środa, 15 października 2014

Dziennik aktywności i pieśń akceptacji



"Trzeba mówić śmiało, 
nie ukrywając niczego...
"nie bojąc się urazić kogoś"

"Możemy inspirować się nawzajem
poprzez bycie świadkami.
Ale rzeczą najgorszą
jest religijny prozelityzm,
który zdaje się mówić:
Rozmawiam z tobą, by cię przekonać”.
Nie. Kościół wzrasta dzięki przyciąganiu wiernych,
nie dzięki nawracaniu na siłę." (pp F1)

(… niektórzy purpuraci nie odważyli się powiedzieć wszystkiego co myślą, ze względu na obecność papieża. - Jak gdyby papież myślał co innego, dodał Franciszek. Tak nie może być, podkreślił, ponieważ trzeba mówić to wszystko, co uważa się, że musi zostać powiedziane i jednocześnie słuchać z pokorą i przyjmować z otwartym sercem to, co mówią bracia.)

Nie chcem, ale muszem wziąć się do TEJ roboty. Kopiuj, wklej. Ba, żeby to było takie proste. Najtrudniejsze jest przewijanie Facebooka, odszukiwanie postów, komentarzy w funkcji „dziennik aktywności”. Tyle tego! Jak daleko uda mi się dzisiaj cofnąć?
Czemu się nagle przełamałem i zacząłem? Na oko mi padła „Pieśń akceptacji” - zbyt wielka sprawa, wielka odpowiedzialność wobec teraźniejszości, jeszcze bardziej przyszłości mojej rodziny, dzieci, Kościoła, następnych pokoleń. Ni mniej, ni więcej, taką mam (samo)świadomość.

1) pieśń akceptacji

czy amen i hosanna
albo alleluja
się różnią od siebie
jak ja od ciebie
ty od innych
wolnych osób

wątpię
nie wierzę

w moim kościele
nawet pies z kotem
przysiadają się do mnie
nie pytając Franciszka
(w parafii i diecezji zarzucają
że się posługuję papieżem)
Bóg z nimi
a zwłaszcza w drugim
człowieku bliźnim
z każdej ludzkiej partii
dającym mi słowo dialogu
najczęściej w Inter-osobowym-necie
w którym Bóg się rodzi
i mieszka między nami

nikt nie popełnia grzechu
po ludzku zła
przynależności
do legalnych organizacji
zło jest osobowe
w tobie i we mnie
kiedy nie ma w nas zgody
na świat realny
realnie poznanych wartości
na osobowej i historycznej zawsze
drodze-prawdzie-życia
drodze-prawdy-życia
drodze-prawdzie-życiu
(ach ta gramatyka)
nie czyń bliźniemu
czego nie chcesz
by czynili twojej partii

szkoda że tej pieśni
nie śpiewa się dzisiaj
w polskim kościele
podzielonych partyjnie ludzi
brak tej katechezy
jest przyczyną chorób
których nie uleczy
organizacja publicznego kultu
i pośredniczenia lękliwym
pisklętom które nie wiedzą
że są orłami ku prawdzie
która wyzwala jak amen

(poniedziałek, 13 października 2014, g. 10.01)

Zeszło mi na katechezie życie zawodowe. 33 lata. Powołany zostałem w stanie wojennym. Dzisiaj nie mają dla mnie dobrego zdania w parafii i kurii :-)

2) "Wskazując na konieczność ukazywania piękna małżeństwa w perspektywie teologiczno-biblijnej, zwrócił uwagę na rolę całej wspólnoty w przygotowaniu narzeczonych do sakramentu małżeństwa, znaczenie życia modlitwy, rozwijanie duchowości rodzinnej, wychowania do życia w rodzinie i „otwartości na życie”, będącej „istotnym warunkiem miłości małżeńskiej... niezbyt roztropne byłoby poszukiwanie jednorodnych rozwiązań dla wszystkich sytuacji. – Dialog i wymiana opinii przeżywane podczas synodu trzeba kontynuować w Kościołach lokalnych, angażując ich różne elementy składowe w taki sposób, żeby nakreślone perspektywy mogły znaleźć swą pełną dojrzałość w pracy następnego Zwyczajnego Zgromadzenia Ogólnego"
Nie mam problemu, żeby cytować "Nasz Dziennik". Ale u nas to się nie przyjmie. To znaczy ta część po wielokropkach. W moim kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym nie chcą z nami rozmawiać. Nie potrafią? Nie rozumieją idei reprezentacji? Nie mogą? Nie wolno im? Mają swoich wybranych, ulubionych... którzy skłaniają swoje głowy na ich piersi? :-(

R-e-w-e-l-a-c-y-j-n-a! jest wypowiedź naszego abp. Gądeckiego (KEP) dla Radia Watykańskiego - „Dokument podsumowujący pierwszy tydzień obrad synodu jest nie do przyjęcia dla wielu biskupów”. Skądże i czemu nadeszła mi aż taka rewelacyjna radość? Rozumuję tak - „Że nie każdy musi zawsze słuchać i potakiwać głową. On, abp Gądecki ma prawo mówić swoje zdanie, my mamy prawo mieć swoje. Możemy sobie w żartach pokazywać figę. Z proboszczami, wikarymi od samego dołu. Oni przeważnie unikają publicznych debat. Wiara i rozum. On to mówi tam. Ja chcę, żebyśmy wszędzie mogli być sobą. W dialogu. Wiara to nie musztra. Kościół nie garnizon :-) Musimy szybko mówić, pisać, o naszym Kościele, swoim, nim się synod skończy. Dialogicznym Kościele (zaczynając od dialogu z dialogicznym Bogiem w Trzech Osobach). Którego drogą jest człowiek! A nie np. prawo kanoniczne. I cóż z tego, że hierarchiczny, czym się zbyt rutynowo księża zasłaniają (dusz-pasterze, czy kanonów i struktur władzy), ukrywając szczerość, własne osobowe zdanie, trzeba czy nie trzeba. I zanim osłabnie Franciszek :-)

Dla ilu "porządnych" polskich katolików na synodzie dzieje się herezja? A skąd się biorą takie postawy? Doświadczam ich (głosów) na sobie. Nie spadli, nie narodzili się na Księżycu, ale w polskim parafialnym duszpasterstwie, z diecezjalnym błogosławieństwem. Świat sobie, Kościół na świecie, w Watykańskich synodach sobie, Sobór też, a tu pospolitość skrzeczy - zachowanie systemu najważniejszym zadaniem. (jk)
To wszystko co rodzin dotyczy - nas dotyczy. Jakby było miło, gdyby nie tylko w Radio Watykańskim, ale w kręgach pod kościołami, stojącch, siedzących na ławkach, lub na glebie Matce naszej, na łąkach, placach, na plebaniach, w pałacach biskupich (rezydencjach?) o tym rozmawiać! Nie raz. Nieustannie! On, ja, Ty, Bóg z nami! Tego jeszcze nie odkryli, nie wyobradowali. Potrzebne będą kolejne synody, konklawe... itd. Tylko Prawda-Droga-Życie nas naprawdę prowadzi! O-s-o-b-a! Wiara i rozum, w osobie zapodmiotowane, na obraz i podobieństwo!

Krótki wpis na stronie księdza profesora biorę za dobrą monetę - „Czytam komentarze o Synodzie. Rozciągają się od "No, wreszcie" po "Nie daj Boże". A przecież nie może być "innej Ewangelii".

A u Jezuity - „Jak się ojciec modli? - zapytano o. Joachima Badeniego. - Nie wiem - odpowiedział dominikanin uważany za mistyka. - Patrzę na najświętszy sakrament, patrzę na krzyż. On jest. Ja jestem.” Tak rozpoczynała się każda moja katecheza przez 33 lata. Ale już nie muszą. Znów wepchnięto mnie tam, gdzie stało ZOMO, siewcy nienawiści, obrażacze księży i kościoła, zdrajcy dzieci rocznicowych i komunijnych itd. itp. Podobne pytania, jawne odpowiedzi i dialog u nas są wykluczone :-(

3) Czytam „OŚWIADCZENIE [stowarzyszenia KASTOR] w sprawie zbiórki w Postoliskach” i jest mi bardzo smutno. "W związku z nieprawdziwymi informacjami przekazanymi Parafianom z Postolisk przez ks. proboszcza Waldemara Sierpińskiego, dotyczącymi prowadzonej przez ostatnie dwa lata przez nasze stowarzyszenie kwesty na rzecz renowacji starych nagrobków na cmentarzu w Postoliskach... Jeśli jesteście Państwo zainteresowani przejrzeniem oryginalnych dokumentów dotyczących zbiórki publicznej...". Nie, ja nie jestem, wierzę ludziom. Jestem za to bardzo zainteresowany głosem, dwu- wielogłosem z udziałem zainteresowanych. Na pewno trzech stron: Was pomysłodawców, inicjatorów... księdza proboszcza, no i nowego podmiotu mającego (jak rozumiem) wejść w wasze buty.

Dlaczego mi smutno? Bo my przeżywamy coś podobnego od dwóch lat. Przyszedł nowy proboszcz i jakby był nieświadom - ślepy, głuchy, komuś ślepo posłuszny... - na to, co działo się na naszym terenie przez wiele lat. Tak
od 3 Maja 1981! Na całą tradycję wolnościową historii najnowszej Polski i gminy. NA PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ gminy. Ma inny pomysł na nasze życie, na nas, na naszą wspólnotę. Inną religię? Innego Boga? Wsparł inną "nogę" życia publicznego w gionie, szkole, parafii, nowszą tradycję, też z niejasną (niejawną) wizją, wrogą nam i wolnościowej wizji świata.

Na bazie naszych doświadczeń stawiałem już nie raz pytanie, gdzie jeszcze, w innych parafiach i miejscowościach podejmuje się podobne działania wpływania zakulisowo na kształt życia naszych tzw. wspólnot lokalnych. ZA DUŻO TEGO. Nawet jeden taki przypadek, to o jeden za dużo. A jeśli ten mechanizm działa w granicach całej diecezji? Całej Polski (polskiego Kościoła)? O co chodzi? Kto tym kręci? Za tym wszystkim stoi? Obyście nie pozwolili zamieść sprawy pod kościelny? samorządowy? układowy? dywan!

Jak widać, nie znam dogłębnie sprawy parafii w Postoliskach i zbiórek na cmentarzu. Tylko tyle, ile przeczytałem. Ale nie mogę nie widzieć podobieństw. Czy tak jest w całej diecezji, ba! w całej Polsce? Że nasz Kościół instytucjonalny chce wesprzeć jedną nogę w następujących po sobie wyborach i pomóc jej prowadzić naród twardą władzą w podskokach przez lata i epoki?

W komentarzach pojawiły się różne poziomy rozumienia spraw (co prawda dotyczące nie Postolisk, ale naszej parafii). Dam swoje odpowiedzi na głos Grześka, który jako jedyny zechciał się wypowiedzieć, DZIĘKUJĘ, całość dostępna na moim koncie Fb:
- Grzegorz, Dzięki, że podzieliłeś się swoim zdaniem. Tu jest głównie mowa o sprawie spoza naszego terenu. Czym obrażam NASZEGO proboszcza? Ja tak uważam, jak napisałem, niczego nie skrywam, o wszystkim bardzo chcę publicznie rozmawiać. To Twoja opinia, że obrażam, co zupełnie nie jest moją intencją. Jasność/jawność? TAK. Ale, to dwie różne sprawy, tam i u nas. Ja dostrzegłem podobieństwo. Czas i fakty zdecydują. Dużo niedomówień. W moim kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym nie otrzymuję odpowiedzi na stawiane pytania. To jest u nas normą! Chciałbym kulturalnej debaty publicznej nad naszymi publicznymi sprawami. Młodzi są nadzieją na przełamanie/podniesienie kurtyny przemilczeń :-(
- Ja z takimi "normami" też się nie zgadzam, dlatego piszę. Gwoli uściślenia: "my", czyli ja, rodzina - żeby zdanie było stuprocentowo pewne. Słowo "ślepy" rad bym zastąpić innym, ale jakim? W Ewangelii też występują ślepcy. Słowa, to pół biedy. Gorzej, że wyrażam treść „istniącą” bardzo konkretnie w moim/naszym życiu. Za wydźwięk przepraszam. Reszta? - do publicznej (czyli jawnej) rozmowy, gdzie bądź. Inter-osobowy net jest dobrym, dostępnym każdemu chcącemu środkiem komunikacji, ba, nawet budowania więzi (religio).

- w tym miejscu życia i rozmów w Internecie wplótł się uznany światowy Poeta (noblista). Najpierw pojawił się na koncie księdza profesora, za czas jakiś powrócił u wspólnego znajomego Bartosza z Cieszyna:

Powiedziałem do duszy mej, bądź spokojna i pozwól, by ciemność zstąpiła na ciebie,
Bo będzie to ciemność Boga. Jak w teatrze -
Światła zostały zgaszone, by zmienić scenę
Z pustym dudnieniem kulis, z przesunięciem ciemności na ciemność;
I wiemy, że wzgórza i drzewa, daleka panorama
I dumna, imponująca fasada zostały uprzątnięte -
Lub jak w metrze, gdy pociąg zbyt długo stoi pomiędzy stacjami
I rozmowa narasta, a potem z wolna przechodzi w milczenie,
I widzisz poza każdą twarzą coraz głębszą pustkę
I wzrastające przerażenie - że nie ma o czym myśleć;
Lub pod narkozą, gdy umysł jest świadom, lecz świadom niczego;
Powiedziałem do duszy mej, bądź spokojna, czekaj bez nadziei,
Bo byłaby nadzieją niewłaściwych rzeczy; czekaj bez miłości,
Bo byłaby miłością niewłaściwych rzeczy; jest jeszcze wiara,
Lecz wiara, nadzieja i miłość - wszystkie są w oczekiwaniu.
Czekaj bez myśli, bo nie jesteś gotowa do myśli:
Tak że ciemność będzie światłem, a bezruch tańcem.
Szept wartkiego strumienia i zimowa błyskawica.
Dziki tymianek nie dostrzeżony i leśna poziomka,
Śmiech w ogrodzie, zachwyt zdwojony echem,
Nie utracony, lecz wymagający - wskazujący na udrękę
Narodzin i Śmierci.
                              /T.S. Eliot/„

Parafia nie może mnie/nas nie obchodzić. W Kościele i w samorządzie, co da się objąć częściowo pojęciem tzw. wspólnoty lokalnej. „A w parafii usłyszałem - jeszcze za wcześnie na takie [wspólne] spotkanie różnych parafialnych stron". I dwa zaproszenia do dwóch różnych stołów z biskupem, przy okazji wizytacji kanonicznej? Po jednej stronie m.in. stary katecheta, stary solidarnościowiec, ojciec dużej rodziny, po drugiej PSL-ka, dopiero studentka dla katechezy na drugim roku (pierwszy rok robiła w utajnieniu przed nami, tzn. całą tzw. wspólnotą lokalną: szkołą, parafią, gminą) :-( „ - tak miało być, ale nie dałem się zmanipulować. Przy jednym więc stole zasiedli z biskupem Wójt, Przewodnicząca Rady Gminy, radni, Dyrektorka Szkoły RzN, sołtyska miejscowa, przedstawiciele biznesmenów, darczyńcy parafialni. Przy drugim – nie wiem aż tak dokładnie, tylko poszlakowo – radna-nauczycielka Krystyna z mężem wśród księży i biskupa. Takie zagrywki taktyczne, mało dyplomatyczne, burzą. Wewnętrznie i ład społeczny. Jeśli ksiądz proboszcz i kurialiści, którzy pewnie(?) mieli udział w układaniu planu, tego nie rozumieją, to... Co rozumieją? Gdzie i jak prowadzą owce? Czym pachną? A ona, kim chce być w gminie, w szkole, w parafii? Nie wierzę, że kiedykolwiek nam odpowiedzą. Nigdy nie odpowiadają. Brak szczerości zabija wspólnoty, zabija i Kościół.

Łatwo i lekko pewnie i przyjemnie się mówi kardynałom. Np. „Kościółjest naszym wspólnym dobrem i jest otwarty dla wszystkich. Te słowa kieruję do ludzi, dla których wspólnota uczniów Jezusa jawi się jako zagrożenie - mówił metropolita krakowski w orędziu w przededniu XIV Dnia Papieskiego... Będzie to szansa duchowej odnowy nas wszystkich, nie tylko młodych – tłumaczył, dodając byśmy prosili w niebie o orędownictwo Jana Pawła II - inicjatora i patrona Światowych Dni Młodzieży... Inspirujmy się na co dzień jego nauczaniem, jego postawą, jego świętością. Jemu powierzajmy nasze sprawy. On nas zrozumie, on nas kocha, on nam błogosławi”.

- Łatwo mówić kardynałowi! Co się odezwę, to dostaję kontrę w czubek nosa od braci z wewnątrz Kościoła. Rzadziej zresztą między oczy, przeważnie za plecami. Przy całkowitym niemal milczeniu mojego jawnego napowierzchniowego kościoła parafialno-dekanalno-diecezjalnego! A zakusy (zabiegi) żeby nas zniszczyć, odbierając Heli i Łazarzowi stypendia? Jeśli jeszcze coś nam takiego zgotują odwołam się do tych słów i do osoby krakowskiego kardynała! OK? I tak być musi... też mamy głos i zapach. Pasterze mają pachnieć owcami!
W programie "Dziś wieczorem" gościem red. Ziemca był ks. Jan Kaczkowski. Kapłan, który sam jest chory na raka, pięknie mówił o sobie, o walce z śmiertelną chorobą, o ludziach, którymi opiekuje się w hospicjum. Jak sam twierdził jest normalnym facetem, zmagającym się z chorobą i mającym pomysł, jak dać siebie innym. Brawo Księże Janie :-) (z konta Jolanty)
Czy wszyscy księża i biskupi muszą zachorować na raka, by stać się normalnymi facetami? Modlimy się ostatnio w polskim Kościele za chorego abp. L. Głódzia.

4) Szkoła, nasza szkoła! Dzisiaj Dzień Nauczyciela. Dzień Edukacji Narodowej! A my jesteśmy Rzeczpospolitą Norwidowską. Przystoją nam akcenty z ks. Piotra Skargi. Kazania sejmowe. Kazania narodowe. Kazania samorządowe: parafialne, wspólnotowe... Za miesiąc wybory w małych ojczyznach. Nie może nas nie obchodzić los tej Wielkiej, bo to jest nasza Matka, ta ziemia. Bo to jest nasza Matka, ta Ojczyzna!

Nauczycielka naszej szkoły i zarazem radna gminnego samorządu napisała post na swoim publicznym blogu pt. „Ocenianie bez argumentów”, a w nim – jak leci - 'Zaczęła się głośna, brudna kampania wyborcza. W stylu do jakiego przyzwyczaja nas od wielu lat Pan K. i Jego poplecznicy. Zanim ogłoszę swoją decyzję: oficjalnie i rzeczowo, już jestem zmuszona zabrać głos, aby uspokoić moich Przyjaciół, Znajomych, Mieszkańców. Jesteście moi Drodzy, wprowadzani w błąd naprowadzaniem na stronę o ocenianiu polityków. Jest to strona stworzona przez kogoś kto chciał zarabiać pieniądze na polityce. I to się udało dzięki m.in. gminie Strachówka.
O co chodzi na tej stronie? Poznałam ją dzięki znajomemu kilka miesięcy temu i początkowo nawet próbowałam głosować. Po czym uznałam, że to nie ma sensu, bo ciągle ktoś ją blokuje i nie można normalnie zagłosować. Jak to się dzieje, że głosowanie jest takie trudne? Znajomy informatyk wytłumaczył mi, że prawdopodobnie ktoś stworzył program samogłosujący. Czyli są ustawione głosy z "1" dla mnie. Poza tym ktoś wykorzystuje  płatny system sms. No i dodatkowo grupa kilku "przyjaznych" osób poinformowana we właściwym czasie (przed kilku miesiącami) klikała "1" przy Krystynie Ołdak
Kto głosował? Domyślam się, że Pan, który opublikował dzisiaj link do strony na swoim facebooku. Zauważyłam też , że gdy odbywała się wycieczka do Wrocławia to moje oceny zwyżkowały, a po powrocie z wyjazdu spadały. I nie tylko. Dzisiaj w szkole szukając materiałów na zajęcia w sali nr 9 znalazłam na komputerze w stronach często wyświetlanych wiadomą stronę. Przypadek? Taka strona jest też często odwiedzana na innych komputerach w szkole. I wszystko jasne. Czy w szkole jest czas i miejsce na głosowanie i czy to są moi wyborcy merytorycznie odnoszący się do mojej pracy?

W gronie wielu znajomych uznaliśmy już dawno, że nie będziemy się tym zajmować, bo szkoda czasu. Chociaż wiedziałam, że "sprawa tej strony wypłynie w okresie jesiennym. Myślałam, że trochę później. Moim zdaniem to wszystko to jest za daleko posunięte. I nagonka w pracy na mnie i irracjonalna niechęć, i oceny bez pokrycia.
Moja praca w Radzie to praca merytoryczna, odnosząca się do faktów, zdarzeń, liczb. Ocena na jakiejś idiotycznej stronie stworzonej dla tworzenie "sztucznego"  poparcia dla Wójta świadczy o jakimś strachu i złej Jego polityce wobec ludzi skoro są takie uprzedzenia osobiste.

Żeby nabrać dystansu do takich ocen wystarczy popatrzeć co się dzieje na stronach innych gmin. Cisza i nuda. (Jadów- po 3 głosy, po 1), Tłuszcz (po np. 8, 6 głosów), Klembów (po 1 głosie) A w Strachówce? Ponad 8 tysięcy (Wójt). Prawie 7 tysięcy (ja). Ponad tysiąc (wielu radnych). Bo w innych gminach, tak jak i ja, pracują dla dobra gminy, a nie siedzą przed komputerami tworząc sztuczną rzeczywistość.

Swoją drogą dziękuję tym wszystkim, którzy myślą inaczej niż przekłamana, niewiarygodna, ustawiona przez kilka nienawistnych osób strona z ocenami.”

Jest tu parę spraw, które domagają się wyjaśnienia. Stąd mam już notatki ad rem w brudnopisie, coś muszę z nimi zrobić, ale także opublikowany komentarz. Podobnie postąpiła Grażyna. Daję oba:

A) - "… W stylu do jakiego przyzwyczaja nas od wielu lat Pan K. i Jego poplecznicy."
Droga Krystyno, czy to ja jestem Panem K.? Pięknie, że mnie wspominasz, jeśli to ja. Ale czemu nie chcesz rozmawiać ze mną i z innymi mieszkańcami... publicznie, o publicznych sprawach? Skoro jesteś radną, nauczycielką (z papierami do nauczania Wiedzy O Społeczeństwie", kandydatką/studentką do katechezy KK, liderką też przecież siebie nazywasz??

Ja też jestem mieszkańcem, Polakiem, kombatantem działań o wolność, godność, samorządowcem (wójtem I Kadencji), katechetą i nauczycielem w tej samej szkole! Czemu, czemu, czemu.... Jaki chcesz nam świat zgotować swoim utajnieniem myślenia, dyskusji, wizji, propozycji, rozumienia czym jest gmina, parafia, tzw. wspólnota lokalna, wolność, OSOBA, Europa.... itd. itp. Ja uważam - co oczywiste - że trzeba rozmawiać o wszystkich naszych sprawach. Z szacunkiem dla osób, historii, pamięci i tożsamości naszej gminy i PUBLICZNIE! „ (mój)

B) - „Udostępniam tylko z powodu jednego zdania z tego tekstu, które szczególnie mnie dotyka i nakłada obowiązek sprostowania. Zdania, do którego muszę się odnieść, bo buduje nieprawdziwy obraz szkoły w środowisku lokalnym. Obraz tworzony na potrzeby, jak się domyślam, wyborcze. Bo nie są nam znane zamysły i plany autorki tekstu nawet w stosunku do szkoły. Fałszywe zdanie to " I nagonka w pracy na mnie i irracjonalna niechęć, i oceny bez pokrycia." /dyrektor szkoły Grażyna Kapaon/

Droga Krystyno, przy innej okazji też coś napisałaś - Komitet Wyborczy Polskie Stronnictwo Ludowe ma zaszczyt zaprezentować... naszego zażartego przeciwnika (i szkoły, w której pracuje), który ze wszystkimi wrogami zrobi porządek: w szkole, w gminie, w parafii, w stowarzyszeniach, w Internecie. Lenin mówił, że dopiero wtedy będzie demokracja (jego), gdy zlikwiduje wrogów (jego) demokracji. Na tym koncie czujecie si e wy smienicie, bo anonbimowo - to Wasz żwioił, niszczyć, bez ujawnia imienia, bez odkrycia oblicza. Antychrześcijańscy talibowie! :-(


5) „Posiedzenie Rady Pedagogicznej miało być krótkie. Jest 18.20 niedługo minie im 4 godz. Ciekawym, czy coś uradzą. Czy powiedzą sobie cała prawdę? Patrząc z boku, widziałbym jedną, jedyną szansę - ustawiczny dialog na otwartym internetowym koncie. Dla wszystkich dotkniętych, zainteresowanych, mądrych, życzliwych, szukających, doświadczonych, zahartowanych w debatach... w szkole, parafii, gminie, a także przyjaciół z zewnątrz. Na kształt ustawicznego uczenia się, Synodu... itp. Ale nikt się nie zgodzi?! Najbardziej przeciw otwartej debacie (publicznej) jest radna-nauczycielka. Zarazem najwięcej zamętu i niejawności wprowadzająca w nasze wspólne życie.” (mój post)
- SPROSTOWANIA: było inaczej, rada raczej krótka, potem inne zajęcia, DyrKa wyprostowała, co pokrzywiłem w notatce na Fb pt. „Dwie sytuacje z dnia”:

a) Posiedzenie rady pedagogicznej, organizacyjne o ślubowaniach klas pierwszych i święcie nauczycieli. Miało być szybko i krótko, ale nie było, bo zakończyło się... jakby ktoś dał mi cios  między oczy. Sprawę opowiedziała koleżanka, która zaczęła w tym roku podyplomowe studia teologiczne. Przypomniała, że w maju 2014 (ubiegły rok szkolny) przy planowaniu przydziału godzin na ten rok, na spotkaniu całej rady poinformowała, że ma zamiar podjąć takie podyplomowe studia. Wiąże się to z sytuacją, jaka jest w szkole. Wieloletni katecheta od października 2013 roku  jest na zwolnieniu lekarskim, świadczeniach rehabilitacyjnych itd. Po koleżeńsku pytała, czy ktoś inny o tym myślał, czy ma jakieś plany związane z katechetyką. Uprzedziła o swojej decyzji cały zespół szkolny. 
We wrześniu otrzymała ode mnie skierowanie na studia.

Na pierwszym zjeździe okazało się, że na tych samych studiach, na drugim już roku jest inna nauczycielka z pracy, z naszej szkoły. Podjęła studia nie informując o tym ani mnie, ani koleżanki i kolegów.  O fakcie wiedział  ksiądz proboszcz, który wystawił jej opinię niezbędną do złożenia dokumentów. Ale ksiądz milczał przez cały rok mimo, że były poważne problemy ze znalezieniem zastępstwa za katechetę. 
Dziś o sprawie  próbowaliśmy porozmawiać . Bez rezultatu. Ksiądz wyszedł, a nauczycielka z drugiego roku teologii zarzuciła nam atak na jej osobę. 

b) Na szczęście była druga część popołudnia. Spotkanie grupy nauczycieli pracujących w programie Laboratoria Praktyk Edukacyjnych z naszą mentorką z Centrum Edukacji Obywatelskiej. Zaplanowaliśmy pracę na ten rok. Dostaliśmy niezwykłe zaproszenie (jako "wybrana, wyjątkowa szkoła o bardzo wysokiej kulturze współpracy i profesjonalizmie nauczycieli") do udziału w projekcie dotyczącym kształcenia przyszłych nauczycieli. To dla nas ogromne wyróżnienie.”

- skomentowałem: „Gdybym nie uczył przez 20 lat i nie chorował od roku w tej szkole i parafii (gminie) wzruszyłbym pewnie tylko ramionami. Niestety. To się dzieje naprawdę! Nie jest izolowane od większych problemów, które tak lub inaczej, wcześniej, później zemszczą się na nas wszystkich w tzw. wspólnocie lokalnej zamieszkujących, pracujących, sąsiadujących, łamiących chleb i opłatek, świętujących... administrowanych.... Brak szczerości, fałsz, BRAK DIALOGU, itd.itp - zabija wspólnotę! Nie trzeba wielkiej polityki, wystarczą lokalne (plany, ambicje, wizjonerstwo zamiast realizmu...).
- jeszcze następnego dnia czułem w sobie, na sobie ciężar spraw wczorajszych, szkolno-wspólnotowo-parafialno-anty-osobowych - „Jeśli moje nogi jeszcze teraz czują (ogromną) wagę wczorajszych spraw, to jak się czują inni? Mocni? Słabi? Nijacy? Czy nie rozumiecie, że tylko jawność może ratować takie stany wspólnoty, jak u nas?! Od szkoły przez gminę po parafie i stowarzyszenia! Nie ma wolności bez prawdy. Prawdy - bez dialogu! ♥ „Jeśli chcesz uniknąć krytyki nic nie mów, nic nie rób, bądź nikim” (Elbert Hubbard). Ja tak nie mogę. Prawda mnie wybrała, a ja ją ucałowałem z miłością - wiążą na całe życie zobowiązaniem miłosnym i wyzwalającym.

"Idzie przekształcicielka burza,
idzie przez las i poprzez czas,
wszystko w wieczności się zanurza
jak Psałterza wiersze, wzgórza
powagą przygniatają nas." (RMR) ♥

- Przychodzi mi do głowy moje, życiowe, niebiblijne, odkrycie odpowiedzi na pytanie "Kto zabił Jezusa" - "Jezusa zabili swoi, z pomocą okupantów (ich rękami), bo im nie pasował. Albo (i), żeby się wypełniła wola nieba (Ojca).
My, w małych wiejskich gminach też prawie w stu procentach rodziliśmy się i żyjemy jako swoi-Polacy, endomiczność jest naszą cechą prawie narodową. Czy to chroni prawdę? Czy to wystarczy?
Strachówka jest rozmontowywana, płynąc czasami pod prąd własnego rozwoju i interesu, bo jacyś "swoi" mają na oku bardzo swoje interesy, polityczne, ambicjonalne, finansowe..."
- A ojciec G.Kramer - „Kocham w chrześcijaństwie to, że daje wolność. W myśleniu, decydowaniu, działaniu.
Kocham to, że dzięki temu, że Syn stał się Człowiekiem możemy sobie pozwolić na dywagacja o sprawach, które przekraczają ludzki umysł, a jednak, właśnie dzięki Jego człowieczeństwu możemy być na tyle bezczelni, że w ogóle o Nim mówimy. Świetna sprawa.”
- Co ważne, bardzo ważne, w pojęciu "swoi" siedzi głęboko, nieusuwalny system religijny. Religia jako system konstytuuje "swojość". Brrr! A osoba? W polskim głębokim lesie przedsoborowym, przedsynodalnym (zawsze?) :-(
- Nie ma Kościoła bez wierzących osób (wiernych mniej lub bardziej, nie - bez władzy kościelnej) !
- Tak, chodzi tylko o tą malutką różnicę w posługiwanie się pojęciem "Kościół". Tak, musimy mieć odwagę wyrażania swych przekonań, w przeciwnym razie nie tylko nie służymy prawdzie, ale żyjemy w zakłamaniu, zakłamując rzeczywistość wszystkiego i wszystkim dookoła! Ależ tak! Taka drobnostka, a tak ogromne konsekwencje! ♥
- Systemy religijne, jak wszystkie systemy?, stanowią opresję? Jak sobie z nimi radzić? Dawniej to były problemy na szczeblach ponad naszymi głowami (cesarzy, władców...). Dzisiaj, w samorządnym świecie, zeszły na sam dół.
- Systemy władzy potrzebują się nawzajem (państwowe, religijne, ideologiczne...). Systemy nie cierpią dialogu (wolnych) osób.
- Księża parafialni przeważnie oferują nam udział w systemie religijnym, a nie w (także) w ich osobowej wierze i rozumie, dając świadectwo przede wszystkim, nie wypełnianie funkcji!

6) Posty różne, o dobru, prawdzie, pięknie:

NO tak, wszyscy o meczu, a ja tu swoje. Agnieszka śpi nareszcie po szalonych urodzinkach, więc można było popisać. Wklejam dzisiejszy ewangeliarz pt. „Weselna szata”, ku refleksji, zanim się ukaże oficjalnie. Wspaniałej niedzieli wszystkim życzę! /Jolanta Elkan -Wykurz/.

- "rzeczywiście nie widział i czuł się uprawniony do wejścia. Może dopiero pytanie Gospodarza uświadomiło mu, że wszedł tu nieoczyszczony – i zaniemówił"... odnoszę do sytuacji społecznej, rodzinnej nawet. Rzeczywiście nie widzą. Czują się wybrani, bo mają podobne poglądy na rzeczywistość naszą polską. Polski w UE. I naszą wewnętrzną. Nie ma - niestety - Gospodarza, grupowego, któremu wierzą ślepo bezrefleksyjnie. Czemu? Czemu? I jak długo jeszcze?

Oto co polska katolicka inteligencja wysłała do papieża Franciszka - pełną wer­sję od­po­wie­dzi na py­ta­nia pre­sy­no­dal­nej „an­kie­ty pa­pie­ża Fran­cisz­ka”, opra­co­wa­nej przez śro­do­wi­ska „Znaku”, „Więzi”, „TP” i KIK. (całych pięć stron przemyśleń!

Ale nawet na stawianie pytań papieżowi nie wszyscy katolicy w Polsce gotowi się zgodzić. Musze bronić takiej otwartej postawy przed „zamkniętymi” - „Ja nie mam co dopuszczać takich sytuacji, żadnego na to wpływu nie mam. Ludzie mają prawo pytać także brata papieża. Ja mam tylko swój głos, wiarę i rozum. Nie mam władzy. I o czym my mówimy, dopuszczać czy nie dopuszczać wolności słowa, przekonań itd. W wolnym kraju. Daleko odeszliśmy od zwyczajnego, Bożego i ludzkiego REALIZMU! Tak-tak, nie-nie. Wróćmy do zdrowej metafizyki :-) Tu mieszka Bóg. SOLO DIOS. BASTA! ♥ … Nie, na hamowanie demokracji nie chcę mieć wpływu, czyli na wolność przekonań, słowa itd. Oczywiście na wybór rządzących (przeważnie koalicyjnie) jeden głos mam, i wykorzystuję :-) ... Czy w liście do papieża znalazłeś coś niewłaściwego? Nawet, żeby tylko tzw. ojcowie synodalni poczytali, podyskutowali? Nie ma czegoś takiego jak jeden głos Kościoła w każdej dyskutowanej sprawie? Ten list też jest głosem Kościoła. I nasza dyskusja jest głosem Kościoła. Co innego uroczyste nauczanie papieży, encykliki, sobory! Gdyby "obrona rodziny w pierwotnym jej kształcie i Bożym rozumieniu" była taką prostą sprawą, to po co ten Synod w Watykanie? A propos, jesteśmy rodziną w pierwotnym kształcie i Bożym rozumieniu :-) Piotrowie obchodzili niedawno 35 lecie! :-)

Niby ostatnio bardziej się spieramy na Fb, ale przecież mamy tyle wspólnego!... "bez muru między światem duchownych a światem świeckich... W Polsce biskup i ksiądz to jednak mimo wszystko dwa różne światy. W Boliwii relacje są bardziej partnerskie i przyjacielskie" Otóż. Coś z tych problemów, plus jakieś, których nie przenikniemy, zrobiły nam piekiełko parafialno-itd. Błogosławić chcę zawsze. ♥

Jurek bracie w wierze, uwierz w siebie, w obraz i podobieństwo... ale nie uważaj się za zwierzchnika naszych Kościołów Domowych. Nie o to tu chodzi. Mamy Mistrza! Co z tym zarzutem o mataczenie? Rzucasz oskarżenie (potwarz) i ani słowa wyjaśnienia. Ja Józef K. katecheta, oświadczam, że nie mataczę! Uspokoiłem Cię?! :-)
TAK! Na Twojej osobistej drodze-prawdy-życia Bóg do Ciebie mówił, mówi, będzie mówił. I tyle.
Jeśli znajdziesz czas i możliwości zachęcam na - 25 października (sobota)
„Krytyczne myślenie – wychowanie do... [życia, w pokoju z bliźnimi i Bogiem] odbioru mediów”. Spotkanie w ramach Katolickiej Akademii Nauczycieli i Wychowawców, Katowice, Wydział Teologiczny UŚ! Trzy kropki i nawias kwadratowy do tytułu wprowadziłem ja (jk-katecheta), by zasugerować małą modyfikację. "KRYTYCZNE MYŚLENIE - wychowanie do życia". W świecie, w Kościele... Wiara i rozum. Na przykład zamiast protest-różańców, modlitwy anty-czemuś, anty-komuś itd. Dlaczego TO robię? Na blogu, na Post scriptum, teraz również na Post post scriptum (tamta strona się przeładowała treścią) na Facebooku... Bo jest prawda. Prawda jest poznawalna... nie mogę JEJ odepchnąć.
Największym autorytetem powinna być nasza osobista droga-prawda-życie! Ty sam, dla siebie. A jeśli szczerze pokazujesz swojej myślenie, stajesz się pomocą dla innych. Tak Bóg się objawia w naszym życiu codziennym, powszednim. A od wielkiego święta są uroczyste nauczania papieży, Sobory, encykliki... O-S-O-B-A! Na obraz i podobieństwo Boga. Człowiek jest drogą Kościoła. Uwierz/my wreszcie!
Ja wypełniam tylko swoją misję. Która bardzo nie podoba się mojemu aktualnemu proboszczowi (od 2 lat). Mówienie o tym głośno jest u nas tabu. Ale on ma nad sobą swoich przełożonych. Księża bardzo się boją swoich przełożonych instytucjonalnych. I nikt z nich nie chce włączyć się do jawnej rozmowy. Nie ma więc kogo spytać, jak rozumie ciągłość dziejów, nauczania.... drogi-prawdy-życia. Wszystko precyzuje się, aż po blask prawdy (Veritatis splendor), która się nie ukrywa przed nikim. A moi księża profesorowie, większość już nie żyje, byliby chyba zadowoleni ze swojego studenta! :-) :-(

Radość i nadzieja, smutek i trwoga ludzi współczesnych, zwłaszcza ubogich i wszystkich cierpiących, są też radością i nadzieją, smutkiem i trwogą uczniów Chrystusowych” – to zdanie, otwierające Konstytucję duszpasterską o Kościele w świecie współczesnym, symbolizuje jeden z filarów, na którym stoi gmach Soboru Watykańskiego II. Tym dokumentem biskupi ze wszystkich krajów i kontynentów chcieli wyrazić solidarność katolików z całą rodziną ludzką oraz odpowiedzialność Kościoła za los świata – napisał Konrad Sawicki w tekście pt. „Po co Synod? By poczuć zapach współczesnego człowieka”
I ciągnie swoje rozmyślania - „Wydaje się, że faktycznie jest dziś na Synodzie wola, by „poczuć zapach współczesnego człowieka”. Więc i ja czuję tę woń. Nie da się rozplątać tego, co się dzieje, co przeżywamy w naszej tzw. wspólnocie lokalnej w Strachówce, zwłaszcza w szkole i wokół szkoły Rzeczpospolitej Norwidowskiej, z tym, co na świecie i Kościele w świecie współczesnym. Kto jeszcze nie odkrył świata, Polski, gminy, Kościoła, parafii 2014? Np. za pomocą Facebooka? Jakie będą Wasze relacje z naszego lokalnego synodu w szkole, 8 października br. Kogo będzie stać na jawność. Poza jawnością jest czerń uprzedzeń, krętactw, manipulacji...

Tak sobie siedzę, kawa mnie się wypija, ale myśleć to siemi nie chce. To tak sobie siedze i lotam po fejsie i nagle mi sie pojawia Jezuicki DEON z Dominikaninem...” (na koncie internauty JS). Nie ma jak taki i podobne dialogi :-) i osobista, nieprotestacyjna modlitwa! uwielbienia, dziękczynna, błagalna... ♥
Ja też mam dzisiaj kolejny dzień, taki dzień, kiedy jedzenie, sport itp. itd. nie mają szans z bojem o prawdę. O objawienie prawdy! Beze mnie. Tylko patrzę, słucham, myślę, medytuję (modlę się), czekam, trochę drżę? I tyle. Tylko tyle. Tak, tylko.
Jestem katecheta 33 lata. Sprawy muzyki i muzyków w życiu młodych przerabiałem. Bywałem na ewangelizacjach podczas Jarocina. Protest-różańcowy przeciwstawiam "wejdź do izdebki swojej". Każdy ma prawo do protestu. Po co mu/im różaniec do tego? Ale to już oddzielny temat. I zawsze aktualny (będzie). Pozdrawiam.

Zamęt w BCC wokół doktoratu ich prezesa mnie nie interesuje, ale temat tak - "Wpływ sposobu organizacji dialogu społecznego na efekty gospodarcze". Z modyfikacjami. Sposób organizacji dialogu społecznego na kształt wspólnoty lokalnej, zwłaszcza parafialnej... Na wyższym poziomie także. Kondycja polskiego społeczeństwa 2014, nie tylko ze względu na transformację gospodarczo-polityczną ... ale kulturową, zmiany, które się dzieją permanentnie i coraz szybciej. "Ponadto żyjemy w czasach, gdzie istnieje filozofia praw jednostki" (ks. R.Skrzypczak).

Mamy fatalny przykład/przykłady niezrozumienia (z) tej właśnie dziedziny u siebie. Działania bez zrozumienia ludzi, z którymi przyszło komuś pracować. I to dusz-pastersko. Niezrozumienia dzisiejszego świata osoby i wolności. Wolności osoby. Przykład/y nie z tego świata. Anty-wspólnotowe. Ahistoryczne. Władzy niedemokratycznej, tzw. hierarchicznej. Można przyjść na placówkę – być zamianowanym - ze swoim widzeniem świata, Polski, Europy, Kościoła i być ślepym na dobro, które stało się przed mianowaniem na danym terenie. W Kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym.
Inny przykład. Walkę o swoje wizje i rozumienia rozumiem, jest od samorządu gminnego wzwyż, ale ciemnotę - nie. Liderka opozycji, aspirująca od wielu lat do władzy (absolutnej, bo wyklucza dialog) w mojej gminie jest nauczycielką w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej, od dwóch lat także liderką życia duchowego/parafialnego (swój trafia na swego? Czy mają jeszcze inne, wcześniejsze koligacje?). Bój więc idzie na śmierć i życie (i zbawienie dusz). Nie wiem w ilu jeszcze gminach i parafiach tak jest. Łatwiej mi zrozumieć Nergala niż ich. Gdybym zmarł dwa lata wcześniej, nie wiedziałbym, że tak może być, w moim Kościele!!, w gminie?, szkole, Polsce? Trudno zaprzeczyć, że nas coś w naszej tzw. wspólnocie lokalnej więzi, zniewala. 16 lat ubiegłych kadencji? 20 już, łącznie? Łaczą się ścieżki, strumyki złych oddziaływań? osób? karier? ambicji (chorobliwych)?...
Z Polakami-Katolikami trudno się dogadać, jak diabli. Oni wszędzie widzą zagrożenia, chętnie nie tylko by stali w miejscu, ale cofali się, cofali. Wcale nie do czasów Jezusa. Do jakiejś swojej utopii. „Kościół nie może i nie musi przypodobywać sie wiernym"- to kto kogo komu, zapytuję ich!? Czy są dwa kościoły w jednym? Kościół i wierni to jakieś dwa zielone ludziki? Be! :-(
Jest katolicyzm tradycjonalistyczny, który Tobie/Wam moi opozycjoniści odpowiada i katolicyzm Kościoła w Świecie Współczesnym (Sobór, papieże posoborowi), którym ja żyję. Creator jest tylko Jeden! I Salvator jeden. Nie chowa się przed nikim. Dla każdego (homo sapiens) jest osiągalna postawa miłości intelektualnej sięgająca aspektów istotowych i konstytutywnych rzeczywistości świata, człowieka i Boga.
Nie ma Kościoła poza ludźmi wierzącymi za pan brat z Jezusem z Nazaretu, myślę sobie prostacko.

W TV reklamują "Polish your English" kurs dla dorosłych. Nie , nie chcę już niczego. Ba! gdyby można było odtworzyć więzi społeczne sprzed stanu wojennego! (nawet sprzed dwóch lat). Do czego doszliśmy? Do ściany?! Czy posiedzenie Rady Pedagogicznej w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej wniesie światło, by rozproszyć mroki? w jakiejś małej tzw. wspólnocie lokalnej tzn. szkole, gminie, parafii, stowarzyszeniach... Czy - i jak - to możliwe? We mnie nie ma w to wiary. Ale cuda się dzieją. Mam swoją pojemną metafizykę. Wiarę i rozum. I fenomenologię.

Skoro biskup Marek Mendyk tak wszechstronnie omawia elementarz szkolny, to należy oczekiwać, że minister omówi równie szczegółowo podręcznik do religii (wybrany)? A całkiem serio - czemu nie ma takich spotkań i dyskusji na poziomie parafii, z udziałem księży, nauczycieli, rodziców, samorządów uczniowskich... Zawsze takie proponowałem. Chciałem wykorzystać impuls Tygodni Wychowania... Przed ponad 20 laty takie spotkania księży, nauczycieli, gości było rutyna w gminie Strachówka (I kadencja). Czemu ich nie ma - kieruję to pytanie bezpośrednio do biskupa Marka Mendyka i osób na odpowiednich stanowiskach w mojej gminie 2014! Może to jest postulat/propozycja dla kandydatów startujących w obecnych wyborach samorządowych! Panie i Panowie warto spróbować. Warto budować lepszą Polskę, lepszą gminę, lepszy Kościół.

7) Brazylijskie małżeństwo do biskupów: musimy przyznać, że większość katolickich par nie stosuje metod naturalnego planowania rodziny /za: Konrad Sawicki/. Wywiązała się na Fb wielka dyskusja:
- Uczestniczę w pasjonującej, szczerej, pouczającej... dyskusji na koncie ojca
Grzegorz Kramer'a SJ. O regulacji poczęć za, przeciw, a nawet oba na raz. Gdybyż tak u mnie w parafii, w tzw. wspólnocie lokalnej znaleźli się odważni i normalni katolicy i nie do rozmów o życiu! O drodze-prawdzie-życiu! Jaki zły duch powiązał ludziom języki, zamknął na siebie, na poszukiwanie prawdy,na dzielenie się dobrem...
- Te naturalne metody i teoria nauczania przed małżeńskiego w kościle sa fajne. Bywają światełkiem. Pomocnym. Ale gdyby żyć z centrymentrem, termometrem, kalkulatorem, kalendarzykiem itd.itp. to czy jeszcze nasze życie byłoby naturalne? Czy prezerwatywa nie jest bardziej naturalnym środkiem (lateks) od buchalterii itp. Żyjmy, i dajmy żyć. /Katecheta, ojciec siódemki/.
- Michał, "to, co mówi Objawienie, Kościół, moralność" i jeszcze „itp.” to dla mnie za dużo. Wysiadam. Pozostanę przy prostej wierze i rozumie :-)
- Rozmawiając tutaj, temat diagnostyczny bardzo, pokazujemy prawdziwe oblicze Kościoła. Wyrywek? Gdybyśmy rozmawiali powszechnie, o całej naszej drodze-prawdzie-życiu, tak jak powszechnie łamiemy się chlebem, także eucharystycznym - to Kościół miałby piękniejsze oblicze w świecie współczesnym. Znalibyśmy się, nie tylko z widzenia. Księża i my mielibyśmy wspólny obraz! Ze wspólnego obrazu masa korzyści. Głównie dla prawdy. Prawda dla wolności. Więc czemu tak (jeszcze) nie? Zaczynając od podstawowych wspólnych, parafialnych? Czym jest Eucharystia bez życia w prawdzie, tzn. w dialogu?!
- Wierzę. Dlatego tak prę do jawności w życiu kościoła, mojego kościoła. Żebyśmy (choć) w prawdzie żyli. A i o rozsądną, adekwatną.... naukę wtedy łatwiej. W mroku niedomówień, omijania się (osób) i spraw, światło nie wypłynie. Na szczęście jest nauka współczesna(?) o OSOBIE, na obraz i podobieństwo, jest prawda, jest myślenie, wiara i rozum idący razem

- jeszcze jeden post z konta ojca Grzegorza Kramera - „Śledzę dyskusje między różnymi środowiskami kościelnymi przy okazji Synodu. Słucham, czytam, czasem komentuje, ale znów wraca do mnie pytanie, które zadał dziś prof. Baron na wykładzie, a które jest mi bardzo bliskie.
Rościmy sobie prawo do wyjaśnianie sposobu, w jaki Bóg objawia się ludziom (tu można dodać - jak należy rozumieć wiarę, Kościół, duchowość). I tu pytanie: czy Bóg naprawdę objawia się wszystkim tak samo, czy On naprawdę chce się objawiać wszystkim tak, jak nam się wydaje to za słuszne?
- ja to tak rozumiem - „Tłumaczenia niech sobie i nam będą jak najlepsze. Mnie cieszą dwa skrzydła, na których szybuję sobie, szybuję i nie martwię się o tłumaczenia i tłumaczy. Również kaznodziejów. No, byle nie nudzili. Nie za długo. Nikt! Żadna myśląca o-s-o-b-a nie żywi obaw, w jaki sposób Bóg do niej przemawia, w jaki sposób ich osobowa relacja, miłość się rozwija, objawia, okazuje... Problem mają skrupulanci, fundamentaliści i inne nieszczęśliwe przypadki. :-) ♥ (ja, czyli jk)

- post z konta ks. Arkadiusza Lechowskiego z Łodzi - „Prawdą jest, iż we współczesnym świecie rodziny i małżeństwa narażone są na wiele zewnętrznych niebezpieczeństw, które je osłabiają. Ale w tym współczesnym świecie żywe są także rzeczywistości pozytywne: równe i partnerskie relacje małżonków, walka z przemocą wobec dzieci i kobiet w rodzinach, dostrzeganie roli ojca w rozwoju dziecka, budowanie przestrzeni wzajemnej i równoprawnej komunikacji. To wszystko jest dobre, powinno być uznawane i doceniane przez ludzi Kościoła – mówił na synodzie kanadyjski hierarcha.

PS.
Bibliotek Gminna w Strachówce i nasze stowarzyszenie Rzeczpospolita Norwidowska zapraszają mieszkańców na pierwsze spotkanie w cyklu "Rodzinne spotkania przy kominku" w ramach projektu "Moja i Twoja historia" Zapraszamy na herbatę u „Matki Bożej Annopolskiej”, Annopol 3. Prosimy zabierzcie ze sobą rodzinne albumy, stare zdjęcia. Może uda nam się przygotować materiał i napisać wspólną historię naszej gminy. Zapraszamy.„

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz