wtorek, 6 marca 2018

Antysemityzm polski zrozumieć (w 100-lecie odzyskania Niepodległości, cz.1)


Kto i po co porównuje narody?
Aby uzyskać właściwą perspektywę rozważań, pisania i lektury, 
posłuchajmy najpierw  (czyli pomódlmy się psalmem 121) 
- Shira Choir Sings New Song At Bar Mitzvah - 
מקהלת שירה מבצעת את השיר החדש ׳אם השם לא יבנה בית 


"Odzyskać pamięć i tożsamość
czyli Polacy na przełomie tysiącleci" 
(jk)

Ustawa o IPN'18 (bezprzymiotnikowa), gryzie w zęby cały świat i polskie sumienie narodowe. Przeto i ja zbieram myśl powoli, ostrożnie, przecież milczeć nie mogę - jestem naocznym świadkiem ostatniego półwiecza. Rodzę się od prawie początków Ojczyzny po II Wojnie Światowej. W filmie "Wolność jest w nas", o księdzu Jerzym Popiełuszce jest scena początkowa, strzelaniny w białostockich lasach. Był rok 1953. Siedząc w kinie malowniczo dorzuciłem tę scenę do samoświadomości, zrozumienia siebie. Jak i Popiełuszka, cokolwiek to znaczy.

Krótki opis filmu podaje - "Obraz opowiada o życiu i pracy ks. Jerzego Popiełuszki w kontekście polskiej historii i kościoła. Ukazuje ważne dla przyszłej postawy księdza wydarzenia z dzieciństwa i młodości jak również pierwsze oznaki rodzącego się po jego śmierci kultu" (tutaj). Wszystko się zgadza, nawet kultu doświadczyłem. Jego, na Żoliborzu, kiedy przekraczałem bramę po Jego porwaniu. Wydarzenia nas kształują. Język wydarzeń. I wszystko, co nas stanowi - cała droga-prawda-życie w podmiotowo-osobowej-jedności. Każdy nasz czyn, kształtuje nas poczwórnie! Współ(s)twarza, kreuje. Tak rozumiem siebie, dzięki opisowi struktury świadomosci w pracach Romana Ingardena. A także Karola-Jana-Pawłą świętego Wojtyły. I tak jak oni-Mistrzowie, i jak Sobór Watykański II "niczego lękliwie nie zostawiam na boku".

Nie jesteśmy abstrakcją, ani wytworem partyjnych ideologii, ni stąd, ni zowąd, jakby znikąd, czyli z miejsc wyznaczonych przez polityków. A także tzw. dusz-pasterzy. Każdy człowiek jest skądś, skąd jego ród... Każdy ma jakieś osobiste cechy, talenty, słabości... dary osobiste i dziedzictwo kultury własnego narodu i innych narodów na ziemi. Na razie przynajmniej, bez wpływów jakichś cywilizacji spoza Kosmosu.
Jak na razie, i jak wszyscy moi Mistrzowie - mam "jeden główny przedmiot, który [wszystko] z sobą łączy. Przedmiotem tym jest osoba ludzka... najbardziej podstawowa wypadkowa płaszczyzna współczesności... Odsłania się w ten sposób istota i posłannictwo Kościoła, zespolone z całą celowością ludzkiej egzystencji... zatroskanie o sens tej egzystencji, tak bardzo przez to spójne z rozumną naturą człowieka. I od sensu, czyli od prawdy, uzależnia wartość ludzkiego życia jako zawsze swoistego i niepowtarzalnego wydarzenia..." (K. Wojtyła, Wstęp do dokumentów Soboru Watykańskiego II).

Parlament RP zdominowany przez jedną wiodącą partię uchwalił, zadał nam myślenie nad sprawami polsko-żydowskimi. Prezydent podpisał, wbrew wielu głosom płynącym ze świata, że konsekwencje będą złe dla Polski i pokoju na świecie. No to rozgorzała dyskusja, globalna prawie, musimy dojść do samego dna siebie samych. W Polsce, Ojczyźnie mojej, po rozbiorach scalonej II RP, wojną światową zmaltretowaną, a potem komunizmem. Dzisiaj, znów - złowrogą zawsze jednopartyjnością.

O Żydach się u nas nie mówi. A jeśli - to w kawałach i na murach w okolicach stadionów piłkarskich. Ustawa o IPN ma szansę to zmienić. Wysłuchałem licznych debat w mediach. Obejrzałem lepsze i gorsze programy. Głębokie i płytkie. Najważniejszą rolę odgrywa film o tym, co stało się w 1942 w moich okolicach, w Radoszynie, w gminie Dobre. Rzut beretem. Tyle samo do niej ode mnie, od nas, co do Jadowa.. Syn przebiega ich teren w czasie treningów biegowych.

W Radoszynie urodził się polski pisarz Henryk Grynberg. Po wojnie zamieszkał w USA - Ojczyźnie wszystkich ludzi szukających wolności, choć nie wszystkich i nie zawsze tam przyjmują. Moi dziadkowie, emigranci za chlebem, tam się poznali i pobrali. Moja Matka Chrzestna Stasia Lachut z d. Wiatr tam się urodziła, miała obywatelsto amerykańskie (prawo miejsca urodzenia), wraz z bratem. Moja siostra do nich pojechała w 1968 i została. Była pierwszym agentem FBI z krajów tzw. Bloku Wschodniego. Wszystko ma znaczenie dla naszej tożsamości.

Film o rodzinie Grynbergów nosi tytuł "Miejsce urodzenia". Ta wieś, niestety, stała się także miejsce zabójstwa ojca małego Henryka, a Jadów - zastrzelenia przez Niemca jego młodszego brata (na śmietniku). Dla chrześcijan śmierć jest miejscem urodzenia dla nieba. Film zrobiony w 1992 roku pomaga zrozumieć nam siebie - w Ojczyźnie, Polsce. Film pokazuje dobrych i złych. Polaków! - nie hobbitów, krasnoludów, ani Orków. Źli (zły?) zabił siekierą, z chciwości i z nierobienia-sobie-wyrzutów-sumienia-z-traktowania-drugiego-człowieka-jak-przedmiotu. Chciał ukraść (przywłaszczyć sobie ) dwie krowy, które były mu przekazane przez Grynberga na przetrzymanie w czasie Zagłady.

W filmie występuje wiele osób, o nielicznych można powiedzieć "bohaterowie". Zwykli mieszkańcy polskiej wsi. Raczej, jeszcze w 1992, zabitej dechami. "Przed II wojną światową wieś była własnością rodziny Dziurewiczów. Piękny drewniany dwór spłonął po zakończeniu okupacji, a dobra rozparcelowano pomiędzy okolicznych chłopów. O minionych czasach przypominają trzy stuletnie kasztanowce usytuowane na końcu wsi, na terenie dawnego dworskiego parku." (wiki). Po dworze, w którym służył stary Grynberg przed wojną, nie ma już śladu, ale dlaczego pamięć i tożsamość spłonęły wraz z nim? To jest ślad do rozdrapania.

Rodzina Grynberga, pisarza, mieszkała w okolicznych wsiach. Duża była. Tak wspomina autor - "Moja matka, jej dwie siostry i brat urodzili się w Dobrem. Jej ojciec pochodził z Ryni i Żydzi nazywali go Jankl Rynier. Mój ojciec, jego trzy siostry i brat urodzili się w Nowej Wsi i chodzili do domu modlitwy do Czarnogłowia, który pewno swą nazwę wziął od czarnych żydowskich głów. Jedną z wsi koło Czarnogłowia nazywano Palestyna. A Makówiec należał do wuja mojego ojca, brata jego matki, który nazywał się Jankiel Grynbaum, ale Żydzi nazywali go Makowcower,a Polacy żydowskim dziedzicem" (Grynberg, Przewodnik...).

W rozumieniu WSPÓŁCZESNEGO polskiego antysemityzmu pomaga mi historia Jadowa, a nawet jeden zachowany dom/chałupa w Strachówce, zwana od zawsze "pożydowską". Jadów "pożydowskich" budynków ma wiele. Tak, jak Dobre, Stanisławów, Tłuszcz i cała Polska. Trudno, żeby nie, skoro - "W 1334 władca [Kazimierz Wielki] rozszerzył na całe Królestwo Polskie postanowienia statutu kaliskiego księcia Bolesława Pobożnego, odnośnie do Żydów. Gminy żydowskie uzyskały m.in. wyjęcie spod jurysdykcji prawa niemieckiego i bezpośrednio podlegały sądom królewskim" (wikipedia).
W Strachówce stoi pomnik tego wielkiego polskiego króla. Ufundowali go Ormianie, którzy też dobre prawa wtedy dostali. Możemy się pod nim ekumenicznie dzisiaj spotykać: Polacy, Żydzi, Ormianie i każdy, kto chce z wdziecznością medytować przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W kulturze, w której, i do której biegnie/zdąża asymptotycznie, wszystko co najważniejsze w życiu ludzi i narodów.

"Informacje o obecności Żydów w Jadowie pochodzą już z końca XVII wieku. Pierwsza wzmianka o Żydach zamieszkujących Jadów pochodzi natomiast z lat 60. XVIII wieku. Miejscowi Żydzi zajmowali się wówczas lichwą, dzierżawą karczem oraz drobnym handlem. Gmina żydowska w Jadowie założona została najprawdopodobniej w XIX wieku. Przez lata żydowscy mieszkańcy mieli istotny udział w kształtowaniu życia społeczeństwa w Jadowie. W latach 1830–60 w miejscowości działała fabryka tałesów. W 1885 r. zakończono budowę synagogi. Pięć lat później powstał nowy bejt ha-midrasz a także założono sztyble dla zwolenników cadyków z Góry Kalwarii, Serocka oraz Aleksandrowa.
W 1897 r. Jadów zamieszkiwało 1272 Żydów na 1797 wszystkich mieszkańców. W 1921 r. miejscowość zamieszkiwało ok. 1500 Żydów, co stanowiło 75% wszystkich mieszkańców miejscowości."

W rozumieniu WSPÓŁCZESNEGO polskiego antysemityzmu pomaga mi historia. TRUDNO ŻEBY NIE! Zwłaszcza - sytuacja powojenna Polski, Ojczyzny naszej i nas w niej. I dewastacyjny dla naszej polskiej mentalności XX i początków XXI wieku ideologio-propagando-terroryzm wychowawczy PRL. A przecież "pierwszym i zasadniczym zadaniem kultury w ogóle i każdej zarazem kultury jest wychowanie. W wychowaniu bowiem chodzi właśnie o to, ażeby człowiek stawał się coraz bardziej człowiekiem - o to, ażeby bardziej „był”, a nie tylko więcej „miał”" (Jan Paweł II)

Wszyscy już chyba wiedzą, że liczba ofiar strasznej wojny w naszych granicach przechodzi ludzkie pojęcie. Mówi się o 6 milionach. Mniej wiecej połowa zabitych Polaków wierzyła w Boga Jezusa Chrystusa, a druga połowa w Boga Jahwe objawionego w Straym Testamencie. Sześć milionów naszych współobywateli, rodaków, mieszkańców-sąsiadów, braci i sióstr. Każdy człowiek ma tę samą godność, wartość w oczach Boga i prawa.

Grynberg opowiada, jak było - z drugiej strony - i jak zakończyło się życie Polaków wierzących w Jahwe, w Dobrem. "Dobre było jednym z najbardziej żydowskich miasteczek, w którym mieszkało sto żydowskich rodzin i mało kto inny. W ostatnich latach jego istnienia władze administracyjne przyłączyły do niego przyległe wiejskie tereny, żeby zmienić stan rzeczy, ale wszystkie te domki i kamienice wokół rynku, które dzięki funduszom unijnym nabrały „nowego blasku”, były żydowskie. Na jesieni 1942 roku wysiedlono nas z Radoszyny do Dobrego, jak wszystkich Żydów z okolicznych wsi, a po paru tygodniach z całym żydowskim Dobrem do pobliskiego żydowskiego Stanisławowa. Stamtąd zabrano wszystkich do Treblinki. Wszystkich prócz tych, co uciekli jak my, lub zginęli na miejscu, jak siostra mojego ojca, która usiłowała uciec z dzieckiem swojej starszej siostry. Nie wiem, ile zginęło na miejscu, ale długo słyszeliśmy strzały, uciekając. Kto uciekł, ukrywał się w pobliskich lasach, jak rodzina mojej matki, lub w pobliskich zagrodach jak my. Schwytanych w lesie zabijano na miejscu, jak rodzinę mojej matki (patrz „Żydowska wojna”). Schwytanych w zagrodach zabierano do Dobrego i jak najmłodszą siostrę mojego ojca (tamże) zabijano na dołach Gigra. „W relacjach zgłoszonych do Yad Vashem wymienia się zbiorową egzekucję około pięćdziesięciu Żydów w lutym 1943 roku...".

Cała Polska przed wojną - jak długa i szeroka - była polsko-żydowska jakoś. Jednym państwem. Jedną Ojczyzną. Matką??? Jak? Mówią historycy, kulturoznawcy i ich badania. Opisów, zdjęć, świadectw jest dużo. Nic nie bierze się z niczego. Niczego nie ma - tylko z powietrza i ideologii. Kosmos i ludza historia powstały inaczej. Z czegoś. Jeśli nie staramy się zrozumieć, w pracy i pocie swego czoła, to my jesteśmy do niczego. Wielu zaprzepaszcza swoją godność, nie starając się poznać i dać świadectwa w prawdzie - z tego wielka bieda rośnie. Dla wszystkich, od nich samych zaczynając, po ich rodziny, wspólnoty lokalne (gminy, parafie) i w całym rodzie Polaków. Jestem katechetą, powołąnym w stanie wojennym, "by być z polską młodzieżą" - na dobre i na złe. Wręcz biblijnie, przygnieciony wręcz biblijną powagą.

"Ja wypatruję drzewom drogę
burz, co drętwotę dni przerosły,
i w okna moje biją na trwogę,
i w przestrzeniach słyszę rzeczy mowę,
której znieść bez przyjaciela nie mogę,
nie mogę kochać jej bez siostry.

Idzie przekształcicielka burza,
idzie przez las i poprzez czas,
wszystko w wieczności się zanurza
jak Psałterza wiersze, wzgórza
powagą przygniatają nas.

To, z czym walczymy, jak jest małe,
jak wielkie to, co walczy z nami.
Gdybyśmy burzy się poddali,
tobyśmy rzeczom bliżsi sami
wielcy i bezimienni stali"
...
(R.M. Rilke, Widzący)

Norwid nasz bliski brat, przyjaciel, domownik i współ-obywatel też pięknie pisał o Człowieku, o Polsce, o Żydach i wszystkim, co najważniejsze w naszym życiu i dziejach. Świety Papież-Polak wpisał IV Wieszcza Narodowego do Soboru Watykańskiego II - zadając nam wielkie myślenie i misję, dla dobra wszystkich, zwłaszcza prawdy. Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli. Przyszłość człowieka zależy od kultury! To wszystko jest nam dane i zadane, wszystkim ludziom dobrej woli z polskiej Bożonarodzeniowej kolędy (hominibus bonae voluntatis).

"Jesienią 1940 r., w Jadowie utworzono getto, do którego przewieziono także Żydów wysiedlonych z Pułtuska, Nasielska i Żuromina. Na niewielkim obszarze do czerwca 1941 r. stłoczono 2787 osób. Głód, rozprzestrzeniające się choroby doprowadziły do śmierci wielu mieszkańców getta. We wrześniu 1942 r. getto zlikwidowano, a jego mieszkańców wywieziono do obozu zagłady w Treblince. Podczas likwidacji getta Niemcy zamordowali ok. 600 osób w Jadowie, wśród nich wiele dzieci. Ofiary pochowane zostały w masowym grobie na terenie cmentarza."

Henryk Grynberg poświęcił miejscowemu cmentarzowi wiersz:

SOSNY W JADOWIE

Sosny w Jadowie wyrosły
między rzędami grobów
niewidocznych
bo zapadły pod ziemię
żeby skryć się
przed profanami

poszukiwacze złota dziurę
w płycie pamiątkowej wyrąbali
i bieleją gdzieniegdzie szczątki
niedogryzionych nagrobków
albo mchem zarosły i miękko
ścielą się jak poduszki
pod niewidzialnymi głowami

ale sosny pięknie wyrosły
a gdzieniegdzie brzozy
i cisza wyrosła
i cień
po Żydach Jadowa

rzędami posadzono sosny
a brzozy same wyrosły
jak duchy białe

a ciszę Bóg zasiał w tym lesie
pożydowskim

                       Jadów 1992

Nie trzeba być Żydem, żeby czuć podobnie. Trzeba być tylko i aż CZŁOWIEKIEM. W Treblince Duńczyk, Norweżka, Czeszka, Belg, Szkot... podobnie myśli i współ-czuje z zamordowanymi (900 tys.). Ja, młody Józef Kapaon, student, tak samo, w Sobiborze. Cisza nie osądza. Cisza prowadzi za-światy - w wieczność Prawdy, Dobra i Piękna. Też zostawiłem ciszą tam ślad:

***

druty
psy
pusty las
krzyk strzały
cierpienie
śmierć
Sobibór -

leżałem w dławiącej ciszy
w Sobiborze (lipiec 1976?)

Polska obchodzi 100 Rocznicę Odzyskania Niepodległości - oby w pełnej prawdzie. Także o patriotyzmie polskich Żydów. Sara Litwak, Żydówka z Jadowa, wspomina - "Pochodziłam z bardzo patriotycznej rodziny. Ojciec podczas Pierwszej Wojny Światowej był w Rosji i został ranny, był jeńcem w Niemczech. Jak Bolszewicy napadli na Polskę, to ojciec walczył w Warszawie – nie pamiętam w jakiej jednostce - był piechociarzem... Brat mamy, Wolf Szwarzberg walczył o Polskę, był legionistą i sanitariuszem. Walczył też przeciw Bolszewikom. W nagrodę chcieli mu dać pozwolenie na prowadzenie monopolu w Jadowie, ale on nie chciał, bo nie był handlarzem. Miał Krzyż Walecznych jako jedyny w powiecie wśród Polaków i Żydów. Nosił wujek na marynarce taką wstęgę i wszyscy mu salutowali.

Mój brat Hilary, który się urodził w 1916, był plutonowym w kawalerii, w 1 Pułku Strzelców Konnych w Garwolinie. Przed wojną kiedy poszedł zdawać egzamin przed komisję wojskową skierowano go na badania do szpitala Piłsudskiego w Warszawie i powiedzieli, że ma prawdopodobnie raka skóry na policzku, a on zaczął płakać, „Nie, ja muszę być we wojsku!”" (PRZEDWOJENNY JADÓW I WOJENNE LOSY JEGO MIESZKAŃCÓW).

W Stulecie Odzyskania Niepodległości mamy wielkie zobowiązanie moralne przywrócenie ICH OBECNOŚCI w naszych wspólnotach! W pamięci, świadomości-tożsamości, kulturze, wychowaniu, modlitwie... Mamy z tym trudność, wiem choćby po sobie i moim pokoleniowym udziale/wkładzie w odzyskiwanie polskiej wolności i pamięci.
Jak mamy pamiętać i mówić o Żydach, skoro w mojej tzw. polskiej wspólnocie lokalnej-samorządowej, ciężko jest (re)prezentować najnowszą historię - od czasu Solidarności, Lecha Wałęsy itd. Symbolem współczesnych problemów z pamiecia i tożsamością jest moje zmaganie w Strachówce, ważnym miejscu na mapie Rzeczpospolitej Norwidowskiej, z większą pamięcią i misją (aż po SWII). Proboszcz wyniósł z kościoła (mówi, że czasowo?) Wota Wdzięczności za Wolność i Godność odzyskane czynem Solidarności. Uwierzył innej narracji, innej osobie, kobiecie-liderce i jej podobnym. Nie chce o tym rozmawiać, dialogu unika jak ognia - ale też jest katechetą, bratem-katechetą? - chyba nie, jest kimś spoza współczesnego świata, soboru, kultury... Nie tylko on, nie tylko nasza szkołą, gmina, parafia. Taki teraz czas, prąd, inny duch i narracja. Wiara i rozum z papieskiej encykliki się "u nas nie przyjęły".

W nas, w gminach i parafiach, odbijają się wszystkie polskie sprawy. Gmina jest jakby miniaturką państwa.
Życie szarą sferą pamieci i tożsamości jest największą zaporą na drodze integralnego rozwoju osoby, wspólnot, kultury i wszelkiego postępu kulturowo-cywilizacyjnego. Szkoły i kościół included. Gdzie leży granica między życiem szarą strefą, a zakłamywaniem? Chyba na polu duchowym, duchowości Polaków, Polek... tak - konsekrowanych, jak i niekonsekrowanych, albo konsekrowanych do wyłącznej miłości małżeńskiej, w rodzinie, w z pokolenia na pokolenie. Łatwo napisać Polska Króla Kazimierza... 1050 lat chrześcijąństwa... II RP, III RP, Rzeczpospolita Norwidowska, Żołnierze Wyklęci, Bog-Honor-Ojczyzna itd. itp.

Gmina Dobre, dobra polska gmina, parafia, wspólnota lokalna... w 2014 roku wydała przewodnik turystyczny pt. "Wybierz Dobre". Jest "luksusowo wydany, pięknie ilustrowany... i poleca „sielski krajobraz mazowieckiej wsi, bogactwo fauny i flory”. Są też miejsca upamiętniające postaci i wydarzenia historyczne. "Jest [m.in.] pomnik „ku czci ofiar hitleryzmu” w pobliskiej Gęsiance, gdzie – jak informuje przewodnik – 5 sierpnia 1944 roku Niemcy w odwecie za atak partyzantów wysadzili piwnicę, w której schroniło się 38 osób, w tym ośmioro dzieci. Na zdjęciu widać grób z wysokim krzyżem ogrodzony żelaznym płotem, wieńce, chorągwie, wojskową wartę honorową. W przewodniku napisano, że odbywają się tam co roku uroczystości z udziałem duchownych, przedstawicieli władz i potomków ofiar, i że „ta niewielka i spokojna wioska skrywa najbardziej bolesną historię gminy” (H. Grynberg, Przewodnik po kłamstwie).

Nie wszystkich, obecnych i byłych mieszkańców, zachwycili autorzy przewodnika. Bo KOGOŚ/CZEGOŚ jednak w nim brak. A to, co wydarte, wycierane z polsko-dobrej pamięci i tożsamości krzyczy najgłośniej. Boli! Ropieje! "To celowe wymazanie zgładzonych Żydów z mapy pamięci jest oczywistym kłamstwem historycznym z paragrafem w europejskim kodeksie karnym, a w kodeksie moralnym oznacza znieważenie ofiar i opowiedzenie się po stronie zbrodni. Zniewaga ta ukazała się w sześciu tysiącach egzemplarzy nakładem Urzędu Gminy Dobre. Urząd ten z jakichś sobie wiadomych patologicznych przyczyn nie szczędzi unijnych pieniędzy na to, by nas zapomniano. Nie rozumiejąc, że to się nie uda, bo Dobre jest od dawna przedmiotem opowieści i esejów publikowanych w kilku najpoczytniejszych językach. A jeden esej ma nawet jednoznaczny tytuł „My, Żydzi z Dobrego”.

Wysłuchując licznych świadectw, dyskusji, debat... poznaję przeszłość. Lepiej, głębiej. Także tę wyłaniającą się z powtarzanych słów o strachu przed sąsiadami - swoimi, polskimi. "- zna pan mordercę mojego Ojca? - znam, ale nie powiem. - Przecież on dawno nie żyje?! - ale żyją jego dzieci, żyje jego rodzina...". A setki tysięcy Polaków, polskich rodzin mieszka w "pożydowskich domach". O wielu rzeczach nie chcą mówić, choć z pewnością wiedzą. Nie piszę, by sądzić. Nie wiem, w jakich okolicznościch zasiedlali domy opuszczone przez mordowanych żydowskich sąsiadów. Może sami nie mieli gdzie mieszkać? Moze także znajdowali się w tragicznym położeniu? Ale ich i nasze milczenie ciąży. Strasznie ciąży nad nami wszystkimi, obywatelemi współczesnej Polski. Najbardziej nad wychowaniem (w szkołach, rodzinach, parafiach..., w kulturze półcieni, półprawd, pół-kulturze człowieka, zwłaszcza ochrzczonego).

Odzyskuję pełniejszą świadomość narodową. Dzięki pamiątkom rodzinnym, dzięki miejscu zamieszkania (bo to jest moja Matka, ta ziemia), dzięki pracy w pocie swego czoła, dzięki Norwidowi, Prusowi... i pracy innych ludzi dobrej woli i mnogich talentów.
Narody nie są po to, by je ciągle porównywano. Tym bardziej, sądzono! Narody są glebą naszej pamięci, wychowania, tożsamości, języka, kultury... Każdy naród zasługuje na taki sam szacunek od innych narodów i na miłość od swoch dzieci, w ciągu pokoleń. Jasne, że czyny nas kształują. Kto odpozna prawdę-dobro-piękno najpełniej - zwycięży, w drodze do Wieczności, wiecznej ojczyzny, do "Królestwo prawdy i życia, królestwa świętości i łaski, królestwa sprawiedliwości, miłości i pokoju." Norwid nazwał ten osobowy stan Zenitem Wszechdoskonałości dziejów (Jezusa z Nazaretu).

***

LEKCJA POLSKIEGO

          /kultura i przyszłość człowieka/

w XXI wieku świata
naszego świata naszej Europy
musimy przerobić (do tyłu)
wiele lekcji myślenia
które nam nie były dane w PRL

o kulturze większej niż narodowa
bo narodowa bez uniwersalnej
jest czym
bez dialogu

czyż nasi studenci nie jeździli
do Bolonii Padwy Paryża
nie pielgrzymowali
do Santiago i Canterbury

do Kartaginy Lourdes Taize
Rzymu Świętej Ziemi Lisieux
cóż byśmy byli za Polską
bez kultury świata i Europy

dzisiaj PiS idzie pod prąd dziejów
sam sobie sterem żeglarzem
byle z Żoliborzem płynął
był sobie pięknym kiedyś brzeg

po rozbiorach prawo scaliliśmy
z kilku stolic zrobiliśmy jedną
ruską katedrę zburzyliśmy
Cud pod Ossowem ogłosiliśmy

wolność płyciutko w nas płynie
jeszcze mniej wiara i rozum osoby
ani sobór ani unie i oenzety
u nas się jeszcze nie przyjęły

(niedziela, 5 marca 2017, g. 12.11)

***

BÓG ZBILANSOWANY

                 /Jeden we wspólnocie osób/

czy Bóg lubi matematykę
jest matematyką mówi Michał Heller
lepiej wierzyć niż nie wierzyć
pisał sławny Blaise Pascal

sam też wiem
bo poznałem dotknąłem zważyłem
wiarą i rozumem kontempluję
stając się czymś kimś więcej

każde dobro malutkie cieszy
napełnia i tam mnie kieruje
a zło całkiem przeciwnie
doświadczył także Loyola

ten wielki od wielu papieży
miał czas na przemyślenia
ranny w bijatyce (pojedynku)
błogosławione są te rany

człowieku bądź sobą
bez uprzedzeń i autocenzury
poznaj i przyjmij wszystko
co kulturę stanowi

skoro Jezus doświadczał tej jedności
ją nazywał o niej mówił
któż nam broni spróbować
bądźmy jak on i my

miał dwie nogi i ręce
i w Nim sercem krew była pompowana
w mięśnie kości rozum mózg człowieczy
i to coś jeszcze więcej (chyba nie szkodzi)

     (poniedziałek, 5 marca 2018, g. 10.05)

***

DZIEŃ DOBRY I ŻYCIE I BÓG

           /przyprowadzaj wszystko i nazywaj/

właśnie w takiej kolejności
w życie wstępujemy
ciesząc się wszystkim jak dzieci

życzę wam dzień dobry od rana
i życia dobrego w mądrości
z całym pięknem i miłością

za które się dziękuje z dołu
mało kto z góry
chyba że tam wejdzie

tak i ja Boga odpoznałem
dlatego piszę co rana
drogą-prawdą-życiem

nie głoszę abstrakcji
ani powtarzam doktryny
osobą na Jego obraz jest

     (niedziela, 4 lutego 2018, g. 9.19)

***

BÓG - HELI NA IMIENINY

               /Biblia osoba i księża/

Pan mój i Bóg mój i Twój
Ten który Jest
Miłością dobrem Miłosierdziem
się przed nikim nie kryje

którego się od-poznaje
ze słuchania czytania myślenia
nie z obowiązków nakładanych
wychowaniem i tradycją

ten który jest wypełnieniem doskonałym
wiary i rozumu i kultury całej
immanentny w transcendencji
fenomenologii i metafizyce

w całej bańce istnienia świadomego
w świetle samo-od-poznania
cóż mogę wiedzieć i powiedzieć dalej
poza kosmos i cząstki jakoweś

tu Ciebie spotkałem osobiście
poznałem w Biblii i jej bohaterach
różnych różniastych jak to człowiek
poznać i nazwać musi w końcu własną osobą

drogą-prawdą-życiem
inaczej nic się nie dzieje
w naszym ludzkim świecie
błogosław nas dalej miłosierdziem swoim

PS.
chciałem głównie napisać co innego
że biedni księża owi (pozadialogiczni)
nieprzyjaciele Żydów Muzułmanów uchodźców
w bliźnim ani kulturze nie rozpoznali mego Boga
niczego nikogo nie uczą poza antykoncepcją

    (piątek, 2 marca 2018, g. 10.13)

***

KOŚCIÓŁ KŁAMIE

        /głoszą antykoncepcję swojego boga/

tytuł ostry bardzo
za ostry jeśli spytasz
licentia poetica dyktuje
twoja moja odpowie

kościół w Polsce
ten z małej litery
nie Kościół Powszechny
ten z dużej (soborowy)

Święty Powszechny i Apostolski jest
ale nie pośród nas
w wygodne pielesze schowany
nie broni wolności godności osoby

nie wie nawet co to jest
nie rozumie nie czyta nie rozmawia z nami
głosi swoje ludzkie nauki wystraszony sam
o lekarzy aptekarzu polityku i ich sumieniu

to nie jest już ten Bóg z nami pośród nas
co gościł u Abrahama
Jakubowi biodro zwichnął
Ten KTÓRY się objawił w dziejach

oni wymyślili abstrakcję pobożności
na swoją modłę i rachunek
unikają nas jak mogą
w świecie naszym nie bywają

niech idą sobie na pustynię
czas jest sposobny
siebie i Boga może odzyskają
potem niech powróca

damy sobie radę przeczekamy
niech bardzo się nie spieszą
bez nich Polska zdrowszą sie stanie
mamy Biblię książki Internety

niezdolni do dialogu
niech nie wracają
może gdzieś indziej ich potrzebują
ruszajże w drogę któż milszy Bogu

     (czwartek, 1 marca 2018, g. 9.38)

PS.
Zdjęcie tytułowe z tej strony.

4 komentarze:


  1. Powiązane, dopełniające! Z tym i innymi postami:

    http://strachowka.blogspot.com/2018/02/sprawa-narodowa-zydzi-zydowie-polscy.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Najgłebszy wymiar kultury osobowej, wspólnoty...

    https://www.youtube.com/watch?v=cWPPedsKMUc

    OdpowiedzUsuń

  3. Z konta Norwidologa AC:

    [...]
    Tam nikt, tam nikt nie wiedział,
    Co znaczy Polska lipowa,
    Nie wiedziałem wtedy, że będzie
    Moją mową polska mowa.

    Nie wiedziałem wtedy, niemowlę,
    Że Polskę ukocham nad wszystko.
    Że wszystko będzie daleko,
    Tylko Polska będzie blisko.
    [...]
    W. Słobodnik, Ghetto

    OdpowiedzUsuń

  4. DOSYĆ! List, z Wałęsy podpisem...

    https://wiadomosci.wp.pl/dosyc-mocny-list-polakow-do-zydow-wsrod-sygnatariuszy-walesa-6228021673736321a

    OdpowiedzUsuń