艣roda, 8 czerwca 2011

Po drugiej stronie lustra - Dw贸r Franciszk贸w








- Ty paskudny ma艂y brzydalu! - zbeszta艂a go Alicja. Zbeszta艂 j膮 J贸zef.
- Wiesz, Kiciulku, co b臋dzie jutro?
Bo naprawd臋 sobie na to zas艂u偶y艂e艣, ty wstr臋tny, niegrzeczny, kochany Kiciulku.
- A jak mi zaraz nie zaczniesz by膰 grzeczny - ostrzeg艂a go - to wrzuc臋 ci臋 na drug膮 stron臋 lustra, do Lustrzanego Domu!
Rozejrza艂em si臋 po 艣wiecie. Zauwa偶y艂em - jak Alicja, albo jak Lewis Carroll - 偶e wszystkie rzeczy, kt贸re dawniej ogl膮dali艣my w lustrze po tamtej stronie, s膮 zwyczajne, czyli nieciekawe - ale za to ca艂a reszta jest niezwykle niezwyk艂a.

Wr贸ci艂em ze szkolenia nt. turystyki. Us艂ysza艂em o nim na spotkaniu nt. partycypacji. Poj膮艂em, 偶e wzi膮膰 w nim udzia艂 - jest moj膮 powinno艣ci膮. To jest najsilniejsza motywacja do dzia艂ania. (cdn.)

PS.
Na zdj臋ciach uczestnicy 1-szego dnia, jaszczurka, kt贸ra odwiedzi艂a mnie dzisiaj o godz. 7.50, k膮cik czytelniczy, spojrzenie na Franciszk贸w spod kapliczki.

poniedzia艂ek, 6 czerwca 2011

Decydujmy razem - przysz艂o艣膰 przed nami




Zebranie na temat partycypacji publicznej by艂o najwa偶niejszym wydarzeniem dnia. Katechezy, jak i inne lekcje, trzeba w tym upale po prostu prze偶y膰. Przyj膮艂em formu艂臋, p贸艂 w budynku, p贸艂 na dworze. Dzi臋kowa艂em w modlitwach z klasami za festyn. Bo przecie偶 si臋 o niego modlili艣my z dzie膰mi. Staram si臋 uczy膰, 偶e skoro prosisz, to nie zapomnij p贸藕niej podzi臋kowa膰. Proste sprawy nie s膮 oczywiste dla wi臋kszo艣ci ludzi. Niestety. Na przyk艂ad, 偶e jest zwi膮zek modlitwy z 偶yciem, w tym przypadku z festynem i z katechez膮.

Wracam do partycypacji. "Osobny 艣wiat" w partycypacji? Ano, tak. Bez samowiedzy niewiele mo偶emy da膰 innym, czyli partycypowa膰, mi臋dzy innymi. Aby partycypowa膰 w czym艣, trzeba wierzy膰 przynajmniej, 偶e jest rzeczywisto艣膰, w kt贸rej partycypowa膰 chcemy. T膮 rzeczywisto艣ci膮 jest nasza gmina - wsp贸lnota lokalna i terytorium, kt贸re zamieszkujemy.
Chcemy mie膰 wp艂yw na jej rozw贸j. Gmina (w贸jt) wybra艂a dla "Decydujmy razem" spraw臋 turystyki. Mamy wsp贸lnie z wszystkimi ch臋tnymi wypracowa膰 odpowiedni dokument. Gmina ma go realizowa膰. Dla wsp贸lnego dobra. W tym programie nie mo偶na upatrywa膰 trampoliny dla w艂asnych interes贸w. Tam gdzie wszyscy mog膮 publicznie wyrazi膰 swoje zdanie i poprze膰 je ch臋ci膮 pracy i wsp贸艂pracy - tam fa艂sz raczej d艂ugo nie wytrzyma. Oczywi艣ci - trzeba by膰 gotowym na merytoryczny fechtunek na argumenty. Trzeba umie膰 znosi膰 napi臋cia w 偶yciu publicznym. "Bez /tej/ pracy, nie ma ko艂aczy".

Jeste艣my skazani na sukces. Si艂a le偶y nie w naszych, dobrych (najlepszych) bez w膮tpienia ch臋ciach, ale w samym programie. Jest on firmowany przez ministerstwo polskiego rz膮du i ma solidn膮 podbudow臋 naukow膮, si臋gaj膮c膮 Grecji i Arystotelesa. Dlatego jest szans膮 dla ulepszania demokracji. Nie, nie, nic demokracji nie zagra偶a, ale zawsze mo偶e by膰 lepsza - w praktycznym dzia艂aniu. Za艂o偶enia programu przedstawi艂 koordynator w tzw. subregionie Grzegorz Grabowski.
Kto spoczywa na laurach - przegrywa. "Nie wykonana jeszcze dziej贸w praca, nie przepalony jeszcze glob sumieniem". Norwid to rozumia艂, niewielu wsp贸艂czesnych. Strach贸wka - w pe艂nej krasie historii, kultury i przyrody - prawdziwa Rzeczpospolita Norwidowska nie mo偶e polec na tym polu. Kapita艂 ludzki i kapita艂 spo艂eczny, nad kt贸rym szko艂a latami pracuje, jest prawdziwym - nie deklaratywnym - bogactwem. Nie wolno przekre艣la膰 nikogo, kto ma szczere ch臋ci, do艣wiadczenie, dokonania, konkretne umiej臋tno艣ci. Mo偶emy si臋 spiera膰, ale cofn膮膰 wiedzy i polityki europejskiej w tym wzgl臋dzie si臋 nie da. Nie warto na to traci膰 si艂. Tylko realizm ma przysz艂o艣膰 - 偶adne utopie, czyli zbyt w膮skie koncepcje 偶ycia. Gra偶yna, koordynator programu w gminie, jest realistk膮. Ma za sob膮 dziesi膮tki projekt贸w i lata praktyki. Tak偶e w budowaniu i kierowaniu zespo艂em.
Jeste艣my, wraz z pozosta艂ymi 107 gminami uczestnicz膮cymi w tym pilota偶owym programie, laboratorium dla ca艂ej Polski. Nasz sukces b臋dzie najlepsz膮 promocj膮 gminy. Ca艂a Polska b臋dzie si臋 od nas uczy艂a!

S膮 ju偶 pozytywy. Jednocz膮 nas wizje 艣cie偶ek rowerowych, specja艂贸w lokalnych i najwi臋kszy z wielkich Strachowianin-Norwid. Z艂o偶yli艣my dzisiaj deklaracje podpisane piecz臋ci膮 w艂asnego 偶ycia - imieniem i nazwiskiem. To jak certyfikat honoru. Um贸wili艣my si臋 na kolejne, robocze spotkanie dla zrobienia diagnozy potrzeb. Do roboty. Kto wierz膮cy, niech si臋 o spraw臋 modli.

niedziela, 5 czerwca 2011

Jaka Prawda – 呕ycie – Droga (Osoba?) w XXI wieku








Niezauwa偶enie przesz艂o niesamowite odkrycie. 呕e to On. Chodzi艂o o konkretn膮 sytuacj臋, dane do艣wiadczalne, prawie eksperyment. Przypomn臋. "Szukajmy kiedy pozwala si臋 znale藕膰". Oczywi艣cie. EXXON szuka w Polsce gazu 艂upkowego. Nie inwestuj膮 kilkudziesi臋ciu milion贸w dolar贸w w odwiert na 艣lepo. Maj膮 wskazania geolog贸w. Ja znalaz艂em to, czego szuka艂em, w modlitwie. Co do niej mamy wskazania teolog贸w. Cytowane zdanie pochodzi sprzed ok 3 tysi臋cy lat. Od wielkiego proroka. On te偶 szuka艂 wed艂ug wskaza艅 m膮drych poprzednik贸w i w艂asnej natury - i znalaz艂. Ja szukam, znajduj臋. Metoda jest pewna.
Par臋 dni temu znalaz艂em w wizji prawdy ca艂ego (w艂asnego) 偶ycia. Wczoraj znalaz艂em w kr贸tkim AMEN, czyli w zgodzie na t臋 prawd臋. Jak b臋dzie nast臋pnym razem? B臋dzie. Zanotuj臋. Prawa 偶ycia duchowego s膮 niezachwiane i maj膮 d艂u偶szy rodow贸d od pozosta艂ych. Via, veritas, vitae.

Prawda i 偶ycie to nie jest jaka艣 daleka perspektywa. To ka偶da chwila. Ci膮g艂o艣膰 (Jedno艣膰). Ci膮g艂o艣ci 偶ycia musi odpowiada膰 ci膮g艂o艣膰 prawdy. Modlitwa zatrzymuje jakby czas i pozwala cieszy膰 si臋 tym, co idzie z nami od pocz膮tku do ko艅ca. Alfa i Omega jest wpisana w 偶ycie osoby. Wielkie odkrycia przechodz膮 niezauwa偶one. Kto chce, niech czyta, patrzy, s艂ucha, wierzy. Prawa 偶ycia duchowego (cz艂owieka) s膮 niezachwiane. Czemu maj膮 w 艣wiecie medialnym mniejsze powa偶anie(mierzalne) ni偶 du偶o m艂odsze prawa nauk nowo偶ytnych? To jak por贸wnanie wiekowego szlachectwa z klas膮 nowo-bogackich. S艂oma z but贸w wychodzi, ale mog膮 wykupi膰 ca艂y rynek medi贸w. 呕arty, 偶artami, a sprawa jest du偶o powa偶niejsza, wprowadza nie艂ad w my艣leniu setek milion贸w mieszka艅c贸w globu. Nie l臋kajcie si臋, cho膰by moda i wygoda podpowiada艂y co innego. Na szcz臋艣cie powa偶ne uniwersytety nie mog膮 oby膰 si臋 bez wydzia艂贸w teologicznych.

