W jakim艣 serialu za plecami s艂ysz臋 rozmow臋:
- D艂ugo by艂e艣 w Londynie?
- Ponad rok. Wyjecha艂em na wakacje, znalaz艂em dobr膮 prac臋, mieszkanie, wzi膮艂em dziekank臋 i zosta艂em.
- Na zawsze ?
- Dla mnie na zawsze, to znaczy nast臋pny miesi膮c. Mo偶e zostan臋, mo偶e si臋 spakuj臋 i wyjad臋 do Nowej Zelandii.
- Dlaczego do Nowej Zelandii ?
- Bo jestem wolnym cz艂owiekiem.
- Zazdroszcz臋 ci!
- Czego? Przecie偶 to tylko kilka miesi臋cy, zrobisz matur臋 i jeste艣 wolna, 艣wiat nale偶y do ciebie.
Przypomnia艂em sobie rozmow臋 w Filadelfii z koleg膮 z Legionowa i autobiograficzn膮 ksi膮偶k臋 Martiny Navratilowej, najlepszej tenisistki 艣wiata w mojej m艂odo艣ci.
1) Filadelfia - kumpel m贸wi, jakby nigdy nic - "mamy zamiar na wakacje pojecha膰 do Japonii. Jak tu jeste艣, to wszystko jest proste i mo偶liwe."
2) Martina Navratilova (Czeszka z pochodzenia) - znajomi i przyjaciele czekaj膮 na ni膮 pod Urz臋dem Imigracyjnym w USA, gdzie odbiera艂a paszport ameryka艅ski. Pop艂aka艂a si臋 z przej臋cia. A na lotnisku nie mog艂a uwierzy膰, 偶e ma przej艣膰 bramk膮 dla obywateli 艣wiata (pe艂nej wolno艣ci).
To do艂o偶臋 trzecie i czwarte wspomnienie:
3) Kiedy by艂em w Stanach siostra pokaza艂a mi film "Johnnie Mae Gibson, FBI" pierwszej czarnej Amerykance, kt贸ra zosta艂a tajnym agentem FBI (1976). Ca艂a rodzina 艣wi臋towa艂a jej dyplom jak Dzie艅 Niepodleg艂o艣ci. TO BY艁O I JEST CO艢! Moja siostra by艂a pierwszym agentem FBI z kraj贸w by艂ego "bloku wschodniego". Co ciekawe, jest z to samego rocznika co J. Mae Gibson. Nie doczeka艂a si臋 fety - by艂 to czas fa艂szu PRL-owskiego. Nie m贸wi艂o si臋 takich rzeczy. Wot - r贸偶ne s膮 realizmy (wtedy by艂 soc-realizm)!
4) Kiedy w 1979 roku spotka艂em we Francji pi臋ciu Kanadyjczyk贸w, kt贸rzy si臋 nazwali 艣wieckimi misjonarzami i zamieszka艂em z nimi, by艂o dla mnie czym艣 oczywistym i prostym snu膰 plany, aby w nast臋pnym roku do艂膮czy膰 do nich, kiedy zaczn膮 planowan膮 afryka艅sk膮 tras臋. Wysz艂o inaczej. Postanowi艂em jecha膰 do Brazylii (odwrotn膮 ich drog膮 i do USA). Wybuch艂a Solidarno艣膰. Wr贸ci艂em do Polski i wybra艂em Strach贸wk臋, jako miejsce realizacji odwiecznego cz艂owieczego SNU O WOLO艢CI.
Nie prowadzi si臋 takich rozm贸w, nie ma si臋 takich plan贸w, sn贸w, nie wybiera si臋 marze艅 - st膮d. Niestety, trzeba zakosztowa膰 wolno艣ci, 偶eby... tam odlecie膰. Jest jednak furtka prawie dla ka偶dego - wolno艣膰 mo偶na osi膮gn膮膰 te偶 gdzie b膮d藕... na polu 偶ycia duchowego. Nieocenion膮 pomoc膮 s膮 dokumenty Soboru Watyka艅skiego II, Taize i dzie艂a wielkich mistyk贸w (艢w. Teresa od Jezusa, z Avila).
Siedz臋 i marnuj臋 ca艂y dzie艅, co chyba jest ju偶 win膮 po艂膮czenia internetowego, nie moj膮, mam nadziej臋. Chcia艂em popracowa膰 nad stron膮 szko艂y. Jest kupa zaleg艂o艣ci. Jest bogactwo, kt贸rym trzeba si臋 dzieli膰 i s膮 jakie艣 z艂o艣liwe blokady. Spr贸buj臋 w szkole.
sobota, 1 pa藕dziernika 2011
pi膮tek, 30 wrze艣nia 2011
Realizm i straty moralne
Wczorajszy post na blogu 艁azarza rozwia艂 moje w膮tpliwo艣ci, czy powinienem pisa膰 o konflikcie szko艂a-radna/nauczycielka. Potrzebujemy obiektywizacji, 偶eby nie sfermentowa膰 i zdziwacze膰. 艢wiat bez dialogu idzie na manowce. Nawet na samo-zatracenie. Dialog jest istot膮 cz艂owieka (homo sapiens). Godno艣膰 cz艂owieka wyp艂ywa z jego rozumno艣ci i wolnej woli. Dla cz艂owieka wierz膮cego sprawa jest jeszcze prostsza -B贸g stworzy艂 艣wiat z mi艂o艣ci, chcia艂 si臋 podzieli膰 z nami Sob膮. W spos贸b dynamiczny, ci膮g艂y, a nie jednorazowym okazaniem nam 艂aski. Wszed艂 w ten spos贸b na drog臋 nieustannego dialogu. Na Biblii si臋 nie sko艅czy艂o.
Od 2 tys. lat dzia艂a Ko艣ci贸艂 Chrystusowy. A cz艂owiek jest jego drog膮!
"Ka偶da z form aktywno艣ci poznawczej umys艂u mo偶e by膰 badana na wielu poziomach i stanowi膰 przedmiot zainteresowania odr臋bnej dyscypliny badawczej. Kognitywistyka natomiast jest przedsi臋wzi臋ciem multidyscyplinarnym. W jej tworzeniu uczestnicz膮 filozofowie, informatycy, logistycy, neurobiolodzy, psycholodzy oraz reprezentanci wielu innych, wysoce wespecjalizowanych dyscyplin. Wykorzystuj膮c swoj膮 wiedz臋 i umiej臋tno艣ci, wsp贸lnie ods艂aniaj膮 fragmenty fascynujacego 艣wiata umys艂u, a wyniki ich prac sk艂adaj膮 si臋 na multidyscyplinarny patchwork, bez kt贸rego nie da si臋 stworzy膰 wiarygodnych map i rzetelnych przewodnik贸w po rozmaitych krainach tego 艣wiata." Pytania mo偶na ju偶 kierowa膰 do 艁azarza, jest naszym 艂膮cznikiem z kognitywistyk膮.
"Coraz wi臋cej wiemy o m贸zgu, coraz lepiej rozumiemy dzia艂anie umys艂u. M贸zg jest obiektem bada艅 neuronauki, umys艂 – kognitywistyki. Obydwie skazane s膮 na wsp贸艂prac臋. Kognitywistyce bez wsparcia neuronauki grozi uwi膮d, neuronauce bez kognitywistyki – wyja艂owienie... umys艂y percypuj膮ce, a tak偶e te zdolne do komunikacji usprawniaj膮 funkcjonowanie organizmu w otoczeniu."
Jakim realizmem si臋 kierujemy w 偶yciu, lub jaki realizm kieruje naszym 偶yciem?
Mo偶e za daleko wybiegn臋 my艣l膮, je艣li powiem, 偶e "stary" realizm tomistyczny, panuj膮cy mi艂o艣ciwie w ko艣cielnych naukach i wychowaniu jest jednym z "winowajc贸w" podzia艂贸w w naszym spo艂ecze艅stwie? Jeste艣my wewn膮trz niego bardziej dogmatyczni, ni偶 potrzeba. I przez to mniej dialogiczni. Nie jeste艣my wtedy mi艂o艣nikami encykliki "Wiara i rozum". W og贸le si臋 wtedy nie zastanawiamy nad antropologicznymi podstawami i logik膮 (konsekwencjami) wiary.
Realizm tomistyczny i realizm fenomenologiczny przyszed艂 mi w sukurs w zmaganiu o normalno艣膰 艣wiata, w kt贸rym 偶yje, pracuj臋 i wychowuj臋 w艂asne dzieci. Starsi s膮 ju偶 艣wiadomi wagi i znaczenia tych zmaga艅 dla 偶ycia ka偶dej my艣l膮cej osoby. Jasiek podsy艂a mi muzyczne pomys艂y na katechez臋.
"Fenomen to spos贸b ods艂aniania si臋 r贸偶nego typu przedmiot贸w... [w kt贸rym] 艣wiat, a w tym tak偶e ja sam jako cz艂owiek, staje si臋 tylko pewn膮 dan膮 dla wy偶szego poziomu refleksji...". Zadaniem drugiego realizmu (metafizyki) jest "zbadanie, jaki sens maj膮 one faktycznie, a st膮d stwierdzenie, jaki charakter ma byt realny...". Wi臋kszo艣膰 autor贸w g艂osi anty-spekulatywny charakter fenomenologii, polegaj膮cy na intuicyjno-naoczno艣ciowym wykazywaniu jej tez.
Np. konflikt mi臋dzy zespo艂em szkolnym a nauczycielk膮-radn膮 jest faktem realnie istniej膮cym i oddzia艂uj膮cym na otoczenie. Realizm nie pozwala ignorowa膰 fakt贸w. Nale偶y je obiektywnie poznawa膰 (analizowa膰) bo nie mo偶emy by膰 jak dzieci, kt贸re krzycz膮 "O! d膮b Ucieka!... w lasu g艂膮b - Gdy d膮b stoi, w贸z z sob膮 unosi dzieci."
Lenin ustali艂 kanony architektoniczne. Monumentalizm mia艂 przypomina膰 cz艂owiekowi w ka偶dym momencie 偶ycia, jak jest malutki wobec tej ideologii (partii). O艣wiata polska, ani 偶adna inna instancja nie podj臋艂y pr贸by wyja艣nienia istoty starego systemu i jego wp艂ywu na psychik臋 i ca艂膮 osobowo艣膰 mieszka艅c贸w PRL. Wielu z nich - w tej liczbie i ja - jeszcze 偶yje i jest aktywnych, tak偶e w o艣wiacie. To celowe zaniechanie zas艂uguje na Trybuna艂 Stanu Moralnego Narodu. Wszystkie opcje s膮 umoczone. To si臋 da wyt艂umaczy膰 tylko wyrachowaniem wyborczym. Za du偶o mogli straci膰.
Lenin i jego uczniowie ustalali tak偶e kanony o艣wiatowe, kulturalne i wszelkie. Ustalili kanon 艢WIATOPOGL膭DOWY. Bo to by艂 do szpiku ko艣ci USTR脫J TOTALITARNY. 呕yj narodzie w b艂ogiej nie艣wiadomo艣ci=ignorancji. Bo mogliby艣my upomnie膰 si臋 o odszkodowanie o straty moralne. Ale u kogo?
Kt贸rego艣 dnia, a raczej kt贸rej艣 bezsennej nocy w艂膮czy艂em telewizor. Nie wiem nawet, kt贸ra by艂a godzina. Jaka艣 wr贸偶ka od-powiada艂a bajki na pytania niby doros艂ych widz贸w. Przeciera艂em oczy. Trudno mi ci膮gle uwierzy膰 w 艣wiat ludzi infantylnych. Ale 艣wiat reklamy - mocno uzasadniany ekonomik膮 - promuje nierealistyczn膮 wizj臋 偶ycia. To nie s膮 najwa偶niejsze potrzeby egzystencjalne osoby ludzkiej. O najwa偶niejszych jest zmowa milczenia, pewnie te偶 daj膮ca si臋 uzasadni膰 ekonomicznie. Cz艂owiek szukaj膮cy i realizuj膮cy najwi臋ksze potrzeby homo sapiens e zape艂ni supermarket贸w. CO TO JEST REALIZM? Odpowied藕 dawa艂 nam ca艂ym swoim nauczaniem i dzia艂alno艣ci膮 JPII. I wydawa艂o si臋, 偶e wi臋kszo艣膰 kiwa艂a g艂ow膮 ze zrozumieniem. Czy co艣 si臋 zmieni艂o w strukturze bytu? Ten sam JPII jest ci膮gle dost臋pny - ka偶de s艂owo zosta艂o spisane.
Korespondencja z USA jest szans膮 na wychowanie ludzi otwartych na 艣wiat realnie istniej膮cy, obywateli 艣wiata. Dzisiaj z duchoty my艣lowej wyrwa艂 mnie tekst 艣w. Jeroma na Facebooku - "Show me, O Lord, your mercy, and delight my heart with it. Let me find you, whom I seek so longingly. See, here is the man whom the robbers seized and mishandled and left half dead on the road to Jericho. O you who can what the kind-hearted Samaritan cannot: Come to my aid! I am the sheep who wandered in to the wilderness: Seek after me, and bring me home again to your fold. Do with me what you will, that all the days of my life I may bide by you, and praise you, with all those who are in heaven with you for all of eternity. Amen"
PS.
Odk膮d Google uruchomi艂 us艂ug臋 "t艂umacz" zwalniam si臋 z w艂asnego t艂umaczenia. W perspektywie korespondencji z USA (i innymi krajami) wprawa w pos艂ugiwaniu si臋 internetowym t艂umaczem jest bardzo wskazana :)
Od 2 tys. lat dzia艂a Ko艣ci贸艂 Chrystusowy. A cz艂owiek jest jego drog膮!
"Ka偶da z form aktywno艣ci poznawczej umys艂u mo偶e by膰 badana na wielu poziomach i stanowi膰 przedmiot zainteresowania odr臋bnej dyscypliny badawczej. Kognitywistyka natomiast jest przedsi臋wzi臋ciem multidyscyplinarnym. W jej tworzeniu uczestnicz膮 filozofowie, informatycy, logistycy, neurobiolodzy, psycholodzy oraz reprezentanci wielu innych, wysoce wespecjalizowanych dyscyplin. Wykorzystuj膮c swoj膮 wiedz臋 i umiej臋tno艣ci, wsp贸lnie ods艂aniaj膮 fragmenty fascynujacego 艣wiata umys艂u, a wyniki ich prac sk艂adaj膮 si臋 na multidyscyplinarny patchwork, bez kt贸rego nie da si臋 stworzy膰 wiarygodnych map i rzetelnych przewodnik贸w po rozmaitych krainach tego 艣wiata." Pytania mo偶na ju偶 kierowa膰 do 艁azarza, jest naszym 艂膮cznikiem z kognitywistyk膮.
"Coraz wi臋cej wiemy o m贸zgu, coraz lepiej rozumiemy dzia艂anie umys艂u. M贸zg jest obiektem bada艅 neuronauki, umys艂 – kognitywistyki. Obydwie skazane s膮 na wsp贸艂prac臋. Kognitywistyce bez wsparcia neuronauki grozi uwi膮d, neuronauce bez kognitywistyki – wyja艂owienie... umys艂y percypuj膮ce, a tak偶e te zdolne do komunikacji usprawniaj膮 funkcjonowanie organizmu w otoczeniu."
Jakim realizmem si臋 kierujemy w 偶yciu, lub jaki realizm kieruje naszym 偶yciem?
Mo偶e za daleko wybiegn臋 my艣l膮, je艣li powiem, 偶e "stary" realizm tomistyczny, panuj膮cy mi艂o艣ciwie w ko艣cielnych naukach i wychowaniu jest jednym z "winowajc贸w" podzia艂贸w w naszym spo艂ecze艅stwie? Jeste艣my wewn膮trz niego bardziej dogmatyczni, ni偶 potrzeba. I przez to mniej dialogiczni. Nie jeste艣my wtedy mi艂o艣nikami encykliki "Wiara i rozum". W og贸le si臋 wtedy nie zastanawiamy nad antropologicznymi podstawami i logik膮 (konsekwencjami) wiary.
Realizm tomistyczny i realizm fenomenologiczny przyszed艂 mi w sukurs w zmaganiu o normalno艣膰 艣wiata, w kt贸rym 偶yje, pracuj臋 i wychowuj臋 w艂asne dzieci. Starsi s膮 ju偶 艣wiadomi wagi i znaczenia tych zmaga艅 dla 偶ycia ka偶dej my艣l膮cej osoby. Jasiek podsy艂a mi muzyczne pomys艂y na katechez臋.
"Fenomen to spos贸b ods艂aniania si臋 r贸偶nego typu przedmiot贸w... [w kt贸rym] 艣wiat, a w tym tak偶e ja sam jako cz艂owiek, staje si臋 tylko pewn膮 dan膮 dla wy偶szego poziomu refleksji...". Zadaniem drugiego realizmu (metafizyki) jest "zbadanie, jaki sens maj膮 one faktycznie, a st膮d stwierdzenie, jaki charakter ma byt realny...". Wi臋kszo艣膰 autor贸w g艂osi anty-spekulatywny charakter fenomenologii, polegaj膮cy na intuicyjno-naoczno艣ciowym wykazywaniu jej tez.
Np. konflikt mi臋dzy zespo艂em szkolnym a nauczycielk膮-radn膮 jest faktem realnie istniej膮cym i oddzia艂uj膮cym na otoczenie. Realizm nie pozwala ignorowa膰 fakt贸w. Nale偶y je obiektywnie poznawa膰 (analizowa膰) bo nie mo偶emy by膰 jak dzieci, kt贸re krzycz膮 "O! d膮b Ucieka!... w lasu g艂膮b - Gdy d膮b stoi, w贸z z sob膮 unosi dzieci."
Lenin ustali艂 kanony architektoniczne. Monumentalizm mia艂 przypomina膰 cz艂owiekowi w ka偶dym momencie 偶ycia, jak jest malutki wobec tej ideologii (partii). O艣wiata polska, ani 偶adna inna instancja nie podj臋艂y pr贸by wyja艣nienia istoty starego systemu i jego wp艂ywu na psychik臋 i ca艂膮 osobowo艣膰 mieszka艅c贸w PRL. Wielu z nich - w tej liczbie i ja - jeszcze 偶yje i jest aktywnych, tak偶e w o艣wiacie. To celowe zaniechanie zas艂uguje na Trybuna艂 Stanu Moralnego Narodu. Wszystkie opcje s膮 umoczone. To si臋 da wyt艂umaczy膰 tylko wyrachowaniem wyborczym. Za du偶o mogli straci膰.
Lenin i jego uczniowie ustalali tak偶e kanony o艣wiatowe, kulturalne i wszelkie. Ustalili kanon 艢WIATOPOGL膭DOWY. Bo to by艂 do szpiku ko艣ci USTR脫J TOTALITARNY. 呕yj narodzie w b艂ogiej nie艣wiadomo艣ci=ignorancji. Bo mogliby艣my upomnie膰 si臋 o odszkodowanie o straty moralne. Ale u kogo?
Kt贸rego艣 dnia, a raczej kt贸rej艣 bezsennej nocy w艂膮czy艂em telewizor. Nie wiem nawet, kt贸ra by艂a godzina. Jaka艣 wr贸偶ka od-powiada艂a bajki na pytania niby doros艂ych widz贸w. Przeciera艂em oczy. Trudno mi ci膮gle uwierzy膰 w 艣wiat ludzi infantylnych. Ale 艣wiat reklamy - mocno uzasadniany ekonomik膮 - promuje nierealistyczn膮 wizj臋 偶ycia. To nie s膮 najwa偶niejsze potrzeby egzystencjalne osoby ludzkiej. O najwa偶niejszych jest zmowa milczenia, pewnie te偶 daj膮ca si臋 uzasadni膰 ekonomicznie. Cz艂owiek szukaj膮cy i realizuj膮cy najwi臋ksze potrzeby homo sapiens e zape艂ni supermarket贸w. CO TO JEST REALIZM? Odpowied藕 dawa艂 nam ca艂ym swoim nauczaniem i dzia艂alno艣ci膮 JPII. I wydawa艂o si臋, 偶e wi臋kszo艣膰 kiwa艂a g艂ow膮 ze zrozumieniem. Czy co艣 si臋 zmieni艂o w strukturze bytu? Ten sam JPII jest ci膮gle dost臋pny - ka偶de s艂owo zosta艂o spisane.
Korespondencja z USA jest szans膮 na wychowanie ludzi otwartych na 艣wiat realnie istniej膮cy, obywateli 艣wiata. Dzisiaj z duchoty my艣lowej wyrwa艂 mnie tekst 艣w. Jeroma na Facebooku - "Show me, O Lord, your mercy, and delight my heart with it. Let me find you, whom I seek so longingly. See, here is the man whom the robbers seized and mishandled and left half dead on the road to Jericho. O you who can what the kind-hearted Samaritan cannot: Come to my aid! I am the sheep who wandered in to the wilderness: Seek after me, and bring me home again to your fold. Do with me what you will, that all the days of my life I may bide by you, and praise you, with all those who are in heaven with you for all of eternity. Amen"
PS.
Odk膮d Google uruchomi艂 us艂ug臋 "t艂umacz" zwalniam si臋 z w艂asnego t艂umaczenia. W perspektywie korespondencji z USA (i innymi krajami) wprawa w pos艂ugiwaniu si臋 internetowym t艂umaczem jest bardzo wskazana :)
czwartek, 29 wrze艣nia 2011
Polemika o istot臋 (prawdy, szko艂y, gminy, parafii, 偶ycia...)
Chodzi o co艣 wi臋cej, ni偶 sp贸r dwojga ludzi, miejscowych nauczycieli: Krystyny i mnie. Tym bardziej nie o to, 偶eby kogokolwiek niszczy膰, czy pozbawi膰 dobrej opinii i szacunku. Ka偶demu cz艂owiekowi przys艂uguje wielka godno艣膰 bo jest istot膮 obdarzon膮 rozumem i woln膮 wol膮. Ochrzczeni otrzymuj膮 jeszcze godno艣膰 "dzieci Bo偶ych". Dobra opinia i stopie艅 szacunku zale偶y za艣 g艂贸wnie od przylgni臋cia do prawdy. Mo偶na zatem w tej polemice prawie ca艂kowicie pomin膮膰 personalia, byle si臋gn膮膰 jak najg艂臋biej i jak najlepiej opisa膰 nasz膮 rzeczywisto艣膰 spo艂eczn膮. Chodzi o zasady i o ca艂o艣膰 pogl膮d贸w (my艣lenia), kt贸re wp艂ywaj膮 na nasz膮 wsp贸艂prac臋 i w og贸le 偶ycie w Strach贸wce. Warto艣ci i duch s膮 silniejsze od polityki i naszych prywatnych plan贸w.
Chodzi o "偶ycie w prawdzie", kt贸re domaga si臋 odwagi my艣lenia. My艣lenia, w kt贸rym patrzy si臋 na rzeczywisto艣膰 jako naprawd臋 obiektywnie istniej膮c膮. O realizm - a nie 偶onglerk臋 s艂owami - kt贸rym oka偶emy szacunek dla rzeczywisto艣ci, a nawet mi艂o艣膰 dla Strach贸wki i ca艂ej Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Uznaj膮c mo偶liwo艣膰 takiego poznania (uczestnicz膮cego), nawet w wiejskiej gminie wchodzimy na drog臋, "na kt贸rej mo偶emy znale藕膰 S艂owo si臋gaj膮ce Absolutu".
Jako spo艂eczno艣膰 z 30-letnim zakorzenieniem w niepodleg艂o艣ciow膮 histori臋 najnowsz膮 i ponad 20-letni膮 praktyk臋 samorz膮dow膮 (nie wspominaj膮c ponad 1000-letniego chrze艣cija艅stwa) doro艣li艣my ju偶 chyba do otwartej dyskusji o warto艣ciach. Utrzymywanie, 偶e to walka Kapaona z O艂dakow膮, przynosi szkod臋 nam wszystkim i blokuje prac臋 wychowawcz膮. Kwasi nie tylko nasze 艣wi臋towanie, ale i dzie艅 jak najbardziej powszedni. Rozmawiajmy o warto艣ciach i "ca艂o艣ci".
"Theatrum Grecum" podczas festynu szkolno-rodzinnego z 5 czerwca mia艂o by膰 tylko preludium rozmowy o warto艣ciach. Kolejnym etapem mia艂a by膰 dyskusja wa偶nych os贸b w gminie na placu przed stawem, w sali konferencyjnej urz臋du gminy, starej, albo nowej sali gimnastycznej... gdziekolwiek. Mini widowisko, zabawa, gra uliczna - a zarazem samo 偶ycie.
Niewiele musia艂em zmieni膰 pocz膮tkowe zdania z tekstu profesor Anny Grzegorczyk (z ksi膮偶ki "Obecno艣膰 i warto艣ci", autorka jest przew. Centrum Bada艅 im. Edyty Stein), aby trafi膰 w sedno naszych lokalnych problem贸w. Pani profesor chodzi "o pokazanie g艂臋bi refleksji Jana Paw艂a II i jej oddzia艂ywania na my艣lenie i w og贸le 偶ycie..., [kt贸ra] le偶y w przywr贸ceniu absolutnego horyzontu odniesienia, przywr贸ceniu ludzkiemu s艂owu i czynowi transcendentnego zakorzenienia i obiektywnego wymiaru warto艣ci."
"Przekonanie, 偶e bije jedno 藕r贸d艂o warto艣ci dla naszego cz艂owiecze艅stwa, 偶e ma ono ponadkulturowy wymiar, 偶e 藕r贸d艂o to by艂o od zawsze, a to, „co by艂o, jest", uwalnia od wszelkiego rodzaju ogranicze艅 relatywizmu, sceptycyzmu i wirtualnych mira偶y. Przywraca te偶 utracon膮 rzeczywisto艣膰 jako realnie istniej膮c膮... Taka jest fenomenologia, kt贸ra przez swe metody redukcji pozornych aspekt贸w rzeczy stara si臋 dociec do ich element贸w koniecznych, aby by艂y tym, czym s膮. Jest to zatem filozofia par excellence istotowa, staraj膮ca si臋 dotrze膰 do istoty rzeczy poza s艂owem, poza jej j臋zykowym kszta艂tem, a w konsekwencji do ostatecznej podstawy bytu."
Istota szko艂y - wed艂ug mnie - sprowadza si臋 do consensusu wychowawczego (co do warto艣ci i cel贸w). My-wykonawcy-realizatorzy mo偶emy by膰 r贸偶ni co do wiary i pogl膮d贸w politycznych itd.
Istota parafii - wg mnie - to wsp贸lnota ludzi szukaj膮cych Boga i gotowa si臋 Nim dzieli膰 na r贸偶ne sposoby.
Istota gminy - "wsp贸lnota samorz膮dowa mieszka艅c贸w i terytorium" (ustawa) sprawnie i przyja藕nie (w duchu wsp贸lnoty) zarz膮dzana przez "wybra艅c贸w" i pomocnych urz臋dnik贸w s艂u偶膮cych zaspokajaniu potrzeb i rozwoju ka偶dej osoby.
Istot膮 偶ycia - odnalezienie sensu w Absolucie, kt贸ry jest Mi艂o艣ci膮.
Mam te same pogl膮dy w szkole, w gminie, w parafii, w 偶yciu. Jestem tym samym cz艂owiekiem. Mam te same oblicze, nie zmieniam go, nie dopasowuj臋 do konkretnych ludzi i okoliczno艣ci, nie udaj臋, 偶e nic si臋 nie sta艂o, 偶e nie ma fundamentalnego sporu o Strach贸wk臋 - jakby nigdy nic. Udawanie te偶 jest k艂amstwem.
Znalaz艂em drog臋 do sensu. By j膮 przybli偶y膰 skorzystam z d艂u偶szych fragment贸w ksi膮偶ki prof. Anny Grzegorczyk:
"W pismach 艣w. Jana od Krzy偶a fenomenologia jest praktykowana jako 膰wiczenie duchowe. Asceza s艂owa od filozof贸w staro偶ytnych i Ojc贸w Pustyni prowadz膮ca do ascezy my艣li, a w konsekwencji do spotkania ze S艂owem b臋d膮cym Bogiem i Absolutem jednocze艣nie — jest uznawana za spontaniczn膮 fenomenologi臋.
Metoda poznawania istoty rzeczy przez abstrahowanie od ich przypadkowych przejaw贸w uskutecznia si臋 na drodze ich bezpo艣redniego do艣wiadczania i dr膮偶enia w g艂膮b, a偶 do odkrycia zwi膮zk贸w koniecznych, bez kt贸rych nie s膮 tym, czym s膮. Bez kt贸rych np. st贸艂 nie jest sto艂em, poezja poezj膮, cz艂owiek cz艂owiekiem, i dalej...
Poznanie, kt贸re zdziera kolejne zas艂ony skrywaj膮ce g艂臋bi臋 rzeczy, otwiera przed poznaj膮cym r贸偶ne pok艂ady rzeczywisto艣ci, w tym jego - poznaj膮cego podmiotu - wewn臋trzn膮 rzeczywisto艣膰.
Autentyczne poszukiwanie prawdy i niel臋kanie si臋 jej odkrycia oraz mi艂o艣膰 do siebie i 艣wiata wci膮gaj膮 podmiot poznawczy w niewidoczne dot膮d rejony, a偶 do stani臋cia przed konieczno艣ci膮 zreflektowania nad podstaw膮 tego wszystkiego, czego w swym poznaniu docieka. Przed poznaj膮cym zaczyna jawi膰 si臋 Absolut - 藕r贸d艂o i podstawa wszelkiej rzeczywisto艣ci, ale jednocze艣nie co艣 nieuchwytnego i niewypowiedzianego -
"O 藕r贸d艂o kryszta艂owe!
Gdyby mi teraz twa to艅 wysrebrzona
Odzwierciedli艂a nagle
Te oczy upragnione,
Kt贸rych pi臋kno艣膰 w moim wn臋trzu ju偶 nakre艣lona" (zwr.12)
"Karol Wojty艂a odkrywa w strofie 艣w. Jana od Krzy偶a ca艂y potencja艂 ludzkiego poznania i ujmowania fundamentu istnienia. Pozwala mu to m贸wi膰 filozoficznie zar贸wno o 藕r贸dle jako Absolucie, Arche, Najwy偶szym Bycie, o Prawdzie i Logosie. Lecz tak偶e o Dawar - S艂owie daj膮cym i stwarzaj膮cym, o Obecno艣ci, o „Jestem, kt贸ry jestem", o Pi臋knie, o pragnieniu zjednoczenia podmiotu poznaj膮cego z Poznawanym, kt贸ry ju偶 w nim jest od zawsze, czyli o osobowym Bogu b臋d膮cym Mi艂o艣ci膮.
Cz艂owiek ma mo偶liwo艣膰 odkrycia veritatis splendor - prawdy, kt贸r膮 si臋 naocznie widzi i bezpo艣rednio s艂yszy.
Poznanie uczestnicz膮ce, pokazuje, 偶e tylko ten, „kto odpowiada S艂owu", mo偶e „S艂owo zrozumie膰".
Zewn臋trzne, nadnaturalne 藕r贸d艂o 艢wiat艂a jest w艂a艣nie tym S艂owem poza s艂owem j臋zykowym, S艂owem, kt贸re „Jest"; Jego Obecno艣膰 i nadnaturalna moc sprawiaj膮, 偶e mo偶e odnowi膰 oblicze ziemi, jak i ka偶dego z nas. Nadnaturalnym 艢wiat艂em, kt贸re dotyka, przemienia i odnawia.
Poznanie uczestnicz膮ce, zar贸wno mistyczne i fenomenologiczne, w swej ko艅cowej fazie, w roz-poznaniach Jana Paw艂a II uwie艅czone zostaje poznaniem absolutnym, kt贸re - paradoksalnie - jest nadnaturalne, nadzwyczajne, cudowne i jednocze艣nie intelektualne, zwyk艂e, normalne. Kr贸tko zatem mo偶na powiedzie膰, 偶e konieczno艣膰 obecno艣ci Absolutu jako gwaranta prawdy w poznaniu, ujawniona w fenomenologii K. Wojty艂y i Boga w 偶yciu cz艂owieka, to odnowienie [pe艂nej, skutecznej] refleksji naukowej, a zarazem ludzkiej egzystencji.
T-A-K / T-O / J-E-S-T - mo偶emy zakrzykn膮膰 za Edy膮 Stein. Sprawd藕cie w艂asnym 偶yciem!!!
Ciasto dla dzieci w Dniu Norwidowskim - albo jego brak - uros艂o do rangi znaku, 偶e 偶yjemy w Strach贸wce w dw贸ch rzeczywisto艣ciach - co jest tajemnic膮 poliszynela od dawna. Pierwsza jest od-wieczna, wkorzeniona w ca艂o艣膰 polskich dziej贸w. Druga jest wymy艣lona na w艂asne (grupowe) potrzeby. Ta druga ma swoj膮 polityk臋 i 艣wi臋ta, kt贸re maj膮 s艂u偶y膰 (tworzy膰) innej wizji szko艂y, gminy, parafii i innych personali贸w. Jak daleko to prowadzi? Do pogwa艂cenia praw wolno艣ci obywatelskich i to wcale nie w subtelny spos贸b. To, 偶e kto艣 nie odpowiada na moj膮 pro艣b臋 o do艂膮czenie do grona znajomych (koleg贸w z pracy) na Facebooku, to jego prawo (cho膰 pozbawia si臋 jakiej艣 komunikacji ze 艣wiatem zewn臋trznym, zrywa wi臋zi). Ale je艣li ten kto艣 zabrania mi wysy艂ania korespondencji na sw贸j adres, to ju偶 jest nie tylko paranoja publiczna, ale dzia艂anie bezprawne. Ale o tym tylko ja wiem, na zewn膮trz wszystko wygl膮da mi艂o, grzecznie, poprawnie - jakby nigdy nic. Je艣li pisz臋 o tym, to pewnie zn贸w b臋dzie jaka艣 moja wina. Moj膮 g艂贸wn膮 win膮 jest przecie偶 uto偶samienie si臋 z od-wieczno艣ci膮 i ca艂o艣ci膮 polskich dziej贸w.
Nie mam zdolno艣ci do mimikry. T臋 zdolno艣膰 nazywam zreszt膮 wprost manipulacj膮 emocjami innych ludzi.
Nie ma prawdy Kapaona, 艁apki, albo O艂dak贸w. Wszyscy mamy talenty argumentowania. Ale niekt贸rzy u偶ywaj膮 ich w spos贸b skryty, niejawny, unikaj膮c publicznej dyskusji poddanej regu艂om.
Nasze talenty pochodz膮 od Boga i dane s膮 dla s艂u偶enia Jednej Prawdzie i dla budowaniu wsp贸lnoty. Talenty mo偶na jednak tak偶e odda膰 z艂ej sprawie.
Nie "swojej" prawdzie (ani interesom) s艂u偶臋 30 lat! I dlatego nie b臋d臋 milcze膰! M贸wi臋 g艂o艣no do wszystkich ludzi dobrej woli - nie mo偶na przemilcza膰, powtarza膰, sprzyja膰, lub jawnie firmowa膰 opinii, 偶e KATECHETA g艂osi nieprawd臋 i sieje nienawi艣膰. Bo je艣li w to wierzycie, to dlaczego jako rodzice i odpowiedzialni za 偶ycie publiczne na to zezwalacie?! "Nie mo偶na dwom panom s艂u偶y膰". Niech przyjedzie kurator, minister, biskup... by zbada膰 nasze sprawy i uzdrowi膰. Bo brniemy w ob艂臋d w 偶yciu publicznm. Przez 16 lat byli艣my 艣wiadkami fa艂szu w 偶yciu wsp贸lnoty lokalnej i milczeli艣my. W grudniu nast膮pi艂a zmiana epoki, wybrali艣my nowego w贸jta, Piotrka! Dostali艣my szans臋 na 偶ycie w prawdzie.
Niestety nadal wybieramy wygodn膮 opcj臋 dw贸ch (trzech?) prawd. Bo nie chcemy stan膮膰 w niezr臋cznej sytuacji wobec kole偶anki, s膮siada, wyborcy, kogo艣 znajomego, lub z rodziny. Poddali艣my (w wi臋kszo艣ci?) zdrowy rozs膮dek i zdolno艣膰 poznania prawdy czyim艣 interesom, osobistym lub grupowym. Je艣li odda si臋 rozum - c贸偶 si臋 z nami i naszymi dzie膰mi sta膰 mo偶e?
Chodzi o "偶ycie w prawdzie", kt贸re domaga si臋 odwagi my艣lenia. My艣lenia, w kt贸rym patrzy si臋 na rzeczywisto艣膰 jako naprawd臋 obiektywnie istniej膮c膮. O realizm - a nie 偶onglerk臋 s艂owami - kt贸rym oka偶emy szacunek dla rzeczywisto艣ci, a nawet mi艂o艣膰 dla Strach贸wki i ca艂ej Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Uznaj膮c mo偶liwo艣膰 takiego poznania (uczestnicz膮cego), nawet w wiejskiej gminie wchodzimy na drog臋, "na kt贸rej mo偶emy znale藕膰 S艂owo si臋gaj膮ce Absolutu".
Jako spo艂eczno艣膰 z 30-letnim zakorzenieniem w niepodleg艂o艣ciow膮 histori臋 najnowsz膮 i ponad 20-letni膮 praktyk臋 samorz膮dow膮 (nie wspominaj膮c ponad 1000-letniego chrze艣cija艅stwa) doro艣li艣my ju偶 chyba do otwartej dyskusji o warto艣ciach. Utrzymywanie, 偶e to walka Kapaona z O艂dakow膮, przynosi szkod臋 nam wszystkim i blokuje prac臋 wychowawcz膮. Kwasi nie tylko nasze 艣wi臋towanie, ale i dzie艅 jak najbardziej powszedni. Rozmawiajmy o warto艣ciach i "ca艂o艣ci".
"Theatrum Grecum" podczas festynu szkolno-rodzinnego z 5 czerwca mia艂o by膰 tylko preludium rozmowy o warto艣ciach. Kolejnym etapem mia艂a by膰 dyskusja wa偶nych os贸b w gminie na placu przed stawem, w sali konferencyjnej urz臋du gminy, starej, albo nowej sali gimnastycznej... gdziekolwiek. Mini widowisko, zabawa, gra uliczna - a zarazem samo 偶ycie.
Niewiele musia艂em zmieni膰 pocz膮tkowe zdania z tekstu profesor Anny Grzegorczyk (z ksi膮偶ki "Obecno艣膰 i warto艣ci", autorka jest przew. Centrum Bada艅 im. Edyty Stein), aby trafi膰 w sedno naszych lokalnych problem贸w. Pani profesor chodzi "o pokazanie g艂臋bi refleksji Jana Paw艂a II i jej oddzia艂ywania na my艣lenie i w og贸le 偶ycie..., [kt贸ra] le偶y w przywr贸ceniu absolutnego horyzontu odniesienia, przywr贸ceniu ludzkiemu s艂owu i czynowi transcendentnego zakorzenienia i obiektywnego wymiaru warto艣ci."
"Przekonanie, 偶e bije jedno 藕r贸d艂o warto艣ci dla naszego cz艂owiecze艅stwa, 偶e ma ono ponadkulturowy wymiar, 偶e 藕r贸d艂o to by艂o od zawsze, a to, „co by艂o, jest", uwalnia od wszelkiego rodzaju ogranicze艅 relatywizmu, sceptycyzmu i wirtualnych mira偶y. Przywraca te偶 utracon膮 rzeczywisto艣膰 jako realnie istniej膮c膮... Taka jest fenomenologia, kt贸ra przez swe metody redukcji pozornych aspekt贸w rzeczy stara si臋 dociec do ich element贸w koniecznych, aby by艂y tym, czym s膮. Jest to zatem filozofia par excellence istotowa, staraj膮ca si臋 dotrze膰 do istoty rzeczy poza s艂owem, poza jej j臋zykowym kszta艂tem, a w konsekwencji do ostatecznej podstawy bytu."
Istota szko艂y - wed艂ug mnie - sprowadza si臋 do consensusu wychowawczego (co do warto艣ci i cel贸w). My-wykonawcy-realizatorzy mo偶emy by膰 r贸偶ni co do wiary i pogl膮d贸w politycznych itd.
Istota parafii - wg mnie - to wsp贸lnota ludzi szukaj膮cych Boga i gotowa si臋 Nim dzieli膰 na r贸偶ne sposoby.
Istota gminy - "wsp贸lnota samorz膮dowa mieszka艅c贸w i terytorium" (ustawa) sprawnie i przyja藕nie (w duchu wsp贸lnoty) zarz膮dzana przez "wybra艅c贸w" i pomocnych urz臋dnik贸w s艂u偶膮cych zaspokajaniu potrzeb i rozwoju ka偶dej osoby.
Istot膮 偶ycia - odnalezienie sensu w Absolucie, kt贸ry jest Mi艂o艣ci膮.
Mam te same pogl膮dy w szkole, w gminie, w parafii, w 偶yciu. Jestem tym samym cz艂owiekiem. Mam te same oblicze, nie zmieniam go, nie dopasowuj臋 do konkretnych ludzi i okoliczno艣ci, nie udaj臋, 偶e nic si臋 nie sta艂o, 偶e nie ma fundamentalnego sporu o Strach贸wk臋 - jakby nigdy nic. Udawanie te偶 jest k艂amstwem.
Znalaz艂em drog臋 do sensu. By j膮 przybli偶y膰 skorzystam z d艂u偶szych fragment贸w ksi膮偶ki prof. Anny Grzegorczyk:
"W pismach 艣w. Jana od Krzy偶a fenomenologia jest praktykowana jako 膰wiczenie duchowe. Asceza s艂owa od filozof贸w staro偶ytnych i Ojc贸w Pustyni prowadz膮ca do ascezy my艣li, a w konsekwencji do spotkania ze S艂owem b臋d膮cym Bogiem i Absolutem jednocze艣nie — jest uznawana za spontaniczn膮 fenomenologi臋.
Metoda poznawania istoty rzeczy przez abstrahowanie od ich przypadkowych przejaw贸w uskutecznia si臋 na drodze ich bezpo艣redniego do艣wiadczania i dr膮偶enia w g艂膮b, a偶 do odkrycia zwi膮zk贸w koniecznych, bez kt贸rych nie s膮 tym, czym s膮. Bez kt贸rych np. st贸艂 nie jest sto艂em, poezja poezj膮, cz艂owiek cz艂owiekiem, i dalej...
Poznanie, kt贸re zdziera kolejne zas艂ony skrywaj膮ce g艂臋bi臋 rzeczy, otwiera przed poznaj膮cym r贸偶ne pok艂ady rzeczywisto艣ci, w tym jego - poznaj膮cego podmiotu - wewn臋trzn膮 rzeczywisto艣膰.
Autentyczne poszukiwanie prawdy i niel臋kanie si臋 jej odkrycia oraz mi艂o艣膰 do siebie i 艣wiata wci膮gaj膮 podmiot poznawczy w niewidoczne dot膮d rejony, a偶 do stani臋cia przed konieczno艣ci膮 zreflektowania nad podstaw膮 tego wszystkiego, czego w swym poznaniu docieka. Przed poznaj膮cym zaczyna jawi膰 si臋 Absolut - 藕r贸d艂o i podstawa wszelkiej rzeczywisto艣ci, ale jednocze艣nie co艣 nieuchwytnego i niewypowiedzianego -
"O 藕r贸d艂o kryszta艂owe!
Gdyby mi teraz twa to艅 wysrebrzona
Odzwierciedli艂a nagle
Te oczy upragnione,
Kt贸rych pi臋kno艣膰 w moim wn臋trzu ju偶 nakre艣lona" (zwr.12)
"Karol Wojty艂a odkrywa w strofie 艣w. Jana od Krzy偶a ca艂y potencja艂 ludzkiego poznania i ujmowania fundamentu istnienia. Pozwala mu to m贸wi膰 filozoficznie zar贸wno o 藕r贸dle jako Absolucie, Arche, Najwy偶szym Bycie, o Prawdzie i Logosie. Lecz tak偶e o Dawar - S艂owie daj膮cym i stwarzaj膮cym, o Obecno艣ci, o „Jestem, kt贸ry jestem", o Pi臋knie, o pragnieniu zjednoczenia podmiotu poznaj膮cego z Poznawanym, kt贸ry ju偶 w nim jest od zawsze, czyli o osobowym Bogu b臋d膮cym Mi艂o艣ci膮.
Cz艂owiek ma mo偶liwo艣膰 odkrycia veritatis splendor - prawdy, kt贸r膮 si臋 naocznie widzi i bezpo艣rednio s艂yszy.
Poznanie uczestnicz膮ce, pokazuje, 偶e tylko ten, „kto odpowiada S艂owu", mo偶e „S艂owo zrozumie膰".
Zewn臋trzne, nadnaturalne 藕r贸d艂o 艢wiat艂a jest w艂a艣nie tym S艂owem poza s艂owem j臋zykowym, S艂owem, kt贸re „Jest"; Jego Obecno艣膰 i nadnaturalna moc sprawiaj膮, 偶e mo偶e odnowi膰 oblicze ziemi, jak i ka偶dego z nas. Nadnaturalnym 艢wiat艂em, kt贸re dotyka, przemienia i odnawia.
Poznanie uczestnicz膮ce, zar贸wno mistyczne i fenomenologiczne, w swej ko艅cowej fazie, w roz-poznaniach Jana Paw艂a II uwie艅czone zostaje poznaniem absolutnym, kt贸re - paradoksalnie - jest nadnaturalne, nadzwyczajne, cudowne i jednocze艣nie intelektualne, zwyk艂e, normalne. Kr贸tko zatem mo偶na powiedzie膰, 偶e konieczno艣膰 obecno艣ci Absolutu jako gwaranta prawdy w poznaniu, ujawniona w fenomenologii K. Wojty艂y i Boga w 偶yciu cz艂owieka, to odnowienie [pe艂nej, skutecznej] refleksji naukowej, a zarazem ludzkiej egzystencji.
T-A-K / T-O / J-E-S-T - mo偶emy zakrzykn膮膰 za Edy膮 Stein. Sprawd藕cie w艂asnym 偶yciem!!!
Ciasto dla dzieci w Dniu Norwidowskim - albo jego brak - uros艂o do rangi znaku, 偶e 偶yjemy w Strach贸wce w dw贸ch rzeczywisto艣ciach - co jest tajemnic膮 poliszynela od dawna. Pierwsza jest od-wieczna, wkorzeniona w ca艂o艣膰 polskich dziej贸w. Druga jest wymy艣lona na w艂asne (grupowe) potrzeby. Ta druga ma swoj膮 polityk臋 i 艣wi臋ta, kt贸re maj膮 s艂u偶y膰 (tworzy膰) innej wizji szko艂y, gminy, parafii i innych personali贸w. Jak daleko to prowadzi? Do pogwa艂cenia praw wolno艣ci obywatelskich i to wcale nie w subtelny spos贸b. To, 偶e kto艣 nie odpowiada na moj膮 pro艣b臋 o do艂膮czenie do grona znajomych (koleg贸w z pracy) na Facebooku, to jego prawo (cho膰 pozbawia si臋 jakiej艣 komunikacji ze 艣wiatem zewn臋trznym, zrywa wi臋zi). Ale je艣li ten kto艣 zabrania mi wysy艂ania korespondencji na sw贸j adres, to ju偶 jest nie tylko paranoja publiczna, ale dzia艂anie bezprawne. Ale o tym tylko ja wiem, na zewn膮trz wszystko wygl膮da mi艂o, grzecznie, poprawnie - jakby nigdy nic. Je艣li pisz臋 o tym, to pewnie zn贸w b臋dzie jaka艣 moja wina. Moj膮 g艂贸wn膮 win膮 jest przecie偶 uto偶samienie si臋 z od-wieczno艣ci膮 i ca艂o艣ci膮 polskich dziej贸w.
Nie mam zdolno艣ci do mimikry. T臋 zdolno艣膰 nazywam zreszt膮 wprost manipulacj膮 emocjami innych ludzi.
Nie ma prawdy Kapaona, 艁apki, albo O艂dak贸w. Wszyscy mamy talenty argumentowania. Ale niekt贸rzy u偶ywaj膮 ich w spos贸b skryty, niejawny, unikaj膮c publicznej dyskusji poddanej regu艂om.
Nasze talenty pochodz膮 od Boga i dane s膮 dla s艂u偶enia Jednej Prawdzie i dla budowaniu wsp贸lnoty. Talenty mo偶na jednak tak偶e odda膰 z艂ej sprawie.
Nie "swojej" prawdzie (ani interesom) s艂u偶臋 30 lat! I dlatego nie b臋d臋 milcze膰! M贸wi臋 g艂o艣no do wszystkich ludzi dobrej woli - nie mo偶na przemilcza膰, powtarza膰, sprzyja膰, lub jawnie firmowa膰 opinii, 偶e KATECHETA g艂osi nieprawd臋 i sieje nienawi艣膰. Bo je艣li w to wierzycie, to dlaczego jako rodzice i odpowiedzialni za 偶ycie publiczne na to zezwalacie?! "Nie mo偶na dwom panom s艂u偶y膰". Niech przyjedzie kurator, minister, biskup... by zbada膰 nasze sprawy i uzdrowi膰. Bo brniemy w ob艂臋d w 偶yciu publicznm. Przez 16 lat byli艣my 艣wiadkami fa艂szu w 偶yciu wsp贸lnoty lokalnej i milczeli艣my. W grudniu nast膮pi艂a zmiana epoki, wybrali艣my nowego w贸jta, Piotrka! Dostali艣my szans臋 na 偶ycie w prawdzie.
Niestety nadal wybieramy wygodn膮 opcj臋 dw贸ch (trzech?) prawd. Bo nie chcemy stan膮膰 w niezr臋cznej sytuacji wobec kole偶anki, s膮siada, wyborcy, kogo艣 znajomego, lub z rodziny. Poddali艣my (w wi臋kszo艣ci?) zdrowy rozs膮dek i zdolno艣膰 poznania prawdy czyim艣 interesom, osobistym lub grupowym. Je艣li odda si臋 rozum - c贸偶 si臋 z nami i naszymi dzie膰mi sta膰 mo偶e?
艣roda, 28 wrze艣nia 2011
Skarby i problemy
Nie chce mi si臋 dzi臋cioli膰 (w klawiatur臋), ale chyba by艂oby niedobrze do艂膮czy膰 do milcz膮cych. Bo 艣wiat jest. Bo prawda jest. Bo jestem. Bo B贸g jest.
Na katechezy chodzi艂em z projektorem. Pokazywa艂em stare i nowe zdj臋cia i filmiki z Dnia Norwidowskiego w Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Dzisiaj by艂y potrzebne w dw贸jnas贸b, wyr臋cza艂y moje zainfekowane struny g艂osowe. Zobaczyli艣my wi臋cej pi臋kna ni偶 mog艂em oczekiwa膰. Prawda, pi臋kno prawdy, ods艂ania si臋 kwantowo. Zobaczy艂em w Strach贸wce i w Rzeczpospolitej Norwidowskiej rzeczy, kt贸rych wcze艣niej nie widzia艂em - Piasta Ko艂odzieja, odmienionych ko艂odziej贸w, Chopina i Norwida w cieniu wierzb, powi膮zanie motta szko艂y z (Monologu) i znaczenia rzeczpospolitej, b艂ogos艂awie艅stwo kardyna艂a Stefana Wyszy艅skiego dla ka偶dej rodziny w Strach贸wce przezieraj膮ce mi臋dzy gimnazjalistami 艣piewaj膮cymi ze swoim nauczycielem Paw艂em Stysiem hymn szko艂y na ch贸rze w ko艣ciele WNMP, dar dzielenia si臋 po mszy 艣wi臋tej w ko艣ciele Chlebem Norwidowskim (wypiek Eli Orzechowskiej) wszystkich pokole艅 i "stan贸w" - uczni贸w, nauczycieli, rodzic贸w, bab膰 i dziadk贸w.
Mamy skarby - nazw臋, kt贸ra wszystkich intryguje, w Polsce i w 艣wiecie, hymn, kt贸ry mo偶na wykonywa膰 w szkole i w ko艣ciele, pi臋kny sztandar, 艣piewaj膮cy wierzbami i odwo艂aniami do idea艂贸w i pocz膮tk贸w, jak w "Fortepianie Chopina", pod kt贸rym przechodzimy obok d臋b贸w pami臋ci. Musimy do przemarsz贸w do艂o偶y膰 chwil臋 przy nich zatrzymania. Mamy relikwi臋 - zdj臋cie na kt贸rym siostra-norwidolog Alina Merdas wr臋cza na kl臋czkach nasz list o b艂ogos艂awie艅stwo dla Rzeczpospolitej Norwidowskiej Ojcu 艢wi臋temu Janowi Paw艂owi II na Placu 艣w. Piotra. Powtarzam si臋. Wiem. Przestan臋, gdy kamienie wo艂a膰 b臋d膮.
"I by艂a w t茅m Polska – od zenitu
Wszechdoskona艂o艣ci dziej贸w
Wzi臋ta t臋cz膮 zachwytu –
– Polska – p r z e m i e n i o n y c h k o 艂 o d z ie j 贸 w !
Ta偶 sama – zgo艂a,
Z艂oto-pszczo艂a!…
(Pozna艂-膰-偶e bym j膮 – na kra艅cach bytu!…)".
Prze偶ywa艂em t臋cz膮 zachwytu Polsk臋 w 1980/81. Zostali艣my okradzeni - i ja i ca艂a gmina - z zachwytu, z t臋czy, z pszcz贸艂... na kra艅cach bytu. Zdrada idea艂贸w przysz艂a w 1994 roku. Dzisiaj chc膮 nami rz膮dzi膰 jej pogrobowcy. Spiskuj膮. Oni s膮 niewra偶liwi na wszechdoskona艂o艣膰 dziej贸w, na Doskona艂e-wype艂nienie, Pospolit膮- i Niepospolit膮 Rzecz, Mi艂o艣ci profil. K艂amstwem jest te偶 udawanie.
Problemy bior膮 si臋 z zanegowania CA艁O艢CI, kt贸ra nas prowadzi od pocz膮tku. Ci, kt贸rzy j膮 neguj膮 na r贸偶ne sposoby (dr膮c na strz臋py), niszcz膮 wsp贸lnot臋 szkoln膮 i gminn膮. To jest w艣r贸d nas temat tabu. Wrz贸d, ropie艅, kt贸ry im p贸藕niej wyci臋ty, tym wi臋ksze zrobi w艣r贸d nas spustoszenie. Dotyczy ka偶dego z nas z osobna i szkolnej ca艂o艣ci. Zdrowy rozs膮dek i do艣wiadczenie 偶yciowe m贸wi膮 chyba ka偶demu, 偶e nie ma, co do tego, w膮tpliwo艣ci. Lekarstwo jest proste i og贸lnodost臋pne - dialog.
"Niekt贸re tabu poci膮gaj膮 za sob膮 z艂o偶one problemy spo艂eczne (np. tabu wyst臋powania publicznie przeciwko w艂asnej rodzinie, publicznego "prania brud贸w", utrudnia rozwi膮zanie problem贸w zwi膮zanych z r贸偶nego rodzaju przemoc膮 w rodzinie). Dlatego w istocie nie s膮 one wtedy w og贸le konstruktywne, a nawet niejednokrotnie s膮 destruktywne. Jednak w dan膮 kultur臋, wskutek r贸偶nych uwarunkowa艅 spo艂ecznych i historycznych, wpisane jest za艂o偶enie, 偶e naruszenie tego zakazu b臋dzie stanowi膰 zamach na istnienie tej kultury, i dlatego w艂a艣nie dany problem jest tak trudny do rozwi膮zania. Np. poci膮gni臋cie do odpowiedzialno艣ci cesarza Hirohito za udzia艂 jego kraju w II wojnie 艣wiatowej by艂o niemo偶liwe ze wzgl臋du na tabu jego nietykalno艣ci (wynikaj膮ce z sakralnego charakteru jego osoby w kulturze Japonii); japo艅ska kultura odebra艂aby to jako zamach na ni膮 sam膮, cho膰 mog艂oby to rozwi膮za膰 wiele faktycznych problem贸w." (Wikipedia)
Dzisiaj jest szkolna 艣roda. Zebra艂y si臋 tzw. zespo艂y zadaniowe. Ja zosta艂em przypisany do "projektowego", ale nie zosta艂em. Mia艂em obiektywne powody, ledwo doci膮gn膮艂em z przezi臋bionym organizmem do ko艅ca 6-tej lekcji. Ale i tak bardzo trudno mi by艂o podej艣膰 do przewodniz膮cej mojego zespo艂u z tym wyja艣nieniem. To s膮 konsekwencje wojny polsko-polskiej mi臋dzy nami. Nikt si臋 nie rwa艂 do tej komisji. To s膮 konsekwencje. Inne? Komentarze dzieci do jednego ze zdj臋膰 - "a my ciasta nie mieli艣my". Trudno 艣wi臋towa膰 co艣, czemu si臋 wypowiedzia艂o wojn臋. Ta "rzecz" wr贸ci艂a w modlitwie. Dzi臋kowali艣my za Dzie艅 Norwidowski, za hymn, za sztandar, za Chleb Norwidowski, za d臋by pami臋ci, za panie, kt贸re si臋 napracowa艂y, aby upiec ciasta dla swoich klas.
1
Nie B贸g stworzy艂 przesz艂o艣膰 i 艣mier膰, i cierpienia,
Lecz 贸w, co prawa rwie,
Wi臋c niezno艣ne mu - dnie;
Wi臋c, czuj膮c z艂e, chcia艂 odepchn膮膰 spomnienia!
2
Acz nie by艂偶e jak dziecko, co wozem leci,
Powiadaj膮c: "O! d膮b
Ucieka!... w lasu g艂膮b..."
- Gdy d膮b stoi, w贸z z sob膮 unosi dzieci.
3
Przesz艂o艣膰 jest i dzi艣, i te dzi艣 dalej:
Za ko艂ami to wie艣
Nie - jakie艣 tam... c贸艣, gdzie艣,
Gdzie nigdy ludzie nie bywali!...
***
Nie mo偶na rwa膰 praw zdrowego rozs膮dku i tysi膮cletniej kultury narodu. Jest i dzi艣, i te dalsze - z dni Solidarno艣ci. Nie wypadli艣my sroce spod ogona. Jeste艣my wkorzenieni w ca艂o艣膰 dziej贸w.
wtorek, 27 wrze艣nia 2011
Ca艂o艣膰 pogl膮d贸w i jej brak
Zauwa偶y艂em w jednym ze swoich post贸w fa艂sz, pope艂niony przez zbytni膮 poprawno艣膰 j臋zyka - "Od dawna s膮 w gminie dwa obozy, jeden skupiony wok贸艂 prac szko艂y (i parafii), drugi przeciwko nim." Jest przecie偶 inaczej. Jest tak, 偶e i drugi ob贸z bardzo 艂adnie si臋 prezentuje w 偶yciu parafii. Sprzeczno艣ci u nas jest wi臋cej, ni偶 w tamtym g贸rnym zdaniu.
Wczorajszy Dzie艅 Norwidowski pokaza艂 jak w zwierciadle dwie linie rozwoju wsp贸lnoty lokalnej. Jedna si臋ga korzeni, historii, najg艂臋bszych tradycji. Druga jest reakcj膮 na pierwsz膮.
Najnowsza nasza historia zacz臋艂a si臋 od zrywu Solidarno艣ci i patriotyzmu "co nie rzuci ziemi [i wiary] sk膮d nasz r贸d". Potem by艂a obrona podmiotowo艣ci (demokracji) przed zakusami 艁apki. Nast臋pnie przyszed艂 Cyprian Norwid i wyrzucenie Lenina z naszej ulicy. Norwid zwyci臋偶y艂 i da艂 pocz膮tek Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Szko艂a sta艂a si臋 jedynym liderem przemian i wiary w jasn膮 przysz艂o艣膰. Jak "Plac贸wka" u Boles艂awa Prusa. Przeciwko niej si臋 obr贸ci艂a kulturowa opozycja. Sta艂a si臋 kontr-rewolucj膮. Nie podoba si臋 im nazwa szko艂y, hymn i sztandar. Pi臋膰 lat blokowali uznanie Rzeczpospolitej Norwidowskiej, jako nazwy szko艂y, pomimo listu od wsp贸lnoty szkolnej i parafialnej do b艂. Jana Paw艂a II z pro艣b膮 o Jego b艂ogos艂awie艅stwo. TEN LIST JEST DLA NAS RELIKWI膭.
Prost膮, acz niezwykle istotn膮 obserwacj膮 jest, 偶e nasze (umownie oznaczam jako RzN) dzia艂ania s膮 sp贸jne i daj膮 si臋 powi膮za膰 w CA艁O艢膯. Solidarno艣膰 wyrasta z umi艂owania wolno艣ci i Ewangelii (Dobrej Nowiny) wpajanej wi臋kszo艣ci rodak贸w od dzieci艅stwa w zwyczajnych, katolickich rodzinach. W wi臋kszo艣ci, bo nie ma obowi膮zku nale偶enia do wyznawc贸w Jezusa z Nazaretu i Ko艣cio艂a. Sam mog臋 wyzna膰, 偶e milenijna polsko艣膰 i wiara religijna wsp贸艂gra艂y mi w duszy. Potem by艂 czas obumierania ziarna w czasie stanu wojennego i siania ziaren na polu katechetycznym (zwracam uwag臋 na dope艂nianie si臋 dw贸ch p贸l).
Wybory z 4 czerwca 1989 roku i samorz膮d z 1990 by艂y s艂u偶b膮 u podstaw niepodleg艂o艣ci (niezawis艂o艣ci, podmiotowo艣ci). Ani w katechezie lat 1982-89, ani w I Kadencji 1990-94 polityka nie odgrywa艂a istotnej roli. Oba pola si臋 dope艂nia艂y, w Strach贸wce w pami臋tnych spotkaniach o艣wiatowych z udzia艂em wszystkich okolicznych ksi臋偶y (dziekan to偶e). Zwie艅czeniem tego rozumienia wsp贸lnoty (samorz膮dowej i ko艣cielnej) by艂o spotkanie z udzia艂em biskupa ordynariusza Kazimierza Romaniuka w Urz臋dzie Gminy. Wspominam dzie艅 kwietnia 1994 roku; stoimy trzymaj膮c si臋 za r臋ce - tak zarz膮dzi艂 80-letni Janusz Dzier偶awski, powojenny instruktor rolniczy na naszym terenie, dzia艂acz Uniwersytet贸w Ludowych - biskup, burmistrz Mi艅ska Mazowieckiego, w贸jtowie, redaktor "Wsp贸lnoty", pracownicy gminy - powtarzaj膮c za nim zwrotki pie艣ni o wsp贸lnocie.
Kontr-rewolucja przysz艂a do nas najpierw w osobie Kazimierza 艁apki, w innych rejonach pewnie w innych osch艂ych i wyrachowanych ludziach. 艁apka wyrzuci艂 mnie z 偶ycia gminy, biskupi zamkn臋li si臋 w swoich pa艂acach, proboszczowie na plebaniach. Upraszczam? To niech inni w艂膮cz膮 si臋 do tej narracji i rozszerz膮 moje widzenie, wzbogac膮.
W naszych (moich) dzia艂aniach jest rewolucyjna ewolucyjno艣膰, dziedziczymy warto艣ci, wizje i marzenia, kt贸re przerastaj膮 zdolno艣膰 akceptacji establishmentu. Odwo艂uj臋 si臋 do Soboru Watyka艅skiego II, Taize, b艂. Jana Paw艂a II, Solidarno艣ci, Andrzeja Madeja, Cypriana Norwida, ojc贸w za艂o偶ycieli Unii Europejskiej i partycypacji spo艂ecznej (publicznej). Czyta艂em, studiowa艂em my艣l tych, kt贸rzy wsp贸艂tworzyli fundament wsp贸艂czesno艣ci. Dialogiczno艣膰 jest u nich wszystkich warunkiem normalno艣ci. Tak w sferze 艣wieckiej, jak i ko艣cielnej. Biblia wszak jest dialogiem Boga z Cz艂owiekiem, z Narodem Wybranym, z Ludzko艣ci膮.
Wszystkie te warto艣ci, wizje, marzenia nios臋 w sobie. I wnosz臋 w katechez臋 przez 30 lat.
Strach贸wce Opatrzno艣膰 da艂a Sobieskich i Norwid贸w. Si臋gamy a偶 po Jana III, a nawet po Piasta Ko艂odzieja. W "mi臋dzy czasie" byli kr贸lowie, rozbiory, Sejm Wielki, Konstytucja 3 Maja, dwie wojny 艣wiatowe, walka o szko艂臋 polsk膮, Katy艅, 艣wi臋ci Maksymilian i Faustyna, Prymas Tysi膮clecia i Rodzina Rodzin.
Te same mazowieckie wierzby wplatane s膮 przez malarzy i grafik贸w w portret Chopina i Cypriana Norwida. To nie my, to arty艣ci, kt贸rzy odpowiadaj膮 na powo艂anie dane im przez Stw贸rc臋. Nie si臋ga艂bym do obrazu przemienionych ko艂odziej贸w, gdybym nie zna艂 utwor贸w Norwida i nie zobaczy艂 wczoraj przemarszu spo艂eczno艣ci szkolnej - spo艂eczno艣ci m艂odej Strach贸wki - przez wie艣 gminn膮! Obok figury Matki Bo偶ej, tu偶 przed map膮 gminy i budynkiem urz臋du, w drodze na eucharysti臋 w 190 rocznic臋 urodzin poety - wieszcza narodowego (proroka).
Nazwa szko艂y, hymn szko艂y i jej sztandar - s膮 symboliczn膮 tr贸jc膮. Precz od niej wszystkim publicznym gorszycielom. Lepiej by im by艂o "uwi膮za膰 sobie kamie艅 m艂y艅ski do szyi".
Zaj臋cia zaproponowane wczoraj uczniom i nauczycielom te偶 nie wzi臋艂y si臋 znik膮d. S膮 ogniwem w pracy wychowawczej szko艂y, kt贸ra "chce pracowa膰 na mi艂o艣膰". S膮 w duchu Szko艂y z Klas膮, Szko艂y Ucz膮cej Si臋, Oceniania Kszta艂tuj膮cego (czyli pedagogiki podmiotowej), Warsztat贸w Edukacyjno-Integracyjnych z firm膮 "Linia". Dzie艅 Norwidowski by艂 kwintesencj膮 d艂ugiej drogi wsp贸lnotowego rozwoju. W tym tkwi jego norwidowska prawda, pi臋kno i si艂a. W spe艂nianiu jego wymogu CA艁O艢CI.
Gdzie偶 szuka膰 jej 藕r贸d艂a na ca艂y rok pracy, jak nie w eucharystii szkolnej co-niedzielnej?!
Wrogowie my艣l膮, decyduj膮 i post臋puj膮 inaczej. Przede wszystkim wr贸g nic nie m贸wi. Nie rozmawia z nami, niekt贸rzy nie odpowiadaj膮 nawet na "Dzie艅 dobry". 呕yj膮 w skryto艣ci swoich plan贸w. Chc膮 jak najwi臋cej zas艂ania膰. Bo nie ufaj膮 drugiemu cz艂owiekowi. Nie wiemy wi臋c, sk膮d si臋 wzi臋艂y ich idee i czy w og贸le jakie艣 maj膮. Nie wiemy, ja osobi艣cie w膮tpi臋, czy maj膮 przed oczami jak膮艣 "ca艂o艣膰". Znam tylko ich osobiste ambicje, wypisywali je na afiszach wyborczych. Sprawiaj膮 wra偶enie, jakby wzi臋li si臋 znik膮d, tzn. na czyje艣 zwo艂anie i manipulacj臋.
Chc膮 poci膮ga膰 sznureczkami z ukrycia (nawet fundusz so艂ecki uchwalaj膮 wed艂ug w艂asnego rozumienia demokracji). Anonimy telefoniczne, internetowe i tradycyjnie pisane s膮 ich sposobem komunikowania si臋 ze 艣wiatem. "Wr贸g kr膮偶y wok贸艂 nas i szuka kogo by po偶re膰". Wr贸g wczoraj musia艂 prze偶ywa膰 schizofreniczne cierpienia.
Nie jest mi艂e pisanie i m贸wienie o nich, ale chyba konieczne. Oni nie przegapi膮 pierwszej okazji, by zniszczy膰 nas i nasz膮 prac臋.
Kain i Abel s膮 przyk艂adem, czym skutkuje brak dialogu nawet mi臋dzy bra膰mi. Brak dialogu rodzi mow臋 przemocy, prowadzi do 艣mierci (zab贸jstwa). Morderca chowa si臋 za swoim k艂amstwem, chce ukry膰 si臋 nawet przed Bogiem. Mo偶na k艂ama膰 niczego nie m贸wi膮c - k艂amstwem jest tak偶e udawanie. Na przyk艂ad kogo艣, kim si臋 nie jest, albo jakim si臋 nie jest naprawd臋. Mo偶na oszukiwa膰 gr膮 emocji. Takich wyk艂ad贸w s艂ucha艂em w sobot臋 na sesji norwidowskiej w seminarium duchownym naszej diecezji. "Prawda" jest najwa偶niejsz膮 warto艣ci膮 na li艣cie Cypriana Norwida. U偶y艂 tego s艂owa 908 razy! (wczoraj pomyli艂em si臋 i poda艂em 807). Prawda 偶yje decyzjami i post臋powaniem ludzi.
Wczorajszy Dzie艅 Norwidowski pokaza艂 jak w zwierciadle dwie linie rozwoju wsp贸lnoty lokalnej. Jedna si臋ga korzeni, historii, najg艂臋bszych tradycji. Druga jest reakcj膮 na pierwsz膮.
Najnowsza nasza historia zacz臋艂a si臋 od zrywu Solidarno艣ci i patriotyzmu "co nie rzuci ziemi [i wiary] sk膮d nasz r贸d". Potem by艂a obrona podmiotowo艣ci (demokracji) przed zakusami 艁apki. Nast臋pnie przyszed艂 Cyprian Norwid i wyrzucenie Lenina z naszej ulicy. Norwid zwyci臋偶y艂 i da艂 pocz膮tek Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Szko艂a sta艂a si臋 jedynym liderem przemian i wiary w jasn膮 przysz艂o艣膰. Jak "Plac贸wka" u Boles艂awa Prusa. Przeciwko niej si臋 obr贸ci艂a kulturowa opozycja. Sta艂a si臋 kontr-rewolucj膮. Nie podoba si臋 im nazwa szko艂y, hymn i sztandar. Pi臋膰 lat blokowali uznanie Rzeczpospolitej Norwidowskiej, jako nazwy szko艂y, pomimo listu od wsp贸lnoty szkolnej i parafialnej do b艂. Jana Paw艂a II z pro艣b膮 o Jego b艂ogos艂awie艅stwo. TEN LIST JEST DLA NAS RELIKWI膭.
Prost膮, acz niezwykle istotn膮 obserwacj膮 jest, 偶e nasze (umownie oznaczam jako RzN) dzia艂ania s膮 sp贸jne i daj膮 si臋 powi膮za膰 w CA艁O艢膯. Solidarno艣膰 wyrasta z umi艂owania wolno艣ci i Ewangelii (Dobrej Nowiny) wpajanej wi臋kszo艣ci rodak贸w od dzieci艅stwa w zwyczajnych, katolickich rodzinach. W wi臋kszo艣ci, bo nie ma obowi膮zku nale偶enia do wyznawc贸w Jezusa z Nazaretu i Ko艣cio艂a. Sam mog臋 wyzna膰, 偶e milenijna polsko艣膰 i wiara religijna wsp贸艂gra艂y mi w duszy. Potem by艂 czas obumierania ziarna w czasie stanu wojennego i siania ziaren na polu katechetycznym (zwracam uwag臋 na dope艂nianie si臋 dw贸ch p贸l).
Wybory z 4 czerwca 1989 roku i samorz膮d z 1990 by艂y s艂u偶b膮 u podstaw niepodleg艂o艣ci (niezawis艂o艣ci, podmiotowo艣ci). Ani w katechezie lat 1982-89, ani w I Kadencji 1990-94 polityka nie odgrywa艂a istotnej roli. Oba pola si臋 dope艂nia艂y, w Strach贸wce w pami臋tnych spotkaniach o艣wiatowych z udzia艂em wszystkich okolicznych ksi臋偶y (dziekan to偶e). Zwie艅czeniem tego rozumienia wsp贸lnoty (samorz膮dowej i ko艣cielnej) by艂o spotkanie z udzia艂em biskupa ordynariusza Kazimierza Romaniuka w Urz臋dzie Gminy. Wspominam dzie艅 kwietnia 1994 roku; stoimy trzymaj膮c si臋 za r臋ce - tak zarz膮dzi艂 80-letni Janusz Dzier偶awski, powojenny instruktor rolniczy na naszym terenie, dzia艂acz Uniwersytet贸w Ludowych - biskup, burmistrz Mi艅ska Mazowieckiego, w贸jtowie, redaktor "Wsp贸lnoty", pracownicy gminy - powtarzaj膮c za nim zwrotki pie艣ni o wsp贸lnocie.
Kontr-rewolucja przysz艂a do nas najpierw w osobie Kazimierza 艁apki, w innych rejonach pewnie w innych osch艂ych i wyrachowanych ludziach. 艁apka wyrzuci艂 mnie z 偶ycia gminy, biskupi zamkn臋li si臋 w swoich pa艂acach, proboszczowie na plebaniach. Upraszczam? To niech inni w艂膮cz膮 si臋 do tej narracji i rozszerz膮 moje widzenie, wzbogac膮.
W naszych (moich) dzia艂aniach jest rewolucyjna ewolucyjno艣膰, dziedziczymy warto艣ci, wizje i marzenia, kt贸re przerastaj膮 zdolno艣膰 akceptacji establishmentu. Odwo艂uj臋 si臋 do Soboru Watyka艅skiego II, Taize, b艂. Jana Paw艂a II, Solidarno艣ci, Andrzeja Madeja, Cypriana Norwida, ojc贸w za艂o偶ycieli Unii Europejskiej i partycypacji spo艂ecznej (publicznej). Czyta艂em, studiowa艂em my艣l tych, kt贸rzy wsp贸艂tworzyli fundament wsp贸艂czesno艣ci. Dialogiczno艣膰 jest u nich wszystkich warunkiem normalno艣ci. Tak w sferze 艣wieckiej, jak i ko艣cielnej. Biblia wszak jest dialogiem Boga z Cz艂owiekiem, z Narodem Wybranym, z Ludzko艣ci膮.
Wszystkie te warto艣ci, wizje, marzenia nios臋 w sobie. I wnosz臋 w katechez臋 przez 30 lat.
Strach贸wce Opatrzno艣膰 da艂a Sobieskich i Norwid贸w. Si臋gamy a偶 po Jana III, a nawet po Piasta Ko艂odzieja. W "mi臋dzy czasie" byli kr贸lowie, rozbiory, Sejm Wielki, Konstytucja 3 Maja, dwie wojny 艣wiatowe, walka o szko艂臋 polsk膮, Katy艅, 艣wi臋ci Maksymilian i Faustyna, Prymas Tysi膮clecia i Rodzina Rodzin.
Te same mazowieckie wierzby wplatane s膮 przez malarzy i grafik贸w w portret Chopina i Cypriana Norwida. To nie my, to arty艣ci, kt贸rzy odpowiadaj膮 na powo艂anie dane im przez Stw贸rc臋. Nie si臋ga艂bym do obrazu przemienionych ko艂odziej贸w, gdybym nie zna艂 utwor贸w Norwida i nie zobaczy艂 wczoraj przemarszu spo艂eczno艣ci szkolnej - spo艂eczno艣ci m艂odej Strach贸wki - przez wie艣 gminn膮! Obok figury Matki Bo偶ej, tu偶 przed map膮 gminy i budynkiem urz臋du, w drodze na eucharysti臋 w 190 rocznic臋 urodzin poety - wieszcza narodowego (proroka).
Nazwa szko艂y, hymn szko艂y i jej sztandar - s膮 symboliczn膮 tr贸jc膮. Precz od niej wszystkim publicznym gorszycielom. Lepiej by im by艂o "uwi膮za膰 sobie kamie艅 m艂y艅ski do szyi".
Zaj臋cia zaproponowane wczoraj uczniom i nauczycielom te偶 nie wzi臋艂y si臋 znik膮d. S膮 ogniwem w pracy wychowawczej szko艂y, kt贸ra "chce pracowa膰 na mi艂o艣膰". S膮 w duchu Szko艂y z Klas膮, Szko艂y Ucz膮cej Si臋, Oceniania Kszta艂tuj膮cego (czyli pedagogiki podmiotowej), Warsztat贸w Edukacyjno-Integracyjnych z firm膮 "Linia". Dzie艅 Norwidowski by艂 kwintesencj膮 d艂ugiej drogi wsp贸lnotowego rozwoju. W tym tkwi jego norwidowska prawda, pi臋kno i si艂a. W spe艂nianiu jego wymogu CA艁O艢CI.
Gdzie偶 szuka膰 jej 藕r贸d艂a na ca艂y rok pracy, jak nie w eucharystii szkolnej co-niedzielnej?!
Wrogowie my艣l膮, decyduj膮 i post臋puj膮 inaczej. Przede wszystkim wr贸g nic nie m贸wi. Nie rozmawia z nami, niekt贸rzy nie odpowiadaj膮 nawet na "Dzie艅 dobry". 呕yj膮 w skryto艣ci swoich plan贸w. Chc膮 jak najwi臋cej zas艂ania膰. Bo nie ufaj膮 drugiemu cz艂owiekowi. Nie wiemy wi臋c, sk膮d si臋 wzi臋艂y ich idee i czy w og贸le jakie艣 maj膮. Nie wiemy, ja osobi艣cie w膮tpi臋, czy maj膮 przed oczami jak膮艣 "ca艂o艣膰". Znam tylko ich osobiste ambicje, wypisywali je na afiszach wyborczych. Sprawiaj膮 wra偶enie, jakby wzi臋li si臋 znik膮d, tzn. na czyje艣 zwo艂anie i manipulacj臋.
Chc膮 poci膮ga膰 sznureczkami z ukrycia (nawet fundusz so艂ecki uchwalaj膮 wed艂ug w艂asnego rozumienia demokracji). Anonimy telefoniczne, internetowe i tradycyjnie pisane s膮 ich sposobem komunikowania si臋 ze 艣wiatem. "Wr贸g kr膮偶y wok贸艂 nas i szuka kogo by po偶re膰". Wr贸g wczoraj musia艂 prze偶ywa膰 schizofreniczne cierpienia.
Nie jest mi艂e pisanie i m贸wienie o nich, ale chyba konieczne. Oni nie przegapi膮 pierwszej okazji, by zniszczy膰 nas i nasz膮 prac臋.
Kain i Abel s膮 przyk艂adem, czym skutkuje brak dialogu nawet mi臋dzy bra膰mi. Brak dialogu rodzi mow臋 przemocy, prowadzi do 艣mierci (zab贸jstwa). Morderca chowa si臋 za swoim k艂amstwem, chce ukry膰 si臋 nawet przed Bogiem. Mo偶na k艂ama膰 niczego nie m贸wi膮c - k艂amstwem jest tak偶e udawanie. Na przyk艂ad kogo艣, kim si臋 nie jest, albo jakim si臋 nie jest naprawd臋. Mo偶na oszukiwa膰 gr膮 emocji. Takich wyk艂ad贸w s艂ucha艂em w sobot臋 na sesji norwidowskiej w seminarium duchownym naszej diecezji. "Prawda" jest najwa偶niejsz膮 warto艣ci膮 na li艣cie Cypriana Norwida. U偶y艂 tego s艂owa 908 razy! (wczoraj pomyli艂em si臋 i poda艂em 807). Prawda 偶yje decyzjami i post臋powaniem ludzi.
poniedzia艂ek, 26 wrze艣nia 2011
Norwidowskie w wieczno艣膰 za-chwycenie
Msza Norwidowska pokaza艂a, jak mog艂yby wygl膮da膰 msze szkolne niedzielne. Gdyby Sob贸r by艂 bardziej uszanowany i nauczany w polskim ko艣ciele. Gdyby nauki JPII, wyrastaj膮ce ca艂kowicie z nauki Soboru (kt贸r膮 wsp贸艂tworzy艂) by艂y bardziej szanowane i nauczane (tj. wykorzystywane do praktyki duszpasterskiej polskiego ko艣cio艂a). Gdyby.
"Liturgia jest szczytem, do kt贸rego zmierza dzia艂alno艣膰 Ko艣cio艂a, i zarazem jest 藕r贸d艂em, z kt贸rego wyp艂ywa ca艂a jego moc... Liturgia pobudza wiernych, aby posileni "wielkanocnym
sakramentem", "偶yli zjednoczeni w Bo偶ej dobroci"... Z liturgii wi臋c, a zw艂aszcza z Eucharystii, jako ze 藕r贸d艂a, sp艂ywa na nas 艂aska i z najwi臋ksz膮 skuteczno艣ci膮 dokonuje si臋 to u艣wi臋cenie ludzi w Chrystusie i uwielbienie Boga... Liturgia jest bowiem pierwszym i niezast膮pionym 藕r贸d艂em, z kt贸rego wierni czerpi膮 prawdziwie chrze艣cija艅skiego ducha. Dlatego duszpasterze w ca艂ej swej pastoralnej dzia艂alno艣ci powinni gorliwie d膮偶y膰 do zapewnienia takiego udzia艂u przez nale偶yte wychowanie wiernych... Dlatego w 艣wiadomo艣ci wiernych i duchowie艅stwa nale偶y pog艂臋bia膰 rozumienie 偶ycia liturgicznego i jego zwi膮zku z biskupem oraz rozwija膰 je w praktyce. Trzeba r贸wnie偶 d膮偶y膰 do rozkwitu poczucia wsp贸lnoty parafialnej, zw艂aszcza w zbiorowym celebrowaniu niedzielnej Mszy 艣wi臋tej... Staranie o rozw贸j i odnowienie liturgii s艂usznie uwa偶a si臋 za znak dzia艂ania Bo偶ej opatrzno艣ci w naszych czasach, niejako za przej艣cie Ducha 艢wi臋tego przez Jego Ko艣ci贸艂...". (KL)
Ile szcz臋艣cia (?) mo偶e by膰 w skupieniu na wa偶nym zadaniu (np. na tej tej mszy). Ile jest w nim Boga? Mo偶na Go dotkn膮膰 wtedy w sobie. Przeziera w Swoim obrazie w nas, w naszej istocie, w naszym naj艂臋bszym "ja". Jego obraz jest co prawda delikatny, jak odbicie w wodzie, wi臋kszy ruch na zewn膮trz nas mo偶e zburzy膰 g艂adk膮 to艅.
Tak napisa艂em przed wyjazdem do szko艂y i ko艣cio艂a. Dzie艅 Norwidowski w Rzeczpospolitej Norwidowskiej przeszed艂 wszelkie moje oczekiwania. Zacz膮艂 si臋 przemarszem pod sztandarem ze szko艂y do ko艣cio艂a. Msza 艣wi臋ta rozpocz臋艂a si臋 hymnem szko艂y "Z naszej ziemi si臋 wywodzi艂... jak by膰 cz艂owiekiem... jak kocha膰 Boga... swoj膮 pie艣ni膮 nam podpowiedz". Podpowiedz wieszczu, sztukmistrzu, wielki chrze艣cija艅ski my艣licielu. By艂e艣 przyjacielem i natchnieniem "naszego" papie偶a. Jeste艣 natchnieniem naszych dzia艂a艅 wychowawczych. By艂e艣 dzisiaj wsp贸艂-autorem modlitwy powszechnej i komentarza do procesji z darami.
Dzie艅 zburzy艂 rutyn臋 szkoln膮. By艂 艣wi臋tem. Da艂 dzieciom, m艂odzie偶y i nam nauczycielom (w tym gronie ks. proboszczowi) okazj臋 do艣wiadczy膰 innej szko艂y. Radosnej, tw贸rczej, wsp贸lnotowej - tego, czym powinna by膰 szko艂a! I by艂a w tym Strach贸wka, wzi臋ta t臋cz膮 zachwytu - od pocz膮tku swych dziej贸w. Strach贸wka - odmienionych ko艂odziej贸w!
Nie 艣miem pisa膰 o szczeg贸艂ach, bo mog臋 co艣 uroni膰 i pomiesza膰. Nie znam ca艂ej kuchni wydarzenia. Lepiej niech zrobi膮 to same inicjatorki-organizatorki. I cukierniczki zarazem, w艂asnor臋cznie upiek艂y dla uczni贸w (i ca艂ej Rady Pedagogicznej) torty! Ciesz臋 si臋, 偶e do偶y艂em tej chwili (po 10-ciu latach od pocz膮tku norwidowskiego "w wieczno艣膰 za-chwycenia").
PS.
Nie mog臋 grzeszy膰 naiwno艣ci膮 i nie nazwa膰 my艣li "co nie nowe" w naszym 偶yciu gminnym. S膮 ludzie, kt贸rym Rzeczpospolita Norwidowska stoi ko艣ci膮 w gardle. Jest ko艣ci膮 niezgody mi臋dzy grupami mieszka艅c贸w. Tak jak i Solidarno艣膰 (kiedy艣 i dzisiaj). Mo偶na sobie nawet wyobrazi膰 sytuacj臋, 偶e gdyby im bardziej sprzyja艂o szcz臋艣cie wyborcze, to mogliby rozwi膮za膰 szko艂臋 RzN. Oni s艂u偶膮 swoim ciasnym wizjom osobistej kariery i rewan偶u na innych. Maj膮 swoich lider贸w. Je艣li o tym zapomnimy, mo偶emy prze偶y膰 straszliwy szok. Dlatego - sorry - bior臋 na siebie t臋 nieprzyjemn膮 prawd臋, w tym pi臋knym dniu.
niedziela, 25 wrze艣nia 2011
Kartka z kalendarza
1) 25 wrze艣nia 1953 roku w艂adze PRL aresztowa艂y Prymasa Wyszy艅skiego (mia艂em p贸艂 roku). O fakcie przypomnia艂 ksi膮dz proboszcz na pocz膮tku mszy 艣wi臋tej szkolnej. Obraz Matki Bo偶ej Cz臋stochowskiej z b艂ogos艂awie艅stwem Prymasa Tysi膮clecia dla ka偶dego z nas i "oddaj膮cy ka偶d膮 rodzin臋 w naszej parafii w macierzy艅sk膮 niewol臋 Matki Boga i cz艂owieka" wisi na ch贸rze. Jak relikwia. Podobny wisi w mieszkaniu Mamy w Legionowie. I pewnie w tysi膮cach innych dom贸w i setkach ko艣cio艂贸w. Kto do偶yje, b臋dzie po nie si臋ga艂 w dniu beatyfikacji :)
2) 28 lat temu uko艅czy艂em bieg marato艅ski - by艂em 998. Nie pami臋ta艂em, ale pokazali wyniki dzisiejszego biegu (5 tys. uczestnik贸w!). Akurat wtedy te偶 by艂 25 wrze艣nia :)
3) Ca艂y dzie艅 my艣l臋 nad modlitw膮 powszechn膮 i komentarzem na jutrzejsz膮 msz臋 norwidowsk膮. To jest trudniejsze, ni偶 takie samo zadanie na zwyk艂膮 niedziel臋. Mija 190 lat od urodzenia wieszcza i 10 lat naszych norwidowskich dzia艂a艅 (kt贸re rozpocz臋艂y si臋 podobn膮 msz膮, by艂a wiolonczela i recital poezji CKN w wykonaniu Adama Ferensa). Jak zawrze膰 tak wiele tre艣ci, w tak kr贸tkiej i specyficznej formie?
Subskrybuj:
Posty (Atom)