sobota, 14 września 2013

Leave Now and Never Come Back




Dzieci śmiały się ze mnie, a po chwili złościły, że nie rozumiałem ich tekstów. - "Andrzej rozmawia ze swoją (byłą) dyrektorką!"

Dopiero jak znalazłem na pulpicie ten filmik, ZROZUMIAŁEM. Świetne. Podpisuję się obydwoma rękami. Pierwsze spotkanie z Golumem na plakatach miałem/mieliśmy z DyrKa, w Esbjerg, Dania. Byliśmy tam z wizytą roboczą w ramach mądrego europejskiego programu Socrates-Comenius (dwóch wielkich pedagogów).

Gollum nie wydał mi się wtedy sympatyczny. Nie znałem jeszcze Władcy Pierścieni. Ale w trakcie projektu szkolnego "Europejska świadomość w szkole" (Strachówka.Pl, Esbjerg.Dk, Alesund.N, Chomutov.Cz, Tibberton.GB) przeczytałem, także podczas biwakowania na lotnisku w Amsterdamie z powodu mgły, w drodze do Bristol, Gloucester i Tibberton.  Dołożyliśmy sobie drogi, do Oxfordu. Oddaliśmy hołd Twórcy i jego żonie, na cmentarzu. "Grób małżonków znajduje się w katolickiej części cmentarza Wolvercote Cemetery w Oksfordzie. Na płycie grobowej znajdują się ich nazwiska, a także imiona Beren i Lúthien – znak wiecznie trwającej miłości."

Zaczytałem się. Zakochałem. Bo na kasecie, którą przyniósł mi najstarszy syn ze szkoły (gimnazjum w Strachówce - które nie było jeszcze Zespołem Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej) - od swojej nauczycielki języka angielskiego było coś, co usłyszałem słuchem wewnętrznym, co mnie dotknęło. Usłyszałem w słowach, inscenizacji, nagraniu - "a weary pilgrim on the road", a ponieważ było to zrobione w formie słuchowiska, było jeszcze - wcześniej?, po? -"Gandalf is gone". Co owładnęło mnie duchem: wspomnień, pamięci, wyobraźni, własnego wędrowania w poszukiwaniu mądrości i przyjaźni. 

Szkoła albo jest "THE FELLOWSHIP OF THE RING", albo minioną (post-sowiecką) instytucją oświatową. Szkoła może i powinna promieniować nie tylko na życie dzieci, młodzieży, ale i ich domów i całej tzw. wspólnoty lokalnej. I na całe nasze życie. CZYM!? Ja tak mam. U mnie tak było. Taką miałem klasę (kwintesencja szkoły) w liceum Marii Konopnickiej w Legionowie. Na całe życie, nie tylko jako zbieraninę, której metą jest maturalny egzamin/test.


Golluma-Smeagola, w postaci wymyślonej/wykoncypowanej przez twórców filmu też pokochałem. Osiągnęli - według mnie - fantastyczny efekt.

Filmik, który Andrzej wynalazł na Youtube, może pomoże nam wszystkim rozładować niedobre emocje związane z tym fatalnym epizodem w naszej rodzinnej karierze wychowawczo-edukacyjnej. Nie wiem, komu z nas jest najbardziej potrzebny. Chyba jemu! Świetny dialog z (byłą) dyrektorką i (byłą) szkołą, która ptraktowało go, i jego kolegę, jak śmieci, które wyrzuca się na ulicę (wbrew obecnemu prawu o gospodarce śmieciowej i oczywiście wbrew kulturze zbudowanej na wartości człowieka jako OSOBY). To jest ciągle nasz rodzinny bolesny temat, który czeka swego czasu, by zaistniał szerzej w necie. W debacie publicznej o systemie oświaty? O reliktowych pozostałościach? Jak nie w instytucjach implicite, to w ludziach.

PS.
Syn nie tylko zaraził mnie Tolkienem, ale po skończeniu liceum w Łochowie wybrał studia w Glasgow. Andrzej został wyrzucony, za niedostateczną umiejętność mówienia, a jego kolega - wypełniania testów w języku angielskim. Dobrych MIELI kolegów. Dyrekcja, pani od angielskiego i anonimowo głosujące (skierowaniem kciuka w dół?) ciało pedagogiczne VLO Poniatówki, nie pozwoliły tym przyjaźniom młodych pielgrzymów po dojrzałość w życiu i edukacji dojrzeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz