środa, 30 listopada 2011

Odwrócona kolejność

Najpierw powinna być kronika katechetyczna, klasa po klasie, albo choć co druga. A tu wyskoczył taki(!) ambaras na Radzie Pedagogicznej! I choć obowiązuje mnie tajemnica, to nie do końca, bo do własnych tylko chcę się przyznać win.

W relacji z zespołów projektowych dostałem swoje trzy minuty na nieformalny projekt "Msza Szkolna Niedzielna". Chciałem tylko wyjaśnić jego założenia i towarzyszącej mu ankiety. Miałem być grzeczny i słodki jak baranek wielkanocny, a wyszło jak zawsze. Zadziałały mechanizmy obiektywne. Albo nasze nieustanne starcia dwóch światów już się zinstytucjonalizowały w mechanizmy chociażby. Przeliczyłem oddane ankiety i wyszło, że od RR (Rada Rodziców) mam 13, a od RP (Rada Pedagogiczna)tylko 6, co kąśliwie skomentowałem. Okazało się, że bazowałem na tych, które były u Grażyny (ona je rozdawała, bo mnie we wtorki nie ma). Okazało się, że 10 wypełnionych leżało na stoliku w PN (Pokój Nauczycielski). Odszczekałem, przeprosiłem, ale osad (moralny) pozostał. Przynajmniej ja tak czułem i byłem skwaszony do końca (co warto rozwinąć przy następnej okazji). Ale zdążyłem jeszcze wyjaśnić, jak powstaje modlitwa powszechna na niedziele. Na bazie Pisma Świętego! Cytat z czytań danej niedzieli daje ramy myśli. I osadzenie w realiach życia wspólnoty szkolnej (lokalnej). Wszystko jest na Agatologii.

TERAZ KRONIKA, A NA KONIEC POWRÓT DO RP

Kl.3
Początkowej modlitwie pomaga ksiądz z Internetu (Youtube). Akurat wpadł mi w sieci rano; czemu nie urozmaicić katechezy? Pozostało nam tylko zakończyć słowami setnika - "Panie nie jestem godzien, abyś przyszedł do mnie, ale powiedz tylko słowo, a będę uzdrowiona/y."
Rysunek Anielskiego Zwiastowania (Poczęcia Jezusa, Wcielenia) wieszam na tablicy. Opowiedz go! Zawsze najpierw chodzi o zrozumienie i opowiedzenie, na koniec o pomalowanie. Są na nim dwie osoby... ale jakie gesty? Co znaczą te gesty? W religii muszę rozumieć nie tylko słowa, ale także gesty i znaki. Może odkryją więcej całym sobą, odgrywając scenki! Odgrywają, wcielają się! Poznanie przez wcielenie!! Nieźli jesteśmy, no nie?

Po wcieleniu odkrywają możliwe sytuacje, w których gesty na rysunku byłyby adekwatne (pasowałyby):
- w wielkiej potrzebie
- przy błogosławieniu
- przy przyjmowaniu Komunii św.
Toż to same nadzwyczajne spotkania!
Stąd temat – „Adwent – Boże znaki”.

Nam na drodze także dzisiaj stanął Anioł. Czekał w osobie dalszej sąsiadki. Miała komunikat - proszę do mnie wpaść w drodze powrotnej, Święty Mikołaj zostawił u mnie dla was paczkę!

"Na miły Bóg! Życie nie po to jest by trwać!"... Oj Sojka, Sojka Stanisławie. Wiem, jaki jest ciąg dalszy - lecz by samego siebie dać.

Malującym dzieciom włączam podkład muzyczny, "To Przyjaciel" Marcina Stycznia do słów Karola Wojtyły. Ile pokoju Bog nam dał na tej lekcji! Bóg zapłać - a raczej Bogu niech będzie chwała!
Oni malują, pytają o budulec w okolicach Nazaretu, bo na rysunku więcej kamienia niż drewna. Za oknem dużo słonecznego światła, tu pod ręką "Armia" i ich utwór "Jezus Chrystus Panem jest... i drogą". Po to jest szkoła - myślę - żebyśmy mogli być w przyjaźni ze sobą, ucząc się nawzajem siebie, znaków, gestów i rozumieć te, które dostajemy z zewnątrz, od sąsiadki lub z wysoka. Zostaliśmy wcieleni (jesteśmy wcieloną miłością rodziców) dla takiegoż właśnie OSOBOWEGO istnienia. Jestem o tym w stu procentach przekonany. Mówi mi to wiara i rozum.

Kl.6
Temat – Adwent (łacina, dziś już martwy język), Maranatha (aramejski, język Jezusa)
Rozumienie - czytanie - gestów - znaków. Także z rysunku. Podkładem muzycznym są różne utwory o wspólnym tytule "Maranatha".

Kl.1
Przyszedł Anioł do człowieka w Nazarecie. Do Maryi. Można też opowiedzieć inaczej. Przyszedł Anioł, generał Gabryjel do Maryi. Przychodzą anieli do człowieka. Nam wyszedł na drogę, kiedy jechaliśmy do szkoły. Co nam zostwił u pani Wysockiej w Rozalinie? Nie wiemy.
Kiedy pieśń "Archanioł Boży Gabriel" śpiewa chór Deus Meus - dzieciaki same się włączają. Ładna chwila. Adwent, znaki i gesty. Uchwycić chwilę! Może być ich wiele w życiu, ale może być też jedna, jedyna. Czuwajcie.

Kl.4
Bóg Jest – nie musi przychodzić! Dlaczego jest tyle umowności w naszej (polskiej?) religijności, skoro może być FAKTYCZNOŚĆ. Realizm religijny mówi "Bóg Jest, Jezus narodził się ok 2 tys. lat temu w Betlejem".
Bóg Jest - Żyje - nie musi się rodzić. Wystarczy... znaleźć w sobie, np. na katechezie, w sakramentach, w Biblii, modlitwie itd. Jak nazwać taki stan rzeczy? Skandalem? Czy to jest rodzaj kościelnej komercji?
Boga, którego dostaliśmy w chrzcie świętym tracimy tylko przez grzech. Ale On jest Miłosierny i daje przebaczenie. Trzeba tylko CHCIEĆ BYĆ Z NIM.

Zdaję sobie sprawę, że po ludzku jestem na przegranej pozycji. Przecież nikt tutaj , w mojej wspólnocie lokalnej (parafia, gmina) nie chce takiej "nowej" religii i takiego proroka. Ksiądz (księża) nie chcą rozmawiać o teologii, wójt (wójtowie) o samorządzie, nauczyciele/ki o personalizmie (pedagogice personalistycznej). Za bardzo się różnimy. Większość chce trwać w tym, co jest, "status quo", i w stereotypach. Czuję silny opór i odrzucenie. Śmierć będzie wybawieniem dla obu stron.

Kl.2
W czasie modlitwy przypomniałem sobie jedno z zadań dla własnych dieci, które mi wczoraj przyszło do głowy – znajdź w słowach tzw. "modlitwy pańskiej" to, z czym się nie zgadasz, albo co jest nadmiernie religijne na dzisiejsze czasy (i może dla ciebie). Wskaż te wezwania, przedyskutuj, albo uznaj "doświadczalność" naszej Jezusowej wiary.

Idę w zaparte, że Bóg jest w naszym życiu, i że nie musi przychodzić. TO TYLKO MY MUSIMY GO CHCIEĆ.
Choćby wczorajsza nocna rozmowa. Dramatyczna, a - o dziwo - pozostawiła mnie w spokoju. Bo On był w niej taki(!) obecny i prawie widoczny! Jego nauka, a może lepiej powiedzieć "Boża logika". Nic nam w takich chwilach po ludzkiej mądrości. Owszem, ona jest bardzo ludzka, ale z pomocą Jego nauki i Jego obecności w świecie (życiu). Jest dobro i zło. Nie wiem, czy jest inny sposób uznać tę prawdę jak - jej w pełni doświadczyć! Zobaczyć i uznać własną słabość, grzech. Ale przecież to nie będzie, nie jest prawda o mnie, o tobie, o człowieku i świecie. DOPÓKI JEJ SIĘ ŚWIADOMIE NIE ODDASZ. Owszem, jest we mnie skłonność do zła i zła wybieranie i zła realizowanie. Ale jest też pragnienie dobra, widzę dobro w sobie i w świecie i czasem udaje mi się coś dobrego zrobić, albo pomyśleć. Większość ludzi tak ma. To nasza natura. I o ile chcemy współpracować z tą inną, zewnętrzno-wewnętrzną mądrością, OBJAWIONĄ w wielkim zakresie, i JAWNĄ, wszystko jest do wyreulowania, naprawienia, a nawet wyciągnięcia wielkiego dobra z trudnych doświadczeń.
„Przypominam sobie pamiętną spowiedź u księdza Jana Twardowskiego. Na całe wyznane zło i „wykrzyczany” bunt, niezrozumienie i niezgodę na wiele nauk kościoła, on tylko spytał - „czy robisz coś dobrego z ludźmi”. Idź w pokoju!
Eksperymentalnie dojdziemy do tego, że zło wygląda ponętnie tylko z wyglądu (pozoru). Zawsze w konsekwencji rodzi kolejne zło. ALE BÓG NAS NIE ZOSTAWIŁ SAMYCH. Jest On i jest wspólnota ludzi, którzy Mu zaufali.

Kiedy dzieci bardzo pięknie malowały Archanioła i pokornie klęczącą przed nim Maryję, myśli buszowały. Niektóre zdążyłem prawie stenograficznie zapisać. W domu nie mamy czasu na takie rozmowy. Nie ma czasu by sobie powiedzieć tyle ważnych i pięknych spraw?! Nie, nie dogadamy się w domu, nie będzie okazji. Gdybym nie zapisał na religii....? Pewnie by przepadły.
Ale nie jestem w stanie odtworzyć ścieżki, po której przyszłą myśl, że "tylko w tej jednej jedynej (którejś?) mam dojście do nieba. To Amen, poza którym nie ma już nic."

Kończymy ładnie (widocznie coś musiało nam sprzyjać w tej klasie) - "Spójrzmy na krzyż, jak Maryja na Gabryela. Tak samo musimy wznieść oczy ku górze. Czy też powiemy Amen? Fiat? - jak Ona?".

Kl.5
Udało mi się cały dzień wytrzymać w roli dobrotliwego dziadka - choć nie jest to moje adwentowe postanowienie. Chciałbym już do końca być dobrotliwym dziadkiem. Więc powinienem jak najkrócej pracować. Bo jak siebie znam, długo w dobrych postanowieniach nie wytrzymam. Ach, gdybym nie musiał już wcale chodzić do szkoły. I tak już nie mam przecież żadnej przyszłości, a nawet już i teraźniejszości. Chodzę obcy, sobie a muzom. Piszę chyba też bardziej innym pokoleniom. Bo któż chciałby rozmawiać z chodzącą, tykającą jak granat, żyjącą literaturą.
Bywam więc - poza klasami - w pustce. Mógłbym już wcale nie wychodzić z piwnicy na świat. Najwyżej wychodziłbym z piwnicy przed okno w pokoju z widokiem na dęby i samotną gwiazdę. I więcej już nic.

Na koniec odwróconego porządku było słuchowisko o (zawsze jednostkowym) mózgu, neuronach, neuroprzekaźnikach, spersonalizowanym procesie dydaktycznym i - pośrednio - o bohaterze zbiorowym tj. naszym nauczycielskim gronie. Zwieńczenie budowli. Zakończenie po-siedzenia rady (P). Nie wiem, kto słuchał uważnie. Nie miałem ani chwili, żeby się rozglądać. Cały byłem zasłuchany, a może wprost, cały byłem słuchem. Czuwałem. Staram się przez cały Adwent nauczyć tego uczniów.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz