sobota, 25 sierpnia 2012

Kto zabił Jezusa? I co to znaczy dla Szkocji i społeczności w Strachówce

Floreat Verbo Praeconio
= May (Glasgow) flourish by the preaching of the Word
"Specialis Filia Romanae Ecclesiae"
 = special daughter of the Roman Church 
(the Catholic Church in Scotland 
 is "Dear Green Place")
Also for me/us?

Próba odpowiedzi na to proste pytanie powinno rzucać światło na nasze tzw. wspólnoty lokalne. Ale odkrycie!
No bo Jezus jest odpowiedzią na wszystkie nasze najważniejsze, czyli egzystencjalne pytania. Dla nas, wierzących.
A z tym Jego światłem, jakie rzucił i rzuca na życie człowieka i tą Jego odpowiedzialnością sprawczą w tymże życiu - choć to głupio może brzmi językowo - nie jest dla nas po wiekach takie oczywiste.
Siądę więc i wycyzeluję, na ile się uda, swoją odpowiedź.

Żydzi?! - odpowiedź pasująca anty-semitom, którzy niechętnie przyznają, że Maryja, Józef, Apostołowie i przyjaciele, też byli Żydami. Jezus urodziła się jako Żyd i wśród Żydów żył, realizując Swoja misję - cóż bardziej oczywistego?! Ale wtedy odpowiedź "Żydzi", na pytanie "kto zabił" brzmi idiotycznie, jak ze szkoły wczesnego PRL, z opowieści o Wańce Morozowie i prawdziwym człowieku, rodzinie, ojczyźnie, kulturze, nauce itd. Bo Żydzi stali także pod Krzyżem i płakali.

Jezusa zabili swoi, z pomocą okupantów (ich rękami), bo im nie pasował. Albo (i), żeby się wypełniła wola nieba (Ojca).
My, w małych wiejskich gminach też prawie w stu procentach rodziliśmy się i żyjemy jako swoi-Polacy, endomiczność jest naszą cechą prawie narodową. Czy to chroni prawdę? Czy to wystarczy?
Strachówka jest rozmontowywana, płynąc czasami pod prąd własnego rozwoju i interesu, bo jacyś "swoi" mają na oku bardzo swoje interesy, polityczne, ambicjonalne, finansowe...

Żeby nie było nam za słodko, AD 2012! - trzeba przeczytać list obcych biskupów i swój napisać. Żebyśmy pojęli, że sami sobie zgotowaliśmy ten los. Własnymi rękami mordujemy to, co najlepsze w naszym życiu zbiorowym.

Pewnie bym tego nie zaczął, o tym akurat, w tym tonie, gdyby paru akapitów już nie było zawczasu w "roboczych" plikach. Tak to jest, że nie pamiętam swoich notatek i projektów. Je rodzę! - żyją własnym życiem.
Czasem, roboczo, muszę zajrzeć do starych postów. Często szczęka mi wtedy opada. Rozumiem też lepiej koleżankę, że poszła tak wiernie moimi śladami. Nie mogła pozostać w tyle, także na tym polu. W końcu sam od dawna do tego namawiam. Nasza prawda weryfikuje, falsyfikuje, broni się sama, jeśli zaktualizowana nawet jest tylko w "treść istniącą bardzo niestatecznie", czyli przeprowadzona z możności do ręko-i-umysło-czynu. Warunek? Musi być publiczna. Ogólno-dostępna, nie ocenzurowana. Tego poziomu koleżanka nie jest w stanie skolonizować na długo, ani zaakceptować. Ten-to wyklucza ona. To ją wyklucza - z dziedziny prawdziwej - prawdziwego świadectwa. Cenzuruje. Sama pisze do siebie (dla swoich). Do tego akurat nie namawiałem nikogo, proszę mnie za nią nie obciążać w dziedzinie blogów.

Życie każdej gminy może być piękne i jaśnieć prawdą, albo być bardzo brzydkie, skażone fałszem pierworodnym. Możemy chodzić pod rękę, wszyscy z wszystkimi delektując się i rozprawiając o pięknie życia akurat tu, a nie tam. Szczeliny w niebie tak łatwo wtedy zobaczyć. I Eliasza i Mojżesza po Jezusa stronie. Wystarczy być otwartym na innych, nie zamykać się, spotkać porozmawiać z wsłuchiwaniem się głębokim i zrozumieniem. Ja, dla wielu, zbyt szybko się modlę, to znaczy wchodzę na te obroty ponad-kosmiczne i ulatuję, a oni by chcieli jeszcze mieć dużo czasu, żeby się rozgrzewać, cmokać i achać. Mnie wystarczy pierwszy oddech, pierwszy błysk ciszy, blask prawdy i już... lecę, mantra nie ta, to inna mną kołysze "nie-ja-Ty-Bóg-Milość-Prostota, dziś dodam...".

Po to się żyje, to jest the common wisdom of humanity... the true nature of... a great and holy mystery... the universally accepted definition of... within our society... for the good of Scotland and of our society... in Strachówka and Poland.
Po to żyję tutaj. Czy mógłbym upokorzyć swoją gminę, swoją parafię, swoją szkołę, swoją rodzinę? Czy ojciec może podać kamień, gdy dzieci proszą o chleb?

Inaczej? Nie tylko prawdę się zabija. Zabija się wspólnotę! Zabija się ŻYCIE. Jest się okrutnym wrednym, zakłamanym ABORCJONIST(K)Ą. Zdania nie zmienię. Poznacie prawdę, a ona... Ach! Wyzwoli? Przyjęta całym sercem - Zbawi!
Piszę pamiętnik - wielcy lub mało artystyczny, ale wielce na pewno rzeczywisty - katechety? Opis bytu pewnego, stąd-dotąd i tu.

Bój wzdłuż i wszerz przez Polskę AD 2012 idzie o PRAWDĘ, o fundament współczesności każdej. Żyj i daj żyć innym, w prawdzie.

Akurat w mediach otrąbili sukces i porażkę Lance Armstronga. Że jest zwycięzcą i banitą ze współczesnego sportu jednocześnie. Powiedział "dość"! - zwyciężył, czy przegrał? Nikt z nas tego nie rozstrzygnie. Ale! Ale przy okazji wielu, w tym autorytetów ze świata sportu, medycyny sportowej, psychologów itd. się wypowiedziało, że trudno żyć i przeżyć/wytrzymać takie oskarżenia przez 12 lat.

Od 18 lat żyję oskarżany o zabicie gminy, samorządności, demokracji, moralności publicznej, Solidarności, kościoła katolickiego, szkoły, o wypaczenie nieodwracalne katechizmu, przekreślenie szans rozwojowych wspólnoty lokalnej, deprawację dzieci, brak szacunku dla starszych, nieprzeprowadzanie ich przez rojne ulice, zabójstwo uczciwości, sprawiedliwości, prawdomówności, stowarzyszeń z podkreśleniem, że przyjaciół ukochanej wsi i gminy... jeszcze o co? Spytajcie ich rzecznika prasowego - z całą tą posiadaną wiedzą i mądrością, pozostającego ciągle w anonimowości (boi się mafii, czy taką chce stworzyć?).

Pewien poznany dzisiaj na Fb ksiądz-zakonnik dał wpis na swoim profilu :
"Nie zawsze odpisuję ale już na pewno: nie komentuję i nie odpowiadam na pytania, opinie, komentarze, prowokacje, zaczepki itp. od anonimowych nicków, którzy nie jeden raz, za maską anonimowości napędzają siebie i innych odwagą bez konsekwencji, bez ujawniania własnej tożsamości. Ja się nie ukrywam, masz o mnie pełną podstawową informację, a tym samym i ja mam prawo do dialogu z udostępnioną podstawową pełną informacją o osobie z którą dialoguje. Prawo takie mają również ci, co nas czytają i jeśli ktoś ma prawo do ukrywania się w necie, to tym bardziej ja mam prawo do równego dialogu, wymiany komentarzy - na płaszczyźnie pełnej wzajemnej informacji o sobie nawzajem. Pozdrawiam!"

Oczywiste? Nie u nas. U nas ludzie bez standardów chcą stanowić standardy. Są, czują się już gabinetem cieni. Chyba jest więcej takich miejsc w Polsce, na szczeblach każdych. 75% czy 80? W gminie, kraju i w Szkocji?
O to idzie, powinno iść na całego, by rzecz naświetlić i standardy (moralność) ustanowić, nazwać, obronić faktami, w tym: spotkaniem publicznym, rozmową, modlitwą wspólną i osobistą.

A miało i ma być od środy na tym właśnie blogu o belgijskim w Strachówce spotkaniu. Spotkanie się oddala, nabiera perspektywy, ja dystansu lub odwrotnie. Ale samo woła, wołać będzie.

Było tak! Bałem się długo i śmiertelnie poważnie (posty: "Pustka i Omega", "Wstyd"...) Gniotło mnie po nocach. Budziłem się, wstawałem, zapisywałem. Obiektywizacja jest zbawieniem? Może być milowym krokiem ku. Wszystko wyznałem publicznie i osobiście im ED i Fr, stojąc pod JP2.
Ratunkiem (pomocą wyzwalającą) okazał się pomysł OBIEKTYWIZACJI BELGIJSKIEGO SPOTKANIA. Czyli nie-ja-Ty-oni-my-wy-gmina-Strachówka-Polska, kto chce, wszyscy ludzie dobrej woli przyjdźcie, zobaczcie, dotknijcie?! TAK! TAK! TAK! YES, YES, YES. Innych pomysłów na życie nie miałem i nie mam (i mieć nie będę, chyba, że mnie skleroza schrupie).

Ale jeśli Glasgow, lub inne dobra uniwersalne, człowiecze, globalne będą tak obficie się włączać w obronę uniwersalnych wartości w Strachówce, to? - kiedy ja skończę ten obrachunek??!!

PS.1
Skądże nadejdzie mi pomoc? Na przykład z Glasgow! Wystarczy poskrobać lekko paznokciem po powierzchni zdarzeń. Oto, co znalazłem - i czym się podzieliłem natychmiast ze Szkotami - w liście szkockich biskupów przed Rokiem Wiary (paźdz. 2012, w 50-siątą rocznicę inauguracji Świętego Soboru Watykańskiego II, Lumen gentium i kołysce nowych czasów):

"In all things, we as Catholics look to Jesus Christ as our model and teacher... We reaffirm before you all the common wisdom of humanity and the revealed faith of the Church that... we wish to affirm and celebrate the truth and beauty of the Sacrament of Matrimony and family life as Jesus revealed it... For that reason, in the forthcoming Year of Faith we have decided to establish a new Commission for Marriage and the Family. The Commission (mostly of lay men and women) will be charged with engaging with those young men and women who will be future husbands and wives, fathers and mothers, and with those who already live out their vocation to marriage and parenthood in surroundings which often make it hard to sustain and develop the full Catholic family life we cherish. We wish to support too those who are widowed, separated and divorced and all who need to feel the Church’s maternal care in the circumstances in which they find themselves. The new Commission will promote the true nature of marriage as both a human institution and a union blessed by Jesus. The Commission will be asked to develop an online presence so that prayer, reflection, formation and practical information on matters to do with marriage and family life can be quickly accessible to all. It will also work to produce materials and organise events which will support ordinary Catholic families in their daily lives... Our faith teaches us that marriage is a great and holy mystery. The Bishops of Scotland will continue to promote and uphold the universally accepted definition of marriage as the union solely of a man and a woman. At the same time, we wish to work positively for the strengthening of marriage within the Church and within our society. This is an important initiative for all our people, but especially our young people and children... we invite you to pray for our elected leaders, invoking the Holy Spirit on them, that they may be moved to safeguard marriage as it has always been understood, for the good of Scotland and of our society.

PS.2
Grażyna od wczoraj mnie wciąga w "kult" Pietra Semipreziosa. Krzyż nam taki przywiozła i sobie. Wstawi do gabinetu dyrektorki Zespołu Szkół im.Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Preziosa, preziosa - jeszcze większe się staną, gdy każdy wchodzący zapyta! Niestety wiem, że wielu przejdzie mimo.
Zdjęcie tej techniki i zupełnie początkowe, jak nowy uścisk dłoni, jest z tej strony.

PS.3
A ja chcę wszystkich wciągnąć tutaj.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz