czwartek, 13 listopada 2014

Bp. Zawitkowski i "chamstwo" w Wołominie i Strachówce

Słucham i uszom nie wierzę. Jest takie powiedzenie. Ja wierzę - niestety - bo widzę i słyszę. To się dzieje na naszych oczach, za dni naszych. W powiecie, diecezji, gminie, parafii... "Tylko ludzie wierzący i kulturalni potrafią dziękować Panu Bogu i sobie nawzajem. Chamowie nigdy sobie nie dziękują". Biskup Zawitkowski przyjechał do Wołomina z pomocą (odsieczą?) jednej partii, jednemu środowisku. Wyborczy plan realizowany jest punkt, po punkcie. Na nasze nieszczęście i Polski. Co prawda biskup, który kiedyś pomykał na rowerze między parafiami w moim mieście Legionowie, (czas mojej łacińskiej ministrantury), dzisiaj sam już jest słaby i ledwo mówi, z trudem łapiąc powietrze. Efekt jest taki, jakby cały czas szlochał, a to tylko jego maniera mówienia i efekt otłuszczenia i może jakichś chorób. Toruńsko-maryjny kaznodzieja dobrze brzmi dla słuchaczy tego radia i jednopartyjnej(?) grupy wyborców. Może z dwóch, trzech, czterech, ale mających jeden (i wspólny) plan.

"Śpiewam dziękczynienie za to, że Bóg zamieszkał pośród nas i jest Bogiem z nami". Ja też! Zwłaszcza za cuda, które dzieją się nam i światu całemu w pakiecie od 16 października 1978. Które ustawiły mi życie. I całemu naszemu Kościołowi Domowemu. Które dawno rozlały się poza polskie granice, przez Watykan, po Argentynę i glob. Naszą Matkę Ziemię?!
"Obecnie służącym nam i jaśnie panującym na Wołominie jest ks. Sylwester Sienkiewicz" - ni to poczucie biskupiego humoru, ni socjologiczny opis roli Kościoła w Polsce. Ciężki i gorzki żart.


By oddać kaznodziei-biskupowi sprawiedliwość, jednak wyliczając wszystkich księży w historii parafii wspomniał też na całą Polskę o księdzu krewniaku o tym samym nazwisku, który z kapłaństwa, podczas służby w Wołominie, odszedł.
Złotousty kaznodzieja wspomniał również księdza i nauczyciela z 1920 roku, z Radzymina, rozstrzelanych przez bolszewików. "Za Boga i Ojczyznę i za pokolenie nowe, którego jeszcze w dziejach nie widziano." 

Ależ te pokolenia są ciągłością, księże duszpasterzu biskupie! Inaczej być nie może! Ksiądz biskup był kiedyś wikarym w Legionowie! Ja - łacińskim ministrantem. Dzisiaj moje dzieci, nasi uczniowie, dyrektorek/ów, nauczycieli, katechetów, księzy, biskupów... są dumnymi Polakami! Uczą się, studiują, pracują tu i jednej już - nareszcie, jak dwa płuca połączone (JPII) - Europie. Tak widzieliśmy ich przedstawicieli na scenie Teatru Polskiego w Warszawie, a innych - z tej samej szkoły - trzymających sztandar Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej przy ołtarzu kościoła w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Strachówce, 11 Listopada 2014, o tej samej godzinie! 

Ta sama, jak zawsze, polska młodzież śpiewała pieśni patriotyczne w kościele i szła z dorosłymi w marszu od jednego Dębu Katyńskiego do Drugiego, pod ich/naszą polską szkołą. To niestety nauczycielki, tej z plakatów, pewnie i Twojej kandydatki do władzy, a naszej radnej - z nimi nie było! Kandydatów do rady powiatu - też Twoich - z nimi nie było! Czy widzisz to gmino? Czy widzisz to Polsko, Matko Ojczyzno moja/nasza?! Widzisz Boże ojców naszych i nie grzmisz!

Ja też umiem mówić kazania (i katechezy). Jestem katechetą. Zostałem powołany w stanie wojennym. Do pracy z młodzieżą. Z tym pokoleniem, o którym i Ty mówisz. My się nie zawiedliśmy. My jesteśmy z nich dumni. Legionowo, Strachówka, Polska i Kościół (nasz, Ludu Bożego), choć Ty tego już nie zrozumiesz. Wstyd to mówić i tłumaczyć biskupom, proboszczom, księżom w Polsce 2014. Zaślepiła ich jednopartyjność, dobrze/lepiej to wyraża określenie "zaczadzenie". Tak mówił też inny polski biskup, też "polski kościół" przecież!
Oni, zaczadzeni(?), nie widzą całej Polski. Nie widzą całej historii. Tej najnowszej nie widzą, pod ich nosem i oczami. Wstyd, pal sześć.... ale zgorszenie, dzielenie Polski! Pomóż im To/mnie/nas zrozumieć księże proboszczu Zygmuncie Podstawka, kiedyś w Legionowie (za Ciebie tam zaczynałem), dzisiaj w Wołominie! Księże Sylwestrze Sienkiewiczu, kawalerze tego samego odznaczenia - Anioła Stróża Ziemi Wołomińskiej (pobobnie jak i nasi arcypiskupi Sławoj Leszek i Henryk) - co i katecheta ze Strachówki (współ-Anioł). Księże Jacku Pawlicki FDPP, z którego współbratem zakonnym, byłym prowincjałem i rektorem studiowałem byłem na Akademii Teologii Katolickiej. W samym dekanacie wołomińskim mam więcej znajomych i przyjaciół wśród księży, nie wymienię... wszyscy się boją. Please! Help! SVP!

Dzisiaj moja diecezja nie chce nawet ze mną rozmawiać, o tym samym łańcuchu zdarzeń historycznych, którym zawdzięczamy wolność. O tej samej wspaniałej młodzieży! O łańcuchu zdarzeń niezwyczajnych, który ma wpływ na kształt życia publicznego, społecznego w Strachówce "i świata całego". Bez którego nie można zrozumieć nas, życia polskiej gminy - samorządnej, zależnej bardzo od całej kultury - z wiarą i rozumem, z pamiecią i tożsamością, czyniąc tak fatalną przysługę kolejnym pokoleniom (w gminie, Ojczyźnie, Kościele).

Też jestem nauczycielem-katechetą, współ-Aniołem kilku księży i arcybiskupów! Całą mą winą, że mnie bolszewicy nie rozstrzelali. Ale dwoje kandydatów na liście PiS do rady powiatu, odetchnęłoby z ulgą, gdyby tak historia roku 1980/81 i stanu wojennego pokierowała lufami i kulami. Księże biskupie, jeden, drugi, trzeci... i księże proboszczu jeden - tak wybiórczo nie wolno traktować historii i słów w kazaniach. Czemu milczycie o nas, o 3 Maju 1981 w Strachówce, o Rzeczpospolitej Norwidowskiej... promując swoich kandydatów do polityki samorządowej i krajowej! "Tylko ludzie wierzący i kulturalni potrafią dziękować Panu Bogu i sobie nawzajem. Chamowie nigdy sobie nie dziękują"?! Na litość Boską, nie słyszycie! ONI TEŻ NIGDY NIE DZIĘKOWALI ZA SOLIDARNOŚĆ I WOLNOŚĆ. Na nasze nieszczęście i Polski.
Spytajcie, sprawdźcie, upewnijcie się, że mówię prawdę - kandydata Kazimierza Łapki i Marzeny Kanclerz (oboje na liście PiS) i kandydatki na wójta gminy Krystyny Ołdak (PSL)! Są blisko. Po sąsiedzku, pod bokiem, Krystyna nawet pracuje w Zespole Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Zwykła szczerość, jawny dialog kulturalnych ludzi (potrafiących także dziękować) uzdrowiłby gminę, parafię, Polskę i Kościół. Ale biskup Zawitkowski do tego nie wzywa. Nie wzywa, jak kardynał Kazimierz Nycz, do większego DZIĘKCZYNIENIA. Ponad partyjnego. O to nie apeluje. On głosi jednostronne kazanie. To jest droga pokrętna, fałszująca życie w Polsce 2014. W ślad za takimi pasterzami większość wierząch Polaków boi się myśleć i publicznie wyznawać/rozmawiać. Wyznawać także swoją jasną, jawną drogę-prawdę-życie. Innej prawdy nie ma. Nie ma prawdy biskupa i katechety... Jest tylko jedna DROGA-PRAWDA-ŻYCIE. Tylko tak możemy się zrozumieć (i zbawić).

Przykre słowa mówi biskup w kazaniu i ja w swoim poście. Tym bardziej ciężkie dla wielu, im mniej rozmawiamy. Gdybyż był dialog, między nami Polakami, wierzącymi i niewierzącymi itd. Gdyby chcieli z nami rozmawiać, ci kandydaci i ich przywódcy partyjni i kościelni (duszpasterze). Ale oni nie chcą. Realizują wyborczy plan wydyskutowany w ich biurach, urzędach, plebaniach, rozgłośniach, studiach tv, redakcjach, pałacach(?)... Brak dialogu zabija. Zabija osoby, wspólnoty, kulturę, Ojczyznę, patriotyzm, wiarę, myślenie, wychowanie - na poziomie tzw. wspólnot lokalnych (gminy, parafie...) i wyższych. Nie można wtedy połączyć wiary i rozumu na temat naszego życia realnego, niewydumanego, niezaplanowanego ale DZIEJĄCEGO SIĘ (Droga-prawda-życie). Na temat spraw wspólnych Polaków tu i tam. Na temat wspólnych wartości, wspólnego dobra. Rozczłonkowanie interesów prywatnych i grupowych (partii, Kościoła instytucjonalnego...) to dzisiaj nasze przekleństwo. Katecheta tego trzydziestolecia musi się spalić do końca?!

"Za Boga i Ojczyznę.... bo mieli jedno serce, jednego ducha". Oni w 1920 tak? a my - pytam kaznodzieję - w 1980/81 to  nie? A dzisiaj - wychowując w jedności wiary i rozumu, kultury, powołania do powszechnego braterstwa? Gdzie jest ciągłość dziejów, miłości okazanej w patriotyzmie i Ojczyzna cała "brana tęczą zachwytu od zarania dziejów"? Pokażcie mi to biskupie, proboszczu, księża... na naszym przykładzie, w naszej parafii, gminie, powiecie... Na przykładzie działań naszych (pardon: Waszych!) kandydatów. Przecież to oszustwo, zwodzenie ludzi. Bo przeciez nikt z Was - jak dotąd - nie włączył się w jawny dialog, nie przysiądzie na brzegu naszych studni i podwórek, szkół - jak Jezus do Samarytanki - nie odpowie katechecie w Internecie. Naprawdę chcecie nas postawić tam, gdzie są żołnierze wyklęci? A sami - gdzie wtedy staniecie?! A To Polska i Kościół w Polsce 2014! 
Nie występuję przeciw NIM (Ojczyźnie i Kościołowi), ja JE buduję, współtworzę, całą swoją drogą-prawdą-życiem we wspólnocie młodych i starych pokoleń myślących, mających odwagę stanąć na scenie Teatru Polskiego i przy ołtarzu Wniebowzięcia, mających odwagę myśleć, mówić, pisać, publikować, mieć swoje zdanie. Osoby wolnej, z pełnią godności, i zdolnością do wzięcia odpowiedzialności za słowa i czyny. Wy macie zakazane przysiąść przy komputerze by być i rozmawiać z nami. Wyłączyliście się. Albo wyłączyli Was Wasi przełożeni, a Wy przyzwoliliście. Słowa i czyny spójne, tłumaczące się wzajemnie to - OBJAWIENIE. (1)
Poznacie prawdę, TAK to jest możliwe (postawa miłości intelektualnej, JPII), a prawda was wyzwoli.
"A dziś w szkołach panuje euro-epidemia??? Czego nie zrobili bolszewicy, zrobia ludzie oświeceni. Źli, nam obcy kulturą, niedouczeni... powiedz pan [który wywieszasz banner przed rezurekcją, że Chrystus Zmartwychwstał i Polska zmartwychwstanie], KIEDY? Kiedy Polacy zmądrzeją... Wracają czasy przeklęte... przyszły czasy, że pobić księdza, to cnota. Podli jesteście... ale bezbożnych to nie wzrusza. I nas też to nie wzrusza, ludzi zgniłej Europy..." WSTRĘTNE SŁOWA. Słowa, powielające schematy wymyśłone przez liderów politycznych. Niegodne ambony, kazania, biskupa. Ale w 17 minucie przemówienia z ambony, recytacji twórczości Autora, nasi politycy powiatowi pokazani są na ekranie. A w 19-tej minucie księża z minami męczenników. 
"Wysłałem list do tych, którzy kończą swoje kadencje urzędowania..." mówi biskup. W tekście kazania obublikowanym w Naszym Dzienniku jest niewielka zmiana - "Tak niedawno podobną prośbę słałem do tych, co kończą kadencję rządową, aby nie drażnili wierzących... gdy cierpliwość nasza w święty gniew się obróci, to ani o jedno biurko nie chybi. Kiedyś te kamienie drgną!" Brrr!

"... Tak, proszę Marszałków,
tak, proszę Kandydatów
do Samorządów,
co marzniecie powieszeni na płotach
i słupach z betonu, prosząc:
Wybierzcie mnie!"


Kto Ci biskupie tak przedstawił (zaciemnił, nie naświetlił) obraz polskiej szkoły? Obrażasz nas, nauczycieli, dyrektorki, dyrektorów, katechetów, kucharki, woźne... Przyjedź do nas, byłem w dzieciństwie Twoim ministrantem, lubiłem przed wielu laty Ciebie słuchać, Twoje kazania wydawały mi się, takie... poetyckie, literackie. I tak może pozostało, ale dzisiaj jest inny czas, jawności, dialogu wiary i rozumu, myślenia bardziej potrzebujemy niż wzruszeń. Bo przez 50 lat wszystko było ważniejsze w naszym życiu religijnym, niż duch, język, nauczanie soboru, logika. Biliśmy się o przetrwanie i wolność.

Przyjedź do nas - zapraszamy serdecznie. Umiemy kulturalnie rozmawiać, dziękować... Do jednej z polskich szkół na wszech i po wieki Mazowszu. Wsłuchaj się w słowa naszego szkolnego hymnu - "Jak być człowiek, prawdy szukać w sobie, jak kochać Boga...". Popatrz w nasze oczy, serca, porozmawiaj z nami o naszej wierze i rozumie. I o wielkim dziedzictwie polskiej kultury, u nas akurat z niezwykłą rolą Cypriana Norwida, jego twórczości, życia, jego rodziców i rodziny. Z listem o błogosławieństwo do papieża, wręczonym osobiście na placu Świętego Piotra. Przyjedź, rozjaśni się Twój obraz szkoły i Polski i może nawet Europy (nasi absolwenci kończą także uniwersytety w Europie, robią staże, materiały do prac naukowych...). Odzyskasz radość i nadzieję. Nie można siać fetyszyzmu.

Inni też piszą listy. O Dobrej Nowinie. Przeciwko ukróceniu głoszenia Złej Nowiny. W liście/tekście/tekstach ojca Ludwika Wiśniewskiego, Dominikanina, jest więcej prawdy naszego życia i drogi, niż literatury. I my jesteśmy w nim, nie literatura. „Tak oto doszliśmy do ściany. Nie umiemy ze sobą rozmawiać, krzyczymy na siebie i posądzamy o najgorsze” - w Strachówce (i w całej Rzeczpospolitej Norwidowskiej bez granic) WIDZIMY I BOLI NAS TO CODZIENNIE. Nie wisimy, nie marzniemy na słupach i płotach. Wiszą Ci, którzy nas niszczą, niszczyli i jeszcze bardziej chcą "dowalić". Z błogosławieństwem Kościoła, tzn. iluś biskupów, proboszczów, księży... przecież nie wszystkich. Wszyscy jesteśmy Kościołem! Żyjemy! Jeszcze żyjemy. Jeszcze nas nie rozstrzelali bolszewicy i aktywiści bezlitośni z każdej partii (bez względu na to, czy byli, czy nie byli w Madrycie).

Żyjemy ciągłością wiary i rozumu, w ciągłości ideałów i historii. Jest o nas pewne stare powiedzenie, o takich, co "nie z soli, ani roli, ale tego co nas boli". Jeszcze Polska nie zginęła! Droga-prawda-życie. Wiara i rozum 2014. Amen.



Przypisy:
1. Dochodzi do głosu personalizm... pojęcie Objawienia Bożego poszerza się. Składają się na Objawienie nie tylko same Boże wypowiedzi, same treści doktrynalne, lecz obejmuje ono całość złożoną z «czynów i słów»... Uwydatnia się stała, osobowa i dynamiczna obecność Bożego Objawienia wśród ludzi. Mimo wielorakich i odległych od siebie w czasie Bożych interwencji, całe Objawienie uzyskuje jedność dzięki temu, że szczytowym punktem "ekonomii" zbawczej jest historyczna obecność wśród ludzi Słowa Wcielonego...

PS.
zdj.1 - rok rocznicowy dla polowy Europy, dla nas można liczyć 36 lat, od wyzwolenia ducha wolności wraz z wyborem Krola Wojtyły na Papieża
zdj.2 - polska młodzież, w tym, z naszej szkoły Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej na scenie Teatru Polskiego 11 Listopada 2014!
zdj.3 - uczniowie polskiej (naszej) szkoły świętują naszą (polską) rocznicę XXV Wolności, 4 czerwca 2014, z Wójtem, ks. proboszczem, DyrKa i całym zespołem szkolnym nauczycieli i pracowników
zdj.4 - nasza (polska) mlodzież, uczniowie i absolwenci, świętujemy razem nasze (strachowskie) I Święto Młodości, Solidarności i Stowarzyszeń w XXX Rocznicę powstania Solidarności
zdj.5 - pod Dębem Katyńskim rosnącym pod szkołą RzN w Święto 11 Listopada 2014 - Wójt, ks. proboszcz, przewodnicząca Rady Gminy, sekretarz gminy, DyrKa, nauczyciele, pracownicy, uczniowie, dzieci, rodzice, OSP z Równego, Koło Gospodyń Wiejskich z Równego i Strachówki, mieszkańcy gminy Strachówka

PS.
Nasza modlitwa powszechna podczas mszy św. dziękczynnej za 30 lat Solidarności była taka! O tym też nie da się rozmawiać w mojej diecezji, ani pewnie z biskupem-kaznodzieją literacko-złotoustym?!

Dałem w TYM poście dużo zdjęć. Czy biskup Zawitkowski i inni biskupi, księża proboszczowie i wikarzy... uwierzą, gdy zobaczą i dotkną Zmartwychwstałej Polski?! Czy wzrok odwrócą?!
Nie ma na nich (tutaj) z nami, we wspólnocie: Kazimierza Łapki, byłego wójta-kandydata, Krystyny Ołdak, nauczycielki-kandydatki, Marzeny Kanclerz i innych im podobnych.


2 komentarze:

  1. "Przeczytałem w internecie tekst księdza Wojciecha Węgrzyniaka Zmartwienie biskupem Rysiem. Autor tekstu odnosi się do kazania biskupa Grzegorza, przeczytanego na portalu Deon.pl (a zamieszczonego tam pod nieco prowokacyjnym tytułem „Jezus nie jest znakiem sprzeciwu”), i jego felietonu Ani maluczcy, ani prostaczkowie („Tygodnik Powszechny” z 13.10), w tym – do paru proponowanych przez biskupa, odmiennych niż powszechnie przyjęte, tłumaczeń słów Pisma. Kluczową kwestią jest to, że według Pisma – uważa biskup Ryś – Jezus jest „znakiem, któremu sprzeciwiać się będą” i tak należy rozumieć popularne hasło „Chrystus znakiem sprzeciwu”, którym – dopowiadam to już od siebie – chętnie posługują się dziś kaznodzieje i publicyści, interpretując je czasami w ten sposób, że Kościół wierny Chrystusowi musi się nieustannie sprzeciwiać złu świata. Wydawałoby się, że to kwestia oczywista. Tymczasem ks. Węgrzyniak pisze: „Biskup Grzegorz tworzy definicję znaku sprzeciwu, której ja osobiście nie rozumiem”. Dla mnie dziwne jest to, że ks. Węgrzyniak nie rozumie (co wyjaśnię poniżej)." Więcej... http://www.laboratorium.wiez.pl/blog.php?bl&forumromanum&754

    OdpowiedzUsuń
  2. "Kościół idzie naprzód i przybywa tego Słowa, które należałoby usłyszeć, a my wychodzimy i pleciemy to, co usłyszeliśmy lat temu dwadzieścia". (bp Grzegorz Ryś) za Kasper M. Kaproń, OFM na Fb https://www.facebook.com/kasper.kapronofm/posts/888314747859936?pnref=story

    OdpowiedzUsuń