niedziela, 7 lipca 2013

Doświadczenie religijne


Wyjaśnienie:
- pomimo, że dałem to na Facebooku, na stronie "Partia Dziękczynienia", doszedłem do wniosku, ze tutaj też powinno się znaleźć. Żołnierz strzela, Pan Bóg kule nosi :-)
***
Mam gorącą potrzebę, tzn. zapisać na gorąco to, co jest we mnie. Teraz. Jest to stan ducha. Modlitewny. W związku z relacją ze światem. A ponieważ relacja jest ważna i ważka, uciekam się do mocy najwyższej. Mocy Najwyższej, Boga. Innej większej nie znam :-)

Ta modlitewna potrzeba jest tu i teraz. O godz. 13.00 w niedzielę 7 lipca 2013.

Grażyna ma/prowadzi spotkanie przed-kolonijne w kościele Świętego Antoniego w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Strachówce. Będą rodzice z połowy dekanatu, tak wyszło. W sytuacji konkurencyjnej dla Caritasu działalności koleżanki-nauczycielki-radnej trzeba otworzyć się szerzej. Wyciągnąć ramiona do sąsiednich parafii, by zapełnić listę uczestników.

Grażyna, DyrKa nie tylko dla mnie, ale także - o paradoksie - dla nauczycielki-koleżanki-radnej (która tej dyrekcji nie uznaje, ma także kłopot uznać nazwę i hymn swojej szkoły. Sztandar?), wyjeżdżając do kościoła, na mszę poprzedzającą spotkanie, poprosiła o modlitwę. Westchnęła o nią. Rozumiem ciężar, który wzięła na siebie. Ciężar, który jest jej dokładany każdego dnia sytuacją w naszej tzw. wspólnocie lokalnej - gminie, parafii, szkole, NGO'sach itd. To nie jest normalna sytuacja (zdrowa), ale mało osób to rozumie. Większość przyzwyczaiła się do nienormalności.

Czuję, aż nazbyt, te dodatkowe ciężary. Płyną przeze mnie na przestrzał. Solidarność, stan wojenny, 32 lata katechezy, życie rodzinne (minimum socjalne), liderowanie I Kadencji Samorządu, kierownikowanie (na prośbę księdza proboszcza) jedenastu turnusom kolonijnym (od 35 do 120 uczestników), Rzeczpospolita Norwidowska. Wszystko opisane, opublikowane, jawne, przejrzyste. W Grażynie, przez nią, płyną na przestrzał: ostatnich dwanaście lat klarownej, jasnej, jawnej, nowoczesnej koncepcji rozwoju szkoły, Szkoła Liderów, 9 edycji "Vade mecum", niezliczona ilość szkoleń, projektów, kierowanie koloniami Caritas od paru lat, ostatnia PAPA- laboratorium szkół, które mają wiedzę i świadomość swojej misji...

W kuratorium i u biskupa wiszą na nią (nas) skargi/donosy. Ten świat, polskiej i kościelnej ciągłości, aż do czasu... Polski branej tęczą zachwytu od zarania dziejów! Ciągłości ewangelizacyjnej od kilkudziesięciu lat, przez Legionowo, Kodeń, Jarocin, Łebę, Brodnicę, Jeziorak z Andrzejem Madejem... Ten świat i świat powołany/tworzony jako konkurencyjny dla wszystkiego tego, co było, od czego się odcina, odmawia nawet otawrtego publicznego dialogu nie mogą być jednocześnie słuszne, zbawienne i prawdziwe!!!

Wszyscy odpowiedzialni za tzw. wspólnotę lokalną odwracają oczy, udając że nie ma takiej/żadnej sprawy. Nastały czasy innej/nowej normalności, którą nazywam "deprawacją publiczną" (bo akceptowaną powszechnie, także przez organy, instytucje, autorytety, czynniki opinio-twórcze...). Nie chcę (nie mogę) zabrać i tej prawdy ze sobą - w stan ostatecznego wykluczenia, demencji, śmierci społecznej/publicznej i biologicznej. Każdy z nas powoli obumiera?!

A jednak chcę się modlić. Pamięć i tożsamość stoją na straży mojej równowagi duchowo-intelektualnej i kreują moje noce i dni (dni i noce).

Wchodząc w stan modlitwy, powierzając się duchowi modlitwy - myślnej, dodałaby św. moja Mistrzyni, nb. wliczona do grona klasyków hiszpańskiej literatury, dzisiaj pewnie byłaby w gronie znajomych na Fb, jak ksiądz prowadzący wczoraj zgromadzenie na Stadionie Narodowym - mam większą świadomość tego, co czynię. Napełniania? Rozszerzania? Unoszenia? Lekkości? Wagi jednocześnie?! Przypominam sobie inne, podobne, sytuacje. Największa pochodzi z Bielan podkrakowskich, z klasztoru kamedułów. Chcąc tam pobyć, trzeba znaleźć sposób. Znaleźć lub przyjąć w postaci nagłego odkrycia, natchnienia. Takie mi się przytrafiło, 30 lat temu.

Czasu jest tam wiele, dużo więcej niż "w świecie". Ciszy jeszcze więcej. Coś trzeba z nimi zrobić. Siedzenie w kościele nie było łatwe. Aż z nagła, z nudów (może i świętych) zacząłem wszystkich i wszytko obmadlać. Najpierw powoli, jak żółw ociężale... potem jedna intencja zaczęła przyciągać kolejną, osobę i sprawę. Nazbierało się, że hej. Czas zaczął się rozciągać wraz z nimi i ze mną, dopasowywać, zwalniać?, amortyzować?... Nie było go już za wiele, ani nigdy już nie był nie w porę. Ciało mogło być, co najwyżej, mdłe, głodne, senne itp. I wrażliwe na dzwonki regulujące życie niemej wspólnoty.

Tak też i teraz, 7 lipca o godzinie 13.00, w Ogrodzie, u Matki Bożej Annopolskiej, w starym Ogrodzie, zwanym też przed, pomiędzy i po wojnie Sadem. Módl się za nami. Módl się za naszym diecezjalnym i parafialno-szkolnym Caritasem. Za uczestników i kadrę kolejnego wyjazdu wakacyjnego, na wypoczynek w duchu i prawdzie, na którym ma się rozwijać harmonijnie ciało, duch i umysł (intelekt) - nigdy oddzielnie, więc wspomnienie także naszego permanentnego konfliktu (lokalnego? globalnego? czyichś interesów?) jest tutaj na miejscu. Inaczej jest życie w półprawdach, półcieniach, niegodne ludzi ducha i intelektu (wiary i rozumu).

Zapisując konkretne doświadczenie życiowe, w którym podstawową rolę odgrywa życiowa całość duchowo-intelektualna (ciało uduchowione, duch ucieleśniony) zdałem sobie sprawę, że robię wrzutkę do banku - naszego i ogólnoludzkiego, współczesnego i odwiecznego - REALNYCH doświadczeń. Gdybyśmy tak się chętniej nimi dzielili! Gdyby ten bank się rozrastał na naszych oczach, za dni naszych! Weszlibyśmy na równych prawach obywatelskich w dialog nieustanny ze światem. Dialog owocny, twórczy, partnerski, miłosny, r-o-z-w-i-j-a-j-ą-c-y. Bez niego osoby i wspólnoty zasychają, obumierają, stają się niepłodne, nawet katolickie parafie. “Jeśli chrześcijanin nie jest rewolucjonistą, w tych czasach nie jest chrześcijaninem” (pp. Franciszek).

PS.1
Nie mógłbym nawet przypuścić, że potrzeba zapisania na gorąco modlitwy, poprowadzi tak daleko. To jest jednak zapis doświadczenia duchowego. W jednym duchu. Einfühlung współpatronki naszej rodzinnej Europy?!
 Coś więcej? Bóg Prostoty? Religia prawości prostej, tak-tak, nie-nie? Nie mogę nie zapisywać tego, co jest mi dawane. Z Ducha, który prowadził całe życie i dzisiaj prowadzi za rękę. Oczywiście, to, co złe lub niewłaściwe pochodzi ode mnie, ze słabości mojej.
Jeśli będziemy zapisywać, będziemy więcej wiedzieć. Czy nie po to mamy Rok Wiary i Rozumu?!

PS.2
Zastanawiałem się przez chwilę, czy nie otworzyć nowej strony “Doświadczenia Religijne”, ale lampka mi się zapaliła – nie mnóż bytów ponad potrzebę. Więc uznałem, że pusta przestrzeń “Partii Dziękczynienia” także się nadaje.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz