Jest pewna historia, kt贸ra bardzo chce by膰 opowiedziana. Malutki epizodzik o ogromnej wy-mowie. Zdarzy艂 si臋 w 艣rod臋 podczas modlitwy na katechezie w klasie 2. Ogarn臋艂a mnie my艣l, poczu艂em, dosz艂o do mnie, zrozumia艂em - jak kto chce - 偶e kiedy si臋 modl臋, mam kontakt z tak wielk膮 rzeczywisto艣ci膮, 偶e ona mnie ogarnia, nape艂nia, wype艂nia, porywa... Nic nowego powiecie, a jednak. Do tej pory to "ja" to wiedzia艂em, stary filozofuj膮cy katecheta. Oczywi艣cie dzieli艂em si臋 t膮 prawd膮 i jej naucza艂em. W 艣rod臋 to by艂o jakby do艣wiadczenie wsp贸lnotowe - 偶e my wszyscy, stary nauczyciel i uczniowie klasy 2, dostaj膮 przez modlitw臋 kontakt z t膮 ogromn膮 rzeczywisto艣ci膮, i 偶e ona ogarnia ich wszystkich. Niby te偶 nic nadzwyczaj odkrywczego, ale prosz臋 bardzo, spr贸bujcie powt贸rzy膰. Tego si臋 nie da zaplanowa膰, zapisa膰 w konspekcie i wykona膰. Przyjdzie, albo nie. B臋dzie dane, albo nie. Taka jest natura naszej objawionej religii.
Tak, kto si臋 modli, ten leczy i ratuje 艣wiat. Bo w nim jest wtedy moc z wysoka, z daleka, nie z niego samego przecie. Ma艂e dzieci nie studiowa艂y filozofii i nie upakowa艂y w sobie wiedzy z wszelkich mo偶liwych 藕r贸de艂. W nich wtedy po prostu JEST - co艣, Kto艣. Dobro w nich, w nas wtedy zwyci臋偶a. Objawia SI臉 i objawia, 偶e JEST.
Pami臋tacie m贸j zachwyt nad s艂owami gasn膮cego papie偶a JPII, 偶e "Fenomenologia jest przede wszystkim stylem my艣lenia oraz sposobem intelektualnego podej艣cia do rzeczywisto艣ci, kt贸ry pragnie uchwyci膰 jej cechy istotowe i konstytutywne, unikaj膮c uprzedze艅 i schemat贸w. Chcia艂bym powiedzie膰, 偶e jest to niejako postawa mi艂o艣ci intelektualnej do cz艂owieka i 艣wiata, a dla wierz膮cego, tak偶e do Boga — pocz膮tku i celu wszystkich rzeczy" (22.3.2003).
To s膮 tak wielkie sprawy, 偶e mo偶emy by膰 nielicznymi szcz臋艣ciarzami, kt贸rzy moga je po prostu - jakby nigdy nic - wpisa膰 do swojej agendy (od "zer贸wki" po szczyty w艂adz wszelakich) Bo偶e, jak ja bym chcia艂 o tej postawie mi艂o艣ci intelektualnej do was, do 艣wiata i do Boga z wami rozmawia膰, a nie tylko o tym pisa膰, rzucaj膮c zdania i posty w g艂uch膮 cisz臋, jak w zapomnian膮 studni臋 na pustyni.
Cho膰 i w tej sprawie przysz艂a niemo偶liwa nawet do wymy艣lenia, nieoczekiwana i niespodziewana jak natchnienia biblijnych prorok贸w pomoc - nagle zjawi艂a si臋 w moim/naszym 偶yciu Lucy, Lincoln, Nebraska, ich parafia 艣w. Teresy od Dzieci膮tka Jezus, ich szko艂a i ich mi艂o艣膰. To s膮 tak wielkie rzeczy, 偶e nie dziwi臋 si臋, 偶e niewiele os贸b to rozumie. Bez znaczenia, kto to m贸wi, Papie偶, Lucy, czy ja. Tkwimy w prawdzie, w samym sednie rzeczy (cz艂owieka i w og贸le). G艂osz臋 partycypacyjny model prawdy i istnienia. "W Nim [Bogu] 偶yjemy, poruszamy si臋 i jeste艣my." Oczywiste, 偶e tkwimy tak偶e w sednie spraw polskich "wzi臋tych t臋cz膮 zachwytu". Poeci i ludzie rozumnie wierz膮cy to wiedz膮.
Wy m贸wicie, 偶e "ten Kapaon" szkodzi naszej wsp贸lnocie, sieje nienawi艣膰 i niszczy ludzi. O nierozumni.
Konformizm z偶era nasze 偶ycie publiczne i spo艂eczne. Dopasowanie si臋 do presji i oczekiwa艅 otoczenia. Nie szukamy prawdy, nie dzielimy si臋 sob膮 i swoim obrazem 艣wiata.
Prawda nie jest moja. Prawda jest ponad nami - ja j膮 tylko nazywam, inni milcz膮. To milczenie jest form膮 kapitulacji przed z艂em. M贸wienie jej tylko w cztery oczy nie kszta艂tuje prawdy powszechnie dost臋pnej, funkcjonuj膮cej i formuj膮cej 偶ycie. Co to znaczy, 偶e tylko ja m贸wi臋 g艂o艣no i w przestrze艅 dost臋pn膮 dla wszystkich? Jakie s膮 konsekwencje?
Albo oddajcie mi sprawiedliwo艣膰, a mo偶e uznanie i podziw, albo dorzu膰cie co艣 od siebie. Wzboga膰cie j膮 i nasze 偶ycie swoim zdaniem (偶yciem). To jest(!) wielki problem naszego 偶ycia w tzw. wsp贸lnocie lokalnej, kt贸ra wcale wsp贸lnot膮 jeszcze nie jest!
Przegl膮da艂em "Fakty powiatowe", i zda艂em sobie spraw臋, jaki mam udzia艂 w rozwoju powiatu. Bo uczestnicz臋 w jego 偶yciu publicznym od pra-pcz膮tk贸w - jak umiem i mog臋 - i dziel臋 si臋 wszyskim, co zaobserwuj臋, przemy艣l臋, albo co jest mi w jaki艣 spos贸b dane - nie ogl膮daj膮c si臋 na to, czy mi to przyniesie jak膮艣 korzy艣膰, czy uznanie. Tak mnie wychowano.
Nie mog臋 nie pisa膰. Takie dosta艂em powo艂anie i tyle cudownych rzeczy codziennie si臋 przede mn膮 odkrywa. Nikt nie 偶yje dla siebie i nie umiera dla siebie. Nie l臋kam si臋 ju偶 艣mierci. To, co prze偶y艂em i pozna艂em jest wi臋ksze od 艣mierci. "Niech nie p艂acze po mnie nikt". Dzielenie sie prawd膮 jest moj膮 powinno艣ci膮. My艣la艂em, 偶e ka偶dego cz艂owieka, zw艂aszcza je艣li jest wyznawc膮 tego samego Boga (Jezus i Ewangelia m贸wi膮 prosto z mostu, cho膰 w przypowie艣ciach). Dziwi臋 si臋 naszemu katolicyzmowi bardzo. W dziedzinie m贸wienia prawdy i dzielenia si臋 tym, co si臋 dostaje od Boga - wyglada cz臋sto na pozoranctwo.
Jestem wszystkimi 偶yczliwie(!) zainteresowany. Nikomu nie z艂o-rzecz臋, nikogo nie wyklinam. Nie umiem inaczej, zobaczcie m贸j wierszyk z m艂odo艣ci, kt贸ry mnie definiuje pod tym wzgl臋dem ("nie umiem mija膰 ldzi / za ka偶dym zostaj臋 zastyg艂ym spojrzeniem"). Nie zmienicie mnie, mo偶ecie rozpuszcza膰 tylko wrog膮 mi propagand臋. Chcieliby艣cie, 偶ebym przyj膮艂 wasze zwyczaje co do tego i u艣miecha艂 si臋 do wszystkich, my艣l膮c cz臋sto co innego "w sercu swoim". O nie! Tego si臋 nie doczekacie. Nie wy艣cie mnie stworzyli, ale odwieczne S艂owo. Tylko przed Nim czuj臋 si臋 odpowiedzialny.
Zastanawiam si臋 czasem, na czym polega nasza wsp贸lnota w wierze. I nieraz mi si臋 wydaje, 偶e wierzymy w co innego. Tylko szczera rozmowa mog艂aby to wyja艣ni膰.
Nie ma prawdy Kapaona. Jest jedna prawda. Gdyby wszyscy chcieli si臋 wypowiada膰 r贸wnie szczerze i otwarcie, to ta jedna prawda mog艂aby 艣wi臋ci膰 w艣r贸d nas tryumf. Uwa偶am 偶e (prawid艂owo pisane) - kiedy ka偶dy szczerze i publicznie nazywa sprawy dotycz膮ce naszego wsp贸lnego 偶ycia, to ta ka偶da nazwana cz膮stka staje si臋 cz臋艣ci膮 wsp贸lnego ogl膮du rzeczy. Uciera si臋 jaki艣 wsp贸lny obraz. Mo偶e malujemy wtedy gmin臋 naszych marze艅, jak na festynie szkolnym. Nie za艂atwi膮 tego rozmowy w cztery oczy, i nie daj Bo偶e potajemne szepty, milkn膮ce na widok nie swojego cz艂eka. Dano nam klucze kr贸lestwa. Kr贸lestwa prawdy, zgody, wsp贸艂pracy, a nawet jedno艣ci. Taka prosta rzecz - szczera rozmowa publiczna - i tak wiele mo偶e! A tak膮 jest rzadko艣ci膮! Bo najpierw musi si臋 narodzi膰 wewn臋trznie wolny cz艂owiek. A ten mo偶e si臋 narodzi膰 tylko w BOGU.
B臋d膮c przejazdem w Jadowie wst膮pi艂em do Jerycha R贸偶a艅cowego. W monstrancji hostia wielka jakby ukrojona z ca艂ego bochna. Ko艣ci贸艂 pe艂en ludzi doros艂ych i dzieci. W艂a艣nie ko艅czy艂o si臋 jakie艣 nabo偶e艅stwo. Potem nasta艂 spk贸j i cisza. Dzisiaj jest rocznica zwyci臋stwa pod Lepante i innych, r贸wnie r贸偶a艅cowych. Lucy odnawia akt zawierzenia si臋 Matce Bo偶ej. W naszej rodzinie ta data jest upami臋tniona urodzinami Zosi, w przeddzie艅, w wigili臋. Jak to KR脫LESTWO blisko nas podesz艂o. Wystarczy wyci膮gn膮膰 r臋k臋. Wystarczy chcie膰.
pi膮tek, 7 pa藕dziernika 2011
czwartek, 6 pa藕dziernika 2011
Dobro nas prowadzi
O czym tu duma膰? O czym pisa膰? 呕yj臋, wi臋c jestem. Oddycham, patrz臋, my艣l臋 i pisz臋. Nie wymy艣lam 艣wiata, chc臋 go poznawa膰 i nim si臋 cieszy膰. Takim, jaki jest, a nie takim, jakim go sobie wyobra偶am (wymy艣lam) we w艂asnych planach.
Stary katecheta siedzi w kr臋gu 5-latk贸w w przedszkolu, albo tzw. "zer贸wce" tylko dlatego, 偶e jest dobro. Wi臋cej, ono nas prowadzi. Ono jest w nas i mi臋dzy nami. Dzieci w spos贸b naturalny czekaj膮 i s艂uchaj膮, co im doros艂y o(d)powie. One czekaj膮 na dobro, a ja te偶 tylko dobro chcia艂bym im dawa膰. "Czy ojciec poda kamie艅, gdy syn prosi go o chleb?". 艢wiat jest dobry. Wszystko, co istnieje, ma w sobie dobro, pi臋kno i prawd臋. Realizm 艣wi臋tego Tomasza (tomizm, r.tomistyczny) to g艂osi, realizm fenomenologiczny stara si臋 to opisa膰. "A B贸g widzia艂, 偶e wszystko co stworzy艂, by艂o dobre".
W takim 艣wiecie 偶yj臋, taki opisuj臋.
Widz臋 roboty na du偶膮 skal臋 w Strach贸wce. Ci膮gniki i koparki je偶d偶膮 i pracuj膮 z przodu i z ty艂u szko艂y. B臋dzie droga, b臋dzie Internet, b臋dzie otwarcie sali/hali sportowej. Jako mieszkaniec Annopola i nauczyciel w Zespole Szk贸艂 Rzeczpospolitej Norwidowskie ciesz臋 si臋 i czekam na fina艂 prac. Osadzi艂em swoje 偶ycie i 偶ycie rodziny w tej ziemi. Modli膰 si臋 b臋d臋 nieustannie - "Niech zst膮pi Duch Tw贸j i odnowi jej oblicze". Jestem wielkim realist膮. Nie 偶yj臋 dla siebie i nie umr臋 dla siebie. "Bo w 偶yciu i w 艣mierci nale偶ymy do Pana". Kto jest moim Panem? Pan/B贸g/Stworzycie/Zbawiciel/Alfa i Omega/Pan m贸j i B贸g m贸j/Przyjaciel/Nauczyciel/Mistrz/Wype艂nienie/Ca艂o艣膰 (w j臋zyku poet贸w)... - d艂ugo mo偶na wylicza膰 (a nawet wymy艣la膰). Jedno jest dla mnie pewne - nie ja.
We wczorajszym wielkim (d艂ugim) po艣cie zagubi艂em zapiski na marginesie kartki, kt贸r膮 dosta艂em od uczennicy klasy 2-giej. Rozprowadza艂a j膮, jak otrzyman膮 misj臋. Jest na niej du偶o pobo偶no艣ci i troch臋 g艂upstw. Zatytu艂owana jest "Modlitwa do Pana Jezusa" z jednej strony i "Tajemniczy list znaleziony w Watykanie", z drugiej. W 艣rodku s膮 s艂owa - "Jam Jezus Chrystus Syn Boga 呕ywego", informacja, 偶e "modlitwa ta zosta艂a znaleziona w Grobie Zbawiciela", no i oczywi艣cie zach臋ty, obietnice i gro藕by. Acha, skuteczno艣膰 listu - tylko pod rygorem trzymania go przy sobie, rozpowszechniania itd, jak we wszystkich podobnych "艂a艅cuszkach".
Niekt贸rzy ludzie bardzo to lubi膮. Nie tylko niewykszta艂ceni, i w ma艂ych miejscowo艣ciach. Podobne listy otrzymywali艣my od pobo偶nej cioci zakonnicy, przejmowa艂a si臋 nimi moja Mama. Trudno si臋 rozmawia o wierze rozumnej w Polsce, nie tylko na wsi. To tak偶e jest kontekst sporu o Strach贸wk臋. W dzia艂aniach ludzi rozumnych nie chodzi przecie偶 tylko o to, co na wierzchu, o czym si臋 m贸wi np. "ile godzin ma uczy膰 dyrektor szko艂y (ilo艣膰 godzin pedagogicznych, przy tablicy)". Chodzi o du偶o wi臋cej, jednym o rozwi膮zywanie prawdziwych problem贸w m艂odzie偶y, innym o wp艂yw na ludzi, o pokazanie "kto tu rz膮dzi", o zwyk艂e odgrywanie si臋 za wyimaginowane krzywdy, a ostatecznie o inne rozumienie rzeczywisto艣ci, cz艂owieka, Polski, Europy, 艣wiata, wiary i ko艣cio艂a. To inny (jaki艣 trzeci?) realizm. Ani tomistyczny, ani fenomenologiczny.
Jaki jest tw贸j realizm? Co ci臋 prowadzi? W co wierzymy - tacy si臋 stajemy.
My艣l臋, 偶e pogarszaj膮cy si臋 obraz polskiej religijno艣ci i ko艣cielno艣ci tkwi艂 w podszewce pytania 90-leniej dr Wandy P贸艂tawskiej do biskup贸w na uroczystej promocji jej ksi膮偶ki w sali Episkopatu Polski. M贸wimy o JPII, stawiamy Mu pomniki i nazywamy Nim ulice, ale nie czytamy Jego tekst贸w, nie dyskutujemy o nich w parafiach, szko艂ach, centrach kultury, nie kierujemy sie Jego nauk膮 w 偶yciu (osobistym, ko艣cielnym, spo艂ecznym). Wyrasta pokolenie m艂odych Polak贸w bezideowych, zapatrzonych i kieruj膮cych si臋 tylko w艂asnym (rzadziej grupowym, jeszcze rzadziej wsp贸lnotowym) SUKCESEM. Maj膮 zaw臋偶one poj臋cie realizmu. Nie znaj膮 zupe艂nie norwidowego poj臋cia "CA艁O艢CI". "Z rzeczy 艣wiata tego zostan膮 dwie tylko: poezja i dobro膰, i wi臋cej nic". Chcia艂em sprawdzi膰, czy nie przekr臋ci艂em (dobro, dobro膰?), wpisa艂em ten cytat z wieszcza do Google. Nie uwierzycie, co wyskoczy艂o :)
Stajemy si臋 tym, w co wierzymy! Wierzymy ca艂ym sob膮. Jeste艣my swoj膮 wiar膮. Wiara nie jest jak膮艣 intymn膮, skrywan膮, dziedziczn膮 i wstydliw膮 przypad艂o艣ci膮, pozorem 偶ycia. Jest 呕yciem samym. Mnie nie b臋dzie, to inni b臋d膮 wa艂kowa膰 t臋 prawd臋 w ka偶dy mo偶liwy spos贸b. Kim jeste艣 cz艂owieku? Co ci臋 kszta艂tuje od 艣rodka (bo艣 przyj膮艂, a nie wymy艣li艂!)? Co ci臋 prowadzi?
KTO WIERZY, 呕E DOBRO NAS PROWADZI? Ilu nas?
By膰 cz艂owiekiem? Mie膰 serce, patrze膰 w serce i serce otworzy膰 - m贸wi膮c dewocyjnie-poetycko. Nie chodzi o dewocj臋, bardziej o "wyznaniowo艣膰", spos贸b m贸wienia o wierze. Mo偶na m贸wi膰 inaczej, o 艣wiadomym siebie podmiocie (auto-艣wiadomo艣膰), o jedno艣ci psycho-cielesno-duchowej itd. "Cz艂owieku poznaj samego siebie" - jest warunkiem ka偶dej m膮dro艣ci. Ci膮gle s艂yszycie ode mnie, 偶e mamy straszne obci膮偶enia w tej dziedzinie, bo ci, kt贸rzy pami臋taj膮 PRL, i ich wychowankowie, w jakim艣 stopniu dostali w spadku ca艂kowicie wypaczony obraz cz艂owieka. W ideologii marksistowskiej cz艂owiek by艂 tylko (mia艂 by膰) produktem materii i systemu. Nie mia艂o w nim by膰 偶adnej autonomicznej osoby (z godno艣ci膮 nie pochodz膮c膮 od systemu-partii), obdarzonej woln膮 wol膮 i sumieniem. By艂 produkt. Produkcja by艂膮 bo偶kiem. Tak budowano ca艂膮 spo艂eczn膮 i publiczn膮 rzeczywisto艣膰 nas-niby-obywateli niby-wolnego-艣wiata. Nauka, szkolnictwo i wychowanie przede wszystkim. Byli艣my zbyt "wa偶ni" dla i w planach tamtego przekl臋tego systemu.
Tym bardziej w krajach dawnego "bloku wschodniego" kandydaci na nauczycieli i duszpasterzy (wychowawc臋, "mistrza") powinni przechodzi膰 rozmow臋 kwalifikacyjn膮 na zdolno艣膰 otwierania serca :-) Czy potrafi膮 m贸wi膰 o swoich emocjach i o swojej wierze ("co ci臋 prowadzi?"). Czy potrafi膮 by膰 wychowawcami ludzi wolnych, odr臋bnych i niezale偶nych podmiot贸w (obywateli wolnego 艣wiata)?! Bez tej umiej臋tno艣ci (jeszcze bardziej gotowo艣ci) mo偶na nadal deformowa膰 przestrze艅 edukacyjn膮 (nie tylko konkretne osoby). Wszyscy pewnie si臋 zgodzimy, 偶e jeszcze wa偶niejszy od teorii jest wymiar do艣wiadczenia w tej dzia艂alno艣ci. Ale to zak艂ada do-艣wiadczenie o warto艣ciach, na kt贸rych opieramy swoje 偶ycie i swoj膮 dzia艂alno艣膰.
Podziwiam przedsi臋biorczo艣膰 mojego nowego w贸jta-w艂adcy gminy, ale prosz臋 i b艂agam o "otwarto艣膰 serca i umys艂u", o jak najwi臋cej otwartego dialogu. Bez tego, wsp贸lnota lokalna, zwan膮 gmin膮, traci smak, barwy, a mieszka艅com nie daje rado艣ci nawet z inwestycji. Moja/nasza rado艣膰 po jego (twoim) zwyci臋stwie wyborczym nad 艁apk膮 by艂a ogromna. Oczekiwania s膮 nadal wielkie. Przede wszystkim zwi膮zane z tym, co by艂o najwi臋kszym grzechem, z艂em ostatnich 16 lat. To nie by艂y zaniedbania gospodarcze, inwestycyjne, zaniechania si臋gania po pieni膮dze europejskie itp. Najwi臋kszym z艂em by艂 DESPOTYZM, FA艁SZ, SOBIEPA艃STWO. Dlatego od pocz膮tku czeka艂em na zaproszenie na rozmow臋 o nowej kadencji. Nie jako "kombatant" walki o wolno艣膰 i demokracj臋, ani jako w贸jt I Kadencji. To tak偶e, ale g艂贸wnie jako najstarszy sta偶em i wiekiem cz艂onek Wsp贸lnoty Samorz膮dowej. Ba, mog臋 si臋 uwa偶a膰 za "Cz艂onka Za艂o偶yciela". By艂em w tej grupie od pierwszych spotka艅 w walce o powiat wo艂omi艅ski. To jest inna bolesna zadra w ponad gminnym 偶yciu publicznym i skaza na partycypacyjnym modelu demokracji.
Byli艣my ra偶eni jak piorunem - odkrywaj膮c inn膮 twarz WS - ale potrafili艣my zachowa膰 si臋 jak ludzie, kt贸rych "Dobro i Dzi臋kczynienie prowadzi" i by膰 lojalni wobec dobra wsp贸lnego.
I dlatego moim pierwszym i oczywistym oczekiwaniem jest nie tylko zmiana tamtego "Kazikowego" stylu, ale i pr贸ba naprawy z艂a. Trzeba najpierw nazwa膰, zdiagnozowa膰 stan "po 艁apce" i r贸偶ne(!!) potrzeby nas-mieszka艅c贸w. Tego brak w 10 miesi臋cznej ju偶 kadencji.
"Praca dzielona, to po艂owa pracy, a rado艣膰 dzielona, to podw贸jna rado艣膰". Wsp贸lnota, poza statutem, musi mie膰 co艣 jeszcze, spotyka膰 si臋, rozmawia膰, zna膰 cele i plany, dzieli膰 si臋 prac膮 i rado艣ci膮. Podstaw膮 nowoczesno艣ci - dla mnie - s膮 otwarci, my艣l膮cy ludzie, po艂膮czeni uznaniem tych samych warto艣ci (rozumnej wiary, historii, tradycji...) we wsp贸lnot臋, a nie sztafa偶 infrastruktury spo艂eczno-technicznej i od czasu do czasu zabawa (festyn, dyskoteka). Samo nie przyjdzie :(
Debaty publiczne nie mog膮 by膰 tylko okras膮 kampanii wyborczych. Nie s膮 te偶 dla nich okazj膮 sesje Rady Gminy, bo jak wszyscy widzimy, odbywaj膮 si臋 pod presj膮 spraw bie偶膮cych i do艣膰 sztywnej rutyny wyniesionej z wielu lat, ho, ho... pewnie si臋gaj膮cej Gminnych Rad Narodowych.
Umiemy i potrafimy debatowa膰 w gminie (nawet po oksfordzku), trzeba tylko jasno okre艣li膰 jej zasady i ich przestrzega膰. Spotkanie dw贸ch rad (Szkolnej i Gminnej) 1 wrze艣nia w Zespole Szk贸艂 Rzeczpospolitej Norwidowskiej s膮 tego dobrym przyk艂adem. Wierz臋 w dobro i m膮dro艣膰 (tak偶e wsp贸ln膮).
PS.1
Otworzy艂em dzisiaj zwyk艂膮 niby przesy艂k臋 mailow膮. "Witam. Przesy艂am dokument "Zasady realizacji i oceniania projekt贸w". Prosz臋 o informacj臋, je艣li dokument si臋 nie otworzy" - przes艂any przez przewodnicz膮c膮 tzw.zespo艂u zadaniowego. Poczta jest opatrzona komunikatem "nadawca 偶膮da potwierdzenia". Czyli - otrzyma艂em podw贸jn膮 pro艣b臋 o potwierdzenie odebrania maila. Wys艂a艂em. Za chwil臋 przysz艂a odpowied藕 od poczty elektronicznej - "217.74.65.64 does not like recipient. Remote host said: 550 5.7.1 Recipient doesn't want your mail / Odbiorca nie chce twojej poczty."
Nie nale偶y do przyjemno艣ci referowanie tej sprawy, ale chodzi o szko艂臋, a nie o mnie. Nie wiem, co robi膰 w takiej sytuacji, ale te偶 nikt mi nie pomaga. Kto jest winny takiej wsp贸艂pracy w zespole nauczycielskim? Pewnie dyrektor, powie Wysoki Urz膮d!
Mo偶na milcze膰, tylko 偶e to jest utrzymywanie, 偶e robienie pozor贸w ("jakby nigdy nic") jest normalno艣ci膮. Wed艂ug mnie wcze艣niej, lub p贸藕niej prowadzi to do nieoczekiwanych podobnych epizod贸w lub katastrof. Fa艂sz jest anty-wychowaniem. Z ca艂ym szacunkiem dla wszystkich zainteresowanych os贸b i poszanowaniem ich godno艣ci.
PS.2
Je偶d偶臋 do Krajowego Rejestru Skazanych kupowa膰 za艣wiadczenie, 偶e nie jestem przest臋pc膮. Dostaj臋 takie maile od kole偶anki z pracy. Jak wygl膮damy przed kim艣 z zewn膮trz? Z kraju i zagranicy? To jest polska norma? To ma tworzy膰 obraz RzN? Nie jeste艣my samotna wysp膮 (jak wielu wida膰 s膮dzi). Zamiast zajmowa膰 si臋 czym艣 po偶ytecznym (prowadzi膰 korespondencj臋 zagraniczn膮), trac臋 czas i zdrowie na takie g艂upstwa.
PS.3
Na grobowym kamieniu chcia艂bym mie膰 s艂owa -"B贸g jest Prostot膮", albo, 偶eby by艂o taniej "B贸g jest prosty".
艣roda, 5 pa藕dziernika 2011
1)"M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym" i 2) Literacko o braku dialogu
Boisz si臋 nast臋pnego dnia w szkole. Czujesz, 偶e nie potrafisz si臋 dobrze przygotowa膰? Wi臋c nie wiesz, jak p贸jd膮 ci katechezy? "M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym".
Us艂ysza艂em t臋 podpowied藕. Dosz艂a do mnie. Tak si臋 po prostu dzieje - przychodzi i jest. Ani s艂uch, ani mowa nie s膮 dla tego przekazu narz臋dziem. Jeste艣my jednym bytem. Ca艂ym sob膮,ca艂ym bytem. Nawet o pogodzie za trzy dni informuje mnie wybity dawno paluch u nogi. Wiem, 偶e b臋dzie zmiana. A c贸偶 dopiero takie niuanse, jak duchowy przekaz!
M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym - dzisiaj dost膮pi艂em tej 艂aski, zrozumia艂em ca艂ym sob膮, ca艂ym swoim 偶yciem (w tym 30 lat katechezy).
Tylko najwi臋ksze, najwy偶sze zasady s膮 skuteczne w naszym sporze ze 艣wiatem. Sporze, a mo偶e trudnym uczestnictwie? Bo ka偶dy, ko zapatrzy si臋 w nauk臋 Jezusa z Nazaretu b臋dzie mia艂 trudne 偶ycie.
Co to jest 偶ycie? S膮 r贸偶ne definicje w nauce (biologii), zmienia艂y si臋 w ci膮gu wiek贸w. Ale my przyjaciele i wyznawcy Jezusa wiemy, 偶e On sam nazwa艂 si臋 "Drog膮, Prawd膮 i 呕yciem". Tylko wracaj膮c do 藕r贸d艂a, do najwi臋kszych zasad, mo偶emy by艣 skuteczni i prawdziwi. Ci, kt贸rzy tego nie rozumiej膮 powtarzaj膮 "wiara jest spraw膮 intymn膮". Tak dzisiaj us艂ysza艂em od Grzegorza Napieralskiego. NIE. Wiara rozumna jest warunkiem realizmu. JEST PRAWDZIWYM REALIZMEM. Religia daje najszersze spojrzenie na cz艂owieka i na Wszech艣wiat. Bez niej poznajemy wycinkowo, przecz膮c tak偶e nauce, kt贸ra odkrywa r贸偶ne niesko艅czono艣ci we Wszech艣wiecie. Z nim samym na pocz膮tku. Jego pocz膮tkiem te偶 :)
Cz艂owiek jest koron膮 wszelkiego stworzenia. Celem wszystkich organizacji, od grup formalnych i nieformalnych, stowarzysze艅, przez samorz膮d, po rz膮d i parlament ma si臋 kierowa膰 dobrem ludzi. Maj膮 tworzy膰 warunki i dzia艂a膰 na rzecz rozwoju ka偶dej osoby (JPII, Centesimus annus).
Przykre, je艣li tak nie jest. Kiedy celem staj膮 si臋 w艂asne plany i programy samorz膮dowc贸w i polityk贸w. Kiedy zwyci臋偶a anty-wsp贸lnotowe my艣lenie. Pod takimi rz膮dami cierpi ka偶da osoba ludzka - nie ma dobrych warunk贸w rozwoju. 艁atwo wtedy przekroczy膰 niewidzialne granice interesu prywatnego i dobra wsp贸lnego.
Przerywnik z biograficznej ksi膮偶ki wuja-profesora Aleksandra Jackowskiego:
- Pracowa艂 przez jaki艣 czas w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Pewnego dnia odebra艂 gniewny telefon, pozna艂 g艂os I Sekretarza KC W艂adys艂awa Gomu艂ki wymy艣laj膮cego za co艣 najgorszymi s艂owami. Wuj od艂o偶y艂 s艂uchawk臋. B贸g PRL-u natychmiast zadzwoni艂 drugi raz. By艂 jeszcze bardziej wkurzony - "ja ci臋.... itd". Wuj na to - "a kto m贸wi?". Towarzysz Wies艂aw. "Nie, to niemo偶liwe - wuj na to z refleksem - towarzysz Wies艂aw nie u偶ywa艂by takich s艂贸w." I znowu od艂o偶y艂 s艂uchawk臋.
Po wczorajszym incydencie (nie pierwszym) Gra偶yny w Urz臋dzie Gminy przypomnia艂em sobie ksi膮偶k臋 wuja. W wielkiej polityce pa艅stwowej, albo gminnej, pojawiaj膮 si臋 tony i mechanizmy, kt贸re mog膮 zniszczy膰 ca艂膮 (realn膮) rzeczywisto艣膰, nie tylko osoby. Je艣li kto艣 im si臋 nie przeciwstawi.
Przecieram oczy i uszy, prze偶ywaj膮c jakie艣 deja vu.
Z wysokiego urz臋du wychodz膮 sformu艂owania jak z urz臋du ds. propagandy. Maj膮 w zamy艣le os艂abi膰, zniszczy膰 osob臋. Chc膮 narzuci膰 jej swoj膮 wol臋, nie tylko s艂owa i wizje. Jednej osobie? Ja wiem o jednej, ale je艣li nawet, to zamys艂 jest szerszy. Czuj臋 si臋 by膰 w niego w艂膮czonym. Je艣li Gra偶yna to i ja, to znaczy, 偶e ca艂a rodzina. Jeste艣my be, albo niewygodnymi koalicjantami.
Najpierw by艂o powtarzane „jest z艂ym gospodarzem szko艂y”. Napisa艂em wi臋c w kt贸rym艣 po艣cie, co zrobi艂a: zmieni艂a wygl膮d szko艂y od 艣rodka, jakim艣 cudem sukcesywnie zmieni艂a du偶膮 cz臋艣膰 wyposa偶enia na nowe, wytyczy艂a nowe drogi pracy pedagogicznej i dzia艂ania. Dachem kiedy艣 przykry艂a, 艣ciany poprzestawia艂a, tworz膮c nowe pomieszczenia, zdobywa艂a sponsor贸w i pieni膮dze. Je艣li by艂o trzeba my艂a i malowa艂a 艣ciany z innymi nauczycielami i rodzicami. Nada艂a szkole nowy blask i rozmach. Szko艂a zosta艂a dostrze偶ona w powiecie i wojew贸dztwie. SZKO艁A RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ ROZS艁AWI艁A GMIN臉! Kiedy to wszystko przypomnia艂em, urz膮d propagandy ucich艂. Przynajmniej z tym w膮tkiem. I jak si臋 okaza艂o, tylko na jaki艣 czas. Teraz wymy艣lili nast臋pny slogan „nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi”. Zn贸w kul膮 w p艂ot, jakby 艣lepy prowadzi艂 kulawego.
Niech tylko propaganda (wysokiego) Urz臋du dojdzie do wiadomo艣ci Lider贸w Polsko-Ameryka艅skiej Fundacji Wolno艣ci, kt贸rzy s膮 rozrzuceni po ca艂ej Polsce, od T艂uszcza zaczynaj膮c! To si臋 b臋d膮 dziwowa膰! Wypu艣cili niekomunikatywn膮 i indolentn膮 liderk臋? Absolwenci i wyk艂adowcy Szko艂y Lider贸w nie uwierz膮. I zn贸w kto艣 o艣mieszy nasz膮 gmin臋, wsp贸lne dobro.
Nie wszyscy zrozumieli czasy, w kt贸rych 偶yj膮. Te czasy dla nas zacz臋艂y si臋 w 1980/81 roku. Od 1990 mamy niepodleg艂膮 Polsk臋. I po cz臋艣ci ju偶 samorz膮dn膮. Ba, nawet w 108 gminach realizowany jest pilota偶owy progam partycypacji publicznej. Nie ma odwrotu od mechanizm贸w partycypacyjnego modelu demokracji. „Decyduj razem”... albo gi艅, przepadnij. W tym modelu nie ma miejsca na urz臋dy propagandy niszcz膮ce poszczeg贸lne (w ich mniemaniu zagra偶aj膮ce w艂adzy) osoby, ale i ca艂膮 rzeczywisto艣膰 spo艂eczn膮 (publiczn膮). Ka偶dy urz膮d przede wszystkim ma s艂u偶y膰 osobom.
Nierozumienie rzeczywisto艣ci (brak, albo zaw臋偶one poj臋cie realizmu) prowadzi do powa偶nych schorze艅 na ka偶dym poziomie ludzkiej egzystencji. Min膮艂 czas komunistycznego PRL i epoka powszechnego fa艂szu za w贸jta Kazimierza. Trudno z niego wyj艣膰, trudno zobaczy膰 rzeczy i sprawy na szerszym horyzoncie. Rozumiem obiektywne uwarunkowania naszych trudno艣ci, ale nie wolno milcze膰 i udawa膰, 偶e jest normalnie. NIE JEST I D艁UGO NIE B臉DZIE – BO BY膯 PO 16 LATACH NIE MO呕E. Im szybciej powstanie jaki艣 raport o stanie gminy, w tym w wymiarze ludzkim (psychologii spo艂ecznej) – tym szybciej b臋dzie mo偶na wprowadzi膰 mechanizmy naprawy.
Poda艂em przyk艂ad Szko艂y Lider贸w PAFW, ale ludzie na naszym terenie znaj膮 zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektorki Zespo艂u Szk贸艂 Rzeczpospolitej Norwidowskie w Strach贸wce z niezliczonych dzia艂a艅, od obrony szko艂y poczynaj膮c, przez Spotkania Pokole艅, przygotowania przez lata dzieci i rodziny do I Komunii, pielgrzymek w ramach Programu Integracji Spo艂ecznej, stworzenie pierwszego stowarzyszenia w gminie, wsp贸艂pracy mi臋dzynarodowej szk贸艂 z pi臋ciu kraj贸w, wzorcowej wsp贸艂pracy szko艂y i parafii przez wiele lat, kolonii, pomnikowego dzie艂a Vade-mecum (Chod藕 za mn膮, ze mn膮, nie przeciwko)...
Dyrektor Gra偶yna Kapaon (艣miesznie to wygl膮da w tek艣cie pisanym przez m臋偶a) zosta艂a dostrze偶ona za swoj膮 umiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy nie tylko na poziomie gminy, ale powiatu i szerzej - i odznaczona w Sali Kongresowej "Mazowieckim Br膮zowym Laurem Kobiety 2011".
AROGANCJI W艁ADZY trzeba szybko postawi膰 tam臋. Mieli艣my jej powy偶ej uszu przez d艂ugie lata. Trzeba powiedzie膰 BASTA. Bo za chwil臋 mo偶emy mie膰 powt贸rk臋 z bardzo smutnej „rozrywki XVI lecia".
Rodzi si臋 we mnie bunt. Nie tylko za upokarzanie 偶ony (d艂ugo "rycza艂a" w szkole po powrocie z "przyjaznej" gminy, czyli Wysokiego Urz臋du). Wstyd - chwilowi bohaterowie!
Urz臋dnik gminny m贸wi nauczycielce-dyrektorce szko艂y z 20-letnim do艣wiadczeniem i kup膮 papier贸w z ci膮g艂ego doskonalenia, i matce wielodzietnej rodziny co to jest dobro dziecka. 呕adnej auto-refleksji, 偶e s膮 艣mieszni!
Rodzi si臋 bunt na 艂amanie ZASAD ZWYK艁EJ PRZYZWOITO艢CI I WSP脫艁PRACY WE WSP脫LNOCIE SAMORZ膭DOWEJ. Za stawianie wozu przed koniem. Ucze艅 poucza mistrza (wychowawc臋).
Nie w艂adczo艣膰 wyr贸偶nia polityk贸w i samorz膮dowc贸w, ale s艂u偶ba i zdolno艣膰 do dialogu!
Chc臋 偶y膰 w nowoczesnej gminie. Dzisiaj wyznacznikiem nowoczesno艣ci nie s膮 wodoci膮gi, kanalizacja, telefo- i internetyzacja. To jest nadrabianie zaleg艂o艣ci. Podstaw膮 nowoczesno艣ci jest DIALOG SPO艁ECZNY (partycypacyjny model demokracji)!
Nie mog艂em w nocy spa膰, nie mog艂em nie my艣le膰 o tym ca艂y dzie艅. Dopisywa艂em my艣li, kt贸re si臋 k艂臋bi艂y we mnie, na przerwach. Takie traktowanie Gra偶yny godzi te偶 we mnie i jeszcze w co艣 wi臋kszego, w spraw臋, kt贸rej s艂u偶ymy z pe艂nym zaanga偶owaniem ca艂e doros艂e i rodzinne 偶ycie. Takimi samymi sposobami mnie niszczono w 1981 i po 1994, wy艣miewaj膮c zarazem Polsk臋 Solidarno艣ciow膮 i wywalczon膮 wolno艣膰. Te偶 urz膮d propagandy wymy艣la艂 i podrzuca艂 masom do wierzenia, 偶e prowadz臋 farm臋 艣wi艅 z proboszczem w Korytnicy, albo buduj臋 dwa domy w 艁ochowie, albo Zielonce. Wysoki urz膮d wymy艣la艂 to, co najlepiej mog艂y kupi膰 masy. Dzisiaj kontynuacj膮 jest pom贸wienie mnie o karalno艣膰, a Gra偶yny, 偶e jest z艂ym gospodarzem szko艂y, zatrudnia przest臋pc臋-m臋偶a i nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi.
Pomimo burzy w g艂owie, sercu i nerkach dzie艅 musi toczy膰 si臋 normalnym torem.
Kl.3
Temat – Kto nam przeszkadza, przyszed艂 zwyk艂膮 drog膮 logiki normalnego (niezaw臋偶onego) realizmu. Modlitwa wymaga ciszy i panowania nad sob膮. Kto nie nauczy si臋 panowania nad sob膮, mo偶e nigdy nie pozna膰 nie tylko Boga, ale i samego siebie. Mia艂em rysunki/kolorowanki dla klasy 1-szej, postanowi艂em wykorzysta膰 w 3-ciej. Ale najpierw zada艂em 膰wiczenie - „Siadam, panuj臋 nad sob膮, zamykam oczy, 2 min. - czy wytrzymam? Nie interesuj臋 si臋 tym, co si臋 dzieje obok, na zewn膮trz, dooko艂a. Chc臋 obserwowa膰 siebie. Co jest we mnie?”
Wychowawczyni klasy 1-szej Basia wesz艂a i wysz艂a, kto艣 czym艣 szurn膮艂. Wi臋kszo艣膰 wytrzyma艂a w skupieniu. Co by艂o w nich, tego nikt, poza samym podmiotem obserwacji, nie wie. Ale co nam przeszkadza? „Rozdam 艣mieszne obrazki do kolorowania, ale po艂o偶臋 je grzbietem do g贸ry. Waszym zadaniem jest panowanie nad sob膮. Powiem, kiedy mo偶na ods艂oni膰 rysunek." Wysz艂o! Hurra! Na rysunku jest w膮偶 kusz膮cy Ew臋 zakazanym owocem.
PS. (do tego akapitu).
Nie mo偶e zabrakn膮膰 w programach szkolnych wiedzy o cz艂owieku (podmiocie), skoro jest w gramatyce.
Kl.6 – chc膮 powtarza膰 materia艂 do sprawdzianu z historii. 呕eby powi膮za膰 z religi膮, da艂em przyk艂ad z Ksi臋gi Przys艂贸w i zapisa艂em jako temat -”cz艂owiek szlifuje si臋 (doskonali) drugim cz艂owiekiem”. Czy jest w tym link do historii?
Uzupe艂nianie dziennika wykorzysta艂em do pojednawczego gestu z uczniem - „pami臋tam 偶e na ostatniej lekcji w艣ciek艂em si臋 na kogo艣 (sprawdzi艂em, 偶e chodzi o „nowego” Dominika), ale nie pami臋tam tematu, kto podpowie”. R贸偶a艅cowe zwyci臋stwa (艣w. Dominik odegra艂 w tej historii wa偶n膮 rol臋) ma sw贸j ci膮g dalszy.
I w 偶yciu i w pedagogice – prawda Mironie – s膮 „Szumy, zlepy, ci膮gi”. Potrzebne s膮 wielokrotne powt贸rzenia. W r贸偶nych kontekstach i stylistyce.
Ko艅czymy modlitw膮 z tomiku ks. Jana Pa艂ygi SAC (Pallotyni), kt贸r膮 mi po偶yczy艂a uczennica z kl.3 ma艂a Weronika.
Z cyklu MOJE WO艁ANIE / Pro艣ba druga
Prosz臋 Ci臋 Panie -
O mi艂o艣膰 do ziemi ojczystej
O pami臋膰 o tych, kt贸rzy odeszli
O oddanie Ko艣cio艂owi
O wierno艣膰 Stowarzyszeniu
O tw贸rczy niepok贸j w 偶yciu
O dobre pomys艂y na dzi艣 i na jutro
O odwag臋 p贸j艣cia trudn膮 drog膮
O aktywno艣膰 do ko艅ca moich dni.
Kl.4
Temat (po obserwacji trudno艣ci ze skupieniem si臋 podczas modlitwy) – Cz艂owieku poznaj samego siebie. Trwamy w 3 minutowym 膰wiczeniu, kt贸rego celem jest zajrzenie w siebie, w 艣wiat za zamkni臋tymi oczami. Spisuj膮 swoje auto-obserwacje. Oto nasza (ich i moja) lista odkry膰 i znalezisk:
- duch, tchnienie, oddech, lekko艣膰, pok贸j, dobro, ca艂o艣膰, per艂a dobra, anio艂ek, bicie serca, praca m贸zgu...
Na biurku nauczyciela le偶a艂 czyi艣 podr臋cznik „Informatyka Europejczyka”. Nie mo偶na wychowa膰 Europejczyka na samym komputerze. Komputer i Internet to tylko narz臋dzia, kt贸rymi mo偶e si臋 pos艂u偶y膰 otwarty umys艂 dla osobistego i wsp贸lnego dobra. Konieczny jest dialog spo艂eczny. Wsz臋dzie. W szkole, gminie, w pa艅stwie, w ko艣ciele... Nadejdzie. Wymusi go post臋p technologiczny i duch czasu.
Kl.5
Temat jak w klasie 4. 膯wiczenie takie samo. Na li艣cie znalezisk i odkry膰 znalaz艂y si臋 tylko:
- mo偶na znale藕膰, zobaczy膰 i us艂ysze膰 Boga. Cisza.
Dopisa艂em: Uczniowie kl.5 ma艂o znale藕li bogactwa duchowego w sobie. To jest wa偶ny rezultat 膰wiczenia. Pustka jest w nich (trzech nie mia艂o zeszytu, nie chcia艂o im si臋 wyj膮膰 kartek lub brudnopis贸w. Nie mia艂em dziennika, ani si艂, ani ochoty - nie wpisa艂em kolejnej uwagi. Obiektywizacja?!
Po lekcjach jest jeszcze 艣rodowe spotkanie szkolne kadry. Czy to tak偶e przyk艂ad na nieumiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy i organizacji pracy du偶ego zespo艂u ludzi? Dyrektor jest autorem wsp贸艂pracy wielorakiej. I musi mie膰 pomys艂y na zarz膮dzanie. Dzi臋ki temu (niej) szko艂a ma imi臋, sztandar, hymn, nowoczesn膮 wizj臋 rozwoju, dyplom SUS itd. Nie ugrz臋藕li艣my w szarzy藕nie i pa艅szczy藕nianej pracy. Wszyscy, kt贸rzy chcieli zrobili stopie艅 nauczyciela dyplomowanego. Pracujemy JAKO ZESP脫艁. Ostatnio nawet w贸jt gminy skorzysta艂 ze zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektor Gra偶yny Kapaon i poprosi艂 j膮 o zorganizowanie "艣wieckiej" cz臋艣ci uroczysto艣ci dla Jubilat贸w Z艂otych God贸w. Brawo i Sto Lat, troch臋 im zazdro艣cimy :)
Wi臋c o co chodzi? O wsp贸艂prac臋 z tymi, t贸rzy wsp贸艂pracowa膰 nie chc膮? Albo jest w nich tyle fa艂szu, 偶e wsp贸艂pracowa膰 si臋 z nimi w 偶aden spos贸b nie da? Nie mo偶na nikogo uszcz臋艣liwiwia膰 na si艂臋. Trzeba "uszanowa膰” cudzy fa艂sz, albo z艂膮 wol臋 i odej艣膰 w pokoju. Po bardzo udanym i w pe艂ni demokratycznym spotkaniu po艣wi臋conym wsp贸艂pracy szko艂y i Rady Gminy 1 wrze艣nia, na kt贸rym wszyscy (wszystkie strony) doszli do jakiego艣 consensusu jedna osoba je neguje. To co? To te偶 jest wina dyrektorki szko艂y"? W贸jta? Przewodnicz膮cej Rady? Dyrektora GZEASz? To jest rozumowanie ad absurdum. To jest wina tylko tej osoby. Nikogo wi臋cej.
S膮 jakie艣 warunki brzegowe wsp贸艂pracy i wsp贸艂偶ycia w gminie. Porozmawiajmy tak偶e o nich. Rozmawiajmy o warto艣ciach i zasadach.
Rozmawiajmy, rezygnuj膮c i zapominaj膮c o propagandzie przeciwko komu艣 (nam), 偶eby go ukara膰 nie艂ask膮 w艂adzy. 呕eby spokornia艂? 呕eby si臋 podporz膮dkowa艂? Czemu nie, ale tylko w tym, co jest jego (czyj膮艣) prawdziw膮 kompetencj膮 i ma dobro wsp贸lne na uwadze.
PS.
Mam nadziej臋, 偶e przeczyta ten literacki tekst ka偶dy, kto powinien i wejdzie na drog臋 prostoty, szczero艣ci i wiary w ludzi. Bo pogl膮dy, kt贸re nas upokarzaj膮, mo偶e g艂osi膰 tylko kto艣, kto zna gmin臋 kr贸tko i pobie偶nie. Towarzysz Wies艂aw by tak nie powiedzia艂 :)
Us艂ysza艂em t臋 podpowied藕. Dosz艂a do mnie. Tak si臋 po prostu dzieje - przychodzi i jest. Ani s艂uch, ani mowa nie s膮 dla tego przekazu narz臋dziem. Jeste艣my jednym bytem. Ca艂ym sob膮,ca艂ym bytem. Nawet o pogodzie za trzy dni informuje mnie wybity dawno paluch u nogi. Wiem, 偶e b臋dzie zmiana. A c贸偶 dopiero takie niuanse, jak duchowy przekaz!
M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym - dzisiaj dost膮pi艂em tej 艂aski, zrozumia艂em ca艂ym sob膮, ca艂ym swoim 偶yciem (w tym 30 lat katechezy).
Tylko najwi臋ksze, najwy偶sze zasady s膮 skuteczne w naszym sporze ze 艣wiatem. Sporze, a mo偶e trudnym uczestnictwie? Bo ka偶dy, ko zapatrzy si臋 w nauk臋 Jezusa z Nazaretu b臋dzie mia艂 trudne 偶ycie.
Co to jest 偶ycie? S膮 r贸偶ne definicje w nauce (biologii), zmienia艂y si臋 w ci膮gu wiek贸w. Ale my przyjaciele i wyznawcy Jezusa wiemy, 偶e On sam nazwa艂 si臋 "Drog膮, Prawd膮 i 呕yciem". Tylko wracaj膮c do 藕r贸d艂a, do najwi臋kszych zasad, mo偶emy by艣 skuteczni i prawdziwi. Ci, kt贸rzy tego nie rozumiej膮 powtarzaj膮 "wiara jest spraw膮 intymn膮". Tak dzisiaj us艂ysza艂em od Grzegorza Napieralskiego. NIE. Wiara rozumna jest warunkiem realizmu. JEST PRAWDZIWYM REALIZMEM. Religia daje najszersze spojrzenie na cz艂owieka i na Wszech艣wiat. Bez niej poznajemy wycinkowo, przecz膮c tak偶e nauce, kt贸ra odkrywa r贸偶ne niesko艅czono艣ci we Wszech艣wiecie. Z nim samym na pocz膮tku. Jego pocz膮tkiem te偶 :)
Cz艂owiek jest koron膮 wszelkiego stworzenia. Celem wszystkich organizacji, od grup formalnych i nieformalnych, stowarzysze艅, przez samorz膮d, po rz膮d i parlament ma si臋 kierowa膰 dobrem ludzi. Maj膮 tworzy膰 warunki i dzia艂a膰 na rzecz rozwoju ka偶dej osoby (JPII, Centesimus annus).
Przykre, je艣li tak nie jest. Kiedy celem staj膮 si臋 w艂asne plany i programy samorz膮dowc贸w i polityk贸w. Kiedy zwyci臋偶a anty-wsp贸lnotowe my艣lenie. Pod takimi rz膮dami cierpi ka偶da osoba ludzka - nie ma dobrych warunk贸w rozwoju. 艁atwo wtedy przekroczy膰 niewidzialne granice interesu prywatnego i dobra wsp贸lnego.
Przerywnik z biograficznej ksi膮偶ki wuja-profesora Aleksandra Jackowskiego:
- Pracowa艂 przez jaki艣 czas w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Pewnego dnia odebra艂 gniewny telefon, pozna艂 g艂os I Sekretarza KC W艂adys艂awa Gomu艂ki wymy艣laj膮cego za co艣 najgorszymi s艂owami. Wuj od艂o偶y艂 s艂uchawk臋. B贸g PRL-u natychmiast zadzwoni艂 drugi raz. By艂 jeszcze bardziej wkurzony - "ja ci臋.... itd". Wuj na to - "a kto m贸wi?". Towarzysz Wies艂aw. "Nie, to niemo偶liwe - wuj na to z refleksem - towarzysz Wies艂aw nie u偶ywa艂by takich s艂贸w." I znowu od艂o偶y艂 s艂uchawk臋.
Po wczorajszym incydencie (nie pierwszym) Gra偶yny w Urz臋dzie Gminy przypomnia艂em sobie ksi膮偶k臋 wuja. W wielkiej polityce pa艅stwowej, albo gminnej, pojawiaj膮 si臋 tony i mechanizmy, kt贸re mog膮 zniszczy膰 ca艂膮 (realn膮) rzeczywisto艣膰, nie tylko osoby. Je艣li kto艣 im si臋 nie przeciwstawi.
Przecieram oczy i uszy, prze偶ywaj膮c jakie艣 deja vu.
Z wysokiego urz臋du wychodz膮 sformu艂owania jak z urz臋du ds. propagandy. Maj膮 w zamy艣le os艂abi膰, zniszczy膰 osob臋. Chc膮 narzuci膰 jej swoj膮 wol臋, nie tylko s艂owa i wizje. Jednej osobie? Ja wiem o jednej, ale je艣li nawet, to zamys艂 jest szerszy. Czuj臋 si臋 by膰 w niego w艂膮czonym. Je艣li Gra偶yna to i ja, to znaczy, 偶e ca艂a rodzina. Jeste艣my be, albo niewygodnymi koalicjantami.
Najpierw by艂o powtarzane „jest z艂ym gospodarzem szko艂y”. Napisa艂em wi臋c w kt贸rym艣 po艣cie, co zrobi艂a: zmieni艂a wygl膮d szko艂y od 艣rodka, jakim艣 cudem sukcesywnie zmieni艂a du偶膮 cz臋艣膰 wyposa偶enia na nowe, wytyczy艂a nowe drogi pracy pedagogicznej i dzia艂ania. Dachem kiedy艣 przykry艂a, 艣ciany poprzestawia艂a, tworz膮c nowe pomieszczenia, zdobywa艂a sponsor贸w i pieni膮dze. Je艣li by艂o trzeba my艂a i malowa艂a 艣ciany z innymi nauczycielami i rodzicami. Nada艂a szkole nowy blask i rozmach. Szko艂a zosta艂a dostrze偶ona w powiecie i wojew贸dztwie. SZKO艁A RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ ROZS艁AWI艁A GMIN臉! Kiedy to wszystko przypomnia艂em, urz膮d propagandy ucich艂. Przynajmniej z tym w膮tkiem. I jak si臋 okaza艂o, tylko na jaki艣 czas. Teraz wymy艣lili nast臋pny slogan „nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi”. Zn贸w kul膮 w p艂ot, jakby 艣lepy prowadzi艂 kulawego.
Niech tylko propaganda (wysokiego) Urz臋du dojdzie do wiadomo艣ci Lider贸w Polsko-Ameryka艅skiej Fundacji Wolno艣ci, kt贸rzy s膮 rozrzuceni po ca艂ej Polsce, od T艂uszcza zaczynaj膮c! To si臋 b臋d膮 dziwowa膰! Wypu艣cili niekomunikatywn膮 i indolentn膮 liderk臋? Absolwenci i wyk艂adowcy Szko艂y Lider贸w nie uwierz膮. I zn贸w kto艣 o艣mieszy nasz膮 gmin臋, wsp贸lne dobro.
Nie wszyscy zrozumieli czasy, w kt贸rych 偶yj膮. Te czasy dla nas zacz臋艂y si臋 w 1980/81 roku. Od 1990 mamy niepodleg艂膮 Polsk臋. I po cz臋艣ci ju偶 samorz膮dn膮. Ba, nawet w 108 gminach realizowany jest pilota偶owy progam partycypacji publicznej. Nie ma odwrotu od mechanizm贸w partycypacyjnego modelu demokracji. „Decyduj razem”... albo gi艅, przepadnij. W tym modelu nie ma miejsca na urz臋dy propagandy niszcz膮ce poszczeg贸lne (w ich mniemaniu zagra偶aj膮ce w艂adzy) osoby, ale i ca艂膮 rzeczywisto艣膰 spo艂eczn膮 (publiczn膮). Ka偶dy urz膮d przede wszystkim ma s艂u偶y膰 osobom.
Nierozumienie rzeczywisto艣ci (brak, albo zaw臋偶one poj臋cie realizmu) prowadzi do powa偶nych schorze艅 na ka偶dym poziomie ludzkiej egzystencji. Min膮艂 czas komunistycznego PRL i epoka powszechnego fa艂szu za w贸jta Kazimierza. Trudno z niego wyj艣膰, trudno zobaczy膰 rzeczy i sprawy na szerszym horyzoncie. Rozumiem obiektywne uwarunkowania naszych trudno艣ci, ale nie wolno milcze膰 i udawa膰, 偶e jest normalnie. NIE JEST I D艁UGO NIE B臉DZIE – BO BY膯 PO 16 LATACH NIE MO呕E. Im szybciej powstanie jaki艣 raport o stanie gminy, w tym w wymiarze ludzkim (psychologii spo艂ecznej) – tym szybciej b臋dzie mo偶na wprowadzi膰 mechanizmy naprawy.
Poda艂em przyk艂ad Szko艂y Lider贸w PAFW, ale ludzie na naszym terenie znaj膮 zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektorki Zespo艂u Szk贸艂 Rzeczpospolitej Norwidowskie w Strach贸wce z niezliczonych dzia艂a艅, od obrony szko艂y poczynaj膮c, przez Spotkania Pokole艅, przygotowania przez lata dzieci i rodziny do I Komunii, pielgrzymek w ramach Programu Integracji Spo艂ecznej, stworzenie pierwszego stowarzyszenia w gminie, wsp贸艂pracy mi臋dzynarodowej szk贸艂 z pi臋ciu kraj贸w, wzorcowej wsp贸艂pracy szko艂y i parafii przez wiele lat, kolonii, pomnikowego dzie艂a Vade-mecum (Chod藕 za mn膮, ze mn膮, nie przeciwko)...
Dyrektor Gra偶yna Kapaon (艣miesznie to wygl膮da w tek艣cie pisanym przez m臋偶a) zosta艂a dostrze偶ona za swoj膮 umiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy nie tylko na poziomie gminy, ale powiatu i szerzej - i odznaczona w Sali Kongresowej "Mazowieckim Br膮zowym Laurem Kobiety 2011".
AROGANCJI W艁ADZY trzeba szybko postawi膰 tam臋. Mieli艣my jej powy偶ej uszu przez d艂ugie lata. Trzeba powiedzie膰 BASTA. Bo za chwil臋 mo偶emy mie膰 powt贸rk臋 z bardzo smutnej „rozrywki XVI lecia".
Rodzi si臋 we mnie bunt. Nie tylko za upokarzanie 偶ony (d艂ugo "rycza艂a" w szkole po powrocie z "przyjaznej" gminy, czyli Wysokiego Urz臋du). Wstyd - chwilowi bohaterowie!
Urz臋dnik gminny m贸wi nauczycielce-dyrektorce szko艂y z 20-letnim do艣wiadczeniem i kup膮 papier贸w z ci膮g艂ego doskonalenia, i matce wielodzietnej rodziny co to jest dobro dziecka. 呕adnej auto-refleksji, 偶e s膮 艣mieszni!
Rodzi si臋 bunt na 艂amanie ZASAD ZWYK艁EJ PRZYZWOITO艢CI I WSP脫艁PRACY WE WSP脫LNOCIE SAMORZ膭DOWEJ. Za stawianie wozu przed koniem. Ucze艅 poucza mistrza (wychowawc臋).
Nie w艂adczo艣膰 wyr贸偶nia polityk贸w i samorz膮dowc贸w, ale s艂u偶ba i zdolno艣膰 do dialogu!
Chc臋 偶y膰 w nowoczesnej gminie. Dzisiaj wyznacznikiem nowoczesno艣ci nie s膮 wodoci膮gi, kanalizacja, telefo- i internetyzacja. To jest nadrabianie zaleg艂o艣ci. Podstaw膮 nowoczesno艣ci jest DIALOG SPO艁ECZNY (partycypacyjny model demokracji)!
Nie mog艂em w nocy spa膰, nie mog艂em nie my艣le膰 o tym ca艂y dzie艅. Dopisywa艂em my艣li, kt贸re si臋 k艂臋bi艂y we mnie, na przerwach. Takie traktowanie Gra偶yny godzi te偶 we mnie i jeszcze w co艣 wi臋kszego, w spraw臋, kt贸rej s艂u偶ymy z pe艂nym zaanga偶owaniem ca艂e doros艂e i rodzinne 偶ycie. Takimi samymi sposobami mnie niszczono w 1981 i po 1994, wy艣miewaj膮c zarazem Polsk臋 Solidarno艣ciow膮 i wywalczon膮 wolno艣膰. Te偶 urz膮d propagandy wymy艣la艂 i podrzuca艂 masom do wierzenia, 偶e prowadz臋 farm臋 艣wi艅 z proboszczem w Korytnicy, albo buduj臋 dwa domy w 艁ochowie, albo Zielonce. Wysoki urz膮d wymy艣la艂 to, co najlepiej mog艂y kupi膰 masy. Dzisiaj kontynuacj膮 jest pom贸wienie mnie o karalno艣膰, a Gra偶yny, 偶e jest z艂ym gospodarzem szko艂y, zatrudnia przest臋pc臋-m臋偶a i nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi.
Pomimo burzy w g艂owie, sercu i nerkach dzie艅 musi toczy膰 si臋 normalnym torem.
Kl.3
Temat – Kto nam przeszkadza, przyszed艂 zwyk艂膮 drog膮 logiki normalnego (niezaw臋偶onego) realizmu. Modlitwa wymaga ciszy i panowania nad sob膮. Kto nie nauczy si臋 panowania nad sob膮, mo偶e nigdy nie pozna膰 nie tylko Boga, ale i samego siebie. Mia艂em rysunki/kolorowanki dla klasy 1-szej, postanowi艂em wykorzysta膰 w 3-ciej. Ale najpierw zada艂em 膰wiczenie - „Siadam, panuj臋 nad sob膮, zamykam oczy, 2 min. - czy wytrzymam? Nie interesuj臋 si臋 tym, co si臋 dzieje obok, na zewn膮trz, dooko艂a. Chc臋 obserwowa膰 siebie. Co jest we mnie?”
Wychowawczyni klasy 1-szej Basia wesz艂a i wysz艂a, kto艣 czym艣 szurn膮艂. Wi臋kszo艣膰 wytrzyma艂a w skupieniu. Co by艂o w nich, tego nikt, poza samym podmiotem obserwacji, nie wie. Ale co nam przeszkadza? „Rozdam 艣mieszne obrazki do kolorowania, ale po艂o偶臋 je grzbietem do g贸ry. Waszym zadaniem jest panowanie nad sob膮. Powiem, kiedy mo偶na ods艂oni膰 rysunek." Wysz艂o! Hurra! Na rysunku jest w膮偶 kusz膮cy Ew臋 zakazanym owocem.
PS. (do tego akapitu).
Nie mo偶e zabrakn膮膰 w programach szkolnych wiedzy o cz艂owieku (podmiocie), skoro jest w gramatyce.
Kl.6 – chc膮 powtarza膰 materia艂 do sprawdzianu z historii. 呕eby powi膮za膰 z religi膮, da艂em przyk艂ad z Ksi臋gi Przys艂贸w i zapisa艂em jako temat -”cz艂owiek szlifuje si臋 (doskonali) drugim cz艂owiekiem”. Czy jest w tym link do historii?
Uzupe艂nianie dziennika wykorzysta艂em do pojednawczego gestu z uczniem - „pami臋tam 偶e na ostatniej lekcji w艣ciek艂em si臋 na kogo艣 (sprawdzi艂em, 偶e chodzi o „nowego” Dominika), ale nie pami臋tam tematu, kto podpowie”. R贸偶a艅cowe zwyci臋stwa (艣w. Dominik odegra艂 w tej historii wa偶n膮 rol臋) ma sw贸j ci膮g dalszy.
I w 偶yciu i w pedagogice – prawda Mironie – s膮 „Szumy, zlepy, ci膮gi”. Potrzebne s膮 wielokrotne powt贸rzenia. W r贸偶nych kontekstach i stylistyce.
Ko艅czymy modlitw膮 z tomiku ks. Jana Pa艂ygi SAC (Pallotyni), kt贸r膮 mi po偶yczy艂a uczennica z kl.3 ma艂a Weronika.
Z cyklu MOJE WO艁ANIE / Pro艣ba druga
Prosz臋 Ci臋 Panie -
O mi艂o艣膰 do ziemi ojczystej
O pami臋膰 o tych, kt贸rzy odeszli
O oddanie Ko艣cio艂owi
O wierno艣膰 Stowarzyszeniu
O tw贸rczy niepok贸j w 偶yciu
O dobre pomys艂y na dzi艣 i na jutro
O odwag臋 p贸j艣cia trudn膮 drog膮
O aktywno艣膰 do ko艅ca moich dni.
Kl.4
Temat (po obserwacji trudno艣ci ze skupieniem si臋 podczas modlitwy) – Cz艂owieku poznaj samego siebie. Trwamy w 3 minutowym 膰wiczeniu, kt贸rego celem jest zajrzenie w siebie, w 艣wiat za zamkni臋tymi oczami. Spisuj膮 swoje auto-obserwacje. Oto nasza (ich i moja) lista odkry膰 i znalezisk:
- duch, tchnienie, oddech, lekko艣膰, pok贸j, dobro, ca艂o艣膰, per艂a dobra, anio艂ek, bicie serca, praca m贸zgu...
Na biurku nauczyciela le偶a艂 czyi艣 podr臋cznik „Informatyka Europejczyka”. Nie mo偶na wychowa膰 Europejczyka na samym komputerze. Komputer i Internet to tylko narz臋dzia, kt贸rymi mo偶e si臋 pos艂u偶y膰 otwarty umys艂 dla osobistego i wsp贸lnego dobra. Konieczny jest dialog spo艂eczny. Wsz臋dzie. W szkole, gminie, w pa艅stwie, w ko艣ciele... Nadejdzie. Wymusi go post臋p technologiczny i duch czasu.
Kl.5
Temat jak w klasie 4. 膯wiczenie takie samo. Na li艣cie znalezisk i odkry膰 znalaz艂y si臋 tylko:
- mo偶na znale藕膰, zobaczy膰 i us艂ysze膰 Boga. Cisza.
Dopisa艂em: Uczniowie kl.5 ma艂o znale藕li bogactwa duchowego w sobie. To jest wa偶ny rezultat 膰wiczenia. Pustka jest w nich (trzech nie mia艂o zeszytu, nie chcia艂o im si臋 wyj膮膰 kartek lub brudnopis贸w. Nie mia艂em dziennika, ani si艂, ani ochoty - nie wpisa艂em kolejnej uwagi. Obiektywizacja?!
Po lekcjach jest jeszcze 艣rodowe spotkanie szkolne kadry. Czy to tak偶e przyk艂ad na nieumiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy i organizacji pracy du偶ego zespo艂u ludzi? Dyrektor jest autorem wsp贸艂pracy wielorakiej. I musi mie膰 pomys艂y na zarz膮dzanie. Dzi臋ki temu (niej) szko艂a ma imi臋, sztandar, hymn, nowoczesn膮 wizj臋 rozwoju, dyplom SUS itd. Nie ugrz臋藕li艣my w szarzy藕nie i pa艅szczy藕nianej pracy. Wszyscy, kt贸rzy chcieli zrobili stopie艅 nauczyciela dyplomowanego. Pracujemy JAKO ZESP脫艁. Ostatnio nawet w贸jt gminy skorzysta艂 ze zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektor Gra偶yny Kapaon i poprosi艂 j膮 o zorganizowanie "艣wieckiej" cz臋艣ci uroczysto艣ci dla Jubilat贸w Z艂otych God贸w. Brawo i Sto Lat, troch臋 im zazdro艣cimy :)
Wi臋c o co chodzi? O wsp贸艂prac臋 z tymi, t贸rzy wsp贸艂pracowa膰 nie chc膮? Albo jest w nich tyle fa艂szu, 偶e wsp贸艂pracowa膰 si臋 z nimi w 偶aden spos贸b nie da? Nie mo偶na nikogo uszcz臋艣liwiwia膰 na si艂臋. Trzeba "uszanowa膰” cudzy fa艂sz, albo z艂膮 wol臋 i odej艣膰 w pokoju. Po bardzo udanym i w pe艂ni demokratycznym spotkaniu po艣wi臋conym wsp贸艂pracy szko艂y i Rady Gminy 1 wrze艣nia, na kt贸rym wszyscy (wszystkie strony) doszli do jakiego艣 consensusu jedna osoba je neguje. To co? To te偶 jest wina dyrektorki szko艂y"? W贸jta? Przewodnicz膮cej Rady? Dyrektora GZEASz? To jest rozumowanie ad absurdum. To jest wina tylko tej osoby. Nikogo wi臋cej.
S膮 jakie艣 warunki brzegowe wsp贸艂pracy i wsp贸艂偶ycia w gminie. Porozmawiajmy tak偶e o nich. Rozmawiajmy o warto艣ciach i zasadach.
Rozmawiajmy, rezygnuj膮c i zapominaj膮c o propagandzie przeciwko komu艣 (nam), 偶eby go ukara膰 nie艂ask膮 w艂adzy. 呕eby spokornia艂? 呕eby si臋 podporz膮dkowa艂? Czemu nie, ale tylko w tym, co jest jego (czyj膮艣) prawdziw膮 kompetencj膮 i ma dobro wsp贸lne na uwadze.
PS.
Mam nadziej臋, 偶e przeczyta ten literacki tekst ka偶dy, kto powinien i wejdzie na drog臋 prostoty, szczero艣ci i wiary w ludzi. Bo pogl膮dy, kt贸re nas upokarzaj膮, mo偶e g艂osi膰 tylko kto艣, kto zna gmin臋 kr贸tko i pobie偶nie. Towarzysz Wies艂aw by tak nie powiedzia艂 :)
wtorek, 4 pa藕dziernika 2011
1)"M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym" i 2) Literacko o braku dialogu
Boisz si臋 nast臋pnego dnia w szkole. Czujesz, 偶e nie potrafisz si臋 dobrze przygotowa膰? Wi臋c nie wiesz, jak p贸jd膮 ci katechezy? "M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym".
Us艂ysza艂em t臋 podpowied藕. Dosz艂a do mnie. Tak si臋 po prostu dzieje - przychodzi i jest. Ani s艂uch, ani mowa nie s膮 dla tego przekazu narz臋dziem. Jeste艣my jednym bytem. Ca艂ym sob膮,ca艂ym bytem. Nawet o pogodzie za trzy dni informuje mnie wybity dawno paluch u nogi. Wiem, 偶e b臋dzie zmiana. A c贸偶 dopiero takie niuanse, jak duchowy przekaz!
M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym - dzisiaj dost膮pi艂em tej 艂aski, zrozumia艂em ca艂ym sob膮, ca艂ym swoim 偶yciem (w tym 30 lat katechezy).
Tylko najwi臋ksze, najwy偶sze zasady s膮 skuteczne w naszym sporze ze 艣wiatem. Sporze, a mo偶e trudnym uczestnictwie? Bo ka偶dy, ko zapatrzy si臋 w nauk臋 Jezusa z Nazaretu b臋dzie mia艂 trudne 偶ycie.
Co to jest 偶ycie? S膮 r贸偶ne definicje w nauce (biologii), zmienia艂y si臋 w ci膮gu wiek贸w. Ale my przyjaciele i wyznawcy Jezusa wiemy, 偶e On sam nazwa艂 si臋 "Drog膮, Prawd膮 i 呕yciem". Tylko wracaj膮c do 藕r贸d艂a, do najwi臋kszych zasad, mo偶emy by艣 skuteczni i prawdziwi. Ci, kt贸rzy tego nie rozumiej膮 powtarzaj膮 "wiara jest spraw膮 intymn膮". Tak dzisiaj us艂ysza艂em od Grzegorza Napieralskiego. NIE. Wiara rozumna jest warunkiem realizmu. JEST PRAWDZIWYM REALIZMEM. Religia daje najszersze spojrzenie na cz艂owieka i na Wszech艣wiat. Bez niej poznajemy wycinkowo, przecz膮c tak偶e nauce, kt贸ra odkrywa r贸偶ne niesko艅czono艣ci we Wszech艣wiecie. Z nim samym na pocz膮tku. Jego pocz膮tkiem te偶 :)
Cz艂owiek jest koron膮 wszelkiego stworzenia. Celem wszystkich organizacji, od grup formalnych i nieformalnych, stowarzysze艅, przez samorz膮d, po rz膮d i parlament ma si臋 kierowa膰 dobrem ludzi. Maj膮 tworzy膰 warunki i dzia艂a膰 na rzecz rozwoju ka偶dej osoby (JPII, Centesimus annus).
Przykre, je艣li tak nie jest. Kiedy celem staj膮 si臋 w艂asne plany i programy samorz膮dowc贸w i polityk贸w. Kiedy zwyci臋偶a anty-wsp贸lnotowe my艣lenie. Pod takimi rz膮dami cierpi ka偶da osoba ludzka - nie ma dobrych warunk贸w rozwoju. 艁atwo wtedy przekroczy膰 niewidzialne granice interesu prywatnego i dobra wsp贸lnego.
Przerywnik z biograficznej ksi膮偶ki wuja-profesora Aleksandra Jackowskiego:
- Pracowa艂 przez jaki艣 czas w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Pewnego dnia odebra艂 gniewny telefon, pozna艂 g艂os I Sekretarza KC W艂adys艂awa Gomu艂ki wymy艣laj膮cego za co艣 najgorszymi s艂owami. Wuj od艂o偶y艂 s艂uchawk臋. B贸g PRL-u natychmiast zadzwoni艂 drugi raz. By艂 jeszcze bardziej wkurzony - "ja ci臋.... itd". Wuj na to - "a kto m贸wi?". Towarzysz Wies艂aw. "Nie, to niemo偶liwe - wuj na to z refleksem - towarzysz Wies艂aw nie u偶ywa艂by takich s艂贸w." I znowu od艂o偶y艂 s艂uchawk臋.
Po wczorajszym incydencie (nie pierwszym) Gra偶yny w Urz臋dzie Gminy przypomnia艂em sobie ksi膮偶k臋 wuja. W wielkiej polityce pa艅stwowej, albo gminnej, pojawiaj膮 si臋 tony i mechanizmy, kt贸re mog膮 zniszczy膰 ca艂膮 (realn膮) rzeczywisto艣膰, nie tylko osoby. Je艣li kto艣 im si臋 nie przeciwstawi.
Przecieram oczy i uszy, prze偶ywaj膮c jakie艣 deja vu.
Z wysokiego urz臋du wychodz膮 sformu艂owania jak z urz臋du ds. propagandy. Maj膮 w zamy艣le os艂abi膰, zniszczy膰 osob臋. Chc膮 narzuci膰 jej swoj膮 wol臋, nie tylko s艂owa i wizje. Jednej osobie? Ja wiem o jednej, ale je艣li nawet, to zamys艂 jest szerszy. Czuj臋 si臋 by膰 w niego w艂膮czonym. Je艣li Gra偶yna to i ja, to znaczy, 偶e ca艂a rodzina. Jeste艣my be, albo niewygodnymi koalicjantami.
Najpierw by艂o powtarzane „jest z艂ym gospodarzem szko艂y”. Napisa艂em wi臋c w kt贸rym艣 po艣cie, co zrobi艂a: zmieni艂a wygl膮d szko艂y od 艣rodka, jakim艣 cudem sukcesywnie zmieni艂a du偶膮 cz臋艣膰 wyposa偶enia na nowe, wytyczy艂a nowe drogi pracy pedagogicznej i dzia艂ania. Dachem kiedy艣 przykry艂a, 艣ciany poprzestawia艂a, tworz膮c nowe pomieszczenia, zdobywa艂a sponsor贸w i pieni膮dze. Je艣li by艂o trzeba my艂a i malowa艂a 艣ciany z innymi nauczycielami i rodzicami. Nada艂a szkole nowy blask i rozmach. Szko艂a zosta艂a dostrze偶ona w powiecie i wojew贸dztwie. SZKO艁A RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ ROZS艁AWI艁A GMIN臉! Kiedy to wszystko przypomnia艂em, urz膮d propagandy ucich艂. Przynajmniej z tym w膮tkiem. I jak si臋 okaza艂o, tylko na jaki艣 czas. Teraz wymy艣lili nast臋pny slogan „nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi”. Zn贸w kul膮 w p艂ot, jakby 艣lepy prowadzi艂 kulawego.
Niech tylko propaganda (wysokiego) Urz臋du dojdzie do wiadomo艣ci Lider贸w Polsko-Ameryka艅skiej Fundacji Wolno艣ci, kt贸rzy s膮 rozrzuceni po ca艂ej Polsce, od T艂uszcza zaczynaj膮c! To si臋 b臋d膮 dziwowa膰! Wypu艣cili niekomunikatywn膮 i indolentn膮 liderk臋? Absolwenci i wyk艂adowcy Szko艂y Lider贸w nie uwierz膮. I zn贸w kto艣 o艣mieszy nasz膮 gmin臋, wsp贸lne dobro.
Nie wszyscy zrozumieli czasy, w kt贸rych 偶yj膮. Te czasy dla nas zacz臋艂y si臋 w 1980/81 roku. Od 1990 mamy niepodleg艂膮 Polsk臋. I po cz臋艣ci ju偶 samorz膮dn膮. Ba, nawet w 108 gminach realizowany jest pilota偶owy progam partycypacji publicznej. Nie ma odwrotu od mechanizm贸w partycypacyjnego modelu demokracji. „Decyduj razem”... albo gi艅, przepadnij. W tym modelu nie ma miejsca na urz臋dy propagandy niszcz膮ce poszczeg贸lne (w ich mniemaniu zagra偶aj膮ce w艂adzy) osoby, ale i ca艂膮 rzeczywisto艣膰 spo艂eczn膮 (publiczn膮). Ka偶dy urz膮d przede wszystkim ma s艂u偶y膰 osobom.
Nierozumienie rzeczywisto艣ci (brak, albo zaw臋偶one poj臋cie realizmu) prowadzi do powa偶nych schorze艅 na ka偶dym poziomie ludzkiej egzystencji. Min膮艂 czas komunistycznego PRL i epoka powszechnego fa艂szu za w贸jta Kazimierza. Trudno z niego wyj艣膰, trudno zobaczy膰 rzeczy i sprawy na szerszym horyzoncie. Rozumiem obiektywne uwarunkowania naszych trudno艣ci, ale nie wolno milcze膰 i udawa膰, 偶e jest normalnie. NIE JEST I D艁UGO NIE B臉DZIE – BO BY膯 PO 16 LATACH NIE MO呕E. Im szybciej powstanie jaki艣 raport o stanie gminy, w tym w wymiarze ludzkim (psychologii spo艂ecznej) – tym szybciej b臋dzie mo偶na wprowadzi膰 mechanizmy naprawy.
Poda艂em przyk艂ad Szko艂y Lider贸w PAFW, ale ludzie na naszym terenie znaj膮 zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektorki Zespo艂u Szk贸艂 Rzeczpospolitej Norwidowskie w Strach贸wce z niezliczonych dzia艂a艅, od obrony szko艂y poczynaj膮c, przez Spotkania Pokole艅, przygotowania przez lata dzieci i rodziny do I Komunii, pielgrzymek w ramach Programu Integracji Spo艂ecznej, stworzenie pierwszego stowarzyszenia w gminie, wsp贸艂pracy mi臋dzynarodowej szk贸艂 z pi臋ciu kraj贸w, wzorcowej wsp贸艂pracy szko艂y i parafii przez wiele lat, kolonii, pomnikowego dzie艂a Vade-mecum (Chod藕 za mn膮, ze mn膮, nie przeciwko)...
Dyrektor Gra偶yna Kapaon (艣miesznie to wygl膮da w tek艣cie pisanym przez m臋偶a) zosta艂a dostrze偶ona za swoj膮 umiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy nie tylko na poziomie gminy, ale powiatu i szerzej - i odznaczona w Sali Kongresowej "Mazowieckim Br膮zowym Laurem Kobiety 2011".
AROGANCJI W艁ADZY trzeba szybko postawi膰 tam臋. Mieli艣my jej powy偶ej uszu przez d艂ugie lata. Trzeba powiedzie膰 BASTA. Bo za chwil臋 mo偶emy mie膰 powt贸rk臋 z bardzo smutnej „rozrywki XVI lecia".
Rodzi si臋 we mnie bunt. Nie tylko za upokarzanie 偶ony (d艂ugo "rycza艂a" w szkole po powrocie z "przyjaznej" gminy, czyli Wysokiego Urz臋du). Wstyd - chwilowi bohaterowie!
Urz臋dnik gminny m贸wi nauczycielce-dyrektorce szko艂y z 20-letnim do艣wiadczeniem i kup膮 papier贸w z ci膮g艂ego doskonalenia, i matce wielodzietnej rodziny co to jest dobro dziecka. 呕adnej auto-refleksji, 偶e s膮 艣mieszni!
Rodzi si臋 bunt na 艂amanie ZASAD ZWYK艁EJ PRZYZWOITO艢CI I WSP脫艁PRACY WE WSP脫LNOCIE SAMORZ膭DOWEJ. Za stawianie wozu przed koniem. Ucze艅 poucza mistrza (wychowawc臋).
Nie w艂adczo艣膰 wyr贸偶nia polityk贸w i samorz膮dowc贸w, ale s艂u偶ba i zdolno艣膰 do dialogu!
Chc臋 偶y膰 w nowoczesnej gminie. Dzisiaj wyznacznikiem nowoczesno艣ci nie s膮 wodoci膮gi, kanalizacja, telefo- i internetyzacja. To jest nadrabianie zaleg艂o艣ci. Podstaw膮 nowoczesno艣ci jest DIALOG SPO艁ECZNY (partycypacyjny model demokracji)!
Nie mog艂em w nocy spa膰, nie mog艂em nie my艣le膰 o tym ca艂y dzie艅. Dopisywa艂em my艣li, kt贸re si臋 k艂臋bi艂y we mnie, na przerwach. Takie traktowanie Gra偶yny godzi te偶 we mnie i jeszcze w co艣 wi臋kszego, w spraw臋, kt贸rej s艂u偶ymy z pe艂nym zaanga偶owaniem ca艂e doros艂e i rodzinne 偶ycie. Takimi samymi sposobami mnie niszczono w 1981 i po 1994, wy艣miewaj膮c zarazem Polsk臋 Solidarno艣ciow膮 i wywalczon膮 wolno艣膰. Te偶 urz膮d propagandy wymy艣la艂 i podrzuca艂 masom do wierzenia, 偶e prowadz臋 farm臋 艣wi艅 z proboszczem w Korytnicy, albo buduj臋 dwa domy w 艁ochowie, albo Zielonce. Wysoki urz膮d wymy艣la艂 to, co najlepiej mog艂y kupi膰 masy. Dzisiaj kontynuacj膮 jest pom贸wienie mnie o karalno艣膰, a Gra偶yny, 偶e jest z艂ym gospodarzem szko艂y, zatrudnia przest臋pc臋-m臋偶a i nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi.
Pomimo burzy w g艂owie, sercu i nerkach dzie艅 musi toczy膰 si臋 normalnym torem.
Kl.3
Temat – Kto nam przeszkadza, przyszed艂 zwyk艂膮 drog膮 logiki normalnego (niezaw臋偶onego) realizmu. Modlitwa wymaga ciszy i panowania nad sob膮. Kto nie nauczy si臋 panowania nad sob膮, mo偶e nigdy nie pozna膰 nie tylko Boga, ale i samego siebie. Mia艂em rysunki/kolorowanki dla klasy 1-szej, postanowi艂em wykorzysta膰 w 3-ciej. Ale najpierw zada艂em 膰wiczenie - „Siadam, panuj臋 nad sob膮, zamykam oczy, 2 min. - czy wytrzymam? Nie interesuj臋 si臋 tym, co si臋 dzieje obok, na zewn膮trz, dooko艂a. Chc臋 obserwowa膰 siebie. Co jest we mnie?”
Wychowawczyni klasy 1-szej Basia wesz艂a i wysz艂a, kto艣 czym艣 szurn膮艂. Wi臋kszo艣膰 wytrzyma艂a w skupieniu. Co by艂o w nich, tego nikt, poza samym podmiotem obserwacji, nie wie. Ale co nam przeszkadza? „Rozdam 艣mieszne obrazki do kolorowania, ale po艂o偶臋 je grzbietem do g贸ry. Waszym zadaniem jest panowanie nad sob膮. Powiem, kiedy mo偶na ods艂oni膰 rysunek." Wysz艂o! Hurra! Na rysunku jest w膮偶 kusz膮cy Ew臋 zakazanym owocem.
PS. (do tego akapitu).
Nie mo偶e zabrakn膮膰 w programach szkolnych wiedzy o cz艂owieku (podmiocie), skoro jest w gramatyce.
Kl.6 – chc膮 powtarza膰 materia艂 do sprawdzianu z historii. 呕eby powi膮za膰 z religi膮, da艂em przyk艂ad z Ksi臋gi Przys艂贸w i zapisa艂em jako temat -”cz艂owiek szlifuje si臋 (doskonali) drugim cz艂owiekiem”. Czy jest w tym link do historii?
Uzupe艂nianie dziennika wykorzysta艂em do pojednawczego gestu z uczniem - „pami臋tam 偶e na ostatniej lekcji w艣ciek艂em si臋 na kogo艣 (sprawdzi艂em, 偶e chodzi o „nowego” Dominika), ale nie pami臋tam tematu, kto podpowie”. R贸偶a艅cowe zwyci臋stwa (艣w. Dominik odegra艂 w tej historii wa偶n膮 rol臋) ma sw贸j ci膮g dalszy.
I w 偶yciu i w pedagogice – prawda Mironie – s膮 „Szumy, zlepy, ci膮gi”. Potrzebne s膮 wielokrotne powt贸rzenia. W r贸偶nych kontekstach i stylistyce.
Ko艅czymy modlitw膮 z tomiku ks. Jana Pa艂ygi SAC (Pallotyni), kt贸r膮 mi po偶yczy艂a uczennica z kl.3 ma艂a Weronika.
Z cyklu MOJE WO艁ANIE / Pro艣ba druga
Prosz臋 Ci臋 Panie -
O mi艂o艣膰 do ziemi ojczystej
O pami臋膰 o tych, kt贸rzy odeszli
O oddanie Ko艣cio艂owi
O wierno艣膰 Stowarzyszeniu
O tw贸rczy niepok贸j w 偶yciu
O dobre pomys艂y na dzi艣 i na jutro
O odwag臋 p贸j艣cia trudn膮 drog膮
O aktywno艣膰 do ko艅ca moich dni.
Kl.4
Temat (po obserwacji trudno艣ci ze skupieniem si臋 podczas modlitwy) – Cz艂owieku poznaj samego siebie. Trwamy w 3 minutowym 膰wiczeniu, kt贸rego celem jest zajrzenie w siebie, w 艣wiat za zamkni臋tymi oczami. Spisuj膮 swoje auto-obserwacje. Oto nasza (ich i moja) lista odkry膰 i znalezisk:
- duch, tchnienie, oddech, lekko艣膰, pok贸j, dobro, ca艂o艣膰, per艂a dobra, anio艂ek, bicie serca, praca m贸zgu...
Na biurku nauczyciela le偶a艂 czyi艣 podr臋cznik „Informatyka Europejczyka”. Nie mo偶na wychowa膰 Europejczyka na samym komputerze. Komputer i Internet to tylko narz臋dzia, kt贸rymi mo偶e si臋 pos艂u偶y膰 otwarty umys艂 dla osobistego i wsp贸lnego dobra. Konieczny jest dialog spo艂eczny. Wsz臋dzie. W szkole, gminie, w pa艅stwie, w ko艣ciele... Nadejdzie. Wymusi go post臋p technologiczny i duch czasu.
Kl.5
Temat jak w klasie 4. 膯wiczenie takie samo. Na li艣cie znalezisk i odkry膰 znalaz艂y si臋 tylko:
- mo偶na znale藕膰, zobaczy膰 i us艂ysze膰 Boga. Cisza.
Dopisa艂em: Uczniowie kl.5 ma艂o znale藕li bogactwa duchowego w sobie. To jest wa偶ny rezultat 膰wiczenia. Pustka jest w nich (trzech nie mia艂o zeszytu, nie chcia艂o im si臋 wyj膮膰 kartek lub brudnopis贸w. Nie mia艂em dziennika, ani si艂, ani ochoty - nie wpisa艂em kolejnej uwagi. Obiektywizacja?!
Po lekcjach jest jeszcze 艣rodowe spotkanie szkolne kadry. Czy to tak偶e przyk艂ad na nieumiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy i organizacji pracy du偶ego zespo艂u ludzi? Dyrektor jest autorem wsp贸艂pracy wielorakiej. I musi mie膰 pomys艂y na zarz膮dzanie. Dzi臋ki temu (niej) szko艂a ma imi臋, sztandar, hymn, nowoczesn膮 wizj臋 rozwoju, dyplom SUS itd. Nie ugrz臋藕li艣my w szarzy藕nie i pa艅szczy藕nianej pracy. Wszyscy, kt贸rzy chcieli zrobili stopie艅 nauczyciela dyplomowanego. Pracujemy JAKO ZESP脫艁. Ostatnio nawet w贸jt gminy skorzysta艂 ze zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektor Gra偶yny Kapaon i poprosi艂 j膮 o zorganizowanie "艣wieckiej" cz臋艣ci uroczysto艣ci dla Jubilat贸w Z艂otych God贸w. Brawo i Sto Lat, troch臋 im zazdro艣cimy :)
Wi臋c o co chodzi? O wsp贸艂prac臋 z tymi, t贸rzy wsp贸艂pracowa膰 nie chc膮? Albo jest w nich tyle fa艂szu, 偶e wsp贸艂pracowa膰 si臋 z nimi w 偶aden spos贸b nie da? Nie mo偶na nikogo uszcz臋艣liwiwia膰 na si艂臋. Trzeba "uszanowa膰” cudzy fa艂sz, albo z艂膮 wol臋 i odej艣膰 w pokoju. Po bardzo udanym i w pe艂ni demokratycznym spotkaniu po艣wi臋conym wsp贸艂pracy szko艂y i Rady Gminy 1 wrze艣nia, na kt贸rym wszyscy (wszystkie strony) doszli do jakiego艣 consensusu jedna osoba je neguje. To co? To te偶 jest wina dyrektorki szko艂y"? W贸jta? Przewodnicz膮cej Rady? Dyrektora GZEASz? To jest rozumowanie ad absurdum. To jest wina tylko tej osoby. Nikogo wi臋cej.
S膮 jakie艣 warunki brzegowe wsp贸艂pracy i wsp贸艂偶ycia w gminie. Porozmawiajmy tak偶e o nich. Rozmawiajmy o warto艣ciach i zasadach.
Rozmawiajmy, rezygnuj膮c i zapominaj膮c o propagandzie przeciwko komu艣 (nam), 偶eby go ukara膰 nie艂ask膮 w艂adzy. 呕eby spokornia艂? 呕eby si臋 podporz膮dkowa艂? Czemu nie, ale tylko w tym, co jest jego (czyj膮艣) prawdziw膮 kompetencj膮 i ma dobro wsp贸lne na uwadze.
PS.
Mam nadziej臋, 偶e przeczyta ten literacki tekst ka偶dy, kto powinien i wejdzie na drog臋 prostoty, szczero艣ci i wiary w ludzi. Bo pogl膮dy, kt贸re nas upokarzaj膮, mo偶e g艂osi膰 tylko kto艣, kto zna gmin臋 kr贸tko i pobie偶nie. Towarzysz Wies艂aw by tak nie powiedzia艂 :)
Us艂ysza艂em t臋 podpowied藕. Dosz艂a do mnie. Tak si臋 po prostu dzieje - przychodzi i jest. Ani s艂uch, ani mowa nie s膮 dla tego przekazu narz臋dziem. Jeste艣my jednym bytem. Ca艂ym sob膮,ca艂ym bytem. Nawet o pogodzie za trzy dni informuje mnie wybity dawno paluch u nogi. Wiem, 偶e b臋dzie zmiana. A c贸偶 dopiero takie niuanse, jak duchowy przekaz!
M贸w o Kr贸lestwie Bo偶ym - dzisiaj dost膮pi艂em tej 艂aski, zrozumia艂em ca艂ym sob膮, ca艂ym swoim 偶yciem (w tym 30 lat katechezy).
Tylko najwi臋ksze, najwy偶sze zasady s膮 skuteczne w naszym sporze ze 艣wiatem. Sporze, a mo偶e trudnym uczestnictwie? Bo ka偶dy, ko zapatrzy si臋 w nauk臋 Jezusa z Nazaretu b臋dzie mia艂 trudne 偶ycie.
Co to jest 偶ycie? S膮 r贸偶ne definicje w nauce (biologii), zmienia艂y si臋 w ci膮gu wiek贸w. Ale my przyjaciele i wyznawcy Jezusa wiemy, 偶e On sam nazwa艂 si臋 "Drog膮, Prawd膮 i 呕yciem". Tylko wracaj膮c do 藕r贸d艂a, do najwi臋kszych zasad, mo偶emy by艣 skuteczni i prawdziwi. Ci, kt贸rzy tego nie rozumiej膮 powtarzaj膮 "wiara jest spraw膮 intymn膮". Tak dzisiaj us艂ysza艂em od Grzegorza Napieralskiego. NIE. Wiara rozumna jest warunkiem realizmu. JEST PRAWDZIWYM REALIZMEM. Religia daje najszersze spojrzenie na cz艂owieka i na Wszech艣wiat. Bez niej poznajemy wycinkowo, przecz膮c tak偶e nauce, kt贸ra odkrywa r贸偶ne niesko艅czono艣ci we Wszech艣wiecie. Z nim samym na pocz膮tku. Jego pocz膮tkiem te偶 :)
Cz艂owiek jest koron膮 wszelkiego stworzenia. Celem wszystkich organizacji, od grup formalnych i nieformalnych, stowarzysze艅, przez samorz膮d, po rz膮d i parlament ma si臋 kierowa膰 dobrem ludzi. Maj膮 tworzy膰 warunki i dzia艂a膰 na rzecz rozwoju ka偶dej osoby (JPII, Centesimus annus).
Przykre, je艣li tak nie jest. Kiedy celem staj膮 si臋 w艂asne plany i programy samorz膮dowc贸w i polityk贸w. Kiedy zwyci臋偶a anty-wsp贸lnotowe my艣lenie. Pod takimi rz膮dami cierpi ka偶da osoba ludzka - nie ma dobrych warunk贸w rozwoju. 艁atwo wtedy przekroczy膰 niewidzialne granice interesu prywatnego i dobra wsp贸lnego.
Przerywnik z biograficznej ksi膮偶ki wuja-profesora Aleksandra Jackowskiego:
- Pracowa艂 przez jaki艣 czas w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. Pewnego dnia odebra艂 gniewny telefon, pozna艂 g艂os I Sekretarza KC W艂adys艂awa Gomu艂ki wymy艣laj膮cego za co艣 najgorszymi s艂owami. Wuj od艂o偶y艂 s艂uchawk臋. B贸g PRL-u natychmiast zadzwoni艂 drugi raz. By艂 jeszcze bardziej wkurzony - "ja ci臋.... itd". Wuj na to - "a kto m贸wi?". Towarzysz Wies艂aw. "Nie, to niemo偶liwe - wuj na to z refleksem - towarzysz Wies艂aw nie u偶ywa艂by takich s艂贸w." I znowu od艂o偶y艂 s艂uchawk臋.
Po wczorajszym incydencie (nie pierwszym) Gra偶yny w Urz臋dzie Gminy przypomnia艂em sobie ksi膮偶k臋 wuja. W wielkiej polityce pa艅stwowej, albo gminnej, pojawiaj膮 si臋 tony i mechanizmy, kt贸re mog膮 zniszczy膰 ca艂膮 (realn膮) rzeczywisto艣膰, nie tylko osoby. Je艣li kto艣 im si臋 nie przeciwstawi.
Przecieram oczy i uszy, prze偶ywaj膮c jakie艣 deja vu.
Z wysokiego urz臋du wychodz膮 sformu艂owania jak z urz臋du ds. propagandy. Maj膮 w zamy艣le os艂abi膰, zniszczy膰 osob臋. Chc膮 narzuci膰 jej swoj膮 wol臋, nie tylko s艂owa i wizje. Jednej osobie? Ja wiem o jednej, ale je艣li nawet, to zamys艂 jest szerszy. Czuj臋 si臋 by膰 w niego w艂膮czonym. Je艣li Gra偶yna to i ja, to znaczy, 偶e ca艂a rodzina. Jeste艣my be, albo niewygodnymi koalicjantami.
Najpierw by艂o powtarzane „jest z艂ym gospodarzem szko艂y”. Napisa艂em wi臋c w kt贸rym艣 po艣cie, co zrobi艂a: zmieni艂a wygl膮d szko艂y od 艣rodka, jakim艣 cudem sukcesywnie zmieni艂a du偶膮 cz臋艣膰 wyposa偶enia na nowe, wytyczy艂a nowe drogi pracy pedagogicznej i dzia艂ania. Dachem kiedy艣 przykry艂a, 艣ciany poprzestawia艂a, tworz膮c nowe pomieszczenia, zdobywa艂a sponsor贸w i pieni膮dze. Je艣li by艂o trzeba my艂a i malowa艂a 艣ciany z innymi nauczycielami i rodzicami. Nada艂a szkole nowy blask i rozmach. Szko艂a zosta艂a dostrze偶ona w powiecie i wojew贸dztwie. SZKO艁A RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ ROZS艁AWI艁A GMIN臉! Kiedy to wszystko przypomnia艂em, urz膮d propagandy ucich艂. Przynajmniej z tym w膮tkiem. I jak si臋 okaza艂o, tylko na jaki艣 czas. Teraz wymy艣lili nast臋pny slogan „nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi”. Zn贸w kul膮 w p艂ot, jakby 艣lepy prowadzi艂 kulawego.
Niech tylko propaganda (wysokiego) Urz臋du dojdzie do wiadomo艣ci Lider贸w Polsko-Ameryka艅skiej Fundacji Wolno艣ci, kt贸rzy s膮 rozrzuceni po ca艂ej Polsce, od T艂uszcza zaczynaj膮c! To si臋 b臋d膮 dziwowa膰! Wypu艣cili niekomunikatywn膮 i indolentn膮 liderk臋? Absolwenci i wyk艂adowcy Szko艂y Lider贸w nie uwierz膮. I zn贸w kto艣 o艣mieszy nasz膮 gmin臋, wsp贸lne dobro.
Nie wszyscy zrozumieli czasy, w kt贸rych 偶yj膮. Te czasy dla nas zacz臋艂y si臋 w 1980/81 roku. Od 1990 mamy niepodleg艂膮 Polsk臋. I po cz臋艣ci ju偶 samorz膮dn膮. Ba, nawet w 108 gminach realizowany jest pilota偶owy progam partycypacji publicznej. Nie ma odwrotu od mechanizm贸w partycypacyjnego modelu demokracji. „Decyduj razem”... albo gi艅, przepadnij. W tym modelu nie ma miejsca na urz臋dy propagandy niszcz膮ce poszczeg贸lne (w ich mniemaniu zagra偶aj膮ce w艂adzy) osoby, ale i ca艂膮 rzeczywisto艣膰 spo艂eczn膮 (publiczn膮). Ka偶dy urz膮d przede wszystkim ma s艂u偶y膰 osobom.
Nierozumienie rzeczywisto艣ci (brak, albo zaw臋偶one poj臋cie realizmu) prowadzi do powa偶nych schorze艅 na ka偶dym poziomie ludzkiej egzystencji. Min膮艂 czas komunistycznego PRL i epoka powszechnego fa艂szu za w贸jta Kazimierza. Trudno z niego wyj艣膰, trudno zobaczy膰 rzeczy i sprawy na szerszym horyzoncie. Rozumiem obiektywne uwarunkowania naszych trudno艣ci, ale nie wolno milcze膰 i udawa膰, 偶e jest normalnie. NIE JEST I D艁UGO NIE B臉DZIE – BO BY膯 PO 16 LATACH NIE MO呕E. Im szybciej powstanie jaki艣 raport o stanie gminy, w tym w wymiarze ludzkim (psychologii spo艂ecznej) – tym szybciej b臋dzie mo偶na wprowadzi膰 mechanizmy naprawy.
Poda艂em przyk艂ad Szko艂y Lider贸w PAFW, ale ludzie na naszym terenie znaj膮 zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektorki Zespo艂u Szk贸艂 Rzeczpospolitej Norwidowskie w Strach贸wce z niezliczonych dzia艂a艅, od obrony szko艂y poczynaj膮c, przez Spotkania Pokole艅, przygotowania przez lata dzieci i rodziny do I Komunii, pielgrzymek w ramach Programu Integracji Spo艂ecznej, stworzenie pierwszego stowarzyszenia w gminie, wsp贸艂pracy mi臋dzynarodowej szk贸艂 z pi臋ciu kraj贸w, wzorcowej wsp贸艂pracy szko艂y i parafii przez wiele lat, kolonii, pomnikowego dzie艂a Vade-mecum (Chod藕 za mn膮, ze mn膮, nie przeciwko)...
Dyrektor Gra偶yna Kapaon (艣miesznie to wygl膮da w tek艣cie pisanym przez m臋偶a) zosta艂a dostrze偶ona za swoj膮 umiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy nie tylko na poziomie gminy, ale powiatu i szerzej - i odznaczona w Sali Kongresowej "Mazowieckim Br膮zowym Laurem Kobiety 2011".
AROGANCJI W艁ADZY trzeba szybko postawi膰 tam臋. Mieli艣my jej powy偶ej uszu przez d艂ugie lata. Trzeba powiedzie膰 BASTA. Bo za chwil臋 mo偶emy mie膰 powt贸rk臋 z bardzo smutnej „rozrywki XVI lecia".
Rodzi si臋 we mnie bunt. Nie tylko za upokarzanie 偶ony (d艂ugo "rycza艂a" w szkole po powrocie z "przyjaznej" gminy, czyli Wysokiego Urz臋du). Wstyd - chwilowi bohaterowie!
Urz臋dnik gminny m贸wi nauczycielce-dyrektorce szko艂y z 20-letnim do艣wiadczeniem i kup膮 papier贸w z ci膮g艂ego doskonalenia, i matce wielodzietnej rodziny co to jest dobro dziecka. 呕adnej auto-refleksji, 偶e s膮 艣mieszni!
Rodzi si臋 bunt na 艂amanie ZASAD ZWYK艁EJ PRZYZWOITO艢CI I WSP脫艁PRACY WE WSP脫LNOCIE SAMORZ膭DOWEJ. Za stawianie wozu przed koniem. Ucze艅 poucza mistrza (wychowawc臋).
Nie w艂adczo艣膰 wyr贸偶nia polityk贸w i samorz膮dowc贸w, ale s艂u偶ba i zdolno艣膰 do dialogu!
Chc臋 偶y膰 w nowoczesnej gminie. Dzisiaj wyznacznikiem nowoczesno艣ci nie s膮 wodoci膮gi, kanalizacja, telefo- i internetyzacja. To jest nadrabianie zaleg艂o艣ci. Podstaw膮 nowoczesno艣ci jest DIALOG SPO艁ECZNY (partycypacyjny model demokracji)!
Nie mog艂em w nocy spa膰, nie mog艂em nie my艣le膰 o tym ca艂y dzie艅. Dopisywa艂em my艣li, kt贸re si臋 k艂臋bi艂y we mnie, na przerwach. Takie traktowanie Gra偶yny godzi te偶 we mnie i jeszcze w co艣 wi臋kszego, w spraw臋, kt贸rej s艂u偶ymy z pe艂nym zaanga偶owaniem ca艂e doros艂e i rodzinne 偶ycie. Takimi samymi sposobami mnie niszczono w 1981 i po 1994, wy艣miewaj膮c zarazem Polsk臋 Solidarno艣ciow膮 i wywalczon膮 wolno艣膰. Te偶 urz膮d propagandy wymy艣la艂 i podrzuca艂 masom do wierzenia, 偶e prowadz臋 farm臋 艣wi艅 z proboszczem w Korytnicy, albo buduj臋 dwa domy w 艁ochowie, albo Zielonce. Wysoki urz膮d wymy艣la艂 to, co najlepiej mog艂y kupi膰 masy. Dzisiaj kontynuacj膮 jest pom贸wienie mnie o karalno艣膰, a Gra偶yny, 偶e jest z艂ym gospodarzem szko艂y, zatrudnia przest臋pc臋-m臋偶a i nie umie wsp贸艂pracowa膰 z lud藕mi.
Pomimo burzy w g艂owie, sercu i nerkach dzie艅 musi toczy膰 si臋 normalnym torem.
Kl.3
Temat – Kto nam przeszkadza, przyszed艂 zwyk艂膮 drog膮 logiki normalnego (niezaw臋偶onego) realizmu. Modlitwa wymaga ciszy i panowania nad sob膮. Kto nie nauczy si臋 panowania nad sob膮, mo偶e nigdy nie pozna膰 nie tylko Boga, ale i samego siebie. Mia艂em rysunki/kolorowanki dla klasy 1-szej, postanowi艂em wykorzysta膰 w 3-ciej. Ale najpierw zada艂em 膰wiczenie - „Siadam, panuj臋 nad sob膮, zamykam oczy, 2 min. - czy wytrzymam? Nie interesuj臋 si臋 tym, co si臋 dzieje obok, na zewn膮trz, dooko艂a. Chc臋 obserwowa膰 siebie. Co jest we mnie?”
Wychowawczyni klasy 1-szej Basia wesz艂a i wysz艂a, kto艣 czym艣 szurn膮艂. Wi臋kszo艣膰 wytrzyma艂a w skupieniu. Co by艂o w nich, tego nikt, poza samym podmiotem obserwacji, nie wie. Ale co nam przeszkadza? „Rozdam 艣mieszne obrazki do kolorowania, ale po艂o偶臋 je grzbietem do g贸ry. Waszym zadaniem jest panowanie nad sob膮. Powiem, kiedy mo偶na ods艂oni膰 rysunek." Wysz艂o! Hurra! Na rysunku jest w膮偶 kusz膮cy Ew臋 zakazanym owocem.
PS. (do tego akapitu).
Nie mo偶e zabrakn膮膰 w programach szkolnych wiedzy o cz艂owieku (podmiocie), skoro jest w gramatyce.
Kl.6 – chc膮 powtarza膰 materia艂 do sprawdzianu z historii. 呕eby powi膮za膰 z religi膮, da艂em przyk艂ad z Ksi臋gi Przys艂贸w i zapisa艂em jako temat -”cz艂owiek szlifuje si臋 (doskonali) drugim cz艂owiekiem”. Czy jest w tym link do historii?
Uzupe艂nianie dziennika wykorzysta艂em do pojednawczego gestu z uczniem - „pami臋tam 偶e na ostatniej lekcji w艣ciek艂em si臋 na kogo艣 (sprawdzi艂em, 偶e chodzi o „nowego” Dominika), ale nie pami臋tam tematu, kto podpowie”. R贸偶a艅cowe zwyci臋stwa (艣w. Dominik odegra艂 w tej historii wa偶n膮 rol臋) ma sw贸j ci膮g dalszy.
I w 偶yciu i w pedagogice – prawda Mironie – s膮 „Szumy, zlepy, ci膮gi”. Potrzebne s膮 wielokrotne powt贸rzenia. W r贸偶nych kontekstach i stylistyce.
Ko艅czymy modlitw膮 z tomiku ks. Jana Pa艂ygi SAC (Pallotyni), kt贸r膮 mi po偶yczy艂a uczennica z kl.3 ma艂a Weronika.
Z cyklu MOJE WO艁ANIE / Pro艣ba druga
Prosz臋 Ci臋 Panie -
O mi艂o艣膰 do ziemi ojczystej
O pami臋膰 o tych, kt贸rzy odeszli
O oddanie Ko艣cio艂owi
O wierno艣膰 Stowarzyszeniu
O tw贸rczy niepok贸j w 偶yciu
O dobre pomys艂y na dzi艣 i na jutro
O odwag臋 p贸j艣cia trudn膮 drog膮
O aktywno艣膰 do ko艅ca moich dni.
Kl.4
Temat (po obserwacji trudno艣ci ze skupieniem si臋 podczas modlitwy) – Cz艂owieku poznaj samego siebie. Trwamy w 3 minutowym 膰wiczeniu, kt贸rego celem jest zajrzenie w siebie, w 艣wiat za zamkni臋tymi oczami. Spisuj膮 swoje auto-obserwacje. Oto nasza (ich i moja) lista odkry膰 i znalezisk:
- duch, tchnienie, oddech, lekko艣膰, pok贸j, dobro, ca艂o艣膰, per艂a dobra, anio艂ek, bicie serca, praca m贸zgu...
Na biurku nauczyciela le偶a艂 czyi艣 podr臋cznik „Informatyka Europejczyka”. Nie mo偶na wychowa膰 Europejczyka na samym komputerze. Komputer i Internet to tylko narz臋dzia, kt贸rymi mo偶e si臋 pos艂u偶y膰 otwarty umys艂 dla osobistego i wsp贸lnego dobra. Konieczny jest dialog spo艂eczny. Wsz臋dzie. W szkole, gminie, w pa艅stwie, w ko艣ciele... Nadejdzie. Wymusi go post臋p technologiczny i duch czasu.
Kl.5
Temat jak w klasie 4. 膯wiczenie takie samo. Na li艣cie znalezisk i odkry膰 znalaz艂y si臋 tylko:
- mo偶na znale藕膰, zobaczy膰 i us艂ysze膰 Boga. Cisza.
Dopisa艂em: Uczniowie kl.5 ma艂o znale藕li bogactwa duchowego w sobie. To jest wa偶ny rezultat 膰wiczenia. Pustka jest w nich (trzech nie mia艂o zeszytu, nie chcia艂o im si臋 wyj膮膰 kartek lub brudnopis贸w. Nie mia艂em dziennika, ani si艂, ani ochoty - nie wpisa艂em kolejnej uwagi. Obiektywizacja?!
Po lekcjach jest jeszcze 艣rodowe spotkanie szkolne kadry. Czy to tak偶e przyk艂ad na nieumiej臋tno艣膰 wsp贸艂pracy i organizacji pracy du偶ego zespo艂u ludzi? Dyrektor jest autorem wsp贸艂pracy wielorakiej. I musi mie膰 pomys艂y na zarz膮dzanie. Dzi臋ki temu (niej) szko艂a ma imi臋, sztandar, hymn, nowoczesn膮 wizj臋 rozwoju, dyplom SUS itd. Nie ugrz臋藕li艣my w szarzy藕nie i pa艅szczy藕nianej pracy. Wszyscy, kt贸rzy chcieli zrobili stopie艅 nauczyciela dyplomowanego. Pracujemy JAKO ZESP脫艁. Ostatnio nawet w贸jt gminy skorzysta艂 ze zdolno艣ci wsp贸艂pracy dyrektor Gra偶yny Kapaon i poprosi艂 j膮 o zorganizowanie "艣wieckiej" cz臋艣ci uroczysto艣ci dla Jubilat贸w Z艂otych God贸w. Brawo i Sto Lat, troch臋 im zazdro艣cimy :)
Wi臋c o co chodzi? O wsp贸艂prac臋 z tymi, t贸rzy wsp贸艂pracowa膰 nie chc膮? Albo jest w nich tyle fa艂szu, 偶e wsp贸艂pracowa膰 si臋 z nimi w 偶aden spos贸b nie da? Nie mo偶na nikogo uszcz臋艣liwiwia膰 na si艂臋. Trzeba "uszanowa膰” cudzy fa艂sz, albo z艂膮 wol臋 i odej艣膰 w pokoju. Po bardzo udanym i w pe艂ni demokratycznym spotkaniu po艣wi臋conym wsp贸艂pracy szko艂y i Rady Gminy 1 wrze艣nia, na kt贸rym wszyscy (wszystkie strony) doszli do jakiego艣 consensusu jedna osoba je neguje. To co? To te偶 jest wina dyrektorki szko艂y"? W贸jta? Przewodnicz膮cej Rady? Dyrektora GZEASz? To jest rozumowanie ad absurdum. To jest wina tylko tej osoby. Nikogo wi臋cej.
S膮 jakie艣 warunki brzegowe wsp贸艂pracy i wsp贸艂偶ycia w gminie. Porozmawiajmy tak偶e o nich. Rozmawiajmy o warto艣ciach i zasadach.
Rozmawiajmy, rezygnuj膮c i zapominaj膮c o propagandzie przeciwko komu艣 (nam), 偶eby go ukara膰 nie艂ask膮 w艂adzy. 呕eby spokornia艂? 呕eby si臋 podporz膮dkowa艂? Czemu nie, ale tylko w tym, co jest jego (czyj膮艣) prawdziw膮 kompetencj膮 i ma dobro wsp贸lne na uwadze.
PS.
Mam nadziej臋, 偶e przeczyta ten literacki tekst ka偶dy, kto powinien i wejdzie na drog臋 prostoty, szczero艣ci i wiary w ludzi. Bo pogl膮dy, kt贸re nas upokarzaj膮, mo偶e g艂osi膰 tylko kto艣, kto zna gmin臋 kr贸tko i pobie偶nie. Towarzysz Wies艂aw by tak nie powiedzia艂 :)
PROSTOTA - promieniuj膮ca pe艂ni膮 JEDNO艢膯
Wyjazd do Warszawy pozbawia si艂. Zw艂aszcza w takich okoliczno艣ciach jak dzisiaj. Ale trzeba pisa膰. Nasze czasy wo艂aj膮 o 艣wiadectwo. Czasy przemian ustrojowych, czas m艂odej i niedojrza艂ej polskiej demokracji, czas zapomnianego cz臋艣ciowo Soboru Watyka艅skiego II, praw cz艂owieka, Jana Paw艂a II i globalnych proces贸w w r贸偶nych dziedzinach 偶ycia (dobrych i mniej dobrych).
Zacznijmy jednak od pocz膮tku. Wczoraj - przed wyjazdem - poszed艂em spa膰 w pod艂ym nastroju. Obudzi艂 mnie program Tomasza Lisa. Musia艂em przeciera膰 uszy - to偶 rozm贸wc膮 jest Jaros艂aw Kaczy艅ski. Gdybym wiedzia艂, na pewno bym nie usn膮艂. Nie jestem bezwzgl臋dnym "mi艂o艣nikiem" Lisa, ale na tak膮 gratk臋 bym poczeka艂. Jestem "zagorza艂ym" przeciwnikiem by艂ego premiera, jego wizji Polski i 艣wiata. Wizji, kt贸ra jest g艂贸wnie resentymentem.
Rozmowa w studio by艂a bardzo nieprzyjemna. Nie przypomina艂a rozm贸w z premierem Tony Blairem, tym bardziej Dalaj Lamy. Go艣膰 chcia艂 wyprowadzi膰 z r贸wnowagi gospodarza i przej膮膰 prowadzenie programu. W du偶ym stopniu mu si臋 to uda艂o. Ca艂y by艂 "uskrzydlony" PR-em, co ch臋tnie zarzuca innym. Lis nie pozostawa艂 w tyle. Normalne jest, 偶e to dziennikarz naciska polityka. Lis ma warsztat i w swojej klasie jest jednym z najlepszych. Tym razem nie da艂 rady. Z tak "przygotowanym" Jaros艂awem Kaczy艅skim nie mo偶e by膰 normalnej rozmowy. Wydaje si臋, 偶e mia艂 ustalon膮 taktyk臋 - dziennikarz jest re偶imowym, niewiarygodnym rozm贸wc膮, nale偶y go atakowa膰, a nawet o艣mieszy膰. Potwierdzi艂 swoj膮 g艂贸wn膮 lini臋 - Polsk膮 s膮 tylko ci, kt贸rzy stoj膮 wiernie przy nim, czyli "my". Reszta, to s膮 "oni", w tej liczbie i ja. Poza tym staromodny (PRL-owski?) stosunek do 艣wiata zewn臋trznego (na przyk艂adzie Rosji i Niemiec). W sprawach wewn臋trznych polityka "lustrzanego odbicia" - jak oni nas, tak my ich (da艂 przyk艂ad - "prezydent L.Kaczy艅ski - marsza艂ek B.Komorowski"). Z艂owrogo zabrzmia艂 slogan "m贸wili 藕le o moim bracie i patrzcie co si臋 sta艂o, on zgin膮艂 (w zamachu)". Boj臋 si臋 w艂adzy takiego Kaczy艅skiego.
Mnie inaczej wychowali rodzice, ko艣ci贸艂 i mistrzowie mojej m艂odo艣ci (T.Mann, Taize, pi臋ciu Kanadyjczyk贸w we Francji, A.Madej, JPII). Mam przyjazny stosunek do 艣wiata. Pr贸buj臋 zrozumie膰 inaczej my艣l膮cych. Rewan偶yzm jest mi wstr臋tny, nie tylko obcy. "Kochaj bli藕niego, jak siebie samego".
Moje do艣wiadczenie w kontaktach z "zagranic膮" s膮 inne ni偶 by艂ego premiera. Zawsze prezentowa艂em swoj膮 "sobo艣膰" (religijn膮, wielodzietn膮, patriotyczn膮) ukszta艂towan膮 w polskiej, katolickiej rodzinie i zawsze spotyka艂em si臋 z szacunkiem, uznaniem, zaciekawieniem. Ostatnim na to przyk艂adem jest przyja藕艅 z Lucy i perspektywa ciekawych relacji wsp贸lnotowych mi臋dzy naszymi szko艂ami i parafiami. Stosunek JK (mamy takie same inicja艂y :) i jego partii do 艣wiata (ju偶) XXI wieku jest dla mnie nie do zaakceptowania.
Nic dziwnego, 偶e si臋 p贸藕niej m臋czy艂em z g艂ow膮 na poduszce. Pr贸bowa艂em i z tej i z innej strony znale藕膰 ukojenie. By艂o na ko艅cu 艂a艅cuszka logicznego. Maj膮c wielk膮 niech臋膰 do wyjazdu, szuka艂em stacji nadziei i duchowej wolno艣ci (nie tylko azylu). Wyobra偶a艂em sobie siebie czekaj膮cego na dokument niewinno艣ci. Postanowi艂em wzi膮膰 lektur臋, rodzaj towarzystwa duchowego. Dosta艂em od Emilii program i scenariusz uroczysto艣ci sprzed domu Lipszyc贸w w Ostr贸wku, na cze艣膰 艣w. S.Faustyny. I tak stan臋艂a mi jej posta膰 przed oczami. I konkluzja - ona wype艂ni艂a misj臋 (o Mi艂osierdziu Bogu), kt贸r膮 dosta艂a do艣膰 wcze艣nie w 偶yciu.
Zda艂em sobie spraw臋 w tym momencie, 偶e ja te偶 dosta艂em misj臋, kt贸rej jeszcze nie wype艂ni艂em. Dosta艂em na I-szym Ekumenicznym Spotkaniu w Kodniu przekaz o Prostocie Boga. Dosta艂em nagle, bardzo wyra藕nie i skutecznie, po kontrowersyjnej komunii 艣wi臋tej. Kontrowersje dotyczy艂y wahania, czy mog臋, kt贸re z pomoc膮 Bo偶ego Mi艂osierdzia rozstrzygn膮艂em pozytywnie. Przyznaj臋, 偶e niewiele zrobi艂em, 偶eby upowszechni膰 ten obraz Boga.
Kiedy wczoraj sobie to u艣wiadomi艂em, Prostota zacz臋艂a bardzo skutecznie dzia艂a膰 w moim sko艂atanym 58-letnim sercu. W prostocie nie ma miejsca na spl膮tanie i rozdwojenia. W prostocie jest pok贸j i promieniuj膮ca pe艂ni膮 jedno艣膰.
Dospa艂em spokojnie do rana.
Pojecha艂em samochodem, bo chcia艂em ca艂y czas by膰 czym艣 zaj臋ty. Od Rembertowa ci膮gn膮艂em si臋 w korku. O dziwo, z pe艂nym spokojem. Wykorzystywa艂em czas na adoracj臋 kode艅skiej prostoty, troch臋 na medytacj臋 o wolnym 艣wiecie i dobrych ludziach, jego obywatelach. Przypomnia艂em sobie - po trzydziestu latach od autostopu po Europie - epizod ze Szwajcarii, z pielgrzymki do grobu Tomasza Manna. Podwi贸z艂 mnie jaki艣 dzia艂acz zwi膮zkowy, kt贸ry w drodze do pracy odstawi艂 samoch贸d do mechanika. 呕adnych perturbacji, tylko przeniesienie plecaka. Wzi膮艂 samoch贸d zast臋pczy z warsztatu. Zawi贸z艂 do swojego biura w Zurichu, zostawi艂 mnie - pe艂en ufno艣ci do obdartusa z Europy Wschodniej, poszed艂 po zakupy, zrobi艂 mi 艣niadanie, zrobi艂 mapk臋 dojazdu do Kilchberg, zaopatrzy艂 w potrzebne bilety. Czu艂em si臋 przez chwil臋 wsp贸艂obywatelem wolnego 艣wiata. Wr贸ci艂em od Manna, jego willi i grobu, po plecak do przyjaznego nieznajomego. Zaprosi艂 w mi臋dzyczasie swojego przyjaciela z dalekimi polskimi korzeniami, 偶ebym po
czu艂 si臋 ra藕niej. Pogadali艣my o malarstwie i 艣wietle Prowansji.
Wspomina艂em wolnego cz艂owieka, przyjaznego 艣wiatu zwi膮zkowca z Zurichu. Ja, widz膮c st艂uczki i awarie, mam l臋k i dreszcze. Ka偶da awaria mnie zniszczy. Nie mam pieni臋dzy na napraw臋. Nie mam na zast臋pczy samoch贸d. Ka偶da st艂uczka mo偶e by膰 katastrofa ca艂ej wielkiej rodziny. Pukn膮艂em kogo艣, bo chcia艂em prze艂o偶y膰 telefon z kieszeni pod r臋k臋. Tamten natychmiast wyszed艂 sprawdzi膰 szkody. Spoko - samoch贸d nie by艂 "na chodzie", to tylko poluzowanie hamulca. Pukn膮艂em go, jak cmokni臋cie ciotki w policzek. Nie dowierza艂, na kolejnych 艣wiat艂ach jeszcze raz wyszed艂 sprawdza膰.
Do biur, urz臋d贸w mam uraz. Trauma popeerelowska. Bywa艂em przez tamto pa艅stwo stawiany w trudnych i nieprzyjemnych sytuacjach. Silny uraz zosta艂 na ca艂e 偶ycie. Miewa艂em wstrz膮sy, drgawki, napady dzieci臋cego l臋ku podczas audycji o stanie wojennym i 艂zy na filmie o "偶yciu na pods艂uchu". 艢mieszne sprawy dla m艂odych, nie maj膮cych "wojennych" do艣wiadcze艅.
W kolejce w Krajowym Rejestrze Karnym staj臋 w kolejce po numerek jak przest臋pca. Modl臋 si臋 do Prostoty Boga, ona wszystko mo偶e wyprostowa膰. Id膮c do ubeckich wydzia艂贸w paszportowych w PRL 30 lat temu tak偶e modli艂em si臋 za ludzi, kt贸rych mia艂em spotka膰 po drugiej stronie ("my" i "oni" maj膮 dla mnie fatalne skojarzenia). "My" i "oni" to straszne uproszczenie 艣wiata. Niedopuszczalne dla chrze艣cijanina.
Za艣wiadczenie dosta艂em (kupi艂em sobie, z dojazdem 120 z艂). Trudno w rejestrze skazanych nie snu膰 gorzkich refleksji. Dlaczego pa艅stwo nie broni uczciwych ludzi przed 艂obuzami? Czy ka偶dy 艂obuz mo偶e pom贸wieniami na bli藕niego wprowadza膰 w b艂膮d organy pa艅stwa (prokuratura, policja)? Dlaczego niewinny ma udowadnia膰 niewinno艣膰, a 艂obuz, kt贸ry mnie pom贸wi艂, mo偶e bezkarnie snu膰 kolejne intrygi? Dlaczego Polska stoi na g艂owie? Moja gmina te偶 mnie nie broni.
Byli艣my w zwyci臋skiej koalicji wyborczej. Nale偶a艂y do niej w drugiej turze trzy komitety: Piotrka, Magdy i nasz. Wsp贸lny kandydat wygra艂, a nas si臋 atakuje! Kto si臋 czuje tak pewnie? Dlaczego ci, kt贸rzy poparli zwyci臋skiego kandydata w demokratycznych wyborach maj膮 s艂absz膮 pozycj臋 w 偶yciu wsp贸lnoty lokalnej od przegranych komitet贸w? Przecie偶 atak na mnie i na Gra偶yn臋 nie bierze si臋 z niczego. Ma sprzyjaj膮cy klimat. Korzysta z niego, jak z przyzwolenia. Na pochy艂e drzewo ka偶da koza wskoczy.
Prosi艂em o normalno艣膰 w 偶yciu publicznym powiatu i gminy po wyborach na spotkaniu Wsp贸lnoty Samorz膮dowej w Wo艂ominie, w Bibliotece Powiatowej im. Zofii Na艂kowskiej i w Zielonce, w gimnazjum im. Kard. Stefana Wyszy艅skiego. Wys艂a艂em dwa apele o upami臋tnienie XXX rocznicy Solidarno艣ci w gminie Strach贸wka. Wyst膮pi艂em z tym apelem tak偶e na posiedzeniu Rady Gminy. Na to 偶adna w艂adza (radny/radna) ani si臋 zdecydowa艂a, ani nawet nie odpowiedzia艂a! Nie maj膮 odwagi wej艣膰 w dyskusj臋 o histori臋 w艂asnej gminy. Dyktat przegranej opcji czy wsp贸lnota pogl膮d贸w?
Na skutki wymownego przemilczenia nie trzeba by艂o d艂ugo czeka膰. Niekt贸rzy potraktowali tak膮 polityk臋 jak zach臋t臋 "atakuj Kapaona". Niekt贸rzy maj膮 inny pomys艂 - "za to, co pisze, trzeba mu da膰 po mordzie. Trzeba go uciszy膰 fizycznie".
Nagonka na nas zacz臋艂a si臋 od razu po wyborach w 1994 roku. Najpierw tylko ze strony obozu w贸jta 艁apki, potem, o艣mieleni i zach臋ceni do艂膮czyli si臋 inni. Jestem przekonany, 偶e gdyby nie zach臋ta i sprzyjaj膮cy klimat, wielu nigdy by si臋 przeciwko nam (reprezentuj膮cym Polsk臋 "wzi臋t膮 t臋cz膮 zachwytu") nie sprzysi臋偶y艂o. Bo po co? Za co? Dlaczego? Czysta zawi艣膰? Chyba to za ma艂o. Musz膮 by膰 w tym jakie艣 (czyje艣) interesy.
Nie spos贸b nie wspomnie膰 o diable. Dzisiaj, kiedy zn贸w staj臋 przed o艂tarzem w niedziel臋 o 10.30 przed ca艂ym ko艣cio艂em, 偶eby walczy膰 o Kr贸lestwo Bo偶e dla naszych dzieci i m艂odzie偶y, nie spos贸b pomin膮膰 si艂 nieczystych. By艂y ju偶 takie wydarzenia, kt贸re przypomina艂y o ich obecno艣ci w minionej "epoce". Pierwszy raz chyba na sali konferencyjnej UG,kiedy zostali艣my wy艣miani (przypomina艂o to raczej rechot), bo przyszli艣my na spotkanie o gminnej polityce o艣wiatowej po Eucharystii. Innym razem, gdy by艂y w贸jt si臋 chwali艂, 偶e po kryjomu nagrywa艂 rozmow臋 z kuratorem o艣wiaty, 偶eby mie膰 przeciwko nam mocne argumenty. Mo偶na przytacza膰 inne.
Og艂upienie ludzi przez 16 lat i rz膮d nad nimi i chyba ich duszami te偶 jest nieczyste. Przedziwne milczenie o fa艂szach i oszustwach (tak偶e wyborczych) te偶.
Mo偶na milcze膰. Mo偶na przyzwala膰 na taki 艣wiat. Ale kiedy艣 ka偶dy z nas dostanie trudne pytanie "co zrobi艂a艣/zrobi艂e艣, 偶eby przeciwstawi膰 si臋 z艂u?".
Krytyczne dni, takie jak dzisiaj, pozwalaj膮 zobaczy膰 i nazwa膰 rzeczy, kt贸rych si臋 dot膮d nie widzia艂o. Zda艂em sobie spraw臋, 偶e ca艂e 偶ycie po艣wi臋ci艂em na budowanie Kr贸lestwa Bo偶ego. W spos贸b cz臋sto intuicyjny, nieraz 艣wiadomie, zawsze w spos贸b niedoskona艂y, pe艂en w艂asnych grzech贸w.
Dzisiaj jestem martwy dla 艣wiata. Umiem rozmawia膰 o tym kr贸lestwie tylko na katechezach z dzie膰mi, kt贸re chc膮 s艂ucha膰 i si臋 rozwija膰 intelektualnie i duchowo, i tutaj na blogu. Wszyscy inni pomijaj膮 moje szczere wynurzenia milczeniem. Jakbym ju偶 nie 偶y艂.
Z ludzi mi wsp贸艂czesnych tylko Lucy z dalekiej Ameryki podj臋艂a rozmow臋 o 偶yciu duchowym.
Zacznijmy jednak od pocz膮tku. Wczoraj - przed wyjazdem - poszed艂em spa膰 w pod艂ym nastroju. Obudzi艂 mnie program Tomasza Lisa. Musia艂em przeciera膰 uszy - to偶 rozm贸wc膮 jest Jaros艂aw Kaczy艅ski. Gdybym wiedzia艂, na pewno bym nie usn膮艂. Nie jestem bezwzgl臋dnym "mi艂o艣nikiem" Lisa, ale na tak膮 gratk臋 bym poczeka艂. Jestem "zagorza艂ym" przeciwnikiem by艂ego premiera, jego wizji Polski i 艣wiata. Wizji, kt贸ra jest g艂贸wnie resentymentem.
Rozmowa w studio by艂a bardzo nieprzyjemna. Nie przypomina艂a rozm贸w z premierem Tony Blairem, tym bardziej Dalaj Lamy. Go艣膰 chcia艂 wyprowadzi膰 z r贸wnowagi gospodarza i przej膮膰 prowadzenie programu. W du偶ym stopniu mu si臋 to uda艂o. Ca艂y by艂 "uskrzydlony" PR-em, co ch臋tnie zarzuca innym. Lis nie pozostawa艂 w tyle. Normalne jest, 偶e to dziennikarz naciska polityka. Lis ma warsztat i w swojej klasie jest jednym z najlepszych. Tym razem nie da艂 rady. Z tak "przygotowanym" Jaros艂awem Kaczy艅skim nie mo偶e by膰 normalnej rozmowy. Wydaje si臋, 偶e mia艂 ustalon膮 taktyk臋 - dziennikarz jest re偶imowym, niewiarygodnym rozm贸wc膮, nale偶y go atakowa膰, a nawet o艣mieszy膰. Potwierdzi艂 swoj膮 g艂贸wn膮 lini臋 - Polsk膮 s膮 tylko ci, kt贸rzy stoj膮 wiernie przy nim, czyli "my". Reszta, to s膮 "oni", w tej liczbie i ja. Poza tym staromodny (PRL-owski?) stosunek do 艣wiata zewn臋trznego (na przyk艂adzie Rosji i Niemiec). W sprawach wewn臋trznych polityka "lustrzanego odbicia" - jak oni nas, tak my ich (da艂 przyk艂ad - "prezydent L.Kaczy艅ski - marsza艂ek B.Komorowski"). Z艂owrogo zabrzmia艂 slogan "m贸wili 藕le o moim bracie i patrzcie co si臋 sta艂o, on zgin膮艂 (w zamachu)". Boj臋 si臋 w艂adzy takiego Kaczy艅skiego.
Mnie inaczej wychowali rodzice, ko艣ci贸艂 i mistrzowie mojej m艂odo艣ci (T.Mann, Taize, pi臋ciu Kanadyjczyk贸w we Francji, A.Madej, JPII). Mam przyjazny stosunek do 艣wiata. Pr贸buj臋 zrozumie膰 inaczej my艣l膮cych. Rewan偶yzm jest mi wstr臋tny, nie tylko obcy. "Kochaj bli藕niego, jak siebie samego".
Moje do艣wiadczenie w kontaktach z "zagranic膮" s膮 inne ni偶 by艂ego premiera. Zawsze prezentowa艂em swoj膮 "sobo艣膰" (religijn膮, wielodzietn膮, patriotyczn膮) ukszta艂towan膮 w polskiej, katolickiej rodzinie i zawsze spotyka艂em si臋 z szacunkiem, uznaniem, zaciekawieniem. Ostatnim na to przyk艂adem jest przyja藕艅 z Lucy i perspektywa ciekawych relacji wsp贸lnotowych mi臋dzy naszymi szko艂ami i parafiami. Stosunek JK (mamy takie same inicja艂y :) i jego partii do 艣wiata (ju偶) XXI wieku jest dla mnie nie do zaakceptowania.
Nic dziwnego, 偶e si臋 p贸藕niej m臋czy艂em z g艂ow膮 na poduszce. Pr贸bowa艂em i z tej i z innej strony znale藕膰 ukojenie. By艂o na ko艅cu 艂a艅cuszka logicznego. Maj膮c wielk膮 niech臋膰 do wyjazdu, szuka艂em stacji nadziei i duchowej wolno艣ci (nie tylko azylu). Wyobra偶a艂em sobie siebie czekaj膮cego na dokument niewinno艣ci. Postanowi艂em wzi膮膰 lektur臋, rodzaj towarzystwa duchowego. Dosta艂em od Emilii program i scenariusz uroczysto艣ci sprzed domu Lipszyc贸w w Ostr贸wku, na cze艣膰 艣w. S.Faustyny. I tak stan臋艂a mi jej posta膰 przed oczami. I konkluzja - ona wype艂ni艂a misj臋 (o Mi艂osierdziu Bogu), kt贸r膮 dosta艂a do艣膰 wcze艣nie w 偶yciu.
Zda艂em sobie spraw臋 w tym momencie, 偶e ja te偶 dosta艂em misj臋, kt贸rej jeszcze nie wype艂ni艂em. Dosta艂em na I-szym Ekumenicznym Spotkaniu w Kodniu przekaz o Prostocie Boga. Dosta艂em nagle, bardzo wyra藕nie i skutecznie, po kontrowersyjnej komunii 艣wi臋tej. Kontrowersje dotyczy艂y wahania, czy mog臋, kt贸re z pomoc膮 Bo偶ego Mi艂osierdzia rozstrzygn膮艂em pozytywnie. Przyznaj臋, 偶e niewiele zrobi艂em, 偶eby upowszechni膰 ten obraz Boga.
Kiedy wczoraj sobie to u艣wiadomi艂em, Prostota zacz臋艂a bardzo skutecznie dzia艂a膰 w moim sko艂atanym 58-letnim sercu. W prostocie nie ma miejsca na spl膮tanie i rozdwojenia. W prostocie jest pok贸j i promieniuj膮ca pe艂ni膮 jedno艣膰.
Dospa艂em spokojnie do rana.
Pojecha艂em samochodem, bo chcia艂em ca艂y czas by膰 czym艣 zaj臋ty. Od Rembertowa ci膮gn膮艂em si臋 w korku. O dziwo, z pe艂nym spokojem. Wykorzystywa艂em czas na adoracj臋 kode艅skiej prostoty, troch臋 na medytacj臋 o wolnym 艣wiecie i dobrych ludziach, jego obywatelach. Przypomnia艂em sobie - po trzydziestu latach od autostopu po Europie - epizod ze Szwajcarii, z pielgrzymki do grobu Tomasza Manna. Podwi贸z艂 mnie jaki艣 dzia艂acz zwi膮zkowy, kt贸ry w drodze do pracy odstawi艂 samoch贸d do mechanika. 呕adnych perturbacji, tylko przeniesienie plecaka. Wzi膮艂 samoch贸d zast臋pczy z warsztatu. Zawi贸z艂 do swojego biura w Zurichu, zostawi艂 mnie - pe艂en ufno艣ci do obdartusa z Europy Wschodniej, poszed艂 po zakupy, zrobi艂 mi 艣niadanie, zrobi艂 mapk臋 dojazdu do Kilchberg, zaopatrzy艂 w potrzebne bilety. Czu艂em si臋 przez chwil臋 wsp贸艂obywatelem wolnego 艣wiata. Wr贸ci艂em od Manna, jego willi i grobu, po plecak do przyjaznego nieznajomego. Zaprosi艂 w mi臋dzyczasie swojego przyjaciela z dalekimi polskimi korzeniami, 偶ebym po
czu艂 si臋 ra藕niej. Pogadali艣my o malarstwie i 艣wietle Prowansji.
Wspomina艂em wolnego cz艂owieka, przyjaznego 艣wiatu zwi膮zkowca z Zurichu. Ja, widz膮c st艂uczki i awarie, mam l臋k i dreszcze. Ka偶da awaria mnie zniszczy. Nie mam pieni臋dzy na napraw臋. Nie mam na zast臋pczy samoch贸d. Ka偶da st艂uczka mo偶e by膰 katastrofa ca艂ej wielkiej rodziny. Pukn膮艂em kogo艣, bo chcia艂em prze艂o偶y膰 telefon z kieszeni pod r臋k臋. Tamten natychmiast wyszed艂 sprawdzi膰 szkody. Spoko - samoch贸d nie by艂 "na chodzie", to tylko poluzowanie hamulca. Pukn膮艂em go, jak cmokni臋cie ciotki w policzek. Nie dowierza艂, na kolejnych 艣wiat艂ach jeszcze raz wyszed艂 sprawdza膰.
Do biur, urz臋d贸w mam uraz. Trauma popeerelowska. Bywa艂em przez tamto pa艅stwo stawiany w trudnych i nieprzyjemnych sytuacjach. Silny uraz zosta艂 na ca艂e 偶ycie. Miewa艂em wstrz膮sy, drgawki, napady dzieci臋cego l臋ku podczas audycji o stanie wojennym i 艂zy na filmie o "偶yciu na pods艂uchu". 艢mieszne sprawy dla m艂odych, nie maj膮cych "wojennych" do艣wiadcze艅.
W kolejce w Krajowym Rejestrze Karnym staj臋 w kolejce po numerek jak przest臋pca. Modl臋 si臋 do Prostoty Boga, ona wszystko mo偶e wyprostowa膰. Id膮c do ubeckich wydzia艂贸w paszportowych w PRL 30 lat temu tak偶e modli艂em si臋 za ludzi, kt贸rych mia艂em spotka膰 po drugiej stronie ("my" i "oni" maj膮 dla mnie fatalne skojarzenia). "My" i "oni" to straszne uproszczenie 艣wiata. Niedopuszczalne dla chrze艣cijanina.
Za艣wiadczenie dosta艂em (kupi艂em sobie, z dojazdem 120 z艂). Trudno w rejestrze skazanych nie snu膰 gorzkich refleksji. Dlaczego pa艅stwo nie broni uczciwych ludzi przed 艂obuzami? Czy ka偶dy 艂obuz mo偶e pom贸wieniami na bli藕niego wprowadza膰 w b艂膮d organy pa艅stwa (prokuratura, policja)? Dlaczego niewinny ma udowadnia膰 niewinno艣膰, a 艂obuz, kt贸ry mnie pom贸wi艂, mo偶e bezkarnie snu膰 kolejne intrygi? Dlaczego Polska stoi na g艂owie? Moja gmina te偶 mnie nie broni.
Byli艣my w zwyci臋skiej koalicji wyborczej. Nale偶a艂y do niej w drugiej turze trzy komitety: Piotrka, Magdy i nasz. Wsp贸lny kandydat wygra艂, a nas si臋 atakuje! Kto si臋 czuje tak pewnie? Dlaczego ci, kt贸rzy poparli zwyci臋skiego kandydata w demokratycznych wyborach maj膮 s艂absz膮 pozycj臋 w 偶yciu wsp贸lnoty lokalnej od przegranych komitet贸w? Przecie偶 atak na mnie i na Gra偶yn臋 nie bierze si臋 z niczego. Ma sprzyjaj膮cy klimat. Korzysta z niego, jak z przyzwolenia. Na pochy艂e drzewo ka偶da koza wskoczy.
Prosi艂em o normalno艣膰 w 偶yciu publicznym powiatu i gminy po wyborach na spotkaniu Wsp贸lnoty Samorz膮dowej w Wo艂ominie, w Bibliotece Powiatowej im. Zofii Na艂kowskiej i w Zielonce, w gimnazjum im. Kard. Stefana Wyszy艅skiego. Wys艂a艂em dwa apele o upami臋tnienie XXX rocznicy Solidarno艣ci w gminie Strach贸wka. Wyst膮pi艂em z tym apelem tak偶e na posiedzeniu Rady Gminy. Na to 偶adna w艂adza (radny/radna) ani si臋 zdecydowa艂a, ani nawet nie odpowiedzia艂a! Nie maj膮 odwagi wej艣膰 w dyskusj臋 o histori臋 w艂asnej gminy. Dyktat przegranej opcji czy wsp贸lnota pogl膮d贸w?
Na skutki wymownego przemilczenia nie trzeba by艂o d艂ugo czeka膰. Niekt贸rzy potraktowali tak膮 polityk臋 jak zach臋t臋 "atakuj Kapaona". Niekt贸rzy maj膮 inny pomys艂 - "za to, co pisze, trzeba mu da膰 po mordzie. Trzeba go uciszy膰 fizycznie".
Nagonka na nas zacz臋艂a si臋 od razu po wyborach w 1994 roku. Najpierw tylko ze strony obozu w贸jta 艁apki, potem, o艣mieleni i zach臋ceni do艂膮czyli si臋 inni. Jestem przekonany, 偶e gdyby nie zach臋ta i sprzyjaj膮cy klimat, wielu nigdy by si臋 przeciwko nam (reprezentuj膮cym Polsk臋 "wzi臋t膮 t臋cz膮 zachwytu") nie sprzysi臋偶y艂o. Bo po co? Za co? Dlaczego? Czysta zawi艣膰? Chyba to za ma艂o. Musz膮 by膰 w tym jakie艣 (czyje艣) interesy.
Nie spos贸b nie wspomnie膰 o diable. Dzisiaj, kiedy zn贸w staj臋 przed o艂tarzem w niedziel臋 o 10.30 przed ca艂ym ko艣cio艂em, 偶eby walczy膰 o Kr贸lestwo Bo偶e dla naszych dzieci i m艂odzie偶y, nie spos贸b pomin膮膰 si艂 nieczystych. By艂y ju偶 takie wydarzenia, kt贸re przypomina艂y o ich obecno艣ci w minionej "epoce". Pierwszy raz chyba na sali konferencyjnej UG,kiedy zostali艣my wy艣miani (przypomina艂o to raczej rechot), bo przyszli艣my na spotkanie o gminnej polityce o艣wiatowej po Eucharystii. Innym razem, gdy by艂y w贸jt si臋 chwali艂, 偶e po kryjomu nagrywa艂 rozmow臋 z kuratorem o艣wiaty, 偶eby mie膰 przeciwko nam mocne argumenty. Mo偶na przytacza膰 inne.
Og艂upienie ludzi przez 16 lat i rz膮d nad nimi i chyba ich duszami te偶 jest nieczyste. Przedziwne milczenie o fa艂szach i oszustwach (tak偶e wyborczych) te偶.
Mo偶na milcze膰. Mo偶na przyzwala膰 na taki 艣wiat. Ale kiedy艣 ka偶dy z nas dostanie trudne pytanie "co zrobi艂a艣/zrobi艂e艣, 偶eby przeciwstawi膰 si臋 z艂u?".
Krytyczne dni, takie jak dzisiaj, pozwalaj膮 zobaczy膰 i nazwa膰 rzeczy, kt贸rych si臋 dot膮d nie widzia艂o. Zda艂em sobie spraw臋, 偶e ca艂e 偶ycie po艣wi臋ci艂em na budowanie Kr贸lestwa Bo偶ego. W spos贸b cz臋sto intuicyjny, nieraz 艣wiadomie, zawsze w spos贸b niedoskona艂y, pe艂en w艂asnych grzech贸w.
Dzisiaj jestem martwy dla 艣wiata. Umiem rozmawia膰 o tym kr贸lestwie tylko na katechezach z dzie膰mi, kt贸re chc膮 s艂ucha膰 i si臋 rozwija膰 intelektualnie i duchowo, i tutaj na blogu. Wszyscy inni pomijaj膮 moje szczere wynurzenia milczeniem. Jakbym ju偶 nie 偶y艂.
Z ludzi mi wsp贸艂czesnych tylko Lucy z dalekiej Ameryki podj臋艂a rozmow臋 o 偶yciu duchowym.
poniedzia艂ek, 3 pa藕dziernika 2011
JA-CZ艁OWIEK

Jestem sam dla siebie kr贸likiem do艣wiadczalnym. Od samego rana. Budz臋 si臋 w jakim艣 stanie. Psychicznym? Mentalnym? Duchowym? W ka偶dym. Niekt贸re "stany wewn臋trzne" budz臋 dopiero kaw膮. Ka偶dy z nas mo偶e mie膰 jakie艣 poranne rytua艂y.
Jest poniedzia艂ek, dzie艅 szkolny. Przede mn膮 7 lekcji. Stara艂em si臋 do nich przygotowa膰, ale nie jestem zadowolony. Nie osi膮gn膮艂em stanu idealnego. M臋czy艂o mnie to przez noc. M臋czy - gdzie艣 i jako艣 g艂臋boko - rano. Je艣li nie panuj臋 mentalnie (rozumowo) nad rzeczywisto艣ci膮, ta rzeczywisto艣膰 mi w pewien spos贸b zagra偶a. Po pierwsze to nie jest, wed艂ug mnie, sprawa nastroju, ale rozumu. Po drugie, nie uruchomi艂em jeszcze drugiego silnika, drugiej mocy danej cz艂owiekowi do ustosunkowania si臋, a nawet panowania nad rzeczywisto艣ci膮 - WIARY. Przyjd藕 wiaro moja.
Cz艂owiek rozumny jest jak 艂贸dka p艂yn膮ca na foku (to taki 偶agiel). Cz艂owiek wierz膮cy ma jeszcze grota-wiar臋. Kiedy oba zafurkocz膮 na pe艂nym wietrze samoczynnie w艂膮cza si臋 spinaker-zachwyt (podziw, uniesienie).
C贸偶 to jest rozum? I c贸偶 to jest wiara? Albo inaczej pytaj膮c, co za nimi stoi. Jaki艣 mechanizm w cz艂owieku. Oba s膮 tak samo realne. I podobnie dochodzimy do ich poznania na mocy fenomeno-logicznie danego do艣wiadczenia i metodycznie pog艂臋bionej autorefleksji (niestety nie dla tych, kt贸rzy w jaki艣 spos贸b uprzedzeni, niech臋tni pewnej dziedzinie do艣wiadczenia do艣膰 arbitraln膮 decyzj膮 ograniczaj膮 sw贸j 艣wiat i realizm poznawczy).
I rozum i wiara maj膮 swoj膮 form臋 i tre艣膰. Form臋 otrzymujemy od natury, tre艣膰 zale偶y od tego, co艣my tam w艂o偶yli.
Odwo艂uj膮c si臋 do jednego i drugiego w codziennym do艣wiadczeniu nie robimy za ka偶dym razem inwentaryzacji. Korzystamy ze skr贸t贸w, albo plik贸w spakowanych. Nie powtarzamy wszystkich rozumowa艅, analiz i ca艂ego dochodzenia do prawdy. Ani w dziedzinie racjonalnego rozumu, ani w dziedzinie racjonalnej wiary. Korzystamy z ca艂o艣ci, kt贸re przez lata si臋 w nas wykrystalizowa艂y.
Rozum, tak偶e w odpowiedzi na poranne zamglenia, daje (musi) nam od tej ca艂o艣ci jaki艣 sygna艂-klucz do poradzenia sobie z 偶yciem. Wiara ma wi臋cej mo偶liwo艣ci, sygna艂 od niej mo偶e by膰 r贸wnocze艣nie zaproszeniem do modlitwy, czyli wiary aktywnej (aktywno艣膰 wiary). Wtedy si臋 p艂ynie! Wi臋ksza rzeczywisto艣膰 (Kto艣) przejmuje aktywno艣膰. Na modlitw臋 rozum te偶 ma wp艂yw, modlitwa zale偶y tak偶e od poznania i my艣lenia. "Nie ma wiary bez my艣lenia" (艣w. Augustyn). Po to jest rozwojowa droga cz艂owieka (w tym psychologia, ale nie tylko). Nikt nie jest tym, kim jest, nagle, z niczego. "Przez ile dr贸g musi przej艣膰 ka偶dy z nas...". Mo偶na by膰 rozwini臋tym na polu rozumu i zacofanym na polu wiary, niestety. Rzadziej odwrotnie.
Modlitwa bardziej mi pomog艂a wyjecha膰 z domu, ni偶 olej w silniku samochodu.
Kl.2 (komunijna)
Za艂o偶y艂em List臋 chwa艂y i dzi臋kczynienia! Wpisuj臋 uczni贸w, kt贸rzy aktywnie w艂膮czaj膮 si臋 w odprawianie mszy szkolnych niedzielnych. Dlaczego taka nazwa? To moja s艂odka katechetyczna tajemnica ;)
Przesz艂a lekcja w klasie 2-giej o tajemnicy tajemnic radosnych r贸偶a艅ca, jak powiew wicherku na 艂膮ce. Pewne zdarzenia powi膮za艂y si臋 dzieciom (nie wszystkim) w ca艂o艣膰 (genera艂 anio艂贸w, dwie ci臋偶arne kobiety, 偶艂贸b, chrzest-Bogu-ofiarowanie, 12-letni ch艂opak ko艅cz膮cy dzieci艅stwo - i wcale nie zagubiony w 艣wi膮tyni - w rozmowie z doros艂ymi. To by艂a powa偶na, spedagogizowana rozmowa, 偶adne tam fiu-b藕dziu. W ko艅cu oni przygotowuj膮 si臋 do I Komunii 艢wi臋tej.
Przed lekcj膮 nr.2 mia艂em rozmow臋, kt贸rej pocz膮tek odby艂 si臋 na korytarzu, bo mam w poniedzia艂ki i 艣rody dy偶ury na przerwach. Doko艅czyli艣my w gabinecie dyrektora, bo si臋 nad nami ulitowa艂a i pozwoli艂a mi zej艣膰 ze stanowiska. By艂a to rozmowa kr贸tka, nerwowa, ale wa偶na. Mam nadziej臋. Mi臋dzy uczestnikami sporu o Strach贸wk臋 - przynajmniej ja j膮 tak traktuj臋. Druga strona raczej zalicza j膮 do spor贸w personalnych. W ka偶dym razie wynik艂a z tego, co ja pisz臋 od dawna na tym blogu, a co druga strona uwa偶a za uw艂aczaj膮ce jej osobi艣cie. Dop贸ki nie zobacz臋 "zaskar偶anych" fragment贸w, b臋d臋 uwa偶a艂, 偶e s膮 to tylko odczucia.
Owszem, nak艂uwam bol膮ce miejsca, ale ich nie wymy艣lam. Nak艂uwam, 偶eby sko艅czy膰 epok臋 przemilczania spraw wa偶nych w 偶yciu spo艂ecznym, tak偶e szko艂y. Chyba wykaza艂em do tej pory, 偶e konsekwencje fa艂szu i przemilcze艅 skutkuj膮 wypaczeniem realizmu (postrzegania 艣wiata), co dla dzia艂alno艣ci szko艂y jest katastrof膮. A w 偶yciu gminy blokad膮 rozwoju i zatruciem relacji mi臋dzy-ludzkich. Moja filozoficznie my艣l膮ca natura nie mo偶e na to patrze膰 oboj臋tnie. Ja tak偶e po to przyszed艂em na 艣wiat, 偶eby dawa膰 艣wiadectwo prawdzie.
My艣l臋, 偶e tyle sobie powiedzieli艣my. Wa偶ne, 偶e dalej rozmawiaj膮c u偶ywali艣my imion, nie zamiennik贸w, lub form urz臋dowych. Nie jest 艂atwo i trzeba mie膰 jasn膮 艣wiadomo艣膰, dlaczego. Przez 16 lat rz膮dzi艂 w gminie fa艂sz i niedom贸wienia. Nie by艂o rozmowy z w艂adz膮. Nie by艂o te偶 rozm贸w publicznych mi臋dzy nami.
Wyobra藕cie sobie ludzi, kt贸rzy mieszkaj膮 razem, albo obok siebie i przez 16 lat nie rozmawiaj膮. Trzeba cudu, 偶eby wyleczy膰 te urazy. To si臋 nazywa traum膮. Potrzebna jest pomoc terapeut贸w i psycholog贸w spo艂ecznych. Prosz臋 o to w艂adz臋 od pocz膮tku tej kadencji (bo wcze艣niej by艂o to w og贸le niemo偶liwe).
Dzisiejsze spi臋cie-rozmow臋 przyj膮艂em pozytywnie, wyczu艂em dobr膮 wol臋. Mo偶e stanie si臋 dobrym znakiem i pocz膮tkiem czego艣 wi臋cej. S膮 ju偶 w gminie 3 stowarzyszenia, b臋d膮 nast臋pne, s膮 instytucje i znacz膮ce osoby - ka偶dy mo偶e zainicjowa膰 spotkanie z innymi i rozmow臋. W erze otwartego spo艂ecze艅stwa obywatelskiego (jeste艣my na pocz膮tku drogi) nie mo偶e by膰 innego wyj艣cia. Rozwijaj膮 si臋 tylko spo艂eczno艣ci otwarte na nieustany dialog. Nie musi by膰 dla ka偶dego przyjemny. Ma by膰 prawdziwy. „Je偶eli 藕le powiedzia艂em, udowodnij, co by艂o z艂ego. A je偶eli dobrze, to dlaczego Mnie bijesz”(J18, 23). Nikt nie wie o sobie wszystkiego i mo偶e us艂ysze膰 co艣 niemi艂ego od obserwatora z zewn膮trz. Byle panowa膰 nad sob膮 i nikogo nie pozbawia膰 godno艣ci i nale偶nego mu (jako osobie) szacunku.
kl.4
Temat - Odprawia膰 msz臋 艣wi臋t膮. Zapis do zeszytu - "Trzeba d膮偶y膰 do rozkwitu poczucia wsp贸lnoty parafialnej, zw艂aszcza w zbiorowym odprawianiu niedzielnej Mszy 艣wi臋tej." (Konstytucja o Liturgii 艢wi臋tej). Daj臋 przyk艂ady "bycia" na mszy i "odprawiania" mszy. "Pan z wami" ksi臋dza i nasz "I z duchem twoim" maj膮 brzmie膰 tak samo mocno. Z racji liczebno艣ci nasz g艂os mo偶e by膰 nawet silniejszy. Tak samo 艣wiadomie mamy wypowiada膰 ka偶de s艂owo! Wykonywa膰 ka偶dy gest. Czu膰 si臋 u siebie w domu, a nie na wybiegu dla modelek ze spl膮tanymi nogami i sercem w gardle. Tego poczucia nie dostaniemy od ksi臋dza proboszcza i katechety. Dostajemy od Boga! Jeste艣my Jego przyjaci贸艂mi i dziedzicami! A mo偶e jednak wolimy pozosta膰 tylko chrze艣cijanami przez zasiedzenie :(
Mamy zaleg艂o艣ci 46 lat, od wprowadzenia KONSTYTUCJI LITURGICZNEJ !!. Jej wprowadzenie mo偶e da膰 艣wi臋to wsp贸lnocie lokalnej w ka偶d膮 niedziel臋. Jej brak skutkuje gorszym rozwojem umiej臋tno艣ci spo艂ecznych (wsp贸lnotowych) nas wszystkich, ale najgorsze, 偶e tak偶e dzieci. Ma te偶 wp艂yw na rozw贸j osobowy (osoby 艣wiadomej swojej wielkiej godno艣ci).
Klasa "0" (wi臋kszo艣膰 pi臋ciolatk贸w) jest dla mnie szczeg贸lnym wyzwaniem. To na ni膮 straci艂em wczoraj najwi臋cej czasu. Piekli艂em si臋, bo nie mog艂em znale藕膰 strony internetowej, z kt贸rej czerpa膰 mog艂em dobre, przemy艣lane pomys艂y (np. obrys st贸p pos艂a艅c贸w dobrej nowiny).
Ratuje mnie troch臋 do艣wiadczenie katechetyczne, rodzicielskie i NLP z metodyki nauczania j臋zyka obcego. W praktyce pedagogicznej wykorzystywa膰 trzeba ca艂ego cz艂owieka, wszystkie kana艂y wra偶e艅 zmys艂owych i my艣lenia. Takiego arsena艂u 艣rodk贸w pozbawia si臋 cz艂owiek nie-do艣膰-wierz膮cy.
Kl.3
Do pocz膮tkowej ciszy, warunku modlitwy, dochodzi nast臋pny punkt "modlitwa wymaga panowania nad sob膮. Najpierw musz臋 by膰 sob膮, 偶eby rozmawia膰 i poznawa膰 Niewidzialnego."
Temat - R贸偶a艅cowe zwyci臋stwa.
Na pr贸b臋 skar偶enia na innych mam w tej klasie odpowied藕 "m贸wimy o sobie, nie o innych". Na 艣cianie wisi kodeks klasowy "pkt.6 - m贸wimy do siebie po imieniu".
Kl.1
Daj臋 im wyb贸r tematu i rysunku - w szkole mamy wszak dzie艅 wybor贸w samorz膮dowych. Pokazuj臋 na monitorze komputera zdj. nowego bokserskiego mistrza wagi 艣redniej Grzegorza Proksy z r贸偶a艅cem na szyi w ringu w Neubrandenbrgu.
Kl.6
Nie b臋d臋 tolerowa艂 arogancji a la Tevez (Manchester City, odm贸wi艂 trenerowi gry podczas meczu). Nauczyciel (trener) m贸wi do zawodnika (ucznia) "przejd藕 z krzes艂em do tej grupy", a on ani drgnie. Bojkot? Mo偶e innym wyja艣ni. Spytajcie go.
Kl.5
W tej klasie jeszcze bardziej trzeba obja艣ni膰 kolejne warunki modlitwy.
a) cisza
b) panowanie nad sob膮
Kiedy zapanujesz nad swoim cia艂em, jest szansa, 偶e my艣l sama zacznie poszukiwa膰 Boga. Mo偶e wtedy odkryjesz, 偶e duch i ciebie nawiedzi艂 i prowadzi.
Jezus nauczy艂 modlitwy ("Pa艅skiej"). Ka偶dy katecheta dziedziczy to zadanie od Mistrza - musi by膰 tak偶e (przede wszystkim) nauczycielem modlitwy. Mam do niej talent, ale nie chc臋 szar偶owa膰. Nie wiem, w jakim stopniu wystarczy cisza, panowanie nad cia艂em i dobra wola? Czy to ju偶 s膮 wystarczaj膮ce warunki?
***
Brak dialogu jest problemem ca艂ej Polski (tak偶e na ko艣cielnym podw贸rku, np. dekoracyjna rola rad parafialnych) i we wszystkich tzw. krajach postkomunistycznych. NIE UMIEMY ZE SOB膭 ROZMAWIA膯 (nie m贸wi膮c ju偶 o kulturalnym prowadzeniu spor贸w). W Internecie zwolennicy partii potrafi膮 sypa膰 tylko sloganami, nic nie m贸wi膮c o swoich przemy艣leniach.
Tak jest nawet w stowarzyszeniu, kt贸re nazywa si臋 "Wsp贸lnot膮 Samorz膮dow膮", i kt贸re uzyska艂o najwi臋ksz膮 liczb臋 w贸jt贸w i burmistrz贸w w powiecie. Do dzisiaj my "zwyci臋zcy" nie spotkali艣my si臋 w gminie, aby om贸wi膰 kampani臋 wyborcz膮 i zasady wsp贸艂pracy w trakcie ca艂ej kadencji (demokracja a la Putin). Nie da si臋 tego wyt艂umaczy膰 brakiem czasu. B臋d臋 o tym m贸wi艂 i pisa艂, bo tego wymaga szacunek dla demokracji. Oj, chyba nikomu nie b臋d臋 si臋 ju偶 podoba艂 w gminie. Ale c贸偶, takie jest moje zadanie (powo艂anie) - upomina膰 si臋 g艂o艣no i nazywa膰 wprost prawd臋.
To, co tu pisz臋, jest w艂a艣nie tym! Od rana. I dlatego miesza si臋 tutaj i rozprawa o metodzie modlitwy, wiara i rozum, i nasze sprawy powszednie (spi臋cie-rozmowa i refleksje o braku dialogu). Na wszystkich lekcjach m贸wi艂em tak偶e o walce o zwyci臋stwo duchowe w Jadowie. Nazywa si臋 ta walka "Jerycho R贸偶a艅cowe". Niech 艂aska za ich po艣rednictwem sp艂ynie i na nas.
PS.
W mailowym kontakcie z Lucy z USA s膮 ju偶 te偶 Gra偶yna, Emila i Sebastian. Co za ulga. Temu cywilizacyjno-ko艣cielnemu wyzwaniu mo偶emy sprosta膰 tylko jako wsp贸lnota. Dla ogromnej korzy艣ci naszych uczni贸w, nas samych i ca艂ej gminy.
niedziela, 2 pa藕dziernika 2011
Dr偶enie i moc - katecheza o naszych mszach szkolnych niedzielnych

Szkolna msza 艣wi臋ta niedzielna mo偶e by膰 znakiem i narz臋dziem w 偶yciu naszej wsp贸lnoty lokalnej, zw艂aszcza Rzeczpospolitej Norwidowskiej.
Czego znakiem? Czego narz臋dziem?
Odpowiedzi膮 niech b臋dzie ca艂y tekst. Jest on przyk艂adem zastosowania metody fenomenologicznej, powiem nie tylko o "anatomii i fizjologii" mszy szkolnej, ale tak偶e jak oddzia艂ywuje ona na mnie - podmiot w niej uczestnicz膮cy. Postaram si臋 w艂膮czy膰 wszystkie dane zmys艂owe (NLP), ale tak偶e dane dost臋pne tylko wewn臋trznie i analiz臋 w艂asnej 艣wiadomo艣ci.
Najpierw jednak usprawiedliwienie. Dosta艂em pi臋kne zaproszenie na dzisiejszy festyn do R贸wnego (gratuluj臋 tytu艂u najaktywniejszego so艂ectwa w woj. mazowieckim). Do czasu mszy 艣wi臋tej wyjazd by艂 w moich planach. Na mszy szkolnej us艂ysza艂em "g艂os wewn臋trzny", kt贸ry wiele mi powiedzia艂. Musz臋 w pierwszej kolejno艣ci zda膰 z niego spraw臋. To jest mo偶liwe tylko teraz, natychmiast, potem ucieknie, zblaknie, zaniknie. Wypr膮 go inne rzecz. Musz臋 si臋 spieszy膰. Tak偶e przed powrotem Gra偶yny i dzieci z festynu.
Niedzielna msza szkolna dzia艂a z moc膮 lawin. Wszystko mo偶e by膰 kul膮 艣niegow膮. Szczeg贸lnie w 偶yciu katechety, no i dyrektorki. Rozmawiam o nich na katechezach, przed i po. Staram si臋 wci膮gn膮膰 w t臋 rozmow臋 wszystkich. Zrobi膰 z niej permanentn膮 rozmow臋 (o najwi臋kszych warto艣ciach). Wszak chyba wszyscy w gminie jeste艣my ochrzczeni. Nie ochrzczeni te偶 mog膮 si臋 w艂膮czy膰.
Sama liturgia mszy niedzielnej zaczyna si臋 dla mnie w sobot臋 po po艂udniu, a ko艅czy po powrocie do domu, gdy emocje opadn膮, sko艅cz膮 si臋 nasze rozmowy rodzinne i gdy spisz臋 notatki.
W sobot臋 zaczyna si臋 od otwarcia strony "czytania na ka偶dy dzie艅". Czytam co ko艣ci贸艂 przygotowa艂 nam na niedziel臋. Podkre艣lam to, co do mnie przemawia wprost i bezpo艣rednio. Reszt臋 kasuj臋. Zastanawiam si臋 nad tym co zosta艂o, porz膮dkuj臋 my艣li i wyrabiam (dostaj臋) "wizj臋". Wielki wp艂yw na moj膮 metod臋 mia艂 podr臋cznik Louis Bouyera "Wprowadzenie do 偶ycia duchowego", podobne regu艂y powt贸rzy艂 benedyktyn z Biskupowa w internetowym kursie czytania Biblii.
Wynotowane fragmenty i wizja stanowi膮 baz臋 modlitwy powszechnej i komentarza do procesji z darami. Msza ma by膰 Bo偶膮 i ludzk膮 medytacj膮 S艂owa, kt贸re sta艂o si臋 Cia艂em. Nie jest tylko mieszanin膮 pobo偶nych tekst贸w. Ka偶da msza (czyli my - obecni na niej chrze艣cijanie) dostaje w czytaniach my艣l przewodni膮. Szkieletem liturgii s膮 s艂owa, a bardziej dialog i gesty. "Nikt nie 偶yje dla siebie i nie umiera dla siebie" - tak偶e w liturgii. Jeste艣my wsp贸lnot膮, albo to nie jest msza. Chrze艣cija艅stwo to nie magia.
Wizja to co艣 wi臋cej ni偶 poszczeg贸lne fragmenty, tym bardziej s艂owa. To jakby upostaciowana (uosobiona) ca艂o艣膰. Kiedy ju偶 si臋 sformu艂uj膮 wezwania i komentarz, pierwszym ich celem jestem ja sam. To dzia艂a na mnie. Nie mog臋, nie jestem w stanie pozosta膰 wobec tej ca艂o艣ci (osoby, postaci, wizji...) oboj臋tny. Przewa偶nie usypia mnie. Nie chc臋 patrze膰 na md艂y 艣wiat. Wobec tego, co spojrza艂o na mnie, 艣wiat jest strasznie md艂y, a zw艂aszcza przemi臋dlony w telewizyjne produkcje.
Czy kto艣 z zewn膮trz jest w stanie zobaczy膰 wizj臋 w tej modlitwie powszechnej i komentarzu? Prosz臋 sprawdzi膰 na stronie agatologii i nam (mi) powiedzie膰.
Do ich czytania i do procesji z darami s膮 ju偶 kandydaci, cho膰 Gra偶yna musi ich nam贸wi膰 stoj膮c w drzwiach ko艣cio艂a. Bardzo tego nie lubi, ja m贸g艂bym, ale nie zrobi艂bym wtedy zagajenia przed o艂tarzem, przodem do dzieci. Zagajenie, "konferansjerka", jest konieczna, 偶eby zdj膮膰 im kajdany u n贸g. Musz膮/musimy si臋 poczu膰 u siebie najpierw w ko艣ciele, 偶eby kiedy艣 poczu膰 si臋 u siebie w Domu Ojca. Spontaniczne gadanie mi臋dzy sob膮 w 艂awkach - nie, to jest co innego. Zdj膮膰 kajdany l臋ku. Ka偶demu, kto si臋 go nie pozb臋dzie, nogi si臋 pl膮cz膮, gdy ma co艣 (liturgicznego) zrobi膰 w trakcie mszy. Zrzu膰 kajdany l臋ku. Zobacz, przemy艣l Mi艂osiernego Przyjaciela w Niewidzialnym. B臋dziesz Mu s艂u偶y膰 bez l臋ku - czyta膰, nie艣膰 w procesji, a nawet dawa膰 艣wiadectwo w kazaniu dialogowanym (dawne niestety to czasy!).
Dzisiaj nam贸wi艂em Andrzeja, 偶eby "wzi膮艂" kt贸re艣 czytanie. Czyta w szkole na akademiach, mo偶e i w ko艣ciele. Mo偶e i Mateusz, je艣li przyjdzie na t臋 msz臋, mo偶e ka偶dy, kto potrafi czyta膰 z obop贸lnym zrozumieniem. B贸g nie ma wzgl臋du na osoby. W ka偶dym narodzie, i w ka偶dej gminie i parafii mi艂y jest Mu ten, kto wszed艂 z Nim w dialog i przyjmuje Go do serca w domu (ma艂偶e艅stwie i rodzinie), pracy, ko艣ciele, szkole, sali konferencyjnej i na ulicy. Kto chce mu 艣wiadczy膰 ca艂ym sob膮, ca艂ym 偶yciem, poszukuj膮c prawdy. W Nim i z Nim.
Wychodz臋 na 艣rodek ko艣cio艂a, przemawiam, namawiam, 艣piewam - cho膰 nie lubi臋 tego siwego grubasa, kt贸rym jestem. Ale do-艣wiadczam te偶 czego艣 innego. Kiedy wykonuj臋 wa偶n膮 czynno艣膰 liturgiczn膮 (w艂膮cznie z konferansjerk膮) - nie mam wieku, wagi, koloru itd. Jestem naprawd臋 poza takimi uwarunkowaniami. Odprawiam msz臋, czyni臋 to tak偶e dla swoich uczni贸w, nie dla siebie. To te偶 jest cud przemiany.
Ka偶dy wierz膮cy chrze艣cijanin powinien poczu膰, jak to jest. Ka偶dy chrze艣cijanin powinien mie膰 (od ma艂ego) do艣wiadczenia w (zbiorowym) odprawianiu mszy 艣wi臋tej. Wyr贸s艂by na prawego cz艂owieka i dobrego obywatela. Z du偶o bogatsz膮 samo艣wiadomo艣ci膮.
Mamy takie z艂e wyobra偶enia - najpierw m贸wi艂o si臋 "s艂ucha膰 mszy 艣w" (jeszcze za Norwida), potem "uczestniczy膰". A chodzi o to, 偶eby "odprawia膰", pod przewodnictwem kap艂ana. Chodzi o to, 偶eby nie by膰 na mszy "obcymi i milcz膮cymi widzami". JAK TRUDNO DOTRZE膯 DO WSP脫艁-WIERNCH Z T膭 PRAWD膭. DUCHOWIE艃STWO S艁ABO POMAGA PRZEZWYCI臉呕Y膯 TE STEREOTYPY. Pami臋tacie msze na po偶egnanie kolonii w Duninowie? Ale to s膮 wyj膮tki.
Sob贸r Watyka艅ski II i wszyscy po-soborowi papie偶e wzywaj膮 "nale偶y doprowadzi膰 do rozkwitu poczucie wsp贸lnoty parafialnej, zw艂aszcza w zbiorowym odprawianiu niedzielnych Mszy 艢wi臋tych" (KL 42).
Dosta艂em taki talent od Boga, ale komu zale偶y na jego wykorzystaniu? Jest odwrotnie, zrobiono ze mnie, od 30 lat katechety ko艣cio艂a katolickiego, monstrum i wroga publicznego nr.1. Ci, kt贸rzy tak twierdz膮, chc膮 zamiast katechety - wykszta艂conego do tego zadania i przygotowanego bogatym do艣wiadczeniem 偶yciowym - zosta膰 nauczycielami prawdy i przyw贸dcami duchowymi i wszelakimi innymi (odmawiaj膮c jednocze艣nie jakiegokolwiek dialogu). Dla nich obraz膮 s膮 tak偶e moje szczere tutaj wyznania. "Biada wam faryzeusze".
Czuj臋 to wszystko na sobie, kiedy wychodz臋 przed o艂tarz, aby wasze dzieci zbli偶a膰 do Kr贸lestwa Bo偶ego. Ale ponios臋 i ten ci臋偶ar z Bo偶膮 pomoc膮. Na mszy szkolnej do艣wiadczam i dr偶enia kolan i ogromnej mocy z wysoka. I cho膰 nie mam ju偶 tzw. perspektyw przed sob膮 i nie za wielk膮 motywacj臋 do d艂ugiego 偶ycia, to na mszy ju偶 JESTEM ponad-czasowy.
Msze szkolne mog膮 by膰 osi膮 katechezy w szkole. Wtedy katechezy nie s膮 teoretyzowaniem, s膮 ci膮g艂膮 akcj膮 i bardzo praktycznymi umiej臋tno艣ciami. Zarzut Janusza Palikota i innych, 偶e 2 godziny na lekcje religii to czas stracony, jest wtedy nie trafiony. Dwie godziny o tym, co jest warunkiem rozwoju osobowego i spo艂ecznego, co jest samym 偶yciem, drog膮 i prawd膮 - to jest "tylko" 2 godziny. 呕eby zrozumie膰 msz臋 (sw贸j udzia艂 we mszy) trzeba poznawa膰 siebie, 艣wiat i niebo. Trzeba pyta膰 jak Pi艂at "co to jest prawda" i odpowiada膰, jak Jezus, 偶e On jest "drog膮, prawd膮 i 偶yciem". Mamy dwa stanowiska 偶yciowe: 艣wiatowe i ponad ziemskie (teologiczne). Ile tu (tzn. w katechez臋) wchodzi dyscyplin naukowych, ile erudycji, ile sztuk wszelakich - 偶eby przybli偶a膰 t臋 prawd臋 uczniom, od lat 5-ciu do stu.
PS.
"Christian life is above all a theological life, a life of faith, hope and charity" (kard. Christoph Sch枚nborn z Wiednia na Kongresie Mi艂osierdzia Bo偶ego w Krakowie-艁agiewnikach, 1.10.2011)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
