poniedziałek, 16 września 2019

Polsko-katolicki dramat antywspółczesności

„fundamentem dążenia do wolności w naszej epoce 
są owe powszechne prawa, 
które człowiek posiada po prostu dlatego, że jest człowiekiem. 
Właśnie akty barbarzyńskiego deptania ludzkiej godności 
skłoniły Organizację Narodów Zjednoczonych do sformułowania, 
w zaledwie trzy lata po jej powstaniu, 
Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, 
która pozostaje jedną z najwznioślejszych wypowiedzi 
ludzkiego sumienia naszych czasów…” 

Współczesność najświeższa(?) w Europie, Polsce i na globie (przynajmniej północnej półkuli) ma dwa korzenie. Kartę Praw Człowieka i Obywatela ONZ z 1948 roku i Sobór Watykański II z lat 1962-65.

Takie jest moje doświadczenie, przeżycie drogi-prawdy-życia. Nie jestem naukowcem, nie pracuję w ważnych mediach mogę pisać co chcę, czyli co myślę – najbardziej szczerze, najbardziej osobiście itd. Czyli także najbardziej katechetycznie, skoro stan wojenny (generał Jaruzelski) zrobił mnie katechetą. Dokładniej – zostałem powołany przez Kościół i w Kościele w Polsce „abym był z polską młodzieżą”. JESTEM-PAMIĘTAM-CZUWAM. Któż, jak nie ja?!

"Śniła mi się epoka dożywotniego dyktatora Kaczyńskiego. 
Opinie były podzielone. 
W mediach dyskutowano jego polityki i wypowiedzi 
jak tezy naukowe. 
Opozycja uliczna była całkowicie na NIE. 
A wśród znajomych i przyjaciól tylko ja. :-( " (tutaj)

TO NIE DYKTATORZY I ŁĄSKA PAŃST DAJE NAM WOLNOŚĆ
GODNOŚĆ I MIEJSCE W ŻYCIU (I PRAWDZIE)
JPII o Człowieku i Soborze w ONZ (1995)

Dla mnie Sobór Watykański II - to świętość, najbardziej oczywista epifania Ducha Świętego w naszych czasach. Każdy z mojego pokolenia mógł widzieć, słyszeć, czytać, czuć GO… na wiele sposobów. Kto jest zamknięty na dialog nie widzi, nie słyszy, nie czyta, nie czuje ani rozumie GO!

Ja, rocznik 1953, GO i TO WSZYSTKO (SOBÓR) - już tylko po owocach, w pocie swego czoła, w Legionowie (1982-89), Rzeczpospolitej Norwidowskiej (od roku 2000) i Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej (od 1910).
Ole owoc był tak wielki i dojrzały... jak czarna dziura w Kosmosie, albo zaćmienie Słońca widziane z Ziemi. Wystarczyła zakopcona szybka, a kto się spóźnił – relacja i obróbka komputerowa.
Jaka strata (szkoda) dla uczniów, jeśli ich katecheci nie widzieli i nie włączyli do programu nauczania. Jest ich niestety wielu, mówią mi ze zgorszeniem „cóż ma kosmologia do katechezy”. I cóż ma historia współczesności?!

Dla uczestników i naocznych świadków wydarzeń ostatniego półwiecza ma zasadnicze znaczenie. Osoba i czyn są nierozerwalne – współkształtują się. Miłość wymaga odpowiedzialności, odpowiedzi, dobrowolnego daru z siebie. Taka miłość, wiara, rozum mogą poznać i kontemplować prawdę. Wśród różnych określeń i realizacji miłości jest też miłość intelektualna. Jak widać gęsto i często przywołuję-cytuję Papieża-Polaka świętego Jana Pawła II. Bo ja bez niego bym do tego nie doszedł – jak każdy człowiek-osoba głodna prawd i poszukująca ich całe życie, korzystam z bibliotek, katedr uniwersyteckich, dzisiaj także zasobów Internetu. On był kwintesencją takiej drogi – miałem też szczęście słuchać Go osobiście w różnych miejscach Ojczyzny, a za pośrednictwem telewizji także świata. Karol Wojtyła, Jan-Paweł II wywarł na mnie wpływ przeogromny. Miłością intelektualną, poczuciem i wcieleniem wspólnoty w każdych okolicznościach, polskością i uniwersalnością, katolickością, pisarstwem, dialogicznością, scenicznością…

