sobota, 18 maja 2013

W tych samych dekoracjach


"Wiele jeszcze m贸g艂bym wam powiedzie膰, ale tego teraz nie zniesiecie. Ale przy艣l臋 wam Pocieszyciela, kt贸ry z mojego we藕mie, a wam opowie". 
“Jest ponadto wiele innych rzeczy, kt贸rych Jezus dokona艂, a kt贸re, gdyby je szczeg贸艂owo opisa膰, to s膮dz臋, 偶e ca艂y 艣wiat nie pomie艣ci艂by ksi膮g...”.
“Panie, kto jest ten, kt贸ry Ci臋 zdradzi? Gdy wi臋c go Piotr ujrza艂, rzek艂 do Jezusa: Panie, a co z tym b臋dzie? Odpowiedzia艂 mu Jezus: Je偶eli chc臋, aby pozosta艂, a偶 przyjd臋, co tobie do tego? Ty p贸jd藕 za Mn膮.“  
M膮dro艣ci s膮 na ka偶dym prawie kroku naszego 偶ycia. Na ka偶dej stronie Dobrej Nowiny - na pewno.

Wr贸ci艂em z naszego ko艣cio艂a, gdzie trwa spowied藕 przed msz膮 rocznicow膮 uczni贸w klasy trzeciej. By艂em tak偶e przed tygodniem, na I Spowiedzi uczni贸w klasy drugiej.
Zauwa偶y艂em przede wszystkim te same dekoracje na 艣cianach, przed o艂tarzem, na 偶yrandolach i 艂awkach.
Ksi膮dz proboszcz te偶 rozpoczyna艂 tak samo, liturgi膮 s艂owa. Ale dzieci klasy drugiej i ich rodzice siedzieli z przodu ko艣cio艂a, dzieci klasy trzeciej i ich rodzice – z ty艂u. Ksi膮dz przed tygodniem w kazaniu zwr贸ci艂 uwag臋 na 偶al za grzechy, dzisiaj na postanowienie poprawy. Tydzie艅 temu kazanie by艂o bardziej teologiczne, dzisiaj – psychologiczne. Spowied藕 ma wiele aspekt贸w. Antropologiczny, ale i spo艂eczny. Nikt nie 偶yje i nie umiera dla siebie. Ka偶dy grzech ma kosmiczne konsekwencje - w noosferze na pewno - jak ka偶de zmaganie i zak艂贸cenie r贸wnowagi w odwiecznym boju dobra i z艂a. Na pocz膮tku by艂o tylko dobro. I widzia艂 je B贸g, ale nie by艂o jeszcze nas :-)

Patrz臋 i opisuj臋. Dzisiaj nie robi艂em zdj臋膰. Bo cho膰 dekoracje s膮 te same, to klimat jest inny. Wi臋kszo艣膰 obecnych pewnie by sobie nie 偶yczy艂a. Tydzie艅 temu mog艂em pisa膰, fotografowa膰, mruga膰 do dzieci, u艣miecha膰 si臋 do rodzic贸w, oddycha膰 ca艂ym sob膮, z ca艂膮 histori膮, pami臋ci膮, to偶samo艣ci膮. By艂y mi臋dzy nami wsp贸lnotowe wi臋zi.
Bo duch by艂 (jest) inny? Chyba tak, mo偶e nawet inna religia. Przyj臋艂o si臋 u nas od lat, 偶e si臋 o tym nie m贸wi. 呕e o najwa偶niejszych sprawach, wp艂ywaj膮cych na kszta艂t 偶ycia wsp贸lnego (gmina, szko艂a, parafia...) si臋 milczy. A przecie偶, tak jak w wielu (wszystkich?) 偶ywych polskich spo艂eczno艣ciach, s膮 w艣r贸d nas niedom贸wienia, niech臋ci, konflikty, jawny i skryty fa艂sz, omijanie rozmowy otwartej dla i na ka偶dego, szczerej, debaty publicznej, a nawet prywatnego “dzie艅 dobry” dla ka偶dego na ulicy, w szkole, w sklepie... Jeste艣my gmin膮 o poszarpanej pami臋ci i to偶samo艣ci. Tylko ja o tym m贸wi臋 i pisz臋, wi臋c dosta艂em epitet "siewcy nienawi艣ci" i "zdrajcy dzieci komunijnych". Je艣li m贸wi臋 nieprawd臋 - wyka偶cie. Lecz je艣li ja m贸wi臋 prawd臋, to jakim duchem Wy si臋 kierujecie! 
Nie gniewam si臋, czekam na wyja艣nienia, zas艂u偶y艂em na nie, tak偶e zas艂u偶y艂a na nie moja rodzina. Zas艂u偶y艂a tak偶e nasza parafia, szko艂a, gmina. Mo偶e nawet Polska?! 

W ka偶dej wsp贸lnocie lokalnej s膮 grupy interes贸w i ich liderzy. S膮 dzia艂ania zakulisowe i ludzie, kt贸rzy szepcz膮 (po dwie, po dw贸ch, po trzech...) na uboczu i milkn膮 na widok innych, zwyk艂ych, prostych, otwartych obywateli otwartego spo艂ecze艅stwa, otwartych (posoborowych?) katolik贸w w otwartym ko艣ciele itd. My, mieszka艅cy, nauczyciele, parafianie Strach贸wki - Rzeczpospolitej Norwidowskiej - w tym trwamy bardzo d艂ugo (19 lat?), nasz ksi膮dz proboszcz odziedziczy艂, z wyrok贸w Opatrzno艣ci, historii i na mocy aktu mianowania, podpisanego przez ksi臋dza arcybiskupa.

Ze mn膮 tak nie jest. Patrz臋 i opisuj臋. Nie umia艂em 偶y膰 w fa艂szu – mog臋 ju偶 m贸wi膰 w czasie przesz艂ym - nie umia艂bym (nie chcia艂) w fa艂szu umiera膰. “Powiedz mi, kim jeste艣”, “poka偶 mi swoje my艣lenie”, podziel(my) si臋 pami臋ci膮 i to偶samo艣ci膮, je艣li chcemy zbli偶y膰 si臋 ku wybrze偶om wsp贸lnoty i nie by膰 samotnymi wyspami (i pozosta膰 grupami r贸偶nych interes贸w).

Patrz臋 i opisuj臋, bo t臋skni臋 za szczero艣ci膮, przejrzysto艣ci膮, jawno艣ci膮, pe艂n膮 pami臋ci膮 i to偶samo艣ci膮 bliskich mi ludzi i ca艂ej wsp贸lnoty lokalnej (parafii, szko艂y, gminy...), w kt贸rej przysz艂o mi 偶y膰, dla kt贸rej zaryzykowa艂em w 1980/81 ca艂e 偶ycie swoje, a od 1989 偶ycie rodziny, w kt贸rej dokona艂y si臋 wielkie, 艣wi臋te rzeczy, na naszych oczach. O tym mo偶na i nale偶y rozmawia膰, opisywa膰, nie zamieniaj膮c opisu w s膮d nad tym lub tamtym. Mo偶na uczy膰 si臋 takiej koncentracji uwagi na dobru i prawdzie, kt贸ra oczy, serce i sumienie otwiera, a nie zamyka i za艣lepia. Mo偶na dystansowa膰 si臋 nawet od siebie, od nadwra偶liwo艣ci i skupia膰 na Obiektywnej Prawdzie – w DIALOGU. W jednym duchu jest to na pewno mo偶liwe.

T臋skni臋 za ko艣cio艂em kardyna艂a Maloney'a, kardyna艂a-papie偶a Borgolio (jezuita), prawie-biskupa Andrzeja Madeja (oblat Maryi Niepokalanej). Za ko艣cio艂em Jezusa z Dobrej Nowiny, nie koniecznie z opas艂ych tom贸w tradycji globalno-lokalno-itd. cz臋sto wr臋cz o magicznej mocy zniewalania bardzo lokalnych umys艂贸w. Mia艂kie ple-ple-ple, zakrywaj膮ce/nieodkrywaj膮ce pisanie na nic ju偶 si臋 zda. Pozostan膮 wtedy tylko te same dekoracje, kt贸re z czasem z偶贸艂kn膮, zbrzydn膮, zostan膮 zmienione, wyrzucone. Nie warto si臋 do nich przyzwyczaja膰. Pi臋kna i nie艣miertelna jest tylko istota rzeczy, wieczna prawda.

Jutro jest Zes艂anie Ducha 艢wi臋tego, tego samego, co 2 tysi膮ce lat temu, ale w szczeg贸lnych okoliczno艣ciach pami膮tki tamtego Zes艂ania Ducha 艢wi臋tego w Roku Wiary (i Rozumu), a ja nie b臋d臋 z uczniami i lokaln膮 wsp贸lnot膮 na uroczysto艣ci rocznicy I Komunii 艢wi臋tej. B臋d臋 za to dzisiaj na zako艅czeniu Bia艂ego Tygodnia. Tak wysz艂o z ludzko-nie-boskich dzia艂a艅. Dzia艂a艅 niejawnych, znaczy: konspiracji w szkole, za plecami nauczyciela-katechety (a mo偶e i innych os贸b). To jest problem do rozwi膮zania przez wsp贸lnot臋 szkoln膮, kt贸ra ma spisane regulaminy, statuty itd. Teren parafii za艣 jest dzisiaj sum膮 naszych wiar(y), przekona艅 i niedopowiedze艅 systemowych, pomimo 50 lat, kt贸re (nadaremno?) up艂yn臋艂y od rozpocz臋cia 艢wi臋tego Powszechnego Soboru Watyka艅skiego II, d艂ugiego pontyfikatu JP II Karola Wojty艂y, wielu wielu synod贸w watyka艅skich, diecezjalnych, konferencji naukowych, publikacji ko艣cielnych i nie-ko艣cielnych. Praeterit figura huius mundi, a nasze lokalne (w skali globalnej, a c贸偶 dopiero wobec Wszech艣wiata, Wieczno艣ci i eschatologii) przyzwyczajenia i obraz 艣wiata ani drgn膮.

Duch 艢wi臋ty dzia艂a i w szkole, i w parafii, i w gminie, i w naszych stowarzyszeniach (zw艂aszcza tam, gdzie wpisali艣my “chrze艣cija艅skie warto艣ci” i tego naprawd臋 chcemy). Duch 艢wi臋ty dzia艂a przede wszystkim w ka偶dym ochrzczonym, kt贸ry chce by膰 - z ca艂膮 samo艣wiadomo艣ci膮, wiar膮 i rozumem - Jego 艣wi膮tyni膮. Tak nauczam od 31 lat na katechezach, parafialnych i szkolnych. Ka偶d膮 katechez臋, lekcj臋 religii, zaczynamy w ciszy przed krzy偶em, bo wierzymy, 偶e Duch 艢wi臋ty dzia艂a w modlitwie, 偶e naj艂atwiej mo偶emy Go poznawa膰 w艂a艣nie wtedy, i 偶e bez Niego nic uczyni膰 nie mo偶emy. Bez Niego nie ma katechezy, Ko艣cio艂a, parafii. Bez Niego nie ma 偶adnej wsp贸lnoty, 偶adnej jedno艣ci.

Cho膰 Duch 艢wi臋ty przynosi mi臋dzy innymi dar j臋zyk贸w (pos艂ugiwania si臋 i rozumienia) to mam wra偶enie, 偶e my ci膮gle m贸wimy innymi j臋zykami. Moja pro艣ba, nalegania (domaganie si臋) rozmowy o naszych sprawach, o naszej zbiorowej pami臋ci i to偶samo艣ci ci膮gle pozostaje bez echa. I to na wszystkich polach 偶ycia tzw. wsp贸lnoty lokalnej - w parafii, gminie, szkole...

Sama Rocznica to nic takiego, ot, ludzki zwyczaj upami臋tniania wa偶nych wydarze艅. Nic wi臋cej. Jedne upami臋tniamy, innych nie – to takie nasze ludzkie potrzeby, kaprysy, manifestacje. Jacy jeste艣my, tak to, tamto, tak lub inaczej, upami臋tniamy.

Gdybym ja milcza艂, m贸j Anio艂 tr膮bi膰 b臋dzie. Ale ja nie chc臋 milcze膰. Milcze膰 mi nie wolno. Tak dalej 偶y膰 nie warto. Naprawd臋 (moja teza do dyskusji). 
Nie chc臋 do wszystkich swoich grzech贸w dok艂ada膰 grzechu milczenia (przemilczania). Dany jest mi ogl膮d prawdy, kt贸ra rozegra艂a si臋 (dzia艂a) na naszym terenie od 1978/1980/81 roku, przez wszystkie prze艂omowe dla Polski, dla nas i Europy-艢wiata etapy: wyb贸r Karola Wojty艂y (zapowiedziany przez S艂owackiego i przygotowany przez Sob贸r 艢wi臋ty Powszechny Watyka艅ski II), Solidarno艣膰, pierwsze wolne wybory 1990 i I Kadencj臋 Samorz膮du, walka o zachowanie szko艂y i przestrzeganie praw obywatelskich w gminie, reform臋 administracyjn膮 i wyb贸r przez nas powiatu wo艂omi艅skiego, powstawanie NGO's贸w, w tym Rzeczpospolitej Norwidowskiej, Lokaln膮 Grup臋 Dzia艂ania, Partycypacj臋 Publiczn膮 “Decydujmy Razem”, Rekolekcje Norwidowskie, kontakty mi臋dzynarodowe szko艂y Rzeczpospolitej Norwidowskiej, zw艂aszcza program Socrates-Comenius i korespondencj臋 uczni贸w naszej szko艂y  ze szko艂膮 艣w. Teresy w Lincoln, Nebraska, USA, list o b艂ogos艂awie艅stwo do Papie偶a Jana Paw艂a II, zmiany na stanowisku proboszcz贸w naszej parafii, od 7 miesi臋cy przebieg Roku Wiary (i Rozumu) w parafii, dekanacie, diecezji...                                      
Jest prawda. Prawda jest poznawalna. “Poznacie prawd臋, a prawda was wyzwoli”. Jest mo偶liwa postawa mi艂o艣ci intelektualnej. “Aby艣my byli jedno”.

pi膮tek, 17 maja 2013

Chwila (odblask) katechetycznej chwa艂y


Pierwsza Komunia 艢wi臋ta jest pewnym punktem ci膮g艂o艣ci na katechetycznej drodze. Nie tylko dla dzieci, rodzic贸w, wsp贸lnoty szkolnej(!) i parafialnej, ale tak偶e dla katechet贸w.

Z zasady dwa lata ku temu prowadz膮. “Zer贸wka” jest dopiero wzajemnym oswajaniem ze sob膮 i z tematyk膮 spotka艅 katechety z dzie膰mi w ich kolorowym pomieszczeniu klasowy. Dwa kolejne prowadz膮 do spotkania z Bogiem w Komunii 艢wi臋tej. Teraz b臋d膮 trzy, za spraw膮 rozporz膮dzenia arcybiskupa Henryka Hosera (dobrze to, czy nie, warto by dyskutowa膰, z nami nie rozmawiano).

R贸偶ne mamy podr臋czniki, oferta jest coraz wi臋ksza, 偶yjemy w 艣wiecie wolnego rynku. Wydawnictwa reklamuj膮 swoje produkty: “G艂贸wnym tematem podr臋cznika jest ukazanie Ko艣cio艂a jako rodziny Jezusa, w kt贸rej otrzymujemy chrzest. Wsp贸lnota ta wita pierwszoklasist贸w w szkole i domu Jezusa, uczy s艂ucha膰 s艂贸w Boga, modli si臋 i chwali Go. Jezus ukazuje nam swojego Ojca i jest obecny w sakramentach i wsp贸lnocie Ko艣cio艂a.” (krakowskie “jezuickie” WAM - Wydawnictwo Apostolstwa Modlitwy).

“Tre艣ci zawarte w podr臋czniku i struktura jednostki lekcyjnej uwzgl臋dnia mo偶liwo艣ci percepcyjne sze艣ciolatk贸w. Poszczeg贸lne zagadnienia ukazano w spos贸b zrozumia艂y dla dziecka tak, aby pozna艂o ono podstawowe prawdy wiary, pog艂臋bi艂o 艣wiadomo艣膰 potrzeby bycia dzieckiem Bo偶ym i zrozumia艂o istot臋 przyja藕ni z Bogiem.

Punktem wyj艣cia do przeprowadzenia zaj臋膰 jest codzienne do艣wiadczenie dziecka, a nast臋pnie 艂agodne przej艣cie w wymiar religijny. W tre艣ci podr臋cznika szczeg贸lny nacisk po艂o偶ony jest na podmiotowo艣膰 ucznia oraz indywidualizacj臋 procesu edukacyjnego” (pozna艅skie Wyd. 艢w. Wojciecha).

Podr臋czniki, lepsze, gorsze, 艂adniej wygl膮daj膮ce lub mniej, tak czy siak, s膮 tylko materia艂em pomocniczym. W wi臋kszym stopniu (najwi臋kszym?!) decyduje 偶ycie, a w艂a艣ciwie 呕YCIE. B贸g jest Bogiem 呕ywym, religia jest 偶ywa, albo jest tylko pos艂usznym wype艂nianiem nakazanych przepis贸w i zwyczaj贸w. B贸g 呕ywy i 偶ywa religia dzia艂aj膮 i opieraj膮 si臋 na spotkaniu, rozmowie, objawieniu... Tak jest tak偶e w naszym 偶yciu i religijno艣ci w gminie, parafii w Strach贸wce i w Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Dla pobo偶no艣ci dziecka najwa偶niejsze jest to, co si臋 dzieje w jego rodzinie, klasie, szkole, wsi, parafii, gminie. Zw艂aszcza, jakich ludzi spotka na swojej drodze (i jak wygl膮da ich wsp贸艂praca, partnerstwo, relacje...). Wzory osobowe nie dadz膮 si臋 niczym zast膮pi膰 w procesie wychowania, tak偶e religijnego.

W mojej katechezie (co 艂atwiej powiedzie膰? - w katechezie, czy - w pracy katechetycznej?) 呕ycie dominuje od pierwszego wrze艣niowego dnia 1982 w parafii 艣wi臋tego Jana Kantego w Legionowie. 呕ycie uczyni艂o mnie katechet膮 i Ten, kt贸ry 偶ycie daje i nim kieruje (na ile pozwolimy). Stan wojenny (gen. Jaruzelski) wygna艂 mnie z solidarno艣ciowej Strach贸wki, proboszcz J贸zef Schabowski w Legionowie zawo艂a艂 i zatrudni艂 jak katechet臋. To m贸j katechetyczny ojciec chrzestny. Z czasem powierzy艂 mi ca艂e duszpasterstwo m艂odzie偶owe (m. licealnej, studenckiej i pracuj膮cej) wielkiej miejskiej (podwarszawskiej) parafii. Sporadycznie tak偶e katechezy przed-chrzcielne dla rodzic贸w. To jest wielki rozdzia艂 mojego/naszego 偶ycia ("艢wiadectwo polskiego katechety 1982-1012"). Cho膰 czasowo zaledwie siedmioletni, pozwoli艂 mi zajrze膰 do Ko艣cio艂a “od kuchni” i zobaczy膰, jak Pan B贸g go prowadzi i dzia艂a we wsp贸lnocie, jak i w poszczeg贸lnych duszach i 偶yciorysach.

呕ycie dominuje w mojej religijno艣ci i katechezie. To, co pod r臋k膮, co na 艣cianie, co da si臋 zobaczy膰, us艂ysze膰, dotkn膮膰, pow膮cha膰, posmakowa膰, zachowuj膮c wszystko w sercu swoim i rozmy艣laj膮c nad wszystkim we dnie i w nocy. Mo偶na zobaczy膰 w ciemno艣ci, us艂ysze膰 w ciszy, otrzyma膰 w czasie nocnych czuwa艅. Bywa b艂ogos艂awiona wina i “艣wi臋to艣膰, kt贸ra nie jest przede wszystkim bezgrzeszno艣ci膮” (A.Madej). Dla ka偶dego. Czemu偶 wi臋c i nie dla katechety ze Strach贸wki?!

Katecheza nie jest g艂贸wnie podawaniem wyrywkowych prawd katechizmowych. Jest ca艂o艣ci膮. Oddzia艂ywaniem nieustannym obecno艣ci膮, s艂owem, gestem, faktami, komentowaniem ich na gor膮co, interpretacj膮, mimik膮, tonem (timbr) g艂osu, sposobem ubierania i poruszania... Obecno艣ci膮 w szkole, na ulicy, w ko艣ciele, w Internecie... Gotowo艣ci膮 i otwarto艣ci膮. Jest histori膮 naszego 偶ycia i tera藕niejszo艣ci膮. NAJPIERW 呕YCIE, POTEM POBO呕NO艢膯, RELIGIJNO艢膯. CZ艁OWIEK JEST DROG膭 KO艢CIO艁A, NIE ODWROTNIE. To wielkie nauczanie 艢wi臋tego Soboru Watyka艅skiego II i b艂ogos艂awionego Jana Paw艂a II.

Ca艂o艣膰 katechezy i katechetycznego wymiaru mojego/naszego 偶ycia osobistego i rodzinnego pozwoli艂y nam/mi prze偶y膰 wiele I Komunii 艢wi臋tych w rodzinie, w parafii i w szkole, wiele Bia艂ych Apeli, kilka Bia艂ych Tygodni. W tym tygodniu mia艂em do tej pory dwa bia艂e dni. To one sk艂oni艂y mnie do pisania tego tekstu. A w艂a艣ciwie tylko oczy dzieci z klasy II, patrz膮cych na mnie na mszy, kiedy dawa艂em im wskaz贸wki, co do pie艣ni i sposobu 艣piewania. Tylko tyle? Tak, tyle. Nie mam wtedy swoich lat, dzia艂a wtedy we mnie jaki艣 J贸zio pozaczasowy (syn Heli i Jana), jaki艣 biblijny Heli, jaki艣 ka偶dy inny, kt贸ry 偶ywo reaguje na g艂os wewn臋trzny i zewn臋trzny, id膮cy od ludzi (dzieci) Bo偶ych.

W tych dzieci臋cych (ufnych, szelmowskich...) spojrzeniach jest a偶 tyle. Wszystko prawie, co napisa艂em powy偶ej. Katecheza to oddzia艂ywanie obop贸lne, to dzia艂anie Boga w nas. To setki godzin, w czasie kt贸rych zachodz膮 relacje osobowe. Jedna z definicji religii wskazuje na wi臋zi, religio. Te wi臋zi, wszystko, co dzieje si臋 w przestrzeni mi臋dzy nami i Bogiem na katechezach (lekcjach religii) kszta艂tuje liturgie, kt贸re od czasu do czasu przygotowujemy. Nie bior膮 si臋 one z Ksi臋偶yca, ani z og贸lnie poprawnej pobo偶no艣ci. Bior膮 si臋 z 呕ycia, s膮 nam w艂a艣ciwie dyktowane (objawiane?). S膮 blisko, bliziute艅ko “linii nauczania” podarowanej i wskazywanej nam w parafii i szkole, w 艣wietle historycznego i duchowego dziedzictwa Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Nikt z nas, ludzi, zbawionych homo sapiens, nie rodzi si臋, nie 偶yje i nie umiera dla siebie.

Pi臋knym prze偶yciem dla bardzo wielu os贸b, ma艂ych i doros艂ych, jest (mo偶e by膰) i I Komunia, i Bia艂y Apel, i Bia艂y Tydzie艅, i Rocznica I Komunii... je艣li potrafimy od-pozna膰 i obroni膰 warto艣ci, obroni膰 dobro, kt贸re jest nam dawane nieustannie, w pe艂nej pami臋ci i to偶samo艣ci. Strze偶cie si臋 kwasu faryzeuszy. Strze偶cie si臋 wilk贸w w owczej sk贸rze. Spotykajcie si臋, m贸dlcie si臋, czytajcie i rozmawiajcie Dobr膮 Nowin膮, z pe艂n膮 pami臋ci膮 i to偶samo艣ci膮 (JPII), religia to tak偶e pami臋膰 (pp Franciszek). 
Czy jeste艣my tego samego ducha? Poka偶 mi swoje my艣lenie, w pami臋ci i to偶samo艣ci zakorzenione. Poka偶cie swoje 藕r贸d艂a i drog臋.  “Aby艣cie byli zgodni, i by nie by艂o w艣r贸d was roz艂am贸w...
Aby艣cie byli jedno”. Niech m贸wi膮 i nas przekonuj膮 fakty i s艂owa m贸wione z dach贸w i na placach publicznych (internetowych kontach og贸lno-dost臋pnych), nie deklaracje.

艣roda, 15 maja 2013

Udr臋ki katechety


Papie偶, zw艂aszcza Franciszek, jest katechet膮, codziennym kaznodziej膮 i proboszczem watyka艅skim. M贸wi, r贸偶ne nowe-stare rzeczy, wielu si臋 to ju偶 nie podoba. Jezus te偶 by艂. Kt贸rego艣 dnia, tak rozsierdzi艂 swoj膮 mow膮 mieszka艅c贸w w艂asnej gminy, 偶e “Porwali Go z miejsca, wyrzucili z miasta i wyprowadzili a偶 na stok g贸ry, na kt贸rej ich miasto by艂o zbudowane, aby Go str膮ci膰. On jednak przeszed艂szy po艣r贸d nich oddali艂 si臋”. 呕aden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczy藕nie.

Nie wiem, jak si臋 czuj膮, czuli Jezus i Papie偶 Franciszek. Jorge Borgolio nam to kiedy艣 powie, tak wierz臋. Jest wsp贸艂cze艣nie 偶yj膮cym, szczerym, otwartym cz艂owiekeim. Pr贸ba zrozumienia Jezusa, nie tylko Jego s艂贸w i czyn贸w, ale tak偶e samopoczucia i Jego samo艣wiadomo艣ci, jest wielkim zadaniem apologetyki i fascynuj膮c膮 drog膮 wiary dla chrze艣cijanina. Zw艂aszcza wiary rozumniej – w duchu encykliki “Wiara i rozum” (Fides et ratio). Zostali艣my stworzeni jako byty rozumne. Tym odr贸偶niamy si臋 od innych gatunk贸w. Najwy偶sz膮 miar膮 cz艂owieka jest obraz i podobie艅stwo Boga.

Jest prawda. Prawda jest poznawalna. Jest mo偶liwa postawa mi艂o艣ci intelektualnej.

Moje tytu艂owe udr臋ki wi膮偶膮 si臋 z pami膮tk膮 I Komunii obecnej klasy trzeciej, tzw. Rocznic膮, w Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej i parafii WNMP w Strach贸wce. Parafia ma swojego gospodarza, ksi臋dza proboszcza i rz膮dzi si臋 swoimi prawami. Zajm臋 si臋 wycinkiem naszego 偶ycia, ograniczonym do szko艂y publicznej (cho膰 w wi臋kszo艣ci dotyczy to tych samych ludzi).

Moje samopoczucie od pi膮tku – w tym zakresie - jest kiepskie. Ukojeniem by艂a sobota i niedziela, zdominowane radosnym, wsp贸lnotowym prze偶ywaniem I Komunii, w tej samej parafii (i szkole). Jestem katechet膮 w obu klasach, komunie i rocznice s膮 co roku. W zesz艂ym roku I Komunia, a Rocznica w tym, sta艂y si臋 jednak dla mnie (nie tylko) prze偶yciem traumatycznym. Dotyczy to jednej klasy w szkole, jej wychowawczyni i kierowanej przez ni膮 grupy rodzic贸w.

Co si臋 dzia艂o w zesz艂ym roku, jest cz臋艣ciowo opisane w kr贸tkich notatkach i artykulikach na stronie www szko艂y, w zak艂adce “Katecheza w szkole podstawowej” (w kolejno艣ci: str.5, 4, 3). Jest tam opisana kr贸tko tak偶e zesz艂oroczna Rocznica, bez wstrz膮s贸w, afer i intryg. Bo kto inny by艂 w niej wychowawc膮, nie roszcz膮cy sobie pretensji i ambicji rz膮dzenia szko艂膮, parafi膮, gmin膮, zza plec贸w innych. 
Tegoroczna Rocznica zaczyna tak偶e obrasta膰 w literatur臋. Udr臋ka jest stopniowana. Wiem, co si臋 ju偶 zdarzy艂o – dla mnie, bo nigdy nie poznamy ca艂o艣ci dzia艂a艅 drugiej strony – nie wiemy oczywi艣cie, co si臋 jeszcze z tego powodu wydarzy. Tudno by膰 optymist膮, fakty do tego nie sk艂aniaj膮.

Temat Roczncy pojawia艂 sie sporadycznie w ci膮gu roku, na dwa tygodnie przed ustalonym terminem przyst膮pi艂em/li艣my (my艣l臋 o dzieciach) do dzia艂ania. Zapozna艂em ich z proponowanym scenariuszem, da艂em czas do namys艂u, zapowiedzia艂em, 偶e rozdam na nast臋pnej lekcji, za trzy dni. Jak zapowiedzia艂em, tak chcia艂em zrobi膰. Ci膮艂em kartki na oczach dzieci, czyta艂em, dawa艂em mo偶liwo艣膰 wyboru. Jawno艣膰, przejrzysto艣膰, dobrowolno艣膰 (tam, gdzie jest uzasadniona) jest podstaw膮 mojej katechezy od 31 lat. S膮 w tym, na pewno: echo duchowo艣ci wsp贸lnoty z Taize i w艂asne przekonania religijne, obywatelskie, filozoficzne, 艣wiatopogl膮dowe.

Rozdawanie sz艂o jako-tako, a偶 do momentu, kt贸ry opisa艂em ju偶 we wcze艣niejszym tek艣cie. Wtedy piorun razi艂 mnie po raz pierwszy. Dotar艂o do mnie, 偶e wychowawczyni, “kole偶anka z pracy” i tym razem dzia艂a za plecami.

Drugim piorunem by艂 gotowy “rocznicowy”scenariusz, jaki nieoczekiwanie przynios艂a mi nast臋pnego dnia ze szko艂y 偶ona DyrKa Gra偶yna (dosta艂em te偶 w wersji elektronicznej). Powiedzia艂a, 偶e dosta艂a od ksi臋dza. Napisa艂em do ksi臋dza, dziel膮c si臋 swoj膮 (nie)wiedz膮, i da艂em do zrozumienia, 偶e ja ju偶 niczego zrobi膰 nie mog臋. 呕e nie tylko nie mam poj臋cia, co jest grane, ale r贸wnie偶, ile jeszce fal zam臋tu mo偶e nas zala膰 i poch艂on膮膰, I 偶e tylko ci, kt贸rzy piwa nawarzyli, mog膮 wyja艣ni膰 sytuacj臋 dzieciom z ca艂膮 precyzj膮 – i mam nadziej臋 – odpowiedzialno艣ci膮.

