sobota, 26 kwietnia 2014

Pokazali Świętego (1)

"Chwała  na wysokości Bogu
a na ziemi pokój ludziom d-o-b-r-e-j  woli...
... for this is what in God’s Providence
you have been called to be,
for the spread of truth
and of Christian peace?"
(Jan XXIII, w dniu otwarcia Soboru)
 

Dwa dni, około północy pokazywali w telewizji film o Janie XXIII, zwanym Papieżem Pokoju. Oglądanie – jakie szczęście, że mogłem z dziećmi – zamieniało się w dużo więcej. W adorację! Wzruszenia! Współobecność Dobra Piękna i Prawdy, w Człowieku, któremu Jan było na imię. Drogi i prawdy i życia. Z małej i wielkiej litery. Wszystko nam sprzyjało, nocna pora i ciemność.

Pierwszą część zaczęliśmy nie od początku, aż się skończył mecz półfinałowy Ligii Europejskiej, Valencia – Sewilla. Straciliśmy niewiele. Życie first, potem pobożność, Włosi (Hiszpanie, Polacy... młodzi i starzy itd.) kochają piłkę nożną i pełne stadiony. Człowiek jest drogą Kościoła, a Jezus powtarzał „abyście radość mieli...” :-)
 
Czym było to wspólne oglądanie dla mnie, dla nich? Każdy może opowie kiedyś po kolei, aby i Wam, dostojni przyjaciele... itd.
Dla mnie? - pętlą życia, rozwojem i objawianiem po spirali. I po części wniebowzięciem. Jan XXIII, Angelo Giuseppe Roncalli jest mi trochę ojcem, matką i bratem. Zachwyciłem się Nim ponad trzydzieści lat temu. Znalazłem go na półce w biblioteczce rodzinnej, na której wiele pozycji stanęło dzięki Rodzinie Rodzin Prymasa Tysiąclecia i Instytutu Prymasowskiego (Ślubów Narodu, „Ósemek” jak Osiem Błogosławieństw).


Z tych samych źródeł korzystał reżyser filmu, bo oglądając mogłem przewidywać następne sceny, nawet całe ujęcia. Ujęcia są językiem filmowym. Spiralne wspomnienia – życia duchowo-intelektualnego?! Dzieciństwo, wczesne lata kapłańskie, w służbie dyplomatycznej: Bułgaria, Turcja, Francja, patriarcha Wenecji, papież, Sobór Watykański II. Papież „przejściowy”, który odmienił oblicze Kościoła i całej ziemi (II połowy XX w). Papież humanista – Człowiek!!!   Wejrzenie w jego wnętrze (duchowość), poprzez książkowo wydane zapiski „Dziennik duszy” jest wielkim intymnym przywilejem dla każdego czytelnika szukającego nie tyle kogoś, co siebie (na dnie duszy).

Zachwycił mnie tak – i dał takiego powera – że odważyłem się, wręcz czułem przymus wewnętrzny, by zaproponować „wykład inauguracyjny” dla nowo-powstającej grupy studenckiej w parafii świętego Jana Kantego, profesora Uniwersytetu Jagiellońskiego. By zaproponować Dobrego Angelo Giuseppe Roncalli jako ideał. Z naciskiem na praktyczną stronę Jego działań życiowych, sławne spotkania w nuncjaturze paryskiej, metodą „na deser” (wino, sztuka, dialog w najbardziej kulturalny sposób, w bardzo kulturowym entourage.) To był WZÓR. Nuncjusz-papież-proboszcz świata! CZŁOWIEK. I Wielki Święty Powszechny Sobór – w którym płaszczyzna OSOBY, dialogu i Świeckich jako Ludu Bożego (wspólnoty, odwróconej piramidy), odegrała zasadniczą rolę. Dał mi moc i pomoc. Także do przygotowań wielkich grup młodzieży do bierzmowania, dorosłych do chrztu (jako rodziców i neokatechumenów).

Nb. ta część wspomnień jest zabarwiona smutkiem (goryczą). Nasz kościół nie zawsze idzie do przodu. Czasami się cofa. To, co było możliwe wtedy, dzisiaj jest nie do pomyślenia. Niech badają socjologowie religii, historycy kościoła, statystycy (Pallotyńskie ISKK), najmniej politycy ;-)
Dzisiaj odpędzili mnie jak... powtarzając slogan - „nie masz wystarczającego przygotowania teologicznego, nawet do przygotowania dzieci do I Komunii, źle uczysz je religii”. Za duchownymi (a czasem na odwrót?) poszli świeccy - jesteś siewcą nienawiści, zdrajcą dzieci komunijnych i rocznicowych, trzeba ciebie i żonę (żonę i ciebie) wywieźć na taczce... Sabotują X Vademecum, całą Rzeczpospolitą Norwidowską, od pierwszej jej idei, nazwy szkoły, hymnu, po obecną, solidnie utrwaloną - na szczęście - jej rzeczywistość. Rozpołowili jednak nasz świat. Choć ich dzieci i oni korzystają z dorobku - oświata, kultura, religijna „turystyka” pielgrzymkowa, społeczeństwo obywatelskie, praca na rzecz ducha i integracji...), publikacji tej niepospolitej szkoły i rzeczpospolitej. Dzisiaj oni, anonimy, donosiciele (do kuratorów, prokuratorów, biskupa...), potwarcy, tchórze (boją się podjąć dialog i działać otwarcie) tworzą perspektywy duchowe i pułapy marzeń o władzy i karierze w gminie, parafii, stowarzyszeniach... Nie obrażam nikogo, co najwyżej naciskam (prowokuję?) - ludzi bez imion i twarzy nie da się obrazić, ich oficjalnie nie ma w żadnych rejestrach mieszkańców naszej gminy.

Gdybym milczał, byłbym Judaszowym zdrajcą prawdy i historii mojej/naszej wspólnoty lokalnej od 33 lat (może dłużej, aż po Prusa, Kilińskiego, Katyń i pierwszego proboszcza Strachówki). Biada mi. Biada im. Biada nam.
To zło się rozrosło i bije dzisiaj w nich, w nas, w całą tzw. lokalną wspólnotę, bo wszyscy prawie nabrali wody w usta i nie chcą (unikają jak ognia) nazwania prawdy, choćby własnych uczuć. To fatalna postawa i fatalna przysługa, nie bacząc na zajmowane stanowiska i pełnione role. Tylko dialog, PUBLICZNY, tylko prawda pozwoli nam się wyzwolić spod tyranii kłamstw i wrogości. Gdybyśmy chcieli dojrzeć i prowadzić zwykły ludzki (chrześcijański?) dialog, człowieka z człowiekiem, osoby z osobą, protokół rozbieżności nikogo by nie dziwił. Nie musimy na wszystko mieć takiego samego zdania. Dialog i głoszenie jego konieczności jest wpisany w życiorysy, osobowość i nauczanie obu jutrzejszych świętych papieży i Soboru (Ewangelii, Dobrej Nowiny Jezusa z Nazaretu dla całej Ludzkości).

Święci patroni jutrzejszego dnia wspomóżcie nas, mieszkańców dumnej i pięknej norwidowskiej gminy. Jeszcze raz, jeszcze tym razem! Sprowadzanie cudów na ludzi jest Waszą specjalnością. Możemy razem świętować, możemy sobie podać znak pokoju, nawet paść w objęcia - ale tylko w duchu i prawdzie.

Jak Ci dziękować Janie Dobry i Uśmiechnięty, święty, żeś nam/mi dał tak wiele. Żeś stworzył nowy świat. Kościelny, „świecki” - w cudzysłowie, bo świat jest jeden, a wszystkie instytucje wielkie i małe i wspólnoty mają czynić ziemię przyjaźnie poddaną i jej służyć, służąc osobie człowieka – boś położył podwaliny pod odnowioną samoświadomość Kościoła, która mogła zrodzić następnych świętych. W tym - Karola Wojtyłę, Jana Pawła II, z którym my, w Strachówce i Rzeczpospolitej Norwidowskiej, mamy wspólnego Przyjaciela – Czwartego Wieszcza, Cypriana Norwida. Otworzyłeś bramy. Podniosłeś podwoje, nie uląkłeś się Żelaznej Kurtyny (kurtyn). Karol Wojtyła otwiera nam jeszcze szerzej oczy. A dzisiaj papież Franciszek. Kościół znów się rozwija, idzie po spirali, odnajdując coraz krótszą drogę do Osoby/Osób Boga i Człowieka. (cdn)
 
PS.
zdj. 1 ze str.
http://fotopolska.eu/66656,foto.html
zdj. 2  ze str. http://www.pwp.mkw.pl/index.php/kino-jan-xxiii/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz