niedziela, 27 listopada 2011

Rozumność wiary

"Zauważyłem, że dla większości ludzi wiedza o tym, co się wydarzyło, nim stali się dorosłymi, jest mniejsza niż o wcześniejszych okresach". Sir "klasyk" Crick napisał ok. pół wieku temu. Sam siebie pytał, czy tak się dzieje ze względu na szkolną historię, a po wielu latach stał się nawet rządowym konsultantem do nauki tego przedmiotu w angielskich szkołach.

W Polsce mamy chyba jeszcze większy problem. Do zjawisk zaobserwowanych przez wielkiego teoretyka politics dochodzą zakłamania i przemilczania 45-letniego nauczania historii w PRL, obecne kłopoty z oceną tamtego czasu u ok. 40% rodaków i kłopot z komunikacją między nami.
W Strachówce dochodzi wpływ 16 lat rządów Kazika Łapki (1994-2010), który dodatkowo wpędził gminę w głęboki prowincjonalizm.

Chciałem dzisiaj zdążyć napisać to i owo przed wyjazdem na mszę świętą. Bo jest ona wielkim wydarzeniem zaginającym promieniowanie biegnące od innych obiektów na moim nieboskłonie. Chcąc poznać i opisać je najwierniej, powinienem zobaczyć je w różnym świetle.
Udało mi się wpisać komentarz w dyskusji na Fb, z mszalną treścią - " Wyjeżdżając z rodziną na naszą ukochaną i bardzo trudną dla nas mszę szkolną niedzielną dźwigam ciężar za rodzinne wychowanie, parafię, szkołę... świat."

Msza zapisała się wyraziście na pergaminie duszy i kartce papieru.
1) wyjazd - czuję jak rośnie we mnie napięcie i oczekiwanie (Adwent). Kościół domowy wyjeżdża do kościoła parafialnego.
2) ostatnie objaśnienia Marysi i Andrzejowi na temat czytania w czasie liturgii (czym jest co)
3) "czuwaj", bacz co w tobie, nie masz lepszego ekranu egzystencjalnego!
4) taka msza to coś ważniejszego, niż obowiązek. To realne działanie w realnym świecie, z domieszką świata nadnaturalnego (niektórzy wolą słowo nadprzyrodzony). Używam różnych słów, żebyśmy nie dali się schwycić w potrzask słów, jako nadrealności (rządzącej nami, nadrzędnej nawet osobie)
5) Andrzej-ministrant zapala świeczki przy ołtarzu. Chętnie bym uwiecznił aparatem, ale się boję
6) strasznie zawaliłem psalm, utrudniając maksymalnie pracę organiście, ludziom. Może irytując niektórych. Przepraszam.
7) msze szkolne są wysiłkiem duchowym - ale dają okazję do dobrych zmagań wewnętrznych. Chcę w sobie więcej miejsca dać Bogu, niż lękom. Przy pulpicie (i mikrofonie) pomogły mi czytane słowa "nie brakuje wam żadnego daru łaski... On też będzie umacniał was aż do końca". Mocno czytam słowa "Bóg powołał nas do wspólnoty z Synem swoim Jezusem" patrząc na moją wspólnotę lokalnego kościoła.
8) najsilniejszym chyba punktem dzisiejszej liturgii było czytanie wezwań modlitwy powszechnej. Marysia też się przyłożyła do komentarza. Dziewczyny z klas 5 i 4 (Marysia z kl.6) zrobiły to bardzo wyraźnie. Jestem dumny siedząc razem z nimi w ławce. Jest nas mało (w tej liczbie dzisiaj "piątka" własnych), ale mógłbym już się targować z Bogiem, jak Abraham o Sodomę. Chyba nikogo nie dziwią "szóstki", które im stawiam.
9) Świat się dzieje. Życie się dzieje. Warto zauważyć, co się w nas dzieje na mszy. Mogę sobie wyobrazić artystę jednego temat - który namaluje, skomponuje, opisze, co się w nim działo (dzieje) po każdej komunii świętej. Przez całe życie.
10) lubię trwać z zamkniętymi oczami. Na mszy także. Ale dzisiaj pierwszy raz mi się zdarzyło odejść po komunii świętej z zamkniętymi oczami! Zorientowałem się po paru krokach. Szkoda, że otworzyłem, może bym trafił na swoje miejsce :-)
11) tak przeżyte dopołudnie jest niezłym dopalaczem niedzieli. Nieskończenie uwzniaśla. Chce się żyć i nie żal umierać. Radośniej zasiadam do obiadu.

Ad.9. - Wczoraj przyszło kolejne potwierdzenie znajomości na Facebooku z Lincoln. Rodzina wielodzietna, chyba innych tam nie ma?! Zdębiałem gdy przeczytałem info. Matka, artystka, maluje z chrześcijańskiego natchnienia. Ojciec,pisarz, pracuje nad kolejną powieścią. Chyba nikt z nas nie zdaje sobie jeszcze sprawy, jaką przygodą jest nasza międzykontynentalna wymiana.

"Sąd Boży", na który się nie doczekałem w trakcie wymiany postów na Fb, przyszedł "Między Ziemią i Niebem" w telewizji polskiej. Było o wzorach osobowych kapłanów i Nowej Ewangelizacji. W studio zasiadł ksiądz z długimi włosami i brodą, solista i gitarzysta "Daj spokój". Redaktor Marek Zając rozmawiał z biskupem Grzegorzem Rysiem. Stawiał rozsądne pytania, rozmówca rozsądnie odpowiadał. Jak widać można. W polskim kościele!! W ramach Episkopatu Polski został przewodniczącym Komisji ds. Nowej Ewangelizacji. Nie jest źle.
Cytuję biskupa:
- "jednym z głównych problemów w polskim kościele jest to, że nawzajem się nie znamy"
- potem on cytował papieża, choć nie wiem, którego, że "w kościele w Polsce funkcjonował "dziedziniec pogan"" - to pewnie odnosiło się do czasów byłego ustroju i kościołów przepełnionych ponad stan posiadania
- "zdaję sobie sprawę, w jakim stopniu nie dorastam do ideałów, które głoszę jako biskup"

PS.
1. Jasiek pisze esej o (kryzysie) demokracji
2. Łazarz rozgrywał z kumplami z Poniatówki jakiś turniej w łochowskiej hali. Dowiedziałem się przypadkiem, gdy wrócił. Byłem przekonany, że pojechał do Warszawy :)
3. Wszystko wskazuje na to, że przy dzisiejszej technologii i komunikacji nie da się utrzymywać prowincjonalizmu w nieskończoność na żadnym polu (samorządowym, kościelnym, szkolnym...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz