poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Cudowne "Rozmowy DN"



Pod naszym tchnieniem i palcami jest wieczność do odkrycia i dania w publikacji "światu całemu".
Dlatego siadam i kopiuję drobiazgi z Facebooka, żeby nie przepadły. Utrwalić, to możemy. Na Facebooku już po chwili wszystko wpada w otchłań. Na blogu są bardziej, choć mniej rozprzestrzenione.
***
Post - "Kocham Boże sprawy tego świata. Coraz bardziej. Ziemskie? Coraz mniej" - narodził/sprowokował poniższą rozmowę:

- Ludzie, jaki potencjał się marnuje, w tym (i tamtym? na ziemi, jako Królestwie już prawie Niebieskim) świecie, bo nie rozświetlona jest powszechnie prawda, że "człowiek jest drogą Kościoła, nie odwrotnie". Więc i potencjał Roku Wiary i Rozumu 2013. Jest ponad miliard katolików! Odnajdźmy w sobie, co rychło, Szymona Piotra i Pawła Apostoła(ów)!
- Odnajdujemy w sobie, tylko może nie tak, jak to sobie wyobrażasz…
- Na szczęście nie napisałem, jak sobie wyobrażam  Pomyśleć, że nasze sprawy są tak ważne, jak ich!? Wiara ("ty" jesteś opoką), wyzwanie (apostoł narodów)! I jak naszych współczesnych:
pielgrzymki JPII-Wojtyły, rezygnacja Benedykta-Ratzingera, nieinstytucjonalność Franciszka-Borgoglio!      
- No gdzieniegdzie piszesz, jakiego Kościoła pragniesz np. że w dialogu. Wyrażasz też zawiedzenie,
rozczarowanie jeśli takiego nie doświadczasz. Że Cię jako kościół rozczarowujemy ? No cóż pewnie każdy jest sobą po prostu, każdy ma różne preferencje, upodobania, jednemu bliższa jest msza w „trydencie” drugiemu „charyzmatyczna”. Jeden ma dar przemawiania, drugi nie. Mamy do tej różnorodności zdolności i wrażliwości prawo. A to, że Cię czasem rozczarowujemy, jako Kościół i ludzie w nim? Nie spełniamy Twoich oczekiwań, dialogujemy jeśli w duszy zagra - no cóż, to po prostu my - Kościół!                   - Dobrze mnie znasz. Jak to dobrze, że rozmawiamy. Taki kościół kocham!
- Uściskania...
- Naucz się dziwić w kościele / że przyszedłeś na świat w (porządnej) rodzinie / że masz rodzinę /
że idzie kolejne pokolenie / masz nadzieję, że pójdzie tą drogą / że dane ci było żyć wiarą i z wary / poznać, uczestniczyć i rozwijać te wielkie tajemnice / ponad język wymowny / i ponad kosmicznie / gdy tymczasem ktoś inny / gdzieś, jakoś żył tylko w grawitacji swojej wyobraźni, geo-bio-chemio-fizyki i posiadania / czegóż chcieć więcej...                                      
- Wyobraźnia, biologia, fizyka, chemia są piękne, posiadanie dobra to też wspaniała rzecz.              
- Tak, ale z poprzedzającym "tylko" już tak pięknie nie jest. Szczęście - dla mnie, w moim przypadku - to to, że to się zdarzyło realnie, czyli naprawdę.
- Szczęściarz! - są one również ważne w przyjaźniach i to też szczęście.              
- Oczywiście. To jest, proporcjonalnie i analogicznie dobra nowina w świecie 2013, co pomnożone razy miliard katolików (chrześcijan) na świecie, pi razy drzwi, prawie nieskończoność!

Samo przepisanie rozmowy nie oddaje wszystkiego, choćby "polubień", "buziek", "serduszek". Jest jednak - dla mnie - wielkim dobrem. Zwycięstwem kościoła (ośmielę się i nie omieszkam tego powiedzieć). I Roku Wiary i Rozumu! Kościół milczący, to dla mnie porażka. Kościół walczący zresztą też. I tryumfujący. Przecież Kościół kocham. Jestem synem Kościoła (i Jego katechetą). 
WIELKIE DOBRO stało się/wydarzyło/jest dzięki cierpliwości Małgosi wobec mnie.

Jakże bym chciał, żeby ten płomyk rozmowy rozgorzał (już) na całej ziemi. Nie wszystkie parafie (dwa eufemizmy?) mają szczęście mieć grupy modlitewno-ewangelizacyjno-dyskusyjne-współczesnym językiem i kulturą. A najpierw w mojej, bliskiej okolicy, terytorialnie, kulturowo, historycznie, Internetowo! Człowiek jest drogą Kościoła, nie instytucje, takie/owakie. Instytucje dobrze,że są, ale tylko służebnie, nie rządczo/rozkazująco/bezosobowo/stemplowo-rozporzadzane. "TY" jesteś opoką. Nie "to".

Cudowna rozmowa DB. Dzięki niej/nim słowo objawienia drogi, prawdy i życia dla miliardów ludzi ożywa w świecie. Staje się ziarnem na żyznej glebie?! A to, że w różnych kwestiach mamy czasem inne zdanie, pozwala więcej wydobyć?!

(a) W innych postach (poniżej) jest chyba to samo:

Wspaniały jest przekaz dla świata w postach Jima z Pilgrims w Canterbury. Jim jest niebywały. Objawia się. "Jak niewiele jest ludzi i jak nie ma prawie pragnących się objawić"(Kółko, CKN). JEST! Dzisiaj oddałem mu swój głos na stronie kolonii "W Muszynie/Caritas", pod-stronie "Rozmowa Dobrą Nowiną".

Nasza "Katecheza online" też niezgorsza. Dała zdjęcia wieńców dożynkowych, pod wpływem katechezy (natchnienia) od KGW z Równego. "Promieniowanie! Strachówka z Cefalu :-)"
Nie tylko ja - na tym terenie - upominam się o ROK WIARY I ROZUMU! Nie tylko ja - o WOLNOŚĆ! 
Dziękuję Wam/Ci Równe. Czy znajdziemy okazję, żeby porozmawiać o Roku Wiary i Rozumu!? Spotkajmy się! Także w Internecie. Nie mówiąc już, że w naszych parafiach, gminie, szkole im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej i stowarzyszeniach!

(b) W innych postach (poniżej) jest chyba to samo:
Inny post - "Dzięki miłości Rodziców trafiło mi się życie. Pobyłem na Ziemi. Poznałem wartości absolutne: jedność, miłość, Boga, prawdę" - dlaczego w ogóle się trafił? To jest (po)ważne pytanie. Teologiczno-antropologiczne. Taki jest człowiek. Ciągle dostaje(my) natchnienia z wysoka. Im dłużej żyjemy... Byle ich nie odrzucać. Byle rozmawiać, świadczyć, dzielić się między sobą i ze "światem całym". By słowo mieszkało i było realnym partnerem/XXXfaktorem naszego życia wspólnotowo-społecznego. Nie tylko w zakrystii, plebanii i przed ołtarzem podczas nabożeństwa.
- Rozmowa Dobrą Nowiną ze sobą i "światem całym" (nie tylko przeczytanie dla siebie) też jest taką wartością. Kwestie wypowiadane w tej rozmowie nie mają adresatów tymczasowych i tymczasowo ważnych, ale pułap ostateczności -
sub specie aeternitatis
- Wierność też. W wierności jest też jedność, podmiotu dochowującego(?), adorującego(!), świętującego(!) raczej jedność, i to, żeby tak powiedzieć, podwójną, bo i w sobie i w relacjach do osób i wartości, którym pozostajemy wierni. Jest to przy tym relacja dynamiczna, może czasem związana z walką, z pokusą, z ideologią jej przeciwną, czasem(?), odległością(?); czy nie ma miary wierności? Czy jest nią śmierć? za, dla... W wierności jest też miłość? prawda? Bóg! Alem się rozspekulował :-) 
- Spekulacja, dobra rzecz w niedzielne popołudnie( a nawet wieczór). Ale skąd we wpisie ten zdecydowany czas przeszły? Nieomal jak: "żyłem z wami, płakałem i cierpiałem z wam..." jeszcze jeszcze, nie tak prędko! 
- Życie ukryte?! Tak! Choć czas przeszły "wykluczony" podyktowały władze takie i owakie i tzw. anonimowy głos ludu. Co jeszcze będzie? Bóg wie.


Trzeci wątek – wraca jak bumerang sprawa jasienicka (proboszcza). W zupełnie nieoczekiwanych kontekstach. Tym razem powiązana z pobliskim Ostrówkiem, Domem Świętej Faustyny i ich właścicielami. W tej sprawie także możemy zabrać głos jako – w małej to prawda skali – naoczni świadkowie.
W moich spostrzeżeniach z Domu Świętej Faustyny wybija się wrzos wokół ołtarza (byliśmy 9 listopada), siedmioramienny świecznik na szafie, dyplomy, certyfikaty Sprawiedliwych wśród Narodów na ścianie, zapach drewna spalanego w kominku/kozie... itd. Wielkie wrażenie pozostało. Inna rzecz, że widziałem też coś nie tak w koordynacji działań w diecezji, bo otwarcie Domu było równoległe z konferencją rocznicową (190. śmierci) "Norwid w świecie wartości" w seminarium (nb. słowa JPII dla IV Wieszcza przed Katedrą na Pradze).
Żydowskie fundamenty domu w Ostrówku zrobiły na mnie wrażenie. Także opowieść o ocaleniu sióstr Lipszyc na ulicy w Radzyminie (przegrany zakład o pół litra samogonu polskich granatowych policjantów?)... i w ogóle ocalenie żydowsko-polskiej rodziny pośród pożogi! Zaiste tajemnica miłosierdzia jest przeogromna.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz