艣roda, 15 maja 2013

Udr臋ki katechety


Papie偶, zw艂aszcza Franciszek, jest katechet膮, codziennym kaznodziej膮 i proboszczem watyka艅skim. M贸wi, r贸偶ne nowe-stare rzeczy, wielu si臋 to ju偶 nie podoba. Jezus te偶 by艂. Kt贸rego艣 dnia, tak rozsierdzi艂 swoj膮 mow膮 mieszka艅c贸w w艂asnej gminy, 偶e “Porwali Go z miejsca, wyrzucili z miasta i wyprowadzili a偶 na stok g贸ry, na kt贸rej ich miasto by艂o zbudowane, aby Go str膮ci膰. On jednak przeszed艂szy po艣r贸d nich oddali艂 si臋”. 呕aden prorok nie jest mile widziany w swojej ojczy藕nie.

Nie wiem, jak si臋 czuj膮, czuli Jezus i Papie偶 Franciszek. Jorge Borgolio nam to kiedy艣 powie, tak wierz臋. Jest wsp贸艂cze艣nie 偶yj膮cym, szczerym, otwartym cz艂owiekeim. Pr贸ba zrozumienia Jezusa, nie tylko Jego s艂贸w i czyn贸w, ale tak偶e samopoczucia i Jego samo艣wiadomo艣ci, jest wielkim zadaniem apologetyki i fascynuj膮c膮 drog膮 wiary dla chrze艣cijanina. Zw艂aszcza wiary rozumniej – w duchu encykliki “Wiara i rozum” (Fides et ratio). Zostali艣my stworzeni jako byty rozumne. Tym odr贸偶niamy si臋 od innych gatunk贸w. Najwy偶sz膮 miar膮 cz艂owieka jest obraz i podobie艅stwo Boga.

Jest prawda. Prawda jest poznawalna. Jest mo偶liwa postawa mi艂o艣ci intelektualnej.

Moje tytu艂owe udr臋ki wi膮偶膮 si臋 z pami膮tk膮 I Komunii obecnej klasy trzeciej, tzw. Rocznic膮, w Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej i parafii WNMP w Strach贸wce. Parafia ma swojego gospodarza, ksi臋dza proboszcza i rz膮dzi si臋 swoimi prawami. Zajm臋 si臋 wycinkiem naszego 偶ycia, ograniczonym do szko艂y publicznej (cho膰 w wi臋kszo艣ci dotyczy to tych samych ludzi).

Moje samopoczucie od pi膮tku – w tym zakresie - jest kiepskie. Ukojeniem by艂a sobota i niedziela, zdominowane radosnym, wsp贸lnotowym prze偶ywaniem I Komunii, w tej samej parafii (i szkole). Jestem katechet膮 w obu klasach, komunie i rocznice s膮 co roku. W zesz艂ym roku I Komunia, a Rocznica w tym, sta艂y si臋 jednak dla mnie (nie tylko) prze偶yciem traumatycznym. Dotyczy to jednej klasy w szkole, jej wychowawczyni i kierowanej przez ni膮 grupy rodzic贸w.

Co si臋 dzia艂o w zesz艂ym roku, jest cz臋艣ciowo opisane w kr贸tkich notatkach i artykulikach na stronie www szko艂y, w zak艂adce “Katecheza w szkole podstawowej” (w kolejno艣ci: str.5, 4, 3). Jest tam opisana kr贸tko tak偶e zesz艂oroczna Rocznica, bez wstrz膮s贸w, afer i intryg. Bo kto inny by艂 w niej wychowawc膮, nie roszcz膮cy sobie pretensji i ambicji rz膮dzenia szko艂膮, parafi膮, gmin膮, zza plec贸w innych. 
Tegoroczna Rocznica zaczyna tak偶e obrasta膰 w literatur臋. Udr臋ka jest stopniowana. Wiem, co si臋 ju偶 zdarzy艂o – dla mnie, bo nigdy nie poznamy ca艂o艣ci dzia艂a艅 drugiej strony – nie wiemy oczywi艣cie, co si臋 jeszcze z tego powodu wydarzy. Tudno by膰 optymist膮, fakty do tego nie sk艂aniaj膮.

Temat Roczncy pojawia艂 sie sporadycznie w ci膮gu roku, na dwa tygodnie przed ustalonym terminem przyst膮pi艂em/li艣my (my艣l臋 o dzieciach) do dzia艂ania. Zapozna艂em ich z proponowanym scenariuszem, da艂em czas do namys艂u, zapowiedzia艂em, 偶e rozdam na nast臋pnej lekcji, za trzy dni. Jak zapowiedzia艂em, tak chcia艂em zrobi膰. Ci膮艂em kartki na oczach dzieci, czyta艂em, dawa艂em mo偶liwo艣膰 wyboru. Jawno艣膰, przejrzysto艣膰, dobrowolno艣膰 (tam, gdzie jest uzasadniona) jest podstaw膮 mojej katechezy od 31 lat. S膮 w tym, na pewno: echo duchowo艣ci wsp贸lnoty z Taize i w艂asne przekonania religijne, obywatelskie, filozoficzne, 艣wiatopogl膮dowe.

Rozdawanie sz艂o jako-tako, a偶 do momentu, kt贸ry opisa艂em ju偶 we wcze艣niejszym tek艣cie. Wtedy piorun razi艂 mnie po raz pierwszy. Dotar艂o do mnie, 偶e wychowawczyni, “kole偶anka z pracy” i tym razem dzia艂a za plecami.

Drugim piorunem by艂 gotowy “rocznicowy”scenariusz, jaki nieoczekiwanie przynios艂a mi nast臋pnego dnia ze szko艂y 偶ona DyrKa Gra偶yna (dosta艂em te偶 w wersji elektronicznej). Powiedzia艂a, 偶e dosta艂a od ksi臋dza. Napisa艂em do ksi臋dza, dziel膮c si臋 swoj膮 (nie)wiedz膮, i da艂em do zrozumienia, 偶e ja ju偶 niczego zrobi膰 nie mog臋. 呕e nie tylko nie mam poj臋cia, co jest grane, ale r贸wnie偶, ile jeszce fal zam臋tu mo偶e nas zala膰 i poch艂on膮膰, I 偶e tylko ci, kt贸rzy piwa nawarzyli, mog膮 wyja艣ni膰 sytuacj臋 dzieciom z ca艂膮 precyzj膮 – i mam nadziej臋 – odpowiedzialno艣ci膮.

Zam臋t zacz膮艂 obejmowa膰 moje dni i noce. Najgorszy przyszed艂 w poniedzia艂ek, po pi臋knej I Komunii i pi臋knym Bia艂ym Apelu w szkole. Po po艂udniu odby艂o si臋 spotkanie przed-rocznicowe w ko艣ciele. Nie by艂em na nie zaproszony. Chyba musz臋 powiedzi膰 “Bogu dzi臋ki”, bo c贸偶 mo偶na wyja艣nia膰 i ustala膰 w ko艣ciele, w kr贸tkim czasie przed nabo偶e艅stwem majowym i msz膮 Bia艂ego Tygodnia, w obecno艣ci wszystkich dzieci, rodzic贸w (pewnie w wi臋kszo艣ci te偶 niezorientowanych) itd. Nie jestem przekonany, 偶e ktokolwiek, cokolwiek chcia艂 wyja艣nia膰. Tym bradziej – szepn膮膰 na pocz膮tek s艂owo “przepraszam”. Mnie?! A po co wyja艣nia膰 co艣 katechecie “siewcy nienawi艣ci”, “zdrajcy dzieci komunijnych” itd.

Zebranie w ko艣ciele by艂o zreszt膮 doko艅czeniem ra偶enia piorunem (kulistym?), kt贸re zacz艂o si臋 wcze艣niej na lekcji. Zn贸w mia艂em szcz臋艣cie, Gra偶yna posz艂a za mnie na zast臋pstwo, bo wyjecha艂em na konferencj臋 w Wo艂ominie na temat “Dzia艂ania wspieraj膮ce podnoszenie dost臋pno艣ci, jako艣ci i efektywno艣ci us艂ug publicznych” (projekt realizuje powiat w partnerstwie z wszystkimi gminami). Gra偶yna, DyrKa, mia艂a tylko pos艂ucha膰, jak dzieci opanowa艂y zadanie, tzn. rozdany im przez katechet臋 scenariusz rocznicowy, nie m贸j, wzi臋ty z Internetu, zaktualizowany jedynie przeze mnie. Nie mam w艂asnych cel贸w, od 31 lat s艂u偶臋, jak umiem, “ad maiorem Dei gloriam” i na po偶ytek w wierze rozumnej powierzonych mojej pracy dzieci i doros艂ych.
Cho膰 przez lata przygotowywa艂em setki r贸偶nych liturgi, wiem, 偶e w tej klasie nale偶y unika膰 w艂asnych sformu艂owa艅, w艂asnego j臋zyka itd. Bo wszystko zostanie przyj臋te z podejrzeniem gry podtekst贸w. Ka偶dy mierzy innych swoj膮 miar膮, czy偶 nie! Po 31 latach pracy w ko艣ciele i dla ko艣cio艂a, mam wystarczaj膮ce rozeznanie, by nie dawa膰 do tego okazji.

Gra偶yna, DyrKa, rozanielona po Bia艂ym Apelu, szybko zosta艂a sprowadzona na ziemi臋. Dzieci mia艂y kilka scenariuszy, we fragmentach lub ca艂o艣ci, nie wiedzia艂y, co maj膮 czyta膰 i recytowa膰. Po mojej czwartkowej lekcji religii, wychowawczyni zebra艂a od nich moje kartki!

Ile os贸b razi od艂amkami nieodpowiedzialna dzia艂alno艣膰 skrytych lub jawnych, ale nieszczerych lider贸w lokalnych, na terenie szko艂y, parafii, gminy? Wiem jeszcze o jednej, wobec kt贸rej bardzo mi nieprzyjemnie, bo zosta艂a wpl膮tana moimi r臋kami, w obop贸lnej dobrej wierze i woli, lecz w ca艂kowitej nie艣wiadomo艣ci dzia艂a艅 konspiracyjnych. Nie znalaz艂em – przez dzieci - ch臋tnych rodzic贸w do wyst膮pienia przed zgromadzeniem rocznicowym, ale (wi臋c) z ich, dzieci, inspiracj膮 zaproponowa艂em to kole偶ance-nauczycielce-matce. Nie odm贸wi艂a, jest odpowiedzialna. Na zebraniu w ko艣ciele nadzia艂a si臋 na nieprzyjemn膮 dwuznaczno艣膰, kto艣 ju偶 by艂 wybrany przez “w艂a艣ciwego” i mo偶nego re偶ysera uroczysto艣ci. Chcia艂bym si臋 zpa艣膰 pod ziemi臋 przed Beat膮. Cho膰 nie zawini艂em, bardzo przepraszam. (Na co ja bym si臋 nadzia艂, gdybym poszed艂 nieproszony, trudno przewidzie膰).

Zgorszenie ro艣nie. Zatacza coraz dalsze kr臋gi. Dzieci w trzeciej klasie te偶 nie s膮 niemowlakami. Ca艂膮 sytuacj臋 nale偶y rozpatrywa膰 nie w kategorii incydentu, sprawy tych i innych os贸b, sprawy lokalnej, szkolno-parafialnej w ma艂ej gminie Strach贸wka. To jest sprawa mi臋dzy dobrem i z艂em. To jest te偶 sprawa w Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Rzeczpospolita, to rzecz wsp贸lna.

Samopoczucie, powi膮zane z samo艣wiadomo艣ci膮, jest wielk膮 drog膮 do prawdy. Jest darem. Zwykle, mo偶e w naszej kulturze, lekcewa偶onym?! Bardzo nies艂usznie. Cz艂owiek jest jedno艣ci膮. Jeste艣my cia艂em uduchowionym lub duchem uciele艣nionym. Co B贸g z艂膮czy艂, cz艂owiek niechaj nie rozdziela. Tym bardziej – nie rozrywa.
Jako homo sapiens nie poprzestajemy na czuciu. Jako homo sapiens jeste艣my zanurzeni w ca艂ej rzeczywisto艣ci, na miar臋 naszej wiary i rozumu, i sprawno艣ci zmys艂贸w i m贸zgu. Czy wszyscy to wiemy? Katecheta wie na pewno. Jest prawda. Prawda jest poznawalna (Ewangelia, Sob贸r Watyka艅ski II). Jest mo偶liwa postawa mi艂o艣ci intelektualnej (JPII). Mamy Rok Wiary (i Rozumu), kt贸ry przynagla nas do dzielenia si臋 偶yciem, prawd膮, wiar膮 rozumn膮 i do dialogu.

wtorek, 14 maja 2013

Do czego przynagla nas Rok Wiary (i Rozumu)


Poniewa偶 szczycimy si臋 tym, 偶e jeste艣my krajem katolickim, to przewa偶nie wsp贸lnota samorz膮dowa jest w du偶ym stopniu tak偶e tzw. wsp贸lnot膮 wiary. Jak zosta艂yby opisane jednak sprawy mi臋dzy nami, nasze sprawy, w tzw. wsp贸lnocie lokalnej, mieszkaj膮cej, modl膮cej si臋, ucz膮cej i ucz膮cej si臋, pracuj膮cej na roli i nie tylko, gdyby艣my 偶yli 2 tys. lat temu, a nasza miejscowo艣膰 nazywa艂a si臋 np. Tessaloniki, Efez itp. Jak potraktowa艂by zewn臋trzny obserwator - i jednocze艣nie kto艣 wa偶ny w wierze rozumnej - nasz膮 sytuacj臋, 偶e niekt贸rzy(?) nie chc膮 z drugimi rozmawia膰, ale uwa偶aj膮 si臋 za serce wsp贸lnoty chrze艣cija艅skiej!? 呕e potajemnie i bezpardonowo wkraczaj膮 na pole odpowiedzialno艣ci innych os贸b, na pole katechezy szkolnej i parafialnej katechezy liturgicznej ra偶膮c wsp贸lnot臋 lokaln膮 na lewo i prawo: uczni贸w, rodzic贸w, nauczycieli... Zgroza? Zgorszenie (publiczne)? Herezja? Zw艂aszcza AD 2013, w Roku Wiary (i Rozumu).

Nie jest mi艂e, wyst臋powa膰 jako rzecznik niechcianej prawdy (i wiary rozumnej). Nie robi臋 jednak tego dla siebie. 呕ycie mnie zahartowa艂o. R贸偶ne ustroje i w艂adze traktowa艂y mnie, jak chcia艂y. By艂em dla nich wywrotowcem, wrogim elementem, przyw贸dc膮 m艂odzie偶owej grupy terrorystycznej, dzieciorobem, dewotem, siewc膮 nienawi艣ci, zdrajc膮 dzieci komunijnych.

Jestem katechet膮 Ko艣cio艂a Katolickiego od 31 lat, powo艂anym w wojennym stanie przeciwko Solidarno艣ci i narodowi. Rok 2012/13 (od pa藕dziernika do nast臋pnego listopada) zosta艂 og艂oszony Rokiem Wiary, przez papie偶a Benedykta, dla uczczenia 50. rocznicy rozpocz臋cia 艢wi臋tego Powszechnego Soboru Watyka艅skeigo II. Jan Pawe艂 II og艂osi艂 wcze艣niej (1998) encyklik臋 “Wiara i rozum”. Bez soboru te偶 mog艂oby jej nie by膰. Sob贸r da艂 Ducha 艢w. ko艣cio艂owi, nam, tzw. Ludowi Bo偶emu da艂 prawa i si艂臋 nies艂ychan膮. Je艣li kto艣 zechce je pozna膰 i z nich korzysta膰 dla dobra ko艣cio艂a i 艣wiata (globalnego i lokalnego)! Nazywam wi臋c ten rok Rokiem Wiary i Rozumu i traktuj臋 nie, jako akcj臋 papie偶a (papie偶y), biskup贸w i innych urz臋d贸w ko艣cielnych, ale jako 偶ywotn膮 spraw臋 ca艂ego Ko艣cio艂a-Wsp贸lnoty-Ludu-Bo偶ego. Spraw膮 wa偶n膮 dla kultury i cywilizacji cz艂owieka na ziemi. Dlatego, tym bardziej, nie wolno mi milcze膰. Milcz膮c, stajemy si臋 wsp贸艂winni.

Nasza sprawa, parafialno-szkolna (owoc dzia艂a艅 niejawnych, w szkole za plecami innych, w parafii?) nie jest czym艣 wyj膮tkowym w Polsce. Roz艂amowcy wszystkich wiek贸w nie prowadz膮 rozm贸w, unikaj膮 ich, jak mog膮 - dzisiaj tak偶e w Internecie, albo ich tam nie ma, albo milcz膮, albo blokuj膮 swoje strony, b膮d藕 s膮 - jako anonimy. Niedawno opisana zosta艂a sprawa we wsi i parafii G贸ra偶d偶e, gdzie ch艂opcu z pora偶eniem m贸zgowym kazano i艣膰 oddzielnie do I Komunii, bo 艂ama艂 szyk dzieciom zdrowym. U nas roz艂amowcom przeszkadza stary katecheta. Dzieci tego nie wymy艣li艂y. Wymy艣lili to ich rodzice, mo偶e z pomoc膮 miejscowego nauczyciela, tzn. jacy膰 liderzy uzurpuj膮cy sobie prawo rz膮dzenia innymi, tak偶e zakulisowo, w szko艂ach, parafiach, gminach... Tak si臋 dzieje patologia w艣r贸d nas, w Polsce 2013. Nazywam to deprawacj膮 publiczn膮. Dzieje si臋 ona na r贸偶nych terenach (wszystkich?) naszego 偶ycia? Chyba tak, bo wyrasta nie na pogl膮dach politycznych, samorz膮dowych, ale na gruncie mentalno艣ci Polak贸w 2013. Jak wida膰, 偶ycie religijne tzw. wsp贸lnot lokalnych staje si臋 艂atwym 艂upem takich ludzi. Dzielenie, podzia艂y jako skutek ich dzia艂a艅 – s膮 faktem. Podzia艂y s膮 skutkiem wszechobejmuj膮cym,  niezale偶nie na kt贸rym polu dzia艂anie si臋 zaczn膮 (szko艂a, parafia, gmina...). Powr贸t do normalno艣ci (ortodoksji) jest trudn膮 i d艂ug膮 drog膮, nie tylko na scenie globalnej, ale i lokalnej (vide: schizma wschodnia). Cz臋sto – jak uczy historia - zaczyna si臋 od nadmiaru ambicji. A ten przewa偶nie wi膮偶e si臋 z wygodnym 偶yciem, stanem posiadania i planami na w艂asn膮 - jeszcze lepsz膮 - przysz艂o艣膰.

Nie chodzi mi – w tym tek艣cie, ani w proponowanym od dawna przeze mnie wielkim dialogu parafialno-szkolno-gminnym - o wykazywanie b艂臋d贸w, nie chodzi o s膮d nad kimkolwiek. Chodzi o obron臋 warto艣ci, o dojrzewanie we wsp贸lnocie – przez otwarto艣膰 na prawd臋, przez pokor臋, przez dialog. Po to, wed艂ug mnie, mamy Dobr膮 Nowin臋 o Kr贸lestwie Bo偶ym i Zbawieniu, po to Benedykt XVI og艂osi艂 Rok Wiary, a Jan Pawe艂 II napisa艂 “Wiar臋 i rozum”. Zostali艣my stworzeni na obraz i podobie艅stwo Boga. Jest prawda. Prawda jest poznawalna. Jest mo偶liwa postawa mi艂o艣ci intelektualnej, poznaj膮ca rzeczywisto艣膰 cz艂owieka, 艣wiata i Boga w aspektach istotowych i konstytutywnych (nie - powierzchownie, 偶yczeniowo, wzgl臋dnie dowolnie).

PS.
Nie jest przyjemnie by膰 obro艅c膮 dobra, gdy wszyscy inni, odpowiedzialni lub nie, zaanga偶owani lub nie, rozumiej膮cy lub nie, ale b臋d膮cy cz臋艣ci膮 naszych wsp贸lnych spraw, na mocy 偶ycia na tym terenie (tak偶e przecie偶 na mocy chrztu!) milcz膮.

I ja ch臋tnie bym do nich do艂膮czy艂. 艁atwo znalaz艂bym wyt艂umaczenie lub taktyk臋. A jednak nie mog臋. Co艣 mnie przymusza. ROK WIARY (I ROZUMU). I dodatkowo siwa g艂owa, nikt nie wie, kiedy odejdzie. Nie wolno mi zabra膰 prawdy ze sob膮.

sobota, 11 maja 2013

Majowe rado艣ci


Z rado艣ci膮 czekam na I Komuni臋 艢wi臋t膮 w Strach贸wce. Z rado艣ci膮 (troch臋 inn膮) czekam na rocznic臋 I Komuni 艢wi臋tej. Tu, gdzie mieszkam, gdzie pracuj臋, gdzie jest moja szko艂a, dom, parafia, gmina (wsp贸lnota lokalna?).

Rado艣膰 dzisiejszego dnia, soboty, to rado艣膰 oczekiwania i sakramentalna konkretyzacja tajemnicy przebaczenia w I Spowiedzi 艢wi臋tej dzieci z klasy drugiej Zespo艂u Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Rado艣膰 i prze偶ywanie wsp贸lnoty w modlitwie, w wierze (rozumnej?). Chc臋 z nimi by膰. To takie naturalne. Widz臋, mam ich w sobie, przed oczami, sercem, dusz膮... w ca艂ym sobie, w tym – w wierze rozumniej, w ludzkim wsp贸艂-byciu na ziemi. Tak偶e z ich rodzicami, niezale偶nie od tego, gdzie mieszkaj膮, jakie maj膮 pogl膮dy na sprawy polityczno-samorz膮dowe. W ramach jakiej艣 wsp贸lnoty lokalnej, wsp贸lnoty 偶ycia, pracy, rado艣ci i zmartwie艅, smutk贸w, konflikt贸w, nieporozumie艅, prze偶y膰 pa艅stwowo-patriotycznych, samorz膮dowych, religijnych, lokalnych....
Mam w sobie ich oczy, twarze, buzie, u艣miechy, gesty, 艣piew, taniec, mimik臋 tak膮 i inn膮. Przecie偶 tyle godzin sp臋dzili艣my razem na sali lekcyjnej, na uroczysto艣ciach szkolnych, parafialnych, gminnych, festynach, wydarzeniach sportowych itd.itp. To takie normalne, naturalne, dop贸ki lokalni politycy nie zamieni膮 naszego wsp贸艂-偶ycia w koszmar gry wyborczej, ambicji i intryg.

Jak trudno czasem, zw艂aszcza niekt贸rym z nas, zebra膰 wszystko w ca艂o艣膰. “Zbieram wspomnienia po wszystkich marzeniach” (“Ca艂kowanie wspomnie艅”). Wa偶na bywa (jest) nawet kolejno艣膰 wra偶e艅 i 艂膮cz膮cych je my艣li.


Dzisiaj w duchu radosnego oczekiwania wychodzi艂em z domu. Na dworze pogoda zmienna, ale nie nieprzyjazna. Dzie艅 lekko pochmurny, lekko wigotny. Tymbardziej pachnie ziemia i zieleni si臋 przyroda. Kwitnienie z ka偶dej strony – mieszkamy na wsi. Dobrodziejstwo wioski.
Samoch贸d szybko mknie, niesie mnie widz膮cego, czuj膮cego, my艣l膮cego po asfalcie. Pod ko艣cio艂em ju偶 s艂ycha膰 przez g艂o艣niki g艂os ksi臋dza. Domy艣lam si臋 liturgii s艂owa.
Wchodz臋 za uczniem i jego mam膮. Ko艣ci贸艂 w miar臋 pe艂ny. Zajmuj臋 wolne miejsce w 艂awkach. Recytuj臋 refren psalmu, 艣piewam wraz z innymi alleluja. Jeste艣my razem. Uczniowie, rodzice, znajomi, kole偶anki z pracy, z samorz膮du gminnego, bli偶si i dalsi s膮siedzi.
S艂uchamy nie艂atwego, teologicznego kazania. Odmawiamy, recytujemy Ojcze Nasz. B艂ogos艂awie艅stwo ko艅czy liturgi臋 s艂owa. Dzieci i rodzice ustawiaj膮 si臋 przed konfesjona艂ami, w drugim konfesjonale b臋dzie pomaga艂 ksi膮dz Fabian, s膮siad z Traw, kolega szkolny siostry, nasz znajomy/przyjaciel z Legionowa.

Przed ko艣cio艂em grupa ojc贸w i mam ustalaj膮 porz膮dek czekaj膮cych ich jeszcze prac dekoracyjnych, widoczni s膮 lokalni liderzy, mo偶na ich rozpozna膰 po zaanga偶owaniu, energii s艂贸w, gest贸w, poruszania...

Robi臋 zakupy 艣niadaniowe, wracam do domu. Z rado艣ci膮? Tak, refleksyjn膮. Ogarniam wszystko, co widzia艂em, s艂ysza艂em, czu艂em, pomy艣la艂em, zrozumia艂em. Zrozumia艂em mi臋dzy innymi to, czego zabrak艂o we wczorajszym tek艣cie “Samopoczucie – religia –B贸g”. Zabrak艂o, cho膰 mia艂em cz臋艣ciowo w notatkach. 呕e cz艂owiek, to "cia艂o uduchowione, albo duch uciele艣niony" (JPII, Familiaris consortio, List do rodzin), i 偶e samopoczucie, kt贸re buduje si臋 ze wszystkiego, co do艣wiadczamy, prze偶ywamy jest bardzo wielk膮 艣cie偶k膮 do Boga. Nie ma bez niego religii. Nasza religijna dusza, dyspozycyjno艣膰, to nie tylko prawdy katechizmowe, uj臋te w punkty warunki spowiedzi, przepisy liturgiczne itd. To nie tylko nasza wiara i rozum. Nasza religijno艣膰, to my. Ca艂y cz艂owiek, ze wszystkim, co otrzyma艂 w dziele tw贸rczym Boga, na Jego obraz i podobienstwo, mo偶na powiedzie膰, artystyczny osobowy tw贸r nie instytucjonalny :-)

PS.
Mam nadziej臋, 偶e przekaz艂em w tek艣cie to, co dosta艂em do przekazania. Od Kogo艣 wi臋kszego, ni偶 ka偶dy z nas, nawet, ni偶 nasze ulubione religijne formy i zwyczaje. Ja te偶 jestem s艂ug膮 s艂owa. Ja tylko czytam rzeczywisto艣膰, pr贸buj臋 czyta膰 obraz Boga i Jego podobie艅stwo tak偶e we mnie, czytam dyktowane, darowane mi fragmenty, prze-偶ycie, prze-偶ycia, zapisuj臋 i fotografuj臋, 艣wiadcz臋 i przekazuj臋.

pi膮tek, 10 maja 2013

B贸g – religia – samopoczucie


Jestem grzesznikiem, ale nie jestem grzecholubny. Jestem Bogolubnym, prawdolubnym, dobro-  pi臋kno- te偶.
Grzech i z艂o niszcz膮 pi臋kno itd. Oczywiste. Ale jest dobro, jest prawda, jest pi臋kno, kt贸re s膮 wi臋ksze ni偶 nasz najwi臋kszy grzech i z艂o. I te – dobro, pi臋kno, prawda - pod r臋k膮, tu偶 tu偶 i te, jako Najwy偶sze, Osobowe, B贸g.

Oczywisto艣ci. Ale wychodz膮c od tych i innych oczywisto艣ci, chc臋 zastanowi膰 si臋 nad zwyk艂ym niezwyk艂ym fenomenem, dost臋pnym ka偶demu z nas, prawie codziennie. Nad relacj膮: B贸g – religia – samopoczucie. Celowo odwo艂uj臋 si臋 do samopoczucia. Powiedzenie: B贸g – religia – psychologia (cz艂owiek) s膮 zbyt trywialne. Wiadomo, 偶e nie ma religii, bez cz艂owieka. A B贸g bez cz艂owieka by艂by Bytem nieznanym. Ale co ma do tego samopoczucie?

Nie raz ju偶 chcia艂em wzi膮膰 to pod lup臋. “To”, czyli w艂a艣ciwie 艣rodek siebie, relacje mi臋dzy ja i reszt膮 byt贸w, zw艂aszcza Ty - Boga (subiektywno艣膰 - obiektywno艣膰?, m贸j 艣wiat wewn臋trzny - 艣wiat zewn臋trzny rozumu i wiary...). Nie znam innego samopoczucia, jak tylko swoje, samopoczucie innych os贸b jest poznawalne mniej doskonale.
Mog臋 ju偶 napisa膰: moje samopoczucie, a B贸g i religia. Czy to, co subiektywne mo偶e m贸wi膰 co艣 o tm, co obiektywne. Co Najwi臋ksze? Subiektywno艣膰 a Dobro Pi臋kno Prawda? TAK. To mnie frapuje od dawna.

Samopoczucie jest jakby marginalizowane w rozwa偶aniach religijnych na poziomie codziennym, lokalnym. U 艣wi臋tych (mistyk贸w) – nie. Mo偶e nawet samopoczucie jest chowane za plecami, wstydliwie, jako nielicuj膮ce z wielk膮 religijn膮 domen膮. O nie! O, biada nam, je艣li tak jest!

Przyk艂ad z wczoraj:
- po czarnej nocy i poranku pojecha艂em do szko艂y, wiedz膮c, 偶e spotkanie z dzie膰mi (czemu偶 tak偶e nie z doros艂ymi, ale偶 oczywi艣cie) musi da膰 dobro, kt贸re zaja艣nieje czym艣 wi臋kszym.

Przyk艂ad z dzisiaj:
- te偶 nie najpi臋kniej, cho膰 du偶o ja艣niej si臋 budz臋, po 艣nie takim-owakim, w艣r贸d innych, by艂y te偶 spowied藕, spotkania, rozmowy duchowo-intelektualne... (jestem zwyk艂ym homo sapiens religiosus). Potem kawa, 艣niadanie, to, tamto i nag艂e dobre samopoczucie. Na pewno w tym nag艂ym zwrocie by艂 procent od wczorajszego dobra (opisanego w po艣cie "Zachowa膰 (ratowa膰) dobro i prawd臋"). Po nitce do k艂臋bka, do pi臋kna, dobra, prawd licznych, pi臋knych i dobrych, wszystko w jasno艣ci si臋 zanurza i jak psa艂terza wiersze i d臋by pami臋ci otaczaj膮 mnie. Gdzie艣 w tej m膮czce-tworzywie bytu jest (znajduje si臋) punkt zaczepienia, ten pierwotny punkt zwrotny, ale nie jestem w stanie wypl膮ta膰 go z ca艂o艣ci. Kto艣 nadmiernie religijny p贸jdzie na skr贸ty I powie: Go w Ca艂o艣ci, ale nie ja. Ja chc臋 bardziej pomy艣le膰, poszuka膰, zapisa膰. Adekwatne da膰 s艂owo rzeczy, kt贸ra mnie pochwyci艂a. Homo sum et... Nawet Pi艂ata zastanowi艂o dobro i z艂o w rozs膮dzaniu sprawy Jezusa, wskazywa艂 poruszony na “Ecce homo” i pyta艂 “A c贸偶 to jest prawda”.

Do艣wiadczenie dzisiejsze inne? Nie zagl膮dam do Internetu, by dzisiejszo艣膰, zw艂aszcza ta nasza, zw艂aszcza po moim wczorajszym po艣cie opisuj膮cym nasze nie-rozs膮dne sprawy, I to w艂a艣nie z pos艂ugiwaniem si臋 religi膮, nie zburzy艂y spokoju, nie zaciemni艂y jasno艣ci, nie zniszczy艂y dobra, nie utrudni艂y kontemplacji prawdy I pi臋kna, kt贸re jest, mieszka w艣r贸d nas. W Tobie, we mnie, w nas, w nich!

R贸偶ne s膮 samopoczucia. R贸偶ne miewaj膮 powody. Ka偶de moje samopoczucie, dobre i z艂e, ma sw贸j kontekst najg艂臋bszy. Tak lub owak prowadzi do sprawy Boga, religii i cz艂owieka (czyli i mnie, w istocie).
Samopoczucie mo偶e by膰 dobr膮 (doskona艂膮) drog膮 do odnalezienia i odnowienia dobra, prawdy i pi臋kna w nas. Czasem przechodz膮c etap refleksji nad grzechem i z艂em. Grzech i z艂o nie s膮 oderwane od ca艂o艣ci, pisanej z ma艂ej i wielkiej litery. Jeste艣my transcendencj膮. Transcendencja jest w nas. I zn贸w, ta z ma艂ej i z wielkiej litery (nawet je艣li mamy swoje w艂asne gramatyki i ortografie). My jeste艣my transcendencj膮 – podobie艅stwem i obrazem transcendentnego Boga. Jeste艣my immanentn膮 transcendencj膮. Nie mo偶emy od niej uciec (si臋 wyzwoli膰). Ba, nie jestem w stanie uchwyci膰 jej punktu zaczepienia we mnie, nawet punktu zwrotnego swoich samopoczu膰.

Psychologia nie jest w stanie ukonstytuowa膰 samej siebie. Bez reszty kultury. Bez ca艂o艣ci, kt贸ra na nas oddzia艂ywuje, nas kszta艂tuje, na nas wp艂ywa tak i owak, wszechogarniaj膮co. Bogu dzi臋ki, je艣li w dialogu rozumnym. Fatalnie, je艣li poprzez filtry i kaga艅ce zamkni臋tej (chorej) prywatno艣ci, kt贸re jej intencjonalnie (i nie) na艂o偶ymy.

Chwila refleksji nad sob膮, nad swoim samopoczuciem, prowadzi homo sapiens (czy tylko h.s. religiosus?) na zielone pastwiska, nad wody spokojne. St膮d mog膮 艣cie偶ki, 艣cie偶ynki, mosty I mostki prowadzi膰 do medytacji, adoracji, kontemplacji. Je艣li zrobimy dalsze kroki, je艣li damy si臋 poprowadzi膰.
To wszystko by艂o i jest w religii, cho膰... Cho膰 zdaje si臋, jakby艣my w swojej codzienno艣ci mniemali, ze to tylko dla specjalist贸w mnich贸w, mniszki i w ksi膮偶kach. Ot贸偶, nie. To wszystko jest w Dobrej Nowinie. Tylko – niestety – przykroili艣my j膮 w naszej religijnej codzienno艣ci do utartych zwyczaj贸w, tradycji itp. Og贸lnie – do bezrefleksyjnej dominacji archaiczno艣ci (cho膰 ci膮gle 偶ywej) form, szat, gest贸w, obrz臋d贸w, jakby one by艂y istot膮 religii. O bezrozumni. O zgrozo XXI wieku. Zgrozo w Roku Wiary (i Rozumu)! Ko艣ciele 艣wi臋ty co艣 zrobi艂 z powiewem Ducha 艢wi臋tego w 艢wi臋tym Powszechnym Soborze Watyka艅skim II. Je艣li nasze 偶ycie religijne, 偶ycie naszych lokalnych wsp贸lnot wiary, zwanych parafiami, nie kr臋ci si臋 wok贸艂 nauczania soborowego, w licznych spotkaniach, rozmowach (np. w katechezach dla doros艂ych), to s艂usznie ksi膮dz Tomasz Halik u偶y艂 okre艣lenia “zdradzona rewolucja” (ze znakiem zapytania).

A co by dzisiaj powiedzia艂 艣wi臋ty Augustyn, kt贸ry ju偶 w IV wieku wiedzia艂, 偶e “nie ma wiary bez my艣lenia”? Zdumiony by艂 tak偶e tym, 偶e podziwiamy 艣wiat, krajobrazy, osi膮gni臋cia ludzko艣ci, a sami siebie nie znamy, sami siebie nie podziwiamy.
Skierujmy wi臋cej 艣wiat艂a do 艣rodka, a wi臋cej 艢wiat艂a odbierzemy, ni偶 zainwestujemy. Zachwy膰my si臋, od czasu do czasu, nawet swoimi samopoczuciami :-)

PS.
Po jakim艣 czasie, nabywszy wi臋kszego do艣wiadczenia, trzeba rozszerzy膰 kwesti臋 o mo偶liwo艣膰 zwodzenia, o rozeznanie, na ile tradycja, a na ile rozumno艣膰 natury cz艂owieka, jest fundamentem naszej religijno艣ci, o zakres mi艂osierdzia (np. o auto-mi艂osierdzie, nie tylko auto-oskar偶enia, w zwi膮zku z bli藕nim i Bogiem samym...).

czwartek, 9 maja 2013

Zachowa膰 (ratowa膰) dobro i prawd臋



Wyje偶d偶a艂em do szko艂y pe艂ny, jak pustak. Mas臋 wolnych przestrzeni do wype艂nienia. Co mam im (klasom 0-6) zawie藕膰? Pustaka? No nie, wiar臋. Mi艂o艣膰 Boga. Wiar臋 w Jezusa, kt贸ry jest Drog膮 Prawd膮 i 呕yciem. Wiar臋 w Prawd臋 Pi臋kno Dobro, osobowe, aktywne, wyznaczaj膮ce ludziom los. Narodom? Ko艣cio艂owi na pewno. Cho膰...! Je艣li ko艣ci贸艂 chce s艂ucha膰 Ducha 艢wi臋tego, tak jak naucza 艢wi臋ty Powszechny Sob贸r Watyka艅ski II. R贸偶nie bywa, s膮 lokalne i globalne bunty przeciwko duchowi Wielkiego Soboru. Cz臋sto o g艂upstwa, rzeczy zewn臋trzne, drugorz臋dne, form臋 odprawiania mszy, przyjmowania komunii, przebudow臋 prezbiterium, now膮 architektur臋, stroje i szmatki (genera艂 jezuit贸w). U nas tak偶e nie ma zgodno艣ci, co gorsza, nie ma gotowo艣ci do dialogu (np. w formie katechezy dla doros艂ych). Jest Rok Wiary ("i Rozumu", dop. m贸j jk).

Co robi膰 z dzie膰mi, kt贸re za dwa dni przyst膮pi膮 po raz pierwszy do spowiedzi, a za trzy – do komuni 艣wi臋tej?! Przecie偶 nie temat z podr臋cznika, ani – co by艂oby du偶o gorsze – robi膰 sprawdziany, egzaminy. Biskup Antoni D艂ugosz opisa艂 przypadki moczenia si臋 (sikania pod siebie) zestresowanych dzieci przed konfesjona艂em. Wierz臋, wiem, od 31 lat, 偶e katechezy s膮 dzie艂em Boga, je艣li zdamy si臋 na Niego i pozwolimy Mu dzia艂a膰. B贸g 呕ywy. 呕ywa religia. Katecheza jako 艣wiadectwo i 艣wiadczenie osobowe o mi艂o艣ci do Prawdy Nie艣miertelnej, wi臋kszej ni偶 katechizmy i podr臋czniki. Czy kochaj膮cy uk艂ada sobie plan, co odkryje z prawdy, pi臋kna i dobra kochanej osoby? 呕e swoj膮 relacj臋 osobow膮, 偶yw膮, dynamiczn膮 u艂o偶y w katalog punkt贸w i podpunkt贸w? Czy widz膮cy mo偶e opisywa膰, zanim ujrzy? S艂ysz膮cy, zanim us艂yszy?

Widz臋 i s艂ysz臋, kiedy staj臋 z ka偶d膮 klas膮 przed krzy偶em. Od 31 lat (cho膰 nie jestem ani doskona艂y, ani nawet bardzo dobry, ot, zwyk艂y homo sapiens religiosus).

Na pierwszej lekcji, w艂a艣nie w klasie komunijnej, wszystko potoczy艂o si臋 pi臋knie. Dominowa艂a rado艣膰, spontaniczno艣膰, nawet elementy entuzjazmu  Min臋艂o 45 minut, podzi臋kowali艣my modlitw膮, 艣piewem. Dosta艂em niesamowite 艣wiat艂o. Niesamowite, wzgl臋dem czarnej nocy i poranka. Normalne, mog臋 rzec, rutynowe, wzgl臋dem tysi臋cy katechez w trakcie 31-letniej “kariery” katechetycznej :-)

“Zer贸wk臋” jednak musia艂em opu艣ci膰 (przepraszam dzieci i p. Mirk臋), szuka艂em pami臋ci. Na szcz臋艣cie tylko komputerowo-cyfrowo-fotograficznej. By艂y na niej zdj臋cia z wczorajszego spotkania z siostra Tadeusz膮, misjonark膮 z Kamerunu. Pami臋膰 si臋 odnalaz艂a.

W klasie czwartej te偶 mi (i im) si臋 upiek艂o. Odby艂a si臋 pi臋kna patriotyczna uroczysto艣膰 od艂o偶onego 3 Maja. Od艂o偶onego? Ale偶 sk膮d. U nas, w gminie, a zw艂aszcza dla obywateli Rzeczpospolitej Norwidowskiej duch trzeciomajowy panuje bez ko艅ca. Pocz膮tek mia艂 w pracy i listach z obrad Sejmu Wielkiego J贸zefa Sobieskiego oraz(!) w powstaniu Solidarno艣ci w 1981. Przecie偶 to nie by艂 przypadek. To by艂a koincydencja zamierzona, intencjonalna.
Scenariusz uroczysto艣ci by艂 oryginalny, autorstwa Emili, tej od hymnu szko艂y (“z naszej ziemi si臋 wywodzi艂... jak by膰 cz艂owiekiem... prawdy szuka膰 w sobie...”).

Du偶o dobra jest wok贸艂 nas. Gdyby by艂o wi臋cej z艂a, 艣wiat by ju偶 nie istnia艂. Dobro objawia si臋 nam ka偶dego dnia. Bywa jak b艂yskawica albo babie lato. Jestem pewny, 偶e ka偶dy z nas ma takie poruszenia (dobrem, pi臋knem, prawd膮) codziennie,  ale ma艂o kto je zachowuje. Prawda si臋 daje, dobro i pi臋kno te偶, ale nie narzuca. Je艣li jej nie przyjmiemy, odejdzie (smutna). Moja nieodmienna rada jest – we藕 I zapisz. We藕 i zjedz, niech si臋 stanie twoj膮 cz膮stk膮. Zapisz, utrwal, podziel si臋.

Mo偶emy by膰 pewni, Ty i ja, my, wy, wszyscy, 偶e z艂o nie 艣pi, 偶e zaatakuje  cho膰by po to, aby wymaza膰, zatrze膰 dobro. Dzieje si臋 ten proces, ten mechanizm, sinusoidalnie. Dzie艅 w dzie艅, nawet czas w czas, godzina w godzin臋. ZAPISZ DOBRO, PRAWD臉, PROMIE艃 艢WIAT艁A, PI臉KNA ZANIM ULECI, ZANIM ZABIERZE CI JE CIEMNO艢膯, NAWET W 艢RODKU DNIA.

Po akademii trzeciomajowej (tak si臋 kiedy艣 m贸wi艂o, by艂y jeszcze akademie w Dzie艅 Zwyci臋stwa - 9 maja, dzie艅 Wojska Polskiego itd.) by艂y dalej normalne lekcje, wed艂ug planu  Ja poszed艂em do klasy trzeciej, “rocznicowej”. W poniedzia艂ek zapowiedzia艂em, dzisiaj rozdawa艂em pokrojone porcje scenariusza Rocznicy I Komunii 艣w. Dzieci mog艂y czyta膰 fragmenty na wielkim ekranie I wybiera膰 wed艂ug gustu. Z niewielkimi oporami doszli艣my prawie do ko艅ca, gdy jedna z uczennic spyta艂a, czy to, co wzi臋艂a (dobrowolno艣膰, nie stosuj臋 przymusu) ma m贸wi膰 po tym, co dosta艂a od wychowawczyni. Przetar艂em uszy, oczy, pokr臋ci艂em g艂ow膮 w lewo-prawo, sprawdzaj膮c, czy si臋 nie przes艂ysza艂em. Nie mam mentalno艣ci ubeckiej i nie prowadz臋 艣ledztw, co, kto robi za moimi plecami. A do tego, po paru minutach od takiej pi臋knej patriotycznej uroczysto艣ci! Kiedy co艣 zacz臋艂o do mnie dociera膰, jak z ci臋偶kiego, ponurego 偶artu, powiedzia艂em, 偶e je艣li jeszcze kto艣 ma jakie艣 inne “rocznicowe” teksty, rozdane za plecami katechety KK, to niech je od艂o偶y, 偶eby mu si臋 nie myli艂y, odda, wyrzuci, zrobi, co chce. 呕e nie mo偶e by膰 tak, 偶e siewca sieje w dzie艅, a w nocy przychodzi nieprzyjaciel i te偶 co艣 wsiewa, przewa偶nie k膮kol. Spyta艂em dzieci, wszak ze wsi, czy znaj膮 przypadki, 偶e kto艣 obsiewa po kryjomu cudze pole. Zgorszenie. Sianie zam臋tu. Robienie wody z m贸zgu, inaczej - domu wariat贸w. Rozpowiadaj膮c potem, 偶e “katecheta opu艣ci艂 dzieci i nie chce przygotowa膰 do I Komunii, rocznicy itd.”. Tak by艂o w zesz艂ym roku. Cho膰 w zesz艂ym roku te偶 by艂a rocznica komunii i odby艂a si臋 godnie, normalnie, jak od dziesi膮tk贸w lat. No pasaran.

Na lekcji w klasie pierwszej zn贸w zdarzy艂o si臋 (jak wielkie?) dobro. Przysz艂a DyrKa ze swoim og艂oszeniem  roznoszonym po ca艂ej szkole. I c贸偶, 偶e ma艂偶onka sakramentalna! 艢piewali艣my akurat za biskupem Antonim D艂ugoszem “Gdy na morzu wielka burza”. Teledysk z biskupem jest wybrakowany, ma tylko 艣cie偶k臋 d藕wi臋kow膮. No to niech pani dyrektor powyg艂upia si臋 z nami, wiem, 偶e zna gesty do tej piosenki. I by艂o tak: biskup 艣piewa艂, dyrektorka pokazywa艂a gesty do teksty, a katecheta siedzia艂 i si臋 przypatrywa艂 (zachowuj膮c wszystko w sercu swoim). Wreszcie si臋 ruszy艂, pobieg艂 w te p臋dy po aparat i utrwali艂. Zachowa膰 (ratowa膰) dobro! I jeszcze jedna my艣l, ze mszy na Vademecum (P贸jd藕 za Mn膮), 偶e my艣my tylko wykonali dzie艂o, “do kt贸rego zostali艣my przeznaczeni”. Tym bardziej “No pasaran”.

W klasie sz贸stej spisa艂em zobowi膮zanie -
“Uroczy艣cie przyrzekam, 偶e kto spe艂ni trzy warunki:
1. znajdzie ciekawy dla siebie filmik na YouTube z serii 3MC (trzyminutowy katechizm)
2. Udost臋pni na stronie internetowej, do kt贸rej ma uprawnienia
3. Zaprezentuje na lekcji i powie co-nie-co, dlaczego, co...
... otrzyma “pi膮tk臋” na koniec roku.

Kto zaprezentuje temat filmiku ze zrozumieniem przed klas膮 (b膮d藕 na sali, 艣wietlicy, na jakim艣 np. Szkolnym Festiwalu Religijnym Roku Wiary (i Rozumu) – dostanie “sz贸stk臋” z religii na koniec roku. AMEN!

Klasie pi膮tej, w dow贸d uznania, za pi臋kny program 3 Majowy, pozwoli艂em wyj艣膰 na zewn膮trz (outdoor activity), cieszy膰 si臋 wolno艣ci膮, 艣wie偶ymi promieniami S艂o艅ca, sob膮, m艂odo艣ci膮, Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮... Posiedzia艂em z boku, pomedytowa艂em, roz-wa偶aj膮c wszystko dobro, kt贸re mnie/nas dzisiaj spotka艂o.

wtorek, 7 maja 2013

Pamie膰 偶yciorysowej i narodowej wiosny (w dniu matury naszych dzieci)


“odm贸wiono mi zwyczajnego dialogu,
obficie nakarmiono pogard膮” (J贸zef K.)

Majowe noce i dni zawsze ju偶 b臋d膮 mia艂y dla mnie melodi臋, 艣wiat艂o i zapach maja 1981. Melodia, tak wtedy, jak i dzisiaj, p艂ynie z 艂膮k, z drzew, z sadzawek i rozlewisk. Przyrodnicy m贸wi膮, 偶e tylko w ciep艂e noce i na w miar臋 czystym ekologicznie terenie. 艢wiat艂o ksi臋偶yca. Zapach bije od kwitn膮cych ro艣lin i z paruj膮cej ziemi.

Wszystkie impulsy ch艂on膮艂em z wyostrzon膮 wra偶liwo艣ci膮, wracaj膮c po za艂o偶ycielskich zebraniach wiejskich i przesiaduj膮c z w艂asnymi my艣lami na werandzie. Zmys艂y, rozum, 艣wiadomo艣膰 mia艂em wyostrzone, jako jeden z warunk贸w solidarno艣ciowego dzia艂ania i sztuki przetrwania. Rodzi艂a si臋 Polska. By艂em akuszerem. Odbyli艣my, w sumie, z Kazikiem i Jankiem, osiemna艣cie zebra艅 za艂o偶ycielskich Nowej Polski. I my do艂o偶yli艣my cegie艂k臋 do fundament贸w Nowej Odrodzonej Ojczyzny. Nikt mi tego nie zabierze. Nikt nam tego nie zabierze.

Kto ma o tym m贸wi膰 (i pisa膰), jak nie naoczny 艣wiadek i uczestnik tamtych wydarze艅, KT脫RE WRACAJ膭 Z KA呕DYM MAJEM! Dlaczego w og贸le o tym m贸wi膰, pisa膰, przypomina膰?! Bo na tym polega 呕YCIE gatunku homo sapiens. Bez pami臋ci (wi臋c) i to偶samo艣ci, ten偶e wyj膮tkowy gatunek w ca艂ym Kosmosie degraduje si臋 do przys艂owiowego homo lupus. Ludzie staj膮 si臋 sobie wilkami. Od szczyt贸w w艂adzy politycznej, po tzw. wsp贸lnoty lokalne, poprzez samorz膮dy, po szko艂y, parafie itd. Czym jest wtedy Polska? Czym ko艣ci贸艂? Czym wiara i rozum? Jaka rozumno艣膰 rz膮dzi nami wtedy? Jak racjonalno艣膰, jaka logika? Ludzki 艣wiat, kt贸rego zarys da艂 Jan Pawe艂 II w Centesimus annus, w Fides et ratio, wali si臋 w gruzy, w kup臋 rozrzuconych kart.

Pisz臋 7 maja, bo to takie wa偶ne, takie wyj膮tkowe, takie majowe, takie polskie, takie chrze艣cija艅skie...
Jestem wybra艅cem, by艂em przy narodzinach wszystkich naszych dzieci, tu偶 tu偶. Nie potrafi艂bym wtedy by膰 gdzie indziej, ale przecie偶 to nie zawsze od ch臋ci zale偶a艂o. Jestem wybra艅cem, Opatrzno艣膰 mi s艂u偶y艂a. Przy narodzinach Olka – nawet w sali porodowej. W MAJU 1981 BY艁EM PRZY PORODZIE ODRODZONEJ POLSKI. By艂em jej akuszerem, jednym z milion贸w. Nikt mi tego nie odbierze. Nikt nam tego nie odbierze. To jest nasze dobro wsp贸lne, ca艂ego narodu. Wszystkich Polak贸w. Tak偶e w gminie.

Mo偶e tylko trzy by艂y takie wydarzenia za mojego 偶ycia:
- noc z 16 na 17 pa藕dziernika 1978
- czternasto-minutowa burza frenetycznych oklask贸w i 艣piewu z g艂臋bi serc i dziej贸w podczas przem贸wienia Papie偶a na placu Zwyci臋stwa w Warszawie w czerwcu 1979
- maj 1981 w gminie Strach贸wka
Prze偶ycie po komunii w Kodniu 1983 w ko艣ciele pw. Ducha 艢wi臋tego na terenie rodu Sapieh贸w by艂o najg艂臋bsze teologicznie, ale narodowo-patriotycznie tamte trzy. “Kode艅” by艂 prze偶yciem osobistym i uniwersalnym, Prostoty Boga, tamte trzy by艂y do szpiku ko艣ci polskie.

Bez pami臋ci i to偶samo艣ci, Centesimus annus!!! te偶 jest dokumentem napisanym z rocznicowej okazji, 偶ycie spo艂eczne rozsypuje si臋 w pustynny piasek.  U nas, potrafi臋 wskaza膰 momenty prze艂omowe tzw. najnowszej historii. 3 Maja 1981 – wiar臋 (rozumn膮), wielkie idea艂y, wsp贸lnot臋, wierno艣膰, przyja藕艅. 19 czerwca 1994 - zdrad臋, 艂amanie przyrzecze艅, prywat臋, interes grupowy (bezideowo艣膰).

Ziarno fa艂szu wrzucone w gminn膮 gleb臋 wydaje zatrute owoce. W tej samej spoleczno艣ci lokalnej funkcjonuj膮 w wi臋kszym lub mniejszym stopniu dwie gminy, dwie wiary (parafie), dwie szko艂y. Hutu i Tutsi? I tabu lub dogmat, by t臋 prawd臋 przemilcze膰. Trudno jednak milcze膰, gdy dochodzi do pogwa艂cenia wiary i rozumu, w Roku Wiary i Rozumu!

“Niech ja wezm臋, 偶e szalony i g艂upi, a Wy potraficie, a Wy reszt臋 zr贸bcie” - cytuj臋 sw贸j m艂odzie艅czy wierszyk. Mnie weryfikuje 呕ycie. Nie to, co kto艣 wyrwie z kontekstu i pastwi si臋 w komentarzu do mojego bloga. Mnie weryfikuje 呕ycie.

Czuj臋 ogrom upokorze艅 i si臋 pod nimi ugi膮艂em. Wyprostowa膰 mog艂aby mnie tylko Polska lub Ko艣ci贸艂, wi臋c “cho膰 si臋 tak nie stanie mi艂o艣ci mojej” t臋skno mi Panie. Nie b臋d臋 udawa艂, 偶e jest mi to oboj臋tne. Mia艂 prawo wielki poeta skar偶y膰 si臋 "Cyprian Norwid zas艂u偶y艂 na dwie rzeczy od Spo艂ecze艅stwa Polskiego: to jest aby one偶 spo艂ecze艅stwo nie by艂o dla艅 obce i nieprzyjazne"! Ma艂y obywatel JK te偶 ma takie prawo. Zamiast tego na艂yka艂em si臋 upokorze艅:
- jako ojciec rodziny (sytuacja materialna),
- polski patriota (Solidarno艣膰 RI),
- samorz膮dowiec, prezes OSP (odrzucono bez s艂owa apel o uczczenie XXX rocznicy Solidarno艣ci, wypchni臋to z Mazowieckiej Wsp贸lnoty Samorz膮dowej),
- katolik my艣l膮cy (po 31 latach katechizowania zwany siewc膮 nienawi艣ci i oskar偶any, 偶e zostawi艂 dzieci przed I Komuni膮, niczym z艂y pasterz owce),
- cz艂owiek my艣l膮cy (czego wyrazem jest cho膰by “Osobny 艣wiat”)
- przemilczany, skazany na banicj臋 w swojej kochanej Ojczy藕nie i norwidowskiej gminie, persona non grata, dziedzic tradycji rodzinnych (stan materialny)...

Jakiej Polski (i jakiego katolicyzmu) dzisiaj najwi臋cej wok贸艂 nas? Czy tej wolnej, dumnej, 艣wi臋tej jak Sob贸r Watyka艅ski II, otwieraj膮cej si臋 na "艣wiat ca艂y", jak w koronce do Mi艂osierdzia, 艣wiadomej siebie i swojej roli w 艣wiecie i Europie? Odzyskanej od 艣wiatowego i rodzimego komunizmu i komunist贸w? Branej t臋cz膮 zachwytu od zarania dziej贸w? Czy tej wymi臋dolonej, popeerelowsku nie艣wiadomej, zakompleksia艂ej z wielu – prawdziwych, cho膰 nierozpoznanych lub wypieranych – powod贸w? Polski i Polak贸w wybieraj膮cych sobie okazje do 艣wi臋towania? - Je艣li dawne powstania i dawni powsta艅cy, to tak, je艣li niedawni, ale skuteczni w Swym Dziele, to nie! Jaka?

Wystarczy艂oby, zw艂aszcza w tak ma艂ym 艣rodowisku lokalnym (gmina, szko艂a, parafia) rozmawia膰, w realu lub w Internecie, pokaza膰 swoje my艣lenie, sk膮d my, sk膮d nasz r贸d... by roz艣wietli膰 mas臋 ciemno艣ci. By zaja艣nia艂a Rzeczpospolita. By wsp贸lnoty sta艂 si臋 cud. I to jest w艂a艣nie nasz najwi臋kszy problem. Anty-objawienie. Jak niewiele jest ludzi i jak nie ma prawie pragn膮cych si臋 objawi膰. S艂owo musi si臋 narodzi膰. Zw艂aszcza s艂owo adekwatne, osobowe, poparte osobowym 偶yciem. Takie s艂owo nie umiera – 艣piewamy w kol臋dach i w hymnie.

Jest wyj艣cie honorowe dla wszystkich – spotkania, debaty spo艂eczne, oczyszczaj膮ca rozmowa (ci膮g spotka艅 i rozm贸w). Bo w dwu- albo wielo-licowo艣ci 偶y膰 si臋 nie chce. A na pewno nie da si臋 dobrze wychowa膰 nast臋pnego pokolenia na prawych ludzi, wielkich obywateli, patriot贸w lokalnych i narodowych, ludzi Europy i 艣wiata.

Pozosta艂o艣ci mentalno艣ci klasowej, nie艣wiadomych siebie dziedzic贸w marksistowsko-wyznaczonego ciasnego 艣wiatopogl膮du, ci膮gle jest wi臋zieniem dla wielu.

Cho膰 nie wydam cia艂a na ca艂o-spalenie  ani nie ugnie si臋 pode mn膮 ga艂膮藕 drzewa, to chc臋 by to by艂 list po偶egnalny. M贸g艂bym wpisa膰 dedykacj臋: “Martwy w spo艂ecze艅stwie - martwym w kr贸lestwie prawdy, na wyrzut sumienia”. Mam nadziej臋 jednak, 偶e tak偶e na ratunek - kt贸remu艣 z Waszych dzieci, pragn膮cych 偶y膰 w prawdzie, z pe艂n膮 pami臋ci膮 i to偶samo艣ci膮, w stanie - osi膮galnej przez homo sapiens - samo艣wiadomo艣ci, z wiar膮 i rozumem, nie w bia艂ej magii bezrefleksyjnej religijno艣ci.

PS.1
C贸rka Hela, absolwentka Zespo艂u Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strach贸wce i LO im. Ksi臋cia J贸zefa Poniatowskiego w Warszawie wybra艂a i pisa艂a na temat “Rola autorytetu w spo艂ecze艅stwie na podstawie "Przedwio艣nia". No i w ten niecodzienny maturalny spos贸b dosta艂em impuls, aby opublikowa膰 tekst pisany w Gwizda艂ach, gdzie szuka艂em i znalaz艂em odpowiednie warunki. Kiedy艣 ju偶 m贸wi艂em, 偶e napisa膰 – to jedno, zdecydowa膰 si臋 na opublikowanie w Internecie – to drugie. Czasem trzeba silnych bod藕c贸w, by wykona膰 jedno i drugie.

PS.2
Przypadkiem, plik kartek le偶a艂 w samochodzie na tylnym siedzeniu, pos艂u偶y艂 mi za podk艂adk臋, zajrza艂em, by艂 to tekst modlitwy powszechnej na msz臋 Vademecum 2013, przeczyta艂em. Jak znalaz艂 i dzisiaj. Wierz臋 w ka偶de zapisane tam s艂owo. I w s艂owa, w cytatach biblijnych z Nowego Testamentu, i te - w naszych wezwaniach modlitewnych. S艂owo musi si臋 narodzi膰, by przekaza艂o swoj膮 prawd臋. Raz narodzone, nie umiera, nie jest wszak z rozk艂adaj膮cej si臋 materii. Agatologia!