sobota, 19 listopada 2011

Niby rozmowy lokalne i prawdziwa Konwencja Programowa MWS

"Delikatność nakazuje nie mówić publicznie "lecz się". Więc sobie tego nie mówimy. Zostawiamy naszym czytelnikom. Mówmy publicznie tylko prawdę, ona się zawsze obroni. Wcześniej lub później.
No i nie róbmy "wiochy" (jak mówią młodzi), przywiązaniem do minionej epoki i tzw. demokracji ludowej. Ponieważ sam mieszkam na wsi, nie lubię tej kwalifikacji. Widzisz, ile możemy mieć wspólnego? No i jesteśmy odpowiedzialni za to, co udało nam się oswoić!"

Ja wpisuję dłuugie posty na swoim blogu i krótkie komentarze na Facebooku. Wszyscy mogą je czytać i komentować. Nie puszczam tylko anonimowych arogancji i wygłupów. A Ty? Na Facebooku mnie blokujesz, a podobno tam w zakładce "wiadomości" zamieszczasz to, co ukrywasz przede mną. Na blogu swojego stowarzyszenia też nie ukazują się wszystkie moje wpisy, zaznaczam, że bardzo grzeczne i kulturalne, co więcej, adresowane do wszystkich przyjaciół Strachówki i zawierające propozycje współpracy. To ci wolno. Ale dlaczego co innego mówisz tu i tam (a może jeszcze gdzieś)? Tego nie wolno - to jest chore i zaraża wspólnotę lokalną. To dyskwalifikuje samorządowców

Doszło do mnie jakimś cudem coś, co mnie ogromnie zdziwiło. Cytuję z twojego Fb:

"Tytuł - "Quo vadis J?" - Informuję, że od czasu umieszczenia mojego komentarza z cenzurą (dopiero po interwencji pojawił się w całości) komentarza nie czytam bloga tego Pana. Wchodzenie w jakiekolwiek rozmowy z tym człowiekiem mija się z celem. Lepiej spożytkować energię na pracę dla ludzi."

Toż to kpina z ludzkiego rozumu. Trzeba bardzo ludźmi pogardzać, żeby im coś takiego wciskać. Pisać tylko dla owieczek i baranków, którzy wierzą ci ślepo. A są w ogóle tacy? Przykre jest komentowanie komentarzy kogoś nie-pojętego. Kto chce, niech sprawdzi jednak jak to leciało. Ja nie muszę nikomu niczego wmawiać, jestem otwarty i wszystkie konta mam dostępne. Nie zmieniam ani kropki, ani joty w tym, co ktoś do mnie pisze.

Informuję, że tym panem (po cóż te wielkie litery do małych świństw) jestem ja - Józef Kapaon, mąż Grażyny, ojciec J,Z,Ł,H,A,M,O, katecheta od 30 lat, założyciel gminej Solidarności RI, były wójt I Kadencji Samorządu, autor tego bloga.

Dla ocieplenia bardzo nieprzyjemnego klimatu sięgnę po mistrza polskiej mowy, z koncertu Wojskiego:
„Słychać zmieszane wrzaski szczwania, gniewu, trwogi, / Strzelców, psiarni i zwierząt”. Ale gdy Wojski zagrał! Słuchacze oczarowani podobno wręcz oniemiali. Jego gra długo jeszcze brzmiała niesiona echem.
Ale i Wojski i Chopin grać, w którymś momencie przestają... -
...i pojechaliśmy w swoje strony, na swoje konferencje: Grażyna do Wołomina, o współpracy NGO w powiecie, ja - na Konferencję Programową Mazowieckiej Wspólnoty Samorządowej w Domu Technika, Ul. Czackiego 3/5 w Warszawie. Gdyby nie koincydencja, pewnie bym nie pojechał. Wyjazd do Warszawy rujnuje nasz budżet rodzinny, zżera co najmniej cztery dniówki żywieniowe naszych poza-domowych studentów (Jasiek, Zosia, Łazarz) i jednej licealistki (Heli), a i domowników nie mogę pominąć. Nam dadzą konferencyjną kawę czy herbatę, czasem inny poczęstunek, Marysia, Olek i Andrzej muszą sobie poradzić sami.
Byłem więc tam. Z pożytkiem. Szykując się wewnętrznie, sformułowałem trzy pytania. Tylko wtedy jest sens w czymś uczestniczyć, jeśli ma się jakieś wewnętrzne światło, albo czegoś ważnego oczekuje.

1) Spytam o wartości. Sformułowanie "wartości chrześcijańskie" jest tak ogólne, że jestem zdegustowany, gdy ktoś się na nie powołuje, nie mówiąc o co mu właściwie chodzi. Czy dla was jest to oczywiste? Wymieńcie choć trzy! Ja mam cztery kontrolne - osoba, prawda, pokora i świętość. Dopiero, gdy ktoś uszczegółowi swoje "wartości chrześcijańskie" chcę go słuchać dalej. Wiecie, że mam wstręt do pozorantów.
2) Zaproponuję dopisanie do programu sformułowania o "Partycypacji publicznej". Żeby nasz program był nowoczesny i pod tym względem.
3) Spytam o rozumienie wspólnoty - niby proste, ale nie do końca i ma ogromne konsekwencje. Nad pojęciem wspólnoty myślę całe (długie) życie. Czy mamy podobne, że to organizm otwarty na transcendencję i że jak w organizmie, jeden organ wpływa na drugi. Więc, czy żywotne koła (oddziały) MWS np. w Wołominie, Piastowie, Sochaczewie, Płocku chcą - i jak - pomóc usychającej Wspólnocie w Strachówce, bo ja - dinozaur - nie mam mocy sprawczej, a wójt wybrany pod szyldem Wspólnoty, nie jest zainteresowany istnieniem Wspólnoty w gminie.

Ponieważ w wystąpieniach publicznych zawsze można się po(za)plątać więc przypomniałem sobie i zapisałem metodę. Jest nią pokora. Ona chroni w wielu sytuacjach (niektórzy wierzą, że w całym życiu). Więc powtarzałem sobie - "nie bądź złośliwym starcem, ale pokornym sługą (wspólnoty)". To działa, zapewniam niedowiarków.

Przebieg wydarzeń publicznych koryguje pomysły i plany. Dyskusja panelowa się przedłużyła, miałem powody sądzić, że tak samo będzie z druga częścią (prezentacja programu) i czasu na dyskusję zabraknie. Skorzystałem więc z innej formy, pisemnego zgłoszenia pytań i propozycji.

W panelu - o pomysły na innowacyjność w małej wiejskiej gminie. Nie trzeba dodawać, że w nią wierzę. Rzeczpospolita Norwidowska jest przykładem. I działalność szkoły im.RzN. I model współpracy szkoła-parafia-gmina. Otwartość na świat i nowe technologie, aktywność na blogach, Facebooku, Twitterze... Dzięki temu zyskaliśmy przyjaciół w Ameryce i nasi uczniowie prowadzą korespondencję ze szkołą Świętej Teresy w Lincoln. Paneliści nie podpowiedzieli innych form. Poszukamy sami.

Dzięki wcześniejszym przemyśleniom (światłu wewnętrznemu) udało mi się zgłosić dwie propozycje do Programu działania MWS - wprowadzenia pojęcia "partycypacji publicznej" i wskazania nauczania Jana Pawła II, jako źródła uszczegółowienia "wartości chrześcijańskich". Prowadzący wytłumaczył mi, że nie można tego zrobić w formie załącznika. Przyjąłem z częściowym zrozumieniem (wszak nie jestem prawnikiem). I tak najważniejsze się stało. Kto chce, będzie mógł rozszerzyć rozumienie wartości, a także powołać się na źródło w dyskusjach, tak wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

Dla mnie także ważną nauką była reakcja sali, rozumiejąca pierwsze, niewiele rozumiejąca drugie. To znaczy utwierdzam się w przekonaniu, że panujące rozumienie chrześcijaństwa jest bardzo powierzchowne. I że przywoływanie "wartości chrześcijańskich" ma raczej znaczenie marketingowe, niż autentyczne szukanie głębi (pogłębiania wszelkich wymiarów naszego życia, osobowego i wspólnotowego).
Konwencje, nawet programowe, nie są miejscem na prowadzenie dyskusji filozoficzno-teologiczno-światopoglądowych. Zgadzam się z tym. Nie zgadzam się z głosami, że "wartości chrześcijańskie" to jedno z najbardziej klarownych sformułowań dla Polaków. Wystarczy przypomnieć kwestię krzyża na Krakowskim Przedmieściu, w Sejmie i polemik z Palikotem (sporo o symbolach, mało o Krzyżu). Obie sytuacje pokazują, że brak jest -większości wierzącym - rozumności wiary. Ciekawe, ilu przeczytało encykliki "Centesimus annus", która jest abecadłem działania społecznego, albo "Fides et Ratio", która może być fundamentem światopoglądu współczesnego katolika (i w ogóle człowieka otwartego na kulturę). Dłuuuugo by gadać.
Acha, zgłosiłem też propozycję stworzenia (rozszerzenia) listy blogów wszystkich członków MWS, którzy takież prowadzą. Nie jesteśmy partią polityczną, nie podlegamy dyscyplinie klubowej, możemy się dzielić sobą bez ograniczeń. Ważne jest, żeby znać swoje punkty widzenia na życie i świat (jego ogląd). Wzbogacajmy się swoją różnorodnością, zainteresowaniami i wątpliwościami, a także talentami wszelakimi. To też jest jakiś obywatelski pomysł aktywizacji i wspólnotowości, nieprawdaż?!
Toż na gruncie samorządu w naszej gminie doszło do takiego zaprzeczenia idei demokratycznej samorządności, jak radna i nauczycielka (WOS), która blokuje mieszkańca, członka tej samej organizacji związkowej, współ-wyznawcę z tego samego KK (a propos "oczywistości" wartości chrześcijańskich?! w życiu Polaków), kolegę-nauczyciela ze szkoły na swoim koncie Fb i w poczcie mailowej!!!
Lubię cię, naprawdę coraz bardziej, ale dla dobra wspólnego, albo powinnaś przemyśleć jeszcze raz te decyzje - uznam za faut pas - i odblokować mnie jako jednego z wyborców w tej gminie, albo zrezygnuj z mandatu radnej. Tertio - chyba - non datur. Nie obrażaj się tak łatwo na ludzi i na cały świat, za styl, za słowa, za... Możemy przecież kulturalnie korespondować ku pokrzepieniu serc całej wspólnoty lokalnej! Nasze(?) fochy kwaszą humor wielu ludziom.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz