wtorek, 7 października 2014

Tu mieszka Bóg (mądrość zbiorcza, prorocza)



"Bóg przysiada się do człowieka.
Nie musi nauczać kaznodziejsko 
z kościelnej ambonki ;-) "
(chyba z konta o. MKK OFM)

„A jeśli w łzach gnębionych ludzi,
A jeśli w dziewic krwi niewinnej,
A jeśli w dziecku, co się budzi,
Ten sam jest Bóg - nie żaden inny -”
(„do Emira abd el Kadera”, CK Norwid)

Rozsypane wpisy jakiejś osoby w Internecie, tu, tam, są jak puzzle. Pokazują nasze myślenie, nas. Naszą pamieć i tożsamość. I coś dużo, dużo więcej. O ile ktoś jest szczerym człowiek. Ale i o nieszczerym – i nieszczerzy, a nawet milczący - wiele mówią.

Facebooka i blog "Osobny świat" – zwłaszcza notatki wersowe na jego podstronie pt. "Post scriptum" – traktuję jak notatnik. Są moim notatnikiem! A przeze mnie... Innych już nie prowadzę. Dlatego czuję od czasu do czasu konieczność zebrania ich w kupę. Także wypowiedzi znajomych, komentatorów, wnoszących istotne światło. Także na priv (zachowując prywatość autorów).

1)Krytyczne myślenie – wychowanie do... odbioru mediów”. Spotkanie w ramach Katolickiej Akademii Nauczycieli i Wychowawców; Katowice, Wydział Teologiczny UŚ - na stronie www.katecheci.pl
- Daję lajka, bo jestem za myśleniem. "Pokaż mi swoje myślenie" uważam za nieodłączne od katechezy. Nie ma wiary bez myślenia. Wiara i rozum. Ciekawy jestem, czy w tym duchu będą te warsztaty? wykłady? Krytyczne myślenie w stosunku do świata, samych siebie, Kościoła, mediów wszystkich, nie tylko „nie naszych”, naszych także... nie znaczy krytykanctwo na siłę! Krytyczne – rozumiem, że myślące, z całą moją osobistą mądrością, wyposażeniem bytowym, drogą-prawdą-życiem. Czekam na relacje! (jk)
- Koniec terroryzmu słownego Wojciechów, Jurków, Arkadiuszów... Pokazujmy swoje myślenie. Nie epitety i oczekiwania powszechnego potępienia inaczej myślących, na bazie osobistych i grupowych uprzedzeń (religii politycznej)!!!
- A ja jeszcze do nieobecnego już tutaj – niestety wypisał się z moich znajomych - Arka i innych, którzy myślą i postępują jak On. My potrzebujemy siebie! Górnolotnie - Polska nas potrzebuje. Potrzebuje rozmowy Polaków, którzy różnie patrzą, myślą, oceniają sytuację. Jak inaczej ma powstawać większe dobro WSPÓLNE, ponad różnicami, podziałami... Rozejście się, nie podawanie sobie ręki, nie uczestniczenie w spotkaniach większych, dla przedstawicieli wszystkich (polskich) opcji - rujnuje Polskę. Jest antychrześcijańskie, jeśli ktoś zważa na ten wymiar życia. Czym obraziłem? Jeśli słowem "terroryzm słowny" to przepraszam, nie przychodzi mi do głowy inne, zaproponuj, zmienię. Ale swoim odejściem od stołu rozmów jakbyś wybierał właśnie taką opcję - jeśli ktoś nie podziela moich poglądów, to odchodzę. Mam taką właśnie sytuację w gminie i parafii. Moja/nasza koleżanka, a raczej współnauczycielka, też chce rozmawiać tylko ze swoimi zwolennikami, może nawet "podwładnymi" w klubie radnych, stowarzyszeniu, teraz także w parafii. Uważa się za najważniejszą, brakuje jej tylko absolutnej władzy (nad wszystkimi). To ma być polski katolicyzm!? NIE, NIE, NIE! Nie jestem partyjny, nie byłem. Co jest niewłaściwego we wpisie - "Mój/a Premier(owa). Premier(ka) mojego państwa. Polski, Ojczyzny mojej/naszej. Jaka? Czas pokaże."? Jeśli komuś nie podoba się taki wpis i uważa to za obrazę i powód rozejścia się - to właśnie uważam za rodzaj "terroryzmu poglądowego". A Ty i Tobie podobni chcieliby mnie za te słowa(?) oskarżyć o złą wiarę, o złe wypełnianie posługi katechetycznej i patriotycznej.... i Bóg wie o co! W rezultacie takich działań, przykład naszej nauczycielki-radnej i popierającego ją bardzo księdza proboszcza, powstają paskudne podziały. Polski, gmin, parafii, Kościoła... Nie ma alternatywy dla DIALOGU. Nie musi być łatwy. Czasem poniosą słowa i emocje. Można wrócić, przeprosić. To jest sprawa wszystkich (nie tylko dwóch) stron! Bo inaczej co? schizma, sekciarstwo, partyjniactwo, rewizje granic wewnętrznych i państwowych... Wieża Babel!? ma wiele znaczeń. Wybierzmy najlepsze dla Polski i Kościoła 2014. ♥
- Kto, jak nie my, ma włożyć swój trud, przełamywanie siebie, pokonywanie wszelakich trudności (wewnętrznych, organizacyjnych, zdrowotnych, komunikacyjnych, technologicznych...). My - uważający się za sól ziemi, chrześcijan, naśladowców Jezusa z Nazaretu! Ale przecież też wszyscy bez względu na religie i partie. W Strachówce, Jadowie, Łochowie, Polsce, Europie, USA i całym świecie... Wszyscy, do Was się dzisiaj zwracam, którzy mnie atakowaliście i do Tych, którzy dodali mi otuchy, lub tylko byli obecni znakiem, słowem, może westchnieniem i modlitwą... w polemice 1 października na moim koncie Fb: Wojciech, Arkadiusz, Jurek, Mateusz, Marek, Dorota, Emila, Małgorzata, ks. Wojciech, Zbyszek, Piotr. Anna, Ula, Borys... przepraszam, jeśli kogoś nie wymieniłem. Już ochłonąłem. Przecież mamy prawo wymagać od siebie. Także od wszystkich polityków. Czemu nie od Millera, Palikota, Korwin-Mikkego, Kaczyńskiego... itp.itd. Od partii koalicji rządzącej przede wszystkim?! Chyba jednak przede wszystkim - OD SIEBIE! Tak mi dopomóż Bóg ♥ 
- UDOSTĘPNIAM FILM SEBASTIANA Z "RzN.TV" p.t. „Śladami projektów PAFW w gminie Strachówka” - Tu jest Polska (Strachówka). Tu jest Europa. Tu jest świat! Sebastian jesteś wielki! I szkoła Rzeczpospolitej Norwidowskiej jest wielka. I DyrKa. I wszyscy występujący w Twoim filmie: stowarzyszenia, nauczyciele, uczniowie... i teren, który zamieszkujemy - gmina Strachówka.
Był myśliciel, który napisał esej "Budować, mieszkać, myśleć". Bez myślenia nie ma rzetelnego zamieszkiwania. Ba, nie ma człowieka (homo sapiens). Dam link w komentarzu.
Na razie jednak nie mogę nie powiedzieć z zachwytem, ACH TA FUNDACJA WOLNOŚCI! Na czym wspiera się wolność? Na czym buduje? Jakie są jej fundamenty? Także w najnowszej historii naszej gminy i Ojczyzny. Dzisiaj myśliciel musi dopisać do tytułu esejów "... Solidarność". Jak bardzo wiatr stamtąd napędził, rozpędził naszą arkę. I niech dalej prowadzi, dalej, dalej... Lincoln?! i dalej, dalej... Nie ma wolności bez prawdy!
ps.
Nawet mając wrogów na pokładzie?! A może tylko zaślepioną ambicją liderkę (której ksiądz pomaga jak może, oby do skutku przejrzenia na oczy/sumienie) - abyśmy byli jedno! Jeśli chcemy budować coś trwale, musimy "widzieć" panoramicznie. Nie można przymykać oczu na zło. Wierząc w zwycięstwo dobra wspólnego. Także z wielkim udziałem wiary i rozumu. Bo nie ma wiary bez myślenia. Nie ma prawdy bez dialogu, otwartego, publicznego, przekraczającego także lokalne tabu.

2) TO JEST TEMAT! W Watykanie rozpoczął się Synod Biskupów na temat rodziny.
Metropolita poznański, przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski odpowiada na pytania gazety „Nasz Dziennik” … Abp. Stanisław Gądecki mówi: Polska rodzina cierpi od lat... Choroba państwa zaczyna się od choroby najmniejszej komórki społecznej, jaką jest rodzina. Hierarcha zwraca uwagę na konsekwencje "mentalności antykoncepcyjnej", czy zawierania przez Polaków małżeństw "na próbę"... Wypowiedzi arcybiskupa KEP wywołały wiele polemicznych głosów. Mój w ich gronie. Nie odmawiam biskupowi mądrości i prawa wypowiadania się o rodzinie, ma taki obowiązek. Wnoszę tylko, że wiarygodna dyskusja o rodzinie wszędzie powinna się toczyć z udziałem rodzin. Nade wszystko w parafiach. Bo inaczej ich zaszczytne gremium watykańskie spełznie, jak spełzało wiele?! I tu właśnie jest największy opór. Obecny model życia kościoła ubezwłasnowolnił właściwie życie tzw. wspólnot parafialno-itd. A księży jakby zwolnił z rozwoju intelektualnego doskonalącego się w ustawicznym dialogu z nami, Ludem Bożym, w parafiach, dekanatach, diecezjach. Te struktury stały się głównie kościelną biurokracją. Same dla siebie. Nie dla nas. Nie dla żywej-prawdy-drogi osób i świata całego, codziennej, powszedniej jak chleb. Nie tylko eucharystyczny.
Od początku mojej osobistej aktywności w Kościele czułem się cząstką symultaniczną, symultanicznego życia Kościoła. Czyli – jednego ciała. Członkiem jednego organizmu. Psu na budę takie myślenie mi wytykają dzisiaj. W Tygodniach Ekumenicznych organizowałem spotkania ekumeniczna, między parafialne choćby. W Tygodniach Misyjnych starałem się o misyjne (i misyjność). W Tygodniach Wychowania zamawialiśmy msze, chcieliśmy się spotykać w szkole z wychowawcami, rodzicami, katechetami. W „Roku Wiary...” – a dla mnie i Rozumu” nie wyobrażałem sobie życia bez równoległych z Watykanem i z całym myślącym katolickim światem spotkań o soborze, o wierze, rozumie... Tu GDZIE ŻYJEMY ODDYCHAMY I SIĘ PORUSZAMY. Gdzie pracujemy, modlimy się, wychowujemy kolejne pokolenia. NIC Z TEGO – boli do dziś.
O czym bym proponował spotkania? Wiadomo o czym, kiedy, gdzie... ale to możliwe tylko prywatnie. Parafia, tzn. mój kościół parafialo-dekanalno-diecezjalny nie jest zainteresowany. Owszem... żeby mnie uciszyć. Osądzić, skazać, jakimiś niejawnymi procedurami (grupy trzymającej władzę?). Brzmi fatalnie. Wiem. Ale dla nas jest jeszcze gorsze, fatalne w skutkach. Taka potworna przemiana życia wspólnotowego w naszym kościele spadła na nas jak grom z jasnego niebo ok. 2 lata temu. Piszę i mówię głośno. To, co myślę. Ratunek widzimy tylko w jawności. Napisałem nawet (aż) do trzech biskupów (jeden odpowiedział, zapowiedział zbadanie sprawy). 'Nie chcem, ale muszem' pewnie napisać jeszcze raz, do wszystkich, do nuncjusza i samego Watykanu?! Bo to jest sprawa mojego/naszego Kościoła, a nie jakiegoś tylko wiejskiego katechety i jego rodziny. Także już sprawa szkoły, tzw. wspólnoty lokalnej, parafii, gminy. Stety? Niestety? Jest w końcu nadzwyczajny synod biskupów. „Nie ma nic niejawnego, co by na jaw nie wyszło”.

Udostępniając na swojej ścianie (koncie) na Facebooku wywiad z arcybiskupem z KEP dodałem bolesne zdania - „Ale dlaczego ciosy idą nawet od mojego proboszcza, dyrektora Caritasu i byłego kanclerza kurii warszawsko-praskiej? Na razie to nerwy i ciągły niepokój o los dzieci (ich stypendiów), ale są tak zacietrzewieni i głusi, że trudno spodziewać się czegoś dobrego. Help! SOS!

Dla wielu osób związanych tą samą wiarą i przywiązaniem do Kościoła, w sutannach i bez, mój jednostronny (druga strony milczy) opis musi być szokujący. Dają temu wyraz:
- A może wina nie leży na zewnątrz i czas uderzyć się we własne piersi ?
- Józefie, a uważasz, że potrafisz obiektywnie rozmawiać? Jak nie potrafisz choć trochę stonować swoich pochlebców używających na pewno nie języka dialogu. To czyni Cię niewiarygodnym.
- Staram się. I chyba uczę - mam nadzieję i chęć szczerą (zajrzyj na Post scriptum). Odpowiedzialność zbiorowa? Dzieci mogę tonować, na lekcjach religii. Dorośli mają wolność wypowiedzi, każdy sam ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Nawet nie wiem co miałbym wybrać do tonowania. W spotkaniu, rozmowie szlifujemy się wzajemnie. Cudowny dar wolności, godności, podobieństwa i obrazu... Przecież z każdą wymienioną osobą chciałbym, chcielibyśmy rozmawiać, prowadzić dialog, bez uprzedzeń i nienawiści. To tutaj, to są głównie reakcje na monologi, oderwane od życia. Mnie uważają za zaplutego karła reakcji wobec liderów szukających ślepej władzy, ale też tak są rozpędzeni, że po "katolicku" uważają mnie za zaplutego karła katechezy... siewcę nienawiści, zdrajcę dzieci komunijnych itd. itp. !?
- Panie Józefie skąd w Pana wpisach tak dużo jakiejś frustracji i zawodu w stosunku do Kościoła? Taki jakiś Lemańskowy stosunek do wspólnoty wiernych. W takich sytuacjach warto by sobie zadać pytanie: czy to Kościół błądzi, czy też we mnie coś nie tak.
- To życie. Droga-prawda-życie nasze, niestety. Co się dzieje? Nie wiemy, "oni" są nieprzejrzyści. Czy się objawi? Na pewno, wcześniej lub później. W ilu parafiach, miejscowościach dzieje się coś niedobrego w naszej diecezji? Nie wiem, milczą. Niestety, można się domyślać, że w niejednej. Stosunek do wspólnoty? Mój, nasz, czy księdza proboszcza? (dobrze, dobrze, przez całe życie i nagle jak za czarodziejską różdżką „łup”, muszę pytać, bom człowiek kościelny). A proboszcz jest umocowany wyżej. I tak to wygląda. Nie pierwszy raz wyrażam nadzieję, że jakiś wyższy kościelny poziom poratuje nas wszystkich. I wszystkim dobrze żyję. Czy gdybym milczał, działoby się większe dobro? Na razie, tyle. Modlitwa za nas wszystkich, jak najbardziej potrzebna. (moje, jk)
- w takich chwilach, gdy pojawiają się podobne głosy, dziękuję Bogu, że Kościół jest hierarchiczny, a nie demokratyczny. I dziękuję Bogu za przykład św. Franciszka, który uczy być posłusznym i po prostu zaufać.
- Księże, co ksiądz wie o naszym życiu? Oczywiście, pewne ogólne zasady kaznodziejskie są nadal słuszne. Tutaj jednak nie chodzi o style homiletyczne, czy ambicje osobiste. Tu chodzi o życie! i z uśmiechem i bez uśmiechu. O fakty naszego życia osobistego, rodzinnego, szkolnego... parafialno-gminnego. O życie społeczne. O wspólnotę, budowaną dłużej niż 2-letnia posługa ks. proboszcza. Mógłbym to wszystko wykładać po kolei, po kawałku, ale gdybyśmy rozmawiali na jawnym koncie, ścianie! Tylko jawność ratuje naszą równowagę. Czy ksiądz nie zna przypadków, że biskup się pomylił, że tzw. Kościół instytucjonalny zrobi błąd? Człowiek jest drogą Kościoła - czy to tylko kwiatek do kożucha! Z szacunkiem, oczekując większej jawności, Józef, katecheta
- Panie Józefie, prywatność chroni raczej Pana niż mnie, i tak ewangelicznie wypada raczej upomnieć, zwrócić uwagę komuś w cztery oczy, niż trąbić przed całym światem. Uważam że jawność jest potrzebna, ale proszę zwrócić uwagę na własne wpisy. Pełno tam frustracji i jakiegoś zawodu, ale bez konkretów. Jest rozum, wiara, człowiek drogą Kościoła.... Bardzo piękne słowa i hasła. Ale tylko hasła. Brak tam odniesienia do konkretu. A posłuszeństwo i ufność wobec Kościoła, to nie tanie kaznodziejstwo, ale konkretne życie w przypadkach konkretnych ludzi. Zaufać, właśnie w momencie, gdy Kościół rozporządza inaczej, niż ja myślę. Bo skąd ta pewność, że to ja mam racje? I skąd to cierpiętnictwo i jakiś syndrom ofiary, że oto wszyscy na mnie nastaję?
- Tak to może wyglądać i się sprawdzać w większości(?) przypadków. W naszym - niejawność niszczy, nie chroni. Co się musi jeszcze wydarzyć, zawalić(?), podkopać, by ktoś z jakiejś grupy trzymającej władzę zadziałał? O CO TU CHODZI? To jest na moje doświadczenie bardzo niekościelne. Byliśmy kościelni, a teraz nie? Za jakiś czas znów... karuzela nie jest normą kościelną! Nasuwa raczej podejrzenie, że ktoś sfrustrowany jest sercem tej operacji (grupy trzymającej władzę) niegodnej Kościoła, ma ksiądz rację! "Nie ma nic niejawnego, co by na jaw nie wyszło". Wierzę! Pozdrawiam!
- W tym momencie, w trakcie tejże pracy, na tym etapie... dostaję post/zaproszenie na rekolekcje-uzdrowienia-wewnętrznego. Gdyby gdzieś pod bokiem, wziąłbym udział. Ale nie przeżywam niemożebnej niemożności. Bóg głosi mi codziennie rekolekcje całym stworzonym światem i jego „niestworzoną” kulturą. Tyle dobra, piękna... każdej chwili dociera do mnie. I jest prawda, która wyzwala. Prawda jest poznawalna. Jest postawa miłości intelektualnej, zdolna sięgnąć aspektów istotowych i konstytutywnych rzeczywistości, świata, człowieka i Boga. Też – w tym zakresie – mógłbym prowadzić rekolekcje. PiS pewnie by potrafił wykorzystać mój potencjał, ma to w swoim samorządowym programie wyborczym. A PO i Kościół?!
- a za parę minut przyszło to, kolejne zaproszenie do łatwego zrealizowania - w radio, Internecie 
- Inna uwaga: jest i nie ma czegoś takiego jak „głos Kościoła” w naszych sprawach codziennych, mnie/moich, Ciebie, naszych rodzin, Polski itd. Bo! MY NIM JESTEŚMY! Są oczywiście wypowiedzi tej tamtej osoby w kościele, w tym Ciebie i mnie. Przykład z aktualności: jedni lubią i lobbują na rzecz „protestu różańcowego” przed występem Behomotha, inni – równi nam wszystkim w kościele, w sutannach, garniturach, sukienkach, habitach - mówią „nie”. „Modlitwa nie jest protestem. Tyle w temacie... Modlitwy się nie instrumentalizuje... nie napisałem, że to głupota. Mnie ta retoryka oburza, bo nie ma nic wspólnego z Dobrą Nowiną”.

polska kondycja 

jaka jest kondycja
polskiego społeczeństwa
polskiej gminy
czyli wspólnoty lokalnej
z mocy ustawy
jak działa w niej parafia
i jak polski Kościół
prócz nabożeństw
życia sakramentalnego
rutynowego ale i
specjalistycznego duszpasterstwa
co wnosi do wspólnoty
społeczeństwa lokalnego
i całego narodu
ludzie ludziom
gotują ten los
w jakim mamy udział
nie tylko Bóg i tradycja
coś dobrego
czasami nie koniecznie
ktoś chce utrwalać
zmiany nie na ów czas
budować nową starą Polskę
na wzniosłych ruinach
tego co piękniejsze było
fundamentem wolności
niepospolitej rzeczypospolitej
ps.
robi to wspierając
którąś nogę lokalną
musi mieć oparcie
i narzędzie

(piątek, 3 września 2014, g. 8.58) - to jedna z wersowanych notatek (najprostszy sposób szybkiego notowania ważnych myśli, spostrzeżeń... by nie uciekły), są na Post scriptum, podstronie tego bloga! 

3) Jednym z czynników niepokoju i podziałów społecznych w Polsce, w nas, w rodzinach, tzw. wspólnotach lokalnych jest brak jednego rozumienia wyrażenia "zdanie Kościoła", "opinia Kościoła". Brak jednoznaczności, łącznie z brakiem (umiejętności) cierpliwego dialogu, rodzi mnóstwo napięć, nieporozumień, kłótni, obrzucania się wyzwiskami... podziałów. Na dwa!?
- dostałem dzisiaj pytanie od Jurka z Lublina - „I jak to skomentujesz Józefie?”
- moja odpowiedź ukaże o co chodzi - „Lubię bardzo. To, że stawiasz mi to pytanie! To, że jesteś ciekawy opinii innych. To, że prowadzisz z innymi/mną rozmowę, dialog. Tak powinno być w naszym katolickim świecie. I nie tylko katolickim. Tak powinno wyglądać nasze katolickie życie codzienne na każdym poziomie: parafii, wspólnot podstawowych naszej drogi-prawdy-życia. Nie wolno omijać spraw, które żyją wokół nas, od gazet.... po Watykan, ONZ... W ogóle! Nie ma osoby bez dialogu. Nie ma kultury, Kościoła, wspólnoty żadnej. Bez lęku. Non abbiate paura! Cóż w tym kontekście znaczy dla mnie sprawa prof Fuszary? Nic. Słyszałem jakieś jej krótkie wypowiedzi. Nie wzbudziły we mnie żadnego lęku, obaw. Nie usłyszałem niczego, co by nie brzmiało zwyczajnie, rozsądnie, po profesorsku. Nie rozumiem alarmów ze strony niektórych księży i polityków PiS. Na razie niczego więcej nie potrafię powiedzieć. Liczę, że mnie objaśnisz. Pozdrawiam, Józef katecheta.
- Kiedy mówi się o słabościach mojego Kościoła, to ja za największą, najgorszą uważam brak szczerości naszych księży, w kontakcie z nami, czyli tzw. światem naszych wsi, miast, gmin, szkół... A brak szczerości, to brak wspólnoty, brak normalnego dialogu... W tym postrzegam najgorsze zagrożenie. Boli. Doskwiera :-(
- Styl funkcjonowania polskiego kościoła dorzuca rutynowych słabości, deprawuje. "Chodzi o to, by być księdzem, a nie ograniczać się do tego, by pracować jako ksiądz" (pp Franciszek). Praca, rola bycia księdzem przeważa u większości, których znam, spotkałem... od bycia człowiekiem. Bycie nieszczerym człowiekiem dyskredytuje każdego. W tym księdza, biskupa...
- Informacja o sprawie ks. Mateusza Matuszewskiego nie może nie wywołać wielkiego zainteresowania, zwłaszcza w mojej/naszej diecezji warszawsko-praskiej. Był zbyt wysoko umocowany w strukturach jej władzy, także przy Konferencji Episkopatu Polski, miał zbyt duże wpływy, możliwości wpływania/kształtowania życia wewnątrz diecezji (nie tylko), by przejść nad tym do porządku dziennego. Jestem uwrażliwiony na niejawne mechanizmy funkcjonowania kurii (układów wewnątrz kurialnych? wewnątrz diecezjalnych?...) poprzez to, co nas spotkało! Wspominałem już o nadziei w watykańskiej komisji, która by wzięła pod lupę! nasze sprawy. Także w większym zainteresowaniu nuncjusza abp. Migliore. Za dużo tych przypadków, zbiegów okoliczności...?! Czy ten autor wie coś więcej o ks. Mateuszu Matuszewskim? czy tylko snuje, snuje?

4) "Czy „urodzinnienie“ myślenia o relacjach wewnątrz świata nie mogłoby być jednym z lekarstw na jego obecny, pogłębiający się kryzys?
Mamy skarb, cudowny eliksir, ale jakbyśmy sami w to nie wierzyli. Wolimy toczyć więc nasze apteczne wojny, odmierzać na szalkach ciężary wzajemnych win. Dla tych, którzy są poza Kościołem nasze debaty to spór filatelistów o to, czy znaczek z urwanym dziubkiem kwalifikuje się na wystawę czy nie. Kiedy znajdziemy sposób by zamiast wiecznie pochylać się z troską, rozprostować zmęczone tym kości i pobiec, krzyczeć na ulicach:
Ludzie! jest dobrze, Bóg kocha ten świat, jesteśmy w stanie zrobić zeń miejsce dużo bardziej szczęśliwe! Rodzina zaś to nie tylko krzyż, to przede wszystkim Zmartwychwstanie." (z art. Sz. Hołowni)
- Tyyyle pięknych rzeczy się dzieje w naszym świecie i Kościele :-) ♥ Żeby nie być gołosłownym (skądś radość się rozlewa ;-)

radość wieczorna

jestem dumny z siebie
no może tylko zadowolony
bo w piecu napaliłem
nakarmiłem koty
parę słów sensownie skleciłem
z nikim na Facebooku
się nie pokłóciłem
uwiarygodniłem swoje zamieszkiwanie
w stuletnim domu i Ogrodzie z MBA

(poniedziałek, 6 pażdziernika 2014, g. 19.40) ... moje wersowane notatki na „Post scriptum”)

- z życia Kościoła w Białymstoku - Wczorajszej niedzielnej modlitwie uwielbienia towarzyszyła jedna gitara i 120 głosów. I było mega!!! Z mocą Miłości;) W przyszłą niedziele również wybrzmi chwała Boża u Mateusza. Zapraszam na Msze dla młodzieży i uwielbienie z Mocnymi w Duchu 12-go października na 18.00. (ks. Michał Misiak)

5) SYNOD, SYNOD, SYNOD – O RODZINIE W KOŚCIELE (W ŚWIECIE WSPÓŁCZESNYM)
- „... ładnie zasuwamy z tym synodem...Od rana już kilka ekskluzywnych tekstów na Tygodnik Powszechny, przed chwilą wpadła nowa relacja Konrada Sawickiego.
Ale to jest dopiero cacko. Pojechaliśmy przed świętami pod Warszawę na rekolekcje, razem z mną m.in. Ewa Kiedio Ewa Karabin Anna Goc Marcin Kiedio Michał Buczek Piotr Sikora Dominika Kozłowska Zbigniew Nosowski i jeszcze kilka fajnych osób.
To był taki mini synod :-) Mówiliśmy o rodzinie. Bardziej o tym, co zrobić, żeby było dobrze, a nie o tym, że wokół "zgnilizna zachodu".
No i wyszedł z tego wyjątkowy dokument. (Błażej Strzelczyk) - „dumny, że mógł w tym uczestniczyć ;-) „ 
- "W moim przekonaniu ta sytuacja dużo o nas mówi. Przez trzy miesiące nikomu nie przyszło do głowy, że może warto podjąć wysiłek tłumaczenia [dokumentu, nad którym będzie pracował Synod]: ani Episkopatowi, ani watykańskim agendom, ani katolickim mediom w Polsce, ani środowiskom świeckich. „Wszyscy zainteresowani znają któryś z języków obcych” – napisał mi ksiądz pracujący w biskupiej kurii. Tym samym po cichu uznano, że szersze kręgi wiernych materiałem nie będą zainteresowane. To zaś może oznaczać jedno z dwojga. Albo nasz laikat faktycznie tego rodzaju wydarzenia uznaje za nie ich sprawę, więc nie ma co się angażować. Albo duchowni i świeccy liderzy naszej wspólnoty nie czują potrzeby włączania ludu w podobne wydarzenia. Jedno z drugim zresztą może być powiązane.
Może też hierarchia boi się otwartym tekstem pisać i dyskutować o faktycznych problemach katolickich rodzin, uznając naiwnie, że nie ma co negatywnych zjawisk nagłaśniać? Może polscy świeccy rzeczywiście lubią mieć święty spokój lub nadal tkwią w micie braku jakiegokolwiek wpływu na sprawy „wielkiego świata”? Jedno jest pewne. Brak tłumaczenia Instrumentum laboris pokazuje słabość polskiego Kościoła. Całego... W kontekście tego przypomniało mi się, że chyba do dziś nie mamy przetłumaczonej najnowszej wersji Mszału Rzymskiego (bo stary nakład się jeszcze nie rozszedł). Ktokolwiek wie czy coś się zmieniło w tej kwestii?” (Konrad Sawicki)
- Hurra. Jeszcze Polska nie zginęła. Nie zginie polski Kościół, póki my żyjemy ;-) ♥ My się o siebie (rodziny) i nasz Kościół upomnimy /Rzeczpospolita Norwidowska/ ♥ My nie, my nie, my nie poddamy się! Zrodzą się nowe akcje, pomysły, ruchy... Wiara i rozum - nie umierają! … Weźmiemy [TO, wasz list do papieża] jako materiał roboczy, wykorzystamy. Też się pienię, że życie Kościoła biegnie obok polskiego Kościoła, obok parafii... Ale się zawzięliśmy w Rzeczpospolitej Norwidowskiej i sami damy radę, skoro struktury i osoby (proboszcz) nie chcą, nie widzą potrzeby. Brzydzą się owiec? naszego swojskiego zapachu?

6) Podoba mi się [wpis Bartosza po myciu samochodu]. Ale Buddyzmu nie znam. Koło Naukowe Psychologów na ATK zrobiło nam kiedyś warsztaty z medytacji transcendentalnej, w budynku Dominikanów, za co potem Rektor dostał "słowo" krytyki od góry. A co tam. Mnie się podobało. Mantrę dostałem. Z czasem zamieniła mi się sama z dużym udziałem pobytu w ciszy u Kamedułów na Bielanach w Krakowie. Dzisiaj jest taka nie-ja-Ty-Bóg-Milość-Chrystus-Pokój-Dobro... amen :-)
- Nasi gimnazjaliści wszyscy byli w kinie w budynku parafialnym w parafii ks. Antoniego w Sulejówku pw. Przemienienia Pańskiego na ulicy Armii Krajowej. Skoro już pojechali - znalazł się dobroczyńca/sponsor (pytać p. Renaty) - to obejrzeli jeszcze "Ziemię Maryi". Nasi domowi gimnazjaliści woleli pierwszy film „Miasto 44” :-)
- "Teraz znowu kumpluję się z Panem Bogiem, chodzimy co niedziela na kawę. Bardzo dobrze mi z tą przyjaźnią, lecz nie narzucam nikomu mojej wiary, nie manifestuję jej i nie zmuszam innych, aby razem ze mną na tę niedzielną kawę chodzili. Ale po tych spotkaniach jest mi naprawdę o wiele lżej. I myślę, że dostałam swoją lekcję od Niego w jakimś celu. Po coś. Ania." (czyżby śp. Przybylska?, z konta ojca Grzegorza, SJ)
- Człowiek po to jest stworzony, aby Boga, Pana naszego chwalił, czcił i jemu służył, a przez to zbawił duszę swoją. Inne zaś rzeczy na obliczu ziemi są stworzone dla człowieka i aby mu pomagały do osiągnięcia celu, dla którego jest on stworzony.
Z tego wynika, że człowiek ma korzystać z nich w całej tej mierze, w jakiej mu one pomagają do jego celu, a znowu w całej mierze winien się od nich uwalniać, w jakiej mu są przeszkodą do tegoż celu... Ignacy Loyola. TAK ŻYŁA ŚP. ANIA (z konta Ryszarda Krężel).
- "Po długich duchowych poszukiwaniach powróciłem do Kościoła katolickiego. Nie patrzę na życie w takich kategoriach, że ja mam jakiś plan, ale traktuję je jako część większego, Boskiego zamysłu. Cieszę się z dobrze wykonanej pracy, nie przebieram nogami, ilu przyjdzie widzów" (reżyser Patryk Vega)

7) „Poziom omamienia społeczeństwa przez rządzących jest dziś bardzo wysoki. Dzięki mediom kontrolują oni ludzką świadomość, dlatego tak istotne jest dziś nabycie umiejętności krytycznego spojrzenia na rzeczywistość” - jest według mnie biciem w kościelny bęben... propagandy, a nie duszpasterstwa?! W sumie - na wszystkie zasygnalizowane przez abp Gądeckiego tematy chciałbym rozmawiać w moim kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym, ale nie mam z kim. Wniosek - abp najpierw najpierw powinien wygłosić jakiś apel do kolegów biskupów i proboszczów o chęć i otwartość na dialog z owcami i zmiany, których Mu brakuje w naszym, moim/Twoim świecie. Basta!
- „Należy uczyć zarówno chłopców, jak i dziewczynki sprzątania po sobie - to wyraził abp. Stanisław Gądecki w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”. Inne interpretacje można odebrać jako próbę manipulacji — napisał na swoim profilu na Twitterze ks. Józef Kloch.
- Jeśli ks. dr hab. Józef Kloch, Rzecznik KEP musi interpretować słowa swego przełożonego! - to ludzie w (fioletowych) sutannach, mówcie prościej ;-)
- A jaka tu jest rola redaktora z „Naszego Dziennika” prowadzącego rozmowę z abp? Czy nie przez niego mamy takie polemiczne konsekwencje! Takie traktowanie rozmówców w Kościele rodzi kiepskie skutki. Kojarzą mi się z oprawą wizyt biskupów w parafiach. Potrakiwanie (kiwanie główkami), malowanie trawy, sztuczna sprawozdawczość, po ludzku liży... tak prawdy się nie dochodzi i nigdy nie dojdzie. Nie ma w takiej postawie wiary, nadziei, miłości, wiary ni rozumu :-(
- P. Bartoszu (inny niż ten od mycia samochodu i...), nie od dzisiaj prowadzę takie rozmowy i jest dla mnie oczywistością, że należymy do dwóch opcji kościelnych. Nie mówię tego, by się wywyższać, broń Boże obrażać. Pierwsza - ma wiarę zawsze połączoną z rozumem. Czyli tak lub inaczej krytyczną, to nie znaczy krytykancką. NIE MA WIARY BEZ MYŚLENIA (św. Augustyn?). Wiara i rozum, które potrzebują siebie zawsze, niezależnie... od tego, kto głosi kazanie, albo udziela wywiadu. Druga opcja zawsze zamyka oczy i potakuje każdemu mówcy i autorowi w sutannie. Na każdy temat. Dołączę zaproszenie na UŚ na warsztaty krytycznego myślenia, słuchania... czytania... 25 października (sobota) „Krytyczne myślenie – wychowanie do odbioru mediów”. Spotkanie w ramach Katolickiej Akademii Nauczycieli i Wychowawców, Katowice, Wydział Teologiczny UŚ! ♥
- "pod koniec pobytu zostałem do nich zaproszony na uroczysty obiad z okazji jakiegoś muzułmańskiego święta. Dużo rozmawialiśmy o religii o tym, co nas dzieli i o tym, co nas łączy. Była to merytoryczna dyskusja bez akcentów ortodoksji" (z komentarza R. Krężela pod postem Ojca M. Biskupa, OP pt „Czy chrześcijanin może mieć jeszcze serce dla muzułmanina? Moja próba odpowiedzi”). A czy ma dla sąsiada, bliźniego, katolika inaczej myślącego niż on i jego znajomy lub ulubiony ksiądz?

8) Przecież z każda wymienioną osobą chciałbym, chcielibyśmy rozmawiać, prowadzić dialog, bez uprzedzeń i nienawiści. To tutaj to są głównie reakcję na monologi, oderwane od życia. A mnie uważają za zaplutego karła reakcji wobec liderów szukających ślepej władzy, ale też tak są rozpędzeni, że po "katolicku" uważają za zaplutego karła katechezy... siewcę nienawiści, zdrajcę dzieci komunijnych itd. itp. !? :-(
- A propos akcji różańcowych w plenerze, jako modlitewnych protestów przed jakimiś wydarzeniami w obrębie kultury (pop?) - "Krucjata Różańcowa zorganizowała protest modlitewny. To się dzieje naprawdę?” - pyta ojciec Grzegorz na Fb.
- I ja uważam za słuszne się odezwać „w tym temacie” - To są akcje fizyczne (fizykalne), nie duchowe. Duchowe wtórnie. Coś z magii. Gdyby mieli wiarę, zebraliby się w miejscu ustronnym i tak samo żarliwie modlili się, pościli i dawali jałmużnę... Czy ktoś jeszcze życzy sobie pod domem "bojówki" różańcowej? Nie wystarczy dobrze brzmieć. Różaniec użyty w akcji może być – stać się - rekwizytem. Powagi... by protest modlitewny nie zamienił się w modlitewne bojówki, taki nasz własny Ku-Klux-Klan. Oj miesza się wielu religia z polityka, ideologią... :-(
- Chyba m.in. taka jest moja wykładnia katolicyzmu. Może nie wykładnia, tylko jeno obraz. Ratuję na bliższą i dalszą okolicę katolicyzm przed zbyt prostym przyporządkowaniem naszej religijności do wojskowej karności. Musztry. Żeśmy tylko zmusztrowani i bez własnego myślenia, i że tak być musi. Jeden za drugim powtarza, bez szczypty przemyślenia. Nic nie musi. Człowiek jest drogą Kościoła. Człowiek myślący. Reszta, to wyznawcy (z definicji bezmyślni? bez własnych indywidualnych cech osobowych? podporządkowani? zalęknieni? Naśladowczy?)... Ktoś już powiedział... i ja, i ja... że "Kościół, który by patrzył na Anglię nie przez boleść irlandzką, a na Rosję nie przez boleść polską, w ogóle go nie obowiązuje”!
- Śmiejemy się z Korei Płn. że nawet długość włosa na głowie jest u nich zmierzona, głębokość ukłonu przed pomnikiem hierarchicznego wodza, długość trwania w pokłonie itd. A wychowawczyni w przedszkolu wie, ze wszystkie ich maluchy są najszczęśliwsze na świecie, bo "jeśli nawet inne są gdzieś szczęśliwe, to nie tak jak nasze."
A u nas w Kościele jest taka wolność, że aż większość księży boi się publicznie wypowiedzieć, pokazać swoje (prawdziwe) myślenie, wbrew ostatnio wyrażonej opinii papieża Franciszka "Trzeba mówić wszystko, co się ma na myśli... nie ukrywać usprawiedliwiając na różne sposoby "boimy się urazić kogoś"(podobno na/po konklawe)" :-(
- Głoszę i zawsze głosiłem wielkość Kościoła ludzi myślących. Nie ma wiary bez myślenia. Wiara i rozum! Człowiek - który zna siebie - jest drogą Kościoła! ♥ … Tam, gdzie ludzie boją się pokazać swoje myślenie, tam jest... antyKościół? (a gdzie jest antykościół, to musi być i antyChryst).

do Watykanu

poddani presji
praniu
fałszywej metafizyce
bronimy jeszcze
drogi prawdy życia
na których przyszła
do nas wolność
godność Polaków
żyjących tęczą zachwytu
od zarania dziejów
tej ziemi jej oblicza
Matki naszej
tej odmienionej ziemi
Matki Ojczyzny
ps.
ojcze Franciszku
gwałt się nam dzieje

- "jak ewangelizować"? Punktem wyjścia dokumentu końcowego synodu na temat nowej ewangelizacji [jeszcze za poprzedniego papieża B16] stała się ewangeliczna scena spotkania Jezusa z Samarytanką. Jezus siada przy studni, prosi Samarytankę o wodę, pozwala jej mówić. Jezus wchodzi w relację zaczynając od najzwyklejszych codziennych spraw: napić się. Dopiero później, z rozmowy, wychodzi problem jej emocjonalnego i moralnego zagubienia; jej potrzeby zaspokojenia miłości.
My chyba zbyt często próbujemy narzucić innym wiarę bez wcześniejszego spotkanie z osobą w jej "tu i teraz". Podczas eventów ewangelizatorzy zaczepiają ludzi pytając: "Czy poznałeś już Jezusa?", krzyczą "Chwała Pana", a zapominają, że najważniejsze jest przysiąść i wspólnie wypić "kubek zimnej wody" w skwarze upalnego południa. (z konta ojca Mariusza Kapronia OFM, Bolivia)

9) Zwykła statystyka na blogu (blogspot.com) a potrafi tyyyyyle powiedzieć! Zwykłe, i niezwykłe! - że dech mi zaparło. Mądrość zbiorcza, zbiorowa i prorocza. Takie teraz posty są najczęściej czytane:

1) Samoświadomość i kultura dialogu - 2 paź 2014 - 81
2) Śladami projektów PAFW w Strachowce - 3 paź 2014 - 32
3) Kto zabił Jezusa? I co to znaczy dla Szkocji i społeczności lokalnych - 25 sie 2012 - 26
4) Modlitwa Powszechna z mszy św. poświęcenia sztandaru szkoły - 27 kwi 2009 - 26
5) Msza św. na rozpoczęcie r.sz 09/10 - Modlitwa Powszechna - 1 wrz 2009 - 12

Zainteresowało mnie, dlaczego kogoś (PT Czytelników) interesuje, kto zabił Jezusa. Przeczytałem! Szczęka opada AKTUALNOŚCIĄ! PROROCZA PRZENIKLIWOŚCIĄ!

- ktoś z rodziny poprosił o zdjęcia robót koło domu. Tak powstał mały album pt. „Kawa” na Fb. 
- komentarze się wprosiły, mózg nie mógł odmówić - „Myślę - naprawdę - że jeszcze to miejscu "U Matki Bożej Annopolskiej" nie odkryło swojego pełnego znaczenia. Dla polskich dziejów, kultury, Kościoła. Bez przypisywania sobie nadmiernych zasług. Ludzie przechodzą szybko przez ziemię. Takie miejsca - NIE! Nawet pomimo uporu - wartego lepszej sprawy - obecnego układu/władzy parafialno-diecezjalnej (co jest bardzo bardzo smutnym epizodem tej historii). Dlatego nadrabiam nietakt i dołączam dzisiejsze zdjęcie MBA i archiwalne z Ojcem Biskupem Założycielem/Organizatorem diecezji warszawsko-praskiej. Dlatego nadrabiam nietakt i dołączam dzisiejsze zdjęcie MBA (Matki Bożej Annopolskiej) i archiwalne z Ojcem Biskupem Założycielem/Organizatorem diecezji warszawsko-praskiej.

10) "Jan Paweł II – Świętymi bądźcie" – to hasło 14. Dnia Papieskiego, który będzie obchodzony 12 października w całej Polsce.
- Fajnie przy takiej okazji (świętości) zobaczyć syna, na plakacie, na którego (i na jego siostrę, matkę też, ojca można już pominąć w tej diecezji milczeniem) nagle i wielce zagadkowo zaczął "dybać" nasz własny ks. proboszcz, były kanclerz kurii warszawsko-praskiej ks. Wojciech Lipka i Bóg wie, kto tam jeszcze! To jest porażające (co się dzieje w naszej diecezji). Któż jak Bóg, może nas uratować. A może są jacyś dobrzy ludzie, którzy - prócz Boga - chcą nam pomóc? ♥ 
Abp Gądecki mówi, że polska rodzina cierpi od lat! Ale dlaczego ciosy idą nawet od mojego proboszcza, dyrektora Caritasu i byłego kanclerza kurii warszawsko-praskiej? Powtarzam to jeszcze raz, bo to jest dla nas nieprawdopodobnie zdumiewające, nie da się nam wytłumaczyć, że „to Kościół rozporządza inaczej”. Bo Kościół to ciągłość! To szacunek dla prawdy! Dla dziejów (także lokalnych)! A nie widzi-mi-się kogoś, kto nawet nie ujawni swojego imienia i oblicza. I nie powie bliźniemu, swojej owcy o co mu/im chodzi. Dla nas to potworny fałsz! Potworne nadużycie! Chowanie się za szyldem kościoła! A dla nas, dla polskiej rodziny to nie propagandowe, ale realne cierpienie, nerwy i ciągły niepokój o los dzieci (ich stypendiów). Nasi anonimowi przeciwnicy są tak zacietrzewieni i głusi, że trudno spodziewać się czegoś dobrego... Ja link na tę rozmowę (o cierpieniach polskiej rodziny) trzymam w sercu/archiwum swoim. Nam nie doskwiera genderyzm. Mój świątobliwy proboszcz, nie podważamy tej opinii, a nawet ją upowszechniamy (szanowany tzw. kierownik duchowy) nie chciał wydać córce opinii potrzebnej do stypendium FDNT. Podstawiają nogę rodzinom, karzą dzieci za "winy" rodziców i wciąż mają opinię świątobliwych. Ja tylko pytam? Co rozumieją z normalnego - nie kościelnego, plebanijnego - życia? Kim są? Za kogo się uważają? :-( Help! SOS!
- Życia się nie wymyśla. Jest darem. Jeśli ktoś myśli, że wymyślam cokolwiek. Nie, nie mogę przewidzieć jaki następny post, jakie wydarzenie znów wyciągnie na powierzchnię nasze sprawy. Dziwne sprawy w moim/naszym kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym! Kiedy znów wyższa siła Opatrzności wydobywa z nieprzebranego skarbca naszej drogi-prawdy-życia takie (TĘ) sprawę drżę jak osika i długo muszę dochodzić do siebie. To, że można dostać takie ciosy od świata - wiadomo. Że od Kościoła? - nie do pojęcia. I tym bardziej - nie do zaakceptowania! Boże, dzięki Ci za dzieci, za Fundację Dzieło Nowego Tysiąclecia i za ten banner, który uwiecznił naszego Łazarza! ♥ Boże, wybacz (jakimś) im, bo nie wiedzą co czynią!
- Jacyś "oni", spoza ciał statutowych FDNT robią podchody, by pozbawić Helę i Łazarza stypendium. Oczywiście nielegalnie, zakulisowo, układami swoimi. Powód? Mamy nadzieję, że go i się ujawnią! I że im się nie uda. Bo jaką ewangeliczną i prawną zasadą chcą ukarać dzieci za rodziców! Kompromitując może nie Kościół, ale diecezję! Za nasze "winy", 33 lata katechezy, 11 lat organizowania kolonii Caritas, za działalność lokalną, w samorządzie, parafii, oświacie... Za patriotyzm odziedziczony w genach, tudzież taką formację religijną. Kiedy zaczniemy otwarcie rozmawiać o polskim Kościele 2014, w niektórych nieakceptowalnych aspektach. Bo jak inaczej mówić o świętości? jeśli brak zwykłej, ludzkiej szczerości i przyzwoitości! My też JESTEŚMY KOŚCIOŁEM!
- Kogo tam obchodzi, co przeżywamy? Ile niepokoju zrzucili na nas! Czy to jest ludzkie oblicze kościoła? (przez małe "k"). Jasne, że niegodziwe postępowanie tego księdza, nawet tamtego jakiegoś biskupa... nie jest niegodziwym postępowaniem Kościoła. Kościół to my wszyscy i jeszcze coś, tzn. Ktoś. Ale na litość Boską (czyli Jego miłosierdzie) najpierw trzeba być człowiekiem!! Są niegodziwcy chowający się za anonimowym "kościołem", albo za "sutanną" i uważający się w tych schowkach za nietykalnych! Wstyd! Psują kościół i Kościół. A zwykły honor!
- „Oni” różnej wysokości hierarchicznej nie mogą przyjąć do akceptującego namysłu, że takie jak ta rozmowy, nie są przeciw Kościołowi, ale są rozmowami wewnątrzkościelnymi. Bo jesteśmy Kościołem, i chcemy go przekazać następnemu pokoleniu! Nie ich (korporacyjne) układy i struktury! Te przeminą jak zeschłe liście. Nie chcą wejść w tę rozmowę z nami. Człowiek jest nadal i będzie zawsze drogą Kościoła, czy oni to rozumieją dzisiaj, czy nie.

PS.1
Kochani księża, zakonnicy, biskupi i kardynałowie. Także ojcze Franciszku - Naprawdę wierzę i głoszę, że TU JEST BÓG! Z tego biorą się moje siły do pisania (i życia). Biada mi, gdybym wzrok odwrócił i nie głosił.
PS.2
Zdj.1 z gazety. Exodus po upadku Powstania Warszawskiego. Trwa, w jakiś sposób, w nas. Niemcy w obozie w Pruszkowie zostawili dwójkę Kapaonów do opieki nad chorym Ojcem. Dwójka trafiła do obozu w Neumunster koło Hamburga. Tam poznali się moi/nasi Rodzice. Nie zostali na Zachodzie. Wrócili. Mama pod Tarnów (okolice i duchowość św. Karoliny Kózki). Pobrali się w 1948 ♥ Zdj.2 – Łazarz na bannerze Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, konferencja prasowa przez Dniem Papieskim.



1 komentarz:

  1. W pkcie.6 domyśłam się jeno, że ojciec Grzegorz SJ napisał o śp. Annie Przybylskiej. Dzisiaj mam potwierdzenie na portalu (pliotkarskim) w Internecie: http://nocoty.pl/gid,16941094,kat,1013545,page,3,title,Anna-Przybylska-co-myslala-o-zyciu-rodzinie-i-Bogu,galeria.html

    OdpowiedzUsuń