wtorek, 20 grudnia 2011

Z pokolenia na pokolenie

艢wiat si臋 dzieje, 偶ycie si臋 dzieje - my w nich uczestniczymy. Takie spojrzenie i rozumienie 偶ycia i 艣wiata jest wielkim dobrodziejstwem. Uwalnia od egotyzmu i kieruje w stron臋 obiektywizacji. Nie jest te偶 mechanicystyczne. Nie skazuje na bierno艣膰 i poddanie si臋 bezwolne zewn臋trznym mechanizmom. Aby dostrzec proces dziania si臋 偶ycia i 艣wiata musz臋 znale藕膰 punkt stabilnego oparcia i obserwacji (uczestnicz膮cej, udzia艂u). Tym wyr贸偶nionym punktem obserwacji i uczestnictwa jest OSOBA (I RODZINA). Dojrza艂膮 osob臋 mo偶na i nale偶y rozpatrywa膰 oddzielnie, ale 偶eby ona si臋 ukszta艂towa艂a potrzebuje rodziny i w tym sensie s膮 to poj臋cia komplementarne. Z wi臋kszym naciskiem jednak na osob臋, ni偶 rodzin臋. Bo ostatecznie 偶ycie si臋 prze偶ywa i rozlicza osobowo, nie grupowo, nawet je艣li ta grup膮 mia艂aby by膰 rodzina. Jak膮艣 granic膮 my艣lenia o jedno艣ci i zbiorowo艣ci (grupie) jest sam B贸g w Chrze艣cija艅stwie, Jeden - cho膰 w Trzech Osobach!!

Kto si臋 buntuje na r贸偶ne koncepcje Boga, niech z tak膮 sam膮 wewn臋trzn膮 wolno艣ci膮 buntuje si臋 na r贸偶ne koncepcje inaczej (naukowo) wyja艣niaj膮ce istnienie wszech艣wiata. Wyb贸r jednej tylko racjonalno艣ci jest co-nie-co podejrzany. "Wiara i rozum s膮 jak dwa skrzyd艂a, na kt贸rych duch ludzki wznosi si臋 do kontemplacji prawdy". Koniec, kropka (w tym uk艂adzie, albo w tym reali藕mie zale偶nym od modelu). W tym reali藕mie 偶yj臋, nie chc臋 ju偶 innego. I w tym modelu chc臋 umrze膰. Bogu niech b臋d膮 dzi臋ki. Jak to dobrze, 偶e Ciebie pozna艂em Bo偶e Wszechmog膮cy w ludzkim modelu 偶ycia i tego 艣wiata. Naukowcy teoretyczni i eksperymentalni mog膮 odkrywa膰 albo tworzy膰 inne wszech艣wiaty, ale ja jestem cz艂owiekiem, a nie cz膮stk膮 elementarn膮 albo polem si艂.

W tym naszym ludzkim 艣wiecie znalaz艂em absoluty. Og贸lno-ludzkim - (z jego histori膮 i kultur膮), ponad czasowym i przestrzennym, niematerialnym jest B贸g. A dalej Osoba i Rodzina. To jest jednocze艣nie fundament mojej etyki, bio-etyki, eko-etyki i zwa艂 jak zwa艂. A dalej religii, ekonomii, socjologii, polityki etc.etc.etc.

Brzmi to jak moje CV, i poniek膮d jest moim testamentem. Osi膮gni臋cie tego zrozumienia 偶ycia, siebie i 艣wiata jest bezcenn膮 per艂膮 jedn膮 jedyn膮, jedynym skarbem, kt贸ry posiadam. To wi臋c przekazuj臋 (staro i nowo) testamentalnie. Zdobycie tej per艂y i przekazanie nast臋pnemu pokoleniu (fizycznie lub tylko intelektualnie-duchowo, w rodzinie, w kap艂a艅stwie...) jest - w moim rozumieniu - sensem 偶ycia. W biologii ewolucyjnej za sukces gatunku uwa偶a si臋 przekazanie swojej puli genowej. Ja, jako osoba, przekraczam biologi臋. 呕yj臋 na pod艂o偶u biologicznym, ale bardziej w sferze kultury (i ducha). Jest w tym mi艂o艣膰 intelektualna. Bogu dzi臋ki, 偶e si臋 doczyta艂em u Jana Paw艂a II tego okre艣lenia. Bo w mi艂o艣ci emocjonalnej i zmys艂owej mistrzem nie by艂em. Wyznaj臋 b艂臋dy, zaniedbania i zaniechania w swoim post臋powaniu. W my艣leniu i tzw. 偶yciu duchowym chyba mniej. Chyba :)

Uznanie fakt贸w, czyli 90% realizmu (pozosta艂e 10% to konieczne inne sk艂adowe, czy warunki osobowe), jest podstaw膮 m膮dro艣ci i uczestnictwa w tym, co nas przerasta.
Tworzenie mit贸w na w艂asny temat i zamykanie si臋 we w艂asnej mitologii jest podstaw膮 g艂upoty i nieszcz臋艣膰 艣wiata. K艂opoty z w艂asn膮 to偶samo艣ci膮 jest chyba jednym ze znak贸w naszych czas贸w. Brak dojrza艂ych os贸b, z poznan膮 i uznan膮 (przyj臋t膮, zaakceptowan膮) to偶samo艣ci膮, z wypracowan膮 samo艣wiadomo艣ci膮 - jest chyba najwi臋kszym problemem naszego 艣wiata globalnego i lokalnego. I najwi臋ksz膮 bied膮 (realnym ub贸stwem). K艂opoty z to偶samo艣ci膮 (cz臋sto na bazie braku wystarczaj膮cej samo艣wiadomo艣ci) mog膮 si臋 r贸偶nie objawia膰 zale偶nie od stanu 偶ycia - w rodzinie, w 偶yciu samotnym (w tym celibatariuszy religijnych). Jednym ze skutk贸w s膮 nieakceptowalne zachowania seksualne. Przez wszystkie kraje przejdzie tzw. afera seksualna w Ko艣ciele (ko艣cio艂ach). W jednych maj膮 to mniej wi臋cej za sob膮, inne jeszcze przed. Potrzeba tylko sprzyjaj膮cych warunk贸w spo艂ecznych, 偶eby wsz臋dzie si臋 ujawni艂y. To tylko kwestia czasu. Ofiary nie zapomn膮, maj膮 to zapisane w swoich osobach i nios膮 jako krzy偶. Kiedy wi臋ksza liczba sobie u艣wiadomi i znajdzie spos贸b na uzewn臋trznienie - skandal wybucha. Niedawno rozmawia艂em z kobiet膮, w kt贸rej ten proces zachodzi. Moje otwarte wyznanie, 偶e te偶 mam takie osobiste 艣wiadectwo, 偶e je spisa艂em i wys艂a艂em do ojca Marcina Mogielskiego, dominikanina, kt贸ry swego czasu si臋 tym zajmowa艂, otworzy艂o j膮 na tyle, 偶e wyzna艂a sw贸j zgwa艂cony wstyd i upokorzenie. By艂a w dzieci艅stwie dotykana przez ksi臋dza. Takich rzeczy si臋 nie zapomina. Niezale偶nie jak si臋 potem 偶ycie potoczy. Ona jest daleko od ko艣cio艂膮, ja jestem katechet膮. Nie zapomina tego nasza psycho-cielesno-duchowa konstrukcja. Ca艂o艣ciowa pami臋膰 mo偶e zadzia艂a膰 nieoczekiwanie. Jest we mnie dopiero od 10 lat? (15?) obrzydzenie do ksi臋dza, kt贸ry mnie trzyma艂 na kolanach i wypytywa艂 "czym si臋 r贸偶ni grzech nieczysto艣ci od grzechu nieskromno艣ci". PEDA艁. M贸wi臋 prosto z mostu. Zdarzy艂o si臋 to 50 lat temu. Pami臋tam sw贸j w艂asny wzrok uciekaj膮cy za okno plebanii w Legionowie, jakbym chcia艂 znale藕膰 za nim wybawienie od ksi臋dza peda艂a, cho膰 nic wtedy nie rozumia艂em. Tylko zak艂opotanie - l臋k? wstyd? I pragnienie byle jak najszybciej sko艅czy艂 si臋 ten egzamin (przed I Komuni膮?). Inny peda艂 (chyba nie ten sam?) po latach obja艣nia艂 mi techniki samogwa艂tu w legionowskim konfesjonale podczas rekolekcyjnej spowiedzi. Innych przyk艂ad贸w nie b臋d臋 wymienia艂 publicznie. Ale nie b臋d臋 te偶 kry艂 tego problemu w (tak偶e polskim) ko艣ciele. Chyba jest wielki, skoro jeden ja-katecheta mog臋 przytoczy膰 wiele przyk艂ad贸w. Trzeba krzycze膰 i ostrzega膰 dzieci. Trzeba to robi膰 w obronie dzieci, kt贸re potem mog膮 mie膰 wielki problem z ukszta艂towaniem w sobie dojrza艂ych os贸b, i ko艣cio艂a. Zabobonna religijno艣膰, rozdzielenie wiary i rozumu, jest katastrof膮 cywilizacyjn膮. I bardzo polskim (w skali kraju) problemem.

Zarzucaj膮 Janowi Paw艂owi II milczenie w sprawach pedofilii w ko艣ciele. My艣l臋, 偶e zrobi艂 co艣 bardzo wa偶nego w tej kwestii, cho膰 z pozoru nie zwi膮zanego bezpo艣rednio. Og艂osi艂 encyklik臋 "Wiara i rozum". Da艂 narz臋dzie do wyzwalania si臋 z zabobonnej religijno艣ci, kt贸ra stworzy艂a sprzyjaj膮cy klimat m.in. dla pedofilii w艣r贸d ksi臋偶y. Postawi艂a ich w naszej kulturze jakby ponad lud藕mi. Kt贸偶 z nas (艣miem twierdzi膰, 偶e tysi臋cy) ofiar m贸g艂 pomy艣le膰, 偶e ksi膮dz mo偶e robi膰 co艣 niew艂a艣ciwego?!
Je艣li nie wyleczymy si臋 - jako nar贸d - czym pr臋dzej z zabobonnej religijno艣ci, setki ofiar stan膮 u drzwi zamkni臋tych plebanii i wypaczonych osobowo艣ci zamykaj膮cych si臋 na nich. Zamkni臋cie jest jednym z objaw贸w niezdrowej osobowo艣ci.
‎"W 35 lat od zako艅czenia Soboru Watyka艅skiego II wo艂am: trzeba powr贸ci膰 do jego nauczania i dorobku, zw艂aszcza wy, 艣wieccy, gdy偶 wraz z Soborem wybi艂a w Ko艣ciele godzina laikatu" ( Jan Pawe艂 II, 26 listopada 2000 r. na Placu 艣w. Piotra). Dzisiaj by powiedzia艂 mija 46 lat. Twarda to mowa dla polskiego ko艣cio艂a codziennego i parafialnego. Dzisiaj (a mo偶e z pokolenia na pokolenie) bardziej na otwarciu zale偶y 艣wieckim, ni偶 ksi臋偶om. WI臉C WO艁AM - POWR脫膯MY do nauczania i dorobku Soboru, kt贸ry da艂 podstawy pod OSOBOW膭 (nie instytucjonaln膮 i zabobonn膮) I DOJRZA艁膭 RELIGIJNO艢膯!!"

Ci, kt贸rzy chcieliby wykorzysta膰 i ten wpis przeciwko mnie, miech si臋 ugryz膮 w sw贸j zabobonny nos, ucho lub j臋zyk. Albo niech uwi膮偶膮 sobie czerwon膮 wst膮偶eczk臋, gdzie tylko chc膮.
Ani mi w g艂owie os艂abianie ko艣cio艂a. Odwrotnie, chc臋 jego niewyobra偶alnego wzmocnienia, po sam膮 艣wi臋to艣膰. Ksi臋偶y z problemami seksualnymi (a jeszcze g艂臋biej - w艂asnej zagubionej lub nie odnalezionej to偶samo艣ci) rozumiem, z psychologicznego punktu widzenia, ale nie akceptuj臋 instytucjonalnych wad (anty-wsp贸lnotowego stylu 偶ycia duchownych i takiego偶 zarz膮dzania wsp贸lnotami, niestety na nich skazanych).
Wszystkim dzieciom bym b艂ogos艂awi艂, gdyby chcia艂y mu s艂u偶y膰 na wy艂膮czno艣膰. Ale pyta艂bym ich, patrz膮c w oczy, czy zdaj膮 sobie w pe艂ni spraw臋 z decyzji. Znam z do艣wiadczenia tylko drug膮 stron臋 medalu, czyli 偶ycie w sakramentalnym ma艂偶e艅stwie i rodzinie. W tym stanie te偶 bywaj膮 zagro偶enia. Ma艂偶e艅stwo nie wyleczy automatycznie z przer贸偶nych upodoba艅 i sk艂onno艣ci, kt贸re si臋 do nas przyczepi艂y, lub drzemi膮 w jakich艣 czarnych dziurach. Ma艂偶e艅stwo opr贸cz uczucia mi艂o艣ci tak偶e potrzebuje mi艂o艣ci intelektualnej i fundamentu (opoki) wiary i wierno艣ci idea艂om. Nawet w ma艂偶e艅stwie i pozornie dobrych rodzinach mog膮 si臋 ukrywa膰 seksualni przest臋pcy. Nic nie zast膮pi szczero艣ci, a偶 po przejrzysto艣膰 i wi臋zi prawdziwie wsp贸lnotowych (zawsze wskazuj膮 na Dawc臋).

艁atwiej jest poczu膰 tzw. powo艂anie, ni偶 w nim wytrwa膰 bez skazy. Andrzej Madej m贸wi艂, 偶e celibat jest form膮 m臋cze艅stwa. I niech b臋dzie. Chc膮cemu nie dzieje si臋 krzywda. Byle kandydat "chc膮cy" wiedzia艂 jak najwi臋cej o sobie. I byle potem 偶y艂 we wsp贸lnocie z innymi lud藕mi, a nie na zamkni臋tych plebaniach, czy zakonnych domach. Andrzej m贸wi tak偶e, 偶eby si臋 nad nimi nie rozczula膰, bo sami wybrali i maj膮 s艂u偶y膰, a nie biadoli膰 nad sob膮 i szuka膰 usprawiedliwie艅 (w tym dla swoich a-spo艂ecznych postaw). Tak wi臋c, pa艂ace biskupie i zamkni臋te plebanie s膮 i pozostan膮 dla mnie synonimem zabobonnego (dworskiego, wygodnickiego, samolubnego) ko艣cio艂a, w kt贸rym 艂atwiej o wypaczenia, a nawet patologie.
呕ycie ubogie i s艂u偶ebne chroni od patologii. Nawet od nas samych.

poniedzia艂ek, 19 grudnia 2011

Kawa艂ek Ojczyzny i nie艣mia艂y apel o pluralizm

Ci臋偶ko si臋 zebra膰 do pisania w poniedzia艂ek, po pracy. Ale nie tylko zm臋czenie psychiczne jest powodem. "Klimacik" bardziej.
Podobno jestem ohydnym oszczerc膮. "Przyjaciele" swoj膮 ustalon膮 metod膮 wmawiaj膮 mi rzeczy, kt贸rych nawet nie pomy艣la艂em. Tym bardziej, nie napisa艂em. Bo "com napisa艂, napisa艂em" i nigdy nie odwo艂uj臋 (tym bardziej nie usuwam z ju偶 opublikowanych post贸w, brrr!). Mog臋 przeprosi膰 lub sprostowa膰, je艣li kto艣 udowodni mi nieprawd臋. Ale gdzie tam! - to nie ten poziom. Oni po prostu metod膮, kt贸rej - sorry - ale klasykiem by艂 m贸j imiennik Goebbels, powtarzaj膮 i powtarzaj膮 i powtarzaj膮, bo za setnym (a mo偶e dwudziestym) powt贸rzeniem ludzie maj膮 uwierzy膰, 偶e tak by艂o. Na przyk艂ad, 偶e powiedzia艂em o kim艣, 偶e jest 艂ajdakiem, bo... co艣 tam, co艣 tam. A ja m贸g艂bym powiedzie膰 tak tylko o jawnym 艂ajdaku, a o takich przecie偶 niezmiernie trudno. Co innego natomiast z u偶yciem "艂ajdactwo" w stosunku do przypadk贸w cenzurowania ludzkich (wolnych) wypowiedzi w sprawach publicznych. A je艣li jeszcze dodam, 偶e w stosunku do kolegi z pracy...!

Obra偶alskim po艣wi臋c臋 s艂owo obja艣nienia. Je艣li dobre rzeczy chwal臋, a z艂e (w mojej osobistej ocenie) gani臋, to ka偶da cenzura moich publicznych wypowiedzi wprowadza zam臋t w odbiorze czytelnik贸w, kt贸rzy nie wiedz膮, 偶e dobro chwal臋 i mog膮 nie widzie膰 ca艂o艣ci spraw, kt贸re gani臋. Cenzorzy tworz膮 w艂asny, wygodny dla nich, obraz rzeczywisto艣ci. To nazywam 艁AJDACTWEM, nawet z wielkiej litery. Po 35-37 latach 偶ycia w PRL jestem na cenzur臋 uczulony (b. silna i nieuleczalna alergia!). A je艣li jeszcze dodam, 偶e tak post臋puje kto艣, obdarzony zaufaniem i mandatem wyborc贸w, aby sprawowa艂 funkcj臋 dla dobra wsp贸lnego (ca艂ej) spo艂eczno艣ci gminnej, a nawet jest odpowiedzialny za kszta艂towanie postaw spo艂ecznych nast臋pnego pokolenia??? (plus neetyka, netykieta, bioetyka, eko-etyka etc.etc.). To co艣 gorszego ni偶 zacofanie, to wstecznictwo.

MANIPULOWANIE OPINI膭 PUBLICZN膭 DLA W艁ASNYCH (LUB GRUPOWYCH) CEL脫W JEST 艁AJDACTWEM. Usuwaj膮 niewygodne komentarze, a nawet pojawiaj膮 si臋 na ich stronie i znikaj膮 ich w艂asne wypowiedzi! I niech mi nie prawi膮 o nienawi艣ci, bo nie wiem, co to jest. Nienawidzi艂em tylko poprzedniego ustroju. Uczono mnie na katechizacji i licznych rekolekcjach, 偶e mo偶na kocha膰 cz艂owieka (grzesznika), nienawidz膮c jeno jego z艂ych czyn贸w (grzech贸w). Fa艂sz, dwulicowo艣膰 jest 艂ajdactwem, cho膰 mo偶e by膰 nam w pewien spos贸b 偶al cz艂owieka tak uwik艂anego i wewn臋trznie sprzecznego. Kiedy艣 powtarzano nam w szkole zasad臋, 偶e nim si臋 zbawi 艣wiat, trzeba najpierw wyci膮gn膮膰 r臋k臋 do koleg贸w z klasy, albo z pracy. Starym wychowawcom nie przysz艂o nawet do g艂owy, 偶e kole偶anka mo偶e cenzurowa膰 koleg臋.

Je艣li radny swoj膮 dzia艂alno艣膰 adresuje tylko do grupy swoich wyborc贸w, to upolitycznia samorz膮d, cho膰by si臋 zarzeka艂, 偶e nie cierpi polityki. Tworzy szar膮 sfer臋 polityki, w kt贸rej chce brylowa膰 jako niekwestionowany przyw贸dca. Wszystko obraca si臋 wtedy wok贸艂 strefy osobistych (b膮d藕 grupowych) wp艂yw贸w i oczekiwanych korzy艣ci. Nie na tym polega samorz膮dno艣膰. Samorz膮dno艣膰 bez dialogu (ale za to z cenzur膮) jest poj臋ciem sprzecznym! Nie jest dialogiem pisanie swoich widzi-mi-si臋 na swoim koncie Facebooka, je艣li nie dopuszcza si臋 krytycznych wobec siebie os贸b do ich komentowania. To tch贸rzostwo intelektualne. Lub, 艂agodniej m贸wi膮c, brak dojrza艂o艣ci osobowej i spo艂ecznej. Dojrza艂o艣膰 osobowa (duchowa) zawsze jest te偶 dojrza艂o艣ci膮 spo艂eczn膮. To jest wsp贸lne uj臋cie filozofii i religii. Prymat osoby i rodziny!

Niekt贸rzy zarzucaj膮 mi (oczywi艣cie zaocznie), 偶e histerycznie zareagowa艂em na pi膮tkowy op艂atek sps w 艣wietlicy wiejskiej w Strach贸wce. TO TE呕 JEST PRZYK艁AD MANIPULOWANIA FAKTAMI. Nic nie mia艂bym do chwalebnego spotkania op艂atkowego jakiej艣 organizacji. Sam tak偶e jestem cz艂onkiem stowarzyszenia i znam statutu i regulaminy. Nic nikomu do wewn臋trznych spraw stowarzyszeniowej wolno艣ci. Nad ni膮 czuwa tylko s膮d rejestrowy.
Ale przecie偶 w pi膮tek mia艂o si臋 odby膰 co艣 znacznie wybiegaj膮cego nad rutynowe dzia艂ania NGO. To mia艂o by膰 spotkanie z Marsza艂kiem Sejmiku Mazowieckiego i po艣wi臋cenie w艂asno艣ci gminnej, wyremontowanej za publiczne pieni膮dze dla dobra wszystkich mieszka艅c贸w (najpierw samej wsi, ale i ca艂ej gminy). To ju偶 nie jest spraw膮 tylko jednego stowarzyszenia dzia艂aj膮cego w gminie. B臋d膮 kolejne. Po c贸偶 by bowiem zapraszali samorz膮dowych go艣ci spoza gminy? TO JEST MANIPULOWANIEM NIEWIEDZ膭 MIESZKA艃C脫W. Traktuj膮 og贸艂 mieszka艅c贸w jak ciemniak贸w. Skoro mieli takie szczytne cele, to musieli zagwarantowa膰 reprezentatywno艣膰 zaproszonych uczestnik贸w. Nie by艂oby wtedy oskar偶e艅 o dzia艂anie - i dzielenie mieszka艅c贸w - na "swoich" i "nieswoich". Je艣li tego nie potrafi膮 zrozumie膰, mogli spyta膰 w R贸wnym, jak to si臋 robi. R贸wne te偶 ma 艣wietlic臋 wiejsk膮, kt贸ra 艂膮czy, nie dzieli. Zacz膮膰 trzeba od po-艣wi臋cenia. Czasem trzeba co艣 po艣wi臋ci膰 dla dobra wsp贸lnego.

Dajmy na to, 偶e w贸jt zaprasza premiera i prosi na spotkanie tylko swoich wyborc贸w. Albo ksi膮dz zaprasza biskupa i prosi na spotkanie tylko mieszka艅c贸w np. z ulicy Nowej. Albo dyrektorka szko艂y zaprasza pani膮 minister o艣wiaty i prosi na spotkanie wybranych nauczycieli. Przecie偶 wszyscy przy zdrowych zmys艂ach powinni wtedy krzycze膰 i protestowa膰. I to nie w imi臋 swoich widzimisi臋, czy nawet ca艂kiem doros艂ych przekona艅, ale przede wszystkim wobec odpowiedzialno艣ci za wsp贸lnot臋 gminn膮, parafialn膮 i szkoln膮. I oczywi艣cie w imi臋 obrony prawdy i wolno艣ci obywatelskich.

Tworzy艂em Solidarno艣膰, studiowa艂em filozofi臋, jestem katechet膮 Ko艣cio艂a Katolickiego, wsp贸艂tworzy艂em samorz膮d w gminie, by艂em w贸jtem, widzia艂em kawa艂ek 艣wiata - nios臋 na sobie odpowiedzialno艣膰 za powierzon膮 mi wiedz臋 i za kawa艂ek Polski, w kt贸ry jestem/艣my rodzinnie i osobi艣cie wszczepieni. KRZYCZ臉 I PROTESTUJ臉.

Prosz臋, b艂agam, proponuj臋 - uznajmy, 偶e doro艣li艣my ju偶 (po 21 latach wolnej - dzi臋ki Solidarno艣ci - Polski) do pluralizmu w 偶yciu spo艂ecznym. Ty mo偶esz mie膰 takie pogl膮dy polityczno-religijno-samorz膮dowe, ja inne. Byle je mie膰 przemy艣lane i wyznane publicznie. Mamy prawo si臋 r贸偶ni膰. To nic z艂ego. Fatalne s膮 tylko skutki przemilcze艅, ukrywania pogl膮d贸w i braku dialogu. Ale to ju偶 by艂o. Nie da si臋 zawr贸ci膰 kijem Wis艂y.

niedziela, 18 grudnia 2011

Osoba i rodzina. Rodzina i osoba

Nie ma wi臋kszego wyzwania dla cz艂owieka na ziemi. Mount Everestem naszego 偶ycia jest dojrza艂a osobowo艣膰. Himalajami s膮 rodziny. S膮 tak偶e nieliczni, kt贸rzy czuj膮 i wybieraj膮 powo艂anie do stanu bez偶ennego ze wzgl臋du na wy艂膮czn膮 s艂u偶b臋 Bogu.

Wszystkie osi膮gni臋cia i rozwi膮zania do jakich dochodzi etapami ludzko艣膰 musz膮 by膰 oceniane z tego powodu. Czy i jak s艂u偶膮 rozwojowi osoby i sprzyjaj膮 rodzinom.

Jeste艣my 艣wiadkami r贸偶nych pr贸b oszukiwania ewolucyjnych dziej贸w cz艂owieka. Dzisiaj na czasie jest m贸wienie o zwi膮zkach partnerskich jednop艂ciowych. Niech sobie b臋d膮. Tak jak jest mleko 艣wie偶e i zgni艂e, je艣li pozostawione jest w z艂ych warunkach. Ale i ono mo偶e do czego艣 s艂u偶y膰 - technologicznie, cho膰 nigdy nie stanie si臋 celem hodowli kr贸w. Natura jest fundamentem, kultura architektem.

Kiedy patrz臋 na m艂odych ludzi, to przede wszystkim widz臋 ich w perspektywie tego najwi臋kszego wyzwania - jak poradz膮 sobie z kszta艂towaniem swojej osobowo艣ci (dojrza艂ej osoby) i czy znajd膮 szcz臋艣liw膮 (tzn. wiern膮 i trwa艂膮) drug膮 po艂ow臋, z kt贸r膮 stworz膮 szcz臋艣liw膮 - bo wiern膮 i trwa艂膮 - rodzin臋?

Wiern膮 i trwa艂膮 to znaczy kochaj膮c膮, z wszystkimi w艂asnymi i cudzymi u艂omno艣ciami, ale uznaj膮c膮 ten stan rzeczy i ci膮gle pr贸buj膮c膮 go przezwyci臋偶a膰. 艢wi臋ty Pawe艂 da艂 wskaz贸wki - cierpliwo艣膰, ufno艣膰, przebaczenie, nadzieja...

To, co najwi臋kszego mnie spotka艂o w 偶yciu, to w艂a艣nie osoba o imieniu Gra偶yna, ma艂偶e艅stwo i si贸demka dzieci, kt贸re przysz艂y na 艣wiat w naszym ma艂偶e艅stwie.

Hiszpania zachwyci艂a mnie przede wszystkim lud藕mi na ulicy, w ko艣ciele, w hotelu i sklepach. Nie mia艂em okazji pozna膰 nikogo osobi艣cie, opr贸cz Camino et consortes w Canterbury, ale ci w Madrycie s膮 ich siostrami i bra膰mi. Maj膮 to wpisane w geny i kultur臋. S膮 mi/nam bardzo bliscy. Z wygl膮du, gest贸w, zachowa艅. S膮 bardziej pogodni i naturalni (rozlu藕nieni). Widzia艂em sporo rodzin z ma艂ymi dzie膰mi i w贸zkami.
W ko艣ciele spotka艂em przedstawicieli wszystkich pokole艅 i grup spo艂ecznych.

Najlepiej si臋 poczu艂em w pe艂nym ko艣ciele na sobotnio-niedzielnej mszy 艣wi臋tej. Ko艣ci贸艂 to przede wszystkim wsp贸lnotowo艣膰, nie obrz臋dy. 艢wi臋te zwo艂anie - ecclesia. Fajn膮 ciekawostk膮 jest postawa stoj膮ca podczas podniesienia. Po ka偶dej cz臋艣ci konsekracji (chleb i wino) organista gra艂 co艣 jak nasze wojskowe tr膮bkowe hejna艂y. Fajne, bo podkre艣laj膮ce wolno艣膰 osoby wobec Najwy偶szego. Wolno艣膰 tak偶e si臋 wyra偶a w gestach. Komuni臋 przyjmuj膮 jak chc膮, do ust albo do r臋ki. W tym kulturowym kontek艣cie zmuszanie ludzi do czego艣 (wymuszanie zachowa艅 i gest贸w) jest wielkim nieporozumieniem i wyrazem zniewalania religi膮. To nie jest szczyt duchowego rozwoju.


PS.
Zdj.1 - boczna kaplica w ko艣ciele MB z G贸ry Karmel i 艣w. Luisa Obispo z modlitw膮 - "Chro艅 za 偶ycia, zachowaj w 艣mierci"
Zdj.2 - wej艣cie do ko艣cio艂a od strony hotelu, zamkni臋te w w dni powszednie. Siostry (g艂贸wnie azjatycko-arabskiego wygl膮du, mia艂em skojarzenie z Albertynkami i Albertynami) sprzedawa艂y jakie艣 ciastka 艣wi膮teczne i robi艂y zbi贸rk臋.
Zdj.3 - Antonio Machado z fragmentem poematu o Madrycie wisia艂o nade mn膮 w tawernie, mesonie "La Boheme", gdzie sp臋dzili艣my wiecz贸r w czwartek

pi膮tek, 16 grudnia 2011

A trav茅s de Madrid (en passant par Madrid)

My艣li trzeba notowa膰, gdy nas nawiedzaj膮. Czemu nie w hotelowej restauracji? Przyjecha艂em obserwowa膰, widzie膰, s艂ysze膰, czu膰... tak偶e to, co mnie spotyka, a nawet i siebie, od 艣rodka. W pe艂ni.
Szef sali kroi jam贸n serrano - szynk臋 hiszpa艅sk膮, wystawion膮 na okr膮g艂o na widok publiczny, osobi艣cie, jak kap艂an miejscowej kuchni. Szynka ma nawet swoje muzeum.

Wsz臋dzie czuj臋 si臋 i staj臋 si臋 po cz臋艣ci tubylcem. Jestem sob膮. By膰 sob膮! - to m贸j "Osobny 艣wiat", nie wobec kogo艣 i czyich艣 oczekiwa艅. To "M贸j osobny 艣wiat" w ca艂ym Wszech艣wiecie. My艣l臋 nie tyle globalnie, co kosmicznie. Wycieram talerz bu艂k膮 jak Francuzi, ocieram pot z czo艂a jak...(?) - nie musz臋 by膰 spi臋ty i zestresowany jak prezes. Jarka trzeba lubi膰, bo inaczej si臋 nie da, ale trzeba te偶 mie膰 odwag臋 mu si臋 przeciwstawi膰. Na przyk艂ad, gdy kaza艂 mi odej艣膰 od stolika, 偶eby zrobi膰 miejsce dla czterech Hiszpan贸w, jakby nie m贸g艂 to by膰 polsko-hiszpa艅ski stolik (1+3). W efekcie wyl膮dowa艂em na przystawce, na kt贸rej mog艂em spokojnie roz艂o偶y膰 sw贸j kajecik i robi膰 te notatki.
Prezes 艂膮czy w sobie wielkie idee i ma艂e 艣miesznostki. Mam wra偶enie, jakby jego inteligencja stale go wyprzedza艂a, o jakie艣 p贸艂 kroku. On potrzebuje lejc贸w, tak偶e, nie tylko naszego nieustannego podziwu.

W restauracji nie czu艂em si臋 mimo wszystko samotnie. By艂y przy mnie kole偶anki z kursu j臋zyka angielskiego z Canterbury, Camino i sp贸艂ka. One wybra艂y wino Rioja jako upominek-pami膮tk臋 dla naszego teachera z Pilgrims School of English. Kaza艂y mu je studiowa膰. Rioja jest z regionu... Ich regionu? One by艂y z Castilla y Leon. Nie znam si臋 na geografii i kulturze Hiszpanii, ale wino Rioja jest wy艣mienite. Na koniec zamawiam cafe cortado, czego oczywi艣cie nauczy艂 nas w kr贸tkim wyk艂adzie prezes. Dzi臋ki.

Ale by艂 te偶 ze mn膮 kto艣 jeszcze. Tomasz Mann i jego bohater Feliks Kroll. Co spojrz臋 na jednego z kelner贸w, to jakbym widzia艂 hotelowego windziarza Feliksa w jego peregrynacjach i r贸偶nych zawodach. Wsz臋dzie sobie dawa艂 rad臋, w ko艅cu by艂 na miar臋 intelektu wielkiego 艣wiatowego (bo nawet "niemieckiego" to za ma艂o) pisarza. By艂em - o dziwo - silny Tomaszem Mannem (jak jego Feliks). Ko艂o 偶ycia si臋 zmyka? Owszem, m贸g艂bym dzi艣 umrze膰, gdyby to komu艣 mia艂o przynie艣膰 wielk膮 duchow膮 korzy艣膰. A nawet finansow膮, np. odszkodowanie dla rodziny, gdybym mia艂 wypa艣膰 z samolotu.

Jestem tu, by s艂u偶y膰 mi艂o艣ci膮 intelektualn膮 do 艣wiata, cz艂owieka i Boga. Potrzebujecie mnie - Duchowego Komponentu Ka偶dego Projektu.

Oczywi艣cie bardzo prze偶ywam (ale chyba tylko do godz.16.00) 艂ajdactwo, kt贸re ma si臋 dzisiaj wydarzy膰 po艣r贸d Strachowian. Sps chce si臋 uw艂aszczy膰 na cz臋艣ci gminy (nie tylko gminnego maj膮tku). Zaw艂aszczy膰 w pobo偶nych zwyczajach polskiego op艂atka. Chc膮 - mam wra偶enie, 偶e i spo艣r贸d nich kto艣 chce ci膮gle si臋 upaja膰 w艂adz膮 i samouwielbieniem.

Siedz臋 w hotelu, czekam na lot powrotny - lepiej w fotelu z widokiem na plac... ni偶 na lotnisku. Na placu 艂aweczce siedzi bezdomny. Bawi si臋 li艣ciem. Kr膮偶膮 na motorach wok贸艂 placu policjanci. Przechodz膮 r贸偶ne uk艂ady dw贸jkowe zakochanych trzymaj膮c si臋 za r臋ce, s膮 w r贸偶nych wieku. Idzie rodzina z dw贸jk膮 dzieci. O, nawet czerwono bia艂o-brodaty Miko艂aj. Komercyjny, nie 艣wi臋ty.

