piątek, 15 listopada 2019

Geniusz i beton, albo egzystencja upostaciowana


La musique est une chose étrange!
Byron
L'art?... c'est l'art - et puis, voila tout.
Béranger
Geniusze są wśród nas, w rodzaju ludzkim. Charles Baudelaire, napisał, że geniusz to „dzieciństwo odnalezione świadomie” (cyt. za pr.doktorską Anny Kadykało pt. "Dzieciństwo jako rosyjski temat kulturowy w XX wieku").
Dzisiaj - co jakiś czas - możemy znaleźć w mediach informacje, żę 9-cio, 10-latki kończą uniwersytety. Skąd się w nich to bierze? Nie wiem. Geny, neurony, otoczenie, środowisko itd.
Ale znam też inne rodowody tego fenomenu (dobro-objawiające i zło-betonujące). Pokolenia pracują na inne geniusze. Nie tyle geniuszów, co geniusze właśnie, narracje, historie, całości, opowieści innych jedności i sensów. Logosu.

Jedną z takich historii spotkałem w Annopolu, Strachówce, (roz)poznałem całkiem długim i polskim życiem. Ta historia jeszcze się opowiada, to znaczy dzieją się dzieje. Egzystencja nie może zaistnieć i błyszczeć (veritatis splendor) inaczej, jak tylko upostaciowana. Ja tylko, pisząć, spsiuję to co widzę, słyszę, czuję, rozumiem, wierzę. Co widziałem, słyszałem… odnajdując, splatając, wydobywając - objawiam. Wiele relacji już wisi w internecie. Także o historycznym wydarzeniu, wspomniem którego DyrKa szkoły i Prezes Stowarzyszenia Rzeczpospolita Norwidowska GRAŻYNA KAPAON rozpoczęła wprowadzenie do 11 Listopadowego Koncertu w historycznej sali-świetlicy przy OSP w Strachówce!



Jako naoczny świadek i uczestnik Polskiej Drogi Wolności i dłuższej historii dziejów narodowych i kościelnych, aż po i sprzed Konstytucji 3 Maja, która też we mnie ma swoją postać, nie tylko pamięcią, tożsamością, ale nawet rysami twarzy-oblicza. Objawia. Epifania. Tęcza zachwytu myślącego w nas i bytującego Bytu-Logosu. We wspólnocie osób, dialogu nieskończoności.

Przyszło mi dzisiaj być świadkiem, jak rachityczne jest pojęcie dialogu i wspólnoty (pamięci, tożsamości) w nowym pokoleniu. W gminie, w której chciałem ginąć za Polskę, dzisiajsza demokracja jest chyba niema. Nie ma żadnego publicznego dialogu, wymiany myśli, pomysłów… wszystko jest tylko urzędowe, albo prywatne (plotkarsko-spiskowe). Nie tym jest samorządność. Nie tak okazuje się wdzięczność Opatrzności, która dała wolność i ideały. Ideałem prowadzona jest także od dawna szkołą, dzisiaj z dumną nazwą Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Demokracja prawdziwa, oparta na godności osoby i obywateli świadomych siebie i kultury człowieka na ziemi – zatrzymała się w pół kroku. Stoi u drzwi i kołacze. Wiara i rozum pozwalają kontemplować prawdę. Nawet, gdy moja wspólnota lokalna, tak świecka, jak i kościelna przemilczają prawdę i ideały na zabój. Choć wszyscy ludzie dobrej woli przeżywali dzięki wierności ideałom – Święto Niepodległosci 11 Listopada 2019 w Sali OSP w STRACHÓWCE.

***

Я пишу исторический роман

                 В. Аксенову

В склянке темного стекла
из-под импортного пива
роза красная цвела
гордо и неторопливо.
Исторический роман
сочинял я понемногу,
пробиваясь как в туман
от пролога к эпилогу.

Были дали голубы,
было вымысла в избытке,
и из собственной судьбы
я выдергивал по нитке.
В путь героев снаряжал,
наводил о прошлом справки
и поручиком в отставке
сам себя воображал.

Вымысел - не есть обман.
Замысел - еще не точка.
Дайте дописать роман
до последнего листочка.
И пока еще жива
роза красная в бутылке,
дайте выкрикнуть слова,
что давно лежат в копилке:

каждый пишет, как он слышит.
Каждый слышит, как он дышит.
Как он дышит, так и пишет,
не стараясь угодить...
Так природа захотела.
Почему?
Не наше дело.
Для чего?
Не нам судить.
                            /Булат Окуджава/

***

ŚWIADOMOŚĆ I BETON

        /moim lokalnym wspólnotom/

mam świadomość
i jestem świadomością
przemilczaną przez innych
w życiowych wspólnotach
o których myślę dziś beton

antydialogiczni
antywspólnotowi
nie wiedzą jak żyją co czynią
popeerelno-katoliccy jakoś
skryci w swoich lękach

czas pędzi i mija
ludzko-kosmicznych wymiarów
co było nie wróci
szans straconych nie nadrobią
rozmów ze świadomością

    (piątek, 15 listopada 2019, g. 13.39)

***

MILCZENIE KATECHETÓW

            /zatkało kakao i Jarek/

Polska nie ma pasterzy
Jezus nad nami płacze
katecheci nie mają swego głosu
są jakby nikim w naszym świecie

wiem bo jestem katechetą
prowadzę różne grupy w Internecie
dla nauczycieli w tym i katechetów
ci pierwsi komentują ci drudzy nigdy

Jezus nad nami płacze
nad Polską za kadencji PiS-KEP-u
kadencji sojuszu władzy niechlubnej
tronu i ołtarza bez myślenia

     (piątek, 15 listopada 2019, g. 11.04)

***

TWORZĘ DO POŁUDNIA

i ja choć zwykły szary człowiek
nie rzeźbiarz malarz kompozytor
nawet nie popularny piosenkarz
każdy z nich jest twórcą

ja tylko siedzę stukam w klawiaturę
do południa wszystko aż błyszczy
veritatisem splendorowym
i we mnie wiec piszę

     (piątek, 15 listopada 2019, g. 10.57)

***

SEKS I WIARA

seks jest przed religią
religia natury nie stwarza
ale seks jest dobry gdy wierzy
w większe wartości i im sobą służy

seksualizm gdy zwierzęco ślepy
może niszczyć osoby rodziny narody
nigdy swego apogeum nie osiągnie
najpierw trzeba być człowiekiem

     (piątek, 15 listopada 2019, g. 10.54)

***

UŚMIECH CHWOSTOROWSKIEGO

                       /R+I+P=Amen/

był sławnym rosyjskim barytonem
mieszkał w Londynie
żonę miał ze Szwajcarii i dzieci
plus dzieci z pierwszego małżeństwa
z baletnicą z Krasnojarska
trudno go było nie kochać

chciał by jego głos zapamiętano
nim piękno wyśpiewywał sztuki
lecz sam sobą wnosił coś jeszcze
nie tylko na sceny światowych oper
bo i po sobie pozostawił
uśmiech na miarę Słońca i księżyca

Piramidy jadą do Moskwy filharmonii
może i od nas pokłon mu oddadzą
Rzeczpospolitej Norwidowskiej
prosiłem ich o to w Strachówce
w dniu narodowego święta 11.11
wyśpiewali nam naszych wieszczów


     (piątek, 15 listopada 2019, g. 10.18)

***

WYDRUK KOŃCOWY

na koniec dostałem wydruk
Solidarność katecheza samorząd
Rzeczpospolita Norwidowska
Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej
piękne rodzinną historią
przodkami żoną dziećmi i wnukami

nie musiałem być kimś innym
znawcą politykiem profesorem celebrytą
widziałem zbawienie osoby i narodu
mogę odejść w pokoju

(pt. 15 list. 2019, g. 9.22) TU - Niezjednoczeni...PL

czwartek, 14 listopada 2019

Zdwajać, ztrajać, zsiedmiać… czyli poezja, dobroć, prawda, Chopin, Norwid, Annopol, Strachówka

La musique est une chose étrange!
Byron
L'art?... c'est l'art - et puis, voila tout.
Béranger

Bóg nie gra w kości, ani się chowa przed wiarą i rozumem człowieka z gatunku hs. Ani ja się chowam, ani nikt, kto poznał siebie, przekroczył świadomość pospolitą, po granice samoświadomości. Zaczyna się ta wieczna zabawa egzystencjalna od pamiei i tożsamosci. Potem to już samo leci.

***

czyż Bogu chcę coś zabrać
w mojej wsi gminie parafii
azali człowiekowi i obieralnej władzy
że mnie tak okrutnie przemilczają
za życia

wbrew naturze kultury i rozumu
tudzież gatunkowi homo sapiens
zawsze w dialogu
bo inaczej zaprzecza
prawdy nie kontemplując
…
Gdzie ton i miara równe są przedmiotowi,
Gdzie przedmiot się harmonją dostraja;
Tam jest i pieśń, i rym — jak, kto je powić
Tam zsiedmia się brzmienie i tam się ztraja
I spadkuje się samo ku końcowi...
…
nie stargam cię ja, nie, ja uwydatnię…
/Cyt. za /:
1) Kolebka pieśni
2) Fortepian Chopina 

***

CO PISZĘ

gdyby kto spytał odpowiem
rzecz bardzo osobistą
może nawet aż samoświadomość
dobywam i spisuję na ile się daje
drogą-prawdą-życiem

wówczas najbardziej jestem egzystencją
bytowaniem świadomym na ziemi
sobą wtedy najpełniej się czuję
aktem miłosnym wszechświata
inaczej objawić się nie da

    (środa, 13 listopada 2019, g. 10.44)

***

RELIGIOZNYJ

         /przez czułe oko łzą ocienione/

on był religiozny
wspomina żona sławnego artystę
co każe myśleć z wdzięcznością
o całym rodzaju ludzkim
zwłaszcza ludziach kultury i sztuki

nie ma większej miary
w dziejach człowieka
niż Bóg Osobowy
nie mylić z samą obrzędowością

który artysta chce zaprzeczać innym
którzy byli przed nim
na których działach sam siebie stwarza
co dzień wczuciem wiarą sercem i okiem
wiara i rozum muszą kontemplować
by najprawdziwszej prawdy sięgnąć

     (czwartek, 14 listopada 2019, g. 11.47)

***

WOLNOŚĆ WIARY I ROZUMU

               /Apostołowi Tomaszowi/

musisz wierzyć że jest prawda
nie szuka się czegoś w co się nie wierzy
to tak na początek tych rozważań

jeśli nie wierzysz w istotę rzeczy
zostajesz na powierzchni
rzeczy i zdarzeń życiowych

paradoks nieuświadomiony
bo mamy zmysły i czucie głębokie
świadomość i rozum

w każdej sytuacji życiowej osoby
istota rzeczy chce być odsłaniana
ona poprowadzi przez ciemność ignota

kurtyna dawno podniesiona
życie jest największym teatrem
wszystko przed nami i w nas się dzieje

nie reżyser przedstawień w nas działa
ale my sami i istota wszystkich rzeczy
w sens się składa najlepiej gdy w Logos

każdy z nas wolny spróbuje nie musi
człowiek osoba świadoma (lub nie)
Pan mój i Bóg mój jest w Tym

     (środa, 13 listopada 2019, g. 13.23)

***

ŁATWE I NIE SZCZĘŚCIE

od rzeczy i sensu do osoby
prowadzi
jeśli pozwalamy się prowadzić
trzeba rozeznania

szczęście jest dla człowieka
opiewane od zawsze przez sztukę
w kulturze nauce
jak powołanie dar i tajemnica

kiedy rzecz prowadzi tzn jej istota
a my pozwalamy się prowadzić
wszystko staje się przejrzyste
veritatis splendor z niej nich aż bije

samopoczucie to więcej niż my tylko
to nasze dotychczasowe życie i świat
wiesz w nim że nie jesteś sam
i że nie jesteś wszystkim

ale każda rzecz i sytuacja mówią mi więcej
nie tylko że nie jestem pępkiem świata
ale i że nie jestem z materii tylko
skoro odbieram i daję się prowadzić

to nie szerokość długość wysokość ani waga
ale istota rzeczy każdej rzeczy i sytuacji
daje się pozwala poznać i mnie prowadzi
większa niż waga i trójwymiarowość

wczoraj o tym myślałem
nie mogłem zapisać na złym komputerze
kiedy wybrańcy wchodzili do Parlamentu
człowiek nigdy nie jest zbyt głupi by decydować

każda rzecz sytuacja sprawa
daje się nam lub bywa zadana
aż po istotę kontemplacji we Wszechświecie
i bycia tu na ziemi współ-świątynią

łatwe to szczęście dla myślących
z poetami pracującymi w pocie swego czoła
każdy wiarę i rozum ma na miarę
o ile z nawykiem używania dwu skrzydeł

(śr. 13 list. 2019, g. 13.01) TU - Niezjednoczeni...PL

poniedziałek, 11 listopada 2019

Samopoczucie patriotyczne (zapiski denata, wiecznego Hamleta)

Wolę dzisiaj Gdańsk niż Warszawę. Tam idą pod wszystkimi Sztandarami Wolności, Pamięci i Tożsamości, które współ-odzyskiwałem Czynem Solidarności, Katechezy (Narodowej), Samorządności i Stowarzyszeń. To była epoka cudów , kończymy jej czwartą dekadę. W tej przestrzeni i Duchu Tamtego Czasu jeszcze żyję. Dla Warszawy, mojej gminy, parafii jestem denatem.

Wota Wdzięczności ofiarowane Bogu i Ojczyźnie, za Wolność, Godność, Polskość zdobyte w moim pokoleniu solidarnością prawie narodową, a wiec i kościelną,wynoszą dzisiaj z kościołów i oficjalne propagandy rządzących. Dzisiaj PiS-KEP-Polska nie rozumie, o czym mówię i piszę. Odeszła gdzieś, zagubiła się w meandrach płytko rozumianej współczesności. Dzisiejszym PT Rodakom nie w smak słowa "zarzućcie sieci na głębię". Wystarczają sieci partyjnej propagandy w tzw. mediach narodowych. Zawsze tak będzie w krajach, gdzie nie ma pasterzy, gdzie prawda szlifowana w dialogu nie jest kochany, czyli ani kultura, ani rozum i wiara, które tylko, gdy w zgodzie działają, mogą prawdę kontemplować.

W Gdańsku wczoraj odbyła się debata o demokracji. Z udziałem Polaka na Oxfordzie, gdzie jest profesorem od…? Czytajmy co sam o sobie pisze: „I teach European Politics and Society at the University of Oxford. My main research interests are in the field of European Integration and Disintegration, Political Geography, Comparative Politics and Democracy, Political Ideologies (especially liberalism), Media and Communication (tutaj).

Życie pisze scenariusze. Prowadzi mnie jeszcze drogami prawdy i samoświadomości. W trakcie telewizyjnej transmisji miałem przyjemność, wysiłek językowo-intelektualny, i honor… prowadzić w Internecie rozmowę z Anglikiem, żyjącym z pasją Polakami na Wyspach. O czym? Posłuchajcie (swoje słowa mogę cytować dosłownie, rozmówcy tylko zasygnalizuję):

„- Oto kilka zdjęć z dzisiejszego spaceru po Roundhay Park… To wspaniałe miejsce! Dało nam piękne jesienne kolory!

- Naprawdę piękno zobaczyłem dzięki Wam i wokół Was! A my właśnie oglądamy w telewizji wielką dyskusję na temat demokracji. Prof. Zielonka z Oksfordu jest w niej ważnym polsko-brytyjskim głosem większych doświadczeń współczesnego świata!
- Och, to interesujące. Oto moje szybkie punkty na temat demokracji, na początek, albo na dodatek:
- demokracja doprowadziła nas do Brexitu w Wielkiej Brytanii!
- w świecie można wybrać demokratycznie prawie wszystko, w tym przeróżne ekscentryczne postaci

To bardzo gorący temat w Polsce z powodu naszych podziałów i jutrzejszego święta narodowego!
- Ale nie możemy narzekać, ponieważ na różne postaci i rozwiązania głosowała demokratycznie ludność naszych krajów! Myślę, że demokracja czasami przynosi nam ekstremalne niespodzianki, ale oczywiście to szczęście, że mamy demokrację.

Przez 35 lat mieszkałem w tzw. demokracji ludowej w PRL. Mieliśmy też wtedy całkiem szczególny wynalazek ludzkiej cywilizacji - humanizm socjalistyczny. A jutro obchodzimy Dzień Niepodległości (od 1918 r.)
- Napisałem, w jednej z moich książek o szkołach odnoszących sukcesy, że w Wielkiej Brytanii jesteśmy ofiarami demokracji!

Oops!
- Prawdziwa zmiana w naszym systemie edukacji nastąpi tylko przy długoterminowym (np. 10-letnim) podejściu do zmiany szkoły i nauczania.  A nasz (nasze w większości krajów) system demokratyczny, obejmuje 4 lub 5 letnie kadencje w parlamencie, a to oznacza, że politycy pracują nad krótkoterminowymi zmianami, i pracują tak… aby zostali wybrani na następną kadencję!

Tak! Rozumiem to w ten sam sposób.
- Nic tak naprawdę ważnego się nigdy nie zmienia, jesteśmy więc ofiarami naszej demokracji i naszego krótkoterminowego myślenia. To jest taka silly game. A dzieci-uczniowie cierpią.

Jak żyć i jak uczyć następne pokolenia jest wiecznym pytaniem! Mam to już za sobą, ale nowe pokolenie ...?
- Tak wiele pytań jest przed nami, przed szkołami (systemami oświaty), społeczeństwami.
Pisałem o tym w mojej książce "We Did it Here! Inspirational stories of school improvement and classroom change” (“Zrobiliśmy to! Inspirujące historie o rozwoju szkoły i zmianach nauczania”). Mogę ci wysłać kopię, jeśli jesteś zainteresowany.

Jeśli wyślesz nam swoją książkę, zadaniem naszej szkoły im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej będzie z pewnością jej poznanie i omówienie!
- Na pewno wyślę ci jedną.
Zwiedziłem niektóre z najbardziej udanych szkół w Wielkiej Brytanii. Rozmawiałem z dyrektorami, nauczycielami i uczniami. To było fascynujące. Zacząłem we własnej szkole, w której byłem nauczycielem. Zdobywaliśmy w niej wiele nagród, dzięki czemu pomyślałem o istotnych elementach sukcesu i sposobach ich utrwalenia/powtórzenia.

Fantastycznie to słyszeć!
- Tak, to bardzo interesujący temat. Mam nadzieję, jako autor, że inspirujący dla nauczycieli i dyrektorów i zachęcający do poznawania wielu innych szkół.

Doświadczyliśmy tylko nielicznych (w Danii, Norwegii i w Tibberton w Anglii) w programie międzynarodowej współpracy szkół „Socrates Comenius” (2004-2005). Nasz projekt miał tytuł "European awareness in schools" i był sformułowany przez Miss Hannah z Tibberton Community School. Niektórzy nasi absolwenci pracują, studiują za granicą, nawet nie o wszystkich wiemy.
- To wspaniały program. My też wiele skorzystaliśmy z unijnych dotacji na współpracę.

Rozmawiając z Tobą i słuchając jednocześnie debaty w Centrum Solidarnosci w Gdańsku czuję, jakby profesor Zielonka i cała Anglia wplotła się w naszą rozmowę. 
Takich rozmów potrzebujemy w wolnym świecie. Potrzebujemy jako mieszkańcy-obywatele, nauczyciele, wychowawcy, ludzie kultury (kulturalni globalnie, bez za ciasnych zawsze i obcych naturze człowieka granic). Hurra! Dziękuję Brin!

PS.
Dlaczego niesmaczny denat sraszy nas w tytule? A to już są moje... oddam głos poecie:

"Co do mnie, rzecz jest inna, ja - to jestem
Na świecie jako w trupie doskonałej
Nad-kompletowy aktor - jeżli kiedy
Czyje mi zrobi miejsce zaziębienie,
To dobrze - albo jeżli kochanek się spóźni
Lub duch nie na czas włos sobie rozwieje,
Lub piorun winien uderzyć przechodnia...
To - już są moje w dramie specjalności!

Są to zabawne historie... dla gości.
A - nie myśl, Pani, abym żółcią pisał,
O! nie... żałuję tylko, że - być może -
Iż nawet grobu mego mieć nie będę,
Tak, jak prosiłem o to mych przyjaciół."

              (Norwid, Pierwszy list...)

Przecież nie możecie zaprzeczyć, że codziennie proszę i czekam na dialog. Dialog to "być albo nie być" nasze, nie tylko wolności, demokracji, kultury, wspólnot... Są Gdańsk i Warszawa! W Warszawie rozdaje się stanowiska i medale.

***

OSOBA KOŚCIÓŁ BÓG

     /przeszedł między nimi i oddalił się/

można pytać dociekliwie
na miarę życiowych doświadczeń
osoby w Kościele

osoba żyje głębią
Kościół może wspomóc
zastąpić się nie da

tylko taki Kościół pomaga
którego drogą jest człowiek
byle nie doktryna i władza

nie stawi takich pytań
ktoś kogo życie nie poprowadzi
aż do takiej przepaści i ścian

Jezus był nie tylko kuszony
ale wstawiony w takie sytuacje
też musiał odpowiedzieć wybierać

    (niedziela, 10 listopada 2019, g. 14.24)

***

JESTEM NIKIM

      /dlaczego jest raczej coś niż nic/

kiedy ktoś
staje się kimś
ja wiem
że jestem nikim

ktoś kimś w dialogu
bez dialogu się nie da
nie można nie wolno
prawda jaśnieje w dialogu

żelazo szlifuje się żelazem
księga mądrości zna od wieków
człowiek szlifuje się człowiekiem
w tym i innym tysiącleciu

moja nikimość nie jest cyniczna
jest prostą oceną kultury
i odrzuceniem polityków
w samorządzie i Kościele.pl XXw

przecież gdybym kimś był
to by ze mną rozmawiali jakoś
w Realu i w necie na blogach
przecież codziennie tam piszę

nie ma tam nic ciekawego
dla nich
a czy jest w istocie
czas pośmiertny pokaże

spokojny jestem (z nutą goryczy)
nie o mnie przecież chodzi
ale o kawał obiektywnej historii
w Strachówce Polsce i Kościele

Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej
jeszcze się trzyma jak Westerplatte
jeszcze nie padło pod ciężarem lat
jej jego los zależy od przyszłości

czy opatrzność zachowa materialnie
czy zachowa historię ideałów
wcieloną osobami w osoby
w łańcuchu ludzkich pokoleń

   (niedziela, 10 listopada 2019, g. 11.19)

***

ŚMIERĆ SPOŁECZNA

         /wbrew miłości i prawdzie/

to śmierć w społeczeństwie
to sąd nad społeczeństwem
jego pamięcią i tożsamością
która w tej śmierci umiera

wolność godność kultura
nie biorą się z niczego
w państwie Kościele samorządzie
każdy może pytać i (z)rozumieć

każdy może lecz niewielu chce
to nasze polskie społeczeństwo
nie-pamieć nie-tożsamość
nie ma barw jedynie partyjnych

reklamy w mediach lecą
kazania w kościołach lecą
nie tyczą pamięci tożsamości
są obok nie w centrum życia

ktoś kiedyś gdzieś opowie
odda honor i cześć bohaterom
odrzucony będzie kamieniem węgielnym
Wałęsa opowie historię w kongresie USA

(sob. 9 list. 2019, g. 10.20) TU- Niezjednoczeni... PL


sobota, 9 listopada 2019

O innej aborcji. Doktryną po oczach!


Na szczęście nie muszę martwić się o spójność tekstu opowiadanej historii. Może być być szarpana, pokawałkowana. Bo mam jeszcze spoiwo, kleiszcze własnej produkcji, tzw. notatek wersowanych, w których krócej, ale jest więcej. Ponad możliwości zwykłych linearnych tekstów.

Po raz pierwszy wzywa mnie do pisania coś, co ukazało się na moim blogu, ale nie jest moje. Zagadki chodzą po ludziach, mogę zmienić stare powiedzenie. Bo to raczej szczęście, nić przeciwnie.
Głos z zaświatów? Jakby. Z zaświatowego bytowania naszego Kościoła, czyli Kościoła w Polsce. To znam, bo doświadczam. Jak jest gdzie indziej niech się zamartwiają papieże.

Kościół (nasz) nie chce dialogu. Zabija go, abortuje z życia wspólnot parafialno-diecezjalnych... Jestem taką aborcyjną resztką (pozostałościami żywego ciała) wyrzuconą na pobocze tzw. polskiego kościoła. Starym katechetą, powołanym w stanie wojennym "aby być z polską młodzieżą". Abortowanym z ich drogi o prawdy i życia. "Ich" czyli? Mainstreamowego Kościoła w Polsce , zarówno hierarchicznych osób konsekrowanych (duchownych) jak i tzw. świeckich, czyli jakby dychotomicznego podziału na kapłanów i wyznawców. Albo podziału instytucjonalnego na kadrę zarządzającą i zarządzany lud „Boży”. Klerykalizm tak ma.

To, co patologiczne u szczytów władzy w każdej instytucji, ma swoje odbicie w każdej tkance-komórce tejże instytucji. To czym jest ustrój PiS-KEP-Polski ma odbicie w życiu mieszkańców Strachówki, gminy i parafii. Któż poza parafią w polskiej wsi? Któż nieczuły na jej oddziaływanie w polskim katolicyzmie? Niestety, w dobru i złu. Wyniesienie Wotów Wdzięcznosci za Wolność, Godność, Polskość Odzyskane Czynem Solidarnosci z 1980/81 rodzi, motywy i następstwa tego niechlubnego - haniebnego, pełnego nieczułości, niezrozumienia człowieka, wspólnoty, dialogu - równie złowieszcze skutki. Już grupa rodziców podważa dobro, sens, logikę nazwania naszej szkoły im. Rzeczpsopolitej Norwidowskiej. A przecież w "katolickim" kraju i parafii powinien ktoś im wytłumaczyć, że przecież o tę nazwę i błogosławieństwo dla niej, dla nas, dla następnych pokoleń Polek i Polaków kształconych i wychowywanych w patriotyzmie był napisany list do świętego Jana Pawła II i osobiście, do rąk własnych przekazany podczas Audiencji Generalnej (26 marca 2003) na Placu Świetego Piotra przez śp. siostrę Alinę, od Najświętszego Serca Jezusa i Norwidologa, która przeprowadziła parę dni wcześniej w naszym kościele I Rekolekcje Norwidowskie. To nie tylko granda. TO JAWNE PUBLICZNE ZGORSZENIE NA KTÓRE JEST ZGODA NAJWYŻSZYCH WŁADZ W DIECEZJI (BISKUPÓW).

Zło, dzisiaj mając oparcie w parafiach i całej PiS-KEP-Polsce, chce zmienić świadomość, przerobić polską na prezesowo-partyjną jakąś. Katecheta Kościoła Katolickiego i świadek czasów nie może milczeć.

Za dwa dni będziemy obchodzić rocznicę niepodległości odzyskanej, odzyskiwanej na raty w 1918 i 1989. Żyją jeszcze kombatanci tej drugiej. W Strachówce Solidarność, bez której wolności obecnej by nie było (także w innych krajach) założyliśmy 3 Maja 1981 roku. Wota Wdzięczności za tamte dni i czyny mojego pokolenia zostały wyniesione z kościoła ad calendas graecas  przez obecnego proboszcza. Nikt się nie ujął za prawdą, pamięcią, tożsamością, wspólnotą, rozumem i kulturą. Jakby ich wcale nie było w polskiej wspólnocie lokalnej Kościoła, państwa i samorządu. Tak będziemy obchodzić Święto Polskiej Niepodległości, podlegli klerykalno-politycznym schematom i uprzedzeniom. A ja będę pisał, jak dotąd pisałem. Ot świat polskiego zakłamania, poperelistyczno-katolickiego. Schematy i uprzedzenia dzisiejszych Rodaków mają ustrojowe korzenie od powojnia, ale większość tego nie rozumie i nie chce przyjąć do świadomości. A propos, świadomość, co to jest? A samoświadomość??? – nieznane przez nieznane. Ignorantium pospolitum! ;-)

Ale gdzie tu związek z czymś, co pojawiło się na moim blogu, choć nie moje? Otóż jakiś czas temu zamieściłem na swoim blogu link do bloga księdza doktora Sylwestra Gaworka. Tytuł „In search of the lost splendor”.  Miałem nadzieję, że w ten sposób nawiążemy większy dialog między sobą, czyli w łonie naszego polskiego i diecezjalnego Kościołą. On wychowawca, ja wychowawca. On ksiądz, ja katecheta... Ostatni post księdza dr sprowokował mnie do pisania niniejszego posta. Tytuł księdzowego posta „W obronie życia” (zdj. ludzkiego płodu pochodzi stamtąd). I o to właśnie mi chodzi? O rozumienie ŻYCIA. Kościelno-księżowskie rozumienie życia sprowadza się praktycznie do paru tematów – aborcja, In vitro, tradycyjna rodzina kontra LGBT.

Ja też ciągle piszę o życiu i właściwie wyłącznie o życiu. W całości trój-formuły Droga-Prawda-Życie. Choć wziąłem ją od Jezusa z Nazaretu, nijak nie jest dostrzeżona przez znajomych, przyjaciół, siostry i braci w wierze (nie da się tu dopisać rozumu). Klerykalizm tak ma.
Piszę afirmująco dla życia i prawdy, drogi człowieka-osoby świadomej. Ba, z całą swoja samoświadomością. Człowieka osoby zdolnego do kontemplowania prawdy na dwóch skrzydłach. CZŁOWIEKU POZNAJ SAMEGO SIEBIE – jest na początku papieskiej encykliki o Wierze i Rozumie (Fides et ratio).

Znamy się z księdzem Sylwestrem ho-ho-ho. Od legionowskich niepamiętnych czasów. Potem nawet z Rodzin Nazaretańskich, w których bywaliśmy ho-ho-ho jak dawno. Był u nas, w annopolskim domu i sanktuarium MBA.

Ale nagle przestał nas znać, lubić, szanować… wyrzucił z serca, wiary i rozumu?? Nie wierzę. Ślad jego innego myślenia jest w poście na jego blogu. Tytuł „W uścisku uprzedzeń”.
Ksiądz Sylwester poświęcił mi akapit „Parę dni temu pozwoliłem sobie na takie upomnienie wobec człowieka, którego zresztą bardzo szanuję, zachowując w pamięci kilka naszych osobistych spotkań, do których doszło w realu w dość już odległej przeszłości. Mój znajomy w swoim wpisie na Facebooku dość ostro i w mało wyszukany sposób zaatakował profesora Zybertowicza za jego krytyczne wypowiedzi na temat Okrągłego Stołu. Nazwał go nawet krętaczem. Nie zdzierżyłem i zwróciłem mu dość zdecydowanie uwagę, że tak się po prostu nie godzi, że nie wiele ma to wspólnego z racjonalną krytyką i z owym duchem dialogiczności, na który mój znajomy tak często się powołuje. Przyjął moją "reprymendę" z dużą dozą życzliwości i zrozumienia, choć zapewne swego krytycznego zdania o profesorze Zybertowiczu nie zmienił.”

Dzisiaj nie wiem nawet, czy przeczyta ten post na moim blogu. Ja jego bloga ożywiam na swoim, dałem link permanentny. Poszukuję dialogu z każdym człowiekiem dobrej woli. Dawniej w tym miejscu na stronie tytułowej wisiał inny, też angielsko-brzmiący tytuł bloga Lucy z Nebraski.
PIRAMIDY, Radio dla Ciebie o rodowodach Norwida, dzisiaj jutro i w poniedziałek wypełnią z pewnością moją świadomość. Wszystko gęstnieje pod koniec życia. Zbiegają się wątki tego, co przeżyte, poznane (prawości, nieprawości). Zostanie po nas tylko "poezja i dobro" (Norwid).

Skądże to nam i TOBIE STRACHÓWKO, że dzisiaj zasiądziemy przed radio-mediami-internetem by słuchać i naszej polsko-strachowskiej historii w Sobieskich, Norwidach… A w poniedziałek po mszy Zespołu PIRAMIDY, który będzie nam śpiewał historię polskiej literatury, kultury, duchowości. A za parę dni ten sam zespół pojedzie śpiewać w Filharmonii w Moskwie, w Sali, w której byłą 2 lata temu wystawiona trumna z prochami śp. Dimy Chwostorowskiego, światowej sławy barytona, zmarłego na raka mózgu.

W różnych światach żyjemy, my-świadkowie czasu, jego ducha, rozumu i kultury i mainstreamowy Kościół.pl. Oni nas abortowali, sobie przypisując wszechwładzę nad życiem duchowym. Daremno oczekiwać od nich dialogu wiary i rozumu, unoszącego na dwóch skrzydłach ku kontemplowaniu prawdy. Obaj księża się znają, są członkami Ruchu Rodzin Nazaretańskich. Dla nich i o nich jest także poprzedni mój post "Dar i odmowa dialogu. Kościół.pl’19". 

Nie wymieniam obu księży, Kochanych X.X. Mieczysława i Sylwestra, nie rzucam się na nich medialnie, by niszczyć. Także, nie, by wymazywać z serca, pamięci, świadomości, tożsamości. To nie mój świat ani Kościół. Czym żyję, żyję na wieki. Nienawiść jest mi obca, i jak w ogóle można nienawidzić w Kościele Jezusa Chrystusa? A dlaczego oni abortują bliźnich, wspólnotę, więzi, dialog, które były między nami, a nie są już??? Oni, Kościół nasz diecezjalny, ich świątobliwy RRN? Nie znam żadnej rozsądnej odpowiedzi. Skoro nie chcą dialogu, to odpoiwedzi (prawdy?) nie poznam ja, ani nikt, kto czuje taką potrzebę. Prawdy się dochodzi i czeka (Norwid). Aintelektualny (antysoborowy) Kościół nie ma już wielkich perspektyw. Nie ma wiary bez myślenia.

Mainstreamowy Kościół inaczej rozumie nie tylko dialog i wspólnotę, ale nade wszystko miłosierdzie. Oni są sędziami bliźnich. Ba, wierzą, że do tego właśnie są powołani.

NA SZCZĘŚCIE KOŚCIÓŁ JEZUSA JEST WIĘKSZY NIŻ TEN TAMTEN KSIĄDZ I BISKUP. TAMCI MNIE ZDRADZILI (ABORTOWALI), ALE SĄ INNI, Z KTÓRYMI W PEŁNI NIE TYLKO SIĘ ZGADZAM, ALE WRĘCZ UTOŻSAMIAM. OJCIEC ANDRZEJ MADEJ, KSIĄDZ STANISŁAW WALCZAK, KSIĄDZ ADAM BONIECKI, BISKUP JOHN KEENAN, KSIĄDZ SOWA, KSIĄDZ PROF. ŚWIEŻYŃSKI, KSIĄDZ PROF. WIERZBICKI, KS. PROF KOBYLIŃSKI, KS. RAJEWSKI, KATECHETA ROKU KS. DAMIAN WYŻKIEWICZ... i inni.

***

ŚMIERĆ SPOŁECZNA

         /wbrew świadectwom miłości i prawdy/

to śmierć w społeczeństwie
to sąd nad społeczeństwem
jego pamięcią i tożsamością
która w tej śmierci umiera

wolność godność kultura
nie biorą się z niczego
w państwie Kościele samorządzie
każdy może pytać i (z)rozumieć

każdy może lecz niewielu chce
to nasze polskie społeczeństwo
nie-pamieć nie-tożsamość
nie ma barw jedynie partyjnych

reklamy w mediach lecą
kazania w kościołach lecą
nie tyczą pamięci tożsamości
są obok nie w centrum życia

ktoś kiedyś gdzieś opowie
odda honor i cześć bohaterom
odrzucony będzie kamieniem węgielnym
Wałęsa opowie historię w kongresie USA

     (sobota, 9 listopada 2019, g. 10.20)

***

TESTAMENT

zapiszę wam tylko
historie moje
których nikt tu nie chce
będziemy mieli wspólne
pewnie dalej niechciane
dziwak nawiedzony
i bałaganiarz

osoba i czyn
pozostają niezrozumiałe
miłość i odpowiedzialność
przecież też powiązane
świadomość narodowa
tożsamość konstytucyjna

ach ta fenomenologia
jako i metafizyka
ontologie i gnozeologie
tyle tyle nas podzieliło
jeszcze nie czas tu na nie
na prawd kontemplowanie

    (piątek, 8 listopada 2019, g. 16.30)

***

POSEŁ ŚMIERĆ I JA

        /był posłem PiS/

zmarł poseł
nekrologi mu piszą
starosta premier posły
pomieszam trochę cytując
smutna informacja dla nas
dziś w nocy zmarł nasz
serdeczny kolega i przyjaciel
poseł Stefan

nikt nie zrobił dla regionu tyle
to będzie dla nas trudny okres
potrafił znaleźć wspólny język
kochał swoją małą ojczyznę
zawsze walczył o jej sprawy
najbliższym składam wyrazy
najszczerszego współczucia
niech spoczywa w pokoju

był wieloletnim burmistrzem
starostą posłem na sejm
przede wszystkim dobrym człowiekiem
będzie nam Stefciu bardzo
ciebie brakowało
spoczywaj w pokoju przyjacielu
ta ja już euro poseł
jeszcze nie prezes ani premier

ja nie wasz
bo niczyj
nie życzę sobie takich grzeczności
pewnie i szczerych wypocin
skoro dawno umarłem
i nikt nie zauważył
chcę tylko prawdy
którą sam jeszcze kontempluję

    (piątek, 8 listopada 2019, g. 15.54)

***

NOWORODEK KACZYŃSKI I JA

              /osoba i czyn/

najpierw jest noworodek
potem ja i Kaczyński
kolejność o czymś mówi
chcę opisać stan egzystencjalny

noworodek znów został porzucony
mnie zawsze porusza
chciałbym poznać reakcje Kaczyńskiego
tak jak zapisałem w tytule

przeżywam sobą życie
i każdą wiadomość ze świata
droga-prawda-życie są nierozdzielne
a jak to jest u Kaczyńskiego

każde poczęte dziecko i narodziny
są we mnie zapisane egzystencjalnie
ojcem matką rodziną rodzeństwem
wiem jak przeżywałem i przeżywam

najpierw radość poczęcia
nie znam innych jak seksualnie
w miłości małżeńskiej
orgazmy i takie potem skutki

wiadomość o potwierdzonej ciąży
radość prawie wniebowzięcia
no i potem narodzenia
zawsze byłem gdzieś obok

miłość i odpowiedzialność
osoba i czyny które nas tworzą
są nierozerwalną wiedzą siebie i świata
a co i o czym wie Kaczyński

każdy ma swoją drogę
Kaczyńskiemu nie wierzę
wierzę celibatariuszowi Madejowi
ba ale nikt jak on jest szczery

nie chodzi o stan życia w rodzinie
każdy wybiera i ponosi konsekwencje
chodzi o bycie sobą nie politykiem
miej serce i patrz w serce

wiara i rozum mogą poznać prawdę
razem unosząc na swych skrzydłach
mnie człowieka myślącego wiernie
zawsze chcę prawdę kontemplować

    (piątek, 8 listopada 2019, g. 13.38)

***

O ZDROWIU I ŚMIERCI

          /moja Czarodziejska Góra/

u doktorów się rozmawia
częściej o chorobach
dlaczego pan pani nie dba
o swoich chorób leczenie

panie doktorze
nie ma takich specjalności
jak dbanie o życie
gdy umrze się już społecznie

gdy ktoś przez innych umrze
powroty są raczej cudowne
żadne lekarstwa nie pomagają
gdy umrze się już społecznie

nie są opisani w podręcznikach
takie tacy na śmierć już chorzy
nie są opisywane ich przypadki
bo przecież wtedy nie byliby chorzy

biologia kropkę postawi nad i
i tyle
na to nie trzeba chodzić do lekarzy
każdy żyjąc na śmierć jest pogodzony

    (piątek, 8 listopada 2019, g. 10.50)

***

KRZYŻ I KATOLICYZM

             /księdzu Adamowi Bonieckiemu/

łatwo krzyż na ścianie powiesić
szkołą urząd nie stają się stąd katolickie
nawet a może Sejm zwłaszcza

łatwo do kościoła policję wezwać
Kościół nie staje się lepszy
ani bardziej sobą w istocie

ale już tak przez uśmiech
ale tak przez spotkanie wolności
ależ tak przez dialog serdeczny

nie ma konfesjonału w wieczerniku
Jezus nie konfesjonował Apostołów
Zanim do stołu usiedli

Jezus nie wezwał policji na Apostołów
kiedy Jego Ciało na śmierć prowadzili
wisiał na krzyżu dla mnie i dla nich

(czw., 7 list. 2019, g. 9.29) TU - Niezjednoczeni...PL


czwartek, 7 listopada 2019

Dar i odmowa dialogu. Kościół.pl’19

Brak dialogu niszczy przestrzeń publiczną
 życia w PiS-KEP-Polsce 
JAKO w Kościele,
TAKO i w państwie, samorządzie itd.