Zam臋t zacz膮艂 obejmowa膰 moje dni i noce. Najgorszy przyszed艂 w poniedzia艂ek, po pi臋knej I Komunii i pi臋knym Bia艂ym Apelu w szkole. Po po艂udniu odby艂o si臋 spotkanie przed-rocznicowe w ko艣ciele. Nie by艂em na nie zaproszony. Chyba musz臋 powiedzi膰 “Bogu dzi臋ki”, bo c贸偶 mo偶na wyja艣nia膰 i ustala膰 w ko艣ciele, w kr贸tkim czasie przed nabo偶e艅stwem majowym i msz膮 Bia艂ego Tygodnia, w obecno艣ci wszystkich dzieci, rodzic贸w (pewnie w wi臋kszo艣ci te偶 niezorientowanych) itd. Nie jestem przekonany, 偶e ktokolwiek, cokolwiek chcia艂 wyja艣nia膰. Tym bradziej – szepn膮膰 na pocz膮tek s艂owo “przepraszam”. Mnie?! A po co wyja艣nia膰 co艣 katechecie “siewcy nienawi艣ci”, “zdrajcy dzieci komunijnych” itd.

Zebranie w ko艣ciele by艂o zreszt膮 doko艅czeniem ra偶enia piorunem (kulistym?), kt贸re zacz艂o si臋 wcze艣niej na lekcji. Zn贸w mia艂em szcz臋艣cie, Gra偶yna posz艂a za mnie na zast臋pstwo, bo wyjecha艂em na konferencj臋 w Wo艂ominie na temat “Dzia艂ania wspieraj膮ce podnoszenie dost臋pno艣ci, jako艣ci i efektywno艣ci us艂ug publicznych” (projekt realizuje powiat w partnerstwie z wszystkimi gminami). Gra偶yna, DyrKa, mia艂a tylko pos艂ucha膰, jak dzieci opanowa艂y zadanie, tzn. rozdany im przez katechet臋 scenariusz rocznicowy, nie m贸j, wzi臋ty z Internetu, zaktualizowany jedynie przeze mnie. Nie mam w艂asnych cel贸w, od 31 lat s艂u偶臋, jak umiem, “ad maiorem Dei gloriam” i na po偶ytek w wierze rozumnej powierzonych mojej pracy dzieci i doros艂ych.
Cho膰 przez lata przygotowywa艂em setki r贸偶nych liturgi, wiem, 偶e w tej klasie nale偶y unika膰 w艂asnych sformu艂owa艅, w艂asnego j臋zyka itd. Bo wszystko zostanie przyj臋te z podejrzeniem gry podtekst贸w. Ka偶dy mierzy innych swoj膮 miar膮, czy偶 nie! Po 31 latach pracy w ko艣ciele i dla ko艣cio艂a, mam wystarczaj膮ce rozeznanie, by nie dawa膰 do tego okazji.

Gra偶yna, DyrKa, rozanielona po Bia艂ym Apelu, szybko zosta艂a sprowadzona na ziemi臋. Dzieci mia艂y kilka scenariuszy, we fragmentach lub ca艂o艣ci, nie wiedzia艂y, co maj膮 czyta膰 i recytowa膰. Po mojej czwartkowej lekcji religii, wychowawczyni zebra艂a od nich moje kartki!

Ile os贸b razi od艂amkami nieodpowiedzialna dzia艂alno艣膰 skrytych lub jawnych, ale nieszczerych lider贸w lokalnych, na terenie szko艂y, parafii, gminy? Wiem jeszcze o jednej, wobec kt贸rej bardzo mi nieprzyjemnie, bo zosta艂a wpl膮tana moimi r臋kami, w obop贸lnej dobrej wierze i woli, lecz w ca艂kowitej nie艣wiadomo艣ci dzia艂a艅 konspiracyjnych. Nie znalaz艂em – przez dzieci - ch臋tnych rodzic贸w do wyst膮pienia przed zgromadzeniem rocznicowym, ale (wi臋c) z ich, dzieci, inspiracj膮 zaproponowa艂em to kole偶ance-nauczycielce-matce. Nie odm贸wi艂a, jest odpowiedzialna. Na zebraniu w ko艣ciele nadzia艂a si臋 na nieprzyjemn膮 dwuznaczno艣膰, kto艣 ju偶 by艂 wybrany przez “w艂a艣ciwego” i mo偶nego re偶ysera uroczysto艣ci. Chcia艂bym si臋 zpa艣膰 pod ziemi臋 przed Beat膮. Cho膰 nie zawini艂em, bardzo przepraszam. (Na co ja bym si臋 nadzia艂, gdybym poszed艂 nieproszony, trudno przewidzie膰).

Zgorszenie ro艣nie. Zatacza coraz dalsze kr臋gi. Dzieci w trzeciej klasie te偶 nie s膮 niemowlakami. Ca艂膮 sytuacj臋 nale偶y rozpatrywa膰 nie w kategorii incydentu, sprawy tych i innych os贸b, sprawy lokalnej, szkolno-parafialnej w ma艂ej gminie Strach贸wka. To jest sprawa mi臋dzy dobrem i z艂em. To jest te偶 sprawa w Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Rzeczpospolita, to rzecz wsp贸lna.

Samopoczucie, powi膮zane z samo艣wiadomo艣ci膮, jest wielk膮 drog膮 do prawdy. Jest darem. Zwykle, mo偶e w naszej kulturze, lekcewa偶onym?! Bardzo nies艂usznie. Cz艂owiek jest jedno艣ci膮. Jeste艣my cia艂em uduchowionym lub duchem uciele艣nionym. Co B贸g z艂膮czy艂, cz艂owiek niechaj nie rozdziela. Tym bardziej – nie rozrywa.
Jako homo sapiens nie poprzestajemy na czuciu. Jako homo sapiens jeste艣my zanurzeni w ca艂ej rzeczywisto艣ci, na miar臋 naszej wiary i rozumu, i sprawno艣ci zmys艂贸w i m贸zgu. Czy wszyscy to wiemy? Katecheta wie na pewno. Jest prawda. Prawda jest poznawalna (Ewangelia, Sob贸r Watyka艅ski II). Jest mo偶liwa postawa mi艂o艣ci intelektualnej (JPII). Mamy Rok Wiary (i Rozumu), kt贸ry przynagla nas do dzielenia si臋 偶yciem, prawd膮, wiar膮 rozumn膮 i do dialogu.

wtorek, 14 maja 2013

Do czego przynagla nas Rok Wiary (i Rozumu)


Poniewa偶 szczycimy si臋 tym, 偶e jeste艣my krajem katolickim, to przewa偶nie wsp贸lnota samorz膮dowa jest w du偶ym stopniu tak偶e tzw. wsp贸lnot膮 wiary. Jak zosta艂yby opisane jednak sprawy mi臋dzy nami, nasze sprawy, w tzw. wsp贸lnocie lokalnej, mieszkaj膮cej, modl膮cej si臋, ucz膮cej i ucz膮cej si臋, pracuj膮cej na roli i nie tylko, gdyby艣my 偶yli 2 tys. lat temu, a nasza miejscowo艣膰 nazywa艂a si臋 np. Tessaloniki, Efez itp. Jak potraktowa艂by zewn臋trzny obserwator - i jednocze艣nie kto艣 wa偶ny w wierze rozumnej - nasz膮 sytuacj臋, 偶e niekt贸rzy(?) nie chc膮 z drugimi rozmawia膰, ale uwa偶aj膮 si臋 za serce wsp贸lnoty chrze艣cija艅skiej!? 呕e potajemnie i bezpardonowo wkraczaj膮 na pole odpowiedzialno艣ci innych os贸b, na pole katechezy szkolnej i parafialnej katechezy liturgicznej ra偶膮c wsp贸lnot臋 lokaln膮 na lewo i prawo: uczni贸w, rodzic贸w, nauczycieli... Zgroza? Zgorszenie (publiczne)? Herezja? Zw艂aszcza AD 2013, w Roku Wiary (i Rozumu).

Nie jest mi艂e, wyst臋powa膰 jako rzecznik niechcianej prawdy (i wiary rozumnej). Nie robi臋 jednak tego dla siebie. 呕ycie mnie zahartowa艂o. R贸偶ne ustroje i w艂adze traktowa艂y mnie, jak chcia艂y. By艂em dla nich wywrotowcem, wrogim elementem, przyw贸dc膮 m艂odzie偶owej grupy terrorystycznej, dzieciorobem, dewotem, siewc膮 nienawi艣ci, zdrajc膮 dzieci komunijnych.

Jestem katechet膮 Ko艣cio艂a Katolickiego od 31 lat, powo艂anym w wojennym stanie przeciwko Solidarno艣ci i narodowi. Rok 2012/13 (od pa藕dziernika do nast臋pnego listopada) zosta艂 og艂oszony Rokiem Wiary, przez papie偶a Benedykta, dla uczczenia 50. rocznicy rozpocz臋cia 艢wi臋tego Powszechnego Soboru Watyka艅skeigo II. Jan Pawe艂 II og艂osi艂 wcze艣niej (1998) encyklik臋 “Wiara i rozum”. Bez soboru te偶 mog艂oby jej nie by膰. Sob贸r da艂 Ducha 艢w. ko艣cio艂owi, nam, tzw. Ludowi Bo偶emu da艂 prawa i si艂臋 nies艂ychan膮. Je艣li kto艣 zechce je pozna膰 i z nich korzysta膰 dla dobra ko艣cio艂a i 艣wiata (globalnego i lokalnego)! Nazywam wi臋c ten rok Rokiem Wiary i Rozumu i traktuj臋 nie, jako akcj臋 papie偶a (papie偶y), biskup贸w i innych urz臋d贸w ko艣cielnych, ale jako 偶ywotn膮 spraw臋 ca艂ego Ko艣cio艂a-Wsp贸lnoty-Ludu-Bo偶ego. Spraw膮 wa偶n膮 dla kultury i cywilizacji cz艂owieka na ziemi. Dlatego, tym bardziej, nie wolno mi milcze膰. Milcz膮c, stajemy si臋 wsp贸艂winni.

Nasza sprawa, parafialno-szkolna (owoc dzia艂a艅 niejawnych, w szkole za plecami innych, w parafii?) nie jest czym艣 wyj膮tkowym w Polsce. Roz艂amowcy wszystkich wiek贸w nie prowadz膮 rozm贸w, unikaj膮 ich, jak mog膮 - dzisiaj tak偶e w Internecie, albo ich tam nie ma, albo milcz膮, albo blokuj膮 swoje strony, b膮d藕 s膮 - jako anonimy. Niedawno opisana zosta艂a sprawa we wsi i parafii G贸ra偶d偶e, gdzie ch艂opcu z pora偶eniem m贸zgowym kazano i艣膰 oddzielnie do I Komunii, bo 艂ama艂 szyk dzieciom zdrowym. U nas roz艂amowcom przeszkadza stary katecheta. Dzieci tego nie wymy艣li艂y. Wymy艣lili to ich rodzice, mo偶e z pomoc膮 miejscowego nauczyciela, tzn. jacy膰 liderzy uzurpuj膮cy sobie prawo rz膮dzenia innymi, tak偶e zakulisowo, w szko艂ach, parafiach, gminach... Tak si臋 dzieje patologia w艣r贸d nas, w Polsce 2013. Nazywam to deprawacj膮 publiczn膮. Dzieje si臋 ona na r贸偶nych terenach (wszystkich?) naszego 偶ycia? Chyba tak, bo wyrasta nie na pogl膮dach politycznych, samorz膮dowych, ale na gruncie mentalno艣ci Polak贸w 2013. Jak wida膰, 偶ycie religijne tzw. wsp贸lnot lokalnych staje si臋 艂atwym 艂upem takich ludzi. Dzielenie, podzia艂y jako skutek ich dzia艂a艅 – s膮 faktem. Podzia艂y s膮 skutkiem wszechobejmuj膮cym,  niezale偶nie na kt贸rym polu dzia艂anie si臋 zaczn膮 (szko艂a, parafia, gmina...). Powr贸t do normalno艣ci (ortodoksji) jest trudn膮 i d艂ug膮 drog膮, nie tylko na scenie globalnej, ale i lokalnej (vide: schizma wschodnia). Cz臋sto – jak uczy historia - zaczyna si臋 od nadmiaru ambicji. A ten przewa偶nie wi膮偶e si臋 z wygodnym 偶yciem, stanem posiadania i planami na w艂asn膮 - jeszcze lepsz膮 - przysz艂o艣膰.

Nie chodzi mi – w tym tek艣cie, ani w proponowanym od dawna przeze mnie wielkim dialogu parafialno-szkolno-gminnym - o wykazywanie b艂臋d贸w, nie chodzi o s膮d nad kimkolwiek. Chodzi o obron臋 warto艣ci, o dojrzewanie we wsp贸lnocie – przez otwarto艣膰 na prawd臋, przez pokor臋, przez dialog. Po to, wed艂ug mnie, mamy Dobr膮 Nowin臋 o Kr贸lestwie Bo偶ym i Zbawieniu, po to Benedykt XVI og艂osi艂 Rok Wiary, a Jan Pawe艂 II napisa艂 “Wiar臋 i rozum”. Zostali艣my stworzeni na obraz i podobie艅stwo Boga. Jest prawda. Prawda jest poznawalna. Jest mo偶liwa postawa mi艂o艣ci intelektualnej, poznaj膮ca rzeczywisto艣膰 cz艂owieka, 艣wiata i Boga w aspektach istotowych i konstytutywnych (nie - powierzchownie, 偶yczeniowo, wzgl臋dnie dowolnie).

PS.
Nie jest przyjemnie by膰 obro艅c膮 dobra, gdy wszyscy inni, odpowiedzialni lub nie, zaanga偶owani lub nie, rozumiej膮cy lub nie, ale b臋d膮cy cz臋艣ci膮 naszych wsp贸lnych spraw, na mocy 偶ycia na tym terenie (tak偶e przecie偶 na mocy chrztu!) milcz膮.

I ja ch臋tnie bym do nich do艂膮czy艂. 艁atwo znalaz艂bym wyt艂umaczenie lub taktyk臋. A jednak nie mog臋. Co艣 mnie przymusza. ROK WIARY (I ROZUMU). I dodatkowo siwa g艂owa, nikt nie wie, kiedy odejdzie. Nie wolno mi zabra膰 prawdy ze sob膮.

sobota, 11 maja 2013

Majowe rado艣ci


Z rado艣ci膮 czekam na I Komuni臋 艢wi臋t膮 w Strach贸wce. Z rado艣ci膮 (troch臋 inn膮) czekam na rocznic臋 I Komuni 艢wi臋tej. Tu, gdzie mieszkam, gdzie pracuj臋, gdzie jest moja szko艂a, dom, parafia, gmina (wsp贸lnota lokalna?).