Po drugiej stronie uliczki jest ko艣ci贸艂 Matki Bo偶ej z G贸ry Karmel i 艣w. Luisa Obispo. Na zdj臋ciu wida膰 wej艣cie do ko艣cio艂a, za nim budynek naszego hotelu. Cz艂owiek wierz膮cy w tym 艣wiecie zgubi膰 si臋 nie mo偶e. 艢wi臋ty Luis ma ca艂y powiat i miasto w Kaliforni, USA, w po艂owie drogi mi臋dzy Los Angeles i San Francisco ("the happiest city in America"). Pami臋tajmy, 偶e "nasze" Lincoln w Nebrasce te偶 nale偶y do najszcz臋艣liwszych!!!

Jak widzicie, blogi same si臋 pisz膮. Tylko troch臋 si臋 porozgl膮da膰 i ju偶. Ich parafia te偶 prowadzi.
艢wi臋ty Ludwik Obispo jest najm艂odszym biskupem w historii ko艣cio艂a. I jakim skutecznym! Niejako przy okazji en passant par Madrid b膮d藕 a trav茅s de Madrid naprowadzi艂 mnie na publikacj臋 o cywilizacji mi艂o艣ci.

Sprawy w gminie id膮 w okropnym kierunku. Dzisiejsze spotkanie sps-u jest alertem i symbolem. Niby op艂atkowe, a dzieli! Odbywa si臋 w trzy dni po 30 rocznicy rocznicy stanu wojennego, po raz pierwszy tak pi臋knie uczczonej w Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej! Jednak niekt贸rzy (w tym nauczycielka tej偶e szko艂y) niczego nie zrozumieli. Niestety. Nie daje mi to 偶adnej satysfakcji. Ubolewam. Wierz臋 ci膮gle w ludzi i zdolno艣膰 do porozumienia. Wierz臋 w dialog. JESTEM DIALOGIEM.

Sps-strachowka o sobie - "Naszym g艂贸wnym celem jest uaktywnienie mieszka艅c贸w do wsp贸lnych dzia艂a艅 dla dobra miejsca, w kt贸rym 偶yjemy. Stawiamy na wsp贸艂prac臋 z lud藕mi dobrej woli."
Papie偶 ("ukochany") o cywilizacji mi艂o艣ci - "Do wszystkich cz艂onk贸w Ko艣cio艂a, kt贸ry jest ludem 偶ycia i s艂u偶y 偶yciu, zwracam si臋 ze szczeg贸lnie nagl膮cym wezwaniem, aby艣my razem ukazali wsp贸艂czesnemu 艣wiatu nowe znaki nadziei, troszcz膮c si臋 o wzrost sprawiedliwo艣ci i solidarno艣ci, o utrwalenie nowej kultury ludzkiego 偶ycia, w celu budowania autentycznej cywilizacji prawdy i mi艂o艣ci".

Co znaczy to "RAZEM" - o to jest pytanie.

PS.
Zdj臋cie nr1 - hotelowa dekoracja.
Zdj臋cie nr2 i 3 z ko艣cio艂a De Nuestra Senora del Carmen y Luis. Msze w dni powszednie s膮 o 10.0, 11.00, 12.00, 18.00 i 20.00. Kto by tu wcze艣niej wstawa艂? O godz. 19.00 jest wystawienie Naj艣wi臋tszego Sakramentu i adoracja. Po niej r贸偶aniec.

czwartek, 15 grudnia 2011

Hiszpania, Ole!

Siedz臋 sobie na kanapie, w kapciach, albo bez, w hotelowej restauracji po 艣niadaniu, przy kawie i ratuj臋 dzie艅. Wczoraj mam w zeszycie, zapiski z samo-lotu. Lecia艂o si臋, pisa艂o. Ale w zeszycie (mo偶e kiedy艣 przepisz臋, mo偶e). Jak do-lec臋 :)

Dzie艅 raczej do dupy. Ju偶 w Warszawie si臋 zgubi艂em. Metro mnie w艂贸czy艂o jakimi艣 upiornymi alejami. To znaczy jego plac budowy na Pradze. Autobusy i tramwaje nie te, co zwykle, to znaczy przed rokiem. Schody mnie ci膮gle gania艂y z g贸ry na d贸艂, z do艂u na g贸r臋 i vice versa. Po trzech godzinach od wyjazdu ze wsi dotar艂em na lotnisko. Samolot do艂o偶y艂 kolejne p贸艂 godziny op贸藕nienia. W hotelu byli艣my ok 17.00. Mia艂em do艣膰. Nie poszed艂em w nocne miasto-wie艣 Madryt. Puerta Madrid, bo miasto nie wykupi艂o do ko艅ca od kr贸la praw miejskich. Za drogo.

Ale klimacik bardziej mnie m臋czy ni偶 przebyta czaso-przestrze艅. Jest 13 stopni Celsjusza i do 19.00 bardzo widno. Podobno to miasto nie zasypia. Ja tak, 偶eby zapomnie膰. 呕e wyjecha艂em z nie-europejskiej Strach贸wki, i po wielu godzinach ci膮gle nie opu艣ci艂em naszej niezbyt ciekawej lokalno艣ci. S膮 ca艂e delegacje gminno-LGD-owskie, nawet ludzie ze szczebla marsza艂kowskiego dw贸ch wojew贸dztw. Chyba jeden taki siedzia艂 za mn膮 w samolocie i mia艂 pretensje, 偶e m贸j fotel nie pozwala mu n贸g rozprostowa膰. Chyba samolot pomyli艂 mu si臋 z samochodem s艂u偶bowym. Jest wiele pa艅. Niekt贸re u艣miechaj膮 si臋 s艂odko i ta艅cz膮 wok贸艂 w贸jt贸w, jak ksi臋偶a wok贸艂 biskup贸w. Dupeerelne poziomy i uk艂ady, uk艂adziki czuje si臋 a偶 do uk艂adu limfatycznego. Ca艂ym sob膮. Jestem na to uczulony, wi臋c choruj臋.

Impreza jest - jak na razie - bardzo lokalna, tzn krajowa, tyle 偶e obchodzona zagranic膮. W Hiszpanii. To Jarkowa sie膰 fundacji i stowarzysze艅 obchodzi tutaj 10-ciolecie. Reszta to w艂a艣ciwie kwiatki do ko偶uch贸w. S艂uchamy, potakujemy, podpisujemy list臋 obecno艣ci. On bryluje. Po polsku, po hiszpa艅sku, po angielsku. Fajny facet.

Ratuje mnie moja osobowa relacja z rzeczywisto艣ci膮. Z ni膮 jestem ca艂y czas w dialogu. Z ni膮 zasypiam. Niczego nie musz臋. Nie musz臋 zwiedza膰. Nie musz臋 odwiedza膰 si臋 w pokojach, nie musz臋 z nikim pi膰 bruderszaft贸w. Nie po to tutaj przyjecha艂em.

Wi臋c po co?
Z potulnej uleg艂o艣ci. Zadzwonili z biura w T艂uszczu, spytali, czy nie zechc臋. Zechcia艂em. Zrozumia艂em, 偶e w czyim艣 zast臋pstwie. W takiej sytuacji si臋 nie odmawia. I tak wysz艂o co艣 pomi臋dzy szcz臋艣ciem a 艂ask膮. Po zbyt 艂atwej, wr臋cz us艂u偶nej zgodzie mia艂em du偶y zgryz, albo kaca dzie艅 w dzie艅. Ale w domu nie d艂u偶ej ni偶 przez tydzie艅, teraz w hotelu to tylko kontynuacja. Ale nie mo偶e by膰 a偶 tak 藕le. Wielu mi pewnie zazdro艣ci. Ich w szczeg贸lno艣ci przepraszam.

Na lotnisku w Warszawie zd膮偶y艂em jeszcze zapisa膰:

- Dom mo偶e si臋 wali膰, byle ludzie byli w nim serdeczni. 艁azienka mo偶e by膰 byle jaka, byle dzieci si臋 u艣miecha艂y. To s膮 warto艣ci osobowe. Nawet m贸j ojciec, cho膰 nie 偶yje biologicznie od 29 lat, jest zawsze ze mn膮 - warto艣ci膮 osobow膮. Jest te偶 przecie偶 we mnie: biologicznie, kulturowo... - ci膮gle brak nam w艂a艣ciwych poj臋膰 do zrozumienia i opisania 偶ycia osobowego.
Mo偶esz nie mie膰 nogi, albo mie膰 ich sze艣膰, byle艣 by艂 ciekaw膮 i dobr膮 osob膮.

Poj臋cie "cz艂owiek" - kojarzy si臋 z ca艂ym sztafa偶em materialnym. Jego wygl膮d, ubi贸r i stan konta si臋 licz膮. Kiedy m贸wimy o "osobie" - licz膮 si臋 tylko warto艣ci og贸lno-duchowe i typowo osobowe.

Jad臋 wi臋c po sens. Osobowo-tw贸rczy. Ka偶dy kwant sensu jest na wag臋 z艂ota. C贸偶 wi臋cej mog膮 mnie jeszcze obchodzi膰 sprawy tego 艣wiata! (koniec lotniskowego wpisu)

Ci膮g dalszy - hotelowy:
Po co ja to wszystko pisz臋?
Bo w Ksi臋dze Nam Wszystkim Objawionej s膮 r贸偶ne gatunki: ksi臋gi historyczne, ksi臋gi m膮dro艣ciowe, ksi臋ga liczb...
Dawno znalaz艂em sw贸j gatunek, teraz musz臋 go "uprawia膰", jak rolnik pole, nie daj Bo偶e ugorowa膰. Je艣li nie zapisz臋 tego, co mi jest dane (objawione), to b臋dzie ma艂a luka w ksi臋dze (jakich艣 danych) ludzko艣ci.
Przecie偶 nie chodzi mi o to, 偶eby si臋 popisywa膰 (raczej wypisa膰, i to do ko艅ca), jeszcze mniej, 偶eby kogo艣 obra偶a膰, ura偶a膰 itp. Dostarczam danych danych mi osobi艣cie, uzupe艂niam record. Przecie偶 i ja ziemi pod stop膮 tyle mam, powietrza tyle zu偶ywam, wody pitnej, kcal itd. dopok膮d id臋. Je艣li ura偶am, zawsze got贸w jestem przeprosi膰. Ale najpierw musz臋 us艂ysze膰 to, co wam jest dane - mo偶na si臋 skutecznie przeprasza膰 b臋d膮c chyba na tym samym poziomie nad poziomem morza, albo pu艂apie pod niebem. Je艣li co艣 si臋 w danych telemetrycznych nie zgadza, trudno sobie poda膰 r臋k臋 :)
Ale bez wyg艂up贸w j臋zykowo-stylistycznych, k艂贸膰my si臋 i nie zgadzajmy, byle kulturalnie i szanuj膮c Prawd臋 Wy偶sz膮 i Wi臋ksz膮 od nas obustronnie.

DONOSZ臉 uprzejmie, 偶e dzie艅 ko艅cz臋 w du偶o lepszym humorze. Komu trzeba honor mog臋 zwr贸ci膰. Komu? Komu? Bo id臋 do domu.
Impreza si臋 umi臋dzynarodowi艂a. Zarys Rzeczpospolitej Norwidowskiej zosta艂 przekazany w r臋ce ambasadora RP w Madrycie! Ten fakt zosta艂 ju偶 odnotowany na Facebooku. Hiszpanie dali mi m膮drze do my艣lenia. Polskie marsza艂ki nudzili i nic nie wnie艣li, wype艂nili tylko zadane im zadanie. Do obiadu by艂o wyborne wino Rioja, ono te偶 du偶o znaczy. A dla mnie osobi艣cie nawet du偶o wi臋cej (z perspektyw膮 na katedr臋 w Cantenbury), ale o tym, potem.

PS.
Skandal z zakamuflowanym przyjazdem Marsza艂ka Adama Struzika i pok膮tnym otwarciem (ponownym) 艣wietlicy wiejskiej(???) dotar艂 a偶 tutaj i jest 偶ywo komentowany w samorz膮dowo-stowarzyszeniowym gronie (s膮 w贸jtowie, prezesi LGD i innych stow., itd. itd). Wstyd nie tylko na Mazowsze, Polsk臋, ale i p贸艂 Europy:(
Pocieszaj膮ce jest tylko, 偶e ci, kt贸rzy s膮 d艂u偶ej w UE i LIDERZE (od liaison fr. - tworzy膰 wi臋zi, wsp贸艂prac臋, nie lider贸w) m贸wi膮, 偶e konflikty to sprawa normalna, byle mie膰 wypracowane regu艂y ich rozwi膮zywania i zapewniony ci膮g艂y przep艂yw informacji (o co najbardziej chyba tylko ja si臋 troszcz臋 :-)

wtorek, 13 grudnia 2011

Schizofrenia prawie narodowa

Poszed艂em wczoraj wcze艣niej spa膰. Nie chcia艂em s艂ucha膰 ani wielkiego konkursu historycznego "Polska droga do wolno艣ci", ani programu Tomasza Lisa. Co艣 tam, pi膮te przez dziesi膮te, i tak do mnie dotar艂o. To, co dotar艂o, podsun臋艂o mi dzisiejszy tytu艂.

Wszystkie wa偶ne wypowiedzi, cytaty, utwory muzyczne i literackie, obrazy i obrazki ze 艣wiata z wielkimi i wa偶nymi osobami, lub nie mniej wa偶nymi - by艂y ho艂dem dla SOLIDARNO艢CI i Polski 1980/81. 呕adnego s艂owa podziwu dla genera艂a WJ nie us艂ysza艂em. Wi臋c dlaczego 41-51% Polak贸w respondent贸w ankiet odpowiada TAK dla stanu wojennego?

Jeszcze g艂臋bsze uzasadnienie (i tym gorsza refleksja nad nami) przysz艂o mi do g艂owy chwil臋 p贸藕niej - PRAWD臉 HISTORII OPOWIADA PIE艢艃 GMINNA I INNA - SZTUKA I KULTURA - du偶o bardziej i wierniej ni偶 historycy, a na pewno nie politycy i media.
Jeste艣my dumni z Solidarno艣ci, kt贸ra wyros艂a m.in. z papieskiego zasiewu i z Polski, w kt贸rej zacz臋艂a si臋 Wiosna Lud贸w 1989, kt贸ra przynios艂a wolno艣膰 po艂owie Europy. A media i za nimi respondenci upowszechniaj膮 wersj臋 genera艂a WJ o"mniejszym z艂u". To diabelska teoria. M贸wi臋 o teorii mniejszego z艂膮, nie o generale WJ. Stary genera艂 patrzy w oczy wieczno艣ci (nawet je艣li w ni膮 nie wierzy).

REWELACYJNIE wypad艂y obchody 30 rocznicy stanu wojennego w szkole! Pierwszy raz zosta艂 uczczony ten trudny moment naszej historii. Ani bym przypuszcza艂. Nie dlatego, 偶e nie wierz臋 w zaanga偶owanych nauczycieli i zdolnych uczni贸w (dzieci i m艂odzie偶y), ale dlatego, 偶e to niewygodny by艂 dot膮d temat w Strach贸wce i klimat bardzo nie sprzyja艂. Trzeba doda膰, 偶e jedna z kole偶anek jest radn膮. Kszta艂tuje wiedz臋 i postawy obywatelskie tak偶e (a mo偶e przede wszystkim) swoj膮 postaw膮 i decyzjami.
Nikt z Rady Gminy nie odpowiedzia艂 na dwa moje apele o upami臋tnienie rocznicy powstania Solidarno艣ci w gminie przed 30 laty, a ostatni trzeci, o pami臋膰 dla poleg艂ych i tych, kt贸rzy prze偶yli stan wojenny, zosta艂 tylko przeczytany na sesji, bo 偶ona - dyrektor szko艂y si臋 o to upomnia艂a. ALE POWA呕NEJ DYSKUSJI I UCHWA艁Y NIE BY艁O.
Ci - uwa偶aj膮cy si臋 za wielkich lider贸w w 偶yciu gminnym - kt贸rzy zignorowali 30 rocznic臋 za艂o偶enia naszej Solidarno艣ci RI, my艣leli, 偶e tak samo zrobi膮 z 30 rocznic膮 13 Grudnia. Ale si臋 przejechali. Historia ich rozjecha艂a (rozjedzie), nie ja. Polska i 艣wiat, kt贸ry si臋 uj膮艂 za nami. Pan B贸g nie rychliwy, ale sprawiedliwy.

Szko艂a ratuje honor wsp贸lnoty lokalnej w obliczu historii najnowszej. Trudno by sobie wymy艣li膰 lepszy monta偶 artystyczny na dzisiejsz膮 okazj臋:
1) Czes艂aw Mi艂osz o wierze, nadziei i mi艂o艣ci (tym programem m艂odzie偶 gimnazjalna zaj臋艂a I miejsce w konkursie "Cz艂owiek Roku" w Jadowie)
2) Wspomnienia tych, kt贸rzy prze偶yli 13 Grudnia w Kopalni "Wujek", w Stoczni Gda艅skiej i innych historycznych miejscach
3) Pie艣ni i piosenki z epoki, sprzed stanu wojennego i tego okresu
4) Opowie艣膰-艣wiadectwo nauczyciela z RzN

Na sali by艂o ponad 200 os贸b, 艣ci艣ni臋tych jak na strajku, powiewaj膮cych bia艂o-czerwonymi chor膮giewkami. Nad nami wisia艂a flaga Solidarno艣ci. Na 艣cianie napis - NIE ZAPOMNIMY. A na ekranie zdj臋cia i filmiki manifestuj膮cych t艂um贸w, zrozpaczonych os贸b, czo艂g贸w rozje偶d偶aj膮cych wolno艣膰.

Program apelu by艂 inter-aktywny. Sala da艂a si臋 zach臋ci膰 do 艣piewu "Ojczyzno ma" i do okrzyk贸w "Nie ma wolno艣ci bez Solidarno艣ci" i "chod藕cie z nami, dzi艣 nie bij膮". Najm艂odsi s膮 najbardziej spontaniczni. Byle艣my ich nie utemperowali za bardzo i nie zoboj臋tnili ich naturalnej ciekawo艣ci, tak偶e na histori臋, kt贸ra si臋 dzia艂a pod ich bokiem.
呕aden nauczyciel nie mo偶e chodzi膰 z podniesion膮 g艂ow膮 w艣r贸d nich i po艣r贸d nas, je艣li nie podzieli si臋 swoimi refleksjami na stan wojenny i na Solidarno艣膰. I "je艣li nie usprawiedliwi nadziei, kt贸ra jest w nas."
O obowi膮zku w kwestii pierwszej przypomina Mazowiecki Kurator O艣wiaty. O obowi膮zkach w kwestii drugiej napisali ksi臋偶a profesorowie w komentarzu do czyta艅 liturgicznych na ostatni膮 niedziel臋 (www.mateusz.pl). Gdybym ja napisa艂 to samo (1 i 2) 艣ci膮gn膮艂 bym jeszcze wi臋ksz膮 burz臋 na siebie. Ale ja ju偶 nie musz臋 :) Zwyci臋偶y艂a艣 Polsko, tak偶e w gminie Strach贸wka. Dasz sobie rad臋 tak偶e z przej艣ciow膮 (post-peerelowsk膮) schizofreni膮 w naszym spo艂ecze艅stwie. Trzeba nam wszystkim jeszcze troch臋 cierpliwo艣ci. Tak偶e dla siebie nawzajem.

PS.1
Doktor S艂awomir Sowi艅ski pytany w telewizji o prognozy na temat prze偶ywania przez Polak贸w kolejnych rocznic stanu wojennego powiedzia艂, 偶e za 10-20 lat ocena sie wyprostuje i bardziej ujednolici. Rodacy nabior膮 dystansu. Do g艂osu dojd膮 ci najm艂odsi, kt贸rzy dzisiaj najmocniej klaskali i krzyczeli "nie ma wolno艣ci bez Solidarno艣ci".

PS.2
Opublikowa艂em swoje wspomnienia "M贸j 13 Grudnia" na forum grupy Tygodnika Powszechnego. Tam, gdzie wisz膮 ju偶 wspomnienia z czasu siania "Ziarna Solidarno艣ci" i "List do Papie偶a". Sko艅czy艂em sw贸j annopolsko-legionowski tryptyk.

PS.3
W艂adza gminna zam贸wi艂a msz臋 艣wi臋t膮 w intencji ofiar stanu wojennego i gminnej Solidarno艣ci RI z 1981. Mury zaczynaj膮 p臋ka膰. Ponad 3 tysi膮ce lat temu zmi臋k艂o nawet serce faraona. Historia i proroctwa zataczaj膮 ko艂a. "Cho膰by si臋 oczy zamkn臋艂o, marzy艂o / Na 艣wiecie b臋dzie tylko to, co by艂o /.../ Patrzcie, jak drzewo rzuca d艂ugie cienie,/ I nasz i kwiat贸w cie艅 pada na ziemi臋: / Co nie ma cienia, istnie膰 nie ma si艂y /.../ Mi艂o艣膰 to znaczy popatrze膰 na siebie,/ Tak jak si臋 patrzy na obce nam rzeczy."