poniedziałek, 7 października 2013

Samoświadomość katechety, samoświadomość kościoła



Samoświadomość katechety, samoświadomością kościoła? W jakichś granicach, tak. O samoświadomości kościoła był Sobór Watykański II. Samoświadomość Jezusa pozostanie nieprzebraną kopalnią apologetyki. Nie tyleż obrony, co uzasadnianie wiary i rozumu homo sapiens religiosus.

Stoję w ciszy pod krzyżem z uczniami klasy 6. Po incydencie wychowawczym na poprzedniej lekcji nie ma śladu. Nie mogę wprost uwierzyć, miałem zacząć od przyjaznego nawiązania. Trzeba inaczej. Podręcznik podrzuca „modlitwę za przyjaciół”. Kto się odważy ładnie przeczytać, ze zrozumieniem, ma szóstkę. Trójka odważnych dostała. Szukam pierwowzoru tejże modlitwy za przyjaciół. Proszę, nie proszę za nimi, nie tylko za nimi... - różnie można wpisać do wyszukiwarki. Dramatyzm MODLITWY ARCYKAPŁAŃSKIEJ CHRYSTUSA urzeka. Chciałbym, by i ich. Po co są katecheci?

Modlitwa końcowa daje mi intencję – za wszystkich katechetów mojej diecezji, i nie tylko, a zwłaszcza za tych, których teraz nikt (wielu) nie chce słuchać. I prawdy większej, niż my. ”Słowo Twoje jest prawdą”. Co to znaczy dla mnie, dla nich, dla Ciebie Radek. Nie potrafiłbym siebie rozumieć bez Tego słowa. Nie złożyłbym siebie w kupę, swojego życia, już prawie całego.

A gdy w klasie 4 i 3-ciej już modlitwa w ciszy pod krzyżem jest okazją, dla paru, do ekspresji mało poważnej... do erupcji kipiących energii, to co mam robić? Ja, katecheta z 31 letnim doświadczeniem! Co my! nauczyciele, wychowawcy, redaktorzy poważni (nie tylko przecież katoliccy), duchowni katoliccy i nie-... mamy robić?! W tygodniach wychowania i w pozostałych tygodniach roku kościelnego, szkolnego, kalendarzowego...
Dopiero dynamiczna piosenka „Jezus jest tu... o wznieśmy ręce” i równie dynamiczne „Gdy na morzu wielka burza”, „Bóg nie umarł, Jezus żyje”... o dziwo przyciszyły, uporządkowały ich ekspresję (w jednym kierunku). Tego potrzebowali. Piosenki lepiej ich rozumieją, niż programy szkolno-katechetyczne! A o czym te piosenki mówią... Do tytułów dołożę treść jeszcze jednej „Bóg kocha mnie, takiego, jakim jestem i cieszy się każdym moim gestem”. Modlitwa końcowa „świętym uśmiechniętym” do klipu Arki ma wszelkie znamiona prawdziwej radosnej modlitwy. „Jeśli się nie staniecie jako dzieci”. Nie przeróbmy ich na uczniów szkół polskich i niepolskich. Ich zachowanie, sens szkoły, religii, treści i tytuły piosenek... tyle tego do przemyślenia!

Grzesiek ucieka z klasy przed końcem modlitwy, chyba nie do Domu Dziecka, chyba tylko na korytarz? Nie rozdwoję się, zawierzę. To nie jest gimnazjum, to dopiero klasa czwarta szkoły podstawowej.
To DROGA PRAWDA ŻYCIE 2013.

Na korytarzu mijam wiele sympatycznych buzi, twarzy - epifanii oblicza. Wymieniamy uśmiechy, znaki przyjaźni, obecność – budujemy NASZ ŚWIAT.

Radek, redaktorze, który pisałeś już o Strachówce, przy okazji wędrówki figury MBL, masz misję! Stwórz rubrykę, miejsce w gazecie lub necie, gdzie będzie się toczył dialog diecezjalnego kościoła, ludzi niekoniecznie jednobrzmiących, ale kochających Prawdę i żyjących Kościołem. Pisz o nas dogłębnie. Rozmawiajmy w Twoim/naszym /diecezjalnym „Idziemy” o ŻYCIU PRAWDZIE I DRODZE 2013. Przyjedź, prowadźmy dialog otwarty na wszystkie wymiary życia, wiary i rozumu na sam koniec Roku Wiary i Rozumu. Nasza szkoła, Rzeczpospolita Norwidowska, wre zwykłym trudnym i radosnym życiem. Jesteśmy szkołą także dla wychowanków DOMU DZIECKA w Równem. Tu jest Droga Prawda i Życie 2013. Polskie?! W Polsce, branej tęczą zachwytu od zarania dziejów. Z błogosławieństwem świętego Jana Pawła II. Niepodzielonej na państwowe, samorządowe, parafialne, diecezjalne, narodowe, globalne itd.

W jednej klasie nie zadziałała dzisiaj klawiatura, w innej głośniki, musiałem modyfikować plany na gorąco. Ale byłem w dialogu z Bogiem, z uczniami, z Tobą (stawiałem sobie Ciebie/Redaktora przed oczy, wiare i rozum), z diecezją, nawet z Papieżem. W dwóch klasach końcowa modlitwa toczyła się przy grobie świętego Franciszka w Asyżu, dzięki technice, ICT, WebCam.

W klasie 1-szej czułem się dzisiaj najlepiej, choć klasa trzecia, z ich Panią B. :-) poczęstowała mnie pysznymi plackami ziemniaczanymi, które były ich dniem-niespodzianką, wokół Kartofla-Ziemniaka. W klasie pierwszej czułem się najlepiej? Czemu? Może najbezpieczniej? Może najmniej mnie świdrowało niewidoczne ciało anonimowych oceniaczy-podglądaczy? Może. Pierwszy warunek udanej lekcji (katechezy może w sposób szczególny)? Dla ucznia i nauczyciela? POCZUCIE BEZPIECZEŃSTWA. Zaufania? Akceptacji? TU DOCHODZI WPŁYW KLIMATU W TZW. WSPÓLNOCIE LOKALNEJ NA PRACĘ SZKOŁY, PARAFII, GMINY. Tego się nie da zamilczeć, wylezie, nawet po latach, w następnych pokoleniach?
Spytałem Sebastiana, jak się czuje mama? - Dobrze, już jest po operacji, ale jeszcze nie może wrócić do domu. Lekcja religii i jej modlitewny początek dodają głębi takim rozmowom. Po drżenie kolan.

Samoświadomość katechety? Kościoła lokalnego, parafialnego nawet?! Może nowa definicja katechety pójdzie w stronę „koordynator spraw Bożych w szkole”? Wiedza? Przychodzi zewsząd. Zwłaszcza u człowieka, który posługuje się myśleniem. Który pracuje nad myśleniem. W pocie swego czoła, jak nasz patron. Ne ma wiary bez myślenia. Nie ma wspólnoty – bez komunikacji (ICT!), dialogu.

PS.1
"Te niekończące się, nudne homilie, z których nikt nic nie rozumie..." (Papież Franciszek w Asyżu). Papieżu, przyznaję/wyznaję również, że i te niekończące się nudne katechezy (moje) i podręczniki do religii!

PS.2
Zdjęcie Papieża F1 zagłębionego w modlitwie przed grobem świętego Imiennika w Asyżu z tej strony.


1 komentarz:

  1. Zajrzałem dzisiaj 5 maja 2016. W związku z tekstem "opadanie" (Siódma Komnata 3) i jego koneksjacj/asocjacjach myślowych, prowadzących do notatki na Fb z 2013 "pytanie o moją diecezję" i dyskusji, jaka się wywiązała pod nią.

    Między innymi ślad jest tutaj -> https://www.facebook.com/jkapaon/posts/10210183614853254?pnref=story

    OdpowiedzUsuń