wtorek, 22 maja 2018

Ojczyzna zmasakrowana komuną... i świętowanie polskości


Dzisiaj, 22 maja 2018 Duch Czasu każe mi się zmierzyć z ogromnym tematem, zaniedbywanym chyba celowo przez polityków, naukę i wszystkich PT Rodaków?

Muszę napisać, jako zakończenie rozważań o święcie polskości (świecie też, a jakże), świadomości (tożsamości) narodowej. Ani politykiem, ani akademikiem, ani, ani - nie jestem. Bardzo ich szanuję i wierzę, że gdzieś kiedyś czasem o tym rozmawiają, może badania prowadzą, ale do mnie zwykłego szarego człowieka w przestrzeni publicznej niewiele z tego dotarło. A boli - od początku tzw. transformacji ustrojowej. Najpierw, jako samorządowca. Potem - na wieczność całą nauczyciela-katechety w szkole, która dzisiaj nosi dumne imię Rzeczpospolitej Norwidowskiej ("odpowiednie dać rzeczy słowo"? - daliśmy).

Jako nauczyciela dziwiło mnie (złościło), że nie mówi się nic o fundamentalnej zmianie (osobowo-mentalno-ustrojowej) właśnie w szkole, jakby szkolnictwo szło równo, noga w nogę, od dziesięcioleci, przez wieki. Uważam to za jedno z głównych zaniedbań, ba! grzechów transformacji ustrojowej. Zawinionej przez polityków, zamierzonej chyba nawet. Wielkie dzisiaj szkody powoduje, niestety. Kościół im wtórował, chciał tylko powrotu nauczania religii do polskich klas. I tyle? Tak, tylko tyle, niestety. Nie o istotę rzeczy im szło, politykom i tzw. polskiemu kościołowi (Kościołowi Powszechnemu w Polsce).

A prawda i istota rzeczy, w istocie, była tak blisko. W świecie współczesnym i w Kościele! Jej słupami milowymi i fundamentem były i są Prawa Człowieka w Karcie Powszechnej ONZ i Dokumenty Soboru Watykańskiego II (czyli godność, wolność, osoba - światło, radość, nadzieja dla świata całego). Politycy są zwykle ślepi - widzą głównie siebie. Niestety także dygnitarze w Kościele i ich dwór (wyznawcy).

Mogliśmy wiecej dać sobie i światu, następnemu pokoleniu. Nie tylko spadek prekariatów, nacjonalizmy, lęki przed innymi, uchodźcami. I straszny brak uczestnictwa (realnego, a nawet rozumienia i poczucia) w kulturze świata całego (w tym także Kościoła Powszechnego)! Niezrozumienie mechanizmów praworządności i konstytucyjnej demokracji jest jednym z najbardziej widomych braków-grzechów-objawów.
Jeśli człowiek nie jest na pierwszym miejscu polityki i kultury (prawa) nic nie jest na swoim  miejscu. Teologicznie to samo brzmi - jeśli Bóg...

Człowiek jest drogą Kościoła, przyszłość człowieka zależy od kultury - ale to jeszcze nie jest rozumiane u nas, może jeszcze nie doszło do Kraju nad Wisłą?! Coś nam przeszkodziło? Coś blokuje, ekranuje? Moim zdanie - tak - dziedzictwo materialistyczno-ateistycznego marksismu państwowego.
Wielu w Polsce, Ojczyźnie mojej, obrażało się na księży profesorów Michała Hellera i Józefa Tischnera za posługiwanie się sformułowaniem "homo sovieticus", a przecież nie oni go wymyślili. W zamyśle twórców tej idei miało to być wyróżnienie w całym ludzkim świecie - wywyższenie pod ich marksistowsko-leninowski nieboskłon!
Więc - bez obrazy - takie jest nasze dziedzictwo pokoleniowe. W kulturze nie dzieja się tak szybko przewroty/transformacje, hop-siup. W kulturze człowieka trzeba długo wychowywać, uczyć (się), poznawać coraz głębiej, studiować, przyswajać, by w końcu rodzić nowe dzieła (słowa, obrazy, czyny). Ziarno musi paść. Gleba musi przyjąć. Czas i pogoda muszą sprzyjać. Kto inny będzie żniwować.

Jak marksizm wpłynął (wpływa) na mentalność i kształt polskiego życia 2018?!

ANO WŁAŚNIE, TAKICH BADAŃ MI ZABRAKŁO. JAKBY WSZYSTKO TOCZYŁO SIĘ NORMALNIE UTARTĄ POKOLENIAMI DROGĄ MYŚLI, DZIAŁAŃ, SŁÓW I CZYNÓW ŚWIADOMYCH, W KULTURZE I WOLNOŚCI PRZEKAZYWANYCH SOBIE I ŚWIATU CAŁEMU (W PAŃSTWIE I KOŚCIELE, NIE WOLNO ROZRYWAĆ NAD WISŁĄ TEGO - WSZYSTKIEGO - CO BÓG POŁĄCZYŁ, PONAD TYSIAC LAT TEMU A MOŻE PRZED POCZĄTKIEM CZASU, BO CZASOPRZESTRZENI - NA PEWNO).

To, że wpłynął, wiem od zawsze. Jak wpływa - widzę po kształcie naszego życia społeczno-publicznego (więc i kościelnego). Ksiądz profesor Tischner powtórzyłby - widzę TO po polskim kształcie dialogu! Czyli - przemilczaniu, wszystkiego istotnego, wszystkiego co nas kształtuje (konstytuuje), wszystkiego - co nas stanowi, osoby i wspolnoty (od gminno-parafialnej po narodową).

Nie jestem mędrcem objawionym, ani nominowanym. Wiem tylko to, co widzę, słyszę, czytam, obserwuję, przeżywam i nad czym przemyśliwuję. Inaczej nie potrafię. Wszystko rozważam w sercu swoim. Biedny, och, biedny ja-człowiek.

Uświadomiłem sobie niedawno, że ciągle jeszcze (AD 2018) znamy tylko ich - pomarksistowsko-popeerelowsko - światopoglądowy obraz siebie, człowieka, świata, Polski, Europy... oczywiście z elementami polskiego katolicyzmu (najbardziej obrazkowo manifestującymi się podczas demonstracji różnych grup na ulicach polskich miast i Jasnej Góry, oraz oczywiście w przemówieniach polityków całej polskiej prawicy)
Oczywiści żeby to rozebrać na szczegóły, parametry, metodę, język... trzeba wielu potężnych mózgów, ale najpierw tego, co powinien mieć każdy - dobrą wolę (bonae voluntatis - jak śpiewamy w kolędach Bożo-narodzeniowo-grudniowych).  Hominibus bonae voluntatis - do Was się zwracam.

Ich świato-pogląd-ogląd pozostawił trwały ślad. Ich materialistyczno-ateistyczno-marksowsko-leninowsko-totalitarnej ideologii państwowej.
Nie wiem, czy zanim zdążymy zrozumieć, już będzie za późno, powstał może już nowy świat z nową kulturą? Drogę-prawdę-życie trzeba przeżywać i poznawać (analizować, rozważać) na bieżąco.

Oni, PRL zostawił nam widzenie najpierw (najsamprzód, czasem po staropolsku mawiał JPII) społeczeństwa i mechanizmów, które wpływają na jego obraz, podobieństwa, życie, prawdę, naukę, urzędy, instytucje... szkoły, uniwersytety w Polsce, ministerstwa, politykę, parafie, diecezje... władzę wszelką.

A czy wiemy jak w tym obrazie (samych siebie w końcu, mieszkańców gmin, parafii, powiatów, województw...) i gdzie, ukryte są mechanizmy walki klas, dyktatura proletariatu (prekariatu? ruin społeczno-wyborczo-politycznych? itp.), nomenklatury na odwiecznych pozycjach swoich-władzy, znaczenie partii i ich wodzów... itd. itp. A to wszystko nami rządzi jakoś. Jakiś ma wpływ - po  niegramatyczno-stylistyczno-logiczny, dziś-dzień.
TRZEBA WSPÓŁPRACY WSZYSTKICH DZIEDZIN NAUKI ŻEBY ODPOZNAĆ WPŁYW MARKSISTOWSKO-LENINOWSKIEGO TOTALITARYZMY PAŃSTWOWO-KULTUROWEGO NA NAS AD 2018. Bo jest prawda, prawda jest poznawalna. Prawdziwa demokracja konstytucyjna buduje na prawdzie, w kulturze!

Polski kształt dialogu? NIE MA GO JESZCZE. Jest przemilczanie w każdej polskiej parafii i gminie, powiecie, diecezji... itd. Wiem po sobie, każdego dnia boleśnie dowodzicie, że w tej sprawie MAM ABSOLUTNĄ RACJĘ!
Milczą wszyscy - od najbliższych, po dalekich. Z wszystkimi tytułami naukowymi, tytułami, godnościami kościelnymi, politycznymi stanowiskami... po szarą myszkę w każdym polskim kącie (państwa, samorządu i kościoła.pl), którą tylko "'okrutny'" kot się zabawia.

Za dużo chcę? Być człowiekiem równym każdemu z was, w dialogu?! Na dzisiaj - za dużo.

Sprawdźcie w swoich domach, rodzinach, klasach, plebaniach, katedrach... o czym się rozmawia. I o czym się milczy?!

Do rejestru pomarksistowsko-peerelowskim dorzucę prawo i sprawiedliwość (chyba głównie tzw. społeczną i w ogóle tzw. czynnik społęczny), wynagradzanie działaczy partyjnych i polityków, wartość pieniądza, wzrost cen, oprocentowanie kredytów, własność (środków produkcji i przekształcenia własnościowe),  stosunki społeczne (jako baza i nadbudowa).

Dlaczego ten rejestr ma ciągle tak przesadnie duże znaczenie, ba, panowanie nad nami?!
Moja propozycja odpowiedzi jest banalnie prosta - bo nie znamy jeszcze zbyt dobrze innego języka - personalistycznej godności i rozwoju!
Nie znamy mechanizmów personalistycznego społeczeństwa, opartego na wolności, godności i odpowiedzialności osoby! Osoba i wspólnota – są zapoznane, ba! odrzucone, wymazane z rejestru języka, kultury, polityki… jak drzewiej w PRL - pojęcie sumienia w strukturze człowieka. O nieświęty polski paradoksie - boć mamy już na ten temat (tematy) świetne encykliki!!

A po co to komu, nam-praktycznym-nazbyt-aż umysłom? Bez pytań o istotę rzeczy, bez szukania aspektów istotowych i konstytutywnych całej rzeczywistości?! Bez wchodzenia na drogę fascynującej przygpdy poznania siebie-człowieka, świata i Boga (jeśli ktoś wierzy).
I do czego to prowadzi – pytał ks. Prof. Tischner (i Kołakowski) w „Polskim kształcie dialogu”. Ciągle aktualne, bo nikt, jak dotąd, żadna grupa społeczna, partia, władza, tzw. polski Kościół...  nie chciały podjąć tego tematu (patrz: szkoła polska, ZNP, rekolekcje, misje... itd.).

Gdyby Pan Poseł Piotr Uściński, Pan Premier Mateusz Morawiecki itd. rozumieli siebie i swoje wypowiedzi… to słuchacze/mieszkańcy Strachówki, Powiatu Wołomińskiego i uczestnicy spotkania w POLSKO-NARODOWO-HISTORYCZNEJ SALI BHP W STOCZNI GDAŃSKIEJ zachowywaliby się też inaczej. Nie byłoby mijanki nas-obywateli Polski, Europy i świata z Wami-Politykami 2018!
Pamięć i Tożsamość osoby i wspólnot tworzy siatkę kartograficzną życia społeczno-kulturalnego! NIE PARTYJNE ZAŁOŻENIA, SUKCESY I PLANY (WRAZ Z OPOWIEDNIO WYRAŻAJĄCYM KAZDEGO JĘZYKIEM "ODPOWIEDNIE DAĆ RZECZY SŁOWO")
Bez niej - tejże siatki kulturowo wytworzonej i niezależnej od woli polityków - wszystko wpada jak w studnię bez dna!...

PRZYKŁAD NAOCZNY? - Prosze bardzo - „Chcę być posłem TEJ ZIEMII” – mówił Pan starosta-poseł Uściński, w kampanii wyborczej, po czym chciał wraz ze swoją partią ten powiat zniszczyć. A jest to Powiat, który siebie określił jako "Ziemię Norwida i Cudu nad Wisłą". Jakiej ziemi, historii i kultury chce być Pan Poseł Uściński? Gdzie z Polakami spotkał się Pan Premier w Gdańsku?
Gdyby posłowie i premierzy się zastanowili! Gdybyśmy wszyscy się zastanawiali i chcieli wejść w fazę rozwoju integralnego osoby, dla której podstawowym wyróżnikiem jest dialog...

Niestety, mamy, co mamy. Tak w Polsce, jak i w parafii. Wierzę, że ksiądz proboszcz i nauczycielka izolujący się w szkole, nie wiedzą, że niszczą wspólnotę. Że tworzą partyjność tam, gdzie ideałem jest właśnie wspólnota! Wystawiając na łup partyjności także parafię i gminę (całą tzw. wspólnotę lokalną).
Wszyscy ochrzczeni jesteśmy Kościołem. Człowiek jest drogą Kościoła. Realny człowiek - realnego Kościoła Powszechnego (oczywista, posoborowego!). I wszyscy mamy za niego odpowiedzialność. Nie bójmy się mówić tego, co myślimy (przeżywamy) także księdzu i biskupom, także przecież kardynałom i Papieżowi. IZOLUJĄC SIE I SEKRETNIE ROZMAWIAJĄC W TZW. PRZESTRZENI PUBLICZNEJ, NIE WIDZĄC – IGNORUJĄC - WSPÓLNOTĘ NAUCZYCIELI, UCZNIÓW, RODZICÓW, PRACOWNIKÓW!
Może im dotąd nikt tego nie powiedział? Może wszyscy w Polsce boją się mówić księżom i biskupom prawdę?

Dialog wymaga wiary w swoją osobową godność i niepowtarzalną wartość, której nikt zabrać/zanegować nie może. Czasem (często) wymaga wybaczenia najpierw sobie! Oczywiście – także wszystkim innym, innym wszystkim. Wiem, znam, z autopsji i naocznie - jestem przecież jednym z was, tutaj żyłem, działałem, kochałem, pracowałem, pisałem, grzeszyłem i doznawałem łaski przebaczenia. Tutaj w pełni poznałem siebie jako człowieka-osobę. Nabyłem pełnej samoświadomości. Pamięci, tożsamości osobistej, wspólnotowej (gminno-parafialno-szkolnej…) i narodowej, polskiej. Niczego nie wymyślam. To czym byłem (i jeszcze jakoś jestem) jest publicznie wiadome. To czym jestem, determinuje to, jak jestem i jak służę – każdym słowem, czynem, każdego dnia. Jestem dla dialogu na śmierć i życie. Bo nikt z nas nie żyje i nie umiera dla siebie.

Tylko tak, ze wszystkim, co nas stanowi JAKO OSOBY – z całą wiarą, rozumem, nadzieją, łaską-i-bólem-istnienia, męstwem bycia, miłością, miłosierdziem… ciałem uduchowionym i duchem w nas wcielonym/ucieleśnionym. TAK! Po trzykroć - tylko tak, wnosząc w życie wspólnot swoje przekonania-poglądy-wartości-powinności (nie ma wartości bez powinności)... WNOSIMY SIEBIE W POWSZECHNY DIALOG LUDZKOŚCI (HOMO SAPIENS)

Jeśli nie rozumie tego ksiądz, wójt, radny, nauczyciel, wychowawca, dyrektor szkoły i każdej innej instytucji... to nie ma rozwoju personalistycznej kultury, wspólnot i poszczególnych osób zamieszkujących, bądź prcujących/przebywających w kręgu ich/naszego oddziaływania - także w INTERNECIE. Skoro o tym nie rozmawiamy, nie piszemy, nie publikujemy? Zatrzymując się na wykonywaniu zakresu obowiązków zakreśłonych ustawami, rozporządzeniami, programami nauczania, regulaminam, procedurami...
Skoro dialog osób jest jak wyklęty z naszego życia - to znaczy - nie rozumieją. Każdy na miarę własnej godności, talentów i przyjętych na siebie obowiązków - proporcjonalnie i analogicznie. Basta i Amen!

ZAKOŃCZENIE

Koniec historii, prekariat, postprawda, partyjność, ponowoczesność... nie są z mojego życia, ani języka. Są mi obce, brzmią obco. Żyłem w innym świecie i chce jeszcze umrzeć w swoim świecie. Droga-prawda-życie mojej osoby mają inne zabarwienia i smak. Sens? Sens życia człowieka jest chyba zawsze takis am, w gatunku homo sapiens?! Ale przy tym twierdzeniu nie będę się upierał - sami swój sens opowiedzcie.
Dopuszczam inne odpowiedzi. Chyba jest tak, że tempo zmian cywilizacyjnych wymusza przeskoki nad pewnymi etapami rozwoju. Społęczeństwa zachodnie miały czas na ewolucyjne przyswajanie kolejnych (głównie technologicznych) osiągnięć ludzkości. Banki, teleinformatyka, łączność, przekazywanie i ochrona danych (osobowych?),  cyfrowa coraz bardziej staje się rzeczywistość człowieka. Moja, już nie - pamieć i tożsamość więcej w niej znaczy, niż cyfry, liczby, materia.

Jestem chyba podwójnie obcy moim bliskim i dalszym bliźnim. Jedni nie zdążyli poznać i rozmawiać (dialog), drudzy już nie są w stanie - żyjemy w innych epokach. Przykłądy są pod ręką, w ostatnich dniach, tekstach - nawet zjawienie się żony, dzieci, synowej we snach, posła, Premiera, spotkań i rozmów księdza proboszcza i nauczycielki w szkole, komentowanych nawet przez uczniów (nic złego nie ma w spotkaniach i rozmowach, ale dlaczego tylko ze sobą), nauczycieli, biskupów... nie wywoła z ich strony reakcji, żadnych pytań. Dlaczego???
Mój świat jest już inny. Został wyczerpujaco opisany przez Wojtyłę, studenta, profesora, Papieża-Polaka. W aspektach istotowych i konstytutywnych. Dzisiaj jest on znany głównie jako polska duma narodowa i święty Kościoła. Ma masę pomników, ulic, placów w naszych wsiach i miastach. I tyle. Dzisiaj z resztą to się zmienia, pomniki, ulice, szkoły nazywają już innym nazwiskiem.

***

W SERCU SPRAW NASZYCH

             /aspekty istotowe i konstytutywne/

wszystko coś znaczy i sens niesie
każdy obraz słowo i uczynek
człowiek żyje w czasoprzestrzeni

miej serce i patrz w serce
romantycznie napisał poeta
ale sens jest dużo głębiej biblijny

miej serce i patrz w serce
czyli w swoją istotę
istotę rzeczy i świata całego

litanijnie to tłumaczy
serce Jezusa
mówiła siostra Norwidolog

dzieci z nią rozmawiały wtedy
podczas Rekolekcji Norwidowskich
na co głuchych wielu pozostało

głusi parafii gminy (nawet szkoły)
chcą innych kulawych prowadzić
na pewno nie w serce spraw

o znowu mają randkę mówi uczeń
widząc księdza i nauczycielkę
którzy tylko ze sobą rozmawiają

istota spraw jest sercem naszym
naszego świata
szkoły gminy parafii Polski w RzN

a ja tylko piszę co i mnie jest dane
trój-jednością istoty rzeczy
drogi-prawdy-życia osoby

piszę z serca jak jest mi dawane
wiarą rozumem nawet emocjami
w Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej

patrz w serce i miej serce
niczego nie omijaj (lekceważ)
z tego co jest ci realnie dawane

połącz wszystko w całość
jednością możliwą tylko dla człowieka
który prawdę kontempluje

konieczne jest otwarcie się na metafizykę
fenomenologia tam prowadzi
fascynujące przedsięwzięcie dla każdego

Maria Królowa z kardynałem Hlondem
pielgrzymowałą przez całą Europę
na Kongres Eucharystyczny w Kartaginie

niczego nie rozumie (w istocie ani siebie)
kto prawdę życia (osoby) rozrywa na strzępy
pamięć i tożsamość lekceważy (omija)

    (wtorek, 22 maja 2018, g. 9.45)

***

CHORY NARÓD

        /po koministycznym PRL-u/

naród nie cały
od początku do końca
które giną w mgle

naród dzisiaj AD 2018
jest chory
mało kto wie o co chodzi

wystarczy pomyśleć
na przykład o czymś
po co się jedzie na Wałęsę

jedni jadą bo lubią
inni jadá żeby się zasłużyć
dla mnie jest w tym Polska

moja Polska Ojczyzna
brana tęczą zachwytu
od zenitu Wszechdoskonałości

dlaczego tak się dzieje
przecież nie tylko we mnie
powie fenomenologia

patrzenie i opisywanie
od końca do końca
bez uprzedzeń

żeby dotrzeć do istoty
aspektów koniecznych
żeby coś się wydarzyło

nawet mądrzy ogłupieli
od polityki i emocji partyjnych
prawdy szukać już zapomnieli

   (poniedziałek, 21 maja 2018,  g. 20.45)

***

OPĘTANI I DZIECI W STRACHÓWCE

                   /w kolażu z wielkim poetą-wieszczem/

aż dotąd doszedł spór
ludzi którzy chcą tworzyć nowe światy
nową gminę parafię wartości (szkołę)
wbrew temu co jest bo było

ksiadz zauroczony parafianką
daje się jej kierować omotany
dzieci-uczniowie widzą nie ona ani on
na tym polega o...motanie

ksiądz i ona chcą mówić ludziom co robić (kazać)
które zdjęcie z nim można upublicznić
których słów może kto gdzie użyć
w rozmowie o pamięci i tożsamości gminy

od początku odrzucili dialog
schowani w przemilczeniach
innych na nas napuszczają
chcą zniszczyć szkołę i wspomnienia

acz nie są jak dzieci mówi mistrz
ich pewnie boli i nas boli
prawda nie wyznana coraz więcej boli
musi boleć aż do rozwiązania

"Nie Bóg stworzył przeszłość i śmierć, i cierpienia,
Lecz ów, co prawa rwie,
Więc nieznośne mu - dnie;
Więc, czując złe, chciał odepchnąć spomnienia!

Acz nie byłże jak dziecko, co wozem leci,
Powiadając: "O! dąb
Ucieka!... w lasu głąb..."
- Gdy dąb stoi, wóz z sobą unosi dzieci.

Przeszłość jest i dziś, i te dziś daléj:
Za kołami to wieś
Nie - jakieś tam... cóś, gdzieś,
Gdzie nigdy ludzie nie bywali!"

     (poniedziałek, 21 maja 2018, g. 17.10)

***

CZEGO KSIĄDZ NIE POWIE

          /na pewno nie nasz ksiądz proboszcz/

że tropiąc siebie
jak w tobie duch działa
odpoznasz więcej niż on

jak dzisiaj działa
w tej konkretnej sytuacji
sporu naszego w Strachówce

On daje pokój ponad wszystko
obraz i podobieństwo przywraca
świątynią Jego jesteśmy

czas ma podstawowe znaczenie
w chrześcijaństwie
fakty wydarzenia nie kazania (opinie)

w nim ukazuje się całe dzieło
stworzenia i zbawienia
w pełnym świetle

fałszując pamięć i tożsamość
nie chcąc o nich rozmawiać
oszukuje się Boga i ludzi

ustanawiając królestwo fałszu
ze starymi obrzędami i tradycją
jakby prawdy nie było

prawdę Bóg powierzył człowiekowi
objawiając mu samego siebie i życie
jest zatem wpisana w czas i historię

historia jest zatem
dla Ludu Bożego drogą
którą ma on przejść w całości

by dzięki nieustannemu działaniu
Ducha Świętego bo kogóż innego
treść objawionej prawdy się ukazała

historia staje się zatem dziedziną
w której możemy dostrzec prawdę
działanie Boga dla dobra ludzkości

On przemawia do nas przez to
co jest nam najlepiej znane
i łatwo postrzegalne w kulturze

ponieważ stanowi rzeczywistość
codziennego życia nas osób
bez tego nie umiemy się porozumieć

   (poniedziałek, 21 maja 2018, g. 14.15)

***

SUB SPECIE AETERNITATIS

           /nie tylko mnie przecież przemilczacie/

co sobie jeszcze warto powiedzieć
żeby nie zabrać do grobu
na wielkie przemilczanie

kochane dzieci moje żono wnuki
kochany księże proboszczu
kochany wójcie radni nauczyciele

dzisiaj znowu doszło do zgorszenia
publicznej napaści na dobro wspólne
napuszczania mieszkańców na szkołę

Krystyno nauczycielko
rodzice uczniów kochanych kochani
kto pracuje na miłość zna szczęście

jeśli prawdy sobie nie mówimy
na nic pozory świątobliwości
psu na budę taka pobożność

nie tego uczył Jezus i Sobory
tak tak i nie nie powiedział
co nadto od diabła pochodzi

na wszystkie rozmowy szczere
nie chodźcie nieprzygotowani
bez książek już wydanych

by ten bezsens walki bezcelowej
nie przeszedł na następne pokolenia
wystaczy znać siebie i żyć w dialogu

    (poniedziałek, 21 maja 2018, g. 13.47)

PS.
Jedna grafika żartobliwa, ze znanej strony, zwłaszcza ludziom młodym. Druga trochę przeczasiała, ale barwy ma w sam raz.

1 komentarz:


  1. Powtórzę komentarz do wczorajszego posta, o destrukcyjnym rozgrywaniu religiijności, "kościoła" w Polsce, kościelności-tradycyjnie-powierzchownej, poza soborowego rozumienia i świata i człowieka i Boga i Kościoła! Destrukcyjna rola polskiego katolicyzmu.pl AD 2018 - "A w Strachówce nauczycielka Krystyna chce załatwić swój osobisty interes (zawiść, porażki, rozczarowania...) posługując się księdzem i parafią (kościołem.pl).
    A z nią i przy niej inni frustraci... Kosztem szkoły, pamięci, tożsamości, mentalności, historii i całej tzw. wspólnoty lokalnej! SKANDAL SIĘGA GRANIC NIEBIOS-GODNOŚCI-PRAWDY!"

    OdpowiedzUsuń