środa, 25 kwietnia 2018

Człowiek i jego Bóg


Rozmowy nieskończone.
O wszystkim. Bez lęku!

Czy ten post pomieści tylko jedną notatkę wersowaną?
Chyba jednak się rozpłynie w i na większe wody spokojne i łąki zielone.
Tak, najpierw powstała (napisała się) notatka o takim tytule "WIELKIE SPRAWY". Pod wpływem informacji medialnej o tragedii gdzieś w dalekim odludziu Nigerii. Strażnicy pastwisk i wolnego życia koczowników zabili osiadłych mieszkańców, w kościele. Dziewiętnaście osób, dzieci i dwóch księży. Byli zorganizowani w kościół. Przeciwnicy są innego wyznania/religii.

Połączyło się we mnie z "odwieczną" debatą o roli księdza we wspólnocie lokalnej np. gminy Strachówki. Między innymi o niesamodzielności myślenia, a co za tym idzie życiowych decyzji, działań, życia publicznego... kultury?!

BĘDĘ KRZYCZAŁ (powtarzam TO od 15 marca) - SŁYSZYSZ PROBOSZCZU MIECZYSŁAWIE, MOI BISKUPI DIECEZJALNI I CAŁEJ POLSKI! USŁYSZCIE GŁOS SZAREGO CZŁOWIEKA, KTÓRY PRZESZEDŁ TĘ DROGĘ POLSKIEJ I LUDZKIEJ WOLNOŚCI I GODNOŚCI OSOBOWEJ - W SOLIDARNOŚCI ZE WSZYSTKIMI LUDŹMI DOBREJ WOLI. KTÓRY POZNAŁ PRAWDĘ NA MIARĘ SWYCH MOŻLIWOŚCI I KONTEMPLUJE JĄ NA DWÓCH SKRZYDŁACH WIARY I ROZUMU! KTÓRY ŻYŁ TYM ŻYCIEM - TUTAJ NA TEJ NASZEJ ZIEMI - BO JE OTRZYMAŁ W DARZE MIŁOŚCI OD RODZICÓW, BOGA I KULTURY.

To, co płynie przeze mnie i świat cały (Kosmos) - ja tylko zapisuję swoją samoświadomą-samodzielną-jednostkowo-osobną-i-wspólnotową-zarazem drogą-prawdą-życiem. Tylko tyle? Tak, tylko. I aż.
Struktury tego świata chcą mnie zmiażdżyć-przeczekać? Kościół parafialno-dekanalno-diecezjalny, samorząd trzech szczebli, wspólnoty lokalne niedoskonale zorganizowane (gubią ludzi, nie tylko mnie i mój głos-wkład w kulturę). PRL? Tamten historyczny i jego promieniowanie złowieszcze (jako peerelizm bis?). Ksiądz proboszcz - jakby nigdy nic - codziennie spotyka się z reprezentatywną "resztą" naszej społeczności (zwanej też wspólnotą) lokalną: uczniami, nauczycielami, pracownikami, rodzicami... Najtrudniej jest Żonie-Dyrektorce Szkoły im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej!
Czasem spotykamy się wszyscy - jakby nigdy nic - w uroczystych przeżyciach "wspólnoty" parafialnej i gminnej. Ktoś spojrzy kiedyś z zewnątrz, stuknie się w czoło, opisze. Może przy okazji 100-lecia Odzyskania Niepodległości?!

***

ŻYWOT WYDOBYWCZY

                   /Bóg czeka jaką damy nazwę.../

zła sława okryła areszt wydobywczy
siedź żeby z ciebie wyciągnąć coś więcej
a ja o takim życiu piszę

żyję tutaj w Sanktuarium Annopolskim
w gminie Strachówka Powiat Wołomiński
żeby się ze wszystkim rozumnie zmierzyć

kolejne problemy zlatują nade mnie
siadają miękko jak Duch Święty
na gałązce oliwnej

młodego człowieka dojrzałego starego
na wszystkich etapach życia
rodzinnego narodowego w Kościele

Solidarność 3 Maja katecheza
Rzeczpospolita Norwidowska
kościół w świecie współczesnym

każdy wiersz każdy tytuł posta
krzyczą do Was nieszczęśni
bo wszystko durnie-przemilczane

wyliczę niektóre
"bo był PRL" "euforia" "POLSKA"
"projekt naszej niepodległości"

"Józef K na kościelnym indeksie"
"Vademecum i metoda fenomenologiczna"
"Polskie opętanie i Dobra Nowina" itd.

to nie ja wymyślam (tylko nazywam)
Bóg mnie wymyślił rodzice poczęli
droga-prawda-życie wydobywa

        (środa, 25 kwietnia 2018, g. 11.44)

***

WIELKIE SPRAWY

          /transcendencja metafizyka egzystencji/

większe niż tytuł
może nie ma słów właściwych
by nazwać wyrazić ten ból
tę miłość tę potrzebę

między człowiekiem a Bogiem
którego nikt nie wykluczy
z ludzkich dziejów
ponad ludzkie siły

jest człowiek osoba
i Boga szuka na niebie
wszystkich swoich spraw
w naturze i z kulturą

nikt nie zawłaszczy tej przestrzeni
między Tobą i mną mną Tobą
żaden kościół ani organizacja
żadna teoria praktyka teologia

jest prawda i jest poznawalna
w to wierzę najbardziej
bo tego dotykam całym sobą
drogą-prawdą-życiem

w zawłaszczaniu sekty prym wiodą
ale i nasz kościół (nie tylko w Polsce)
że poza nimi nie ma dostępu do Boga
a zbawienie jest kościelnie rozgrywane

nikt nie chce być sam
chce radość i troski dzielić
także odpowiedzialność
z innymi siostrami i braćmi

podległość nie jest wspólnotą
jest jej zaprzeczeniem
wiara i rozum się buntują
polski konflikt i kompleks w zarzewiu

kapłaństwo jakie dziś znamy
ukształtowało się historycznie
celibat dostały i władzę pozorną
co przywilejem co nakazem

dziś wszystkim się wydaje
że przez nich wszystko się dzieje
miedzy nami a Bogiem
to staje się przekleństwem

Joseph Gora i Felix Tyolaha
księża z Nigerii zginęli
o nich myślę i o ich trzodach
co reprezentują wtedy i dziś

jak będą rozwiązywać problem
życia w żałobie i zawsze
człowieku osobo bądź sobą
weź się na większą odwagę

bezżenni mężczyźni i kobiety
spraw wszystkich nie obejmą
znać nie mogą z wyboru
własnych dobrowolnych ograniczeń

to jest błąd największy
być może
religii dzisiaj na wirażu
we współczesnym świecie

herezją być może największą
że wszystko Boże przez nich się dzieje
i przychodzi do nas (wsi i miast)
a bez nich nic z tego stać się nie może

formy religii niech trwają
ale najpierw człowiek i jego Bóg
człowiek jest drogą Kościoła
przyszłość zależy od kultury

     (środa, 25 kwietnia 2018, g. 10.44)

***

BO BYŁ PRL

           /zabili odwagę myślenia/

kim dzisiaj jesteśmy
dumny naród od 1050 lat
bo był PRL

co my o nim wiemy
czyli o sobie
bo był PRL

był w każdym mieście i wsi
każdej szkole i uniwersytecie
w każdym zakładzie pracy

wsączali czuwali kontrolowali
swoje zabójcze teorie/nauki
w każdą polską duszę

wszechwładni opętani
korzenie zatruli
i wierzchołek

dyktatura chłopo-robotnicza
proletariatu miast i wsi
dzięki jedynej partii rządziła

walka klas jako religia
przechrzczonych katolików
wszelkich denominacji

nomenklaturę stworzyli
od góry społecznej
po wiejsko-gminne doły

kto mógł się ostać myśleniem
kto godność obronił z odwagą
nad pamięcią i tożsamością czuwa

Czerwińskiego z Virtuti Militarii'1920
nikt tu nie pamięta
bo był PRL

Andrzej Król wśród nas żył
ten co Polskę scalał w II RP
nieznany bo był PRL

odżyła wolność Solidarnością
nic nie znaczy dziś
bo był PRL

proboszcz Wota Wdzięczności wyniósł
sprzed ołtarza Boga i Ojczyzny
bo był PRL

Kapaon setki tekstów pisze
powszechnie tutaj przemilczany
bo był PRL

więc czemu ŚDM 2016 u nas były
Rzeczpospolita Norwidowska JEST
bo był PRL Papież-Polak i Taizé

      (środa, 25 kwietnia 2018, g. 9.20)

***

EUFORIA

         /cały dzień tu stukam, a jutro.../

kiedy prawda się objawia
wypełnia obejmuje
dając szczęście bez miary

chmury podkłada pod głowę
promień słońca i księżyca łaskocze
widząc wszystko z niebieskiej góry

to co jest
co było i będzie
z każdym z nas

Andrzejem Królem
Józefem Czerwińskim
z całą naszą gminą

gmina inaczej wspólnota
mogłaby być gdyby
wierzyła z rozumem w zgodzie

prawda jest poznawalna
można ją kontemplować
szarej grzesznej osobie

osoby są boskie z istoty
bez względu pochodzenia
narodów i kontynentów

tak mnie się prawda daje
w narodzie i Kościele
od prapoczątków wszystkiego

z zenitu po zenit jedności
Wszech-doskonałości dziejów
pisałem i będę pisał

w Sanktuarium Annopolskim
w granicach przemilczenia
na pohybel strachu zakłamania

wczoraj prawda się dała
i dzisiaj jest do sprawdzenia
niczego tutaj nie ukrywam

    (wtorek, 24 kwietnia 2018, g. 20.59)

***

PROJEKT NIEPODLEGŁOŚCI

                /Bauen Wohnen Denken/

wolność jest w nas i bardziej
oglądaliśmy na wielkim ekranie
wraz ze skromnym księdzem
Jerzym kapelanem Solidarności

niepodległość jest w nas
analogicznie i proporcjonalnie
głoszę ja katecheta Józef K
rodzi się w odważnym myśleniu

jest zadaniem moim
niewymyślonym zadanym
ręką (ponad)stuletniej Opatrzności
nagłośnić ponad dachami ulicami

jeśli stulecie nas nie wzruszy
do dialogu powszechnego
nawet na Ziemi Norwida i cudów
w Ossowie Radzyminie Księżykach

potrafiliśmy pomnik Królowi wystawić
ci z nas Ormianie zamieszkali w Polsce
w nas wśród naszej tysiącletniej kultury
lecz nie umiemy nadal rozmawiać

ani uczniowie czy starsi i nauczyciele
księża wójtowie radni i sołtysi
ani na wyżynach diecezji czy w powiecie
wszyscy boją się pokazać swoje myślenie

kampanii wyborczych nie bierzmy poważnie
wtedy każdy mówi żeby się podobać
głosu prawdy z siebie tam nie wydobywa
bez tego wolnej Niepodległej - nie ma

tak może liczycie że szybciej odejdę
że przestanę ciągle wołać napominać
upominać się o dialog patriotów
którzy Niepodległą dopiero odkryją

budować-mieszkać-myśleć
ponad pół wieku temu myśliciel napisał
jeśli szukamy istoty i ją zachowujemy
wtedy dopiero istnieję istniejemy

    (wtorek, 24 kwietnia 2018, g. 18.52)

***

WSTYD ZA STRACHÓWKĘ 2018

             /na razie nawet pies o TYM nie zaszczeka/

nikt mi nie policzy na chwałę
tego pisania
ale każde słowo ba nawet litera
krwią przez mózg jest przepychane

nie zostawię bez świadectwa
drogi-prawdy-życia
które nie są do skrywania
przez zwykłego grzesznego człowieka

aniołem nikt się nie rodzi
życie poznaje zmysłami
umysłem obrabia wybiera kształtuje
przepraszając głęboko co czas jakiś

dlaczego o wstydzie innych piszę
bo my ludzie zawsze się spodziewamy
że w wielkim dialogu
każda rzecz się objawi i wyszlifuje

Solidarność mnie/nas tu osadziła
od pokoleń polskich
przez Pozytywizm Warszawski i II RP
i dzieje Kościoła na ziemi

a ja/my się nie oparliśmy
nastawiliśmy czoła pleców rąk
by dobro wspólne współtworzyć
aż po Rzeczpospolitą Norwidowską

tylko czubek góry historii objawienia
widzimy my bardzo śmiertelni zjadacze
chleba naszego powszechnego
z odrobiną kultury

ale prawda wielka się nie skrywa
jest poznawalna
w aspektach istotowych
konstytuujących nasz świat prawdziwy

wczoraj przez program telewizyjny
zapraszający do nerwowych rozmów.pl
dzisiaj przez świadectwo 1944-1945
tych którzy przeżyli czas przed nami

szli tymi samymi drogami dziejów
przez Warszawę Annopol Strachówkę
po Powstaniu Warszawskim
przez Pruszków i inne obozy

Dęby Pamięci jednym już posadziliśmy
innym może kiedyż posadzimy
Czerwińskiemu z Księżyk
Królom Jackowskim Kapaonom

tutaj Wota Wdzięczności oddałem
Bogu i Ojczyźnie na ołtarze
za czas który został nam dany
epoką cudów od sacrum-konklawe

milczą samorządowcy i nauczyciele
milczy ksiądz proboszcz duszpasterz
Wota Wdzięczności wynosi ukrywa
milczy gmina powiat i diecezja

są gdzieś inni ludzie i miejsca
które pamiętają
strzegą pamięci tożsamości służą
Listę Pamięci stworzył Dulag 121

        (wtorek, 24 kwietnia 2018, g. 18.18) TUTAJ - Po bierzmowaniu (w Strachówce, RzN)
PS.
Zdjęcie tytułowe z tej strony!

wtorek, 24 kwietnia 2018

POLSKA (repatryjacja)!

„Kto dziś się jeszcze w dzieje nasze wczyta, 
Powie o polskiej „pospolitej rzeczy”: 
„Niepospolita” C.K. Norwid, Szlachcic

Niewyrwane z kon-tekstu, moje TO, dopiero kiedyś napiszę, może dopiero w jakiś poniedziałek powielkanocny, jak dożyję, sobie a muzom...
Tu, wokół mnie - w czas wielkiego fałszowania historii, pamięci i tożsamości - nie ma narodu polskiego. Gdyby był, "nie mógłby wyżyć dnia jednego"... bez dialogu o świadomości narodowej, pamięci, tożsamości... KTÓRA JEST, TRWA i PRZEŻYJE NAS - co wyznajemy hymnem i biało-czerwonymi barwami.

POLSKA
(repatryjacja)
                                                                           /przeciw złowieszczym ideologom/

jak się działa dzieje
póki są Polacy myślący
niemyślącym wszystko jedno
jak się nazywają i co czują

odkąd ją ustanowiono krajem Polaków
póki językiem władamy tworząc kulturę
w pieśniach wierszach modlitwach
w po-polsku-odważnym-myśleniem

bez wiary i rozumu odwagi
trudno prawdy dociec
i chyba nie można kontemplować
stając się współświętością ducha

dzisiaj mamy tłumoków polityków
pseudo myślicieli medialnych
dla nich Polski nie było po 1945
ani jeszcze w 1968

ale moja prawda jest inna
nie z polityków populizmu
ale z życia konkretna trójjedna
droga-prawda-życie

nie wymyślam niczego tutaj
z potrzeby popularności wyborców
zapisuję co jest mi dane
zostało zachowane i przekazane...

W tym miejscu przejdę na narrację linearną, która razem z wersowaną jest całością, w jedności ducha i prawdy. Tylko moją? NIE! ŚP Cioci Jadzi KAPAON, rodzinną, ojcowską, matczyną! Bo to jest moja Matka ta Ziemia! Bo to jest moja Matka, ta Ojczyzna" (za JPII, Kielce 1991)

                         ***

Neumünster 1944/45, Durchgangslager 25 DPAC, na Wittorferstrasse:

"Parę razy były silne naloty na Neumunster, co słychać i widać było doskonale. Na Einfeld na szczęście nalotu nie było. Dzięki temu, że zostaliśmy przeniesieni do tego obozu, uniknęliśmy bezpośredniego zetknięcia z bombami. Przy końcu kwietnia niepokoiły nas pojedyncze samoloty wywiadowcze, które ostrzeliwały z broni pokładowej: szosy, tory itd. Plotki polityczne krążyły w najrozmaitszych wersjach i rozmiarach. Aż nareszcie nadszedł upragniony dzień 3 Maja - zupełnej kapitulacji Niemiec...

Początkowo nie chcieliśmy wierzyć, bo wszak tyle było najróżniejszych plotek, ale gdy niektórzy wrócili z miasta i oznajmili, że są plakaty angielskie o kapitulacji, wzywające do wywieszenia przez Niemców białych chorągwi w każdym domu- przekonaliśmy się, że to prawda. WOLNOŚĆ, POKÓJ! - Czy to możliwe? I to w uroczysty dzień święta Królowej Korony Polskiej (i w rocznicę śmierci śp. cioci Zosieńki [w ANNOPOLU, w sanktuarium rodzinnym MBA]).

Tegoż dnia byliśmy wszyscy jakby nieprzytomni ze szczęścia. Powrót do Kraju i Rodziny wydawał się tak bliski. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy pojawienia się Anglików; wychodziliśmy na szosy, aby witać ich przejeżdżających samochodami. Machali do nas również rękami i uśmiechali się. Oznaki ‘’P” zmieniliśmy na chorągiewki biało- czerwone...

... rozpoczęłam pracę w Kancelarii Obozu. Kierownik Obozu- Polak- por. Królicki przyjął mnie jako sekretarkę i maszynistkę - dotychczas jeszcze nikogo nie było na tym stanowisku. Janek od paru dni pracował w Biurze Rejestracyjnym obozu, podległym UNNRA, dojeżdżał z Einfeld na rowerze. Główne Dowództwo Obozu sprawowali Anglicy, lecz ponieważ był to obóz polski (zaledwie 1/2 % innych narodowości), posiadał swego Dyrektora - Polaka.

Pracy w Kancelarii miałam zawsze dużo, tak, że nieraz, zwłaszcza w początkach, przy zakładaniu ewidencji obozu- odrabiałam ją do późnego wieczora...

Po "leniuchowaniu" w Einfeld oddałam się pracy z całym zapałem i byłam wdzięczna red. Fikusowi i Jankowi, że namówili mnie na przeniesienie się tutaj, gdyż zajęcie w Kancelarii dawało mi satysfakcję i czułam, że jestem pożyteczna. Poza tym, przy robocie dzień mijał bardzo szybko i nie było czasu na rozmyślanie o domu. Dopiero wieczorami leżąc w łóżku, myślą i sercem byliśmy przy kochanych postaciach. Najwięcej tęskniłam do Mamusi i siostrzeńców: Aneczki i Stasia, których fotografie wisiały u mnie nad łóżkiem...

Z powodu braku wiadomości z Kraju (korespondencja nie dochodziła) bardzo niepokoiliśmy się o Rodzinę, zwłaszcza o Mamusię. Nic nie wiedzieliśmy również od Powstania o losach naszych najbliższych w Koszewnicy (Janka i Marysi Pieczarów z dziećmi) oraz w Annopolu (wujka Andziusia i cioci Marysieńki). Od Nowego Roku 1945 korespondencja z Polską została przerwana. W lipcu, na wiadomość o przywróceniu jej, wysłaliśmy karty do: Warszawy, Milanówka, Koszewnicy i Annopola, na które nie mogliśmy doczekać się odpowiedzi...

Odpowiedź na kartę z lipca, pisana do Rodziny w Warszawie otrzymaliśmy dopiero 24 listopada t.j na tydzień przed wyjazdem z Niemiec - od Janka i Marysi Pieczarów. Był to list wrzucony okazyjnie w Berlinie. List ten sprawił nam wielką radość, gdyż zawierał tak upragnione wiadomości o całej Rodzinie. Za wyjątkiem o śmierci dwóch sióstr Ojca (cioci Stasi Kusocińskiej i cioci Helenki Ślaskiej) na szczęście wieści były na ogół pomyślne. Mamusia i najbliższa Rodzina zdrowa. Zmartwiliśmy się bardzo ciężką chorobą i podwójna operacją siostrzeniczki - Aneczki, która wprost cudem wszystko to przetrzymała.

Zasmuciła nas również wiadomość o spaleniu przez Niemców domu w którym mieszkaliśmy, przy ul. Śniadeckich 4 (łudziliśmy się, że zastaniemy go całym po powrocie), ale to, wobec wiadomości o Rodzinie schodziło na plan dalszy. List odczytywaliśmy kilkakrotnie sami oraz najbliższym sąsiadom, którzy ciekawi byli co słychać w Polsce. Warszawiacy chcieli dowiedzieć się wieści ze Stolicy. Byliśmy uspokojeni i pragnęliśmy każdej chwili powrotu do domu. Dowiedzieliśmy się nowego naszego adresu w Warszawie - Górnośląska 22-4, a więc obok domu (24), w którym mieszkaliśmy przed wojną, a który został zburzony w 1939 r., oraz tego, że prawie wszyscy z dalszej Rodziny mieszkają poza Warszawą, a z bliskiej - Pieczarowie z dziećmi - w Klarysewie pod Warszawą, a Królowie nadal w Annopolu.

Życie kulturalno-oświatowe obozu stało na dość wysokim poziomie. Często urządzane były przedstawienia (rewie) przez amatorski zespół artystyczny obozu, lub przez zespoły gościnne, szczególnie wysokiej klasy był koncert litewski w wykonaniu artystów operowych, na którym śpiewano również arie z ‘’Halki”. Brak było materiałów teatralnych, więc stworzenie czegoś połączone było z dużymi trudnościami, ale pomimo to starano się własnymi siłami i pomysłami coś sklecić aby urozmaicić ludziom pobyt w obozie. Szczególnie duże zasługi na tym polu położyli: p. Kaznowski, por. Darda, PP. : Szkudlarek, Sobczak, Fijałkowscy, Olbertówna, Janek (Kapaon) i inni.

Poza tym, w związku z różnymi uroczystościami, urządzane były poważne Akademie, a więc: 1 sierpnia - rocznica Powstania Warszawskiego, 1 września - rocznica wybuchu wojny, 28 października - Święto Chrystusa Króla, 11 listopada - Święto Niepodległości. Brat Janek brał udział w prawie każdej z tych imprez, grając różne role w rewiach, lub deklamując w Akademiach. Oboje zaś układaliśmy okolicznościowe wiersze do tych Akademii, lub do kupletów z życia obozowego - w rewiach...

Stan zdrowotny obozu przedstawiał się zadowalająco. Było 2-óch lekarzy: 1 Polak i 1 UNRRA, oraz 2-óch medyków podchorążych. Na miejscu był szpital dla lżej chorych, a w razie cięższych wypadków zachorowań, odsyłano chorych do szpitala w Neumunster lub Lubece (miasto powieściowego rodu Buddenbrooków, Tomasza Manna).

Suchy prowiant na cały dzień składał się z 375 gr. chleba lub sucharków, 50 gr. tłuszczu i 50 gr. wędliny. Raz na tydzień dawano twaróg lub ser, cukier i marmeladę. Na śniadanie była czarna kawa. Pracujący w obozie, t.z.w. funkcyjni, otrzymywali lepsze obiady i kolacje, gotowane w kuchni obozowej, oraz pensje: 100-160 Marek niemieckich i dodatkowy przydział papierosów ( płacili Anglicy).
Żywności mieliśmy z Jankiem pod dostatkiem. Za dwie paczki żywnościowe M.C.K. ( bez papierosów) Janek kupił mały aparat radiowy, który zabrał do Polski.

Mieszkańcy obozu byli na ogół spokojni i sympatyczni (przeważnie od Bauerów), choć czasem zdarzały się awantury nawet z bronią w ręku. Powodem tego była przeważnie wódka, pędzeniem której zajmowało się wielu młodych ludzi w obozie. Pomimo, że Anglicy i Dyrekcja obozu tępili tajne „gorzelnie”, były one jednak zawsze gdzieś czynne.

Na ogół ludziom w obozie (zwłaszcza mężczyznom, których była większość), nie chciało się pracować. Długo spali, grali w karty, handlowali wódką, lub artykułami żywnościowymi z paczek M.C.K., wymieniając je na odzież lub obuwie (często handel wymienny odbywał się z Niemcami, chociaż Anglicy zabraniali tego). Niektórzy mieli b. dużo towaru i nie pragnęli wracać do Kraju. Byli i tacy, którzy pytali się, czy jak wrócą do Polski to też będą dostawać paczki? Tu mieli wszystko za darmo, więc po cóż im było wracać?

Większość jednak mieszkańców chciała wracać jak najprędzej do Kraju, kierownictwo zaś (przeważnie oficerowie) było za pozostaniem na miejscu do czasu unormowania stosunków w Polsce i nawet odradzało wyjazdu. Dużo przyczyniły się do tego fałszywe pogłoski dochodzące z Polski różnymi drogami...

W każdą niedzielę przyjeżdżał Ksiądz Kapelan mjr. Walerian Baranowski (były więzień obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu), który odprawiał o godz. 11-ej Mszę Św. Ołtarz urządzany był w świetlicy, gdyż kaplicy nie było. (Urządzaniem ołtarza zajmowały się ochotniczo panny Wiatrówny, bardzo dobre i miłe panienki). [Panny Wiatrówny to… Moja Mama Hela od 1948 KAPAON i jej siostra Jula, przyszła zakonnica]. Na Mszy Świętej śpiewał chór zorganizowany z miejscowych członków obozu. Janek zawsze służył do Mszy Św. Ze wszystkimi żyliśmy w zgodzie i muszę przyznać, że byliśmy lubiani i szanowani.
Wieczorami od godz. 19-20.30 uczęszczaliśmy na kurs języka angielskiego, którego wykładał por. Wilanowski. Kurs ten trwał zaledwie dwa miesiące (przerwała repatriacja), lecz nauczyliśmy się początków...

Z grupy 30 osób, z którymi byliśmy od początku naszej wędrówki: 1-mu udało się zwolnić w grudniu 1944 r. i jako chory pojechał z transportem do Polski, 2-gi zaś, we wrześniu 45 r. zmarł niespodziewanie, w tydzień po swoim weselu. Z pozostałych 28-miu osób: 21 wróciło do Polski, 7 zaś zostało w obozie w Einfeld.
Początkowo ustalony przez Władze Angielskie termin repatriacji na 22 listopada 1945 r. został odwołany na czas nieokreślony, co wywołało duże zdenerwowanie w obozie. Na szczęście jednak wkrótce wyznaczono nowy termin - 1 grudnia, który pozostał w mocy.
Wiadomość o pewnym terminie repatriacji napełniła większość mieszkańców radością. Kto chciał mógł wracać. Z naszego obozu 70% zapisało się na wyjazd...

Dnia 1 grudnia 1945 opuściliśmy Obóz, żegnani z żalem przez pozostałych. Dzień był pogodny. Samochody angielskie odwiozły wszystkich, wraz z bagażem - po 20 osób na samochód, na stację w Neumunster, skąd pociągiem dojechaliśmy do Lubeki. W Lubece czekaliśmy 4 dni w Koszarach artyleryjskich na dalszy transport. Ten okres był najnieprzyjemniejszy, bo nie mogliśmy się od nikogo dowiedzieć, ile czasu będą nas tu trzymać, a każdy pragnął jechać jak najszybciej. Żywności dawali mało, przez pierwszy dzień nic, bo myśleli, że tam nam dali na drogę i nudziliśmy się bardzo. Pewna atrakcja była rewia, urządzona przez zespół amatorski Polaków z obozu w Lubece.

W czasie pobytu w Lubece mieliśmy możność wzięcia udziału w uroczystości powitania Księdza Biskupa Gawliny, polskiego biskupa polowego na obszar Niemiec, i wysłuchania odprawionej przez Niego Mszy Świętej, po której wygłosił piękne kazanie i udzielał bierzmowania.
Idąc przez ulice Lubeki podziwialiśmy, że tak mało miasto zostało zniszczone przez działania wojenne. Byliśmy również na cmentarzu, gdzie pochowanych jest wielu Polaków (dużo mogił bezimiennych) oraz: Francuzów, Włochów i Rosjan. Oglądaliśmy budynek „szubienic” - miejsce kaźni, przykre wrażenie.
 
Dnia 6 grudnia wyruszyliśmy wreszcie w dalszą drogę. Samochody podwiozły nas do portu, gdzie wsiedliśmy na duży statek „Preussen” odchodzący do Gdyni. Duże bagaże zabierali do bagażowni, małe można było mieć przy sobie.
Czuliśmy się szczęśliwi, że opuszczamy ziemię niemiecką i jesteśmy coraz bliżej Kraju...

Podróż trwała 2 doby. 8-go grudnia rano w Święto Matki Boskiej Niepokalanego Poczęcia stanęliśmy przed Gdynią, na redzie, nie było wolnego wjazdu. A więc już Polska! – i znów dzień Święta Matki Boskiej! 9-go rano statek dopłynął do portu; całą dobę przebyliśmy na statku, a 10-go o godz. 13-ej zostaliśmy wyokrętowani. Mężczyznom zrobiono fotografie do dowodów repatriacyjnych.
Bagaż dowieźliśmy w całości - nic nie zabierali po drodze i szczęśliwie przez cały pobyt w Niemczech nic nam nie zginęło.

W Gdyni wydano nam przepustki na kolej, dowody repatriacyjne i po 50 zł na osobę i pozostawiono wolną rękę do dalszej podróży. Pociąg do Warszawy odchodził dopiero o 0.30, więc na dworcu czekaliśmy kilka godzin, od 19.30, przy dość silnym mrozie, w Niemczech jeszcze mrozów nie było. Nareszcie doczekaliśmy się pociągu o godz. 4-ej rano. Szczęśliwie trafiliśmy na wagony towarowe, gdyż mieliśmy dość dużo paczek, jechaliśmy razem z pp.: Koseskimi, Wyciszkiewiczami i Dylewskimi.

Do Warszawy zajechaliśmy 11-go grudnia o godz. 22-ej, a 20 godzin jechaliśmy na Dworzec Wileński. Nocowaliśmy w poczekalni dworcowej. Następnego dnia, 12-go o godz. 6-ej rano wynajęliśmy furmankę za 3 paczki amerykańskich papierosów i 1 konserwę mięsną i ruszyliśmy do domu. Po drodze oglądaliśmy straszne zniszczenia naszej kochanej Warszawy. Jechaliśmy przez Most, Karową, Nowy Świat, Chmielną, Bracką i Wiejską.

Na Wiejskiej, przy Hotelu Sejmowym, spotkaliśmy naszą ukochaną wytęsknioną Mamusię, idącą do kościoła. Zeskoczyliśmy z fury. Radość ogromna. Mamusi płyną łzy z oczu. Wróciliśmy szczęśliwi, że jesteśmy nareszcie razem, po 14- tu miesiącach rozłąki.
W domu, w jednym małym pokoiku przywitaliśmy się z Ojcem i Lolkiem, a wieczorem przyszedł Janek Pieczara, który polecił mi napisać podanie do Ministerstwa Żeglugi i Handlu Zagranicznego, gdzie jest naczelnikiem wydziału.
Opowiadamy nasze przygody i cieszymy się niezmiernie, że jesteśmy w komplecie, dziękując Panu Bogu i Matce Najświętszej za szczęśliwe przetrwanie, podróż i opiekę nad nami i Rodziną." (Relacja z pobytu w obozie w Niemczech, Jadwiga Kapaon, dostępne w książce "O miłości do Annopola, Strachówki, Polski i Kościołą, Annopol 2015))

***

NAWET MY NIE WIEMY

                 /co znaczy Vade mecum/

jaki skarb posiadamy
czyli jest nam dany
choć  jeszcze nie znamy
ten lub ów przeczuwa

skarb rzucony w ziemię
perłę jedną jedyną
kto znajdzie i od-pozna
nie umrze nieszczęśliwy

od Sobieskiego pod Wiedniem
i pod Łazienkami w pomniku
przez Sobieskich w Strachówce
z prawnukiem Norwidem

przez Sejm Czteroletni Wielki
Konstytucji wysiłek i mądrość
do której ciągle się odwołujemy
my naród polski siebie świadomy

świadomy znaczeń i znaków
Wigilii w Puławach 1856
bratersko siostrzanej  miłości
Placówki ukorzenienia w głębi

przez Virtuti Militari za rok 1920
dla Czerwińskiego z Księżyk
przez sanktuarium annopolskie
i tych co ją MBA i II RP ustanowili

po daninę krwi w Katyniu
za swoją wierność  i marzenia
wolności godności na wieki
której nikomu nie oddamy

przez Solidarność z 3 Maja 1981
z tego samego chrztu i korzeni
owoc dojrzały odwiecznej miłości
w tę glebę wieczności wrzucony

      (wtorek, 24 kwietnia 2018, g. 10.54)

***

200 100 i SOLIDARNOŚĆ

            /sens jest tylko w całości jedności/

co kiedy się działo
co kto pamięta i świętuje
nie wszystko od nas zależy

ale my dokonujemy wyborów
świadomych świadomi siebie
jeśli o ile jesteśmy

kto wie dlaczego 200
kto dlaczego setka
kto dlaczego inny był jeszcze warunek

co kto pamięta
kim jest
jeśli zna albo nie zna siebie

miejsce widzenia zależy
nie tylko od siedzenia
ale perspektywy życia

jaką każdy z nas nadaje
swemu życiu
i rodziny i wspólnot życiowych

dwieście lat od ślubu Norwidów
rodziców wielkiego Mistrza
Poety i wieszcza narodu

tu w Strachówce się działo
na naszej ziemi
ale czy w naszej pamięci

sto lat niepodległości
po życiu bytu rozebranego
ułożyła się w całość inną większą

i ja to świętuję bo mam pamięć
wydarzeń na naszej ziemi
gminnej powiatowej większej

Piłsudskiego znali moi przodkowie
Czerwiński z Księżyk ma Order
Virtuti Militari za Rok 1920

i ja jej stopy okrwawione polskie
włosami otrzeć chciałem na piasku
Strachówki Annopola Rozalina Wiktorii

we wszystkich wsiach mojej gminy
Solidarnością ze wszystkimi
ludźmi dobrej woli od 1050 lat

na dzień odrodzenia wolności z godnością
wybrałem dzień Majowej Jutrzenki
świadomość narodową zachowałem w sobie

podły dziś naród polaczków zjadaczy
rozmawiać o prawdzie nie chce
w swoje kompleksy zapatrzony boskie

pytajcie proboszcza co z wotami zrobił
jaką ma pamięć i tożsamość
i jakiej naucza nowe pokolenie

więcej nie piszę bo może przelęknę
samemu trzeba dojść myśleniem
by w ogóle coś świętować

     (poniedziałek, 23 kwietnia 2018, g. 14.19)

***

100 200 i WIECZNOŚĆ

                /ja tylko pytam i próbuję więcej/

co to dla mnie znaczy
jest moją pracą (dzisiaj)

nie żyję na pustyni
ani na księżycu dróg mlecznych

i cóż że jestem pewny
że to jest wyzwanie dla wszystkich

ba ale tylko dla myślących
których w Polsce 2018 jest mało

stulecie odzyskania Polski
po 123 latach rozebranego bytu

dwieście od ślubu Norwidów
rodziców wielkiego Ooety

i cóż że wieszcza narodowego
kogo to obchodzi kto i co łączy

moja rzeczpospolita i Norwida
nie jest sprawą waszą

ani vade mecum skąd dokąd
alfy i omegi ponad ludzkich osób

i cóż że on sam nam to powiedział
jak tyle innych prawd wielkich

o godności człowieka-osoby
o Polsce Kościele Europie

każdy coś robi po swojemu
ale czemu nie w dialogu wielkim

    (poniedziałek, 23 kwietnia 2018)

***

DANO NAM UDZIAŁ

                   /aż w tym co wieczne/

mam bo dano mi udział
nie że bez mojego wkładu
w pracy swego czoła

udział w życiu i prawdzie
cóż życie bez prawdy udziału
bez jej kontemplowania

udział w tym co wieczne
co miłosierne zbawienne
z udziałem Jezusa Chrystusa

na koniec dziękuję
nigdy dość dziękczynienia
za cud ponad realny

i tu w strachowskiej ziemi
Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej
cud za cudem się dzieją (jak działy)

cud wolności powrócił
dzięki czynowi Solidarności
w Rzeczpospolitej Większej

świadomość narodową mi dano
tożsamość konstytucyjną
więc się nią dzielę

nie mógłbym uwierzyć
gdyby na początku życia
ktoś aż tyle mi zaoferował

logika dziejów i logika życia
ależ tak - zawsze we wspólnocie
droga-prawda-życie

     (poniedziałek, 23 kwietnia 2018, g. 10.20)

***

SKARB RzN

            /iusiurandum patri datum.../

tu się nie liczy polityka
partyjne podchody i zmiany
były są i będą

tu skarb jest prawdziwy
świadomość narodowa
tożsamość konstytucyjna

to czym żyje kultura
w wierze i rozumie
preawdę kontemplując

więc mi nie mówcie
w mediach i parlamencie
gdzie moja ojczyzna

myśmy ją dostali w darze
od ojców przodków naszych
wywalczyliśmy solidarnością

pamięć i tożsamość zostanie
nawet gdy ksiądz wyniesie z kościoła
wota wdzięczności za wolność i godność

czym wtedy jest kościół
oto jest pytanie
do Polaków AD 2018

   (niedziela, 22 kwietnia 2018, g. 17.00)

***

W SERCE UGODZONY

            /niech rykoszet kogoś trafi prócz mnie/

wystrzelałem się słownie
zmęczyłem bio-egzystencjalnie
rykoszet trafił w serce
jak żyć panie premier

i wy najbliżsi
w gminie i parafii
nieczuli na ludzką krzywdę
przemilczania

gubicie zbyt wiele
bym milczał
kształcąc nowe pokolenia
ziemię przeorując inwestycjami

o świadomości narodowej
podanej na dłoni Opatrzności
nie podejmując dialogu
z czasem ludźmi ziemią

Ziemio Norwida
i Cudu nad Wiłą
kogo dziś promujesz
jakie ziarno w ciebie wpadło

    (sobota, 21 kwietnia 2018, g. 12.48)

***

CO NAS HAŃBI DZISIAJ AD 2018.pl

         /świadomość narodowa w 100."N" w RzN/

odziera z godności (większej)
brak odwagi myślenia
zwanej także cywilną
uczą dzieci w szkołach

także na katechezach
strach i mnie jest pisać
wszyscy się mogą obrazić
że to o nich

nie nie nazywam nikogo po imieniu
wy wiecie że o was do was piszę
codziennie
w Polsce i w polskim kościele

skoro mi przemilczenie zadajecie
czego się spodziewacie dla siebie
od historii
1050 lat potem i teraz 100 nowych

haniebne gdy się ma skarb wielki
nie dzielić się nim
w dialogu
z siostrami braćmi narodem

wiem że każdy coś robi
unikając dialogu
jak może od ołtarza pulpitu itd.

komu nic nie dano
tego się nie rozlicza
ale takich nie ma
w chrześcijańskim świecie

     (sobota, 21 kwietnia 2018, g. 10.24)

***

ŚWIADOMOŚĆ STRACHÓWKI

                    /Norwid-Jan-Paweł-II-Sobór/


albo innej części świata
zależy od ludzi tam zamieszkujących
kim jesteśmy jeśli myślimy
albo czym gdy nie myślimy

tyle nam dano zadano
każdemu homo sapiens na ziemi
nikt nie jest odgrodzony od prawdy
tylko przez samego siebie

gdy nie myśli
nie jest nawet papieski
na polskiej ziemi
od ponad tysiąca lat

papieski zna siebie
z pomocą dokumentów i świadków
wie że taki jest drogą Kościołą
i że przyszłość zależy od kultury

każdej kulturze dano
każda ma to w sobie
że sięga transcendencji
przynajmniej może (kto chce)

zamknięci na słowo na dialog
nigdy prawdy nie sięgną
ani jej nie przekażą
następnym pokoleniom

II
siedząc przed kościołem
myślałem w samochodzie
czekając na rodzinę
która tutaj po raz pierwszy zagości

chciałem przywitać poprowadzić
od tablicy norwidowskiej RzN
do Katyńskiego Dębu
potem do Annopolskiego Sanktuarium

życie inaczej wymogło
i to co miało być na początku
zostało na koniec
o Armenii i królu nie wspominając

sam się upomniał o siebie
wczoraj fundatorki postem
o protestach na ulicach Erywania
trzeba wracać do początków by rozumieć

każda kultura ma wszystko co potrzebne
aby prawdę kontemplować
trzeba tylko ludzi odważnych
myśleniem

III
nie ma u nas ludzi dialogu
nie poznamy prawdy za życia
że tyle nam tutaj dano
nie wiemy że (co) prawda nami gra

że chce się nami objawić
dawnym i nowym pokoleniom
nie tylko gminy Polski Europy
po zenit Wszech-doskonałości

jak miałem Jackowskich wprowadzić
w krainę i ich królestwa
po wiersz ich dziadka i pra-
i świadomość narodową (polską)

zobaczyłem przypadkiem
w książkach już wydanych
o miłości do wszystkiego
co nas Polskę i Kościół stanowi

świadomość narodową nam dano
do kontemplowania w Prusach i Norwidach
nie ciężkich dla myślących (serc wiary rozumu)
tożsamość od początku do końca

     (sobota, 21 kwietnia 2018, g. 10.05) TUTAJ - Po bierzmowaniu (w Strachówce, RzN)

PS.
Ostatni akapit książki "O miłości do Annopola, Strachówki, Polski i Kościoła" brzmi - "Mój Anioł Stróż – jako wotum wdzięczności za cuda Solidarności, wolności i wszystkie dary z nieba - stoi i adoruje przy tabernakulum w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Strachówce. Wniebowzięte są także nasze ideały. Z nieba przyszły i do nieba zmierzają."

TEGO JUŻ ŻADNEMU PROBOSZCZOWI, ANI NIE-PROBOSZCZOWI ZNISZCZYĆ (ZAKŁAMAĆ) JUŻ SIĘ NIE DA.

BĘDĘ KRZYCZAŁ (powtarzam od 15 marca) - SŁYSZYSZ PROBOSZCZU MIECZYSŁAWIE, MOI BISKUPI DIECEZJALNI I CAŁEJ POLSKI! USŁYSZCIE GŁOS SZAREGO CZŁOWIEKA, KTÓRY PRZESZEDŁ TĘ DROGĘ POLSKIEJ I LUDZKIEJ WOLNOŚCI I GODNOŚCI OSOBOWEJ - W SOLIDARNOŚCI ZE WSZYSTKIMI LUDŹMI DOBREJ WOLI. KTÓRY POZNAŁ PRAWDĘ NA MIARĘ SWYCH MOŻLIWOŚCI I KONTEMPLUJE JĄ NA DWÓCH SKRZYDŁACH WIARY I ROZUMU! KTÓRY ŻYŁ TYM ŻYCIEM - TUTAJ NA TEJ NASZEJ ZIEMI - BO JE OTRZYMAŁ W DARZE MIŁOŚCI OD RODZICÓW, BOGA I KULTURY.

BTW. W tym roku chcemy obchodzić (?, "świętować"?) 100-lecie Odzyskania Niepodległości??? Naprawdę? Bez myślenia i prawdy, do której dochodzi się tylko szczerym dialogiem???!!! Impossible! To jest naprawdę już Rzeczpospolita Norwidowska, ludzi-obywateli świadomych swojej godności i praw. W niektórych z nas to już nie jest popłuczyna PRL.
„Kto dziś się jeszcze w dzieje nasze wczyta,
Powie o polskiej „pospolitej rzeczy”:
„Niepospolita”
C.K. Norwid, Szlachcic
(cytowany fragment zamieściliśmy jako motto w Liście do Papieża Jana Pawła II)!

poniedziałek, 23 kwietnia 2018

W 2 minuty o braterstwie i 42 km 195 metrach!



Kto chce usłyszeć KRZYK ŁAZARZA KAPAONA - jest od 52 min 11 sek. do 53 min. 54 sek! filmu z Orlen Maratonu i braterstwa broni/kroku od 24 km! Krzyk, radość satysfakcja dotarły pod niebo w Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej w gminie STRACHÓWKA, Powiat Wołomiński, Diecezja Warszawsko-Praska! NAPRAWDĘ-I-ZAISTE! Zrobił TO! Pobił ojca o 54 minuty, po 35 latach! Co za czas! Co za epoka!

I ja wspominam anonimowego przyjaciela, który mi skurcze masował i uratował mój bieg w 1983 - wbiegając na metę Maratonu Warszawskiego na Stadionie X-lecia też wzięliśmy się za ręce!

A  w poniższym filmiku obaj współcześni bohaterowie pokażą się w 39 minucie 44 sekundzie w dalekim planie, przebiegając mostek. A potem (42.19) kamera uchwyci ich zza Rekonstruktorów Historii w historycznym momencie wzięcia za ręce brata biegacza. Rozmowa historii i sportu od 40 min. 20 sek.



Rodzicom pozostaje zachowywać wszystko w sercu swoim i przekazywać dalej, na świadectwo prawd jeszcze większych!
TAK TO LECIAŁO!

piątek, 20 kwietnia 2018

Józef K. na kościelnym indeksie? Wrócił?!

"Piszę więc (jeszcze) żyję"
Miłość prawdy mnie napędza.
Love! dJ/jk

O czym pisze katecheta? Co jest w zakresie jego zawodowych, powołaniowych, życiowych doświadczeń?! Kościół, religia, wiara, kapłaństwo i tzw. świeckość, duchowość, prawda kontemplowana na dwóch skrzydłach wiary i rozumu. Nie ma wiary bez myślenia!

O czym pisze 65-letni Polak, który miał szczęście przebyć całą Polską Drogę Wolności? Od wczesno-średniego PRL, przez cud konklawe i pontyfikatu Jana Karola Pawła Wojtyły, Solidarności, samorządności?

O czym – spadkobierca polskiej kultury od Bolesława Prusa i Cypriana Norwida? – poprzez związki rodzinne, związek ziemi, personalnych zainteresowań, poszukiwań, studiów… aż po postawę miłości intelektualnej, która jest zdolna sięgnąć aspektów istotowych i konstytutywnych całej rzeczywistości człowieka, świata i Boga.

Ja to wiem. Jest mną. Moją osobowo świadomą drogą-prawdą-życiem. Ale – z jakichś ważkich powodów – tylko moją. W pustce przemilczeń powszechnych. Choć adresuję swoje rozmyślania/świadectwa linearne i wersowane do znanych osób w Kościele w Polsce i nie tylko.

Wniosek wysnuwam tylko jeden – wrócił tzw. index kościelny. Bywały na nim książki, filmy… pozostają osoby. Smutne w Posoborowym Kościele Powszechnym. Bałwochwalcze?!

***

OPŁAKANIE KOTA

              /aż po kapelana Naczelnego Wodza/

o wszystkim się pisze
wszystko maluje komponuje
co połączyło się z nami
wrażeń ciągiem refleksją uczuciami

kot nam zdechł
czarno-biały przezywany Karakanem
przyniesiony od sąsiadów przez Marysię
będzie z trzy już lata

rozwinął się pięknie
wytłuścił wybłyszczał
nie ćwiczę się w niczym
tylko wspominam

przykładem jest mi Zosia-Zofia
Jackowska z urodzenia do końca
zmarła w Annopolu majową porą 1944
siostra babci i wzór świętości

pozostały po niej liczne świadectwa
w różnych technikach wyrażania
zdjęcie wiersze rzeźba
zmuszają do szacunku

przyjechali po nią z Warszawy
w czas wojenny obraz dni
pogrzeb urządzili w Warszawie
kapelan Piłsudskiego prowadził

ksiądz Plewko-Plewczyński
naszą artystkę Zosię Zosieńkę
pochował która pieskowi Łyskowi
wiersze wdzięczne poświęciła

czy ja mógłbym milczeć
wyrzec się uczucia
dla wszystkiego piękna dobra
prawdy która wiecznie żyje

wiersz Zosi Jackowskiej
w książce o miłości do Annopola
Strachówki Polski i Kościoła
każdy może przeczytać

    (czwartek, 19 kwietnia 2018, g. 16.21)

***

SOLIDARNOŚĆ MNIE ZABIŁA

                   /rok 100-lecia odzyskania "N"/

nie dochodzi się takich stwierdzeń
hop siup jak mawiali górale
na pewno ten auto-mechanik
co naprawił mnie w Bukowinie

dzisiaj może tylko doszedłem
zobaczyłem i piszę
na dwa sposoby
oba równo śmiertelne

Andrzej (43l) z Katowic napisał
zmagam się z nowotworem i...
innymi przewlekłymi chorobami
miesięcznie na przeżycie mam 634 zł

po co mi program Dostępność Plus
inne rządowe udogodnienia
jak nie mam po co wychodzić z domu
głos paprykarza przy tym blednie

szybko udostępniłem Andrzeja
też nie wychodzę z domu
nie mam po co z innych przyczyn
Solidarność mnie zabiła

druga jest ścieżka kolarska
mój alter ego teść syna
jest zapalonym rowero-kajakarzem
emerytem z Edynburga

wpadła mi z tego samego medium
info o śmierci 25.l Belga kolejnego
poprzedni zmarł na rowerze 8 kwietnia
od 1995 już 72. a w tym 27 Belgów

ja nie na rowerze ani maratonie
ani jak Andrzej z Katowic
ja na znieczulicę polską
(nie)Solidarność mnie zabiła

była tak ważna na drodze-prawdy-życia
tak wielkim przełomowym wydarzeniem
za które warto było
życie dać

tak mówiliśmy w 1980
że gdyby i tym razem się nie powiodło
dalej żyć nie warto nie można
nie da się przeżyć takiej tragedii

a jednak przeżyłem przeżyliśmy
żeby Polskę później odbudować
po wolnych wyborach
i samorządzie

wolność wywalczyliśmy
sobie dzieciom następnym pokoleniom
godność przywróciliśmy osoby
rozumu słowa stowarzyszeń

dzisiaj proboszcz Mieczysław
wyniósł Wota Wdzięczności
za tamten czas i czyny
sprzed ołtarza Boga i Ojczyzny

co gorsze on niczego nie rozumie
nie rozumie człowieka nade wszystko
taka (nie)solidarność zabija
nikt z was się nie odezwie

czy żałuję gdyby kto spytał
nie jeszcze raz bym to zrobił
wielka jest godność czlowieka
raz się żyje we wszechświecie spraw

samotność rewolucjonistów ducha
niejednego jeszcze zabije
zagryzą nas zjadacze chleba
jakby wszystko należało im się

     (środa, 18 kwietnia 2018, g. 17.54)  TUTAJ - Po bierzmowaniu (w Strachówce, RzN)!

PS.
Gdybym był poddanym tylko polskiego państwa, Kościoła w nim, tzw. wspólnot lokalnych i społeczeństwa - może bym już nie żył!
Na szczęście jest Bóg i Facebook! (jestem chyba powołany do pisania teologii Fb).
Właśnie, na tym etapie pisania dzisiejszego posta, ten ostatni włączył się Z AŻ TAKIM serdecznym przesłaniem - "Jozef, zależy nam na Tobie i wspomnieniach, które udostępniasz. Mamy nadzieję, że powrót do utworzonego 4 lata temu albumu Początek i Koniec?! sprawi Ci radość." Już przegraliście - wsteczniki, polsko-katolickie, tak lub inaczej! Bóg posługuje się także Facebookiem.

czwartek, 19 kwietnia 2018

5 "P" - pisanie, posługa, powinność, powołanie, Polska


 ks. prof. A. Dragule
z nadzieją -
„szczęśliwy ten człowiek, 
który każdą rzecz 
bierze z dobrej strony”

Wcale nie jak poranny skowronek wstaję i piszę. A jednak i dzisiaj usiadłem przed klawiaturą, stukam. Znam, co ma powinność. Ale i coś więcej. Daremno pytać himalaistów, malarzy, muzyków... i tych słów używających "dlaczego". Bo są góry, barwy, dźwięki, myśli, doznania, podmiot doznający-myślący, rzeczywistość - nas otaczającą niszą. Jest droga-prawda-życie każdego z nas, z gatunku homo sapiens. I cóż my z tym możemy zrobić? Idziemy, piszemy, malujemy, komponujemy, kontemplujemy... będąc sobą, w świecie wszystkich innych ludzi.

Wczoraj wkręciłem się w wir rozmowy polemicznej dwóch recenzentów, księdza profesora Andrzeja Draguły i Łukasza Drewniaka. Najpierw ten pierwszy napisał recenzję z opery „Così fan tutte”, potem ten drugi się do niej odniósł, w portalu "teatralny.pl". Ksiądz profesor zareagował ponad-polemicznym tekstem w Więzi z mocnym tytułem "Kastraci czyli ksiądz w operze".

Nic lepszego nie mogło mi się zdarzyć, na dzisiaj. O polskich księżach w tzw. polskim kościele i świecie współczesnym (to są oddzielne tematy) myślę na gorąco. Bo - o Polsce, w całej rozciągłości polskiej drogi wolności od 16 października 1978. Kawał czasu, już ponad-pokoleniowy kawał. W moim przypadku bardzo też spersonalizowany, aż po absolut osiągalny dla każdego homo sapiens jako droga-prawda-życie. Nie mogę o tym nie mówić/krzyczeć, pisać. Bo jest. Na świadectwo - i czas i wydarzenia i ja-podmiot świadomy. Jeden z moich synów też lubi księdza profesora na jego koncie Facebooka (Bogu niech będą dzięki i Zuckerbergowi, swoje konto mam tutaj od 2009, kiedy syn - rocznik 1989! - wyjeżdżał na studia do Glasgow).

Jak to wszystko się ma do siebie. Piszę na skróty - ja, syn polskiej ziemi i dziejów, kultury, Norwida, zawładnięty duchem naszych czasów, który objawił mi się najbardziej na Soborze Watykańskim II (nb. ONZ 1948), 16 października 1978, 2 czerwca 1979, 1980/81. Rok 1989 też był bardzo ważny - znalazł się wszak jako rozdział III w ważnej encyklice, na tej samej drodze Ducha Świętego. Jak światło w (zimnym) Kosmosie. Veritatis splendor i wszystko, co najlepszego może się przydarzyć człowiekowi na Ziemi.

Potem nastąpiła zmiana - wcale nie dobra. Ta zła - nie ma jedno-datowego znaku. Dostaliśmy (pokoleniowo?) tak dużo, w tak krótkim czasie, że umysły nie nadążają. Błogosławieni, którzy rozpoznali swoje nawiedzenie.
Dopóki był On, z rodu Polaków Karol Wojtyła, Jan-Paweł II tłumaczył na bieżąco. Potem ucichł, a myśmy się spodziewali... Może - że zawsze będzie z nami? Ależ JEST, wszystko co powiedział i napisał jest dostępne. Także i to zdanie, że jest prawda (veritatis splendor), jest także postawa miłości intelektualnej, pozwala kontemplować ją na dwóch skrzydłach (wiary i rozumu). I człowiek może pojąć i przyjąć siebie jako dobrowolny dar... w ciągu działań kultury dla pełnego (integralnego) rozwoju osoby.

Zbyt trudna jest jego mowa, mówi wielu znajomych księży. Łatwiej stawia się pomniki, nazywa place, ulice, cytuje w kazaniach i politycznych przemowach. "Pokaż mi swoje myślenie"?! - takie było początkowo pytanie przy wpisywaniu każdego nowego posta na Facebooku. Bardzo mi bliskie, objawiające człowieka.

Jak bardzo potrzebuję ludzi podobnie myślących o swoich ludzkich powinnościach myślenia i dzielenia się nim z całym światem (jak ukonkretnionym cytatem z Koronki do Miłosierdzia!). W tym księży, których w życiu spotkałem i poznałem setki.

Niestety nasz polski światek milczy! Zabijając dialog (powszechny) zabijają mój świat. Zabijają Kościół Powszechny w moim świecie - współczesnym. Wbrew soborom, świętym, papieżom... i osobowej godności, odpowiedzialności. Antykultura dzisiaj rządzi Polską. Nie - polityka. O tyle zrozumiałe, że przechodząc z jednego świata (materialistyczno-ateistycznego PRL) do drugiego (wolnościowo-personalistycznego) WSZYSTKIM jest wyzwanie kulturowe, niepolityczne.

***

SOLIDARNOŚĆ MNIE ZABIŁA

                   /rok 100-lecia odzyskania "N"/

nie dochodzi się takich stwierdzeń
hop siup jak mawiali górale
na pewno ten auto-mechanik
co naprawił mnie w Bukowinie

dzisiaj może tylko doszedłem
zobaczyłem i piszę
na dwa sposoby
oba równo śmiertelne

Andrzej (43l) z Katowic napisał
zmagam się z nowotworem i...
... innymi przewlekłymi chorobami
miesięcznie na przeżycie mam 634 zł

po co mi program Dostępność Plus
inne rządowe udogodnienia
jak nie mam po co wychodzić z domu
głos paprykarza przy tym blednie

szybko udostępniłem Andrzeja
też nie wychodzę z domu
nie mam po co z innych przyczyn
Solidarność mnie zabiła

druga jest ścieżka kolarska
mój alter ego teść syna
jest zapalonym rowero-kajakarzem
emerytem z Edynburga

wpadła mi z tego samego medium
info o śmierci 25.l Belga kolejnego
poprzedni zmarł na rowerze 8 kwietnia
od 1995 już 72. a w tym 27 Belgów

ja nie na rowerze ani maratonie
ani jak Andrzej z Katowic
ja na znieczulicę polską
(nie)Solidarność mnie zabiła

była tak ważna na drodze-prawdy-życia
tak wielkim przełomowym wydarzeniem
za które warto było
życie dać

tak mówiliśmy w 1980
że gdyby i tym razem się nie powiodło
dalej żyć nie warto nie można
nie da się przeżyć takiej tragedii

a jednak przeżyłem przeżyliśmy
żeby Polskę później odbudować
po wolnych wyborach
i w samorządzie

wolność wywalczyliśmy
sobie dzieciom następnym pokoleniom
godność przywróciliśmy osoby
rozumu słowa stowarzyszeń

dzisiaj proboszcz Mieczysław
wyniósł Wota Wdzięczności
za tamten czas i czyny
sprzed ołtarza Boga i Ojczyzny

co gorsze on niczego nie rozumie
nie rozumie człowieka nade wszystko
taka (nie)solidarność zabija
nikt z was się nie odezwie

czy żałuję gdyby kto spytał
nie jeszcze raz bym to zrobił
wielka jest godność czlowieka
raz się żyje we wszechświecie spraw

samotność rewolucjonistów ducha
niejednego jeszcze zabije
zagryzą nas zjadacze chleba
jakby wszystko należało im się

     (czwartek, 18 kwietnia 2018, g. 17.54)

***

POINTA

                /dyskutując o euro w Euro.Pl/

suma summarum wszystko
co się u nas dzieje AD 2018.pl
w wymiarze psycho-socjo-społeczno-
... publicznym

nie jest nade wszystko polityczne
ale nade wszystko kulturowe
nie może być inaczej
na granicy dwóch światów

wyszliśmy z jednego (PRL)
weszliśmy do drugiego (wolnego)
na innym fundamencie
podwalinach wolnej ludzkiej osoby

wszystko u nas jest inne (nowe)
bliźni stał się uchodźcą
złotówka euro zagrożona
a my nie wiadomo komu podlegli

łatwo się manipuluje
tak zdezorientowanym ludem
najłatwiejsze są bójki
ustawki na łączce politycznej

    (środa, 18 kwietnia 2018, g. 11.38)

***

ZWIĄZKI SENSORODNE

               /na początek starczy/ *

właśnie zostało mi zadane
za-dana praca rozważenia
związków sensorodnych
postfactom aktywna

nie sensorycznych
byłoby za proste
poza tym nie znam
się na tym

poza tym że
wszystko otrzymujemy
bramą oknem zmysłów
widzimy słyszymy czujemy

ale potem te dane
obrabiamy mózgiem
w rozumu tkaninach okryte
na miarę drogi-prawdy-życia

droga-prawda-życie
zawierają wszystko
o czym myśleć możemy
nic spoza się nie zjawi

jeśli rozumiesz człon każdy
siebie na początek i w środku
wiedzę (nie)pojętą zdobytą
wszystko z tego świata

więc kiedy moja uwaga
czymś zostaje przykuta
to rozważam rano (głównie)
związki sensorodne (wieczne)

one w sobie coś mają
z chemii alchemika
albo cząstek językowych
słowo-sensotwórczych

ale tym się różnią od chemii
że dzieją się w tobie-osobie
nie laboratorium szkiełek
ale w świecie podmiotowym

gdzie i kiedy jak
wyrastamy ze żłobków sensorycznych
nie wiem
żeby być Norwidem tobą mną (sobą)

* Adobe Acrobat Document (prolog-j-1-1-18-1.pdf)

     (środa, 18 kwietnia 2018, g. 9.14)

***

ROZMOWA O ZMARŁEJ SĄSIADCE

                      /dobrze że byłaś PT Wysocka/

jestem Twoim głosem
który już oddałaś chórom anielskim
może Bogu samemu

choć nic nie powiesz
nawet z nekrologu na płocie
którego nie widziałem (nie było)

wiadomość przyszła niespodzianie
może nawet ubocznie
jak nasze spotkania na drodze

patrzeć będę bez ciebie
na nasze rozalińskie pola
uprawiane pracowicie dla chleba

a Ty pociągniesz nas wszystkich
do Waszego (swojego) chóru
później lub wcześniej

     (poniedziałek, 16 kwietnia 2018, g. 20.50)
PS.
Wszystkie zdjęcia w kolażu są dla mnie b. ważne. Dlaczego? Jeśli ktoś spyta chętnie i serdecznie opowiem.

wtorek, 17 kwietnia 2018

Fraszka o Szyszko, Macierewiczu... PiS - plus Rozum i Kultura Człowieka na Ziemi

"Jeśli ma Polska pójść nie drogą mleczną
W cało-ludzkości gromnym huraganie,
Jeżeli ma być nie demokratyczną,
To niech... "
Norwid, Fraszka

Tytuł jest taki sobie, przyznaję. Ale pod nim kryje się wielka sprawa. Dla mnie wręcz fundamentalna. Sięgająca podstaw kultury, prawdy, epistemologii... i naszego bytu narodowego w państwie polskim AD 2018.
Bezpośrednim impulsem pisania stała się transmisja online sprzed Ministerstwa Środowiska (min.min. Szyszki, a teraz Kowalczyka), z której zrobiłem scan, z czysto poznawczych powodów, aby przeczytać, co organizatorzy wypisali na pomnikowej tablicy. Scan stał się grafiką tytułową. Oprócz rękopisu Norwida. Są kolażem.

Moim fundamentem, fundamentem dla mnie - mojego życia (drogi-prawdy-życia) jest wiara i rozum, że prawda jest i że jest poznawalna. Że jest postawa miłości intelektualnej, która sięga poznaniem aspektów istotowych i konstytutywnych całej rzeczywistości. Dzielę tę wiarę i zrozumienie z wieloma współczesnymi, w tym, z największym z Polaków Karolem Wojtyłą, Janem Pawłem II, dziś świętym Kościoła Katolickiego. Od niego wziąłem pewne określenia, których używam świadomie od lat wielu, także w tym tekście.

Fenomenologia zajmuje się tym, co się wobec nas objawia, nie wymyśla niczego. Tytuł do dzisiejszego pisania dało orzeczenie EUROPEJSKIEGO TRYBUNAŁU SPRAWIEDLIWOŚCI w sprawie działań polskiego rządu (PiS) w stosunku do dobra ponad-narodowego, jakim jest Puszcza Białowieska. Dzisiaj wszystko dzieje się LIVE i online!
Nie chodzi mi jednak tylko o puszczę i naturę. Tytuł rozszerza zakres rozmyślań na całość polskiego życia publiczno-społecznego, po alfę i omegę. Chodzi mi o absolutne wartości, dostępne za życia, na naszej ziemi, na Drodze Mlecznej. DROGA-PRAWDA-ŻYCIE jest absolutem dostępnym każdemu (myślącemu hs).W takich ramach toczy/dzieje się moje osobowe i świadome życie Polaka-Europejczyka. Z całą osobowa wiarą i rozumem kontemplującymi prawdę.

Szyszko ma tytuł profesora. Macierewicz znaną historię działań opozycjonisty, a dzisiaj koniunkturalisty, beneficjenta politycznych przemian (mędrzec-aferzysta-rozrabiaka za złotówkę). Nie tylko partia jest ich domem, i ich licznych wyborców/zwolenników/wyznawców. Także Radio Maryja, z dookreśleniem "polsko-katolickie". Obaj są tam mile widzianymi gośćmi i wykładowcami. Wykładają swoją/ich polsko-katolicką doktrynę, dla której Ojciec Dyrektor stworzył swoje imperium.

Są mi kulturowo obcy. Choć należymy do tego samego narodu i powołujemy się na przynależność do tego samego Kościoła Powszechnego, którego obecnym papieżem jest Franciszek, Jorge Mario Bergoglio SI, Argentyńczyk. Inaczej jednaj rozumiemy prawdę, wiarę, rozum, kulturę i przynależność do nich (udział w nich) w bezgranicznej społeczności/wspólnocie homo sapiens na Ziemi.

Polski dramat rozdarcia (podział brzmi zbyt łagodnie) jest spowodowany m.in. tym, że nie mamy pasterzy. Są pasterskie wyjątki. Ten, tamten biskup, ksiądz profesor lub społecznik-aktywista. KEP wiary i rozumu u nas nie firmuje (broń Boże dialogu), pozostaje sojusznikiem rządzących - boi się Europy, bo tam nie sięga ich władza. Obrzydliwym znakiem czasów w Kraju Nad Wisłą od 2015 roku (po październikowej rewolucji wyborczej) jest historycznie nawracające zjawisko sojuszu tronu i ołtarza, brrr.

A świat idzie, nie pytając rasy-religii-narodu, drogą ludzkiej myśli ponadrasowej, ponadwyznaniowej itd.itp. Gatunek homo sapiens tak ma. I "piękno wchodzi nie pytając bramą" (Promethidion, C. Norwid).

Polski Wieszcz snuł podobne rozmyślania przed śmiercią. Polska nasza, zawsze nam współczesna, daje do myślenia. A bezmyślnym mówmy "paszli won" (grzeczniej - precz)!

Wczoraj cztery teksty dały okazję myślenia, zaprosiły i mnie:

1) Doradcy Prezydenta (PAD), p. Zofii Romaszewskiej - "u niego [Prezesa] świat pozorów przeważa nad światem merytorycznym."
2) Marszałka Stanisława Karczewskiego - "Powiem to, choć nie chciałem tego mówić, że jestem zdziwiony tak drastycznymi opiniami Biura Legislacyjnego (Senatu). Biuro wydaje opinie, to jest w naszej tradycji i my wsłuchujemy się w ten głos, bierzemy go pod uwagę, ale postępujemy zgodnie z naszym sumieniem, z własnymi przemyśleniami, podejmujemy decyzje polityczne i podjęliśmy takie decyzje, o których państwo wiecie"
3) Księdza prof. Andrzeja Draguły - "Nieopatrznie i nie pytajcie, jaką drogą, wszedłem na kanały youtubowe kilku kapłanów obu rytów, uprawiających tam proceder kaznodziejski, choć czasami pod płaszczykiem "ogłoszeń". Strach bierze, co mówią. Ale jeszcze większe przerażenie budzi fakt, że mają nader licznych "wiernych". A łączy ich jedno: żyją w świecie absolutnie niezbawionym, a szatan (świadomie go traktuję literą małą) ma daleko większą moc niż cała Trójca Święta razem wzięta. Jakby w niewoli żyli."
4) Biskupa Prymasa Polaka Wojciecha - "- Nacjonaliści mają już oddanych, identycznie myślących duszpasterzy. Są przyjmowani w kościołach, w najważniejszych sanktuariach Polski... - To jest nasz, jako Kościoła, grzech zaniedbania. Nie mamy ludzi, którzy byliby gotowi iść, stanąć przed nacjonalistami i odważnie zmierzyć się z wyzwaniem. Nie tak, jak niektórzy ich obecni duszpasterze, którzy często - muszę to powiedzieć szczerze, z wielkim bólem - tylko przyklaskują herezji..."

Myślę, mówię, piszę, publikuję swoje myślenie, w trakcie, jak się dzieje, jak dawany jest mi wgląd! Mówię to samo, co Zofia Romaszewska (w pewnych zakresach). Ja wprost - że rozum jest gwałcony, a chciejstwo (woluntaryzm prezesa) decydują/rządzą w tym pis-ustroju, jak w porewolucyjnej Rosji i przypadkach podobnych, są niestety wiecznie-nawracające! Marszałek Karczewski mówi podobnie z rozbrajającym(?) bezsensem. Dobrze, że i ksiądz/księża w końcu to potwierdzają, czym żyję i boleję... więc mówię i piszę. Nawet ks. Prymas! W mojej parafii, dekanacie, diecezji warszawsko-praskiej też są heretycy. Ale oni głusi...! Ci inni, heretyccy, mają większą od nas opiekę w kuriach!

Gdyby ktoś zbierał wszystkie ich herezje przeciwko rozumowi ludzkiemu, już by się rozlecieli, po naszej galaktyce, pod wpływem antygrawitacji! Co się jednak odwlecze, to nie uciecze!

A tak myślał, pisał Wielki Wieszcz Narodowy... i nawet go w końcu opublikowali:
"(należy ostrzec) że się może na pozór udowodniać z tej przyczyny, że wszystkość rzeczy i spraw świata tego będąc w jedną harmonię obejmowaną, łatwo jest odwrotnie w tejże harmonijnej jedności dopatrzeć wszystkiego zaczątków, jakoby przeto już nic nowego być nie mogło! Jest w tym jednak błąd ogromny, to jest: że absurdum bierze się za nowe… tylko albowiem absurdum leży poza ogólnym prądem harmonii bytu wszystko ogarniającej.

Sąż zatem głębiny i stopnie szczerości ducha i oczywistości, które się jakoby spół-milczeniem ogółu uznawa, ale którym jawność spółczesna odmawia wygłosu, co okres, co wiek takowych to z-milknień nieuchronnie dla rozwoju swojej pełności potrzebując? Za całego okresu heroicznego greckiej filozofii, to jest aż do Artystotelesa (lecz nie pouczając tego mędrca), nikt nie pojmowałby takowej jawności-względnej, zakreślone z góry szranki mającej, ani ona komu wystarczałaby! Nieledwie że na ulicy zapytać było przecie można, co jest dusza? jak i ile nieśmiertelna? co życie i żywot? na co i dla czego filozofia?… Zapytywany z nie mniejszą odpowiadał prostotą : „Tyle a tyle wiem, lub nie wiem; co do filozofii, ta – za cel ma uczynić człowieka moralnie szczęśliwym!” (Milczenie, C. Norwid)

A to też doczepię fenomenologicznie. Ksiądz Sekretarz Episkopatu Andrianik-RYTEL (wytłuszczam, bo znamy w powiecie Ziemi Norwida i Cudu nad Wisłą TO nazwisko bardzo dobrze).świętuje dzisiaj 6-tą rocznicę swojego doktoratu obronionego w Jerozolimie. Zrozumie! Doktoratu gratuluję z całego serca (o Chlebie Eucharystycznym), przemilczanie jego osobiste i naszego tzw. polskiego kościoła będę wypominał! Nawet biskup-Prymas-Polak już śmiało głos zabiera!

KOŚCIÓŁ PRZEMILCZANIA

                  /księdzu sekretarzowi KEP Rytlowi/

kościół nie-dialogu wyrósł między nami
za dni  moich jeszcze i globalnych
widzę i opisuję znowu na bruku ja Polak
naoczny świadek złej przemiany

fascynujące przedsięwzięcie
opisać znane mi przykłady
złej przemiany w polskim kościele
straconego kościelnego pokolenia

z mojego pola doświadczeń życiowych
w Polsce Ojczyźnie Kościele i gminie
w parafii dekanacie diecezji
wszystko opisałem i upubliczniłem

niczego nie kryję z tego co mi wiadomo
dzielę się czekam na dialog z całym światem
którego nie ma w moim naszym kościele
wbrew temu co pisze ksiądz Andrianik

podam przykłady złe smutne
odrzuconych spotkań w Roku Wiary
blokowania ŚDM w Strachówce
traktowanie jakby nas nie było

to nie samowola jednego księdza sprawiła
bo zaklęcie o posługiwaniu się papieżem
powtarzał i on i kuria i diecezjalna prasa
jakbyśmy już byli przeklęci (źli nie tylko)

miałem wśród znajomych w Internecie
i księdza proboszcza i Andrianika i innych
z każdego szczebla władzy kościelnej
na koniec opublikowałem książkę twardą

trzeba wiele zrobić (wykazać złej woli)
żeby udawać że naszego głosu nie znają
w Kościele o Kościele Ciele Jednym Bożym
w duchu prawdy jedności szczerości

wspólnoty osoby szacunku dla człowieka
nie kazań i listów słów jedynie słów mnogich
słów pustych kłamiących nie-wspólnocie
to nie milczenie to jest wrogie przemilczanie

gdyby ta złowroga zmiana nie nastała
głos Norwida rozległby się daleko szeroko
ze Strachówki dekanatu diecezji o JPII i Soborze
głosem Kościoła w świecie wspólczesnym

o wolności osobie godności wspólnocie i kulturze
o znaczeniu Roku 1989 w Polsce Europie świecie
o wierze i rozumie które kontemplują prawdę
niczego nikomu nie odbierając - przeciwnie

świat stał się globalną wioską
każdy może każdego mieć za przyjaciela siostrę
jak trzeba mu dystansu to tylko znajomego brata
no i pracują w każdej polskiej szkole

      (niedziela, 21 stycznia 2018, g. 9.09)

poniedziałek, 16 kwietnia 2018

Vademecum XIV i metoda fenomenologiczna

Dzisiaj jest rocznica I Vademecum (2005)
w zw. z projektem w pr. Socrates-Comenius
pt. European awareness in schools

"Klaskaniem mając obrzękłe prawice,
Znudzony pieśnią, lud wołał o czyny:
...
Gdy Boży-palec zaświtał nade mną;
Nie zdając liczby z rzeczy, które czyni,
Żyć mi rozkazał w żywota pustyni!"

Niczego sobie nie wymyślam. Wszystko - co najważniejsze - dostaję. Przychodzi do mnie, rodzi się, objawia. Jako dar, prawda, piękno, dobro. Ja tylko postrzegam (zdumiony), przyjmuję (w zachwycie), nazywam i składam dziękczynienie, publikuję.

Tak dzisiaj przyszło Vademecum Czternaste, w Strachówce - Rzeczpospolitej Norwidowskiej, w powiecie "Ziemi Norwida i Cudu nad Wisłą". Dzisiaj przyszło, po wczorajszym wydarzeniu - ponad rodzinnym, polskim, większym. Wszystko, co się dzieje dla Dziejów Człowieka Na Ziemi, jest połączone osobowo-rodzinnie. W kulturze, religii, w łańcuchu pokoleń. Chrześcijaństwo wyznacza w naszym kręgu kulturowym - i na całym globie - kalendarz. Do dzisiaj, na jutro i pojutrze?

Za jednego (mojego) pokolenia idea Norwidowskiego Vademecum rozeszła się daleko, szeroko, także poprzez sakramenty małżeństwa: Kapaonów, Borutów, Załęskich, Subzdów, Jackowskich, Królów, Sanaghanów, Kołakowskich... a przez różne wspólne działania projektowe doszła do Nebraski (Lincoln) w USA, Szkocji (Glasgow, Edynburg, Dundee), Anglii (Otley, Leeds), Prowansji i Chamonix. Na początek.

Bo VADEMECUM MA GLOBALNE PRZESŁANIE! Od czasu Jezusa. A u nas - od Norwida. A przez Karola Wojtyłę, świętego Jana Pawła II Norwid wszedł do Soboru Watykańskiego II, czyli wszędzie i na wieki wieków! Amen!
Jeśli trochę podrapiemy się w głowę - zrozumiemy. Dotrze to w końcu do nas. Wiem już, że za życia na dialog od Was (z Wami) nie zasłużę. Tak wiec to i mój los niemych słuchaczy mieć, i umarłych.

Wczoraj mieliśmy krótką wizytę, zwiad rodzinny. Wnuk i prawnuczka płk. Kazimierza Jackowskiego przekonali się, że tutaj w Annopolu i Strachówce jest więcej śladów historii rodzinnej (także ich), niż gdzie indziej. Zdjęcia sprzed Dębu Pamięci Katyńskiej przed szkołą im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej i przed tablicą onej przed parafialnym kościołem - dopowiedzą. Sprzed tegoż kościoła wyruszy w niedzielę 29 kwietnia Weselny Korowód śladami Rodziców Norwida - Vademecum 2018! W 200-setną Rocznicę Ślubu! (za trzy lata "200-setna Rocznica Urodzin Polskiego IV Wieszcza")! Nasze Strachowsko-Powiatowe Wydarzenie jest wprowadzeniem w wydarzenie narodowe?! WSZYSTKO NA TO WSKAZUJE - nie trzeba być wielkim prorokiem!

Dlaczego każdy z nas myśli, jak myśli? Żyje - jak żyje? W tym czasie i miejscu... Jakie wydarzenia, przemyślenia, prawdy, a nade wszystko osoby mnie/ciebie/jego/nas WSPÓŁTWORZĄ?? Takichże i słów i związków wyrazowych dobieramy pisząc.

***

A ŻYCIE STAJE SIĘ HYMNEM

                        /nazwać i przekazać tylko/

końcówka życia jest szczególnym darem
czego wcześniej się nikt nie spodziewa
że wszystkie barwy się ładnie układają
na palecie w ramach

że sens aż po miłość sięga
oddany najlepiej w miłosierdziu
i nic nie boli nie lęka
przed metą

taki natłok dobra
nie sposób myśleć czym innym
nie dość do końca dziękować
życie staje się hymnem

    (poniedziałek, 16 kwietnia 2018, g. 11.42)

***

CZEMU TUTAJ I TERAZ

        /Annopol Strachówka Polska Kościół/

widać że w tych sprawach
także prawda się objawia
człowieka na ziemi

ta jedna jedyna
w każdym i każdemu dana
drogą-prawdą-życiem

byle odpoznana
byle trudu trochę zażyć
w pocie swego czoła

jako i ja zażyłem
jak inni przede mną
i odszedłem dumny

     (poniedziałek, 16 kwietnia 2018, 11.35)

***

WIELKA RODZINA (LUDZKOŚCI)

                    /nie rozmawiamy o tym/

nie jesteś już tylko Boruta
Sanaghan Załęska i tak dalej
ale i Kapaon Jackowska Królowa
w ludzkiej rodzinie kultury

połączeni ducha sakramentem
wzdłuż w poprzek wgłąb wzwyż
na ile potrafimy poznać siebie
łańcuchem pokoleń jak psalmem

Zofia Andrzej Łazarz Maria
Władysław Aleksander Krzysztof
Kazimierz Stanisław Emilia
Jan Helena Józef Katarzyna

Benjamin Katy Andrew Thomas
Ann i and und so weiter
all names prenames
zadano nam chrztem i urodzeniem

jest jeszcze najdroższe imię Grażyna
z litewskich aż dalekich lasów
jezior i obozów harcerskich
nikt nie chce ze mną rozmawiać o tym

    (poniedziałek, 16 kwietnia 2018, g.11.21)

***

VADE MECUM JUŻ XIV

                 /Boży-palec zaświtał nad nami/

i ja się na tej ziemi urodziłem
poznaję ją coraz bardziej
jej duchowi pozwalam się prowadzić

pisarz to ten kto pisze
myśliciel kto myśłi
wędrowiec który idzie

sam sobie nie wyznaczam drogi
pozwalam się prowadzić
od urodzenia do śmierci

Matce Ojcu Rodzinie
Ojczyźnie Kościołowi
drogą ludzkiej myśli (w kulturze)

kiedy dzisiaj piszę (myślę jak piszę)
nawet sam nie dobieram wyrazów
związki wyrazowe już we mnie są

tak każdy ma piszący na poważnie
że tym co pisze żyje i boleje
inaczej się nie da

nie ja wybrałem zadanie
jestem do niego narodzony
iść i powtarzać vade-mecum

3 Maja 1981 ma znaczenie szczególne
a wcześniej 16 października 1978
tego nie można podrobić

       (poniedziałek, 16 kwietnia 2018, g, 11.01)

***

ZŁO OCHRZCILI MARYJNIE

           /mówię NIE w Sanktuarium MBA/

Polska podzielona
gdzieś się zaczyna gdzieś skończy
chyba najbardziej w Toruniu
niepowszechna po kopernikańsku

stąd podziały weszły pod strzechy
nie te poetycko-liryczne
ale wszechwładne religijne
nauki mają za nic (tylko swoje)

wojna domowo-religijna
dzisiaj pisem inaczej nazwana
z prezesem-dyrektorem-naczelnikiem
prowadzi na skróty ludzkiej myśli

      (poniedziałek, 16 kwietnia 2018, g. 10.46)

***

RELIGIJNI ZAMIENIACZE

                 /człowiek jest drogą Kościoła/

zamienił stryjek siekierkę na kijek
tak sobie niepobożnie myślę
o wielkich sprawach człowieka

dookoła sami przepisywacze
z tego co realne
na to co umowne

spotkałem poznałem wiele
wspaniałych spraw przeżyć człowieczych
mówią niedobre niereligijne

dla nich dobre jest wszystko
tylko religijne byle
jeśli mogą nagiąć lub ochrzcić

poprzewracało im się w głowach
ktoś poprzewracał
sami są tylko hierarchiczni

doświadczyłem jak sam Abraham
jestem pewny jak Mojżesz i inni
tak żyję myślę piszę publikuję

    (poniedziałek, 16 kwietnia 2018, g. 10.32)

***

CZŁOWIEK PRZEMIJA…(2)

                    /to tylko inna wersja/     

… tylko biologiczną formą
psuje się kończy i gnije
w nas jest i może inaczej
jeśli chcemy

jeśli chcesz niech ci się stanie
wielka jest być może wiara
moja nasza twoja
ona świat zwycięża

wartość Annopola
nie jest materialna
jest w kulturze
Sanktuarium Matki Bożej rodzinnej

Wymarzyła Cię Jackowska
Królowie sprowadzili
Kapaoni tu wzrastali
a dzisiaj niegodni strzegą

tu kiedyś się zgromadzą
być czasem może po śmierci
rodziny wszystkie zebrane
Borutów Załęskich…

     (niedziela, 15 kwietnia 2018, g. 21.04)

***

ZADOWOLENIE

                /nie ci (i tych) co ciało zabijają.../

dlaczego dzisiaj jestem zadowolony
przecież tylu spraw nie załatwiłem
ciast nie upiekłem mięs nie usmażyłem

owszem zjadłem z apetytem
za wszystko serdecznie dziękuję
za spotkanie obiad i desery

z czego jestem tak zadowolony
dopytuję wieczorem stukając w klawisze
bo znam jeszcze inną odpowiedź

z rozmowy duchowej (z duchem i kulturą)
która wiecznie trwa (i owocuje)
przynajmniej we mnie (i tutaj też)

    (niedziela, 15 kwietnia 2018, g. 20.31)

***

ROZMOWY Z DUCHEM

                  /duch zdrowie kultura/

kiedy z nikim sobie nie pogadam
bo jakieś coś zawsze się znajdzie
między nami - ludźmi z emocjami

i ani sport ani polityka
nic nie mają do zaoferowania
ni śmieszno ni straszno

czekam na ducha
nigdy się nie zawiedziemy
zawsze mnie obejmie

     (niedziela, 15 kwietnia 2018, g. 17.25)

***

ZASŁONA DZIEJÓW

              /zwiad większej rodziny/

ta która odsłania
objawianie się prawdy
tak jak się dzieje i leci
w wieczności eony

gdybym nią się nie zasłonił
tablicą przed kościołem
i dębem przed szkołą
może bym nie przeżył

dobrze że są
bo były faktów wydarzenia
te dawno przed nami
i te za dni naszych

więc kiedy się wstydzę
siebie domu błota
wszystkich niezręcznosci
one mnie podtrzymują

i święci byli przed nami
chyba zrozumieją wszystko
po to miejsce to stworzyli
po nocach się śnią

    (niedziela, 15 kwietnia 2018, g. 12.45)

***

POD SKRZYDŁEM

            /UNESCO 2 czerwca 1980/

boję się
drżę lękam
przed wydarzeniami społecznymi
w których muszę wziąć udział

pod skrzydła się udaję
w opiekę
ducha
ponad nami

wcześniej dzisiaj napisałem
a w nocy miałem sen
o którym zapomniałem
gdy pisałem

o Annopolu ducha
i kultury narodowej
Kościoła Powszechnego
choć jeszcze sprzed soboru

biologiczny człowiek mija
to owo i wszystko
on tak ma w naturze
przyszłość zależy od kultury

pod Twoją obronę się uciekam
Kapaoni tu wzrastali w s. MBA
niech przemożna Twa opieka
nigdy nie ustanie

     (niedziela, 15 kwietnia 2018, g. 11.49)

***

CZŁOWIEK PRZEMIJA… (1)

                /Norwid wie że jest inaczej/

… tylko biologiczną formą
psuje się kończy i gnije
w nas jest może być
jeśli chcemy

jeśli chcesz niech ci się stanie
wielka jest być może wiara
moja nasza twoja
ona świat zwycięża

wartość Annopola
nie jest materialna
jest w kulturze
Sanktuarium Matki Bożej Rodzinnej

nawet ja najgorszy
albo z małych najmniejszy
przez grzech przez lenistwo
znalazłem tu szansę

demencja może przed śmiercią
wiele pokiereszować
ale ducha nie tknie
on jest wieczny

    (niedziela, 15 kwietnia 2018, g. 9.56)

***

NIEBO I ZIEMIA

             /nie gmina nie parafia.../

ja już tam wysoko
wznieść się pozwoliłem
tutaj mnie już nie ma
łączy nas niewiele

każdym porywem ducha
prawd kontemplowaniem
niebo i ziemia się łączą
wieczność zaprasza i otwiera

a ja się nie oparłem
oblicze nadstawiłem i plecy
wszystkim czym jestem
drogą-prawdą-życiem

żadnej wspólnoty
oprócz wiecznej rodzinnej
żadnej z tych ziemskich
dla których także żyłem

    (sobota, 14 kwietnia 2018, g. 18.50)  TUTAJ - Po bierzmowaniu (w Strachówce, RzN)