sobota, 25 października 2014

Dezintegracja kościelno-gminno-większa 2014



"Kto chce zniszczyć naszą Rzeczpospolitą: wspólne dobro: Polski i Kościoła, szkoły, gminy, rodzin (rodziny rodzin), osób, O-S-O-B-Y!"

Chciałem pisać notatkę o Królu Dawidzie, patrzę, a ona już jest. Taka już jest ("Boże ratuj swój Kościół (parafialno-diecezjalny?)"), ale wczoraj rzeczywistość zrobiła nową odsłonę, notatka musi dostać nową formę.

Haniebny i nikczemny był postępek Dawida? Wszyscy - wierzący i nie tylko - się zgodzimy. Wysłał na śmierć człowieka, by ukraść mu żonę. Zniszczył, zdezintegrował osoby, rodzinę... i chyba siebie, nieprawdaż! Skutki takich łajdackich czynów rozchodzą się kręgami na cały świat. Jak - z przeciwstawnej strony - miłosierdzie, każdy dobry czyn - buduje czyniącego i cały świat. Tak Bóg nas ustanowił i nasz ludzki świat. Na Jego obraz i podobieństwo i widział, że wszystko, co stworzył jest dobre. Fenomenologia jest w stanie sięgnąć po aspekty istotowe i konstytutywne rzeczywistości i je opisać. Metafizyka zaś potrafi wszystko wytłumaczyć. Jakie to ważne - współpraca, wieczne współdziałanie wiary i rozumu - by wznieść się do konteplowania prawdy!
"Aby przezwyciężyć kryzys sensu, którym naznaczona jest część myśli nowożytnej (Fides et ratio), konieczne jest otwarcie się na metafizykę. Właśnie fenomenologia może w znaczący sposób przyczynić się do takiego otwarcia." (JPII, marzec 2003)
Albo - niestety - okastrowana (lub okaleczona inaczej), cenzurowana z wielu stron fenomenologia - współpraca zmysłów i rozumu - oraz brak współpracy wiary i rozumu, prowadzi do zamknięcia na sens, na pracę innych, na ich rzetelnie przepracowaną i przemyślaną drogę-prawdę-życie, na Rzeczpospolitą Norwidowską między innymi.

Dialog księży parafialno-kurialno-diecezjalnych między sobą i z naszą córką, synem, z nami:

- jak przyjdzie córka Kapaonów powiesz jej, że nie wydasz opinii, o którą poprosi
- proszę księdza proboszcza o opinię, taką, jaką ksiądz wydał mi rok temu, potrzebną jako załącznik do podania o stypendium Dzieła Nowego Tysiąclecia, żywego pomnika świętego Jana Pawła II
- nie wydam ci opinii, nie jesteś już moja, idź sobie gdzie indziej, tam gdzie mieszkasz, albo tam, gdzie zameldowani urzędowo są twoi rodzice, albo...

Poszła, znalazła, przecież gdzieś mieszka, gdzieś jej rodzice są zameldowani, dostała kościelną opinię, o tym kim jest, co było i jest wszystkim wiadome, jej przede wszystkim, bo "zna siebie", jej rodzinie, jej rodzicom, jej Kościołowi Domowemu z pokolenia na pokolenie, bo tak daje Bóg swoje błogosławieństwo, teraz i na wieki.
Siostra i mąż jej prababci, Maria i Andrzej Królowie dali 27 sosen na budowę kościoła w Strachówce, Maria została też matką chrzestną pierwszej chorągwi parafialnej z 1948, zorganizowani byli w komitet organizacyjny, zanim parafia powstała. Pierwszy proboszcz, organizator parafii ksiądz Jan Michałowicz uważał się za ich adoptowanego syna. Mój ojciec Jan Kapaon przyjaźnił się z nim do końca życia. Z pokolenia na pokolenie Bóg daje swoje łaski w rodzinie. W 1981 gdy zakładałem NSZZ Solidarność Rolników Indywidualnych w gminie, usłyszałem "to syn tego siwego, co tak się długo modli w kościele". Historia, Kościół (Rodzina Rodzin, śp. ks. Mieczysław Iwanicki), Polska, dzieje rodzinne rekomendowały mnie z każdej strony. Mogłem napisać 3 Maja 1981 roku, że "to chyba nie ja, to Polska się we mnie obudziła o 4.00 rano...".

Ideałem Marii Królowej była świętość. "Matko Boża Annopolska, wymarzyła Cię Jackowska, a gdy z mężem tu przybyła, Twą figurę sprowadziła, ideały swe wcieliła" - figura jest z 1910 roku, wiersz z 1930. 
Jej, tzn. Heli, ojciec w tej samej parafii złożył - ze swojej strony, swojego pokolenia - votum wdzięczności, stoi przy ołtarzu, za czas Solidarności, walki o wolność i godność w gminie i w Polsce. Jej matka jest dyrektorką szkoły im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej, w której także obecny (od 2 lat) ksiądz proboszcz jest katechetą. Matka Heli, DyrKa nasza i księdza została odznaczona Brązowym Krzyżem Zasługi też dwa lata temu. Za coś. Oboje rodzice przygotowywali dzieci do I Komunii, rocznicy, bierzmowania w tej parafii. Ojciec do katechizowania młodzieży (w Legionowie) został powołany w stanie wojennym. Hela w strachowksiej parafii otrzymała chrzest 40-tego dnia po urodzeniu, Komunię, bierzmowanie...

Ciąg dalszy dialogu księży parafialno-kurialno-diecezjalnych:

- księże Prezesie, nie dawajcie stypendium dzieciom Kapaonów, ja w imieniu kurii diecezjalnej wzbraniam
- a czemu to, księże kanclerzu, przecież statut o tym decyduje, i my Zarząd na jego straży, nie opinia z boku, jakichś innych władz i księży?
- ale im nie wolno dawać, ich rodzice mi/nam podpadli, to anty-kościelni pieniacze - syndrom Lemańskiego mają, no wie ksiądz Prezes. Acha! i matka dyrektorka szkoły, prowadząc kolonii Caritas nie rozliczyła się prawidłowo z naszym dyrektorem, sprawdziłem, wie już o tym cała kuria, dowie się Kurator Mazowiecki i... no, zobaczę, kto jeszcze. Kapaonom nie wolno dawać stypendium, trzeba ich wyciszyć! Jasne?!
- to może choć jednemu, i tylko na pół roku?

Jak uradzili, tak zrobili. Od parafialnego dołu, po szczyt kurialno-diecezjalny. FDNT zagrozili. Nam, status zmienili, z patriotyczno-religijnych, na pieniaczy anty-kościelnych. Cóż dla takich znaczy rodzina? Kościół Domowy? Dzieje?! Nawet historia króla Dawida i proroka Natana napomnienie. Haniebno-nikczemne myślenie i działanie nie poddaje się rygorom czasu. Ni wieczności.

Napisaliśmy prośbę o spotkanie z księdzem arcybiskupem diecezji warszawsko-praskiej Henrykiem Hoserem, lekarzem. Urzędowo. Złożyliśmy pismo na ręce księdza proboszcza Mieczysława Jerzaka, z kopią potwierdzoną. "Niech żywi nie tracą nadziei. I przed narodem niosą oświaty kaganek". Teżuczymy i wychowujemy następne pokolenia na żywy pomnik świętego Jana Pawła II . Nasza szkoła buduje na dziedzictwie myśli "jednego z największych chrześcijańskich myślicieli Europy" (JPII o Cyprianie Norwidzie). Z błogosławieństwem Papieża-Polaka.


PS.1
Na zdjęciu u góry siostra Alina Merdas RSCJ, norwidolog, wręcza papieżowi na Placu Świętego Piotra nasz list o błogosławieństwo dla poczynań Szkoły im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej (marzec 2003). Napisany tuż po Rekolekcjach Norwidowskich, jakie wygłosiła siostra Alina w naszej parafii pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Strachówce.
Na zdjęciu u dołu, syn Łazarz z przyjaciółmi z fundacji na plakacie/bannerze Fundacji Dzieło Nowego Tysiąclecia, żywego pomnika świętego Jana Pawła II.

PS.2
Załączniki:

A) List do papieża (http://zsstrachowka.pl/index.php/nasz-patron/sylwetka-poety/164-norwid-jan-pawe-ii-i-strachowka)

Jego Świątobliwość
Papież Jan Paweł II
Watykan
Ojcze Święty


Pragniemy poinformować Waszą Świątobliwość, że Rada Pedagogiczna, Rada Rodziców i Samorząd Uczniowski Szkoły Podstawowej w Strachówce zwrócili się z wnioskiem do Rady Gminy Strachówka o podjęcie uchwały i nadanie szkole imienia Rzeczpospolitej Norwidowskiej.

„Kto dziś się jeszcze w dzieje nasze wczyta,
Powie o polskiej „pospolitej rzeczy”:
„Niepospolita”
C.K. Norwid, Szlachcic

W tym roku mija 120 rocznica śmierci Cypriana Kamila Norwida. Chcemy uczcić tę rocznicę nadaniem imienia naszej szkole. Wybraliśmy nazwę Rzeczpospolita Norwidowska. Uzasadnieniem tej nazwy jest życiorys C. K. Norwida i jego twórczość.
Przy wyborze braliśmy pod uwagę, że z naszymi okolicami związane jest dzieciństwo i losy rodziny wielkiego poety. W Strachówce poznali się rodzice Cypriana, w pobliskim Sulejowie odbył się ich ślub, tutaj po ślubie zamieszkali, tu urodziło się dwoje starszego rodzeństwa Poety. Z losami rodziny Norwidów związane są Głuchy, Dąbrówka, Dębinki, Łochów, Jadów, Korytnica, Niegów, Postoliska i inne. Cały ten obszar nazwaliśmy Rzeczpospolitą Norwidowską. Nazwa ta nawiązuje też do wielkich wydarzeń i postaci historycznych z dziejów Polski. Wydarzeń, które mają związek ze Strachówką. Sobiescy, do których należała Strachówka w I poł. XIX wieku, należą do najsławniejszych rodów Rzeczypospolitej i są skoligaceni z królem Janem III Sobieskim, zwycięzcą spod Wiednia, obrońcą chrześcijańskiej Europy. Pradziadek Józef Sobieski brał udział
w pracach Sejmu Czteroletniego, który uchwalił Konstytucję 3Maja.
Najbardziej znany wiersz Cypriana Norwida mówi o tęsknocie poety do kraju jaki zapamiętał z dzieciństwa – kraju ludzi szczerych, pobożnych, mających szacunek do pracy, szczególnie do pracy na roli. W pejzażu tej krainy zapamiętał liczne gniazda bocianie, które otoczone są powszechną troską i opieką mieszkańców. Ten krajobraz pozostał prawie niezmieniony do dzisiaj.
Nazwa szkoły wskazuje na największe i najpiękniejsze postaci z historii Strachówki i na najgłębsze ideały dla każdego człowieka i każdej społeczności, tak lokalnej, narodowej, jak i całej ludzkości.
Pragniemy, aby nasza szkoła pomagała w wychowaniu dzieci w duchu głębokiego patriotyzmu. Jednocześnie chcemy, aby nazwa wyraźnie wskazywała na wartości i tradycje, które chcemy zachować i przekazać młodemu pokoleniu w dobie jednoczącej się Europy.
Przygotowując się do tej ważnej uroczystości odprawiliśmy w ostatnia niedzielę wraz z całą parafią Rekolekcje Norwidowskie przeprowadzone przez siostrę Alinę Merdas RSCJ.
Prosimy Cię Ojcze Święty pobłogosław naszym zamierzeniom. Zapewniamy Cię Ojcze o naszej miłości i stałej modlitwie szczególnie w czasie niedzielnej, szkolnej Mszy Świętej.

                      W imieniu Nauczycieli, Rodziców i uczniów / Dyrektor Szkoły, Grażyna Kapaon /

Strachówka, dn. 18.03.2003 r.


B) HYMN ZESPOŁU SZKÓŁ RZECZPOSPOLITEJ NORWIDOWSKIEJ.
      Sł. Emilia Badurek, muz: trzeba jej pytać :)

1. Z naszej ziemi sie wywodził,
tutaj stawiał pierwsze kroki.
I Strachówki ścieżki zdeptał,
zanim ruszył w świat szeroki.

ref.Jak być człowiekiem,
prawdy szukać w sobie,
Jak kochać Boga,
swoją pieśnią nam podpowiedz.

d g6 A dd g6 A d CF g C Fd g A d

2. Ujrzał w nas Rzeczpospolitą,
doskonałą i prostą,
I nadzieję w nas obudził,
by ją nazwać Norwidowską.

C) Motto szkoły im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej:

"Kto pracował na Miłość, ten z miłością pracować potem będzie.
To jest szczęściem prawdziwym. - Tutaj innego szczęścia nie masz." (Monolog, C.Norwid) 


D) Odznaczenie państwowe:

 http://strachowka.blogspot.com/2014_01_01_archive.html



E) wyrywki historyczne - świadectwo:

"Po latach sam muszę pokiwać nad sobą głową z uznaniem i niedowierzaniem, bo zorganizować spotkania i wzajemne pielgrzymki, od parafii do parafii, z grupy do grupy, w Legionowie było z kim, ale żeby w Strachówce porwać się na to, trzeba było być szalonym idealistą - "zagorzałym" wyznawcą JEDNEGO świata wyznawców i uczniów Jezusa z Nazaretu. Byliśmy wystarczająco szaleni i zagorzali, skoro sprowadziliśmy się jako rodzina z małym Jaśkiem na rękach na wieś, do starego domu, wybudowanego jako letnisko, do którego nie było dojazdu. Jasiek miał parę tygodni/miesięcy, my nie mieliśmy pracy. JAKA SIŁA, JAKIE IDEAŁY nam przyświecały, że porwaliśmy się na coś takiego? - POLSKA I KOŚCIÓŁ!" (http://strachowka.blogspot.com/2011_12_01_archive.html)

"Mój Anioł Stróż stoi i adoruje przy tabernakulum w kościele Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Strachówce. Wniebowzięte są także nasze ideały. Z nieba przyszły i do nieba zmierzają." 

"Dlatego nie ma innej drogi do przemiany społecznej jak moralność, rozwój kulturalny i demokracja. Tak to widział papież i przedkładał jako propozycję, zwłaszcza krajom postkomunistycznym odciętym przez dziesięciolecia nawet od źródeł własnej kultury.

I tak oto wracam do Strachówki. Moje/nasze ideały wyrastają nie tyle z Jego działalności, co mają wspólne korzenie. Wspólne jest zainteresowanie hiszpańskim mistycyzmem, fenomenologią, myśleniem o źródłach komunistycznego zniewolenia i o tym, jak go zwalczyć. Nie powinno dziwić wysłanie naszego osobistego "posłańca" do Watykanu z listem, w którym była prośba o papieskie błogosławieństwo dla Rzeczpospolitej Norwidowskiej.Wydestylowaną z papieskiej encykliki nauką o człowieku i prawach jego rozwoju mierzę swoje rozumienie rzeczywistości, swój realizm i zakłamanie tych, którzy nie chcą uznać istnienia (i poznawalności) prawdy obiektywnej."

"Człowiek bowiem dzięki swojemu życiu wewnętrznemu przewyższa cały świat (chciany przez Boga dla niego samego). Z tego powodu ani jego życie, ani rozwój jego myśli, ani jego dobra, ani też ci, którzy współdzielą jego życie osobiste i rodzinne, nie mogą być poddawani niesprawiedliwym ograniczeniom w korzystaniu ze swoich praw i swojej wolności."Osoba nie może być podporządkowywana realizacji planów narzucanych przez jakąkolwiek władzę, choćby miały one służyćdomniemanemu postępowi wspólnoty obywateli jako całości albo innych osób. Konieczne jest zatem, aby władze publiczne bacznie czuwały, aby żadne ograniczenie wolności lub chociażby zobowiązanie narzucone osobistemu działaniu nie było nigdy krzywdzące dla godności osoby i aby zagwarantowane było zachowanie praw człowieka. Zaprowadzenie prawdziwego ładu moralnego w życiu społecznymnigdy nie będzie możliwe inaczej, jak tylko przez rozpoczynanie od osób i czynienie z nich punktu odniesienia."

Moje/nasze prawo nie jest uszanowane. Żyjemy w wolnej Polsce, ale ci, którzy przyczynili się do odzyskania wolności nie są szanowani. To jest skandal. Czuję się zdradzony przez własną gminę. Ba, ale nie ja jestem najważniejszy. POLSKA JEST U NAS ZDRADZONA. Jest Rzeczpospolita Norwidowska, dumna ze swojej przeszłości, szukająca korzeni i rozumienia "co to jest Ojczyzna" i jakaś (z wyboru) grupa bez tożsamości, odwołująca się głównie do PRL i tego, co po nim przetrwało.Moje prawo do szacunku i wdzięczności nie jest uszanowane. Czy nie jestem śmieszny i bombastyczny w takim upominaniu się o szacunek i sprawiedliwość?NIE. Bo nie o mnie tu (tylko) chodzi. To, co się u nas (wśród nas) wydarzyło i w czym miałem szczęście wziąć udział było niepomiernie czymś większym, niż moim dokonaniem. Nie byłem i nie pojawiłem się na historycznej scenie jako naturalny "element" tej gminy. Spadłem z nieba :-) I na mnie to wszystko spadło z nieba. Dałem się porwać i niektórzy z was dali się porwać do czegoś wielkiego. Mnie porwało aż z Francji - z ziemi francuskiej do wymarzonej Polski, która upomniała się o godność i wypowiedziała bezwolne posłuszeństwo diabelskiemu ustrojowi PRL i światowego komunizmu.Pozwoliłem się porwać i dałem się przyprowadzić do Annopola i Strachówki. I na początku w pojedynkę stanąć przeciwko zdeprawowanemu 45-letniemu demonowi na małym skrawku Polski. Sam szedłem do sołtysów, ustalałem miejsce i czas zebrania, malowałem plakaty, sam rozwieszałem i wracałem do pustego domu w zdziczałem ogrodzie pod lasem. Porwałem się na ustrój i jego potęgę. Na rowerze zjeździłem całą gminę, po błotach i bezdrożach. W imię ludzkich i patriotycznych ideałów. Miałem 27 lat.

To nie była rutynowa droga i szablonowe działanie. Nie było szablonów, nie mogło być rutyny. BYŁA EKSTREMALNA SZCZEROŚĆ SERCA. JEDNOŚĆ MYŚLI, IDEAŁÓW I CZYNÓW. Jedność zakorzeniona w spójnej wizji Boga, człowieka, prawdy i historii. Nie mogło być mowy o rutynie, bo to my wyznaczyliśmy drogę reszcie Europy Środkowo-Wschodniej."

"Dom w Annopolskim Ogrodzie jest zabytkiem czasów i kultury II RP (oby kiedyś doczekał się remontu). Jeszcze bardziej ludzie, którzy w nim mieszkali, bywali, mieszkają. W 1980/81 dom w Annopolu był szańcem Solidarności. W latach 1990-94 był miejscem niezliczonych spotkań rodzącej się samorządnej gminy i Ojczyzny. Tak, jako wójt, pojmowałem swoją służbę. Zapraszałem do domu, który akurat wtedy zapełniał się małymi dziećmi (1989, 1990, 1992, 1994), księży, prostych ludzi i elity, aby odrodzić (odtworzyć) normalną wspólnotę lokalną, która, jak całe społeczeństwo została w Polsce zdewastowana przez programowo klasową, chłopo-robotniczą dyktaturę PRL.

Bywali więc u nas na imieninach i przy innych okazjach liczni goście, miejscowi lekarze, okoliczni proboszczowie, małżeństwa z sąsiedztwa spotykały się przy lekturze Biblii. Poseł RP Krzysiek Szymański przywiózł raz nam kartofli, poseł Marian Piłka jadł z nami zupę ogórkową, obecny senator Henryk Górski wpadł, żeby pogadać, a Szymon Kobyliński podziwiał Matkę Bożą w rogu ogrodu. Ojciec Andrzej Madej OMI i Brat Marek z Taize zasiadali przy prostokątnym stole z przedwojennych czasów w gronie duchownych z całej okolicy. Odbywały się msze święte domowe, a nawet spowiedź.Szczególną rolę odgrywały spotkania w Trzech Króli, z przeciwnikiem, poprzednikiem, z proboszczem Antonim, z przewodniczącym Kazikiem. Przecieraliśmy szlaki pojednania. Wyznaczaliśmy nową SZLACHETNĄ tradycję. Nie byliśmy dla swoich, ale dla całej wspólnoty. To jest, jak na razie niedościgły wzór dla kolejnych samorządowych kadencji i ekip. 
Wójt nie jest (tylko) urzędnikiem. Ma być sługą wspólnoty. Z jego pomocą (o ile możliwe, także wokół niego) ma krystalizować wspólnota lokalna."

"Zaglądam przed wyjazdem z domu do szkoły do mateusza.pl. Dostaję słowo natchnione na drogę? Jak będzie we mnie i w nas pracowało? Szkoła jest polem pacy (uprawy) słowa i całej Jego kultury. Szkoła ma i daje do dyspozycji narzędzie (urządzenia techniczne, organizacyjne i całą swoją „kulturę” osobowo-materialną). Jak to się dzisiaj objawi, dopełni, wypełni??? Kto, oprócz mnie , wierzy,  w świętość prawdy? Że ona nas wyzwala. Do wolności i dla wolności rodzimy się i żyjemy. „Uświęć nas w prawdzie” - to prawda uświęca? Naprawdę?

Wyjeżdżając, jeszcze przed lektura tych słów, cieszę się, bo zacznę przecież dzień pracy od modlitwy z dziećmi przed krzyżem. To ustawi cały mój dzień w szkole. Tak wierzę! Wyznaję -TAK WIERZĘ! - nie tylko w Roku Wiary (i Rozumu). Tak zapisałem w pierwszym wierszyku katechety 30 lat temu.
Do mnie nie przemówiło i nie przemawia samo Słowo Boże – w izolacji - ale Jego przełamanie się w zwierciadle wspólnoty, blask prawdy odbija się i interferuje. „Nikt z nas nie żyje i nie umiera dla siebie”.
Jesteśmy bogaci Obecnością (na wiele sposobów) Żywego Boga i symboli, a ubodzy tym, czego sobie nie powiemy, skrywając siebie (i Jego w nas) przed innymi." (http://www.zsstrachowka.pl/index.php/pierwsza-komunia/333-poytek-katechety--katechezy-29102012)

"Szczęka mi opadła! Na kolejnych godzinach lekcyjnych (żargon szkolno-oświatowy) byłem na wzorcowej szkolnej uroczystości. Temat – ślubowanie klasy 1-szej. Reżyser - Emila. Była w tym ciągłości całości, od korzeni po Cel. Była w tym Polska przemienionych kołodziejów... wzięta od zarania dziejów tęczą zachwytu. W Rocie szkolnego ślubowania, w hymnie, w sztandarze - jest Całość. To, o co chodzi w wychowaniu. A jeszcze na koniec było post scriptum, logiczne dopełnienie, zapowiedź i preludium akcji Basi na 11 Listopada. Polska żyje (jak Ruś), póki śpiewa swoje stare patriotyczne pieśni." (http://www.zsstrachowka.pl/index.php/pierwsza-komunia/331-na-wikszym-boisku--katechezy-25102012)

"Gdyby nie Jan Paweł II, łącznik ponadczasowy, kto wie, jak potoczyłyby się losy Polski i Europy w 1989???W Nim była moc ponad historyczna z 1978, z której przelał wiele w nas w 1979, 80, że w ogóle powstaliśmy i się uchowaliśmy przez rok! A potem w Nim, jak forma przetrwalnikowa, i dzięki Niemu (zwieńczenie i szczyt Kościoła) zachowaliśmy resztkę wiary, nadziei, miłości (?) i szaleństwa do zmiany świata. Przeciw fałszowi komunizmu. Na wszystkich frontach. Także, a może przede wszystkim, ideologiczno-filozoficznym. Kto nie sięgnął w swoim obrzydzeniu starym systemem do podstaw, czyli fałszywej, zakłamanej, diabelskiej wizji człowieka, umaterializowanego do szpiku kości i w związku z tym poddawanego krańcowej manipulacji, ten był na powierzchni zmian... Anty-ludzka ideologia była równocześnie anty-religijna. Walczący ateizm był ich Bogiem i religią."

"Pomyślałem o pewnej metodzie, pozwalającej wykazać pozostałości dawnej ideologii i ustroju, który był jej egzemplifikacją.Otóż - według mnie - walka rozegrała się na płaszczyźnie wiary i rozumu. Wielką rolę odegrało papiestwo. Leon XIII dostał światło, niezbędne, aby napisać i opublikować encyklikę (każda staje się w pewien sposób źródłem wiary, jako część tzw. uroczystego nauczania papieża, "co w encyklikach wykłada się i z naciskiem podkreśla, to najczęściej już skądinąd do nauki katolickiej należy", PiusXII). Tą encykliką jest "Rerum novarum", czyli rzecz o rzeczach nowych (głównie społecznych). Prześwietlił w niej zamierzenia socjalistów. Zawołał "gore"! Przewidział wszystkie negatywne konsekwencje - polityczne, społeczne i gospodarcze XIX wiecznego socjalizmu -"Oprócz niesprawiedliwości sprowadziłby ten system jeszcze bez wątpienia zamieszanie i przewrót całego ustroju, za czym by przyszła twarda i okrutna niewola obywateli. Otwarłaby się brama zawiściom wzajemnym, swarom i niezgodom; po odjęciu bodźca do pracy jednostkowym talentom i zapobiegliwościom wyschłyby same źródła bogactw; równość zaś, o której marzą socjaliści, nie byłaby czym innym, jak zrównaniem wszystkich ludzi w niedoli. Z tego jasno widać, że się należy ze wszystkich sił przeciwstawić dążności socjalizmu do wspólnego posiadania; zaszkodziłoby ono nawet tym, którym socjaliści chcą pomóc; sprzeciwia się zaś naturalnym prawom jednostek, a wstrząsa ustrojem państwa i powszechnym pokojem."

Odtąd wszyscy papieże nawiązują do podjętej przez Leona XIII problematyki w kolejne jej wielkie rocznice. Najsławniejsza jest encyklika JPII wydana w stulecie Rerum novarum, w 1991 pt. "Centesimus annus". I otóż w tym dokumencie widzę papierek lakmusowy na wykazania pozostałości doktryny komunistycznej w umysłach i instytucjach XXI wieku. Proponuję sięgnąć do janowo-pawłowych ostatecznych uzasadnień spraw społecznych. Czyli - do natury człowieka i istoty rzeczy. Do istotowych i konstytutywnych składowych osoby ludzkiej. Dokument nie jest wykładem akademickim, nie ma w nim jednej metody. Papież stosował metodę fenomenologiczną i "natchnienia teologicznego" związanego nierozerwalnie z Objawieniem"

DZISIAJ ROZJECHALA SIĘ RZECZ SAMA W SOBIE, WIERZE I ROZUMOWI OBJAWIONA, Z POKOLENIEA NA POKOLENIE, REALNOŚĆ, REALIZM, RZECZYWISTOŚĆ DROGI-PRAWDY-ŻYCIA REALNYCH KONKRETNYCH LUDZI I POKOLEŃ Z CHCIEJSTWEM WŁASNYCH KARIER A NAWET Z WIZJONERSTWEM DUSZPASTERSKIM Z KSIĘZYCA (opartym na kierownictwie duchowym? posłuszeństwie komuś czemuś niejawnemu?...). KTO JESZCZE W POLSCE ROZUMIE NORWIDA MÓWIĄCEGO O CHOPINIE "I BYŁA W TYM POLSKA, WZIĘTA TĘCZĄ ZACHWYTU OD ZARANIA DZIEJÓW".

Jako rodzice musimy dzisiaj bronić wiary i obrazu Kościoła w sercach i umysłach dzieci przed kościelnymi urzędnikami.

Tam, gdzie rozjedzie się "linia" historii, szkoły, parafii, gminy... gdzie nie jest uszanowana pamięć i tożsamość, tam jest karambol. Dezintegracja, w której trudno znaleźć pozytywne rysy. Jest - przede wszystkim - zniszczenie, jedni przeciw drugim (w tym kościół pojmowany jako miejscowy ksiądz z powiązaniem/układami w kurii).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz