked during his papacy.)
So as you said before -" there is something eternal in our adventure." Yes - I see it all coming together here.
Is there something you would like to learn from us? It is hard to compare Nebraska to the greatness of your country. What I have told you before is true - we are a diocese, especially a parish that is called "conservative" but that is only confusing. It is the older world that has been preserved locally. (Very locally in some cases, as in across the street.)
St. Theresa's is very active, very enthusiastic parish. Many families have 6 or more children. We are relatively humble compared to other parishes in town.
...but maybe you should ask me what you would like to hear from the children.
God Bless!"


Wczoraj odebra艂em tego posta. Nawet go w ca艂o艣ci nie przeczyta艂em. Ba艂em si臋. Waha艂em si臋, czy go otworzy膰 przed snem. Czuj臋 ogromy ci臋偶ar towarzysz膮cy tej duchowej przygodzie. Zbyt ogromny, by go unie艣膰 w pojedynk臋. Przeczyta艂em posta od Lucy dopiero dzisiaj rano, gdy napisa艂em wszystko, co powy偶ej niego. Te wszystkie sprawy si臋 艂膮cz膮. Nasze lokalne konflikty, pr贸by dialogu, powodzenia i niepowodzenia, nawet sama gotowo艣膰 do rozmowy o nich i spos贸b wymawiania cudzych imion. Ja w tym dialogu jestem ca艂y i daj臋 si臋 ca艂y. Tak偶e dr偶臋, nie 艣pi臋, 艂ami臋 si臋...

Ale wo艂anie idzie ze 艣wiata. Od strony ko艣cio艂a (ludzi tej samej wiary) najsamprz贸d, ale nie tylko. Jeste艣my wszyscy dziedzicami Boga samego, ale Polacy s膮 r贸wnie偶 w spos贸b szczeg贸lny dziedzicami b艂. Jana Paw艂a II, 艣w. Maksymiliana Kolbe, 艣w. Faustyny, b艂. Jerzego Popie艂uszki i jego i naszej Solidarno艣ci.

Co mam odpowiedzie膰 Lucy, jej synowi Wallemu, innym dzieciom, ksi臋dzu Rush, siostrze Mari Helenie i innym nauczycielom, ksi臋偶om i parafianom z Lincoln, Nebraska - od 艣w. Teresy od Dzieci膮tka Jezus?

pi膮tek, 2 wrze艣nia 2011

Kochana Ludgardo, kochany Jerzy (Buzkowie)



Uratowali艣cie moje dzisiejsze pisanie. Co prawda w pokr臋tny spos贸b. Przez pog艂oski o waszym rozwodzie.
Nie wiem nawet, czy si臋 rozwiedli艣cie, czy to tylko pog艂oski. Ale i tak jest o czym pisa膰.

Rozwody to jedna z bardziej idiotycznych rzeczy w tym 艣wiecie. Tym bardziej, gdy zda偶a si臋 w p贸藕niejszym wieku. Milczenie o tym, te偶 nie wystawia nam - znaczy reszcie, dobrego 艣wiadectwa.

Czym jest dla mnie? 艢lep膮 zemst膮 na rozumie, zwyci臋stwem rozporka i krocza. Cz艂owieku, skoro 艣lubowa艂e艣, da艂e艣 s艂owo - to na nim opar艂 si臋 byt ca艂ego 艣wiata. Przynajmniej 艣wiata kilku os贸b. Rozporkiem, kroczem wyda膰 wyrok na istnienie 艣wiata? Szata艅ski chichot mo偶e by膰 tylko komentarzem.

Cz艂owieku-rozwodniku za kogo si臋 uwa偶asz? Za Boga kreuj膮cego i unicestwiaj膮cego 艣wiaty?

Kiedy nachodz膮 k艂opoty i pokusa zdrady w艂asnego uroczy艣cie 艣lubowanego s艂owa - spojrzyj przede wszystkim w lustro. Kim jeste艣? Kim jest cz艂owiek? Czym jest nasza to偶samo艣膰 (kt贸r膮 potwierdzamy ka偶dym uroczystym 艣lubowaniem), skoro mo偶na j膮 dzieli膰 na cz臋艣ci?

Nie wiem, jak to jest w praktyce, nie mia艂em pokus rozwodowych, cho膰 sytuacji dwuznacznych par臋 by艂o. Wiem, 偶e ma艂偶e艅stwo zgodnie z istot膮 rzeczy rodzi si臋 z mi艂o艣ci i jest potwierdzane uroczystym 艣lubowaniem wierno艣ci, a偶 do 艣mierci. Jednym z najwa偶niejszych jego zada艅 jest praktyczne budowanie i podtrzymywanie jedno艣ci 艣wiata, kt贸ry stworzyli艣my swoim "TAK". Aspekty jego wymiaru psychologicznego, z istoty faluj膮cego, oscyluj膮cego mi臋dzy maksimum a minimum, s膮 tylko jednymi z wielu, i to nie najwa偶niejszymi. W sprawach psychologii, poza przypadkami chorobowymi, masz cz艂eku tak, jak sobie po艣cielisz prawie ka偶dego dnia.
Jest - wed艂ug mnie - zadaniem podstawowym praca nad jedno艣ci膮. Najpierw trzeba j膮 zrozumie膰 i uzna膰. Je艣li kto艣 w艂o偶y w to odrobin臋 wysi艂ku, b臋dzie owocowac do 艣mierci. Budowanie na uczuciach, bez wielkiego udzia艂u rozumu i wiary, jest budowaniem na lotnych piaskach. S膮 jeszcze takie sprawy jak odpowiedzialno艣膰, zw艂aszcza za dzieci, ale tak偶e za siebie nawzajem (za los drugiej po艂贸wki) i za wypowiedziane s艂owo. Jak mo偶na sprzeda膰 w艂asny honor (uroczyste 艣lubowanie, s艂owo!), odpowiedzialno艣膰, jedno艣膰 stworzonego dobrowolnie 艣wiata itd. za przelotn膮 rozkosz rozporka i krocza??? Orgazm nie jest zlokalizowany w organach, ale w osobie.

Infantylizm chce narzuci膰 swoje widzenie 艣wiata dojrza艂ym doros艂ym.

Ludgarda i Jerzy uratowali moje pisanie dzisiaj, bo nie mia艂em ochoty. Po tym, jak zawali艂 si臋 m贸j 艣wiat wczoraj po wybuchu nauczycielki-radnej po zako艅czonym spotkaniu gminnego Sejmu Wielkiego. To, 偶e ona nie panuje nad swoimi nerwami wszyscy wiedz膮 od dawna. Ale 偶e kto艣 traktuje j膮 powa偶nie po tym, jak ona zdepta艂a zasady i regu艂y wsp贸艂偶ycia spo艂ecznego i dyskusji spo艂ecznej - to mnie ci膮gle zaskakuje i prawie za艂amuje. To jest szpara przez kt贸ra wciska si臋 schizofrenia spo艂eczna i niszczy wszystkich. Ona zas艂uguje tylko na lito艣膰 i dobre rady, by co艣 ze sob膮 zrobi艂a. Jako nauczyciele i wychowawcy odpowiadamy przecie偶 przede wszystkim za zdrowie i rozw贸j dzieci i m艂odzie偶y, a po艣rednio ca艂ej spo艂eczno艣ci szkolnej, a nie jednej, nawet najbardziej lubianej kole偶anki, kt贸ra przechodzi najwyra藕niej wielki kryzys. Chory animator zara偶a ca艂膮 wsp贸lnot臋. Nauczyciel tak samo. Czy kto艣 my艣li, 偶e uczniowie nie widz膮 tego rozdwojenia ja藕ni? Gdy kto艣 uczy o jedno艣ci i zasadach jakie powinny panowa膰 w spo艂ecze艅stwie (dzi臋ki wolno艣ci wywalczonej przez Solidarno艣膰, tak偶e Solidarno艣膰 we w艂asnej gminie), je przy wsp贸lnym szkolnym stole, a potem idzie tam, gdzie zapadaj膮 decyzje i g艂osuje przeciw? Albo milczy na wa偶nym spotkaniu, gdzie dochodzi si臋 do zgody i umawia na dalsz膮 wsp贸艂prac臋, a potem krzyczy, 偶e dzieje si臋 jej krzywda, i 偶e to wszystko jest nie tak??? 呕adne sk艂贸cone kr贸lestwo si臋 nie ostoi.

czwartek, 1 wrze艣nia 2011

Rady - nie rady, musz臋



Statystyka wej艣膰 na stron臋 www - 590/88 (dzie艅/godz) - nies艂ychany wynik. Co tak nap臋dzi艂o czytelnik贸w? Chyba afera z godzinami dla dyrektora. To jest jednak realny konflikt. Mo偶e nie z Rad膮 Gminy, ale ca艂ej szko艂y RzN z jedn膮 nauczycielk膮. To by艂 straszny samob贸j z jej strony. Jakimi metodami ona niszczy szko艂臋, do艣wiadczyli艣my dzisiaj.

Najpierw by艂a wspania艂a harmonia, pok贸j i jedno艣膰 - od pierwszego znaku krzy偶a rozpoczynaj膮cego msz臋 艣wi臋t膮, poprzez przemarsz spo艂eczno艣ci szkolnej przez wie艣 gminn膮 pod sztandarem Rzeczpospolitej Norwidowskiej, do ko艅ca uroczysto艣ci.

A偶 zadziwi艂o mnie to.

Wyje偶d偶a艂em rano do Strach贸wki jak na Golgot臋. Prze偶ywa艂em j膮 w trakcie bezsennych godzin nocnych. Napi臋cie mnie nie opuszcza艂o. A偶 do pierwszych takt贸w Bo偶ej Opatrzno艣ci w ko艣ciele. S艂yszalna by艂a muzyka sfer niebieskich. Tak wygl膮da samoobjawianie si臋 Boga w dzisiejszym 艣wiecie. Ka偶dy jest jego adresatem, niewielu po艣wi臋ca mu chwil臋 g艂臋bszej refleksji (i notatek).

Potem by艂 imponuj膮cy przemarsz pod sztandarem. Tak wygl膮da kwintesencja naszej gminy. Zakorzeniona w d艂ugiej i dumnej historii, si臋gaj膮cej Sejmu Wielkiego i Konstytucji 3 Maja. W konarach tego rozros艂ego drzewa naszych dziej贸w s膮 Sobiescy i Cyprian Norwid. Dnia 3 Maja 1981 roku powsta艂a tak偶e nasza gminna Solidarno艣膰 Rolnik贸w Indywidualna. Mamy powody nosi膰 dumnie wyprostowane karki. "Nigdy przed moc膮 nie ugniemy szyi. Bo u Chrystusa my na ordynansach, s艂udzy Maryi" (J.S艂owacki).

Spokojny i 艂agodny by艂 tak偶e pocz膮tek oficjalny w szkole. Dwa hymny, pa艅stwowy i szkolny, list od kuratora, o dziwo, ca艂kiem sensowny i ludzkim j臋zykiem.
Nie mog臋 oprze膰 si臋 wra偶eniu, 偶e na taki przebieg uroczysto艣ci mia艂a wp艂yw obecno艣膰 pocztu sztandarowego, hymnu pa艅stwowego i szkolnego - i w og贸le ogromne znaczenie symboli w 偶yciu wsp贸lnot.

Trzecim puntem dnia (Boh ljubit Trojcu) by艂o spotkanie rady pedagogicznej z radnymi z komisji o艣wiaty, w贸jtem i dyrektorem GZEASz. Zgodzili艣my si臋 na parlamentarne maniery. Uzasadnia艂em wniosek o takie spotkanie, kt贸ry zg艂osi艂em na poprzedniej "radzie", i kt贸ry zosta艂 gremialnie zaakceptowany.
Mniej wi臋cej tymi s艂owami - "Od wielu dni jeste艣my wci膮gani w konflikt wok贸艂 tzw. godzin dyrektorskich. Or臋偶em przeciwnik贸w jest oszcz臋dno艣膰 2.400 z艂 z gminnego bud偶etu kosztem zarz膮dzania szko艂膮, zw艂aszcza problemami wychowawczymi w gimnazjum. Trudno to zrozumie膰, bo co do propozycji zmniejszenia ich do przyzwoitej liczby 6, zgodni s膮 wszyscy, kt贸rzy maj膮 kompetencje w tej sprawie: dyrektor zespo艂u szk贸艂, w贸jt (rozliczany z wykonania bud偶etu), dyrektor zarz膮dzaj膮cy o艣wiat膮 na szczeblu urz臋du gminy. Sprzeciw wyra偶aj膮 osoby stoj膮ce z dala od codziennych problem贸w szko艂y i nie ponosz膮ce z tego tytu艂u 偶adnej odpowiedzialno艣ci. Podkre艣li艂em, 偶e takie jest te偶 stanowisko ca艂ej rady pedagogicznej (a nawet pracownik贸w administracyjnych), tylko jedna osoba jest przeciwna.
呕ycie szko艂y tylko dla obserwator贸w z zewn膮trz sprowadza si臋 do lekcji. W rzeczywisto艣ci jest cz臋sto wstrz膮sane problemami wychowawczymi, w rozwi膮zywanie kt贸rych - w braku pedagoga i psychologa - wci膮gni臋ta jest zawsze dyrektorka. Ka偶dy nauczyciel oczekuje od niej interwencji, gdy go zawiod膮 w艂asne metody i 艣rodki oddzia艂ywania. Na rozwi膮zanie r贸偶nych incydent贸w nie mo偶na czeka膰, a偶 dyrektorka sko艅czy lekcj臋 w jakiej艣 klasie.
Podkre艣la艂em, 偶e pragniemy pozna膰 spojrzenie z innej strony, zw艂aszcza tych radnych, kt贸rzy uwa偶aj膮 inaczej (w tym kole偶anki-nauczycielki). Mo偶e nie znamy wszystkich uwarunkowa艅 gminnego bud偶etu i te 2 tysi膮ce gra naprawd臋 kluczow膮 rol臋 (teza radnej-nauczycielki). Dlatego potrzebne by艂o to spotkane."

Gra偶yna przedstawi艂a przyk艂ady z poprzedniego roku, w艂膮cznie z wyjazdami do S膮du dla nieletnich, kurator贸w s膮dowych, wydzia艂u Komendy Powiatowej Policji ds. nieletnich itd. Konkrety poda艂a te偶 Renata tzw. szkolny koordynator do spraw bezpiecze艅stwa. Emila przypomnia艂a o setkach tysi臋cy z艂. pozyskanych przez Gra偶yn臋 dla szko艂y (w tym remont dachu (!), wyposa偶enie itp.) i przez to r贸wnie偶 dla gminy. Beata upomnia艂a si臋 o czas (setki ponadplanowych godzin) na pisanie i rozliczanie projekt贸w itp. Wstyd o tym wszystkim m贸wi膰, zw艂aszcza wstyd przypomina膰 radnej-nauczycielce, pragn膮cej z jej tylko wiadomych powod贸w (ambicjonalnych?) podstawi膰 nog臋 "kole偶ance dyrektorce, albo kole偶ance Gra偶ynce" z pomoc膮 kwitu na 2.400 z艂p. Ona sama bez ogranicze艅 korzysta艂a w swojej pracy z wszystkich zdobytych przez Gra偶yn臋 funduszy, program贸w i udogodnie艅.

Radni nie byli wojowniczy. Raczej wyt艂umaczyli zaistnia艂膮 sytuacj臋 (u偶ywam samych poprawnych zwrot贸w) zbyt du偶ym tempem dyskusji przed sesj膮 rady. Nie wszystko by艂o dla wszystkich jasne (dziwne, 偶e nie wyt艂umaczy艂a wszystkiego klarownie radna-nauczycielka) i s膮 gotowi wr贸ci膰 do sprawy przy najbli偶szej okazji. Wszyscy przyj臋li艣my deklaracj臋 Przewodnicz膮cej rady Gminy z zadowoleniem i nadziej膮 na rych艂e zako艅czenie tego niepotrzebnego sporu. Czeka przecie偶 tyle innych wa偶nych spraw. Potrzebna jest nasza 艣cis艂a wsp贸艂praca dla dobra dzieci, m艂odzie偶y i ca艂ej gminy. Jeste艣my przecie偶 wsp贸lnot膮 lokaln膮, a nie 艣cieraj膮cymi si臋 partiami politycznymi.
Tego samego zdania jest w贸jt i dyrektor GZEASz. Czekamy na wsp贸lne warsztaty nastawione na wsp贸艂prac臋 Rady Gminy i Rady Pedagogicznej (+ Rady Szko艂y), takie jakie przerobili艣my z trenerami z firmy "Linia - Projekty Inteligentne". Tylko w takich dzia艂aniach mog膮 znikn膮膰 resztki niesnasek i nieufno艣ci.

