sobota, 11 maja 2013

Majowe radości


Z radością czekam na I Komunię Świętą w Strachówce. Z radością (trochę inną) czekam na rocznicę I Komuni Świętej. Tu, gdzie mieszkam, gdzie pracuję, gdzie jest moja szkoła, dom, parafia, gmina (wspólnota lokalna?).

Radość dzisiejszego dnia, soboty, to radość oczekiwania i sakramentalna konkretyzacja tajemnicy przebaczenia w I Spowiedzi Świętej dzieci z klasy drugiej Zespołu Szkół im. Rzeczpospolitej Norwidowskiej. Radość i przeżywanie wspólnoty w modlitwie, w wierze (rozumnej?). Chcę z nimi być. To takie naturalne. Widzę, mam ich w sobie, przed oczami, sercem, duszą... w całym sobie, w tym – w wierze rozumniej, w ludzkim współ-byciu na ziemi. Także z ich rodzicami, niezależnie od tego, gdzie mieszkają, jakie mają poglądy na sprawy polityczno-samorządowe. W ramach jakiejś wspólnoty lokalnej, wspólnoty życia, pracy, radości i zmartwień, smutków, konfliktów, nieporozumień, przeżyć państwowo-patriotycznych, samorządowych, religijnych, lokalnych....
Mam w sobie ich oczy, twarze, buzie, uśmiechy, gesty, śpiew, taniec, mimikę taką i inną. Przecież tyle godzin spędziliśmy razem na sali lekcyjnej, na uroczystościach szkolnych, parafialnych, gminnych, festynach, wydarzeniach sportowych itd.itp. To takie normalne, naturalne, dopóki lokalni politycy nie zamienią naszego współ-życia w koszmar gry wyborczej, ambicji i intryg.

Jak trudno czasem, zwłaszcza niektórym z nas, zebrać wszystko w całość. “Zbieram wspomnienia po wszystkich marzeniach” (“Całkowanie wspomnień”). Ważna bywa (jest) nawet kolejność wrażeń i łączących je myśli.


Dzisiaj w duchu radosnego oczekiwania wychodziłem z domu. Na dworze pogoda zmienna, ale nie nieprzyjazna. Dzień lekko pochmurny, lekko wigotny. Tymbardziej pachnie ziemia i zieleni się przyroda. Kwitnienie z każdej strony – mieszkamy na wsi. Dobrodziejstwo wioski.
Samochód szybko mknie, niesie mnie widzącego, czującego, myślącego po asfalcie. Pod kościołem już słychać przez głośniki głos księdza. Domyślam się liturgii słowa.
Wchodzę za uczniem i jego mamą. Kościół w miarę pełny. Zajmuję wolne miejsce w ławkach. Recytuję refren psalmu, śpiewam wraz z innymi alleluja. Jesteśmy razem. Uczniowie, rodzice, znajomi, koleżanki z pracy, z samorządu gminnego, bliżsi i dalsi sąsiedzi.
Słuchamy niełatwego, teologicznego kazania. Odmawiamy, recytujemy Ojcze Nasz. Błogosławieństwo kończy liturgię słowa. Dzieci i rodzice ustawiają się przed konfesjonałami, w drugim konfesjonale będzie pomagał ksiądz Fabian, sąsiad z Traw, kolega szkolny siostry, nasz znajomy/przyjaciel z Legionowa.

Przed kościołem grupa ojców i mam ustalają porządek czekających ich jeszcze prac dekoracyjnych, widoczni są lokalni liderzy, można ich rozpoznać po zaangażowaniu, energii słów, gestów, poruszania...

Robię zakupy śniadaniowe, wracam do domu. Z radością? Tak, refleksyjną. Ogarniam wszystko, co widziałem, słyszałem, czułem, pomyślałem, zrozumiałem. Zrozumiałem między innymi to, czego zabrakło we wczorajszym tekście “Samopoczucie – religia –Bóg”. Zabrakło, choć miałem częściowo w notatkach. Że człowiek, to "ciało uduchowione, albo duch ucieleśniony" (JPII, Familiaris consortio, List do rodzin), i że samopoczucie, które buduje się ze wszystkiego, co doświadczamy, przeżywamy jest bardzo wielką ścieżką do Boga. Nie ma bez niego religii. Nasza religijna dusza, dyspozycyjność, to nie tylko prawdy katechizmowe, ujęte w punkty warunki spowiedzi, przepisy liturgiczne itd. To nie tylko nasza wiara i rozum. Nasza religijność, to my. Cały człowiek, ze wszystkim, co otrzymał w dziele twórczym Boga, na Jego obraz i podobienstwo, można powiedzieć, artystyczny osobowy twór nie instytucjonalny :-)

PS.
Mam nadzieję, że przekazłem w tekście to, co dostałem do przekazania. Od Kogoś większego, niż każdy z nas, nawet, niż nasze ulubione religijne formy i zwyczaje. Ja też jestem sługą słowa. Ja tylko czytam rzeczywistość, próbuję czytać obraz Boga i Jego podobieństwo także we mnie, czytam dyktowane, darowane mi fragmenty, prze-życie, prze-życia, zapisuję i fotografuję, świadczę i przekazuję.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz