sobota, 14 listopada 2015

Bierzmowania w Legionowie (lata 80-te XX w.)


Świadectwo o "naszych" bierzmowaniach napisałem na prośbę pewnego księdza, gdzieś z Polski. Byłoby nadal w poczcie, gdyby nie... 
Dzisiaj w mojej parafii w Strachówce odbywa się spotkanie młodzieży w ramach przygotowania do bierzmowania. Zawiozę na nie Marysię i Olka, których jeszcze nie było, gdy zrobiono to zdjęcie (poniżej). Ale to także ich Matka Boża <3 nbsp="">

***
Witam, Szczęść Boże,


Było tak. Parafia duża, kościół w budowie, stan wojenny. Proboszcz ogłosił, że potrzebuje katechety do młodziezy. Usłyszałem, byłem "uciekinierem" z gminy Strachówka, gdzie założyłem Solidarność RI 3 Maja 1981. Stan wojenny, 13 grudnia, zastał mnie na Jasnej Górze. Fakt chyba nie bez znaczenia w Polsce.
W 1979 pewien proboszcz inny, wiejski, w kaplicy filialnej parafii w Pniewniku namawiał mnie na wyjazd do Taize, a po powrocie - zostań katechetą, chcesz coś robić w Kościele, z ludźmi, będziesz miał kontakt z młodzieżą, księżmi, rodzicami. I tak się stało (słowo stało się ciałem) dla mnie we wrześniu 1982.
Jeden z wikarych par. św. Jana Kantego opowiadał, jak nasz proboszcz żartował przy obiedzie - rozsadzi młodych po kątach i każe im medytować.

Coś w tym było, ale nie od razu. Uczyliśmy się siebie. Miałem na liście ok 500 młodziezy ze wszystkich możliwych typów szkół, spotykali się w sali, w grupach, które wybrali. Uczyliśmy się siebie, zaczynając od imion.

Kiedyś po jakiejś z grup, po katechezie, zostały dziewczyny z warszawskiego liceum i opowiedziały, że w ich szkole koleżanki mają grupę parafialną... też by chciały. Zaczęło się, zaczęliśmy. W grudniu zaśpiewaliśmy na Pasterce Gloria in excelsis Deo, et in terra pax hominibus bonae voluntatis. I może jeszcze jakiś kanon z Taize. Wspierał nas swoim głosem i muzykalnością Artur Żmijewski, był w jednej z grup. Takie miejsce i czas :-)

Nasz proboszcz prowadził budowę, w parafii działało wiele grup, w tym np. Duszpasterstwo Ludzi Pracy, mieli swoje Msze z Ojczyznę. Młodzi byli ze mną. Rozrastało się, mieliśmy w piątki spotkanie modlitewne, byliśmy ruchliwi, chodziliśmy po całej okolicy, tzn. po wszystkich parafiach, ciekawi ich życia, gotowi dać swoje świadectwo, wolni!! Ogromne znaczenie miał wyjazd (30/40 os.) na I Spotkanie Ekumeniczne do Kodnia i poznanie Andrzeja Madeja OMI. Z nim za nim poszliśmy, w dym, do nieba doznań przeżyć wiedzy (wiara i rozum) religijnych... Jeździliśmy z nim na biwaki nad Jeziorak, na ewangelizację do Jarocina, do Brodnicy, Łeby... Był nam Mistrzem. Żył i żyje w opinii świętości.

Dla niego niejako, a na pewno z jego powodu - powstały nasze Noce Czuwania pn. "Podziękowanie za wakacje", bo... chciałem go zaprosić natychmiast do naszej parafii, ale miał kalendarz zajęty na dwa lata. - Ale noce mam wolne, jeśli zorganizujecie jakąś noc czuwania...

Na którymś etapie naszej obecności i pracy w parafii proboszcz zadał mi przygotowanie do Bierzmowania. Zaufał, zaryzykował. Zresztą oddał mi całe duszpasterstwo młodzieży w parafii, choć miał trzech wikarych. Widział, rozumiał, prześwietlał nas i swój czas. Też miał na imię Józef, był z Kalisza, od św. Józefa wielkich spraw.
Przygotowania do Bierzmowania oparłem o młodych, ciut starszych od danego rocznika, zaangażowanych w grupy przy-parafialne, aktywnych, gotowych by być świadkiem swojej wiary i życia. I na Słowie Bożym, konkretnie na nawróceniu św. Pawła i Jego przypadkach tuż po nawróceniu. Kandydaci (grupy ponad 200 os.) mieli znać tekst, rozmawialiśmy o tym w ramach tzw. "egzaminu". Animatorzy dokładali swoje pomysły: spacery, gry i zabawy sportowe, czuwania modlitewne... z całym autentyzmem. Proboszcz musiał przeżywać niepewność, zachodził, dopytywał - czy są przygotowani, myśląc pewnie głównie o listach, świadectwach chrztu, regułach zachowania i rytualnego dyskursu z biskupem. - "Tak, tak..." - co miałem mówić. Na wszelki wypadek dołożyłem jednak post...
Wszystko poszło jak po maśle, biskup był zdziwiony atmosferą wielkiego skupienia w kościele, wypełnionym po brzegi. Dla nas to było raczej coś oczywistego, spodziewanego. Jakieś wygłupy?! A niby skąd, od kogo... przecież wszystkich znaliśmy po imieniu.

W parafii musieliśmy szukać nowych rozwiązań, np. powstała grupa studencka i druga tura rekolekcji młodzieżowych dla starszej młodzieży studiującej i pracującej. TAK, to może dzisiaj dziwić, szokować. Ale po co są tzw. świeccy w Kościele? (Sobór Watykański II). A po co księża? Każdy ma swoje zadania, na miarę talentów, możliwości, przygotowania intelektualnego i życiowego. TEGO nie wolno rozrywać na Was, nas, ich... Droga-prawda-życie spotykają się w nas i dopowiadają, tłumacząc najdoskonalej każdy życiowy przypadek (osoby!). Taki jest mój Kościół Wspólnota. Wiara i rozum!

Proboszcz Schabowski nie żyje. Ma swoją ulicę w Legionowie. "Szef" duszpasterstwa ludzi pracy z tamtych czasów, został I Prezydentem Miasta w wolnej samorządowej Polsce. Jeden z uczestników tamtych wydarzeń, tamtej Polski i Kościołą w Polsce, jest prof. na UKSW, inny Posłem obecnej kadencji. Inni są aktywni w samorządzie, parafiach itd. TA PRZYGODA WIELKA trwała tylko 7 (siedem) lat. W 1989 wróciłem na wieś, w oczekiwaniu transformacji ustrojowej. Zostałem wójtem I kadencji, a od 1994 katechetą szkolnym.

Wcześniej pewien redaktor zrobił ze mną rozmowę, jest pt. "Powiedz mi swoje imię" w pierwszym numerze "Odpowiedzialność i czyn" (1988).

Dzisiaj? Proszę nie pytać o moją/naszą sytuację w diecezji warszawsko-praskiej ;-)
Wszystko opowie strona, która powstała w związku ze zbliżającymi się Światowymi Dniami Młodzieży 2016 w Krakowie, Polsce i... w Strachówce!

Acha. Niezależnie co myśli o mnie, o nas kuria, a wiec i proboszcz... (o RzN included) Matka Boża Annopolska (3 lipca 1910) opiekuje się nami cudownie.

                      Szczęść Boże
                        Józef, katecheta

PS.
zdj. przed naszą MBA, wrzesień 1995. Nie wszyscy obecni wtedy przed naszą Matką Bożą doczekali 14.11.2015. Wymieramy. Prawda pozostaje. Bo ona jest z Ducha, a może Duchem Samym.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz