piątek, 28 listopada 2014

Moja antropologiczno-społeczno-kościelna teza (teoria?)



Mija 25 lat od wyborów, które znaczą symboliczny przełom, z uzależnienia od jednej partii i jej hegemona Związku Radzieckiego. Wszystko im było podporządkowane, od skrawka ziemi, po myśl. Umysł był nawet zniewolony. Wszystko prawie było narzucane z góry. Nie tylko politycznie. Teoria stała na straży. Mysz się nie mogła przecisnąć w takim systemie, dlatego nazywany jest totalitaryzmem. Jednostka – niczym. Jednostka – bzdurą. Kto skrycie o sobie lub o kimś pomyślał, jako o podmiocie, musiał mieć wyrzuty sumienia, którego także w ich teorii nie było. Człowiek był bzdurą i niczym. System – wszystkim. 

Można było studiować – na wszystkich kierunkach wyższych studiów była wykładana ekonomia polityczna i marksizm - materialistyczną wizję wszystkiego. Inżynier też musiał być fachowcem od nadrzędnych teorii. Stosunków społecznych, człowieka, nauki, techniki. Świadomość była wypadkową stosunków produkcji. Tak zwana baza kształtowała, i panowała nad, tak zwaną nadbudowę. Kultura była także tylko nadbudową. Bazą, środkami produkcji i stosunkami produkcji kierowała partia, to znaczy państwo, w którym o wszystkim decydowała partia. Nie to, że cała, tylko w niej najlepsi, wybrani, biuro polityczne centralnego jej komitetu. Mózg socjalizmo-komunizmu. Sam będąc wzorowany na budowie człowieka, ale temu przeczył. Poplątanie z pomieszaniem. Nicość i bzdura rządziły 45 lat nami. Ciągnęły w dół. Czy musi upłynąć tyle samo lat, żebyśmy odbili się od dna i na powierzchnię wypłynął wolny myślący podmiotowo człowiek?!

Kto żył wtedy i spogląda do tyłu widzieć musi wszechwładne państwa z centralą w Moskwie: PRL, ZSRR, Blok Wschodni, Układ Warszawski... Rewolucję naukowo-techniczną też, choć jej nigdy nie było i być nie może, bo to konstrukt ideologiczny. Są zmiany, bywają skokowe, rewolucyjne, w różnych dziedzinach, nakręcają jedne drugie, ale nie ma takich między nimi zależności, żeby były (aż) specjalnym mechanizmem, nowym bytem, dla zapewnienia zwycięstwa światowego komunizmu.

Podmiotowości człowieka, ani innych istnień, nie było. Sumienia też nie było. Takie niezależne od systemu cząstki zostały wykluczone, wyrzucone, zabite na wszelkie możliwe sposoby. W praktyce i teorii. W całej rzeczywistości. Był TOTALITARYZM. Państwo, partia, system – nie człowiek.

Czy my, żyjący wtedy, mogliśmy gdzieś być wolni? Tak, pokątnie. W rodzinie, w w kościele, w prywatnych rozmowach w małym kręgu. W przeżyciach sportowych, w arcydziełach literackich, w salach koncertowych, w bibliotekach... Tam, gdzie szukaliśmy prawdy i wolności, piękna, gdzie chcieliśmy z uporem, studiowaliśmy gorąco, żarliwie myśl ludzką, ludzkiego ducha twory, nie zakazane cenzurą. Księża dla mnie byli przedstawicielami innego świata, strażnikami królestwa. Czy byli wtedy dla mnie normalnymi ludźmi? Raczej nie. Inni. Autorytetami z definicji? Bez przesady. Taka kwalifikacja przysługiwała tylko Prymasowi Tysiaclecia.

Minęło ćwierćwiecze wolności. Życia w wolnym kraju, z własną konstytucją, parlamentem, rządami, w system wielopartyjnym, demokratycznym, bez cenzury...

Żeby być podmiotem w życiu społecznym, politycznym, także religijno-kościelnym, wspólnotowym... trzeba mieć samoświadomość. Kim jestem? Skąd i dokąd zmierzam... Jaka jest moja droga-prawda-życie. Jakie jest moje myślenie. Czy sam rozumiem siebie? Czy pokazuję swoje myślenie? Czy je szlifuję, czy siebie doskonalę w dialogu? Z kim, z czym? Trudno było zdobywać tę wiedzę w minionym systemie, ustroju. Nieliczni ją posiedli. Czy są gdzieś dostępne wyniki badań nad skalą i efektem tego zagadnienia/problemu. Ilu ich? Ile nas?

To, co było, wpływa na to, co jest. Jest, bo było. Tak lub inaczej, warto, trzeba analizować, prześledzić, pomyśleć, przemyśleć, bo to zbyt ważna sprawa.
PAMIĘĆ I TOŻSAMOŚĆ. Czy trzeba bardziej uzasadniać wagę tej pracy! Jej zaniedbanie graniczy z współodpowiedzialnością za zło, jakie się ciągnie za starym ustrojem, systemem. Mija 25 lat transformacji na wielu płaszczyznach. To, co dotyczy człowieka (i pojmowania człowieka), jego formacji, mentalności... wpływa na większość spraw, które dotyczą wszystkich nas. Nie wpływa może tylko na matematykę, cząstki elementarne i technologię spawania metali. Bez względu na tzw. stan życia i cv. Na tzw. świeckich i na tzw. duchownych zarówno. Co z tym dziedzictwem zrobimy, zależy głównie od naszych dobrych lub złych chęci. Okoliczności życiowe, zawodowe... mogą sprawić, że je zminimalizujemy, lub przeciwnie.

Państwo ma uniwersytety, Polską Akademię Nauk, niech dadzą nam zrozumienie. Kościół ma nas, także mnie, katechetę z 33-letnim doświadczeniem. Więc i ja muszę dołożyć swój głos, świadectwo. Szukanie prawdy i wolności nie było dla mnie tylko teorią. Splotły się z życiem. Poprzez moje osobiste wybory stały się moją drogą-prawdą-życiem. Te, pisane wielką literą, wskazują na doświadczenie i samoświadomość Jezusa z Nazaretu. Od niego wziąłem tę trójistną formułę. Sprawdza się wyśmienicie, jak nic innego. Daje poczucie absolutu, wartości nie do podważenia. Teoria (każda?) wobec niej jest tylko podnóżkiem. Cóż po teoriach nieprzekładalnych na życie osób. Któż, jak osoba, może poznać, doświadczyć sensu!

Zostało mi więc dane. To, co najważniejsze w życiu. Sens jeden jedyny, jak największa i najpiękniejsza perła. Jej zewnętrzną atestacją (z epoki!) co też nie bez znaczenia) są dwa wyrażenia Papieża-Polaka:
1) Powszechna Deklaracja Praw Człowieka pozostaje jedną z najwznioślejszych wypowiedzi ludzkiego sumienia naszych czasów
2) człowiek jest drogą Kościoła, a wiara i rozum są jak dwa skrzydła, na których duch ludzki unosi się ku kontemplacji prawdy

Trzecia jego wypowiedź, która napełnia mnie stale zachwytem jest odważne stwierdzenie, że jest prawda, że jest poznawalna, i że jest postawa miłości intelektualnej do człowieka i świata, a dla wierzącego, także do Boga — początku i celu wszystkich rzeczy, czyli taki styl myślenia oraz sposób intelektualnego podejścia do rzeczywistości, który pragnie uchwycić jej cechy istotowe i konstytutywne, unikając uprzedzeń i schematów.

Niestety uprzedzenia i schematy więżą (trzymają uwięzione) polską mentalność (polskiego ducha) 2014. Ja z rodziną doświadczamy tego bardzo boleśnie w kościele parafialno-dekanalno-diecezjalnym. Nastąpił w nim taki regres, że wpychają dziecko w brzuch, chcąc stworzyć nam inną rzeczywistość. Tu na zwyczajnej drodze-prawdzie-życiem przeszliśmy polską drogę dziejów najnowszych. Z „emigracyjnym” epizodem w Legionowie. W Legionowie urodzony, w warszawskim akademickim szpitalu (na ul. Uniwersyteckiej, wejście od pl. Narutowicza) jako student filozofii przyrody na Akademii Teologii Katolickiej – jednym z moich profesorów był ten sam ks. prof. K.Kłósak, który wychowywał, pełniąc obowiązki rektora, Karola Wojtyłę w tajnym seminarium kardynała księcia Sapiehy - przeżyłem noc nawiedzenia 16 października 1978, przez Taize i Francję dojechałem do Solidarności RI w Strachówce, założonej 3 Maja 1981, przez stan wojenny (13 grudnia zastał mnie na Jasnej Górze) wszedłem do katechezy, powołany przez kościół, osobiście przez ks. proboszcza Józefa Schabowskiego, tam dostałem chyba chrzest w Duchu, bierzmowania na resztę posług w Kościele, poprzez wójtowanie w I kadencji samorządu w Polsce, aż po odkrycie Rzeczpospolitej Norwidowskiej... i dalej, dalej, dalej.

Za to, za tę drogę życia, dzisiaj mają nas w lokalnym kościele za nic. Gorzej, za oszustów, fałszerzy, gorszycieli... Ksiądz proboszcz odmawia córce wydania opinii (zwykłe ludzkie świństwo, i premedytacja, żadna religijna nadprzyrodzoność, kościelna świątobliwość), choć wystawił rok temu, żeby – w domyśle – dalej mógł rozgrywać były kanclerz ks. Wojciech Lipka, z pochodzenia sąsiad z Połazia, dr praw, a na końcu intrygi, żeby mogli zanegować naszym dzieciom prawo do stypendium FDNT Żywego Pomnika Jana Pawła II i je odebrać. Kradzież! W żywe oczy. Po drodze jeszcze oskarżenie żony, że zmniejszając opłatę za kolonie (praktykowane w sytuacji, gdy turnus może nie dojść do skutku) okradła Caritas diec. warszawsko-praskiej. Sama tego nie wymyśliła, taka droga była praktykowana przez władze Caritas, tyle, że tym razem podania rodziców o większe dofinansowanie nie doszły na czas do dyrektora ks. Dariusza Marczaka. Ten ostatni szantażuje dzisiaj żonę, dyrektorkę szkoły, że ją oskarży przed Kuratorem Mazowieckim! A nasza szkoła pierwsza założyła Szkolne Koło Caritas i wychowuje także poprzez wolontariat! Co oni zrobili z kościołem lokalnym! Kto im się przeciwstawi? Nikt z księży. Wszyscy się boją.

Oni też chcieli (planowali?), żeby kto inny wygrał u nas wybory samorządowe 2014. Lubiłem – z normalnej natury człowieka, wiary i rozumu - i ks. proboszcza i byłego kanclerza, a gdyby ktoś kiedyś sugerował, że możemy w 2014 budować dwa różne kościoły na tej samej ziemi, nie byłbym w stanie sobie tego wyobrazić, ale tak się stało. My – ten który był zawsze i jest ciągłością, w zgodzie z przeszłością, o nią oparty, na niej wyrastający. Oni – jakiś nowy, według ziemskich rachub. Żerują na niewiedzy, małej świadomości ludzi wiary, którzy boją się nawet pomyśleć o sobie, jako o podmiotach Kościoła. Że, z definicji i bezrefleksyjnie to, co mówi człowiek w sutannie bardziej jest dla nich kościołem, niż oni - stojący daleko w świątyni i mówiący „Boże, miej litość dla mnie, grzesznika”.
Ki czort podmienia ludziom mózgi i kościoły?

Co mam jeszcze powiedzieć? Że przez nich jestem na bezrobociu. Że za nic mają dużą katolicką rodzinę z tradycjami sięgającymi Bolesława Prusa, II RP, Katynia... Po co! To ich nie rusza, mają swoje świeckie plany. Tacy oni duchowni, jak ja strażak. Potencjalnie. Obraza boska? Na pewno. Przemilczą i to. Zwykłe ludzkie, niekościelne, ani religijne małości.

Dwa kościoły w Polsce są faktem. Jeden, ten od zarania, jest w nas. Przez wiarę i rozum. Ten drugi? Nawet papież mówi o nim „urzędniczy i klerykalny” i go nie chce, próbuje zmienić. W Polsce siedzą na stołkach urzędniczych w KEP i diecezjach, parafiach, dekanatach, są instytucją, która chce mieć wpływ na wszystko. Wczoraj najlepiej powiedział to profesor Norman Davies - „Polska ma także duży problem z Kościołem. W latach 80. Kościół w Polsce był wspaniały. To był taki parasol dla wszystkich, nie tylko dla wierzących, ale dla każdego, kto szukał schronienia przed reżimem. Teraz Kościół nie do końca odnajduje się w wolnej Polsce. Nastąpił spory regres. Czasem wydaje mi się, że chcieliby, żeby Polska była jedną wielką parafią. Ale to się nigdy nie stanie. Miejmy nadzieję”. Nie tylko mam nadzieję, ale daję też świadectwo własnym życiem i życiem dużej polskiej katolickiej rodziny, aby tak się nie stało. Żyjemy na świadectwo prawdzie! „We have to have a privilege to talk about FACT in this planet" (prof. Noam Chomsky, ONZ)!

W życiu najpierw są fakty. One wraz poszukiwaniem i poznawaniem prawdy i decyzjami stają się naszą droga-prawdą-życiem. Dwie, trzy zacytowane zasady sformułowane przez Jana Pawła II stały się ich cząścią immanentną. Oczywiście, życie nie stoi w miejscu, będą odkrywane nowe piękne reguły, nowe zdania do cytowania... Jest Prawda. Ona wyzwala. Człowiek to ten, kto zna siebie. W państwie, w Kościele, na całym globie i w Kosmosie. Dobra Nowina zwycięży.

chwała i dziękczynienie


z prawdy się wyłaniamy

i do prawdy wracamy
mnie nie będzie
prawda pozostanie
w niej macie schronienie
i pocieszenie na wieki
szukajcie a znajdziecie

    tutaj: - (czwartek,27 listopada 2014, g. 16.32)

PS.
Na zdjęciu siostra
Alina Merdas RSCJ wręcza papieżowi list od szkoły w Strachówce, z prośbą o pomoc i błogosławięństwo dla Rzeczpospolitej Norwidowskiej (marzec 2003)!


2 komentarze:

  1. Szanowny Autorze Bloga. Jesteśmy zniesmaczeni tym, co Pan pisze o naszym Księdzu Proboszczu, Księdzu Dyrektorze Caritasu, ks. Wojciechu Lipce i innych osobach duchownych. Używanie słów "kradzież", "szantaż" oraz pisanie, że wszyscy się boją jest zwykłą ludzką nieprawdą. Ludzka przyzwoitość nie pozwala przemilczać takich obraźliwych słów wobec ludzi Kościoła, który jest naszym kościołem, który szanujemy i kochamy. Jest nam przykro, że Pan obraża naszego Księdza Proboszcza. Prosimy o pozostawienie Księdza Proboszcza Mieczysława Jerzaka w spokoju. To jeden z najlepszych Księży jakiego znamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto ukrywa sie pod "jesteśmy"? Chętnie odpowiem, porozmawiam z OSOBĄ/OSOBAMI!

      Usuń