pi膮tek, 3 lutego 2012

螛蔚慰蟿蠈魏慰蟼 - Bogiem s艂awiena Maryja

Ci膮g dalszy moich rozwa偶a艅 o osobie. Ona jest tajemnicz膮 si艂a w naszym 偶yciu. Dzisiaj kolejna ods艂ona. Oczywi艣cie z udzia艂em si艂 naturalnych. Mr贸z zabra艂 nam resztki wody. Ten w膮tek jest mi DANY (a nie ZABRANY), chocia偶 stopniowo zanika艂a, ujawnia艂a swoj膮 nieobecno艣膰, mog艂em si臋 przygotowa膰 - cho膰 nie na zamarzni臋cie, tylko rozumienie. Zagmatwane? Nie szkodzi. Wczoraj ju偶 wspomina艂em o tej grze.

A jednak osoba jest silniejsza i wi臋ksza ni偶 brak wody. Przecie偶 ani brak wody, ani inne "nieszcz臋艣cia" nie uniewa偶niaj膮 niczego, z tego, co pisa艂em wcze艣niej. Nie uniewa偶niaj膮 偶ycia i odczytania jego sensu, kt贸rego fundamentem sta艂a si臋 wiara rozumna - wiara i rozum. My艣l jest objawem 偶ycia, my艣l grzeje i od-偶ywia. Mo偶e zachowa膰 przy 偶yciu.

艢ni艂a mi si臋 dzisiaj dyskusja o osobie i Bogu. O Osobowym Bogu. Nie dziwi臋 si臋 ludziom, kt贸rzy nie mog膮 uwierzy膰. To mo偶e si臋 dzia膰 od dzieci艅stwa etapami, albo p贸藕niej nagle, pod wp艂ywem jakiego艣 zdarzenia (zewn臋trznego, wewn臋trznego). W dojrzalszej formie wiara staje si臋 do艣wiadczeniem i 偶yciem. Staje si臋 偶yciem, prawd膮 i drog膮. Zupe艂nie tak, jak Jezus powiedzia艂 o sobie.

I tak zosta艂em wprowadzony (z powrotem) na r贸wn膮 drog臋 teologii maryjnej, o kt贸rej mia艂em pisa膰 wczoraj. Woda, jej brak, wprowadzi艂a nas w temat. To te偶 jest zwyci臋stwo realizmu, tego, co jest, a nie tego, co sobie po(wy)my艣l臋. Wczoraj mia艂o by膰, a wysz艂o inaczej. Dzisiaj? Mog艂o zupe艂nie inaczej si臋 potoczy膰. Ale jest brak wody i sen w nocy i potrzeba adekwatnego reagowania na to, co jest.

Do艣wiadczenie mrozu ka偶e my艣le膰 o zwi膮zku klimatu z religi膮. Nie dziwi mnie, 偶e wszystkie wielkie religie powsta艂y w sprzyjaj膮cym klimacie. W wielkie mrozy zamiera my艣lenie. W Ziemi 艢wi臋tej niesprzyjaj膮ce warunki dla 偶ycia s膮 tylko na pustyni. Dla por贸wna艅 i odniesie艅, bo raczej nikt nie musi tam 偶y膰 偶yciem codziennym. A w mrozach musi.

Mr贸z nie pozwoli艂 mi skorzysta膰 z zaproszenia do艂膮czenia do w贸jt贸w i burmistrz贸w w pielgrzymce na Jasn膮 G贸r臋. Piotrek proponowa艂 - "w贸jtowi si臋 nie odmawia" rzek艂em przy 艣wiadkach. Musia艂em zosta膰 str贸偶uj膮c w domu i ko艂o niego.

Mia艂em, jak wspomnia艂em, nocne my艣li i rozwa偶ania (sny?) maryjne. 呕e - dos艂ownie bior膮c - nie ma teologii maryjnej. Mo偶e by膰 mariologia, nieprawda偶?
To pierwsze stwierdzenie.
Drugie b臋dzie d艂u偶sze. B臋d臋 si臋 t艂umaczy艂 raczej z braku maryjno艣ci, ni偶 j膮 tw贸rczo rozwija艂.

Jak膮艣 maryjno艣膰 zachowa艂em, jestem cz艂owiekiem rozumnym. Szczyc臋 si臋 Maryj膮 w Ogrodzie, znam fragmenty wierszy pisanych na Jej cze艣膰. Mam zawsze w kieszeni r贸偶aniec, przez lata od Madeja, z audiencji u Papie偶a, na palec, z grawerk膮 poszczeg贸lnych tajemnic. Dzisiaj mam sznurkowy, od greko-katolik贸w we Lwowie, z kitk膮 Matki Bo偶ej, czyli fr臋dzlem na ko艅cu.
Wspominam konferencje maryjne ksi臋dza Mirka Drozdka, Pallotyna, na szlaku pieszej pielgrzymki na Jasn膮 G贸r臋. By艂em m艂ody. Jak si臋 tak nas艂ucha艂em o Jej obecno艣ci w polskich dziejach, to si臋 wzruszy艂em wchodz膮c do Jej kaplicy. Bo skoro ludzie nas rado艣nie witali i kwiaty nam dawali na ulicach miasta, to jak Ona musia艂a si臋 cieszy膰! Uosobiona rado艣膰. Tajemnica os贸b i zwi膮zk贸w mi臋dzy osobami!

Wiesze dwa napisa艂em sobie o r贸偶a艅cu, opisuj膮ce w艂asne do艣wiadczenia. Pisa艂em te偶 prac臋 na zaliczenie teologii zaocznej "艢wi臋to艣膰 Maryi" u uznanego mariologa, ks. prof. Lucjana Bartela, Pallotyna. Prac臋 rozumn膮 kocham, do wylewnej pobo偶no艣ci nie jestem wyrywny.

W Nowym Testamencie, w kt贸rym 偶yjemy lub w jego 艣wietle, wystarczy wzmianek by my艣le膰 o Maryi i J膮 kocha膰. "Zdrowa艣 Mario 艂aski pe艂na". B膮d藕 pozdrowiona. B贸g jest z Tob膮, Ty jeste艣 z Nim i dla Niego. Musia艂a by膰 dobr膮 dziewczyn膮. Posz艂a pomaga膰 starszej krewnej, ciotce. "Wybrana jeste艣 i b艂ogos艂awiona w艣r贸d innych kobiet". "I twoje dziecko, kt贸re urodzisz jest b艂ogos艂awione". Tak chce i tak m贸wi m膮dro艣膰 starych, 艣wi臋tych ksi膮g. A ja-cz艂owiek to czuj臋 w Tobie, rozumiem i wcale nie zazdroszcz臋. Twoje wybra艅stwo jest mi na r臋k臋. Ubogaca mnie. Ani 艣ladu cz臋stej w takich sytuacjach zawi艣ci.
By艂a艣 uwa偶nym obserwatorem 偶ycia i tajemnic. Uwa偶na - wi臋c tajemnice widzia艂a艣 i dzia艂y si臋 ci膮gle wok贸艂 Ciebie. W 偶yciu ka偶dego uwa偶nego cz艂owieka dziej膮 si臋 wielkie rzeczy. Wystarczy patrze膰, widzie膰 i rozwa偶a膰 w sercu swoim. Wystarczy mie膰 wiar臋 rozumn膮. Widzia艂a艣 zatroskan膮 min臋 pana m艂odego w Kanie Galilejskiej. No i te niesamowite s艂owa Jezusa z krzy偶a do Matki i m艂odego ucznia - oto Matka twoja, oto syn Tw贸j!
A po 艣mierci i Zmartwychwstaniu by艂a razem z Aposto艂ami w Wieczerniku, w kt贸rym Jej Syn jad艂 ostatni膮 kolacj臋 i zostawi艂 sw贸j testament, Nowy Testament (Eucharystyczny).

Nic dziwnego, 偶e ludzie byli od zawsze wra偶liwi na Matk臋 Swego Mistrza i Pana, jak Go nazywali. Uczucia serdeczne s膮 wpisane w ludzk膮 osob臋. Uczucia nas tworz膮 i grzej膮. Kreuj膮 - dope艂niaj膮c stworzenia.

Nic dziwnego, 偶e przez wieki nabiera艂a Maryja znaczenia. Theotokos! 螛蔚慰蟿蠈魏慰蟼! A u nas -Bogurodzica Dziewica Bogiem s艂awiena Maryja! Nasz pierwszy hymn.
Przekona艂 mnie 艣p. budowniczy Sanktuarium na Krzept贸wkach - z ka偶dym krokiem w kierunku Jasnej G贸ry - m贸j zapami臋tany wychowawca mini-kolonijny, chyba ze trzy razy, w Gda艅sku, w Bieszczadach i pami臋tam Wadowice i dr贸偶ki kalwaryjskie w Kalwarii Zebrzydowskiej, ale nie mog臋 u艂o偶y膰 w ca艂o艣膰 (mo偶e to by艂o z powrotem z Bieszczad贸w?) - do Jej (tzn. kultu) w 偶yciu i historii Polak贸w.

Bogiem Maryja nie jest, nie by艂a i nie b臋dzie chyba (bo c贸偶 mo偶e wiedzie膰 pewnego ja-cz艂owiek?). Bogiem jest s艂awiena - 艣piewamy w Polsce od 1000 lat.
Bardziej do mnie przemawia symbolika Jej koronowania, ni偶 wniebowzi臋cie, cho膰 pod takim wezwaniem jest nasza parafialna 艣wi膮tynia i jest ten dzie艅 w ca艂ej Polsce 艣wi臋tem. Niech to sobie b臋dzie dogmatem, ale rozum mi si臋 burzy. Mo偶e poczytam, co my艣la艂 Pius XII i teologowie, kt贸rzy ten dogmat t艂umacz膮, ale nie rozumiem po co takie k艂ody rzucaj膮 nam pod nogi wiary i rozumu (bo zawsze musz膮 i艣膰 w parze!). "Jak mam uwierzy膰, skoro mi nikt dobrze nie wyt艂umaczy艂?" Oczywi艣cie nie powiem, 偶e odrzucam dogmat, nie dam nikomu takiego pretekstu i 艂atwej satysfakcji. Prosz臋 bardzo, powiedzcie sami, co o tym my艣licie?!
A jak dzieci spytaj膮 katechet臋? To powiem, 偶e taki jest dogmat, co艣 musi pozosta膰 dla wiary, skoro tyle innych prawd religijno-duchowych mo偶na do艣wiadczy膰 prawie namacalnie.
Pewnie, 偶e wola艂bym, 偶eby ko艣ci贸艂 zobowi膮zywa艂 mnie swoj膮 w艂adz膮 duchown膮 do spraw ducha, a nie cia艂 materialno-psychiczno-duchowych. "Czy nie wiecie, 偶e jeste艣cie 艣wi膮tynia Ducha 艢wi臋tego?" - z tym nie mam najmniejszych problem贸w uwierzy膰. Ba, bardzo tego 艂膮kn臋. Chc臋 偶y膰 na ca艂ego w tym 艣wietle, w tej prawdzie.

Wzi膮艂em si臋 za czytanie dokumentu "Munificentissimus Deus" Piusa XII, traktuj膮cego o sprawie. Zawsze staram si臋 si臋ga膰 do 藕r贸de艂. Tak samo chcia艂by przeprowadzi膰 wywiady z ka偶dym w贸jtem i burmistrzem (samorz膮dowcem), kt贸ry podpisa艂 akt zawierzenia Maryi. Nie tylko o prze偶ycie osobiste, ale tak偶e o aspekty wsp贸lnotowe, w wymiarze wsp贸lnot lokalnych (samorz膮dowych, parafialnych...). Wszyscy 偶yjemy na 艣wiadectwo. Aby da膰 艣wiadectwo Prawdzie! Rol膮 prasy i katechet贸w jest zrozumie膰 i przekaza膰 wsp贸lnocie sprawy wa偶ne, maj膮ce wp艂yw na... ca艂o艣膰.

PS.1
Wspania艂y dzie艅, wys艂a艂em wiele zaprosze艅 na Fb do os贸b konsekrowanych i wiele otrzyma艂em potwierdze艅. Odkrywa si臋 pi臋kny, duchowy 艣wiat doko艂a.

Odwioz艂em Gra偶yn臋, poczeka艂em pod sklepem, kiwn膮艂em par臋 razy g艂ow膮 na "dzie艅 dobry". Strach贸wka mro藕na, ale s艂oneczna, wi臋c jasna. Lutowo-porankowa. Wi臋c zn贸w my艣li nieod艂膮czne chodzi艂y mi pog艂owie. 呕e mo偶na 偶y膰 normalnie. 呕e normalno艣膰 jest domostwem cz艂owieka. Wi臋c, czemu jej u nas nie ma?
To jest temat, kt贸ry nie mo偶e 偶y膰 i umrze膰 z nam. Bo by艣my przyznali, 偶e nienormalno艣膰, a偶 tak nam (komu?) s艂u偶y, 偶e j膮 zakonserwujemy na wieki. Ale to niemo偶liwe. Teoria i praktyka nie zna takiego przypadku. Prawda zawsze wyjdzie na jaw. Oliwa sprawiedliwa na wierzch wyp艂ywa - recytuj膮 dzieci, czyli recytuje cz艂owiek od najwcze艣niejszego dzieci艅stwa. To, co zakry膰 (przemilcze膰, zakrzycze膰) chce cz艂owiek, b臋dzie rozg艂aszane z dach贸w budynku i na placach miast (to z przypowie艣ci ewangelicznych).

Normalna - jest wolno艣膰 cz艂owieka. Wolno艣膰 do 偶ycia i do w艂asnych pogl膮d贸w. Wolno艣膰 religijna jest u podstaw wszelkich wolno艣ci. Wolno艣膰 religijna, to wolno艣膰 ducha. Normalny jest pluralizm pogl膮d贸w. TO NIE JEST NIENAWI艢膯. To jest mi艂o艣膰... prawdy. A i mo偶e by膰 mi艂o艣ci膮 cz艂owieka. Nienawid藕cie grzechu (k艂amstwa, fa艂szu), kochajcie grzesznika. Trudne, lecz mo偶liwe. Odpu艣膰 im, bo nie wiedz膮 co czyni膮, ale nie nazywaj ukrzy偶owania dobrem. Przeciwnie, nawet Jezus m贸wi 藕le o faryzeuszach - plemi臋 偶mijowe, ob艂udnicy...

Dlaczego pluralizm ma taka trudn膮 drog臋 w艣r贸d nas, mieszka艅c贸w Strach贸wki? Czemu (komu) to s艂u偶y? Czy to tylko pozosta艂o艣膰, dziedzictwo starego systemu, kiedy wszyscy musieli my艣le膰, a zw艂aszcza m贸wi膰 to samo?

Zaryzykuj臋 stwierdzenie, 偶e s艂u偶y to wszystkim, kt贸rzy si臋 dobrze maj膮. Nie b艂膮dz臋 wiele - zacytuj臋 zdanie, 偶e Jezus z Nazaretu przyszed艂 do tych, kt贸rzy si臋 藕le maj膮.

Innej prawdy si臋 chwyc臋, 偶e co艣 mi pachnie nie 艣wie偶o - skoro tylu kandydat贸w przez lata si臋 przewin臋艂o na stanowisko w贸jta, a ka偶dy mia艂 wiele przeciwko "by艂emu"! Dzisiaj? Milczenie. Jakby nie szanowali sami siebie i tego, co m贸wili. K艂amali wtedy? Czy dzisiaj? Nawet je艣li nic nie m贸wi膮. Jedno zdanie wypowiedziane, albo przemilczane ma moc zabi膰. Zabija, je艣li nie cz艂owieka, to klimat wsp贸lnego 偶ycia, poczucie sprawiedliwo艣ci, zaufanie do ludzi i ich s艂贸w. Zabi膰 mo偶na na wiele sposob贸w. Tak偶e mro偶膮c, albo przegrzewaj膮c.

Dlatego g艂o艣no i publicznie m贸wi臋, 偶e mnie nie zadowala zmiana, kt贸r膮 WYBRALI艢MY w ostatnich wyborach samorz膮dowych. Nie wida膰 cezury. Oczywi艣cie, nie neguj臋 zmiany, za ni膮 g艂osowa艂em. Jest zmiana osoby - m艂odo艣膰, osobowo艣膰, inne wizje i zasady. Ale to za ma艂o. Nie przymierzaj膮c, to tak, jakby si臋 nie zmieni艂 ustr贸j, tylko I Sekretarz, cesarz albo... czarownik. 呕artuj臋 sobie, bro艅 Bo偶e obra偶am, bo bardzo mi zale偶y. I mam obowi膮zek, bom jest szkolony w kierunku metodycznego my艣lenia.

POWTARZAM i powtarzam, 偶e wed艂ug mnie wypracowanie sposobu wsp贸艂偶ycia w gminie jest pierwszym zadaniem. Bo tylko rozumienie i rozumna wsp贸艂praca mo偶e zapewni膰 gminie odpowiedni rozw贸j i osi膮gn膮膰 poziom zadowalaj膮cy. Bo tylko w ten spos贸b mo偶na wykorzysta膰 potencja艂 tw贸rczy ka偶dego ch臋tnego mieszka艅ca-obywatela. Jest czas demokracji partycypacyjnej, nie na niby, prawdziwej, a u nas tej zmiany nie czu膰. Czas mono- si臋 sko艅czy艂 i niech nigdy nie wr贸ci. Sztucznego mono-litu na si艂臋, mono-partyjnego systemu, mono-polu w艂adzy i decydowania (vide: projekt i ca艂y proces inwestycyjny hali przy szkole), mono-pogl膮d贸w co, kto powinien my艣le膰, m贸wi膰, pisa膰, jak si臋 zachowywa膰... mieszka膰, ubiera膰, czego s艂ucha膰, co i kiedy manifestowa膰 (vide: 1 Maja), a nawet w co i jak wierzy膰. Jest stereo-plura-i-panoramicznie. I wielopartyjnie - PSL, Samoobrona, PiS, PO, Polska Jest Najwa偶niejsza, Solidarna Polska a w powiecie wa偶ne miejsce zajmuje stowarzyszenie Mazowiecka Wsp贸lnota Samorz膮dowa. Niech wszystkie partie i ugrupowania wzbogacaj膮 nasze widzenie i rozumienie 艣wiata, Polski, powiatu i gminy. TO NIE JEST SIANIE NIENAWI艢CI. Kto tak twierdzi jest g艂upi i chce szkodzi膰 gminie. Jest ze 偶mijowego plemienia ob艂udnik贸w.

Przyjd藕cie do nas wszyscy i m贸wcie o swojej prawdzie bez obaw, szczerze i do dna. Chcemy wiedzie膰 najwi臋cej, zna膰 wszytkie mo偶liwe pogl膮dy, a wybra膰 najlepszy lub kilka.

"Czy s膮dzicie, Czcigodni Bracia odznaczaj膮cy si臋 m膮dro艣ci膮 i roztropno艣ci膮, 偶e Wniebowzi臋cie cielesne Naj艣wi臋tszej Dziewicy mo偶e by膰 og艂oszone za dogmat wiary i czy 偶yczycie sobie tego Wy, duchowie艅stwo i lud?" - pyta艂 Pius XXII przed og艂oszeniem dogmatu. Na koniec spyta艂 Ducha 艢wi臋tego.

Lubi臋 i ceni臋 spos贸b dochodzenia do decyzji w Ko艣ciele. Zakocha艂em si臋 m.in. dlatego w Soborze. Nie jestem za to przekonany do dogmat贸w. Mnie wystarcza艂aby taka formu艂a, jaka dzisiaj przys艂uguje Tajemnicy Mi艂osierdzia Boga. Jako kult! Jest bardziej w duchu wolno艣ci religijnej, nie przymusu prawem, takim lub innym. Chcia艂bym, 偶eby w t臋 stron臋 ewoluowa艂a interpretacja dogmat贸w. Dopinguj膮 mnie do jasnego przedstawiania swoich pogl膮d贸w dwa 偶yciowe odkrycia:
1) Prostota Boga (Kode艅, 1-sze Spotkanie Ekumeniczne)
2) Moc i tajemnica OSOBY. W niej mo偶emy "dotkn膮膰" Stw贸rcy i Zbawcy. Osobowy kontakt (relacje) z Bogiem-Duchem 艢wi臋tym, du偶o bardziej mi pomagaj膮 (codziennie). O dogmatach w og贸le nie my艣l臋 i si臋 do nich nie uciekam. Sorry, teologowie, ale taka jest prawda. Zr贸bcie na ten temat ankiet臋, na wz贸r papie偶y (Pius XII).

PS.2
Cudowny wprost dzie艅 przez globalny wymiar Ko艣cio艂a. Jak wicher rozesz艂y si臋 zaproszenia i powr贸ci艂y potwierdzenia na Facebooku. Jakby 艂膮cza internetowe czeka艂y, by po艂膮czy膰 ludzi Boga. Przybli偶y艂y si臋 wszystkie strony 艣wiata, Kaliningrad i Prowansja, Ural i Oxford. Wsz臋dzie s膮 ludzie Boga, konsekrowani, albo nie. Katecheci, albo katechizowani.
Nie mo偶e zm膮ci膰 rado艣ci nawet zgrzyt na gminnej stronie www.
Wpis -
"Srebrny Medal Akademii Polskiego Sukcesu za spo艂eczne dzia艂ania w dziedzinie kultury otrzyma艂 W贸jt Gminy Strach贸wka – Piotr Orzechowski. W ten spos贸b wyr贸偶niono projekt „Rzeczpospolita Norwidowska”, w realizacji kt贸rego ogromny wk艂ad mieli pracownicy Zespo艂u Szk贸艂 w Strach贸wce pod przewodnictwem p. dyr. Gra偶yny Kapaon, cz艂onkowie Stowarzyszenia Rzeczpospolitej Norwidowskiej oraz mieszka艅cy Gminy. Nagroda r贸wnie偶 zosta艂a dedykowana Paniom z K贸艂 Gospody艅 Wiejskich z R贸wnego i ze Strach贸wki, kt贸re aktywnie w艂膮czy艂y si臋 we wszystkie imprezy lokalne czy o wi臋kszym zasi臋gu rozs艂awiaj膮c Gmin臋 Strach贸wka lokalnymi specja艂ami kulinarnymi."
- ma co艣 wsp贸lnego z rzeczywisto艣ci膮, ale jak du偶o?

Chcemy dzieli膰 rado艣膰 z nagrodzonym. Gratulacje z艂o偶y艂em od razu i publicznie. Ale ten zgrzyt jest NIKOMU niepotrzebny.
Rado艣膰 mo偶na dzieli膰 tylko w prawdzie. Po tak膮 notatk膮 nie z艂o偶y艂bym gratulacji. Bo komu?

Je艣li "wyr贸偶niono projekt „Rzeczpospolita Norwidowska”" to wyr贸偶nienie przys艂uguje tw贸rcom projektu!
Nie mamy nic przeciwko temu, 偶eby z tej okazji wyr贸偶niono w贸jta gminy, za tworzenie sprzyjaj膮cych warunk贸w dla realizacji projektu. Tu - pe艂na zgoda.
Pracownicy Zespo艂u Szk贸艂 w Strach贸wce pod przewodnictwem p. dyr. Gra偶yny Kapaon zas艂uguj膮 na imienne wylistowanie. Przecie偶 nagroda musi mie膰 "ojca i matk臋". I cho膰 sukces ma wielu ojc贸w, b臋d臋 si臋 przy tym upiera艂. Tak zusammen i do kupy si臋 nie da. W艣r贸d pracownik贸w jest autorka hymnu, organizatorki konkurs贸w powiatowych, r贸偶ne osoby, kt贸rych wk艂ad jest ogromny od pocz膮tku. W trakcie wieloletniego starania si臋 o byt Rzeczpospolitej Norwidowskiej byli tacy, kt贸rzy sypali piasek w tryby i wpychali kij mi臋dzy szprychy. Mnie zosta艂o dana 艂aska i szcz臋艣cie odkrywcy. Ujrza艂em t臋 rzeczpospolit膮. Zechcia艂a si臋 odkry膰 przed moimi oczami, sercem, wiar膮 i rozumem. "Doskona艂膮 i bliska" - jak napisa艂a autorka hymnu EB-waga :) W profesorskim orszaku norwidolog贸w i norwidolo偶ek, w serdecznym dialogu od 11 lat!
Jak autorzy notatki na stronie gminnej chc膮 wyr贸偶ni膰 "dyrektor Gra偶yn臋 Kapaon", kt贸ra wk艂ada najwi臋cej czasu, troski, nieprzespanych nocy, telefon贸w, wyjazd贸w, najpierw przy planowaniu, pisaniu wniosk贸w, a potem miesi膮cami ci膮gn膮ce si臋 rozliczenia! Dlaczego nie wspomniano Krzysztofa Kalinowskiego, od pocz膮tku zaanga偶owanego w organizacj臋 i dok艂adaj膮cego "w艂asnego grosza" w wielk膮 ide臋 RzN i Vademecum. Wstyd. Nie mo偶na wszystkich miesza膰 nierozwa偶nymi s艂owami, w kt贸rych nie ma krztyny sprawiedliwo艣ci. Przynosi to odwrotny skutek. Jest mi wstyd za t臋 notatk臋. Nie mo偶na pisa膰 o czym艣, czego si臋 nie wie (rozumie?).

Kochamy Ko艂a Gospody艅 i nigdy nie odwa偶yliby艣my si臋 robi膰 rankingu wed艂ug wiosek i osobistego uznania. Osi膮gni臋cia pa艅 broni膮 si臋 same. Maj膮 SWOJE W艁ASNE OSI膭GNI臉CIA, NIEKT脫RE UHONOROWANE MEDALAMI I NAGRODAMI (gminne, powiatowe i wojew贸dzkie!). Chc臋 to powt贸rzy膰 z naciskiem jeszcze raz! Paniom nie brakuje m膮dro艣ci i poczucia sprawiedliwo艣ci i wcale nie chc膮 by膰 przypinane na si艂臋 do cudzych dzia艂a艅. Ostatnie dwa lata dzi臋ki przyjacielskiej wsp贸艂pracy, na jasnych i r贸wnych zasadach, bez podtekst贸w i niedom贸wie艅, w ramach projektu Rzeczpospolita Norwidowska wypracowany zosta艂 modelowy spos贸b wsp贸艂dzia艂ania przy "Vademecum" i innych okazjach, zar贸wno na w艂asnym terenie, jak za granic膮 (na razie imprezy tylko poza granicami gminy, ale kto wie...). 艢wietnie si臋 to sprawdzi艂o i to w formule otwartej dla wszystkich - KGW z Strach贸wki, R贸wnego, Rozalina, Zofinina i ka偶dego innego, kt贸re nazwane lub nie, zechce si臋 w艂膮czy膰 w te wsp贸lne - wsp贸lnotowe dzia艂ania. Przecie偶 Rzeczpospolita - znaczy rzecz wsp贸lna! Ki czort chce wszystko zepsu膰 (sprywatyzowa膰, sk艂贸ci膰...)?

Oddajcie co cesarskie - cesarzowi, a co Boskie - Bogu.
Zawsze b臋dziemy gratulowa膰 w贸jtowi gminy, kt贸ry z pokor膮 i w prawdzie s艂u偶y ca艂ej wsp贸lnocie, kt贸ra zosta艂a wybrana przez Opatrzno艣膰 i pob艂ogos艂awiona zwi膮zkami z Norwidem i jego rodzin膮. W prawdzie (wi臋c i sprawiedliwo艣ci), zachowuj膮c w艂a艣ciwe miary i oceny, mo偶emy zaj艣膰 jeszcze dalej.

czwartek, 2 lutego 2012

Mistyka codzienno艣ci, mistyka spraw zwyczajnych

Chyba mam szcz臋艣cie. Wszystkie sprawy za艂atwiam z najwy偶sz膮 instancj膮. A dzia艂a to tak: przychodzi jaki艣 niespodziewany d贸艂, k艂opot, zgryz. Mr贸z, zamarzni臋ta woda w 艂azience, zepsuty samoch贸d, a najgorsze s膮 konflikty mi臋dzy-ludzkie. W pierwszym momencie to na mnie dzia艂a jak trzeba, znaczy si臋 normalnie, ci膮gnie w d贸艂, zaciemnia 艣wiat. Dop贸ki nie zorientuj臋 si臋, 偶e ta ca艂a normalno艣膰 nie jest wcale normalna i nie uruchomi臋 mechanizm贸w naprawczych. Jednym z nich jest pr贸ba obiektywizacji. Zaczynam snu膰 monolog - nie ja, Ty. Nie ma w艂a艣ciwie spraw oderwanych od g艂贸wnego pnia lub nurtu. Jak si臋 w nie odrobin臋 zag艂臋bi臋 (zag艂臋bi膰), zanurz臋 (zanurzy膰), to wszystko staje przed moj膮 wieczno艣ci膮 (ponadczasowo艣ci膮?) wiecznego "ja", wiecznego "teraz" - jako nico艣膰 i b艂ahostka, kt贸rej byt i dzia艂anie przemin膮, jak cie艅 w po艂udnie. Odwracanie biegu spraw, przechodzenie na drug膮 stron臋 lustra zaczyna si臋 od my艣li jasnej, 偶e trzeba wszystko zauwa偶y膰, przyj膮膰 w ca艂o艣ci, po艣wi臋ci膰 odpowiedni膮 uwag臋 - na przyk艂ad, zapisuj膮c. Stan膮膰 w prawdzie, czy szczerze zapisa膰, staje si臋 ju偶 dla mnie tym samym. Kontakt (otwarcie/w艂膮czenie procesu my艣lowego) z drug膮 stron膮 rzeczy, z ich "ostateczno艣ci膮" uzdrawia. I to uzdrawia nie tylko mnie, podmiot tych prze偶y膰 艣wiadomych, danych mojemu strumieniowi 艣wiadomo艣ci, kt贸re cechuj臋 swoim "ja", ale ca艂y kosmos spraw i rzeczy. Bo ja tylko 艣wiec臋 i rozumiem 艣wiat w 艣wietle odbitym! Udost臋pniam tak偶e w ten spos贸b siebie, by 艣wiat艂o z zewn膮trz przeze mnie zaja艣nia艂o.

Jednak sednem tego do艣wiadczenia jest to, 偶e prawda jest dotykalna w osobie. Nie to, co przychodzi do ciebie z zewn膮trz, powinno ci臋 martwi膰. Prawda jest w tobie, jako osobie. Osoba !!!. B贸g osobowy! I Ty osobowy.
Mas艂o ma艣lane, bo zgubi艂em my艣l pierwotn膮, kt贸ra by艂a mi dana w oka mgnieniu? Teraz j膮 pr贸buj臋 odtworzy膰 z trudem. Wi臋c chodzi艂o w niej o to, 偶e nie martw si臋, nie gry藕, nie w nich jest sedno i rdze艅, ale na gruncie OSOBY (tzn. 艣wiata osobowego, w nim nigdy nie jeste艣 sam!!). Czuj臋 to, czujesz pewnie i Ty. Pewnie ka偶dy cz艂owiek to czuje. Wystarczy tam wej艣膰. Chyba w艂a艣nie ta intuicyjnie dana podpowied藕, jej wskazanie tak mnie umocni艂o, uzdrowi艂o przed godzin膮 - co pr贸bowa艂em nieudolnie zapisa膰. A teraz zn贸w si臋 przybli偶y艂em do sedna, dzi臋ki 艣wiate艂ku z jakiej艣 szpary egzystencjalnej. Promie艅 si臋 przecisn膮艂.

Co by nie by艂o, uzdrowieniem jest osoba. Ona jest prawdziwym tw贸rc膮 i podmiotem kultury cz艂owieka. B贸g - nie w g贸rach i krajobrazie, jak u Ink贸w, w przedmiotach, si艂ach natury, ale w osobie. Trzeba by艂o chrze艣cija艅stwa, 偶eby to odkry膰, nazwa膰 i udost臋pni膰 ca艂emu 艣wiatu. Raduj si臋 Matko Polsko. Wesz艂a艣 na t臋 drog臋 w 966 roku.

Po cz臋艣ci tylko poznajemy i po cz臋艣ci tylko prorokujemy. Cz膮stki prawdy s膮 wszystkim dawane. Dostajemy je w micro pakietach (kwantach, atomach?). Ma艂o kto sk艂ada z nich wi臋ksze ca艂o艣ci. Dzisiejszy dzie艅 daje mn贸stwo przyk艂ad贸w. Jak ka偶dy? Musia艂bym nam贸wi膰 wiele os贸b na udzia艂 w tym eksperymencie i zebra膰 dane, 偶eby powiedzie膰 co艣 wi臋cej? Kto si臋 zapisze do grupy eksperymentalnej? Szukam odwa偶nych ochotnik贸w.
Dlaczego "odwa偶nych"? Bo udzia艂 w eksperymencie mo偶e wp艂yn膮膰 na i zmieni膰 dotychczasowe 偶ycie. Bo w efekcie mo偶ecie odkry膰 inny, r贸wnie realny 艣wiat swojego osobowego 偶ycia. W trakcie eksperymentu potrzebny b臋dzie wysi艂ek koncentracji uwagi, by zauwa偶y膰 minimalne nawet znaki, sygna艂y, przekazy.

Dosta艂em dzisiaj podpowied藕 z Lincoln, kochanego Lincoln w Nebrasce, bez kt贸rego nie wyobra偶am sobie, jak mogliby艣my 偶y膰!
Wyja艣niam, o co chodzi, tylko w ten spos贸b, 偶e podaj臋 link!. Event i ew.'Google t艂umacz' zrobi reszt臋.

Mia艂em dzisiaj w programie (jako zadanie-powinno艣膰, nie jako plan) zaj膮膰 si臋 teologi膮 maryjn膮. My艣l臋 o niej od dw贸ch dni, a w艂a艣ciwie nocy, bo w nocy do mnie przysz艂a, jako echo zaproszenia do wyjazdu na Jasn膮 G贸r臋. Nie mog艂em jecha膰, gdy za mn膮 taki mr贸z. Trzeba strzec dobytku, pilnuj膮c wszystkich urz膮dze艅 i parametr贸w prawie 24 godz/dob臋. Towarzysz臋 jednak im my艣l膮 i modlitw膮. O ile czu艂em potrzeb臋 rozm贸w z w贸jtem w gminie i w贸jtami/burmistrzami w powiecie, to jeszcze bardziej po ich pielgrzymce. Wi膮偶e si臋 ona z bardzo subtelnym aktem zawierzenia Maryi - Kr贸lowej Polski. Jak kr贸l Jan Kazimierz. Tradycja jest d艂uga. Tym bardziej jest o czym rozmawia膰 i nie wystarcz膮 sesje Rady Gminy :)
Musimy wymy艣li膰/wymodli膰 miejsce spotka艅 w gminie. Nie urz臋dowych, ani od艣wi臋tnych, ale zwyczajnych, ludzkich, jak cz艂owiek z cz艂owiekiem, osoba z osob膮. G艂臋boka studnia z g艂臋bok膮 studni膮! Echo echu podaje wie艣膰. Nie jest to mowa, kt贸rej by ka偶dy z nas nie m贸g艂 zrozumie膰.

Z rana przysz艂o zaproszenie od przyjaci贸艂 z Lincoln do modlitwy za "ich" biskup贸w. Za biskup贸w US. Nie ma "ich" i "naszych" w Ko艣ciele Katolickim. Jeste艣my Jedn膮 Wsp贸lnot膮. Potoczy艂a si臋 lawina post贸w, komentarzy, refleksji, skojarze艅, dzia艂a艅. ZNAK ZOSTA艁 MI/NAM DANY.

Czu艂em, wiedzia艂em, 偶e komentarz Lucy z 8 lipca 2011 jest objawieniem (Nowego 艢wiata) i nie pozostawi nic w takim samym stanie (艣wiadomo艣ci i istnienia) w naszym 偶yciu. Poczu艂em, wiedzia艂em, 偶e to jest g艂os (z) Ducha 艢wi臋tego. A ten jest Creatorem. Jedynym Creatorem we Wszech艣wiecie, a na pewno spraw ludzkich (cz艂owieka).
Zauwa偶cie, jak szybko nasta艂 etap wymiany list贸w, znajomo艣ci (przyja藕ni) na poziomie uczni贸w i wielu rodzin. Dzisiaj osi膮gn膮艂 etap poziomu rozumienia idei obywatelskiej i jej implementacji w 偶ycie gminy. Oto ten adres z obja艣nieniami si臋gaj膮cymi Konstytucji i instrukcjami konkretnych i praktycznych dzia艂a艅 (w duchu partycypacji publicznej i projektu "Decydujmy Razem"). Rzeczpospolita Norwidowska z niewyobra偶alnie wielk膮 rol膮 "obywatela Norwida" rozpo艣ciera dwa skrzyd艂a, by wznie艣膰 si臋 do kontemplacji prawdy.

Nasze lokalne do艣wiadczenie idzie w parze z wydarzeniami na p艂aszczy藕nie krajowej. Komentatorzy m贸wi膮 "nie zauwa偶yli艣my, 偶e spo艂ecze艅stwo si臋 bardzo zdemokratyzowa艂o i 偶e, w tym samym momencie nast膮pi艂 skok cywilizacyjny [technologie komunikacyjne] w Polsce". Te same procesy s膮 u podstaw konfliktu w Strach贸wce. Nie mo偶na dalej funkcjonowa膰 w 偶yciu publicznym - bez partycypacji - jak przed wielu laty. Koniecznym staje si臋 stawianie pyta艅, jak tym nowym wyzwaniom sprosta膰?! Zar贸wno na poziomie gminy, jak i kraju.

Kt贸ry poziom zarz膮dzania szybciej sobie poradzi? - oto jest pytanie.
Na poziomie rz膮dowym jest ju偶 Ministerstwo do spraw cyfryzacji. Na poziomie gminnym potrzebne s膮 przede wszystkim mechanizmy normalno艣ci, tzn. korzystanie ze zdolno艣ci i potencja艂u wszystkich mieszka艅c贸w. Tak偶e organizacji (vide - dotychczasowa nieobecno艣膰 w 偶yciu naszej wsp贸lnoty lokalnej MWS). Mnie np. dawno wyrzucono poza nawias. Dzisiaj podaje si臋 jako pow贸d mojego bloga. Hipokryzja. Bloga prowadz臋 od trzech lat, wyrzucono mnie z 偶ycia publicznego lat temu 17! Jednak przetrwa艂em ja i moja rodzina. Gra偶yna podj臋艂a s艂u偶b臋 wsp贸lnocie lokalnej wbrew oporom tego samego w贸jta-despoty. Dzisiaj zn贸w jeste艣my avangard膮 nowoczesno艣ci w gminie i jej cywilizacyjnego skoku (bo to nie g艂贸wnie infrastruktura techniczna), ale z ci臋偶arem nieprzychylnej opinii gminnej na艂o偶onym przez starego w艂adc臋 i jego uk艂ad rodzinno-samorz膮dowy. By膰 w avangardzie nie znaczy by膰 w grupie trzymaj膮cej w艂膮dz臋.

W Sosnowcu jest ulica Anieli Urbanowicz! Dowiedzia艂em si臋 przy okazji g艂o艣nej sprawy porwania niemowlaka. Czy to TA Aniela Urbanowicz? Sprawdzam. TAK. YES! YES! YES!
Jakie to niesamowite. To tak偶e! Zn贸w jedno zdanie (wypowiedziane albo przemilczane) mo偶e dokona膰 a偶 tyle! Dla kogo艣 to nic. Dla mnie ogromne prze偶ycie. Czego? Prawdy, 偶ycia, istnienia, zbawienia, ko艣cio艂a!! TAJEMNICY JEDNO艢CI, KT脫RA JEST UDZIA艁EM LUDZI WIERZ膭CYCH W JEDNEGO OSOBOWEGO BOGA, KT脫RY JEST NIESKO艃CZON膭 PROSTOT膭. Ta prostota, to moje odkrycie. M贸j wk艂ad do lokalnej teologii wiejskiego katechety.

Aniel臋 Urbanowicz pozna艂em w 1979 roku, po powrocie z Taize, a w艂a艣ciwie po do艂膮czeniu do grupy ludzi, kt贸rzy spotykali si臋 w podziemiach ko艣cio艂a 艢wi臋tego Aleksandra w Warszawie. Cz臋sto po modlitwie chodzili艣my na herbat臋, ciasto i rozmowy u pani Anieli. Mieszka艂a tu偶 tu偶, na (przy) Nowym 艢wiecie. Tworzyli艣my Nowy 艢wiat.
Pozna艂em wtedy tak偶e redaktora Cezarego Gawrysia (Wi臋藕), Agnieszk臋 Grzegorczyk i Marcina Przeciszewskiego (KAI - dzisiaj ma艂偶e艅stwo), Agnieszki Kura艣 i Pawlikiewicz, A艣ki Puzyn臋 i Turnau, Bogdana Lufta (dzisiaj ambasador RP w Kiszyniowie), dr Krzy艣ka Jedli艅skiego, Krzy艣ka 呕urawskiego (re偶yser). Ka偶de nazwisko jest dzi艣 znane w Polsce, szeroko lub mniej, w kr臋gach polityki, nauki, sztuki, dzia艂alno艣ci publicznej i spo艂ecznej. Wiele z nich nale偶y do znanych patriotyczno-eeligijno... rod贸w. Wi臋kszo艣膰 os贸b by艂a zwi膮zana z Klubem Inteligencji Katolickiej w Warszawie.

To wszystko by艂y ma艂e lub wi臋ksze ogniska wielkiej rewolucji, kt贸ra obj臋艂a wkr贸tce(?) p贸艂 Europy. Ma艂e ogniska jak polana w wielkim ogniu Solidarno艣ci i zmian ustrojowych, kulturowych, cywilizacyjnych na prze艂omie wiek贸w. Dzisiaj maj膮 swoje pomniki, place i ulice w r贸偶nych miejscowo艣ciach Polski. W Strach贸wce stoj膮 cho膰 ich vota wdzi臋czno艣ci w ko艣ciele parafialnym. Strach贸wka musi poczeka膰 na pe艂ne zwyci臋stwo nowoczesnego my艣lenia w 偶yciu publicznym. Jest obci膮偶ona star膮 mentalno艣ci膮 wpojon膮 setkom (dziesi膮tkom) mieszka艅c贸w podczas 16 lat rz膮dzenia ciasnoty umys艂owej, prywaty, za艣ciankowo艣ci. Stary w贸jt zapowiada艂 nawet, 偶e "Strach贸wka nie wejdzie do Unii Europejskiej". Potrzeba w naszym 偶yciu wielkiego wstrz膮su. Przyjdzie. O tym mnie przekonuj膮 prawa rozwoju duchowego i ustrojowego ma艂ych i wielkich spo艂eczno艣ci. Jestem naocznym 艣wiadkiem najnowszej historii i wyznawc膮 Jezusa z Nazaretu, kt贸rego narodzenie, 偶ycie, nauczanie, 艣mier膰 i zmartwychwstanie da艂o pocz膮tek naszej erze. Jestem katechet膮 Jezusa z Nazaretu.

Wszyscy starzy znajomi daj膮 pozna膰 swoje pogl膮dy na 偶ycie, cz艂owieka, Polsk臋, wiar臋, Ko艣ci贸艂, Europ臋 i 艣wiat. M贸j 偶yciorys nie wzi膮艂 si臋 znik膮d, o czym m贸wi膮 ksi臋gi annopolskie. Swoich pogl膮d贸w i postaw 偶yciowych nie formowa艂em w pojedynk臋, ani w izolacji. Dzisiaj szlifuje mnie Lincoln, Facebook, w艂asny blog, kt贸ry jest dialogiem (szkoda, 偶e jednostronnym) ze 艣wiatem. Jestem dzieckiem swojej rodziny, epoki lub czas贸w i w艂asnych poszukiwa艅 i studi贸w. W tym upatruj臋 istoty Ko艣cio艂a, istoty cz艂owieka. Homo sapiens jest homo socialis.
Niekt贸rzy z wymienionych znaj膮 Annopol. By艂a tu tak偶e pani Aniela Urbanowicz! A jej zdj臋cie z bratem Roger d艂ugo wisia艂o u nas na 艣cianie. Teraz jest w archiwum rodzinnym. "Spodoba艂o si臋 Bogu zbawi膰 nas we wsp贸lnocie" (w dialogu z Sob膮, Prawd膮, mi臋dzy nami... z ca艂膮 kultur膮 cz艂owieka). 呕yj膮c inaczej - si臋 pomniejszamy! Zani偶amy standardy. Nie realizujemy powo艂ania. Nie wykorzystujemy SZANSY.

Dzisiaj przysz艂o mi 偶y膰 w "wielkiej ciszy", czyli w milcz膮cej spo艂eczno艣ci lokalnej. M贸wi臋 i wo艂am w niej jak prorok na pustyni. Najgorsze, 偶e wi臋kszo艣膰 mieszka艅c贸w nie wierzy, 偶e mo偶na inaczej 偶y膰 - b臋d膮c w XXI wieku formalnie pe艂noprawnymi obywatelami Europy!
呕e mo偶na bardziej, w pe艂ni! korzysta膰 z wolno艣ci, ze 艣wiate艂 wsp贸艂czesno艣ci i z w艂asnej bogatej "pami臋ci i to偶samo艣ci". ALE TRZEBA SI臉 OTWORZY膯 I ODEZWA膯 PE艁NYM G艁OSEM W PRZESTRZENI PUBLICZNEJ. Nasza lokalna spo艂eczno艣膰 tego bardzo od was potrzebuje. Czekam/czekamy.

Nie chodzi mi tylko o siebie i w艂asn膮 rodzin臋. Dla mnie rodzin膮 s膮 ci, "kt贸rzy s艂uchaj膮 i 偶yj膮 S艂owem".
To nie ja suma sumarum jestem jaki艣 super extra nadzwyczajny. Ja tylko 偶y艂em pe艂ni膮 swoich czas贸w. To a偶 tak nienormalne by艂o 16 lat czterech kadencji Kazika 艁apki. Co ciekawe, wi臋kszo艣膰 z nas tak uwa偶a艂a. Ile razy o tym rozmawiali艣my, przytaczaj膮c dziesi膮tki konkretnych przyk艂ad贸w. Dzisiaj - milczenie. Ta sama wi臋kszo艣膰 uwa偶a, 偶e trzeba milcze膰! Czy wszystko z艂o w historii nale偶y przemilcza膰? W imi臋 jakiego dobra? Gdyby tak konsekwentnie my艣la艂y wszystkie spo艂eczno艣ci dotkni臋te z艂ymi rz膮dami (z艂em) przez r贸偶nej d艂ugo艣ci okresy - 艣wiat by艂by zdominowany przez patologiczne osobowo艣ci w艂adc贸w. Od tysi臋cy lat! A po 艣wiecie roznosi艂aby si臋 pog艂oska, 偶e cia艂o Jezusa wykradli uczniowie, kiedy pospali si臋 rzymscy 偶o艂nierze. Ma艂o kto skorzysta艂by z tajemnicy Zmartwychwstania bez 艣wiadk贸w, kt贸rzy nie poddali si臋 pog艂oskom rozpowszechnianym przez rzymsko-偶ydowsk膮 propagand臋.

To, 偶e odbywa艂y si臋 w epoce 艁apki formalne wybory, kt贸rych wyniki nie by艂y formalnie zakwestionowane, nie znaczy, 偶e 偶yli艣my w rzeczywistej (duchu) demokracji. Demokracja jest czym艣 wi臋cej ni偶 tylko procedur膮 wyborcz膮. Raczej jest wtedy, kiedy g艂os ka偶dego mieszka艅ca jest wys艂uchany, dostrze偶ony i wzi臋ty pod uwag臋 przy podejmowaniu decyzji. Czyj g艂os by艂 wys艂uchany? Ile odby艂o si臋 spotka艅 np. z gronem pedagogicznym Zespo艂u Szko艂y Podstawowej i Gimnazjum im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej (nazwa by艂a wcze艣niejsza o par臋 lat od uchwa艂y Rady Gminy) i Szko艂y w Rozalinie? Czy odby艂a si臋 jaka艣 powa偶na dyskusja (co艣 jak wys艂uchanie publiczne) na temat polityki o艣wiatowej (w tym budowy hali sportowej przy szkole) i w og贸le o warunkach 偶ycia i pracy, o konieczno艣ci korzystania (si臋gni臋cia po) z funduszy europejskich, o wykorzystaniu do艣wiadcze艅 szko艂y we wsp贸艂pracy mi臋dzynarodowej i korzystaniu z r贸偶nych 藕r贸de艂 finansowania, o szansach i perspektywie turystyki kulturowo-historycznej budowanej na wielkim norwidowym tropie, z Kr贸lem Janem III i Konstytucj膮 3 Maja... i w og贸le o historii, tera藕niejszo艣ci i przysz艂o艣ci gminy. TO BY艁A BARDZO OGRANICZONA DEMOKRACJA. Bardzo anty-intelektualna. Tamte lata rzutuj膮 na nasze "dzisiaj" w ka偶dej chyba dziedzinie 偶ycia.

Najlepszym (najgorszym) potwierdzeniem mojej oceny s膮 zniekszta艂cone umys艂y(?), sumienia(?) - niezdolne do rozr贸偶nienia dobra z艂a. Ludzi niezdolnych (wycofanych, zahamowanych, zal臋knionych?) do zabrania publicznie g艂osu w sprawie dobra wsp贸lnego. Nie tylko wi臋c stracony czas i zacofanie cywilizacyjne gminy, ale zdeformowane ludzkie postawy s膮 naszym najwi臋kszym problemem.

PS.
1) Zdj臋cie szyby w moim oknie na 艣wiat (Ogr贸d z d臋bami).
2) Podziwia艂em dzisiaj ekip臋 z Telekomunikacji Polskiej, dw贸ch monter贸w, naprawiaj膮cych usterk臋 przy kablach, po kt贸rych mamy si臋 艂膮czy膰 telefonicznie i internetowo ze 艣wiatem. Cudem ju偶 jest, 偶e znale藕li艣my si臋 w programie zape艂niania "bia艂ych plam" (czarnych dziur) na mapie Polski pod wzgl臋dem dost臋pno艣ci do 艂膮czy tele-komunikacyjnych(!?). Z cudem graniczy艂a ponad trzygodzinna praca monter贸w na mrozie, zaczynali przy minus 17 Celsjusza. Wyrazi艂em sw贸j podziw. Nie mo偶na nie nazywa膰 rzeczy i spraw, kt贸re si臋 dziej膮 w艣r贸d nas, w naszym 艣wiecie. Wymaga tego od nas homo sapiens, homo socialis, czyli osoba ludzka. W PRL to by艂oby utrudnione (niemo偶liwe). Nawet nie do wyobra偶enia. To te偶 - z wdzi臋czno艣ci i szczerze - powiedzia艂em.

艣roda, 1 lutego 2012

Okr膮g艂y? Kwadratowy? - byle rozmawia膰!

Wiara, rozum i mi艂o艣膰 zmuszaj膮 mnie do pisania. By艂em kiedy艣, gdzie艣 i dla kogo艣 autorytetem, era Kazika 艁apki zrobi艂a ze mnie "siewc臋 nienawi艣ci" na terenie podleg艂ym jego rz膮dom i oddzia艂ywaniom. Przez 16 lat to by艂a oficjalna wersja historii i charakterystyka os贸b zwi膮zanych z gmin膮, ale niepodleg艂ych jego rz膮dom i wp艂ywom. Os贸b zachowuj膮cych wolno艣膰 i GODNO艢膯. Kto j膮 (wersj臋 historii) przyj膮艂 jako w艂asn膮 i jej bezkrytycznie uwierzy艂 - potwierdza moc jego propagandy.
Czyli, 偶e uda艂o mu si臋 zmieni膰 rzeczywisto艣膰 na danym terenie, wraz z postrzeganiem (i ocen膮) jej przez wielk膮 cz臋艣膰 mieszka艅c贸w. To diabelska robota. Bo偶a - jest inna. Uczy widzie膰 dobro i prawd臋. I sprawiedliwie ocenia膰 historie najnowsz膮 i ludzi, kt贸rzy j膮 wsp贸艂tworzyli.

Dzisiaj wersja rzeczywisto艣ci wed艂ug Kazika 艁apki, 16-letniego w艂adcy gminy, jest powielana nawet przez si艂y zorganizowane.
To przynagla mnie do upominania si臋 o zwo艂anie - jak najrychlej - obrad okr膮g艂ego lub kwadratowego sto艂u w NASZEJ WSP脫LNEJ gminie. Niech ka偶da ze stron, a jest ich wed艂ug mnie cztery, jak stron 艣wiata, si臋 okre艣li. Niech powie, jak膮 ma wizj臋 gminy i 偶ycia w niej dla nas i przysz艂ych pokole艅.

Cztery strony to:
1) tzw. "艁apkowa"
2) Rzeczpospolita Norwidowska (w tym Kapaony)
3) Kry艣kowa (w tym SPS)
4) Oficjalna (w tym w贸jt)

Ka偶dy mo偶e to widzie膰 inaczej. Pluralizm jest czym艣 normalnym. Tak偶e na poziomie gminy. G艂upot膮 jest si臋 go wypiera膰. Ka偶dy ma prawo do swoich pogl膮d贸w, oraz prawo ich g艂oszenia. To nie jest sianie nienawi艣ci. Tylko publiczne nazwanie (ujawnienie) swoich pogl膮d贸w na 偶ycie tzw. wsp贸lnoty lokalnej mo偶e przynie艣膰 zmniejszenie napi臋膰 i szeroko rozumian膮 normalno艣膰. Na pewno w trakcie takich obrad znale藕liby艣my wiele wsp贸lnego. Mo偶e si臋 okaza膰, 偶e jeste艣my wsp贸lnot膮 lokaln膮 nie tylko dlatego, 偶e mieszkamy na jednym obszarze administracyjnym i w przewa偶aj膮cej liczbie wierzymy w tego samego Boga.

WSP脫LNOTA TO GRUPA LUDZI, KT脫RZY DOBROWOLNIE PRZYJ臉LI I CA艁YM SOB膭 ZAAKCEPTOWALI
JAKI艢 DAR (OD DAWCY) ISTOTNY DLA 呕YCIA I ROZWOJU OSOBOWEGO I SPO艁ECZNEGO (definicja w艂asna).

Kultura okr膮g艂ych i kwadratowych sto艂贸w pozwala ka偶demu (stronom, obozom, czy jak kto chce) si臋 wypowiedzie膰. Ka偶demu przyznaje tyle samo czasu, szacunku i prawa bycia wys艂uchanym z uwag膮. Mo偶na ustali膰 czas (r贸wny) na ewentualne sprostowania itp. S膮 w powiecie sprawdzone "firmy" mog膮ce s艂u偶y膰 pomoc膮 techniczn膮, ale nie zabieraj膮c g艂osu jako dodatkowa strona. Eksperci z zewn膮trz mog膮 by膰 obserwatorami i pom贸c organizacyjne. My sami musimy rozstrzyga膰 o naszych sprawach, czyli o lepszym wzajemnym zrozumieniu i ustaleniu regu艂 wzajemnego szacunku i wsp贸艂dzia艂ania dla dobra gminy (tzw. dobro wsp贸lne). To nie mo偶e zamieni膰 si臋 w s膮dzenie kogokolwiek. Tylko nazwanie swojego sposobu widzenia 艣wiata i gminy (albo odwrotnie). Nie musimy na pocz膮tku pa艂a膰 do siebie wylewn膮 mi艂o艣ci膮, wystarczy chrze艣cija艅ska mi艂o艣膰 bli藕niego swego.

O pewnym wpisie - jak jedno zdanie o drobnym fakcie sprzed 25 lat wp艂ywa nie tylko na 偶ycie jednego cz艂owieka, ale tak偶e jego rodziny, a i ma wp艂yw na sfer臋 publiczn膮, w kt贸rej on i ci ludzie funkcjonuj膮. Czasem jedno wypowiedziane, albo przemilczane zdanie daje lub pozbawia kogo艣 pewno艣ci my艣li, dzia艂a艅, inicjatyw itd. Kr臋gi oddia艂ywa艅 rosn膮, jak kr臋gi na wodzie po wrzuceniu ma艂ego kamyka. Jedno zdanie mo偶e nawet zabi膰 (vide: "siewca nienawi艣ci").

Gdzie艣, kto艣 o kim艣 m贸wi - "charyzmatyczny katecheta, bez kt贸rego wielu m艂odych ludzi nie mia艂oby okazji spotka膰 Jezusa", kto艣 inny "tak [po imieniu] wtedy sie m贸wi艂o o najlepszym legionowskim katechecie w kregach 贸wczesnej m艂odzie偶y".
Pi臋kne s艂owa, mi艂e s艂owa. Ale o tym samym cz艂owieku w innym miejscu prawie publicznie si臋 m贸wi "siewca nienawi艣ci".
Gdyby chodzi艂o tylko o czyje艣 prywatne 偶ycie, pal sze艣膰, niech si臋 ten cz艂owiek m臋czy - a je艣li uniesie ci臋偶ar na艂o偶ony na niego i jego rodzin臋 przez wsp贸lnot臋 lokaln膮 (parafia, gmina, kto艣 w szkole) szybciej osi膮gnie zbawienie. Ale to nie jest tylko sprawa jakiej艣 prywatnej osoby. To jest katecheta Ko艣cio艂a Katolickiego. Jego ocena jest tak偶e powi膮zana z ocen膮 historii gminy i jej funkcjonowania dzisiaj. TO WP艁YWA NA PROCESY WYCHOWAWCZE W SZKOLE I CA艁YM 艢RODOWISKU GMINNYM (TAK呕E KO艢CIELNYM - sfera wiary rozumnej). Bez wyprostowania podstaw realizmu w spo艂eczno艣ci lokalnej skazani jeste艣my na nieprzewidywalne konflikty, napi臋cia i zacofanie (jazda z zaci膮gni臋tym hamulcem r臋czno-umys艂owym) cywilizacyjne. Post臋p mo偶e przynie艣膰 tylko prawda.

Zacz膮艂em ostatnio m贸wi膰, 偶e mnie zabito za 偶ycia. Ale nawet ja nie u艣wiadamiam sobie ca艂ego mechanizmu tej powolnej 艣mierci. Dochodzi do mnie przy okazji czyich艣 wypowiedzi, post贸w, lektur, debat lub innych odkry膰. Coraz bardziej si臋 umacniam w przekonaniu, 偶e mamy do czynienia z patologi膮.
Dociera tak偶e do mnie, 偶e w jaki艣 spos贸b zaczynam si臋 coraz bardziej uto偶samia膰 z ofiarami przest臋pstw. Wcze艣niej nie do ko艅ca rozumia艂em ich potrzeby i wiecznie artyku艂owane przez nich oczekiwanie na odkrycie i os膮dzenie sprawcy ich krzywdy. Nie zawsze wi膮偶e si臋 to u nich z 偶膮daniem kary, jeszcze rzadziej z zemst膮, czy rewan偶em. Chodzi o nazwanie z艂a i dobra.

Ten sam mechanizm dotyczy wielkich masowych zbrodni w historii, nawet ludob贸jstwa, jak i osobistej krzywdy. Pewne przest臋pcze czyny ujawnia艂y si臋 nawet po dziesi臋cioleciach, pewne skutki tych czyn贸w mog艂y by膰 nieu艣wiadamiane nawet przez ofiary, ale nie zmniejsza to ich potrzeby sprawiedliwo艣ci. Tego nie wyja艣ni膮 sami psychologowie. Trzeba zaprz膮c do pracy antropologi臋, psychologi臋 spo艂eczn膮, socjologi臋, teologi臋 i B贸g wie, co jeszcze. Sprawa nie jest prosta. Ma chyba co艣 z metafizyki.

Jednym z t艂umacze艅 tej powszechnej potrzeby nazwania z艂a i wymierzenia sprawiedliwo艣ci jest wiedza o prawach rozwoju spo艂ecze艅stw i pochodzie historii. 呕EBY Z艁O ROZPOZNANE I POSTAWIONE PRZED TRYBUNA艁EM ROZUMU I WIARY CZ艁OWIEKA NIGDY WI臉CEJ SI臉 NIE POWT脫RZY艁O.
A przynajmniej, 偶eby trudniej by艂o powt贸rzy膰 rozpoznane jego (Z艁A) mechanizmy.

Oby m贸j przyk艂ad, kolejna sprawa J贸zefa K., uruchomi艂a jaki艣 PROCES poznania dobra i z艂a w warunkach po-peerelowskiej Polski (jak w tamtym procesie w warunkach wielkiego miasta (Pragi?) na pocz膮tku XX wieku). Na mnie wykonano "tylko" wyrok 艣mierci publicznej. Z charyzmatycznego katechety ("Ziarno Solidarno艣ci", "List m艂odzie偶y do Papie偶a", "Wywiad z katechet膮", koncepcja Rzeczpospolitej Norwidowskiej) zrobiono (zrobi艂) siewc臋 nienawi艣ci.

PS.
Obu J贸zef贸w K. 艂膮czy liczba "trzydzie艣ci". Tamten sko艅czy艂 30 lat 偶ycia, ja obchodz臋 XXX-lecie bycia katechet膮 KK. Cho膰 doszed艂em do m膮dro艣ci, 偶e liczby w 偶yciu cz艂owieka maj膮 drugorz臋dne znaczenie. Jedn膮 z najgorszych konsekwencji b艂臋du liczbowej miary cz艂owieka (偶ycia) jest podawanie d艂ugo艣ci 偶ycia jako jakiego艣 ekwiwalentu jego wagi. O wadze 偶ycia decyduj膮 momenty (moja dawna momentologia stosowana)! By膰 mo偶e "liczone" od doj艣cia do jakiej takiej samo艣wiadomo艣ci lub pe艂nej to偶samo艣ci. Osoba nie ma mierzalnych wymiar贸w. Jest na obraz Boga Osobowego. Poznanie Boga-Osoby to najwa偶niejszy etap w dziejach Ludzko艣ci i rozwoju cz艂owieka. Poznali, bo si臋 sam objawi艂. Katecheta po 30 latach ma wi臋kszy wgl膮d w te sprawy :)

"Tamten J贸zef by艂 艣wiadomy tego, co go czeka. Czu艂, 偶e nadchodzi艂y jego ostatnie chwile. Mimo tego jednak by艂 zadowolony ze swojej postawy." Ja te偶 - bezwstydnie wyznaj臋.
Wiele os贸b chce, abym zamilk艂, nie艣wiadomie(?) dobijaj膮c ofiar臋. Historia spo艂ecze艅stw, wolnych os贸b i literatury toczy si臋 dalej.

wtorek, 31 stycznia 2012

Rozwa偶ania o 艣mierci i mi艂o艣ci

艢mier膰 co艣 zabiera, co艣 zas艂ania, co艣 ods艂ania, co艣 daje. Szuka艂em wczoraj zda艅 o mi艂o艣ci, znalaz艂em tak偶e o mi艂o艣ci, kt贸ra si臋 daje w 艣mierci. Moi przeciwnicy w gminie wsp贸艂tworz膮 w jakim艣 stopniu moje widzenie dzisiejszego 艣wiata, 偶ycia. Jeste艣my w dialogu, cho膰 oni - z w艂asnego wyboru - tylko zaocznie. Jednak swoim z艂owrogim szeptem i suflowaniem daj膮 sw贸j g艂os w sprawach publicznych. A nawet tworz膮 ramy mojego 艣wi臋towania 30-lecia katechizowania. Paradoksem polskiej pobo偶no艣ci jest to, 偶e zar贸wno 艣wi臋tuj膮cy rocznic臋 i jego adwersarze oskar偶aj膮cy go o to, 偶e "sieje nienawi艣膰" spotykaj膮 si臋 przy tym samym stole eucharystycznym. A 艣wi臋tuj膮cy 30-st膮 rocznic臋 pos艂ugi katecheta na mi臋kkich nogach pod okiem szyderc贸w podchodzi czasem do pulpitu S艂owa, by proklamowa膰 S艂owo o Mesjaszu. A przed laty zdarzy艂o si臋 dwa razy - mnie niegodziwcowi - 偶e rozdziela艂em "Cia艂o Chrystusa", jako nadzwyczajny szafarz. Wtedy dr偶a艂em, ale zupe艂nie z innego powodu. To nie by艂 l臋k przed swoj膮 wsp贸lnot膮(?). Musz臋 porz膮dkowa膰 fakty i wspomnienia - bilans trzydziestolecia, bilans 偶ycia.

Dobro nie mo偶e milcze膰, bo w ten spos贸b przyzwala na z艂o i fa艂sz. Po to przyszed艂em na 艣wiat, aby s艂u偶y膰 wolno艣ci, prawdzie, mi艂o艣ci. Mojego publicznego g艂osu i dzia艂a艅 nie zag艂uszy wasz szept za plecami. Od ponad 30 lat s艂u偶臋 Dobrej Nowinie o wolno艣ci, godno艣ci cz艂owieka, o zbawieniu od z艂a. W realiach, "glinianym naczyniu", cz艂owieka s艂abego, szukaj膮cego, b艂膮dz膮cego, i takiego偶 艣wiata. Ale zawsze (od ponad 30 lat, a mo偶e od urodzenia i wychowania w katolickiej rodzinie) wierz臋 w przewag臋 dobra nad z艂em. Nigdy nie porzuci艂em wiary, nadziei i mi艂o艣ci, cho膰 one ewoluuj膮 wraz ze mn膮 i we mnie i nigdy nie s膮 doskona艂e.

艢mier膰 mo偶e objawia膰 mi艂o艣膰. Wykazuj膮c nico艣膰 z艂owieszczych szept贸w "on sieje nienawi艣膰" si臋gn膮艂em wczoraj do wyzna艅 z m艂odo艣ci, kt贸ra kszta艂tuje idea艂y i wyznacza szlak ca艂ego 偶ycia. By艂em w-贸w-czas 26-30 letnim cz艂owiekiem. Nie zna si臋 wtedy tego, co przyniesie dopiero, w pe艂ni doros艂e 偶ycie. 呕yje si臋 w 贸w czas m艂odo艣ci bardzo dynamicznym procesem ostatecznego formowania i podejmowania kluczowych decyzji. Bardziej w oparciu o warto艣ci przekazane przez dom rodzinny, 艣wiadectwo rodzic贸w i dalszych kr臋g贸w krewnych i powinowatych, oraz przez w艂asne poszukiwana ni偶 przez dogmatycznie podan膮 m膮dro艣膰 i prawd臋. Mn贸stwo przeczyta艂em ksi膮偶ek, ksi膮g, podr臋cznik贸w i encyklopedii. By艂y w艣r贸d nich 艣wiadectwa, odkrycia, rewelacje. Najlepszym towarzyszem moich rozmy艣la艅 o 偶yciu i 艣wiecie by艂 Tomasz Mann. On mnie ukierunkowa艂 nie tylko w doborze lektur (narodowo艣ciami, Rosjanie - To艂stoj, Dostojewski, Niemcy - Rilke, Hesse, Skandynawowie, Ibsen, Hamsun, Strindberg, Amerykanie... itd.) Szuka艂em, szuka艂em, szuka艂em.
Czego nie mog艂a da膰 literatura, uzupe艂nia艂em podr臋cznikami akademickimi - biologii, fizyki. Uzupe艂nia艂em historiami filozofii, architektury, muzyki, ekonomii... grubszymi lub kr贸tszymi. "To, o czym ka偶dy ch艂opiec wiedzie膰 powinien" - podsun臋li mi rodzice w postaci maszynopisu z zasob贸w wychowawczych Rodziny Rodzin (ok. 14r.偶.) G艂贸d wiedzy towarzyszy艂 mi w spos贸b naturalny w dzieci艅stwie, m艂odo艣ci, po staro艣膰. Przeszed艂 z czasem w g艂贸d m膮dro艣ci i prawdy.

Ewangeli臋 w ca艂o艣ci (jedn膮 z czterech) przeczyta艂em dopiero w Taize, w wieku 26 lat, w popularnej wersji angielskiej (Good News). To by艂 czas prze艂omowy. Inn膮 zapami臋tan膮 lektur膮 z tygodnia ciszy, a w艂a艣ciwie 艂膮ki "pr茅s de silence" (takie rzeczy si臋 pami臋ta w ka偶dym j臋zyku, d藕wi臋cz膮 mi do dzisiaj w uszach), by艂 wywiad rzeka z Matk膮 Teres膮 z Kalkuty "Faire un chef-d'oeuvre pour Dieu". W艂a艣nie tytu艂owe sformu艂owanie utkwi艂o we mnie jak strza艂a Amora. By艂o nowatorskie dla mnie. Nie dewocyjne! Ukazywa艂o niezwyk艂膮 perspektyw臋 i bardzo moj膮. Nie nakazowo-zakazowej wiary, ale tw贸rczego 偶ycia w perspektywie warto艣ci wiecznych. Tytu艂 krzycza艂 - mo偶esz by膰 artyst膮 swego 偶ycia z po偶ytkiem dla innych! Taka innowacyjno艣膰 sta艂a si臋 motorem nap臋dowym 艣wiadomych wybor贸w i decyzji i pewnie tak偶e pod艣wiadomych. Od ma艂ego nie wyobra偶a艂em sobie 偶ycia, kt贸re jest na艣ladowcze i ci膮gnie si臋 w ogonie za d艂uuuug膮 jak w PRL w sklepach mi臋snych kolejk膮. W najgorszym mi臋snym przed-艣wi膮tecznm maglu sta艂em, gniot艂em si臋 na 呕oliborzu (kolejne francuskoj臋zyczny zwrot "Joli Bord", wym. 偶oli bor – Pi臋kny Brzeg, od ogrod贸w za艂o偶onych przez konwikt ksi臋偶y pijar贸w wok贸艂 letniej siedziby Collegium Nobilium"). Ten sklep, to miejsce, zaraz za wiaduktem kolejowym przed Dworcem Gda艅skim, po lewej stronie tor贸w tamwajowych, oczywi艣cie w kierunku Bielan, kt贸rych nazwa, z kolei, wzi臋艂a si臋 od kamedu艂贸w).

Pisz臋 sobie a muzom - na 艣wiadectwo. Pisz膮c, czytaj膮c, wspominaj膮c nie mog臋 si臋 nadziwi膰, 偶e nikt mnie o drog臋 powo艂ania, natchnie艅 i metod katechetycznych nie pyta (to znaczy w Strach贸wce, bo pyta艂 red. T.Bartel, potomek przedwojennego premiera II RP do numeru "Odpowiedzialno艣膰 i Czyn"). Strach贸wka - pod tym wzgl臋dem - to bardzo dziwne miejsce na ziemi. Ale nie zawsze tak by艂o, nasili艂o si臋 po 1994.
Przecie偶 to nie ma nic wsp贸lnego z polityk膮, ani lokalnymi konfliktami. Nie mog臋 si臋 nadziwi膰! Przecie偶 fakty, o kt贸rych m贸wi臋, nie tylko mnie ukszta艂towa艂y, ale teraz, przeze mnie - katechet臋 - kszta艂tuj膮 wasze dzieci. I dzieci waszych dzieci. W Strach贸wce od ponad dwudziestu lat (bo jako w贸jt zast臋powa艂em - spo艂ecznie - ksi臋dza Stanis艂awa, kt贸ry zupe艂nie sobie nie radzi艂 z m艂odzie偶膮 klas 贸smych, to by艂a m.in. klasa Zbyszka Kaczorowskiego, zapami臋ta艂em, bo z ich rocznikiem pojecha艂em do Kodnia, na spotkanie ekumeniczne z o.Andrzejem Madejem, s膮 gdzie艣 na pewno zdj臋cia).

Nie mog臋 si臋 nadziwi膰. Naprawd臋. Bo ja na waszym miejscu zrobi艂bym ju偶 dziesi臋膰 spotka艅 autorskich, to by艂 i ci膮gle jeszcze jest jeden z najwa偶niejszych mechanizm贸w mojego dzia艂ania. Andrzej Madej m贸wi "w pracy pedagogicznej pokazujcie wzory osobowe bardziejni偶 podr臋czniki". Rozumiem, 偶e dla niewielu jestem wzorem osobowym, ale si臋 cho膰 o to posprzeczajmy :)
Takie wsp贸艂-odczuwanie i permanentny dialog ulepszy ka偶dego nauczyciela-katechet臋. Nauczyciel nie mo偶e dzia艂a膰 w pustce, bez wsp贸艂pracy z rodzicami i 艣rodowiskiem lokalnym. Katecheta? W dw贸jnas贸b, bo opr贸cz czynnik贸w naturalnych, 艂膮czy nas (chyba) przecie偶 wymiar wiary i 偶ycia nadprzyrodzonego!

Je艣li tylko spotka艂em na swojej drodze kogo艣/co艣 ciekawego, osob臋, wydarzenie, miejsce, autora, utw贸r, stron臋 www, zaraz tam chcia艂em by膰 i zach臋ca膰 m艂odzie偶, ich rodzic贸w, znajomych i nieznajomych do tego samego. Pozna艂em w Kodniu Madeja, od razu chcia艂em go widzie膰 w Legionowie (z braku innych wolnych godzin i termin贸w przyjecha艂 na noc czuwania, kt贸r膮 zorganizowali艣my z jego - po艣rednio - inspiracji). P贸藕niej - ju偶 w spos贸b oficjalnie zakontraktowany przez parafi臋 z dwuletnim wyprzedzeniem - przyjecha艂 i prowadzi艂 kilkudniowe rekolekcje adwentowe. Proboszczowie te偶 ufali mojemu nosowi (zmys艂owi) duszpastersko-ko艣cielno-wsp贸lnotowemu i powierzali mi wynajdowanie najlepszych rekolekcjonist贸w (zw艂aszcza dla m艂odzie偶y, student贸w i m艂odych pracuj膮cych, z czasem mieli艣my bogactwo dw贸ch tur rekolekcji m艂odzie偶owych; p膮czkowa艂y wraz z nasz膮 wsp贸lnotow膮 prac膮). Jestem w tym sensie cz艂owiekiem ko艣cio艂a (posoborowego).
W Strach贸wce te偶, za Antoniego proboszcza, dosz艂o w ten spos贸b do "Rekolekcji Norwidowskich" siostry Aliny Merdas RSCJ (2003), a wcze艣niej - za po艣rednictwem Andrzeja Madeja - do wyboru ojca Stanis艂awa Grzybka dla przeprowadzenia "Misji 50-Lecia".

Paranoja spo艂eczna niszczy nasz膮 gmin臋. Szko艂臋 i parafi臋 w jakim艣 stopniu tak偶e. Vota wdzi臋czno艣ci przed Jezusem z Nazaretu pod postaci膮 eucharystyczn膮 w tabernakulum 艣wiadcz膮 o wielkich rzeczach, kt贸rych B贸g dokona艂 po艣r贸d nas, a ten, kt贸ry je przyni贸s艂 do parafialnego ko艣cio艂a "sieje nienawi艣膰." W szkole "siej臋 nienawi艣膰" jako katecheta, no i w samej nazwie Rzeczpospolita (tzn. wsp贸lna) Norwidowska i s艂owach motta z Norwida "kto pracowa艂 na mi艂o艣膰, ten potem z mi艂o艣ci膮 pracowa膰 b臋dzie, to jest szcz臋艣ciem prawdziwym, tutaj innego szcz臋艣cia nie masz". Trudno chyba o wi臋kszego blu藕nierc臋, "siewc臋 nienawi艣ci", albo o wi臋ksz膮 paranoj臋 spo艂eczn膮!

Przypominam, nag艂a艣niam sprawy, kt贸re niszcz膮 wsp贸lnot臋 lokaln膮, bo 偶y膰 w takiej paranoi si臋 nie da. Nie wolno jej przemilcza膰! Spytajcie psychiatr贸w, psycholog贸w spo艂ecznych, socjolog贸w, antropolog贸w kultury, pedagog贸w... egzorcyst贸w?
To nie dotyczy tylko anonim贸w i tch贸rzy, kt贸rzy dalej chcieliby zakulisowo wp艂ywa膰 i formowa膰 opini臋 gminn膮 (jak marksistowska propaganda w czasach PRL), ale WSZYSTKICH mieszka艅c贸w. Najwi臋cej szk贸d ten stan ("tymi艅ski") przynosi w dziedzinie wychowawczej. To cud, 偶e w takim otoczeniu szko艂a mog艂a odnie艣膰 tak wielkie sukcesy i nadal tworzy nowoczesne programy, projekty, dzia艂ania - stwarzaj膮c dzieciom i m艂odzie偶y najlepsze szanse na rozw贸j i sukces 偶yciowy we wsp贸艂czesnym 艣wiecie, z bieg艂膮 znajomo艣ci膮 jego reali贸w i wyzwa艅.
Nie mo偶na jednocze艣nie by膰 nowoczesnym i robi膰 "tak膮 wioch臋."

Co z t膮 艣mierci膮 - w ko艅cu od niej zacz膮艂em! Na 艣mier膰 zapomnia艂em? Nie, nie. Tego si臋 nie zapomina. Wpad艂em na ni膮 szukaj膮c antidotum (szczepionki?) na trucizn臋 szeptanej judaszowej propagandy. Znalaz艂em mi艂o艣膰 - tak w 偶yciu, jak i w 艣mierci. G艂upio cytowa膰 w艂asne wiersze. Ko chce, zajrzy. Odkrycia m艂odego cz艂owieka, jakim wtedy by艂em, s膮 jednak zbyt cenne, 偶eby milcze膰. Wtedy prze偶y艂em, zapisa艂em. Dzi艣 dopiero zrozumia艂em.
呕e w prze偶yciach pod wp艂ywem 艣mierci kogo艣 bliskiego objawia si臋 mi艂o艣膰!!
呕e nawet gdy kto艣 jest zimny jak g艂az, lub gdy komu艣 serce stwardnieje jak kamie艅, to 艣mier膰 mo偶e te g艂azy i kamienie skruszy膰. Gdzie 偶ycie nie mo偶e, tam 艣mier膰 po艣le. 艢mier膰 daje g艂臋bi臋 prze偶y膰, o jakiej nam si臋 wcze艣niej nie 艣ni艂o (pewnie poza mi艂o艣ci膮). B贸l i g艂臋bi臋. G艂臋bia i b贸l. Ale chyba w艂a艣nie dlatego, 偶e wi膮偶e si臋 z mi艂o艣ci膮. 艢mier膰 mi艂o艣膰 ods艂ania. "Raz si臋 to w 偶yciu zdarza". Oby raz.
"Chc臋 szans臋 powi臋kszy膰 modlitw膮 / by lekarz uniewa偶ni艂 m贸j strach". Modlitwa jest aktem mi艂o艣ci.

"ca艂y dom
ca艂y 艣wiat
stoj膮 nad szpar膮
kt贸ra w mgnieniu oka
otworzy艂a si臋 w sercu
jego
moim
(nas)
i mia艂a ju偶 pozosta膰
(31 marca 1982)".

W wierszach s膮 rewelacje. Ta szpara pozosta艂a. Uwra偶liwia serce, rozum, ca艂ego mnie.

Mam kulturow膮 propozycj臋 dla 艣wiata - spotka艅, na kt贸rych dzieli si臋 mi艂o艣ci膮, kt贸ra si臋 nam objawi艂a w 艣mierci kogo艣 bliskiego. Nie wspomnie艅, te pewnie do艣膰 cz臋sto si臋 zdarzaj膮.
DIELENIA SI臉 TYLKO MI艁O艢CI膭, SAM膭 MI艁O艢CI膭, KT脫RA ZOSTA艁A NAM OBJAWIONA WRAZ ZE 艢MIERCI膭.
Wiadomo, 偶e za 偶ycia relacje tak偶e w rodzinie bywaj膮 r贸偶ne. Te r贸偶ne zostawmy na inne okazje. Moja propozycja dotyczy tylko objawienia tego, co jest nasz膮 mi艂o艣ci膮 do osoby zmar艂ej. W niej mog膮 by膰 elementy mi艂o艣ci wiecznej. S膮 na pewno.

PS.
Nie zazna艂 偶ycia, kto nie opublikowa艂 posta na blogu. Napisa膰 prawd臋 艂atwiej ni偶 opublikowa膰. Wiem wi臋cej, jak niekt贸rym to nie na serce, ani r臋k臋. Ale milcze艅 nie mog臋. NIE WOLNO. To jest wrz贸d, choroba, kt贸ra zniszczy nas - nie poddana leczeniu. Trzeba nazwa膰, zdiagnozowa膰, 偶eby leczy膰. Okr膮g艂y lub kwadratowy st贸艂 gminny by nam 藕le nie zrobi艂.
Nie zazna 偶ycia, kto nie dotknie dna siebie samego. Kto nie zawierzy szczero艣ci, a偶 po przejrzysto艣膰, kt贸ra najg艂臋bsze uzasadnienie ma... w Objawieniu Boga Samego (prawdy, kt贸ra nie mo偶e by膰 nieodkryta).
"Poznacie prawd臋, a prawda was wyzwoli" - to by艂 ulubiony cytat z Ewangelii o Dobrej Nowinie Jana Pa艂a II.
Wierz臋 w Boga Ojca wszechmog膮cego. To dziwne uczucie, odkrywa膰, 偶e prawda jest te偶 na sw贸j spos贸b wszechmog膮ca. 呕e do prawdy mo偶na zbli偶a膰 si臋 na kolanach. J膮 adorowa膰. W niej i dla niej by膰 zarazem w was i dla was. Za 偶ycia i po 艣mierci. W mi艂o艣ci przez du偶e "M".

poniedzia艂ek, 30 stycznia 2012

My艣lenie stoi przed dzia艂aniem

Lepiej, 偶eby wartko p艂yn臋艂o, ale nie doczekali艣my si臋 jeszcze tego etapu rozwoju kultury 艣wiatowej. Up艂yn臋艂o du偶o czasu od 艣mierci 艣wi臋tego Jana z wyspy Patmos - kt贸ry to rozumia艂 do cna - ale nie 艣wi臋tujemy tych rocznic. A szkoda.

"Na pocz膮tku by艂o S艂owo" - napisa艂 Jan. Stwierdzi艂 tylko to, co by艂o, co jest i co b臋dzie zawsze regu艂膮 i m膮dro艣ci膮. Zawsze na pocz膮tku jest s艂owo, koncepcja, my艣lenie. Potem idzie reszta. Trzeba stan膮膰 i pomy艣le膰, 偶eby p贸j艣膰 dalej. Trzeba si臋 narodzi膰 dla realnego i w realnym 艣wiecie. Najpierw jest my艣lenie. Koncepcja (jej przeciwie艅stwem jest anty-koncepcja). Niestety s膮 powody, by nazwa膰 nasze czasy czasami anty-koncepcji. Biologicznej? Logicznej? Kosmologicznej? Jeszcze jakiej艣? W miejsce koncepcji che si臋 wprowadzi膰 przypadek, albo do-wolno艣膰 (wolno艣膰 cz艂owieka ponad prawa natury).

Na razie w 艣wiecie cz艂owieka ta sama regu艂a i m膮dro艣膰, to samo prawo jest u 藕r贸de艂 naszych stowarzysze艅, gmin, pa艅stw i relacji mi臋dzy pa艅stwami. Tak偶e w ma艂偶e艅stwie i rodzinie (zakochanie? - ma艂偶e艅stwa jest tylko pre-ambu艂膮). S艂owo jest wyznaniem, nazwaniem i zobowi膮zaniem. Kto na pocz膮tku nie chce wypowiedzie膰 s艂owa jest partnerem nie wiary-godnym. Wiara i rozum tak偶e na tym polu zawsze orz膮 razem. Powinny! Je艣li tak nie jest - dochodzi do tragedii. Nieporozumienia to najl偶ejszy wymiar kary w bez-sensownych dzia艂aniach. S艂owo, koncepcja, my艣lenie prowadz膮 do sensu. Ich brak??

