Ka偶demu chyba zdarzy si臋 powiedzie膰 „jest mi smutno”. A nawet „jest mi bardzo smutno”. Dlaczego? - trudno wyt艂umaczy膰. Napada nas smutek egzystencjalny. Ma on swoje uwarunkowania bytowo-艣rodowiskowe. Niby nie wiemy, trudno wyja艣ni膰, lecz jednak wiemy. Jakie艣 konkrety 偶ycia tak sprawi艂y.
Wsta艂em i m贸g艂bym tak powiedzie膰 dzisiaj, ale pisz臋 tekst o realizmie. O moim realizmie, kt贸ry – do tego - jest przede wszystkim dzi臋kczynieniem. Czy jest tu sprzeczno艣膰? Czy nie?!
Spa艂em, obudzi艂em si臋, wsta艂em w konkretnym dniu 17 grudnia 2014, w 61-szym roku 偶ycia. W miejscu naszego rodzinnego zamieszkiwania. W starym 106-letnim domu, z Matk膮 Bo偶膮 Annopolsk膮 w rogu Ogrodu. Przez okno widz臋 d臋by, m贸wi臋 o nich 'd臋by pami臋ci', jest szaro-zielono, 艣niegu brak. W szkole, w kt贸rej pracowa艂em przez 20 lat, Zespole Szk贸艂 im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej w Strach贸wce, b臋dzie popo艂udniu wigilia zbiorowa, szkolno-gminno-pokoleniowa, dobry integracyjny pomys艂 na t臋 艣wi膮teczn膮 por臋 roku. Dosta艂em zaproszenie, nie skorzystam, z niejakimi wyrzutami sumienia, ale niewielkimi (to troch臋 oddzielny temat). Papie偶 Bergoglio, z wykszta艂cenia chemik, z powo艂ania jezuita, ko艅czy dzi艣 78 lat.
Na m贸j nastr贸j(?), a raczej od-czucie egzystencjalne, czucie siebie i 艣wiata, wczoraj wieczorem, noc i poranek, wp艂ywa najbardziej post, jaki wczoraj dosta艂em. Komentarz do posta. Na moim profilu na Fb napisa艂em - „W tej sytuacji wszyscy b膮d藕my (jeste艣my z) s臋dziami! "Jest to bezprzyk艂adny w Europie atak polityka pretenduj膮cego do sprawowania w艂adzy wykonawczej w Polsce, na w艂adz臋 s膮downicz膮. Jest to pe艂en pogardy atak wymierzony w ka偶dego z tysi臋cy s臋dzi贸w wszystkich s膮d贸w w Polsce", kt贸ry by艂 udost臋pnieniem artyku艂u na wp.pl - „Prezesi SN, TK i NSA oburzeni s艂owami Jaros艂awa Kaczy艅skiego o s膮dach”.
Internauta z Wo艂omina MS napisa艂 w kt贸rym艣 z kolei komentarzu: „Panie J贸zefie, nie akceptuj臋 takiego rozdwojenia ja藕ni w kt贸rym z jednej strony postuluje pan likwidacj臋 PiS i Kaczy艅skiego osobi艣cie, a z drugiej strony ubolewa pan, 偶e tyle nienawi艣ci i wojenek w narodzie.”
Zareagowa艂em mocno, emocjonalnie i rozumowo (cz艂owiek jest jedno艣ci膮): „Mia艂em o panu dobre zdanie. Po s艂owach "postuluje pan likwidacj臋 PiS i Kaczy艅skiego osobi艣cie" nie chce mi si臋 dalej czyta膰? I gdzie znalaz艂 Pan moje ubolewania „tyle” nad nienawi艣ci膮 i wojenkami w narodzie?! Czy pan jest teraz trze藕wy?
Kiedy kto艣, jeden/jedna drugiej/drugiemu przypisuje (wmawia) s艂owa i pogl膮dy, kt贸rych ten kto艣 nigdy nie mia艂 i nie napisa艂 – ko艅czy si臋 mo偶liwo艣膰 rozmowy. Nie jestem w stanie sobie tego wyt艂umaczy膰, jak tylko zamroczeniem alkoholowym lub innym (bez ch臋ci obra偶ania, to m贸j racjonalizm, realizm...). No bo jak, no bo czym? - dotychczasowe rozmowy dawa艂y podstawy, by s膮dzi膰, 偶e rozmawiaj膮cy s膮 na podobnym poziomie realizmu i racjonalizmu (R-R).
Rozdwojenie ja藕ni jest ci臋偶kim podejrzeniem i diagnoz膮. Zw艂aszcza w czasie dyskusji o morderczych dzieciach, kt贸re wymy艣li艂y i zrealizowa艂y zab贸jstwo rodzic贸w! W mediach non-stop wypowiadaj膮 si臋 biegli z zakresu medycyny s膮dowej, psychiatrzy, psychologowie, socjologowie... Pada okre艣lenie „struktura osobowo艣ci”. Jest mi bardzo bliskie, ale pod postaci膮 „struktura 艣wiadomo艣ci”. Nie wiem, z jakiej wiedzy korzysta znajomy z Fb MS. Ja jestem pod ogromnym wra偶eniem lektury „Struktura 艣wiadomo艣ci” (Roman Ingarden, Sp贸r o istnienie 艣wiata, tom 2, Ontologia formalna, cz.2 艢wiat i 艣wiadomo艣膰, wyd. III, 1987). Po bardzo wielu latach zdoby艂em egzemplarz ksi膮偶ki pisanej przez wielkiego autora w latach II Wojny 艢wiatowej. Badania prowadzi艂 du偶o d艂u偶ej. „Niech idzie [ta ksi膮偶ka] w 艣wiat, jak j膮 ukszta艂towa艂a wojna i warunki polskiego bytowania przez te lata” (przedmowa). I dalej „wojna... wymaga艂a od nas nie tylko hartu i odwagi w dokonywanych rozstrzygni臋ciach, ale i niezachwianej postawy moralnej. Ta za艣 z kolei wymaga艂a od nas zdobycia si臋 na ostateczny wysi艂ek wyja艣nienia sobie pogl膮du na 艣wiat, zako艅czenia z tym wymigiwaniem si臋 przed istotnymi decyzjami teoretycznymi...”.
W roku 2014 偶yjemy w Polsce w ostrym sporze o nasz kraj, z wymigiwaniem si臋 od podania (wpierw przemy艣lenia) podstaw naszego 艣wiatopogl膮du. 艢wiatopogl膮d narzucony nam/Polsce przez ZSRR i trzymaj膮cy nasz膮 mentalno艣膰 zbiorow膮 w potrzasku (niewoli) przez 45 lat, dzisiaj wydaje poplon w postaci braku 艣wiatopogl膮du wi臋kszo艣ci spo艂ecze艅stwa w kraju, kt贸ry o sobie m贸wi „katolicka Polska”.
Wi臋kszo艣膰 spo艂ecze艅stwa milczy w kwestiach zasadniczych. Mamy przyk艂ad w granicach naszej gminy, powiatu, parafii i diecezji, bo nie wolno roz艂膮cza膰 zdolno艣ci my艣lenia na pole religijne i 艣wieckie. Teren, o kt贸rym m贸wi臋 z autopsji, tzn jego mieszka艅cy, milcz膮 w sprawach pa艅stwowych, samorz膮dowych, parafialnych, ko艣cielnych, religijnych... Je艣li m贸wi膮, to tu i tam, wyrywkowo, nigdy jawnie, otwarcie, publicznie, si臋gaj膮c korzeni spraw (aspekty istotowe i konstytutywne, postawa mi艂o艣ci intelektualnej, JPII). Pok艂osie PRL? Oczywi艣cie. Ale tak偶e plon tradycyjnego katolicyzmu. Za nas m贸wi膮 inni. My – nie wiemy, nie znamy si臋, to nie nasza sprawa, s膮 inni, b臋d臋 mie膰 potem k艂opoty... Tak wygl膮da 偶ycie Polak贸w 2014, przynajmniej w tym zakresie, kt贸ry dobrze oddaje has艂o „poka偶 mi swoje my艣lenia”.
BRAK MY艢LENIA cechuje nasze obecne pokolenia?! Za nas m贸wi膮 inni: przyw贸dcy partyjni i ich spin doktorzy, ksi臋偶a, biskupi, politycy, rz膮d, media (dziennikarze)... w ostateczno艣ci my sami, jako anonimy („znajomy111” na moim blogu).
Czy to tylko zam臋t? Czy ju偶 objaw powa偶nej nieprawid艂owo艣ci psychologii spo艂ecznej i wszystkich dziedzin spokrewnionych, tak w pa艅stwie, jak i w Ko艣ciele. 艁atwiej przy tym przychodzi nam m贸wi膰 i pisa膰 o nieprawid艂owo艣ciach pa艅stwa, ni偶 Ko艣cio艂a - tu jeszcze trudniej, cho膰 jest jeszcze bardziej wsp贸lnot膮(?), tzn. ma by膰. Moja diecezja, dekanat, parafia milcz膮 jak zakl臋te. M贸j biskup, jego kuria, dziekan, proboszcz... inni/wszyscy ksi臋偶a na tym terenie. Bezpiecznie czuj膮 si臋 tylko tam, i tam m贸wi膮, gdzie nikt nie mo偶e im odpowiedzie膰, zapyta膰... na m贸wnicach/kazalnicach, w konfesjona艂ach, w swoich mediach i gad偶etach wsp贸艂czesnego 艣wiata. Byle nie w dialogu z nami, w 艣wiecie wsp贸艂czesnym. Nie chc膮(?), nie potrafi膮(?) by膰 razem z nami gaudium et spes, lumen gentium.
Podstaw膮 mojego 艣wiatopogl膮du jest REALIZM. To, co jest. Uznanie tego, co jest. Obraz/y 艣wiata i mowa fakt贸w. W ci膮g艂o艣ci i jedno艣ci. To, co jest teraz na scenie politycznej nie definiuje tego, co by艂o - odk膮d pami臋tam, czego mam pami臋膰 i to偶samo艣膰. Odwrotnie – to co by艂o (wraz z tym co jest teraz) definiuje m贸j 艣wiat i mnie. Jest – bo by艂o. Przesz艂o艣膰 bardziej wp艂ywa na tera藕niejszo艣膰. Tera藕niejszo艣膰 nie zmienia przesz艂o艣ci, co najwy偶ej pomaga lepiej rozumie膰.
Nie patrz臋 na 艣wiat przez dwu-okular PO/PiS. One istniej膮 dopiero 13 lat. Ja sw贸j pogl膮d na 艣wiat i na siebie (samo艣wiadomo艣膰) wyrobi艂em sobie du偶o wcze艣niej. Tak偶e na Polsk臋. Naj艂atwiej prze艣ledzi膰 kszta艂towanie mojego 艣wiatopogl膮du na odcinku od 16 pa藕dziernika 1978 do dzisiaj. Jest to droga-prawda-偶ycie wewn臋trznie powi膮zanych s艂贸w i czyn贸w. Papie偶, Taize, studia na ATK (zwie艅czone prac膮 mgr nt. „Antropologiczne aspekty Rewolucji Naukowo-Technicznej...”), Solidarno艣膰, rodzina, samorz膮d, 33 lata katechizowania, Rzeczpospolita Norwidowska – nic do ukrycia. Wszystko zapisane (na gor膮co, bez zmian redakcyjnych), opublikowane. Mam wra偶enie, 偶e my艣li i s艂owa uk艂adaj膮 si臋 same, w ci膮gi, sensy. Dobro-prawda-pi臋kno s膮.
TRENY
1. jak zranione drzewa wyciekaj膮 偶ywic膮
tak my p艂aczemy trenami
czas rzadko obraca je w bursztyny
ale one p艂yn膮
chocia偶 o nie b臋d臋 l偶ejszy
2. swego smutku nie zabrud藕 gorycz膮
b膮d藕 smutny jak 艂za
jak kryszta艂 smutku
cichym i dobrym
lepszym?
3. nie odwracasz ko艂a
co by艂o - jest dobre
co jest - jest ci臋偶kie 偶a艂ob膮
wspomnienia jak oszczepy
w艂asn膮 wyrzucone d艂oni膮
jakby czas obieg艂y
i wracaj膮 w ciebie
nie odwracaj si臋
one doko艅cz膮 -
co wtedy zacz膮艂e艣
4. kszta艂t mego smutku?
zamkni臋te oczy
zaci艣ni臋te usta
i noc jest we mnie
jak ta poprzednia
w kt贸rej nie zmru偶y艂em powiek
otwieram oczy
艣wiat stoi doko艂a
z za艂amanymi r臋koma
i czeka a偶 si臋 podnios臋
otwieram usta
z艂orzeczy膰 mam?
nie - szcz臋艣膰 wam Bo偶e - m贸wi臋
zamykam usta
i zaciskam oczy
tamto zn贸w jest we mnie
ono jak morze
ja jednak - jak wyspa (tutaj -> Wierszyki)
Tak sobie a muzom opisa艂em sw贸j 偶yciowy epizod sprzed 34 lat. Taki by艂em i jestem. Dzisiejszy stan ducha, siebie i 艣wiata opisuj臋 tak:
a. anty-艣wiadectwo w z艂ym 艣wiecie 偶yjemy w z艂ym kraju nie ma wolno艣ci nie ma demokracji nie ma wolnych wybor贸w nie ma polskich szk贸艂 nie ma prawdy - historia k艂amstw g艂osi partia i ambony b. 艣wiadectwo o czasie 贸w czasie cud贸w 16 pa藕dziernika 1978 i dalej dalej dalej przez wolno艣膰 place zwyci臋stw solidarno艣膰 prawa os贸b ludzi i narod贸w 偶ycie uwolnione z k艂amstw a偶 po RzN Rzeczpospolit膮 Norwidowsk膮 c. sprostowanie 艣wiecie m贸j dobrze 偶e jeste艣 to nie jest tak 偶e jest dobra religia i z艂y 艣wiat z艂y 艣wiat i dobra religia w nim constans (czyli amen) przysz艂o nie wiadomo kiedy i jak wraz z tym co by艂o i jest i odt膮d jest bo by艂o ze szczeg贸lnym wyr贸偶nieniem rodziny jest najbardziej konkretnie wskazuje na drog臋 i prawd臋 i 偶ycie i mi艂o艣膰 odt膮d wszystko jest adoracj膮 chwa艂膮 i dzi臋kczynieniem jest bo by艂o od nikogo nie zale偶y nikomu nie podlega jest we wszystkim i oddzielnie konfirmuje (w jedno艣ci ci膮g艂o艣ci...) drog臋 prawd臋 偶ycie droga-prawda-偶ycie konkretnej osoby i tego kt贸ry pierwszy wym贸wi艂 i nie potrafi by膰 inaczej by膰 osob膮 by膰 osob膮 to co ani wobec papier贸w rulon贸w i monet ani wobec wa偶nych os贸b ani wobec mody nawet wobec religii cz艂owiek jest drog膮 Ko艣cio艂a c贸偶 dopiero osoba wobec wszech艣wiata i wieczno艣ci trzeba mie膰 odwag臋 by膰 sob膮 pokoleniowe r贸wnanie czuj臋 si臋 r贸wie艣nikiem w艂asnych dzieci 偶yjemy w tym samym czasie tylko mam wi臋ksz膮 pami臋膰i innych znajomych (post-post-scriptum - > tutaj)
...
Na koniec mojej drogi – to ju偶 oczywiste, tylko pytanie wcze艣niej czy p贸藕niej – dominuj膮c膮 postaw膮 wiary i rozumu jest dzi臋kczynienie. „A widzia艂, 偶e wszystko, co stworzy艂, by艂o dobre”. To – Stw贸rca. Ja – robak i grzesznik – widzia艂em cuda, jakie si臋 dokona艂y w moim czasie, "za dni naszych" i mog臋 odej艣膰 w pokoju, jak Symeon. Jestem naocznym 艣wiadkiem zbawienia. MUSZ臉 DAWA膯 艢WIADECTWO. Do艣wiadczy艂em w Polsce. Tutaj si臋 urodzi艂em, tutaj 偶y艂em, tutaj dochodzi艂em do poznania prawdy itd. Tutaj, za to wszystko sk艂adam dzi臋kczynienie, w ka偶dej prawie chwili. Nie potrafi臋 tak pi臋knie jak Leopold Staff (wiersz Rado艣膰).
Mo偶e mi by膰, tak lub owak, smutno czasem, czasem jest mi bardzo smutno i tyle. To tylko nastroje. Ale nawet wtedy jest we mnie dzi臋kczynienie, jako wyraz racjonalno艣ci i realizmu. Wystarczy poskroba膰 lekko, leciutko wiar膮 i rozumem. Innych R-R nie znam.
Dlatego jestem przeciwko partii Prawo i Sprawiedliwo艣膰. CO NIE OZNACZA automatycznej gloryfikacji Platformy Obywatelskiej lub innej partii. Platforma i koalicja rz膮dowa z PSL jest mi bli偶sza, bo nie wyst臋puje przeciwko mojej pami臋ci i to偶samo艣ci (ostatnio 13 grudnia, wcze艣niej L. Wa艂臋sa, 25 lat Wolno艣ci...). I nie zagra偶a tak膮 ideologizacj膮 偶ycia, jak PiS. Od w艂adzy nie wymagam i nie oczekuj臋 moralizowania, wyznaczania/udawania wzor贸w moralnych, sojuszu z o艂tarzem. Rz膮dz膮cy niech sobie b臋d膮 (europejskimi) technokratami. I tyle. Scen膮 spor贸w o wszystko, co publiczne, w spos贸b naturalny i konstytucyjny jest parlament (i nie tylko). Od wyznaczania innych standard贸w, w tym i moralno艣ci s膮 inne sfery dzia艂a艅 cz艂owieka, kultura, nauka, religia. Dlatego PiS uwa偶am za bardzo szkodliw膮 propozycj臋, pomieszanie polityki i religii, bazuj膮c膮 na niewykszta艂conej mentalno艣ci wolnych ludzi, bezwiednych(?) jeszcze w wi臋kszo艣ci(?) podmiot贸w 偶ycia osobistego, rodzinnego, samorz膮dowego, spo艂ecznego, ko艣cielnego... Ale 呕ADN膭 MIAR膭 nie „postuluj臋 likwidacji PiS i Kaczy艅skiego osobi艣cie”. Taki wymys艂 (idiotyzm) mo偶e napisa膰 tylko kto艣 bezrozumny (komu rozum odebra艂o), lub nietrze藕wy, co na jedno wychodzi w danej chwili. To jest pozarozumowy idiotyzm, teoretycznie i praktycznie. Nie da si臋 komentowa膰. Je艣li takie zdanie napisane jest celowo, to jest obra藕liwe w najwy偶szym stopniu. I z kim艣 takim te偶 nie spos贸b rozmawia膰 powa偶nie (przynajmniej w tym stanie). Do dialogu potrzebne s膮 co najmniej dwie powa偶ne/rozwa偶ne osoby.
I tu niestety musz臋 wypunktowa膰 niechlubn膮 rol臋 mojego ko艣cio艂a parafialno-dekanalno-diecezjalnego (bo jak inaczej nazwa膰 t臋 tzw. wsp贸lnot臋 wierz膮cych na naszym terenie podzia艂贸w administracyjnych?). Przemilczanie inaczej my艣l膮cych to pod艂a metoda niszczenia, w艣r贸d ludzi rozumnych. Do tego wierz膮cych?! Nakazy milczenia s膮 innym przejawem tej samej mentalno艣ci. Skutki op艂akane w naszej diecezji widzimy. 呕aden ksi膮dz si臋 nie wy艂amie! Nie ma ich tam, gdzie my jeste艣my! Gdzie prosimy o pomoc! Gdzie zwracamy si臋, jak do braci, odezwijcie si臋! Nie chodzi ju偶 tylko o mnie, katechet臋 od 33 lat! Cho膰 zanegowali moje 偶ycie i prac臋. Ju偶 nie tylko o Gra偶yn臋, 偶on臋, Matk臋, dyrektork臋 szko艂y! Jacy艣 diecezjalni „oni” poszli dalej – zamachn臋li si臋 na nasze dzieci, na nasz膮 rodzin臋.
C贸偶 dziwnego, 偶e w takiej sytuacji, "pot臋pienie przez przemilczenie"?!, byle koza na nas skacze, kto chce ods膮dza od czci i wiary. NIE CHCEMY TAKIEGO KO艢CIO艁A-ORGANIZACJI. Przeka偶emy nast臋pnemu pokoleniu wiar臋 i rozum, na ile si臋 da, zdolno艣膰 do my艣lenia, nakaz podmiotowo艣ci w 偶yciu osobistym, spo艂ecznym, ko艣cielnym i narodowym. Mi艂o艣膰 do organizacji? Do ludzi, kt贸rzy odwracaj膮 si臋 plecami do bli藕nich, a usta maj膮 pe艂ne kaza艅? Nie, tego si臋 te偶 nie da wykona膰. Niech ich Jezus tego nauczy i prowadzi. O tych ludziach, o wszystkich, bez wyj膮tk贸w, trzeba m贸wi膰 prawd臋, to jest najlepsza przys艂uga.