Spotkanie przebieg艂o z i艣cie parlamentarn膮 kultur膮 (wykorzystali艣my tylko najlepsze wzory i zachowania naszego Sejmu, tak jak przed 30 laty, gdy nawet Milicja Obywatelska dzi臋kowa艂a mi za kultur臋 debaty z rolnikami w sali OSP). Ka偶dy, kto chcia艂 zabra膰 g艂o艣, podnosi艂 r臋k臋 i sygnalizowa艂 swoj膮 aktywno艣膰 przewodnicz膮cej zebrania.

Gdy wszyscy ch臋tni si臋 wypowiedzieli, opanowa艂a mnie niek艂amana rado艣膰 i satysfakcja. Mia艂em na pocz膮tku na dnie duszy jakie艣 obawy. Ale nie, wszyscy byli super.
Gra偶yna, przewodnicz膮ca zebrania, par臋 razy si臋 upewnia艂a - "czy to ju偶 wszyscy, czy kto艣 chce jeszcze zabra膰 g艂os?". Nikt!

Z rado艣ci poprosi艂em o s艂owo przed-ko艅cowe. Chcia艂em zacytowa膰 dokumenty, w kt贸rych szuka艂em natchnienia i si艂y - 1) "Humanizm integralny i solidarny" (to tytu艂 kompendium nauki spo艂ecznej ko艣cio艂a), 2) "W ca艂ej m膮dro艣ci i duchowym zrozumieniu" - tak si臋 zaczyna艂o trzecie wezwanie modlitwy powszechnej, zbudowane na dzisiejszych czytaniach liturgicznych. Wszak wszyscy wzi臋li艣my udzia艂 we mszy 艣wi臋tej inauguruj膮cej nowy rok szkolny.
Ten klimat znale藕li艣my i potwierdzili艣my w spotkaniu. To by艂o zwyci臋stwo samorz膮du nad pieniaczami.

Niestety, okaza艂o si臋, 偶e z艂y duch nie usn膮艂, czyha艂. Po sygnale zako艅czenia spotkania wybuch艂a Krystyna. Jaki ja jestem naiwny! My艣la艂em, 偶e uszanuje zwyci臋stwo rozs膮dku i harmonii zapocz膮tkowanej msz膮 艣wi臋t膮. Przecie偶 nie zabra艂a g艂osu wcze艣niej, cho膰 chyba wszyscy tego od niej oczekiwali艣my. Skoro nie zabra艂a, to znaczy, 偶e nie mia艂a nic m膮drego do powiedzenia. I basta. Powinna uszanowa膰 nas wszystkich. Ale nie, ona ma swoj膮 taktyk臋.

Przecie偶 ona, nauczyciela-radna ma najwi臋ksze mo偶liwo艣ci wp艂ywania na rozumienie spraw szkolnych i g艂osowania w radzie. Musia艂a innym jako艣 t艂umaczy膰, skoro sama g艂osowa艂a przeciw.

Dzisiaj zn贸w nikogo nie uszanowa艂a. Po spotkaniu, korzystaj膮c z obecno艣ci tych, kt贸rzy nie zd膮偶yli wyj艣膰, chcia艂a wykrzycze膰 jakie艣 inne sprawy. Prywatne. Chcia艂a si臋 k艂贸ci膰 o sp贸r ze mn膮! O narzucenie mi cenzury. Co do mnie, to nawet nie wiem, co publikuje na Facebooku, bo odrzuci艂a moj膮 pro艣b臋 o zaliczenie do grona znajomych. Wi臋c ja nawet nie mam mo偶liwo艣ci jej komentowa膰, ona za艣 chcia艂aby mi m贸wi膰, co mam pisa膰!
Wyszed艂em. Spotkanie by艂o zako艅czone. Dziwi臋 si臋, 偶e niekt贸rzy daj膮 si臋 wci膮ga膰 w jej kr臋te labirynty i zostaj膮 (fa艂szywa lito艣膰?). Jej taktyka jest prosta - zniszczy膰 dobre wra偶enie, zakrzycze膰, zamota膰 ludziom w g艂owach. W spokojnej rozmowie nie ma nic do powiedzenia.
Przebieg spotkania by艂 pi臋kny i pokojowy? Tym gorzej dla niej. Musi podnie艣膰 atmosfer臋 nerwowym tonem, takimi偶 s艂owami, jakimi艣 osobistymi 偶alami. Musi odwr贸ci膰 kota ogonem. Wed艂ug niej nie chodzi o dobro szko艂y i zgodn膮 wsp贸艂prac臋 szko艂y i samorz膮du. Dla niej najwa偶niejsze jest jej poczucie krzywdy itp.itd. Potok 偶ali i oskar偶e艅.

My艣la艂em, 偶e nie b臋d臋 musia艂 o niej pisa膰. My艣la艂em, 偶e jej bliscy i przyjaciele uwolni膮 mnie od tej konieczno艣ci. Ja jej nawet wsp贸艂czuj臋. Ale szko艂y niszczy膰 nie dam.
Nie musia艂bym pisa膰, gdyby wszyscy byli podobnego zdania, 偶e po 偶adnym pi臋knym spotkaniu nie wolno pozwoli膰 sobie odebra膰 jego dobrych owoc贸w jednemu krzykaczowi. Ja szybko wyszed艂em z dyrektorem GZEASz. Chcia艂em broni膰 rozumu i wiary (zawartych w owocach i uzgodnieniach). Jak 艂atwo jest traci膰 艂ask臋 pokoju. Ale tym zarz膮dza ka偶dy z nas z osobna.
Do powa偶nej dyskusji, z poszanowaniem zasad (a to jest zawsze wyraz poszanowania innych os贸b!!) jestem zawsze got贸w. W pysk贸wkach z K.... nie chc臋 bra膰 udzia艂u. Ona (jej stan emocjonalny) nas niszczy.

PS.

Tekst modlitwy powszechnej jest tam gdzie zawsze (na samym dole).

Za艂. nr1:
"Chrze艣cijanin wie, 偶e w nauce spo艂ecznej Ko艣cio艂a mo偶e znale藕膰 zasady refleksji, kryteria os膮du i wskaz贸wki do dzia艂ania, kt贸re s膮 punktem wyj艣cia do promowania integralnego i solidarnego humanizmu... by osoby przez ni膮 przygotowane nauczy艂y si臋 odczytywa膰 wsp贸艂czesn膮 rzeczywisto艣膰 i odnajdywa膰 w艂a艣ciwe drogi dzia艂ania:
- we w艂a艣ciwy spos贸b podj膮膰 kwestie spo艂eczne naszych czas贸w, kt贸re wymagaj膮 tego, by podchodzi膰 do nich zgodnie z ca艂o艣ciow膮 wizj膮, gdy偶 s膮 one ze sob膮 coraz bardziej powi膮zane, wzajemnie uzale偶nione i w coraz wi臋kszym stopniu dotycz膮 ca艂ej rodziny ludzkiej. Przedstawienie zasad nauki spo艂ecznej ma na celu wskazanie sp贸jnej metody poszukiwania rozwi膮za艅 dla problem贸w, aby rozeznanie, ocena i podejmowane decyzje odpowiada艂y rzeczywisto艣ci, a solidarno艣膰 i nadzieja mog艂y skutecznie wp艂ywa膰 na skomplikowane wsp贸艂czesne sytuacje"

Za艂. nr2:
"Zar贸wno interpretacja, jak i rozwi膮zanie aktualnych problem贸w ludzkiego wsp贸艂偶ycia
wymaga uwzgl臋dnienia ich wymiaru teologicznego” (JPII, Centesimus annus)