W stowarzyszeniach, gminach, pa艅stwach i jakichkolwiek legalnych organizacjach u podstaw s膮 statuty, konstytucje, ustawy, regulaminy, warto艣ci, cele, procedury... Bez nich organizacje s膮 uzurpatorami prowadz膮cymi wcze艣niej lub p贸藕niej do tragedii. Z艂o nie 艣pi. Czyha na przem膮drza艂ych g艂upk贸w, kt贸rzy chc膮 dzia艂a膰 bez wypowiedzenia S艂owa. Bez my艣lenia, albo z utajnionym my艣leniem. S膮 par excellence oszustami. S膮 wyznawcami z艂a, albo wprost synami Z艂ego. Komunizm 艣wiatowy i jego upadek przed 22 latami jest jednym z ostatnich tego przyk艂ad贸w.

Dobro si臋 nigdy nie ukrywa. Nie po to jest, by pod korcem sta艂o. Natur膮 Najwy偶szego Dobra jest Objawianie. By w jasno艣ci stan膮膰 i by膰 dla wszystkich. Z nim tylko mo偶na i艣膰 przez globalne i kosmiczne ciemno艣ci losu.

Za nami jest 45 lat systemu reglamentowanego intelektu i anty-inteligenckiej polityki. My艣lenie mia艂o zanikn膮膰 ca艂kowicie na rzecz pe艂nego pos艂usze艅stwa partii proletariacko-ch艂opskiej (z nazwy). Nale偶eli do niej tak偶e genera艂owie, ale nawet generalicja nie by艂a ju偶 wtedy inteligencj膮. Wszystko prawie by艂o wynaturzone. 艢lubuj膮c Partii wyrzekali si臋 "zawstydzaj膮cego" przymiotu gatunkowego rozumno艣ci i wolno艣ci osobowej. Rz膮dzi艂y masy. Raczej ciemne masy. Formowa艂y one dwa pokolenia. Nie formowa艂y my艣lenia. Wprost przeciwnie, bardzo dba艂y, aby si臋 nie rozwin臋艂o. Starali si臋, jak mogli, zwalczy膰 tak偶e w cz艂owieku instynkt wolno艣ci. Dawny ustr贸j szed艂 na ca艂o艣膰 - przeczy艂 Bogu i wolnej osobie cz艂owieka. W og贸le - osobie. Wyrugowa艂 Boga, osob臋 i sumienie zar贸wno z teorii, jak i z dzia艂ania. Masy (partyjne) rz膮dzi艂y za pomoc膮 kija (si艂y - MO, SB, ORMO) i propagandy. Przys艂owiowe marchewki nie by艂y w u偶yciu, a te uprawiane przez rolnik贸w by艂y kontraktowane i wywo偶one do bratnich narod贸w Zwi膮zku Radzieckiego (ZSRR - Zwi膮zek Socjalistycznych Republik Radzieckich). Trzeba przypomina膰 fakty, za艂o偶enia, a nawet nazwy tamtego ustroju (PRL), bo si臋 艂api臋 na tym, 偶e t艂umacz膮c dzieciom realia filmu Kogel-mogel (1988), u偶ywam niezrozumia艂ych poj臋膰. - Widzisz? Pan profesor je藕dzi ma艂ym fiatem, a prywaciarz zachodnim samochodem. - Po艂apa艂em si臋 i zacz膮艂em wyja艣nia膰 wyja艣nienia - Zachodem nazywa艂o si臋 wtedy wszystko, co by艂o po drugiej stronie 偶elaznej kurtyny, my byli艣my Wschodem, a prywaciarz to...

Musimy chyba w szko艂ach zacz膮膰 na powa偶nie uczy膰 historii najnowszej, bo chyba nie艣wiadomie masakrujemy m艂ode umys艂y. Wyalienowujemy - inne poj臋cie z marksistowskiego j臋zyka PRL. Zacznijmy od j臋zyka polskiego z czas贸w PRL. TO NIE BY艁 J臉ZYK POLSKI, TO BY艁 J臉ZYK MARKSISTOWSKI. A W艁A艢CIWIE NIBY-MOWA O NIBY RZECZYWISTO艢CI. W sumie - ma艂o 艣mieszne. Tragiczne i niestety ma艂o u艣wiadamiane po 22 latach transformacji ustrojowej. Propaganda jest anty-my艣leniem, bo buduje na elementach niejawnych. Jej za艂o偶eniem i strategi膮 jest osi膮ga膰 (narzuci膰) swoje cele manipuluj膮c prawdziwymi i nieprawdziwymi stwierdzeniami i przemilczeniami.

W Strach贸wce mieli艣my dodatkowo, ju偶 w Polsce samorz膮dowej, 16 lat rz膮d贸w anty-inteligenckiego w贸jta. Wnioski nasuwaj膮 si臋 same. D艂ugo chyba b臋dziemy czeka膰 na normalizacj臋 nienormalnej sytuacji (nie tylko na p艂aszczy藕nie polityki), kt贸rej mo偶na nada膰 symboliczne imi臋 i oblicze "Stan Tymi艅ski". Z tego stanu nie wychodzi si臋 bez b贸lu i fundamentalnych spor贸w. Nie wolno pomin膮膰, przeskoczy膰 nauki o prawdziwym realizmie. Musimy si臋 od podstaw uczy膰 prawdziwego realizmu! S艂owo po s艂owie. Zdanie po zdaniu. Poj臋cie po poj臋ciu. Koncepcja po koncepcji. Przyczyna - skutek. Skutek po przyczynie! 呕eby wyj艣膰 z niby rzeczywisto艣ci po-marksistowskiego (po-peerelowskiego) niby realizmu.

Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e moje rozwa偶ania dotycz膮 ca艂ej Polski i po艂owy Europy, a nie tylko gminy Strach贸wka. To, 偶e pisz臋 w prasie lokalnej nie znaczy, 偶e o lokalnych problemach. Publikuj臋 jednak przede wszystkim w Internecie, medium najbardziej 艣wiatowym ze wszystkich. Globalnym! O zagadnieniach uniwersalnych. Nale偶臋 wszak do wykl臋tej w PRL i dot膮d nie zrehabilitowanej grupy inteligenckiej (nie wiem jak wielkiej, ale bardzo, potwornie(!) wa偶nej w ka偶dym normalnym spo艂ecze艅stwie). Bez inteligencji nie mo偶e by膰 偶adnego rozwoju, ani post臋pu. Bo my艣lenie musi i艣膰 przed ka偶dym dzia艂aniem.
Zdaj臋 sobie spraw臋, 偶e dzisiaj bardziej powinienem by膰 w Brukseli ni偶 pisa膰 w Strach贸wce. Znam swoj膮 warto艣膰. Niczym diament wdeptany w b艂oto, a mo偶e jeszcze bardziej w r臋kach szklarza. He, he, he ;)

Ale przecie偶 w spo艂ecze艅stwie obywatelskim, w spo艂ecze艅stwie informacyjnym (w epoce(!) ICT, cywilizacji informacyjnej), w czasach i w kraju, kt贸re ustawowo chce wprowadzi膰 demokracj臋 partycypacyjn膮, czeka mnie jeszcze wspania艂a przysz艂o艣膰. Je艣li do偶yj臋 :(
Nawet nast臋pnym Tofflerom nie uda si臋 przewidzie膰 wszystkiego.

Wielkie musia艂o by膰 nasze pi膮tkowe spotkanie w Urz臋dzie Gminy Strach贸wka, skoro zmusza do my艣lenia ci膮gle i ci膮gle i ci膮gle. W odpowiednim miejscu i w odpowiedniej godzinie dziej贸w znalaz艂o si臋 sze艣膰 w艂a艣ciwych os贸b. Parytet nie by艂 zachowany (2 do 4), ale dwa pokolenia, r贸偶ne do艣wiadczenia 偶yciowe, r贸偶ny udzia艂 w najnowszych dziejach Polski, Europy i 艣wiata, r贸偶ne grupy zawodowe i spo艂eczne (przedsi臋biorcy, samorz膮dowcy, nauczyciele, katecheci, politycy samorz膮dowi, przedstawiciele rodzin wielodzietnych, prasa lokalna, ludzie na stanowiskach i zwykli zjadacze chleba) - da艂y fundament dyskusji mocno zakorzenionej w realnym 艣wiecie nas wszystkich (na pewno naszej gminy).

Je艣li co艣 偶yje, to daje znaki 偶ycia. Zal膮偶ki, kie艂ki, li艣cie, 艂odygi, oddech, procesy trawienne, albo og贸lnie metabolizm biologiczno-informacyjny (jego g艂贸wne rezultaty i produkty uboczne). Takie jest 偶ycie.
Wi臋c niech anonimowi czytelnicy i nie-anonimowi suflerzy m贸wi膮, 偶e siej臋 nienawi艣膰, a ja b臋d臋 robi艂 swoje, wed艂ug programu, kt贸ry napisa艂o mi 偶ycie (Samo 呕ycie), a ja go nie odrzuci艂em, nie odwr贸ci艂em g艂owy. Przez ca艂e 偶ycie 艣miem patrze膰 prosto w oczy nie takim jak wy. W oblicze Opatrzno艣ci i Przeznaczenia. Ju偶 w roku 1979(?) zanim zosta艂em katechet膮, a tym bardziej nim mia艂em przyjemno艣膰 zamieszka膰 z rodzin膮 w艣r贸d anonim贸w napisa艂em w wierszu -

"jedni m贸wi膮 szalony
drudzy m贸wi膮 偶e g艂upi
a ja bym chcia艂 na tacy kelnera
mi艂o艣膰 wnie艣膰 mi臋dzy ludzi

ale mam serce za trwo偶ne
u艣miech zbyt nie艣mia艂y
postaw臋 niegodna
przesz艂o艣膰 nie 艣wietlan膮

niech ja wezm臋 偶e szalony i g艂upi
a wy potraficie - a wy reszt臋 zr贸bcie"

Na naszych oczach realizuje si臋 otwarte spo艂ecze艅stwo informacyjne. Mieli艣my spotkanie z Profesorem Harvardem Miko艂ajem Piskorskim, wybitnym znawc膮 portali spo艂eczno艣ciowych i ich wszelakich oddzia艂ywa艅 na zachowania i dzia艂alno艣膰 ludzi. W trakcie spotkania 艂膮czyli艣my si臋 z naszym absolwentem-studentem Uniwersytetu w Glasgow. Nie brakuje nam rozumienia dzisiejszego 艣wiata i technologii. Z udzia艂em Internetu zrodzi艂a si臋 korespondencja uczni贸w i nas z Ameryk膮. Mamy nadziej臋 na jej rozw贸j i rozliczne 偶yciowe odga艂臋zienia. Na naszych oczach rodzi si臋 nowy 艣wiat. Na "naszych uszach" rodzi si臋 nowy j臋zyk przekazywania Ewangelii.
W ostatnich dniach jestem pod wra偶eniem lawinowo rosn膮cej liczby znajomych na Facebooku z kr臋gu dojrza艂ych os贸b, ludzi konsekrowanych z Polski i 艣wiata. Na naszych oczach (tak偶e "fejsbukowych") rodz膮 si臋 w ten spos贸b nowe (gminne i globalne zarazem) elity. Dziwi膰 to mo偶e tylko ludzi stoj膮cych z ty艂u za swoimi czasami, cz臋sto bez ich winy, czasem z wielk膮 win膮.
Kolejny raz jeste艣my w czo艂贸wce zmian (JPII, Solidarno艣膰, I Kadencja Samorz膮dnej Polski, przej臋cie o艣wiaty, komputeryzacja Urz臋du Gminy, Gminne Spotkania O艣wiatowe 1991-94, Szko艂a z Klas膮, Socrates-Comenius, Rzeczpospolita Norwidowska, Ocenianie Kszta艂tuj膮ce, SUS - Szko艂a Ucz膮ca Si臋, Vademecum, program partycypacji publicznej "Decydujmy Razem", program LIDERZY Polsko-Ameryka艅skiej Fundacji Wolno艣ci, warsztaty "Making the change happen" z naciskiem na AI- Appreciative Inquiry, osobiste blogi "Osobny 艣wiat", "Wie艣niak Jasiek w Europie", "Pami臋tnik warszawskiego licealisty", "Czas poznania", "Caritas-Murzasichle", "W贸z Drzyma艂y", "Mimochodem" i mas臋 innych. Za nami poszli inni: SPS, KGW itd. To te偶 nie powinno dziwi膰 - chrze艣cijanie mog膮 by膰 au courant nie tylko z duchem czasu, ale z samym Duchem 艢wi臋tym :)

PS.
Wi臋c do roboty. Ka偶dy wed艂ug swojego powo艂ania i mo偶liwo艣ci. Kochane anonimy, mo偶ecie mi zorganizowa膰 wiecz贸r autorski - b臋dziemy mogli si臋 lepiej pozna膰 :)

niedziela, 29 stycznia 2012

Roz-liczenie dobra (i po trochu z艂a)

Przede wszystkim chc臋 nazwa膰 dobro. Tylko dobro zbawia. Ale zbawia od z艂a. Nie da si臋 nie wspomnie膰 o z艂u, czyli grzechu. Poznacie zbawienie przez odpuszczenie grzech贸w. Trzeba roz-liczy膰 ka偶de dobro i z艂o.

Dlaczego snuj臋 takie (katechetyczne) rozwa偶ania? Jako ci膮g dalszy wczorajszego posta. Jestem w nieustannym z wami dialogu. Kim jest ten 艣wiat, kt贸ry nazywam "z wami"? To, na inn膮 okazj臋, cho膰 zak艂adam, ze si臋 rozumiemy.
Dziwaczny troch臋 jest ten dialog, jak nasze 偶ycie w gminie i w Polsce 2012. S膮 nieliczni, kt贸rzy co艣 m贸wi膮, bo intensywnie pr贸buj膮 zrozumie膰 rzeczywisto艣膰 swojego 偶ycia. I jest przyt艂aczaj膮ca wi臋kszo艣膰, kt贸ra milczy publicznie, by膰 mo偶e m贸wi膮c w jakich艣 ma艂ych gronach. Dlaczego milcz膮? Nie tak znowu tajemnicze powody wielkiego milczenia rodak贸w s膮 sk艂adow膮 moich rozmy艣la艅. W czasie g艂o艣nych manifestacji w sprawie NON-Acta (NIE-Dzia艂ania?) takie pytania nabieraj膮 podw贸jnego znaczenia.

Snuj臋, snu膰 musz臋 z racji wykszta艂cenia i wykonywanego zawodu, oraz 偶yciorysu. Snuj膮c - daj臋 obraz cz艂owieka z pewnego znacz膮cego bardzo pokolenia w oceanie innych ludzi, innych pokole艅.
Snuj膮c - chc臋 znale藕膰 ni膰 wsp贸ln膮, kt贸ra przeplata wszystkie pokolenia. Nawet w czasach postrz臋pionej materii historii, znacze艅 i sumie艅.

Jak mi si臋 wydaje, nasza cywilizacja jest wyznaczona rozumieniem "dobrego i z艂ego." To jest podstawowe rozr贸偶nienie, kt贸re tworzy nasze 偶ycie. Na poziomie ludowym i uniwersalnym (akademickim).

T臋 podstawow膮 miar臋 nale偶y przyk艂ada膰 do naszego sporu (sporu wszystkich spor贸w), r贸wnie偶 do wczorajszego posta. Pr贸buj臋 roz-liczy膰 dobro i z艂o. Dobro, by owocowa艂o. Z艂o, by rozpoznane, zosta艂o odrzucone i ju偶 nie szkodzi艂o (niszczy艂o) wi臋cej.
To, co napisa艂em i co robi臋 ci膮gle, nie jest nauk膮 akademick膮. Jest moim autorskim obrazem zdarze艅 i spraw. Autorskim, to nie znaczy, 偶e wolnym od zasad, wymy艣lonym. Jestem autorem jako艣 wykszta艂conym, z jakim艣 do艣wiadczeniem, z talentami od Boga i natury. Jestem autorem z krwi i ko艣ci, nie z soli i roli. Jako autor jestem ukszta艂towany przez to wszystko, co w spos贸b wolny, 艣wiadomy (osobowy) pozna艂em, przemy艣la艂em, przyj膮艂em, uzna艂em. Jestem te偶 ci膮gle sam kszta艂towany przez innych, kt贸rych uwa偶am za swoich mistrz贸w i przez kochane(ych) przeze mnie w spos贸b wolny i 艣wiadomy autorytety.

Pokazywanie swoich mistrz贸w i autorytet贸w i gotowo艣膰 rozmawiania o nich. Czy, m.in., nie na tym polega mi艂o艣膰? A nie na go艂os艂ownych deklaracjach? Ten rodzaj obawiania tak偶e wiele o nas m贸wi. O ka偶dym!

Mi臋dzy Niebem i Ziemi膮 (TVP1) - wtr膮ca swoje trzy ewangeliczne grosze w proces pisania tego posta - o szukaniu nowego j臋zyka w ko艣ciele. J臋zykiem Ewangelii nie jest podlizywanie si臋 m艂odzie偶y lub zwolennikom prezesa jakiej艣 partii, ale zdarzenia. Ewangeli臋 przekazuje si臋 wydarzeniami (o. Jan G贸ra). Sko艅czy艂o si臋 przekazywanie wiary j臋zykiem teologii - zdaje sobie z tego spraw臋 tak偶e papie偶 B16. M贸wi o tym w programie red. Marka Zaj膮ca o.Jan i biskup Grzegorz Ry艣. Dziel臋 si臋 tym telewizyjnym wydarzeniem z siostr膮 Tadeusz Helen膮 z Kamerunu, kt贸ra w艂a艣nie zaakceptowa艂a mnie (my request) na Facebooku. Facebook jest tak偶e miejscem wydarze艅 spotkania z drugim cz艂owiekiem, o ile ten drugi nie kryje si臋 za maskami i p贸艂s艂贸wkami p贸艂prawd. O ile rozumie co艣 z epifanii twarzy (face=twarz, oblicze). Dziel臋 si臋 swoj膮 szalon膮 rado艣ci膮 w tym zamkni臋tym gminnym i bardzo polskim (po PRL) 艣wiecie. Jan G贸ra (pozna艂em w Taize w 1979 lub 1980) zapowiada na koniec Lednic臋. Tematem b臋dzie mi艂osierdzie. Uczestnicy dostan膮 "dzienniczek" a la siostra Faustyna 艣wi臋ta Kowalska. Ale - bro艅 Bo偶e - bez dewocyjnej ok艂adki. Religia jest 偶yciem, nie pobo偶nym gl臋dzeniem.

Moje pisanie te偶 jest 偶yciem - biegam po ka偶dym zdaniu do pieca, jednego, drugiego lub trzeciego i walcz臋 o ka偶dy stopie艅 w skali Celsjusza. I o ka偶d膮 my艣l, kt贸ra do mnie przychodzi. Biada mi, gdybym ich nie zapisa艂. I jaka艣 bia(e)da wam, gdyby艣cie nie poznali tego fragmentu prawdy o 艣wiecie (swoim!! - w jakiej艣 mierze - 艣wiecie). Wszyscy艣my w tej samej sieci, o ile dali艣my si臋 w ni膮 z艂apa膰. W sie膰 Boga osobowego, Prawdy, Drogi i 呕ycia. Prawdy Osobowej.

Ja szukam prawdy i si臋 ni膮 szczerze dziel臋 - a wy m贸wicie, 偶e nienawi艣膰 siej臋. To nie mo偶e by膰 r贸wnocze艣nie prawd膮. Te dwa sformu艂owania nie mog膮 by膰 jednocze艣nie prawdziwe!

W艂a艣nie to, co powoduje, 偶e nie mog膮 (nie s膮) jednocze艣nie prawdziwe - jest najwa偶niejsze w tym sporze. Sporze spor贸w. To co艣, si臋ga samego dna podzia艂贸w.
Nasz sp贸r si臋ga podstaw naszej etyki, tego, jak definiujemy dobro i z艂o. I oczywi艣cie podstaw naszego realizmu.
呕eby rozmawia膰 o dobru i z艂u w 偶yciu naszej tzw. wsp贸lnoty lokalnej nie trzeba mie膰 akademickiego wykszta艂cenia. Bo inaczej nie mogliby艣my w wi臋kszo艣ci przyj膮膰 chrztu, ani pozosta艂ych sakrament贸w. To nie jest teologia - to nasze 偶ycie. Rozejrzyjmy si臋 po naszym 艣wiecie, 99% mieszka艅c贸w przyjmuje ksi臋dza po kol臋dzie i m贸wi o sobie, 偶e jest osob膮 wierz膮c膮. Wiara to nie teoria. Wiara i rozum zawsze musz膮 i艣膰 w parze - od opublikowania encykliki "ukochanego" Jana Paw艂a II zosta艂o to wpisane w kanon prawd wiary (rozumnej), nie tylko dewocyjnej. Twarda jest moja mowa. Musi, bom homo sapiens sapiens. Katecheta!

Mia艂em ostatnio wiele notatek, kt贸re przepad艂y - nie b臋d臋 opisywa艂 m臋ki z naszym po艂膮czeniem internetowym. Co艣 si臋 porobi艂o.
Ale gdybym mia艂 wszystkie notatki i te i inne i dowolnie je tasowa艂 i uk艂ada艂 i tak wynik zawsze wyjdzie ten sam. Ca艂e moje 偶ycie ci臋te i tasowane wed艂ug dat, wydarze艅, miejsc, spotka艅 i os贸b itd. i sk艂adane w ca艂o艣膰 - da ten sam wynik. Nie wiedzia艂em dot膮d (do dzisiaj?), cho膰 mo偶e przeczuwa艂em, 偶e tak jest. Znam 艂aci艅sk膮 sentencj臋 "ens et verum convertuntur", czyli, 偶e to, co istnieje, jest przenikni臋te prawd膮. S膮 zamienne. Chc臋, 偶eby by艂y te偶 zamienne z moim blogiem :)
Mog臋 podstawi膰 pod ens m贸j byt osobowy (moje 偶ycie) a pod verum sens 偶ycia (prawie zamkni臋ta prawd臋 o czyim艣 偶yciu, o jego CA艁O艢CI). Wydarzenia ca艂ego mojego 偶ycia zbiegaj膮 si臋 (konwertuj膮) w ostatecznym sensie. W tym le偶y te偶 tajemnica to偶samo艣ci. Jestem gatunkowo, istotowo, fizycznie i psychologicznie itd. ten sam. Po drodze trzeba oczywi艣cie troch臋 pob艂膮dzi膰, nieustannie szuka膰, pyta膰, podejmowa膰 ma艂e i wielkie decyzje i by膰 zdecydowanym ponosi膰 ca艂kowit膮 za nie odpowiedzialno艣膰. Czyli, w skr贸cie, by膰 dojrza艂膮 osob膮.

Nie wymy艣lam siebie i nie u艂o偶y艂em swojego 偶yciorysu, 偶eby dra偶ni膰 kilku anonimowych mieszka艅c贸w mojej kochanej gminy. 呕yciorys si臋 pisze sam, z niewielk膮 nasz膮 ingerencj膮. Nie pisz臋 - 偶eby anonim贸w obra偶a膰. Takie my艣lenie mnie obra偶a.
呕yj臋, 偶eby osi膮gn膮膰 pe艂ni臋. Pe艂ni臋 Osobow膮. Jestem cz艂owiekiem zbawionym przez 偶ycie, dzia艂alno艣膰, s艂owa, 艣mier膰 i zmartwychwstanie Jezusa z Nazaretu.
Je艣li mia艂bym si臋 czym艣 kierowa膰 w pisaniu, to jedynie najwy偶szymi celami, na przyk艂ad Nagrod膮 Nobla, a nie kilkoma anonimowymi mieszka艅cami mojej gminy Strach贸wki. He, he!

Zamkni臋ty w 艣cianach domu bywam w-niebo-brany. Zrobi臋 par臋 krok贸w, od 艣ciany do 艣ciany, od sto艂u do okna i z powrotem. Rzucam okiem za okno. Lubi臋 to, co widz臋. Miewam i inne przyjemno艣ci: zakazane jedzenie, zalecane spanie i ukochane pisanie. W cudownym towarzystwie! Pie艣艅 je/j膮/ich opisuje. Nawet przodk贸w na 艣cianie. Jak偶e si臋 zdziwi艂em, 偶e szukaj膮c adresu strony z tekstem tej pie艣ni w Internecie zosta艂em skierowany do w艂asnego posta sprzed roku. A "kt贸偶 by si臋 spodziewa艂a po 艂otrze, 偶e" wsz臋dzie go pe艂no." 呕e ju偶 si臋 zobiektywizowa艂 i basta. W piosence Maryli Rodowicz jest "偶e co艣 z prawdy do niego dotrze". Dotar艂o! To nie ja mam problem by膰 au courant z piosenkami o 偶yciu, tylko moja Strach贸weczka. Tak si臋 tutaj m贸wi - Kapaonka, O艂daczka, 艁apeczka, taki folklor :)

I w niebo jest si臋 branym, nie wiesz kiedy i jak. To przychodzi, jak adwent. I b艂ogos艂awiony jest zawsze ten, kto przychodzi w imi臋 "pa艅skie". A ja ca艂e 偶ycie 偶egnam si臋 w imi臋 pa艅skie i ucz臋 tego dzieci. "W imi臋 Ojca i Syna i Ducha 艢wi臋tego." Jakby tego wyznania by艂o ma艂o, dodaj臋 jeszcze "niech tak si臋 stanie na pewno. Amen". Wiara rozumna jest wniebowzi臋ciem za 偶ycia. I nie trzeba si臋 odrywa膰 od swego 偶ycia. Przeciwnie, trzeba je w艂a艣nie zamieszka膰. Homo sum, humani nihil.... Nie da si臋 wniebowst膮pi膰 bez pe艂nego wcielenia-zamieszkania. Tylko w 艣wiecie my艣l膮cej osoby jest niebo. I dla niej. Nie domy艣lajcie si臋 teologicznej dwuznaczno艣ci. Skazuj膮 si臋 na piek艂o ci, kt贸rzy tak my艣l膮. Kto dopyta, ochoczo dopowiem.

PS.
Zdj臋cie g贸rne po偶yczy艂em sobie z wczorajszego wyjazdu "Decydujmy Razem" ze Strach贸wki, pod wodz膮 rzutkiego organizatora animatora gminnego i dyrektorki z RzN w jednej osobie. Biblijna "Dzielna niewiasta" nie mia艂aby nic przeciwko temu, 偶eby Gra偶ynie pogratulowa膰. W Strach贸weczce o to trudno.
Zdj臋cie drugie przekonuje, 偶e i za oknem dziej膮 si臋 u nas ciekawe rzeczy. Przysz艂y w nocy dziki i zry艂y nam po艂ow臋 ogrodu. Do dzik贸w nie mam 偶alu :)

sobota, 28 stycznia 2012

Jaka przysz艂o艣膰 - jakie my艣lenie (raczej odwrotnie)

Ci膮gnie si臋 we mnie wczorajsze spotkanie. W nocy i w dzie艅. Dymi膮 emocje. Rozum obraca argumenty, wspomnienia, fakty i s艂owa w te i wewte. Zdam troch臋 spraw臋, cho膰 d艂ugo, z tego, co we mnie trwa po. Wyszed艂em poobijany. Bo chocia偶 ustalili艣my termin nowego pocz膮tku, to... przecie偶 si臋 to wszystko dzieje nie w jakiej艣 gminie w Polsce powiatowej, ale w mojej gminie, z kt贸r膮 si臋 przed laty zros艂em na 艣mier膰 i 偶ycie - b贸lem, nadziej膮, wielko艣ci膮 historii i wydarze艅 z lat Solidarno艣ci, I Kadencji Samorz膮du i Norwidowego zachwycenia, upokorzeniami, lekcewa偶eniem, niezrozumieniem, pogard膮.
Zn贸w z ofiary robi膮 przest臋pc臋. Jak przed laty. Sk膮d my to znamy? Nie tylko to. Tak偶e zami艂owanie do "grubej kreski" i pomieszanie zatwardzia艂o艣ci lub nijako艣ci z patriotyzmem, korzy艣ci w艂asnych, lojalno艣ci wobec kogo艣 na stanowisku z przyja藕ni膮, uk艂ady rodzinne z braterstwem duchowym itd.

Pomieszanie poj臋膰 i odwr贸cenie znacze艅 jest dla grupki os贸b w naszej gminie (nie tylko) codzienno艣ci膮. Jest wida膰 ich 偶yciem. Przyk艂adem jest wczoraj, dzi艣 i jutro. Dzisiaj pojecha艂o z Gra偶yna 17 os贸b do ludzi, kt贸rych gdy zobaczy艂em przed laty w telewizji, szcz臋ka mi opad艂a i od zaraz chcia艂em widzie膰, go艣ci膰 w Strach贸wce. 艁膮czy nas mi艂o艣膰 do chleba. Mo偶e pomog膮 nam zrozumie膰 i lepiej promowa膰 nasz produkt - Chleb Norwidowski.
Dzi艣 pojecha艂o 17 os贸b. Bywa艂y wyjazdy, gdy na li艣cie by艂o 50 mieszka艅c贸w Strach贸wki. Je藕dzili艣my pielgrzymkowo, turystycznie i szkoleniowo. Rzadko wraca艂 kto艣 niezadowolony. To tylko procent Gra偶yny dzia艂alno艣ci.

A potem kto艣 przyjdzie do kogo艣, ucho mu zakropli trucizn膮, xero przyniesie, uprzejmie doniesie na bli藕niego swego i... I co? 艢wiat si臋 od intencji donosicieli zmienia? Nie. 艢wiat jest ten sam. Dobry. Dobrych ludzi. Nie mo偶na g艂osi膰 teorii pseudo-politologicznych pod wp艂ywem donosicieli. To jest niesmaczne i wstyd.

Jeszcze wi臋kszy wstyd, gdy trzeba m贸wi膰 o grobach powsta艅c贸w w K膮tach Wielgich i Boruczy. Tego dotyczy艂 tytu艂 posta sprzed trzech dni (25.stycznia). Na szcz臋艣cie s膮 groby. Kombatanci we wsp贸艂pracy z istniej膮c膮 jeszcze wtedy szko艂膮 w K膮tach Wielgich i starosta Konrad Rytel zainicjowali 艣wi臋towanie polskiej pami臋ci i patriotyzmu pod koniec marca (rocznica potyczki, w kt贸rej zgin臋li). Sta艂y si臋 wa偶nym miejscem dla powiatu i gminy (w takiej kolejno艣ci). Teraz, z inicjatywy Piotra Orzechowskiego (najpierw jako przewodnicz膮cego Rady Gminy, teraz w贸jta) doszed艂 r贸wnie偶 gminny zwyczaj "ogniska" pami臋ci w rocznic臋 wybuchu Powstania Styczniowego.
Przy okazji jest przypominany fakt, 偶e na grobach podczas okupacji sk艂adali przyrzeczenie 偶o艂nierze Armii Krajowej.

Czy my艣licie, 偶e gdyby艣my wiedzieli o grobach w czasie Solidarno艣ci, to by艣my ich nie czcili i na nich nie 艣lubowali? - To nic nie zrozumieli艣cie. To wcale mnie nie znacie.

Na grobach, w pocz膮tkach powiatowych uroczysto艣ci rocznicowych i kszta艂towania postaw i edukacji patriotycznej otrzyma艂em z r膮k starosty wraz z przyjaci贸艂mi m.in. Krzysztofem Kalinowskim i Adamem Bal膮 medal Rady Pami臋ci Walk i M臋cze艅stwa. Legitymacja ma numer 14027 i imieninow膮 dat臋 19.3.2004.

Tytu艂 tamtego posta nawi膮zuje do sytuacji powsta艅c贸w, kt贸ry prze偶yli walki, a nawet tych, kt贸rzy wracali z zes艂ania na Syberi臋. Nie byli noszeni na r臋kach. Represje zrobi艂y swoje. Na t臋 tematyk臋 zwr贸ci艂a mi uwag臋 dr Zofia Dambek. Niewiele na razie znalaz艂em w Internecie, b臋d臋 szuka艂. Ale ju偶 to, co znalaz艂em, wzmaga my艣lenie. W programie olimpiady z j臋zyka polskiego by艂y kiedy艣 takie zagadnienia:
- powstanie styczniowe jako prze偶ycie pokoleniowe; powstanie jako sacrum, powstanie jako trauma; powstanie jako ofiara i ca艂opalenie; powstanie jako misja; powstanie jako prefiguracja i spe艂nienie polskiego losu; powstanie jako pr贸ba odwr贸cenia historycznej karty; sp贸r o powstanie a „sprawa polska”; psychiczna kondycja spo艂ecze艅stwa niesuwerennego: syndrom anomii (rozbicie wi臋zi spo艂ecznych), syndrom obl臋偶onej twierdzy (konserwowania przesz艂o艣ci); podw贸jna moralno艣膰 wobec „swoich” i wobec „obcych”; pozytywistyczny projekt przetrwania czas贸w niewoli; propagowanie jawno艣ci; stosunek pozytywist贸w do dzia艂a艅 nielegalnych; zwalczanie podw贸jnej moralno艣ci; nieporozumienia wok贸艂 tego programu.

By艂o o czym my艣le膰, pisa膰, m贸wi膰 po powstaniu styczniowym. A po Powstaniu Solidarno艣ciowym? A po 16 latach 艁apki? O tych, kt贸rzy pr贸buj膮 przemilcze膰 temat Powstania Solidarno艣ciowego (nawet z pomoc膮 Powstania Styczniowego) mo偶na zastosowa膰 zwroty z innego tekstu zmagaj膮cego si臋 z trudnym tematem s艂awy i infamii po II Wojnie 艢wiatowej i po PRL - "Kojarzy si臋 nie tyle ze zdrad膮 zasadniczych warto艣ci, ile z brakiem cn贸t cywilnych i dobrego gustu." Bo my w 1980/81 roku "wzi臋li艣my na siebie reprezentowanie kultury polskiej... [i ci膮g艂o艣ci wolno艣ciowych pragnie艅 i tradycji patriotycznych]".

Dzisiaj anonimowi tch贸rze i "kolaboranci" chc膮, abym ucich艂 i nie opowiada艂 patriotycznych historii! NIE! Ja nale偶臋 do powsta艅czej tradycji. 14 grudnia 1981 roku 艣piewali艣my na przek贸r stanu wojennego "Nigdy z kr贸lami nie b臋dziem w aliansach, nigdy przed moc膮 nie ugniemy szyi...".

Kim s膮 ci, wobec kt贸rych mam zamilkn膮膰? Co zrobili dla gminy i dla Polski?

Nie ucichn臋 i nie potrzebuj臋 waszego pozwolenia do pisania! Przeciwnie - oczekuj臋 szacunku i oficjalnego "zrehabilitowania" mnie i ca艂ego ruchu Solidarno艣ci RI w naszej gminie! 呕eby wypowiadane s艂owa i oficjalne dzia艂ania organ贸w samorz膮dowych w mojej gminie by艂y w zgodzie z faktami i z duchem Polski. 呕eby艣my nie 偶yli w dw贸ch gminach, z dwoma wizjami Polski, patriotyzmu, demokracji i ca艂ej przysz艂o艣ci.

Normaln膮 rzecz膮 jest, 偶e kto艣 powie o mnie "wspania艂y cz艂owiek, du偶y umys艂, charyzmatyczny katecheta", a inny, 偶e "jestem 艣wini膮, oczerniam ludzi i gorsz臋". De gustibus non est disputandum. O gustach nie dyskutuj膮 rozumni ludzie. O faktach? Tak. G艂upi, niestety, rozwodz膮 si臋 o gustach, przemilczaj膮c fakty.

Mistrz k艂amliwej propagandy ma zagorza艂ych wyznawc贸w i mo偶e chodzi膰 po gminie z podniesion膮 g艂ow膮. Przegrany w贸jt-satrapa mo偶e nawet wej艣膰 na sesj臋 Rady Gminy i poucza膰 obecnych. Ironia historii! Ironia losu! To mo偶e by tak jeszcze zainscenizowa膰 powt贸rk臋 stanu wojennego? Dopiero mogliby niekt贸rzy sobie pou偶ywa膰! To by艂 przecie偶 raj dla donosicieli i ludzi bez charakteru. Czy tego te偶 nie wolno dzisiaj w mojej gminie powiedzie膰?
Cztery kadencje (legalnie) samorz膮dowe to szmat czasu, ca艂a epoka. Rz膮dzi艂 cz艂owiek, kt贸ry wciela艂 system zwany w贸jto-kracj膮 (szukajcie 艣lad贸w w Internecie). On i jego ekipy wykluczy艂y mnie z 偶ycia publicznego. Przetrwa艂em w szkole najpierw dzi臋ki Adamowi, potem Emili i w obecnej Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Tego nie chc膮 s艂ysze膰 jego sympatycy, "spadkobiercy" i cyniczni gracze (chc膮 przej膮膰 sched臋) chc膮 sw贸j pogl膮d i ocen臋 narzuci膰 za plecami, anonimowo wszystkim intryguj膮c w ramach istniej膮cych instytucji i pozosta艂o艣ci po swoim przyw贸dcy. MAM PRAWO DO SWOICH OCEN - wy macie swoje prawa i nikt wam ich nie zabiera.
Co si臋 nie uda艂o 艁apce, dzisiaj chc膮 doko艅czy膰 cudzymi r臋kami. Przetrwa艂em 艁apk臋, dzisiaj (tzn. po 5 grudnia 2010) czeka艂em na s艂owa prawdy, na rehabilitacj臋, ale gdzie tam. Wi臋c, a偶 偶y膰 mi si臋 tu nie chce (nb. olimp.jp).
Gotowi s膮 zniszczy膰 cz艂owieka, w jaki艣 spos贸b zabi膰, ale nie chc膮 s艂ysze膰 nawet s艂owa o swojej odpowiedzialno艣ci za 16 lat piek艂a dla innych. Nie chc膮 te偶, by ofiara sama opowiedzia艂a swoj膮 histori臋. Czy chodzi im tylko o samopoczucie? Chyba to by艂oby zbyt ma艂o. Nie mo偶na chyba by膰 a偶 tak infantylnym, cynicznym? Chodzi im zawsze o w艂adz臋, pieni膮dze i oznaki powa偶ania w艣r贸d s膮siad贸w (poklask).

Prawda ma w ich gminie, Polsce, 艣wiecie milcze膰. Ach, jak chcieliby prawdy zakaza膰. "Zdrada" ich dotyka do 偶ywego, s膮 OBURZENI. Jest ich niewielu, ale chcieliby rz膮dzi膰 ca艂o艣ci膮. Ich opinie s膮 szeptane, tu i tam, powtarzane w ko艂o, by zabi膰 jeszcze raz swoich przeciwnik贸w. Rzadziej prawda si臋 przebije, ni偶 promie艅 S艂o艅ca w grudniu? Mimo, 偶e publiczna? Je艣li tak jest, to tylko dzi臋ki propagandzie. Widocznie maj膮 dost臋p do w艂a艣ciwego ucha. I tyle tylko niech b臋dzie ich satysfakcji, ich racji i ich przysz艂o艣ci. Zwyci臋偶y normalno艣膰. Czego misjonarz, patriota, katecheta, dobry cz艂owiek... nie dokona za 偶ycia, doko艅cz膮 jego ko艣ci w grobie.

Ten, kt贸ry zatrzyma艂 gmin臋 w rozwoju, a wepchn膮艂 w stan cywilizacyjnego zastoju, mnie wykluczy艂, Gra偶yn臋 chcia艂 zastopowa膰 w s艂u偶bie i karierze nauczycielskiej, szko艂臋 chcia艂 zniszczy膰... dzisiaj chcia艂by z pomoc膮 swoich sympatyk贸w i spadkobierc贸w wyznacza膰 poziom my艣lenia i przysz艂o艣膰 gminy! Ten numer nie przejdzie. Inna ju偶 epoka, cho膰 cz臋艣膰 ludzi tych samych. Mo偶ecie sobie o mnie gada膰 - oczywi艣cie anonimowo i za plecami - co chcecie, nastaje czas demokracji partycypacyjnej. Kto chce bra膰 udzia艂 w 偶yciu wsp贸lnoty pod w艂asnym imieniem i obliczem, ma miejsce gwarantowane ustawami.

Nikt nie mo偶e by膰 prorokiem we w艂asnej wsi i gminie. Wol膮 Barabaszy. Rozumiem, ale i tak boli. Mnie wykluczyli, na nas nastawali i nastaj膮, hakera nas艂ali, anonimami do prokuratury szczuj膮! Ale ustalili mi臋dzy sob膮 (za swoim przyw贸dc膮), 偶e to ja mam by膰 tym "niedobrym". Tak ma wygl膮da膰 poprawno艣膰 polityczna w gminie.
Inne paradoksy? Prosz臋 bardz0 - naszymi osi膮gni臋ciami szczyci si臋 gmina, za Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮 nagrody przyznaj膮 - ale to my (wed艂ug obowi膮zuj膮cej propagandy) 藕li jeste艣my!!!
A co z tradycyjnym (i sprawdzonym przez wieki) my艣leniem przyczynowo-skutkowym? Jest dobro - s膮 jakie艣 jego 藕r贸d艂a (osobowe) i przyczyny!
Chwal膮 daleko, blisko zgrzytaj膮 z臋bami. CZY RZ膭DZIC MA NAMI PARANOJA? Przecie偶, jakie my艣lenie - taka przysz艂o艣膰! Tylko prawdziwi geniusze mog膮 wymy艣li膰 nowe (systemy) logiki. W ka偶dej dziedzinie dzia艂alno艣ci publicznej najpierw trzeba zda膰 egzamin z my艣lenia. Potem z dzia艂ania. Wypaczone my艣lenie zawsze prowadzi艂o do dramat贸w i tragedii spo艂ecznych.

Ciekawe, przed kim si臋 t艂umacz臋? Przed wysokim sanhedrynem anonim贸w! Przed zagubionymi Pi艂atami, kt贸rzy pozornie pytaj膮 "co to jest prawda?", ale nie pr贸buj膮c nawet zrozumie膰 odpowiedzi, chwil臋 potem umywaj膮 r臋ce. Niech t艂um ma, czego chce.
Te s艂owa te偶 pewnie wyci膮gn膮 donosiciele z lubo艣ci膮, wydrukuj膮, odbij膮 na ksero. To rutynowa dzia艂alno艣膰 dzisiejszych Judasz贸w. A niech sobie i komu chc膮 drukuj膮, kseruj膮, donosz膮. To ich spos贸b na satysfakcj臋 z byle jakiego 偶ycia.
Ka偶dy si臋 mo偶e nawr贸ci膰.

Je艣li o nich pisz臋, to nie ze wzgl臋du na nich, ale na tych, kt贸rzy im wierz膮 i si臋 przejmuj膮 ich us艂u偶n膮 przys艂ug膮.

Gmina jest normalna w swojej wi臋kszo艣ci. Zgni艂e s膮 tylko kr臋gi donosicieli. Te, zazwyczaj albo si臋 tucz膮 przy w艂adzy, albo s膮 odp臋dzane. TO JEST ZAGRO呕ENIE DEMOKRACJI. Donosiciele w pobli偶u w艂adzy s膮 bardzo z艂ym znakiem. Z jakim przestajesz, takim si臋 stajesz. Ludowa m膮dro艣膰 to zna. Warto przypomnie膰. Byle nie mia艂y pokrycia kolejne porzekad艂a-przys艂owia - "jaki pan, taki kram" i "sw贸j znajdzie swego" itp. Bo偶e bro艅.

Jak ma nie bole膰, kiedy ludzie wa偶ni w gminnym 艣wiecie powtarzaj膮 niesprawiedliwe g艂upstwa, jakby m贸wili o p臋taku, kt贸ry im si臋 pl膮cze pod nogami. A ci, kt贸rzy nic nie wiedz膮, nic nie rozumiej膮 i nie chc膮 rozumie膰 przytakuj膮 - tak, tak. I na pewno kadz膮.
To nie jest jednak ich kapturowy s膮d nad Kapaonem, ale nad 30-stoma latami najnowszej historii. Odreagowuj膮 transformacj臋 ustrojowo-kulturow膮?

Czy ja obra偶am kogo艣, 偶yj膮cego na roli? Zajrzyjcie na strony www "Ziarno Solidarno艣ci". Postawi艂em im pomnik. M贸j ojciec ich wita艂 "odwiecznym wyznaniem..." i pisa艂 im wiersze okoliczno艣ciowe. Kompromituj臋 katechet贸w polskich? Zajrzyjcie do "List do papie偶a". Prawie sakralizuj臋 t臋 grup臋. Przedstawiam w z艂ym 艣wietle Strach贸wk臋? Przeczytajcie "List od Rzeczpospolitej Norwidowskiej do Papie偶a o Jego b艂ogos艂awie艅stwo". Za m贸j obraz naszej gminy daj膮 odznaczenia. Fakty, fakty, fakty. S艂owa, s艂owa, s艂owa. Jak mo偶na wszystko postawi膰 na g艂owie?!
"Bo nie poznaj膮 si臋 na wielkim mali, pierwej nim zginie" (CKN).

Czy jest si臋 czym przejmowa膰? TAK - skoro to m贸wi膮 i w k贸艂ko powtarzaj膮 wa偶ni ludzi w spo艂eczno艣ci lokalnej. I skoro ca艂a reszta milczy. Nie p艂aczcie nade mn膮, ale nad sob膮 i nad dzie膰mi swoimi. 艢lepi przewodnicy t艂um贸w. Ob艂udnicy.
I co? Zn贸w kogo艣 obrazi艂em? To za to mnie wyklinacie? Nawet gdybym nie wy艣mia艂 kolejnych anonim贸w i tak by艣cie robili swoje. Cz艂owiek jest, kim jest, a nie tym, co anonimowo m贸wi i donosi. Czyny id膮 za nami -
Za mn膮? Pragnienia i idea艂y wyra偶one w wierszach, Solidarno艣膰, wolno艣膰, demokracja, samorz膮dno艣膰, 30 lat katechizowania, Rzeczpospolita Norwidowska, jasne pogl膮dy opublikowane wobec ca艂ego 艣wiata i Ko艣cio艂a, a przede wszystkim RODZINA.

I po co ja to pisz臋? Ci, co znaj膮 - wiedz膮. Anonim贸w si臋 nie czyta, ani nie s艂ucha. Wi臋c po co? Na 艣wiadectwo czasom, ludziom, sobie samemu i wieczno艣ci.

Trwaj膮 jeszcze ferie. Reklamy w telewizji, reporta偶e i inne programy zach臋caj膮 do wypoczynku w g贸rach, na nartach, w saunach itd. Wszystko nie dla nas. Nic w艂a艣ciwie nie jest dla nas. Dla bankrut贸w z marginesu spo艂ecznego wykluczenia? To tak偶e jest kontekst propagandowych igraszek z nami tych, kt贸rzy si臋 dobrze maj膮 w gminie.

Anty-demokratycznym anonimom marzy si臋, 偶eby nakaza膰 mi administracyjnie milczenia. Zmusi膰 do milczenia dzia艂aj膮c za plecami, anonimowo, mo偶e w cztery oczy i w podobnie skrytych uk艂adach.
Demokracja pos艂uguje si臋 innymi 艣rodkami - debat膮 publiczn膮, dyskusj膮 w mediach, konferencj膮 popularno-naukow膮 w salach Urz臋du Gminy lub w 艣wietlicy wiejskiej w remizie OSP. Ta ostatnia organizacja powinna by膰 zainteresowana podobnymi dzia艂aniami, nawi膮zuj膮cymi do roku 1918 odzyskania niepodleg艂o艣ci przez Polsk臋 i ich powstania w gminie. Wszyscy s膮 ciekawi. Nie ma lepszych i gorszych okres贸w dla historyka. Ka偶dej prawdy (nie ma innej, jak tylko obiektywna, intersubiektywnie sprawdzalna) trzeba wys艂ucha膰 i przyj膮膰. Najpierw s膮 fakty, potem dopiero id膮 interpretacje. Wszyscy byliby zadowoleni.
Jest tyle p贸l i p艂aszczyzn i w贸d spokojnych i 艂膮k zielonych i mo偶liwo艣ci wsp贸艂dzia艂ania!! Oczywi艣cie tylko z tymi, kt贸rzy rozumiej膮 i chc膮 odbudowywa膰 spo艂ecze艅stwo obywatelskie demokratycznymi metodami, a nie za pomoc膮 anty-demokratycznego nakaz贸w i zakaz贸w. Kochaliby艣cie mnie, gdybym wam kadzi艂? Kadzide艂ka s膮 na wolnym rynku, ka偶dy mo偶e kupi膰 i kadzi膰 do woli. Osoby kupi膰 nie mo偶na - mo偶e si臋 rozwija膰 tylko w 艣rodowisku prawdy.

Prawda mo偶e si臋 objawi膰 tylko w 艣wietle. Zakulisowo dzia艂aj膮 tylko anty-chrysty, synowie ciemno艣ci. Jak ma 艂膮czy膰 co艣, co si臋 ukrywa! Jak was musi uwiera膰 logika! Prawda was parzy, 艣wiat艂o o艣lepia, a zaproszenie do publicznej dyskusji przyprawia pewnie o b贸l z臋b贸w.
Jak膮 wi臋c przysz艂o艣膰 by艣cie nam zgotowali? Nie ma 偶adnej przysz艂o艣ci dla gminy w ciemno艣ci, za plecami innych mieszka艅c贸w, w braterskich (rodzinnych) uk艂adach fa艂szu i przemilcze艅. Tak by艂o przez 45 lat PRL, potem przez 16 lat straconych kadencji samorz膮dowych. Takie my艣lenie ju偶 udowodni艂o, 偶e niczego nie rozwija i nie ma przysz艂o艣ci - wi臋c my艣lmy pozytywnie, 偶e to se ne vrati.

PS.
Nie pr贸bujcie na si艂臋 w ka偶dej sytuacji i do ka偶dego bohatera tej literatury faktu podk艂ada膰 realne osoby. Tekst ma dawa膰 do my艣lenia - ludu m贸j - a nie ferowa膰 wyroki. Nie wolno mi tylko nikogo obra偶a膰, ani ubli偶a膰 - czego si臋 skutecznie, jak mniemam, wystrzegam.