呕ycie duchowe te偶 obros艂o instytucjami. Jedn膮 z najwa偶niejszych jest ko艣ci贸艂. Wiele jego rozwi膮za艅 jest bardzo widowiskowe i daje si臋 transmitowa膰 nawet w telewizji. Najwa偶niejsze sprawy dziej膮 si臋 jednak w niewidzialnym 艣wiecie osoby. Osoba jest rzeczywisto艣ci膮 niewidzialn膮. Ty ni膮 jeste艣. I co ty na to? Nie mo偶na ignorowa膰 samego siebie! I w艂a艣nie to powiedzia艂 Jan Pawe艂 II - "Cz艂owiek jest drog膮 ko艣cio艂a". Twarda jest ta mowa nawet dla wielu pasterzy ko艣cio艂a. Wygodniej by膰 namiestnikiem kr贸la, ni偶 s艂ug膮 tylu kr贸l贸w, ilu jest wierz膮cych.

Dzisiaj jest Dzie艅 Dzi臋kczynienia, proklamowany przez kardyna艂a Kazimierza Nycza. Ci膮gle 偶yj膮 prorocy - ja, ty, on. Tylko patrz, s艂uchaj, my艣l, zapisuj, publikuj (dziel si臋).

Potem przychodz膮 nudno艣ci i zm臋czenia. Normalne. Ile Wielkiej Prawdy w nas zostanie dost臋pnej w ka偶dej chwili) zale偶y od wy膰wiczenia si臋 w wierno艣ci jej w艂a艣nie. Czy nie s膮dzicie, 偶e stali艣my si臋 zak艂adnikami wizji cz艂owieka, jako bardzo skomplikowanej maszyny raczej, ni偶 osoby? A oczekujemy czego艣 innego. Nieszcz臋sny ja cz艂owiek - m贸wi艂 nawet 艣w. Pawe艂. Nasze 偶ycie mo偶na zrozumie膰 tylko w kategoriach warto艣ci osobowo prze偶ywanych, do艣wiadczanych. Osoba jest drog膮 ko艣cio艂a, jest fundamentem cywilizacji wsp贸艂czesnej, i ksi臋g膮 w艂asnego bytowania na ziemi. W wymiarze osoby znajdujemy Drog臋, Prawd臋 i 呕ycie. A tak ma艂o jej po艣wi臋camy uwagi.

Ca艂kiem uzasadnione wydaje mi si臋 m贸wienie o 偶yciu biologicznym i osobowym. O zdrowiu biologicznym i osobowym. Psychiatria ci膮偶y raczej ku pierwszemu, psychologia zatrzyma艂a si臋 jakby pomi臋dzy. Nieszcz臋艣ni my ludzie XXI wieku. Niechby z wszystkich wie偶 i dzwonnic ko艣cio艂贸w rozlega艂 si臋 nieustannie g艂os - "Non abbiate paura!".

***

Wr贸cili艣my z festynu szkolnego z okazji Dnia Dziecka (i Dzi臋kczynienia). Jest za co dzi臋kowa膰, uda艂 si臋. To by艂o zwyci臋stwo pracy zespo艂owej. Inaczej by nie wysz艂o, nie mieli艣my na niego funduszy. Mogli艣my sie na艅 porwa膰, licz膮c tylko na zaanga偶owanie dru偶yny. Tych, kt贸rzy sie uto偶samiaj膮 ze swoj膮 szko艂膮. Nauczyciele, pracownicy, rodzice i wolontariusze dopi臋li swego. Mo偶na zrobi膰 du偶y festyn bezgot贸wkowo. Hip, hip, hurra! Teraz tzeba pracowa膰, aby utrzyma膰 ducha. Za tydzie艅 Zes艂anie - Pi臋膰dziesi膮tnica - 呕ielone 艢wi膮tki. B贸g Go nam pomno偶y!

sobota, 4 czerwca 2011

Pr贸ba wierno艣ci (j'adore)

Wierno艣膰 si臋 膰wiczy w zdarzeniach niepozornych. I przy b艂ahych okazjach si臋 zdradza. S膮 to wielkie wyzwania w mini sprawach. To jeden z paradoks贸w 偶ycia i zupe艂nie nierozpoznany.

Wpad艂em na trop ca艂kiem przypadkowo, czytaj膮c wczorajszego posta. Do ka偶dego z nas przychodz膮 pos艂a艅cy, objawiaj膮c Prawd臋, ale nieliczni s膮 do艣膰 wra偶liwi, 偶eby ich przyj膮膰, zaprosi膰 do sto艂u, porozmawia膰 d艂u偶ej, upiec ciasto, albo tylko poda膰 kaw臋 czy herbat臋. Abraham rozpozna艂, zaprosi艂. Maryja te偶 - rozmawia艂a, uwierzy艂a.

Do ka偶dego przychodz膮, ale pozostaj膮 niezauwa偶eni, albo lekko potraktowani - przez chwil臋 i tylko w przedsionku odczu膰. A trzeba zaprosi膰 do komnaty rozumu.

Napisa艂em wczoraj, 偶e nie mam w膮tpliwo艣ci, 偶e to On. Zuchwa艂e s艂owa? Ale偶 nie, bardzo oczywiste i proste. Tak, jak ca艂a nasza (moja) to偶samo艣膰. Jest - i koniec. To, 偶e w prawdzie chwili wczorajszej i ka偶dej innej, jest On, jest cz臋艣ci膮 mojej to偶samo艣ci. Jest cz臋艣ci膮 nierozerwaln膮. Patrz臋 na swoje 偶ycie - i rozumiem!
Z jakiej p贸艂ki, jakiego skarbca mo偶e pochodzi膰 piecz臋膰 jedno艣ci i sensu? Nazywajcie sobie jak chcecie. Szukajcie w podr臋cznikach wielu nauk i w 艣wi臋tych ksi臋gach r贸偶nych religii. Ja znajduj臋 w Biblii, ksi臋dze wielu pokole艅 tych, co uwierzyli Bogu Starego i Nowego Przymierza. Je艣li kto艣 chce znale藕膰 tylko w pojedynk臋, sam w sobie, to wsp贸艂czuj臋 szale艅stwa. Osoba istnieje w nieustannym d i a l o g u. Cz艂owiek rodzi si臋 i rozwija by wierzy膰, kocha膰 i by膰 wiernym. Z pomoc膮 w艂adzy rozumnego my艣lenia.

Nic nie spina w ca艂o艣膰, nie daje jedno艣ci - je艣li ich nie ma w sobie. To do艣膰 prosta zasada. Wielu boi si臋 jednak j膮 uzna膰. Boj膮 si臋 przewa偶nie szyderczych (albo tylko i a偶 艣miesznych) wypowiedzi koleg贸w i kole偶anek, ma艂ych i du偶ych, a nawet tylko wirtualnych. Ta straszna zasada zaczyna panowa膰 ju偶 nad umys艂ami dzieci, uczni贸w. Czyich uczni贸w, nale偶y zapyta膰 wprost? Zawsze jeste艣my czyimi艣 uczniami.

Przysz艂a wczoraj prawda, chcia艂em by膰 z ni膮 jak najd艂u偶ej. Rozpozna艂em j膮. Ka偶de takie do艣wiadczenie jest zaproszeniem do wierno艣ci. B膮d藕 chwil臋 d艂u偶ej z prawd膮, kt贸ra ci臋 nawiedza. Proszona, lub nie. B膮d藕 z ni膮. Po艣wi臋膰 jej chwil臋 uwagi. Uwa偶nej uwagi. Wysil rozum przez chwil臋. Po to go mamy (nam go dano).

Czy nie tak powstaje szczepionka, antidotum na fa艂sz? Czy nie tutaj powstaje barykada przeciwko niewierno艣ci i innemu z艂u? Zar贸wno w ma艂偶e艅stwie, kap艂a艅stwie, jak i innym stanie wierno艣膰 jest fundamentem mi艂o艣ci a mi艂o艣膰 prawdziwa fundamentem wierno艣ci. Nie istniej膮 bez siebie. W mi艂o艣ci tez trzeba okaza膰 wra偶liwo艣膰 na bod藕ce, da膰 d艂u偶sz膮 chwil臋 pos艂uchania, uwagi uwa偶nej. Jak bardzo trzeba si臋 szkoli膰 w tej sztuce. Ca艂e 偶ycie. 呕ycie sk艂ada si臋 z moment贸w. Ka偶da chwila-moment ma swoj膮 prawd臋. Mog臋 j膮 zobaczy膰, us艂ysze膰, dotkn膮膰, przyj膮膰, poj膮膰, uwierzy膰. Poadorowa膰. J'adore - m贸wi膮 prawie na co dzie艅 Francuzi. Nie wykre艣lajmy ich pochopnie z Ko艣cio艂a. Czasem j臋zyk wi臋cej m贸wi, ni偶 chwilowe, bezrefleksyjne zachowanie.

PS.
Zebra艂em notatki z wczorajszej sesji Rady Gminy Strach贸wka. Uzna艂em, 偶e najlepszym miejscem na ich opublikowanie jest podstrona "Wsp贸lnota (samorz膮dowa)". Tam je znajdziecie. Niestety trzeba ja przewija膰 do samego do艂u (nr 4).

czwartek, 2 czerwca 2011

Co za co (wolno艣膰 za prawd臋)

Jak to jest, 偶e pozwalamy, 偶eby sprawy ma艂ego kalibru zas艂oni艂y kaliber wielki? Wszystko co nas zajmuje jest ma艂o-dystansowe i kr贸tkoterminowe. A cz艂owiek marzy podobno o wiecznym 偶yciu, trwaniu, a przynajmniej do艣膰 d艂ugim. W kasie PKP, albo jakiej艣 innej ka偶dy kupuj膮cy wie, dalej chc臋 jecha膰, dalszy bilet musz臋 wykupi膰. W tych przypadkach starcza nam logiki. W sprawach og贸lno 偶yciowych ju偶 nie.
Zr贸bmy spis od rana do wieczora - kupi膰 to a to, zd膮偶y膰 tu i tu, zrobi膰, zmieni膰, zatelefonowa膰, znale藕膰, zarobi膰, wyda膰, spotka膰, pojecha膰, wr贸ci膰, wybudowa膰, albo odnowi膰, skr贸ci膰, wyd艂u偶y膰, skosi膰, naprawi膰.

A ja najbardziej lubi臋 takie chwile i sprawy, kt贸rych nie mo偶na zaplanowa膰. Cho膰 mo偶na im pom贸c. Spadaj膮 ni st膮d, ni zow膮d. Chwyta si臋 je z zachwytem. Chce si臋 nimi nacieszy膰. By trwa艂y. My wtedy te偶 bardziej jeste艣my.

Wczoraj przysz艂a na sam koniec. "Wo艂ajmy do Boga kiedy jest blisko. Szukajmy Go, kiedy pozwala si臋 znale藕膰". A potem w naszej modlitwie rodzinnej nast臋puje cisza. Szukamy Go - skoro s艂owo si臋 rzek艂o! Zawsze ciekawi mnie jak przyjdzie. Z kt贸rej strony, sprawy, kiedy i jak. Dzisiaj - i przewa偶nie - przychodzi przez prawd臋, w prawdzie. Konkretnej, mojej, 偶yciowej. Kt贸rej szuka艂em/szukam ca艂e 偶ycie. Kt贸r膮 - jak mi si臋 zdaje - znalaz艂em.

Ile razy tak przychodzi艂/przychodzi? Ile razy wcale nie po艣wi臋camy temu wi臋kszej uwagi. A to On. Nie mam w膮tpliwo艣ci. Przecie偶 wszystko u艂o偶y艂o si臋 w ca艂o艣膰. I j-e-d-n-o-艣-膰. Bardzo sensown膮 ca艂o艣膰. Spi臋艂o, dope艂ni艂o. Czeg贸偶 chcie膰 jeszcze? AMEN.

To nie jest tylko odczucie. Najpierw jest szukanie, pragnienie, my艣lenie, i s艂odkie owoce prawdy. Potem jest odczucie rado艣ci, spe艂nienia, wieczno艣ci.
Lubie takie chwile. Niekt贸re, kt贸re ju偶 z艂apa艂em, mam ci膮gle na kartkach albo na serwerze - nie wystawione jeszcze na ladzie do rozdania.

Prawda zawsze jest tu偶, tu偶. Nie chodzi mi o traktaty filozoficzne. Prawda jest w naszym 偶yciu. W ka偶dej chwili. Problem jest tylko z uwra偶liwieniem na ni膮. 呕eby mniej by膰 samemu, a bardziej zawierzy膰... No w艂a艣nie. Komu, czemu? Sumieniu, w艂asnej samo艣wiadomo艣ci, wewn臋trznemu g艂osowi? Tu jest problem. Bez wy膰wiczenia ani rusz.

By艂em na sesji Rady Gminy. W zast臋pstwie. Ani Gra偶yna, ani nikt ze szko艂y nie m贸g艂. Owszem, jest radna-nauczycielka, ale ona 偶yje dla siebie, nie czuje si臋 przedstawicielk膮 wsp贸lnoty szkolnej. Sesja by艂a ciekawa. Notatki mam. Jak spisz臋, powiem gdzie s膮.

Samo艣wiadomo艣膰 katechety


Zapami臋ta艂em jak na studiach razu pewnego wyk艂adowca historii filozofii wsp贸艂czesnej, ksi膮dz doktor taki a taki, nie pami臋tam, wr贸ci艂 ze spotkania z Andrzejem Wajd膮 i zachwyca艂 si臋 jego samo艣wiadomo艣ci膮. To by艂o jego najwa偶niejsze wra偶enie. Ksi膮dz, wsp贸艂cze艣nie oczytany i doceniaj膮cy wiedz臋, jako podstaw臋 funkcjonowania w wymiarze publicznym (naukowo-artystyczno-spo艂ecznym) rozumia艂.

O znaczeniu samowiedzy dla procesu partycypacji publicznej m贸wiono tak偶e w hotelu Novotel. Nowoczesno艣膰 tego wymaga. Inaczej jest zapyzia艂o艣膰, niezale偶nie, kt贸ry wiek mamy w dziejach cywilizacji.

Dlatego i ja dostojni czytelnicy zastanowi臋 si臋 chwil臋 nad samo艣wiadomo艣ci膮 katechety. Od 29 lat przysz艂o mi stawa膰 w mniejszych lub wi臋kszych zgromadzeniach dzieci i m艂odzie偶y przed krzy偶em. Tak ustawi艂a mnie w艂asna wra偶liwo艣膰 religijno-spo艂eczno-wsp贸lnotowa na pierwszej katechezie. Nie m贸g艂bym sta膰 z przodu i przes艂ania膰 sob膮, albo chocia偶 odrobin臋 zas艂ania膰. Mia艂em wtedy 29 lat. Sk膮d taka wra偶liwo艣膰? Nie wydumana, niewyuczona, podarowana. Stoj臋 wi臋c z ty艂u w najwa偶niejszym momencie katechezy. Przed nami (ja nie jestem wtedy niczym wyr贸偶niony) krzy偶, znak tajemnicy. Do inspiracji, do pyta艅, zadumy.
Potem musz臋 przej艣膰 na front sali albo klasy, 偶eby mnie lepiej s艂yszeli. G艂贸wnie po to, bo nie jestem wcale taki wa偶ny.

Szukam razem z nimi, tzn. ja na pewno chc臋, bo oni niekoniecznie, ale na szcz臋艣cie nie wszyscy. Wyja艣ni艂 mi to kiedy艣 Darek, ucze艅 1 klasy technikum. Dobrze, 偶e zrobi艂 to na pocz膮tku mojej prorocko-nauczycielskiej kariery. Teraz z 偶on膮 Ania prorocko-wsp贸lnotowo instruuj膮 kandydat贸w i m艂ode ma艂偶e艅stwa w Legionowie.
Szukam sensu. Szukam zrozumienia 艣wiata wewn臋trznego i zewn臋trznego. Pytam jak (w jaki spos贸b) jest z nami, w艣r贸d nas Niewidzialny. R贸偶nie mo偶na Go nazywa膰. Sensem, Pocz膮tkiem, Stworzycielem, Mi艂o艣ci膮, Ojcem, Prawd膮... Bez samo艣wiadomo艣ci chyba w og贸le nie wa偶ne jak si臋 nazywa, bo tylko si臋 na艣laduje wyuczone gesty i s艂owa.

Dzisiaj powtarzam dzieciom, 偶e s艂owa to nie modlitwa, bo i papug臋 mo偶na nauczy膰. Ale papuga nigdy nie b臋dzie si臋 modli艂a. Czym wi臋c jest modlitwa? Dzisiejsza formu艂ka z naszych katechez brzmi tak - "to moje zachowanie w czasie modlitwy". Zachowanie wyp艂ywa z mojego centrum osobowego. "Osoba i czyn". Musz臋 chcie膰 si臋 tak zachowa膰, lub inaczej. Musz臋 co艣 rozumie膰. Samopoznanie. Samo艣wiadomo艣膰. Nie jestem papug膮.

Osoba jest fundamentem cywilizacji wsp贸艂czesnej. I Ko艣cio艂a. Cz艂owiek jest drog膮 ko艣cio艂a, nie odwrotnie.

Moje katechezy od pocz膮tku nie by艂y dewocyjne. Wyznaniowo艣膰 jest tylko ich aspektem. Podstaw膮 jest cz艂owiek-osoba. Osoba wolna, byt o najwy偶szej i niezr贸wnanej godno艣ci we Wszech艣wiecie. Z niczym innym. Nie zagrozi nam pod tym wzgl臋dem 偶adna forma 偶ycia w kosmosie, ani 偶adna poza ziemska cywilizacja. Niech szukaj膮. Kibicuj臋 z du偶ym zainteresowaniem. Ale jak wida膰 i tu pokazuje si臋 wielka i heurystyczna rola wiary. Wiara stoi na stra偶y integralno艣ci wizji 艣wiata, kultury, cz艂owieka. Bez niej ci膮gle by艣my si臋 wahali w jakiej艣 formie wzgl臋dno艣ci wszystkiego.

Katecheza wed艂ug mnie, to przekazywanie do艣wiadczenia pokole艅 ludzi od Abrahama. Do艣wiadcze艅 w pewnej szczeg贸lnej i bardzo podstawowej dziedzinie, czyli do艣wiadczania siebie i ca艂ej reszty (ca艂o艣ci, fundamentalnej jedno艣ci). Do艣wiadczenie to si臋 rozwija wraz z post臋pem czasu. Z uwzgl臋dnieniem nowych bada艅, aktualnej wiedzy o cz艂owieku, 艣wiecie, pedagogice itd. Z wykorzystaniem nowych technologii - metod i 艣rodk贸w pomocniczych.
Nauka w niczym nie zagra偶a katechezie. Kto tak my艣li jest 艣mieszny i gro藕ny. Oby nigdy nie mia艂 wp艂ywu na katechez臋 (szkolna i parafialn膮). Religia i zacofanie si臋 wykluczaj膮. Marksizm wdrukowa艂 w miliony ludzi przekonanie przeciwne. Skutk贸w tamtej wrogiej propagandzie nie zmieni艂 nawet d艂ugi pontyfikat Jana Paw艂a II. Bo ilu z nas chce si臋 czyta膰 jego encykliki, przem贸wienia, wyst膮pienia przed r贸偶nymi Aeropagami - ze zrozumieniem. A wcze艣niej jeszcze teksty Soboru Watyka艅skiego II. Wi臋kszo艣膰 katolik贸w woli pozosta膰 religijnymi analfabetami. Oby偶 cho膰 spotkali wzory 艣wi臋tych ludzi, im wsp贸艂czesnych, nie tylko ze starych ksi膮偶eczek i legend.

P R Z E K A Z Y W A N I E D O 艢 W I A D C Z E N I A ! W kt贸rym ka偶dy cz艂owiek mo偶em mie膰 udzia艂.
Je艣li nie mamy, to sami skazujemy si臋 troch臋 na rol臋 papugi. W i a r a i r o z u m. Nigdy oddzielnie. To jest dziedzictwo Soboru i Jana Paw艂a II. Oni tez nie wzi臋li si臋 z niczego. Tak ajest nasza wiara. Nie ma wiary bez my艣lenia (艣w. Augustyn". Podziwiamy 艣wiat, a sami siebie nie znamy. A sami siebie nie podziwiamy (ten偶e Augustyn) - samowiedza! samo艣wiadomo艣膰!! Dzi臋kuj臋 Augustynie, Tomaszu z Akwinu, Janie od Krzy偶a, Tereso z Avila, Edyto Stein, Janie Pawle. Romanie Ingardenie, Kazimierzu K艂贸saku, J贸zefie Tischnerze. Dzi臋kuje Andrzeju Madeju.

Skoro tak rozumiem swoja misj臋 to znaczy, 偶e jej nie wymy艣lam. Ja tylko przekazuj臋. Partycypuj臋 - wi臋c staram si臋 przekaza膰. Mam udzia艂.
Codziennie staj臋 w-o-b-e-c (pe艂ni, wszystkiego, ca艂o艣ci, Jedno艣ci...). Dzia艂am (jestem?) na zasilaniu zewn臋trznym (paradoks uwewn臋trzniania przez uzewn臋trznienie i uzewn臋trznianie przez uwewn臋trznienie). Gdybym stawa艂 wobec pustki - to bym uciek艂, albo zwariowa艂. Nawet kilkakrotno艣膰 pensji nie dawa艂aby potrzebnej mocy do tego zadania. Niewidzialna Pe艂nia, Sens, Prawda, Mi艂o艣膰 itd. mnie odnawia. Dlatego mo偶e p贸jd臋 do szko艂y jeszcze raz. Kolejny dzie艅. Mo偶e kiedy艣 nie dojd臋?

Katecheza nie mo偶e by膰 indoktrynacj膮. Ma mie膰 charakter formowania my艣lenia m艂odego cz艂owieka o sobie jako osobie, o 艣wiecie wewn臋trznym, kt贸ry 偶yje w nas, i wraz z nami i 艣wiecie, w kt贸rym 偶yjemy, funkcjonujemy. Katecheza musi uczy膰 wiary rozumnej. Wiary i my艣lenia. Wiary i rozumno艣ci (u偶ywania rozumu). Wyznaniowo艣膰 nie mo偶e by膰 dominant膮. Humanizm - powinien. Skoro wierzymy w Jezusa z Nazaretu! Skoro wierzymy w Jego b贸stwo i cz艂owiecze艅stwo! A propos - nie 艂atwo zdefiniowa膰 w spos贸b zadowalaj膮cy zar贸wno "cz艂owiecze艅stwo" jak i "b贸stwo". Fakty pozostaj膮 jednak faktami, niezale偶nie od problem贸w j臋zykowych. Ja tylko partycypuj臋. Tomi艣ci powiedzieliby mo偶e o istnieniu analogicznym.

Nauczyciele-przedmiotowcy staja w klasie tylko ze swoja wiedz膮 i metod膮. Cho膰 mog膮 te偶 korzysta膰 z Mocy z Wysoka. I pewnie wielu korzysta. Nie mog膮 jednak przewa偶nie publicznie do niej si臋 odwo艂a膰, czy j膮 wyzna膰. Ja z kolei mam taki obowi膮zek i przywilej.
Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e czyni膮c to, wykonuj膮c swoje "ustawowe" obowi膮zki, zmieniam 艣wiat. Upominam si臋 publicznie o dusz臋 i ducha. O wymiar wewn臋trzny cz艂owieka. O 艣wiat rzeczy niewidzialnych (ale bardzo, bardzo realnych). Upominam si臋 i jako艣 pomagam we wsp贸艂-konstytuowaniu podstawowego i fundamentalnego (藕r贸d艂owego) do艣wiadczenia cz艂owieka-osoby - "Ja - jako cz膮stka Jedno艣ci". Jedno艣ci przyjaznej - mi艂osiernie kochaj膮cej - dzi臋ki poznaniu osoby Jezusa z Nazaretu. "A to jest 偶ycie wieczne, aby艣cie znali Jedynego prawdziwego Boga".
Cho膰 powinienem wszystko pisa膰 ju偶 w czasie przesz艂ym, bo si艂y i cierpliwo艣膰 si臋 sko艅czy艂y. 29 lat to kawa艂 czasu!

Samo艣wiadomo艣膰 - to dojrza艂a osobowo艣膰. To 艣wiadomo艣膰 siebie jako osoby. Bez 艣wiadomo艣ci nie mo偶na m贸wi膰 o to偶samo艣ci. Czy mo偶na wyobrazi膰 sobie katechet臋 bez samo艣wiadomo艣ci? A Jezusa z Nazaretu?

艣roda, 1 czerwca 2011

Uff! Jest prawda! Wi臋c jest wolno艣膰!


Dzie艅 by艂 w szkole ci臋偶ki, upalny. W nas si臋 gotuje, we mnie, w uczniach. Odmierzam czas przysiadami na krze艣le, 艂awce, gdzie si臋 da.

Klasa 5, O, 6, 1, 4 i 3. Uff! Do sz贸stej zanios艂em dwie ksi膮偶eczki z 呕arn贸wka. Dostali艣my (szko艂a) na pami膮tk臋 wyst臋pu na Festynie Kultury Mazowieckiej. Gmina Gr臋bk贸w, gdzie przed laty przyjmowa艂 znany ksi膮dz zielarz.
Ksi膮偶eczki o pasjach ludzi. Plastyka, hodowla koni rasy wielkopolskiej (potomk贸w rumak贸w spod Kircholmu), wiersze i mi艂o艣膰 ojczyzny. Czytam o domu, kt贸ry stoi tu偶 obok miejsca zamieszkania Beaty, autorki. By艂em z ni膮 w ramach LGD na W臋grzech i w Niemczech, w Viesmannie. Wzi臋艂a dom w opiek臋. W jego 130 letnich 艣cianach, w odnowionym piecu wypieka chleb. Uratowa艂a kawa艂ek Polski. Napisa艂a o tym wiersz. 艁adnie! Dodaj臋 opowie艣膰 o Gra偶yny warsztatach prowadzonych w Mar贸zie przez m艂odego cz艂owieka - "Odkryj cuda w promieniu 150 metr贸w od w艂asnego domu". Temat zapisuj臋 - "艢wiat jest w tobie i wok贸艂 ciebie". Ma艂o maj膮 do powiedzenia. Co gorsza, pesz膮 i wytr膮caj膮 艣miechem ch臋膰 m贸wienia tym, kt贸rzy si臋 odwa偶yli. Jest w nich wielka doza samozniszczenia. Czy rozumiej膮 s艂owa "kolega", "kole偶anka", "wsp贸lnota klasowa"? To jest problem wszystkich klas! Nic dziwnego, 偶e badania socjolog贸w wykaza艂y, 偶e dzieci opuszczaj膮 mury szkolne z mniejsz膮 ch臋ci膮 uczestnictwa w 艣wiecie, ni偶 gdy przychodzili do szko艂y. Straszne! S艂owo "burak", kt贸re zosta艂o u偶yte ostatnio publicznie do przewodnicz膮cego partii ma du偶o d艂u偶szy korze艅 spo艂eczny.

W modlitwie mog臋 wyzna膰 wiar臋 g艂臋bok膮, 偶e dla nas jest stworzone wielkie pi臋kno, dobro i prawda. S膮 w nas i tu偶, tu偶 w 艣wiecie. Ale ma艂o jest ludzi,kt贸rzy chc膮 si臋 nim cieszy膰. Wydaje si臋, 偶e w og贸le zatracili wyczucie gdzie le偶y szcz臋艣cie.
Wracaj膮c do domu widz臋 jak bardzo oty艂a dziewczynka wynosi ze sklepu torb臋 z trzema wielkimi opakowaniami chips贸w.

Pisanie przynosi och艂od臋 i ulg臋. Zanurza w to, co najlepsze, w uchwycon膮 prawd臋. Widz臋 j膮. I wierz臋 do szpiku ko艣ci. "Pos艂usze艅stwo prawdzie o Bogu i cz艂owieku jest pierwszym warunkiem wolno艣ci". Za nas i o nasz festyn rodzinny w niedziel臋 - wys艂uchaj nas Panie~!