Księdzu Adamowi Bonieckiemu nie tylko poświęciłem wiersz (tzw. notatkę wersowaną, poniżej), ale i ten post - "Bo to PiS-KEP-Polska jest! A ksiądz akurat swoimi poglądami takiej władzy nie budował. Więc uciszyli... i zmartwią się, że nieskutecznie! Dobrze, że jest ksiądz z nami, w Kościele Powszechnym!"

Bóg jest dialogiczną wspólnotą Trzech Osób, czyż nie! Kościół bez wspólnoty i dialogu jest niczym, zaprzeczeniem ideowym. Bez dialogu wspólnoty nie ma. To praw mych księga – posoborowa bardzo-bardzo. Życiem weryfikowana co dzień, falsyfikowana nigdy.

A teraz dwa kluczowe pytania do wierzących Polek i Polaków.
1) Czy dostępujecie daru i błogosławieństwa dialogu w swoich parafiach (konsekwentnie w dekanatach i diecezjach)?
2) Jeśli tak, to jakie ustanowiliście sposoby (kanały) komunikacji powszechnej między sobą, oczywiście nie wykluczającej nikogo, ani (tzw.) świeckich, ani hierarchicznych duchownych.

U mnie tak nie ma. Byłem błogosławiony wspólnotą Kościoła w dawno minionych latach 80-tych XX wieku, potem 16-letnią przyjaźnią z byłym proboszczem Strachówki, ale było minęło. Dzisiaj doświadczam odmowy, odrzucenia, przemilczania, które są rodzeństwem hejtowania. I to ma być nadal nazywane Kościołem w Polsce?

Post, który właśnie stukam na klawiaturze, wystukany jest w moim sercu, głowie, prawie już wybrukowany. Wredną autostradą ostatnich lat w przepaść dziejów, istoty rzeczy, pamięci i tożsamości, wiary i rozumu. Gwałt na rozumie i kulturze człowieka stał się czymś tak oczywistym, że mało kto się sprzeciwia. Legalizacja diabelstwa. Czyli zła w najgorszym, bo duchowo-intelektualnym, wydaniu.

Post, który właśnie wystukuję, wybuchł po wczorajszym mini-dialogu z siostrą w wierze w Internecie. Ten wybuch jest dobrem, przeciw zapomnieniu. Już takie pisałem, jako "PRP - Poważne Rozmowy Polaków... (odc.1 i 2). Przeciw ugrzęźnięciu pod dywanem Internetu i nowej świeckiej tradycji przemilczania bliźniego swego - bardziej niż objawiania się i w ogóle.
Przytaczam, by nie przepadło ani jedno słowo świetlistej prawdy w naszej myśli wymianie. Tak to leciało:

[ad] TYGODNIKPOWSZECHNY.PL 
"Kościelny mobbing w Bełchatowie"

- [A] Jedni bardziej bulwersują się postawą księży, inni zachowaniem policji, są i tacy, którzy uważają, że niczego innego nie można było zrobić. Czy na pewno?
- [B] Co się dzieje z TP [Tygodnikeim Powszechnym]?
- [A] No dobre pytanie. Przecież to bzdura roku i nie tylko mówi to psycholog ale redakcja daje i nikt nie widzi jaka to wtopa
- [B] Ale tego rodzaju dyskurs jest bardzo wygodny dla wielu środowisk, w tym związanych z Kościołem...

- [ja, Józef K] Nie o wygodę chyba chodzi! Na pewno nie mnie! Żadnej z takiego myślenia korzyści nie mam, ani w moim Kościele, ani w całym świecie. Prócz poczucia spełnionej powinności własnego myślenia - z wiarą i rozumem - i dzielenia się nim... Mnie tam post ojca Jacka się podoba. Krótko, rzeczowo. "znamiona mobbingu... ofiarą był niepełnoletni. Wezwanie policji miało wzbudzić u chłopca lęk i uległość... przesłuchanie pod pretekstem dokonania przestępstwa".
Dla mnie to przejaw głębszych stanów świadomości naszego Kościoła (w Polsce). Aż po granie lękami metafizycznymi, które zręcznie wykorzystuje partia rządząca dzisiaj, ale pokusa może rodzić się w innych! Jeśli nie wejdziemy na poziom świadomości soborowej Kościoła??? Z poważaniem i nadzieją na dialog!

- no nie wątpię. Syndrom tez [prof.] Baniaka. Czytał pan mój artykuł nt tych słynnych badań celibatu? Prof Baniak też mówi to co się ludziom podoba i to jest w tekście. Co prawda to bzdury, co prawda komuś kto ma [tytuł] prof nie wolno, ale jak coś powie prof czy dr jak Prusak to święte. Nie dziwi, że to Prusak Baniaka do dziś promuje... Podoba się panu jak pana okłamują?

- [ja Józef K] Nie rozumiem?! Pomóż mi zrozumieć swój wpis, SVP. Bo to ja tak myślę, jak piszę. To jest moja świadomość (i we mnie świadomość mojego Kościoła). Nie mam wpływu (?) na świadomość prof. #Baniaka i ks.dr Prusaka, SJ. O:)
ps. Twój artykuł na stronach KAI przeczytałem. Niczego nie zmienił w mojej świadomości siebie i mojego Kościoła. Dziękuję za podzielenie się wiedzą i przemyśleniami!

- a gdzie ja piszę o Kościele? I co ma Kościół do wymogu profesjonalizmu i nie chrzanienia bzdur, na których robi się karierę lub uprawia ideologię a często 2 w 1?

- [ja JK] No... jesteśmy Kościołem i dyskutujemy o wydarzeniu w Kościele. Tak też czytałem Twój artykuł na eKAI, jako głos wewnątrz Kościoła. Co ma nasz Kościół do wymogu profesjonalizmu? - kapitalna perspektywa. Każdy z nas wnosi, na swój sposób, swoją miarę, swoją osobistą drogą-prawdą-życiem. To jest cudowna perspektywa, świadomości właśnie?! Nie jestem w stanie (ani powołany) do oceny w/w autorów. Ale dzielić się swoim doświadczeniem drogi i prawdy i życia - tak, to moja powinność. Przepraszam, że piszę tu z przerwami, ale stary komputer nie pozwala. Mój staroć nie nadąża za moją ciągle ciągłą świadomością (także w Kościele). Wzmiankowałem naszą rozmowę na swojej stronie katechetycznej. Pozdrawiam, zawsze z nadzieją większą, niż epizody!

- mój głos z wewnątrz Kościoła??? Ale ten tekst w ogóle nie był o Kościele! On jest o fikcji i przekrętach w uprawianiu nauki, które są tolerowane przez niektórych socjologów bo w stosunku do księży rzetelności się nie wymaga. Gdyby taki ktoś zrobił niby badania nt kobiet uzasadniając naukowo, że są hipokrytkami i nie wolno im wierzyć, Tygodnik od razu leciałby do RPO i wieszał psy za dyskryminację. Może za dużo albo zbyt jednostronnie pan czyta jeden przekaz medialny skoro pan tego nie widzi...

- [ja jK] Możemy inaczej rozumieć Kościół. Wiele niezrozumień szybuje w powietrzu, gdy brak dialogu na co dzień. Od parafii, przez diecezje, po Internet. Jakąś lukę naszą rozmową wypełniliśmy. Jeszcze raz dziękuję! Ja jestem tylko katechetą, od 37 lat, powołany zostałem w stanie wojennym "aby być z polską młodzieżą", więc do końca daję świadectwo, nie chcąc się kłócić/spierać nadmiarowo! Pozdr."

Moja dobra (przyjazna) rozmówczyni ma duży pisarski dorobek. Nie mam co się porównywać. Ale i mnie dano zadanie dawania świadectwa. Nie inaczej, jak tylko całą osobową drogą-prawdą-życiem. To jest moja jedyna specjalizacja, nieakademicka wszak, więc nie mam co upominać się o poważne traktowanie od innych osób, którzy mają tytuły do powagi. Ale co do mojego Kościoła, to nie ma w nim hierarchii osób. Owszem, hierarchiczna jest w nim tylko władza (a to rzecz wtórna, tylko porządkująca ład posiadania i zarządzania).
We wspólnocie osób jesteśmy równi co do godności. Jedni drugich brzemiona możemy nosić. Także biskupów, kardynałów, profesorów, proboszczów, wikarych, kleryków, wszystkich sióstr i braci naszych. W wierze, a nawet bez wiary, z czystej braterskiej miłości w gatunku homo sapiens, czyż nie!

Inicjatorka rozmowy w Internecie (także w moim Kościele) w swoim poście - ze statusem „dla znajomych”  zwraca się do uznanych autorytetów teologiczno-filozoficznych ks_prof._#Andrzej_Draguła i #Wojciech_ Bonowicz z prośbą o interwencję w Tygodniku Powszechnym. Nie podoba się jej wypowiedź ojca #Jacka_Prusaka, Jezuity (od 2007 do 2018 członka redakcji „Tygodnika Powszechnego”). Hasztagi tutaj nie działają, ale może ktoś podszepnie w/w PT Wskazanym.

