czwartek, 13 pa藕dziernika 2011

Emmanuel, czyli B贸g z nami


Wielk膮 przyjemno艣ci膮 jest przepisywanie i publikowanie zapisanego dnia katechez. To jest zanurzenie w odwiecznym planie Boga, Emmanuela - Boga w艣r贸d nas, z nami. Katecheza w szkole sta艂a si臋 prawie symbolem dla wierz膮cego narodu, dla zrozumienia kt贸rego si臋gam a偶 do ikonografii wczesnochrze艣cija艅skiej. Zadaniem ikonografii jest "opis i interpretacja element贸w tre艣ciowych i symbolicznych w dzie艂ach sztuki". 呕eby dobrze zinterpretowa膰 obrazy trzeba si臋gn膮膰 do ich podglebia kulturowego i zrozumie膰 sytuacj臋 polityczn膮, spo艂eczn膮, naukow膮, ideologiczn膮 itd., w kt贸rych dzie艂o powsta艂o. Na religi臋 w szkole inaczej si臋 patrzy z wy偶yn polityki pa艅stwowej i z do艂u, z poziomu gminy i wioski. Na g贸rze rozgrywa si臋 partyjne interesy i ocenia s艂upki wyborcze, na dole wida膰 skutki decyzji "tamtych" na 偶ycie codzienne. Religia w szkole scala 偶ycie spo艂eczno艣ci lokalnych wok贸艂 najwi臋kszych warto艣ci. Zaczyna si臋 w "zer贸wce", a w艂a艣ciwie od 5-latk贸w i znaku krzy偶a, "W imi臋 Ojca i Syna i Ducha 艢wi臋tego", potem jest "Ojcze Nasz", parafia, msza 艣wi臋ta niedzielna, 艣lub, cmentarz. O to nie ma jeszcze w艣r贸d nas sporu. Dop贸ki kto艣 (diabe艂) go nie rozkr臋ci dla w艂asnych interes贸w. Mo偶e zacz膮膰 si臋 zawsze i wsz臋dzie, bo to zale偶y tylko od z艂ego ducha i poziomu rozumienia wiary przez og贸艂 mieszka艅c贸w. Wiara rozumna jest odporna na podszepty z艂ego, wiara p艂ytka (nierozumna) daje si臋 wodzi膰 za nos.

Obecno艣膰 lekcji religii w szkole nie jest dogmatem, ani religijnym, ani politycznym. Wymaga racjonalnego namys艂u, wyja艣nienia i wszechstronnej interpretacji. Wyb贸r Ruchu Poparcia Janusza Palikota (sprywatyzowany od pocz膮tku nawet w nazwie RPJP) do polskiego parlamentu (z 10% poparciem) zmusza nas do powa偶nej dyskusji. Oby powa偶nej.

Trzydzie艣ci lat katechizowania okaza艂o si臋 w moim przypadku testowaniem metody, kt贸ra nie tyle jest moja, co zosta艂a dana z wysoka. Pozostaje mi tylko j膮 opisywa膰 i ni膮 si臋 dzieli膰. Co dalej, nie zale偶y ju偶 ode mnie, tylko od ko艣cio艂a.

12 pa藕dziernika - katecheza w klasach 1-6 w Zespole Szk贸艂
im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strach贸wce

Kl.3
Modlitwa otwieraj膮ca lekcj臋 (czaso-przestrze艅) katechizowania pokaza艂a, 偶e ci膮gle niezb臋dne s膮 膰wiczenia na skupienie uwagi (siebie). Wi臋c powtarzam - "umiem prawid艂owo siedzie膰.... itd".
Co poznaj臋 za zamkni臋tymi oczami? 呕e jestem, ale 偶e nie wiem, co to jest, to co艣, co my艣li "ja", co ci膮gle czego艣 chce, nie wiem te偶, jak to jest itd. Proste 膰wiczenie komunikuje mnie z dwoma 艣wiatami. Nieznanym mi prawie ca艂kowicie 艣wiatem wewn臋trznym, kt贸ry jest we mnie, albo, kt贸rym jestem ja sam i 艣wiatem na zewn膮trz mnie, kt贸ry te偶 znam tylko "o ile, o tyle".

Chc臋 np. panowa膰 nad sob膮, a przynajmniej si臋 staram, ale cz臋sto mi to nie wychodzi, i nigdy nie jest 艂atwe. Wi臋c robimy kolejne 膰wiczenie na opanowanie.
"Na rysunku jest co艣 艂adnego i ciekawego, ale go nie podnosicie, dop贸ki nie rozdam i wszyscy nie b臋d膮 go mieli przed sob膮 na 艂awce."
Ju偶 mog臋 spojrze膰, ale nim zaczn臋 malowa膰, mam go opowiedzie膰. Rysunek jest 艂adny, bo rajski. Jest drzewo, kobieta, w膮偶 i jaki艣 owoc (rodacy si臋 uczepili, 偶e jab艂ko, jakby nie znali innych ogrod贸w i owoc贸w). Rysunek zawsze trzeba umie膰 opowiedzie膰. Kilka os贸b spr贸bowa艂o, co艣 powiedzia艂o. Maluj膮c rozmawiamy ze sob膮, do siebie, o tym, co malujemy. Tworzymy opowie艣膰 (uczenie narracyjne).

Kl.6
Po rozmowie z matk膮 ucznia nie zosta艂o du偶o czasu. Musia艂em w trakcie rozmowy, na kt贸r膮 sam si臋 nie wprasza艂em, uspokaja膰, 偶e "uczniowie s膮 dopilnowani". Chodzi pewnie fama, 偶e jest inaczej. Walka ze szko艂膮 i z nami jest priorytetem zorganizowanej grupy mieszka艅c贸w.
Wrogom Rzeczpospolitej Norwidowskiej podsun臋 pomys艂, 偶eby zainstalowali w Strach贸wce fili臋 Mazowieckiego Kuratora O艣wiaty. 呕eby taki ekstrawagancki pomys艂 doszed艂 do skutku, mog膮 si臋 pos艂u偶y膰 metod膮 jednego ze swoich idoli i potajemnie nagra膰 kuratora. W ka偶dym razie, dobrze jest zna膰 ca艂膮 prawd臋 o historii w艂asnej gminy.

W szczerej rozmowie z matk膮 wyja艣ni艂em, przyzna艂em si臋 do niepowodzenia.
"Wyzna艂em ca艂膮 prawd臋 i grzech m贸j jest zawsze przede mn膮. Przeciwko Tobie samemu zgrzeszy艂em i uczyni艂em, co z艂e jest przed Tob膮."
Honoru nie dam sobie odebra膰 – ludziom bez honoru. W艂adza ma ogromny udzia艂 w tym, co nas spotyka - polityk膮 przemilczania prawdziwej historii gminy. W艂adza nie tworzy warunk贸w, by zwyci臋偶y艂a prawda. Wi臋c coraz wi臋cej b臋d膮 mieli do powiedzenia ludzie bez honoru.

Robi臋 kartk贸wk臋 z prawdziwego my艣lenia. Kartk贸wk臋 z bycia my艣l膮cym cz艂owiekiem (czyli w skr贸cie - cz艂owiekiem).
„Co najlepiej zapami臋ta艂em, ZROZUMIA艁EM, na temat wiary i religii”. Mog膮 by膰 inne sformu艂owania zadania - Co my艣l臋 (co najbardziej lubi臋) o :
- Bogu
- wierze
- religii
Trudno znale藕膰 w艂a艣ciwe s艂owa. Mo偶na dosta膰 "sz贸stk臋" za prawdziwe, ale"dw贸j臋" za banalne powt贸rzenia, tego co podyktowa艂em do zeszytu, z kt贸rego oczywi艣cie mo偶na korzysta膰. Znam swoje my艣lenie na te tematy.

Kl.1
Co rysowali艣my, malowali艣my na poprzedniej lekcji? By艂y tam r臋ce. Jakie, gdzie i dlaczego? R臋ce Pana Boga, na dole kartki. Bo nam wszystko da艂. Co da艂? Daje. Wyliczanka przesz艂a w 艣piew - "Jezus daje nam Zbawienie...". Jemu sk艂adam dzi臋kczynienie, serca ho艂d.
Troche powtarzamy. Ale zbawienie przysz艂o przez krzy偶, na kt贸ry uczymy si臋 patrze膰 ze zrozumieniem, na pocz膮tku i na ko艅cu lekcji. Czy mo偶e by膰 szcz臋艣cie bez cierpienia? Cierpienie – zbawienie - szcz臋艣cie jest jak tajemnicza tr贸jca w 偶yciu. Nie mo偶e by膰 inaczej. Czy mamy kochaj膮 swoje dzieci? Taaaak. Czy s膮 szcz臋艣liwe, 偶e was urodzi艂y? Taaaak. A czy mo偶na urodzi膰 bez cierpienia? Nieeee.

Ale jest kto艣, kto nas oszukuje, 偶e mo偶na by膰 szcz臋艣liwym bez cierpienia (i bez zbawiena). Kto? Diabe艂. A co on robi (daje)? Niszczy, burzy, pali, psuje (np. haker 5 grudnia mojego bloga). Rujnuje. Daje pokus臋 w艂adzy.
Skoro tyle wiecie, to id臋 po rysunek o pierwszym grzechu. Ca艂y 艣wiat przez niego cierpi, my w Strach贸wce te偶. Nawet na lekcjach religii, a mo偶e szczeg贸lnie, bo na nich B贸g si臋 rodzi. Wtedy, w Raju, diab艂u si臋 uda艂o oszuka膰 cz艂owieka po raz pierwszy. Niestety, nie po raz ostatni.

Kiedy malujemy my艣limy, na czym polega艂 pierwszy grzech.
Diabe艂 to by艂 i jest kto艣, kto si臋 przebiera i udaje przyjaciela. Wtedy wm贸wi艂 ludziom, 偶e to, co us艂yszeli od Drugiego by艂o (jest) nieprawd膮. 呕e Drugi zmy艣li艂 swoj膮 histori臋, bo widocznie mia艂 w tym jaki艣 interes.

W naszej gminie oszust - ojciec wszelkiego k艂amstwa, te偶 pracuje nad mieszka艅cami, wystawiaj膮c ich bez skrupu艂贸w na o艣mieszenie i ha艅b臋. Oszust zawsze ma jaki艣 interes. Tego dzieciom nie m贸wi臋. Nigdy przez 30 lat nie przekroczy艂em na lekcji religii granicy tego, co Bo偶e, i tego, co prywatne, albo co ma cho膰by cie艅 politycznego zabarwienia. Prawd臋 musi uzasadnia膰 tylko prawda i sama prawda. Prawda mo偶e by膰 trudna i niechciana, ale musi by膰 zgodna z logik膮 (na religii - z logik膮 najwy偶sz膮).

Kl.4
Kartk贸wka – moja wiara rozumna (wiele pyta艅 do wyboru, do koloru – poka偶 swoje my艣lenie). Po latach katechezy – jaka jest moja religia, wiara – takie jest moje my艣lenie w ca艂ym 偶yciu. Religia jest nauk膮 my艣lenia. Albo uprawianiem magicznych ogr贸dk贸w. Przekona艂y si臋 o tym panny m膮dre i g艂upie w Ewangelii.

Kl.2
Patrz臋 ze zrozumieniem na krzy偶. 膯wiczymy si臋 w skupieni uwagi – umiem siedzie膰... TYLKO CZ艁OWIEK MA DOS臉P DO TEGO INNEGO 艢WIATA (I INNEGO ISTNIENIA) - WEWN臉TRZNEGO, DUCHOWEGO. Zwa艂 jak zwa艂: duchowy, wewn臋trzny, mentalny, rozumny, 艣wiat poznania. Tylko cz艂owiek. I tylko cz艂owiekowi jest odkryty, 偶e w og贸le jest. Objawiony! Rozr贸偶niaj膮c to, co naturalne, od tego, co objawione. Ci膮gle niewiele o nim wiemy. SAMI SIEBIE NIE ZNAMY! To jest najwi臋kszy skandal na pocz膮tku XXI wieku.
Dziwne i ciekawe, 偶e na katechezie w kl.2, w艣r贸d 8-latk贸w rodz膮 si臋 takie pytania i odpowiedzi.

Porz膮dek, plan lekcji –
1. modlitwa ciszy i my艣lenia
2. 膰wiczenie siedzenia, skupienia i zagl膮dania w siebie
3. rozdaj臋 kartki – panuj膮 nad sob膮
4. co jest na rysunku (zgaduj膮)
5. India艅skie imiona - na co wskazuje imi臋 "R膮czy ko艅", "Jestem-Kt贸ry-Jestem"
6. Maluj膮, rozr贸偶niaj膮c Moj偶esza, Krzak Gorej膮cy, G贸r臋, sanda艂y na 艣wi臋tej ziemi
7. t艂em muzycznym jest ciekawy tekst do s艂贸w Karola Wojt艂y (fenomenologiczne wiersze i katechezy JPII!)

"Co to znaczy, 偶e tyle dostrzegam, gdy nic nie widz臋,
...
Im bardziej wzrok nat臋偶am, tym widz臋 mniej,
...
im dalszy cie艅 od s艂o艅ca oddziela moje 偶ycie.

Wi臋c w mroku jest tyle 艣wiat艂a,
...
ile Boga zst臋puj膮cego na brzegi duszy."(PIE艢艃 O BOGU UKRYTYM)

Karol Wojty艂a te偶 pyta艂 Boga „Kim jeste艣, jaki...”. A co pozna艂 - napisa艂 w wierszach, kazaniach i encyklikach. Marcin Stycze艅 skomponowa艂 muzyk臋 i pomaga mi katechizowa膰 (fenomenologicznie, antropologiczno-teologicznie, integralnie).
W ka偶dej modlitwie trzeba pyta膰 odwa偶nie jak Moj偶esz o imi臋 Boga i jak Karol Wojty艂a. By膰 cz艂owiekiem - to pyta膰 nieustannie Boga, zasypywa膰 Go pytaniami, jak dziecko ojca i matki.

Kl.5
Tematy kartk贸wki do wyboru:
- Moja wiara rozumna
- Poka偶 swoje my艣lenie na temat Pana Boga i religii
- Ulubiony temat z religii
- M贸j najwi臋kszy problem z (w) religii(膮) itp.

PS.1
Januszowi Palikotowi powiem - z nale偶nym szacunkiem - 偶e wed艂ug mnie w obecnej szkole lekcje religii daj膮 najwi臋ksz膮 mo偶liwo艣膰 nauki my艣lenia (wed艂ug warto艣ci), wiedzy o Bogu jako Bycie Najwy偶szym, o sobie (osobie) i o realnie istniej膮cych 艣wiatach zewn臋trznym (Wszech艣wiecie), wewn臋trznym i o relacjach mi臋dzy nimi (kt贸rych nie wyja艣niaj膮 same neuroprzeka藕niki i struktury m贸zgu).

PS.2
Jak widzicie "moja" katecheza jest osadzona w realiach. Jest w niej odbicie naszego 偶ycia, jest miejsce na wsp贸艂czesnych Rzymian, Namiestnik贸w, kap艂an贸w, faryzeuszy itd. Katechezy s膮 jak Betlejem - jest skromnie, ale bardzo prawdziwie i blisko dnia powszedniego, kt贸ry w ka偶dej chwili mo偶e si臋 zamieni膰 w 艣wi臋towanie. Nieosi膮galnym idea艂em s膮 Jezusa przypowie艣ci o Kr贸lestwie, kt贸rym towarzysz膮 uzdrowienia i inne znaki.

艣roda, 12 pa藕dziernika 2011

"Wszyscy zacznijmy wychowywa膰"

Konflikty i spi臋cia podnosz膮 napi臋cie. Podnosi si臋 wtedy tak偶e s艂upek czytelnictwa na moim blogu. Warto wykorzysta膰 ich energi臋 dla po偶ytku publicznego.

Dzisiaj posz艂o o sprawy wychowawcze. Og贸lnie m贸wi膮c. Konkretnie - o moje pedagogiczne niepowodzenie z poniedzia艂ku. Zdarza si臋 w 偶yciu ka偶dego, kto ma takie zaj臋cie i odpowiedzialno艣膰. Zw艂aszcza w 偶yciu rodzic贸w i nauczycieli. Nigdy ich nie ukrywa艂em. Ostatnio opisa艂em, lub wspomnia艂em, o "zaiskrzeniu" w klasie 6-tej, z nowym uczniem Dominikiem. Nigdy nie przynosz膮 mi satysfakcji, ani przyjemno艣ci. Tak jest chyba z ka偶dym nauczycielem i rodzicem. Pisz臋 艂膮cznie o tych dw贸ch zaj臋ciach, bo one maj膮 z istoty t臋 sam膮 "psychologi臋" i przebieg.
Po ka偶dym zwarciu z dzieckiem swoim, lub szkolnym, jest mi g艂upio i pr贸buj臋 sytuacj臋 naprawi膰, albo za艂agodzi膰. Nie jest dla mnie problemem powiedzie膰 dziecku "przepraszam". Nie uwa偶am si臋 za Boga.

W poniedzia艂ek zosta艂em wyprowadzony z r贸wnowagi ponownie w klasie 6-tej (to nowe zjawisko w tej, od 6-艣ciu lat lubianej przeze mnie klasie), na samym pocz膮tku lekcji. Jak zawsze stajemy wtedy w ciszy przed krzy偶em do modlitwy! Ciszy nie by艂o. Raz, drugi, trzeci ucisza艂em, czeka艂em. Kiedy kolejny raz us艂ysza艂em ten sam 艣miech, prowokowany zza plec贸w przez "koleg臋", nie wytrzyma艂em, podszed艂em szarpn膮艂em za fraki i wyprowadzi艂em do pokoju nauczycielskiego, vis-a-vis sali lekcyjnej.

Matka ucznia mia艂a prawo si臋 zainteresowa膰 i przyj艣膰 porozmawia膰 z nauczycielem-katechet膮. My艣l臋, 偶e wszystko by艣my sobie wyja艣nili, jak mi臋dzy rodzicami (nasze dzieci s膮 kolegami z klasy i dru偶yny sportowej!). Otrzymali艣my ten sam list z apelem "wszyscy zacznijmy wychowywa膰" - razem, w 艣cis艂ej wsp贸艂pracy. Ja bym powiedzia艂 to, co i tak m贸wi臋 i pisz臋 publicznie, 偶e nie jestem z siebie dumny, i 偶e zawsze pr贸buj臋 takie sytuacje naprawi膰. Nigdy nie chowam si臋 za jak膮艣 zas艂on膮 (plecami).

Powiedzia艂em to mamie i uczniowi. Wi臋cej, spyta艂em go, czy wie, 偶e go lubi臋. Za incydent przeprosi艂em i jego i matk臋. Poda艂em r臋k臋, mam臋 poca艂owa艂em. Nie mam z tym trudno艣ci. Zawsze staram si臋 traktowa膰 innych bardzo po partnersku, bez wzgl臋du na wiek.
Problem le偶y gdzie indziej. W ludziach, kt贸rzy zawsze dzia艂aj膮 za plecami innych. Dla kt贸rych manipulowanie lud藕mi jest zasad膮 偶yciow膮. Pewnie nawet ich "drug膮 natur膮". 呕e pos艂u偶膮 si臋 lud藕mi, korzystaj膮c z ka偶dego pretekstu, aby upiec swoj膮 piecz臋膰, ale bez skrupu艂贸w zostawi膮 wykorzystanych ludzi na pastw臋 losu i na 艣mieszno艣膰, gdy sprawy nie potocz膮 si臋 zgodnie z ich oczekiwaniami. Ci ludzie nie maj膮 chyba wyrzut贸w sumienia, ani serca, ani duszy.
Da艂o si臋 wyczu膰, 偶e kto艣 stoi "za plecami" naszej rozmowy. Zreszt膮 mama przyzna艂a, 偶e o sprawie dowiedzia艂 si臋 nie od syna, ale jakiej艣 innej osoby. Od tzw. "偶yczliwej" przyjaci贸艂ki.
U艣wiadomi艂em matk臋 ucznia, co do kontekstu pracy szko艂y. 呕e jest grupa anonimowych dzia艂aczy, kt贸rzy szkodz膮 nam, jak mog膮. NISZCZ膭 WIELKIE DZIE艁O - RZECZPOSPOLIT膭 NORWIDOWSK膭. Powiedzia艂em o wielu ju偶 donosach do kuratorium i gdzie si臋 da. 呕e kolejny anonim oskar偶y艂 mnie niedawno, 偶e jestem przest臋pc膮, a 偶on臋-dyrektork臋, 偶e zatrudnia przest臋pc臋. Musia艂em je藕dzi膰 po za艣wiadczenie do Krajowego Rejestru Skazanych.
Nie wiem, jak potoczy艂a si臋 dalsza rozmowa z dyrektork膮 i wychowawczyni膮. Po akcie ekspiacji wyszed艂em. Honoru pozbawi膰 si臋 nie dam.

Na ostatnim spotkaniu nauczycieli w tzw. szkoln膮 艣rod臋 zaproponowa艂em - po do艣wiadczeniu w艂asnej, opisanej wy偶ej s艂abo艣ci - aby opisywa膰 ka偶de wi臋ksze, lub "g艂o艣niejsze" niepowodzenie pedagogiczne. Wr贸c臋 do tego pomys艂u. Jest to, jak si臋 szybko okaza艂o, bardzo potrzebne narz臋dzie w pracy wsp贸艂czesnego nauczyciela. Mo偶e by膰 pomocne dla w艂asnej mobilizacji i wzajemnej pomocy, oraz jako bro艅 przed szanta偶em ("napisz臋 do kuratorium"). Nie mamy nic do ukrycia.

Jest, niestety, klimat dla szkodzenia szkole i nam personalnie. Dziwaczna sytuacja po wyborach temu sprzyja. Niekt贸rzy z tych, kt贸rzy zawarli sojusz wyborczy przed II tur膮 i poparli Piotrka Orzechowskiego s膮 dyskryminowani. Tryumfuj膮 ci, kt贸rzy byli przeciwko niemu! Nie ma za to klimatu sprzyjaj膮cego prawdzie. Ale kto艣 za to odpowiada. Solidarno艣膰 w XXX-lecie swojego powstania w gminie Strach贸wka zosta艂a potraktowana jako moja prywatna sprawa. To si臋 nazywa patriotyzmem wybi贸rczym. W XX-lecie samorz膮du gminnego te偶 zostali艣my przemilczani. Bawili si臋 sami "obecni", jakby oni tworzyli nieprzerwanie samo-rz膮d przez 20 lat. Bo偶e - "Daj jeszcze g艂os, bo anio艂 wo艂a"!

Gra偶ynie przypina si臋 etykiety "z艂y gospodarz" i "nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi".
Skoro jeste艣my tacy 藕li i niepotrzebni, to dlaczego haker zniszczy艂 mojego bloga w dniu II tury wybor贸w na w贸jta Strach贸wki i coraz s艂ysz臋, 偶e trzeba mnie bi膰, abym zamilk艂 ??

Musieliby艣cie mnie zabi膰. "Mo偶esz go zabi膰 - narodzi si臋 nowy. Spisane b臋d膮 czyny i rozmowy". Prawdy i tak nie zabijecie.

PS.
Jezus nie by艂 ciamajd膮. Gdy zosta艂 wyprowadzony z r贸wnowagi wzi膮艂 bicz i poprzewraca艂 sto艂y. Kto艣 m贸g艂 wtedy wynie艣膰 ze 艣wi膮tyni siniaki. Nie pozw贸lmy nikomu robi膰 偶art贸w z modlitwy. "Wszyscy zacznijmy wychowywa膰".

poniedzia艂ek, 10 pa藕dziernika 2011

M贸j Ko艣ci贸艂 (i 艣w. Augustyna), moja Polska (i Palikota i Nergala)

Czy wiara nie jest przypadkiem dzisiaj najs艂abszym punktem m艂odych ludzi? Nie powiem "pokolenia JPII", bo to poj臋cie nie jest wyznacznikiem wieku, lecz postawy 偶yciowej i pogl膮d贸w. Ja ca艂y jestem pokoleniowo JPII.
W wielu dziedzinach m艂odzi s膮 "na czasie". W dziedzinie wykszta艂cenia, albo w sferze pracy zawodowej, dost臋pu do wiedzy 艣wiatowej poprzez nowe technologie, mo偶liwo艣膰 zarobkowania i studiowania za granic膮. Spora ich cz臋艣膰, gdy si臋 ju偶 urz膮dzi, za艂o偶y rodziny i ma nawet do艣膰 zorganizowane i dostatnie 偶ycie - w sferze duchowej (religijnej), mniej lub bardziej, pozostaje na poziomie dziecka. Ta najwa偶niejsza dla rozwoju osobowego sfera odstaje od reszty. Wi臋c jak ma wp艂ywa膰 na 艣wiadome decyzje 偶yciowe (w tym tak偶e wyborcze)?

Dow贸d? Zaproponujmy(cie) otwart膮 rozmow臋 o wierze, o jej 偶yciowym znaczeniu, funkcjach - w otwartej przestrzeni (open space) - w parafii, szkole, OSP, sali konferencyjnej itp. Ile os贸b z waszego 艣rodowiska, otoczenia mieszkalnego lub zawodowo-parafialnego przyjdzie i b臋dzie mia艂o odwag臋 si臋 odezwa膰? Nie maj膮 odwagi, bo nie maja wiele do powiedzenia. Brakuje im nie tylko poj臋膰, j臋zyka, ale samego nawyku my艣lenia o sprawach wy偶szego poziomu, ni偶 problemy bytowe. Bo ich wiara utkn臋艂a, w kt贸rym艣 momencie, w rutynowym punkcie. Przesta艂a si臋 rozwija膰, albo rosn膮膰 razem z nimi. Nie musia艂a si臋 rozwija膰. Zdolno艣膰 do dialogu jest wymagana g艂贸wnie w CV. W 偶yciu rzadko jest praktykowana. W 偶yciu przeci臋tnego Kowalskiego wystarcz膮 co niedzielne praktyki zwyczajowo-liturgiczne (wystarczy by膰, nie trzeba si臋 - nawet mentalnie - anga偶owa膰 w odprawianie).

Religia jest zbyt obszern膮 dziedzin膮, od strony wiedzy 艣wiatopogl膮dowej,偶eby braki mo偶na szybko uzupe艂ni膰, uporz膮dkowa膰. Potrzebne jest nawr贸cenie, a potem spory wysi艂ek umys艂owo-wolitywny. I cho膰 zaniedbania s膮 wielkie - nie wy艂膮czaj膮c naszego terenu - to z pewnego katechety si臋 szydzi w Strach贸wce od 17 lat! Wyros艂o spo艂ecze艅stwo niesp贸jnych ludzi - z jednej strony aspiruj膮 B贸g wie do czego, a z drugiej - taki analfabetyzm (infantylizm)!

Jaki wp艂yw (udzia艂) na formacj臋 osobowo-obywatelsk膮 w Polsce w ostatnich 20 latach ma Ko艣ci贸艂? Wi臋kszo艣膰 duchownych (ksi臋偶y i zakonnic mamy w naszych rodzinach czworo) ma bardzo uproszczony obraz 艣wiata zewn臋trznego. A przecie偶 jest on do艣膰 skomplikowany i poddany grze wielu si艂. Ostatni kryzys finansowy w 艣wiecie jest jednym z przyk艂ad贸w. Nasz 艣wiat by艂 prosty mo偶e w PRL. Dzisiaj wielka cz臋艣膰 polskich rodzin ma kogo艣 za granic膮. 呕yjemy nie tylko w dw贸ch, ale mo偶e i w trzech 艣wiatach (medialnym chocia偶by). Ani materialnie, ani ideowo nie jest ten 艣wiat stabilny. Bardzo przeciwnie. Czy znajdujemy zrozumienie z艂o偶ono艣ci naszego 偶ycia w ko艣ciele?

Dwadzie艣cia lat temu sko艅czy艂 si臋 w naszej cz臋艣ci Europy 艣wiat jednopartyjny. A jaka cz臋艣膰 katolik贸w w Polsce dalej jest karmiona "duszpasterstwem jednopartyjnym"? Chyba dla wi臋kszo艣ci znanych mi ksi臋偶y polityczn膮 reprezentacj膮 jest PiS. Ta partia te偶 ma do艣膰 uproszczon膮 wizj臋 艣wiata (i recepty). Jest "my" i "oni". A w konsekwencji po jednej stronie jest samo dobro, a po drugiej - samo z艂o. Dominuje postawa nieufno艣ci do nie "my". Byli przeciwko integracji z UE, podnosz膮 ci膮gle kwesti臋 niemieck膮, 艣l膮sk膮, rosyjsk膮, s膮 nieufni i pewnie zawsze b臋d膮. Niekt贸rzy po prostu tak maj膮.

A w Polsce jeste艣my tylko MY. To, 偶e mamy r贸偶ne pogl膮dy na wiele spraw, niczego nie zmienia w kwestii przynale偶no艣ci narodowej i pa艅stwowej. Palikot i Nergal mog膮 by膰 wyzwaniem, ale i zaproszeniem do wysi艂ku my艣lenia i g艂臋bszych uzasadnie艅. Pozostaj膮c mieszka艅cami tego samego domu. B臋dzie ich pewnie coraz wi臋cej. 25% m艂odych wyborc贸w wybra艂o Palikota. Mo偶liwe, 偶e spora cz臋艣膰 te偶 chodzi do ko艣cio艂a, ale odziedziczy艂o od swoich rodzic贸w wiar臋 niedojrza艂膮, "nierozumn膮" (skoro jest wiara rozumna!) tzn. nieumocnion膮 intelektualnie, nieprzemy艣lan膮.
Od 1700 lat znane jest powiedzenie 艣wi臋tego Augustyna, 偶e "nie ma wiary bez my艣lenia". S艂ysza艂em ju偶 z paru stron, 偶e grzeczne dzieci, nawet doros艂e, chodz膮 do ko艣cio艂a, 偶eby nie robi膰 przykro艣ci rodzicom, albo dziadkom (zw艂aszcza babci). Biskupi, przetrzyjcie oczy, powiem jak Palikot, ale 偶yczliwie i przyja藕nie, bo to m贸j ko艣ci贸艂 i moja sprawa. Dobrze, 偶e ostatnio by艂y mianowania stosunkowo m艂odych biskup贸w. Nam si臋 te偶 uda艂o, 44 letni ks. Marek Solarczyk z Wo艂omina zosta艂 naszym bratem-biskupem pomocniczym. Zamiast "ekscelencja", wol臋 m贸wi膰 "brat biskup".

Jest prawda. Dla chrze艣cijanina powinien to by膰 dogmat 偶ycia i post臋powania codziennego. Nie ja jestem alf膮 i omeg膮. Potrzebuj臋 innych. Dlatego dialog jest niezb臋dn膮 form膮 realizacji chrze艣cija艅skiego wyboru i powo艂ania.
Jest wiedza, kt贸ra powinna by膰 wyposa偶eniem ka偶dego my艣l膮cego katolika XXI wieku. Jej wielkim pocz膮tkiem jest Sob贸r Watyka艅ski II. Potem przyszed艂 jego realizator JPII (nawi膮zuj膮cy do J23, kt贸ry go zwo艂a艂, i P6, kt贸ry doko艅czy艂 i zacz膮艂 wprowadza膰). Wygl膮da to dla jednych jak ko艣cielno-klerykalny szyfr, dla innych jak Bo偶y algorytm.

Utkn臋li艣my. Nam (tzn. komu?) si臋 wydaje, 偶e jest bardzo dobrze w polskim ko艣ciele - a to mo偶e jeszcze praca poprzednik贸w? Zmiany postaw i mentalno艣ci dokonuj膮 si臋 powoli, skokiem pokole艅. Mo偶e ju偶 dzisiaj dawane sygna艂y powinny nas zaniepokoi膰? Lepiej zapobiega膰, ni偶 leczy膰. Mo偶e jednym ze sposob贸w mog艂aby by膰 bardziej fenomenologiczna ni偶 tradycyjnie-katechizmowa katecheza? Puk, puk - z kim m贸g艂bym o tym porozmawia膰? Antropologiczno-teologiczna. Z pe艂n膮 wiar膮 w Boga i Cz艂owieka. W Jezusa, Boga-Cz艂owieka! Czyli w duchu SobVatII-JPII ("cz艂owiek jest drog膮 ko艣cio艂a!!").

Musia艂bym by膰 tumanem, 偶eby na zako艅czenie katechetycznej dzia艂alno艣ci, po 30 latach do艣wiadcze艅, nie mie膰 偶adnych przemy艣le艅 i wniosk贸w. Zw艂aszcza, 偶e przychodz膮 kiedy chc膮, z wysoka.

***
Modlitwa powi膮za艂a si臋 dzi艣 z ide膮 Betlejem, wiecznego wcielenia. 呕e modlitwa jest wiecznym Betlejem. 呕e niebo potrzebuje materii naszego 偶ycia, 偶eby przez ci膮g艂e wcielanie B贸g si臋 nam rodzi艂. Modlitwa jest takim medium-stajni膮-szop膮-偶艂obem. Bez modlitwy, jak bez eksperymentalnego laboratorium, cz艂owiek traci po艂ow臋 zdolno艣ci poznawczych i udzia艂贸w uczestnictwa w prawdzie, 偶yciu i drodze.

T臋 obserwacj臋 mam zapisan膮 dzi艣 (5.10) na marginesach katechezy w klasie 2-giej. Przysz艂a powt贸rnie podczas rodzinnej modlitwy wieczornej w domu. To prze偶ycie (albo prze偶ycie tej tajemnicy) na tym si臋 zasadza, 偶e przychodzi w czasie modlitwy - nagle i w wielkiej obfito艣ci. Wida膰, potrzebny jest konkret, w kt贸rym si臋 wydarza - nasze 偶ycie, nasza modlitwa. Jest w tym Co艣/Kto艣 wi臋cej - to jest w艂a艣nie jak wcielenie, (narodzenie) w Betlejem.

Mo偶e dlatego tak si臋 dzieje z moj膮 modlitw膮, 偶e patrz臋 na 偶ycie w perspektywie ostateczno艣ci. Szukam prawdy ostatecznej, cho膰 to jest m贸j "problem" 偶yciowy, bo wi臋kszo艣膰 ludzi patrzy tylko w perspektywie doczesnych korzy艣ci, tu i teraz - wi臋c jestem wyobcowany. Ale ja w ka偶dej modlitwie dostaj臋 tyle, 偶e naprawd臋 nie jestem nawet w stanie opisa膰. Zawsze. I c贸偶 mam z tym zrobi膰? Powt贸rz臋 za aposto艂em - "Nieszcz臋sny ja cz艂owiek."

I jeszcze wa偶na uwaga (r贸wnie偶) praktyczna. Przed modlitw膮 偶ar艂o mnie wiele rzeczy: korespondencja z USA, zaleg艂o艣ci na www.szko艂y, bezradno艣膰 itd. Po modlitwie du偶o mniej, bo wszystko przes艂oni艂a wi臋ksza prawda - daj膮c dow贸d, 偶e jest naprawd臋 z wy偶szej p贸艂ki. Zajmuje ca艂膮 moj膮 osob臋.
***
Trzeba zrobi膰 przerw臋 w pisaniu, trzeba jecha膰 do szko艂y – do pracy, na katechezy o 呕yciu, Drodze i Prawdzie. Do misjonarzowania.

kl.2 – Powiem wam sw贸j sekret, kiedy si臋 z wami modl臋, czuj臋 si臋, jak w niebie. Jaki zrobimy rysunek? Co艣 wymy艣limy – wielkie serce, na ca艂膮 kartk臋, a w nim S艂o艅ce-藕r贸d艂o 艣wiat艂a i energii, zielone pastwiska i wody spokojne, t臋cz臋 przymierza i wierno艣ci, i wiele, wiele serc, kt贸re czekaja na Ewangeli臋. Ten rysunek da si臋 tak偶e za艣piewa膰.

kl.4 - Temat – Co mo偶emy powiedzie膰 o autorze „Ojcze Nasz”
Punkty kierunkowskazy – 1) ”Naucz nas modli膰 si臋”, wyobra藕 sobie pytaj膮cych wtedy uczni贸w i Aposto艂贸w i siebie z nimi (czasy, klimat, ro艣linno艣膰, ubiory itd. wg metody 艣w. Ignacego), 2) nie ma wiary bez my艣lenia. 3) Dlaczego pytacie? Czego dowiadujemy si臋 o Jezusie-Nauczycielu i Mistrzu z Jego odpowiedzi?
Praca domowa (skoro nie wysz艂o w klasie, to mo偶e w domu z pomoc膮 rodziny) – odtw贸rz sytuacj臋 klasow膮, z pocz膮tku ka偶dej katechezy i pytaj „dlaczego”. Religia nie jest nakazem i tradycj膮, ani tym bardziej wymys艂em. Jest faktem. Nie ma wiary - bez my艣lenia nad faktami z dziedziny 偶ycia wiar膮 i religii. (Naoczno艣膰 poznania... czy system nakazowo-rozdzielczy).

kl.”0” - Moja 艣wi臋ta rutyna – Cisza przed krzy偶em, kr贸tka medytacja, Ojcze Nasz, a potem kr膮g, 艣piew „witamy si臋, Alleluja”, „Gdy Pan Jezus by艂 malutki” - 膰wiczymy wymow臋, gesty, mimik臋 i rozumienie rzeczywisto艣ci. Dochodzi nowa piosenka o stworzeniu. Pozostaje ju偶 tylko dorysowa膰 S艂o艅ce, ksi臋偶yc, gwiazdy, ziemi臋 i morze.

Kl.3 – Oj, zaskoczyli mnie! Nieoczekiwanie wysz艂o, 偶e r贸偶nica mi臋dzy cz艂owiekiem a zwierz臋ciem zaciera si臋 im w g艂owach (zwierz臋ta maj膮 dusz臋, a kiedy zabijamy cz艂owieka albo zwierz臋 to... okradamy Pana Boga)!? Prze偶y艂em ma艂y szok. To nie ich wina - bro艅 Bo偶e. To chyba wina wielkiej tr贸jcy: 艣wiata, Polski i ko艣cio艂a (?).
Pierwszy raz dzieci otworzy艂y mi oczy na niszcz膮ce skutki wsp贸艂czesnych ideologii i frazeologii (tzw. zielonych, eko, itd.) Czy to nie jest ju偶 trwa艂e wypaczenie m艂odych i starszych umys艂贸w? Przynosz膮ce w konsekwencji zdegradowanie miejsca cz艂owieka we Wszech艣wiecie? A w konsekwencji podzia艂y i nowe r贸偶nice kulturowe, polityczne itd.? Czy te skutki nie s膮 sk艂adow膮 procesu rozpadu spo艂ecze艅stwa, o kt贸rym m贸wi膮 socjologowie? Nie my艣la艂em, 偶e to jest a偶 tak przebieg艂y spos贸b oddalania pytania o Boga, zacierania r贸偶nic mi臋dzy bytami, mi臋dzy poziomami ich istnienia, i 藕r贸d艂o zacie艣niaj膮cego si臋 realizmu w rozszerzaj膮cym si臋 Kosmosie!

Kl.1 – jest to jedyna moja godzina lekcyjna w jedynej normalnie tzn. „na dzisiaj” wyposa偶onej sali. Mam w tym zas艂ugi, bo j膮 wymy艣li艂em, od przestawienia 艣cian pocz膮wszy. Dawniej by艂 w tym miejscu gabinet dyrektora, sekretariat i pomieszczenie gospodarcze. S艂u偶y teraz jako sala j臋zykowa i swego rodzaju laboratorium "nowej o艣wiaty", i dobrze, bo nauczanie j臋zyk贸w ma metodologi臋 globaln膮, dopracowywan膮 ci膮gle na potrzeby ca艂ego 艣wiata (dominuj膮 wydawnictwa globalne). Na polu j臋zykowym jest najdalej zaawansowany proces „demokratyzacji” nauczania (np. „humanizing” promowany w Pilgrims). Nie ma w nim wp艂yw贸w PRL (teza do dyskusji :-).
Mog臋 z pierwszakami nacieszy膰 si臋 pi臋knymi prezentacjami audio-video na temat R贸偶a艅ca. Kto艣 zada艂 sobie trud ich zrobienia „ad maiorem Dei gloria”.

kl.6 - Temat o wierze rozumnej. Zapis – nie ma modlitwy bez panowania nad soba. Bez pomocy modlitwy cz艂owiek nigdy w pe艂ni nie pozna sam siebie, 艣wiata (kultury), ani Boga.

Kl.5
Korzystam ze sprawdzonych prezentacji z You tube i tematu – Nie ma wiary bez my艣lenia.
1) Wiara musi by膰 ROZUMNA!
2) Mo偶na podzieli膰 si臋 swoim my艣leniem przygotowuj膮c np. podobn膮 prezentacj臋 i pokaza膰 innym, nawet na stronie www.zsstrachowka.pl

***
Zawiewaj膮 wspomnienia, natchnienia i „smrodki” wi臋c -  ci膮gle wracam pami臋ci膮 do tych porank贸w i wieczor贸w wiosn膮 1981 roku. Tyle lat ju偶 wierz臋, wiem na pewno, a jednak nie mog臋 wyj艣膰 ze zdziwienia – zbudowano barier臋 mi臋dzy mn膮 a wsp贸lnot膮 lokaln膮 – gminn膮 i parafialn膮. Do 1994 roku by艂em patriot膮, katechet膮-cz艂owiekiem ko艣cio艂a, cz艂owiekiem dobrym i my艣l膮cym, z dobrej rodziny, z pi臋kn膮 histori膮, obro艅c膮 wiary, polsko艣ci i szko艂y. Od 1994 roku stawa艂em si臋 coraz gorszym cz艂owiekiem, dewotem, robi膮cym cyrk w ko艣ciele, z艂o艣liwym pismakiem, siej膮cym nienawi艣膰 i niszcz膮cym ludzi, wrogiem tych samych ludzi, w艣r贸d kt贸rych s艂u偶y艂em wcze艣niej najpi臋kniejszym i najszlachetniejszym idea艂om wiary i patriotyzmu.

Gdzie my 偶yjemy? Kim s膮 ludzie (nie – za kogo si臋 uwa偶aj膮), kt贸rzy nie maj膮 jednej, w艂asnej oceny rzeczywisto艣ci swojego 偶ycia (bo sta艂em si臋 jego niezbywaln膮 cz膮stk膮)? Jest im pewnie dobrze i 藕le, jak to w 偶yciu. Z tym, 偶e co dobre si臋 zdarzy艂o w najbli偶szym otoczeniu w ci膮gu ostatnich 30 lat, to kto艣, a co z艂e, to pewnie ja.

Moje pierwsze (i jedyne) oblicze zosta艂o uwiecznione wo艂omi艅skim odznaczeniem “Za dzia艂alno艣膰 w krzewieniu warto艣ci patriotyczno-narodowych i chrze艣cija艅skich”, kt贸re odda艂em parafii na wieczn膮 rzeczy pami膮tk臋.
Je艣li przy jakiej艣 rocznicowej okazji zrobicie ankiet臋 (oczywi艣cie, gdy mnie ju偶 nie b臋dzie), w kt贸rej znajdzie si臋 pytanie „kt贸ra wersja oceny mojej dzia艂alno艣ci 偶yciowej dzisiaj przewa偶a”, to b臋dziecie mieli odpowied藕 na pytanie, jaki jest wp艂yw 16 lat rz膮d贸w Kazimierza 艁apki na mentalno艣膰 (postawy, decyzje, wybory) mieszka艅c贸w naszej gminy. Poniewa偶 m贸wi臋 g艂o艣no „takie” rzeczy, to mo偶e niekt贸rzy zaczn膮 r贸wnie g艂o艣no krzycze膰 „daj mu w g臋b臋”, albo nawet „ukrzy偶uj go”.
Prosz臋 bardzo – wyka偶cie si臋 swoim patriotyzmem i katolicyzmem. Dawniej nazywa艂o si臋 to „dulszczyzn膮”.

Spoko i luz

Po wczorajszych wyborach wszyscy, opr贸cz SLD, mog膮 by膰 zadowoleni. Nikt chyba powa偶nie nie traktowa艂 PR-owskich deklaracji prezesa, 偶e b臋d膮 rz膮dzi膰 samodzielnie. 30% jest potwierdzeniem ich roli w polityce.
W rozmowach i we wpisach na Fb da si臋 wyczu膰 ulg臋. Jak wida膰, nie tylko ja si臋 ba艂em "rewolucji" w pa艅stwie polskim. Jeszcze nie nauczyli艣my si臋 rozmawia膰 ze sob膮, nie czas na kolejne przewroty.

Po 7 lekcjach, przy kiepskiej bio-meteorologii nie zasi膮d臋 do pisania, cho膰 mam komputer pe艂en notatek. Opr贸cz notatek trzeba jednak jeszcze i przede wszystkim mie膰 woln膮 g艂ow臋. "Nie ma wiary bez my艣lenia". Nie ma i pisania. My艣lenie to energoch艂onny proces. To praca w pocie swego czo艂a. Dzisiaj wystrzelam si臋 na Facebooku :)

niedziela, 9 pa藕dziernika 2011

Dzie艅 Papieski - Dzie艅 Wybor贸w !



Pi臋kna jest nasza msza szkolna niedzielna. Nie jest masowym wydarzeniem, raczej dla wybranych. Bo cho膰 "wielu jest powo艂anych, lecz ma艂o wybranych". Powo艂ani s膮 wszyscy uczniowie, ich rodziny, nauczyciele, pracownicy szko艂y i sympatycy Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Nauka Ko艣cio艂a (w tym b艂.JPII) i tw贸rczo艣膰 Cypriana Norwida jest nasz膮 si艂膮 i sprzymierze艅cem.

Pi臋kna jest nasza msza szkolna w swojej istocie. B贸g nas na ni膮 zaprasza - "Powiedzcie zaproszonym: Oto przygotowa艂em moj膮 uczt臋".
Troch臋 tylko zasmucaj膮cy widok ujrzeli艣my doje偶d偶aj膮c do ko艣cio艂a. Po mszy na 9.00 wychodzi艂o du偶o ludzi, dzieci te偶 by艂o sporo. Maj膮 prawo. Ciekawy tylko jestem jakie "argumenty serca i rozumu" stoj膮 za ich wyborami.
Jad膮c samochodem rozgl膮damy si臋, 偶eby nikogo nie przegapi膰 i kiwamy 偶yczliwie g艂owami na lewo i prawo w pozdrowieniach. Najgorsze wra偶enie robi膮 ci, kt贸rzy wracaj膮c ze mszy 艣wi臋tej udaj膮, 偶e nas nie widz膮, albo wida膰, 偶e widz膮, ale nie odpowiadaj膮 na pozdrowienie (znak pokoju?).
A wyje偶d偶ali艣my w 艣wi膮tecznym nastroju, nawet kot chcia艂 si臋 do nas do艂膮czy膰 i te偶 odwraca艂 g艂ow臋 i reszt臋, ale w nasz膮 stron臋:)



Pi臋kna jet nasza msza szkolna. Pi臋knie przeczyta艂a wezwanie modlitwy powszechnej kolejna osoba, dobrze czyta Andrzej, ma silny, m臋ski g艂os. B臋d膮 nabiera膰 pewno艣ci kolejni uczniowie/uczennice. Ciesz臋 si臋 ka偶dym 藕d藕b艂em, ka偶d膮 osob膮, ma艂膮 i du偶膮. Nie ludziom zaufali艣my i nie w ludziach pok艂adam nadziej臋. "Umiem cierpie膰 bied臋, umiem i obfitowa膰... B贸g jest moim pasterzem, niczego mi nie braknie".

Pi臋kna jest msza szkolna, pokazuje prawd臋 o nas, zw艂aszcza o wsp贸lnocie szkolnej. Nie ja j膮 wymy艣li艂em, nie my j膮 wymy艣lili艣my. Msze szkolne bywaj膮 wsparciem pracy wychowawczej tak偶e innych szk贸艂. Przed wojn膮 przychodzili na ni膮 uczniowie w mundurkach i ze sztandarem. U nas narodzi艂y si臋 w odpowiedzi na pro艣b臋 polskich biskup贸w. Przed laty ich silnym punktem by艂a schola szkolna, czyli ch贸rek, kt贸r膮 prowadzi艂a Gra偶yna, a gitarzyst膮 by艂 Jasiek. Niekt贸re w贸wczas wprowadzone pie艣ni 艣piewamy do dzisiaj np. "Jeste艣 rado艣ci膮 mojego 偶ycia". Tak, Jeste艣!