Rado艣膰 dzisiejszego dnia, soboty, to rado艣膰 oczekiwania i sakramentalna konkretyzacja tajemnicy przebaczenia w I Spowiedzi 艢wi臋tej dzieci z klasy drugiej Zespo艂u Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Rado艣膰 i prze偶ywanie wsp贸lnoty w modlitwie, w wierze (rozumnej?). Chc臋 z nimi by膰. To takie naturalne. Widz臋, mam ich w sobie, przed oczami, sercem, dusz膮... w ca艂ym sobie, w tym – w wierze rozumniej, w ludzkim wsp贸艂-byciu na ziemi. Tak偶e z ich rodzicami, niezale偶nie od tego, gdzie mieszkaj膮, jakie maj膮 pogl膮dy na sprawy polityczno-samorz膮dowe. W ramach jakiej艣 wsp贸lnoty lokalnej, wsp贸lnoty 偶ycia, pracy, rado艣ci i zmartwie艅, smutk贸w, konflikt贸w, nieporozumie艅, prze偶y膰 pa艅stwowo-patriotycznych, samorz膮dowych, religijnych, lokalnych....
Mam w sobie ich oczy, twarze, buzie, u艣miechy, gesty, 艣piew, taniec, mimik臋 tak膮 i inn膮. Przecie偶 tyle godzin sp臋dzili艣my razem na sali lekcyjnej, na uroczysto艣ciach szkolnych, parafialnych, gminnych, festynach, wydarzeniach sportowych itd.itp. To takie normalne, naturalne, dop贸ki lokalni politycy nie zamieni膮 naszego wsp贸艂-偶ycia w koszmar gry wyborczej, ambicji i intryg.

Jak trudno czasem, zw艂aszcza niekt贸rym z nas, zebra膰 wszystko w ca艂o艣膰. “Zbieram wspomnienia po wszystkich marzeniach” (“Ca艂kowanie wspomnie艅”). Wa偶na bywa (jest) nawet kolejno艣膰 wra偶e艅 i 艂膮cz膮cych je my艣li.


Dzisiaj w duchu radosnego oczekiwania wychodzi艂em z domu. Na dworze pogoda zmienna, ale nie nieprzyjazna. Dzie艅 lekko pochmurny, lekko wigotny. Tymbardziej pachnie ziemia i zieleni si臋 przyroda. Kwitnienie z ka偶dej strony – mieszkamy na wsi. Dobrodziejstwo wioski.
Samoch贸d szybko mknie, niesie mnie widz膮cego, czuj膮cego, my艣l膮cego po asfalcie. Pod ko艣cio艂em ju偶 s艂ycha膰 przez g艂o艣niki g艂os ksi臋dza. Domy艣lam si臋 liturgii s艂owa.
Wchodz臋 za uczniem i jego mam膮. Ko艣ci贸艂 w miar臋 pe艂ny. Zajmuj臋 wolne miejsce w 艂awkach. Recytuj臋 refren psalmu, 艣piewam wraz z innymi alleluja. Jeste艣my razem. Uczniowie, rodzice, znajomi, kole偶anki z pracy, z samorz膮du gminnego, bli偶si i dalsi s膮siedzi.
S艂uchamy nie艂atwego, teologicznego kazania. Odmawiamy, recytujemy Ojcze Nasz. B艂ogos艂awie艅stwo ko艅czy liturgi臋 s艂owa. Dzieci i rodzice ustawiaj膮 si臋 przed konfesjona艂ami, w drugim konfesjonale b臋dzie pomaga艂 ksi膮dz Fabian, s膮siad z Traw, kolega szkolny siostry, nasz znajomy/przyjaciel z Legionowa.

Przed ko艣cio艂em grupa ojc贸w i mam ustalaj膮 porz膮dek czekaj膮cych ich jeszcze prac dekoracyjnych, widoczni s膮 lokalni liderzy, mo偶na ich rozpozna膰 po zaanga偶owaniu, energii s艂贸w, gest贸w, poruszania...

Robi臋 zakupy 艣niadaniowe, wracam do domu. Z rado艣ci膮? Tak, refleksyjn膮. Ogarniam wszystko, co widzia艂em, s艂ysza艂em, czu艂em, pomy艣la艂em, zrozumia艂em. Zrozumia艂em mi臋dzy innymi to, czego zabrak艂o we wczorajszym tek艣cie “Samopoczucie – religia –B贸g”. Zabrak艂o, cho膰 mia艂em cz臋艣ciowo w notatkach. 呕e cz艂owiek, to "cia艂o uduchowione, albo duch uciele艣niony" (JPII, Familiaris consortio, List do rodzin), i 偶e samopoczucie, kt贸re buduje si臋 ze wszystkiego, co do艣wiadczamy, prze偶ywamy jest bardzo wielk膮 艣cie偶k膮 do Boga. Nie ma bez niego religii. Nasza religijna dusza, dyspozycyjno艣膰, to nie tylko prawdy katechizmowe, uj臋te w punkty warunki spowiedzi, przepisy liturgiczne itd. To nie tylko nasza wiara i rozum. Nasza religijno艣膰, to my. Ca艂y cz艂owiek, ze wszystkim, co otrzyma艂 w dziele tw贸rczym Boga, na Jego obraz i podobienstwo, mo偶na powiedzie膰, artystyczny osobowy tw贸r nie instytucjonalny :-)

PS.
Mam nadziej臋, 偶e przekaz艂em w tek艣cie to, co dosta艂em do przekazania. Od Kogo艣 wi臋kszego, ni偶 ka偶dy z nas, nawet, ni偶 nasze ulubione religijne formy i zwyczaje. Ja te偶 jestem s艂ug膮 s艂owa. Ja tylko czytam rzeczywisto艣膰, pr贸buj臋 czyta膰 obraz Boga i Jego podobie艅stwo tak偶e we mnie, czytam dyktowane, darowane mi fragmenty, prze-偶ycie, prze-偶ycia, zapisuj臋 i fotografuj臋, 艣wiadcz臋 i przekazuj臋.

pi膮tek, 10 maja 2013

B贸g – religia – samopoczucie


Jestem grzesznikiem, ale nie jestem grzecholubny. Jestem Bogolubnym, prawdolubnym, dobro-  pi臋kno- te偶.
Grzech i z艂o niszcz膮 pi臋kno itd. Oczywiste. Ale jest dobro, jest prawda, jest pi臋kno, kt贸re s膮 wi臋ksze ni偶 nasz najwi臋kszy grzech i z艂o. I te – dobro, pi臋kno, prawda - pod r臋k膮, tu偶 tu偶 i te, jako Najwy偶sze, Osobowe, B贸g.

Oczywisto艣ci. Ale wychodz膮c od tych i innych oczywisto艣ci, chc臋 zastanowi膰 si臋 nad zwyk艂ym niezwyk艂ym fenomenem, dost臋pnym ka偶demu z nas, prawie codziennie. Nad relacj膮: B贸g – religia – samopoczucie. Celowo odwo艂uj臋 si臋 do samopoczucia. Powiedzenie: B贸g – religia – psychologia (cz艂owiek) s膮 zbyt trywialne. Wiadomo, 偶e nie ma religii, bez cz艂owieka. A B贸g bez cz艂owieka by艂by Bytem nieznanym. Ale co ma do tego samopoczucie?

Nie raz ju偶 chcia艂em wzi膮膰 to pod lup臋. “To”, czyli w艂a艣ciwie 艣rodek siebie, relacje mi臋dzy ja i reszt膮 byt贸w, zw艂aszcza Ty - Boga (subiektywno艣膰 - obiektywno艣膰?, m贸j 艣wiat wewn臋trzny - 艣wiat zewn臋trzny rozumu i wiary...). Nie znam innego samopoczucia, jak tylko swoje, samopoczucie innych os贸b jest poznawalne mniej doskonale.
Mog臋 ju偶 napisa膰: moje samopoczucie, a B贸g i religia. Czy to, co subiektywne mo偶e m贸wi膰 co艣 o tm, co obiektywne. Co Najwi臋ksze? Subiektywno艣膰 a Dobro Pi臋kno Prawda? TAK. To mnie frapuje od dawna.

Samopoczucie jest jakby marginalizowane w rozwa偶aniach religijnych na poziomie codziennym, lokalnym. U 艣wi臋tych (mistyk贸w) – nie. Mo偶e nawet samopoczucie jest chowane za plecami, wstydliwie, jako nielicuj膮ce z wielk膮 religijn膮 domen膮. O nie! O, biada nam, je艣li tak jest!

Przyk艂ad z wczoraj:
- po czarnej nocy i poranku pojecha艂em do szko艂y, wiedz膮c, 偶e spotkanie z dzie膰mi (czemu偶 tak偶e nie z doros艂ymi, ale偶 oczywi艣cie) musi da膰 dobro, kt贸re zaja艣nieje czym艣 wi臋kszym.

Przyk艂ad z dzisiaj:
- te偶 nie najpi臋kniej, cho膰 du偶o ja艣niej si臋 budz臋, po 艣nie takim-owakim, w艣r贸d innych, by艂y te偶 spowied藕, spotkania, rozmowy duchowo-intelektualne... (jestem zwyk艂ym homo sapiens religiosus). Potem kawa, 艣niadanie, to, tamto i nag艂e dobre samopoczucie. Na pewno w tym nag艂ym zwrocie by艂 procent od wczorajszego dobra (opisanego w po艣cie "Zachowa膰 (ratowa膰) dobro i prawd臋"). Po nitce do k艂臋bka, do pi臋kna, dobra, prawd licznych, pi臋knych i dobrych, wszystko w jasno艣ci si臋 zanurza i jak psa艂terza wiersze i d臋by pami臋ci otaczaj膮 mnie. Gdzie艣 w tej m膮czce-tworzywie bytu jest (znajduje si臋) punkt zaczepienia, ten pierwotny punkt zwrotny, ale nie jestem w stanie wypl膮ta膰 go z ca艂o艣ci. Kto艣 nadmiernie religijny p贸jdzie na skr贸ty I powie: Go w Ca艂o艣ci, ale nie ja. Ja chc臋 bardziej pomy艣le膰, poszuka膰, zapisa膰. Adekwatne da膰 s艂owo rzeczy, kt贸ra mnie pochwyci艂a. Homo sum et... Nawet Pi艂ata zastanowi艂o dobro i z艂o w rozs膮dzaniu sprawy Jezusa, wskazywa艂 poruszony na “Ecce homo” i pyta艂 “A c贸偶 to jest prawda”.

Do艣wiadczenie dzisiejsze inne? Nie zagl膮dam do Internetu, by dzisiejszo艣膰, zw艂aszcza ta nasza, zw艂aszcza po moim wczorajszym po艣cie opisuj膮cym nasze nie-rozs膮dne sprawy, I to w艂a艣nie z pos艂ugiwaniem si臋 religi膮, nie zburzy艂y spokoju, nie zaciemni艂y jasno艣ci, nie zniszczy艂y dobra, nie utrudni艂y kontemplacji prawdy I pi臋kna, kt贸re jest, mieszka w艣r贸d nas. W Tobie, we mnie, w nas, w nich!

R贸偶ne s膮 samopoczucia. R贸偶ne miewaj膮 powody. Ka偶de moje samopoczucie, dobre i z艂e, ma sw贸j kontekst najg艂臋bszy. Tak lub owak prowadzi do sprawy Boga, religii i cz艂owieka (czyli i mnie, w istocie).
Samopoczucie mo偶e by膰 dobr膮 (doskona艂膮) drog膮 do odnalezienia i odnowienia dobra, prawdy i pi臋kna w nas. Czasem przechodz膮c etap refleksji nad grzechem i z艂em. Grzech i z艂o nie s膮 oderwane od ca艂o艣ci, pisanej z ma艂ej i wielkiej litery. Jeste艣my transcendencj膮. Transcendencja jest w nas. I zn贸w, ta z ma艂ej i z wielkiej litery (nawet je艣li mamy swoje w艂asne gramatyki i ortografie). My jeste艣my transcendencj膮 – podobie艅stwem i obrazem transcendentnego Boga. Jeste艣my immanentn膮 transcendencj膮. Nie mo偶emy od niej uciec (si臋 wyzwoli膰). Ba, nie jestem w stanie uchwyci膰 jej punktu zaczepienia we mnie, nawet punktu zwrotnego swoich samopoczu膰.

Psychologia nie jest w stanie ukonstytuowa膰 samej siebie. Bez reszty kultury. Bez ca艂o艣ci, kt贸ra na nas oddzia艂ywuje, nas kszta艂tuje, na nas wp艂ywa tak i owak, wszechogarniaj膮co. Bogu dzi臋ki, je艣li w dialogu rozumnym. Fatalnie, je艣li poprzez filtry i kaga艅ce zamkni臋tej (chorej) prywatno艣ci, kt贸re jej intencjonalnie (i nie) na艂o偶ymy.

Chwila refleksji nad sob膮, nad swoim samopoczuciem, prowadzi homo sapiens (czy tylko h.s. religiosus?) na zielone pastwiska, nad wody spokojne. St膮d mog膮 艣cie偶ki, 艣cie偶ynki, mosty I mostki prowadzi膰 do medytacji, adoracji, kontemplacji. Je艣li zrobimy dalsze kroki, je艣li damy si臋 poprowadzi膰.
To wszystko by艂o i jest w religii, cho膰... Cho膰 zdaje si臋, jakby艣my w swojej codzienno艣ci mniemali, ze to tylko dla specjalist贸w mnich贸w, mniszki i w ksi膮偶kach. Ot贸偶, nie. To wszystko jest w Dobrej Nowinie. Tylko – niestety – przykroili艣my j膮 w naszej religijnej codzienno艣ci do utartych zwyczaj贸w, tradycji itp. Og贸lnie – do bezrefleksyjnej dominacji archaiczno艣ci (cho膰 ci膮gle 偶ywej) form, szat, gest贸w, obrz臋d贸w, jakby one by艂y istot膮 religii. O bezrozumni. O zgrozo XXI wieku. Zgrozo w Roku Wiary (i Rozumu)! Ko艣ciele 艣wi臋ty co艣 zrobi艂 z powiewem Ducha 艢wi臋tego w 艢wi臋tym Powszechnym Soborze Watyka艅skim II. Je艣li nasze 偶ycie religijne, 偶ycie naszych lokalnych wsp贸lnot wiary, zwanych parafiami, nie kr臋ci si臋 wok贸艂 nauczania soborowego, w licznych spotkaniach, rozmowach (np. w katechezach dla doros艂ych), to s艂usznie ksi膮dz Tomasz Halik u偶y艂 okre艣lenia “zdradzona rewolucja” (ze znakiem zapytania).

A co by dzisiaj powiedzia艂 艣wi臋ty Augustyn, kt贸ry ju偶 w IV wieku wiedzia艂, 偶e “nie ma wiary bez my艣lenia”? Zdumiony by艂 tak偶e tym, 偶e podziwiamy 艣wiat, krajobrazy, osi膮gni臋cia ludzko艣ci, a sami siebie nie znamy, sami siebie nie podziwiamy.
Skierujmy wi臋cej 艣wiat艂a do 艣rodka, a wi臋cej 艢wiat艂a odbierzemy, ni偶 zainwestujemy. Zachwy膰my si臋, od czasu do czasu, nawet swoimi samopoczuciami :-)

PS.
Po jakim艣 czasie, nabywszy wi臋kszego do艣wiadczenia, trzeba rozszerzy膰 kwesti臋 o mo偶liwo艣膰 zwodzenia, o rozeznanie, na ile tradycja, a na ile rozumno艣膰 natury cz艂owieka, jest fundamentem naszej religijno艣ci, o zakres mi艂osierdzia (np. o auto-mi艂osierdzie, nie tylko auto-oskar偶enia, w zwi膮zku z bli藕nim i Bogiem samym...).