Moja rozmówczyni dobra protestuje, oponuje. „Czy macie jakiś wpływ na to, żeby opiniotwórcza redakcja [TP] nie chrzaniła? To jakiś absurd i kolejny artykuł w kolejnym numerze, który objawia rażącą niekompetencji…  Wpisywanie całej gamy zachowań ludzi Kościoła w zarzut przemocy to nic innego jak ideologia antypatriarchalna, która walczy z systemem uznanym w teorii za system przemocy strukturalnej wobec kobiet i dzieci.”
Mnie myślenie ojca Jezuity się podoba, co można wyczytać w cytowanych wyżej wypowiedziach, ale też jestem ciekawy, stanowiska obu szanowanych uczonych. Ale tylko ze zwykłej ciekawości  i możliwości dalszego dialogu osób, w Kościele.

Wątpię, żebym dialogu się doczekał. Czuję się wykluczony z przestrzeni publicznej naszego Kościoła, aż tak. Jakby przekleństwo (anatema) jakichś złych mocy kroczyło krok w krok za zwykłym katechetą, mieszkającym i działającym w Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej. Wiara i rozum są większe, szepczą mi miłośnie do ucha: non abbiate paura!. Ona jest wszechmocną Patronką w rodzinie od 3 lipca 1910, już nie raz dała dowody.

Każdy z nas - nie tylko w tej wymianie zdań - brzmi indywidualnie, po swojemu. Ja – jak katecheta, wiadomo. Ale także i najpierw jako mąż, ojciec, dziadek, kombatant solidarności 1980/81, samorządności polskiej, odkrywca Rzeczpospolitej Norwidowskiej… tak to jest. Nie wymyśliłem sobie życia, tylko przyjąłem z wdzięcznością, chciany najpierw przez Rodziców, którzy poznali się w obozie w Neumunster koło Hamburka pod koniec 1944. Wszystko w naszym osobowym życiu może mieć znaczenie. Kto poznał siebie (do końca, na ile możliwe), może wszystko lepiej roz-poznawać w świecie spraw ludzkich. Tym mogę służyć wszystkim dopóki żyję. Dar.

W stanie wojennym zostałem powołany w Kościele i przez Kościół „aby być z polską młodzieżą”. Dzisiaj kontynuuję tę misję w Internecie (www.KatechezaOnline.pl) - ja, naoczny świadek i uczestnik Polskiej Drogi Wolności. Niechciany w pisowskim państwie. W PiS-KEP-Polsce. Rozumie mnie całkowicie tylko ksiądz Stanisław Walczak, ksiądz Adam Boniecki, może jeszcze paru nieznanych. Znani mi osobiście milczą, tkwią w zależnościach nieduchowych i nie intelektualnych kościelnych układów, które sięgają dalej, poza, w samorządy, uczelnie, środowiskowe po-i-zo-bo-wiązania, kariery, konieczność utrzymania rodzin... Jasne, że przychodzi mi do głowy wspomnienie ustrojowe, kiedy duża część europejskiej inteligencji byłą zaczadzona marksizmem.

Ksiądz Boniecki doczeka się pomnika. Ci, którzy Go kneblowali, z pewnością NIE, są antybohaterami naszych czasów (jako i przemilczajacy bliźnich)! Bo to są dzieje prawdy za dni naszych. "Ja [katecheta JK] to nazywam PiS-KEP-Polską. Ten ustrój jest według mnie gwałtem na rozumie i kulturze człowieka na ziemi, więc także Kościoła Powszechnego, kto jest osobą wierzącą. Przyszłość człowieka zależy wszak od kultury (a człowiek jest jej, jego, naszą drogą).

Ksiądz Boniecki mówi ładniej, delikatniej, lecz w istocie to samo ("Kościół jest PiS-owski – takie wrażenie odnoszą ludzie. Nie wyssałem tego całkiem z palca. Kościół powinien być ponad partiami."). Ja, zwykły katecheta zawdzięczam księdzu Adamowi mnóstwo, zwłaszcza dostęp do tekstów papieża JPII w L'Osservatore Romano, kiedy był red. naczelnym jego polskiego wydania (na życzenie Jana Pawła II)". Stare pokolenie daje świadectwo młodemu pokoleniu JAK BYŁO (tutaj).

***

KRZYŻ I KATOLICYZM

             /księdzu Adamowi Bonieckiemu/

łatwo krzyż na ścianie powiesić
szkołą urząd nie stają się stąd katolickie
nawet a może Sejm zwłaszcza

łatwo do kościoła policję wezwać
Kościół nie staje się lepszy
ani bardziej sobą w istocie

ale już tak przez uśmiech
ale tak przez spotkanie wolności
ależ tak przez dialog serdeczny

nie ma konfesjonału w wieczerniku
Jezus nie konfesjonował Apostołów
Zanim do stołu usiedli

Jezus nie wezwał policji na Apostołów
kiedy Jego Ciało na śmierć prowadzili
wisiał na krzyżu dla mnie i dla nich

  (czwartek, 7 listopada 2019, g. 9.29)

***

WNIEBOWZIĘCIA

kiedy wypełnię powinność
zadaną pamięci i tożsamości
z otchłani wiecznej miłości
i najwierniej opiszę
takie wniebowzięcie
nazwę orgazmem mentalnym
przybliżając ów stan śmiertelnym

    (środa, 6 listopada 2019, g. 10.54)

***

PAMIĘĆ PODZIELONA

      /Wałęsie Macierewiczowi Strachówce/

nieboże igrzyska Polska robi
dzisiaj nie dzisiaj z nami nie z nami
rozrzut idei wpisałem w ukośniki
ale i mnie przecież jakby już nie ma
nieboże igrzyska w najlepsze trwają
gminno-parafialno-nasze

Wałęsa cały już PiS-KEP-em wyklęty
ale nie rubaszno-cyniczny Macierewicz
który właśnie Marszałkiem obrany
za zasługi które akurat jemu pamiętają
a co w tym zestawie robi Strachówka
gminno-parafialno-nasza

ano jest pomnikowo niepamiętliwa
od niepamiętnych oczywiście czasów
sięgających Konstytucji Majowej 1791
Sobieskich Norwidów ich rodzin i zasług
Historii Ojczyzny Polski i Kościoła
Od Zenitu po Zenit Wszechdoskonałości

dzisiaj wiele kart już odkryliśmy
wykopaliśmy z ziemi niepamięci
ale mechanizm wypierania niezbadany
sam w sobie jest teraz najciekawszy
na próżno prosić współczesnych
w szkołach parafiach sołectwach i gminie
nawet stowarzyszenie jeszcze nie udźwignęły

czarna dziura gminno-parafialna
w której pamięć i tożsamość zanika
jest anty Bożym Igrzyskiem i wstydem
hańbą wieczną dla żyjących

wiem bo znam niektóre przejawy jak nikt
widziałem szereg wyprężonych piersi
starych ludzi kombatantów konspiracji
AK w pięć-dziesiątą rocznicę Akcji Burzy
byli żyli na naszej ziemi widziałem
zgromadzonych w świetlicy szkolnej
Baranowski rozdawał awansów rozkazy

mam swój wstyd jestem waszym bratem
tym od Solidarności z 3 Majem związanej
w czarnej dziurze już dzisiaj z tamtymi
mechanizm pozostał ten sam i nas miele
ze zdumienia nad naszym losem piszę
Wota Wdziecznosci wyniesione z kościoła
pies z kulawą nogą o to publicznie nie spyta

Czerwińskiego grób jest w głównej alei
żyją ludzie którzy go widzieli pamiętali
niczego z tą pamięcią nie zrobili
pytani zamilkli
pamiętać księdza legendarnego Jastaka
pewnie nie sposób teraz po 75 latach
ale dlaczego nie pamięta parafia i gmina

gdzie zaczyna się czarna dziura niepamięci
wokół jakiej osi wiruje i wsysa
polsko-narodowego katolicyzmu
niebożych igrzysk
widzimy jak działa dzisiaj

usłyszałem jestem jeszcze świadkiem historii
nie całej bo i nie cały umrę
hagiograficznych opowieści
o Marii i Andrzeju Królach
nawet mój ojciec się jeszcze załapał
ten siwy co się tak modlił w kościele naszym
i kochał się w córce Józefa Czerwińskiego

samorząd gminny okroił się z zadań
zostawił dla siebie budżet i sprawozdania
odepchnął pamięć i tożsamość naszą
popeerelistyczny klerykalizm tak ma
a wystarczyłoby zaprosić zebrać ludzi
żeby popłynęła rzeka jeszcze wspomnień
tych najdalszych rodzinnych niepamięci

(śr. 6 list. 2019, g. 10.19) TU - Niezjednoczeni...PL

wtorek, 5 listopada 2019

Siłowa teoria Eucharystii. (Żywy) Bóg i (żywy) człowiek?!

Prawa człowieka (rozum i kultura) 
nie są w sprzeczności z miłością Boga.
Prawa człowieka też są w naszym sumieniu,
Jego szlachetnym przejawem w naszej epoce.
Teocentryzm nie kłóci się z antropocentryzmem.
(moje, jk)

Inną drogę przeszedłem, niż ciut nawet młodsi Rodacy. Toż oczywista oczywistość. Ludzką naturę mamy wszyscy jednaką, choć wrażliwość jednostkową, kształtowaną genami i czasem, duchem swego czasu. Rozum i kultura nasza nie mogą być oddzielone od kultury i ducha czasu. Dlatego nie znam lepszej formuły poznawania człowieka niż trój-formuła Jezusowa drogi i prawdy i życia (czasu). W mojej epoce (cudów) wolność i prawa człowieka przyświecały i prowadziły nas z największą siłą – były nam największym dobrem-prawdą-pięknem. I był w tym nasz Bóg Żywy Osobowy we Wspólnocie Trójcy w niekończącym się dialogu z nami i ze światem całym (czyli nie tylko w Kościele Katolickiej). Dla mnie osobiście, na mojej osobistej – czyli i rodzinnej i polskiej i we wspólnocie dostępnej mi kultury - drodze-prawdzie-życiu uchwalenie przez wolne narody praw człowieka było splecione nierozerwalnie z duchem i literą Soboru Watykańskiego II. A święty Jan Paweł II dorzucił rozszerzająco jeszcze do tego w 1993 – czyli do tej drogi i prawdy i życia – Cypriana Norwida. Że Jezus objawiając się w człowieku, objawił człowiekowi samego siebie. Andrzej Madej w zachwycie nad tą Norwidowi-soborową prawdą, potwierdzał ją u przyjaciela Wojtyły, Stanisława Grygiela.

Z zażenowaniem słuchałem wczoraj wywodów dr red Tomasza Terlikowskiego. O Eucharystii w epizodzie bełchatowskim. Wykłądy red Terlikowskiego o Eucharystii każdy może znaleźć, w Internecie, w książkach, artykułach papierowych, w wypowiedziach telewizyjnych.
Epizod Bełchatowski (tu już pisze z wielkiej litery) jest dobrym kulturowym i katechetycznym wydarzeniem. Taka nasza współczesna „Błogosławiona wina” (Z.Kossak-Szczucka). Oby.
Nie piszę, żeby się kłócić, choć maintreamowy Kościół mnie nie lubi i przemilcza na śmierć. Tak ich wizja człowieka-bliźniego. Jeśli już ktoś się z tej (ich) strony odezwie, to żeby przywalić, przykopać, hejtować. Dialog jest rzadkoscią, jak świętość??

Dawno już nie było takiego poruszenia w mediach, pod wpływem wewnątrz katolickiego wydarzenia wiary i rozumu. Oby dyskusja dotarła do każdego domu. Oby rozgorzały nią place i ulice w „katolickiej” Polsce – tu przywołuję opowieść o starożytnej Aleksandrii i dyskusji o Theotokos – Matce Boga, Marii z Nazaretu. Trzeba nam się szlifować spotkaniem z drugim człowiekiem, wierzącym albo nie. Nie wolno zamykać się w obscenicznej wieży z kości i mięsa.

Co rządzi dzisiaj naszą mentalnością (zbiorową, czyli najliczniej występującą w Polakach i Polakach)? To daje się badać. Wierzę, że ta właśnie specyficzna dla Polski 2019 mentalność (światopogląd?) rządzi nami politycznie, bo kulturowo. Według mnie dwa komponenty decydują:
1) stosunek do religii (osobista wiara tak lub inaczej praktykowana, także społecznie, w masowości około świątecznej i granicznych wydarzeniach życiowych)
2) pozostałości (wszech-zadymienie) po totalitarnym ustroju i jego ideologii materialistycznej obejmującej sprawy człowieka (nie  osoby, bo takiej wtedy oficjalnie być nie mogło) i jego świata (instytucji, wyobrażeń, edukacji, soc-sztuki…, soc-partyjna-mentalność obejmowała wszystko… tzw. soc-demokracja, soc-humanizm, soc-partyjne-prawo-i-sprawiedliwość…).

Dzisiaj panujący ustrój nazywam PiS-KEP-Polską. Sporadycznie mogę się przekonać, że nie ja jeden, większość polskiej inteligencji katolickiej boi się tak nawet pomyśleć. Są uzależnieni od stanu polskiego życia społęczno-publicznego (w Kościele i poza). Proszę sobie wyobrazić rządu PiS-Partii bez asystencji kościelnej??? Mają wpływ na wszystko, co publiczne. Myślące jednostki (ludzkie osoby) są jedynymi enklawami niezależności, godności, powagi i szacunku dla naszego gatunku i kultury.

Jeśli myślimy tak jak red. Terlikowski – to znaczy podobnie, w tym stylu, bo on jest jednak wysoko wykształcony – to jesteśmy za siłowo realizowaną prawa i sprawiedliwości, wybierając i popierając to, co partia ogłosi o świecie, człowieku i Kościele.
Terlikowski z wielką emfazą powiedział wczoraj w studiu TVN24, że „kiedy jest profanowany jest Najświętszy Sakrament, czyli profanowany jest Jezus Chrystus, ważniejsza jest obrona Jezusa Chrystusa, niż prawo cywilne". Można posłuchać całej jego wypowiedzi, tutaj jest link na nagranie!

PRZEMOC UZASADNIANA RELIGIJNIE TO FUNDAMENTALIZM, EKSTREMIZM, ISLAMIZACJA ŻYCIA W POLSCE POD OBECNĄ WŁADZĄ.

W innej publikacji red Terlikowskiego JEST TAKI WYKŁAD WIARY: „każdy katolik ma obowiązek (tak właśnie obowiązek, bo w wierze też one są) wierzyć… chronić to, co w Kościele najświętsze (nic w świątyni katolickiej nie jest świętsze niż właśnie Eucharystia, nie ma ważniejszego miejsca niż tabernakulum, gdzie czeka na nas żywy Jezus)… Dopiero z tej perspektywy można zrozumieć to, co stało się w Bełchatowie”?! (tutaj)

A dla mnie - NIE, nie można teocentryzmu przeciwstawiać antropocentryzmowi! Prawo Kanoniczne nie jest ponad prawo świeckie (prawa człowieka) - chyba że jest utożsamienie polityczne, aż prawnie sankcjonowane, tronu i ołtarza, jak właśnie w ostatniej kadencji rządów w Polsce!!

Moja wiara inaczej się formowała. Człowiek jest drogą Kościoła. Najpierw trzeba być człowiekiem, potem dopiero wszystkie inne funkcje, role, posłannictwa… także księżowskie, teologiczne, redakcyjne, katechetyczne itd. Można oczywiście oddać własne życie, za wyznawaną prawdę, wartości… ale nie wolno nam rzucać się na wolność i godność i życie drugiego człowieka (jak islamiści). W tym punkcie zupełnie nie zgadzam się z red. Terlikowskim i analogicznie i proporcjonalnie z całą PiS-KEP-Polską.

„Idąc za nauką Soboru Watykańskiego II i odpowiadając na szczególną potrzebę czasów, w których żyjemy, poświęciłem Encyklikę Redemptor hominis prawdzie o człowieku, która w pełni i do końca odsłania się w Chrystusie. Nie mniejsza potrzeba tych przełomowych i trudnych czasów przemawia za tym, aby w tym samym Chrystusie odsłonić raz jeszcze oblicze Ojca, który Jest „Ojcem miłosierdzia oraz Bogiem wszelkiej pociechy”.

Oto bowiem, jak czytamy w Konstytucji Gaudium et spes: „Chrystus, nowy Adam (...) objawia w pełni człowieka samemu człowiekowi i okazuje mu najwyższe jego powołanie,” dokonuje zaś tego „już w samym objawieniu tajemnicy Ojca i Jego miłości”1. Słowa powyższe świadczą wyraźnie o tym, że ukazanie człowieka w pełnej godności jego człowieczeństwa nie może się dokonać inaczej niż przez odniesienie do Boga, chodzi zaś nie tylko o odniesienie czysto pojęciowe, ale uwzględniające pełną rzeczywistość ludzkiej egzystencji. Człowiek i jego najwyższe powołanie odsłania się w Chrystusie poprzez objawienie tajemnicy Ojca i Jego miłości.

I dlatego też ku tej tajemnicy wypada nam zwrócić się obecnie. Przemawiają za tym również wielorakie doświadczenia Kościoła i człowieka współczesnego. Domagają się tego wołania tylu ludzkich serc, ich cierpienia i nadzieje, ich zwątpienia i oczekiwania. Jeśli prawdą jest to, iż każdy człowiek jest poniekąd drogą Kościoła — co zostało wyrażone w Encyklice Redemptor hominis — to równocześnie Ewangelia i cała Tradycja wskazują niezmiennie na to, że musimy przebywać tę drogę z każdym człowiekiem tak, jak otworzył ją Chrystus, objawiając w sobie samym „Ojca i Jego miłość”. W Jezusie Chrystusie każda droga do człowieka, która w coraz to zmieniającym się kontekście czasów raz na zawsze została zadana Kościołowi, jest równocześnie wyjściem na spotkanie Ojca i Jego miłości. Sobór Watykański II potwierdził tę prawdę na miarę naszych czasów…

O ile różne kierunki dziejowe i współczesne prądy ludzkiej myśli były i są skłonne rozdzielać, a nawet przeciwstawiać sobie teocentryzm i antropocentryzm, to natomiast Kościół, idąc za Chrystusem, stara się wnosić w dzieje człowieka organiczne i dogłębne zespolenie obojga. Jest to również jedna z głównych, a może nawet najważniejsza podstawa magisterium ostatniego Soboru. Jeśli zatem w obecnym okresie dziejów Kościoła stawiamy sobie jako naczelne zadanie wprowadzenie w życie nauki tego wielkiego Soboru, trzeba nam z wiarą, otwartym umysłem i sercem, sięgnąć do tej podstawy. Już w Encyklice Redemptor hominis starałem się wskazać na to, że pogłębienie i wielorakie rozbudowanie świadomości Kościoła, jakie zawdzięczamy Soborowi… ” (JPII, Dives In Misericordiae) - z mojego punktu widzenia i doświadczania drogi-prawdy-życia, w pewnym momencie świadomość Kościoła w Polsce zatrzymała się... a od paru lat cofa.

„Wszystko bowiem, co z Boga zrodzone, zwycięża świat; tym właśnie zwycięstwem, które zwyciężyło świat, jest nasza wiara. A kto zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym?” (1 J 5,4-5)
„A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa” (J 17,3)

Nic w mojej wierze i religijności nie łączy się ze stosowaniem siły. Prawa człowieka first, nie – religijne. A Bóg i tak sobie poradzi. Nie da się biblijnie, rozumnie, kulturą w kulturze człowieka na ziemi, uzasadniać przemocy religią! To PATOLOGIA DUCHOWO-INTELEKTUALNA - oczywiście, według mnie, zwyczajnego wiejskiego katechety, powołanego w stanie wojennym, prosto z Solidarności, "abym był z polską młodzieżą".