Dzi臋kujemy Bogu bardzo za Dzie艅 Papieski i za Dzie艂o Nowego Tysi膮clecia, kt贸re stwarza szans臋 tak偶e naszym dzieciom, Heli i 艁azarzowi (cho膰 to Jasiek by艂 pierwszym stypendyst膮, jeszcze za czas贸w bp Kazimierza Romaniuka).

Dzie艅 Papieski po艂膮czy艂 si臋 z Dniem Wybor贸w. Tak偶e na mszy - w modlitwach i w og艂oszeniach, tak偶e w mojej g艂owie. W sumie, to wola艂bym, 偶eby nic wielkiego si臋 nie wydarzy艂o, 偶eby mniej wi臋cej zosta艂o tak, jak jest. Nie chc臋 kolejnych rewolucji i Palikot贸w. I nie tyle na g贸rze, co u nas na dole. 呕eby nie zawirowa艂 znowu 艣wiat wok贸艂. Wielkie zmiany na g贸rze poci膮gn臋艂yby zmiany na dole. Na pewno pojawiliby si臋 nowi ambitni lokalni liderzy. Wielkie zmiany wyci膮gaj膮 takich nawet spod ziemi. A ja ju偶 oswoi艂em si臋 z tymi, kt贸ry s膮 :)

sobota, 8 pa藕dziernika 2011

Jaka choroba - jakie lekarstwo? (wg. socjologii i KKK)


Tego oczekujemy od ka偶dej wizyty u lekarza - 偶e roz-pozna chorob臋 i dobierze odpowiednie lekarstwo. Rzadko mamy do czynienia z czym艣 zupe艂nie nowym i dlatego wystarczy roz-r贸偶ni膰 w艣r贸d do艣膰 typowych schorze艅. Dobieraj膮c lekarstwo lekarz mo偶e si臋 pos艂u偶y膰 katalogiem lekarstw, wyliczy膰 dawk臋, ilo艣膰 opakowa艅, a nawet poszuka膰 ta艅szych odpowiednik贸w.

W艂a艣ciwej diagnozy i odpowiednio do-branego lekarstwa i terapii potrzebuje te偶 zdrowie spo艂eczne (ca艂ej Polski i wsp贸lnot lokalnych).
Je艣li nie stosujemy si臋 do nakaz贸w zdrowego rozs膮dku m臋czymy si臋 jako pacjenci - osoby i wsp贸lnoty.

Sk膮d mi si臋 wzi臋艂o/zebra艂o (te偶 stosuj臋 zamienniki, takie cyfrowe czasy!) na medyczne por贸wnania? Nie, nie - nie g艂贸wnie z powodu "karty sportowca" dla Olka i wizyty w O艣rodku Zdrowia. Du偶o bardziej wzi臋艂y si臋 z artyku艂u, kt贸ry mi podsun臋艂a Gra偶yna na stronie NGO. 艢ledzenie tych stron jest/musi by膰 nawykiem i obowi膮zkiem ka偶dego aktywnego cz艂onka spo艂ecze艅stwa obywatelskiego. S膮 tam najbardziej aktualne informacje o konkursach grantowych, propozycjach systemowych i przyk艂ady dobrego dzia艂ania. Wczoraj by艂a smutna diagnoza obecnego stanu naszego spo艂ecze艅stwa. Jej autorem jest profesor socjologii Piotr Gli艅ski, specjalista od organizacji spo艂ecznych i spo艂ecze艅stwa.

Z dzik膮 wprost rado艣ci膮 pomieszcz臋 poni偶ej tezy tego偶 autora-profesora z referatu na Zje藕dzie Socjolog贸w w Krakowie. 呕eby podgrza膰 atmosfer臋, dodam, 偶e prezes PTS cieplej m贸wi o 艣p. prezydencie L.Kaczy艅skim, ni偶 B.Komorowskim.

Oxfordzki „S艂ownik socjologii i nauk spo艂ecznych” okre艣la spo艂ecze艅stwo, jako „grup臋 os贸b, kt贸re maj膮 wsp贸ln膮 kultur臋, zajmuj膮 okre艣lony obszar terytorialny oraz maj膮 poczucie przynale偶no艣ci do zjednoczonej i odr臋bnej ca艂o艣ci”. Poka偶cie mi 藕r贸d艂a i przyk艂ady wsp贸lnej kultury mi臋dzy nami w Strach贸wce. To ja wska偶臋 przyk艂ady objawiania si臋 jej zjednoczonej i odr臋bnej (zw艂. kulturowo) ca艂o艣ci.

Profesor Jerzy Szacki (recenzent pracy doktorskiej S艂awka Sowi艅skiego) jest autorem tytu艂u zjazdu "Co si臋 dzieje ze spo艂ecze艅stwem?" Zastanawiano si臋 na nim „czy jeste艣my jeszcze spo艂ecze艅stwem?”, „czy istniejemy jeszcze jako spo艂ecze艅stwo?”.
Definicje "spo艂ecze艅stwa" wskazuj膮 na wsp贸lnotowo艣膰, zjednoczenie, zespo艂owo艣膰, integracj臋, samowystarczalno艣膰, odr臋bno艣膰 oraz w艂a艣nie 艣wiadomo艣膰 przynale偶no艣ci do odr臋bnej ca艂o艣ci. Spo艂ecze艅stwo - u偶ywaj膮c m膮drych, acz rzadko u偶ywanych s艂贸w - to byt osobny ontologicznie, bo wyst臋puje w nim immanentna wsp贸艂zale偶no艣膰 ludzkich dzia艂a艅, to sie膰 funkcji, kt贸re ludzie pe艂ni膮 wzajemnie wobec siebie. 呕eby by膰 normalnym spo艂ecze艅stwem musimy osi膮gn膮膰 jaki艣 poziom "mi臋dzyludzkiej wsp贸艂zale偶no艣ci o cechach sp贸jno艣ciowych, wi臋ziotw贸rczych czy wsp贸lnotowych." Stajemy si臋 wtedy jakim艣 „my”. Nie mo偶e (a nie tylko nie powinno) - z definicji - by膰 w艣r贸d nas zbyt du偶ych r贸偶nic spo艂ecznych i kulturowych - je艣li mamy faktycznie by膰 jeszcze jakim艣 spo艂ecze艅stwem!

Ale wszyscy widzimy, 偶e te r贸偶nice s膮 i nawet socjologowie zastanawiaj膮 si臋 czy "to ju偶 rozpad, forma anihilacji, czy tylko proces zmian i przekszta艂ce艅." Bardzo mi si臋 podoba stwierdzenie jednego z autor贸w, 偶e "zindywidualizowane spo艂ecze艅stwo” coraz cz臋艣ciej przestaje nadawa膰 znaczenia 偶yciowe i dostarcza膰 sens贸w 偶ycia". To偶 to jest 偶ywcem nauka Soboru Watyka艅skiego II i jego propagatora JPII - "jakie motywy 偶ycia i nadziei w艂adza przedk艂ada rz膮dzonemu przez siebie spo艂ecze艅stwu" (Gaudium et spes,31). Powt贸rzona jota w jot臋 w Katechi藕mie Ko艣cio艂a Katolickiego (nr.1917 i wcze艣niejsze).

"Mamy do czynienia z powszechnym kryzysem to偶samo艣ci i wi臋zi spo艂ecznych" (wsp贸lnoty i spo艂ecze艅stwa).
Dziwi臋 si臋, kiedy czytam, 偶e funkcjonuj膮 dzisiaj w nauce dwa zupe艂nie r贸偶ne rozumienia wsp贸lnoty "realnej i zideologizowanej". Dziwi臋 si臋, bo ca艂e 偶ycie pr贸buj臋 doj艣膰 do swojej definicji i my艣l臋, 偶e j膮 znalaz艂em. W mojej definicji najwa偶niejszy jest d-a-w-c-a tego, co mamy wsp贸lne (a sami sobie nie stworzyli艣my). Wsp贸lnota powstaje przez dobrowolne przyj臋cie daru. Czy brak jednoznacznych definicji cz艂owieka, osoby, wsp贸lnoty, spo艂ecze艅stwa nie jest skandalem pocz膮tk贸w XXI wieku??

Profesor Piotr Gli艅ski uwa偶a, 偶e w Polsce "mamy do czynienia ze s艂abni臋ciem wi臋zi i rozpadem struktury spo艂ecznej w skali makro. Po drugie, istotne znaczenie w tym procesie odgrywa wymiar kulturowo-aksjologiczny. Oba te procesy zale偶膮 od rozk艂adu i charakteru szeroko rozumianych kapita艂贸w kulturowych (wyposa偶enia kulturowego, systemu warto艣ci, poziomu aspiracji, charakteru etosu kulturowego itp.) i si臋gaj膮 przyczynami czas贸w PRLu (i bie偶膮cych przedzia艂贸w spo艂ecznych i ekonomicznych). W艣r贸d przyczyn profesor wymienia s艂abo艣膰 instytucji publicznych i pa艅stwa, "w tym szczeg贸lnie instytucji edukacyjno-wychowawczych i instytucji egzekucji prawa." Kiedy ja m贸wi臋 o nienazwanym i niewymiecionym dziedzictwie PRL (ideologii marksistowskiej, materialistycznej) z polskiego szkolnictwa - wszystkim si臋 nara偶am.

Bez ogr贸dek trzeba powiedzie膰, w Krakowie na spotkaniu socjolog贸w i w Strach贸wce na moim blogu "Osobny 艣wiat" (z braku dialogu publicznego), 偶e mamy "enklawowy" rozw贸j spo艂ecze艅stwa obywatelskiego, "brak projektu wsp贸lnotowego u wi臋kszo艣ci elit politycznych (i samorz膮dowych); wreszcie istnienie silnego zaplecza kulturowego (tradycji) o charakterze antywsp贸lnotowym (PRL-owskiego! - podkre艣lenie moje jk), kult cwaniactwa, czy praktyk korupcyjnych.

Podzia艂y (przedzia艂y) polityczne zaostrzy艂y podzia艂y kulturowe i wp艂ywaj膮 na proces rozpadu spo艂ecznego. Profesor wymienia cztery takie t膮pni臋cia (podzia艂y) od 1990 roku:

1) - tzw. podzia艂 postkomunistyczny
2) - podzia艂 na Polsk臋 solidarn膮 i liberaln膮
3) - podzia艂 na III i IV Rzeczpospolit膮
4) - podzia艂 na elity i masy, na wygranych i przegranych podczas tzw. transformacji ustrojowej

Autor nie wyklucza innych podzia艂贸w, np. w naszej gminie dochodzi podzia艂 ze wzgl臋du na stosunek do 16-letnich rz膮d贸w w贸jta Kazimierza 艁apki.

Ameryka mo偶e si臋 poszczyci膰 ponad 200-letni膮 nieprzerwan膮 demokracj膮. My - 21-letni膮. Nie mamy na co dzie艅 (!) tradycji demokratycznych i kultury politycznej. Podzia艂y dotycz膮 ka偶dego 艣rodowiska, wielkich miast i ma艂ych grup spo艂ecznych, nawet rodzin. Paradoksalnym i wo艂aj膮cym o pomst臋 do nieba jest podzia艂 ze wzgl臋du na tzw. "jedyne katolickie radio w Polsce" (do艣wiadczy艂em we w艂asnej rodzinie).

Socjolog m贸wi o nieobecno艣ci wiedzy socjologicznej w 偶yciu publicznym i politycznym Polski. Ja nazywam to wt贸rnym analfabetyzmem, bo cho膰 dotyczy wiedzy uwa偶anej za specjalistyczn膮, to pami臋tamy, 偶e w gimnazjach jest "Wiedza o spo艂ecze艅stwie", a w szko艂ach 艣rednich "Podstawy przedsi臋biorczo艣ci". 呕aden polityk, ani samorz膮dowiec nie mo偶e si臋 t艂umaczy膰, 偶e jego to "nie dotyczy" (tak w poprzednim systemie cz臋sto wpisywali艣my w biurokratycznych formularzach).
Nie mo偶e dla nich by膰 usprawiedliwieniem fakt, 偶e polskie instytucje publiczne (szko艂y, szpitale, samorz膮dy, przedsi臋biorstwa, administracja centralna i terenowa, funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwo艣ci itp.) s膮 s艂abo zbadane.

Socjologia nie jest propagand膮. Naukowiec m贸wi wprost o "nieprzemakalno艣ci polskiej polityki na wiedz臋 socjologiczn膮", ja dopisz臋, 偶e r贸wnie偶 w samorz膮dzie. Niedawno wskazywa艂em na pokus臋 zamiany r贸偶nych urz臋d贸w w Polsce na Wysokie Urz臋dy ds. Propagandy!
Nie istnieje u nas 偶aden system dzielenia si臋 wiedz膮 socjologiczn膮 (filozoficzn膮, teologiczn膮 - mog臋 wykaza膰 ich potrzeb臋 powo艂uj膮c si臋 na JPII) w strukturach w艂adzy, ani pa艅stwowej, ani samorz膮dowej). Nie ma doradztwa socjologicznego, ani miejsca i czasu na publiczn膮, merytoryczn膮 debat臋 o najwa偶niejszych sprawach spo艂ecznych, polityce rozwojowej i programach strategicznych. Poka偶cie mi gmin臋 w s膮siedztwie (by mo偶na czerpa膰 wzory), w kt贸rej rzetelna, pluralistyczna debata publiczna na najwa偶niejsze tematy spo艂eczno-ekonomiczne mieszka艅c贸w jest cz臋艣ci膮 ich 偶ycia wsp贸lnotowego, nie marz膮c nawet, 偶e jest podstaw膮 ich demokracji na co dzie艅. S艂ysza艂em o takich gminach (i odpowiednich zapisach w ich statutach i regulaminach), ale gdzie艣 daleko. W Szklarskiej Por臋bie. Od prezydenckiego ministra s艂ysza艂em natomiast (na obiedzie u ks. Antoniego), 偶e jest op贸r w艣r贸d w贸jt贸w i burmistrz贸w przeciwko ustawie nt. partycypacji publicznej. Minister ucieszy艂 si臋, 偶e mamy pomys艂 na tak膮 ca艂膮 Rzeczpospolit膮 (... Norwidowsk膮).

W referacie czytamy, 偶e "polscy socjologowie, tu z Krakowa, dopominaj膮 si臋 o g艂os w debacie publicznej i o systemowe, instytucjonalne rozwi膮zania w tym zakresie."
A w Strach贸wce dopominam si臋 ja - nauczyciel-katecheta, kombatant wolno艣ciowo-solidarno艣ciowo-samorz膮dowy (w贸jt I Kadencji), mieszkaniec-ojciec du偶ej rodziny. I nie mog臋 tego nie robi膰. To nie jest walka z nikim, ani z w艂adz膮 艣wieck膮, ani duchown膮. To moja katechetyczna powinno艣膰. Biada mi, gdybym nie g艂osi艂 prawdy, kt贸ra zapisana jest w Katechi藕mie Ko艣cio艂a Katolickiego.

To oczywi艣cie nie jest obowi膮zkiem tylko katechet贸w. "Do sprawuj膮cych w艂adz臋 nale偶y umacnianie warto艣ci, kt贸re pobudzaj膮 zaufanie cz艂onk贸w spo艂eczno艣ci i sk艂aniaj膮 ich do s艂u偶by na rzecz bli藕nich. Uczestnictwo zaczyna si臋 od wychowania i kultury."(KKK).
Widzimy powszechny p臋d do w艂adzy i do polityki, przy jednoczesnym m-i-l-c-z-e-n-i-u (przemilczaniu) warto艣ci, kt贸rym w艂adza ma s艂u偶y膰!
Marketing polityczny, ani w polityce pa艅stwowej, ani w samorz膮dzie gminnym, nie zast膮pi wiedzy socjologicznej w "rozwi膮zywaniu problem贸w spo艂ecznych i projektowaniu spo艂ecznego rozwoju." Aktywizm polityczny (tak偶e inwestycyjny) nie zast膮pi rozwoju spo艂ecznego wsp贸lnot.
Pointa - "Je偶eli nie chcemy mie膰 w Polsce quasi-spo艂ecze艅stwa i jakiej艣 quasi-demokracji, zastan贸wmy si臋 wsp贸lnie, debatujmy nad tym, jak temu przeciwdzia艂a膰. Zinstytucjonalizujmy t臋 debat臋, aby mo偶na by艂o w jej toku sensownie i dla dobra wsp贸lnego wykorzysta膰 nasz膮 wiedz臋 socjologiczn膮." I wiedz臋 filozoficzn膮 i teologiczn膮 (aby poj膮膰 my艣lenie i nauczanie JPII).
A wiedz臋 praktyczn膮 i do艣wiadczenie tych, kt贸rzy o woln膮 Polsk臋 jako艣 walczyli i kszta艂towali pocz膮tki gminnego samorz膮du, o艣wiaty, wsp贸艂pracy mi臋dzynarodowej, my艣lenia wsp贸lnotowego i budowania jej zr臋b贸w we wsp贸艂pracy szk贸艂, parafii (ksi臋偶y, ko艣cio艂贸w lokalnych) i organizacji rolnik贸w?

PS.
Czy odpowiedzi na tytu艂owe pytania nie ma w tym zdj臋ciu, do艂膮czonym troch臋 p贸藕niej? Wpad艂y do nas Agnieszka i Ula. Agnieszka dzisiaj mieszka w Warszawie, Ula w Radzyminie. Kiedy艣 poznali艣my si臋 w parafii 艣w. Jana Kantego w Legionowie, "na g贸rce". Spotykali艣my si臋 w ramach wsp贸lnot religijnych, najpierw dla licealist贸w, p贸藕niej dla student贸w. By艂em duszpasterzem m艂odzie偶owym w parafii. Takim zaufaniem obdarzy艂 mnie 艣p. ks. proboszcz J贸zef Schabowski. Taki wsp贸lnotowy, posoborowy ko艣ci贸艂 wtedy tworzyli艣my. Jego obraz zosta艂 uwieczniony w naszym "Li艣cie m艂odzie偶y do Papie偶a JPII". Min臋艂o od jego napisania 26 lat. Nic si臋 nie zestarza艂. Od Soboru Watyka艅skiego II (wed艂ug mnie najwi臋kszej rewolucji XX wieku) - min臋艂o lat 46. Gdzie wed艂ug niego kszta艂tuje si臋 偶ycie spo艂eczne, wsp贸lnotowe, wychowuje i formuje osobow膮 godno艣膰, wielko艣膰, warto艣膰 - doros艂ych, dzieci i m艂odzie偶 (zar贸wno na podw贸rku 艣wieckim i ko艣cielnym)?
Dziewczyny wr贸ci艂y do siebie (musia艂y przed wyjazdem wys艂ucha膰 jeszcze tego, co tu napisa艂em :-), a kilkoro dzieci, nie tylko naszych, w艂o偶y na siebie dobre kurtki, spodnie, albo sukienki :-)

pi膮tek, 7 pa藕dziernika 2011

Wystarczy chcie膰

Jest pewna historia, kt贸ra bardzo chce by膰 opowiedziana. Malutki epizodzik o ogromnej wy-mowie. Zdarzy艂 si臋 w 艣rod臋 podczas modlitwy na katechezie w klasie 2. Ogarn臋艂a mnie my艣l, poczu艂em, dosz艂o do mnie, zrozumia艂em - jak kto chce - 偶e kiedy si臋 modl臋, mam kontakt z tak wielk膮 rzeczywisto艣ci膮, 偶e ona mnie ogarnia, nape艂nia, wype艂nia, porywa... Nic nowego powiecie, a jednak. Do tej pory to "ja" to wiedzia艂em, stary filozofuj膮cy katecheta. Oczywi艣cie dzieli艂em si臋 t膮 prawd膮 i jej naucza艂em. W 艣rod臋 to by艂o jakby do艣wiadczenie wsp贸lnotowe - 偶e my wszyscy, stary nauczyciel i uczniowie klasy 2, dostaj膮 przez modlitw臋 kontakt z t膮 ogromn膮 rzeczywisto艣ci膮, i 偶e ona ogarnia ich wszystkich. Niby te偶 nic nadzwyczaj odkrywczego, ale prosz臋 bardzo, spr贸bujcie powt贸rzy膰. Tego si臋 nie da zaplanowa膰, zapisa膰 w konspekcie i wykona膰. Przyjdzie, albo nie. B臋dzie dane, albo nie. Taka jest natura naszej objawionej religii.
Tak, kto si臋 modli, ten leczy i ratuje 艣wiat. Bo w nim jest wtedy moc z wysoka, z daleka, nie z niego samego przecie. Ma艂e dzieci nie studiowa艂y filozofii i nie upakowa艂y w sobie wiedzy z wszelkich mo偶liwych 藕r贸de艂. W nich wtedy po prostu JEST - co艣, Kto艣. Dobro w nich, w nas wtedy zwyci臋偶a. Objawia SI臉 i objawia, 偶e JEST.

Pami臋tacie m贸j zachwyt nad s艂owami gasn膮cego papie偶a JPII, 偶e "Fenomenologia jest przede wszystkim stylem my艣lenia oraz sposobem intelektualnego podej艣cia do rzeczywisto艣ci, kt贸ry pragnie uchwyci膰 jej cechy istotowe i konstytutywne, unikaj膮c uprzedze艅 i schemat贸w. Chcia艂bym powiedzie膰, 偶e jest to niejako postawa mi艂o艣ci intelektualnej do cz艂owieka i 艣wiata, a dla wierz膮cego, tak偶e do Boga — pocz膮tku i celu wszystkich rzeczy" (22.3.2003).

To s膮 tak wielkie sprawy, 偶e mo偶emy by膰 nielicznymi szcz臋艣ciarzami, kt贸rzy moga je po prostu - jakby nigdy nic - wpisa膰 do swojej agendy (od "zer贸wki" po szczyty w艂adz wszelakich) Bo偶e, jak ja bym chcia艂 o tej postawie mi艂o艣ci intelektualnej do was, do 艣wiata i do Boga z wami rozmawia膰, a nie tylko o tym pisa膰, rzucaj膮c zdania i posty w g艂uch膮 cisz臋, jak w zapomnian膮 studni臋 na pustyni.
Cho膰 i w tej sprawie przysz艂a niemo偶liwa nawet do wymy艣lenia, nieoczekiwana i niespodziewana jak natchnienia biblijnych prorok贸w pomoc - nagle zjawi艂a si臋 w moim/naszym 偶yciu Lucy, Lincoln, Nebraska, ich parafia 艣w. Teresy od Dzieci膮tka Jezus, ich szko艂a i ich mi艂o艣膰. To s膮 tak wielkie rzeczy, 偶e nie dziwi臋 si臋, 偶e niewiele os贸b to rozumie. Bez znaczenia, kto to m贸wi, Papie偶, Lucy, czy ja. Tkwimy w prawdzie, w samym sednie rzeczy (cz艂owieka i w og贸le). G艂osz臋 partycypacyjny model prawdy i istnienia. "W Nim [Bogu] 偶yjemy, poruszamy si臋 i jeste艣my." Oczywiste, 偶e tkwimy tak偶e w sednie spraw polskich "wzi臋tych t臋cz膮 zachwytu". Poeci i ludzie rozumnie wierz膮cy to wiedz膮.
Wy m贸wicie, 偶e "ten Kapaon" szkodzi naszej wsp贸lnocie, sieje nienawi艣膰 i niszczy ludzi. O nierozumni.

Konformizm z偶era nasze 偶ycie publiczne i spo艂eczne. Dopasowanie si臋 do presji i oczekiwa艅 otoczenia. Nie szukamy prawdy, nie dzielimy si臋 sob膮 i swoim obrazem 艣wiata.
Prawda nie jest moja. Prawda jest ponad nami - ja j膮 tylko nazywam, inni milcz膮. To milczenie jest form膮 kapitulacji przed z艂em. M贸wienie jej tylko w cztery oczy nie kszta艂tuje prawdy powszechnie dost臋pnej, funkcjonuj膮cej i formuj膮cej 偶ycie. Co to znaczy, 偶e tylko ja m贸wi臋 g艂o艣no i w przestrze艅 dost臋pn膮 dla wszystkich? Jakie s膮 konsekwencje?
Albo oddajcie mi sprawiedliwo艣膰, a mo偶e uznanie i podziw, albo dorzu膰cie co艣 od siebie. Wzboga膰cie j膮 i nasze 偶ycie swoim zdaniem (偶yciem). To jest(!) wielki problem naszego 偶ycia w tzw. wsp贸lnocie lokalnej, kt贸ra wcale wsp贸lnot膮 jeszcze nie jest!

Przegl膮da艂em "Fakty powiatowe", i zda艂em sobie spraw臋, jaki mam udzia艂 w rozwoju powiatu. Bo uczestnicz臋 w jego 偶yciu publicznym od pra-pcz膮tk贸w - jak umiem i mog臋 - i dziel臋 si臋 wszyskim, co zaobserwuj臋, przemy艣l臋, albo co jest mi w jaki艣 spos贸b dane - nie ogl膮daj膮c si臋 na to, czy mi to przyniesie jak膮艣 korzy艣膰, czy uznanie. Tak mnie wychowano.
Nie mog臋 nie pisa膰. Takie dosta艂em powo艂anie i tyle cudownych rzeczy codziennie si臋 przede mn膮 odkrywa. Nikt nie 偶yje dla siebie i nie umiera dla siebie. Nie l臋kam si臋 ju偶 艣mierci. To, co prze偶y艂em i pozna艂em jest wi臋ksze od 艣mierci. "Niech nie p艂acze po mnie nikt". Dzielenie sie prawd膮 jest moj膮 powinno艣ci膮. My艣la艂em, 偶e ka偶dego cz艂owieka, zw艂aszcza je艣li jest wyznawc膮 tego samego Boga (Jezus i Ewangelia m贸wi膮 prosto z mostu, cho膰 w przypowie艣ciach). Dziwi臋 si臋 naszemu katolicyzmowi bardzo. W dziedzinie m贸wienia prawdy i dzielenia si臋 tym, co si臋 dostaje od Boga - wyglada cz臋sto na pozoranctwo.

Jestem wszystkimi 偶yczliwie(!) zainteresowany. Nikomu nie z艂o-rzecz臋, nikogo nie wyklinam. Nie umiem inaczej, zobaczcie m贸j wierszyk z m艂odo艣ci, kt贸ry mnie definiuje pod tym wzgl臋dem ("nie umiem mija膰 ldzi / za ka偶dym zostaj臋 zastyg艂ym spojrzeniem"). Nie zmienicie mnie, mo偶ecie rozpuszcza膰 tylko wrog膮 mi propagand臋. Chcieliby艣cie, 偶ebym przyj膮艂 wasze zwyczaje co do tego i u艣miecha艂 si臋 do wszystkich, my艣l膮c cz臋sto co innego "w sercu swoim". O nie! Tego si臋 nie doczekacie. Nie wy艣cie mnie stworzyli, ale odwieczne S艂owo. Tylko przed Nim czuj臋 si臋 odpowiedzialny.
Zastanawiam si臋 czasem, na czym polega nasza wsp贸lnota w wierze. I nieraz mi si臋 wydaje, 偶e wierzymy w co innego. Tylko szczera rozmowa mog艂aby to wyja艣ni膰.

Nie ma prawdy Kapaona. Jest jedna prawda. Gdyby wszyscy chcieli si臋 wypowiada膰 r贸wnie szczerze i otwarcie, to ta jedna prawda mog艂aby 艣wi臋ci膰 w艣r贸d nas tryumf. Uwa偶am 偶e (prawid艂owo pisane) - kiedy ka偶dy szczerze i publicznie nazywa sprawy dotycz膮ce naszego wsp贸lnego 偶ycia, to ta ka偶da nazwana cz膮stka staje si臋 cz臋艣ci膮 wsp贸lnego ogl膮du rzeczy. Uciera si臋 jaki艣 wsp贸lny obraz. Mo偶e malujemy wtedy gmin臋 naszych marze艅, jak na festynie szkolnym. Nie za艂atwi膮 tego rozmowy w cztery oczy, i nie daj Bo偶e potajemne szepty, milkn膮ce na widok nie swojego cz艂eka. Dano nam klucze kr贸lestwa. Kr贸lestwa prawdy, zgody, wsp贸艂pracy, a nawet jedno艣ci. Taka prosta rzecz - szczera rozmowa publiczna - i tak wiele mo偶e! A tak膮 jest rzadko艣ci膮! Bo najpierw musi si臋 narodzi膰 wewn臋trznie wolny cz艂owiek. A ten mo偶e si臋 narodzi膰 tylko w BOGU.

B臋d膮c przejazdem w Jadowie wst膮pi艂em do Jerycha R贸偶a艅cowego. W monstrancji hostia wielka jakby ukrojona z ca艂ego bochna. Ko艣ci贸艂 pe艂en ludzi doros艂ych i dzieci. W艂a艣nie ko艅czy艂o si臋 jakie艣 nabo偶e艅stwo. Potem nasta艂 spk贸j i cisza. Dzisiaj jest rocznica zwyci臋stwa pod Lepante i innych, r贸wnie r贸偶a艅cowych. Lucy odnawia akt zawierzenia si臋 Matce Bo偶ej. W naszej rodzinie ta data jest upami臋tniona urodzinami Zosi, w przeddzie艅, w wigili臋. Jak to KR脫LESTWO blisko nas podesz艂o. Wystarczy wyci膮gn膮膰 r臋k臋. Wystarczy chcie膰.