Polska obrosła Jego pomnikami, placami, ulicami. Nie tylko przykościelno-parafialno-katedralnymi. Polska prezentacja Jego wiekopomnej encykliki o wierze i rozumie miała miejsce na wewnętrznym dziedzińcu Politechniki Warszawskiej.

Choć jest tak wszechobecny (niby) ja dwoma pytaniami sprawdzam, czy zbliżę się do Jego polskich (nie tylko) czcicieli, czy wręcz przeciwnie – oddalę.

1) czy czytali jego tekst wprowadzający do 1-szego polskiego dokumentów Soboru Watykańskiego II (Pallotinum, 1968). To jest jednocześnie WPROWADZENIE DO JEGO MIŁOSNEGO STOSUNKU DO SOBORU - SOBOROWEGO PRZEŁOMU I PRZEZ TO TAKŻE JEGO DŁUGIEGO PONTYFIKATU (ponad ćwierćwiecze naszej ery).
2) czy możemy porozmawiać o polsko-europejsko-światowym przełomie ROKU 1989, z odwołąniem się do Jego encykliki o sprawach społecznych (Centesimus annus, szczególnie rodz.3).

Jeśli ktoś zachwyca się i rozpływa  nad naszym papieżem „ukochanym”, ale nie rozumie siebie, świata, Kościoła… Jeśli żadne przełomy się w nas nie dokonały w towarzystwie duchowo-intelektualnym Karola Wojtyły, Polskiego Papieża Kościołą Powszechnego, to możemy zmówić dziesiątek różańca, wypić herbatę lub kawę i rozejść do swoich zajęć. Współczesnej Polski w Europie i świecie nie zbudujemy wspólnym działaniem (a przynajmniej małe na to szanse).

Wczoraj wysłuchałem wykładu, a jakże profesora, włoskiego watykanisty Roberta de Mattei, z nagrania pierwotnie opublikowanego na kanale Akcji Katolickiej Diecezji Bydgoskiej (8.3.2013). Nie odnalazłem w nim niczego z tego, co mnie zachwyciło w duchu i literze soborowej. Byłem rozczarowany, bo spodziewałem się…
Owszem, usłyszałem ze zdziwieniem tony, stwierdzenia i podteksty z rejestru polskich i światowych krytyków Soboru i kierunku, w jakim poszedł świat i Kościół w świecie współczesnym (Gaudium et spes), z nadinterpretacją roli mediów wtedy i dzisiaj. Jego osobista wiara i religijność (ryt trydencki) przebijała ponad wszystko chyba. Tutaj można ściągnąć i przeczytać jego książkę w PDF, o której mówił na spotkaniu w Bydgoszczy.

Święty misjonarz w świecie współczesnym, rzadko odwiedzajacy Polskę spytał raz „spotykam bardzo wielu księży nastawionych krytycznie do Soboru. Jak myślisz, dlaczego?”.
Moja spekulatywna próba odpowiedzi brzmi – z ahistorycznej i aintelektualnej postawy. Po odzyskaniu wolności i po śmierci Papieża-Polaka chcą pożyć wygodniej, korzystając z dominującej pozycji Kościoła w polskiej tradycji, motoryzacji, komunikacji, w tym elektronicznych gadżetów ICT (przy kruchej obecności w kulturze współczesnego świata).

Czy ktoś mi wytłumaczy JAK MOŻNA UZNAWAĆ ROLĘ JANA PAWŁA II I WIELKIE PRZEMIANY W ŚWIECIE I KOŚCIELE Z JEGO UDZIAŁEM (BEZPOŚREDNIM I POŚREDNIM) I WRĘCZ NEGOWAĆ SOBÓR WATYKAŃSKI II.

Dramat Polski dzisiejszej polega na tym, że rządzą nami anty-soborowi ludzie. A z tego wynika ich anty-dialogiczność, anty-wpólnotowość, anty-europejskość, anty-światowość, anty-rozum i anty-kultura współczesności. Despotyzm. Dyktatorskie ciągoty i zbliżenia.

Człowieku poznaj samego siebie? – a po co.
Wiara i rozum są zdolne kontemplować prawdę? – dla nich herezja.
Non abbiate paura? – co to w ogóle znaczy? Do kogo ta mowa!
Człowiek drogą Kościoła? – nie znamy, nie rozumiemy.
Przyszłość człowieka zależy od kultury? – o nie, od liturgii i religijności trydenckiej… itd. itp.
Dla nich byt i rządy tradycyjnego instytucjonalnego Kościoła są wszystkim (najważniejszym wyznacznikiem ich świata). Osoba i personalizm współczesnej drogi ludzkiej myśli???

***

KOŚCIÓŁ W ROZKROKU(PL)

         /bez dialogu niczego nie ma (nawet Boga)/

tytuł brzydko się kojarzy
nie o skojarzenia tu chodzi
ale o bardzo smutne fakty
w rozkraczeniu byłby jeszcze brzydszy

czy tylko mój smutek
któż o starego uczucia tu stoi
cóż że katechety stanu wojennego
powołanego by był z polską młodzieżą

przeżywałem smutki nadzieje radości
nie w pojedynkę
w łączności dialogu z Kościołem czasu
soboru synodów wolności

Kościół tamtych czasów był odważny
niczego nie zamiatał pod dywan
naszych spraw człowieka na ziemi
w kulturze świata współczesnego

tamte czasy i Kościół dały nam papieża
z rodu Polaków Wojtyłę
by sobór wprowadził w życie
w Watykanie świecie Europie Polsce

był przygotowany i wybrany do zadania
wojną filozofią teologią sztuką PRL-em
to czym byliśmy pokoleniowo bogaci
daliśmy światu Solidarność i wolność

pokonaliśmy światowy komunizm
byliśmy zdeterminowani pokoleniami
tych którzy byli przed nami
którzy jeszcze żyli w nas

pamięć i tożsamość nas prowadziła
ponad strach więzień i gnuśność
w nowe trzecie tysiąclecie
samoświadomość siebie i Polski

Ojczyznę braliśmy skrzydłami ducha
jak wieszcz poeta tęczą zachwytu
od Zenitu Wszechdoskonałości Dziejów
żaden nas naród nie zbawił ni stworzył

wszystkim życzyliśmy wolności
zjednoczeni z kulturą tego świata
szczęście ludzkości było nam celem
w rodzinie ludów i narodów nadziei

nadziei z przylądka Dobrej Nowiny
byliśmy wierni daliśmy się prowadzić
ponad ustroje zbrodnicze partyjne
tylko dla swoich z lepszych sortów

sobór wyznaczył horyzont nadziei
na Kościół wspólnoty nie hierarchii
Kościół dialogu wszystkich dobrej woli
zaczynał od siebie i nie szukał wrogów

rozum został dowartościowany
jak drugie niezbędne skrzydło
żeby z wiarą kontemplować prawdę
nie zabobony partyjność i lęki

nareszcie mogliśmy odnaleźć rodzinę
narodów Zjednoczonej Europy
przywracając dwa płuca
jej i sobie (Ojczyźnie)

nasz Kościół.pl zatrzymał się w rozwoju
nie dorósł do wyzwań początku tysiąclecia
zatrzymał się w schematach tradycji
wygodnictwa posiadania nie intelektu

nie powiedzieli nam prawdy soboru
nie nauczyli dialogu i wspólnoty
których się boją (bo ich odczarują)
nie mówią że człowiek jest drogą Kościoła

nie mówią że możemy kontemplować prawdę
wszystko to trzeba im wydrzeć z odwagą
stanęli w rozkroku na granicy epok
starych broniąc narodowych przesądów

poznaję to wszystko na sobie
tu gdzie Opatrzność mnie osadziła (rodziną)
dała Norwida Solidarność i ich Rzeczpospolitą
z siłą Sanktuarium Matki Bożej Annopolskiej

to jedna strona naszego doświadczenia
drugą skrajność poznajemy z bólem
proboszcz wyniósł Wota Wdzięczności
sprzyja lokalnym wrogom i anonimom

kochani znajomi i przyjaciele
nie bójcie się własnego myślenia
spójrzcie jaką drogę przeszliśmy
biskupi mogą pomóc ale jak widać nie muszą

Kościele w Polsce nawróć się (Aparecida)
bez dialogu nie posuniesz się alej
nie odzyskasz serc i umysłów naszych
nie zajaśniejesz prawdą pięknem miłością

wiecie przecież wy o! hierarchiczni
że prawda nie wymaga większości posłuszeństwa
ani głosowań i koalicji partyjnych
Jeden umarł za nas i Jeden nas zbawił

     (sobota, 14 września 2019, g. 19.03)

***

PRAWDA-KULTURA(PRAWO)-POLITYKA

          /gmina cyrk z oświaty dziś robi/

dzieją się na naszych oczach
nie pytając (nikogo) o zdanie
to znaczy o pozwolenie
bo nasze zdanie się liczy

najbardziej wrzaskliwa jest polityka
nie wiem czy z istoty rzeczy
czy wykorzystując medialne nasze czasy
walczy o głosy wrzaskiem funkcjonariuszy

ministerstwo sprawiedliwości czyli PiS-hejtu
zasłynęło bezpardonową walką z sędziami
chyba bezprecedensu
ale czy tylko w naszej cywilizacji

prawda się dzieje wraz z jej badaczami
na uniwersytetach
ale objawia się także poza nimi nam
tak w dniu powszednim jak i świątecznym

kultura nie pyta się ministrów
czy może się kreować przez twórców
aktem niepolitycznym lecz twórczym
co innego jest z popularyzowaniem

wszystko to razem i osobno działa
w rocznicę pierwszego wolnego rządu
po częściowo wolnych wyborach
wszystko wtedy dzisiejsze się zaczęło

papież ośpiewał jak Norwid ROK 1989
naukowcy i świadkowie mu wtórują
fałszuje historię PiS-Kaczyński
i jego oślepieni wyznawco-wyborcy

słuchałem dzisiaj długo naukowców
w polskiej akademii umiejętności
o prawdzie polskich dziejów najnowszych
ja się tym delektuję w centesimus annus

Prezydent Polski przyklęknął na jedno kolano
przed grobem Pierwszego Premiera RP 1989
a za chwilę pieski przydrożne obsikają
i tak toczą się kpiny-rzygowiny polityki

przeżywam kolejne rocznice
obrzygany we własnej wspólnocie lokalnej
ja świadek naoczny uczestnik PDW
cóż po takim kościele i samorządzie

     (czwartek, 12 września 2019, g. 16.08)


RODZINNOŚĆ-NADKASOTA-PEJZAŻE 

              /miła ma ukochana mądrość/

w dzieciństwie słyszałem w domu
że ojciec ma nadkwasotę
dziś pewnie inaczej się to nazywa

po ponad półwieczu słucham telewizji
polityka i sport
dominuje w domowej oglądalności

jednak epoka ma rys nadpolityczności
nie pytają czym coś jest
ale komu służy w polityce której partii

ja więcej sportu żona polityki łyka
zresztą jeszcze więcej się różnimy
bo ja ciągle chcę wiedzieć czym coś jest

każdy żyje w pejzażach jakichś
w nich się odnajduje zachwyca
całą swoją drogą-prawdą-życiem

dzisiaj w studio była biseksualistka z SLD
więc chciałbym wiedzieć co to jest
a nie co ona oni myślą o ideologii LGBT

wszystko można zideologizować
zdrowie politykę LGBT+ itd
nie pytając pierw czym to coś jest (Logos)

    (niedziela, 15 sierpnia 2019, g. 12.25)

***

ODPOWIEDŹ PAWŁOWI

           /w dialogu nie w rozkroku/

od wczoraj się cieszę
że mogę Ci odpowiedzieć
wieczorami i nocami nie piszę
warunki obiektywnie nie sprzyjają

ale radość mi towarzyszy
zamieszkuje każdym dialogiem
nawet odłożonym w czasie
dialog to przecież coś więcej

dla mnie (a może nie tylko)
w dialogu Bóg zamieszkuje
rodzi się jaśnieje Słowem
słowem objawiania prawdy

prawda jest dialogiczna
dochodzi się jej i czeka
modlitwa jest dialogiem
Bóg jest dialogiczny (wspólnotą)

dialog z Tobą Pawle mnie cieszy
pozwala uświadomić wiele
czego nie ma na tej stronie
bo ogół polskich katolików milczy

bez dialogu prawda się nie przebije
przez schematy uprzedzenia
ograniczenia osobowo-instytucjonalne
to jest wina naszego Kościoła.pl

wczoraj już o tym napisałem
nazywając kościołem w rozkroku
pomiędzy brzegami nurt życia płynie
my jesteśmy brzegami dialogu

(niedziela, 15 września 2019, g. 10.07) TU- Zjednoczeni w Duchu (2)

***

APPENDIX

„U progu nowego tysiąclecia jesteśmy świadkami niezwykłego i globalnego przyspieszenia procesu dążenia do wolności, który stanowi jedną z głównych sił napędowych ludzkiej historii. Zjawisko to nie jest ograniczone do jednej tylko części świata, nie jest też wyrazem jednej tylko kultury. Przeciwnie, w każdym zakątku ziemi ludzie, mimo zagrożenia przemocą, podjęli ryzyko wolności, domagając się , aby przyznano im miejsce w życiu społecznym, politycznym i ekonomicznym na miarę ich godności jako wolnych osób. To dążenie do wolności jest naprawdę jedną z cech wyróżniających naszą epokę… rzeczywiście istnieją uniwersalne prawa człowieka, zakorzenione w naturze osoby, w której znajdują odzwierciedlenie uniwersalne i niezbywalne wymogi powszechnego prawa moralnego. 

Prawa te nie są bynajmniej abstrakcyjnymi formułami, ale przeciwnie — mówią nam coś bardzo ważnego o konkretnym życiu każdego człowieka i każdej grupy społecznej. Przypominają nam też , że nie żyjemy w świecie irracjonalnym i pozbawionym sensu, ale że istnieje w nim moralna logika, która rozjaśnia ludzką egzystencję i umożliwia dialog między ludźmi i narodami. Jeżeli pragniemy, aby wiek przymusu ustąpił miejsca wiekowi perswazji, musimy nauczyć się rozmawiać o przyszłości człowieka językiem zrozumiałym dla wszystkich. Powszechne prawo moralne, zapisane w sercu człowieka, jest tą swoistą „gramatyką”, której potrzebuje świat, aby podjąć taką rozmowę o własnej przyszłości…

Moralne podłoże powszechnego dążenia do wolności ujawniło się wyraźnie podczas bezkrwawych rewolucji, jakie dokonały się w środkowej i wschodniej Europie w roku 1989. Te historyczne wydarzenia, choć osadzone w konkretnym czasie i miejscu, pozwalają wyciągnąć wnioski wykraczające daleko poza granice określonego obszaru geograficznego: bezkrwawe rewolucje roku 1989 pokazały, że poszukiwanie wolności jest niepowstrzymanym dążeniem, które ma swoje źródło w uznaniu godności i nieocenionej wartości ludzkiej osoby i musi się wiązać z działaniem dla jej dobra. Nowożytny totalitaryzm był przede wszystkim zamachem na godność osoby, który doprowadził wręcz do zakwestionowania nienaruszalnej wartości ludzkiego życia. 

Rewolucje roku 1989 stały się możliwe dzięki działaniu ludzi odważnych, których natchnieniem była wizja odmienna i w ostatecznej analizie głębsza i bardziej żywotna: wizja człowieka jako osoby rozumnej i wolnej, noszącej w sobie tajemnicę, która wykracza poza nią, obdarzonej zdolnością refleksji i wyboru — a zatem zdolnej osiągnąć mądrość i cnotę. O powodzeniu tych bezkrwawych rewolucji zadecydowało doświadczenie solidarności społecznej: występując przeciw reżimom opartym na sile propagandy i terroru, solidarność ta stała się moralnym jądrem „siły bezsilnych”, była pierwszą zwiastunką nadziei i nadal przypomina nam, że człowiek, krocząc swym historycznym szlakiem, może wybrać drogę najwyższych aspiracji ludzkiego ducha.

Patrząc dziś na ówczesne wydarzenia z tego szczególnego „światowego obserwatorium”, nie sposób nie dostrzec zbieżności między wartościami, które stały się inspiracją owych masowych ruchów wyzwolenia, a wieloma postulatami moralnymi, zapisanymi w Karcie Narodów Zjednoczonych: mam na myśli na przykład postulat „umacniania wiary w fundamentalne prawa człowieka, w godność i wartość ludzkiej osoby”; a także postulat „działania na rzecz postępu społecznego i lepszych warunków życia oraz szerszej wolności” (Preambuła). Grupa 51 państw, które założyły Organizację Narodów Zjednoczonych w 1945 roku, naprawdę zapaliła pochodnię, której światło może rozproszyć ciemności tyranii i wskazać drogę wolności, pokoju i solidarności.” (TUTAJ, JPII, ONZ, 1995) 

Pierwsze słowa nowego pontyfikatu [Papieża-Polaka, Jana Pawła II]

Do tego więc Chrystusa-Odkupiciela zwróciły się moje myśli i serce w dniu 16 października [1978], gdy po kanonicznie dokonanym wyborze postawiono mi pytanie: „Czy przyjmujesz?”. Odpowiedziałem wówczas: „W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana, zawierzając Matce Chrystusa i Kościoła — świadom wielkich trudności — przyjmuję”. I dzisiaj tę moją odpowiedź jawnie powtarzam, aby była wiadoma wszystkim bez wyjątku i aby tłumaczyła, że posługa, która wraz z przyjęciem wyboru na Biskupa Rzymu i Następcę Apostoła Piotra stała się na tej Stolicy moim szczególnym obowiązkiem, jest związana z tą właśnie pierwszą i podstawową prawdą Wcielenia.

Przyjąłem również te same imiona, jakie wybrał mój umiłowany Poprzednik Jan Paweł I… wypada mi go nie tylko kontynuować, ale niejako podjąć w samym punkcie wyjścia, o którym świadczy naprzód wybór tych dwu właśnie imion. Przyjmując je w ślad za moim umiłowanym Poprzednikiem, pragnę przez to — mniemam, że podobnie jak On — dać wyraz umiłowania dla tego szczególnego dziedzictwa, jakie pozostawili Papieże Jan XXIII i Paweł VI, oraz gotowości jego kontynuowania z Bożą pomocą.

Poprzez te dwa imiona i dwa pontyfikaty nawiązuję łączność z całą tradycją tej świętej Stolicy, z wszystkimi Poprzednikami w wymiarze tego dwudziestego stulecia i w wymiarze stuleci poprzednich, łącząc się coraz dalszymi jakby etapami z całą tą ciągłością posłannictwa i służby, która wyznacza szczególne miejsce Stolicy Piotrowej w Kościele. Jan XXIII i Paweł VI stanowią etap, do którego bezpośrednio pragnę nawiązywać…

3. W głębokim zawierzeniu Duchowi Prawdy podejmuję bogate dziedzictwo współczesnych nam pontyfikatów. Jest to zaś dziedzictwo głęboko osadzone w tej świadomości Kościoła, której w mierze przedtem nieznanej przysłużył się Sobór Watykański II, zwołany i zapoczątkowany przez Jana XXIII, z kolei zaś szczęśliwie doprowadzony do końca i wytrwale realizowany przez Pawła VI… To bowiem, co poprzez Sobór naszych czasów „Duch powiedział Kościołowi”, co w tym Kościele mówi „wszystkim Kościołom” (Ap 2, 7), nie może — pomimo doraźnych niepokojów — służyć czemu innemu, jak tylko jeszcze dojrzalszej spoistości całego Ludu Bożego, świadomego swej zbawczej misji.
Tę to właśnie współczesną świadomość Kościoła uczynił Paweł VI pierwszym tematem swej podstawowej Encykliki zaczynającej się od słów Ecclesiam suam… który — jak głosi Sobór — jest „niejako sakramentem, czyli znakiem i narzędziem wewnętrznego zjednoczenia z Bogiem i jedności całego rodzaju ludzkiego”.

4. I dlatego świadomość Kościoła musi łączyć się z jego wszechstronną otwartością, aby wszyscy mogli w nim znajdować owe „niezgłębione bogactwo Chrystusa” (Ef 3, 8), o którym mówi Apostoł Narodów. Taka otwartość, organicznie połączona ze świadomością własnej istoty, z pewnością własnej prawdy — tej, o której powiedział Chrystus: „nie jest moja, ale Tego, który Mnie posłał, Ojca” (J 14, 24) — stanowi o apostolskim, czyli posłanniczym dynamizmie Kościoła. Właśnie w imię tego dynamizmu, Kościół, wyznając i głosząc bez żadnego uszczerbku prawdę otrzymaną od Chrystusa, pozostaje równocześnie „w dialogu”, który Paweł VI w swojej Encyklice Ecclesiam suam nazwał „dialogiem zbawienia”… 

W ten sposób też cała rodzina ludzka, w różnych zakresach swej wielorako zróżnicowanej egzystencji, stała się — jak mniemam — bardziej świadoma tego, jak zasadniczo potrzebny jest jej Kościół Chrystusowy, jego posłannictwo i jego służba. Może nawet czasem ta świadomość okazywała się silniejsza niż różne kierunki krytyki, jakiej Kościół, jego instytucje i struktury, ludzie Kościoła i ich działalność bywały poddawane „ad intra”, „od wewnątrz”. Ten wzrost krytycyzmu miał z pewnością różne przyczyny. Jesteśmy pewni, że nie zawsze był on oderwany od autentycznej miłości Kościoła.

Z pewnością przejawiała się w nim także dążność do przezwyciężenia tzw. tryumfalizmu, o którym nieraz była mowa w czasie Soboru… równocześnie owa postawa krytyczna musi posiadać słuszne granice. W przeciwnym razie przestaje być twórcza, nie wyraża się w niej prawda, miłość i wdzięczność za łaskę, której właśnie w Kościele i przez Kościół stajemy się uczestnikami. Nie wyraża się w nim także postawa służby, ale chęć rządzenia opinią drugich przy pomocy własnej opinii, zbyt pochopnie nieraz rozpowszechnianej.

Należy się wdzięczność Pawłowi VI za to, że szanując każdą cząstkę prawdy zawartej w jakiejkolwiek ludzkiej opinii, zachował równocześnie tę opatrznościową równowagę sternika Łodzi3. Kościół, który — poprzez Jana Pawła I — po Nim niejako został mi powierzony, jest Kościołem zapewne nie wolnym od wewnętrznych trudności i napięć, ale równocześnie bardziej wewnętrznie zabezpieczonym wobec przerostów autokrytycyzmu — można powiedzieć — „bardziej krytycznym wobec różnych nieopatrznych krytyk”, bardziej też odpornym wobec różnych „nowinek”, bardziej dojrzałym w duchu „rozeznania”, bardziej uzdolnionym do tego, aby z odwiecznego Skarbu wydobywać „rzeczy nowe i stare”. (Redemptor Hominis, 1979)

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza