niedziela, 12 czerwca 2011

Pod działaniem ducha



Zesłanie Ducha Świętego spędziliśmy u solenizanta Antoniego, proboszcza Sulejówka, pod tym samym wezwaniem.

Wiedziałem jakimś ośrodkiem półkul mózgowych (słuchem wewnętrznym i głosem), że musimy jechać. Tak niewiele bywamy. Tak ważna jest ta ścieżka, bardzo, bardzo kościelna, choć wcale nie powszechna - wyznaczona zaproszeniami kochanego byłego. Szesnaście lat się poznawaliśmy (odkrywaliśmy) w parafii WNMP w Strachówce. Poznaliśmy go, jako gospodarza, szczerego człowieka. Nigdy się nie złości! Bardzo gościnnego. Przyjaznego. Z wzajemnością.

Kościół w Sulejowie wypiękniał pod jego ręką. Ludzie widzą, doceniają, wychwalają.

Cieszyłem się przed wyjazdem, no, może byłem w pogodnym oczekiwaniu. Przynajmniej na ładnej mszy będziemy. A już wyjazd z prawdziwym samorządowcem (tytuł honorowy i historycznie mu przynależny, był wzorem radnego powiatowego) Krzysztofem jest wartością samą w sobie. I tak było. Uroczystość zwyczajowa, prosta, przewidywalna, lekko ceremonialna, ale pobożna. Wybrzmiewają tytuły - ze strony kościelnej prałat, ksiądz doktor itd. Ze strony światowej: minister, profesor, burmistrz, prezes itp. Procedury są zachowane, podkreślają rangę święta i osób.

Kazanie głosił ksiądz doktor Piotr. Znamy go, oazowicz, służył w parafii łochowskiej, miał kiedyś u nas rekolekcje, w szkole przedstawił z młodzieżą pantomimę. Potem studia doktoranckie na KUL, teraz jest w Sokołowie. Dzisiaj okolicznościowo wyjaśnił zasady odpustowe, naświetlił sprawę Ducha Świętego, złożył należne homage świętemu Antoniemu. Amen.

Po mszy była procesja i adresy imieninowe dla księdza solenizanta od zadowolonych grup parafian. Niezadowolonych nie było.

Uczty na plebaniach proboszcza Antoniego są znane szerokiej publiczności. I ja tam nie raz byłem, miód i wino piłem.

Zadowolony jechałem, jeszcze bardziej zadowolony wracałem. A to za przyczyną obu bohaterów dnia - Ducha Świętego i Antoniego. Oni to sprawili, że na jednej sali za stołem zasiedli liczni znajomi z różnych sfer, grup społecznych i gmin. Przypadek (?) sprawił, że siedzieliśmy tuż-tuż stołu nr.1. Wywiązała się ciekawa rozmowa z ministrem Olgierdem Dziekońskim z kancelarii prezydenta (uczestniczył w konferencji "Decydujmy razem" w hotelu Novotel 31 maja!), burmistrzem Sulejówka Arkadiuszem Śliwą, gospodarzem i innym stołownikami. O partycypacji publicznej (ustawa przygotowywana przez kancelarię prezydenta), samorządzie, szkołach, sprawach ogólnych i szczegółowych. O naszej rzeczpospolitej także.

Wróciłem podbudowany z dwóch stron. Kościelno-duchowej - dałem posłuch duchowi i otrzymałem więcej, niż mógłbym się spodziewać. Państwowej - minister, który daje ucha (i chyba serca) szeptom serdecznym z Rzeczpospolitej Norwidowskiej, umacnia wiarę w państwo. Ile dobra może wnieść w dzisiejszy (i zawsze) świat kościół, nie słowem, nie innymi naukami - gościnnymi plebaniami. Jak kiedyś nuncjusz Angelo Giuseppe Roncalii (bł. J23) w skonfliktowanej powojennej Francji. Eh!

Czy można pomyśleć o twórczych dokonaniach Cypriana Norwida (mistrza sztuk wielu) bez natchnień Ducha Świętego? A naszych? Czymże jest człowiek-osoba bez Niego? W Nim źródło życia, wiary, nadziei, miłości. A to się nam udało!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz