poniedziałek, 10 listopada 2014

Prawda o prawdzie (życiu, i drodze)



Jest prawda. Prawda żyje. Jest poznawalna. Daje się nam, kiedy jej szukamy i chcemy przyjąć. Daje się nam na konkretnej drodze życia, które jej potrzebuje i chcę się nią kierować. Trzeba z nią współpracować. Nie znam lepszego wyrażenia na to (wzajemne) związanie, którego owocem jest dar największy, jak DROGA-PRAWDA-ŻYCIE. Darem największym jest wolność, wyzwolenie, zbawienie od zła, w tym od strachu przed śmiercią itd. Jest to ewangeliczne wyrażenie, Dobra Nowina. Stamtąd znam wyrażenie, życie pozwoliło poznać jego moc osobiście.

Powiązanie prawdy i życia nie jest wielką tajemnicą, gdy się wmyślimy. Tylko żywy człowiek może poznawać prawdę. Najbardziej odkrywczym elementem jest związanie prawdy i życia drogą konkretnej osoby (konkretnych osób). Dopiero wtedy podnosi się kurtyna, odkrywa moc poznawcza, światło zostaje skierowane na istotę rzeczy. Potrzebne są moje decyzje, moje wybory, poszukiwania, rozumienia, udział - zgoda, żeby być prowadzonym. Bo.

Nie mam wpływu na czas, w którym żyję. Na miejsce – na początku też żadnego, potem ograniczony. Czas i miejsce są darem, z który przychodzimy na świat. Dzieje natury, osób i kultury je określiły, nam podarowały. Niczym geny. Gen miejsca i czasu, kultury? Będzie we mnie pracował prze resztę życia. Czy będę z nim współpracował, zależy głównie ode mnie.

Urodziłem się w 1953 roku, kiedy w białostockiem strzelali jeszcze żołnierze wyklęci. Dotarło to do mnie plastycznie na filmie o Popiełuszce. Pomimo znajomości własnej daty urodzin i kuzyna księdza bohatera, też księdza z tamtych okolic. Coś musi pomóc otworzyć nam oczy i zobaczyć. Nawet własne życie. Głębia przyzywa głębię. Echo echu podaje wieść. Ich głos się rozchodzi na całą ziemię i aż po krańce świata ich mowy. Nie jest to mowa, której by każdy z nas nie mógł zrozumieć.

W takiej rodzinie przyszedłem na świat. W takim czasie i miejscu. Takie dano mi wychowanie, podstawy kultury. Wiara i rozum są w nie wpisane z pokolenia na pokolenia. Więcej, resztę musi każdy z nas zrobić sam. Nauką, studiowaniem, myśleniem, decyzjami, wyborami. Na resztę dni swoich i swoich najbliższych. W świecie zawsze nam współczesnym. Z faktami, dziejami, kulturą.

Prawda się przede mną rozwija i mnie prowadzi. Gdybym jej nie przyjął, zamknął oczy, odrzucił fakty i sposób, w jaki się mi komunikują, odsłaniają, dają poznać, począwszy od danych zmysłowych... nie umiał kojarzyć, łączyć ich wielopiętrowych powiązań, struktur, konstrukcji to byłaby moja wina. Moja wielka wina zaniedbania rozwoju intelektualnego. Skutkująca jakimś rodzajem ciemności we mnie, a przeze mnie w moim świecie rozchodzących się kręgów działań, oddziaływań i odpowiedzialności.

Droga-prawda-życie prowadzą przez czas i przestrzeń, przestrzenie. Kiedyś kryła się pod pojęciem przestrzeni głównie geometria i geografia w Kosmosie. Dzisiaj równolegle dzieją się przestrzenie publiczne, kulturowe. W czasie i przestrzeniach naszego życia dzieją się dzieje. One wpływają w sposób oczywisty na nas. Nie jesteśmy bytem abstrakcji.

Jest pewna gra towarzyska, ale i metoda nauk o człowieku i społecznych (socjologia, ale i psychologia, psychiatria, antropologia, pedagogika...), której niezbędnym elementem badań są pytania retrospektywne typu: gdzie byłeś i co robiłeś wtedy, gdy wybrano Karola Wojtyłę na papieża, gdzie byłeś i co robiłeś w momencie wydarzania się papieskiego kazania dziejów na placu Zwycięstwa w Warszawie 1979, w Sierpniu 1980, gdzie byłeś i co robiłeś w Sierpniu 1980 (na koniec miesiąca), gdzie byłeś i co robiłeś 3 Maja 1981 w Strachówce, i 13 maja tego samego miesiąca, a gdzie byłeś i co robiłeś 13 grudnia tego samego roku, gdzie byłeś i co robiłeś, co pamiętasz z wyborów 4 czerwca 1989, i następujących po nich wyborów ustrojowych samorządowych w 1990, i następujących po nich wyborach samorządowych 1994...

W każdym życiu osobowym jest zestaw takich pytań. Dla każdego narodu. Środowiska. W grupach społecznych, zawodowych, wyznaniowych... W mojej szkole może dojść pytanie o stosunek do nazwy szkoły, hymnu, sztandaru, roty, wybitnych/wyjątkowych wydarzeń tworzących/kreujących życie wspólnoty szkolnej na pokolenia. Wspólnoty wartości i konsensusu w najważniejszych sprawach! Czy znasz słowa jej hymnu? Czy możesz je śpiewać w pełnej wolności i radości serca, wiary i rozumu? - tak jak hymnu narodowego. Czy potrafisz we wspólnocie wartości, w konsensusie uczuć i celów „brać jej dzieje tęczą zachwytu od zarania dziejów”?

Są pytania weryfikujące naszą przynależność do wspólnoty, wspólnot. Weryfikujące i pokazujące nasz potencjał budowania dobra wspólnego.
Prawda o prawdzie jest prawdą o nas. Prawdą o człowieku. Prawdą o człowieku w nas.

Taka prawda, tak prawda, ta prawda, rozwijała się przede mną i mnie prowadziła. W rodzinie i Rodzinie Rodzin, później przez literaturę, studia na politechnice i na Akademii Teologii Katolickiej (filozofii), podróżowanie po Europie, z wielkim długim przystankiem w Taize, na lekturę Dobrej Nowiny, przemyślenia, przemodlenia, przedyskutowania z długą tygodniową ciszą na medytację, przedyskutowania z braćmi i przyjaciółmi globalnego wszystkiego o życiu, prawdzie, drodze. Wracałem dojrzały. A potem znów tam wróciłem, by dojrzały nawet emocje i język. W Polsce wybuchła SOLIDARNOŚĆ. Wróciłem. Czy to była kluczowa decyzja? Czy dopiero ta, by zakładać w pojedynkę Solidarność na wsi, w mojej gminie przodków moich? Chyba ta była bardziej fundamentalna, wskazuje na to data 3 MAJA 1981.

Ale zaraz potem był stan wojenny, czy więc nie za krótki był czas naszego działania, by stał się fundamentem na resztę życia! Może więc dopiero ta kolejna decyzja, w wyjątkowych okolicznościach wojennych podjęta (czy podjęta? czy wręcz narzucona czasem i przestrzeniami?), by podjąć wezwania płynące z Kościoła, by uczyć młode pokolenie Polaków religii i być ich przyjacielem! Wołanie przyszło przez proboszcza Józefa Schabowskiego, który ma dzisiaj ulicę w mieście Legionowie. I niekwestionowaną pozycję w historii. I obecny jest ciągle i jakoś we władzach lokalnych. W ciągłości czego? Wartości, pamięci, tożsamości. Które trwają, przetrwały różne kadencje i partyjne afiliacje. Tak było. Tak jest.

Taką decyzją zawsze jest małżeństwo. W moim/naszym przypadku z Grażyną. Grażyny z Józefem. Przyszło i dojrzało w parafii, przez wspólną pracę i działanie z młodym pokoleniem Polaków, na drodze prawdy i życia. Bez stanu wojennego nie byłbym katechetą, nie spotkał Grażyny i tak dalej, dalej. Takie (jakie?) wydarzenia, fakty, są płodne, idą za nami, przechodzą w kolejne pokolenia. Prawda jest żywa. Nasz Bóg jest żywy. Nie jest prawem, tradycją i instytucją, których sława, znaczenie i potęga przemija. Jest O-S-O-B-Ą. Osoba jest czymś dużo większym. A człowiek jest drogą instytucji nawet tak czcigodnej jak 2-tysiącletni Kościół. Bo prawdziwy Kościół jest gdzie indziej, nie w samych rusztowaniach. Kościół to osoby w Osobie, w trójcy osób. Nie rozplączesz, nie podzielisz. Adoruj. Na dwóch skrzydłach – kontempluj.

Zgadzam się z myśleniem (treścią, sposobem, metodą) Autora tych słów: - „Kiedy więc pełni podziwu kontemplujemy wielkość i piękno wszechświata... aż po Ducha Świętego, w Jedności Trzech. Jest prawda, prawda jest poznawalna, jest postawa miłości intelektualnej zdolna sięgnąć aspektów istotowych i konstytutywnych rzeczywistości świata, człowieka i Boga (jeśli ktoś w Niego uwierzy). Dobra fenomenologia jest potrzebna metafizyce (otwarciu się na metafizykę), by znaleźć sens niepodważalny. Teraz i na wieki. Amen. 

niewiara zbyt wielu

odejdę stąd
jako bojownik
za wolność
poszukiwania
i głoszenia prawdy

człowiek to ten
kto zna siebie
czyli umie wytłumaczyć
swoje myśli
pokazać swoje myślenie?
mało kto w to wierzy

człowiek ten
wie dokąd świat zmierza
poznaje go i Boga
wie czym się kierować
stateczność jego tarcz
i puklerz mocny
na żaden strach ani zagubienie
nie dozwoli będzie go prowadził
nie podda się
połajankom
i propagandzie
powiedział święty papież
do fenomenologów
a ja widziałem słyszałem
i jestem posłuszny
prawdzie która się daje
nie im i ich zamysłom
serc zbyt wielu 2014
ps.
niewiara w rozum
w myślącą istotę
w wiarę i rozum połączone
piórami i mechanizmem skrzydeł

(niedziela, 9 listopada 2014, g. 21.o5)

Prawda o prawdzie i o każdym z nas jest trój-istotna? Trój-dzielna? Jednością trzech dziedzin nierozłącznych: drogi-prawdy-życia. Tak się weryfikują, potwierdzają, rozświetlają, objawiają, żyją. Inne deklaracje, są tylko deklaracjami.

I tu wchodzimy na pole obecnej chwili, Polska, gmina, parafia, Kościół 2014 – w Strachówce i Annopolu. Nasze życie, droga-prawda-życie weryfikuje drogi, wybory, decyzje innych osób. Nie może być sprzeczności w prawdzie. Prawda szlifuje się i sprawdza w dialogu otwartym na drugą osobę i na wieczność całą. Brak dialogu to brak objawienia prawy. Tych, którzy odrzucają dialog. Bo, ci, którzy się dzielą swoim myśleniem – gotowi na dialog zawsze i wszędzie - są już w prawdzie.

Dowody z życia i z Internetu. Prawda daje się odblaskami, okruchami... veritatis splendor. Jeśli je zbieramy, notujemy – mamy. Wcześniej lub później. Człowiek to ten, kto zna siebie. Kto pozbierał, doświetlił fragmentów fragmenciki życiowe, żywe. Kto przyjmuje prawdę, tak, jak się mu daje, pokazuje ją wszem i wobec i daje się jej prowadzić. Jemu. Osobie osób wspólnoty świętej. Obyście byli jedno. W sobie, z innymi i w Nich.

Oto plik ostatnich zapisków na Facebooku, jadąc wstecz, tak jak pokazuje to funkcja „Twoje aktywności”:

1) W telewizji pada pytanie do obecnego rzecznika "podobno w swojej partii ma pan przydomek Breivik"... Mnie za pomylenie !!! - tak, patrząc w jakiejś przypadkowej chwili w wyciszony ekran TV byłem przekonany, że to Breivik! - tłumaczą, że mój mózg dokonał jakiegoś strasznego czynu! Ocenzurujcie pracę mózgu!!! Tośmy doszli sedna! Znów z pomocą mediów! - tak się złożyło, stało, to FAKT! fakty nie są intencjonalne! są zdarzeniami OBIEKTYWNYMI! O czym więc my dyskutujemy? O tym, co się komy wydaje, czy o tym, co jest, czy wydaje się że wydaje... To bardzo poważna kwestia. Polsko 2014! czy potrafisz być obiektywna!? Czy, jak mój stały oponent „ktp1”, brat-katolik, ale bardziej katolicki według siebie samego - „Co jakiś czas przestaje być myślącym człowiekiem. Używa kalek, propagandy, pomówień, ucieka w... bezmyślność? „NIE MA WIARY BEZ MYŚLENIA!” - czyżbym na próżno cytował na każdej lekcji religii św. Augustyna, przez 33 lata!

2) Mój wpis był taki - „Ojej, Mastalerka pomyliłem z Breivikiem, dziwiłem się dlaczego przemawia na wolności. Zaznaczam, że w tv był tylko obraz, nie wiem co mówił, głosu nie słyszałem.”
Dostałem kontrę od kilku osób. Nie da się uniknąć takich sytuacji dzieląc się sobą, swoim myśłeniem nieocenzurowanym. Ale to jest/daje nam właśnie miejsce i czas i okazję na zwycięstwo w nas wiary i rozumu, nieprawda!:
A - Wyjątkowo debilne zestawienie i wyjaśnienie równie debilne. Wstydzę się za Pana - Panie Józefie, nie mówiąc o tym, że jest mi szczerze przykro.
ja - Cóż, fakt. Bez intencji
A - Oraz bez śladów myślenia. Przykre to, jak już pozwoliłem sobie napisać. Na Pan miejscu bym to usunął, ale to jedynie moja nieśmiała sugestia.
ja - Jednak zostawię. Czy nuty Pan cenzuruje?
A - Po tym co Pan zechciał napisać musimy się pożegnać. To, że się Pan zachował jak idiota edytując zdjęcia, to wyłącznie Pana sprawa, ale sugestia, iż bawię się w cenzurę jest dla mnie - barda Podziemnej Solidarności wręcz obelżywa. Żegnam zatem. (lajk od księdza)
ja - Znów nadmiar emocji, nad myśleniem. Musze wytrzymać to ciśnienie. Ja przedstawiam stan faktyczny, bez intencji, bez przypisywania barw partyjnych... Tak było, jak opisałem. Nie należy doszukiwać się oskarżeń o cenzurę typu politycznego, ale w sensie segregowania wrażeń, danych sensorycznych... Pana dziedziną jest muzyka, więc nuty. Moją słowa, obrazy. I tyle, oczywiście, że jest mi przykro. Musze wytrzymać Pańską irytację, ponad myślenie.
Nim doszło do tego zgrzytu, miałem zanotowaną notatkę wersową, która chyba tyka tych zagadnień, meritum spięcia;

"FORMA I ISTOTA"
Bóg patrzy spokojnie
na listopadowe spory
Polaków
samorządowe wybory
narodowe obchody
kościelne milczenie
(brak dialogu z wiernymi)
w diecezji w-praskiej
choć źle się tu dzieje
jakby księży nie było
albo ich zakneblowali

(niedziela, 9 listopada 2014, g. 14.31)

B (ksiądz) - No właśnie... Trzeba najpierw pomyśleć, zanim się zrobi takie zestawienie!
ja - I też, B, nie wyjaśnisz swojego sposobu myślenia? To w niczym nie pomożesz sprawie, mnie...  Nie, bo nie?!
B (ksiądz) - Po prostu nie robi się takich zestawień. I tyle! Dziwię się, że muszę przekonywać wykształconego człowieka...
ja - "Takich", „to” to znaczy jakich i co? Zaimki, czy inne formy zastępcze nie pokazują myślenia? Ja swoje pokazałem dokładnie. Jeśli trzeba, to dopowiem, wszystko, całe swoje myślenie w tej, czy innej sprawie. Okropny jest świat zastępczych form, niedowiedzeń. Czy ja mam do czynienia z homo-robotami? I z cyber religią? Nie, bo nie :-(

3) „Takich i to” połączyło dwa różne wątki. Już nie tylko ze względu na podobieństwo fizyczne dwóch ludzi, ale teraz także ze względu na podobieństwo sposobów myślenia i dzielenia(się)/obecności w Internecie dwóch szkół katolickich. Drugi wątek (ścieżka) jest lokalny i wyborczy. Nauczycielka pewnej szkoły kandyduje na wójta swojej gminy. Dyrektorka tej szkoły nie może zwyczajnie rozmawiać z tą nauczycielką-kandydatką, bo na zebraniu szkolnym (posiedzeniu rady) nie chce odpowiadać, w w Internecie blokuje dyrektorkę. Idiotyzm, to mało powiedziane! Anty-demokratyczność? Już lepiej. Anty-personalizm? Na pewno. Anty-katolicyzm (dzieje się wszak wśród katolików parafialnych)? Jawnie i otwarcie, TAK. Przykład na kondycję polskiego społeczeństwa 25 lat po... poplątanie z pomieszaniem. Fałsz. Zakłamanie. Dezintegracja półkul mózgowych! - centralnego ośrodka nerwowego, duchowego, intelektualnego! Błogosławiona przez znaczącą część polskiego Kościoła, czyli księży i biskupów.

Nauczycielka dała wpis na blogu podobno wyborczym („wyborczym” podobno, bo co to za demokratyczne wybory i kampania, które cenzurują, blokują, kneblują wyborców?!). Cytuję:

"Zgadzam się [z]:
"Ja chcę z całą mocą powiedzieć, że na tych wyborach samorządowych świat się nie kończy, świat się zaczyna. Po tych wyborach musimy żyć ze sobą i obok siebie. Z tych różnic, które są, musimy tworzyć nowe wartości i najgorsze jest to, że rozdzieramy dziś tego typu politycznymi warszawskimi emocjami, wspólnotę samorządową - zauważył. Polska małych ojczyzn wymaga, by wszystkie ręce ponad podziałami pracowały dla tych ojczyzn jeszcze mocniej niż w centrali" - powiedział premier Piechociński.
U nas też rozrywa się wspólnotę ludzi. Nie warszawskimi, ale "annopolskimi 3" emocjami.”

"Annopol 3" to nasz adres, dyrektorski, kiedyś nawet wójtowski (I Kadencja samorządnej Polski). A w początkach chluba II RP. Stą d się wyrusząło na narodową pielgrzymkę do Ziemi Świętej i na Kongresy Eucharystyczne. Żywy pomnik dziejów, kultury, niezwykłej pobożności, aż po pragnienie świętości. Z Matką Bożą Annopolską w rogu Ogrodu. Był tu kiedyś biskup założyciel diecezji i inny prawie biskup z dalekiego kraju i brat ksiądz Marek z Taize... i "wiele ludzi tutaj było i do Ciebie się modliło". Taki to klimat tutaj panuje od ponad 100 lat!

Dyrektorka mogła powiedzieć swoje zdanie tylko udostępniając wypowiedź nauczycielki, tylko na tyle nam pozwala:
"Oj przesadziła kandydatka i to bardzo. "Kto rozrywa wspólnotę lokalną?" Popatrzcie sami Czy to jest normalne? 11 listopada od pięciu już lat Stowarzyszenie Rzeczpospolita Norwidowska organizuje Urodziny Polski, wspólne patriotyczne świętowanie. Wydarzenie wpisane do kalendarza gminnych uroczystości, ustalonego w styczniu na wspólnym spotkaniu organizacji pozarządowych z wójtem gminy. I co? Kandydatka robi swoje obchody z grupą mam i dzieci ze szkoły i z terenu, tego samego dnia i jeszcze pisze, że zostało ustalone to w sierpniu, choć dobrze wiedziała, jak to się w gminie odbywa, jest przecież radną i prezesem swojego stowarzyszenia „Przyjaciół Strachówki”. Można zaklinać rzeczywistość. Można wypisywać bzdury pisząc "annopolskimi emocjami" tylko z rozumem i dobrą wolą współpracy nie ma to nic wspólnego."

Ja udostępniam na swoim profilu, z wyjaśnieniem - „Nauczycielka-koleżanka-kandydatka-na-wójta-i-na-katechetkę blokuje nas, swoją dyrektorkę i starego katechetę, wójta I Kadencji, założyciela Solidarności w gmine, ojca dużej rodziny, odkrywcę RzN, ale nie przestaje o nas pisać. Może nauczycielka Krystyna nami myśli? Może cierpi na obsesję na punkcie swojej dyrektorki? Pytajcie jej, bo my jesteśmy ZABLOKOWANI! Wyrzuceni przez nauczycielkę itd. A ona w słowach ma dla nas wszystko, obiecuje demokrację, współpracę... ale jej czyny skrzeczą zupełnie co innego.”

- dostaję kontrę od katolika (zaszyfrowanego przeze mnie kiedyś jako „ktp1” - katolicyzm tropiąco prześladowczy) - „A mi to wygląda [raczej] na Twoją obsesję Józefie”
- moje dopytywanie: - „I znów to samo, co znaczy w Twoim wpisie "to". Jak rozmawiać zaimkami?” I wszystko jasne (w tym punkcie).

4) Innym razem, udostępniając post kandydatki-koleżanki-nauczycielki wpisuję treść: - „Nauczycielka, której się pomieszało wiele. Odnosi się do wpisu swojej dyrektorki, którą blokuje na Facebooku, której nie chce odpowiadać na pytania w szkole. Nauczycielka radna, która chce zaprowadzić swoją demokrację i sprawiedliwość w całej gminie, chce pokazać wszystkim mieszkańcom, KTO TU RZĄDZI, za plecami już dzisiaj. OBRZYDLIWOŚĆ mówię wprost i otwarcie! Reszta niech tchórzliwie milczy widząc TAKĄ nieprawość na naszych wspólnych drogach, dróżkach, ścieżkach. Prawda raz zabita, nie powstaje tak szybko! Kto nie chce dialogu dzisiaj - uciszy wszystkich, jeśli będzie miał władzę!

Nawet nie chce mi się sprawdzać, w jakim związku mój wpis pozostaje do tekstu żony/DyrKa: - „Udostępniam i to, bo to kolejny objaw przewrażliwienia kandydatki na swoim punkcie i mnóstwo sprzeczności. Nie będę się do tego odnosić, szkoda mojego pisania. Rozumiem emocje kandydatki, ale czyżby była jasnowidzem i wie, co notowałam, wie jak będę głosować, dlaczego znalazłam się na jej zebraniu wyborczym, i kto dziękował mi za obecność i pytania do Starosty i do niej? :-) A swoją drogą poziom zaufania do ludzi porażający.” (kto chce przeczyta notatkę Grażyny, JAK TO LECIAŁO,  i wybiórczy blog kandydatki, na który nam wstępu zabroniła (prócz funkcji udostępniania)!

5) Dzięki Internetowi i innym mediom nie jesteśmy skazani na zaklęty wszechogarniający krąg działań nauczycielki-kandydatki-radnej-prezeski-liderki-studentki-przyszłej-katechetki-...
W Berlinie obchodzą hucznie, ludno i świetliście 25 rocznicę obalenia muru, który dzielił miasto i świat. Przy kolejnych artykułach i udostępnieniach wpisuję słowa (komentarze), które mówią o naszej smutnej prawdzie Polski, Kościoła, parafii, powiatu, diecezji 2014, świętujących tę samą pamiętną 25 Rocznicę Wolności dla połowy Europy i Polski najpierw:
- gdyby mój kościół parafialno-dekanalno-diecezjalny tak patrzył i rozumiał swoją misję jak papieże, nie bylibyśmy na aucie, a w gminie nie byłoby takich podziałów. Przykład? Świętowanie 11 Listopada. Nauczycielka-kandystaka-patriotka-katechetka-przyszłościrobi swoje świętowanie. Ma kolejną okazję pomącić ludziom w głowach. Współpraca z innymi? W tym ze swoją dyrektorką szkoły? Nigdy w życiu. Nauczycielka ma swoją Ojczyzne, gminę, parafię i ciągnie w swoją stronę. Schizma pobłogosławiona! Tu jest chyba clou podziałów. Partie się rozpadną, zmienią. Szkodę wyrządzoną przez mój/nasz Kościół dużo trudniej będzie naprawić! Jednopartyjne duszpasterstwo zabija, nie tylko nas. Trzeba im ciągle przypominać, że my i papieże też jesteśmy Kościołem! 
- gdyby moich duszpasterzy stać było tylko na taki obiektywizm, jak panią kanclerz Merkel, o anielskim imieniu, nasze gminne życie byłoby lepsze!

6) Czasem wymiana zdań pod jakimś postem prowadzi mnie do uogólnienia problemu i wyjścia z nim na szersze wody. Daję wtedy oddzielnego posta, rozbię notakę na Fb, albo wersowaną notatkę na post post scriptum, lub rozrasta się sprawa w długaśnego tasiemca na blogu „Osobny świat”. Tak to działa. Tym razem (wczoraj) też tak było. Pewien wątek, tzw. „dwóch szkół kościelnych”, wypączkował w krótki ważki post:
Duża część mojego, naszego polskiego Kościoła jest bezradna intelektualnie wobec współczesności. Nie ma ich co żałować, to ich zaniedbania i zaniechania. Trzeba żałować nas i Polski. Skutek rozlewa się na wszystkich.” Po nim krótka wymiana z reprezentantem kościoła tropiąco-prześladujący, w łagodniejszej wersji „potępiający” „ktp1”:
- ktp1 - może Twojego Józefie tak, ale nie polskiego Kościoła. Polski Kościół radzi sobie na szczęście całkiem dobrze z wyzwaniami współczesności. Nazywa problem po imieniu i pokazuje właściwe rozwiązania
- ja - w czyim imieniu mówisz? Ja, w swoim, z doświadczenia własnej drogi-prawdy-życia, z 33-letnim katechizowaniem w tymże Kościele, ad maiorem Dei gloriam!
- ktp1 - a ja mówię w imieniu Kościoła z jego 1000 letnią tradycją w Polsce 
- ja - czy to samochwalstwo, uzurpacja, zatracenie miary? Bo ja mogę powiedzieć jedynie, że znam chyba tylko parę osób podobnie myślących (więcej domniemywam) np. redaktora Więzi!
- już czytałem te bełkoty z Tygodnika Powszechnego. Wolę głos kościoła, a nie jakiegoś pismaka. 
- ja - nawet Fronda zrobiła z Niego Rzyczana, na szczęście już byłego kieleckiego ordynariusza :-)
"Wolę głos Kościoła" i tak w kółko. Nazywasz głosem Kościoła głos każdego, byle miał sutannę i myślał jak Ty. Pobożny myśliciel wierzący, albo katecheta, już nie jest dla Ciebie Kościołem, ale "bełkotem". To właśnie nazywam bezradnością intelektualną... Ty mówisz, że polski Kościół ma tak, jak Ty. Tak macie, to fakt. Dziękuję, są też inni tzw. świeccy, ale i księża i biskupi, myślący jak ja i red Nosowski i inni. To jest właśnie manipulacja, smutne. OJ ZAWISTNICY, ZAWISTNICY „Mojżeszu, panie mój, zabroń im prorokować!”, „Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zabranialiśmy mu, bo nie chodził z nami”!
- „Emigrantka” - a mi się dziś spodobało to... patrzeć na wszystko jak Jezus... a niekoniecznie jak prawo i zasady i procedury... i myśleć 
- ja - piękny przykład. "Tu jest logika", w tym jest myślenie, odwołanie do obserwacji świata (natury, nauki... kultury), inteligencja... Rób i Ty i my podobnie - to takie oczywiste. Większość wierzących rodaków nie chce posługiwać się myśleniem w dziedzinie wiary, a nawet boi się myślenia, nie ma do niego (siebie, człowieka na obraz i podobieństwo Boże!!!) zaufania. Przytoczę swoją ostatnią wersowaną notatkę : "FORMA I ISTOTA" (jw)
- TIR-owiec - Panie „ktp1”, według Pana polski kościół sobie radzi? Pan sobie kpi, jest Pan cyniczny, czy po prostu zacietrzewiony i ślepy? Chyba jednak ślepy, skoro Pana postawa w niczym nie przypomina tej chrześcijańskiej - zieje Pan jadem, nienawiścią i pogardą wobec wszystkich, którzy maja odmienne zdanie.
- „ktp1” - widzę, że jak brakuje argumentów to dla niektórych najlepsze są inwektywy.
- ja – wtedy właśnie powiedziałem, że "nie, nie są najlepsze. Też mnie dzisiaj spotkało ostre spięcie z bardem Solidarności (jw). Ale – powtórzę - to jest właśnie miejsce i czas i okazja na zwycięstwo w nas wiary i rozumu, nieprawda! Tak wierzę, tak myślę i dzielę się myśleniem. Mój post nie miał nic z intencjonalności antypartyjnej. Był zapisem czysto fenomenologicznym wrażeń zmysłowych i pamięcią wzrokową mózgu. To dopiero na nich można nadbudować wszystko, dobre i złe, zależy od intencji. Jeśli jednak nie będziemy mieli wrażliwości i zdolności zapisywania tego, co widzimy, słyszymy, czujemy... to wszystkie następne etapy pracy umysłowej dadzą taki sobie, wydumany, wynik. Dane zmysłowe first, potem rozumowanie, wnioskowanie, ocenianie... To, co dałem, może być krytykowane, oprotestowywane, ale nie można zarzucać mi złej woli! Basta, z tym rodzajem terroru. W świecie i w Kościele. Przecież przy tej samej okazji głos zabiera ksiądz, ale wybiera tylko to, co mu pasuje do koncepcji, reakcji. Nie widzi tekstu, wyznania mojej wiary, cytowanej notatki "FORMA I ISTOTA" i masy/mnóstwa innych, np
- „ktp1” - to Ty Józefie jako katecheta mącisz w głowach. Gazeta Wyborcza i NATEMAT z Lisem, Palikotem i Środą w tle to są Twoje autorytety.
Gdybyś Józefie nie głosił tych neoliberalnych poglądów, tego przyzwolenia na destrukcyjne nowości, to bym nawet Cię rozumiał. A tak, nie rozumiem.
Dlatego napisałem Józefie, że bliski jestem rozumienia sytuacji, którą przedstawiacie z żoną. Jednak do pełni zrozumienia przeszkadzają mi z kolei poglądy jakie głosicie. Gdybyś Józefie nie atakował tak Kościoła, to pewnie bym Cię rozumiał .
- ja - co znaczy, według Ciebie, że atakuję Kościół? Jeśli pisze o świństwach ze strony mężczyzn w sutannach, to nie znaczy - według mnie - że atakuję Kościół. Odwrotnie, ja bronię Kościół, którego drogą jest człowiek wierzący. A że wśród księży są czarne owce to wiemy. Trzeba mieć odwagę, to fakt. Płacimy srogą cenę, jako rodzina, nawet nasze dzieci! Czy chciałbyś to usprawiedliwiać? Powiedz to młodym, wyjdź na ulice z takim przekazem, to nie będzie Dobra Nowina! To będzie krycie swoich. Inne czasy. Wolności myślenia, słowa, wiary i rozumu! Przeciw stereotypom.
- „ktp1” - Józefie, tutaj moglibyśmy toczyć długą dyskusję nad metodami troski o kościół. Zobacz gdzie jest teraz Lemański, którego tak broniłeś za otwartość, mądrość i wizjonerstwo?
- ja – słów, które mi przypisujesz, o ks. Lemańskim, u mnie nie znajdziesz! Cho mi go żal, szczerze. To, po pierwsze.
Po drugie – najważniejsze – jak ja mam atakować, w sensie „szkodzić', zwalczać – Kościół, skoro w nim pracowałem 33 lata, a zwłaszcza, skoro zależy mi tak, jak na własnym zbawieniu, na zakochaniu moich dzieci w Kościele, na przekazaniu im wiary i rozumu w pełni, na ile tylko potrafię to zrobić jako ojciec. O CZYM TY MÓWISZ? O CZYM MYŚLĄ PODOBNI DO CIEBIE MIŁOŚNICY KOŚCIOŁA JAKO STRUKTUR WŁADZY! Nie, takiego Kościoła nie byłbym ani w stanie, ani w sercu i rozumie, nikomu przekazywać, nakazywać, wciskać. NIE! Mogę i chcę jedynie ukazywać i przekazać w sztafecie pokoleń Kościół, wspólnotę wiary. Kościół, jako ciągłość drogi-prawdy-życia człowieka na ziemi, w tym rodziców, ojców, matek. Drogi świętej i ROZUMNEJ. Która nie ma kłopotów w otwartym dialogu z rozumem, z kulturą, ze światem współczesnym. Który jest Gaudium et spes, radością i nadzieją. Który jest Lumen gentium, światłem narodów. W którym są grzeszni zwykli ludzie i błądzący, grzeszni księża i biskupi, papieże również. Ale całość jest spójna - „Spodobało się Bogu w swej dobroci i mądrości objawić siebie samego i ujawnić nam tajemnicę woli swojej, dzięki której przez Chrystusa, Słowo Wcielone, ludzie mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym i stają się uczestnikami boskiej natury. Przez to zatem objawienie Bóg niewidzialny w nadmiarze swej miłości zwraca się do ludzi jak do przyjaciół i obcuje z nimi, aby ich zaprosić do wspólnoty z sobą i przyjąć ich do niej. Ten plan objawienia urzeczywistnia się przez czyny i słowa wewnętrznie z sobą powiązane, tak że czyny dokonane przez Boga w historii zbawienia ilustrują i umacniają naukę oraz sprawy słowami wyrażone; słowa zaś obwieszczają czyny i odsłaniają tajemnicę w nich zawartą. Najgłębsza zaś prawda o Bogu i zbawieniu człowieka jaśnieje nam przez to objawienie w osobie Chrystusa, który jest zarazem pośrednikiem i pełnią całego objawienia. JAKIE TO PROSTE! To chcę głosić i przekazywać. Tylko tyle? Tak. Rozpisać na szczegóły i pokazać własną drogą-prawdą-życiem. Moja/nasz religia nie jest dla mnie abrąkadabrą i kaznodziejstwem. Życiem-prawdą-drogą konkretną, poświadczaną każdego dnia, eksperymentalną i doświadczalną, że ach!
- a Ty „ktp1” zwracasz się do mojej żony/rodziny słowami w tym kontekście zupełnie absurdalnymi (z innej religijnej przestrzeni, czasu, planety) - „Zadam teraz Pani trudne pytanie. Jak widzi Pani posługiwanie się przez męża Gazetą Wyborczą przeciwko kościołowi? … posługiwanie się przez Józefa mediami bezspornie wrogimi kościołowi"
- ja - prawda odsłania się przed tymi, którzy jej szukają. Uprzedzę Twoje pytanie, dlaczego nie spotkamy się i nie opowiemy tego wszystkiego naszemu arcybiskupowi. Otóż, opisałem i wysłałem do kurii. A przez księdza proboszcza próbujemy się umówić z arcybiskupem Hoserem (złożyliśmy list z taką prośbą w parafii, urzędową drogą, z poświadczeniem).
- „ktp1” - Pani Grażyno, jednak zasmuciła mnie Pani swoim komentarzem. Bo chociaż rzeczywiście nie znam pani poglądów jako całości, to jednak w sprawach mnie interesujących wyraźnie się pani wypowiadała w tematach swojego męża. Ja kiedyś nawet pisałem, ze to dobrze, że rodzina trzyma się razem. Więc nieuczciwy jest Pani komentarz. I oczywiście nie odniosła się Pani do mojego pytania stosując wymijająca retorykę. A faktem jest posługiwanie się przez Józefa mediami bezspornie wrogimi kościołowi przeciw niemu.
- ja - "posługiwanie się przez Józefa mediami bezspornie wrogimi kościołowi" to tylko Twoje słowa. Gołosłowie! Gdzie fakty??!!
A btw. o czym ma myśleć, się zastanawiać czytelnik strony "Wiara i rozum"? Dałem pierwszy link na otwarty list zakonnika św. Dominika za "Tobie dam klucze królestwa niebieskiego"? W trosce o mój/nasz kościół! Cóż w tym niewłaściwego? A drugi link dałem też na stronę katecheci.pl, autor tekstu konsultował także ze mną swój ogląd katechetów, z pomocą mojej strony Katecheza Online. „Ktp1” - źle się bawisz w inter-osobowym-świecie. Mącisz w głowach. Ludzie myślący, ludzie dobrej woli nie dadzą się Twoim, sorry, prymitywnym zagrywkom!

skazany na niebo

już nie pogadam
tutaj sobie chyba
mam niemych
albo martwych
słuchaczy
ale może w niebie


    (niedziela, 9 listopada 2014, g. 20.27)

albo:

wiara

jest nadzieją i miłością
trzy w jednym
wiem
coś czuję
wierząc
rozumiem

rozum jest bardziej statyczny
wiara dynamiczna
zna To
w co wierzy
czeka
jest wiecznym oczekiwaniem
spełnienia
wyrywa się ku nadziei
na coś Kogoś

   (piątek, 7 listopada 2014, g. 9.04)
***

Jezus i Bóg mój 


potrzebuję Ciebie
chcę z Tobą rozmawiać
powiedzieć co boli i być
nie wiem jak to działa
to znaczy wiem pomaga
zawsze
to Ty tak działasz
nie dając zaświadczeń
nie stawiając stempli
bo co innego i kto
skoro od tysięcy lat
przenikasz i znasz
mnie nas
a my Ciebie
na skrzydłach wiary i rozumu
kontemplujemy prawdę

     (czwartek, 6 listopada 2014, g. 10.53)

Nie, o tym nie mówią, ani "ktp1", ani ksiądz "B" ani słowa. Nie pasują im wyznania wiary. Na to mają monopol oni, na ambonie? Zawistnicy.

wbrew niezrozumieniu

jestem szczęśliwym człowiekiem
bo moje oczy widziały
wydarzenia losy i historię
(po katolicku Zbawienie)
to co się działo w moim czasie
i wszystko rozumiałem w miarę
drogi-prawdy-życia swojego
- mowę faktów - wiarą i rozumem
z Panem Bogiem za pan brat
w osobie Jezusa Chrystusa z Nazaretu

człowieku poznaj samego siebie
jak się ojciec JP II święty czuje - sobą
odpowiedział na pokładzie samolotu
otwórz oczy uszy serce wiarę i rozum
non abbiate paura
jesteś i będziesz jeśli chcesz
drogą Kościoła
nawet jeśli księża i biskupi nie rozumieją
niech ci się tak stanie

     (wtorek, 4 listopada 2014, g. 9.32)
***

apologetyka


jest bo był
było będzie
mowa faktów tak mówi
bezpłciowa jak wieczność
wiary i rozumu
w drodze-prawdzie-życiu
osobowym osób
mnie ciebie
ale instytucje
nie uznają proroków
prorockiego w nas
istnienia
a zwłaszcza
kapłanów wiednych
świadomych prawd
Boga w nas
nas w Bogu

      (poniedziałek, 3 listopada 2014, g. 9.14)
***

kontemplacja


życie jest krótkie
albo długie
zależy komu
z której strony

można kontemplować prawdę
która się daje każdemu
w drodze-prawdzie-życiu
w sztuce dziękczynienia
wiara i rozum tam sięgają Boga
Bóg nas dotyka i mieszka
sam powiedział
Biblią i Jezusem z Nazaretu
kontemplujmy cieszmy się
radością pełną
będąc sobą
  
        (poniedziałek, 3 listopada 2014, g. 9.06)

Jeśli nie potrafią się otworzyć, przemówić, żyć w dialogu prawdziwym z nami – to ich czas już minął. Nie chcemy takiego Kościoła. Nie chcą nasze dzieci i uczniowie. Tylko personalizm. Tylko osoba. W wolności. Człowiek jest drogą Kościoła.

7) Polska żyje „podróżą trzech polityków”. My podobne sprawy przeżywamy na własnym ciele: osób, rodziny, szkoły, parafii, gminy, masakrowanej pamięci i tożsamości nas i naszej najnowszej 33 letniej historii.
"Jutro będzie za późno...". Kpina z Dobrej Nowiny - aby byli jedno! Najsmutniejsze w tych machlojkach polityków i ich partii jest to, ŻE MAJĄ BŁOGOSŁAWIEŃSTWO KOŚCIOŁA. Tzw. Kościoła, tzn. osób funkcyjnych, bo WSZYSCY JESTEŚMY KOŚCIOŁEM. Jako Kościół mówimy i modlimy się - NIE, NIE, NIE! Boże wybacz im, bo nie wiedzą co czynią!!!

Chyba najostrzejszym moim wpisem ostatnich czasów (może w ogóle?) był ten - „Niestety „ktp1” to, co robisz tutaj, czyli, co piszesz, nazywa się wciskaniem dziecka w brzuch, po prostu manipulacją. Przykre, smutne. Taki dajesz obraz Kościoła? Gdybyś mógł podałbyś, gdzie i kiedy napisałem, że "Lemańskiego, broniłem za otwartość, mądrość i wizjonerstwo?". Nie chcesz przyjąć do wiadomości innych faktów, niż to, co jest przed Twoimi oczami. Oprócz Twojego wspaniałego, bez cienia i wad, obrazu polskiego Kościoła jest jeszcze diecezja warszawsko-praska. A w niej z kolei nasza gmina, powiat. K.Łapka i K.Ołdak sa kandydatami do samorządów różnego szczebla, popieranymi przez PiS i PSL, a te są popierane przez miejscowych funkcyjnych księży, reszta, tzn. ogół milczy!!! Nawet po tak emocjonalnym moim komentarzu/poście, cytuję dosłownie - "Kiedy patrzę na te dwa zdjęcia teraz akurat obok siebie na stronie bloga "Osobny świat" to chciałbym złapać za klapy przynajmniej dwóch księży: proboszcza Mieczysława i byłego kanclerza ks. Wojciecha Lipkę i tak długo nimi potrząsać, żeby wydusili z siebie czarną smolistą tajemnicę, DLACZEGO! Może jeszcze ks. dyrektora Caritas Marczaka... Dlaczego księże Mieczysławie, Wojciechu, kurio nieprześwietna, wprost przeciwnie! wzdrygam się przed Wami. Karmiąc się i umacniając zdjęciami z księdzem biskupem Kazimierzem Romaniukiem i Lechem Wałęsą. Patrzcie razem ze mną, z nami i pytajcie: CO SIĘ STAŁO Z KOŚCIOŁĘM DIECEZJI WARSZAWSKO-PRASKIEJ?... chcecie innych egzorcyzmować?!" Milczenie mojej diecezji (księży w niej) po takim wpisie rozumiem, jako milczące potwierdzenie tragicznie smutnej rzeczywistości, w jakiej żyją setki tysięcy(?) wierzących Polaków.”

Czemu, aż tak? Takich rzeczy nie pisze się lekką ręką. Tę rękę musiał ktoś poprowadzić. Osoba. Osoba we mnie, która zobaczyła dwa zdjęcia, na jeden raz. Nagle. Zabolało, że... (nie napiszę zawyłem, bo diabła we mnie zobaczą, taka diecezja, taki Kościół dominujący w Polsce). Zabolało tak, że zabija. Nie tylko mnie, nas. Zabija, masakruje, dezintegruje historię, pamięć i tożsamość! Tego kawałka Polski.
Bo spójrzcie na te dwa zdjęcia, połączone czasem i miejscem. I historią. I sakramentami. To one mówią i krzyczą. Wykrzykują, wyśpiewują pełnym głosem HYMN DZIĘKCZYNIENIA. Za Wolność, za Kościół, za wiarę i rozum, za Polskę, za B.Prusa, za Katyń, za Matkę Bożą (1910r.) w naszym życiu, za Solidarność (3 Maja 1981), za małżeństwo, za rodzinę na przestrzeni grubo ponad stu lat (+/- 150?!). Za ciągłość, za jedność w wychowaniu patriotyczno-religijnym. Po drugiej stronie zdjęć, w podszewce, w fundamentach biskupstwa ikościołą na naszych terenach, ks. bp Kazimierza Romaniuka i ks. dziekana Mariana i ks. proboszcza Antoniego - jest kardynał Hlond, kardynał Wyszyński, prymas Glemp, proboszcz Schabowski. Nie, ja nie mogę oglądać i opisywać TEJ HISTORII w osobach i faktach bez wielkich emocji. Nad dobrem podarowanym nam z nieba. I nad złem wyrządzonym nam w obecnym składzie osobowym mojej parafii i kurii.

Pointę już chyba napisałem wcześniej. Może nią być post:
"Duża część mojego, naszego polskiego Kościoła jest bezradna intelektualnie wobec współczesności. Nie ma ich co żałować, to ich zaniedbania i zaniechania. Trzeba żałować nas i Polski. Skutek rozlewa się na wszystkich.”
Ten kształt Kościoła nazywam czasem cyber kościołem. Cyber, w odróżnieniu od osobowej wspólnoty, wspólnoty osób. Cyber, jest odczłowieczonym, zautomatyzowanym światem. Nie kontakt-relacje osobowe na wszystkich możliwych polach życia tzw. wspólnoty lokalnej jest w nim najważniejszy, ale porządek nabożeństw, wystawianie Najświętszego Sakramentu... jak kościelno-religijne roboty. Nie pojmują, że sami są osobami wolnymi, podmiotami, z pełnią praw obywatelskich i że my, to też Kościół. Że 'człowiek jest drogą Kościoła' to nie widzi-mi-się i slogan, ale rzeczywistość świata i nas.

PS.1
Wszystko, co wygląda jak wierszyki, nazywam notatkami wersowanymi. Wszystkie są na post post scriptum.

PS.2
Zdjęcie z tej strony, Krystyny-kandydatki...


3 komentarze:

  1. Dam tu post z Fb z 6 listopada - "Zwracam się o pomoc do mediów wszelakich w obronie prawdy, historii, pamięci, tożsamości, wiary i rozumu. I osób, oczywiście, które są ich strażnikami, od początku przemian w Polsce! Bo gwałt się nam dzieje. Krzywda! Co będzie, gdy nas tu zabraknie! W gminie, Polsce, Kościele! Tu się dzieje faktyczny synod! HELP!
    Do tej pory nikt nie usłyszał naszego wołania, w takim stopniu, by się zainteresować profesjonalnie, z powołania, z misją. W wolnej Polsce! W Kościele 50 lat po Soborze! "OD PRAW OSOBY LUDZKIEJ DO PRAW NARODÓW... Moralne podłoże powszechnego dążenia do wolności ujawniło się wyraźnie podczas bezkrwawych rewolucji, jakie dokonały się w Środkowej i Wschodniej Europie w 1989 r." itd.itp. a nad Wisłą 2014 duch skostniał?"

    https://www.facebook.com/jkapaon/posts/10205620237451671?notif_t=like

    OdpowiedzUsuń
  2. Drugi komentarz dopisał... papież! Można się doczytać, że myśłi słowo w słowo jak owca w starej annopolskiej zagrodzie!
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-Franciszek-do-biskupow-niepotrzebni-ksieza-klerykalowie-i-urzednicy,wid,17023302,wiadomosc.html?ticaid=113c7d&_ticrsn=3

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzeci komentarz też od papieża. Jakiś wysyp?!
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,Papiez-styl-zycia-kaplanow-i-wiernych-musi-byc-skromny-i-nienaganny,wid,17022917,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń