sobota, 24 wrze艣nia 2011

Dni Norwidowskie na Bia艂o艂臋ce




Delektowa艂em sie dzisiaj uczestnictwem w -

Vade-mecum, czyli sesji popularno-naukowej "艢wiat Warto艣ci Norwida" w Wy偶szym Seminarium Duchownym Diecezji Warszawsko-Praskiej w Warszawie ul. Mehoffera 2

Referaty

1) Cyprian Norwid o cz艂owieku - kilka my艣li z lektury jego dramat贸w, dr Joanna Trzcionka

2) Biblia w 艣wiecie warto艣ci Norwida (na przyk艂adzie list贸w), mgr Marta Rogowska

3) Cyprian Norwid jako krytyk materializmu, mgr Marcin B臋dkowski

4) Norwid wobec Europy i kultury europejskiej, mgr Karol Samsel

*** Wyst臋p Teresy Budzisz-Krzy偶anowskiej

Dyskusja panelowa

A) Prawda - prof. dr hab. Jadwiga Puzynina

B) K艂amstwo - dr hab. Jacek Leociak

C) Chrze艣cija艅stwo - ks. dr Antoni Dunajski

d) Cz艂owiek - dr Tomasz Korpysz

***

I ja tam by艂em, miod i wino duchowe pi艂em. C.Norwid, z pomoc膮 norwidologow wzbogaca mnie i Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮, a takze bardzo mi pomaga w trudnym dialogu ze wspolnot膮 lokaln膮. Dziekuje!

pi膮tek, 23 wrze艣nia 2011

Na 艣mier膰 i 偶ycie w obfito艣ci

S艂owa dobieraj膮 si臋 w pary, ca艂e zdania za mn膮 chodz膮. Nie ma rady, musz臋 usi膮艣膰 i zapisa膰.

Ojcowie kupuj膮 dzieciom nowe ciuchy, albo daj膮 na nie pieni膮dze. Ja mog臋 tylko skroi膰 egzystencjalne wdzianka relacji i znacze艅. Chc臋 ich ubra膰 na 偶ycie, a zw艂aszcza na 艣mierci, kt贸re b臋d膮 si臋 w ich 偶yciu pojawia膰 i to w pewnym momencie w obfito艣ci. Trzeba by膰 ubranym na ka偶d膮 pogod臋.
A przy innej okazji 艂api臋 si臋 na my艣li, 偶e nasze dzieci dziedzicz膮 inny, osobny 艣wiat. 呕yj膮 z nami na osobno艣ci, nie maj膮 kole偶anek i koleg贸w pod bokiem. Zw艂aszcza najm艂odsi. Ich klasa - ca艂a jest zamiejscowa. Nie bywaj膮 u nich, nie maj膮 "podw贸rka",ani nawet bliskiego s膮siedztwa. S膮 ze sob膮, ze starym domem w zaros艂ym ogrodzie, z nami. A my z nimi.
S艂ysz臋 za drzwiami ich ranne 艣piewy i pogwarki. Siedz臋, s艂ucham, namy艣lam si臋, zapisuj臋. Bez odniesienia do wieczno艣ci, w osobowej Tr贸jcy 艢wi臋tej, w kulturze duchowej i materialnej - ale by艣my 偶yli pustk膮 i n臋dz膮.

Obiektywizacja – to jest m贸j wk艂ad w polsk膮 katechetyk臋 (艣wiatow膮?) i egzystencjalizm. Nie ja jestem najwa偶niejszy, ale to, co si臋 wydarza na katechezach (i w 偶yciu). Trzeba tylko notowa膰.

A jak膮 inn膮 mamy alternatyw臋 wobec jednorazowo艣ci 偶ycia w wieczno艣ci? Ni偶 by膰 prze藕roczystym.

Co si臋 w艂a艣ciwie wydarza na katechezach i w 偶yciu? - Oto jest pytanie.

Jeste艣my stworzeni na obraz i podobie艅stwo Bo偶e. Na pewno sami siebie nie stworzyli艣my, ani nawet nie wymy艣lili艣my. Jest w nas, musi by膰, to CO艢 wi臋cej. Szybko mnie o to spytajcie, bo mam ciekaw膮 interpretacj臋. Przysz艂a ze trzy dni temu nieoczekiwanie – jak cz臋sto – do poduszki. Mo偶e nigdy nie powr贸ci膰! Patrz臋 teraz na siebie (sw贸j 偶ywot) jak B贸g Ojciec. Widz臋 je i opisuj臋. Bo szukam i t臋skni臋 do prawdy. Oto ono – moje 偶ycie, „ja”. Patrz臋 na siebie jakby z zewn膮trz, jak B贸g Ojciec. Ale jestem nieroz艂膮czny z "Ojcem" patrz膮cym i opisuj膮cym jednocze艣nie. Patrz膮cym i opisuj膮cym nie kogo艣 obcego, ale najbli偶szego, niczym "kochaj膮cego syna". Jestem jedno艣ci膮 tych dw贸ch. Jak jeste艣my z艂膮czeni? Przez co? Same neuroprzeka藕niki? Niemo偶liwe! Duch nas 艂膮czy. Co jest tym duchem? Mi臋dzy innymi warto艣ci, r贸偶ne kategorie niematerialne, duchowo-kulturowo-intelektualnie... poznane, przyj臋te, uznane, kt贸re mnie (nas) formuj膮. Czy mo偶e by膰 inaczej? No nie – skoro mamy by膰 obrazem i podobie艅stwem Tr贸jcy 艢wi臋tej. Oto pocz膮tek wyk艂adu na wszystkie katedry 艣wiata.

Sekwencja zdarze艅 by艂膮 taka -
- Zacz臋艂o si臋 jako艣 tak, od, 偶e jestem roz艂膮czny ze 艣wiatem, bo nie mam forsy. Forsa jest wej艣ci贸wk膮 do 艣wiata. Gdziekolwiek bym chcia艂 si臋 ruszy膰, musz臋 mie膰 fors臋. Nie mam nawet tyle. Wi臋c mnie nie ma w 艣wiecie. Umar艂em dla 艣wiata. Ale nie ruszaj膮c si臋 z czterech 艣cian, jestem jednak. Mog臋 obserwowa膰, wzi膮膰 pod lup臋 niejako i opisa膰 „przedmiot”, kt贸rym jestem ja sam. Na tysi膮c sposob贸w, ale wszystkie uka偶膮 ten sam sens.
Ka偶dy z nas jest powie艣ci膮, byle wzi膮艂 si臋 pod obserwacj臋 i opisa艂. Najwa偶niejsze jest zauwa偶y膰 „przedmiot”, kt贸rym si臋 jest. Paradoksalnie nie sztuk膮 jest opisa膰, sztuk膮 jest zauwa偶y膰 - nie tyle siebie, ile w sobie, to co艣, co si臋 staje, dzieje i co jedynie w艂a艣ciwie jest, bo kom贸rki i narz膮dy podlegaj膮 sta艂ym zmianom (obumieraniu). Wi臋c "jest, jestem" jest w czym innym, ni偶 powszechnie si臋 uwa偶a. Jest w艂a艣nie w tym, do czego trzeba si臋gn膮膰 my艣leniem. Wcze艣niej mo偶na by艂o mniema膰, 偶e tym, co "jest" jest materia. A tu wysz艂a figa z makiem. Kartezjusz ani si臋 pewnie spodziewa艂 takiego wsparcia z mojej strony (tzn. ze strony wsp贸艂czesnych nauk biologii, chemii, fizyki, matematyki itd.) S膮 jakie艣 si艂y oddzia艂ywa艅, pola si艂, nieznane cz膮stki Higgsa, kt贸re mo偶e s膮, a mo偶e nie i mo偶e jest ca艂kiem inaczej. Wszyscy szukaj膮 "teorii wszystkiego", a w Bogu wszystko ju偶 jest, by艂o i b臋dzie.

Samo pisanie mo偶na wy膰wiczy膰. Ka偶dy potrafi u艂o偶y膰 zdanie, bo ca艂e 偶ycie gada przecie偶 z innymi. Niech zacznie gada膰 poniek膮d do siebie, o sobie, tzn. o „przedmiocie” widzenia i namys艂u. I tak odkrywamy w sobie podobie艅stwo Boga w Tr贸jcy Jedynego, i to nie tylko, co do istoty, ale i sposobu (struktury) istnienia. Odbiciem Boga Ojca jest "pierwszy", "obserwuj膮cy", podmiot. Synem jest "to", co 偶y艂o i nadal 偶yje, prze偶ywa, do艣wiadcza, a Duchem, zdolno艣膰 rozumienia i opowiedzenia (przekazania, udzielenia si臋, objawienia).

Teologia i antropologia nie b臋d膮 sta艂y w miejscu. Wszystko ju偶 jest, ale spos贸b ci膮g艂ego odkrywania, a zw艂aszcza opisu ci膮gle b臋dzie w ruchu. Trudno m贸wi膰 o rozwoju na tym polu. Nowe podej艣cia mog膮 by膰 co najwy偶ej inne. Nic nowego przecie偶 nie powiedzia艂em. Rozr贸偶nienie na ducha i dusz臋 jest i w opisie mistycznych prze偶y膰 (czy po prostu miejscami zwyk艂ym, precyzyjnym opisie tzw. 艣wiata wewn臋trznego) u 艣wi臋tej Teresy z Avila i w fenomenologicznym opisie Romana Ingardena. Ale dochodz膮 niuanse z kultury i w艂asnego 偶ycia - praca naukowa z teologi o poj臋ciu wiary 艣w. Jana od Krzy偶a, Karola Wojty艂y i inne. Edyta Stein zostaje w mi臋dzyczasie og艂oszona przez Jana Paw艂a II b艂ogos艂awion膮, 艣wi臋t膮 i patronk膮 Europy - zawrotna kariera. Warto studiowa膰 zwi膮zki na linii - 艣w. Teresa od Jezusa, Jan od Krzy偶a, Benedykta od Krzy偶a, Roman Ingarden od fenomenologii i Jan Pawe艂 II Wielki. Na tej osi znalaz艂em obraz cz艂owieka, wiar臋 i Ko艣ci贸艂, kt贸re mnie urzek艂y.

21.wrze艣nia

Znalaz艂em wczoraj dobr膮 stron臋 (www.teacherhelp.org). Dzi臋ki niej mam rysunki i pomys艂y na katechezy. Tak si臋 nimi cieszy艂em, 偶e za艂atwi膮 mi katechez臋, a w praniu wysz艂o jak zwykle – stan膮艂em z pustymi r臋koma pod krzy偶em. I oto – patrz jak wszystko si臋 zmienia.

Kl3.
Wyobra藕nia i religia. Czy mo偶na co艣 zdzia艂a膰 w religii bez wyobra藕ni? Czytam wiersz Cypriana Norwida, opis grobu 艣wi臋tego Stanis艂awa Kostki. Uczniowie maj膮 znale藕膰 w nim elementy opisu, i co艣 wi臋cej. Rysuj膮 gr贸b 艣wi臋tego z wyobra藕ni. "R贸偶a 艣wi臋to艣ci nie upad艂a na ziemi臋, wci膮偶 leci".

kl.6
Krzy偶 i Ojcze Nasz - jak mo偶na zaple艣膰 w jeden modlitewny warkocz? Skoro w ciszy stajemy pod krzy偶em, a potem m贸wimy Ojcze...
Szukaj膮 pomys艂贸w. Ja te偶. „Ojcze, kt贸ry patrzysz z krzy偶a, 艣wi臋膰 si臋 twoje ukrzy偶owanie, przyjd藕 kr贸lestwo twego krzy偶a (albo poprzez krzy偶), b膮d藕 wola Twoja, nie moja, bo ja si臋 boj臋, chcia艂bym krzy偶a i cierpienia unika膰...".

kl.5
Odbijam na xero kartki z teacherhelp.org, kt贸re maj膮 by膰 g艂贸wnie pomoc膮 w korespondencji ze 艣w. Teres膮 z Lincoln, ale okazuje si臋, 偶e kl.5 te偶 bardzo lubi pochyli膰 si臋 nad kolorowaniem Wszech艣wiata (o tym jest pierwsza, z ks. Rodzaju, "God makes the world").

Kiedy stan膮 u drzwi...

Telefon z policji sprowadza mnie na strachowsk膮 r贸wnin臋. Jacy艣 utajeni wrogowie chc膮 nas pozbawi膰 podstaw do 偶ycia. Szukaj膮 wszelkich sposob贸w. Teraz jest to zr贸wnanie mnie z przest臋pc膮, a Gra偶yny ze skorumpowan膮 niby-dyrektork膮, kt贸ra przest臋pc臋 zatrudni艂a. Z jednej strony jest Rzeczpospolita Norwidowska pod sztandarem i z hymnem, partycypacja "Decydujmy Razem" z przyjaznymi urz臋dnikami najwy偶szego szczebla, z drugiej "Inferno" pisane przez diabelskich autor贸w (na razie skrytych).

Jak to prze偶ywam? Jestem roztrz臋siony. Nie strachem przed policj膮 - pod艂o艣ci膮 ma艂ych, przegranych ludzi. Mam burz臋 w g艂owie.
Co mi pomaga? Wiara, praca, przejrzysto艣膰. To nie jest moja (nasza rodzinna) sprawa. To jest wsp贸lna sprawa ca艂ej Strach贸wki. Wszystko co robi臋 (robimy), robimy w 艣wietle dnia. W pe艂nym S艂o艅cu natury i Objawienia. To s膮 tak偶e konsekwencje wybor贸w, decyzji i zachowa艅 mieszka艅c贸w. Od dawna s膮 w gminie dwa obozy, jeden skupiony wok贸艂 prac szko艂y (i parafii), drugi przeciwko nim. Przeciwny Rzeczpospolitej Norwidowskiej od pocz膮tku. Jakby tego nie obwija膰 w bawe艂n臋. S膮 w艣r贸d nas sztukmistrze gry pozor贸w.

Co mi pomaga? Wiara, praca. My艣l臋 w艂a艣nie o tym w klasie 1-szej, kiedy dzieci podchodz膮 z rysunkami "Dzie艂a Stworzenia", a raczej kiedy odchodz膮. Robi si臋 ma艂e misterium. Rysunki z teacherhelp s膮 podstaw膮. 艁adnie pokolorowane S艂o艅ce, ksi臋偶yc i gwiazdy, drzewa, ryby, ptak, krowy i ludzie - wychodz膮 z r膮k Stw贸rcy w samym dole kartki. Dorysowuj臋 sw贸j znak katechetyczny i g艂osz臋 m贸j kerygmat - "B贸g stworzy艂 dla nas 艣wiat, bo chcia艂 podzieli膰 si臋 Sob膮, swoj膮 m膮dro艣ci膮 i mi艂o艣ci膮", albo "rysuj臋 serce, bo Jezus nas kocha, krzy偶, bo umar艂 za nas, ryb臋, bo jeste艣my jak ryby w sieci Pana Boga. Amen i moje inicja艂y dope艂niaj膮 sygnatur臋. Dzieci wracaj膮 tak spokojnie, 偶e a偶 musz臋 zanotowa膰 - jakby nios艂y je skrzyd艂a anio艂贸w str贸偶贸w. Czy to moja formu艂ka tak dzia艂a? Czy czuj膮, 偶e trzeba mi pom贸c, bo jestem przybity?

Burza w g艂owie przycicha, ale nie odchodzi. Bo przecie偶 na horyzoncie jest 艣w. Teresa z Lincoln, bierzmowanie ich 5-to klasist贸w i naszej m艂odzie偶y, msze szkolne niedzielne i ta wspania艂a Konstytucja o Liturgii 艢wi臋tej! A tu masz! "B臋d膮 was oskar偶a膰 i ci膮ga膰 przed s臋dzi贸w. Nie martwcie si臋, co b臋dziecie m贸wi膰, bo Duch 艢wi臋ty przez was m贸wi膰 b臋dzie". Wierz臋 w Boga Ojca Wszechmog膮cego - to zapisa艂em tak偶e tego dnia na Fb.

Zauwa偶am te偶, ile papie偶a doko艂a – Marcin Stycze艅 艣piewa w podk艂adzie do malowania poezj臋 Karola Wojty艂a, papie偶 jest na ok艂adkach zeszyt贸w, w encyklikach. Czuj臋 jego obecno艣膰 nawet w dokumentach soborowych.

czwartek, 22 wrze艣nia 2011

"Z艂o dobrem zwyci臋偶aj"


Trudno mi si臋 zebra膰 do kolejnego tekstu, a mo偶e tylko redakcji. Na tekst do 艁膮cznika potrzebuj臋 p贸艂tora dnia. P贸艂, na wyczajenie tematu i jakie艣 pomys艂y, dzie艅 na wykonanie. Na pisanie schodzi trzy godziny, z ok艂adem, je艣li nie idzie. Potem par臋 godzin na odparowanie.

Mam notatki z wczoraj i z przedwczoraj, ale poczekaj膮. Wczoraj nie tylko sze艣膰 lekcji mnie wyczerpa艂o. Jeszcze bardziej telefon i wizyta na policji.
Za wk艂ad w rozw贸j Strach贸wki anonimowi oskar偶yciele chc膮 mnie i Gra偶yn臋 pozbawi膰 pracy. Najpierw hakerskim atakiem (kto ma takie zdolne dzieci?) skasowali mojego bloga na republika.pl w symbolicznym dniu 5 grudnia, kiedy sko艅czy艂a si臋 16-letnia epoka Kazimierza 艁apki. Pozosta艂a za nim zacofana gmina i zatrute 艣rodowisko spo艂eczne. Oni prawdy boj膮 si臋, jak albinos s艂o艅ca. Nie sko艅czy艂a si臋 te偶 gra o wp艂ywy. Tworz膮 si臋 nowe alianse, nie mniej toksyczne. Jedni walcz膮 o w艂adz臋, inni milczeniem im na to pozwalaj膮. Z艂o staje si臋 zuchwa艂e.

wtorek, 20 wrze艣nia 2011

Katecheza o posoborowej katechezie

Wstaj臋, rozgl膮dam si臋. Troch臋 czasu musi up艂yn膮膰, nim dojd臋 do siebie, albo do Twojego Bo偶e spojrzenia na 艣wiat. Dochodzi tak偶e z ca艂膮 okrutn膮 jasno艣ci膮 do mnie, 偶e 艂atwiej na tym 艣wiecie o towarzyszy partyjnych, albo innych zwolennik贸w, ni偶 pomocnik贸w w budowaniu Twojego Kr贸lestwa. Oczywi艣cie pisz臋 o tym z艂ym rozumieniu polityki i wypaczeniu rozumienia wsp贸lnoty, ale poka偶cie mi w pobli偶u dobre przyk艂ady. Czyli s艂u偶b臋 ludziom i warto艣ciom.

Czy napi臋cie i dr偶enie musz膮 towarzyszy膰 ka偶demu wyjazdowi do szko艂y? Czy lekarstwem jest jedynie prawdziwa wsp贸lnota? Czy tak by膰 musi - jak mawia艂 Bronis艂aw Pawlik wychodz膮c na scen臋? Przechodzi mi, gdy zamkn臋 za sob膮 drzwi klasy, a jemu, gdy kurtyna sz艂a w g贸r臋.

Cho膰 wiem, co chc臋 robi膰. Ach, gdybym m贸g艂 i艣膰 do klasy wczoraj prosto z ko艣cio艂a, po zapowiedzi i modlitwie o msze szkolne niedzielne! Po mszy d艂ugo pok贸j mia艂em, tzn. on mnie trzyma艂, nie ja jego. Tak po prostu by艂o.

Idea艂em szko艂y i uniwersytetu jest wsp贸lnota. Najpierw spotyka si臋 w niej przyjaci贸艂 (braci i siostry), potem wype艂nia r贸偶ne zadania. Jan Pawe艂 II odwo艂ywa艂 si臋 do tej prawdy (idea艂u) chyba przy ka偶dym spotkaniu z profesorami i studentami odwiedzaj膮c uczelnie.

Pojecha艂em, wr贸ci艂em. Mam gar艣膰 notatek.

kl.2
Niedziela, w j臋zyku rosyjskim to Wozkresienie. Jest od czego zacz膮膰 rozmow臋.

kl.4
Nie pozwol臋 na kpiny z modltwy. To jest m贸j obowi膮zek, b臋d臋 niczym Jezus wyp臋dzaj膮cy kupc贸w ze 艣wi膮tyni. B臋d臋 konsekwentny, niech to dotrze do rodzic贸w, odpowiedzialnych za wychowanie (zachowanie) swoich dzieci. Albo niech przychodz膮 i pilnuj膮 ich na lekcjach - zapraszam.

***

Zacz膮艂 si臋 dzie艅 szkolny – dla mnie, 7 godzinne nabo偶e艅stwo (liturgia godzin lekcyjnych i dy偶ur贸w na przerwach).

Gdyby uda艂o nam si臋 zgromadzi膰 wi臋kszo艣膰 dzieci, m艂odzie偶y, ich rodzic贸w, nauczycieli, a tak偶e w艂adz samorz膮dowych (w贸jta, radnych, pracownik贸w Urz臋du Gminy i s艂u偶b powiatowych) na 艣wi臋towaniu Zmartwychwstania w niedziel臋 – to by艂oby nasze najwi臋ksze zwyci臋stwo wychowawcze. Wszyscy zacznijmy (zgodnie) wychowywa膰. A jako katolicy – 艣wi臋towa膰 niedziel臋, pami膮tk臋 najwi臋kszego wydarzenia w dziejach cz艂owieka, jeden z fundament贸w naszej kultury i cywilizacji. Potrzeba tak niewiele – konsekwencji wiary i rozumu.

Ucieszy艂a mnie rozmowa z Sebastianem na dy偶urze w przerwie, na korytarzu - o korespondencji z USA. A na katechezach - docieranie do sensu mszy niedzielnych. Sens niedzieli, to dla chrze艣cijan, sens zgromadzenia na wsp贸lnej mszy. Otrzymujemy wtedy 艂ask臋 z nieba, ale i sami g艂osimy sobie i ca艂emu 艣wiatu, 偶e mamy ten sam idea艂 偶ycia, istnienia 艣wiata i wychowania. Chodzi o wiar臋 rozumn膮 (jest wy艂o偶ona w r贸偶nych kompendiach). Zale偶a艂o na tym b艂. JPII, mo偶emy znale藕膰 odpowiednie fragmenty w Jego „Li艣cie o niedzieli”, „Li艣cie Do m艂odych” itd.
Podj臋艂a ten aspekt m艂odzie偶 z dekanatu legionowskiego, odpisuj膮c papie偶owi 26 lat temu, 偶e „chcemy jednoczy膰 wszystkich wok贸艂 偶ycia parafii. Wyro艣li艣my w parafii i z 偶ycia parafii, kt贸ra jest przecie偶 cz膮stk膮 Ko艣cio艂a Powszechnego, czerpiemy natchnienia do dzia艂ania. Tutaj spotykamy si臋 na cotygodniowej modlitwie [grupy m艂odzie偶owej], tu w niedziel臋 jednoczymy si臋 w zbiorowym odprawianiu mszy 艣wi臋tej... Ojcze 艢wi臋ty, oto nasze 偶ycie, a jednocze艣nie Bo偶e dzie艂o rozpisane na wiele m艂odych g艂os贸w i serc. Przyjmij je, jak bukiet r贸偶norodnych kwiat贸w wyros艂ych m.in z nasion Twojego listu. Ty obudzi艂e艣 nasz膮 odwag臋 i nasz膮 nadziej臋. Jednoczysz nas i pomagasz zjednoczy膰 si臋 ca艂ej m艂odzie偶y 艣wiata wok贸艂 idea艂贸w i prawdy Ewangelii. 殴r贸d艂em naszej mocy jest modlitwa i ka偶da msza 艣wi臋ta, wymarzonym szczytem dzia艂alno艣ci zgromadzenie wszystkich m艂odych ludzi z naszej parafii na mszy 艣wi臋tej niedzielnej. Parafia wsp贸lnot膮 mi艂o艣ci - to nasz najpi臋kniejszy sen. Patrz i czytaj,ukochany ojcze, w naszych sercach i w naszych snach.”

Nic si臋 nie mo偶e zmieni膰 pod tym wzgl臋dem. Niedzialna msza 艣wiadomie prze偶ywana (odprawiana) przez jak膮艣 wsp贸lnot臋 lokaln膮 (nie indywidualistycznie, bo spodoba艂o si臋 Bogu zbawi膰 nas we wsp贸lnocie) jest drog膮 do raju na ziemi w jakim艣 konkretnym miejscu na Ziemi. Taka jest pointa 30 lat moich katechez.

kl.5
Wyja艣ni艂em zapis w prywatnych notatkach o 7-mio godzinnej liturgii katechetycznej. 呕e katecheta i katechezy, maj膮 by膰 znakiem we wsp贸lnocie szkolnej. O niedzieli, dlaczego jest wa偶na dla kultury i cywilizacji cz艂owieka. List o niedzieli JPII, 偶e - msza jest nam dana jak arka – mamy do pomocy, by艣my nie potopili si臋 w z艂ych zachowaniach, w Z艁U.

Siedmiogodzinna mobilizacja katechetyczna jest dobrem. 艁ask膮? Chyba tak. Bo w powodzi g艂upstw z medi贸w mo偶na 艂atwo zgubi膰 wysokiego ducha. Lepiej wycofa膰 si臋 w odpowiednim momencie w cisz臋, sen... Chc臋 jak najd艂u偶ej zachowa膰 - je艣li nie pok贸j wewn臋trzny - to ten ob艂ok, kt贸ry mnie otoczy艂 na poziomie g艂owy, ducha, serca? To zawsze jest r贸wnocze艣nie ob艂ok ciemno艣ci i samotno艣ci.

„Przepraszamy za...” - np. za z艂e zachowania - w艂膮czam w ko艅cow膮 modlitw臋 po katechezach, jak i w modlitw臋 powszechn膮.

Obiektywizacja – to jest m贸j wk艂ad w polsk膮 katechetyk臋 (艣wiatow膮?) Nie ja jestem najwa偶niejszy, ale to, co si臋 wydarza na katechezach. Trzeba tylko notowa膰.

A jak膮 inn膮 mamy alternatyw臋 wobec jednorazowo艣ci 偶ycia w wieczno艣ci? Ni偶 by膰 prze藕roczystym. Chyba, 偶e 偶yjemy w w臋偶szych ramach, np. tylko s膮siedzkich i 艣rodowiskowych.

Co si臋 w艂a艣ciwie wydarza na katechezach? - Oto jest pytanie.

Wszystko co poni偶ej, jest zaczerpni臋te z KONSTYTUCJI O LITURGII 艢WI臉TEJ (Soboru Vat.II). 艁atwo mi znale藕膰 odpowiednie fragmentu w grubej ksi臋dze, bo mam je pozaznaczane. Ca艂e moje 30-letnie katechizowanie jest oparte o nauk臋 Soboru Watyka艅skiego II. Nie m贸g艂bym inaczej by膰 katechet膮. Moje filozoficzne wykszta艂cenie zmusza mnie wr臋cz do szacunku dla rozumu. Nie m贸g艂bym katechizowa膰 tylko w oparciu o pobo偶no艣ciow膮 niby mow臋. Musia艂em na samym pocz膮tku znale藕膰 co艣, co by艂oby racjonalnym wyt艂umaczeniem spraw wiary. TYM STA艁 SI臉 DLA MNIE SOB脫R WATYKA艃SKI II. Nie mam 艂atwego 偶ycia, brak powszechnej znajomo艣ci i wdra偶ania jego ducha. Niekt贸rzy mi powtarzaj膮 "zbyt wiele oczekujesz... ale偶 up艂yn臋艂o za ma艂o czasu od jego zako艅czenia". To s膮 chyba 偶arty - wed艂ug mnie - i 偶a艂osna pr贸ba t艂umaczenia zaniedba艅. Wpu艣膰cie zatem katechet贸w 艣wieckich do seminari贸w. Bo 偶ycie nie chce czeka膰. Powiedzcie m艂odym, 偶e Papie偶 mo偶e by膰 partnerem i wyj艣膰 na spotkanie ich oczekiwa艅 i nadziei, ale biskup i proboszcz to niekoniecznie. To s膮 kpiny z czystego rozumu i ochrona czyich艣 przyzwyczaje艅, a nie duszpasterska troska.

***

"Ko艣ci贸艂 bardzo pragnie, aby wszystkich wiernych prowadzi膰 do pe艂nego, 艣wiadomego i czynnego udzia艂u w obrz臋dach liturgicznych...
To pe艂ne i czynne uczestnictwo ca艂ego ludu trzeba mie膰 dok艂adnie na uwadze... Liturgia bowiem jest pierwszym i niezast膮pionym 藕r贸d艂em, z kt贸rego wierni czerpi膮 ducha prawdziwie chrze艣cija艅skiego...
Duszpasterze niech zabiegaj膮 gorliwie i cierpliwie o liturgiczne wychowanie przez czynny udzia艂 wiernych, tak wewn臋trzny jak i zewn臋trzny, stosownie do ich wieku, stanu, rodzaju 偶ycia i stopnia kultury religijnej...
Liturgia jest szczytem, do kt贸rego zmierza dzia艂alno艣膰 Ko艣cio艂a, i jednocze艣nie jest 藕r贸d艂em, z kt贸rego wyp艂ywa ca艂a jego moc. Albowiem prace apostolskie to maj膮 na celu, aby wszyscy stawszy si臋 dzie膰mi Bo偶ymi przez wiar臋 i chrzest, schodzili si臋 razem, wielbili Boga po艣r贸d Ko艣cio艂a, uczestniczyli w Ofierze i po偶ywali Wieczerz臋 Pa艅sk膮.
Z drugiej strony liturgia pobudza wiernych, aby „sakramentami wielkanocnymi” nasyceni, „偶yli w doskona艂ej jedno艣ci”... Z liturgii przeto, a g艂贸wnie z Eucharystii jako ze 藕r贸d艂a, sp艂ywa na nas 艂aska i z najwi臋ksz膮 skuteczno艣ci膮 przez ni膮 dokonywa si臋 u艣wi臋cenie cz艂owieka w Chrystusie i uwielbienie Boga, kt贸re jest celem wszystkich innych dzie艂 Ko艣cio艂a.
Dlatego w umys艂ach i praktyce wiernych oraz duchowie艅stwa nale偶y pog艂臋bi膰 偶ycie liturgiczne parafii i jego zwi膮zek z biskupem, nale偶y r贸wnie偶 do rozkwitu doprowadzi膰 poczucie wsp贸lnoty parafialnej, zw艂aszcza w zbiorowym odprawianiu niedzielnych Mszy 艣wi臋tych.
Ko艣ci贸艂 zatem bardzo si臋 troszczy o to, aby chrze艣cijanie podczas tego misterium wiary nie byli obecni jak obcy i milcz膮cy widzowie..."

PS.
Dzisiaj zrozumienia szukam u Korea艅czyk贸w, 艣wi臋tych m臋czennik贸w Andrzeja Kim Taegon, prezbitera, Paw艂a Chong Hasang i jego towarzyszy. Wierz臋 w to, o co si臋 modl臋 z wszystkimi uczniami RzN.

niedziela, 18 wrze艣nia 2011

Nasza Arka - nasz 艣wiat

Przygotowywanie liturgii, skupienie nad tekstami - ju偶 jest duchow膮 przygod膮 i 艂ask膮. Potem rytm natury i 艂aski zosta艂 zaburzony telewizj膮, zrobi艂o si臋 ci臋偶ko. Ale zn贸w sny przysz艂y z pomoc膮. Z wielk膮 pomoc膮.
By艂y dwa, a jakby jeden. Zacz膮艂 si臋 w Legionowie, w scenerii dzieci艅stwa i PRL-u, a zako艅czy艂 na Jasnej G贸rze, i艣cie po hetma艅sku i ewangelicznie.

Genera艂 Jaruzelski mia艂 kwater臋 pod naszym starym adresem (m贸wi艂o si臋 tak w艂a艣nie - mieszka膰 'z kwaterunku'). By艂 stary, wcale si臋 nie pokazywa艂. Mia艂 ku temu i inne powodu. By艂a ruchawka na ulicach. Jak w Trypolisie. Wszyscy czego艣 chcieli, byli niezadowoleni, ale o generale na pierwszym pi臋trze nikt nie m贸wi艂 ani s艂owa. Ze strachu. Lud wie, co kto mo偶e. Wi臋c zn贸w by艂em pierwszy w nazywaniu prawdy. "A co z genera艂em, trzeba wprost go spyta膰, jakie ma plany". "Tak, tak" - wszyscy si臋 ruszyli. On si臋 pojawi艂, otoczyli ko艂em i rozmawiali. Sta艂em z ty艂u, uwa偶a艂em, 偶e zrobi艂em, co do mnie nale偶a艂o.

Genera艂, zdaj膮c ju偶 chyba sobie spraw臋 ze swojej niemocy, zechcia艂 jecha膰 na Jasn膮 G贸r臋. Tam znalaz艂 si臋 zakonnik, kt贸rego a偶 roznosi艂o, 偶e znalaz艂 si臋 we w艂a艣ciwym miejscu, o w艂a艣ciwej porze. "Ja, taki skromny ksi膮dz, odprawi臋 msz臋 w wa偶nej bardzo sprawie".
Ja, siedz膮c na ostatniej 艂awce, wspomina艂em pa藕dziernikowo-kasztanowe pobyty w Cz臋stochowie i msze dzieci艅stwa, z Rodzin膮 Rodzin i pani膮 Lilk膮, w cudownej kaplicy.
Nagle od drzwi zrobi艂 si臋 w niej rumor. Msz臋 ksi膮dz a偶 przerwa艂. Jaki艣 dogmatyczny Polak-patriota krzycza艂, "偶e tak nie mo偶na, 偶e zdrada, 偶e, 偶e, 偶e". Wyci膮gn膮艂 wszystkich z kaplicy. Tam chyba zabrak艂o mu argument贸w. Zn贸w ja wkroczy艂em na scen膮. Upewni艂em ksi臋dza, 偶e tak w艂a艣nie trzeba. 呕e ka偶dy mo偶e zam贸wi膰 msz臋 i prosi膰 o wys艂uchanie przed Bogiem. 呕e genera艂 jest tu prywatnie, a nie przed Trybuna艂em Stanu. Wr贸cili艣my do o艂tarza. "Ale gdzie jest genera艂?". Zobaczy艂em, 偶e le偶y na pod艂odze pod 艂awkami. Podbieg艂em, sprawdzi艂em, 偶e 偶yje. Podnios艂em z jeszcze jednym, posadzili艣my na 艂awce, lecia艂 przez r臋ce, obj膮艂em ramieniem, jak matka.

Msza potoczy艂a si臋 odwiecznym rytmem, cho膰 w posoborowym ju偶 rycie. Ja cicho rozmawia艂em z genera艂em. By艂 bezradny i przestraszony ostateczno艣ci膮 scenariusza, w kt贸ry by艂 wpisany. Przywo艂ywa艂em ostatnie dni i chwile Papie偶a, 偶eby mu pom贸c. W odpowiedniej chwili spyta艂em grzecznie, jak nale偶a艂o, czy idzie do komunii? Zaprzeczy艂 g艂ow膮, ale czu艂em, 偶e duch chcia艂by inaczej. Podpowiada艂em, jak dziecku, 偶e mo偶e porozmawia膰 szczerze z m膮drym zakonnikiem, kt贸rego sprowadz臋, 偶e nazywa si臋 to spowiedzi膮, ale nie chodzi o nazw臋, ale o ostateczn膮 szczero艣膰 ca艂ego 偶ycia. By艂 roztrz臋siony, nie wiedzia艂 nawet, czy jest ochrzczony.

Opowiedzia艂em mu wi臋cej ze swojej biografii, 偶eby szczero艣ci膮 oswoi膰, a nawet zarazi膰. 呕e by艂em antykomunist膮 przez ca艂e 偶ycie, 偶e kocham wolno艣膰, 偶e jestem katechet膮, 偶e to ja naruszy艂em tabu, zacz膮艂em g艂o艣n膮 rozmow臋, kt贸ra wyci膮gn臋艂a go z kwatery i doprowadzi艂a, a偶 tutaj, 偶e siostra by艂a agentem FBI, jako pierwsza ze wszystkich kraj贸w dawnego bloku wschodniego...

Taka jest moja wiara, takie jest 偶ycie. Tak stawa艂em naprzeciw wyzwaniom, Solidarno艣ci, samorz膮du, Sokrates-Comenius'a, fa艂szom by艂ego w贸jta i obecnej radnej, teraz na rzecz wsp贸艂pracy szko艂y i parafii 艣wi臋tej Teresy od Dzieci膮tka Jezus w Lincoln. Wierz膮c Bogu i wewn臋trznej prawdzie. Nie ludzkim planom, ambicjom, knowaniom. Nie przed lud藕mi gram swoje 偶ycie. Wobec Wieczno艣ci. Powo艂aniem mym 偶ycie w Bogu i z Bogiem.

Wobec wielkich wyzwa艅 nie p臋kam. B贸g dodaje mi si艂. Nawet we 艣nie.


Na msz臋 艣wi臋ta jecha艂em bardzo zmobilizowany. To wielka chwila, prawie jak stan膮膰 obok Moj偶esza przed krzakiem ognistym na g贸rze Horeb. Wszystko si臋 uda艂o. Dzieci nie by艂o - do smutnego przewidzenia. Od jutra na ka偶dej lekcji b臋d臋 t艂umaczy艂, prosi艂, wyja艣nia艂, b艂aga艂. B臋d臋 si臋 te偶 modli膰 z nimi w intencji mszy szkolnych. Wierz臋, 偶e po jednym, po dwoje b臋dzie ros艂a liczba. Je艣li nie w艂膮cz膮 si臋 w namawianie, wyja艣nianie i modlitw臋 wszyscy nauczyciele, b臋dzie sz艂o opornie. Ale g艂贸wnie rodzice. To ich sprawa. Bez nich nie wychowamy dzieci i m艂odzie偶y. Jeste艣my ich asystentami, wyr臋czy膰 nie mo偶emy.

Korespondencj臋 mi臋dzy mn膮 i Lucy po艂o偶yli艣my na o艂tarzu, zawierzy艂em Bogu. Zawsze by艂o tak, 偶e gdy rodzi艂o si臋 co艣 wielkiego w ko艣ciele, to ko艣ci贸艂 przez jakiego艣 swojego przedstawiciela prosi艂 o sprawozdanie pisemne. Aby mog艂a je zbada膰 komisja teologiczna. Wsp贸艂prac臋 Rzeczpospolitej Norwidowskiej i 艣w. Teresy z Lincoln od samego pocz膮tku poddajemy pod os膮d ko艣cio艂a.


Patronem mszy szkolnych niedzielnych chcemy uczyni膰 dzisiejszego 艣wi臋tego Stanis艂awa Kostk臋. Nie wiedzia艂em, umkn臋艂o mi, 偶e ksi膮dz proboszcz ma jego relikwie, kt贸rymi nas dzisiaj pob艂ogos艂awi艂. Jeste艣my bogatsi, ni偶 si臋 nam wydaje!


Wiersz Norwida "Na pomnik grobowy 艣w. Stanis艂awa Kostki w Rzymie" przeczyta艂em po mszy. Brakuje nam aktywnych uczestnik贸w, jestem got贸w wyr臋cza膰, jak d艂ugo b臋dzie taka potrzeba. Dzi艣 "wzi膮艂em" tak偶e czytania liturgiczne i jedno wezwanie z modlitwy powszechnej. Dobrze, 偶e czyta艂a tak偶e studentka, licealistka, gimnazjalista i uczennica klasy 4. Teksty b臋d膮 na Agatologii, a mo偶e kiedy艣 w zak艂adce na stronie szkolnej - co b臋dzie w艂a艣ciwsze. Wszyscy zacznijmy wychowywa膰. Msza szkolna niedzielna jest wielk膮 szans膮.
Oby znale藕li si臋 liturgicznie odwa偶ni nauczyciele i rodzice. Mog膮 mi si臋 trz膮艣膰 nogi, mog臋 nawet zej艣膰 przed o艂tarzem - ach jaka by to by艂膮 pi臋kna 艣mier膰. Mamy dawa膰 艣wiadectwo. 呕yjemy na 艣wiadectwo. Na mszach 艣wi臋tych spotykamy si臋 dlatego, 偶e Kto艣 2 tysi膮ce lat temu po艂o偶y艂 swoje 偶ycie na o艂tarzu, da艂 si臋 dla nas zabi膰. Msza 艣w. jest szczytem dzia艂alno艣ci dla cz艂owieka wierz膮cego. Jest, i wtedy nam贸wimy na ni膮 tak偶e dzieci, albo nie jest, i wtedy namowy niewiele dadz膮. 呕yjemy na 艣wiadectwo.


Prosto z ko艣cio艂a zawie藕li艣my ch艂opak贸w, ministrant贸w na turniej pi艂karski, o kt贸rym nawet ich matka i dyrektorka szko艂y nie wszystko wie. Dosta艂膮 jakie艣 przecieki, nie rzeteln膮 wiedz臋 do wsp贸艂organizowania. A widzia艂em, 偶e szkolny pawilon namiotowy si臋 przyda艂 i WC pewnie te偶 by si臋 przyda艂y. Ale rozumiem te偶 niedor贸bki, gdy nie wiadomo, kto za co odpowiada.


Straszn膮 rzecz us艂ysza艂em w "Mi臋dzy Niebem a Ziemi膮", 偶e dopiero przy rozwodzie poznaje si臋, z kim si臋 偶y艂o w zwi膮zku ma艂偶e艅skim. Brr. Albo si臋 偶ycie zbuduje na biblijnej wierze i wiedzy o cz艂owieku, albo trzeba szuka膰 szansy "poznania" dopiero w rozwodzie, przed s膮dem.

Oto spontaniczne notatki do psychodramy - "Gra偶yna, chod藕 tutaj, zostaw te pierogi, musimy porozmawia膰 :)"
W programie us艂ysza艂em "masz prawo mie膰 rodzin臋" od Rzecznika Praw Dziecka. Us艂ysza艂em te偶, 偶e gdzieniegdzie uda艂o si臋 stworzy膰 "艢wiat bez rywalizacji, 偶膮dzy w艂adzy i sukcesu, 艣wiat serca" - od Jean Vanier, za艂o偶yciela wsp贸lnot L'Arche-Arka.

sobota, 17 wrze艣nia 2011

Pozoranci


Jeden sen by艂 wyra藕ny, drugi by艂 wspomnieniem innego i toczy艂 si臋 poni偶ej jako t艂o, lub prze艣wit bycia.
W tym wyra藕nym by艂em w gabinecie lekarskim, kt贸ry by艂 w naszym legionowskim mieszkaniu, ale nie ze sob膮, dla kumpla z m艂odo艣ci "ziomala", zakonnika mieszkaj膮cego teraz w Londynie, kt贸ry w 1979 roku wskaza艂 mi drog臋 do Taize.
Pani doktor, 偶yczliwa bardzo, by艂a za to ze Strach贸wki. Recept臋 na specjalistyczne specyfiki dosta艂em, wa偶n膮 tylko tydzie艅. Wyszed艂em z naszego bloku, gdzie czasowo zamieszkali艣my obok starego mieszkania, mu j膮 nie艣膰.

Na innym poziomie rozgrywa艂 si臋 sen z Papie偶em. Jakby r贸wnocze艣nie, ale w艂a艣ciwie jak wspomnienie wcze艣niejszego?
We wspomnieniu papie偶 by艂 偶ywy, ale te偶 jakby ju偶 po dw贸ch stronach. To by艂a jaka艣 jego ostatnia wizyta, po偶egnalna bardzo. Bardzo tak偶e lokalna. Mog艂a si臋 odby膰 w Strach贸wce, Legionowie, albo Rzymie. Nie艣li go dooko艂a ko艣cio艂a, na koniec przem贸wi艂. Zaleg艂膮 dojmuj膮ca cisza. Ledwo s艂yszalnym g艂osem i tylko wyrazami, bez wielkich zda艅 chcia艂 przekaza膰 co艣 艣miertelnie wa偶nego. Wielkie da艂 艣wiadectwo, testament. Opisa艂 w nim, 偶e stoi przed Bogiem. To znaczy, nie jak w filmie, ale jak w metafizycznym do艣wiadczeniu. Bardziej opis by艂 podobny do heideggerowskiego prze艣witu bycia, ni偶 beatyfikacyjno/kanonizacyjnych obrazk贸w z frontonu Bazyliki 艣w. Piotra. Wyszepta艂 do nas bardzo przejmuj膮cy opis. By艂膮 w tym szczero艣膰 do ostatniego tchnienia 偶ywota. To by艂o ostatnie 艣wiadectwo.

Opis zbli偶ania si臋 do tajemnicy bytu, do 殴r贸d艂a, tu na ziemi, za 偶ycia - jest najwi臋kszym skarbem jaki pozostawi艂 nam Karol Wojty艂a, b艂. Jan Pawe艂 II. Jest to w ka偶dym tchnieniu ludzkiego 艣wiadomego 偶ycia (jak i 偶yciu jako ca艂o艣ci, tak czy siak jest podmiot i dope艂nienie) - ale brakuje nam wy膰wiczonych struktur my艣lowych. Wiara i rozum jest rzadko u偶ywanym paradygmatem. W bardziej tradycyjny spos贸b powiem, 偶e kerygmat ma si臋 sta膰 naszym paradygmatem.

Sny by艂y ciekawe, ale tytu艂 posta niestety taki nie jest. Pozoranci, to delikatny spos贸b nazywania fa艂szywc贸w. Pozoranci - to opis naszego 偶ycia publicznego.
Spotka艂em mistrza... - kt贸ry do mnie przem贸wi艂, uzdrowi艂, wezwa艂 itd. - m贸wili ludzie w Ewangelii - Dobrej Nowinie. A my si臋 w艂a艣ciwie nie znamy. 呕yjemy za kurtyn膮. To, co jest nami - jest skryte. Kto艣 zaprojektowa艂 nam takie 偶ycie. Ale nie B贸g, w kt贸rego wiara jest podobno wa偶nym elememtem 偶ycia? Raczej rodzajem 偶yciowej lokaty, ale nie codziennego obrotu. Ten zosta艂 sprowadzony do form symbolicznych, je艣li dotyczy istoty, i s艂owotoku, je艣li chodzi o g艂upstwa.
Jaki艣 projektant z zakresu in偶ynierii spo艂ecznej ustali艂 wz贸r naszych rozm贸w - co tam, jak tam, jak si臋 czujesz (papieskie "sob膮" pozostaje tylko w anegdocie), 艂adna bluzka, by艂em u mechanika, co dzi艣 na obiad...

"Nawr贸cenie to zawsze do艣wiadczenie spotkania. Ono jest pierwsze. Potem mog膮 by膰 jakie艣 艂zy, emocje i ch臋膰 zmiany, ale na pocz膮tku jest to „co艣” zwi膮zane ze spotkaniem, co wyzwala w nas energi臋 prowadz膮c膮 do zmiany i innego sposobu postrzegania 艣wiata, 偶ycia i siebie. Takie s膮 wszystkie opisy spotka艅 ludzi z Jezusem w Ewangeliach czy historie z Dziej贸w Apostolskich" - tak m贸wi膮 specjali艣ci od m贸wienia, ten jest jezuit膮, a ja katechet膮. Ale warto szuka膰 tego "czego艣" w ka偶dym spotkaniu i ka偶dym do艣wiadczaniu siebie. Siebie si臋 te偶 spotyka. Je艣li nawet siebie si臋 nie spotyka, to jest si臋 chyba najwi臋kszym pozorantem. Zamiast "nawr贸cenie" mo偶na pr贸bowa膰 podstawia膰 inne, r贸wnie g艂臋bokie i ca艂o艣ciowe do艣wiadczenia - zdumienie, zachwyt, ol艣nienie... Do艣wiadczenie 偶yciowe (osobowe) r贸wna si臋 "prze偶ycie". To jest 偶ycie. Czym si臋 偶yje, o tym si臋 m贸wi.

Ko艅czy si臋 "Tydzie艅 wychowania" pod nazw膮 "Wszyscy zacznijmy wychowywa膰". "Si臋" - chyba te偶, a nawet przede wszystkim. Kto, gdzie, kogo zaprosi艂 z tej okazji (odpowiadaj膮c na pro艣b臋 "pasterzy") do rozmowy, na spotkanie, dzia艂anie. Przyrzekam, 偶e stawi臋 si臋 na ka偶de. Biskupi wymienili nas z nazwy - "rodzic贸w, nauczycieli szk贸艂 i przedszkoli, duszpasterzy i katechet贸w, dyrektor贸w szk贸艂 oraz w艂adze samorz膮dowe".

呕yjemy jednak w 艣wiecie pozor贸w. W mediach kr贸lowa艂o tylko sprz膮tania 艣wiata przyrodniczego. W sobot臋 dodatkowo tzw. "III Europejski Kongres Kobiet". Chc膮 m贸wi膰 o energii, 艣rodowisku, kryzysie finansowym itp. Czy to jest tak偶e kongres matek, nauczycielek, katechetek?

Trudno, podejm臋, stan臋 na rozstajach. Nawet, gdybym mia艂 si臋 sta膰 jutro po艣miewiskiem. Na 艣wiadectwo 艣miertelnie powa偶ne. 呕YCIE, 艢MIER膯 I ZBAWIENIE JEST TYLKO JEDNO.

PS.
Pierwszy raz nie pojechali艣my na zako艅czenie "Akcji letniej Caritas". Nie mieli艣my 100 z艂otych na wyjazd rodzinny samochodem, a 30 z艂 na wyjazd jednej osoby te偶 wyda艂o si臋 kwot膮 za wielk膮.

czwartek, 15 wrze艣nia 2011

Wielki dialog i zbyt ciasne struktury my艣lowe







Sny przenosi艂y mnie w odleg艂e lecz bardzo mi bliskie krainy i rejony 艣wiata.

Lecia艂em z 艁odzi do USA z mi臋dzyl膮dowaniem w Warszawie. Na Ok臋ciu mign臋li starzy znajomi si臋gaj膮cy czas贸w PRL, Rodziny Rodzin i kardyna艂a Wyszy艅skiego. Profesor Przyja艂kowski z rodzin膮, po siedmiu latach lecieli tak偶e z wizyt膮 do Ameryki.
By艂em te偶 bli偶ej, na jakim艣 znanym europejskim zabytkowym placu. Zamawia艂em pod daszkiem na chodniku firmow膮 kaw臋, kt贸ra wyr贸偶nia艂a kawiarenk臋. Mia艂a w nazwie "glazurowana" lub inne s艂owo, r贸wnie dobrze wyedukowane. "Cafe a la... co艣 tam, co艣 tam" by艂a podawana jakby w ma艂ej wazie, z p艂ywaj膮cymi wyspami bitej 艣mietany. Mo偶na by艂o je艣膰/pi膰 j膮 za pomoc膮 艂y偶ek, lub ustami czerpa膰, ma艂ymi 艂yczkami, jak z brzeg贸w pucharu.
Z nieznajomymi, reprezentantami r贸偶nych kraj贸w, lud贸w i narod贸w wymieniali艣my pogodne uwagi, dowcipy i spostrze偶enia. Byli艣my z tych samych bibliotek, szk贸艂, katedr i uniwersytet贸w. Przystan膮艂 przy nas na chwil臋 minister Rados艂aw Sikorski. 呕a艂owa艂em, 偶e nie ma z nami Tomasza Manna, eleganckiego pana w binoklach, z laseczk膮 - wytrawnego erudyty, z elity elit. Mo偶e to wi臋c by艂a Wenecja, ale wtedy nie plac 艣wi臋tego Marka, ale jaki艣 boczny, ukryty przed mas膮 turyst贸w przys艂an膮 w celach rytynowo-zarobkowych przez biura podr贸偶y.

Sen/sny pi臋kne, powi膮zane w tomy, sag臋 - obudzi艂y mnie gotowego do pisania ju偶 o 6.00 rano. Rzecz dla mnie prawie niebywa艂a, bo je艣li ju偶, to zdarza si臋 bardziej w 艣rodku nocy.

Kawa i Wenecja wpl膮ta艂y natychmiast w tok my艣lenia Ja艣ka i ostatnie jego messerschmitty (meisterschmitty?) na Facebooku, albo w kom贸rce telefonicznej przy艂o偶onej do ucha. Jego rozmowy z r贸wie艣nikami o 艣wiato-krajo-pogl膮dowych-i-pokoleniowych sprawach. Ja, z zewn膮trz, widz臋 w nich dwa kr臋gi: jeden bardziej globalny, drugi oko艂o-艂ochowski (policealny). Nie b臋d臋 go wyr臋cza艂, bo to niemo偶liwe, niestosowne i mo偶e by膰 wybuchowe. Owszem, chcia艂bym go nam贸wi膰 na intelektualn膮 obecno艣膰 tak偶e w moim 艣wiecie (starych pryk贸w poprzednik贸w).

Tak a propos i nie a... - wyklarowa艂a mi si臋 przy okazji oczywista oczywisto艣膰, 偶e pokolenie JPII dzieli raczej ni偶 艂膮czy ludzi, nie wed艂ug wieku, ale zasady i umiej臋tno艣ci stosowania jej w 偶yciu - 艂膮czenia wiary i rozumu - i zupe艂nie nie ma ogranicze艅 narodowych, a mo偶e i wyznaniowych.

Pokolenie Jana Paw艂a Drugiego 偶yje tak samo w Polsce, jak w Lincoln w USA, Szkocji, Niemczech, Rosji, Ukrainie, Italii, Francji, Belgii, na Filipinach, w Kenii, Turkmenistanie i w ka偶dym innym kraju.
S膮 to ludzie, kt贸rzy w spos贸b 艣wiadomy wybieraj膮 swoj膮 drog臋 偶ycia, s膮 otwarci na m膮dro艣膰 i jej aktywnie poszukuj膮, pielgrzymuj膮c do wielu miejsc. Do bibliotek przede wszystkim. Na Spotkania M艂odych z Papie偶em, po wt贸re. Do r贸偶nych katedr ludzkiej (g艂臋bokiej) kultury.

Do tego pokolenia nale偶膮 - wed艂ug mnie - r贸wnie偶, nie偶yj膮cy ju偶 profesorowie Stefan 艢wie偶awski i Jacques Maritain. Ba, bez nich nie by艂oby tego pokolenia.
Jan Pawe艂 II to nie tylko ucze艅 gimnazjum w Wadowicach, student UJ, robotnik w kamienio艂omach, kleryk konspiracyjnego seminarium i m艂ody wikary z Niegowici. To tak偶e poeta, mi艂o艣nik Cypriana Norwida, aktor Teatru Rapsodycznego, profesor filozofii i teologii na KUL, biskup uczestnicz膮cy bardzo aktywnie i wprost zafascynowany Soborem Watyka艅skim II, na kt贸rym, po obradach plenarnych i w komisjach, m贸g艂 prowadzi膰 o偶ywione dyskusje przy kawie ze Stefanem 艢wie偶awskim, Jacquiem Maritain i 贸wczesn膮 elit膮 intelektualn膮 i duchow膮 ca艂ego 艣wiata.

Dla mnie podzia艂 na pokolenie JPII i innych ludzi ma w tle ponury okres w dziejach Europy i 艣wiata, w kt贸rym socjalizm (najpierw narodowy w Niemczech, a p贸藕niej radziecki w wielu krajach) chcia艂 wykre艣li膰 transcendentnego Boga z dziej贸w cz艂owieka i ustanowi膰 swoich bog贸w, bardziej lokalnych.

Sob贸r Watyka艅ski II by艂 najbardziej rewolucyjnym wydarzeniem w 偶yciu wsp贸艂czesnego ko艣cio艂a (ca艂ej wsp贸艂czesno艣ci?). Jan Pawe艂 II by艂 "tylko" jego personifikacj膮. Sam膮 osobowo艣ci膮 nie m贸g艂by dokona膰 tyle. Nie przeskoczy艂by Prawa Kanonicznego i Doktryny bez soborowej tyczki. Nie wiem, czy napisa艂by niekt贸re encykliki (zw艂aszcza "Wiara i rozum"), a nawet, czy dopisa艂by lekk膮 r臋k膮 "Tajemnice 艣wiat艂a" do u艣wi臋conego czcigodn膮 tradycja R贸偶a艅ca 艢wi臋tego. W膮tpi臋 te偶, 偶e jako papie偶 wyzna艂by wtedy te s艂owa - "Fenomenologia jest «postaw膮 mi艂o艣ci intelektualnej do cz艂owieka i 艣wiata, a dla wierz膮cego, tak偶e do Boga — pocz膮tku i celu wszystkich rzeczy»".

DLACZEGO MUSZ臉 TO T艁UMACZY膯 NA SWOIM BLOGU? Przecie偶 Karol kardyna艂 Wojty艂a wskazuje na to wyra藕nie i personalnie swoim imieniem (ju偶 b艂ogos艂awionym), kt贸re wyra偶a istot臋. Jak imi臋 Boga JHW, Jahwe. Przyj膮艂 imiona tych, kt贸rzy Wielki Sob贸r rozpocz臋li i doko艅czyli - b艂. Jana XXIII i Paw艂a VI. Dlaczego te fakty nie po艂膮czy艂y sie w naszych strukturach my艣lenia? Nie sta艂y si臋 naszym paradygmatem ?

------

Bez wiary nie m贸g艂bym ju偶 wcale 偶y膰. Wyko艅czy艂bym si臋 jednego dnia. Ot cho膰by sprawa najbli偶szej niedzieli. S艂owo si臋 rzek艂o. Publicznie. Na spotkaniu ca艂ej Rady Pedagogicznej i z rodzicami. Potem w szkole zawis艂a kartka z pro艣ba o wsp贸艂prac臋 "przy niedzielach".

Sprawa to wa偶na, sensu stricte szkolna, dotyczy wychowania. I ko艣cielna, katolicka. Biskupi zwr贸cili si臋 do wszystkich, nie tylko funkcyjnych w ko艣ciele. Zako艅czenie "Tygodnia wychowania" i jednocze艣nie nowy pocz膮tek naszych (strachowskich) niedzielnych mszy szkolnych. Ten dzie艅 wpisany jest w d艂ugoterminowe my艣lenie polskiego ko艣cio艂a. Dlatego na 18 wrze艣nia, z pocz膮tku roku nauki szkolnej, przeniesiono 艣wi臋towanie i wspominanie 艣wi臋tego "m艂odzianka" z Rostowa, Stanis艂awa Kostki. W moich czasach szkolnych organizowano z tego powody tzw. triduum ko艣cielno-m艂odzie偶owe.
Dzisiaj nie u偶ywa si臋 ju偶 na szcz臋艣cie starego pobo偶no艣ciowego j臋zyka. Dzisiaj m贸wi si臋 o 艣wi臋tym uciekinierze, o kasztelanicu z s膮siedztwa (Przasnysz nie taki od nas odleg艂y), o jego zagranicznych studiach i znajomo艣ci j臋zyk贸w. Ka偶da epoka wychowawcza ma co wybiera膰 z 偶yciorys贸w 艣wi臋tych, czyli pe艂nych ludzi.

Poeci maj膮 przywilej widzie膰 wi臋cej, "n臋dzy 艣piesz膮c na ratunek". Nie s膮 a偶 tak bardzo ograniczeni swoimi czasami. Dlatego od Cypriana Norwida dostajemy dodatkowe 艣wiat艂o w spojrzeniu na naszego m艂odego rodaka z XVI wieku, herbu D膮browa. Niby 偶e, po obrazu [i wiersz] stoczywszy si臋 p艂贸tnie, [co艣] upa艣膰 ma, jak ostatni d藕wi臋k, gdy sk艂adasz lutni臋... ale nie, nie spada, rodzi si臋 nowe pokolenie, kt贸re chce podj膮膰. W ko艅cu 艣w. Stanis艂aw uznany jest za patrona rodziny - tak偶e w naszych czasach, gdy dzietno艣膰 polskich rodzin spad艂a poni偶ej progu zwyk艂ej odnawialno艣ci pokole艅. Wi臋cej nas umiera, ni偶 si臋 rodzi!

Bez wiary nie m贸g艂bym ju偶 wcale 偶y膰. W czasach, gdzie kt贸偶 o to - i o encykliki spo艂eczne papie偶y, o "fenomenologi臋 S艂owa", a i o mnie - stoi? Nikt, jak dot膮d, nie zadzwoni艂, nie napisa艂 w Internecie, nie wspar艂 dobrym s艂owem. Dobrze, 偶e Lucy w dalekiej-bliskiej Ameryce rozumie i chce bra膰 na siebie nasze ci臋偶ary.

Tylko wiara ka偶e i pozwala mi my艣le膰 o niedzieli. Tej i nast臋pnych. O korespondencji uczni贸w z przyjaci贸艂mi z USA, by prze艂amali swoje klasowe ograniczenia i wyro艣li na ludzi z pokolenia JPII. "Ska艂om trzeba sta膰 i grozi膰, ob艂okom deszcze przewozi膰, b艂yskawicom grzmie膰 i gin膮膰...".

Jest prawda. Ta prawda sta艂a si臋 dla mnie ska艂膮 i zbawieniem. Nadziej膮 tchn膮 Ja艣ka studia i otoczenie, jak i kognitywistyka 艁azarza i UAM w Poznaniu, kt贸ry od 10 lat jest wsparciem dla Rzeczpospolitej Norwidowskiej :)

Na koniec opowiem dzi艣 o to偶-samo艣ci klasy 3 i mojej.

Kiedy widz臋 m艂ode dziewczyny, na kt贸rych zawieszam oko, jak m贸g艂bym si臋 wypiera膰 normalno艣ci, tak w m艂odo艣ci wpad艂a mi w oko Gra偶yna, 偶ona, to interesuje mnie nie tyle po偶膮dliwo艣膰 samych oczu, ale ca艂ego 偶ywota. To znaczy chyba od zawsze by艂o we mnie pragnienie obj臋cia "偶ywota" w drugiej osobie, to znaczy i dzi臋ki i wesp贸艂. 呕ywot mam jeden, wi臋c by艂o i jest we mnie pragnienie uwiecznienia. W艂asnego 偶ywota we dwoje. Po偶膮dliwo艣膰 oczu na jedn膮 chwil臋, czy jak niekt贸rzy m贸wi膮 "na jedna przygod臋"? Nie, nie znam takiej mo偶liwo艣ci realizacji jednego 偶ywota. To jest spoza mojej filozofii 偶ycia. Wiara - tylko i a偶 - pomaga wytrwa膰 w tej filozofii. JEDNO艢膯 jest dla mnie ogromn膮 warto艣ci膮. Jedno艣膰 - czyli to偶-samo艣膰. Bardziej ontologiczna i metafizyczna, ni偶 czysto i bezdusznie matematyczna.

By膰 sob膮 - zak艂ada jedno艣膰. To偶samo艣膰 rozbierali艣my z klas膮 trzeci膮 na czynniki pierwsze. S艂owami mo偶na si臋 bawi膰 w drodze do prawdy jak puzzlami. To samo. Samo艣膰. Mo艣膰 - jak waszmo艣膰, jegomo艣膰 i inne wa偶ne persony. By膰 t膮 sama osob膮. Sob膮.
Bardzo nam pom贸g艂 Marcin Stycze艅 piosenk膮 "Niech". A zako艅czy艂em anegdot膮 z papieskie lotu, tzn. samolotu w dalekiej wyprawie misyjnej. "Jak si臋 Ojciec 艢wi臋ty czuje - zapyta艂 dziennikarz" - "SOB膭" - odpowiedzia艂 Karol Wojty艂a. B艂ogos艂awieni, kt贸rzy s膮 i pozostaj膮 ca艂e 偶ycie sob膮. Kt贸rzy zaufali S艁OWU - TAK - AMEN.