***

PiS-KEP-POLSKA

           /Arkowi Mariuszowi i partiom/

PiS-KEP to ustrój i rzeczywistość
bez siebie dziś żyć nie mogą
w biednym Kraju-Nad-Wisłą
ledwo co odzyskanej wolności

od dawna tak określam ten ustrój
biada mi gdybym zaniechał
rezygnując z jedności w całości
od i po Zenit Wszechdoskonałości

był człowiek Adam na początku
jest Jezus Chrystus i Jego Bóg
są wymienieni w Gaudium et spes
dokumencie (po)soborowym

Norwid to u nas głosił dawno
jednym z prekursorów tego soboru
nazwał go miłośnik jego Papież-Polak
i dług na koniec mu osobisty spłacił

całość w jedności Logosu
Logosu w całości naszej szukać
jest i moim powołaniem
znalazłem drogą-prawdą-życiem

PiS-KEP-Polska w partię się zaklęła
cząstkę dziejów nawet na naszej ziemi
partia zawsze jest cząstkowym ujęciem
tego co wieczną całością w jedności świeci

słowa można przestawiać
wszystkiego nie zdołam wypowiedzieć
dzisiaj patrzą i oceniają cząstkowością
w PiS-KEP-Polskę zaklęci

człowieka mierzą stosunkiem do partii
redukują go i prawdę niemożebnie
byle partii służyć bezmyślnie i wiernie
byle władzę nad innymi zachować

sobór jest za mną i prawa człowieka
najwznioślejszy głos ludzkiego sumienia
skoro sumienia to i rozumu i kultury
teraz czekam na wypowiedź TSUE

sprawy naszego życia też są na wokandzie
PiS-KEP-Polska nikogo nie zostawi
każdym się zajmie jak w Strachówce nami
oby jeszcze przed ludzkim nie partyjnym sądem

      (poniedziałek, 4 listopada 2019, g. 9.37)

***

PISANIE O ŻYCIU WIECZNYM

            /o miłości do życia i wieczności/

ile szczęścia się mieści w pisaniu
o wieczności u MBA i w Strachówce
danej drogą i prawdą i życiem osoby

jestem formą przetrwalnikową tutaj
w kapsule Sanktuarium MBA
a może nawet sam już kapsułą

wolę się nie oddalać nigdzie
bo albo z żołądkiem albo inne problemy
dopadną w drodze i po co to komu

szczęściem jest prawie nieosiągalnym
rozumienie człowieka i wieczności
i to mam tutaj zapewnione

wieczność pamiętam przed wiekiem
tak napisał Cyprian Norwid
ja inaczej w goleniu ogrodnika

kiedy sam siebie dzisiaj golę (jeszcze)
wspominam scenę u Łaty Ogrodnika
żyletkę ostrą moczył w szklance

ja czekałem on w lustrze przeglądał
zanim kupiłem marchewkę i pietruszkę
dzisiaj żyją we mnie po ponad pół wieku

wieczność ma różne oblicza
daje się nam już tutaj
a co potem nie odgadniemy
poznamy poznacie dogłębnie

każdy może powinien rozmyślać
kim jest i czego doświadcza
w tym jest życie prawda i wieczność

nie zjawia się przecież z niczego
i nie można twierdzić że jest niczym
sami sobie byśmy przeczyli wbrew realizmowi

żył Łata ogrodnik w Strachówce za drogą
kupowałem u niego jarzyny włoszczyznę
i dzisiaj goliłem ze szklanką przed lustrem

     (niedziela, 3 listopada 2019, g. 13.32)

***

WCZORAJ DZISIAJ I POLITYKA.PL

           /PiS-KEP-Polska  moją dziś macochą/

zaczęły się te rozważania konkretem
wspomnieniem domu rodzinnego
zbijania łoża z desek materaca ze słomy
tak byliśmy biedni po wojnie

ja już żyłem luksusu
gręplowania  starych ubrań na kołdrę
a potem tapicera od starej wersalki
robił materac wielką igłą od nowa

wczuwam się w rolę matki Polki
to były jej problemy i starania
abyśmy mieli co jeść jak spać
od sensu człowieka i świata był Kościół

w takim domu byłem wychowany
rodziną Kościołem Polską i podwórkiem
Annopolem Królewskim w wakacje
czyli wolnością historią i II RP

udział w transformacji wziąłem
wspominam rzadko świat stary
słuchając niby mowy dzisiejszej
w mediach popularnych niekatolickich

katolicko-narodowych tak zwanych
słuchać oglądać ich fikcji się nie da
w tych drugich właśnie opowiadają
jak ludzie żyją dla karier politycznych

że ten albo tamten polityk minister
marszałek albo inna szachownicy figura
planuje na lat kilkadziesiąt naprzód
że zostanie prezydentem lub wodzem

(niedz., 3 list. 2019, g. 10.45) TU - Niezjednoczeni...PL

sobota, 2 listopada 2019

Zakochałem się w artyście


Z nim nie jestem sam. Nie tylko go słucham i oglądam. Jest masę nagrań i filmów. Mogę z nim już rozmawiać o życiu i śmierci. Przecież nikt z was nie chce. A cóż dopiero o sztuce, relacjach z tymi, którzy tworzyli przed nami, wszelkich sztuk, i z publicznością, przeżywającą podobnie z nami swoje istnienie i nasz świat. Tego wszystkiego nie mam szans omawiać z wami, przemilczającymi mnie na śmierć.  Ja już wysłałem nawet wdowie po Artyście poniższych rozważań tekst (bez żadnych oczekiwań przecież). Od oczekiwań mam was, najbliższych w kręgach coraz dalszych. W samorządzie, Kościele, państwie, Internecie. Miłość do was jest bardziej beznadziejna niż do niego. Od tylu lat jesteście wierni swemu milczeniu, przecież nie mnie (mojej osobie):

***

KTO WYŚPIEWA CZŁOWIEKA

       /wyśpiewał więcej niż pieśni i arie/

zakochałem się w artyście
już po jego śmierci
którego odcyfrowuję teraz
nuta po nucie dzień za dniem

sztuką wyśpiewać siebie
i w sobie sobą człowieka
całego od początku do końca
można tylko z pomocą śmierci

za życia nikt nie pozna do końca
pożyteczne bywa nasze odejście
dla tych którzy chcą nas poznać
w majestacie samego istnienia

czy to artysta Hvorostowsky Dmitri (Dima)
czy sam Jezus z Nazaretu
dopóki żyją chodzą tworzą czynią
każdy może przyczepić się do czegoś

artysta się wczuwa w drugiego
tego który tworzył przed nim
i tego który go dzisiaj słucha czyta
wczuwając aż tak staje się powszechny

przekracza granice (samego siebie)
od Krasnojarska przez Londyn po Annopol
taka jest istota sztuki (nie polityki)
a czy ja tylko katecheta do kogoś dotrę

a jeśli ktoś do tego jest piękny jak on
zaliczony do 50 najpiękniejszych
i przejdzie w sobie chorobę niszczącą
po śmierć i poza może człowieka opowiedzieć

widzę i ja dziś że nie cały umarł
dwa lata od powalenia przez raka
w Londynie gdzie mieszkał i dalej
żyje w żonie dzieciach pomnikach

przecież nie o to chodzi by się silić
na tego tamtego po to i po tamto
ale być sobą w szczęściu i bólu
a inni niech się martwią o pomniki

   (piątek, 1 Listopada 2019, g. 16.41)

Jesteś i stajesz się więcej i więcej – o dziwi – darem niebios dla mnie. Jakby lekarstwem, nagrodą za samotność (nie)twórczą i cierpienie bycia przemilczanym przez współ-żyjących. Oni wiedzą, że cierpię, ale są okrutnie zamknięci na dialog. Nie przełamią się dla jakiegoś żyjącego jeszcze bliźniego, chyba ta przypowieść nie jest im znana (nie dotarła). Więc stałeś się jedynym rozmówcą, wsłuchuję się w twoje wypowiedzi. Wpatruję w ciebie jak w obrazek. Spoko, ta miłość jest przeczysta. Najczystsza ze wszystkich możliwych miłości.

Po co to wyznanie? Dlaczego tak czyste, przezroczyste, uniwersalne…? Wielkie dary przerastają możliwość prostych odpowiedzi. Widzisz, słowa same układają się w szlachetny różaniec. Tочнее четки?! W takich miłościach znaleźć można na pewno świętość wniebowziętych, nie grzeszność przyziemnych. W nas - a szczególnie między nami - już chyba nic materialnego nie ma.

***

PRZEMIANA PRAWIE PRZEMIENIENIE

                 /bez względu na obłoki chmury pogodę/

zmieszczę się w cztero-pięcio-wierszu
wstaję chorym ciałem
gdy napiszę dar myśli-świadomosci
staję cię sobą uduchowionym
ponad ponad ziemskie problemy

     (sobota, 2 listopada 2019, g. 9.12)

***

ROZWAŻANIA O ŻYCIU I ŚMIERCI

                       /gdzie jest twoje Emaus/

nie zacznę od znaczenia Wszystkich Świętych
ani od tłumaczenia się z Halloween
gdzie jest czym w świadomości (więc kulturze)
nie w warzywnym ani zoologicznym ogrodzie

znów nie pojechałem na groby do Legionowa
siedzę sobie w sanktuarium rodzinnym
u Matki Bożej Annopolskiej w Ogrodzie
gdzie ziemia pamięta niemieckich kolonistów

nie dla podręczników piszę tutaj
ani tylko dla siebie jak wierzę
daję świadectwo tego co jest bo było
i cóż że z wnętrza swojej osoby

żyję pełnią życia gdy mi się da
sam jej sobie nie wytwarzam
daje mi się w świadomości nie inaczej
różnymi kanałami naszego świata

tu się życie w pełni odsłania
przecież nie w komórkach narządach układach
które mają znaczenie tylko funkcjonalne
muszą działać by zajaśniała świadomość

długa droga do raju prowadzi
gatunkowa i podmiotowo-osobista
w kulturze zawsze nigdy obok
korzystając z dobra-prawdy-piękna

sportowcy są najlepiej przebadani
ich czucie mięśniowo-nerwowe i tak dalej
ja analogicznie ale w innej skali
mam największe w sobie czucie bytu

a śmierć gdzie bardziej dotyka i boli
w zamierających komórkach narządach itd.
czy w świadomości
twierdzę że w tym drugim sapiens socialis

więc jeśli dorosłem pełni życia
to cieszę się nią najwszechstronniej
kontempluję wraz z każdą i jedyną zawsze prawdą
tam mnie szukajcie

    (piątek, 1 listopada 2019, g. 9.18)

***

SAMOPOZNANIE

z czego bierze się
samopoczucie (siebie)
nagłe stany zadowolenia
albo nie
egzystencjalnego spełnienia
skąd to we mnie w tobie
przychodzi i jest
z jakich faktów i gleby
wyrozumować się nie da
zawsze skądś nadejdą
to pewne

w tych chwilach
w tych stanach
jest Logos
bo jak inaczej nazwać

(czw., 31 paźdz. 2019, g. 21.25) TU-  Niezjednoczeni...PL