niedziela, 18 czerwca 2017

Rozmowa duszy z Bogiem (w Kościele Powszechnym)


"Z radością ogłaszam wam, 
że w październiku 2018 roku 
będziemy obchodzić Synod Biskupów
na temat „Młodzież, wiara i rozeznanie powołania”. 
Chciałem, abyście byli w centrum uwagi, 
ponieważ zależy mi na was.." (papież Franciszek).

ŚDM są współczesną przypowieścią Jezusa z Nazaretu i jego tzw. namiestników, papieży. Wszyscy je widzieliśmy w Strachówce własnymi oczami. Jesteśmy naocznymi świadkami tej bardzo Dobrej Nowiny. Jesteśmy odpowiedzialni, jak przekażemy ją naszym dzieciom, wnukom, przyjacielom, pokoleniom, które po nas nadejdą.

Przypowieść – w związku i w konsekwencji ŚDM 2016 w Strachówce -  konkretnie o dziesięciu uzdrowionych, przedłożył mi, mojej osobistej wierze i rozumowi, Thomas z Lokeren. Bez niego, może też bym się wmieszał w tłum anonimowych polskich katolików, nie tylko ze Strachówki, w diecezji warszawsko-praskiej. Ale on postanowił powrócić, by dziękować razem z nami za wielkie rzeczy, które wydarzyły się pośród nas rok temu.

Nawet ślepy zauważy uderzające podobieństwo przypowieści Jezusa do naszej sytuacji, w gminie, kościele, w Polsce 2017. A jeśli ktoś zaciśnie jeszcze na chwilę oczy i posłucha... to miły głos lektora i lektorki poda nie tylko tekst Ewangelii w artystycznym wykonaniu, ale i komentarza do dalszych przemyśleń:   
Ale, czy pielgrzym sprzed roku znajdzie wiarę, gdy przyjdzie, przyjedzie, przypłynie? Do Strachówki. Do Łochowa, Jadowa, Urli, Tłuszcza, Zambrzyńca, Annopola, Glasgow lub Warszawy?
Nie ma ucieczki przed głosem sumienia. Nie ma ucieczki przed Bogiem. Próbował kiedyś Adam w Raju, i wyszło mu, jak wyszło.

"W drodze do Jeruzalem także On przechodził przez teren graniczny Samarii i Galilei. Gdy wchodził do jakiejś wsi, wyszło Mu naprzeciw dziesięciu trędowatych. Stanęli z daleka i podnosząc głos zawołali: "Jezusie, Mistrzu, zlituj się nad nami". Gdy ich spostrzegł, powiedział: "Idźcie i pokażcie się kapłanom". I właśnie wtedy, kiedy tam szli, zostali oczyszczeni. Gdy jeden z nich zauważył, że wyzdrowiał, zawrócił wychwalając Boga wielkim głosem. Upadł na twarz u Jego stóp i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Wtedy Jezus odezwał się mówiąc: "Czy nie dziesięciu dostąpiło oczyszczenia? Gdzie dziewięciu? Żaden się nie znalazł taki, żeby wrócić i oddać chwałę Bogu z wyjątkiem tego obcoplemieńca?" A do niego powiedział: "Podnieś się i idź. Twoja wiara cię wyzwoliła".

Komentarz:

"Wcześniej Apostołowie poprosili o dodanie im wiary, bo wyrwanie ludzi z ich dotychczasowego sposobu życia wydawało się dla nich zadaniem tak trudnym jak wyrywanie z ziemi morwy o rozłożystych korzeni.
Teraz zobaczą wiarę Samarytanina. Jeden z dziesięciu uzdrowionych okazał wiarę i wdzięczność Bogu.


Trąd był odrażającą chorobą skóry - nazwa ta odnosiła się do wielu schorzeń” Prawo wymagało izolowania chorych od reszty społeczeństwa. Niektórzy żydowscy nauczyciele uważali, że trąd jest skutkiem grzechu chorego.
Fakt, że Samarytanin podróżował z żydowskimi trędowatymi w rejonie pomiędzy Samarią a Galileą ilustruje również skrajnie radykalną pozycję społeczną trędowatych - choroba ta usuwała inne podziały społeczne.
Uczniowie Jezusa otrzymali lekcję – jeśli mogą uwierzyć Samarytanie, to mogą uwierzyć też ludzie z innych narodów.
Królestwo niebieskie, zbawienie - nie jest tylko dla Judejczyków. Jeśli rodacy będą zamknięci na ewangelię, uczniowie mogą pójść do innych narodów."


Papież Franciszek uzmysłowił nam, że trąd, choroba nieznana w Polsce, można porównać do sytuacji w kurii watykańskiej i wszystkich kuriach biskupich na naszym globie. Kościół jest wszak Katolicki, czyli Powszechny. Przywołuję w tym miejscu głośny wywiad Papieża z ateistycznym redaktorem-założycielem La Reppublica (1 paźdz. 2013). Wielu krytykowało i papieża i wszystkich udostępniających ów "kontrowersyjny" wywiad. Nie tylko w Polsce. A papież, jakby nigdy nic, po trzech latach znów się z nim spotkał, udzielając kolejnego kontrowersyjnego... tuż przed wyborem kontrowersyjnego Trumpa. Dla wielu bardzo tradycjonalistycznie-dworsko nastawionych hierarchów i wierzących -papież mówi za dużo! No a my - według nich - się nim posługujemy! :)

"… zbyt wielu poprzednich papieży w długiej historii Kościoła bywali narcystyczni, wrażliwi na pochlebstwa… Kiedy spotykam klerykała, nagle sam staję się antyklerykałem… bo, zamiast koncentrować się na szerszej misji Kościoła powszechnego, zajmują się sobą. Kościół musi wrócić do bycia wspólnotą ludu Bożego, a kapłani, duszpasterze i biskupi do służby ludowi Bożemu... Klerykalizm nie powinien mieć nic wspólnego z chrześcijaństwem. Święty Paweł Apostoł, który jako pierwszy mówił poganom, i wierzącym w innych religiach, pierwszy nauczył nas tego… a ja bez doświadczenia Kościoła w Argentynie (wśród zwykłych ludzi) nie zdobyłbym takiej świadomości siebie samego i swojej wiary…". 

Pięknie, życie first, potem ideologie, doktryny, teorie, pobożnościowe wizje, praktyki i polityki. Mamy religię objawioną, potwierdzoną wcieleniem, a nie wyteoretyzowaną. Konkret życia! W żłobie, stajni, na poboczach ulic... a pałace i dwory?! No cóż, też są. Życiem jest moja gmina, parafia w Strachówce i jej dzieje od kilkudziesięciu lat, w których i mnie dano też udział. Znam siebie. Mam świadomość wiary, w zgodzie z ROZUMEM. Nie ma wiary bez myślenia. Właśnie nam zadany jest TEMAT KOŚCIOŁA I POLSKI PO ŚDM 2016! Do rozmów Polek i Polakó w parafiach, na salach konferencyjnych tzw. wspólnot lokalnych (samorządów gminnych), na posiedzeniach rad pedagogicznych polskich szkół, na uniwersyteckich katedrach!!

Wierzący wiedzą, że nic nie bierze się z niczego. Także nasze Belgijsko-Polskie Spotkanie Podczas ŚDM 2016 w STRACHÓWCE nie wzięło się z powietrza, ani z wilgoci. Wzięło się z Ducha Świętego. O TYM JEST ROZMOWA DUSZY Z BOGIEM.

Jak na nią odpowie ksiądz proboszcz Mieczysław, ksiądz dyrektor Emil Parafiniuk, kuria i arcybiskup Henryk Hoser? Jak odpowie każdy z nas? Papieżu Franciszku, ucz nas dialogu. Bądź naszym patronem rozmów, dyskusji, apostolstwa na miarę potrzeb naszych czasów i naszego świata, w otwartości na kulturę współczesności - tak, jak Sobór Watykański II. Nie jest to nasz pierwszy List do Papieża. Trzeci... piąty. Jesteśmy Kościołem. Ciałem Chrystusa w ramach Kościoła Powszechnego. Ten List do Papieża Franciszka zaczął się pisać na etapie oczekiwań na pielgrzyma, jednego z 53. Chcemy opowiedzie całe Spotkanie Belgijsko-Polskie w ramach Kościoła POwszechnego, w lipcu 2017, owoc tego sprzed roku. Jeśli nie nauczymy się (bo ciągle nie widać, tutaj, wśród nas, na Norwidowskiej Ziemi i Ziemi Cudu nad Wisłą, żeby ktoś chciał) rozmawiać, to nas ziemia pochłonie.

Nasz Pierwszy List do Papieża (1985).
Nasz Trzeci List do Papieża (2003).

Tak, jak młodzi Belgowie należący do duszpasterstwa w swoim kościele (ijd.be) mieli prawo oczekiwać gościnności, wręcz siostrzano-braterskiego przyjęcia w (nie tylko młodym) kościele w Polsce, w Strachówce, tam, gdzie chcieli przyjechać i przebywać, tak samo jeden z nich , Thomas, który chce wrócić, by składać Bogu dziękczynienie wraz z nami. I on i my i Papież mamy prawo oczekiwać, że funkcyjni-pasterze w kościele (a po co są także kurie!), ustanowieni dla posługiwania wspólnocie przez biskupa miejsca, zrobią wszystko, byśmy przeżyli obecność Pana pośród nas, liturgiczno-sakramentalnie i w każdy inny życiowo-konkretnie-realny sposób. Wzory gościnności czerpmy od Jezusa, który chleb i ryby rozmnożył, wodę w wino przemienił. A my też to wszystko możemy - „Kto we Mnie wierzy, będzie także dokonywał tych dzieł, których Ja dokonuję, owszem, i większe od tych uczyni, bo Ja idę do Ojca. A o cokolwiek prosić będziecie w imię moje, to uczynię, aby Ojciec był otoczony chwałą w Synu. O cokolwiek prosić mnie będziecie w imię moje, Ja to spełnię.  
Jeżeli Mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania. Ja zaś będę prosił Ojca, a innego Pocieszyciela da wam, aby z wami był na zawsze - Ducha Prawdy, którego świat przyjąć nie może, ponieważ Go nie widzi ani nie zna. Ale wy Go znacie, ponieważ u was przebywa i w was będzie.” (J 14, 12-17) 

ROZMOWA DUSZY ZGNĘBIONEJ Z PAPIEŻEM

Pisze moja dusza zgnębiona to (o tym), co przeżywam. Co przeżywa osoba wolnego człowieka w żelaznych uściskach tradycyjnego polskiego społeczeństwa, w ogromnym stopniu kształtowanego przez styl życia parafii, czyli tzw. wspólnot wiary, a raczej kościelnej religii, utrwalającej podział na „my” i „wy” (a nawet „oni”). A z tym, egoizm prywatny i grupowy. Jezus sprywatyzowany? I Jego Dobra Nowina?!
Jeśli masz dobre stosunki z proboszczem (jeszcze lepiej z biskupem i jego kurialistami) to żyjesz. Jeśli nie, to nie żyjesz, wegetujesz gdzieś/jakoś na marginesie. Jako ten wykluczony - w rozumieniu pojęć wartości europejskich, bo mój współczesny polski kościół (takiego) pojęcia wykluczenia nie rozumie, nie akceptuje... A skoro stosuje się do mnie – po 35 latach katechizowania - to do wszystkich. Jesteśmy "nieswoi". Dlaczego? Nie wiemy - bo nieszczerość zabija nasz polski (?) kościół. Jak może być szczerość między nami, tzn. między kim? Przecież "oni" konsekrowani są wyższym gatunkiem bytu. My - zarządzaną masą ludzką. Podział na pasterzy i owce jest zupełnie archaiczny dla nas, współczesnej Polski 2017. Owce kojarzą się raczej ze strzyżeniem wełny. 

Proces zabijania wspólnoty Kościoła w Polsce zaczął się chyba wraz z wolnością Roku 1989. Mój polski kościół nie umie (nie chce) prowadzić dialogu z wolnymi osobami! Przeżyłem wspólnotę Kościoła w Polsce lat 80-tych, jako jej cząstka wielce-osobowa. Całą drogę odzyskiwania wolności i tzw. transformacji ustrojowej (vide: Rok 1989, Centesimus annus). Z zewnątrz, okiem badacza, naukowca, to samo opisuje profesor Norman Davies. 
Wielce-osobowo przeżyłem dzień 16 października 1978. Porwał mnie Duch tego wydarzenia - Duch Święty. Nadał bieg reszcie życia człowieka, Polaka, w Kościele (i) w świecie współczesnym. Wieki polskich dziejów w rodzinie mnie na to przygotowały. A ja sam dołożyłem studia filozofii przyrody na Akademii Teologii Katolickiej, by świadomie walczyć z marksistowską ideologią i totalitarną władzą/ustrojem PRL (w tzw. Komunistycznym Bloku Wschodniej Europy). Udało się. Dożyłem cudów. Dożyliśmy - jako naród, narody, jako Kościół...

Nauka dziejów i Ducha Świętego wykładana faktami i interpretowana przez nauczanie Karola Wojtyły, Jana Pawła II, odtąd nas prowadziła. Mnie, najmniejszego wśród sług Pańskich, w ich gronie. Poprowadziła mnie przez Kościół Powszechny w stanie nieustającej wiosny na wzgórzu w Burgundii, małej wiosce Taize. W wielkiej ludzkiej wspólnocie wszystkich ludów i narodów. Młodych - szukających Boga, sensu, celu... Dostałem tam kolejny sakrament Ducha Świętego, na resztę życia. Czas tworzył okoliczności dla rozwijania charyzmatów. POLSKA SOLIDARNOŚĆ, z przywództwem historycznej postaci Lecha Wałęsy. I ja dorzuciłem swój grosz (wdowi/kawalerski) w to wielkie ponad-narodowe dzieło. Wrzuciłem Ziarno Solidarności w glebę polskich dziejów i kultury w gminie STRACHÓWKA (3 Maja 1981).

Stan wojenny (13 grudnia 1981) wygnał mnie z polskiej ziemi obiecanej wolności, godności, obywatelskiej podmiotowości. Powołany zostałem na katechetę, "aby być z polską młodzieżą", na czas duchowo-intelektualnego przetrwania pomimo wszystko, w nadziei, pomimo nadziei. Z siłą bezsilnych - wiary i rozumu, antycypując "Centesimus annus" (1991) i "Fides et ratio" (1998). Papież, potężny swoją osobistą i polską wiarą i rozumem, dziejami i kulturą, w tym wielkim przed-soborowym posłaniem polskiego Wieszcza Cypriana Norwida, pre-prekursora Vaticanym Secundum, wołał w stulecie encykliki Rerum novarum", podczas pielgrzymki do Ojczyzny, podczas wielkiego zgromadzenia w Kielcach - "muszę tak mówić, jak mówię. "Bo to jest moja Matka, ta ziemia. Bo to jest moja Matka, ta Ojczyzna... o zrozumcież to wy, którzy sprawujecie jakąkolwiek władzę nad tym narodem". Ja też piszę, jak piszę - całą swoją osobową drogą-prawdą-życiem. Ponad polityczność, ponad wyznaniowość, ponad przeróżne partykularyzmy. Myślę, mówię  i piszę w tym zakresie jak papież, powtarzając za nim, że "przyszłość człowieka zależy od kultury".

Napotkałem jednak mur w dzisiejszej parafii, gminie, diecezji. Mur obcości. Wyraża się on najpełniej i najgłośniej w powszechnym przemilczaniu-odrzuceniu. Najbardziej widowiskowo i gorsząco - w wyniesieniu wotów wdzięczności za czas wolności i godności, jakie zaniosłem do kościołą parafialnego w Strachówce. Trwa cicha wojna z byłym (?) solidarnościowcem, katechetą, samorządowcem, ojcem dużej polskiej rodziny z patriotyczno-religijnymi korzeniami. Także z naszej rodziny zostały złożone ofiary życia i krwi na ołtarzu Ojczyzny (Powstanie Styczniowe, Rok 1920, Katyń, Solidarność, Rok 1989...). Nie tylko złe słowa (język) zabija. Także przemilczanie.

Wojna z narodem w obecnej Polsce 2017 wyraża się także w braku ciągłości i zabieganiu o jedność pamięci i tożsamości. Takoż w państwie, jakoż w kościele (z małej litery). Wiara i rozum zanegowane?!

Jak to wszystko - o czym napisałem Waszej Świątobliwości - przekłada się na stan przygotowań do przyjazdu ewangelicznego uzdrowionego w lipcu 2017 do parafii, gminy, szkoły, czyli całej wspólnoty lokalnej? Jak podziękujemy Bogu Ojcu Synowi i Duchowi Świętemu za dar Belgijsko-Polskiego Spotkania w ramach Światowych Dni Młodzieży 2016? W krótszej i dłuższej perspektywie czeka nas Synod Biskupów nt. młodzieży i kolejne Dni Młodzieży w Panamie 2019. Przed synodem biskupów zbierane są dane ankietowe. Mam nadzieję, że ten list także przysłuży się dobrze przygotowaniom w polskim kościele.

Załączam też notkę o rodzinnej książce, która zbiera blask prawdy, miłości, krew i kurz polskich dróg, na odcinku dwóch wieków. Ty zrozumiesz Papieżu, bo w niej są wątki z życia Kościoła Powszechnego w odradzającej się Ojczyźnie, Polsce międzywojennej (w tym Pierwsza Narodowa Pielgrzymka do Ziemi Świętej 1929, Narodowa Pielgrzymka na Kongres Eucharystyczny w Kartaginie 1930, pod przewodnictwem Prymasa Hlonda, kawalera Orderu Orła Białego 1932, Pierwszy Polski Kongres Eucharystyczny w Poznaniu 1930...). Oni tu, sprawując władzę nad nami, marginalizują świętą sprawę ciągłości, całości i jedności.
Wśród załączonych zdjęć są inkryminowane Wota Wdzięczności Za Cuda Czasu Mojej Drogi-Prawdy-Życia. Jest zdjęcie z nawiedzenia nas i Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej przez Pierwszego Biskupa naszej diecezji bp Kaziemierza Romaniuka. Także jest zdjęcie z wręczania Trzeciego Naszego Listu do Papieża, wręczanego osobiście, na klęczkach, przez siostrę Alinę Merdas. I najświeższe, już za Twojego Pontyfikatu, Twojejrozmowy i błogosłąwieństwa dla nowożeńców, naszego najstarszego syna Jana-Marii z żoną Katy, poznaną w katolickim duszpasterstwie Uniwersytetu w Glasgow.

Ten list, ROZMOWA DUSZY ZGNĘBIONEJ Z BOGIEM i PAPIEŻEM, jest dojrzałym owocem drogi-prawdy-życia, które przeżyły swój czas. Ale co odpowiemy - w tym także mój ksiądz proboszcz Mieczysław, mój ks. dyr. Emil Parafiniuk, mój abp Henryk Hoser i jego kuria, na pytania i oczekiwania Thomasa z Lokeren i jego proboszcza, którzy pytają jak będzie wyglądał nasz wieczór uwielbienia za ŚDM 2016, w kościle parafialnym WNMP w Strachówce? Obiecałem Thomasowi, że odpowiemy jemu i jego proboszczowi w poniedziałek, 19 czerwca, po spotkaniu z księdzem proboszczem Mieczysławem. Papieżu Franciszku ratuj mój Kościół. Bez Ciebie sobie tutaj nie poradzimy. Wstawiaj się za nami, za Kościołem-Wspólnotą wolnych osób, z samoświadomością Kościoła Powszechnego, Kościoła Jezusa z Nazaretu, Jedynego Pana i Zbawiciela. Twojego Kościoła. Bez Ciebie, Twojej odpowiedzi i pomocy, nie dożyję pełnego światła wiary i rozumu w braterskiej wspólnocie Kościoła w Polsce.

Nikt z wierzących nie powinien się godzić z sytuacją, że w sprawach wiary i rozumu własnej wspólnoty lokalnej, a nawet narodowej, musi się komunikować poprzez Watykan. To nie jest Dobra Nowina dla świata XXI wieku, w dobie największych możliwości komunikacji międzyludzkiej. Trwanie osób konsekrowanych (na różnych szczeblach) w opisanej postawie musi prowadzić do patologii, o większym lub mniejszym oddziaływaniu w społecznym wymiarze Kościoła Powszechnego. Wiele złego już się wydarzyło, właśnie przez brak szczerości i komunikacji we wspólnocie wierzących. Pod innym jeszcze względem jestem także dzieckiem swojego czasu, doświadczyłem molestowania seksualnego jako 7-latek podczas przygotowania do I Komunii Świętej i jako 12/13-latek dostając instrukcję onanizowania się od księdza w konfesjonale. Tylko szczerość jako podstawa współżycia ludzi uratuje (mój) Kościół kolejnych wieków od zakłamania.
  
Czy nadal aktualne jest zdanie Jana Pawła II wypowiedziane w Paryżu w 1980 do UNESCO, że "przyszłość człowieka zależy od kultury"? I, że "człowiek jest drogą Kościołą" (Redemptor hominis). Czy znowu, jak zawsze - władza, władza, władza, struktury, pieczątki i polityka. Od czasu Kościoła lat 80-tych w Polsce tego doświadczam coraz mniej. Wspólnoty bez dialogu stają się swoim zaprzeczeniem, cmentarzem. Także parafie.

       Z braterskim uszanowaniem miłością i pozdrowieniami,
                     Józef Kapaon, katecheta









Pisano w Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej, 14-18 czerwca 2017.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz