poniedziałek, 8 lipca 2013

Papież i proboszcz ('pokaż mi swoje myślenie')


Pokaż mi swoje myślenie! Słowem i czynem? Nie czekaj! Nie zwlekaj. Bo choć żyjemy w tym samym świecie, w jednym czasie, tylko tak możemy się poznać. I zhominizować ten glob. Uczłowieczyć! W kościele powiemy - człowiek jest Boży.
Zbieranie myśli rozproszonych na Facebooku jest płodne. Dowodem ten tytuł.
Życie jest jedno. Osobowość zasadniczo też, bywają wyjątki od reguły, na przykład skutek rażenia piorunem lub demencji. Mnie jeszcze obie katastrofy nie spotkały.

1. Post ks. prof. A.S “... stanowczo za dużo dzisiaj u nas w tematyce kościelnej proboszcza z Jasienicy, a zdecydowanie za mało Franciszka na Lampedusie” skomentowałem krótko - “A jakby połączyć?” (tutaj)

2. Temat dnia idzie za nami. Wcześniej było tak – u tego samego ks. prof. “nie mam przekonania, że wieczorne tour księdza po telewizjach (słyszałem zapowiedzi TVP Info i TVN24), to dobry pomysł”. Na co ja - “Nie mam rad dla nikogo w tej sprawie. Mam wielkie oczekiwania - głównie wobec dialogu (publicznego) także w kościele i wobec potraktowania wspólnoty parafialnej w Jasienicy (i wszędzie)“ (tutaj)

3. Ad. sprawy proboszcza z Jasienicy - “Smutne. Przygniata. Pomimo wakacji i Roku Wiary i Rozumu”. (tutaj, na samym dole)

4. Bardziej obfitą i zasadniczą wypowiedź dałem pod postem red. M.B. na ten sam temat dnia - “O matko. Po raz n-ty Lemański gate. Nie mam już siły na tą młóckę. Czy komukolwiek zależy, żeby to się kiedykolwiek skończyło?”. Ja, po dwakroć – 1) “Mnie nie męczy, dotyczy. Nie ze względu na meritum, którego nie łapię. Ze względu na bliskość bliźniego, mieszkam niedaleko, w tej samej diecezji. Martwi, że żer dla mediów, ale jeszcze bardziej, że nie pokarm dla dyskusji parafialnych w Roku Wiary i Rozumu. Poczynając od spotkania u sąsiadów z Ostrówka wszystkich zaangażowanych i decydujących. Tego potrzebuję od mojego/naszego kościoła wspólnoty. Zwłaszcza w Roku Wiary, Rozumu i Pierwszego w Nowym Pontyfikacie. Smutno się zrobiło. A ma być radośnie” i 2) “Salve, Regina... Witaj Królowo, Matko Miłosierdzia... (gdy Ojciec rozgniewany siecze, szczęśliwy kto się do Matki uciecze).
Mnie dotyczy bardziej, więc wybaczcie, że jeszcze raz sie odzywam. Jestem bliskim sąsiadem księdza Wojciecha, choć nie znam go – brata w wierze - osobiście. Od niedawna wiemy, że odległość znaczy. Właśnie wróciłem ze mszy żałobnej za bliskiego sąsiada, nie wystarczyła mi klepsydra na tablicy ogłoszeń (zmarł nagle, dowiedziałem się tuż przed pogrzebem). Żyję kościołem do szpiku kości. Każdy pogrzeb jest moim pogrzebem. Każdy ślub - moim ślubem. Każda msza - moim dziękczynieniem i ofiarą. Wysłuchałem stosownego kazania o dobru za sprawą zmarłego, o jego modlitwie za nas, o jego - każdego z nas - niedoskonałościach z natury, "wybacz Jemu i nam Panie", za które umarł Jezus, o jedności z nim, jego z nami, o oczekiwaniu spotkania, o życiu i więziach, które wiecznie trwają, także we wspólnocie...

Nie znam się na prawie kanonicznym i urzędowaniu na jego mocy. Znam się, życiowo, na sprawie wspólnoty. Jestem katechetą całe życie, byłem wójtem jedną kadencję, mam dużą rodzinę.
Kiedy jako wójt-zwierzchnik musiałem wręczać wypowiedzenia chodziłem do nieszczęśników osobiście, modliłem się pod drzwiami, nim przekroczyłem próg, lub płakałem z nimi w moim gabinecie. Tylko o tym chciałem powiedzieć.

PS.
W każdej mszy czuję jakbym dostawał (zawierzane mi) – w jakiś sposób – nie tylko każdego biskupa, księdza, sąsiada, dziecko, ale cały Kościół, każdą diecezję i parafię. Każdego brata i siostrę i siebie samego, od poczęcia, przez cały życia rys. Nie mogę nie pisać.” (tutaj)

5. Na wołomińskim forum szeroko-politycznym mogę czasem podyskutować o wierze i kościele. “Kościół Jezusa z Nazaretu i Apostołów (czyli Ducha Świętego!) jest - jak widać - rozległy i są tam mieszkania, bądź zakrystie, krużganki, dziedzińce - dla wielu. Pozdrawiam w duchu ♥” ale i to “Nie będę się spierał o generała-Prezydenta WJ. Nie wiem co w nim jest. Nie jestem jego psychologiem, lekarzem, spowiednikiem, badaczem itd. Jego słowa o sobie i historii nie są dla mnie dogmatem wiary. Wiem, jaki mam stosunek do niego. Dwojaki. Żal? raczej ból wielki niezatarty. "Obraz dni", szkło bolesne... zabitą nadzieję? I dzisiejszy, bardzo zwykły, do człowieka starego” (tutaj)

6. Do “Jezus namawia nas dzisiaj, byśmy głosili: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”. Ale nie da się tego zrobić „na odległość” ” (ks.prof.AD) - “Na uczniowskich kontach Fb przyszło dziś trochę wcześniej "Kocham się przytulać i całować". Co współgra. Oni to wiedzą. Mamy w naturze?! I całkiem już serio ,marzę o tym, aby spotkanie i rozmowa stały się równoprawną formą naszego życia religijnego, jak nabożeństwa.” (tutaj)

7. Nasz ogrodowy Wimbledon :-)

8. Post “bez związku”. Z nagłego natchnienia - “Zostałem urodzony z rodziców żywych i prawdziwych (nie piję przeciwko in vitro, ani związkom partnerskim wielorako), dostałem udział w cudzie życia. Cud życia chcę podkreślić. Jedynie.” (tutaj)

9. “Siedzę sobie, słucham w domu [tego, co się dzieje na Stadionie Narodowym]. Może ciut więcej niż słucham. Robię sobie scrutinium z 40 paru lat wiary.” (tutaj)

10. “Jako jedna z dziewięciu (tylko) szkół w Polsce pracujemy nad tym, aby zobaczyć jak i czy nasi uczniowie się uczą. Co zrobić, aby nasze nauczanie a ich uczenie przynosiło postęp” (Grażyna, DyrKa, z PAPA) – mój komentarz - “JEDNA Z DZIEWIĘCIU W POLSCE!!! Dorzucam swoją ideę fix "pokaż mi swoje myśłenie" Odkryj się, swoją świadomością wzbogacaj innych ("i świat cały", za koronką do Miłosierdzia). Widzę na zdjęciu autorkę hymnu szkolnego RzN, Emilę B :-) . "Z naszej ziemi się wywodził, tutaj stawiał pierwsze kroki...". Spójne podejście do nauczania zapewnia (gwarantuje) kierownictwo stymulujące rozwój, czyli nasza DyrKa!
Silne więzi pomiędzy uczniami i nauczycielami są powiązane z ich osobowościami i działaniami. Silne więzi pomiędzy rodzicami, lokalną społecznością i szkołą podkopuje działalność konkurencyjna jednej z nauczycielek (tajemnica poliszynela i tabu lokalne)” (tutaj)

11. “"Co i jak zrobić?". ROZMAWIAĆ. Publicznie! by ciągle samemu się rodzić na nowo i budzić odwagę myślenia i dzielenia się nim w innych (braciach i siostrach tej ziemi). Nawet samym procesem, niekoniecznie wielkimi/dojrzałymi/skończonymi owocami, bo możemy nie zdążyć dojść do nich w tym życiu. Ale dopokąd idziemy, jesteśmy pielgrzymami wielkich spraw człowieka i "świata całego... Dzielić się myśleniem, to dzielić się sobą. Nikt z nas nie żyje i nie umiera dla siebie. Dopokąd żyję, mam szanse, dopokąd tak idę... jestem obrazem i podobieństwem... bądź lustrem dla światła myślenia (i światła, które odbija się, objawia w myśleniu)
". (pod jakimiś zdj. w albumie, tutaj)

12. Mój inny post, z równie nagłego natchnienia, zupełnie bez związku (z czym innym) - “Na każdym zamieszkanym kawałku naszego globu największym skarbem jest bańka naszej (sumy) świadomości. A jeśli jeszcze dojrzeje w niej wiara i rozum, pamięć i tożsamość - jest CUD. Nie trzeba wypatrywać [go/ich] na słojach ściętych drzew lub niedomytych szybach...” (tutaj)

13. “Myślę sobie kompletnie bez związku, że najgorszym rodzajem policji jest policja liturgiczna...” (ks. prof.A.D) Ja dwakroć sie ośmieliłem - 1) “A eminencje, ekscelencje w braterskim kościele (wspólnocie)? I 2) “Ja laik myślę tak - każda policja pilnuje przepisów, czasem zatrzymuje z powodu ich przekroczenia. Nie znam i nie mogę sobie wyobrazić, by celebrans jakiejkolwiek (Bożo-ludzkiej?) liturgii nie chciał prowadzić, łączyć, z Bogiem, do Boga... w służbie najwyższej. Ktoś mający inne intencje nie sprawuje chyba liturgii? Więc policja liturgiczna musiałaby być służebna z najbardziej służebnych. Ale jam laik.” (tutaj) 

14. “Posłuchać bardziej bym chciał pp. Polaków (on, to dawny ks. prof. Tomasz Węcławski). Mam pewne pytanie, sprawę, której nie słyszałem jeszcze w rozmowach o celibacie...” (tutaj)

15. “Kiedy zejdzie(my) na poziom parafii, dekanatów, chrześcijańskich szkół, gmin, czyli tzw. wspólnot lokalnych (podstawowych). Kiedy pułap nabożeństw uzupełnimy o spotkania, rozmowy, wspólne lektury, debaty... "Świat" czyha, wykorzysta nasze milczące bycie w naszym świecie :-( (tutaj)

Jakie są nasze parafie? Są częścią naszych tzw. wspólnot lokalnych, podstawowych, wspólnot życia (naszego, nie kosmitów). Nasze gminy, szkoły, zakłady pracy, stowarzyszenia... są także przecież w większości “wspólnotami” chrześcijan. Często wpisujemy “wartości chrześcijańskie” do statutów i zapraszamy księży z wodą święconą i kropidłem na uroczyste otwarcia... wszystkiego”. 
“To jest [to są] społeczność jałowa... jeśli chrześcijanin nie jest rewolucjonistą, w tych czasach nie jest chrześcijaninem” (pp. Franciszek) (tutaj)
16. “Kościół katolicki w Polsce dotychczas był bardzo kontemplacyjny(??) ... ludzie wybiorą się [na Stadion Narodowy] także z ciekawości, bo trudno pozostać obojętnym wobec informacji o duchownym z Ugandy, który wskrzesza ludzi. – Poza tym ludzie mają głód duchowości". Dla mnie bomba. W Roku Wiary i Rozumu. Oby nie zabrakło potem zwykłych spotkań i rozmów w parafiach, dekanatach, diecezjach...” (tutaj) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz